Dodaj do ulubionych

Jarosław Trześniewski- Kwiecień

19.02.04, 18:42
Witam. Dostałem niedawno dwa tomiki poezji Jarosława Trześniewskiego-
Kwietnia, zatytułowane "W stronę Beethovena" z 1999r. oraz
ubiegłoroczny "Pomarańczowy zeszyt". Ciekaw jestem czy ktoś z Państwa zetknął
się z wierszami tego poety i chciałby podyskutować( np. o poezji i jej
muzycznych powiązaniach).Pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • 19.02.04, 19:24
    przyznam, iż nie.. pod nazwiskiem wymienionym tytularnie wyświetla się portal
    Mława oraz info - rzeczony poeta jako sędzia sądu rejonowego, zajmujący się
    księgami wieczystymi.. może mógłbyś nam nieco jegoż twórczość przybliżyć? ;)

    --
    *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
  • 19.02.04, 20:34
    Witam. Owszem mogę. Jarosław Trześniewski-Kwiecień urodził się w Mławie w
    1961r.Jest sędzią mławskiego sądu, również przewodniczącym IV Wydziału Ksiąg
    Wieczystych. Autor tomików poezji "W stronę Beethovena" "Choroba
    obecności"i "Pomarańczowy zeszyt" wydany w zeszłym roku. Ze wstępu ks. Jana
    Twardowskiego: "Kiedy czytamy tom wierszy "W stronę Beethovena" Jarosława
    Trześniewskiego-Kwietnia, zbliżamy się do poezji wybitnej, autentycznej,
    własnej, nie naśladującej innych. Autor ucisza samego siebie, żeby móc
    słyszeć." Niesłyszący człowiek pisze o muzyce. Wiersz IX symfonia. dotknij tak
    dotknij/ szmer rozłupują oboje/ każdy dźwięk pryska to flet/ i brzmią radośnie
    puzony/trąbki grzechoczą kostkami/ eustachiusze dmą eole/ harfy przed wzrokiem
    nieprzytomne/ strzaskana płyta wiszary fagoty/ scherzo scherzo scherzo/ z
    najgłuchszego słyszenia/ dobyć dźwięku jak szpady i siec/ cios za ciosem tak
    szybko/ wiatr ci w uszy wieje/ niepotrzebnie wtrąca/ swoje trzy grosze/
    bezdźwięczną monetą/ andante andante andante/ to piekło przebosko zabrzmieć/
    muszą organy huk perkusji/ i wszystkie instrumenty/ allegro allegro nieskażone/
    nie ucicha trwa wciąż/ teraz możesz umierać/ szczęśliwy nie słysząc już nic/---
    Ludwigu/ Pozdrawiam.
  • 20.02.04, 09:30
    Tia.... Czy x. Twardowski naprawde to czytal? Nie wiem czemu ale postac poety
    wydaje sie szwejkowska. Rzuca tez swiatlo na tempo dzialania sadow w obszarze
    wpisow do ksiag wieczystych. Jak oni tam wszyscy w godzianch pracy sie uciszaja
    zeby moc slyszec wlasne trabki Eustachiusza i mysla o dobywaniu dzwieku jak szpady.
    No ale ja sie nie znam i wszystkiego sie czepiam hy hy
  • 20.02.04, 15:46
    Witam. Ks. Jan Twardowski nie tylko czytał ale jak napisałem już wcześniej jest
    również autorem wstępu. Wiersz " Omega" Dotkliwie słuchasz to znaczy dotykiem/
    tkliwie odkrywasz nieporadność dźwięku/ Kiedy jest cisza urwanym okrzykiem/ a
    szelest tylko usunięciem lęku/ Dotkliwie słuchasz to znaczy dotykasz/ struny
    głosowej Milczeniem napiętej/ i w niej się tkliwość udaje odczytać/ jak tę
    literę która nie ma końca/ Pozdrawiam.
  • 20.02.04, 23:34
    "W odpowiedzi na chwilę" Pani Wisławie Szymborskiej
    Za chwilę której definicja
    Jest udaremnieniem trwania
    Momentu ściągnięcia obrusa
    Z zastawą stołową
    (Rosenthal z 1925 roku)
    przez małą dziewczynkę
    dużego chłopczyka
    Za każdy dotyk porcelanowego
    Uszka
    Za ginące detale złoceń
    Brzeżek filiżanki
    Za odprysk, okruszynę
    By archeolodzy
    Mogli potem szkicować
    Głosić hipotezy
    Naczynie odtwarzać
    z pieczołowitością
    jakiej nie zaznało
    w codziennym użytku
    Tak ona już za chwilę
    będzie tylko zaraz
    czasem przeszłym
    za przyszłym
    i niedokonanym
    Jarosław Trześniewski-Kwiecień
  • 21.02.04, 12:07
    Witam i pytam: Czyżby z poezją byłoby już tak źle. Nikt nie chce podjąć
    dyskusji. Przedstawię wobec tego wiersz zatytułowany "Daleko"
    Tyle wierszy
    przyrasta do ciszy
    Nie odrywa się
    Nikt nie woła
    jedźmy
    na odległość
    dźwięku
    daleko
    Jarosław Trześniewski- Kwiecień
  • 21.02.04, 13:25
    przyrosnieci bywamy do prozy zycia (czesto). w poezji upatruje czegos wiecej
    niz zalu za przemijajacym. chce aby mnie swa mysla porazila, stylem. forme
    zauwaze w trakcie. stworzmy galerie wierszy. zamiast obrazow. technika
    crossover, troche slowa - troche kolazu. i zejda sie cyklisci . jak z boku
    bedzie stal stoliczek z serkiem i krakersami i butelka czerwonego. od razu
    bedzie wazne : kto to napisal? kto jest autorem? czy to jest torebka Louis
    Vuitton ?
  • 21.02.04, 17:00
    Owszem. Stoliczek, krakersy i butelka czerwonego - czemu nie? A do tego
    fragment "Sonatiny"
    Nie wiesz jak ciszę się kosztuje
    Należy szczyptę wziąć na język
    Ciemność rozdzierać Rozsypując
    Piasek na gorzką głuchość wierszy
    (jak napisał Jarosław Trześniewski - Kwiecień)
  • 21.02.04, 18:58
    Serek jak najbardziej na miejscu, najlepiej CAMEMBERT. Najlepszy. Pozdrowienia.
  • 22.02.04, 00:49
    odrobinkę miejsca ku swobodzie interpretacji nam ostaw.. nie chcemy być
    obserwatorami.. pragniemy uczestniczyć w dziele tworzenia, przyoblec myśli w
    kaligrafowane słowa :)

    --
    *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
  • 22.02.04, 01:06
    Witam. Dzieło tworzenia, zdanie po zdaniu, wyraz przed słowem jeszcze nie
    napisanym, nie wymyślonym; jak pustka. Litera za literą i nic mniejszego, chyba
    tylko myśl jeszcze nie rzucona na papier niecierpliwie czekający na dotyk
    pióra.Pozdrawiam.
  • 22.02.04, 08:55
    Wprawdzie w innej dziedzinie tworze i zauwazylam, ze najwiekszym dla mnie
    natchnieniem jest wysokosc umowy ;)
  • 22.02.04, 13:55
    na dzień dobry wysokość umowy niewiążącej, jak dalekie spotkania pierwszego
    stopnia.
    ...Umawialiśmy się tylko do Dobrego momentu
    Dochodząc i od Złego nastroju
    Odchodząc Zaznaczając Że
    Jesteśmy Tylko Chwilowo Zaraz
    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 22.02.04, 14:43
    czy pan Jaroslaw to quasthoff w osobie wlasnej ? ustawiczne cytowanie jednej
    osoby narzuca mi rozne mysli i skojarzenia.
  • 22.02.04, 14:52
    hyhy, tyż mam takie wrażenie - pan Jarosław zorganizował nam spotkanie z jegoż
    własną poezyją ;)

    --
    *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
  • 22.02.04, 15:10
    Jarosław Trześniewski - Kwiecień to poeta zamieszkały w Mławie jak wcześniej
    informowałem. Natomiast Quasthoff to zupełnie inna osoba proponująca
    szanownym "Forumowiczom" podjęcie dyskusji na temat poezji lub muzycznych jej
    powiązań. Pozrowienia.
    Tyle wierszy
    przyrasta do ciszy...
  • 22.02.04, 15:28
    na benvenutki - kierują mną jeno najczystsze pobudki.. aura dookolnie się
    ociepliła, jakoś tak przedobjawieniowo.. riposta pronta: wspominki żywotowych
    curva pericolosa ;)

    --
    *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
  • 22.02.04, 16:22
    na przedwieczorek : skret-zakret, skret-zakret... a na sasiadujacym watku
    wspomnialem szum brzoz jako komponent skojarzen poetycznych . punkt dla
    mnie.PS: jakos nas ta Mlawa nie pozarla, a miala. ktos w Poli-Turze glosil
    kiedys taki poglad.
  • 22.02.04, 22:48
    Cóż, Mława nie poskutkowała. Nie mam pretensji ale też wielkich nadzieji na
    jakąkolwiek dysputę. Szkoda. "Porzucony ogród"
    Ciemność
    Blisko tylko na wyciągnięcie ręki
    Gobelin
    Z opuszczonego ogrodu
    Gałęzie dzikiej gruszy
    Uginają
    Pod ciężarem bezwietrznych
    Liści
    Kradzionych kroków
    Trzask Tak można
    Tylko nocą porzucić
    Bujne Dzikie wino
    Płoszyć zastałą wodę
    W beczce koło studni
    I słuchać Długo
    Szelestu
    Bezszelestnych drzew
    Ogrodzie Daleki Ogrodzie
    czemuś nas opuścił?
  • 22.02.04, 22:57
    Widzisz, pewnie bym podyskutowala, ale te wiersze do mnie nie trafiaja
    kompletnie. Czyli, jak rzeklby krytyk, nie nawiazal sie dialog miedzy tworca a
    odbiorca.
  • 23.02.04, 09:28
    ostatnia poema - mam wrażenie, iż nawiązuje do biblijnego fragmentu o
    ukrzyżowaniu i śmierci Jezusa - przynajmniej końcowe słowa.. "Eloi, Eloi, lema
    sabachthani" - tak brzmią w oryginale, wielkopostne skojarzenie mam.. Robert
    Gawliński tyż je śpiewa, w nieco zmienionej formie :

    Z Tobą odeszły anioły
    Jest noc w ogromnym domu
    Umierałem i wołałem do nich
    Nie ma nas, nie ma nas

    Nie ma nas...

    Płynie miasto a ja w nim tonę
    Białe mury upadły i koniec
    Brud dookoła i sam na ulicy
    Kiedy krzyczę, kiedy krzyczę

    Nie ma nas...

    I tak wszystko to co mam jest w naszych sercach

    Nie ma nas...

    Eli Lama Sabachtani, eli, eli...

    Z Tobą odeszły anioły
    Z Tobą odeszły anioły
    Nie ma nas, zostałem sam, sam
    Zostałem sam, sam...

    --
    *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
  • 23.02.04, 09:13
    Quasthoff, zdaje sie chcesz szczerej oceny. Uwazam ze to nie jest wiele warte.
    Przykro mi. Przed wszystkim jest wtorne do szpiku kosci. Ten powyzszy wiersz z
    Szymborska jako adresatka - to juz jest zadecie na wejsciu. Dalej: Szymborskiej
    odpowiada autor czyms co jest slabym nasladownictwem Herberta. Mozna zadedykowac
    poecie wiersz i polemizowac z nim w jego stylu, ale trzeba to robic dobrze i
    celnie.
    Tu masz niezly przyklad jak mozna to zrobic conajmniej poprawnie:
    www.poema.art.pl/site/itm_3988.html
  • 23.02.04, 10:27
    i konkretnych - z twórcą, zawszeć lico me pąsowieje rumieńcem onieśmielenia i
    doczytuję dalsze, ukradkiem zerkając zza rzęs firanek.. niegodnam kaleczyć
    dzieło mym grafomańskim recenzowaniem.. polecam Ci miejsce, w którem domorośli
    pisarze i poeci uprawiają polemiki:

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10133
    wstępuję do ogrodu owego niczym świątyni, a dusza ma nad poziomy ulata ;)

    --
    *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
  • 23.02.04, 11:50
    Eda, nim Ci lico spasowieje, wpierw sprawdz dokladnie czy z tworczoscia przez
    wielkie T masz okolicznosc.
  • 23.02.04, 12:10
    hyhy, nieśmiałość i skromność - toż u mię bezwarunkowe cechy
    charakterologiczne ;)

    --
    *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
  • 23.02.04, 12:30
    Wez Eda przestan, bo i tak juz nikt w to nie wierzy;)
    Czyzby Cie oniesmielal kazdy przejaw tfurczosci. I na odpuscie rece Ci sie
    trzesa z przejecia, gdy kupujesz glinianego aniolka?
  • 23.02.04, 13:07
    Curz óradzem? Naucz się pisać poprawnie. Tfurczość i analiza to spór o
    imponderabilia. Nieprzewidywalne zupełnie osobiste spojrzenie. To samo, dla
    każdego jest nie tym samym. Hej!
  • 23.02.04, 13:37
    Quasthoff, dzieki za rade i troske. Czasami sobie w pisujemy niepoprawnie, tak
    dla hecy i zmyly. Czasami bywamy tez niedoslowni.
    Zapewne masz racje ze to samo dla kazdego nie jest tym samym.
  • 23.02.04, 13:48
    stylem postowania na OSDS jest zabawa słowami - czytelnikom pozostawiamy pełną
    swobodę interpretacji :)

    --
    *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
  • 23.02.04, 13:38
    djejstwitjelno w sielskich klimatach gustuję, ludowym rękodziełem
    washiszczajus ;)

    --
    *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
  • 23.02.04, 20:20
    Czyżby to średniowieczne liber catenatus. Niektórzy woleliby "Fahrenheit 451"
    Uff!
  • 23.02.04, 20:48
    iż zamiłowanie do cyfr i chłód kalkulacji to oznaka dorosłości.. wiąże się ono
    z zatracaniem cechującej dziecko spontaniczności..

    "Nie odchodź - odpowiedział Król, który był tak dumny z posiadania poddanego. -
    Nie odchodź, mianuję cię ministrem.
    - Ministrem czego?
    - Hm... sprawiedliwości!
    - Ależ tu nie ma kogo sądzić! (...)
    - Wobec tego będziesz sam siebie sądzić. To najtrudniejsze. Znacznie trudniej
    jest sądzić siebie niż bliźniego.
    Jeśli potrafisz dobrze siebie osądzić, będziesz naprawdę mądry."


    "- Gdzie są ludzie? - zaczął znowu Mały Książe. - Czuję się trochę osamotniony
    w pustyni...
    - Wśród ludzi także jest się samotnym - rzekła żmija."


    "- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało
    czasu, aby cokolwiek poznać.
    Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi,
    więc ludzie nie mają przyjaciół."

    ("Mały Książe")


    "Dbając jedynie o dobra materialne, budujemy sobie sami więzienie. Zamykamy się
    w nim samotni z naszymi pieniędzmi z popiołu, które nie dają nam nic, dla czego
    warto byłoby żyć."

    ("Ziemia, planeta ludzi")

    --
    *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
  • 26.02.04, 01:08
    "Do świecy"
    Naucz nas świeco niecić płomień
    Gdy brzask stłumiony Tli się cieniem
    Światła od błysku oślepłego
    Przez ciepło które ukradł mrok
    Przez pośpiech Pośpiech co znieważy
    Rzucone błyski w twarz umarłych
    Gdy tylko wosku jest zastygłość
    I szumi wieczny wiatr polarny
    Naucz nas świeco uległości
    Gdy stoisz Prosząc w swej ofierze
    Rozsunąć nicość Przebłaganiem
    Żeby najkrócej Nie inaczej
    Odwrócić grząskość naszych śladów
    Jest tylko popiół Dym i Stałość
    W mrocznej kantacie jak u Bacha
    I niewidzialna cienka nić
    Co w wosku przetrwa mimo wszystko
    Naucz nas świeco cierpliwości
    I kiedy trzeba daj nam zgasnąć
  • 26.02.04, 09:17
    Do zarowki
    Nie ucz zarowko swej zmiennosci
    Gdy dzien odchodzi w niebyt
    Raz jestes wybawieniem,
    Cieplem, jasnoscia,
    I cierpieniem, wtedy gdy sami
    Z mysla tak niematerialna
    uciekamy przed mirazem.
    Nie ucz nas zgody, uleglosci,
    Nie wygladzaj kantow swiata,
    I tak umrzemy bez milosci,
    jak przepalony wolfram*

    * zdaje sie, ze zarowkowy drucik wykonwny jest z wolframu, prosze tutaj o
    konsultacje Brezlego.
    Guasthoff i inni proszeni sa o analize powyzszego wiersza.

  • 26.02.04, 09:52
    stanęłam na rozdrożu słowa
    i nie wiem
    jak liście zielone napisać
    złote plamy słońca
    rozlewają się
    i skapują z kartki
    niczym kleksy
    liście leszczyny
    tańczące jesienią
    raz po raz niesione z wiatrem
    w słowniku wyrazów obcych
    szukam wyjaśnienia słowa "cisza"
    patrzę na nie przez pryzmat serca..


    proszę o analizę i polemikę znawców poezji.. nie pamiętam, co dokładnie miałam
    na myśli, płodząc powyższe wierszydło.. być może targała mną tęsknota za
    wiosną - podmiot liryczny uzewnętrznia swe wahania oraz niemoc twórczą "nie
    wiem jak liście zielone napisać".. dookolna "cisza" obwieszcza nieuchronnie
    nadejście monotonnych, zimowych wriemion.. Brezly i Romanesco - domagam się
    oceny, niechaj będzie eksplozją szczerości! :)

    PS. i ja zapragnęłam wreście zaistnieć na łamach ;)


    --
    *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
  • 26.02.04, 15:19
    Melancholijne krople poezji
    wiatrem muśnięte
    spadają
    kolejny dotyk ziemi
    delikatnym, nieco bezszelestnym drgnieniem natchnienia
    odkrywa niedopowiedziane
    pokłady tajemniczości
    ubranej w słowa
  • 26.02.04, 15:51
    Z wolframu. Jak jakis palant od marketingu zarowek wymysla ze jego sa z
    tungstenu (a innych z wolframu) to znaczy ze palant nie wie ze wolfram w
    ingliszu tungsten (bo jest palant i niedouk).
  • 26.02.04, 20:50
    To dobrze pamietalam. Chociaz gdybym napisala, np. ze z tytanu to byloby moze
    bardziej modne ale mniej czytelne i niezgodne z budowa zarowki, co oczywiscie
    nie wadzi, zawszec mozna sie zaslonic licentia poetica. Ech, jakie to
    skomplikowane ta poezja. Niektorzy, jak taki Herbert na ten przyklad, to jescze
    Mitologie i Szekspira przeczytali.
    Poczekaj Brezly, jak przyjedziesz, jak sie napijemy, jak poemata zasuniemy, to
    Nobel nasz!
  • 29.02.04, 20:54
    Swoją drogą, ciekawa byłaby konfrontacja Szekspira z Herbertem. To tak jak
    w "Kolacji na cztery ręce".
  • 29.02.04, 21:07
    Konfrontacja talentow czy osobowosci?
  • 29.02.04, 21:42
    Myślę, że "wash and go".
  • 29.02.04, 22:28
    Skonfrontowac talenty mozemy sami, po przestudiowaniu calej tworczosci obu.
    Wprawdzie dziela ich wszystko ale talent jest ponadczasowy.
    Co do konfrontacji osobowosci, to nie wiem jakim czlowiekiem byl Szekspir,
    natomiast jakim byl Herbert mozna sie domyslic czytajac jego wiersze. Na pewno
    nie byl wesolkiem ani bratem lata.
  • 07.03.04, 01:13
    Koniec poezji winien być niegramatyczny.
  • 07.03.04, 09:24
    W moim poscie powyzej wypadlo jedno slowo, juz nie pamietam jakie;)
    Konca poezji nie bedzie, jedynie poszukiwania prowadzace zazwyczaj w slepa
    uliczke.
  • 07.03.04, 16:12
    Poszukiwania proponuję na jakimkolwiek rondzie. Przynajmniej nigdy nie będzie
    końca. Ostatecznie może być wstęga Möbiusa. To współczesna poezja jednostronna.
  • 07.03.04, 16:35
    Nie jestem poetka i nie szukam. Czytam czasami mozoly innych. Co masz na mysli
    piszac poezja jednostronna?
  • 07.03.04, 18:52
    Sprecyzujmy zatem. Tak zwana wstęga Möbiusa w formie podstawowej to zwykły
    pasek, powiedzmy papieru. Przez odpowiednie sklejenie uzyskuje tylko jedną
    powierzchnię co można "organoleptycznie" sprawdzić. Poezja w formie podstawowej
    czyli zdeterminowanej przez samego autora, słowami wewnętrznych odczuć i emocji
    jest jakby wstęgą już sklejoną, czyli jednostronną. Przez dobór odpowiednich
    zwrotów, paraboli, niedomówień a nawet układu przestrzennego poszczególnych
    wyrazów, strof czy liter pragniemy uzyskać zrozumiałość w szerszym znaczeniu
    tego słowa. Trzeba więc przeciąć wstęgę co jest nie zawsze osiągalne.To tyle.
  • 07.03.04, 19:16
    musialem sie zalogowac. a teraz musze przyznac ,ze moje doswiadczenie
    potwierdza slowa Szanownego przedmowcy.
  • 07.03.04, 21:00
    Poza
    Poza obraz dni naszych
    Poza sekundą zwątpienia
    Nie podobni godzinom
    Przemycający cienie
    Ku sobie najdalej bliscy
    Ku sobie najbliżej dalecy
    W czasie nie utraconym
    W bezmiar oddani rzeczy

    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 07.03.04, 22:00
    Sadzilam dotad, ze natchnienie spowodowane
    a) miloscia, najlepiej nieszczesliwa,
    b) okolicznosciai przyrody, najlepiej przecudnymi,
    c) napiciem sie, ponoc najlepiej absyntem ale osobiscie polecalabym mniej
    paskudne trunki,
    d) reszta
    daje efekt w postaci wierszy a nie te skomplikowane wygibasy, ktore opisales
    wyzej.
    Ps. Jak mozna byc w bezmiar oddanym rzeczy, zaciekawilam sie? I czy mozna miec
    z tego profity jakowes?
  • 07.03.04, 22:05
    Aha, jak dotad o poecie wiedzialam tyle, co sam o sobie i mece tworzenia
    napisal:

    Peta cierpi za miliony
    od 10 do 13.20
    O 11.10 uwiera go pecherz
    wychodzi
    rozpina rozporek
    zapina rozporek
    Wraca chrzaka
    i apiat
    cierpi za miliony
  • 10.03.04, 21:20
    Czy każdy poeta tworzy aż w w takich bólach? Niektórzy, myślę, czerpią
    natchnienie w odmiennych stanach świadomości, co wcale nie jest jednoznaczne z
    męką tworzenia. Dopiero wyjście z tego stanu okazuje się bólem nie do
    zniesienia. Wtedy pytają się siebie: i cóżem ja spłodził. A potem do kosza. I
    do następnego razu. Chyba, że następnego już nie będzie.
  • 10.03.04, 21:31
    "Co pisać"

    Co pisać?
    O czym pisać?

    Milczeniem
    Ponad słowa

    Gdy cięższym się
    Staniesz

    Potem cisza normalna
    więc sałkiem nieznośna(...)
    kiedy myślimy o kimś
    zostając bez niego
    (ks. Jan Twardowski)

    Popatrz w ekran

    Oczom nie dowierzasz
    Uszom nie dosłyszysz
    Odejście od zmysłów
    Wirtualną trzciną

    Odmierzasz
    Natężenie Pascali
    Lat świetlnych echo
    Dlaczego nic nie mówi

    Nic?

    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 10.03.04, 21:46
    Gusthoff, czy w tym ostatnim wierszu podmiotem lirycznym jest ekran telewizora,
    komputera, a moze kinowy?
    Aha, i czy wirtualna trzcina to to samo co niegdys fiksum-dyrdum?
  • 10.03.04, 22:20
    Nie jestem autorem tego wiersza. Niedługo, będę miał możliwość spotkania się z
    nim; być może wtedy rozświetlą się moje wątpliwości, co do znaczenia słów i
    sformułowań.Jak dla mnie "ekran" jest symbolem współczesności. A jeżeli chodzi
    o "trzcinę" to porównanie zastosował Pascal określając nim człowieka.
  • 10.03.04, 22:26
    To w takim razie wielowarstwowy to utwor, bo za cholere nie kumam o co biega.
  • 10.03.04, 22:37
    od razu Ci się umysł rozjaśni i poszerzysz horyzonta przemyśliwaniowe ;)

    --
    Blugrassuję i chałturzę w netlinkowej uwerturze..
    ♫♪♪♫♫♪♫
  • 10.03.04, 22:38
    Ty masz jednak leb Eda!
  • 10.03.04, 22:41
    z szacuneczkiem proszę.. mam bardzo kształtną główkę :)

    --
    Blugrassuję i chałturzę w netlinkowej uwerturze..
    ♫♪♪♫♫♪♫
  • 12.03.04, 19:01
    Quot capita, tot sensus.
  • 12.03.04, 22:39
    Co prosze?
  • 12.03.04, 23:32
    Co głowa, to rozum.
  • 13.03.04, 09:27
    Już w zgodzie ze snem nie napiszę ciebie...
  • 13.03.04, 16:07
    quasthoff napisał:

    > Już w zgodzie ze snem nie napiszę ciebie...

    oczywiście Rafał Wojaczaek
  • 13.03.04, 16:15
    W Wojaczku podobalo mi sie najbardziej jego szalone zycie a najmniej jego
    koniec. Natomiast wiersze niespecjalnie.
  • 13.03.04, 16:56
    Wiersze, owszem, niespecjalne, ale parę jest niezłych. Taki króciutki chociażby:

    Musi być ktoś

    Musi być ktoś, kogo nie znam, ale kto zawładnął
    Mną, moim życiem, śmiercią; tą kartką


  • 13.03.04, 17:06
    śród moich ulubionych poetów mogę wymienić przede wszystkim: Hillar,
    Poświatowską, Stachurę, Grochowiaka i Harasymowicza - piękne są opisywane
    przezeń pejzaże, przytoczę miniatury poetica:

    drażnię jej brzuch
    pierzastą trawą połoniny
    - to pogański ołtarz

    święty stół
    który całuję

    albo:

    był deszcz
    i byłem w środku puszczy
    i widziałem jak stare drzewa płaczą

    i jak wesoła zielona trawa
    igra u ich stóp

    :)
  • 14.03.04, 08:02
    Osobiscie za opisami przyrody nie przepadam i we wszystkich lekturach szkolnych
    starannie je omijalam. W wierszach tez niekoniecznie.
  • 14.03.04, 09:31
    Temat przyrody, to jakie nieograniczone pole do popisu wyobraźni. Tu więcej
    barw i odcieni zobaczysz niżeli kolorów na firmamencie palety.
  • 14.03.04, 11:58
    Paleta u mnie jeszcze niebem nie byla, az tak sie dotad nie wstawilam.
    Najwiecej barw i odcieni widze w probniku farb.
  • 14.03.04, 18:47
    Akrylowych, wodnych, olejnych, czy naturalnych pigmentów?
  • 14.03.04, 19:45
    Zazwyczaj na podstawie probnikow mieszane sa rozne farby. Naturalnych pigmentow
    praktycznie juz sie nie uzywa, chyba ze robi to malarz sztalugowy, gleboko
    ekologiczny.
  • 14.03.04, 21:15
    Jestem za. Ekologią.
  • 14.03.04, 22:18
    Aha. I przeciw malarstwu?
  • 14.03.04, 22:43
    Gdzie to napisałem, jeżeli można wiedzieć. Między słowami myśl ukryta na jawie.
    Nieprawdziwa jak szczerość. Czysta ekologicznie jak masło maślane, schodzące w
    dół, drgające nieruchomo na miękkim kamieniu, klęczące na stojąco, w głośnym
    milczeniu, z oczyma szeroko zamkniętymi.
  • 14.03.04, 22:58
    Nie mowie, ze napisales, tylko sie spytalam.
    Jesli szczerosc jest nieprawdziwa, to nieszczerosc tak?
    To maslo maslane (rozumiem, ze nie tzw. mix albo inna margaryna) ma oczy? Do
    tego szeroko zamkniete? I zeby jeszcze bylo malo schodzi w dol (tak, jakby
    mozna bylo schodzic w gore) i drga i kleczy i w ogole. Chyba przestane je jesc
    a zaczne z nim prowadzic dysputy, no normalnie...
  • 14.03.04, 23:28
    Masło spożywane w zbyt dużych ilościach nie wpływa dodatnio na pracę szarych
    komórek. A "Oczy szeroko zamknięte" to film Kubricka z Tomem Cruise'em i Nicole
    Kidman. A jaka muzyka.
  • 15.03.04, 00:14
    Najnowsze doniesienia naukowe przecza Twym stwierdzeniom.
    A ten Kubrick to niby kto?
  • 15.03.04, 20:21
    Wiesz jak to jest. Trzeba święcie wierzyć, że musi nam się udać. To przypadłość
    każdego prawdziwego naukowca. Sprawdzić na sobie, zapłaciwszy wysoką cenę za
    udany bądź nieudany eksperyment. (A Kubrick to mistrz niezapomnianych obrazów
    filmowych.) Przynajmniej dla mnie. Hej, hej, hola cacao!
  • 15.03.04, 20:48
    Przypadloscia prawdziwego naukowca jest nie tle wiara, co niewiedza. Skoro nie
    wie, ze cos jest niemozliwe, tak dlugo prowadzi dociekania, badania,
    eksperymenty, az okazuje sie mozliwe.
    Ten Kubrick to ladne obrazy malowal?
  • 15.03.04, 21:58
    Jak miał oczy szeroko zamknięte - to niezwykle pięknie. A miał zamknięte przez
    całe swe twórcze życie. Musisz uwierzyć na słowo. Możesz zresztą osobiście
    skonfrontować z tym, co powiedziałem poprzednio. The Shining.
  • 15.03.04, 22:18
    Oczy "Szeroko zamkniete" to mi tak srednio. Za to "Odyseje", a szczegolnie jej
    poczatek mam w pamieci. Mimo, ze nie przepadam za filmami science fiction, to
    ten lubie bardzo.
  • 18.03.04, 22:20
    Z kilku wierszy

    z kilku wierszy był jeden
    ten jeden jedyny

    nie napisał między wierszami
    ani między słowami
    ani żadną rzeczą
    która jego jest

    był ponad wyborem
    między poezją a poezjami
    pieśnią nad pieśniami
    nie istniał nigdy

    wyszedł długo nie wracał
    nie wierzył już a zostawił nadzieję
    pobiegła do niego na spotkanie
    minął ją obojętnie
    nie widział nadzieji

    stała ciągle czekała na niego
    wrócił spotkał ją wreszcie
    i odtąd z nadzieją
    szuka tego jednego
    jedynego wiersza

    który jest w nim nawet
    o tym nie wiedząc

    (to ten)

    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 18.03.04, 22:37
    Quastek, to powiedz nam szczerze jak to jest. Tys ten Kwiecien, czy to Twoja
    rodzina, czy po prostu wydales na swoj koszt jego dziela i szukasz zbytu?
    Musze Ci sie przyznac, ze wiersz o Mlawie mna nie wstrzasnal.
  • 19.03.04, 00:07
    To jest wiersz o Mławie? Gdzie Ty masz oczy? Jak pisałem wcześniej, to Jarosław
    pochodzi z Mławy a ja tylko cytuję na forum jego poezję. Dostałem te tomiki
    wierszy niedawno, i muszę przyznać, że niektóre utwory dotarły do mojej
    wrażliwości, szczególnie te, w których przewijają się motywy związane z muzyką.
    Poezja niekoniecznie musi wstrząsnąć aby została zaakceptowana w taki bądź inny
    sposób. Nie mam pretensji, że do Ciebie nie dotarła.
  • 21.03.04, 16:26
    Sen we śnie

    Jeszcze jest ciemność Jeszcze nie zerwana
    Zasłona nocy Szekspir nie napisał
    Snu nocy letniej Ale to nie w snach
    Rzecz by nie istniała wizja Jakiś obraz
    Szalona pewność Że będziesz za chwilę
    Po przepłukaniu w różowym lakmusie
    Gdy rozwiesimy sen na długim sznurku
    Mokry od ciepła i w sierpniowym deszczu
    Co zdąży wyschnąć Przecieknie przez światło
    Nieszczelnym świtem I zniknie Ulotny
    Jak to marzenia Zwiewność wyobraźni

    Co się z motylem ścigała przez chwilę

    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 21.03.04, 16:50
    Zaraz, zaraz tamten wiersz, co to mowisz, ze nie jest o Mlawie nosi tytul
    Mlawa, wiec niby o czym ma byc? O Radomiu?
    Jak mozna plukac cos w rozowym lakmusie, kiedy powszechnie wiadomo, z
    doswiadczen na chemii w podstawowce, ze lakmus to cialo stale, wystepujace pod
    postacia papierka.
  • 21.03.04, 17:06
    Mława to była ogólna nazwa tematu. Wiersz cytowany ma tytuł "Z kilku wierszy" A
    lakmusa nie należy brać dosłownie, przecież to poezja parabolą podszyta.
  • 21.03.04, 17:25
    Jak bym na chemii podszyla te parabole, to jak nic haka bym obskoczyla.
    Qustek, a znasz Ty innych poetow, takiego na ten przyklad Mickiewicza Adama czy
    Slowackiego Julka?
  • 21.03.04, 17:43
    Owszem, ale ich wszyscy znają to nie potrzeba żadnej reklamy.
  • 21.03.04, 17:47
    Ale mozemy za to porecytowac ich, w zasadzie ze zrozumieniem. Wprawdzie do
    konca nie wiadomo, co oznacza: a imie jego 40 i 4, ale na moj gust to byla
    wizja ceny pewnego hispanskiego wina, co gladko wchodzi i przyjemnie skuwa.
  • 21.03.04, 23:05
    Do tego eleganckiego, szlachetnego trunku trzy pieśni Erwina Schulhoffa na
    sopran, skrzypce i fortepian. Będzie lepiej smakować przy tak pięknej muzyce.
  • 21.03.04, 23:50
    Wez, daj spokoj. Jesli juz przy klasyce mialabym sie ostac to niech to bedzie
    przynajmniej rock.
  • 22.03.04, 00:21
    Co to to nie. Rock jest niezły ale nie stworzyłby odpowiedniej otoczki
    dźwiękowej. O wiele sympatyczniejszy klimat, ewokuje jakiś kameralny, wokalny
    bądź instrumentalny jazz.
  • 22.03.04, 01:37
    Cooo? Jazz? Zeby sie wino skwasilo?
  • 22.03.04, 21:23
    Co ma jedno do drugiego? Dobry, kameralny jazz to muzyka na każdą okazję.
    Przynajmniej dla mnie.
  • 22.03.04, 21:47
    Jak cos jest na kazda okazje, to jest nijakie. Tak jak kameralny jazz.
  • 23.03.04, 13:06
    Kameralistyka jazzowa ma wiele twarzy i na pewno nie jest nijaka.
  • 08.04.04, 11:06
    Szkoda ze nie ma w tym wierszu daty! Pisany był po wydarzeniach 11 września
    2001 roku...Wiec w kontekscie tej daty inaczej bylby ten wiersz odczytywany, a
    jeśli chodzi o trzcinę, to prosze poczytac Blaise Pascala " Myśli" , wtedy
    bedzie Ci wiadomo, że "Człowiek jest trzciną myślącą", nie wspominam o
    kategorii w fizyce... Pozdrawiam wirtualnie
  • 08.04.04, 11:00
    Znam to, stare jak swiat...
  • 23.03.04, 19:10
    jednym chaustem
  • 23.03.04, 19:35
    czemu uwazasz ze to ja? tylko dlatego ze jestem zla? ;)
    a bylo tak ze szlam i zobaczylam ze 99 wiec szybko wychylilam setke za zdrowie
    Wasze i nasze. bo lubie zywic i bronic
  • 23.03.04, 20:52
    A ja jako sto piąty wcale nie czuję się gorzej. Setka czy nie setka, co za
    różnica. Kufelek maślanki na zdrowie.
  • 23.03.04, 21:15
    quasthoff napisał:

    > Kameralistyka jazzowa ma wiele twarzy i na pewno nie jest nijaka.

    Dzisiaj tylko marsze pogrzebowe by mi sie spodobaly.
  • 23.03.04, 21:37
    MAlenczuk! Bema pamieci zalobny rapsod. niezwykle skonczna melodia
  • 23.03.04, 21:50
    Wiesz, ze jakos nie slyszalam tego w wykonaniu Malenczuka, tylko Niemena i
    niezbyt mi sie podobalo.
  • 23.03.04, 21:57
    albo co o Emilii Plater - bohaterskiej dziewicy, jaką rzewną dumkę najlepiej ;)
  • 23.03.04, 21:59
    Oxy by Ci doradzil piesni o spustoszeniu podola (aha zaloz Miltonia okulary i
    poloz sie) :)
  • 23.03.04, 22:02
    jakże pytać mam księżyca, on się kocha w Twych źrenicach - ogniem i mieczem
    usiec niepogody wszelakie ;)
  • 23.03.04, 22:01
    Maleńczuka aktualnie obejmuje półnaga Hella.
  • 23.03.04, 22:21
    Moze ludowe, bo maja teksty, ze Malenczuk wysiada:
    O laboga, co sie stalo,
    pod fartuchem peklo cialo!
    Ni to zasyc ni załotać,
    ni to z takom dziuro lotać!
  • 23.03.04, 22:32
    albo:

    posadzili Bacę na kamieni kupę
    obchodzili w koło - całowali w czoło..

    leciał pies przez owies
    suka prze buraki
    łoj byłabym panienką
    gdyby nie chłopaki

    zreśtą te teksty są niecenzuralne w większości ;)

    --
    blugrassuję i chałturzę w netlinkowej
    uwerturze..
  • 23.03.04, 22:50
    I o to chodzi. Kiedys uwielbialam w telewizji ogladac folklorystyczne zespoly z
    babina czy dziadziem z jednym zebem, ktorzy spiewali zawodzac takie piosenki.
    Teraz juz tych produkcji w skomercjalizowanej TVP nie uswiadczysz.
  • 23.03.04, 23:08
    gdyby się wróciły
    moje młode lata
    juz bym ja wiedziała
    jak używać świata

    jechał Maciek drogą
    koło mu skrzypiało
    chciał je naoliwić
    cosik mu urwało

    straciła Maryśka
    wianeczek pod miedzą
    ojciec, matka nie wie
    ale ludzie wiedzą

    miała kochaneczka
    utopił się w studni
    kocha się z innymi
    że aż ziemia dudni

    Maryś moja Maryś
    chodź ze mną do szopy
    a ja Ci pokażę
    jak się wiąże snopy

    miałem raz kochankę
    chciałem się z nią żenić
    taka szelma była
    że musiałem zmienić!

    nie będę się żenił
    nie będę się spieszył
    będę się zalecał
    i dziewczyny cieszył

    ;)
  • 24.03.04, 08:50
    He he. Nigdy mnie nie przestaniecie zaskakiwac:-)) D-bry.

    PS. zwraca uwage mistyczny charakter zwiazku tytulu watku z trescia wpisow.
  • 24.03.04, 09:04
    to się nazywa meandrowanie tematyczne - sporo tych piosneczek jest, tylko tego
    długaśnego wątku się mi dźwigać nie chce ;)

    --
    blugrassuję i chałturzę w netlinkowej
    uwerturze..
  • 24.03.04, 21:27
    brezly napisał:

    > He he. Nigdy mnie nie przestaniecie zaskakiwac:-)) D-bry.

    Mamy nadzieje!

    > PS. zwraca uwage mistyczny charakter zwiazku tytulu watku z trescia wpisow.

    Cha, cha, Quastek za chwile rzuci w kat te wiersze, do ktorych wydania dolozyl,
    przeboleje strate i zaspiewa jaka piesn ludowa, ktorej przeslanie proste a
    tekst odjazdowy.
  • 25.03.04, 00:04
    Cha, cha,? Quastek rzuci. Akurat. Quastek niczego nie rzuci. Ponieważ nie ma
    takiej możliwości.I jakby co, to do niczego nie dokładał i dokładać nie
    zamierza.A tę czystą poezję dostał w prezencie i jeszcze dostanie, ha,ha. To na
    tyle. Ale jeszcze nie zamierzam skończyć hi,hi. Jeszcze raz i nie raz zacytuję.
    A bo to nie można.Wiersz Jarosława Trześniewskiego - Kwietnia. Akurat na dziś.
    Bo ledwo po północy hu, hu. Tytuł - "Nieskończoność"

    Z matematycznych liczb Dziewczyna
    Logarytm przesunięty ręką

    Wydarty jesteś ścianie rombu
    Oparty o ścianę Trójkąta

    Ale to nie ma już znaczenia
    Bo trwa ten kwadrat do potęgi

    Nie przecinana nieskończoność

    Przez proste Prosto urojone

    Ciało szukane bez pośpiechu
    Trójmianem roku Gdy odmierzasz

    Ułamek myśli


    Włosy te linie Wygładzone
    Elipsą dłoni Nieprzytomnie

    Mnoży wrażenia Sumę dzieli
    Ażeby dodać Potem ująć

    Z matematycznych swych urojeń
    Dziewczynę - jedna niewiadomą

    Ułamek myśli


    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 25.03.04, 11:37
    "Liryczne tette a tette z Arturem Schopenhauerem"

    Zmienne pory roku Na północnej półkuli
    Wieje silny wiatr od południa Martwy
    Jest wszechświat Pomimo że żywi
    Są nadal przekonani o jego zmienności
    Cyklami lirycznymi Cykadami nocy
    A jednak intuicja zdaje się to dostrzegać
    Definicją pomyłki jako rzeczy w sobie
    Samej Tempus machina et cetera

    Mijamy się Zgubieni I odnalezieni
    Argument zasadniczy Sprzeczność
    Tkwi w Arturze Teorie profesora
    Nie są zbyt ciekawe Czyż lepiej
    Byłoby liczyć pieniądze w resursie
    Kupieckiej w takim mieście
    W wolnym mieście Gdańsku?

    Nic nie jest tak bardzo niepewne
    Jak spór o sens istnienia
    I tu jest ciągły powrót
    w nieskończoność pytań

    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 25.03.04, 11:40
    Quastek, jesteś pewien, iż w żaden sposób nie jesteście z panem Jarosławem od
    ksiąg wieczystych skoligaceni? ;)

    --
    blugrassuję i chałturzę w netlinkowej uwerturze..
  • 25.03.04, 12:43
    Ja jestem pewien ale odnoszę wrażenie, że Ty absolutnie nie. Uwierz wreszcie.
  • 25.03.04, 12:46
    trudno mi uwierzyć w zachwyt nad zupełnie nieznanym, domorosłym twórcą.. po raz
    pierwejszy dowiedziałam się o rzeczonym i jegoż wierszoklectwie od Ciebie ;)

    --
    blugrassuję i chałturzę w netlinkowej uwerturze..
  • 25.03.04, 14:20
    " Co jeszcze jest szczególnego w poezji Jarosława Trześniewskiego - Kwietnia?
    Każde prawie słowo zda się być na swoim jedynym, właściwym miejscu.
    Wykorzystanie wieloznaczności słów, frazeologizmów, konceptyzm,
    intertekstualność wnikliwość obserwacji, "pełnosłowie", dążenie do
    lapidarności, ostrożność przed "filozofowaniem", częste pointy jako "finis qui
    coronat opus, dystans uczuciowy, poprzez unikanie pierwszej osoby liczby
    pojedynczej i powściągliwość to zalety tej poezji, jakby Miłosz
    powiedział: "nauka dana naszej krzykliwej epoce".

    ze wstępu Klaudyny Matejko
  • 25.03.04, 21:14
    quasthoff napisał:

    A tę czystą poezję dostał w prezencie i jeszcze dostanie, ha,ha.

    Quastek a nie lepiej by bylo zasugerowac ofiarodawcy, zeby pol litra przyniosl?

    > A bo to nie można.

    Mozna, jak najbardziej. Moze nawet narodzi sie z tego nowa jakosc, bo
    postanowilam dokonac analizy dziel. Na razie sprobuje na ponizszym.

    "Nieskończoność"

    > Z matematycznych liczb Dziewczyna
    > Logarytm przesunięty ręką

    Widac, ze autor jest staroswiecki, bo uzywa suwaka logarytmicznego zamiast
    komputera. Czy przesuwanie tutaj to to samo co kolokwialne posuwanie? Poeta nie
    daje jednoznacznej odpowiedzi. Zapewne kryje sie za tym jakas tajemnica. Moze
    dalsza czesc utworu nam ja odsloni?

    > Wydarty jesteś ścianie rombu
    > Oparty o ścianę Trójkąta

    Poeta daje nam do zrozumienia, ze bedac na wycieczce w Egipcie opieral sie o
    piramide a od mastaby ktos go odgonil. Sprowadzenie bryl geometrycznych do
    figur ma niebagatelne znaczenie. Zawsze lepiej miec figure niz byc bryla.

    > Ale to nie ma już znaczenia
    > Bo trwa ten kwadrat do potęgi

    W tej czesci tworca oddala sie od dwuwymiaru do n-wymiaru, co swiadczy, ze
    liznal nawet wyzsza matematyke. Dzieki temu wysoka abstrakacja powyzszego
    akapitu ma swoje niebanalne podloze, w nabytej wiedzy scislej i wprowadza nas w
    swiat trudny do wyobrazenia przecietnemu smiertelnikowi.

    > Nie przecinana nieskończoność

    Na lekcji z granicy funkcji niestety tworca nasz gral w okrety albo byl na
    wagarach. Bo to nie tyle nieskonczonosc jest nieprzecinana, ile wspolrzedna.

    > Przez proste Prosto urojone

    Mamy do czynienia z niezwyklym odkryciem i demaskacja banalnych wyobrazen.
    Autor uswiadamia nam ulude prostych nas otaczajacych. Bo czy ktos z nas widzial
    prosta sciane, prosta podloge, prosty sufit, ze zapytam dramatycznie? Jesli
    tak, to dawac mi zaraz namiary na tych wykonawcow!

    > Ciało szukane bez pośpiechu

    Tu z kolei tworca zali nam sie, ze zadal sie z chudą, najwyrazniej nie
    przepadajac za wieszakami. Dlatego sie nie spieszy z namacaniem jej ciala, bo
    tam ciala niewiele, tylko same kosci.

    > Trójmianem roku Gdy odmierzasz
    > Ułamek myśli

    Trojmian roku to jednostka pojemnosci do mierzenia ulamkow, wynalazek autora,
    jawiacego nam sie czlowiekiem Renesansu.

    > Włosy te linie Wygładzone
    > Elipsą dłoni Nieprzytomnie

    Ach, jakzesz jestem pod wrazeniem! Nawet na fryzjerstwie i jego trendach poeta
    zna sie wysmienicie. Nie dosc, ze wie iz wlosy powinny byc niekrecone i
    ulizane, to zaleca ekologiczne ich prostowanie na elipsie z dloni. Do
    nieprzytomnosci wrezcz! Brawo autor! Nic na latwizne.

    > Mnoży wrażenia Sumę dzieli
    > Ażeby dodać Potem ująć

    Jakze zgrabnie, poeta przechodzi do rozliczen za swoja tworczosc. Wie, ze jak
    sie zrobi wrazenie, to i suma do dzielenia bedzie nie byle jaka. Przeciez
    Quastek tak sie stara, ze nalezy mu sie sowite wynagrodzenie za lansowanie
    Jarka.

    > Z matematycznych swych urojeń
    > Dziewczynę - jedna niewiadomą

    I mamy rozwiazanie tajemnicy, ktora tak nas zainteresowala na poczatku utworu.
    Dziewczyna nie dosc, ze urojona, to jescze sie nie przedstawila. A moze
    autorowi suwak sie zacial? Logarytmiczny, ze postawie kropke nad i.

    > Ułamek myśli

    Nie moze byc trafniejszej puenty! Jeszcze raz brawo autor!


    > Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 25.03.04, 21:31
    Ale analizę walnęłaś, no, no. Jestem pod wrażeniem. A pół litra na nic mi się
    nie przyda. Już bym wolał butelkę Bordeaux.
  • 25.03.04, 21:39
    Jesli Tobie sie nie przyda, to ja sie poswiece i wypije. Ale jesli w tym czasie
    bedziesz z uczuciem recytowal Jarka, to ma byc 3/4.
  • 25.03.04, 23:30
    Niech będzie cały litr.
  • 26.03.04, 21:36
    podrabiasz siebie
    nieudolnie podpisujesz
    listy protestacyjne
    weksle
    z pokryciem
    zupełnej ciszy
    której nie nawidzisz
    ze stoickim spokojem
    udajesz że zrozumiałeś
    ten szept te głuche słowa
    tę nieużyteczną melodię
    co nie przebije ściany

    wywabiasz z uszu plamy ciszy
    gdy słyszysz krzyk
    imitujesz naprędce modlitwę
    niepotrzebnych gestów wygrażasz
    nieobecnym przedmiotom
    drażnisz drażetki streptomycyny
    niezupełnie wykorzystany
    współczynnik zniszczenia

    czyścisz drogę do czyśca
    piekielnych bram i niebiańskiego
    spokoju

    nie mówiąc
    -przejdżcie tracący nadzieję
    ognia nie podajemy
    nie ma dnia
    by
    się wydostać

    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 26.03.04, 22:08
    Przede wszystkim konsekwencja.
  • 26.03.04, 22:18
    Quastek, duzo masz jeszcze tych wierszy?
  • 26.03.04, 22:24
    z biografii pana Jarosława można by wnioskować, iż ma przed sobą wiele płodnych
    lat.. czyż nie pora zacząć analizować dzieła innych twórców, znanych i
    wybitnych? wybór przeogromny ;)

    --
    blugrassuję i chałturzę w netlinkowej uwerturze..
  • 26.03.04, 23:30
    Wybudowałem most
    I dwa złączyłem brzegi rzeczne,
    Iż mogłem wprost
    Z tej strony iść w jutro bajeczne...
    Zostały za mną kresy ciemne,
    Pełne snów i pocałowań,
    I rozczarowań...
    Ale, choć mi ich żal,
    Muszę płynąć w dal-
    W te krainy niepojemne...
    Pragnąłbym iść z powrotem,
    Lecz głos mi woła: Spal!
    O, chciałbym iść z powrotem
    Za młodości słońcem złotem...
    Lecz głos mi rzekł:
    Zapomnij - i idź w dal -
    Idź wprost
    Na tamten brzeg!...
    ...Przeszedłem na tamten brzeg
    I podpaliłem most...


  • 27.03.04, 09:02
    Quastek, to powiem Ci szczerze. Tak naprawde zamieszczanych przez Ciebie
    wierszy juz nikt nie czyta, bo to slabizna, niestety. Nawet nie chce mi sie ich
    wysmiewac, bo to zbyt latwe, wole wieksze wyzwania. Tego rodzaju utwory moze
    napisac kazdy. Dalam ci tego dowod w swym poemacie "O zarowce". Na sile nikogo
    nie przekonasz do czegosc, nawet podpierajac sie autorytetami. Nie wiem, co Cie
    laczy z autorem, ale pogodz sie juz teraz, ze do annalow ani lektur szkolnych
    on nie wejdzie.
  • 27.03.04, 11:48
    Mało mnie to obchodzi czy ktoś czyta czy nie. Zresztą ten ostatni wiersz był
    zupełnie innego autora i z innej epoki. A sądząć jednak z liczby wpisów nie
    jest to zupełnie obojętny temat, nawet gdy przeważają mocne głosy krytyki.
  • 27.03.04, 11:57
    znaczy ten ostatni wiersz napisan prze Antoniego Lange? Quastek, Ty to jednak
    jesteś poezyjny pasjonat ;)


    --
    blugrassuję i chałturzę w netlinkowej uwerturze..
  • 27.03.04, 13:43
    Lubię takie mroczne klimaty, zwątpienie, smutek, nostalgia, przemijanie,
    śmierć.Świetne teksty do muzycznej oprawy. Kilka z nich ożywiłem warstwą
    dźwiękową. Na przykład ten:

    XXXI

    W domu jestem a bezdomnie-
    Na bezdrożu idąc drogą.
    Wiem, że nikt nie przyjdzie do mnie,
    I ja nie mam iść do kogo.

    Każdy płynie po swej linii-
    Ja po swojej - świat po swojej-
    Świat - gdzie wrzawny lud się roi-
    A ja błądzę po pustyni-

    Po wertepach mknę bezdomnie-
    A świat obcą płynie drogą:
    Wiem, że nikt nie przyjdzie do mnie-
    I ja nie mam iść do kogo!
  • 27.03.04, 14:04
    quasthoff napisał:

    > Lubię takie mroczne klimaty, zwątpienie, smutek, nostalgia, przemijanie,
    > śmierć.Świetne teksty do muzycznej oprawy. Kilka z nich ożywiłem warstwą
    > dźwiękową.

    Tez lubie. I dlatego gustuje w Baudelaire
  • 27.03.04, 15:17
    "L'invitation au voyage". Kochanek tęskni za idealną krainą, w której mógłby
    żyć z ukochaną. Przepiękne wykonanie pieśni kompozytorów francuskich na płycie
    CD ACCORD. Olga Pasiecznik i Ewa Pobłocka. Francis Poulenc, Claude Debussy,
    Henri Duparc. ACD 078-2. Polecam.
  • 27.03.04, 13:35
    Jak to, malo Cie obchodzi, czy ktos czyta Twego idola? No wiesz co!
    Przeczytalam teraz ten ostatni wiersz i faktycznie autor inny, a i wiersz o
    czyms mowi, chociaz w zachwyt nie wpadlam.
    Owszem, temat stal sie bardzo ciekawy, tyle ze to nie podziwianie tworczosci
    Jarka a rozmowa o okresleniu granicy miedzy pisarstwem a grafomania, tak na
    prawde. Jak ja znalesc i czy istnieja uniwersalne mierniki tejze?
  • 27.03.04, 13:40
    ha , mylisz się
    jeżeli tekst moze się niewydawac niczym wielkim bez podkładu to z nim nabiera
    innego wyrazu
    pzdr
    a tak mi się na to patrza teraz
    --
    Zyrafa tli się w rytmie jaki nadasz temu tleniu:

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16576
    ==============================================
    a piekło to świadomość
  • 28.03.04, 09:25
    k.reskator napisał:

    > ha , mylisz się
    > jeżeli tekst moze się niewydawac niczym wielkim bez podkładu to z nim nabiera
    > innego wyrazu
    > pzdr
    > a tak mi się na to patrza teraz

    Poniekad cos w tym jest. Chocby Stachura. Jego wiersze sa swietnymi tekstami
    piosenek. Gorzej, gdy dzieje sie odwrotnie. Czesto jestesmy skazani na
    sluchanie jakichs koszmarnych tekstow, bo podoba nam sie muzyka.
  • 27.03.04, 13:39
    tego mi trzeba było
    gdyby to tylko było cos do czego można zdobyc licencje na wykorzystanie w
    utworze muzycznym
    tak sie własnie nosze z pisaniem tekstów pod muze ale jałowym trochę w te dni.
    --
    Zyrafa tli się w rytmie jaki nadasz temu tleniu:

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16576
    ==============================================
    a piekło to świadomość
  • 30.03.04, 11:55
    Widziałem w głębi lasu, pod cieniem wyniosłej
    Gromady smukłych sosen i dębów samotnych,
    Złamany pień szeroki: na szlamach wilgotnych,
    Wewnątrz - śród mchu i grzybów trzciny wodne rosły.

    Gdy bóg Wisły z wędzideł puścił swe rumaki,
    Gdy ziemię tratowały wichrów swych kopytem,
    Rzeka tu rozszerzonem szalała korytem
    I aż tutaj poniosła wodne tataraki.

    Tak, gdy wylew społeczny, jako dziejów czata,
    Płomienistym wybuchem pędzi swe orkany,
    Jego skry upadają gdzieś w dali nieznanej!

    I dziwisz się, że naraz ta zapadła chata,
    Dokąd, zda się, nie sięga żaden błysk jutrzniany,
    Pieści myśl, wyłonioną z tego wichrów świata..

    z tomiku pieśni społecznych "Pierwszy dzień stworzenia" wydanego w 1907, są to
    teksty do tech por uznawane w Polsze za niecenzuralne..

    --
    blugrassuję i chałturzę w netlinkowej uwerturze..
  • 30.03.04, 14:24
    Dziękuję. Mam cały tom "Rozmyślania i inne wiersze". Ten cytowany przez Ciebie
    też jest. A może ten?

    Najbardziej z moich pieśni kocham owe ciemne
    Melodie, które we śnie słyszę jak tajemne
    Jakieś fale poza mgłą daleką szumiące
    I mnie samemu nigdy nie pojęte; drżące,
    Jak struna jakąś lekką dłonią potrącona...
    Kocham je, chociaż żadna nie wyjdzie złocona
    Misterną szatą rymów na ten świat widomy!
    Urodzone w bezdennej głębi nieświadomej,
    Kwiaty niedotykalne mej duszy roślinnej
    Żyją krócej niż jętki; jakoby Erynny
    Są im słońca promienie; zamknięta powieka
    Żywi je, że śpiewają jak fala daleka -
    Ale gdy świt w nie rzuci swoje groty wczesne -
    Bezcielesne widziadła w bardziej bezcielesne
    Przechodzą - i na wieki, na wieki już giną -
    I nigdy w rzeczywistość choćby snów nie spłyną...
    Ich piękność - to Milczenie, co w świętość ubiera
    Słowa, w które uderza Głos niby siekiera!
    Lecz one żyją we mnie jako utajona
    Potęga zaświatowa, czysta, wypieszczona.
    I nieraz też na jawie szepczą mi do ucha
    Jakieś dźwięki z nieznanych toni mego ducha,
    Jakieś słowa czarownym głosem wymawiane,
    Lecz niepojęte, jakby słyszane przez ścianę -
    Jakieś proroctwa ciemne, jakieś wróżby złudne,
    Jakieś przeczucia dziwne, ciche, słodkie, cudne!
    Lecz one moje życie mimo woli wiodą,
    One są mej istoty krwią, mlekiem i wodą. -
    I nieraz z ich pobudki walczę, śpiewam, płaczę -
    I nie wiem, skąd uśmiechy i skąd mam rozpacze!

    Tak kwiat, gdzie się niedawno pieściły motyle,
    Choć ulecą - on jeszcze kołysze się chwilę,
    A nikt się nie domyśla, dlaczego...


  • 01.04.04, 16:42
    Ciszą uderzacie.
  • 01.04.04, 19:43
    To chyba lepsze niz glaskanie halasem?
  • 01.04.04, 19:45
    hyhy, Milta, humor Cię dziś nie opuszcza, czyżbyś wytrzepała klientkę z
    dieńgów? ;)
  • 03.04.04, 20:52
    "Kiedyś"

    Kiedyś
    Zażenowany
    W krótkich spodenkach
    Podlewał kwiaty

    W ogrodzie
    Którego dzisiaj
    Nie ma

    Z głębi wypływało
    Światło
    Pomarańczowe

    I szła dziewczynka
    Z ogromną kokardą
    na głowie
    i pomarańczowymi
    piegami na nosie

    I mówiła:
    Uważaj
    Przed chwilą
    Uprowadzono
    Jasia i Małgosię

    Uważaj
    na pestki
    pomarańczy
    Stracisz ślad

    Po latach
    Na koleżeńskim spotkaniu
    W jakiejś szkole
    Ze zdumieniem
    Przypomniał
    Dziewczynkę z ogrodu
    Była już starą
    Czarownicą
    Piekącą pierniki

    Serduszka
    Na dzień zakochanych


    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 03.04.04, 20:58
    o! a ja jestem jędzunią w sile wieku i gustuję w oldpiernikach.. podróżuję
    powietrznymi korytarzami na miotle z turbisilniczkiem ;)
  • 03.04.04, 23:50
    Czyżby to była współczesna wersja "Mistrza i Małgorzaty"? A nie zapomnijcie
    pozdrowić Iwana Nikołajewicza Ponyriowa.
  • 04.04.04, 09:28
    quasthoff napisał:

    > "Kiedyś"
    >
    > Kiedyś
    > Zażenowany
    > W krótkich spodenkach
    > Podlewał kwiaty

    Pewnie w wygniecionych gaciach podlewal, ze sie zenowal.

    > W ogrodzie
    > Którego dzisiaj
    > Nie ma

    Tak naprawde nie ma ogrodu Luizy. Inne zostaly przeznaczone pod dzialalnosc
    komercyjna.
    >
    > Z głębi wypływało
    > Światło
    > Pomarańczowe

    To niezla musiala byc rozroba w tym ogrodzie, ze az policja przyjechala.


    > I szła dziewczynka
    > Z ogromną kokardą
    > na głowie
    > i pomarańczowymi
    > piegami na nosie

    No tak, jeszcze dziecko sie tej awanturze przygladalo. Skandal!

    > I mówiła:
    > Uważaj
    > Przed chwilą
    > Uprowadzono
    > Jasia i Małgosię

    Aha, mlodsze rodzenstwo juz zabrali do Izby Dziecka. Co za rodzice, szkoda
    gadac.

    > Uważaj
    > na pestki
    > pomarańczy
    > Stracisz ślad

    Trzeba bylo zaznaczac droge skorkami pomaranczy, to slad bylby wyrazniejszy.
    Ale jak sie za duzo pije to i pomyslunek gorszy.

    > Po latach
    > Na koleżeńskim spotkaniu
    > W jakiejś szkole
    > Ze zdumieniem
    > Przypomniał
    > Dziewczynkę z ogrodu
    > Była już starą
    > Czarownicą
    > Piekącą pierniki

    Zaszyty byl, opoj jeden, to i kobieta mu sie mniej spodobala i tyle.

    > Serduszka
    > Na dzień zakochanych

    Widze, ze Jarek kultywuje amerykanskie walentynkowe zwyczaje. Myslalam, ze jest
    wiekszym patriota i przy okazji tradycjonalista. Znowu sie rozczarowalam.

    > Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 04.04.04, 13:16
    Zbyt krytycznie podchodzisz do poezji Jarosława. Najistotniejsze jego myśli,
    ukryte są między słowami.
  • 04.04.04, 18:27
    Uwazasz, ze lepsze byloby bezkrytyczne podejscie?
    Dokonuje eksploracji jego ukrytych mysli tak jak umiem;)
  • 04.04.04, 19:18
    Myślę, że gdybyś poznała Jarosława osobiście, twoje spostrzeżenia miałyby nieco
    inny charakter. Dziś na przykład, czytałem recenzję(świeżutką) dotyczącą
    wydanego w zeszłym roku tomiku "Pomarańczowy zeszyt". Bardzo konkretna,
    dogłębna analiza wierszy. Życzliwa, przemiła krytyka.
  • 04.04.04, 19:44
    Ból tak krótki
    Taki krótki ból

    Trzepotanie serca
    Szarpanie słów

    Strzał jak najcichszy
    (szereg plutonów)

    Osobność miejsca
    (jak zwykle nie na miejscu i
    nie we właściwym czasie)

    Identyczny wzór
    Wzór identyczny
    (jak mapa i kod genetyczny
    Jak woda w jedną?
    I jak woda w drugą
    Stronę)

    Syjamskie słowa

    Słowa przyległe

    Rozdzielność jak identyczność

    A pomiędzy nią skalpel
    i
    Serca jakby mniej


    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 04.04.04, 20:43
    Poemat "Krotki bol" dotyczy operacji serca czy rozdzielenia blizniat sjamskich,
    bo nie bardzo kumam?
    W obu przypadkach bol jest duzy i dlugi, ale rozumiem, ze to licentia poetica.
  • 04.04.04, 20:37
    Oj Quastek. Mieszasz dwie rzeczy - sympatie do czlowieka i ocene jego
    tworczosci. Dzielo powinno sie bronic samo, bez wzgledu na to czy autor jest
    aniolem czy draniem.
    Ta doglebna analiza i przemila krytyka, to Twojego piora, czy jak?
  • 07.04.04, 23:10
    Ponownię coś wpiszę bo Jaro usuwa się w cień. Tym razem "Dźwięki"

    Przesłane Nie dotarły do granicy
    Mowy
    Poddane zostały dokładnej rewizji
    Wróciły
    Lecz początku nie znalazły tutaj

    Dlatego teraz mimowolnie tkwią
    W stanie uśpienia
    Moguncję i Nadrenię szybko chcą ominąć
    I nie poddają się

    Ludwigu
  • 08.04.04, 09:23
    Nie wiedzialam, ze w Moguncji i Nadrenii Nie nie ma czego szukac. Jak sie
    sprawa przedstawia z Skasonia i Westfalia? Czy to bardziej przyjazne krainy dla
    Nie?
  • 08.04.04, 11:50
    Są ,są! Tyle że akurat Ludwig van Beethoven nie komponował IX symfonii w tych
    krainach...
  • 08.04.04, 22:05
    Błędne są światła Aleksandrii
    I ciężka noc w fałdach mroku
    Kiedy spóźniony do tawerny
    Wchodzi przechodzień

    Zasiada w kącie i czeka
    Stukając niecierpliwie palcami
    Zapala papierosa Obserwując
    Twarze w półmroku

    Mówi coś do siebie Powtarza
    Mamrocze cały czas
    Kariatydy Kapitol zmierzchu
    Łuki brwi Jońskie Doryckie

    Grecja jest wszędzie Gdzie Kirke?
    I błądzący Odys?
    Moją ojczyzną jest Itaka
    Nigdzie i wszędzie

    Trwa noc Ogromna I gromniczna
    Jak prawosławna Tak ikona
    Lampa błądzącym Syk oliwy
    Rozgrzewa światłem Wypełniona

    Potem zasypia Trwa dotyk marmuru
    Pora zamykać Syreny już w porcie
    Pora umierać Nie napisać nic
    Oddając hołd barbarzyńcom

    Krusząc bibułkę Zacinając lekko
    Pióro Gdy świt jest smugą światła
    A papier na nowe wiersze
    Wersy cierpliwie Oczekuje....


    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 10.04.04, 15:01
    Czysta kartka papieru Z nieśmiałości wiersza
    Między milczeniem a słowem
    Między ustami a krtania
    Pomiędzy niebem a ziemią
    Pomiędzy struną Membraną
    Cisza

    Zmięta kartka papieru Z bezradności wiersza
    Nut umilkłych już dawno nie sposób odczytać
    Ale hieroglif dźwięku będzie przyśpieszony
    Łzą i wzruszeniem ramion zapiszą ten szyfr
    Zetlałe dawno Skruszone znaki
    Tyle żeby uklęknąć
    Uwierzyć można wtedy

    Umiera piękno bez tchu


    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 10.04.04, 18:02
    quasthoff napisał:

    > Czysta kartka papieru Z nieśmiałości wiersza

    Niesmiale to dotad byly podpaski.

    > Między milczeniem a słowem
    > Między ustami a krtania
    > Pomiędzy niebem a ziemią
    > Pomiędzy struną Membraną
    > Cisza

    Czy Membrana to jakas wazna figura, ze wielka litera pisana jest?

    > Zmięta kartka papieru Z bezradności wiersza

    Zamiast miac papier mozna bylo wykorzystac jego druga strone, co oszczedziloby
    lasy i kieszen tworcy.

    > Nut umilkłych już dawno nie sposób odczytać
    > Ale hieroglif dźwięku będzie przyśpieszony

    Dla mnie nuty to tez jak hieroglify, niestety. wreszcie doszukalam sie czegos
    wspolnego z Jarkiem.

    > Łzą i wzruszeniem ramion zapiszą ten szyfr

    Zeby tam zaraz plakac z powodu nieznajomosci nut, to na moj gust spora
    przesada. Chyba, ze to z powodu cebuli skrawanej na swiateczna salatke.

    > Zetlałe dawno Skruszone znaki
    > Tyle żeby uklęknąć
    > Uwierzyć można wtedy

    Osobiscie wierze jak zobacze, a nie ze sie ukleknie to niby wystarczy. O co to
    to nie!

    > Umiera piękno bez tchu

    Piekno zazwyczaj umiera z powodu dzialalnosci czlowieka a nie braku tchu.

    > Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 12.04.04, 18:18
    U mnie nieznajomość nut na szczęście nie występuje, lepiej je czytam niż
    niektóre słowa pisane. Jarosław także je zna. Na szczęście.
  • 12.04.04, 18:35
    niektore ciekawsze nuty to : M, C, L i XX. (lllallala:)
  • 12.04.04, 19:03
    quasthoff napisał:

    > U mnie nieznajomość nut na szczęście nie występuje, lepiej je czytam niż
    > niektóre słowa pisane. Jarosław także je zna. Na szczęście.

    Co ty tak sie Jaroslawem podpierasz? Zakochales sie czy co?
  • 13.04.04, 19:25
    Nie wiem kto to napisał, ale cytuję: "nieznajomość nut jest też swoistym
    przejawem analfabetyzmu". Podpisuję się pod tym stwierdzeniem.

    "Prośba"

    nie klucz proszę
    nie baw się ze mną w kota i myszkę
    nie wymyślaj dialektycznych wymówek
    schowaj marksa engelsa pod poduszkę
    pomyśl nad życiem jednej z mrówek
    nie krzycz głośno eureka bo odkryłeś
    to co dawno zostało odkryte
    nie bądź ślepy i tak źle jest estetom
    opijają wieczną stypę
    nie płacz głośno to jest podejrzane
    nawet zamka do drzwi nie umiesz naoliwić
    i nie słuchaj nad ranem bajek
    żyli długo ale nieszczęśliwi
  • 13.04.04, 20:25
    Moze i swoistym ale co z tego. Skoro nie posluguje sie zadnym instrumentem, to
    znajomosc nut do niczego mi nie potrzebna. A Ty Quastek znowu kims sie
    podpierasz. I do tego malo praktyczny jestes.
  • 13.04.04, 23:59
    Nie skomentuję tego.
  • 14.04.04, 09:35
    Dlaczego? Skomentuj, pogorsz sie, pooburzaj.
  • 15.04.04, 15:43
  • 15.04.04, 16:40
    Do kogo krzyczysz Mroźne powietrze
    Suche policzki szorstko ociera

    Do kogo krzyczysz tu na wietrze
    Gdzie roztrząsane Być lub nie Być

    Do kogo krzyczysz ślepym wierszem
    Ogłuchłym Mową jak z kamienia

    I z kim ty krzyczysz Sam ze sobą
    Wśród samotnego towarzystwa

    Co chce powiedzieć Ci milczeniem
    A ciszę krzykiem chce zawładnąć

    I kim ty jesteś Co chcesz krzyczeć
    Twoje milczenie Cię przewleka

    Kogo tym krzykiem poszukujesz
    I z czym się liczysz i dla kogo

    Do kogo krzyczysz Mroźne powietrze
    Mokre policzki w Szron zamienia

    Do kogo Wiesz przecież o Tym
    Więc tu imienia nie wymieniaj

    Komu błądzącym w głuchym sobie
    Wydajesz się tajemnicą

    Do kogo krzyczysz Taki niemy
    Do kogo ciągnie nas granica


  • 15.04.04, 23:56
    Pytanie podchwytliwe, na razie nie jesteś pewny; temperatura absolutnego zera,
    ewentualnie troszeczkę wyższa jak w komorze kriogenicznej zaróżowiła twoje
    policzki, rozmasowała ciało mroźnym oddechem, nastroiła pozytywnie, rozkuła
    chłodne pokłady depresji, co wpijała się w Twoje ciało i nie pozwalała dostrzec
    jasnej strony życia. Ty krzyczysz dalej, szalikiem okręcone Twoje wątpliwości
    na palecie słow Szekspira rozmyte, niepewne, myślisz czy to te właściwe wersy
    na stronie zapisanej. Wiersz bez wzroku, kamień niesłyszący lecz prawdziwy,
    niewruszony, wieczny.Sam wśród wszystkich nieobecnych krzyczysz głosem bez
    krzyku, ciszą jak grzmot uderzasz i nie wiesz kim jesteś, czego pragniesz, co
    było jest i będzie.Szukasz i nie znajdujesz. Myślisz, że jesteś? Nie dowiesz
    się nigdy niczego.Nie jesteś pewien. A może wszystko na odwrót. Dobrze gdyby
    tak. Nic, coś, wiem, chciałbym! W końcu i tak przyjdzie jasność.
  • 16.04.04, 14:39
    quasthoff napisał:

    > Pytanie podchwytliwe, na razie nie jesteś pewny; temperatura absolutnego
    zera,
    > ewentualnie troszeczkę wyższa jak w komorze kriogenicznej zaróżowiła twoje
    > policzki, rozmasowała ciało mroźnym oddechem, nastroiła pozytywnie, rozkuła
    > chłodne pokłady depresji, co wpijała się w Twoje ciało i nie pozwalała
    dostrzec
    >
    > jasnej strony życia. Ty krzyczysz dalej, szalikiem okręcone Twoje wątpliwości
    > na palecie słow Szekspira rozmyte, niepewne, myślisz czy to te właściwe wersy
    > na stronie zapisanej. Wiersz bez wzroku, kamień niesłyszący lecz prawdziwy,
    > niewruszony, wieczny.Sam wśród wszystkich nieobecnych krzyczysz głosem bez
    > krzyku, ciszą jak grzmot uderzasz i nie wiesz kim jesteś, czego pragniesz, co
    > było jest i będzie.Szukasz i nie znajdujesz. Myślisz, że jesteś? Nie dowiesz
    > się nigdy niczego.Nie jesteś pewien. A może wszystko na odwrót. Dobrze gdyby
    > tak. Nic, coś, wiem, chciałbym! W końcu i tak przyjdzie jasność.
    Świetnie ująłeś! To jak egzegeza...
  • 18.04.04, 14:32
    Może i świetnie ale i tak cięgi dostałem ze nieznajomość rzeczy. Chyba będę się
    musiał do tego przyzwyczaić. Tylko nie wiem już czy to ignorować, czy też
    spojrzeć na siebie inaczej niż dotychczas. To może być dość trudne. Co do
    egzegezy to też nie był bym pewny. Nazwałbym to raczej egzemplifikacją , tylko
    nie wiem czy mi sie udało.Pozdrawiam smutno.
  • 18.04.04, 15:03
    szkatulka nie byla zupelnie pusta. efekty przeszly
    przynajmniej czesc oczekiwan. glowa do gory :)
  • 19.04.04, 11:43
    Świat - wszystko płynie Wypływa Otacza
    Światło I ruchy zewsząd napowietrzne
    Słoneczna tarcza Ciemna Niewidoczna
    Cienie istnieją przez nanosekundę
    Nie możesz wtedy poznać głosu

    Słowo widzialne Pismo sympatyczne
    Znaczy byt chmur przejrzystych
    niczym dmuchawce(Mniszek pospolity
    tak żółto kwitnie niczym słońce czyste)
    Potem jest zwiewne Potem ulatują
    Słupki substancje lotne i nie lotne
    I nagle słońce staje się chmurą
    Zielone trawy trwają Miękkość ziemi
    I płatki róży lecą nieprzytomne
    Dla definicji piękna

    Świat jest co chwila Z nagła wertykalny
    I lekko muśnie drżącą trzcinę
    Pascalom zechce oddać miarę wiatru
    Co obojętny Zapatrzony w niebo
    Chmur pełne Przetrwa wtedy mgnieniem
    Nie wszystko płynie Bo nie wszystko płynne
    Heraklitowi zda się przywidzeniem


    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 23.04.04, 17:54
    quasthoff napisał:

    > Świat - wszystko płynie Wypływa Otacza
    > Światło I ruchy zewsząd napowietrzne
    > Słoneczna tarcza Ciemna Niewidoczna
    > Cienie istnieją przez nanosekundę
    > Nie możesz wtedy poznać głosu
    >
    > Słowo widzialne Pismo sympatyczne
    > Znaczy byt chmur przejrzystych
    > niczym dmuchawce(Mniszek pospolity
    > tak żółto kwitnie niczym słońce czyste)
    > Potem jest zwiewne Potem ulatują
    > Słupki substancje lotne i nie lotne
    > I nagle słońce staje się chmurą
    > Zielone trawy trwają Miękkość ziemi
    > I płatki róży lecą nieprzytomne
    > Dla definicji piękna
    >
    > Świat jest co chwila Z nagła wertykalny
    > I lekko muśnie drżącą trzcinę
    > Pascalom zechce oddać miarę wiatru
    > Co obojętny Zapatrzony w niebo
    > Chmur pełne Przetrwa wtedy mgnieniem
    > Nie wszystko płynie Bo nie wszystko płynne
    > Heraklitowi zda się przywidzeniem

    Przelozmy to za pomoca autoamtycznego translatora na angielski a dostaniemy:


    World floats everything it floats - emerge enclose (enclose with)
    enlightened < light > and then, then, < sweat > then, < sweat > is nothing by
    movements (traffic)
    yellow sunny shield dark invisible
    shadow exist
    not can learn voice
    word seen letter appealing
    signify life cloud clear ( common-place so flourish sun clean )
    pillar substance mobile
    zewsząd napowietrzne nanosekundę dmuchawce Mniszek zwiewne ulatują
    and not mobile and suddenly < snap > sun floats become
    cloud green grass last softness land (
    earth) and petals of rouge (roses) fly be
    for definition with (from) unconscious world
    that moment snap vertical beautiful (fine)
    < beauty > and then, everything full floats
    to sky of cloud easily reed pascals preen shaky
    < shake > care to return measure wind
    that indifferent survive not Zapatrzony
    mgnieniem because everything liquid
    will seem not Heraklitowi przywidzeniem

    A teraz rezultat z powrotem na polski:

    Świat puszcza w obieg (płynie) wszystkie to puszcza w obieg (płynie) -
    powstają załączają (załączają z ) oświecił (oświecony) < oświetlać (światło;
    lekki; zapalać) > i potem, potem, < *sweat* > potem, < *sweat* > jest ni przez
    ruchy (ruch ) żółkną słoneczną tarczę ciemny niewidzialny cień istnieją nie może
    uczyć się (poznawać; dowiadywać się) słowa głosu list (litera) odwołujący się
    znaczą (okazywać) chmurę życia (długotrwałość) wyraźny ( komunał (rzecz
    codzienna; banalny; pospolity) tak (więc) kwitną (prosperować) słońce oczyszczać
    (czysty) ) kolumna (słup; podtrzymywać) istota zmienny *zewsz*ą*d*
    *napowietrzne* *nanosekund*ę *dmuchawce* *Mniszek* *zwiewne* *ulatuj*ą i nie
    zmienny i nagle < szczękać (nagły) > pływania słońca stają się chmurą zielona
    trawa ostatnio (ostatni; trwać) *softness* ziemia ( ziemiia (ziemny) ) i płatki
    *rouge* (podnosi się ) lecą jest dla definicji z (od ) *unconscious* świat
    (światowy) co (żeby; który) moment szczękają pionowym pięknym (kara pieniężna
    (karać mandatem; wspaniały) ) < piękność > i potem, wszystkie pełne pływania do
    nieba chmury łatwo reredaktor *pascals* muskają drżący < trząść (wstrząs) >
    troska (uwaga) do odwrotnego wiatru miary co (żeby; który) obojętny przeżywają
    (zostawać przy życiu) nie *Zapatrzony* *mgnieniem* dlatego że wszystek płyn
    będzie wydawać się nie *Heraklitowi* *przywidzeniem*

    Ostatnie zdanie mi szczegolnie podoba: Zapatrzony mgnieniem dlatego że wszystek
    płyn będzie wydawać się nie Heraklitowi przywidzeniem.

    Hmmm... Mma pewne skojarzenia...

    :-))



  • 23.04.04, 18:37
    Ciekawe, co by wyszlo, gdybysmy przepuscili ten poemat jeszcze ze dwa razy
    przez translatora? Moze nowy nurt w poezji?
  • 23.04.04, 18:40
    Moge to zrobic :-)))
  • 24.04.04, 10:03
    Przeto kazdy wiersz jak przejdzie translację( mnie sie kojarzy z trepanacja
    szaszki...) może sie okazać zupełnie czymś innym. A przeciez nie o to chodzi.
    Dosłownosc tłumaczenia powoduje ze pointa, alegorie , skojarzenia staja zupełne
    inne, płytkie wręcz i banalne albo przestają istniec. Wiwisekcja.A swoja droga
    to ciekawe sa poetyckie skojarzenia u Miltonii, przewaga alkoholowych miraży..
    No ale nie sama wódka sie zyje...
  • 25.04.04, 09:37
    Jotek, nie do konca moge sie z Toba zgodzic w kwestii trepanacji.
    Doslownos tlumaczenia moze czasem utwor ubogacic o ciekawe skojarzenia, ze o
    alegoriach i poincie nie wspomne. Szczegolnie wtedy, gdy wzmiankowane w dziele
    pierwotnym nie istnieja albo nie sa czytelne dla odbiorcy.
    Zgadzam sie natomiast z Toba, ze nie sama wodka sie zyje, winem tez.
  • 27.04.04, 13:44
    Nie wierzysz - mówiła miłość
    w to że nawet z dyplomem zgłupiejesz
    że zanudzisz talentem
    że z dwojga złego można wybrać trzecie
    w życie bez pieniędzy
    w to że przepiórka żyje pojedynczo
    w zdartą korę czeremchy co pachnie migdałem
    w zmarłą co żywa pojawia się we śnie
    w modnej nowej spódnicy i rozciętej z boku
    w najlepsze najgorsze
    w każdego łosia co ma żonę klępę
    w dziewczynkę z zapałkami
    w niebo i piekło
    w diabła i Pana Boga
    w mieszkanie za rok

    Poczekaj jak cię rąbnę
    to we wszystko uwierzysz

    poezje wybrane, 1979 Jan Twardowski
  • 04.05.04, 20:44
    A jednak odszedłeś Książę
    W niestatecznycm wieku
    Wieku zdrad i klęsk
    Wieku wielkiej ucieczki
    Wygnania z oblężonych miast
    I nie przywołasz już nowych mitów
    Dokąd odszedłeś Tylko sam

    Tam nic nie znaczy dotyk ręką
    Bo wieczność przestrzeń ma zdobytą
    Za siódmą Bramą Nie ma bram
    (Dopóki niebo nie otworzy
    Zamków w niebieskim przewodniku
    Firmament będzie twardo stał)

    W powietrzu pełniej Oczyszczenie
    (Po burzy łatwy nastał spokój)
    W powietrzu pełniej Już jesteśmy
    Gotowi Oddech w pełnym mroku

    Odchodzisz Książę Nie odchodzi
    Zastygła mowa i milczenie
    Więcej Ci powie Bo bezradne
    Słowo w istnieniu ostatecznym
    Kiedy umiera tylko ciało
    A duch jest zawsze nie obecny

    Odchodzisz Książę Noc już śpi
    I dzień nastanie To już wieczność
    Odchodzisz Książę Właśnie dziś
    Kiedy Fortynbras płakać przestał

    28/29 lipca 1998 roku

    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 05.05.04, 13:51
    A jednak odszedłes książę!Do dziś odczuwamy odejście Zbigniewa Herberta,księcia
    poetów...
  • 05.05.04, 13:57
    Ks. Jan od biedronki nieco przekornie napisał: "Poczekaj aż cię rąbnę,/ To
    wtedy we wszystko uwierzysz".. Tak sie zdarza z nami bładzącymi że czasami
    jakiś silny wstrząs powoduje powrót do wiary ,( dzieciństwo wiary)i nie
    tylko... Polecam ostatnio wydane wiersze ks. Jana Twardowskiego " Zawsze na
    zawsze" . ileż tam pieknych strof porażajacych prostotą!
  • 05.05.04, 14:01
    Widzę ze Miltonia , Edzioszka et company milczą.Wiersz ks. Jana mówi
    wszystko...
  • 05.05.04, 17:00
    Coz, wypada mi tylko odpowiedziec wierszem, ktorym niewatpliwie ulubieniec
    Quastka sie inspirowal. Ocene, jak mu poszlo zostawiam Wam.


    „Tren Fontynbrasa” Zbigniew Herbert

    Teraz kiedy zostaliśmy sami możemy porozmawiać książę jak mężczyzna z mężczyzną
    chociaż leżysz na schodach i widzisz tyle co martwa mrówka
    to znaczy czarne słońce o złamanych promieniach
    Nigdy nie mogłem myśleć o twoich dłoniach bez uśmiechu
    i teraz kiedy leżą na kamieniu jak strącone gniazda
    są tak samo bezbronne jak przedtem To jest właśnie koniec
    Ręce leżą osobno Szpada leży osobno Osobno głowa
    i nogi rycerza w miękkich pantoflach

    Pogrzeb mieć będziesz żołnierski chociaż nie byłeś żołnierzem
    jest to jedyny rytuał na jakim trochę się znam
    Nie będzie gromnic i śpiewu będą lonty i huk
    kir wleczony po bruku hełmy podkute buty konie artyleryjskie werbel werbel wiem
    nic pięknego
    to będą moje manewry przed objęciem władzy
    trzeba wziąć miasto za gardło i potrząsnąć nim trochę

    Tak czy owak musiałeś zginąć Hamlecie nie byłeś do życia
    wierzyłeś w kryształowe pojęcia a nie glinę ludzką
    żyłeś ciągłymi skurczami jak we śnie łowiłeś chimery
    łapczywie gryzłeś powietrze i natychmiast wymiotowałeś
    nie umiałeś żadnej ludzkiej rzeczy nawet oddychać nie umiałeś

    Teraz masz spokój Hamlecie zrobiłeś co do ciebie należało
    i masz spokój Reszta nie jest milczeniem ale należy do mnie
    wybrałeś część łatwiejszą efektowny sztych
    lecz czymże jest śmierć bohaterska wobec wiecznego czuwania
    z zimnym jabłkiem w dłoni na wysokim krześle
    z widokiem na mrowisko i tarczę zegara

    Żegnaj książę czeka mnie jeszcze projekt kanalizacji
    i dekret w sprawie prostytutek i żebraków
    muszę także obmyślić lepszy system więzień
    gdyż jak zauważyłeś słusznie Dania jest więzieniem
    Odchodzę do moich spraw Dziś w nocy urodzi się
    gwiazda Hamlet Nigdy się nie spotkamy
    to co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii

    Ani nam witać się ani żegnać żyjemy na archipelagach
    a ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę



  • 10.05.04, 01:39
    Nic nie napiszę, ze słów brakujących
    w myśli mojej, nie stworzę tego,
    co chciałbym, być może kiedyś,
    nie teraz; jakiej siły użyć aby nic,
    stało się czymś?
    Napisać NIC!?
  • 10.05.04, 13:28
    To nie jest zly pomysl. Myslicie ze JT-K zrezygnuje z tworzenia?
    -----------------
    Nawiasem mowiac, jak mozna pozegnac Herberta to niech to pokaze:

    www.poema.art.pl/site/itm_3988.html
    Ciekawe jak teraz po Kaczmarskim zaczyna sie dzielenie schedy.
  • 10.05.04, 15:40
    Nikt nie musi rezygnować z tworzenia.Ale ocenianie wierszy w zupełnym oderwaniu
    od kontekstu jest bez sensu.Jak widzę,cała dyskusja o poezji w tym portalu jest
    jałowa.Mogłbym wprost powiedziec że zeszła na manowce.Jeśliby porównać inne
    portale poswiecone róznym poetom to wydaja sie one zupełnie bezpłciowe, akurat
    tutaj jest sporo wypowiedzi,o różnym ciężarze gatunkowym. I tak niektórym
    uczestnikom tej dyskusji mieszają sie rózne wiersze ,ze przypisywanie ich do
    konkretnego jednego autora nawet przy jego stanowczym zaprzeczeniu ,zda sie
    byc zadaniem Syzyfowym. Ale widze ze przybrało to efekt tzw.śniegowej kuli.
  • 10.05.04, 16:16
    Mysmy tutaj zostali poproszeni o ocene i naciskani ja wyrazilismy. Zazwyczaj
    nie analizuje dokladnie wiersza albo trafia on do mnie albo nie, daje mi do
    myslenia albo nie. Podobnie jest z innymi dziedzinami sztuki, chociaz w
    malarstwie na przyklad latwiej mi ocenic warsztat tworcy niz w poezji. Czesc
    tej, jak to nazywasz dyskusji to tylko zart :)
  • 15.05.04, 15:13
    Trzeba sklecić parę słow bo odchodzimy w niebyt. Ot, co? Tylko tyle na razie.
    Hej! A i tak dobijamy do dwusetki. I jeszcze nikt tak nie miał. Hej!
  • 16.05.04, 09:50
    No co Ty Qastek, na ilosc a nie na jakosc stawiasz? Hmmm, to juz mi sie
    rozjasniac zaczyna. Jarek plodny nadzwyczaj jest...
  • 17.05.04, 02:41
    I na ilość, i na jakość. Trzeba się trochę wysilić aby odczytać to co nie
    napisane słowami, co między nimi, ale też co jest jasne tylko wtedy, kiedy tę
    jasność się dostrzega tak zwyczajnie ciesząc się, że się rozumie to, co jest
    zrozumiałe, ponieważ jest tak naturalne; co wypływa ze słowa - słowo następne
    aż do ostatniego.
  • 17.05.04, 08:51
    Poezja to nie szyfr. Przeslanie powinno byc czytelne chociaz czasmi wymaga
    wiedzy (jak chociazby u wymienianego w tym watku Herberta. Bez znajomsci
    mitologii czy Szekspira niektore jego wiersze moga byc niezrozumiale). Zabawa
    slowami, owszem ale ich niejednoznacznoscia czy wieloznacznoscia, chociaz
    bardziej mi ona do kabaretu niz wierszoklectwa pasuje. W przytaczanych przez
    Ciebie wierszach natomiast slowom nadaje sie nowe znaczenia wg widzimisie
    tworcy. Nie ma tam ani tresci, brakuje logiki i wlasciwie nie wiadomo po co to
    wszystko.
  • 19.05.04, 00:27
    (tryptyk na pożegnanie XX wieku...)

    I.
    Eugenika

    Ionesco Mon Cher
    Monsieur Godot
    Niech pan nie czeka
    Czas będzie tylko próbą
    Do wieczności
    A na wyżynie Śpiącej
    Siedmiogrodu
    Nikt nie zapyta
    O pańskie Spóźnienie

    Widać jesteśmy
    Bardziej doskonali
    Chociaż spieszymy się
    Przeskakując Stopnie
    Ewolucji Dostajemy
    Wirtualnej zadyszki
    I nasza świadomość
    Zdaje się być
    Nieobecnością
    Nie usprawiedliwioną
    Na lekcji historii
    Na lekcji języka
    Obcego
    I dialektów rodzimych

    Widać jesteśmy


    II.

    Klon

    Amicus: Veni Vidi Vici
    Listek na drzewie
    Pachnie zieleń
    Rozcapierzone palce
    Okaleczony liść

    Krew jest żywicą
    Stygnie stągiew
    I miesza nagle
    Jak chorągwie
    Mnożące się
    Ego i ja
    Uwielokrotniony
    Powtórzony

    To ja te cechy
    Nieuchwytne
    Ja przyjacielu
    Powtarzalny

    Sklonowany
    Embrionalny
    Drzewo pięciopalczaste
    Drzewo rozumne

    Las homoidalny


    III.

    I oto stała się jasność...

    Dzień taki ciemny
    Sączy słońce Zza chmur

    Jakie jeszcze nadejdą noce?
    Czas przez siebie pochłonięty

    Cmentarz Stary klon
    Z czerwonych liści rozebrany

    Płyta kamienna
    Ciężko pochylona

    Dosięga ciemności
    Tak jasnej
    Wiekuistej
    Jak ten oto klon?

    Tablica
    Kamienna Tablica

    Pod tobą
    Bez napisu


    Jarosław Trześniewski - Kwiecień


    Luty 1986 - grudzień 2000r
  • 21.05.04, 23:31
    Co nas złączyło? Dlaczego złączyło?
    Oto jest jedna z tych dziwnych zagadek,
    Które w mym mózgu nurtują. Tą siłą
    Byłaż konieczność? Czy był to przypadek?

    Czyli się losem ta potęga zowie?
    Czy przeznaczeniem? Czy te dwa motory
    Są jedną myślą w rozdwojonym słowie
    Czy dwiema siły treści różnowzorej?

    Nieraz, gdy stajesz jak bóstwo przede mną
    I gdy mię olśni duszy twej słoneczność,
    Czcząc mimowiednie twą jasność tajemną
    Klękam przed tobą i mówię: Konieczność!

    Lecz, gdy cię widzę słabą i upadłą,
    Demon, wieczysty moich zwątpień świadek,
    Kreśląc mi węglem duszy twej zwierciadło,
    Każe mi powstać i mówię: Przypadek!


    Antoni Lange
  • 23.05.04, 10:42
    Nawet i nie tuzy
    Mają swoje muzy
    Twórczośc bez ich skrzydła
    Ma smak mydła

    Gdy odleci Muzka
    Chocby do Pułtuska
    Pióro papier muska
    Niby kluska

    Nawet i nie tuzy
    Maja swoje muzy
    Z wyobraźni gruzy
    Gdy zabraknie muzy

    Niech zaszumią w ciszy
    Lżej od szmeru myszy
    Sercem nie usłyszy
    Nawet nie tuz
  • 27.05.04, 18:33
    Sierpień AD 1989 Rdzawe wody Newy
    Dopóki wolno płynie nurtem zatoki Metro
    Szum fal morkich Na stacji Cziornaja Rieczka
    Słychać poprzez echo Pełzające wagony
    Jeszcze Leningrad w pół Peterburg Tylko
    Fontanka ta sama Nie ta sama Ten pokój
    Wołanie niemych ust Ikony Kazańskoj Materi
    I Biblia którą wiecznie czyta Anna
    Co widziała w tobie smutek Osi
    Tu byłeś

    Październik AD 1990 Chłód odwilży
    Tomik twoich wierszy w rękach Saszy De
    I twarz dziewczyny Odbita na Newskim
    Prospekcie Przez Gabloty długą ćmę
    W obłoku węży (Tak wygląda pokój na pustyni)
    W przejściu podziemnym Gdzie
    Hadesy się mieszają z kraterami wystygłymi
    I dziewczynek z zapałkami stoją armie
    I śpiewają Przepływają pyły Obłoki
    Zmierzchy Siniewyje Czarno-Białe
    (To może być dwubarwny błękit?)
    To może było w Ermitażu
    Gdzie Ajwazowskij wciąż wyklęty
    Wśród setek płócien Morza całe
    Sunięciem pędzla wtrącał w odmęt
    To może było w Ermitażu
    To może było w Russkim Muzej
    Gdy nagły błysk nam darowano
    Żeby nie budzić cudzych sumień
    To może było na Syberii
    W łagodnej głosce Tiurmy Łagru
    Gdy kawał ziemi zamarznięty
    Był tylko częścią krajobrazu?
    Tu byłeś.

    A kiedy słońce płynną kulę
    Ukryje za ostatnim drzewem
    Tam gdzie ten szpaler Karabiny
    I czaszki co rzędami leżą
    A kiedy nocą w Komarowie
    Roznosi słowik Podsłuch bytu
    Nawet po śmierci Wielosłowiem
    Śledzić Cię będą do przecinków
    I cóż że leże cieniem legną
    Pod tą kaliną Jej czerwoność
    Karmin Twych ust wciąż nawołuje
    I nie pozwoli duszy spłonąć
    Bo cóż jest przestrzeń? Jej tu nie ma
    Pusty jest pokój Dym po ogniu
    Serce tak silne W płucach flegma
    I suchy trzask krótkiego kaszlu
    Tu byłeś
    Żałko Żałko Gordoje żełanije
    Jest w twej mowie chropowata miękkość
    Kiedy słyszę plusk Newy I płyniesz
    Newskim Prospektem
    Po Brodwayu
    Jesteś.
    Nie ma już nocy One przeminą.

    28.01. - 03.02.1996


    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 02.06.04, 16:22
    Sędziowie

    Kiedy spotykają
    Prawodawców na Agorze
    W każdej epoce Będą Strażnikami
    Wielu pojęć spiętych definicjami z Kodeksów

    Odczuwając tę odpowiedzialność
    Pomimo drętwoty języka
    Drżąc Nad wykładnią
    I częściami mowy

    Szukając Złotego środka
    Jakżeby precyzyjniej oddać myśl?
    Jakiego użyć pojęcia?

    Zgodnie z prawem i z własnym sumieniem

    W końcu

    Najważniejsze jest
    ustalenie prawdy obiektywnej

    Ależ jakiż ciężar dźwigają!
    Cięższy niż czysta kartka papieru
    Ponad sentencję


    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 09.06.04, 13:08
    Stare Kobiety

    Stare kobiety są młode
    już wygojone ich żałoby
    po tych co zmarli
    po tych co żywi

    Dopiero teraz umiałyby kochać
    tak aby nic nie żądać w zamian

    Dopiero teraz poprzez przezroczystość świata
    widzą że ból radość są tym samym

    Dopiero teraz mogłyby być dziećmi
    z wiarą złożoną z ufności i pragnienia

    Dopiero teraz umiałyby być piękne
    pięknością zgasłej gwiazdy ziemi

    Stare kobiety patrzą w lustro
    To nie ja krzyczą z pomarszczonej skóry

    Stare kobiety umierają
    Prawdziwa młodość jest na końcu drogi



    Małżeństwo

    Że tak im było dane
    zestarzeć się jak świątkom przy drodze
    tak samo spróchniali
    tak samo
    poorani mrozem i zawieją

    Że tak im dozwolono
    iść serce w serce
    biodro w biodro
    zmarszczka w zmarszczkę

    Że tak im darowano
    istnieć w sobie podwójnie
    i milczeć wzajemnie

    Że tak im dopuszczono
    by nawet w sen schodzili razem
    on ją obejmował na poduszce
    by o kamień snu nie zraniła stopy

    Że tak ich wysłuchano
    aby to on
    czerwone jabłko niósł jej do szpitala
    i ukląkł w jej ostatniej łzie
  • 09.06.04, 20:09
    Być to bardzo boli
    więc pragniemy bólu

    Kochać to boli
    więc kochamy

    Żyć to najtrudniej
    więc żyjemy

    Umierać niemożliwe
    umieramy

    Znają smak szczęścia
    ci co płakali ze szczęścia


    Elżbiecie i Romanowi Stachyrom
  • 15.06.04, 17:43
    Same pytania, brak odpowiedzi. Czemu musi tak być? Czemu musi tak? Czemu musi?
    Czemu? Cze...?
  • 15.06.04, 18:57
    to jest jedyny wiersz na świecie , który ma swój pomnik:)(nota bene w Finlandii)
    pzdr

    ### Opowiadanie o starych kobietach

    Lubię stare kobiety
    brzydkie kobiety
    złe kobiety
    są solą ziemi

    nie brzydzą się
    ludzkimi odpadkami

    znają odwrotną stronę
    medalu
    miłości
    wiary

    przychodzą i odchodzą
    dyktatorzy błaznują
    mają ręce splamione
    krwią ludzkich istot

    stare kobiety wstają o świcie
    kupują mięso owoce chleb
    sprzątają gotują
    stoją na ulicy z założonymi
    rękami milczą

    stare kobiety
    są nieśmiertelne

    Hamlet miota się w sieci
    Faust gra rolę nikczemną i śmieszną
    Raskolnikow uderza siekierą

    stare kobiety są
    niezniszczalne
    uśmiechają się pobłażliwie

    umiera bóg
    stare kobiety wstają jak co dzień
    o świcie kupują chleb wino rybę
    umiera cywilizacja
    stare kobiety wstają o świcie
    otwierają okna
    usuwają nieczystości
    umiera człowiek
    stare kobiety
    myją zwłoki
    grzebią umarłych
    sadzą kwiaty
    na grobach

    lubię stare kobiety
    brzydkie kobiety
    złe kobiety

    wierzą w życie wieczne
    są solą ziemi
    korą drzewa
    są pokornymi oczami zwierząt

    tchórzostwo i bohaterstwo
    wielkość i małość
    widzą w wymiarach właściwych
    zbliżonych do wymagań
    dnia powszedniego

    ich synowie odkrywają Amerykę
    giną pod Termopilami
    umierają na krzyżach
    zdobywają kosmos

    stare kobiety wychodzą o świcie
    do miasta kupują mleko chleb
    mięso przyprawiają zupę
    otwierają okna
    tylko głupcy śmieją się
    ze starych kobiet
    brzydkich kobiet
    złych kobiet

    bo to są piękne kobiety
    dobre kobiety
    stare kobiety
    są jajem
    są tajemnicą bez tajemnicy
    są kulą która się toczy

    stare kobiety
    są mumiami
    świętych kotów

    są małymi
    pomarszczonymi
    wysychającymi
    źródłami owocami

    albo tłustymi
    owalnymi buddami
    kiedy umierają
    z okna wypływa
    łza
    i łączy się
    na ustach z uśmiechem
    młodej dziewczyny

    1963
    --
    bywa i tak...
    =============

    Żyrafa tli się w rytmie jaki nadasz temu tleniu:

    "TLĄCA SIĘ ŻYRAFA(czyli forum k.reskatorum)"

    ==============================================
    a piekło to świ
  • 21.06.04, 17:02
    "Do kogo mówię"

    Do kogo mówię gdy mówię do siebie
    kogo słyszę słuchając głosu w sobie
    kto się krząta tam w głębi
    w kamieniołomach mnie
    kto odwala te czarne bryły
    kto toczy we mnie głaz
    pod nadaremną górę
    czyje te ledwo rozpoczęte rysy
    czyje te porzucone skóry kogoś
    boleśnie rosnącego we mnie
    czyje to pracowite palce
    cierpliwie tkają kruchą przestrzeń
    Czy ten robotnik ukończy robotę
    nie rozpoznany nigdy
    czy odejdzie ze mną
  • 23.06.04, 20:57
    Pisać, nie pisać?
    Pisać, nie pisać?
    Pisać, nie pisać?
    Pisać. Nie pisać?
    Pisać. Nie pisać?
    Pisać. Nie pisać?
    PISAĆ, NIE PISAĆ?
    P I S A Ć !!!!!!!
  • 07.07.04, 16:07
    Strona już jest. Dla zainteresowanych i tych, których nie zainteresuje.
    Pozdrowienia.
  • 13.07.04, 13:49
    ??????????????????????????????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • 13.07.04, 19:49
    Ciszo
    Przebacz
    Nie wiedzieli
    Co czynią
    Oprawcy

    Którym nikt
    Nie przebaczy?

    Nie znają
    Tego słowa
    Ani miłości
    Nikt nie znał
    Więc lecą

    Wysoko
    Do nieba


    15.09.2001


    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
  • 14.07.04, 15:27
    Powiedz i ty,
    powiedz jako ostatni,
    powiedz swą sentencję.

    Mów -
    lecz nie oddzielaj "nie" od "tak".
    Daj swej swntencji również sens:
    daj jej cień.

    Daj je cienia dość,
    daj jej tyle,
    ile widzisz go wokół siebie
    podzielonego między północ, południe i północ.

    Rozejrzyj się wkoło:
    patrz, jakie życie staje w krąg -
    przy śmierci! Jakie życie!
    Prawdę powiada, kto cień wypowiada.

    Lecz teraz kurczy się miejsce, gdzie stoisz:
    dokąd teraz, rozebrany z cienia, dokąd?
    Wznoś się. Po omacku.
    Coraz cieńszy, coraz mniej poznawalny, delikatniejszy!
    Delikatniejszy: nić,
    po której opaść chce gwiazda:
    by płynąć dołem, dołem,
    gdzie siebie widzi, jak midocze: w wydmach
    wędrujących słów.



    Paul Celan

    przekład: Feliks Przybylak


  • 14.07.04, 15:33
    Quastek, Ty to jesteś nieugięty.. cóż za uparciuch! ;)
  • 14.07.04, 16:20
    Nieugięty, znaczy marudny i niemożebnie nudny, chciałaś powiedzieć EDZIOSZKO.
    Polecam w takim razie stronę Jarosława z Mławy; możesz skorzystać jeżeli
    zechcesz. Nic na siłę. Pozdrawiam.
    www.trzesniewskikwiecien.prv.pl
  • 14.07.04, 16:28
    albo raczej wytrwale broniący swych racji.. zaglądałam już na stronę Jarka ;)
  • 15.07.04, 10:53
    Skromnie, bo skromnie ale prawdziwie.Hej!
  • 15.07.04, 12:26
    A nie ma Jarek jakichs aktualniejszych fotek?
  • 15.07.04, 12:53
    W miarę aktualny konterfekt Jarosława znajduje się na podstronie "Kontakt",
    jednakowoż przyznać trzeba, że w rzeczywiostości poeta wygląda o wiele
    piękniej, a ostatnio schudł 11 kg.
  • 15.07.04, 13:13
    opis diety wierszem...
    czyż można aż tak pomarzyć
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 15.07.04, 13:36
    Ooo, wlasnie!
  • 15.07.04, 15:51
    Schudnąć 40 kilogramów, to jest dieta cud. Tylko co zostanie z człowieka? Sama
    poezja! Ot co!
  • 15.07.04, 18:25
    Poezja to skora i kosci?
  • 16.07.04, 00:12
    Nie to miałem na myśli.
  • 16.07.04, 07:50
    gaszenia wrażliwości....

    a wiersze...
    czytam czasem :o)....

    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 16.07.04, 12:04
    Chciałbyś przeczytać wiersz w takiej postaci:?

    ...SZUMI ŹRÓDŁO

    Wy, modlitw, wy, bluźnierstw, wy
    ostre od modlitw noże
    mojego milczenia.

    Wy, moje, ze mną u-
    łomne słowa, wy,
    moje proste.

    I ty:
    ty, ty, ty,
    moje prawdziwe, z prawdziwości
    odarte - Później
    róż -:

    Jak wiele, o, jak wiele
    świata. Jak wiele
    dróg.

    Ty, szczudło, skrzydło. My - -

    My zaśpiewamy dziecinną piosenkę,
    tę, słyszysz, tę
    o czło, o wieku, o człowieku, tak, tę
    o zaroślach i o
    dwojgu oczu, co w nich w pogotowiu leżały jako
    łza - i -
    łza.


    Paul Celan

    przekład: Ryszard Krynicki
  • 16.07.04, 13:58
    quasthoff napisał:

    > Nie to miałem na myśli.

    Taaak? A niby co?
  • 17.07.04, 16:56
    Same konkrety, na przykład Verdi, Rossini, Bellini i Donizetti, że o Mozarcie i
    Bachu nie wspomnę. Ostatnio modny też Salieri to będzie na deser z Bartoli.
    Smacznego.
  • 18.07.04, 11:49
    No dobrze, to jest strawa dla ducha, a gdzie dla ciala?
  • 19.07.04, 12:41
    usłyszeć chrzęst
    trzeszczącego szkieletu
    smacznej ryby
    spieczonej do cna
    suchej wręcz
    trzaskającej między zębami
    i cichy odgłos przłykanego wina


    muzyka bez poezji ;)


    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 19.07.04, 14:32
    Siorbanie to dla Ciebie muzyka?
  • 19.07.04, 19:56
    Siorbanie, mlaskanie, odbijanie, zgrzytanie, cmokanie, to odgłosy należące do
    muzyki konkretnej. Dołączywszy aleatoryzm mamy możliwość dowolnej konfiguracji
    powyższych elementów a efekt przy punktualistycznym wykorzystaniu opisanego
    materiału do tworzenia dzieł muzycznych da nam niezapomniane wrażenia
    sonorystyczne. Miłego słuchania.
  • 19.07.04, 23:29
    Chyba nie jestem milosniczka muzyki konkretnej. Wlasciwie to jej nie cierpie.
  • 20.07.04, 09:24
    a któż Ci powiedział, że siorbanie to odgłos przełykania?
    toż to profanacja
    poruszony jestem tym bardziej, że to smakosz trunków różnych wplótł nowy motyw
    w muzykę (winną wszystkiemu)

    OLDPRZEŁYK


    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 20.07.04, 11:02
    Siorbanie to preludium przelykania, ktore tez moze byc porazajace uszy.
  • 20.07.04, 11:41
    może...
    poezja też może
    muzyka też może
    możność... to potęga...
    bez przymusu
    wracam do lektury
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 20.07.04, 11:49
    Moznosc to zadna potega bez zamoznosci.
  • 20.07.04, 14:23
    Suszone figi, Korniszony, Olej rycynowy, Zielony groszek. W czasie spożywania
    wymienionych produktów należy słuchać utworów zatytułowanych: "Poroniona polka
    mazurka","Poranne preludium higieniczne","Preludium konwulsyjne","Walc ponury",
    "Walc antytaneczny","Tarantela czystej krwi","Pieszczota dana mojej żonie".Żeby
    nie było nieporozumienia wyjaśniam, że wszystkie tytuły, łącznie z
    przedstawioną dietą należą do zbioru utworów mistrza Rossiniego a zatytułowane
    są "Grzechy starości" Hej!
  • 20.07.04, 15:31
    Wolalabym grzechy mlodosci, zawszec pikantniejsze.
  • 20.07.04, 22:24
    Korniszony mogą być przesadnie przyprawione wszelkimi odmianami pieprzu i ostrą
    papryką, to pikantność będzie jak znalazł. Tylko kto to przełknie? Wody, wody,
    wody!!!
  • 20.07.04, 22:45
    Chcesz ogorka zakanszac woda? Toz rozstoisz sobie zoladek!
  • 20.07.04, 23:28
    Kranówką na pewno nie będę popijał. Jakaś piwniczanka wysokozmineralizowana
    albo nałęczowianka bez gazu. A korniszonów to nie próbowałem już od wieków
    całych, szczególnie tych na ostro. Wolę kwaszeniaki własnej produkcji z
    marchewką i liśćmi dębu.
  • 21.07.04, 08:11
    ejże... alt Ci się zaciął? ;)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 21.07.04, 11:12
    Ajaj , jaki cymes ,jak raj ! A to mi w graj!!! Kto by sie spodziewał ze
    dyskusja na formum nabierze takich rumieńców! Odchudzanie a Muzyczne diety,
    Poezja ogórkow małosolnych ( ja dodaję lisci chrzanu ,liscie debu raczej pasuja
    do marynowanych na zime) No i prosze Rossini... Niskokaloryczne wersy ,
    wysokokaloryczne zdanka. Stary piernik cudownie tu komentuje ! Ach Stary
    Pierniku nie jestes taki stary!!!Miltonia i Edzioszka złagodnialy chociaz
    wyczulem ze tez chca schudnąc. Co prawda kochanego ciala nigdy nie zaw3iele,
    ale Bogac tam te kilogramy. Muzyka pozwala schudnąć i dobra poezja tez...A co
    do grzechow młodosci to sa mniej wyrafinowane i niz grzeszki starosci Miltonio!
    Polecam na wakacje cudowana ksiazke Magdaleny Samozwaniec "Młodośc nie
    radośc"...A wracajac od poezji to kochani widac w waszej dyskusjki jak
    muzyka ,poezja wzajemnie przeplataja sie z naszymi codziennymi sprawami,,,
    Odchudzanie stanowi czasem clou wydarzen dziejowych... Kto wie czy Petrarca
    napisal by sonety do Laury gdyby nie niedyspozycja ząłądkowa? Pozdrawiam !
    Szalom alejchem!
  • 21.07.04, 11:33
    zdębiałem
    chrzanić ogórki małosolne
    muzyka to poezja
    dieta to poezja
    kilogramy...
    ars poetica permanentna

    odczuwam głębokie zagubienie
    albo zagubienie w głębokim lesie
    jotek nasadził tego tyle... ;)

    samozwańczo wracam do lektury...

    OLDMAŁOMÓWNY

    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 22.07.04, 00:52
    Aria Królowej Nocy z "Czarodziejskiego fletu" Mozarta. A na sen "Poranek" -
    Griega. Na dzień dobry, symfonia "Pożegnalna" Haydna.
  • 22.07.04, 08:15
    a wrazie pożaru
    "Muzyka na wodzie" tego powyżej

    OLDPRZYGASAJĄCY
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 22.07.04, 10:42
    Aleć to Haendel. Haydneczkuś nie napisał był tego dziełka. Chybać, żeć chodzi
    o "Żródełko Aretuzy" lecz to zupełnie inny kompozytor. AQUA DESTILATA! H2O!
  • 22.07.04, 10:57
    zawsze mi się te "H" mylą...
    przepraszam
    a ja to było z tą dworską trójką
    Haendel...
    i kto następny?
    po rymu szukam:)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 22.07.04, 10:46
    oldpiernik napisał:

    > a wrazie pożaru
    > "Muzyka na wodzie" tego powyżej
    >
    > OLDPRZYGASAJĄCY
    Nie przygasaj Oldzie !Nie przygasaj! Niech ogien w młodej wiernej piersi
    nigdy nie gaśnie! Piszesz smutno , z rezygnacja na koniec kazdego listu : " a
    kogo to obchodzi"...otóż obochodzi Stary Pierniczku obchodzi mnie jak
    najbardziej !!!Nie poddawaj sie Stary Pierniku! A propos najlepsze i
    najsmaczniejsze sa własnie stare pierniki. Toruńskie.
  • 22.07.04, 11:00
    moja sygnaturka niech Cię, Drogi Jotku, nie myli
    ja nie rezygnuję z niczego
    i nie chcę, by dla mnie ktoś czuł się zobowiązany rezygnować
    jeśli kogo poezja nie obchodzi...
    jeśli kogo muzyka nie obchodzi...
    jeśli kogo cukiernictwo nie obchodzi...
    jego rzecz
    piszę, gadam, oddaję się różnym nałogom
    bo lubię :)) ...ale kogo to obchodzi... ;))))
  • 22.07.04, 11:12
    I Tak Trzymac OldPierniku ,waleczny Oldzie Sautherlandzie!!! Howgh!!!

    Ale kogo to obchodzi...
    Obchodzi to kogo ale
    piwo angielskie Pijemy w Salem
    I moc czarownic Poznaje smak
    kubków w języku Tak Tak
    I tak spiewaja sobie w refrenie
    Ale kogo to obchodzi
    Ale kogo to obchodzi...

    Ale za to Ciebie cenia!

    Ale wlasnie za to Ciebie cenią
  • 22.07.04, 11:28
    niesłusznie przyznana waleczność
    zobowiązanym po wieczność...
    jeśli już mowa o walce
    to ruszam, chwytając w palce
    czekoladową mą tarczę
    i kąsam, gryzę i warczę...

    OLD22LIPCA

    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 22.07.04, 15:42
    Straaaaasznie gorzka czykolada ło zawartoźci kakała 100%.
    Kwadratowe torcisko czykoladowe, nożnie zdobione esami-floresami.
    Własnorenczna wymieszanka czykoladowa.
    Kakało w proszku do rozcienczania ze mlekiem prostym od krasuli.
    Rodzynecki w cecoladowej łotoczce.
    Trufelki cykoladnyje ze wlozonym we srodcek migdalnym ziareneckiem.
    Kulecki cykoladowyje posypniente wióreckami kokośnymi.
    Cycoladki deserowyje pienknie łopakowane ło masie nietto 250 gramma dodatnie.
    I to by bylo na tylek.
    Hej!!!
  • 22.07.04, 15:46
    Nie tylko na tylek ale i na talie oraz uda, niestety.
  • 22.07.04, 16:10
    uda ło mi się wreszcie, walcząc z zapaleniem spojówek, przebrnąć przez ten wątek
    świetnie się składa świąteczna czekolada z poezji oddechem i jednym echem
    krzyczą
    WEDLA
    co w języku rodzimych stron moich znaczy, prawie dosłownie, obok....
    i wiecie co, Kochani Współforumowicze?
    obok to kwintesencja, obok toczy się życie
    siedzimy sobie razem, brnąc w strofy, analizy
    quasthoffa zarażeni entuzjazmem lub odporni
    a życie toczy się obok
    w czekoladowo słodkich poematach
    WEDLA
    odtąd do końca świata
    i koniec manifestu
    mnie się bardzo podoba
    że mogę tu coś napisać
    i że ktoś może zmyć mi głowę
    a że nie zmywa
    dość tłuste myśli w kakaowym sosie
    przyniosłem, i wylało się


    OLDWATAKUSŁOWOTOKU

    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 28.07.04, 00:07
    Glukoza, maltoza, fruktoza. sacharoza: ok. Słodzik a fe! Oraz sprawdzanie
    zawartości cukru w cukrze.
  • 28.07.04, 03:47
    jesli juz mowa o trzcinie cukrowej to mozna by z niej upedzic rum. co
    niewatpliwie spotka sie z entuzjazmem ze strony Miltonii.
  • 28.07.04, 08:41
    rumcajs
    karlzeiss
    jena
    je napisane

    Jeśli Miltonia potwierdzi opcję rumową, z rumieńcem udawanego zawstydzenia,
    poprę...
    Wiersze o rumie też :)

    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 28.07.04, 09:43
    No pewnie. Przepadam za drinkami z rumem :))))))))!!!!!!
    Do slodzenia wylacznie fruktoza. Ma najnizszy indeks glikemiczny.
  • 28.07.04, 22:01
    niestety, najnowsze dane wskazuja,ze fruktoza moze prowadzic do cukrzycy
    szybciej niz cukier trzcinowy lub buraczany. a usta miala jak miod.
  • 29.07.04, 00:00
    Cos Ty, niemozliwe?!?!
    Na szczescie ja nie slodze.
  • 29.07.04, 07:54
    no, ja rumu też nie słodzę, herbaty takoż
    za to wybrance....
    ech, ludzie

    wiersza!
    królestwo za poezję!

    ;))
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 29.07.04, 16:14
    Dusza wina

    O zmierzchu dusza wina w butelkach śpiewała:
    "Drogi człowieku, jeden z wyklętych biedaków,
    Pieśń światła i braterstwa tobie zadźwięczała
    W moim szklanym więzieniu spod czerwonych laków!

    Wiem, ile mnie na wzgórzu grzać promienie muszą,
    Ile potu i słońca, i pracy żarliwej
    Trzeba, żeby mnie stworzyć i obdarzyć duszą,
    Lecz nie będę niewdzięczne ani też złośliwe,

    Odczuwam bowiem wielką radość, gdy się wsączam
    W gardło umęczonego pracą śmiertelnika.
    Jest słodszym dla mnie grobem jego pierś gorąca
    Niźli moje piwnice, gdzie mnie chłód przenika.

    Słyszysz, jak brzmią refreny niedzielnej zabawy,
    Jak świergocze nadzieja w płynnym łonie mojem?
    Łokcie oprzesz na stole, zakasasz rękawy,
    I pochwalisz mnie kontent, kiedy cię upoję;

    Rozpromienię weselem oczy twojej żony,
    Synowi wraz z rumieńcem wrócę siłę żywą
    I poczuje atleta żywota zwatlony,
    Żem jest dla jego mięśni ożywczą oliwą.

    Spłynę w ciebie, roślinna ambrozja, spłodzona
    Z bezcennego nasienia Siewcy odwiecznego,
    Iżby z naszej miłości poezja zrodzona,
    Jak rzadki kwiat, wytrysła ku Bogu pod niebo!"

    Charles Baudelaire

    przekład: Włodzimierz Słobodnik
  • 29.07.04, 16:27
    To szczyt osiągnięć przetwórstwa trzciny cukrowej.
    ;)
  • 30.07.04, 12:24
    Cha, cha, cha, uwazam, ze jednak rum.
  • 30.07.04, 14:03
    na trupa skrzyni
    yohoho i pija rum
    kazdemu czacha
    juz mocno dymi
    a dookola balwanow szum

    to nie poezja, tylko wariacje na zadany temat ;)

    "...wiec pijmy, wiec pijmy za zdrowie...." eee tam...

    "Co wieczora tokaj piłem
    Moja ty, mila ty, dzieweczko ma.
    I do rana sie bawiłem
    Moja ty, mila ty, dzieweczko ma.
    A gdy w glowie tego zaszumialo
    Serce sie do Ciebie rwalo
    Moja ty, mila ty, dzieweczko ma...."


    itd....


    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 30.07.04, 14:39
    Skoro musiales sie napic, zeby sie serce rwalo tzn., ze dzieweczka nie
    pierwszej urody.
  • 31.07.04, 08:06
    cytata to jeno byla zwariowana na zadany temat :P

    zreszto
    "Ech Ziuta!"

    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 04.08.04, 21:01
    Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
    A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.
    I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,
    I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...
    Mówili o niej: "Łka, więc jest" - I nic innego nie mówili,
    I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili...
    Porwali młoty w twardą dłońi jęli w mury tłuc z łoskotem!
    I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?
    "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze" -
    Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.
    Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!
    Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!
    Łamią się piersi trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...
    I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!
    Lecz cienie zmarłych - Boże mój! - nie wypuściły młotów z dłoni!
    I tylko inny płynie czas - i tylko młot inaczej dzwoni...
    I dzwoni w przód! I dzwoni wspak! I wzwyź za kaźdym grzmi nawrotem!
    I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?
    "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -
    Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze.
    Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!
    I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...
    I nigdy dość, i nigdy tak, jak tego pragnie ów, co kona!...
    I znikła treść - i zginął ślad - i powieść o nich juź skończona!
    Lecz dzielne młoty - Boże mój! - mdłej nie poddały się żałobie!
    I same przez się biły w mur, huczały śpiżem same w sobie!
    Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!
    I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?
    "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -
    Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.
    I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!
    Lecz poza murem - nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!
    Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!
    Bo to był głos i tylko - głos, i nic nie było, oprócz głosu!
    Nic - tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!
    Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?
    Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,
    Potężne młoty legły w rząd na znak spełnionych godnie trudów.
    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?

    Bolesław Leśmian
  • 05.08.04, 09:01
  • 06.08.04, 13:31
    Kiedy tu próżnia zadrwi z Ciebie...
    Oldmłociemilczący tym razem nie napisałe(a)ś sakramenckiej formułki :" Ale
    kogo to obchodzi!"
    Chwała Panu na Wysokosciach, czyli Leśmiana trzeba było jako antidotum...!!!
    A chruśniak malinowy trwa wciąż dookoła...

    Piękny, czysty i jasny dzień sierpnia...
    Błogosławione słońce przez palce ucieka
    Wrzosy zaczynaja kwitnąć Ciepły deszcz
    każdą swoją kropelką chce dotknąc
    kielichów mikrodzwoneczków

    I wtedy wiemy
    że wrzosowisko
    to odwrócona zorza na niebie
    w ziemi odnaleziona

    Ziemią przenika Eden
    A pole bławatków pod Opinogórą
    przypomina lawendowe
    platnacje Prowansji

    Błękitniejsze niż niebo ...


    I wtedy wtedy jesteś Oldmłociemilczący jeszcze bardziej głośniej milczacy !

  • 06.08.04, 14:41
  • 06.08.04, 17:11
    OLDMILCZĄCYNAJBARDZIEJ
  • 09.08.04, 13:33
    Dzień jasny,dzień czysty
    Żadnej chmurki na niebie
    Wyklarowane niebo Przezroczyste
    I cisza jest głośniejsza
    Ponad szelest listka poziomki
    Deszcz kropi w pełnym słońcu
    i setki tęcz migocze
    I wielobarwni Tańczą uniesieni
    Aniołowie na sztalugach drzemią
    obłoki Włoskich pędzelków
    Niczym Tinoretty przyczepione
    Na płótnie Pierre della Francesca

    Trwa sjesta
  • 20.08.04, 13:34
    Długoż mię, Zbawicielu, w tej mojej ciężkości
    trzymać chcesz? Ujmi, proszę, Twej zapalczywości,
    przenieś mój grzech ode mnie, którym się ja brzydzę
    ciężej nad śmierć - niech wczesną Twoją pomoc widzę.

    Twego czekam ratunku, Ty chciej, wieczny Panie,
    słyszeć głos mój płaczliwy i ciężkie wzdychanie;
    odrodź mię duchem Twoim, a przywiedź do skutku
    dobry umysł, niech dłużej w takim moim smutku

    i w Twej nie trwam srogości, którą dziś znam, bo ta
    prędko mię zniszczy; wszak Ty kurzącego knota
    nie gasisz, ani wątłej dołamujesz trzciny,
    ale łaskawie sług Twych mdłych odpuszczasz winy.

    Jam jest Twój proch, Ty umiesz rozeznać krewkości
    chwalców Twoich od ludzi niepobożnych złości;
    według tego, jako kto z Tobą się obchodzi,
    tak z nim postąp, bo mu tak nagrodzić się godzi.


    Olbrycht Karmanowski (koniec XVIw. - pierwsza połowa XVIIw.)
  • 20.08.04, 16:17
    OLD...
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 21.08.04, 12:44
    Wieczorem mamy zaproszenie
    na wernisaż Sądu Ostatecznego.

    Wchodzimy bez biletów.
    Dzisiaj jest martwy wstęp.
  • 21.08.04, 14:00
    to jak jest, potrzebne te zaproszenia, czy nie?

    OLDLEDWOŻYWY
    (ze strachu)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 22.08.04, 11:35
    Oldzie waleczny Innego końca świata nie będzie ( Verte Czesław
    Miłosz, "Piosenka o końcu swiata", więc sie nie lękaj , a to ze Ewa Lipska
    zaprasza na wernisaż Sądu Ostatecznego potraktuj jako memento, koniec swiata
    nie budzi takiej trwogi jak Wizja Sądu, ale gdzie swiadkowie ? Chyba wśród nich
    jeden z najwaznieszych Czesław Miłosz! Jak patrzę na dyskusje dtyczace
    pochówku Czesława Milosza to nie wiem w jakim kraju zyje. Alez wiem w Polsce
    czyli nigdzie. ( Alfred Jarry miał racje UBu król) Polskie piekło... Wiec
    Oldmłocie powinienes zabrać głos.. Nie zawsze milczenie jest złotem...
  • 22.08.04, 11:42
    Pani ulubiony kolor?
    Najszczęśliwszy dzień?
    Wiersz który przeszedł pani wyobraźnię?
    Pani nie ma nadziei?
    Pani nas przeraża.
    Dlaczego niebo czarne
    zestrzelony czas?
    Pusta ręka kapelusz płynący przez morze?
    Dlaczego suknia ślubna
    z pogrzebowym wieńcem?
    Korytarze szpitalne
    zamiast leśnych dróg?
    Dlaczego miniony a nie przyszły czas?
    Pani wierzy? Nie wierzy?
    Pani nas przeraża.
    Uciekamy od pani.

    Próbuję ich zatrzymać.
    Lecą prosto w ogień.


    Ewa Lipska
  • 22.08.04, 16:21
    Ewa Lipska sie niech nie boi. Ci co ida do piekla beda przekleci tak czy
    inaczej. Brac widly do reki i przerzucac im zostalo. W raju w tym czasie
    rozwaza sie zainstalowanie jacuzzi.
  • 22.08.04, 22:08
    Oboje są przekonani,
    że połączyło ich uczucie nagłe.
    Piękna jest taka pewność,
    ale niepewność piękniejsza.

    Sądzą, że skoro nie znali się wcześniej,
    nic między nimi nigdy się nie działo.
    A co na to ulice, schody, korytarze,
    na których mogli się od dawna mijać?

    Chciałabym ich zapytać,
    czy nie pamiętają -
    może w drzwiach obrotowych
    kiedyś twarzą w twarz?
    jakieś "przepraszam" w ścisku?
    głos "pomyłka" w słuchawce?
    - ale znam ich odpowiedź.
    Nie, nie pamiętają.

    Bardzo by ich zdziwiło,
    że od dłuższego już czasu
    bawił się nimi przypadek.

    Jeszcze nie całkiem gotów
    zamienić się dla nich w los,
    zbliżał ich i oddalał,
    zabiegał im drogę
    i tłumiąc chichot
    odskakiwał w bok.

    Były znaki, sygnały,
    cóż z tego, że nieczytelne.
    Może trzy lata temu
    albo w zeszły wtorek
    pewien listek przefrunął
    z ramienia na ramię?
    Było coś zgubionego i podniesionego.
    Kto wie, czy już nie piłka
    w zaroślach dzieciństwa?

    Były klamki i dzwonki,
    na których zawczasu
    dotyk kładł się na dotyk.
    Walizki obok siebie w przechowalni.
    Był może pewnej nocy jednakowy sen,
    natychmiast po zbudzeniu zamazany.

    Każdy przecież początek
    to tylko ciąg dalszy,
    a księga zdarzeń
    zawsze otwarta w połowie.


    Wisława Szymborska
  • 24.08.04, 09:46
    Ciało nie chce słuchać moich rozkazów.
    Przewraca się na równej drodze, trudno mu wejść na schody.
    Mam do niego stosunek satyryczny. Wysmiewam
    Sflaczałość mięśni, powłóczenie nogami, ślepotę,
    Wszystkie parametry głębokiej starości.

    Na szczęście dalej w nocy układam wiersze.
    Choć kiedy zapiszę rano, nie mogę później odczytać.
    Wspomagają mnie powiększone litery komputera.
    Którego doczekałem, co już jest zaletą.


    Czesław Miłosz
  • 24.08.04, 15:51
    tylko mowy brak, by wyrazić
    tylu już próbowało
    mędrcy, artyści, szarzy ludzie
    żyć do śmierci nie ma sensu
    poszukując usprawiedliwienia
    wystawić się na Sąd
    oto jest odwaga godna słowa
    czy słowo godne, by trwać?

    OLDBEZCZEGOŚ
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 25.08.04, 10:39
    Susza w mojej głowie jest tak wielka
    że muszę uważać
    aby pamięci
    nie zaprószyć ogniem.


    Ewa Lipska
  • 25.08.04, 16:33
    przypływa falą wspomnień
    żar pierwszych uniesień
    osiada na rzęsach wilgocią
    niespełniona tęsknota
    suche fakty trzaskają jak chrust
    woda i ogień
    maszyna parowa pociągu donikąd


    OLDWKŁĘBACH
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 26.08.04, 20:13
    No, już dobrze... Niech będzie, jak gdy drzwi kto
    zawrze...
    Niech mi się nigdy więcej serce nie otworzy.
    Niech Cię, Panie, źle kocham... Ale za to spraw-że
    aby Cię nikt ode mnie nie miłował - gorzej.


    Beata Obertyńska
  • 27.08.04, 18:04
    Tym razem "NIC" napiszę,
    bo nie napisać nic każdy potrafi.
  • 28.08.04, 12:05
    No i proszę!~Oldpiernik też popełnił poezję...Chyba ta strona staje sie
    inspiracja i jest... poezjotwórcza... :)
    Fala wspomnień falą wspomień, ale pociąg donikąd zawiezie nas na wyspy
    szcześliwe i zaczaruje...
    Znikad donikąd ... Oldpierniku widze ze Ciebie poezja obchodzi Ej obchodzi...
  • 28.08.04, 12:08
    Odezwałes sie Oldpierniku odezwałeś... Cieszy to niewymownie...Widac maksyma
    dotycząca milczenia ma swoja... w y m o w ę!
  • 29.08.04, 22:45
    Dobiegamy już do trzeciej setki. Czyż to nie poetyckie?
  • 30.08.04, 11:15
    Szkoda ze nie zacytowałesw pieknych wierszy o tematyce olimpijskiej Kazimierza
    Wierzyńskiego... A swoja droga Grecy mogliby przywrócic laur olimpijski w
    dziedzinie poezji! Przed wojna takie przyznawano, a potem niestety
    zaniechano... A szkoda...
  • 30.08.04, 16:43
    i nie miał nic do powiedzenia
    choć bardzo chciał, lecz nie miał
    otwierał usta bez wytchnienia
    bezgłośnie, gdy oniemiał

    bełkotów gładkich głuchy szum
    koszmarem, co się nie śni
    otoczył myśli zwarty tłum
    i zdusił, koniec pieśni....



    OLDGŁĄB
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • 30.08.04, 17:07
    Zapytałeś mnie
    czy pisać wiersze
    i nie wiesz
    czemu milczę

    idąc polną drogą
    ulicą nieznanego miasta
    ścieżką cmentarną
    do grobu matki

    mówiłem do siebie

    więc to tak
    tak się płaci
    za wszystko
    za co
    za nic
    więc to tak

    poeta zostaje sam
    w pokoju hotelowym
    wieńcu laurowym
    ten drugi
    w czapce błazeńskiej
    w celi więziennej
    rozgląda się za sznurem
    nad wodą wielką
    w domu obłąkanych
    myślał że pisząc wiersze
    obejmuje kobietę
    rodzinę kraj
    całą ziemię

    ktoś trzeci z nas się śmieje

    Tadeusz Różewicz

    październik 1980

  • 30.08.04, 17:12
    Jakie to oczywiste - wiedzieć, z takim spokojem, że po dwustu
    dziewięćdziesiątym dziewiątym trzysetny nastanie.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.