Dodaj do ulubionych

Aktualne stawki za redakcję i korektę

14.08.07, 23:08
Drodzy wyrobnicy cudzych tekstów :) - proszę o informacje na temat Waszych
stawek (aktualnych) za redakcję i/lub korektę językową. Odnoszę bowiem
niesympatyczne wrażenie, że wydawnictwa tak hulają z obniżaniem cennika, że
jeszcze trochę i zaczną oczekiwać, że my będziemy im płacić za możliwość
opracowania tekstu :(.
W miarę upływu czasu proponowane honoraria (wyjściowe) są coraz niższe i
trzeba mocno negocjować jakieś możliwe do przyjęcia kompromisy płatnicze.
Oferty te są niższe, niż lata temu, kiedy byłam studentką - a podobno od tego
czasu pensja przeciętnego rodaka poszła sporo w górę.

A jak to u Was jest?
Dziękuję za wszelkie wypowiedzi.

Skajstop, nie bij :) - pojawiają się stawki w różnych wątkach, ale po pierwsze
- na marginesie różnych dyskusji, nie w postaci jednorodnego zestawienia, a po
drugie: to są tematy sprzed jakiegoś czasu.
Edytor zaawansowany
  • aliles1 21.08.07, 11:27
    Ostatnio za korektę tekstu płaciłam 30 zł za arkusz. Stawka
    wynegocjowana w Toruniu. Z tego co wiem stawka podstawowa stawka w
    Warszawie oscyluje w granicach 50-60 zł za arkusz.
  • nomina 21.08.07, 12:42
    Sęk w tym, że mnie ostatnio za redakcję tyle proponowano :(. Przy redakcji w
    końcu jest trochę więcej pracy twórczej.
    A co do korekty - wolę rozliczać się w stronach - kiedy po dłuższej przerwie w
    tego typu pracach wynegocjowałam sobie 3 zł za stronę (niecałe 70 zł za arkusz),
    myślałam, że to jakiś absurd. Kilka lat wcześniej stawką wyjściową było 5 zł, i
    to nie w Warszawie.
    No, no, ciekawe, jak to będzie wyglądało za 5 lat.
    A z drugiej strony, czego się spodziewać, gdy co i rusz pojawiają się ogłoszenia
    o niskich oczekiwaniach finansowych, bo "ja sobie tylko dorabiam". W ten sposób
    ci dorabiający robią dumping i psują rynek zarabiającym w ten sposób. A czy taki
    dorabiający student lub osoba po studiach, która ma ileś innych zajęć, na pewno
    jest w stanie poświęcić się zleceniu równie rzetelnie?
  • barbara7 22.08.07, 19:45
    Redakcja tekstu: 150-180 zł za arkusz.
    --
    Pozdrawiam
    A_Ska
  • nomina 23.08.07, 14:26
    Rety, gdzie jeszcze tak dobrze płacą :)?
  • barbara7 23.08.07, 19:36
    W dobrych wydawnictwach, którym zależy na jakości pracy. Dobrze płacą (choć
    słyszałam, że zdarzają się też wyższe stawki)i dużo wymagają.
    --
    Pozdrawiam
    A_Ska
  • nomina 23.08.07, 20:00
    Te duże też już tną ostro stawki :(...
  • barbara7 24.08.07, 00:01
    Nie piszę o dużych, piszę o dobrych i wymagających.
    --
    Pozdrawiam
    A_Ska
  • dlania 24.08.07, 21:59
    Mnie płacono 70-80 zł za zredagowany arkusz. A płacono tak na próbę, w okresie
    terminowania. Doświadczeni redaktorzy dostają ok. 100 zl.
    Wiecie, niby wszystko ok, ale jak sobie kiedys porównałam to do stawek za
    projekt graficzny, no to sie okazało, że to są jakies grosze... Oczywiście
    zależy jaka ksiązka i kto ten projekt robi (ja mam kontakt z albumami), ale
    naprawdę, jak ktos chce dobrze zarabiać, to czas zmienić fach;-)
    --
    dzieciśmieci
    redemptionsong
  • stworzen 08.04.08, 18:49
    barbara7 napisała:

    > Redakcja tekstu: 150-180 zł za arkusz.

    Barbaro7, możesz zdradzić, kto aż tyle płaci?
  • camina 25.10.07, 11:07
    Ludzie, niedługo za darmo będziecie pracować. Szanujcie swoje oczy, czas i wiedzę.

    Pracuję za 90-100 zł/arkusz (redakcja) i min. 70 zł/korekta.
    Uważam, że to i tak mało, bo wychodzi średnio 20 zł/h.

  • inguszetia_2006 27.10.07, 10:07
    Witam,
    Niestety, nie wiem, jakie stawki proponują wydawnictwa, natomiast w
    agencji reklamowej dostaję 10 zł za stronę korekty. To dużo, ale
    mają mały przerób, więc musieli jakoś mnie zachęcić;)Żyć się za to
    nie da,ale w moim przypadku to tylko praca dodatkowa(umowa o dzieło).
    Pzdr.
    Inguszetia
  • best-forest 12.12.07, 23:14
    Ja z kolei życzę sobie 370 zł za korektę 60 stron czasopisma. Nie wiem, ile na
    stronie jest znaków, ponieważ czasopismo jest już po składzie. Muszę zaznaczyć,
    że jest to wynagrodzenie za dwie korekty. Myślę, że jest to zdecydowanie za
    mało, ale jakoś nie wiem, jak wynegocjować wyższą stawkę ;-( Jeśli chodzi o
    arkusz wydawniczy, to otrzymuję za niego ok. 130 zł.
  • aruen 27.10.07, 13:50
    Sa i wydawnictwa, ktore oferuja wielokrotnie wiecej niz 100/arkusz/red. ale i
    wymagaja wyjatkowej wiedzy ;-(
    ab
  • florentynka 28.10.07, 21:37
    Większość wydawnictw w Warszawie płaci za dwie korekty książki 40 - 70 zł za
    arkusz. Znam tylko jedno, które płaci więcej. I jedno, które płaci mniej.
    Ale chętnie poznałabym kilka tych pierwszych:)
  • self_starter 14.12.07, 04:23
    Czytam, czytam i czegos tu nie rozumiem. Czy piszecie, ze
    wydawnictwa placa tylko 70-150 zlotych za zredagowanie arkusza
    wydawniczego (22 strony maszynopisu)?????!!!!!!!!
    Czy uzywacie slowa "redakcja" w sensie opracowanie tekstu od
    poczatku na podstawie dostarczonych materialow?
    Z gory dziekuje za informacje.
  • janigor1 16.12.07, 17:36
    Zwykle jednak jest to 70-80 zł za arkusz (22 str) brutto i dobrze, jeśli jest to tylko redakcja, bo niektóre dorzucają jeszcze korektę książki po składzie (bez dopłaty! I są to zarówno znane, spore wydawnictwa, jak i małe.
  • barbara7 16.12.07, 21:40
    Widocznie sami psujemy rynek. Może jest zbyt dużo redaktorów, a może
    zapotrzebowanie na jakość niewielkie.
    --
    Pozdrawiam
    A_Ska
  • lucka.07 17.12.07, 00:44
    A ile moze kosztowac w przyblizeniu arkusz prostego tekstu na
    napisanego na zlecenie?
  • hophopi 03.01.08, 18:03
    Ja zgarniam zazwyczaj 6 zł za 1500 znaków [w biurach tłumaczeń];
    jedno z biur zaoferowało mi 15-25 zł za stroniczkę [korekta +
    redakcja], za co je uwielbiam bezgranicznie - szkoda, że tak rzadko
    się zgłaszają ;))

    Podłączę się do wątku z jeszcze jedną kwestią - podstawy
    rozliczenia.
    Czy w przypadku redagowania tłumaczeń [na polski :)] jesteście
    rozliczani na podstawie ilości stron faktycznie korygowanego tekstu,
    tj. tłumaczenia? Czy wg liczby znaków oryginału [tak jak tłumacze]?
  • ophelia78 11.06.08, 19:52
    do hophopi: Trochę nie na temat, bo jestem tłumaczem, a nie
    redaktorem/korektorem (ale cenię Waszą pracę ponad wszelką miarę) - tłumaczy
    rozlicza się też wg liczby znaków przekładu, nie oryginału (najczęściej
    dostajemy książkę do łapy, więc jak tam liczyć znaki? ;-)
  • hophopi 18.06.08, 23:08
    ophelia78 napisała:

    > do hophopi: Trochę nie na temat, bo jestem tłumaczem, a nie
    > redaktorem/korektorem (ale cenię Waszą pracę ponad wszelką miarę) - tłumaczy
    > rozlicza się też wg liczby znaków przekładu, nie oryginału (najczęściej
    > dostajemy książkę do łapy, więc jak tam liczyć znaki? ;-)

    "Moi" tłumacze dostawali oryginał elektronicznie i byli rozliczani wg niego -
    ale to w biurach tłumaczeń, może tam moda insza ;)
  • velvety-clarie 07.01.08, 17:46
    ja z kolei interesowałam się tym w drugą stronę, tzn chciałam zamówić korektę
    książki. Przeszukałam oferty w internecie i wszystkie były w granicach 4-6 zł za
    stronę. Potem znajomy znajomej (teraz już mój znajomy na szczęście) zrobił mi
    korektę po znajomości za 2 zł za stronę.
    Jeśli dobrze rozumiem, że arkusz to ok 22 stron (40 000 znaków) to wychodzi, że
    Wam płacą po 2-3 za stronę, tak?
  • jacek1f 07.01.08, 18:45
  • nomina 11.06.08, 19:38
    Jako redaktorka/korektorka zgadzam się z narzekaniem na stawki, jako wydawca
    zagrzmię: dla wielu i 45 zł za arkusz to za dużo!

    Szukałam korektorów. Co najmniej 10-20 osób, zlecenia duże (300-500 stron),
    praca na długo. I co? Na prawie 200 osób dwie trzecie odpadło na poziomie listów
    motywacyjnych, w których były błędy. Pozostałe, które otrzymały test
    kwalifikacyjny... nie zrobiły go bezbłędnie. Fakt, błędy były różnego kalibru,
    ale ani jedna osoba nie wykonała całości poprawnie. A nie mówię o rzeczach
    dwuznacznych albo takich, w których wprawdzie RJP jakoś ustaliła zasady
    stawiania przecinków, ale są one sprzeczne z pauzami logicznymi i naturalnym
    rytmem zdania - tego w ogóle nie zaliczałam do błędów.

    I co? Dalej nie mam odpowiedniej liczby korektorów. A podobno jest konkurencja w
    branży :D.
    --
    Powieści:"Personiusz", "Nominiusz", "Plagiat" - do poczytania.
  • renatka1 12.06.08, 10:57
    Popieram. Też byłam po obu stronach barykady. Stawki są na ogół za niskie dla
    dobrych, ale tych dobrych jest niewielu. Większość kandydatów nie uzyskałaby
    pozytywnej oceny z dyktanda w szkole podstawowej w latach 80. pomimo posiadanego
    tytułu magistra, a niejednokrotnie doktora, filologii polskiej, zaliczonej
    specjalizacji edytorskiej, kursu PTWK itp. Bywa, że informatyk znajdzie w
    tekście więcej błędów językowych niż polonista. Zatem moja propozycja jest taka:
    najpierw rzetelna samoocena, potem poszukiwanie zleceń, a potem (w przypadku
    pozytywnej opinii zleceniodawców) postawy roszczeniowe.
  • pisam 12.06.08, 12:45
    Mogę się pod tym podpisać, choć ja ( chyba ) znalazłem dla siebie właściwą osobę.
  • stworzen 13.06.08, 11:03
    Cóż, z wieloma zastrzeżeniami nominy i renatki1 oczywiście nie
    sposób się nie zgodzić. Również staję po obu stronach barykady
    (redaktor, autor i korektor). Również zdarzało mi się z zżymać na,
    pożal się Boże, specjalistów... Zwłaszcza że faktycznie wielu wydaje
    się, że wystarczy nie robić błędów (a większość spośród nich sądzi w
    dodatku, że chodzi głównie o błędy ortograficzne) i już ma się
    odpowiednie kwalifikacje do pracy w charakterze korektora.

    Jednak wyczuwam w Waszych postach ton, który mnie niepokoi. Chodzi o
    tzw. hiperkompetencję, która, rzecz jasna, ma masę plusów, ale
    niejednokrotnie uniemożliwia konstruktywne działanie i rzetelną (a
    zarazem realistyczną) ocenę. Każdemu - nawet naprawdę dobremu
    korektorowi (a miałam szczęście uczyć się od takich, którzy od dawna
    nie muszą już udawadniać, co potrafią; uczą innych, nie tylko
    wasztatu korektorskiego, ale również sporej elastyczności i
    funkcjonowania w różnorakich środowiskach edytorskich) - zdarza się
    popełnić błąd. Stąd wielokrotne korekty. W dużych wydawnictwach,
    dbających o edytorską stronę publikacji, nad jedną pozycją pracuje 2-
    3 korektorów. I tak dalej... Oczywiście doskonale o tym wiecie,
    niemniej jednak decydujecie się na ostrą ocenę innych, ba, w
    zasadzie całej rzeszy korektorów (jako masy przeciętnej i
    niekompetentnej).

    Rrenatko1, a co z interpunkcją w poniżym zdaniu?

    renatka1 napisała:

    Większość kandydatów nie uzyskałaby pozytywnej oceny z dyktanda w
    szkole podstawowej w latach 80. pomimo posiadanego tytułu magistra,
    a niejednokrotnie doktora, filologii polskiej, zaliczonej
    specjalizacji edytorskiej, kursu PTWK itp.

    Tak, wiem, to oczywiście maleńki lapsus calami, niewinna wpadka (za
    sprawą chochlika dziennikarskiego zresztą - skądś to znam ;-)), ale
    czy z podobną wyrozumiałością oceniasz teksty korygowane przez
    korektorów, których weryfikujesz?
    Czytając Twoją wypowiedź, obawiam się, że nie...

    Nomino, wybacz, ale NIE WIERZĘ, że spośród 200 osób naprawdę nie
    udało Ci się znależć nikogo komptentnego. Chyba że rzeczywiście z
    jakiegoś powodu zgłaszali się do Ciebie sami laicy i dyletanci.
    Trudno w to uwierzeć, jeśli jednak... należałoby się może zastanowić
    nad ofertą (i nie chodzi tu bynajmniej wyłącznie o proponowane
    stawki).
    Zapewniam Cię, że znajdzie się wiele testów kwalifikacyjnych,
    których nie zdasz bezbłędnie. I jeśli rzeczywiście liczysz na to, że
    znajdziesz osoby, którym NIGDY nie zdarza się popełniać błędów
    (pomimo że są naprawdę niezłymi korektorami), to... się mylisz.
    Kiedy dodatkowo połączy się takie wymagania z proponowanymi
    powszechnie stawkami, nie wiadomo już - śmiać się czy płakać...

    Tak, mam świadomość, że popłynęłam skrajnie w drugą stronę. To tak
    dla równowagi... Bo warto chyba czasem ważyć słowa i oceny.

    Naprawdę doskonale rozumiem, że zezłościł Was zapewne dość spory
    (jednak podtrzymuję - jako redaktor - że nie jest on powszechny!)
    poziom niekompetencji i to, że dużo osób podchodzi całkowicie
    bezkrytycznie do swoich umiejętności. To faktycznie bywa wkurzające,
    ale nie dajmy sobie zamglić oczu.

    Aha, jeśli chodzi o listę ukończonych kursów i posiadanych tytułów -
    wspomnianych również przez renatkę1 - każdy praktykujący korektor
    wie doskonale, że w tym zawodzie nie ma jak DOŚWIADCZENIE. Trzeba
    grzebać i grzebać, i grzebać, i grzebać dużo i w różnorodnych
    tekstach, żeby móc stać się profesjonalistą (choć nauka tak naprawdę
    trwa bezustannie...). Wierzący niepraktykujący, pomimo licznych
    pozycji w zakładce "Edukacja", niestety będą odpadać w przedbiegach.

    Oczywiście wszystkim nam życzę jak najlepszych współpracowników i
    jak nabardziej wyrozumiałych zleceniodawców :-).

    Czas kończyć, podnieść przyłbicę i czekać na skutki moich wynurzeń
    (że nie wspomnę o ewentualnych wpadkach językowych; cóż, za bardzo
    się rozgadałam i już siły nie mam, żeby korektę temu robić ;-))...
  • nomina 13.06.08, 15:27
    Kilka osób wartych rozważenia się znalazło, ale naprawdę - testu bezbłędnie nie
    zrobił nikt :).

    Oczywiście, że każdy popełnia błędy, sama je robię - jednak co innego "puścić"
    coś w książce, a co innego - nie zrobić 2 stron testu, na który ma się tydzień.
    Ponadto - większość osób przesyłała mi listy motywacyjne z błędami
    gramatycznymi. O stawce trudno mówić, bo do niej z niedoszłymi współpracownikami
    nie zdążyliśmy dojść :).

    I bezwzględnie zgadzam się z Tobą w kwestii doświadczenia. Myślę też, że dużym
    problemem jest edukacja: w szkole nie uczy się już stylistyki (wiesz, że z osób
    piszących test bardzo niewiele poprawiło wielokrotne powtórzenia?), ortografia
    traktowana jest z przymrużeniem oka (sami dysortograficy, tylko dziwnie prawie
    żaden dysortografik nie ma problemu z poprawnym napisaniem słowa k...wa -
    przepraszam za brutalność, ale tak jest :), gramatyka odeszła w niepamięć, a
    jeśli jest - w podręcznikach są błędy... Dołącz do tego nikłe czytanie i fakt,
    że coraz więcej książek (beletrystycznych) wydawanych jest z błędami - to i
    gdzie mają ci ludzie się doświadczać :)?
    --
    Powieści:"Personiusz", "Nominiusz", "Plagiat" - do poczytania.
  • pingzing 13.06.08, 15:58
    nomino, czy mogłabym Cię prosić o przesłanie mi takiego testu na mojego mejla
    gazetowego? Bardzo jestem ciekawa jak to wygląda i ile zrobiłabym błędów :)
    Byłoby to możliwe? Dziękuję i pozdrawiam.
    --
    gdzie jest moja sygnaturka???
  • hophopi 18.06.08, 23:10
    pingzing napisała:

    > nomino, czy mogłabym Cię prosić o przesłanie mi takiego testu na mojego mejla
    > gazetowego? Bardzo jestem ciekawa jak to wygląda i ile zrobiłabym błędów :)

    hehe, mnie też ciekawość zżera :)
  • ciemnanocka 19.06.08, 01:09
    Nomino, wyślij mi tez, proszę!
    --
    CiemnaNocka
    Lilianna Halina (12.04.07)
    picasaweb.google.pl/liliankamala
  • plastusia1 03.07.08, 09:36
    Oczywiście, że każdy popełnia błędy, sama je robię - jednak co innego "puścić"
    > coś w książce, a co innego - nie zrobić 2 stron testu, na który ma się tydzień.
    > Ponadto - większość osób przesyłała mi listy motywacyjne z błędami
    > gramatycznymi. O stawce trudno mówić, bo do niej z niedoszłymi współpracownikam
    > i
    > nie zdążyliśmy dojść :).


    No cóż, tak się składa, że robiłam tę próbkę. Ale jak się pisze o tym, że
    spośród 200 osób nie znalazł się nikt, to może warto podać wszystkie fakty.
    Próbkę trzeba było zrobić w określonym czasie. I ten czas miał znaczenie - im
    szybciej, tym lepiej. A w ogłoszeniu napisano, że nieważne jest doświadczenie.
    Jeśli szuka się korektora bądź redaktora, który nie musi mieć doświadczenia, to
    czego się można spodziewać.
  • nomina 03.07.08, 09:54
    Plastusiu, zdajesz sobie sprawę, że rozgoryczenie nie upoważnia Cię do podawania
    nieprawdziwych informacji?

    Czas nie miał znaczenia. Na próbki czekałam nawet dłużej niż ów określony czas
    przewidywał, wychodząc z założenia, że różne przypadki losowe się zdarzają. Poza
    paroma osobami wszyscy odesłali. I dopiero z tych osób wybierałam te, których
    teksty najbardziej mi odpowiadały jakościowo (z wcześniejszymi zastrzeżeniami,
    rzecz jasna).

    Próbkę trzeba było zrobić w określonym czasie. Zaiste - zarzut! Spodziewasz się,
    że wydawca da Ci tekst i mruknie "proszę odesłać w wolnej chwili"?

    Doświadczenie zawodowe w pracy korektorskiej nie jest warunkiem sine qua non.
    Znałam ludzi, którzy nawet nie otarli się o filologię i wydawnictwo, a znajomość
    ortografii i gramatyki mieli w małym palcu - i widzę teksty absolwentów
    polonistyki, pracowników gazet i wydawnictw, których błędy aż biją po oczach.
    Wystarczy przeczytać artykuły z Gazeta.pl. Można więc napisać w ogłoszeniu, że
    świadectwo pracy na stanowisku korektora nie jest wymagane, i jednocześnie
    spodziewać się osób kompetentnych.

    --
    Powieści:"Personiusz", "Nominiusz", "Plagiat" - do poczytania.
  • plastusia1 11.07.08, 14:22
    No cóż, sformułowania, które podałaś, pochodzą dokładnie z tej próbki, którą
    robiłam. Praca zaś polegała na tym, że od chwili pobrania pliku do
    korekty/redakcji liczył się czas - i zostało to wyraźnie wskazane w instrukcji.
    Jeśli zatem robimy sprawdzian na czas, to trudno się spodziewać czegokolwiek, a
    już na pewno nie dobrze wykonanej pracy, szczególnie tego rodzaju.
    Rozgoryczenie nie ma tu nic do rzeczy, bo go nie czuję, nie mam bowiem powodów :).
  • nomina 11.07.08, 16:38
    Powtarzam: jeśli wyznaczenie terminu zwrotu tekstu uważasz za fanaberię, to
    wyrazy uznania Twoim pracodawcom. Natomiast nie jest prawdą, że kto szybciej
    przysłał, ten był brany pod uwagę. Plastusiu, sugeruję skończyć tę dyskusję, bo
    mocno ośmieszasz się stwierdzeniem "jeśli zatem robimy sprawdzian na czas, to
    trudno spodziewać się [...] dobrze wykonanej pracy". Dziewczyno! To były dwie
    strony, no trochę więcej w przeliczniku płatniczym - i kilka dni na ich
    wykonanie! Porządny korektor machnie w jeden dzień i setkę stron, a 50 to jak mu
    się nic nie chce. Zawsze i wszędzie obowiązuje Cię DOBRZE wykonana praca, jeśli
    nie jesteś w stanie temu podołać, po czorta się zgłaszasz? Wiedziałaś, że pracą
    nie jest parzenie kawy.
    --
    Powieści:"Personiusz", "Nominiusz", "Plagiat" - do poczytania.

    Uwaga! Nie używam e-maila Gazetowego.
  • stworzen 11.07.08, 21:04
    nomina napisał(a):

    > Porządny korektor machnie w jeden dzień i setkę stron, a 50 to jak
    mu się nic nie chce. >

    Nomino, tym razem to się zapędziłaś. PORZĄDNY korektor nie "machnie"
    setki stron w jeden dzień (chyba że masz na myśli bite 12 godzin
    siedzenia, ale tym bardziej to niedorzeczne, zważywszy na to, o co
    chodzi w korekcie). A jak mu się nie chce... to nie powinien się w
    ogóle brać za tę pracę ;-).
    I, proszę, uszanuj osoby, które tutaj zaglądają i wiedzą o czym
    mowa. Choć nowicjuszy w zawodzie też nieładnie w maliny wpuszczać ;-
    ).

    A propos rad dotyczących ośmieszenia: zweryfikuj, proszę, swoje
    podejście do zawodu. Jako osoba nie tylko doświadczona w robieniu
    korekty, ale również zatrudniająca korektorów nie wzięłabym na
    poważnie korektora, który chwaliłby mi się podobnymi rewelacjami. Co
    nie oznacza, że nie dałabym mu szansy (w końcu, tak jak napisałaś,
    liczą się przede wszystkim efekty).

    >
    Zawsze i wszędzie obowiązuje Cię DOBRZE wykonana praca, jeśli nie
    jesteś w stanie temu podołać, po czorta się zgłaszasz? Wiedziałaś,
    że pracą nie jest parzenie kawy.>

    Rozumiem, że jesteś osobą niezwykle pewną siebie i swoich
    kompetencji, ale jeśli uważasz, że forum jest odpowiednim miejscem
    do szukania pracowników (choć już polem do ich wyśmiewania i
    lekceważenia na pewno nie jest), spróbuj być mniej przykra. Nie
    zachęca to do współpracy z Tobą.
    A chce mi się wciąż wierzyć, że prawdopodobnie niesłusznie.
  • nomina 11.07.08, 22:49
    1. 20 stron na godzinę. To norma. Pięćdziesiąt dziennie było minimalnym
    wymogiem, który stawiano mnie i moim znajomym. W dobrych optycznie czasach 100
    stron to była moja dniówka - fakt, siedziałam nad tym z 6 godzin, za to potem
    2-3 dni miałam wolne i mogłam pozałatwiać różne sprawy.
    Jeśli uważasz, że to za dużo, to mnie pocieszasz: udowadniasz mi, że z
    postępującą, coraz większą utratą wzroku wciąż nie ustępuję pola widzącym :).

    2. Ale jakimi rewelacjami? Liczbą stron?
    Bo ja zaczęłam od tego, że stawki korektorskie są mikre, jednak wielu osobom i
    tyle nie powinno się płacić. Wymieniliśmy w wątku kilka opinii i na tym był
    koniec. Aż do czasu, gdy obrażona Plastusia zaczęła szkalować moje wydawnictwo,
    podając nieprawdę. Zwróć uwagę, że największe oburzenie forumowiczki wzbudza
    fakt, że krótki test należało zwrócić w określonym terminie - i do tego dorabia
    ideologię niezgodną z prawdą, za to naruszającą moje dobre imię. Dalej - mimo
    wyjaśnień, brnie w to dalej. Mam prawo tego nie akceptować, prawda?
    Czyli o jakich rewelacjach mówimy?

    Nie powiedziałabym też, że WiiO jest istotnym miejscem naboru pracowników :),
    aczkolwiek mam świadomość, że odwiedzają to forum osoby wykonujące korektę. I na
    pewno wielu specjalistów, a raczej specjalistek, bo to dość sfeminizowany zawód.
    --
    Powieści:"Personiusz", "Nominiusz", "Plagiat" - do poczytania.

    Uwaga! Nie używam e-maila Gazetowego.
  • hophopi 12.07.08, 00:30
    nomina napisał(a):

    > 1. 20 stron na godzinę. To norma.


    yyy... 20 stron na godzinę & DOBRZE wykonana praca?
    No nie wiem... Moim zdaniem to się ślicznie wyklucza.
    Ciężko pracować DOBRZE w galopie.
    [Nawet jeśli jest to tylko parzenie kawy, można se pochlapać trzewiki ;P]
  • ewaluna222 12.07.08, 22:35
    2o stron podzielone na magiczne 60 minut to 3 minuty na stronę.
    Niedużo. Niektórzy nie czytają w takim tempie:) A tu trzeba jeszcze
    i literówki wyłapać, i znaczki porobić na marginesach. Idąc tym
    tokiem myślenia i zakładając 20 stron na godzinę, korektor
    potrzebowałby jednego wolnego dnia na poprawienie książki o
    objętości ponad 200 stron. Nie zaufałabym takiemu - ani jako
    redaktorka, ani jako autorka. I zdecydowanie nie przeliczałabym tej
    pracy (chyba że chodzi o korektę w internetowych newsach lub gazecie
    codziennej) na jednostki godzinowe. Zwłaszcza że (uważam to za dobrą
    praktykę) niektóre teksty czyta się i czyści po kilka razy.
    ps. zdarza mi się czytać już wydane książki, na których "redakcję"
    i "korektę" trawię więcej czasu niż 3 minuty/strona.
  • nomina 13.07.08, 10:54
    To prawda (z tym trawieniem), konkretne sprawdzenie zależy od tekstu. Ale jakieś
    założenie trzeba robić. Jeśli ktoś chce zlecić Ci książkę o objętości 600 stron
    (dwie korekty) i daje Ci np. 4 tygodnie, to musisz znać przybliżone tempo swojej
    pracy, żeby wiedzieć, czy podołasz.
    Natomiast nie demonizowałabym tych dwudziestu stron. Pamiętaj, że mówię o
    korekcie, redakcja to inna bajka. Jeżeli żyjesz tylko z korekty, to musisz
    czytać szybko, bo na okulary nie zarobisz :).
    Niemniej - pozdrawiam wszystkich korektorów i lekkich tekstów życzę :)
    --
    Powieści:"Personiusz", "Nominiusz", "Plagiat" - do poczytania.

    Uwaga! Nie używam e-maila Gazetowego.
  • autumna 19.06.08, 08:36
    > Nomino, wybacz, ale NIE WIERZĘ, że spośród 200 osób naprawdę nie
    > udało Ci się znależć nikogo komptentnego.

    To jest niestety całkiem możliwe. Też miałam okazję niedawno przygotowywać tekst dla kandydatów na korektorów, a następnie go sprawdzać. Oczywiście wszyscy chwalili się dyplomami i skończonymi kursami. Zastanawiam się tylko, jak tę polonistykę skończyły osoby, które nie widzą nic złego w zdaniu "zjadłam słodki pomarańcz" albo "ile kosztuje ten winogron?", a "orzech do zgryzienia" jest dla nich "trudny" albo "ciężki". O interpunkcji nawet nie ma co mówić.

    --
    Uprzestrzennij sobie dźwięk i udźwięcznij sobie przestrzeń :-)
  • ewaluna222 19.06.08, 09:36
    to i ja poproszę, jeśli można.
  • aureolka8 19.06.08, 13:45
    też poproszę o ten tekścik, jeśli można :)
  • dlania 26.06.08, 19:43
    Ja bardzo proszę o test, chętnie się sprawdzę i poduczę;-)
    --
    haraszoje rokabili
    Ijahman
    KupAgapa
  • pingzing 19.06.08, 11:35
    autumna napisała:

    Zastanawiam się tylko, jak tę polon
    > istykę skończyły osoby, które nie widzą nic złego w zdaniu "zjadłam słodki poma
    > rańcz" albo "ile kosztuje ten winogron?", a "orzech do zgryzienia" jest dla nic
    > h "trudny" albo "ciężki". O interpunkcji nawet nie ma co mówić.
    >
    No to ja, choć polonistyki nie kończyłam, takich błędów nie robię.

    Mnie natomiast ciekawi, dlaczego panuje powszechne przekonanie, że dobrymi
    korektorami i redaktorami mogą być wyłącznie poloniści.

    --
    gdzie jest moja sygnaturka???
  • forytek 27.06.08, 14:30

    Poproszę o test na adres forytek@wp.pl
    Z góry dziękuję!
  • stworzen 27.06.08, 17:43
    Proponuję założyć osobny temat.
    Ten miał być poświęcony aktualnym stawkom.

    To tak a propos wielbionej przez nominę skrupulatności i
    spostrzegawczości ;-).
  • lubaszka-is-me 07.08.08, 10:25
    Witam!
    Poszukuję odoby do korekty fragmentów relacji biograficznych do
    książki. Mam już upatrzoną współpracowniczkę, ale dla nas nigdy
    czegoś takiego nie robiła. Ufam, że sobie poradzi, ale nie ma zbyt
    dużego doświadczenia. Nie wiem, jaką stawkę zaproponować. Czytałam
    wszystkie Wasze wpisy, aż mnie oczy rozbolały, bo z taką uwagą :)
    Jako takie pojęcie już mam. Czy możecie mi jednak coś podsunąć?
    Macie za sobą różne doświadczenia i negocjacje, ja jestem zielona.
    Nie chcemy nikogo wykorzystać, ale też mamy ograniczony budżet i nie
    możemy wiele zapłacić... Jesteśmy fundacją i utrzymujemy się z wpłat
    życzliwych osób/instytucji, a tych nie jest tak wiele :(...

    Pozdrawiam!
    I jeśeli mogę prosić o ten teścik, który wywołał takie emocje... :)
    Chętnie bym się z nim zmierzyła!
  • nomina 07.08.08, 11:01
    Witam również. Proszę o kontakt: wydawnictwo @ verbariusz.pl - prześlę próbkę i
    porozmawiamy o oczekiwaniach :). Fundacje działające pro publico bono traktuję
    ulgowo :)
    --
    Powieści:"Personiusz", "Nominiusz", "Plagiat" - do poczytania.

    Uwaga! Nie używam e-maila Gazetowego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka