Dodaj do ulubionych

Stare - czy zawsze złe?

17.10.06, 15:21
Kiedyś było tak, żeby jeździć z ostrogami czy korzystać z czarnej wodzy
trzeba było reprezentować sobą już jakiś określony poziom jazdy. W ogóle
ostrogi to była nagroda za osiągnięcia w jeżdziectwie. Teraz każdy może sobie
kupić, przypiąć.... Obserwuje się mnóstwo ludzi, którzy nie dają sobie rady
sami ze sobą więc zapinają konia w dziesiątki pasków, ubierają się w ostrogi,
chwytają za bat... Kompletnie bez zrozumienia. Smutny widok.
Przez ostatnie dwa lata widziałam na zawodach (oczywiście nei bywam na
wszystkich) jedną (!) dziewczynę, która rzeczywiście powinna się tam znaleźć.
Na dodatek stanowiła obraz jaki chciałoby się oglądać na najwyższych
poziomach. Rozluźniony jeżdziec na rozluźnionym, delikatnie prowadzonym
koniu. Jedyna prawdziwa para na zawodach. Dlaczego tak mało?!
Edytor zaawansowany
  • maciek0102 17.10.06, 21:19
    Często tak jest że jak komuś nie wychodzi to na konia wine zwala
  • cordata1 17.10.06, 23:09
    ja mam wrazenie ze im ktos gorzej jezdzi tym coraz to dziwniejsze wynalazki
    wklada zwierzakowi do pyska...
    jezdze na oliwce, a moje konie naleza do raczej bardziej niz mniej
    ekscentrycznych ale chodza rozluznione na oliwce, ( chociaz moja trenerka co
    jakis czas mowi ze powinno byc zwykle) i jakos nie ma z niczym probelmu.
    ostanio widzilam konia na pelamie, ale tylko na dolnej wodzy, gora calkiem
    wypieta,(???), coz. pani nie miala pojecia o dzialniu krzyem, polparadzie itp..
    ale kon podobno narowisty.. ciekawwe czemu, tez bym byla gdyby mi takie cos
    zainstalowano w paszczy...
    --
    Karolina 4 marzec 2005
    www.snugglepie.com/ezb/177291.png
  • dobrotka06 18.10.06, 14:14
    Ja z kolei ostatnio dowiedziałam się od "trenera sportowego", że młode konie to
    tylko na munsztuku się uczy... :( Ciekawa teoria.
    Moje też chodzą na oliwkach, mają prawo do wątpliwości i zadawania pytań.
    Jedyną zmianę jaką im czasem wprowadzam to - ostatnio - jazda bez niczego, na
    kantarze. I muszę powiedziec, że lepiej się z nimi tak pracuje niż nawet na
    oliwkach. Ale oczywiście nie ze wszystkimi. Tyle, że mnie już nie jeden raz
    próbowano udowodnić, że mam nierówno pod sufitem.... Szczególnie jak bawiłam
    się z moim ogierem w przepychanki... :) A jak się z nim miałam bawić? Lalki mu
    przynosić czy samochodziki?
  • cordata1 20.10.06, 17:20
    heee he powinnas glaskac i mowic cacy cacy, nie wchodz w blotko bo sobie
    kopytka ubrudzisz hihihihi
    --
    Karolina 4 marzec 2005
    www.snugglepie.com/ezb/177291.png
  • dobrotka06 23.10.06, 11:35
    No tak, a ja go po chamsku do kałuży....
    Okropna jestem. Ale proszę mu nic nie mówić! Bo on do dziś chyba mnie lubi :)
  • egzekutor99 03.01.07, 17:31
    Jest takie bardzo dobre powiedzenie ktore uwazam oddaje sedno sprawy
    'Im wiecej sprzetu tym mniej talentu'a z tym idzie w parze naduzywanie ostrog i
    placata.
    Bedac sedzia zawodow widze i jedno i drugie. Nie wszyscy pamietaja o kodeksia
    postepowania z koniem. Kiedys bylam swiadkiem jak amazonka na parkurze zaczela
    bic konia po glowie raczka od palacata bo nie chcial skoczyc przeszkody ktora
    ona probowala zaatakowac po raz 4ty.
    Calkiem niedawno bedac na rozprezalni przypadkiem uslyszalam jak mamusia
    tlumaczyla dziecku ze konik nie chce skakac i trzeba bedzie nowego poszukac.

    Sedzina z Leszna
  • ww4114 18.06.07, 11:54
    Witaj, jak widzę, jesteś sędziną na zawodach i nic nie zrobiłaś??
    jak mozna konia być, do konia trzeba mieć podejście a największym podejsciem
    jest go kochać , udowodnić mu sama wiesz,ze taka jest prawda
    mam córkę w wieku 15-stu lat, gdzie jeździ konno, brała udział w pokazie konnym
    (coś ślicznego do tego piękny podkład muzyczny, takie imprezy są na zakończenie
    sezonu z mszą świętą)przytoczę .. w czasie mszy(oczywiscie wszystkie Amazonki
    na gala..siedzą na koniach..a tu nagle jeden z koni zarżał w głos,że ksiądz
    przerwał i się uśmiał , ) skończył szybko mszę i wszyscy patrzyli na pokaz,
    później również w kadrlu, nie muszę pisac , bo wiesz jakie to wszystko jest
    piękne,
    teraz moja chce skakać, juz próbowała,ale widzę ,że mądrze do tego podchodzi i
    bedzie próbowac na przyszły sezon, gdzie nie ukrywam,że jako mama bardzo się
    boje, spadła już z 7-em razy a i tak wsiada na konia.
    Teraz szykuje się na obóz konny do Chełmna , gdzie tam najlepiej się czuje,
    ciągle prosi nas ,żebyśmy jej kupili konia(jest osobą bardzo skromną, nie lubi
    nikogo naśladować , jest normalna dziewczynką)ubiera się skromnie , mimo,że jej
    równieszniczki sama wiesz jak chodza ubrane w tym w wieku (tu narazie mogę być
    dumna z niej , oby nie zapeszyć)dla niej tylko się liczą konie to jest jej życie
    coprawda kupowałam jej z mężem na urodzinki kantar, szczotki i różne drobiazgi
    ale trzeba mieć kasę ,żeby kupić , ma jednego ukochanego i bardzo się boi,że
    ktoś go kupi.
    Niedawno był w Chełmnie Turniej Rycerski, w Janowie i Grudziądzu, ona wypełniał
    tło , w pięknych strojach, rycerze zjeżdżali się z różnych stron,
    ale Ci jedno mogę powiedzieć,że przez te lata dużo koni widziałam, gdzie moja
    córka jeździ, ale ten którego ja widziałam(o którym ona marzy)to w oczach miał
    coś wyjatkowego jakby chciał powiedzić kup mnie , musiałam wyjść bo mi łzy
    spłynęły z oczu i w gardle staneło, pozdrawiam wszystkich koniarzy, nie mogę
    nawet juz pisać bo widzę piekne jego oczy.
  • ann.k 14.01.07, 21:23
    Nie jestem super doświadczonym jeźdzcem - jeżdzę dopiero dwa lata. Jeździłam w
    dwóch różnych klubach i miałam już co najmniej kilku instruktorów (7-8). Klacz,
    na której teraz jeżdżę należy do grupy niezbyt ożywionych koni, potrafi wręcz
    zasnąć w czasie stępa, o ile jeździeć nie umie jej "popchnąć" do przodu i
    pozwala jej samej iść. W kłusie też nie jest zbytnio wyrywna i jeśli jeździec
    jest słaby, ona prawie natychmiast zaczyna go wozić po swojemu i chociaż idzie
    w środku zastępu nagle przechodzi w stęp i w ogóle nie reaguje na docisk łydki.

    Ja uważam, że zanim użyję na nią palcata w takiej sytuacji, mam jeszcze do
    dyspozycji głos (na który bardzo dobrze reaguje) i bardzo mocną łydkę.
    Natomiast praktycznie wszyscy instruktorzy, z którymi się zetknęłam w tej
    stajni od razu do mnie krzyczą: Masz bat to go użyj.

    Po waszych postach wydaje mi się, że moje podejście jest poprawne. Natomiast
    trochę niepokoi mnie fakt, że aż tylu instruktorów oczekuje ode mnie
    natychmiastowej reakcji palcatem. Kto waszym zdaniem ma słuszność?


    --
    Participate in the toast, raise your glass to that burning sun...
  • marius68 15.01.07, 09:34
    Odpowiedź nie jest taka łatwa jak wydawałaby się z pozoru.
    Inaczej to wygląda jeżeli jeździsz na własnym koniu. Jego systematycznie możesz nauczyć poprawnego
    reagowania na dosiad, łydkę czy głos. I tu użycie palcata będzie naprawdę sporadyczne.
    Niestety konie "szkółkowe" są poddawane różnym bodźcom i "tępieją". Dobrze jest już od początku jazdy
    dać znać że jesteś wymagającym jeźdzcemi wiesz co to aktywny dosiad. Nie pozwalasz na wożenie się. Na
    początku wystarczy lekka perswazja i koń reaguje prawidłowo. Po 30 minutach "wożenia się" , gdy nagle
    zaczniesz od niego coś wymagać bez palcata ani rusz. Koń będzie ciebie zlewał.
    Mariusz
  • ann.k 16.01.07, 11:32
    W tym wypadku to też nie jest takie oczywiste. Ta klacz potrafi na przykład być
    posłuszna przez pierwsze 30 minut, a potem "wozi". Kłus, kłus i stęp bez
    powodu. Zwalnia trochę i czeka że jeśli nie dostanie łydki, będzie mogła w
    ogóle przejść do stępa.


    --
    Participate in the toast, raise your glass to that burning sun...
  • dobrotka06 13.06.07, 12:55
    A mnie się znowu nasunęło... Bo ostatnio widziałam zawody ujeżdżeniowe, na
    których co najmniej połowa zawodników absolutnie nie powinna się znaleźć. I
    wcale nie mówię tu tylko o takich co dopiero zaczynają. Dosiad w stylu
    siedzenia na poszczerbionym nocniku, totalny brak jakiejkolwiek koordynacji w
    ruchu, widocznie siłowe prowadzenie konia, który z przerażeniem w oczach za
    wszelką cenę stara się najlepiej jednym susem pokonać cały program żeby tylko
    mieć to za sobą.... To całkiem, niestety, normalne widoki na naszych zawodach.
    I mam w takim razie pytanie do sędziów - dlaczego do tego dopuszczacie?
    Dlaczego my, widzowie, musimy oglądać takie tragedie? I dlaczego, do cholery,
    takie koszmarki osiągają wyniki pozwalające im pchać się dalej? A potem się
    okazuje, że jak juz w ten sposób wypracowana "kadra" wychodzi za granicę to
    tylko po to żeby rozbawić tamtejszą publiczność bo nie bardzo widzę po co
    jeszcze.... A potem rozpacz, że nikt nie chce sponsorować jeździectwa...
    Jakiego jeździectwa pytam?

    Znam osobą, która autentycznie nie umie jeździć. Po prostu kobieta nie ma do
    tego nie tylko talentu, ale nawet odrobiny zdolności bo niemal od dwóch lat
    trenuje u "dobrego trenera" a do dziś właściwie głównie dręczy konie bo nie
    jest w stanie opanować swojego ciała i żadnych podstawowych zasad. A startuje w
    ujeżdżeniu i, o zgrozo!!!!, choć na zawodach towarzyskich ale potrafi dotrzeć w
    okolice pudła!!! Niech mi ktoś powie JAK TO JEST MOZŁIWE? Sędziowie na wejściu
    dostają ślepoty czy jak? A na zawodach skokowych nie widzą, że zawodnik przed i
    po każdej przeszkodzie nawala konia batem, a potem jak go koń wreszcie wyrzuci
    w drągi to po wstaniu jeszcze poprawia z ziemi i tego też nikt nie widzi? A
    potem takie właśnie mamusie oglądające tłumaczą dzieciom, że konik był
    niegrzecznyh, nie chciał skakać to dostał lanie.....
  • dobrotka06 18.06.07, 13:13
    No i zrobiło się smutno...
    A ja bym chciała żeby wreszcie przstało tak być. Skoro wszyscy widzą te
    nieprawidłowości to kto ma to zmienić? Kto ma zarządzić zmartwychwstanie takich
    dobrych zasad, o których mówiłam na początku?

    Miały coś zmienić odznaki jeździeckie. Ale z tego co słychać "na rynku" to nie
    dość, że nic nie jest lepiej to jeszcze odwrotnie - pogorszyło się. Bo w
    trakcie realizacji zadania gdzieś zgubiono jego główny sens... Jakże to
    polskie. Tak się zastanawiam, czy cokolwiek nam w końcu wyjdzie? Poza
    włosami...?
  • ww4114 19.06.07, 08:08
    Nic kochana się nie zrobiło smutno, rozkręcamy forum ....zło
    wyrzucamy ..wrzucamy dobro...teraz mam trochę mało czasu, jak chcesz to napisz
    do mnie e-malia , pozdrawiam
  • bajkal2000 24.06.07, 16:30
    Niestety masz rację. 1) brak dobrych trenerów, wiekszości instruktorów
    prowadzących szkółki nie dopuściłabym w okolice stajni, a co dopiero konia,
    2) kompletny brak podstaw u młodych jeźdźców, jedyne znane pomoce to palcat,
    ostroga, czarna wodza, mam wątpliwości czy słyszeli o pracy krzyżem , czy
    miękkiej ręce, 3) sędzowie nie zwracąjący uwagę na sposób obchodzenia się z
    koniem. Na Zachodzie w zawodach dla początkujących ocenia się sposób jego
    prowadzenia, delikatność, zgranie z koniem, zadbanie o jego wygląd, koń swoja
    postawą musi wyrażać szczęście i chęć pracy. U nas zawody dla początkujących
    potrafią skutecznie zniechęcić do tego sportu dziecko wychowane z empatią w
    stosunku do zwierząt.
  • dobrotka06 25.06.07, 11:52
    No i właśnie dlatego mnie na zawodach nie ma :)))
  • drimeth 25.06.07, 15:56
    Chyba, że są to zawody towarzyskie i wszyscy podchodzą do nich z uśmiechem i
    chęcią dobrej zabawy, a nie koniecznie z wielkimi ambicjami. :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka