Dodaj do ulubionych

tłumaczenie przewodnika

26.04.07, 13:48
Dostalam prpozycje przetlumaczenia przewdonika po jednym z miast
europejskich. Robie cos takiego po raz pierwszy i bede bardzo wdzieczna za
Wasze podpowiedzi.
Otoz wydawnictwo twierdzi, ze oprocz wykonania samego tlumaczenia(z
angielskiego na polski) mam tez dokonac zmian w tresci ksiazki, np. zamiast
wskazowek jak dojechac z USA do tegoz miasta ja mam napisac jak to zrobic z
Polski, podajac ceny i sposoby jak sie tam dostac. Czy to jest zadanie
tumacza? I czy jest to powszechna praktyka w wydawnictwach?
Edytor zaawansowany
  • aliles1 26.04.07, 14:00
    Wydaje mi się, że NIE. Ale to wszystko zależy od tego na co się zgodziłaś w
    umowie. Tłumaczenie jest tłumaczeniem, a nie rozbudową lub modyfikacją czegoś
    co już istnieje. To coś co powstałoby stanowić będzie nowy przewodnik
    sporządzony na bazie innego. Chyba, że ten stary będzie ciąąąągle cytowany.
    Ty odpowiadasz za tłumaczenie. No chyba, że będziesz równocześnie autorem
    modyfikacji. A ustawa o prawach autorskich?
  • donatta 26.04.07, 14:41
    Spolszczanie realiów bywa częstą praktyką przy wydawaniu książek z gatunku
    przewodników i poradników. To często jedyna droga, żeby książka mogła zostać
    wydana na rynku polskim. Pozostawienie informacji, które nie mają odbicia w
    rzeczywistości jest skazywaniem książki na porażkę.
    Sama tłumaczę w tej chwili pozycję, która przełożona dosłownie nadawałby się do
    śmietnika.

    W takich sytuacjach konieczne jest spełnienie dwóch warunków:
    1. stosowna umowa wydawnictwa z autorem (co leży w gestii wydawnictwa) i jego
    zgoda na modyfikacje;
    2. odpowiednie wynagrodzenie i czas pracy dla Ciebie; adaptacja zabiera dużo
    więcej czasu niż "zwykłe" tłumaczenie i powinna być adekwatnie wynagradzana.
    Kiedyś tłumaczyłam książkę, przy której był czytelny podział, co tłumaczę, a co
    adaptuję do polskich realiów. Za adaptację dostałam wtedy stawkę w wysokości
    ok. 160% stawki za tłumaczenie.
    W tej chwili mam stawkę jednolitą, bo modyfikuję wybiórczo, jak się coś trafi,
    ale jest ona ogólnie wysoka.

    Z punktu widzenia autora książki, kwestia nie jest aż tak bardzo sporna. Autor
    powieści będzie bronił się rękoma i nogami przed jakimikolwiek zmianami, ale
    autor poradnika może nie mieć nic przeciwko, żeby np. usunąć tabelę z
    przelicznikiem miar i wag (skoro w Polsce stosujemy tylko system metryczny) czy
    zmienić fragment o montażu okien (jeśli nasze okna są zupełnie inne). To drobne
    ustępstwa, a na szali kładziemy spore przychody z wydania obcojęzycznego.

    Powiem szczerze: gdyby obce wydawnictwo zaproponowało mi wydanie jednej z moich
    książek na swoim rynku, sama bym im zasugerowała, które teksty MUSZĄ
    zaadaptować do swoich realiów.
  • malwinka_usenet 26.04.07, 14:34
    Ja redagowałam parę przewodników (dla dwóch wydawnictw) - przystosowywanie ich treści do polskich
    warunków należało do redaktora. Tłumacze nawet nie przekładali fragmentów, które trzeba było
    podmienić.
  • agnbol 26.04.07, 15:00
    umowy jeszcze nie podpisalam, ale teraz bede domagac sie wyzszej stawki za
    fragmenty przystosowywane do polskich realiow
  • jottka 27.04.07, 22:12
    zgadza się, w umowie trzeba bardzo precyzyjnie rozdzielić, co ma być
    przetłumaczone i za jaką stawkę oraz co ma być zmienione i za jaką stawkę, no i
    w jaki sposób (tzn. jak jest np. finansowany ten twój wyjazd w celu badań
    terenowych, żebyś się potem nie dowiedziała, że sama płacisz za wycieczkę, bo
    przecież i tak zarobisz na tłumaczeniu). wydawnictwo musi też mieć zgodę na
    odpowiednią 'obróbkę' tekstu, czyli modyfikację na polski rynek i domagaj się,
    żeby ci tę zgodę pokazano, zanim przystąpisz do roboty (bo potem się np. okaże,
    że autor żadnego buszowania po jego tekście sobie nie życzył, pozwał wydawcę do
    sądu, a ten z kolei ci nie zapłaci, tłumacząc, że sam jeszcze przecież nie
    dostał pieniędzy)

    a najlepiej pokaż umowę przed podpisaniem prawnikowi - to nie jest, jak słusznie
    donatta pisała, umowa o przekład, to jest częściowe tworzenie tekstu na nowo
    przy wzięciu odpowiedzialności za charakter (i jakość:) dokonanych zmian.
  • mwookash 27.04.07, 23:44

    --
    Los tak chciał

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka