Dodaj do ulubionych

Jak wprowadzić swoją książkę do księgrń?

20.07.06, 08:58
Załóżmy, że:
- mam książkę (literatura popularna, kobieca, na plażę),
- mam ISBN i kod kreskowy,
- mam firmę, jestem vatowcem,
- wynajmuję PR do robienia prasy,
- mam na to wszystko pieniądze (to założenie podoba mi się najbardziej,
buhahaha :)).

Wiem jak ugryźć (lub mam już ugryzione) pierwsze trzy punkty.
Czwarty wydaje się łatwy, jeśli się ma środki finansowe. Aczkolwiek, jeśli
tylko ktoś z was ma pomysły lub doświadczenia jak ugryźć czwarty punkt bez
kasy, to będę szczerze wdzięczna za sugestie.
O piątym punkcie nie wspomnę, bo nie chcę się denerwować. :)

Ale doprawdy, pojęcia nie mam jak ugryźć problem wprowadzenia pozycji do
księgarń. Wiem skądinąd, o dwóch osobach, które same wydały swoje książki, i
pozycje te są dostępne w księgarniach Empiku lub Matras. Oczywiście zapytanie
się ich jak tego dokonały nie wchodzi w rachubę.
Dlatego pytam tu, może ktoś z was wie cokolwiek.
Jak do tego podejść? Do kogo napisać, zadzwonić, jak rozmawiać, żeby nie
spalić sprawy na starcie?
Obserwuj wątek
      • fifkafifka Re: Jak wprowadzić swoją książkę do księgrń? 20.07.06, 14:10
        Dziękuję za podpowiedź. Właśnie zwiedzam strony wymienionych przez ciebie firm.
        Jak rozumiem, w odróżnieniu od Empik i Matras, które są sieciami sklepów z
        własną gospodarką magazynową i dystrybucją, dwie wymienione przez ciebie są po
        prostu hurtowniami, w których każda księgarnia może złożyć zamówienie. Czyli to
        jakby inna bajka organizacyjnie, ale efekt dla czytelnika jednaki, może iść i
        kupić.
        Jeszcze raz dziękuję za podpowiedź. :)

        A czy na temat PR masz jakieś pojęcie? Jakieś podpowiedzi?
        Bo ja wiem, że trzeba znaleźć firmę i ona się zajmie... Ta... Ale gdzie, jak
        znaleźć PR specjalizujący się w tej branży, czy któraś z nich zgodzi się
        rozliczać w formie procentu od sprzedaży i najlepiej bez uprzedniej zaliczki...
        Och marzenia... I naiwności słodka... :)
        • skajstop Re: Jak wprowadzić swoją książkę do księgrń? 20.07.06, 14:26
          fifkafifka napisała:

          > Jak rozumiem, w odróżnieniu od Empik i Matras, które są sieciami sklepów z
          > własną gospodarką magazynową i dystrybucją, dwie wymienione przez ciebie są po
          > prostu hurtowniami, w których każda księgarnia może złożyć zamówienie. Czyli
          > to jakby inna bajka organizacyjnie, ale efekt dla czytelnika jednaki, może iść
          > i kupić.

          Nie do końca tak, bo owszem, Azymut i Olesiejuk to nie sieci, ale najwieksze na
          rynku hurtownie. One zaopatrują wszystkie księgarnie, w odróżnieniu od Empików i
          Matrasa, które biorą towar tylko dla siebie (choć w przypadku Matrasa coś
          słyszałem o zaopatrywaniu niektórych innych księgarń, ale głowy nie dam).

          > Jeszcze raz dziękuję za podpowiedź. :)

          ;-D

          > A czy na temat PR masz jakieś pojęcie? Jakieś podpowiedzi?
          > Bo ja wiem, że trzeba znaleźć firmę i ona się zajmie... Ta... Ale gdzie, jak
          > znaleźć PR specjalizujący się w tej branży,

          Moim zdaniem, przeceniasz - nie ty jeden - magię jakichś firm pijarowskich.
          Zwykle robi sie to we własnym zakresie, bo koszty wynajęcia firmy zjedzą ci
          zyski z wydania. A z portalami możesz się dogadać samemu, do prasy i mediów też
          sam trafisz.
          Mój wydawca ma osobę odpowiadającą wyłącznie za PRowski odcinek - i tyle
          wystarcza, aby firma była widoczna, a kolejne tytuły miały (jak nieco
          subiektywnie oceniam) bardzo przyzwoitą informację w chwili ukazywania się,
          egzemplarze recenzenckie trafiały gdzie trzeba etc.

          > czy któraś z nich zgodzi się rozliczać w formie procentu od sprzedaży i
          > najlepiej bez uprzedniej zaliczki...

          Szczerze, to nie liczyłbym na to. Niestety, ryzyko finansowe musisz ponieść sam,
          takie obowiązują zasady...
          --
          Wydawnictwa i ich obyczaje
          • fifkafifka Re: Jak wprowadzić swoją książkę do księgrń? 20.07.06, 16:36
            No i tu dochodzimy od sedna sprawy: ta osoba wie co robić. A już najgłębsze
            sedno jest chyba tu: „egzemplarze recenzenckie trafiały gdzie trzeba”. Albo
            nawet tu: „etc”.

            Jeszcze pół godziny temu oniemiałam pojęcia o istnieniu egzemplarzy
            recenzenckich, teraz po twoim poście domyślam się oczywiście co to jest, ale i
            tak nie wiem, gdzie je należy słać...

            I o to chodzi - jak taka osoba wie co robić, to może być nawet i jedna na cale
            wydawnictwo.
            A jak ktoś jest tak beztrosko zielony, jak ja, a chce książkę wydać, to albo
            wierzy w PR, albo pyta się na forum co robić. :)

            Aha... Skaj... Ja dziefczynkom jestem :)
            • skajstop Re: Jak wprowadzić swoją książkę do księgrń? 20.07.06, 16:43
              fifkafifka napisała:

              > Aha... Skaj... Ja dziefczynkom jestem :)

              Nic mnie nie usprawiedliwia. Idę poszukać odpowiedniego miecza :)
              Przepraszam :)

              > No i tu dochodzimy od sedna sprawy: ta osoba wie co robić. A już najgłębsze
              > sedno jest chyba tu: „egzemplarze recenzenckie trafiały gdzie trzeba

              Do tego sie to sprowadza, jak obserwuję w praktyce. Do prostych działań - tylko
              trzeba mieć jakąś przemyślaną strategię postępowania.

              > Jeszcze pół godziny temu oniemiałam pojęcia o istnieniu egzemplarzy
              > recenzenckich, teraz po twoim poście domyślam się oczywiście co to jest, ale i
              > tak nie wiem, gdzie je należy słać...

              W razie potrzeby, jak już podejmiesz te wszystkie działania i puścisz maszyny w
              ruch, powiem Ci, jak to robi moja firma.

              > I o to chodzi - jak taka osoba wie co robić, to może być nawet i jedna na cale
              > wydawnictwo.
              > A jak ktoś jest tak beztrosko zielony, jak ja, a chce książkę wydać, to albo
              > wierzy w PR, albo pyta się na forum co robić. :)

              Pytanie dobra rzecz, nie rezygnuj z tej metody pozyskiwania wiedzy. Zdziwiłabyś
              się, ile ja pytań zadaję, choć niekoniecznie akurat w kwestiach wydawniczych :)

              I też na forach :-)
              --
              Wydawnictwa i ich obyczaje
              • fifkafifka Re: Jak wprowadzić swoją książkę do księgrń? 20.07.06, 16:55
                Nie szukaj miecza, bo kto mi pomoże sprzedać pierwszy milion?

                A to:
                > W razie potrzeby, jak już podejmiesz te wszystkie działania i puścisz maszyny
                w
                > ruch, powiem Ci, jak to robi moja firma.
                sobie wydrukuję i się nie zdziw, jak w zębach przyniosę i wyegzekwuję :)
                Ale wtedy moja ksywka będzie brzmiała: zadłużona_zdesperowana_autorka_chłamu,
                więc możesz mnie nie poznać... :)
                • skajstop Re: Jak wprowadzić swoją książkę do księgrń? 20.07.06, 17:00
                  fifkafifka napisała:

                  > Nie szukaj miecza, bo kto mi pomoże sprzedać pierwszy milion?

                  Ufff...

                  > A to:
                  > W razie potrzeby, jak już podejmiesz te wszystkie działania i puścisz maszyny
                  > w ruch, powiem Ci, jak to robi moja firma.
                  > sobie wydrukuję i się nie zdziw, jak w zębach przyniosę i wyegzekwuję :)
                  > Ale wtedy moja ksywka będzie brzmiała: zadłużona_zdesperowana_autorka_chłamu,
                  > więc możesz mnie nie poznać... :)

                  Nie widzę problemu, to nie są tajne informacje :)
                  --
                  Wydawnictwa i ich obyczaje
    • unioncityblue Re: Jak wprowadzić swoją książkę do księgrń? 20.07.06, 15:37
      w kwestii PRow - moim zdaniem wynajmowanie agencji i zlecanie jej promocji to
      dosc, hm, ekstrawagancki pomysl, zwlaszcza w przypadku mini-wydawnictwa czy
      ogolnie poczatkow dzialalnosci. Nawet wydawnictwa, ktore juz maja na swoim
      koncie sporo wydanych pozycji promuja ksiazki we wlasnym zakresie (fakt, ze z
      roznym skutkiem). Jesli nie masz wiele kasy, rzeczywistosc wyglada tak, ze
      zwykle kilkadziesiat sztuk przeznacza sie wlasnie na cele promocyjne. Czyli
      bierzesz ksiazke i wysylasz ja do pism (do konkretnych osob), w ktorych mozesz
      liczyc na recenzje albo wzmianke (czyli w Twoim przypadku m.in. pisma kobiece),
      potem dzwonisz i pytasz czy juz przeczytali i czy cos napisza - to tez dobre
      cwiczenie na asertywnosc:) Potem idziesz np. do radia, zeby zorganizowali jakis
      konkurs dla sluchaczy, w ktorym bedzie te ksiazke mozna wygrac, a radiowcy cos
      o niej przy okazji wspomna, podobnie z prasa kobieca - takie bartery sa na
      porzadku dziennym. jesli juz bedziesz miec jedna, dwie wzmianki, jestes do
      przodu, bo w kazdej kolejnej rozmowie mozesz sie na to powolac.
      tak naprawde jesli zdecydujesz sie wynajac agencje PRowa, to jej sposob
      dzialania i ewentualne efekty beda podobne, tylko bedziesz musiala dodatkowo
      zabulic. pamietaj - Ty masz pewnie wiecej powodow do wypromowania tej ksiazki,
      wiec i wieksza determinacje.
      • fifkafifka Re: Jak wprowadzić swoją książkę do księgrń? 20.07.06, 15:55
        No widzisz. A ja przeczytałam, na tym forum zresztą, ze pani Grochola wepchnęła
        pierwszą część słynnej trylogii wydawnictwu, żeby być w księgarniach bez
        większego zachodu ze swojej strony, a potem wynajęła PR i sama im płaciła. (Tak
        porównuję, bo ja w podobnej kategorii startuję - chyba, mam nadzieję... :))
        Dlatego pomyślałam, że trzeba, żeby nie utonąć w gąszczu podobnych, i wielu
        dużo lepszych książek.
        Sama zaś, jako zainteresowana tematem od wczoraj (dosłownie), nie mam pojęcia o
        żadnej formie promocji, i np. pomysł z radiem, czy z wysyłaniem do pism, który
        rzucasz mimochodem, to dla mnie absolutna nowość i objawienie. J
        Rzuć jeszcze parę pomysłów, a przyszłą wiosnę będę mieć bardzo pracowitą. :)
          • fifkafifka Re: O PR Grocholi :) 20.07.06, 16:45
            Co do Grocholi - może to racja. Nie mnie osądzać. (Ale gdzie się nie obrócę,
            tam gadają, że pisać nie umie, tylko sprzedać. A może zazdrośnie gadają, bo
            sami sukcesu ni hu hu...)

            Ale coś czuję, że o ile ona nie potrzebowała tego PR do sukcesu, to ja chyba
            owszem. J
            Ale zdaje się, ze za waszymi wskazówkami, będę walczyć samodzielnie :)

            A teraz mega naiwne pytanie dnia:
            Gdzie znajdę spis adresów, na które słać mam egzemplarze recenzenckie?
            (Prawda, że fajne pytanie?)
            I jeszcze jedno, nawet lepsze:
            Jak je już poślę, co się dalej dzieje? Gdzie te recenzje trafiają? Do
            księgarzy - żeby wiedzieli czy brać? Do prasy? Do mnie?
            • annamaria0 Re: O PR Grocholi :) 20.07.06, 16:52
              Jestem lajkonikiem, jesli chodzi o rynek wydawniczy, ale zajmowalam sie PR i
              takze uwazam, ze, o ile nie ma sie sporych funduszy na promocje, nie trzeba
              wynajmowac agencji. Wiele dzialan PR-owskich mozna z powodzeniem przeprowadzic
              samemu - wyslac egzemplarz ksiazki wraz z informacjami (im ciekawsze i mniej
              standardowe, tym lepiej) o autorze i streszczeniem do osob redagujacych rubryke
              recenzencka w popularnych gazetach i magazynach. Potem zadzwonic do nich i
              porozmawiac: czy otrzymali ksiazke, czy im sie podobala bla, bla. To samo
              zrobilaby agencja, tyle, ze koszty bylyby duzo wieksze:-)
              --
              The risk of failure is nothing compared to the promise
              of success.
            • skajstop Re: O PR Grocholi :) 20.07.06, 16:54
              fifkafifka napisała:

              > A teraz mega naiwne pytanie dnia:
              > Gdzie znajdę spis adresów, na które słać mam egzemplarze recenzenckie?
              > (Prawda, że fajne pytanie?)

              Super pytanie :)
              "nie ma takiego numeru... nie ma takiego numeru... nie ma takiego numeru... " :D

              > I jeszcze jedno, nawet lepsze:
              > Jak je już poślę, co się dalej dzieje? Gdzie te recenzje trafiają? Do
              > księgarzy - żeby wiedzieli czy brać? Do prasy? Do mnie?

              Wysyłasz je do szeroko pojętych mediów. Dajesz na tacę, żeby recenzenci
              przeczytali, a nie wyrzucili do kosza :) a redaktorzy np. w radiu żeby
              zorganizowali konkurs, a nie... tak, słusznie, wygrałaś kandyzowaną skórkę
              pomarańczy, nie wyrzucili do kosza :P
              --
              Wydawnictwa i ich obyczaje
              • fifkafifka Re: O PR Grocholi :) 20.07.06, 17:06
                Zaczyna mi się to klarować.
                Kwestia adresów i szlaków, które fachowiec od PR np. w twoim wydawnictwie ma
                przetarte. On dzwoni do znajomej już pani w znajomej gazecie itd., a ja zacznę
                od oglądania wystawy w kiosku i zaznajamiania się z tytułami gazet... Ale luz,
                próbować trzeba.
                Tylko może najpierw skończę pisać me wiekopomne dzieło, tak mi cos podpowiada,
                że chyba bez tego się nie obejdzie...
                [Powiedziała Fifka pogryzając kandyzowana skórkę z pomarańczy.]
                    • fifkafifka Re: znasz li 20.07.06, 21:13
                      Nie wydaje mi się, żeby rozeznawanie tematu/branży, głównie z ciekawości, z
                      dużą dozą ostrożności i ironicznego samokrytycyzmu, było dzieleniem skóry na
                      niedźwiedziu.
                      O ile dobrze cię rozumiem, że ty nie rozumiesz mnie.
                      I o ile dobrze rozumiem aluzję twoją.
                      I o ile dobrze rozumiem puentę wiersza.
                        • fifkafifka Re: znasz li 20.07.06, 21:36
                          Mylisz się.
                          To, że nie warto jej samej wydać, wiedziałam, jak ją zaczynałam. To wiedza
                          wszyscy. A zaczęłam.
                          I skończę.
                          Nie wiem czy wydam, może uznam, że sie nie nadaje. Albo nie będę mieć środków.
                          Ale to inna sprawa.
                          Skończyć skończę, i poinformuję, ile nie zapomnę :)
                            • fifkafifka Re: znasz li 20.07.06, 21:50
                              Żeby nie dać się zaskoczyć/rozczarować na żadnym z etapów budowy domu, należy
                              posiąść wiedzę o wszystkich etapach tejże budowy przed jej rozpoczęciem.
                              A potem zacząć.
                              Od fundamentów. A raczej projektu.

                              Mylisz proces zdobywania wiedzy z dymem z komina.
                              • bosastopka o rany, 20.07.06, 22:11
                                co za "fachowość".
                                A przecież Twoja odpowiedź mogła być taka piękna, taka poetycka...
                                No cóż, naiwność moja nie ma granic;)

                                PS Ostatnie Twoje zdanie mnie zabiło.
                                • fifkafifka Re: o rany, 21.07.06, 09:13
                                  Moja odpowiedź nie mogła być poetycka, bo poetką nie jestem i poezji nie lubię.

                                  Przykro mi, że cię moje zdanie zabiło.
                                  Aczkolwiek cieszę się, ze posiadam zdolność zabijania jednym zdaniem. To,
                                  oprócz posiadania kota jako nieodzownego elementu życiorysu pisarza, jest
                                  optymistycznym początkiem kariery Wielkie Pisarki. (Dla ułatwienia – to był
                                  żart. Kolejny. Autoironia ściślej rzecz biorąc.)

                                  Być może jestem naiwna. Bardzo prawdopodobne.
                                  Ale przynajmniej pytam. I w końcu się dowiem, pozbędę się jakiegoś procenta
                                  mojej naiwności, a i spędzę miło czas na poszerzaniu wiedzy.
                                  Nie chciałabym wiedzieć wszystkiego, bo wtedy zostanie mi tylko krytykować
                                  innych. Boję się, że to może być nudne życie.

                                  Przyszłam się tu dowiedzieć czegoś konkretnego.
                                  Znaleźli się tacy, którzy służą radą i Ty, która prowokujesz.
                                  Nic się od ciebie nie dowiem (a szkoda, bo pewnie twoja postawa z wiedzy
                                  wynika, ale widać dzielić się nią nie chcesz), nie mam ci nic do powiedzenia na
                                  twoje zaczepki, więc nie widzę sensu kontynuowania tego wątku dyskusji.

                                  Pozdrawiam.
                                  • skajstop Remis ze wskazaniem na pisanie 21.07.06, 10:08
                                    Proponuję remis ze wskazaniem na pisanie :)

                                    Zadawanie pytań jest OK.
                                    Z drugiej strony dzielenie skóry na żywym niedźwiedziu, acz frapujące, jednak
                                    jest mniej ważne niż samo napisanie tej powieści.

                                    Wszystko wskazuje na to, że te pytania mają sens, ale jeśli Fifko nie napiszesz
                                    swego arcydzieła, wtedy spełni się wizja Bosejstópki.

                                    I tym roboczym akcentem ogłaszam rozejm :)
                                    --
                                    Wydawnictwa i ich obyczaje
                              • bosastopka fifkafifka 21.07.06, 10:39
                                Owszem, prowokowałam. Żartobliwie :P (Poczucie humoru jest ogromną zaletą.
                                Pamiętaj o tym na przyszłość).
                                Sądziłam, że ktoś, kto pisze książkę i to dla kobiet, odpowie mi słowami Staffa:
                                Budowałem na piasku
                                I zawaliło się.
                                Budowałem na skale
                                I zawaliło się.
                                Teraz budując, zacznę
                                Od dymu z komina.

                                PS Fifkafifka, trzymam kciuki za Twój sukces, i nie myśl, proszę, że
                                bosastopka, to zła kobieta była :P
                                • fifkafifka Re: fifkafifka 21.07.06, 11:24
                                  Kochana, o nikim nie myślę, że złą kobietą była :)

                                  Jeśli cię uraziłam - przepraszam.
                                  Ponoć moje poczucie humoru jest mało wesołe, ale "za to" wredne. Wierz mi,
                                  niełatwe mam przez to życie.
                                  ( - Fifka jak ty stoisz z angielskim?
                                  - Kiepsko niestety.
                                  - To dobrze.
                                  - Co?!
                                  - Nie wyleją cię od razu za pyskowanie.)
                                  Także mogłam na dzień dobry cię obrazić zakładając, że żartuję.

                                  ps. A właśnie pisałam, bo wbrew pozorom cały czas młócę to moje arcydzieło,
                                  tylko w przerwach, kiedy już mi głowa pęka zajmuję myśli czym innym (na
                                  przykład motywującym mnie bardzo dowiadywaniem się jakiż to los moje arcydzieło
                                  czeka po napisaniu)... Więc właśnie pisałam kawałek o tym jak tłumacze mało
                                  rozgarniętemu policjantowi, dlaczego po stłuczce zostawiłam auto na ulicy i
                                  poszłam. Bo to zły maluch był. Ale on nic nie kuma.
                                  Nie mam już do niego siły. Idę sobie kawę zrobić.
    • spacey1 Re: Jak wprowadzić swoją książkę do księgrń? 21.07.06, 12:54
      Jeśli mozna:
      też polecam poza wymienionymi sieciami (Empik, Matras) kontakt z największymi
      hurtowniami. Azymut ok, do tego dodałabym Platon. Dostali ostatnio najwyższą
      notę od wydawnictw, które obsługują (nagroda wręczona na tragach ksiązki).
      Licz się z oddaniem każdemu z tych dystrybutorów ok. 50% ceny książki. Zwłaszcza
      że jesteś małym, początkującym wydawcą.
      Można się zastanowić nad daniem którejś z hurtowni wyłączności na swoją książkę.
      Wiąże się to z oddaniem wyższego rabatu, ale zwykle do dystrybucji takiej
      książki hurtownia bardziej się przykłada).
      Co do PR, to nie popełniaj błędu śląc książkę jak leci do wszystkich czasopism.
      Wybierz czasopisma, których profil współgra z tematem książki (ta sama grupa
      docelowa). Poza tym warto się dowiedzieć, do kogo personalnie śle się książki w
      danej gazecie.
      Poza tym wysyłaj nie samą ksiązkę, ale także materiał o niej (sprytne
      przygotowanie wysyłki do mediów połową sukcesu). Teraz jest też trend na wysyłki
      nietypowe, w opakowaniach, z dodatkami, które mają za zadanie zwrócić uwagę
      odbiorcy).
      Aha, rzecz najważniejsza. Zastanów się "na co" chcesz sprzedawać ksiązkę. Co ma
      być tym haczykiem, który ma zainteresować klienta i sprawić, że po nią sięgnie.
      Ubierz to w chwytliwe hasło i to hasło umiesczczaj tam, gdzie się da (w
      materiałach dla mediów, na okładce książki jako podtytuł lub w notce na okładce).
      Zastanów się nad tym, kiedy wydac ksiązkę. Na tym rynku są różne sezony, są
      miesiące, w których nie warto wypuszczać nowego tytułu. Niektóre tytuły aż się
      proszą o premierę w sezonie edukacyjnym, komunijnym, bądź gwiazdkowym.

      To takie moje luźne refleksje i obserwacje z pracy codziennej.
          • skajstop O hodowaniu małego słonia :) 21.07.06, 15:20
            Trzeba mieć grubą skórę, Fifko :P
            To, co ewentualnie usłyszysz tutaj, jest niczym w porównaniu z tym, z czym
            musisz się liczyć, kiedy zawistni i "życzliwi" zobaczą twoja książkę w księgarni :D

            Co mi przypomniało dowcip niedawno podesłany:
            "Polak złapał złotą rybkę, a ta w zamian za wypuszczenie obiecała spełnić jego
            marzenie, powiedziała tylko: "Pamiętaj wszystko o co poprosisz, twój sąsiad
            dostanie ode mnie podwójnie".
            Poszedł Polak do domu i mysli: "Chciałbym nowy samochód, no ale wtedy sąsiad
            dostanie dwa samochody. Chciałbym więcej pieniedzy, ale wtedy sąsiad dostanie
            dwa razy tyle. Może nowy dom? Wtedy on dostanie dwa domy. Po co mu dwa? Jeden
            sprzeda..."
            Nastepnego dnia Polak poszedł na umówione spotkanie ze złotą rybką i prosi:
            "Rybko wyjmij mi jedno oko."

            Mniej więcej tak to czasem wygląda :P
            --
            Wydawnictwa i ich obyczaje
            • fifkafifka Re: O hodowaniu małego słonia :) 21.07.06, 18:28
              > Trzeba mieć grubą skórę, Fifko :P
              > To, co ewentualnie usłyszysz tutaj, jest niczym w porównaniu

              ja i tak wolę ten moment odwlekać... :)
              na razie znajomi mówią mi, że się im podoba (pewnie dlatego, że to o nich,
              zdaje się, że to pułapka, którą sama na siebie zastawiam...), i niech tak
              zostnanie, bo mi to przynajmniej poweru dodaje :)

              Kawał - samo życie. Niestety.
      • fifkafifka Re: Jak wprowadzić swoją książkę do księgrń? 21.07.06, 15:12
        > To takie moje luźne refleksje i obserwacje z pracy codziennej.

        ...za które jestem wdzięczna, a które nasunęły mi kilka pytań.

        1. Jakie warunki musi spełnić wydawca i książka, żeby hurtownia wzięła tytuł?
        Musi być już przez kogoś ważnego zrecenzowana? Czy może hurtownia czyta książki
        i sama ocenia co bierze? Czy może bierze jak leci wszystko, co uzna, że jej się
        opłaci?
        2. Kto ustala cenę książki?
        Czy dobrze się domyślam, że: wydawca ustala cenę (np. 20 zł), następnie
        hurtownia i wydawca ustalają cenę za jaką hurtownia bierze towar (np. 10 zł),
        potem hurtownia proponuje księgarzom towar po cenie z sufitu (np. 15 zł), a
        księgarz sprzedaje towar po cenie ustalonej przez wydawcę?
        Bo jeśli jest inaczej, np.
        a) hurtownia lub ktokolwiek poza wydawcą ma udział w ustalaniu ceny lub
        b) hurtownia sprzedaje za tyle za ile wzięła od wydawcy, a księgarz sam ustala
        swoją marżę lub
        c) inne, które nie przyszły mi na szybko do głowy
        to skąd u diabła wydawca wie, jaką cenę wydrukować na okładce?
        3. Czy są miesiące, w których nie opłaca się wydawać kompletnie nic? Jakie?
        4. Czy są miesiące, szczególnego nasilania kampanii wydawniczo-reklamowych?
        domyślam się, że Boże Narodzenie, ale coś jeszcze?
        (Pytam o literaturę popularną, nie o podręczniki, przewodniki itd., bo kiedy te
        mają swoje sezony się domyślam.)
        5. Jaki jest dobry termin na książkę kobiecą? Początek wakacji może być?
        6. Przykłady „sprytnego przygotowania wysyłki do mediów”. Tej odpowiedzi jestem
        najbardziej ciekawa :) Co spece od PR potrafią wymyślić. No, chyba, że to
        tajemnica...

        • spacey1 Re: Jak wprowadzić swoją książkę do księgrń? 21.07.06, 15:31
          Bardzo dużo ciekawych pytań
          1. Jakie warunki musi spełnić wydawca i książka, żeby hurtownia wzięła tytuł?
          Musi być już przez kogoś ważnego zrecenzowana? Czy może hurtownia czyta książki
          i sama ocenia co bierze? Czy może bierze jak leci wszystko, co uzna, że jej się
          opłaci?

          hurtownie o bardzo szerokim asortymencie nie przeprowadzają moim zdaniem bardzo
          ostrej selekcji. Muszą czuć, że to się nieźle sprzeda. Nie rewelacyjnie, bo tak
          to kilkanaście tytułów rocznie się sprzedaje, ale przyzwoicie. Nie znam innych
          warunków, jakie trzeba spełnić. No na pewno cena musi być atrakcyjna dla
          hurtowni (czyli rabat od detalu), a książka mieć potencjał sprzedażowy

          2. Kto ustala cenę książki?
          > Czy dobrze się domyślam, że: wydawca ustala cenę (np. 20 zł), następnie
          > hurtownia i wydawca ustalają cenę za jaką hurtownia bierze towar (np. 10 zł),
          > potem hurtownia proponuje księgarzom towar po cenie z sufitu (np. 15 zł), a
          > księgarz sprzedaje towar po cenie ustalonej przez wydawcę?

          w przybliżeniu tak właśnie jest
          Aha, hurtownie nie sprzedają księgarniom za cenę z sufitu, tylko z taką marżą,
          jaką ustalą we wzajemnej umowie (np. 30% od ceny detalicznej)


          > Bo jeśli jest inaczej, np.
          > a) hurtownia lub ktokolwiek poza wydawcą ma udział w ustalaniu ceny lub
          > b) hurtownia sprzedaje za tyle za ile wzięła od wydawcy, a księgarz sam ustala
          > swoją marżę lub
          > c) inne, które nie przyszły mi na szybko do głowy
          > to skąd u diabła wydawca wie, jaką cenę wydrukować na okładce?

          Wydawnictwo może wydrukować cenę na okładce lub nie. Jeśli jest, to większość
          podmiotów stara sie ją utrzymywać, z wyjątkiem księgarń internetowych i ew.
          punktów sprzedaży, które ostro konkurują cenami (a nie wszystkie to robią).
          Jeśli wydawca nie umieszcza ceny na okładce, to funkcjonuje takie pojęcie, jak
          sugerowana cena detaliczna, też wydawca ja ustala i ta cena ciągnie się za
          książką na wszystkich etapach jej dystrybucji. Tę cenę oczywiście łatwiej
          zmienić detaliście, bo klient nie ma z czym porównać ceny sprzedaży (chyba, że z
          innym punktem sprzedaży)
          Skąd wiemy jaką cenę dać? Proste - obserwacja rynku (to najważniejsze). To cena,
          za jaką książka się ma szansę sprzedać.

          > 3. Czy są miesiące, w których nie opłaca się wydawać kompletnie nic? Jakie?
          nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Raczej nie warto wydawac w grudniu, bo na
          gwiazdkę się nie zdąży do księgarń, a styczeń marny. Gwiazdkowe edycje zaczynaja
          się w październiku (2 połowa)

          > 4. Czy są miesiące, szczególnego nasilania kampanii wydawniczo-reklamowych?
          > domyślam się, że Boże Narodzenie, ale coś jeszcze?

          także kwiecień - maj (okres międzynarodowych targów książki)

          > (Pytam o literaturę popularną, nie o podręczniki, przewodniki itd., bo kiedy te
          >
          > mają swoje sezony się domyślam.)
          > 5. Jaki jest dobry termin na książkę kobiecą? Początek wakacji może być?

          kwiecień - maj, październik - listopad, także jeśli wierzysz, że to lektura na
          wakacje - czerwiec

          > 6. Przykłady „sprytnego przygotowania wysyłki do mediów”. Tej odpow
          > iedzi jestem
          > najbardziej ciekawa :) Co spece od PR potrafią wymyślić. No, chyba, że to
          > tajemnica...

          Nie podam przykładów z realu, bo nie pamiętam, ale wymyślę.
          Na przykład: wydajesz ksiązke o winach - książka jest wysłana do gazety wraz z
          pudełkiem na wino (drewnianym), a w środku ... zwinięty ładnie materiał o
          ksiązce (z tymi wszystkimi hasłami, ochami i achami na temat książki).
          Oczywiście bardzo miło też, aby w tym pudełku było wino, ale to koszty
          Albo - książka o zesłańcach syberyjskich, a materiał jest imitacją starych
          listów z zesłania. I takie tam.

          Ważne, aby materiał o ksiązce sam z siebie prawie przekonał dziennikarza, że to
          książka warta uwagi. lektura jest dopiero potem, już tych wybranych książek.


          • bosastopka fifkafifka 21.07.06, 16:11
            Nie pozostaje Ci nic innego jak zapakować to auto po stłuczce, co to je
            porzuciłaś na ulicy, i wysłać do gazety "motoryzacyjnej." Ale już
            naprawione i z Twoją książką w środku :P
            • fifkafifka Re: fifkafifka 21.07.06, 16:22
              Buhahahaha...
              A w środku kobieca książka.
              Tak. Myślę, że natychmiast ogłosiliby konkurs, w którym nagrodą byłoby... auto.

              ps. Porzuciłam je na chodniku pod znakiem zakazu zatrzymywania i postoju. Nie
              rozumiem, w czym w ogóle problem był...
                  • fifkafifka Re: fifkafifka 22.07.06, 15:03
                    O tym akurat wiem. Z tego forum zresztą. Prześledziłam je mniej więcej zanim
                    zadałam pytanie, żeby nie dublować.

                    Wiem też, że hurtownia często nie płaci dlatego, że nie może wydobyć pieniędzy
                    od księgarni. Że i księgarnia i hurtownia często oddają wydawcy nie sprzedane
                    egzemplarze w stanie mało przydatnym do czegokolwiek. Że biedny autor nie ma
                    szans bez prokuratora wyegzekwować od wydawcy wglądu w liczbę sprzedanych
                    egzemplarzy, a czasem nawet informacji o nakładzie. Że wydawcy czasem
                    dodrukowują nie informując autora i nie płacąc mu. I nie pamiętam co jeszcze...
                    Bo wszystko co złe i okrutne tego człowiek się zawsze dowie sam. Bez
                    pytania... :)

                    Ale ja tu wracam bo mam kolejne.

                    A) Termin rozsyłania w wybrane miejsca.
                    Jak on się ma do dystrybucji? Rozsyłać, kiedy książka jest w księgarniach?
                    Wcześniej? Ile wcześniej?

                    B) Po wysłaniu dzwonić.
                    Ile po wysłaniu (planowym otrzymaniu przez adresata)? Tydzień? Trzy dni? Dwa
                    tygodnie?
      • ptrstfnk a jak wygląda umowa z hurtowniami? 23.07.06, 12:34
        czy te hurtownie nie stawiają jakichś warunków nieprzyjemnych?

        ciekawi mnie też motyw sprzedaży bezpośredniej przez internet [trzeba mieć dobrą
        i dobrze znajdowalną stronę stroną, można też przez allegro próbować]. Nie wiem,
        czy akurat w przypadku debiutu byłoby to efektywne, ale jak się ma Bardzo
        Znanego Autora :-). Bo przyznam, iż martwią mnie te wysokie procenty, które
        sobie hurtownie liczą.... Ogólnie zaś to szukam pomysłu, jak sprzedać samemu
        tyle co przez sieć hurtowników i całą kasę zgarnąć dla siebie :-)))))))
    • xyq a co lepsze: radio czy prasa? 24.07.06, 22:47
      a może televizja, np. jakby się udało wprowadzić książkę do Pegazu czy tego
      programu Szczuki w TVN albo w TVP3 też coś jest. hej hej, nieźłe by było,
      nieźle.... próbuj zatem Fifka
      • finwe_anarion W kwestii bzdur. 03.08.06, 22:44
        Przepraszam, że wtrącam swoje trzy grosze, ale zauważyłem w niektórych powyższych wypowiedziach
        sporo błędów, wynikających przypuszczalnie z braku przepracowania tego tematu "na własnej skórze".

        Ja zarejestrowałem własne mini-wydawnictwo, w którym opublikowałem swoją książkę i przeszedłem
        etap kontaktów z firmami dystrybucyjnymi. Więc:

        1. Z EMPIK-iem się nie można osobiście kontaktować, bo EMPIK nie bierze książek bezpośrednio z
        wydawnictw, a tym bardziej z małych. EMPIK bierze wyłącznie od dużych domów dystrybucyjnych, w
        zasadzie od wszystkich znaczących z wyjątkiem Matrasa. Żeby wejść do salonów EMPIK, należy być
        zaakceptowanym przez np. firmę Platon (mnie się to udało, bo moja książka pozytywnie przeszła przez
        sito selekcji, choć trwało to prawie 3 tygodnie i nie wiem ile osób miało tam książkę w ręku). Dodam,
        że za prawo sprzedaży w EMPIKACH wydawca płaci haracz, niezależnie od rabatu! To samo dotyczy
        supermarketów Tesco, żeby podać tylko ten przykład.

        2. MATRAS to oddzielna sieć 127 księgarni i tam rzeczywiście warto wejść (mnie się udało). Matras
        rozmawia z małymi wydawnictwami i to jest wielki pozytyw, ale książka musi się im spodobać, nie biorą
        nic w ciemno.

        3. Żeby wprowadzić książkę do bardzo szerokiej dystrybucji trzeba zainwestować w spory nakład.
        Każdy z dystrybutorów zazwyczaj bierze na początku po 300 sztuk.

        4. Jeśli się nie ma kodu kreskowego i ceny wydrukowanej na okładce w zasadzie nie ma szans na
        sprzedaż w EMPIKAch, MATRASach i supermarketach.

        5. Początkujący wydawca musi oddać od 40 do 50 % ceny detalicznej dystrybutorowi, a do tego ponosi
        dodatkowe koszty promocji, wysyłki, itd.

        Żeby jeszcze było jasne: od momentu wstawienia pozycji do dystrybucji do momentu pierwszej
        płatności za sprzedane egzemplarze mija około 150 dni.

        A co do promocji: trzeba inwestować samemu, i to z głową. Ja postawiłem na kampanię internetową:
        porządna, profesjonalna witryna poświęcona książce a także intensywna akcja reklamowa przez
        Reklamy GOOGLE - skierowana na odpowiedniego odbiorcę poprzez linki sponsorowane i banery.

        Chętnie zainwestowałbym w promocję po księgarniach, ale to są koszmarne koszty. Czekam na
        pierwsze dane po 60 dniach dystrybucji.

        Pozdrawiam wszystkich!



        • spacey1 Re: W kwestii bzdur. 04.08.06, 10:11
          a gdzie te bzdury?

          a teraz mój komentarz

          1. Sprostowanie: Empik współpracuje bezpośrednio z wydawnictwami. Ale z
          pewnością nie z małymi, to prawda.
          2. Matras to sieć księgarń oraz hurtownie. Jeśli się wejdzie do hurtowni
          Matrasa, to można trafić do innych punktów sprzedaży, nie tylko do ich księgarń.
          4. bardzo wielu wydawców, w tym stajnia bestsellerów Albatros, nie ma ceny na
          okłade. A więc oczywista nieprawda. Z kodem kreskowym zgoda

          • finwe_anarion Re: W kwestii bzdur. 04.08.06, 14:38
            EMPIK ma taką wewnętrzną instrukcję, według której przyjęcie książek bez ceny na okładce jest
            wykluczone. Wiem, że na razie czasami stosują odstępstwa od tej reguły, ale ja już dostałem wyraźną
            instrukcję, że książki bez kodu i ceny nie będą akceptowane.

            A co do bzdur, to niektóre odpowiedzi (nieco wyżej w drzewku) trąciły ignoracją.
            • hophopi bajka o złym dystrybutorze - c. d.:) 14.09.06, 15:55
              odświeżam wątek, co by się nie marnował - możemy poteoretyzować jeszcze chwilkę
              na ten temat, mili Państwo? najlepiej gdyby to było takie teoretyzowanie na
              podstawie wiedzy praktycznej :D

              załóżmy, że mamy już swoją firmę, książeczkę po składzie, ze ceną, kodem i
              innymi bajerami, i kilka egzemplarzy z próbnego wydruku. bierzemy je w garść i,
              umówiwszy się pierwej, na spotkanie zmierzamy do dystrybutorów. jak wynika z
              wypowiedzi powyżej, w pierwszym rzucie należy uwzględnić Empik, Matras, Azymut,
              Platona, Olesiejuka - kogoś jeszcze?
              na spotkanie gnamy, wyczyświszy pieczołowicie buty, żeby ich w pierwszym
              wrażeniu oczarowac swym wdziękiem, a później i książką też.;)
              ale co będzie już za progiem - nie mam pojęcia - może nam każą zostawić
              książeczkę na portierni u pani Krysi czy też jednak ktoś sensowny poświęci nam
              czas? i czy będzie to kwestia przypadku czy norma? :)
              później zapewne czekamy na decyzję - ktoś tu wspominał o 3 tyg. - czy ktoś ma
              inne czasowe doświadczenia?
              powiedzmy, że dwóch dystrybutorów /czy dwóch to dużo, mało czy w sam raz? :)/
              nasze dziełło łapie za serce, lub za coś tam, i biorą. te 300 egz. od razu? a
              może kcą więcej? a może mniej?
              wrzucają to do księgarni...
              a ja potem co? siedzę w kącie, gryzę palce? czy też może panowie informują mnie
              łaskawie w jakichś tam przedziałach czasowych, jak idzie sprzedaż? i jeśli
              informują, to czy tylko dlatego, że są sympatyczni czy też dlatego, że wiszę na
              ich telefonie, czy też po prostu to ich obowiązek?
              no i płatności. jak rozumiem, uzbroić się trzeba w nieograniczoną cierpliwość i
              wojskowe suchary. te 150 dni to standard? a potem co? jakieś rozliczenia
              kwartalne czy jak to wygląda?
              a po jakim czasie stwierdza się, że np. kniżka się nie sprzedaje i jest
              wycofywana z księgarni /czego nikomu, a zwłaszcza sobie nie życzę :D/?

              Drodzy, wybaczcie przydługi strumień rozważań, ale musiałam to z siebie
              wyrzucić :))))
              pozdrawiam wszystkich, a najserdeczniej tych, którym się będzie chciało
              odpowiedzieć choć na 1 pytanie :P. dystybutorów też pozdrawiam :P
                • warszawianka34 wiesz... 17.09.06, 23:29
                  Na samym końcu tego "łańcucha pokarmowego" jest coś, co ktoś powyżej, czy
                  poniżej nazwał "tanią jatką", którą właśnie ma zamiar otworzyć. Może od razu
                  weź na tego kogoś namiary? ;)
              • szwedzkiecegly Re: bajka o złym dystrybutorze - c. d.:) 17.09.06, 23:58
                Może tak powoli...
                Duzi dystrybutorzy nie mają raczej czasu na rozmawianie z każdym nowym wydawcą,
                tak mi sie wydaje. Jeśli produkt jest ciekawy, da się wszystko załatwić nawet
                mailem i przez telefon i to w kilka dni. Pamiętaj po prostu, że nie jesteś
                jedyna. To nie znaczy że cię "zleją" - to znaczy, że dostaniesz do podpisania
                umowe-szablon, dowiesz sie gdzie masz dostarczyc książke i juz. Z herbatką nikt
                nie bedzie czekał - nie ma czasu, produkcja seryjna.
                A co do rozliczeń itp - wszystko masz w umowie z dystrybutorem. To nie dziki
                zachód, tylko normalny biznes. Dostarczasz towar jako producent hurtownikowi a
                on go rozprowadza dalej, Ty mozesz co najwyzej wspomoc to wszystko wlasna
                reklama. Wiem ze kultura i sztuka, ale dziala tak samo jakbys produkowala
                konserwy albo szyła skarpety :))
                O Empiku zapomnij, zostaw to dystrybutorowi jesli juz.
                Mozesz za to zaatakowac np. Merlina - książkę też pewnie wezmą od dystrybutora,
                ale mogą Cię "zauważyć".
                • hophopi Re: bajka o złym dystrybutorze - c. d.:) 18.09.06, 08:25
                  dzięki, Szwedzkiece. ;)
                  tak powoli... pytam dużo i gęsto, i naiwnie tyz, licząc na to, że do czasu,
                  gdy - być może - będę pukać do dystrybutorów, ktoś, kto szedł już przede mną tą
                  drogą, jakoś tam mnie nakieruje na szlak. co nie znaczy, że bym sama ścieżki
                  nie przelazła, ale zawsze tak się jakoś człowiek lepiej czuje, gdy coś wie -
                  gdzie wilcze doły, gdzie stary niedźwiedź mocno śpi... ;) na razie wiem nic;
                  jeśli mi się uda przeczłapać na drugi brzeg, chętnie się podzielę tym, czego
                  się dowiem, z tymi, co jeszcze przed przeprawą...

                  na harbatkę U Tadkę przesadnie nie liczę, portiernię wszak sugerowałam - ale że
                  tu na forum dogrzebałam się opinii, iż celowe jest naoczne pokazanie
                  dystybutorowi cyfrówki książki, z czystej ciekawości zapytuję, jak to się
                  odbywa. wiadomo, dystrybutor to masowa ubojnia, ale ma chyba jakichś
                  pracowników odpowiedzialnych za kontakt z klientam - może właśnie do takich
                  łosi się uderza? ne wim.
                  a tania jatka, po ubojni owej? cóż, czas pokaże. póki co ideałem mym jest
                  właśnie tania książka. po rozpoznawczej wizycie w drukarni, już niebawem, się
                  okaże, czy ma książka trafi pod strzechy czy też ideał sięgnie bruku :D
                  • szwedzkiecegly Re: bajka o złym dystrybutorze - c. d.:) 18.09.06, 10:49
                    Jak jestes poczatkujacym wydawnictwem, albo masz produkt "jak wiele innych"
                    cyfrowka pewnie pomoze. Ale jak mowie - Azymut, Olesiejuk, L&L wszyscy oni
                    obsluguja setki wydawnictw i niezbyt maja czas na glaskanie sie z kazdym,
                    jesli akurat nie ma w ofercie jakiegos nowego kodu wycisnietego z leonarda.
                    Co nie znaczy ze ksiazki nie wezma - umowa jest tak skonstuowana ze ich na prawde
                    w najgorszym wypadku kosztuje to troche miejsca w magazynie i w ciezarowkach.
                    Na stronach www znajdziesz info jak sie skontaktowac.

                    Na pocieszenie - popatrz jakie wynalazki i dziwactwa leza chociazby w takim
                    podobno niedostepnym Empiku. Jakos te ksiazki tam dotarly, jakis dystrybutor
                    je tam wcisnal.
                    Co do drukarni - tych rozpoznawczych wizyt powinny byc dziesiatki. Czasem
                    wystarczy po prostu wyslac maila, dostaniesz wyliczone koszty jesli
                    podasz parametry druku. Szczegolnie w przypadku offsetu rozrzut cenowy
                    bywa zadziwiajacy. No i nie wiem skad jestes, ale im dalej od Warszawy tym
                    taniej (ale trzeba tez brac pod uwage koszty transportu). Jednoczesnie nalezy
                    unikac drukarnii w garazach - niech pokaza co juz wydrukowali albo powiedza co
                    sobie mozna obejrzec w ksiegarni.
                    ----
                    poczytajmimamo.blog.pl
                  • spacey1 Re: bajka o złym dystrybutorze - c. d.:) 18.09.06, 10:53
                    witam
                    nie pracuję co prawda w hurtowni, ale również na rynku ksiązki i czytam to
                    forum. Nie pomylę się chyba, jeśli powiem, że pracownicy dystrybutorów
                    (hurtowni), jeśli lubią swoją pracę, też czytają. Bo uwierz mi, pracuję z nimi i
                    są wśród nich ludzie, którzy naprawdę pracują tam, bo kochają książki. I jak
                    myślisz, czy oni będą szczęsliwi, gdy przeczytają o sobie "łosie"?
                    Myslę, że często obecni tu autorzy czy tłumacze uważają, że tylko oni są
                    szlachetną "częścią" tego zjawiska, jakim jest powstawanie i obrót książką w
                    naszym kraju, a reszta to "łosie", maszyny, taśma, generalnie debile. Tak nie
                    jest, nawet jeśli osobiste doświadczenia czasem mówią coś innego.
                    Nawet jeśli tak właśnie myślisz, to ze względów merkantylnych warto jednak się
                    czasem powstrzymać, jeśli niebawem masz zamiar pójść do tychże "łosi" rozmawiać
                    o wspólnych interesach.

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka