Dodaj do ulubionych

Wydawnictwo Twój Styl

10.10.06, 22:12
Jakie macie doświadczenia z tym wydawnictwem? Ja właśnie się dowiedziałem, że
za wykonaną pracę (a latem jak kretyn siedziałem w najgorsze upały w
Warszawie, żeby jak najszybciej przetłumaczyć dla nich książkę, bo chcieli
wydać "jeszcze w tym roku") honorarium dostanę... nie wiadomo kiedy, bo
wydawnictwo ma trudności finansowe. Tylko dlaczego miła Pani Redaktor przed
podpisaniem umowy przekonywała, że są solidnym wydawnictwem, które płaci
terminowo??? Ech, naiwności ludzka! Druga fantastyczna wiadomość to taka, że
jednak nie zamierzają wydać książki w tym roku... Boże, co mnie podkusiło,
żeby w ogóle rozpoczynać z nimi współpracę?!
Edytor zaawansowany
  • czepialska 10.10.06, 22:19
    Niestety, to ostatnio częsta "przypadłość". Nawet nie wiem jak z tym
    walczyć ... Manifestacja, referendum, a może protest głodowy???
  • domville 10.10.06, 22:36
    Wiesz, po prostu jestem wściekły, że dałem się OSZUKAĆ. Uważam, że osoba, która
    prowadziła ze mną wstępne rozmowy, najzwyczajniej w świecie kłamała. Mam przez
    to strasznego kaca moralnego. Co ciekawe, po złożeniu przeze mnie tłumaczenia ta
    osoba rozmawiała ze mną całkowicie innym tonem, jakby miała do czynienia z
    natrętem - tymczasem ja tylko wyraziłem zaniepokojenie faktem, że pierwsza
    zaliczka nie wpłynęła na konto po określonych umową 30 dniach...
  • czepialska 11.10.06, 08:10
    Współczuję ... Po ostatnich doświadczeniach postanowiłam pracować tylko dla
    sprawdzonych lub wiarygodnych wydawnictw. Polecam ten sposób. Można też
    zatrudnić "specjalistę od finansowego odzysku", choćby i takiego :)
    www.bugcity.pl/index.php?strip_id=6
  • dorcyk583 11.10.06, 09:13

    Nie jestem tłumaczką, ale autorką. Problem jest jednak ten sam. Piszę od 8 lat i
    poza jednym wydawnictwem każde płaciło z poślizgiem. Oczywiście, musiałam
    wykonac dziesiątki telefonów. a to do redaktora, a to do szefa, a to do
    księgowości. Było różnie. Czasem sympatycznie, czasem ostro. I nieważne
    okazywało się, ż eksiążka się sprzedaje albo że mogę napisać nastepną, równie
    niezłą. "Trudności finansowe". Jednak ani razu nie zdarzyło się, żeby ktoś nie
    zapłacił w ogóle. Z tym wydawnictwem "Twój styl" musisz powalczyć. Co to znaczy,
    nie wiedzą kiedy? Byłaś tam osobiście?
  • dorcyk583 11.10.06, 09:15
    "Byłeś" oczywiście:)
  • czepialska 11.10.06, 10:17
    Czasami osobista wizyta nie jest możliwa. Zwykla działa ostateczne wezwanie do
    zapłaty wysłane listem poleconym. Mogę powiedziec, że ... polecam ten sposób.
    Osobiście sprawdzony i skuteczny :)
    A tak na marginesie to ...
    Właśnie reaktywowałam swoje "stare" forum, które przez przypadek (i głupotę)
    zamknęłam ...
    Jeśli tęsniliście to zapraszam :)
    Niestety, zaczynamy od zera bo nie dało się odzyskać poprzednich wpisów ...

    --
    Między nami autorami
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36485
  • czepialska 11.10.06, 10:33
    Uprzejmnie proszę o wybaczenie wszystkich odwiedzających i zarządzającego. Już
    jest nowy numer forum w sygnaturce ...
    Przepraszam, C

    --
    Między nami autorami
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=43683
  • wlodekbar 02.08.07, 02:48
    Też nie ma:(
    --
    www.barchacz.com (strona
    w budowie, teksty o sobie i książkach SUROWE, bo informatyk uciekł), obrazki
    niewyselekcjonowane, i przez czas jakiś jeszcze tak będzie)
  • skajstop 11.10.06, 09:40
    O "Twoim Stylu" od dawna mówiło się, że nie płaci. Oni się chyba otarli o
    bankuructwo nawet.

    Tak, moim zdaniem należy się starać współpracować z firmami mającymi stabilna
    pozycję na rynku - choć to nie zawsze jest możliwe...
    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • domville 11.10.06, 11:15
    Toż ja współpracuję z firmami o stabilnej pozycji - zazwyczaj. Tylko jakiś
    diabeł mnie podkusił, żeby się zgodzić na ich propozycję, bo książka była
    ciekawa. Coś mnie tknęło, kiedy kupiłem sobie wydane przez nich tomiszcze o
    Hitchcocku. Tłumaczenie było po prostu tragiczne i chyba nie widziało go oko
    redaktora. Już wtedy sobie pomyślałem, że jeśli wydają takie buble, to nie może
    być dobrze... Poczekam jeszcze tydzień, a później skorzystam ze sposobów
    proponowanych przez Was. Dziękuję za rady. Ostatnio byłem w podobnej sytuacji
    jakieś pięć lat temu, kiedy nie można się było doprosić honorarium z PIW-u.
    Miałem nadzieję, że uniknę podobnych, dosyć jednak upokarzających sytuacji.
  • yanga 12.10.06, 15:13
    No Pan Bóg mnie ustrzegł. Bo nagabywali mnie kilka razy, ale zawsze miałam co
    robić. Ostatni raz własnie w te największe upały.
    --
    "Poważna muzyka, która najlepiej koi wszelką zbłąkaną myśl, niechaj wam uleczy
    bezużytecznie wrzące w czaszkach mózgi!"
  • agentka_literacka 12.10.06, 22:26
    Wysłałam Ci parę słów w temacie na maila gazetowego. Pozdrawiam :)
    --
    Rubi Birden - sztuki teatralne
  • master_of_magic 18.10.06, 15:06
    Ja mam z nimi naprawdę "cudowne" jedno doświadczenie. Jakieś pół roku temu
    wysłałem do nich fragment powieści e-mailem. Po około dwóch tygodniach przyszła
    odpowiedź. Automatyczna. Brzmiała mniej więcej tak: "Twoja wiadomość została
    skasowana bez przeczytania". Ależ mnie to podbudowało ;)
  • lorenza-il-magnifica 29.06.07, 11:27
    Wydałam u nich książkę kilka lat temu. Najpierw było bardzo miło, następnie
    wydawnictwo przeżywało trudności (tylko co mnie to obchodzi, ja je też
    przeżywam, nie?) i rozpadło się na dwa wydawnictwa. Dziadowska ilość
    egzemplarzy autorskich (5 egzemplaczy - sic!), kasa taka, że za trzy felietony
    w "Cosmo" zgranęłam chyba więcej. Kiedy upomniałam sie o ostanią ratę
    pieniędzy, powiedzieli radośnie, że to ja im powinnam zapłacić. Domyślam się,
    że to ich zasługa, że cały nakład rozszedł si błyskawicznie.
  • jacek1f 29.06.07, 13:00
  • hajota 29.06.07, 16:51
  • maciejtymoteusz 03.07.07, 14:05
    Ja miałem doświadczenia z redaktorem TVP, nazwisko w głowie, ale rozumiem, że
    zlecenie roboty odbywało się na gębę? Tak?
    Bo wówczas można człowieka wystawić - nie jest to tak, że trochę się dałeś?

    (ps: miałem identyczną sytuację)

    ps: a zatem daliśmy
  • hajota 30.07.07, 15:52
    Koleżanka wypłakiwała mi się właśnie dziś rano telefonicznie, że na razie nie
    mają zamiaru jej zapłacić (umowa podpisana, nic na gębę), bo od lutego b.r.
    (sic) przeżywają trudności finansowe. Jak napomknęła, że wyśle wezwanie do
    zapłaty, to usłyszała, że owszem, może, tylko żeby nie szantażowała (sic) żadnym
    kierowaniem na drogę prawną itp. Pięknie, q, pięknie. I przy tym wszystkim
    chcieli jej od zaraz dać następną książkę do tłumaczenia. Zastanawiam się, na co
    tacy ludzie liczą? Na to, że komuś tak zależy na zobaczeniu swojego nazwiska w
    druku (albo wpisaniu pozycji do CV), że nie będzie się upominał o ciężko
    zarobione pieniądze? No nie mam pojęcia. Aha, i wciąż szukają nowych tłumaczy (=
    frajerów).
  • nomina 02.08.07, 20:46
    A dlaczego ma nie kierować sprawy do sądu? Rzecz jest oczywiście, a oprócz - o
    ile pamiętam - trzykrotności honorarium może starać się o odszkodowanie czy
    zadośćuczynienie (zawsze mi się mylą te terminy). Minus: baaardzo długie terminy
    rozpraw. Sama od marca nie mogę doczekać się na wyznaczenie terminu w sprawie
    tak oczywistej (naprawdę), że powinna się ona rozstrzygnąć niemalże w trybie
    24-godzinnym.
  • jota-40 15.09.07, 18:21
    W sumie nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Jak może niektórzy spośród Was
    pamiętają - parę miesięcy temu walczyłam w identycznej sprawie, z Laroussem. O
    dziwo, po wysłaniu im wezwania do zapłaty (za Waszą radą) - pieniądze znalazły
    się w trybie natychmiastowym. Ale z następnym honorarium było identycznie -
    spóźnili się z wypłatą o jakieś cztery miesiące.
    Zastanawiam się, czy nie utworzyć tu, na forum,jakiejś białej i czarnej listy
    wydawnictw? Już wiem, że TS mogę sobie wpisać na czarną ;((.
  • elenita 23.10.07, 12:09
    Popieram. Są wydawnictwa, które rzeczywiście nie mają kasy i płacą, kiedy tylko
    jakąś dostają. Ale za to praca dla nich jest na przykład szalenie prestiżowa.
    Natomiast niektórzy wydawcy nie płacą z reguły i zwyczajnie oszukują na żywca. I
    przed takimi czarna lista może chronić.
  • domville 09.01.08, 11:51
    Po roku zmagań mogę powiedzieć, że udało mi się "wyżebrać" dwie zaliczki, od
    czterech miesięcy natomiast nie mogę się doprosić całkowitego rozliczenia za
    tłumaczenie (a minęło już 1,5 roku od wykonania przeze mnie pracy)...
    Usłyszałem, że przed okresem świątecznym był ciężki okres, bo słabe obroty, a w
    Nowym Roku hurtownicy robią remanenty i nie płacą. Śmiać się czy płakać? Czy
    można prosić kogoś, kto zrobił już coś takiego, o informacje, jak skierować
    sprawę do sądu?
  • hajota 09.01.08, 14:27
    Mojej koleżance, która od kilku miesięcy wyrywa od nich bezskutecznie pieniądze
    za tłumaczenie, powiedzieli parę dni temu, że są w tak kiepskiej kondycji
    finansowej, że nawet pracownicy etatowi nie otrzymują pensji. Pewnie myśleli, że
    się rozpłacze z żalu nad ich niedolą. Namawiam ją do skierowania sprawy do sądu,
    jak coś będę wiedziała, to dam znać.
  • domville 09.01.08, 14:37
    Dzięki! A swoją drogą jestem ciekaw, czy ktoś ma już taką sprawę sądową za sobą...
  • gzymsa 10.01.08, 09:54
    jeśli chcesz kilka porad jak sprawę skierować do sądu to napisz na maila
    gazetowego. Zobaczymy co się da zrobić...

    --
    -To wódka?-słabym głosem zapytała Małgorzata.
    -Na litość boską królowo - zachrypiał Behemot - czyż ośmieliłbym się nalać damie
    wódki? To czysty spirytus.
  • olabu 30.05.08, 20:44
    Twoj Styl jest - krotko mowiac - oszustem. Podpisuja umowy, a pieniedzy nie
    wyplacaja.
  • domville 06.06.08, 15:38
    dzięki pomocy "gzymsy" mam juz w reku sądowy nakaz zapłaty. Teraz czekam na
    nadanie klauzuli wykonalności i sprawa trafi do komornika, jeśli mimo wszystko
    nie zapłacą. Tymczasem odsetki rosną :) Jeszcze raz przestrzegam przed
    współpracą z tym wydawnictwem
  • annshirley 25.06.08, 10:47
    Niestety dołączyłam do grona osób oszukanych przez WKTS i czekam na zapłatę za
    swoją wykonaną pracę (korektę opasłej biografii) już od września 2007. Nie
    pamiętam ile już napisałam maili i wykonałam telefonów do szanownych wszystkich
    świętych pań redaktorek tamże pracujących... Ciągle ta sama gadka - kasy nie ma,
    bieda piszczy, na ZUS-y nie ma i ogólnie mogiła, więc proszą o cierpliwość. Ręce
    już mi opadły całkowicie. Ale niestety nie powodzi mi się tak, żeby olać kwotę,
    jaką mają mi zapłacić, więc szukam innych sposobów. Mam pytanie do domville i
    gzymsy - jak to zrobić, żeby dostać sądowy nakaz zapłaty. Bardzo Was proszę o
    jakieś wskazówki (najlepiej na annshirley@gazeta.pl). Będę wdzięczna niezmiernie :)
    Życzę wszystkim odzyskania uczciwie zarobionej kasy!
  • annshirley 25.06.08, 11:04
    A teraz napiszę jeszcze jeden post, żeby się ludziom mógł ładnie wygooglać :D

    WYDAWNICTWO TWÓJ STYL NIE PŁACI!!!
  • june11 21.08.08, 01:03
    Zbierzmy się razem i napiszmy wniosek o upadłość.
    Napisz do mnie Heathcliff@poczta.onet.eu.pl Pozdrawiam JUne 11 nienawidzę takich
    bezczelnych oszustów
  • nationalg 26.06.08, 19:08
    wyslij im wezwanie do zaplaty - 2 razy - za zwrotnym potwierdzeniem
    odbioru, potem do sadu o wydanie nakazu zaplaty... powinno
    poskutkowac, moze odzyskaja kondycje finansowa:-))
  • nationalg 26.06.08, 19:08
    pamietaj o odsetkach!
  • domville 26.06.08, 23:20
    Witaj w klubie!

    Tak, najpierw wyślij wezwanie do zapłaty (wystarczy jedno!) za potwierdzeniem
    odbioru, a gdy już to będziesz miała w ręku (na pewno nie poskutkuje, obawiam
    się), składasz wniosek do sądu - służę pomocą, bo jestem już wyszkolony przez
    gzymsę :) Sprawa jest formalnością, odbywa się bez Twojej obecności, niestety
    trzeba wyłożyć 100 zł (które zostaną Ci zwrócone wraz z odsetkami)

    Gdy dostaną z sądu nakaz zapłaty, od razu zmienią ton i pieniądze się znajdą.
  • loobek 04.08.08, 14:42
    Witam,
    Znalazłem Wasze forum dzikim zbiegowiskiem okoliczności, ale bardzo mi miło, że już tu jestem. Piszę, ponieważ ja także zmagam się od pół roku z kochanym naszym wydawnictwem WKTS, a ponieważ ani groźby, ani prośby nie pomagały (za opasłą biografię zapłacono mi jedną ratę) sprawę skierowałem do firmy windykacyjnej i na dniach oczekuję odpowiedzi.
    Chciałbym Wam, kochani forumowicze, napisać, że lektura Waszych postów znacznie mnie uspokoiła, ponieważ - choć popełniłem w swojej karierze już koło dwudziestu poważnych tłumaczeń - z korespondencji z przedstawicielami wydawnictwa dowiadywałem się, że mój przekład jest niesumienny, nieżetelny etc., choć nieżetelność owa i niesumienność wyszła dopiero w momencie, kiedy upomniałem się o swoje - wcześniej mnie chwalono, a nawet powiedziano, że im z nieba spadłem (sic!). Przypadek?
    Myślę, choć jestem tylko maleńkim żuczkiem, że taka biało-czarna lista wydawnictw byłaby niezwykle pomocna, więc może rzeczywiście ją stworzymy? Osobiście mam kilka doświadczeń - chętnie służę pomocą.
    Pozdrawiam
    loobek
  • jacek1f 04.08.08, 18:19
  • loobek 04.08.08, 18:38
    wiesz jak jest, jak klepiesz tekst, to podkreśla na czerwono :))
    a tak serio to sorry ;)
  • micko2 04.08.08, 22:34
    No własnie takie coś od razu ujawnia jakość tłumacza. Nie trzeba
    nawet pytać jakie to on niby poważne rzeczy robił. Widać jaki jest
    Żetelny...
    --
    The Dalavich Times
  • loobek 04.08.08, 23:02
    po prostu brak mi słów, zabłysnąłeś kolego, lepiej ci?
  • micko2 04.08.08, 23:18
    To raczej szanowny kolega raczył zabłysnąć. Zawsze lubię jak w końcu
    ujawnia się, jacy naprawdę są ci, co to tak biegają po mieście i
    przechwalają się jacyż to oni są wspaniali...

    Rzetelny tłumacz, który trzech linijek bez błedu nie potrafi
    napisać, jeśli mu Word nie podkreśli. Hehehehe. To bardziej RZenada
    niż Żetelność...

    --
    The Dalavich Times
  • loobek 04.08.08, 23:25
    najwyraźniej kolega ma jakiś problem ze sobą, a propos: "błedu" pisze się przez "ę" - należy wcisnąć klawisz alt (najlepiej prawy) przy jednoczesnym wciśnięciu literki "e" - omsknęło się, czy kolega nie zna tej prostej zasady?
    pozdrawiam i proszę o odpowiedzi na mojego posta (tyle, że nie od kolegi - nie mam ochoty na polemikę z abderytami (tak, tak, kolega już sięga po słownik wyrazów obcych)
  • loobek 04.08.08, 23:26
    jeszcze jedno, kolega poczyta sobie zasady stosowania przecinków, bo cieniutko...
  • micko2 04.08.08, 23:34
    "taka biało-czarna lista wydawnictw byłaby niezwykle pomocna, więc
    może rzeczywiście ją stworzymy?"

    A jeszcze lepiej stworzyć czarną listę tłumaczy. Już mam jednego
    kandydata, niezwykle nadętego bufona.

    "jeszcze jedno, kolega poczyta sobie zasady stosowania przecinków,
    bo cieniutko."

    Albo poczyta, albo nie. Nie będzie mi byle matoł poleceń wydawał...

    --
    The Dalavich Times
  • loobek 04.08.08, 23:40
    zaczynasz używać wyrazów ogólnie uznawanych za obraźliwe, więc może udaj się w trybie pilnym do psychologa, tudzież psychiatry, może pomoże - prawda w oczy kole? a tak w ogóle, to wyluzuj, kolego, chciałem prosić o poradę, a natrafiłem na dyletanta, który zacietrzewia się z byle powodu. Chcesz porozmawiać, proszę bardzo, wyraź taką chęć, a otrzymasz ode mnie mój adres, może nawet słowniczek ortograficzny dorzucę jako bonusik mały. Daj już spokój, bo się kompromitujesz
  • micko2 04.08.08, 23:46
    Słucham, o jaką poradę chciałeś prosić?
    --
    The Dalavich Times
  • loobek 04.08.08, 23:51
    nie ciebie o radę proszę, więc idź już spać (a propos, postudiuj mój pierwszy post, skoro masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem). Przykro mi, ale nie będę odpowiadał na twoje kretyńskie zaczepki. Wytykasz mi błąd w poście, a sam popełniasz co najmniej kilka innych. Nie uważasz, że to dyletanctwo i abderytyzm? (mam nadzieję, że sprawdziłeś co to znaczy)
    pozdrawiam i bez odpowiedzi, szkoda czasu i słów
  • micko2 05.08.08, 00:03
    W twoim pierwszym poście nie ma żadnej prośby o poradę, kłamczuszku.
    Jest za to zachwyt niezwykły nad sobą...

    --
    The Dalavich Times
  • energeia 05.08.08, 10:09
    I po co te przepychanki?... Zachęcam miłych Państwa, żeby nie
    odchodzić od meritum sprawy. Koledze błąd wytknięto, przyznał, że go
    popełnił i już. Koniec. Finito.

    Pozdrawiam :)
    --
    Życie jest jak gra w szachy: czasem popychasz królową, a czasem walisz
    konia
  • loobek 05.08.08, 12:47
    dziękuję
  • micko2 05.08.08, 13:10
    A poradę już dostałeś?
    --
    The Dalavich Times
  • silent_pop 06.08.08, 10:47
    Żona ma z WKTS podobny problem. Tak jak w Waszym przypadku, nie pomagają żadne prośby, monity, ani - ostatnio także - wezwania do zapłaty. Zastanawiam się nad innym rozwiązaniem i rzucam Szanownym Państwu pod rozwagę. Czy nie uciąć by naszych problemów, a jednocześnie ustrzec przed nimi przyszłe pokolenia za pomocą jednego prostego ruchu? Złożenie do sądu wniosku o ogłoszenie upadłości. Jako wierzyciele posiadający wymagalne wierzytelności mamy prawo to zrobić. Wniosek możemy złożyć grupowo, a wtedy opłata (1000 zł) rozłoży się na kilka/kilkanaście osób i będzie „bolała” tyle co nasze pojedyncze wnioski o sądowe nakazy zapłaty. A efekt... murowany ;)
    Proszę o opinie. A jeśli będą pozytywne - o akces do grupy wierzycieli WKTS
  • micko2 06.08.08, 11:16
    Można złożyć ten wniosek nie wnosząc opłaty, a kopię z pieczątką
    sądu wysłać dłużnikowi (opłatę wnieść dopiero na wezwanie sądu
    (jeśli występuje się bez adwokata)).

    Można też pozwać dłużnika w trybie nakazowym (jeśli chodzi o mniej
    niż o 10 000). Jeśli ma się już tytuł wykonawczy, można dokonać
    egzekucji z majątku wydawnictwa (one mają często zwroty VAT, bo
    płacą drukarniom z 22% VAT, a książki sprzedają z 0%). Ma to tę
    zaletę, że koszty obciążają dłużnika.

    Jeśli ktoś potrzebuje prawnika, proszę dać znać...


    --
    The Dalavich Times
  • june11 26.08.08, 01:35
    tak, ja potrzebuję prawnika dla Córki, która wyjeżdża do Anglii, a została
    oszukana przez tych drani - będę wdzięczna za pomoc
    Adres: heathcliff@poczta.onet.eu
  • loobek 06.08.08, 13:53
    jestem oczywiście za, tyle że nasuwa się tu pewne "ale". Mianowicie nie sądzę, by wydawnictwo było obecnie winne jakąś kase więcej, niz trzem, może czterem osobom, a nawet jeśli jest ich więcej, wątpię czy do nich dotrzemy - w końcu sam natrafiłem na to forum zwyczajnym przypadkiem.
  • june11 21.08.08, 01:00
    WIEM z całą pewnością, że jest cała lista oszukanych frajerów - nie płacą, bo
    myslą, że nie pójdziemy do sądu
    Proszę o kontakt
    Heathcliff@poczta.onet.eu.pl
  • loobek 19.08.08, 21:22
    silent_pop skontaktuj się ze mną jeśli możesz, mam propozycję. Pisz na adres b.lubanski@wp.pl
    pozdrowienia
  • june11 21.08.08, 00:45
    Bardzo chętnie się przyłaczę - to jest banda bezczelnych oszustów z panią prezes
    na czele, zgłaszam akces do grupy zgłaszającej upadłość, czy silent_pop może
    podać jakiś kontakt telefoniczny, chętnie bym się w tej sprawie spotkała - moja
    Córka, którą reprezentuję została cynicznie i bezwględnie oszukana, pani
    sekretarz redakcji Wyrwicka-Farah pozwala sobie na uwagi, których nie warto
    komentować, a pani Merta to pospolita oszustka. Proszę o kontakt na
    heathliff@poczta.onet.eu Musimy tę sprawę doprowadzić do końca a całe
    towarzystwo zamknąć. Spędzają wakacje na Karaibach - to już jest szczyt, w
    grupie silniej. Pozdrwaiam heathcliff
  • micko2 21.08.08, 07:43
    A dlaczego właściwie nie wytoczycie im normalnego procesu.
    Czyżbyście się bali, że jednak nie macie racji?
    --
    The Dalavich Times
  • loobek 21.08.08, 10:31
    czy ty musisz do wszystkiego wtrącać swoje trzy grosze? skąd wiesz co dzieje się teraz poza forum?
  • micko2 21.08.08, 12:02
    Pytam tylko, o najwspanialszy tłumaczu, analfabeto, jeczący
    wszędzie, że go wszyscy oszukują...
    --
    The Dalavich Times
  • bkt 27.08.08, 16:49
    Ja uzyskałam nakaz zapłaty w postępowaniu przeciwko dłużnikowi w
    kwocie 40 tys PLN. W ciągu 6 tygodni.
    Niestety, to cwaniak i nie ma z czego ściągnąć. ALe walczę, 10 lat
    na przedawnienie, a nawet po przedawnieniu można działać.
    Po nakazie zapłaty dług można po prostu sprzedać, a są wszelkie
    szanse że uda się sciągnąć. Nie wiem dlaczego nie idziecie do sądu,
    to dziecinnie proste.
    Idziesz do kancelarii, kancelaria występuje w twoim imieniu, nie
    płacisz nic do wygranej sprawy, z kancelarią umawiasz się na procent
    od wierzytelności PO JEJ ODZYSKANIU.
    Płacisz tylko ok 100 PLN na pisma i koszty dla komornika.

    TO naprawdę szybko działa, nie wiem skąd ten strach przed sądem :)
    Z tym dłużnikiem wygrasz bez problemów bo zajmą im konta a tam na
    pewno kasę mają.
  • bkt 27.08.08, 16:49
    Oczywiście mój dłużnik to nie TS
  • loobek 21.08.08, 10:41
    june11, napisz do mnie na b.lubanski@wp.pl - nie wiem czemu, ale moje maile nie dochodzą do Twojej skrzynki i wracają takie smutne... pozdrawiam
  • loobek 19.09.08, 19:12
    Po dziewięciu miesiącach zwłoki, całej kupie telefonów, maili i w końcu interwencji prawnika zapłacili wreszcie co do grosza. Nigdy więcej....
    pozdrowienia
  • alfa_2008 15.01.09, 11:28
    up
  • skajstop 15.01.09, 13:53
    Uprzejmie proszę o nieupowanie. Bardzo tego nie lubię - to nie ten typ forum,
    prosimy o posty treściowe, a nie upanie :D

    Ten zostawiam, następne będziemy wycinać.
    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje

    Mamrotek wydawniczy :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka