• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Jarosław Trześniewski- Kwiecień Dodaj do ulubionych

  • 19.02.04, 18:42
    Witam. Dostałem niedawno dwa tomiki poezji Jarosława Trześniewskiego-
    Kwietnia, zatytułowane "W stronę Beethovena" z 1999r. oraz
    ubiegłoroczny "Pomarańczowy zeszyt". Ciekaw jestem czy ktoś z Państwa zetknął
    się z wierszami tego poety i chciałby podyskutować( np. o poezji i jej
    muzycznych powiązaniach).Pozdrawiam.
    Zaawansowany formularz
    • 19.02.04, 19:24
      przyznam, iż nie.. pod nazwiskiem wymienionym tytularnie wyświetla się portal
      Mława oraz info - rzeczony poeta jako sędzia sądu rejonowego, zajmujący się
      księgami wieczystymi.. może mógłbyś nam nieco jegoż twórczość przybliżyć? ;)

      --
      *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
    • 19.02.04, 20:34
      Witam. Owszem mogę. Jarosław Trześniewski-Kwiecień urodził się w Mławie w
      1961r.Jest sędzią mławskiego sądu, również przewodniczącym IV Wydziału Ksiąg
      Wieczystych. Autor tomików poezji "W stronę Beethovena" "Choroba
      obecności"i "Pomarańczowy zeszyt" wydany w zeszłym roku. Ze wstępu ks. Jana
      Twardowskiego: "Kiedy czytamy tom wierszy "W stronę Beethovena" Jarosława
      Trześniewskiego-Kwietnia, zbliżamy się do poezji wybitnej, autentycznej,
      własnej, nie naśladującej innych. Autor ucisza samego siebie, żeby móc
      słyszeć." Niesłyszący człowiek pisze o muzyce. Wiersz IX symfonia. dotknij tak
      dotknij/ szmer rozłupują oboje/ każdy dźwięk pryska to flet/ i brzmią radośnie
      puzony/trąbki grzechoczą kostkami/ eustachiusze dmą eole/ harfy przed wzrokiem
      nieprzytomne/ strzaskana płyta wiszary fagoty/ scherzo scherzo scherzo/ z
      najgłuchszego słyszenia/ dobyć dźwięku jak szpady i siec/ cios za ciosem tak
      szybko/ wiatr ci w uszy wieje/ niepotrzebnie wtrąca/ swoje trzy grosze/
      bezdźwięczną monetą/ andante andante andante/ to piekło przebosko zabrzmieć/
      muszą organy huk perkusji/ i wszystkie instrumenty/ allegro allegro nieskażone/
      nie ucicha trwa wciąż/ teraz możesz umierać/ szczęśliwy nie słysząc już nic/---
      Ludwigu/ Pozdrawiam.
      • 20.02.04, 09:30
        Tia.... Czy x. Twardowski naprawde to czytal? Nie wiem czemu ale postac poety
        wydaje sie szwejkowska. Rzuca tez swiatlo na tempo dzialania sadow w obszarze
        wpisow do ksiag wieczystych. Jak oni tam wszyscy w godzianch pracy sie uciszaja
        zeby moc slyszec wlasne trabki Eustachiusza i mysla o dobywaniu dzwieku jak szpady.
        No ale ja sie nie znam i wszystkiego sie czepiam hy hy
        • 20.02.04, 15:46
          Witam. Ks. Jan Twardowski nie tylko czytał ale jak napisałem już wcześniej jest
          również autorem wstępu. Wiersz " Omega" Dotkliwie słuchasz to znaczy dotykiem/
          tkliwie odkrywasz nieporadność dźwięku/ Kiedy jest cisza urwanym okrzykiem/ a
          szelest tylko usunięciem lęku/ Dotkliwie słuchasz to znaczy dotykasz/ struny
          głosowej Milczeniem napiętej/ i w niej się tkliwość udaje odczytać/ jak tę
          literę która nie ma końca/ Pozdrawiam.
          • 20.02.04, 23:34
            "W odpowiedzi na chwilę" Pani Wisławie Szymborskiej
            Za chwilę której definicja
            Jest udaremnieniem trwania
            Momentu ściągnięcia obrusa
            Z zastawą stołową
            (Rosenthal z 1925 roku)
            przez małą dziewczynkę
            dużego chłopczyka
            Za każdy dotyk porcelanowego
            Uszka
            Za ginące detale złoceń
            Brzeżek filiżanki
            Za odprysk, okruszynę
            By archeolodzy
            Mogli potem szkicować
            Głosić hipotezy
            Naczynie odtwarzać
            z pieczołowitością
            jakiej nie zaznało
            w codziennym użytku
            Tak ona już za chwilę
            będzie tylko zaraz
            czasem przeszłym
            za przyszłym
            i niedokonanym
            Jarosław Trześniewski-Kwiecień
            • 21.02.04, 12:07
              Witam i pytam: Czyżby z poezją byłoby już tak źle. Nikt nie chce podjąć
              dyskusji. Przedstawię wobec tego wiersz zatytułowany "Daleko"
              Tyle wierszy
              przyrasta do ciszy
              Nie odrywa się
              Nikt nie woła
              jedźmy
              na odległość
              dźwięku
              daleko
              Jarosław Trześniewski- Kwiecień
              • 21.02.04, 13:25
                przyrosnieci bywamy do prozy zycia (czesto). w poezji upatruje czegos wiecej
                niz zalu za przemijajacym. chce aby mnie swa mysla porazila, stylem. forme
                zauwaze w trakcie. stworzmy galerie wierszy. zamiast obrazow. technika
                crossover, troche slowa - troche kolazu. i zejda sie cyklisci . jak z boku
                bedzie stal stoliczek z serkiem i krakersami i butelka czerwonego. od razu
                bedzie wazne : kto to napisal? kto jest autorem? czy to jest torebka Louis
                Vuitton ?
                • 21.02.04, 17:00
                  Owszem. Stoliczek, krakersy i butelka czerwonego - czemu nie? A do tego
                  fragment "Sonatiny"
                  Nie wiesz jak ciszę się kosztuje
                  Należy szczyptę wziąć na język
                  Ciemność rozdzierać Rozsypując
                  Piasek na gorzką głuchość wierszy
                  (jak napisał Jarosław Trześniewski - Kwiecień)
                  • 21.02.04, 18:58
                    Serek jak najbardziej na miejscu, najlepiej CAMEMBERT. Najlepszy. Pozdrowienia.
                    • 22.02.04, 00:49
                      odrobinkę miejsca ku swobodzie interpretacji nam ostaw.. nie chcemy być
                      obserwatorami.. pragniemy uczestniczyć w dziele tworzenia, przyoblec myśli w
                      kaligrafowane słowa :)

                      --
                      *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
                      • 22.02.04, 01:06
                        Witam. Dzieło tworzenia, zdanie po zdaniu, wyraz przed słowem jeszcze nie
                        napisanym, nie wymyślonym; jak pustka. Litera za literą i nic mniejszego, chyba
                        tylko myśl jeszcze nie rzucona na papier niecierpliwie czekający na dotyk
                        pióra.Pozdrawiam.
                        • 22.02.04, 08:55
                          Wprawdzie w innej dziedzinie tworze i zauwazylam, ze najwiekszym dla mnie
                          natchnieniem jest wysokosc umowy ;)
                          • 22.02.04, 13:55
                            na dzień dobry wysokość umowy niewiążącej, jak dalekie spotkania pierwszego
                            stopnia.
                            ...Umawialiśmy się tylko do Dobrego momentu
                            Dochodząc i od Złego nastroju
                            Odchodząc Zaznaczając Że
                            Jesteśmy Tylko Chwilowo Zaraz
                            Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                            • 22.02.04, 14:43
                              czy pan Jaroslaw to quasthoff w osobie wlasnej ? ustawiczne cytowanie jednej
                              osoby narzuca mi rozne mysli i skojarzenia.
                              • 22.02.04, 14:52
                                hyhy, tyż mam takie wrażenie - pan Jarosław zorganizował nam spotkanie z jegoż
                                własną poezyją ;)

                                --
                                *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
                                • 22.02.04, 15:10
                                  Jarosław Trześniewski - Kwiecień to poeta zamieszkały w Mławie jak wcześniej
                                  informowałem. Natomiast Quasthoff to zupełnie inna osoba proponująca
                                  szanownym "Forumowiczom" podjęcie dyskusji na temat poezji lub muzycznych jej
                                  powiązań. Pozrowienia.
                                  Tyle wierszy
                                  przyrasta do ciszy...
                                  • 22.02.04, 15:28
                                    na benvenutki - kierują mną jeno najczystsze pobudki.. aura dookolnie się
                                    ociepliła, jakoś tak przedobjawieniowo.. riposta pronta: wspominki żywotowych
                                    curva pericolosa ;)

                                    --
                                    *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
                                    • 22.02.04, 16:22
                                      na przedwieczorek : skret-zakret, skret-zakret... a na sasiadujacym watku
                                      wspomnialem szum brzoz jako komponent skojarzen poetycznych . punkt dla
                                      mnie.PS: jakos nas ta Mlawa nie pozarla, a miala. ktos w Poli-Turze glosil
                                      kiedys taki poglad.
                                      • 22.02.04, 22:48
                                        Cóż, Mława nie poskutkowała. Nie mam pretensji ale też wielkich nadzieji na
                                        jakąkolwiek dysputę. Szkoda. "Porzucony ogród"
                                        Ciemność
                                        Blisko tylko na wyciągnięcie ręki
                                        Gobelin
                                        Z opuszczonego ogrodu
                                        Gałęzie dzikiej gruszy
                                        Uginają
                                        Pod ciężarem bezwietrznych
                                        Liści
                                        Kradzionych kroków
                                        Trzask Tak można
                                        Tylko nocą porzucić
                                        Bujne Dzikie wino
                                        Płoszyć zastałą wodę
                                        W beczce koło studni
                                        I słuchać Długo
                                        Szelestu
                                        Bezszelestnych drzew
                                        Ogrodzie Daleki Ogrodzie
                                        czemuś nas opuścił?
                                        • 22.02.04, 22:57
                                          Widzisz, pewnie bym podyskutowala, ale te wiersze do mnie nie trafiaja
                                          kompletnie. Czyli, jak rzeklby krytyk, nie nawiazal sie dialog miedzy tworca a
                                          odbiorca.
                                        • 23.02.04, 09:28
                                          ostatnia poema - mam wrażenie, iż nawiązuje do biblijnego fragmentu o
                                          ukrzyżowaniu i śmierci Jezusa - przynajmniej końcowe słowa.. "Eloi, Eloi, lema
                                          sabachthani" - tak brzmią w oryginale, wielkopostne skojarzenie mam.. Robert
                                          Gawliński tyż je śpiewa, w nieco zmienionej formie :

                                          Z Tobą odeszły anioły
                                          Jest noc w ogromnym domu
                                          Umierałem i wołałem do nich
                                          Nie ma nas, nie ma nas

                                          Nie ma nas...

                                          Płynie miasto a ja w nim tonę
                                          Białe mury upadły i koniec
                                          Brud dookoła i sam na ulicy
                                          Kiedy krzyczę, kiedy krzyczę

                                          Nie ma nas...

                                          I tak wszystko to co mam jest w naszych sercach

                                          Nie ma nas...

                                          Eli Lama Sabachtani, eli, eli...

                                          Z Tobą odeszły anioły
                                          Z Tobą odeszły anioły
                                          Nie ma nas, zostałem sam, sam
                                          Zostałem sam, sam...

                                          --
                                          *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
            • 23.02.04, 09:13
              Quasthoff, zdaje sie chcesz szczerej oceny. Uwazam ze to nie jest wiele warte.
              Przykro mi. Przed wszystkim jest wtorne do szpiku kosci. Ten powyzszy wiersz z
              Szymborska jako adresatka - to juz jest zadecie na wejsciu. Dalej: Szymborskiej
              odpowiada autor czyms co jest slabym nasladownictwem Herberta. Mozna zadedykowac
              poecie wiersz i polemizowac z nim w jego stylu, ale trzeba to robic dobrze i
              celnie.
              Tu masz niezly przyklad jak mozna to zrobic conajmniej poprawnie:
              www.poema.art.pl/site/itm_3988.html
              • 23.02.04, 10:27
                i konkretnych - z twórcą, zawszeć lico me pąsowieje rumieńcem onieśmielenia i
                doczytuję dalsze, ukradkiem zerkając zza rzęs firanek.. niegodnam kaleczyć
                dzieło mym grafomańskim recenzowaniem.. polecam Ci miejsce, w którem domorośli
                pisarze i poeci uprawiają polemiki:

                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10133
                wstępuję do ogrodu owego niczym świątyni, a dusza ma nad poziomy ulata ;)

                --
                *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
                • 23.02.04, 11:50
                  Eda, nim Ci lico spasowieje, wpierw sprawdz dokladnie czy z tworczoscia przez
                  wielkie T masz okolicznosc.
                  • 23.02.04, 12:10
                    hyhy, nieśmiałość i skromność - toż u mię bezwarunkowe cechy
                    charakterologiczne ;)

                    --
                    *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
                    • 23.02.04, 12:30
                      Wez Eda przestan, bo i tak juz nikt w to nie wierzy;)
                      Czyzby Cie oniesmielal kazdy przejaw tfurczosci. I na odpuscie rece Ci sie
                      trzesa z przejecia, gdy kupujesz glinianego aniolka?
                      • 23.02.04, 13:07
                        Curz óradzem? Naucz się pisać poprawnie. Tfurczość i analiza to spór o
                        imponderabilia. Nieprzewidywalne zupełnie osobiste spojrzenie. To samo, dla
                        każdego jest nie tym samym. Hej!
                        • 23.02.04, 13:37
                          Quasthoff, dzieki za rade i troske. Czasami sobie w pisujemy niepoprawnie, tak
                          dla hecy i zmyly. Czasami bywamy tez niedoslowni.
                          Zapewne masz racje ze to samo dla kazdego nie jest tym samym.
                          • 23.02.04, 13:48
                            stylem postowania na OSDS jest zabawa słowami - czytelnikom pozostawiamy pełną
                            swobodę interpretacji :)

                            --
                            *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
                      • 23.02.04, 13:38
                        djejstwitjelno w sielskich klimatach gustuję, ludowym rękodziełem
                        washiszczajus ;)

                        --
                        *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
                        • 23.02.04, 20:20
                          Czyżby to średniowieczne liber catenatus. Niektórzy woleliby "Fahrenheit 451"
                          Uff!
                          • 23.02.04, 20:48
                            iż zamiłowanie do cyfr i chłód kalkulacji to oznaka dorosłości.. wiąże się ono
                            z zatracaniem cechującej dziecko spontaniczności..

                            "Nie odchodź - odpowiedział Król, który był tak dumny z posiadania poddanego. -
                            Nie odchodź, mianuję cię ministrem.
                            - Ministrem czego?
                            - Hm... sprawiedliwości!
                            - Ależ tu nie ma kogo sądzić! (...)
                            - Wobec tego będziesz sam siebie sądzić. To najtrudniejsze. Znacznie trudniej
                            jest sądzić siebie niż bliźniego.
                            Jeśli potrafisz dobrze siebie osądzić, będziesz naprawdę mądry."


                            "- Gdzie są ludzie? - zaczął znowu Mały Książe. - Czuję się trochę osamotniony
                            w pustyni...
                            - Wśród ludzi także jest się samotnym - rzekła żmija."


                            "- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało
                            czasu, aby cokolwiek poznać.
                            Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi,
                            więc ludzie nie mają przyjaciół."

                            ("Mały Książe")


                            "Dbając jedynie o dobra materialne, budujemy sobie sami więzienie. Zamykamy się
                            w nim samotni z naszymi pieniędzmi z popiołu, które nie dają nam nic, dla czego
                            warto byłoby żyć."

                            ("Ziemia, planeta ludzi")

                            --
                            *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
                            • 26.02.04, 01:08
                              "Do świecy"
                              Naucz nas świeco niecić płomień
                              Gdy brzask stłumiony Tli się cieniem
                              Światła od błysku oślepłego
                              Przez ciepło które ukradł mrok
                              Przez pośpiech Pośpiech co znieważy
                              Rzucone błyski w twarz umarłych
                              Gdy tylko wosku jest zastygłość
                              I szumi wieczny wiatr polarny
                              Naucz nas świeco uległości
                              Gdy stoisz Prosząc w swej ofierze
                              Rozsunąć nicość Przebłaganiem
                              Żeby najkrócej Nie inaczej
                              Odwrócić grząskość naszych śladów
                              Jest tylko popiół Dym i Stałość
                              W mrocznej kantacie jak u Bacha
                              I niewidzialna cienka nić
                              Co w wosku przetrwa mimo wszystko
                              Naucz nas świeco cierpliwości
                              I kiedy trzeba daj nam zgasnąć
                              • 26.02.04, 09:17
                                Do zarowki
                                Nie ucz zarowko swej zmiennosci
                                Gdy dzien odchodzi w niebyt
                                Raz jestes wybawieniem,
                                Cieplem, jasnoscia,
                                I cierpieniem, wtedy gdy sami
                                Z mysla tak niematerialna
                                uciekamy przed mirazem.
                                Nie ucz nas zgody, uleglosci,
                                Nie wygladzaj kantow swiata,
                                I tak umrzemy bez milosci,
                                jak przepalony wolfram*

                                * zdaje sie, ze zarowkowy drucik wykonwny jest z wolframu, prosze tutaj o
                                konsultacje Brezlego.
                                Guasthoff i inni proszeni sa o analize powyzszego wiersza.

                                • 26.02.04, 09:52
                                  stanęłam na rozdrożu słowa
                                  i nie wiem
                                  jak liście zielone napisać
                                  złote plamy słońca
                                  rozlewają się
                                  i skapują z kartki
                                  niczym kleksy
                                  liście leszczyny
                                  tańczące jesienią
                                  raz po raz niesione z wiatrem
                                  w słowniku wyrazów obcych
                                  szukam wyjaśnienia słowa "cisza"
                                  patrzę na nie przez pryzmat serca..


                                  proszę o analizę i polemikę znawców poezji.. nie pamiętam, co dokładnie miałam
                                  na myśli, płodząc powyższe wierszydło.. być może targała mną tęsknota za
                                  wiosną - podmiot liryczny uzewnętrznia swe wahania oraz niemoc twórczą "nie
                                  wiem jak liście zielone napisać".. dookolna "cisza" obwieszcza nieuchronnie
                                  nadejście monotonnych, zimowych wriemion.. Brezly i Romanesco - domagam się
                                  oceny, niechaj będzie eksplozją szczerości! :)

                                  PS. i ja zapragnęłam wreście zaistnieć na łamach ;)


                                  --
                                  *zapraszamy na OSDS oraz do Klubu Anonimowego Netoholika!*
                                  • 26.02.04, 15:19
                                    Melancholijne krople poezji
                                    wiatrem muśnięte
                                    spadają
                                    kolejny dotyk ziemi
                                    delikatnym, nieco bezszelestnym drgnieniem natchnienia
                                    odkrywa niedopowiedziane
                                    pokłady tajemniczości
                                    ubranej w słowa
                                • 26.02.04, 15:51
                                  Z wolframu. Jak jakis palant od marketingu zarowek wymysla ze jego sa z
                                  tungstenu (a innych z wolframu) to znaczy ze palant nie wie ze wolfram w
                                  ingliszu tungsten (bo jest palant i niedouk).
                                  • 26.02.04, 20:50
                                    To dobrze pamietalam. Chociaz gdybym napisala, np. ze z tytanu to byloby moze
                                    bardziej modne ale mniej czytelne i niezgodne z budowa zarowki, co oczywiscie
                                    nie wadzi, zawszec mozna sie zaslonic licentia poetica. Ech, jakie to
                                    skomplikowane ta poezja. Niektorzy, jak taki Herbert na ten przyklad, to jescze
                                    Mitologie i Szekspira przeczytali.
                                    Poczekaj Brezly, jak przyjedziesz, jak sie napijemy, jak poemata zasuniemy, to
                                    Nobel nasz!
                                    • 29.02.04, 20:54
                                      Swoją drogą, ciekawa byłaby konfrontacja Szekspira z Herbertem. To tak jak
                                      w "Kolacji na cztery ręce".
                                      • 29.02.04, 21:07
                                        Konfrontacja talentow czy osobowosci?
                                        • 29.02.04, 21:42
                                          Myślę, że "wash and go".
                                          • 29.02.04, 22:28
                                            Skonfrontowac talenty mozemy sami, po przestudiowaniu calej tworczosci obu.
                                            Wprawdzie dziela ich wszystko ale talent jest ponadczasowy.
                                            Co do konfrontacji osobowosci, to nie wiem jakim czlowiekiem byl Szekspir,
                                            natomiast jakim byl Herbert mozna sie domyslic czytajac jego wiersze. Na pewno
                                            nie byl wesolkiem ani bratem lata.
                                            • 07.03.04, 01:13
                                              Koniec poezji winien być niegramatyczny.
                                              • 07.03.04, 09:24
                                                W moim poscie powyzej wypadlo jedno slowo, juz nie pamietam jakie;)
                                                Konca poezji nie bedzie, jedynie poszukiwania prowadzace zazwyczaj w slepa
                                                uliczke.
                                                • 07.03.04, 16:12
                                                  Poszukiwania proponuję na jakimkolwiek rondzie. Przynajmniej nigdy nie będzie
                                                  końca. Ostatecznie może być wstęga Möbiusa. To współczesna poezja jednostronna.
                                                  • 07.03.04, 16:35
                                                    Nie jestem poetka i nie szukam. Czytam czasami mozoly innych. Co masz na mysli
                                                    piszac poezja jednostronna?
                                                  • 07.03.04, 18:52
                                                    Sprecyzujmy zatem. Tak zwana wstęga Möbiusa w formie podstawowej to zwykły
                                                    pasek, powiedzmy papieru. Przez odpowiednie sklejenie uzyskuje tylko jedną
                                                    powierzchnię co można "organoleptycznie" sprawdzić. Poezja w formie podstawowej
                                                    czyli zdeterminowanej przez samego autora, słowami wewnętrznych odczuć i emocji
                                                    jest jakby wstęgą już sklejoną, czyli jednostronną. Przez dobór odpowiednich
                                                    zwrotów, paraboli, niedomówień a nawet układu przestrzennego poszczególnych
                                                    wyrazów, strof czy liter pragniemy uzyskać zrozumiałość w szerszym znaczeniu
                                                    tego słowa. Trzeba więc przeciąć wstęgę co jest nie zawsze osiągalne.To tyle.
                                                  • 07.03.04, 19:16
                                                    musialem sie zalogowac. a teraz musze przyznac ,ze moje doswiadczenie
                                                    potwierdza slowa Szanownego przedmowcy.
                                                  • 07.03.04, 21:00
                                                    Poza
                                                    Poza obraz dni naszych
                                                    Poza sekundą zwątpienia
                                                    Nie podobni godzinom
                                                    Przemycający cienie
                                                    Ku sobie najdalej bliscy
                                                    Ku sobie najbliżej dalecy
                                                    W czasie nie utraconym
                                                    W bezmiar oddani rzeczy

                                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 07.03.04, 22:00
                                                    Sadzilam dotad, ze natchnienie spowodowane
                                                    a) miloscia, najlepiej nieszczesliwa,
                                                    b) okolicznosciai przyrody, najlepiej przecudnymi,
                                                    c) napiciem sie, ponoc najlepiej absyntem ale osobiscie polecalabym mniej
                                                    paskudne trunki,
                                                    d) reszta
                                                    daje efekt w postaci wierszy a nie te skomplikowane wygibasy, ktore opisales
                                                    wyzej.
                                                    Ps. Jak mozna byc w bezmiar oddanym rzeczy, zaciekawilam sie? I czy mozna miec
                                                    z tego profity jakowes?
                                                  • 07.03.04, 22:05
                                                    Aha, jak dotad o poecie wiedzialam tyle, co sam o sobie i mece tworzenia
                                                    napisal:

                                                    Peta cierpi za miliony
                                                    od 10 do 13.20
                                                    O 11.10 uwiera go pecherz
                                                    wychodzi
                                                    rozpina rozporek
                                                    zapina rozporek
                                                    Wraca chrzaka
                                                    i apiat
                                                    cierpi za miliony
                                                  • 10.03.04, 21:20
                                                    Czy każdy poeta tworzy aż w w takich bólach? Niektórzy, myślę, czerpią
                                                    natchnienie w odmiennych stanach świadomości, co wcale nie jest jednoznaczne z
                                                    męką tworzenia. Dopiero wyjście z tego stanu okazuje się bólem nie do
                                                    zniesienia. Wtedy pytają się siebie: i cóżem ja spłodził. A potem do kosza. I
                                                    do następnego razu. Chyba, że następnego już nie będzie.
                                                  • 10.03.04, 21:31
                                                    "Co pisać"

                                                    Co pisać?
                                                    O czym pisać?

                                                    Milczeniem
                                                    Ponad słowa

                                                    Gdy cięższym się
                                                    Staniesz

                                                    Potem cisza normalna
                                                    więc sałkiem nieznośna(...)
                                                    kiedy myślimy o kimś
                                                    zostając bez niego
                                                    (ks. Jan Twardowski)

                                                    Popatrz w ekran

                                                    Oczom nie dowierzasz
                                                    Uszom nie dosłyszysz
                                                    Odejście od zmysłów
                                                    Wirtualną trzciną

                                                    Odmierzasz
                                                    Natężenie Pascali
                                                    Lat świetlnych echo
                                                    Dlaczego nic nie mówi

                                                    Nic?

                                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 10.03.04, 21:46
                                                    Gusthoff, czy w tym ostatnim wierszu podmiotem lirycznym jest ekran telewizora,
                                                    komputera, a moze kinowy?
                                                    Aha, i czy wirtualna trzcina to to samo co niegdys fiksum-dyrdum?
                                                  • 10.03.04, 22:20
                                                    Nie jestem autorem tego wiersza. Niedługo, będę miał możliwość spotkania się z
                                                    nim; być może wtedy rozświetlą się moje wątpliwości, co do znaczenia słów i
                                                    sformułowań.Jak dla mnie "ekran" jest symbolem współczesności. A jeżeli chodzi
                                                    o "trzcinę" to porównanie zastosował Pascal określając nim człowieka.
                                                  • 10.03.04, 22:26
                                                    To w takim razie wielowarstwowy to utwor, bo za cholere nie kumam o co biega.
                                                  • 10.03.04, 22:37
                                                    od razu Ci się umysł rozjaśni i poszerzysz horyzonta przemyśliwaniowe ;)

                                                    --
                                                    Blugrassuję i chałturzę w netlinkowej uwerturze..
                                                    ♫♪♪♫♫♪♫
                                                  • 10.03.04, 22:38
                                                    Ty masz jednak leb Eda!
                                                  • 10.03.04, 22:41
                                                    z szacuneczkiem proszę.. mam bardzo kształtną główkę :)

                                                    --
                                                    Blugrassuję i chałturzę w netlinkowej uwerturze..
                                                    ♫♪♪♫♫♪♫
                                                  • 12.03.04, 19:01
                                                    Quot capita, tot sensus.
                                                  • 12.03.04, 22:39
                                                    Co prosze?
                                                  • 12.03.04, 23:32
                                                    Co głowa, to rozum.
                                                  • 13.03.04, 09:27
                                                    Już w zgodzie ze snem nie napiszę ciebie...
                                                  • 13.03.04, 16:07
                                                    quasthoff napisał:

                                                    > Już w zgodzie ze snem nie napiszę ciebie...

                                                    oczywiście Rafał Wojaczaek
                                                  • 13.03.04, 16:15
                                                    W Wojaczku podobalo mi sie najbardziej jego szalone zycie a najmniej jego
                                                    koniec. Natomiast wiersze niespecjalnie.
                                                  • 13.03.04, 16:56
                                                    Wiersze, owszem, niespecjalne, ale parę jest niezłych. Taki króciutki chociażby:

                                                    Musi być ktoś

                                                    Musi być ktoś, kogo nie znam, ale kto zawładnął
                                                    Mną, moim życiem, śmiercią; tą kartką


                                                  • 13.03.04, 17:06
                                                    śród moich ulubionych poetów mogę wymienić przede wszystkim: Hillar,
                                                    Poświatowską, Stachurę, Grochowiaka i Harasymowicza - piękne są opisywane
                                                    przezeń pejzaże, przytoczę miniatury poetica:

                                                    drażnię jej brzuch
                                                    pierzastą trawą połoniny
                                                    - to pogański ołtarz

                                                    święty stół
                                                    który całuję

                                                    albo:

                                                    był deszcz
                                                    i byłem w środku puszczy
                                                    i widziałem jak stare drzewa płaczą

                                                    i jak wesoła zielona trawa
                                                    igra u ich stóp

                                                    :)
                                                  • 14.03.04, 08:02
                                                    Osobiscie za opisami przyrody nie przepadam i we wszystkich lekturach szkolnych
                                                    starannie je omijalam. W wierszach tez niekoniecznie.
                                                  • 14.03.04, 09:31
                                                    Temat przyrody, to jakie nieograniczone pole do popisu wyobraźni. Tu więcej
                                                    barw i odcieni zobaczysz niżeli kolorów na firmamencie palety.
                                                  • 14.03.04, 11:58
                                                    Paleta u mnie jeszcze niebem nie byla, az tak sie dotad nie wstawilam.
                                                    Najwiecej barw i odcieni widze w probniku farb.
                                                  • 14.03.04, 18:47
                                                    Akrylowych, wodnych, olejnych, czy naturalnych pigmentów?
                                                  • 14.03.04, 19:45
                                                    Zazwyczaj na podstawie probnikow mieszane sa rozne farby. Naturalnych pigmentow
                                                    praktycznie juz sie nie uzywa, chyba ze robi to malarz sztalugowy, gleboko
                                                    ekologiczny.
                                                  • 14.03.04, 21:15
                                                    Jestem za. Ekologią.
                                                  • 14.03.04, 22:18
                                                    Aha. I przeciw malarstwu?
                                                  • 14.03.04, 22:43
                                                    Gdzie to napisałem, jeżeli można wiedzieć. Między słowami myśl ukryta na jawie.
                                                    Nieprawdziwa jak szczerość. Czysta ekologicznie jak masło maślane, schodzące w
                                                    dół, drgające nieruchomo na miękkim kamieniu, klęczące na stojąco, w głośnym
                                                    milczeniu, z oczyma szeroko zamkniętymi.
                                                  • 14.03.04, 22:58
                                                    Nie mowie, ze napisales, tylko sie spytalam.
                                                    Jesli szczerosc jest nieprawdziwa, to nieszczerosc tak?
                                                    To maslo maslane (rozumiem, ze nie tzw. mix albo inna margaryna) ma oczy? Do
                                                    tego szeroko zamkniete? I zeby jeszcze bylo malo schodzi w dol (tak, jakby
                                                    mozna bylo schodzic w gore) i drga i kleczy i w ogole. Chyba przestane je jesc
                                                    a zaczne z nim prowadzic dysputy, no normalnie...
                                                  • 14.03.04, 23:28
                                                    Masło spożywane w zbyt dużych ilościach nie wpływa dodatnio na pracę szarych
                                                    komórek. A "Oczy szeroko zamknięte" to film Kubricka z Tomem Cruise'em i Nicole
                                                    Kidman. A jaka muzyka.
                                                  • 15.03.04, 00:14
                                                    Najnowsze doniesienia naukowe przecza Twym stwierdzeniom.
                                                    A ten Kubrick to niby kto?
                                                  • 15.03.04, 20:21
                                                    Wiesz jak to jest. Trzeba święcie wierzyć, że musi nam się udać. To przypadłość
                                                    każdego prawdziwego naukowca. Sprawdzić na sobie, zapłaciwszy wysoką cenę za
                                                    udany bądź nieudany eksperyment. (A Kubrick to mistrz niezapomnianych obrazów
                                                    filmowych.) Przynajmniej dla mnie. Hej, hej, hola cacao!
                                                  • 15.03.04, 20:48
                                                    Przypadloscia prawdziwego naukowca jest nie tle wiara, co niewiedza. Skoro nie
                                                    wie, ze cos jest niemozliwe, tak dlugo prowadzi dociekania, badania,
                                                    eksperymenty, az okazuje sie mozliwe.
                                                    Ten Kubrick to ladne obrazy malowal?
                                                  • 15.03.04, 21:58
                                                    Jak miał oczy szeroko zamknięte - to niezwykle pięknie. A miał zamknięte przez
                                                    całe swe twórcze życie. Musisz uwierzyć na słowo. Możesz zresztą osobiście
                                                    skonfrontować z tym, co powiedziałem poprzednio. The Shining.
                                                  • 15.03.04, 22:18
                                                    Oczy "Szeroko zamkniete" to mi tak srednio. Za to "Odyseje", a szczegolnie jej
                                                    poczatek mam w pamieci. Mimo, ze nie przepadam za filmami science fiction, to
                                                    ten lubie bardzo.
                                                  • 18.03.04, 22:20
                                                    Z kilku wierszy

                                                    z kilku wierszy był jeden
                                                    ten jeden jedyny

                                                    nie napisał między wierszami
                                                    ani między słowami
                                                    ani żadną rzeczą
                                                    która jego jest

                                                    był ponad wyborem
                                                    między poezją a poezjami
                                                    pieśnią nad pieśniami
                                                    nie istniał nigdy

                                                    wyszedł długo nie wracał
                                                    nie wierzył już a zostawił nadzieję
                                                    pobiegła do niego na spotkanie
                                                    minął ją obojętnie
                                                    nie widział nadzieji

                                                    stała ciągle czekała na niego
                                                    wrócił spotkał ją wreszcie
                                                    i odtąd z nadzieją
                                                    szuka tego jednego
                                                    jedynego wiersza

                                                    który jest w nim nawet
                                                    o tym nie wiedząc

                                                    (to ten)

                                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 18.03.04, 22:37
                                                    Quastek, to powiedz nam szczerze jak to jest. Tys ten Kwiecien, czy to Twoja
                                                    rodzina, czy po prostu wydales na swoj koszt jego dziela i szukasz zbytu?
                                                    Musze Ci sie przyznac, ze wiersz o Mlawie mna nie wstrzasnal.
                                                  • 19.03.04, 00:07
                                                    To jest wiersz o Mławie? Gdzie Ty masz oczy? Jak pisałem wcześniej, to Jarosław
                                                    pochodzi z Mławy a ja tylko cytuję na forum jego poezję. Dostałem te tomiki
                                                    wierszy niedawno, i muszę przyznać, że niektóre utwory dotarły do mojej
                                                    wrażliwości, szczególnie te, w których przewijają się motywy związane z muzyką.
                                                    Poezja niekoniecznie musi wstrząsnąć aby została zaakceptowana w taki bądź inny
                                                    sposób. Nie mam pretensji, że do Ciebie nie dotarła.
                                                  • 21.03.04, 16:26
                                                    Sen we śnie

                                                    Jeszcze jest ciemność Jeszcze nie zerwana
                                                    Zasłona nocy Szekspir nie napisał
                                                    Snu nocy letniej Ale to nie w snach
                                                    Rzecz by nie istniała wizja Jakiś obraz
                                                    Szalona pewność Że będziesz za chwilę
                                                    Po przepłukaniu w różowym lakmusie
                                                    Gdy rozwiesimy sen na długim sznurku
                                                    Mokry od ciepła i w sierpniowym deszczu
                                                    Co zdąży wyschnąć Przecieknie przez światło
                                                    Nieszczelnym świtem I zniknie Ulotny
                                                    Jak to marzenia Zwiewność wyobraźni

                                                    Co się z motylem ścigała przez chwilę

                                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 21.03.04, 16:50
                                                    Zaraz, zaraz tamten wiersz, co to mowisz, ze nie jest o Mlawie nosi tytul
                                                    Mlawa, wiec niby o czym ma byc? O Radomiu?
                                                    Jak mozna plukac cos w rozowym lakmusie, kiedy powszechnie wiadomo, z
                                                    doswiadczen na chemii w podstawowce, ze lakmus to cialo stale, wystepujace pod
                                                    postacia papierka.
                                                  • 21.03.04, 17:06
                                                    Mława to była ogólna nazwa tematu. Wiersz cytowany ma tytuł "Z kilku wierszy" A
                                                    lakmusa nie należy brać dosłownie, przecież to poezja parabolą podszyta.
                                                  • 21.03.04, 17:25
                                                    Jak bym na chemii podszyla te parabole, to jak nic haka bym obskoczyla.
                                                    Qustek, a znasz Ty innych poetow, takiego na ten przyklad Mickiewicza Adama czy
                                                    Slowackiego Julka?
                                                  • 21.03.04, 17:43
                                                    Owszem, ale ich wszyscy znają to nie potrzeba żadnej reklamy.
                                                  • 21.03.04, 17:47
                                                    Ale mozemy za to porecytowac ich, w zasadzie ze zrozumieniem. Wprawdzie do
                                                    konca nie wiadomo, co oznacza: a imie jego 40 i 4, ale na moj gust to byla
                                                    wizja ceny pewnego hispanskiego wina, co gladko wchodzi i przyjemnie skuwa.
                                                  • 21.03.04, 23:05
                                                    Do tego eleganckiego, szlachetnego trunku trzy pieśni Erwina Schulhoffa na
                                                    sopran, skrzypce i fortepian. Będzie lepiej smakować przy tak pięknej muzyce.
                                                  • 21.03.04, 23:50
                                                    Wez, daj spokoj. Jesli juz przy klasyce mialabym sie ostac to niech to bedzie
                                                    przynajmniej rock.
                                                  • 22.03.04, 00:21
                                                    Co to to nie. Rock jest niezły ale nie stworzyłby odpowiedniej otoczki
                                                    dźwiękowej. O wiele sympatyczniejszy klimat, ewokuje jakiś kameralny, wokalny
                                                    bądź instrumentalny jazz.
                                                  • 22.03.04, 01:37
                                                    Cooo? Jazz? Zeby sie wino skwasilo?
                                                  • 22.03.04, 21:23
                                                    Co ma jedno do drugiego? Dobry, kameralny jazz to muzyka na każdą okazję.
                                                    Przynajmniej dla mnie.
                                                  • 22.03.04, 21:47
                                                    Jak cos jest na kazda okazje, to jest nijakie. Tak jak kameralny jazz.
                                                  • 23.03.04, 13:06
                                                    Kameralistyka jazzowa ma wiele twarzy i na pewno nie jest nijaka.
                                                  • 08.04.04, 11:06
                                                    Szkoda ze nie ma w tym wierszu daty! Pisany był po wydarzeniach 11 września
                                                    2001 roku...Wiec w kontekscie tej daty inaczej bylby ten wiersz odczytywany, a
                                                    jeśli chodzi o trzcinę, to prosze poczytac Blaise Pascala " Myśli" , wtedy
                                                    bedzie Ci wiadomo, że "Człowiek jest trzciną myślącą", nie wspominam o
                                                    kategorii w fizyce... Pozdrawiam wirtualnie
                                                  • 08.04.04, 11:00
                                                    Znam to, stare jak swiat...
    • 23.03.04, 13:10
      i chwilutka niekłamanej przyjemności ;)

      --
      blugrassuję i chałturzę w netlinkowej
      uwerturze..
    • 23.03.04, 19:10
      jednym chaustem
      • 23.03.04, 19:12
        jak ja Cię wytnę zaraz! ;)

        --
        blugrassuję i chałturzę w netlinkowej
        uwerturze..
        • 23.03.04, 19:35
          czemu uwazasz ze to ja? tylko dlatego ze jestem zla? ;)
          a bylo tak ze szlam i zobaczylam ze 99 wiec szybko wychylilam setke za zdrowie
          Wasze i nasze. bo lubie zywic i bronic
          • 23.03.04, 19:37
            instynkta czynią z Ciebie idealną Matkę Rodzicielkę i Żywicielkę tegoż forum ;)

            --
            blugrassuję i chałturzę w netlinkowej
            uwerturze..
          • 23.03.04, 20:52
            A ja jako sto piąty wcale nie czuję się gorzej. Setka czy nie setka, co za
            różnica. Kufelek maślanki na zdrowie.
            • 23.03.04, 21:15
              quasthoff napisał:

              > Kameralistyka jazzowa ma wiele twarzy i na pewno nie jest nijaka.

              Dzisiaj tylko marsze pogrzebowe by mi sie spodobaly.
              • 23.03.04, 21:37
                MAlenczuk! Bema pamieci zalobny rapsod. niezwykle skonczna melodia
                • 23.03.04, 21:50
                  Wiesz, ze jakos nie slyszalam tego w wykonaniu Malenczuka, tylko Niemena i
                  niezbyt mi sie podobalo.
                  • 23.03.04, 21:57
                    albo co o Emilii Plater - bohaterskiej dziewicy, jaką rzewną dumkę najlepiej ;)
                    • 23.03.04, 21:59
                      Oxy by Ci doradzil piesni o spustoszeniu podola (aha zaloz Miltonia okulary i
                      poloz sie) :)
                      • 23.03.04, 22:02
                        jakże pytać mam księżyca, on się kocha w Twych źrenicach - ogniem i mieczem
                        usiec niepogody wszelakie ;)
                  • 23.03.04, 22:01
                    Maleńczuka aktualnie obejmuje półnaga Hella.
                    • 23.03.04, 22:21
                      Moze ludowe, bo maja teksty, ze Malenczuk wysiada:
                      O laboga, co sie stalo,
                      pod fartuchem peklo cialo!
                      Ni to zasyc ni załotać,
                      ni to z takom dziuro lotać!
                      • 23.03.04, 22:32
                        albo:

                        posadzili Bacę na kamieni kupę
                        obchodzili w koło - całowali w czoło..

                        leciał pies przez owies
                        suka prze buraki
                        łoj byłabym panienką
                        gdyby nie chłopaki

                        zreśtą te teksty są niecenzuralne w większości ;)

                        --
                        blugrassuję i chałturzę w netlinkowej
                        uwerturze..
                        • 23.03.04, 22:50
                          I o to chodzi. Kiedys uwielbialam w telewizji ogladac folklorystyczne zespoly z
                          babina czy dziadziem z jednym zebem, ktorzy spiewali zawodzac takie piosenki.
                          Teraz juz tych produkcji w skomercjalizowanej TVP nie uswiadczysz.
                          • 23.03.04, 23:08
                            gdyby się wróciły
                            moje młode lata
                            juz bym ja wiedziała
                            jak używać świata

                            jechał Maciek drogą
                            koło mu skrzypiało
                            chciał je naoliwić
                            cosik mu urwało

                            straciła Maryśka
                            wianeczek pod miedzą
                            ojciec, matka nie wie
                            ale ludzie wiedzą

                            miała kochaneczka
                            utopił się w studni
                            kocha się z innymi
                            że aż ziemia dudni

                            Maryś moja Maryś
                            chodź ze mną do szopy
                            a ja Ci pokażę
                            jak się wiąże snopy

                            miałem raz kochankę
                            chciałem się z nią żenić
                            taka szelma była
                            że musiałem zmienić!

                            nie będę się żenił
                            nie będę się spieszył
                            będę się zalecał
                            i dziewczyny cieszył

                            ;)
                            • 24.03.04, 08:50
                              He he. Nigdy mnie nie przestaniecie zaskakiwac:-)) D-bry.

                              PS. zwraca uwage mistyczny charakter zwiazku tytulu watku z trescia wpisow.
                              • 24.03.04, 09:04
                                to się nazywa meandrowanie tematyczne - sporo tych piosneczek jest, tylko tego
                                długaśnego wątku się mi dźwigać nie chce ;)

                                --
                                blugrassuję i chałturzę w netlinkowej
                                uwerturze..
                              • 24.03.04, 21:27
                                brezly napisał:

                                > He he. Nigdy mnie nie przestaniecie zaskakiwac:-)) D-bry.

                                Mamy nadzieje!

                                > PS. zwraca uwage mistyczny charakter zwiazku tytulu watku z trescia wpisow.

                                Cha, cha, Quastek za chwile rzuci w kat te wiersze, do ktorych wydania dolozyl,
                                przeboleje strate i zaspiewa jaka piesn ludowa, ktorej przeslanie proste a
                                tekst odjazdowy.
                                • 25.03.04, 00:04
                                  Cha, cha,? Quastek rzuci. Akurat. Quastek niczego nie rzuci. Ponieważ nie ma
                                  takiej możliwości.I jakby co, to do niczego nie dokładał i dokładać nie
                                  zamierza.A tę czystą poezję dostał w prezencie i jeszcze dostanie, ha,ha. To na
                                  tyle. Ale jeszcze nie zamierzam skończyć hi,hi. Jeszcze raz i nie raz zacytuję.
                                  A bo to nie można.Wiersz Jarosława Trześniewskiego - Kwietnia. Akurat na dziś.
                                  Bo ledwo po północy hu, hu. Tytuł - "Nieskończoność"

                                  Z matematycznych liczb Dziewczyna
                                  Logarytm przesunięty ręką

                                  Wydarty jesteś ścianie rombu
                                  Oparty o ścianę Trójkąta

                                  Ale to nie ma już znaczenia
                                  Bo trwa ten kwadrat do potęgi

                                  Nie przecinana nieskończoność

                                  Przez proste Prosto urojone

                                  Ciało szukane bez pośpiechu
                                  Trójmianem roku Gdy odmierzasz

                                  Ułamek myśli


                                  Włosy te linie Wygładzone
                                  Elipsą dłoni Nieprzytomnie

                                  Mnoży wrażenia Sumę dzieli
                                  Ażeby dodać Potem ująć

                                  Z matematycznych swych urojeń
                                  Dziewczynę - jedna niewiadomą

                                  Ułamek myśli


                                  Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                  • 25.03.04, 11:37
                                    "Liryczne tette a tette z Arturem Schopenhauerem"

                                    Zmienne pory roku Na północnej półkuli
                                    Wieje silny wiatr od południa Martwy
                                    Jest wszechświat Pomimo że żywi
                                    Są nadal przekonani o jego zmienności
                                    Cyklami lirycznymi Cykadami nocy
                                    A jednak intuicja zdaje się to dostrzegać
                                    Definicją pomyłki jako rzeczy w sobie
                                    Samej Tempus machina et cetera

                                    Mijamy się Zgubieni I odnalezieni
                                    Argument zasadniczy Sprzeczność
                                    Tkwi w Arturze Teorie profesora
                                    Nie są zbyt ciekawe Czyż lepiej
                                    Byłoby liczyć pieniądze w resursie
                                    Kupieckiej w takim mieście
                                    W wolnym mieście Gdańsku?

                                    Nic nie jest tak bardzo niepewne
                                    Jak spór o sens istnienia
                                    I tu jest ciągły powrót
                                    w nieskończoność pytań

                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                    • 25.03.04, 11:40
                                      Quastek, jesteś pewien, iż w żaden sposób nie jesteście z panem Jarosławem od
                                      ksiąg wieczystych skoligaceni? ;)

                                      --
                                      blugrassuję i chałturzę w netlinkowej uwerturze..
                                      • 25.03.04, 12:43
                                        Ja jestem pewien ale odnoszę wrażenie, że Ty absolutnie nie. Uwierz wreszcie.
                                        • 25.03.04, 12:46
                                          trudno mi uwierzyć w zachwyt nad zupełnie nieznanym, domorosłym twórcą.. po raz
                                          pierwejszy dowiedziałam się o rzeczonym i jegoż wierszoklectwie od Ciebie ;)

                                          --
                                          blugrassuję i chałturzę w netlinkowej uwerturze..
                                          • 25.03.04, 14:20
                                            " Co jeszcze jest szczególnego w poezji Jarosława Trześniewskiego - Kwietnia?
                                            Każde prawie słowo zda się być na swoim jedynym, właściwym miejscu.
                                            Wykorzystanie wieloznaczności słów, frazeologizmów, konceptyzm,
                                            intertekstualność wnikliwość obserwacji, "pełnosłowie", dążenie do
                                            lapidarności, ostrożność przed "filozofowaniem", częste pointy jako "finis qui
                                            coronat opus, dystans uczuciowy, poprzez unikanie pierwszej osoby liczby
                                            pojedynczej i powściągliwość to zalety tej poezji, jakby Miłosz
                                            powiedział: "nauka dana naszej krzykliwej epoce".

                                            ze wstępu Klaudyny Matejko
                                            • 25.03.04, 21:14
                                              quasthoff napisał:

                                              A tę czystą poezję dostał w prezencie i jeszcze dostanie, ha,ha.

                                              Quastek a nie lepiej by bylo zasugerowac ofiarodawcy, zeby pol litra przyniosl?

                                              > A bo to nie można.

                                              Mozna, jak najbardziej. Moze nawet narodzi sie z tego nowa jakosc, bo
                                              postanowilam dokonac analizy dziel. Na razie sprobuje na ponizszym.

                                              "Nieskończoność"

                                              > Z matematycznych liczb Dziewczyna
                                              > Logarytm przesunięty ręką

                                              Widac, ze autor jest staroswiecki, bo uzywa suwaka logarytmicznego zamiast
                                              komputera. Czy przesuwanie tutaj to to samo co kolokwialne posuwanie? Poeta nie
                                              daje jednoznacznej odpowiedzi. Zapewne kryje sie za tym jakas tajemnica. Moze
                                              dalsza czesc utworu nam ja odsloni?

                                              > Wydarty jesteś ścianie rombu
                                              > Oparty o ścianę Trójkąta

                                              Poeta daje nam do zrozumienia, ze bedac na wycieczce w Egipcie opieral sie o
                                              piramide a od mastaby ktos go odgonil. Sprowadzenie bryl geometrycznych do
                                              figur ma niebagatelne znaczenie. Zawsze lepiej miec figure niz byc bryla.

                                              > Ale to nie ma już znaczenia
                                              > Bo trwa ten kwadrat do potęgi

                                              W tej czesci tworca oddala sie od dwuwymiaru do n-wymiaru, co swiadczy, ze
                                              liznal nawet wyzsza matematyke. Dzieki temu wysoka abstrakacja powyzszego
                                              akapitu ma swoje niebanalne podloze, w nabytej wiedzy scislej i wprowadza nas w
                                              swiat trudny do wyobrazenia przecietnemu smiertelnikowi.

                                              > Nie przecinana nieskończoność

                                              Na lekcji z granicy funkcji niestety tworca nasz gral w okrety albo byl na
                                              wagarach. Bo to nie tyle nieskonczonosc jest nieprzecinana, ile wspolrzedna.

                                              > Przez proste Prosto urojone

                                              Mamy do czynienia z niezwyklym odkryciem i demaskacja banalnych wyobrazen.
                                              Autor uswiadamia nam ulude prostych nas otaczajacych. Bo czy ktos z nas widzial
                                              prosta sciane, prosta podloge, prosty sufit, ze zapytam dramatycznie? Jesli
                                              tak, to dawac mi zaraz namiary na tych wykonawcow!

                                              > Ciało szukane bez pośpiechu

                                              Tu z kolei tworca zali nam sie, ze zadal sie z chudą, najwyrazniej nie
                                              przepadajac za wieszakami. Dlatego sie nie spieszy z namacaniem jej ciala, bo
                                              tam ciala niewiele, tylko same kosci.

                                              > Trójmianem roku Gdy odmierzasz
                                              > Ułamek myśli

                                              Trojmian roku to jednostka pojemnosci do mierzenia ulamkow, wynalazek autora,
                                              jawiacego nam sie czlowiekiem Renesansu.

                                              > Włosy te linie Wygładzone
                                              > Elipsą dłoni Nieprzytomnie

                                              Ach, jakzesz jestem pod wrazeniem! Nawet na fryzjerstwie i jego trendach poeta
                                              zna sie wysmienicie. Nie dosc, ze wie iz wlosy powinny byc niekrecone i
                                              ulizane, to zaleca ekologiczne ich prostowanie na elipsie z dloni. Do
                                              nieprzytomnosci wrezcz! Brawo autor! Nic na latwizne.

                                              > Mnoży wrażenia Sumę dzieli
                                              > Ażeby dodać Potem ująć

                                              Jakze zgrabnie, poeta przechodzi do rozliczen za swoja tworczosc. Wie, ze jak
                                              sie zrobi wrazenie, to i suma do dzielenia bedzie nie byle jaka. Przeciez
                                              Quastek tak sie stara, ze nalezy mu sie sowite wynagrodzenie za lansowanie
                                              Jarka.

                                              > Z matematycznych swych urojeń
                                              > Dziewczynę - jedna niewiadomą

                                              I mamy rozwiazanie tajemnicy, ktora tak nas zainteresowala na poczatku utworu.
                                              Dziewczyna nie dosc, ze urojona, to jescze sie nie przedstawila. A moze
                                              autorowi suwak sie zacial? Logarytmiczny, ze postawie kropke nad i.

                                              > Ułamek myśli

                                              Nie moze byc trafniejszej puenty! Jeszcze raz brawo autor!


                                              > Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                              • 25.03.04, 21:31
                                                Ale analizę walnęłaś, no, no. Jestem pod wrażeniem. A pół litra na nic mi się
                                                nie przyda. Już bym wolał butelkę Bordeaux.
                                                • 25.03.04, 21:39
                                                  Jesli Tobie sie nie przyda, to ja sie poswiece i wypije. Ale jesli w tym czasie
                                                  bedziesz z uczuciem recytowal Jarka, to ma byc 3/4.
                                                  • 25.03.04, 23:30
                                                    Niech będzie cały litr.
                                                  • 26.03.04, 21:36
                                                    podrabiasz siebie
                                                    nieudolnie podpisujesz
                                                    listy protestacyjne
                                                    weksle
                                                    z pokryciem
                                                    zupełnej ciszy
                                                    której nie nawidzisz
                                                    ze stoickim spokojem
                                                    udajesz że zrozumiałeś
                                                    ten szept te głuche słowa
                                                    tę nieużyteczną melodię
                                                    co nie przebije ściany

                                                    wywabiasz z uszu plamy ciszy
                                                    gdy słyszysz krzyk
                                                    imitujesz naprędce modlitwę
                                                    niepotrzebnych gestów wygrażasz
                                                    nieobecnym przedmiotom
                                                    drażnisz drażetki streptomycyny
                                                    niezupełnie wykorzystany
                                                    współczynnik zniszczenia

                                                    czyścisz drogę do czyśca
                                                    piekielnych bram i niebiańskiego
                                                    spokoju

                                                    nie mówiąc
                                                    -przejdżcie tracący nadzieję
                                                    ognia nie podajemy
                                                    nie ma dnia
                                                    by
                                                    się wydostać

                                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 26.03.04, 22:08
                                                    Przede wszystkim konsekwencja.
                                                  • 26.03.04, 22:18
                                                    Quastek, duzo masz jeszcze tych wierszy?
                                                  • 26.03.04, 22:24
                                                    z biografii pana Jarosława można by wnioskować, iż ma przed sobą wiele płodnych
                                                    lat.. czyż nie pora zacząć analizować dzieła innych twórców, znanych i
                                                    wybitnych? wybór przeogromny ;)

                                                    --
                                                    blugrassuję i chałturzę w netlinkowej uwerturze..
                                                  • 26.03.04, 23:30
                                                    Wybudowałem most
                                                    I dwa złączyłem brzegi rzeczne,
                                                    Iż mogłem wprost
                                                    Z tej strony iść w jutro bajeczne...
                                                    Zostały za mną kresy ciemne,
                                                    Pełne snów i pocałowań,
                                                    I rozczarowań...
                                                    Ale, choć mi ich żal,
                                                    Muszę płynąć w dal-
                                                    W te krainy niepojemne...
                                                    Pragnąłbym iść z powrotem,
                                                    Lecz głos mi woła: Spal!
                                                    O, chciałbym iść z powrotem
                                                    Za młodości słońcem złotem...
                                                    Lecz głos mi rzekł:
                                                    Zapomnij - i idź w dal -
                                                    Idź wprost
                                                    Na tamten brzeg!...
                                                    ...Przeszedłem na tamten brzeg
                                                    I podpaliłem most...


                                                  • 27.03.04, 09:02
                                                    Quastek, to powiem Ci szczerze. Tak naprawde zamieszczanych przez Ciebie
                                                    wierszy juz nikt nie czyta, bo to slabizna, niestety. Nawet nie chce mi sie ich
                                                    wysmiewac, bo to zbyt latwe, wole wieksze wyzwania. Tego rodzaju utwory moze
                                                    napisac kazdy. Dalam ci tego dowod w swym poemacie "O zarowce". Na sile nikogo
                                                    nie przekonasz do czegosc, nawet podpierajac sie autorytetami. Nie wiem, co Cie
                                                    laczy z autorem, ale pogodz sie juz teraz, ze do annalow ani lektur szkolnych
                                                    on nie wejdzie.
                                                  • 27.03.04, 11:48
                                                    Mało mnie to obchodzi czy ktoś czyta czy nie. Zresztą ten ostatni wiersz był
                                                    zupełnie innego autora i z innej epoki. A sądząć jednak z liczby wpisów nie
                                                    jest to zupełnie obojętny temat, nawet gdy przeważają mocne głosy krytyki.
                                                  • 27.03.04, 11:57
                                                    znaczy ten ostatni wiersz napisan prze Antoniego Lange? Quastek, Ty to jednak
                                                    jesteś poezyjny pasjonat ;)


                                                    --
                                                    blugrassuję i chałturzę w netlinkowej uwerturze..
                                                  • 27.03.04, 13:43
                                                    Lubię takie mroczne klimaty, zwątpienie, smutek, nostalgia, przemijanie,
                                                    śmierć.Świetne teksty do muzycznej oprawy. Kilka z nich ożywiłem warstwą
                                                    dźwiękową. Na przykład ten:

                                                    XXXI

                                                    W domu jestem a bezdomnie-
                                                    Na bezdrożu idąc drogą.
                                                    Wiem, że nikt nie przyjdzie do mnie,
                                                    I ja nie mam iść do kogo.

                                                    Każdy płynie po swej linii-
                                                    Ja po swojej - świat po swojej-
                                                    Świat - gdzie wrzawny lud się roi-
                                                    A ja błądzę po pustyni-

                                                    Po wertepach mknę bezdomnie-
                                                    A świat obcą płynie drogą:
                                                    Wiem, że nikt nie przyjdzie do mnie-
                                                    I ja nie mam iść do kogo!
                                                  • 27.03.04, 14:04
                                                    quasthoff napisał:

                                                    > Lubię takie mroczne klimaty, zwątpienie, smutek, nostalgia, przemijanie,
                                                    > śmierć.Świetne teksty do muzycznej oprawy. Kilka z nich ożywiłem warstwą
                                                    > dźwiękową.

                                                    Tez lubie. I dlatego gustuje w Baudelaire
                                                  • 27.03.04, 15:17
                                                    "L'invitation au voyage". Kochanek tęskni za idealną krainą, w której mógłby
                                                    żyć z ukochaną. Przepiękne wykonanie pieśni kompozytorów francuskich na płycie
                                                    CD ACCORD. Olga Pasiecznik i Ewa Pobłocka. Francis Poulenc, Claude Debussy,
                                                    Henri Duparc. ACD 078-2. Polecam.
                                                  • 27.03.04, 13:35
                                                    Jak to, malo Cie obchodzi, czy ktos czyta Twego idola? No wiesz co!
                                                    Przeczytalam teraz ten ostatni wiersz i faktycznie autor inny, a i wiersz o
                                                    czyms mowi, chociaz w zachwyt nie wpadlam.
                                                    Owszem, temat stal sie bardzo ciekawy, tyle ze to nie podziwianie tworczosci
                                                    Jarka a rozmowa o okresleniu granicy miedzy pisarstwem a grafomania, tak na
                                                    prawde. Jak ja znalesc i czy istnieja uniwersalne mierniki tejze?
                                                  • 27.03.04, 13:40
                                                    ha , mylisz się
                                                    jeżeli tekst moze się niewydawac niczym wielkim bez podkładu to z nim nabiera
                                                    innego wyrazu
                                                    pzdr
                                                    a tak mi się na to patrza teraz
                                                    --
                                                    Zyrafa tli się w rytmie jaki nadasz temu tleniu:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16576
                                                    ==============================================
                                                    a piekło to świadomość
                                                  • 27.03.04, 13:41
                                                    to było do militonii:)
                                                    --
                                                    Zyrafa tli się w rytmie jaki nadasz temu tleniu:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16576
                                                    ==============================================
                                                    a piekło to świadomość
                                                  • 28.03.04, 09:25
                                                    k.reskator napisał:

                                                    > ha , mylisz się
                                                    > jeżeli tekst moze się niewydawac niczym wielkim bez podkładu to z nim nabiera
                                                    > innego wyrazu
                                                    > pzdr
                                                    > a tak mi się na to patrza teraz

                                                    Poniekad cos w tym jest. Chocby Stachura. Jego wiersze sa swietnymi tekstami
                                                    piosenek. Gorzej, gdy dzieje sie odwrotnie. Czesto jestesmy skazani na
                                                    sluchanie jakichs koszmarnych tekstow, bo podoba nam sie muzyka.
                                                  • 27.03.04, 13:39
                                                    tego mi trzeba było
                                                    gdyby to tylko było cos do czego można zdobyc licencje na wykorzystanie w
                                                    utworze muzycznym
                                                    tak sie własnie nosze z pisaniem tekstów pod muze ale jałowym trochę w te dni.
                                                    --
                                                    Zyrafa tli się w rytmie jaki nadasz temu tleniu:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16576
                                                    ==============================================
                                                    a piekło to świadomość
                                                  • 30.03.04, 11:55
                                                    Widziałem w głębi lasu, pod cieniem wyniosłej
                                                    Gromady smukłych sosen i dębów samotnych,
                                                    Złamany pień szeroki: na szlamach wilgotnych,
                                                    Wewnątrz - śród mchu i grzybów trzciny wodne rosły.

                                                    Gdy bóg Wisły z wędzideł puścił swe rumaki,
                                                    Gdy ziemię tratowały wichrów swych kopytem,
                                                    Rzeka tu rozszerzonem szalała korytem
                                                    I aż tutaj poniosła wodne tataraki.

                                                    Tak, gdy wylew społeczny, jako dziejów czata,
                                                    Płomienistym wybuchem pędzi swe orkany,
                                                    Jego skry upadają gdzieś w dali nieznanej!

                                                    I dziwisz się, że naraz ta zapadła chata,
                                                    Dokąd, zda się, nie sięga żaden błysk jutrzniany,
                                                    Pieści myśl, wyłonioną z tego wichrów świata..

                                                    z tomiku pieśni społecznych "Pierwszy dzień stworzenia" wydanego w 1907, są to
                                                    teksty do tech por uznawane w Polsze za niecenzuralne..

                                                    --
                                                    blugrassuję i chałturzę w netlinkowej uwerturze..
                                                  • 30.03.04, 14:24
                                                    Dziękuję. Mam cały tom "Rozmyślania i inne wiersze". Ten cytowany przez Ciebie
                                                    też jest. A może ten?

                                                    Najbardziej z moich pieśni kocham owe ciemne
                                                    Melodie, które we śnie słyszę jak tajemne
                                                    Jakieś fale poza mgłą daleką szumiące
                                                    I mnie samemu nigdy nie pojęte; drżące,
                                                    Jak struna jakąś lekką dłonią potrącona...
                                                    Kocham je, chociaż żadna nie wyjdzie złocona
                                                    Misterną szatą rymów na ten świat widomy!
                                                    Urodzone w bezdennej głębi nieświadomej,
                                                    Kwiaty niedotykalne mej duszy roślinnej
                                                    Żyją krócej niż jętki; jakoby Erynny
                                                    Są im słońca promienie; zamknięta powieka
                                                    Żywi je, że śpiewają jak fala daleka -
                                                    Ale gdy świt w nie rzuci swoje groty wczesne -
                                                    Bezcielesne widziadła w bardziej bezcielesne
                                                    Przechodzą - i na wieki, na wieki już giną -
                                                    I nigdy w rzeczywistość choćby snów nie spłyną...
                                                    Ich piękność - to Milczenie, co w świętość ubiera
                                                    Słowa, w które uderza Głos niby siekiera!
                                                    Lecz one żyją we mnie jako utajona
                                                    Potęga zaświatowa, czysta, wypieszczona.
                                                    I nieraz też na jawie szepczą mi do ucha
                                                    Jakieś dźwięki z nieznanych toni mego ducha,
                                                    Jakieś słowa czarownym głosem wymawiane,
                                                    Lecz niepojęte, jakby słyszane przez ścianę -
                                                    Jakieś proroctwa ciemne, jakieś wróżby złudne,
                                                    Jakieś przeczucia dziwne, ciche, słodkie, cudne!
                                                    Lecz one moje życie mimo woli wiodą,
                                                    One są mej istoty krwią, mlekiem i wodą. -
                                                    I nieraz z ich pobudki walczę, śpiewam, płaczę -
                                                    I nie wiem, skąd uśmiechy i skąd mam rozpacze!

                                                    Tak kwiat, gdzie się niedawno pieściły motyle,
                                                    Choć ulecą - on jeszcze kołysze się chwilę,
                                                    A nikt się nie domyśla, dlaczego...


                                                  • 01.04.04, 16:42
                                                    Ciszą uderzacie.
                                                  • 01.04.04, 19:43
                                                    To chyba lepsze niz glaskanie halasem?
                                                  • 01.04.04, 19:45
                                                    hyhy, Milta, humor Cię dziś nie opuszcza, czyżbyś wytrzepała klientkę z
                                                    dieńgów? ;)
                                                  • 03.04.04, 20:52
                                                    "Kiedyś"

                                                    Kiedyś
                                                    Zażenowany
                                                    W krótkich spodenkach
                                                    Podlewał kwiaty

                                                    W ogrodzie
                                                    Którego dzisiaj
                                                    Nie ma

                                                    Z głębi wypływało
                                                    Światło
                                                    Pomarańczowe

                                                    I szła dziewczynka
                                                    Z ogromną kokardą
                                                    na głowie
                                                    i pomarańczowymi
                                                    piegami na nosie

                                                    I mówiła:
                                                    Uważaj
                                                    Przed chwilą
                                                    Uprowadzono
                                                    Jasia i Małgosię

                                                    Uważaj
                                                    na pestki
                                                    pomarańczy
                                                    Stracisz ślad

                                                    Po latach
                                                    Na koleżeńskim spotkaniu
                                                    W jakiejś szkole
                                                    Ze zdumieniem
                                                    Przypomniał
                                                    Dziewczynkę z ogrodu
                                                    Była już starą
                                                    Czarownicą
                                                    Piekącą pierniki

                                                    Serduszka
                                                    Na dzień zakochanych


                                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 03.04.04, 20:58
                                                    o! a ja jestem jędzunią w sile wieku i gustuję w oldpiernikach.. podróżuję
                                                    powietrznymi korytarzami na miotle z turbisilniczkiem ;)
                                                  • 03.04.04, 23:50
                                                    Czyżby to była współczesna wersja "Mistrza i Małgorzaty"? A nie zapomnijcie
                                                    pozdrowić Iwana Nikołajewicza Ponyriowa.
                                                  • 04.04.04, 09:28
                                                    quasthoff napisał:

                                                    > "Kiedyś"
                                                    >
                                                    > Kiedyś
                                                    > Zażenowany
                                                    > W krótkich spodenkach
                                                    > Podlewał kwiaty

                                                    Pewnie w wygniecionych gaciach podlewal, ze sie zenowal.

                                                    > W ogrodzie
                                                    > Którego dzisiaj
                                                    > Nie ma

                                                    Tak naprawde nie ma ogrodu Luizy. Inne zostaly przeznaczone pod dzialalnosc
                                                    komercyjna.
                                                    >
                                                    > Z głębi wypływało
                                                    > Światło
                                                    > Pomarańczowe

                                                    To niezla musiala byc rozroba w tym ogrodzie, ze az policja przyjechala.


                                                    > I szła dziewczynka
                                                    > Z ogromną kokardą
                                                    > na głowie
                                                    > i pomarańczowymi
                                                    > piegami na nosie

                                                    No tak, jeszcze dziecko sie tej awanturze przygladalo. Skandal!

                                                    > I mówiła:
                                                    > Uważaj
                                                    > Przed chwilą
                                                    > Uprowadzono
                                                    > Jasia i Małgosię

                                                    Aha, mlodsze rodzenstwo juz zabrali do Izby Dziecka. Co za rodzice, szkoda
                                                    gadac.

                                                    > Uważaj
                                                    > na pestki
                                                    > pomarańczy
                                                    > Stracisz ślad

                                                    Trzeba bylo zaznaczac droge skorkami pomaranczy, to slad bylby wyrazniejszy.
                                                    Ale jak sie za duzo pije to i pomyslunek gorszy.

                                                    > Po latach
                                                    > Na koleżeńskim spotkaniu
                                                    > W jakiejś szkole
                                                    > Ze zdumieniem
                                                    > Przypomniał
                                                    > Dziewczynkę z ogrodu
                                                    > Była już starą
                                                    > Czarownicą
                                                    > Piekącą pierniki

                                                    Zaszyty byl, opoj jeden, to i kobieta mu sie mniej spodobala i tyle.

                                                    > Serduszka
                                                    > Na dzień zakochanych

                                                    Widze, ze Jarek kultywuje amerykanskie walentynkowe zwyczaje. Myslalam, ze jest
                                                    wiekszym patriota i przy okazji tradycjonalista. Znowu sie rozczarowalam.

                                                    > Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 04.04.04, 13:16
                                                    Zbyt krytycznie podchodzisz do poezji Jarosława. Najistotniejsze jego myśli,
                                                    ukryte są między słowami.
                                                  • 04.04.04, 18:27
                                                    Uwazasz, ze lepsze byloby bezkrytyczne podejscie?
                                                    Dokonuje eksploracji jego ukrytych mysli tak jak umiem;)
                                                  • 04.04.04, 19:18
                                                    Myślę, że gdybyś poznała Jarosława osobiście, twoje spostrzeżenia miałyby nieco
                                                    inny charakter. Dziś na przykład, czytałem recenzję(świeżutką) dotyczącą
                                                    wydanego w zeszłym roku tomiku "Pomarańczowy zeszyt". Bardzo konkretna,
                                                    dogłębna analiza wierszy. Życzliwa, przemiła krytyka.
                                                  • 04.04.04, 19:44
                                                    Ból tak krótki
                                                    Taki krótki ból

                                                    Trzepotanie serca
                                                    Szarpanie słów

                                                    Strzał jak najcichszy
                                                    (szereg plutonów)

                                                    Osobność miejsca
                                                    (jak zwykle nie na miejscu i
                                                    nie we właściwym czasie)

                                                    Identyczny wzór
                                                    Wzór identyczny
                                                    (jak mapa i kod genetyczny
                                                    Jak woda w jedną?
                                                    I jak woda w drugą
                                                    Stronę)

                                                    Syjamskie słowa

                                                    Słowa przyległe

                                                    Rozdzielność jak identyczność

                                                    A pomiędzy nią skalpel
                                                    i
                                                    Serca jakby mniej


                                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 04.04.04, 20:43
                                                    Poemat "Krotki bol" dotyczy operacji serca czy rozdzielenia blizniat sjamskich,
                                                    bo nie bardzo kumam?
                                                    W obu przypadkach bol jest duzy i dlugi, ale rozumiem, ze to licentia poetica.
                                                  • 04.04.04, 20:37
                                                    Oj Quastek. Mieszasz dwie rzeczy - sympatie do czlowieka i ocene jego
                                                    tworczosci. Dzielo powinno sie bronic samo, bez wzgledu na to czy autor jest
                                                    aniolem czy draniem.
                                                    Ta doglebna analiza i przemila krytyka, to Twojego piora, czy jak?
                                                  • 07.04.04, 23:10
                                                    Ponownię coś wpiszę bo Jaro usuwa się w cień. Tym razem "Dźwięki"

                                                    Przesłane Nie dotarły do granicy
                                                    Mowy
                                                    Poddane zostały dokładnej rewizji
                                                    Wróciły
                                                    Lecz początku nie znalazły tutaj

                                                    Dlatego teraz mimowolnie tkwią
                                                    W stanie uśpienia
                                                    Moguncję i Nadrenię szybko chcą ominąć
                                                    I nie poddają się

                                                    Ludwigu
                                                  • 08.04.04, 09:23
                                                    Nie wiedzialam, ze w Moguncji i Nadrenii Nie nie ma czego szukac. Jak sie
                                                    sprawa przedstawia z Skasonia i Westfalia? Czy to bardziej przyjazne krainy dla
                                                    Nie?
                                                  • 08.04.04, 11:50
                                                    Są ,są! Tyle że akurat Ludwig van Beethoven nie komponował IX symfonii w tych
                                                    krainach...
                                                  • 08.04.04, 22:05
                                                    Błędne są światła Aleksandrii
                                                    I ciężka noc w fałdach mroku
                                                    Kiedy spóźniony do tawerny
                                                    Wchodzi przechodzień

                                                    Zasiada w kącie i czeka
                                                    Stukając niecierpliwie palcami
                                                    Zapala papierosa Obserwując
                                                    Twarze w półmroku

                                                    Mówi coś do siebie Powtarza
                                                    Mamrocze cały czas
                                                    Kariatydy Kapitol zmierzchu
                                                    Łuki brwi Jońskie Doryckie

                                                    Grecja jest wszędzie Gdzie Kirke?
                                                    I błądzący Odys?
                                                    Moją ojczyzną jest Itaka
                                                    Nigdzie i wszędzie

                                                    Trwa noc Ogromna I gromniczna
                                                    Jak prawosławna Tak ikona
                                                    Lampa błądzącym Syk oliwy
                                                    Rozgrzewa światłem Wypełniona

                                                    Potem zasypia Trwa dotyk marmuru
                                                    Pora zamykać Syreny już w porcie
                                                    Pora umierać Nie napisać nic
                                                    Oddając hołd barbarzyńcom

                                                    Krusząc bibułkę Zacinając lekko
                                                    Pióro Gdy świt jest smugą światła
                                                    A papier na nowe wiersze
                                                    Wersy cierpliwie Oczekuje....


                                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 10.04.04, 15:01
                                                    Czysta kartka papieru Z nieśmiałości wiersza
                                                    Między milczeniem a słowem
                                                    Między ustami a krtania
                                                    Pomiędzy niebem a ziemią
                                                    Pomiędzy struną Membraną
                                                    Cisza

                                                    Zmięta kartka papieru Z bezradności wiersza
                                                    Nut umilkłych już dawno nie sposób odczytać
                                                    Ale hieroglif dźwięku będzie przyśpieszony
                                                    Łzą i wzruszeniem ramion zapiszą ten szyfr
                                                    Zetlałe dawno Skruszone znaki
                                                    Tyle żeby uklęknąć
                                                    Uwierzyć można wtedy

                                                    Umiera piękno bez tchu


                                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 10.04.04, 18:02
                                                    quasthoff napisał:

                                                    > Czysta kartka papieru Z nieśmiałości wiersza

                                                    Niesmiale to dotad byly podpaski.

                                                    > Między milczeniem a słowem
                                                    > Między ustami a krtania
                                                    > Pomiędzy niebem a ziemią
                                                    > Pomiędzy struną Membraną
                                                    > Cisza

                                                    Czy Membrana to jakas wazna figura, ze wielka litera pisana jest?

                                                    > Zmięta kartka papieru Z bezradności wiersza

                                                    Zamiast miac papier mozna bylo wykorzystac jego druga strone, co oszczedziloby
                                                    lasy i kieszen tworcy.

                                                    > Nut umilkłych już dawno nie sposób odczytać
                                                    > Ale hieroglif dźwięku będzie przyśpieszony

                                                    Dla mnie nuty to tez jak hieroglify, niestety. wreszcie doszukalam sie czegos
                                                    wspolnego z Jarkiem.

                                                    > Łzą i wzruszeniem ramion zapiszą ten szyfr

                                                    Zeby tam zaraz plakac z powodu nieznajomosci nut, to na moj gust spora
                                                    przesada. Chyba, ze to z powodu cebuli skrawanej na swiateczna salatke.

                                                    > Zetlałe dawno Skruszone znaki
                                                    > Tyle żeby uklęknąć
                                                    > Uwierzyć można wtedy

                                                    Osobiscie wierze jak zobacze, a nie ze sie ukleknie to niby wystarczy. O co to
                                                    to nie!

                                                    > Umiera piękno bez tchu

                                                    Piekno zazwyczaj umiera z powodu dzialalnosci czlowieka a nie braku tchu.

                                                    > Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 12.04.04, 18:18
                                                    U mnie nieznajomość nut na szczęście nie występuje, lepiej je czytam niż
                                                    niektóre słowa pisane. Jarosław także je zna. Na szczęście.
                                                  • 12.04.04, 18:35
                                                    niektore ciekawsze nuty to : M, C, L i XX. (lllallala:)
                                                  • 12.04.04, 19:03
                                                    quasthoff napisał:

                                                    > U mnie nieznajomość nut na szczęście nie występuje, lepiej je czytam niż
                                                    > niektóre słowa pisane. Jarosław także je zna. Na szczęście.

                                                    Co ty tak sie Jaroslawem podpierasz? Zakochales sie czy co?
                                                  • 13.04.04, 19:25
                                                    Nie wiem kto to napisał, ale cytuję: "nieznajomość nut jest też swoistym
                                                    przejawem analfabetyzmu". Podpisuję się pod tym stwierdzeniem.

                                                    "Prośba"

                                                    nie klucz proszę
                                                    nie baw się ze mną w kota i myszkę
                                                    nie wymyślaj dialektycznych wymówek
                                                    schowaj marksa engelsa pod poduszkę
                                                    pomyśl nad życiem jednej z mrówek
                                                    nie krzycz głośno eureka bo odkryłeś
                                                    to co dawno zostało odkryte
                                                    nie bądź ślepy i tak źle jest estetom
                                                    opijają wieczną stypę
                                                    nie płacz głośno to jest podejrzane
                                                    nawet zamka do drzwi nie umiesz naoliwić
                                                    i nie słuchaj nad ranem bajek
                                                    żyli długo ale nieszczęśliwi
                                                  • 13.04.04, 20:25
                                                    Moze i swoistym ale co z tego. Skoro nie posluguje sie zadnym instrumentem, to
                                                    znajomosc nut do niczego mi nie potrzebna. A Ty Quastek znowu kims sie
                                                    podpierasz. I do tego malo praktyczny jestes.
                                                  • 13.04.04, 23:59
                                                    Nie skomentuję tego.
                                                  • 14.04.04, 09:35
                                                    Dlaczego? Skomentuj, pogorsz sie, pooburzaj.
                                                  • 15.04.04, 15:43
                                                  • 15.04.04, 16:40
                                                    Do kogo krzyczysz Mroźne powietrze
                                                    Suche policzki szorstko ociera

                                                    Do kogo krzyczysz tu na wietrze
                                                    Gdzie roztrząsane Być lub nie Być

                                                    Do kogo krzyczysz ślepym wierszem
                                                    Ogłuchłym Mową jak z kamienia

                                                    I z kim ty krzyczysz Sam ze sobą
                                                    Wśród samotnego towarzystwa

                                                    Co chce powiedzieć Ci milczeniem
                                                    A ciszę krzykiem chce zawładnąć

                                                    I kim ty jesteś Co chcesz krzyczeć
                                                    Twoje milczenie Cię przewleka

                                                    Kogo tym krzykiem poszukujesz
                                                    I z czym się liczysz i dla kogo

                                                    Do kogo krzyczysz Mroźne powietrze
                                                    Mokre policzki w Szron zamienia

                                                    Do kogo Wiesz przecież o Tym
                                                    Więc tu imienia nie wymieniaj

                                                    Komu błądzącym w głuchym sobie
                                                    Wydajesz się tajemnicą

                                                    Do kogo krzyczysz Taki niemy
                                                    Do kogo ciągnie nas granica


                                                  • 15.04.04, 23:56
                                                    Pytanie podchwytliwe, na razie nie jesteś pewny; temperatura absolutnego zera,
                                                    ewentualnie troszeczkę wyższa jak w komorze kriogenicznej zaróżowiła twoje
                                                    policzki, rozmasowała ciało mroźnym oddechem, nastroiła pozytywnie, rozkuła
                                                    chłodne pokłady depresji, co wpijała się w Twoje ciało i nie pozwalała dostrzec
                                                    jasnej strony życia. Ty krzyczysz dalej, szalikiem okręcone Twoje wątpliwości
                                                    na palecie słow Szekspira rozmyte, niepewne, myślisz czy to te właściwe wersy
                                                    na stronie zapisanej. Wiersz bez wzroku, kamień niesłyszący lecz prawdziwy,
                                                    niewruszony, wieczny.Sam wśród wszystkich nieobecnych krzyczysz głosem bez
                                                    krzyku, ciszą jak grzmot uderzasz i nie wiesz kim jesteś, czego pragniesz, co
                                                    było jest i będzie.Szukasz i nie znajdujesz. Myślisz, że jesteś? Nie dowiesz
                                                    się nigdy niczego.Nie jesteś pewien. A może wszystko na odwrót. Dobrze gdyby
                                                    tak. Nic, coś, wiem, chciałbym! W końcu i tak przyjdzie jasność.
                                                  • 16.04.04, 14:39
                                                    quasthoff napisał:

                                                    > Pytanie podchwytliwe, na razie nie jesteś pewny; temperatura absolutnego
                                                    zera,
                                                    > ewentualnie troszeczkę wyższa jak w komorze kriogenicznej zaróżowiła twoje
                                                    > policzki, rozmasowała ciało mroźnym oddechem, nastroiła pozytywnie, rozkuła
                                                    > chłodne pokłady depresji, co wpijała się w Twoje ciało i nie pozwalała
                                                    dostrzec
                                                    >
                                                    > jasnej strony życia. Ty krzyczysz dalej, szalikiem okręcone Twoje wątpliwości
                                                    > na palecie słow Szekspira rozmyte, niepewne, myślisz czy to te właściwe wersy
                                                    > na stronie zapisanej. Wiersz bez wzroku, kamień niesłyszący lecz prawdziwy,
                                                    > niewruszony, wieczny.Sam wśród wszystkich nieobecnych krzyczysz głosem bez
                                                    > krzyku, ciszą jak grzmot uderzasz i nie wiesz kim jesteś, czego pragniesz, co
                                                    > było jest i będzie.Szukasz i nie znajdujesz. Myślisz, że jesteś? Nie dowiesz
                                                    > się nigdy niczego.Nie jesteś pewien. A może wszystko na odwrót. Dobrze gdyby
                                                    > tak. Nic, coś, wiem, chciałbym! W końcu i tak przyjdzie jasność.
                                                    Świetnie ująłeś! To jak egzegeza...
                                                  • 18.04.04, 14:32
                                                    Może i świetnie ale i tak cięgi dostałem ze nieznajomość rzeczy. Chyba będę się
                                                    musiał do tego przyzwyczaić. Tylko nie wiem już czy to ignorować, czy też
                                                    spojrzeć na siebie inaczej niż dotychczas. To może być dość trudne. Co do
                                                    egzegezy to też nie był bym pewny. Nazwałbym to raczej egzemplifikacją , tylko
                                                    nie wiem czy mi sie udało.Pozdrawiam smutno.
                                                  • 18.04.04, 15:03
                                                    szkatulka nie byla zupelnie pusta. efekty przeszly
                                                    przynajmniej czesc oczekiwan. glowa do gory :)
                                                  • 19.04.04, 11:43
                                                    Świat - wszystko płynie Wypływa Otacza
                                                    Światło I ruchy zewsząd napowietrzne
                                                    Słoneczna tarcza Ciemna Niewidoczna
                                                    Cienie istnieją przez nanosekundę
                                                    Nie możesz wtedy poznać głosu

                                                    Słowo widzialne Pismo sympatyczne
                                                    Znaczy byt chmur przejrzystych
                                                    niczym dmuchawce(Mniszek pospolity
                                                    tak żółto kwitnie niczym słońce czyste)
                                                    Potem jest zwiewne Potem ulatują
                                                    Słupki substancje lotne i nie lotne
                                                    I nagle słońce staje się chmurą
                                                    Zielone trawy trwają Miękkość ziemi
                                                    I płatki róży lecą nieprzytomne
                                                    Dla definicji piękna

                                                    Świat jest co chwila Z nagła wertykalny
                                                    I lekko muśnie drżącą trzcinę
                                                    Pascalom zechce oddać miarę wiatru
                                                    Co obojętny Zapatrzony w niebo
                                                    Chmur pełne Przetrwa wtedy mgnieniem
                                                    Nie wszystko płynie Bo nie wszystko płynne
                                                    Heraklitowi zda się przywidzeniem


                                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 23.04.04, 17:54
                                                    quasthoff napisał:

                                                    > Świat - wszystko płynie Wypływa Otacza
                                                    > Światło I ruchy zewsząd napowietrzne
                                                    > Słoneczna tarcza Ciemna Niewidoczna
                                                    > Cienie istnieją przez nanosekundę
                                                    > Nie możesz wtedy poznać głosu
                                                    >
                                                    > Słowo widzialne Pismo sympatyczne
                                                    > Znaczy byt chmur przejrzystych
                                                    > niczym dmuchawce(Mniszek pospolity
                                                    > tak żółto kwitnie niczym słońce czyste)
                                                    > Potem jest zwiewne Potem ulatują
                                                    > Słupki substancje lotne i nie lotne
                                                    > I nagle słońce staje się chmurą
                                                    > Zielone trawy trwają Miękkość ziemi
                                                    > I płatki róży lecą nieprzytomne
                                                    > Dla definicji piękna
                                                    >
                                                    > Świat jest co chwila Z nagła wertykalny
                                                    > I lekko muśnie drżącą trzcinę
                                                    > Pascalom zechce oddać miarę wiatru
                                                    > Co obojętny Zapatrzony w niebo
                                                    > Chmur pełne Przetrwa wtedy mgnieniem
                                                    > Nie wszystko płynie Bo nie wszystko płynne
                                                    > Heraklitowi zda się przywidzeniem

                                                    Przelozmy to za pomoca autoamtycznego translatora na angielski a dostaniemy:


                                                    World floats everything it floats - emerge enclose (enclose with)
                                                    enlightened < light > and then, then, < sweat > then, < sweat > is nothing by
                                                    movements (traffic)
                                                    yellow sunny shield dark invisible
                                                    shadow exist
                                                    not can learn voice
                                                    word seen letter appealing
                                                    signify life cloud clear ( common-place so flourish sun clean )
                                                    pillar substance mobile
                                                    zewsząd napowietrzne nanosekundę dmuchawce Mniszek zwiewne ulatują
                                                    and not mobile and suddenly < snap > sun floats become
                                                    cloud green grass last softness land (
                                                    earth) and petals of rouge (roses) fly be
                                                    for definition with (from) unconscious world
                                                    that moment snap vertical beautiful (fine)
                                                    < beauty > and then, everything full floats
                                                    to sky of cloud easily reed pascals preen shaky
                                                    < shake > care to return measure wind
                                                    that indifferent survive not Zapatrzony
                                                    mgnieniem because everything liquid
                                                    will seem not Heraklitowi przywidzeniem

                                                    A teraz rezultat z powrotem na polski:

                                                    Świat puszcza w obieg (płynie) wszystkie to puszcza w obieg (płynie) -
                                                    powstają załączają (załączają z ) oświecił (oświecony) < oświetlać (światło;
                                                    lekki; zapalać) > i potem, potem, < *sweat* > potem, < *sweat* > jest ni przez
                                                    ruchy (ruch ) żółkną słoneczną tarczę ciemny niewidzialny cień istnieją nie może
                                                    uczyć się (poznawać; dowiadywać się) słowa głosu list (litera) odwołujący się
                                                    znaczą (okazywać) chmurę życia (długotrwałość) wyraźny ( komunał (rzecz
                                                    codzienna; banalny; pospolity) tak (więc) kwitną (prosperować) słońce oczyszczać
                                                    (czysty) ) kolumna (słup; podtrzymywać) istota zmienny *zewsz*ą*d*
                                                    *napowietrzne* *nanosekund*ę *dmuchawce* *Mniszek* *zwiewne* *ulatuj*ą i nie
                                                    zmienny i nagle < szczękać (nagły) > pływania słońca stają się chmurą zielona
                                                    trawa ostatnio (ostatni; trwać) *softness* ziemia ( ziemiia (ziemny) ) i płatki
                                                    *rouge* (podnosi się ) lecą jest dla definicji z (od ) *unconscious* świat
                                                    (światowy) co (żeby; który) moment szczękają pionowym pięknym (kara pieniężna
                                                    (karać mandatem; wspaniały) ) < piękność > i potem, wszystkie pełne pływania do
                                                    nieba chmury łatwo reredaktor *pascals* muskają drżący < trząść (wstrząs) >
                                                    troska (uwaga) do odwrotnego wiatru miary co (żeby; który) obojętny przeżywają
                                                    (zostawać przy życiu) nie *Zapatrzony* *mgnieniem* dlatego że wszystek płyn
                                                    będzie wydawać się nie *Heraklitowi* *przywidzeniem*

                                                    Ostatnie zdanie mi szczegolnie podoba: Zapatrzony mgnieniem dlatego że wszystek
                                                    płyn będzie wydawać się nie Heraklitowi przywidzeniem.

                                                    Hmmm... Mma pewne skojarzenia...

                                                    :-))



                                                  • 23.04.04, 18:37
                                                    Ciekawe, co by wyszlo, gdybysmy przepuscili ten poemat jeszcze ze dwa razy
                                                    przez translatora? Moze nowy nurt w poezji?
                                                  • 23.04.04, 18:40
                                                    Moge to zrobic :-)))
                                                  • 24.04.04, 10:03
                                                    Przeto kazdy wiersz jak przejdzie translację( mnie sie kojarzy z trepanacja
                                                    szaszki...) może sie okazać zupełnie czymś innym. A przeciez nie o to chodzi.
                                                    Dosłownosc tłumaczenia powoduje ze pointa, alegorie , skojarzenia staja zupełne
                                                    inne, płytkie wręcz i banalne albo przestają istniec. Wiwisekcja.A swoja droga
                                                    to ciekawe sa poetyckie skojarzenia u Miltonii, przewaga alkoholowych miraży..
                                                    No ale nie sama wódka sie zyje...
                                                  • 25.04.04, 09:37
                                                    Jotek, nie do konca moge sie z Toba zgodzic w kwestii trepanacji.
                                                    Doslownos tlumaczenia moze czasem utwor ubogacic o ciekawe skojarzenia, ze o
                                                    alegoriach i poincie nie wspomne. Szczegolnie wtedy, gdy wzmiankowane w dziele
                                                    pierwotnym nie istnieja albo nie sa czytelne dla odbiorcy.
                                                    Zgadzam sie natomiast z Toba, ze nie sama wodka sie zyje, winem tez.
                                                  • 27.04.04, 13:44
                                                    Nie wierzysz - mówiła miłość
                                                    w to że nawet z dyplomem zgłupiejesz
                                                    że zanudzisz talentem
                                                    że z dwojga złego można wybrać trzecie
                                                    w życie bez pieniędzy
                                                    w to że przepiórka żyje pojedynczo
                                                    w zdartą korę czeremchy co pachnie migdałem
                                                    w zmarłą co żywa pojawia się we śnie
                                                    w modnej nowej spódnicy i rozciętej z boku
                                                    w najlepsze najgorsze
                                                    w każdego łosia co ma żonę klępę
                                                    w dziewczynkę z zapałkami
                                                    w niebo i piekło
                                                    w diabła i Pana Boga
                                                    w mieszkanie za rok

                                                    Poczekaj jak cię rąbnę
                                                    to we wszystko uwierzysz

                                                    poezje wybrane, 1979 Jan Twardowski
                                                  • 04.05.04, 20:44
                                                    A jednak odszedłeś Książę
                                                    W niestatecznycm wieku
                                                    Wieku zdrad i klęsk
                                                    Wieku wielkiej ucieczki
                                                    Wygnania z oblężonych miast
                                                    I nie przywołasz już nowych mitów
                                                    Dokąd odszedłeś Tylko sam

                                                    Tam nic nie znaczy dotyk ręką
                                                    Bo wieczność przestrzeń ma zdobytą
                                                    Za siódmą Bramą Nie ma bram
                                                    (Dopóki niebo nie otworzy
                                                    Zamków w niebieskim przewodniku
                                                    Firmament będzie twardo stał)

                                                    W powietrzu pełniej Oczyszczenie
                                                    (Po burzy łatwy nastał spokój)
                                                    W powietrzu pełniej Już jesteśmy
                                                    Gotowi Oddech w pełnym mroku

                                                    Odchodzisz Książę Nie odchodzi
                                                    Zastygła mowa i milczenie
                                                    Więcej Ci powie Bo bezradne
                                                    Słowo w istnieniu ostatecznym
                                                    Kiedy umiera tylko ciało
                                                    A duch jest zawsze nie obecny

                                                    Odchodzisz Książę Noc już śpi
                                                    I dzień nastanie To już wieczność
                                                    Odchodzisz Książę Właśnie dziś
                                                    Kiedy Fortynbras płakać przestał

                                                    28/29 lipca 1998 roku

                                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 05.05.04, 13:51
                                                    A jednak odszedłes książę!Do dziś odczuwamy odejście Zbigniewa Herberta,księcia
                                                    poetów...
                                                  • 05.05.04, 13:57
                                                    Ks. Jan od biedronki nieco przekornie napisał: "Poczekaj aż cię rąbnę,/ To
                                                    wtedy we wszystko uwierzysz".. Tak sie zdarza z nami bładzącymi że czasami
                                                    jakiś silny wstrząs powoduje powrót do wiary ,( dzieciństwo wiary)i nie
                                                    tylko... Polecam ostatnio wydane wiersze ks. Jana Twardowskiego " Zawsze na
                                                    zawsze" . ileż tam pieknych strof porażajacych prostotą!
                                                  • 05.05.04, 14:01
                                                    Widzę ze Miltonia , Edzioszka et company milczą.Wiersz ks. Jana mówi
                                                    wszystko...
                                                  • 05.05.04, 17:00
                                                    Coz, wypada mi tylko odpowiedziec wierszem, ktorym niewatpliwie ulubieniec
                                                    Quastka sie inspirowal. Ocene, jak mu poszlo zostawiam Wam.


                                                    „Tren Fontynbrasa” Zbigniew Herbert

                                                    Teraz kiedy zostaliśmy sami możemy porozmawiać książę jak mężczyzna z mężczyzną
                                                    chociaż leżysz na schodach i widzisz tyle co martwa mrówka
                                                    to znaczy czarne słońce o złamanych promieniach
                                                    Nigdy nie mogłem myśleć o twoich dłoniach bez uśmiechu
                                                    i teraz kiedy leżą na kamieniu jak strącone gniazda
                                                    są tak samo bezbronne jak przedtem To jest właśnie koniec
                                                    Ręce leżą osobno Szpada leży osobno Osobno głowa
                                                    i nogi rycerza w miękkich pantoflach

                                                    Pogrzeb mieć będziesz żołnierski chociaż nie byłeś żołnierzem
                                                    jest to jedyny rytuał na jakim trochę się znam
                                                    Nie będzie gromnic i śpiewu będą lonty i huk
                                                    kir wleczony po bruku hełmy podkute buty konie artyleryjskie werbel werbel wiem
                                                    nic pięknego
                                                    to będą moje manewry przed objęciem władzy
                                                    trzeba wziąć miasto za gardło i potrząsnąć nim trochę

                                                    Tak czy owak musiałeś zginąć Hamlecie nie byłeś do życia
                                                    wierzyłeś w kryształowe pojęcia a nie glinę ludzką
                                                    żyłeś ciągłymi skurczami jak we śnie łowiłeś chimery
                                                    łapczywie gryzłeś powietrze i natychmiast wymiotowałeś
                                                    nie umiałeś żadnej ludzkiej rzeczy nawet oddychać nie umiałeś

                                                    Teraz masz spokój Hamlecie zrobiłeś co do ciebie należało
                                                    i masz spokój Reszta nie jest milczeniem ale należy do mnie
                                                    wybrałeś część łatwiejszą efektowny sztych
                                                    lecz czymże jest śmierć bohaterska wobec wiecznego czuwania
                                                    z zimnym jabłkiem w dłoni na wysokim krześle
                                                    z widokiem na mrowisko i tarczę zegara

                                                    Żegnaj książę czeka mnie jeszcze projekt kanalizacji
                                                    i dekret w sprawie prostytutek i żebraków
                                                    muszę także obmyślić lepszy system więzień
                                                    gdyż jak zauważyłeś słusznie Dania jest więzieniem
                                                    Odchodzę do moich spraw Dziś w nocy urodzi się
                                                    gwiazda Hamlet Nigdy się nie spotkamy
                                                    to co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii

                                                    Ani nam witać się ani żegnać żyjemy na archipelagach
                                                    a ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę



                                                  • 10.05.04, 01:39
                                                    Nic nie napiszę, ze słów brakujących
                                                    w myśli mojej, nie stworzę tego,
                                                    co chciałbym, być może kiedyś,
                                                    nie teraz; jakiej siły użyć aby nic,
                                                    stało się czymś?
                                                    Napisać NIC!?
                                                  • 10.05.04, 13:28
                                                    To nie jest zly pomysl. Myslicie ze JT-K zrezygnuje z tworzenia?
                                                    -----------------
                                                    Nawiasem mowiac, jak mozna pozegnac Herberta to niech to pokaze:

                                                    www.poema.art.pl/site/itm_3988.html
                                                    Ciekawe jak teraz po Kaczmarskim zaczyna sie dzielenie schedy.
                                                  • 10.05.04, 15:40
                                                    Nikt nie musi rezygnować z tworzenia.Ale ocenianie wierszy w zupełnym oderwaniu
                                                    od kontekstu jest bez sensu.Jak widzę,cała dyskusja o poezji w tym portalu jest
                                                    jałowa.Mogłbym wprost powiedziec że zeszła na manowce.Jeśliby porównać inne
                                                    portale poswiecone róznym poetom to wydaja sie one zupełnie bezpłciowe, akurat
                                                    tutaj jest sporo wypowiedzi,o różnym ciężarze gatunkowym. I tak niektórym
                                                    uczestnikom tej dyskusji mieszają sie rózne wiersze ,ze przypisywanie ich do
                                                    konkretnego jednego autora nawet przy jego stanowczym zaprzeczeniu ,zda sie
                                                    byc zadaniem Syzyfowym. Ale widze ze przybrało to efekt tzw.śniegowej kuli.
                                                  • 10.05.04, 16:16
                                                    Mysmy tutaj zostali poproszeni o ocene i naciskani ja wyrazilismy. Zazwyczaj
                                                    nie analizuje dokladnie wiersza albo trafia on do mnie albo nie, daje mi do
                                                    myslenia albo nie. Podobnie jest z innymi dziedzinami sztuki, chociaz w
                                                    malarstwie na przyklad latwiej mi ocenic warsztat tworcy niz w poezji. Czesc
                                                    tej, jak to nazywasz dyskusji to tylko zart :)
                                                  • 15.05.04, 15:13
                                                    Trzeba sklecić parę słow bo odchodzimy w niebyt. Ot, co? Tylko tyle na razie.
                                                    Hej! A i tak dobijamy do dwusetki. I jeszcze nikt tak nie miał. Hej!
                                                  • 16.05.04, 09:50
                                                    No co Ty Qastek, na ilosc a nie na jakosc stawiasz? Hmmm, to juz mi sie
                                                    rozjasniac zaczyna. Jarek plodny nadzwyczaj jest...
                                                  • 17.05.04, 02:41
                                                    I na ilość, i na jakość. Trzeba się trochę wysilić aby odczytać to co nie
                                                    napisane słowami, co między nimi, ale też co jest jasne tylko wtedy, kiedy tę
                                                    jasność się dostrzega tak zwyczajnie ciesząc się, że się rozumie to, co jest
                                                    zrozumiałe, ponieważ jest tak naturalne; co wypływa ze słowa - słowo następne
                                                    aż do ostatniego.
                                                  • 17.05.04, 08:51
                                                    Poezja to nie szyfr. Przeslanie powinno byc czytelne chociaz czasmi wymaga
                                                    wiedzy (jak chociazby u wymienianego w tym watku Herberta. Bez znajomsci
                                                    mitologii czy Szekspira niektore jego wiersze moga byc niezrozumiale). Zabawa
                                                    slowami, owszem ale ich niejednoznacznoscia czy wieloznacznoscia, chociaz
                                                    bardziej mi ona do kabaretu niz wierszoklectwa pasuje. W przytaczanych przez
                                                    Ciebie wierszach natomiast slowom nadaje sie nowe znaczenia wg widzimisie
                                                    tworcy. Nie ma tam ani tresci, brakuje logiki i wlasciwie nie wiadomo po co to
                                                    wszystko.
                                                  • 19.05.04, 00:27
                                                    (tryptyk na pożegnanie XX wieku...)

                                                    I.
                                                    Eugenika

                                                    Ionesco Mon Cher
                                                    Monsieur Godot
                                                    Niech pan nie czeka
                                                    Czas będzie tylko próbą
                                                    Do wieczności
                                                    A na wyżynie Śpiącej
                                                    Siedmiogrodu
                                                    Nikt nie zapyta
                                                    O pańskie Spóźnienie

                                                    Widać jesteśmy
                                                    Bardziej doskonali
                                                    Chociaż spieszymy się
                                                    Przeskakując Stopnie
                                                    Ewolucji Dostajemy
                                                    Wirtualnej zadyszki
                                                    I nasza świadomość
                                                    Zdaje się być
                                                    Nieobecnością
                                                    Nie usprawiedliwioną
                                                    Na lekcji historii
                                                    Na lekcji języka
                                                    Obcego
                                                    I dialektów rodzimych

                                                    Widać jesteśmy


                                                    II.

                                                    Klon

                                                    Amicus: Veni Vidi Vici
                                                    Listek na drzewie
                                                    Pachnie zieleń
                                                    Rozcapierzone palce
                                                    Okaleczony liść

                                                    Krew jest żywicą
                                                    Stygnie stągiew
                                                    I miesza nagle
                                                    Jak chorągwie
                                                    Mnożące się
                                                    Ego i ja
                                                    Uwielokrotniony
                                                    Powtórzony

                                                    To ja te cechy
                                                    Nieuchwytne
                                                    Ja przyjacielu
                                                    Powtarzalny

                                                    Sklonowany
                                                    Embrionalny
                                                    Drzewo pięciopalczaste
                                                    Drzewo rozumne

                                                    Las homoidalny


                                                    III.

                                                    I oto stała się jasność...

                                                    Dzień taki ciemny
                                                    Sączy słońce Zza chmur

                                                    Jakie jeszcze nadejdą noce?
                                                    Czas przez siebie pochłonięty

                                                    Cmentarz Stary klon
                                                    Z czerwonych liści rozebrany

                                                    Płyta kamienna
                                                    Ciężko pochylona

                                                    Dosięga ciemności
                                                    Tak jasnej
                                                    Wiekuistej
                                                    Jak ten oto klon?

                                                    Tablica
                                                    Kamienna Tablica

                                                    Pod tobą
                                                    Bez napisu


                                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień


                                                    Luty 1986 - grudzień 2000r
                                                  • 21.05.04, 23:31
                                                    Co nas złączyło? Dlaczego złączyło?
                                                    Oto jest jedna z tych dziwnych zagadek,
                                                    Które w mym mózgu nurtują. Tą siłą
                                                    Byłaż konieczność? Czy był to przypadek?

                                                    Czyli się losem ta potęga zowie?
                                                    Czy przeznaczeniem? Czy te dwa motory
                                                    Są jedną myślą w rozdwojonym słowie
                                                    Czy dwiema siły treści różnowzorej?

                                                    Nieraz, gdy stajesz jak bóstwo przede mną
                                                    I gdy mię olśni duszy twej słoneczność,
                                                    Czcząc mimowiednie twą jasność tajemną
                                                    Klękam przed tobą i mówię: Konieczność!

                                                    Lecz, gdy cię widzę słabą i upadłą,
                                                    Demon, wieczysty moich zwątpień świadek,
                                                    Kreśląc mi węglem duszy twej zwierciadło,
                                                    Każe mi powstać i mówię: Przypadek!


                                                    Antoni Lange
                                                  • 23.05.04, 10:42
                                                    Nawet i nie tuzy
                                                    Mają swoje muzy
                                                    Twórczośc bez ich skrzydła
                                                    Ma smak mydła

                                                    Gdy odleci Muzka
                                                    Chocby do Pułtuska
                                                    Pióro papier muska
                                                    Niby kluska

                                                    Nawet i nie tuzy
                                                    Maja swoje muzy
                                                    Z wyobraźni gruzy
                                                    Gdy zabraknie muzy

                                                    Niech zaszumią w ciszy
                                                    Lżej od szmeru myszy
                                                    Sercem nie usłyszy
                                                    Nawet nie tuz
                                                  • 27.05.04, 18:33
                                                    Sierpień AD 1989 Rdzawe wody Newy
                                                    Dopóki wolno płynie nurtem zatoki Metro
                                                    Szum fal morkich Na stacji Cziornaja Rieczka
                                                    Słychać poprzez echo Pełzające wagony
                                                    Jeszcze Leningrad w pół Peterburg Tylko
                                                    Fontanka ta sama Nie ta sama Ten pokój
                                                    Wołanie niemych ust Ikony Kazańskoj Materi
                                                    I Biblia którą wiecznie czyta Anna
                                                    Co widziała w tobie smutek Osi
                                                    Tu byłeś

                                                    Październik AD 1990 Chłód odwilży
                                                    Tomik twoich wierszy w rękach Saszy De
                                                    I twarz dziewczyny Odbita na Newskim
                                                    Prospekcie Przez Gabloty długą ćmę
                                                    W obłoku węży (Tak wygląda pokój na pustyni)
                                                    W przejściu podziemnym Gdzie
                                                    Hadesy się mieszają z kraterami wystygłymi
                                                    I dziewczynek z zapałkami stoją armie
                                                    I śpiewają Przepływają pyły Obłoki
                                                    Zmierzchy Siniewyje Czarno-Białe
                                                    (To może być dwubarwny błękit?)
                                                    To może było w Ermitażu
                                                    Gdzie Ajwazowskij wciąż wyklęty
                                                    Wśród setek płócien Morza całe
                                                    Sunięciem pędzla wtrącał w odmęt
                                                    To może było w Ermitażu
                                                    To może było w Russkim Muzej
                                                    Gdy nagły błysk nam darowano
                                                    Żeby nie budzić cudzych sumień
                                                    To może było na Syberii
                                                    W łagodnej głosce Tiurmy Łagru
                                                    Gdy kawał ziemi zamarznięty
                                                    Był tylko częścią krajobrazu?
                                                    Tu byłeś.

                                                    A kiedy słońce płynną kulę
                                                    Ukryje za ostatnim drzewem
                                                    Tam gdzie ten szpaler Karabiny
                                                    I czaszki co rzędami leżą
                                                    A kiedy nocą w Komarowie
                                                    Roznosi słowik Podsłuch bytu
                                                    Nawet po śmierci Wielosłowiem
                                                    Śledzić Cię będą do przecinków
                                                    I cóż że leże cieniem legną
                                                    Pod tą kaliną Jej czerwoność
                                                    Karmin Twych ust wciąż nawołuje
                                                    I nie pozwoli duszy spłonąć
                                                    Bo cóż jest przestrzeń? Jej tu nie ma
                                                    Pusty jest pokój Dym po ogniu
                                                    Serce tak silne W płucach flegma
                                                    I suchy trzask krótkiego kaszlu
                                                    Tu byłeś
                                                    Żałko Żałko Gordoje żełanije
                                                    Jest w twej mowie chropowata miękkość
                                                    Kiedy słyszę plusk Newy I płyniesz
                                                    Newskim Prospektem
                                                    Po Brodwayu
                                                    Jesteś.
                                                    Nie ma już nocy One przeminą.

                                                    28.01. - 03.02.1996


                                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 02.06.04, 16:22
                                                    Sędziowie

                                                    Kiedy spotykają
                                                    Prawodawców na Agorze
                                                    W każdej epoce Będą Strażnikami
                                                    Wielu pojęć spiętych definicjami z Kodeksów

                                                    Odczuwając tę odpowiedzialność
                                                    Pomimo drętwoty języka
                                                    Drżąc Nad wykładnią
                                                    I częściami mowy

                                                    Szukając Złotego środka
                                                    Jakżeby precyzyjniej oddać myśl?
                                                    Jakiego użyć pojęcia?

                                                    Zgodnie z prawem i z własnym sumieniem

                                                    W końcu

                                                    Najważniejsze jest
                                                    ustalenie prawdy obiektywnej

                                                    Ależ jakiż ciężar dźwigają!
                                                    Cięższy niż czysta kartka papieru
                                                    Ponad sentencję


                                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 09.06.04, 13:08
                                                    Stare Kobiety

                                                    Stare kobiety są młode
                                                    już wygojone ich żałoby
                                                    po tych co zmarli
                                                    po tych co żywi

                                                    Dopiero teraz umiałyby kochać
                                                    tak aby nic nie żądać w zamian

                                                    Dopiero teraz poprzez przezroczystość świata
                                                    widzą że ból radość są tym samym

                                                    Dopiero teraz mogłyby być dziećmi
                                                    z wiarą złożoną z ufności i pragnienia

                                                    Dopiero teraz umiałyby być piękne
                                                    pięknością zgasłej gwiazdy ziemi

                                                    Stare kobiety patrzą w lustro
                                                    To nie ja krzyczą z pomarszczonej skóry

                                                    Stare kobiety umierają
                                                    Prawdziwa młodość jest na końcu drogi



                                                    Małżeństwo

                                                    Że tak im było dane
                                                    zestarzeć się jak świątkom przy drodze
                                                    tak samo spróchniali
                                                    tak samo
                                                    poorani mrozem i zawieją

                                                    Że tak im dozwolono
                                                    iść serce w serce
                                                    biodro w biodro
                                                    zmarszczka w zmarszczkę

                                                    Że tak im darowano
                                                    istnieć w sobie podwójnie
                                                    i milczeć wzajemnie

                                                    Że tak im dopuszczono
                                                    by nawet w sen schodzili razem
                                                    on ją obejmował na poduszce
                                                    by o kamień snu nie zraniła stopy

                                                    Że tak ich wysłuchano
                                                    aby to on
                                                    czerwone jabłko niósł jej do szpitala
                                                    i ukląkł w jej ostatniej łzie
                                                  • 09.06.04, 20:09
                                                    Być to bardzo boli
                                                    więc pragniemy bólu

                                                    Kochać to boli
                                                    więc kochamy

                                                    Żyć to najtrudniej
                                                    więc żyjemy

                                                    Umierać niemożliwe
                                                    umieramy

                                                    Znają smak szczęścia
                                                    ci co płakali ze szczęścia


                                                    Elżbiecie i Romanowi Stachyrom
                                                  • 15.06.04, 17:43
                                                    Same pytania, brak odpowiedzi. Czemu musi tak być? Czemu musi tak? Czemu musi?
                                                    Czemu? Cze...?
                                                  • 15.06.04, 18:57
                                                    to jest jedyny wiersz na świecie , który ma swój pomnik:)(nota bene w Finlandii)
                                                    pzdr

                                                    ### Opowiadanie o starych kobietach

                                                    Lubię stare kobiety
                                                    brzydkie kobiety
                                                    złe kobiety
                                                    są solą ziemi

                                                    nie brzydzą się
                                                    ludzkimi odpadkami

                                                    znają odwrotną stronę
                                                    medalu
                                                    miłości
                                                    wiary

                                                    przychodzą i odchodzą
                                                    dyktatorzy błaznują
                                                    mają ręce splamione
                                                    krwią ludzkich istot

                                                    stare kobiety wstają o świcie
                                                    kupują mięso owoce chleb
                                                    sprzątają gotują
                                                    stoją na ulicy z założonymi
                                                    rękami milczą

                                                    stare kobiety
                                                    są nieśmiertelne

                                                    Hamlet miota się w sieci
                                                    Faust gra rolę nikczemną i śmieszną
                                                    Raskolnikow uderza siekierą

                                                    stare kobiety są
                                                    niezniszczalne
                                                    uśmiechają się pobłażliwie

                                                    umiera bóg
                                                    stare kobiety wstają jak co dzień
                                                    o świcie kupują chleb wino rybę
                                                    umiera cywilizacja
                                                    stare kobiety wstają o świcie
                                                    otwierają okna
                                                    usuwają nieczystości
                                                    umiera człowiek
                                                    stare kobiety
                                                    myją zwłoki
                                                    grzebią umarłych
                                                    sadzą kwiaty
                                                    na grobach

                                                    lubię stare kobiety
                                                    brzydkie kobiety
                                                    złe kobiety

                                                    wierzą w życie wieczne
                                                    są solą ziemi
                                                    korą drzewa
                                                    są pokornymi oczami zwierząt

                                                    tchórzostwo i bohaterstwo
                                                    wielkość i małość
                                                    widzą w wymiarach właściwych
                                                    zbliżonych do wymagań
                                                    dnia powszedniego

                                                    ich synowie odkrywają Amerykę
                                                    giną pod Termopilami
                                                    umierają na krzyżach
                                                    zdobywają kosmos

                                                    stare kobiety wychodzą o świcie
                                                    do miasta kupują mleko chleb
                                                    mięso przyprawiają zupę
                                                    otwierają okna
                                                    tylko głupcy śmieją się
                                                    ze starych kobiet
                                                    brzydkich kobiet
                                                    złych kobiet

                                                    bo to są piękne kobiety
                                                    dobre kobiety
                                                    stare kobiety
                                                    są jajem
                                                    są tajemnicą bez tajemnicy
                                                    są kulą która się toczy

                                                    stare kobiety
                                                    są mumiami
                                                    świętych kotów

                                                    są małymi
                                                    pomarszczonymi
                                                    wysychającymi
                                                    źródłami owocami

                                                    albo tłustymi
                                                    owalnymi buddami
                                                    kiedy umierają
                                                    z okna wypływa
                                                    łza
                                                    i łączy się
                                                    na ustach z uśmiechem
                                                    młodej dziewczyny

                                                    1963
                                                    --
                                                    bywa i tak...
                                                    =============

                                                    Żyrafa tli się w rytmie jaki nadasz temu tleniu:

                                                    "TLĄCA SIĘ ŻYRAFA(czyli forum k.reskatorum)"

                                                    ==============================================
                                                    a piekło to świ
                                                  • 21.06.04, 17:02
                                                    "Do kogo mówię"

                                                    Do kogo mówię gdy mówię do siebie
                                                    kogo słyszę słuchając głosu w sobie
                                                    kto się krząta tam w głębi
                                                    w kamieniołomach mnie
                                                    kto odwala te czarne bryły
                                                    kto toczy we mnie głaz
                                                    pod nadaremną górę
                                                    czyje te ledwo rozpoczęte rysy
                                                    czyje te porzucone skóry kogoś
                                                    boleśnie rosnącego we mnie
                                                    czyje to pracowite palce
                                                    cierpliwie tkają kruchą przestrzeń
                                                    Czy ten robotnik ukończy robotę
                                                    nie rozpoznany nigdy
                                                    czy odejdzie ze mną
                                                  • 23.06.04, 20:57
                                                    Pisać, nie pisać?
                                                    Pisać, nie pisać?
                                                    Pisać, nie pisać?
                                                    Pisać. Nie pisać?
                                                    Pisać. Nie pisać?
                                                    Pisać. Nie pisać?
                                                    PISAĆ, NIE PISAĆ?
                                                    P I S A Ć !!!!!!!
                                                  • 07.07.04, 16:07
                                                    Strona już jest. Dla zainteresowanych i tych, których nie zainteresuje.
                                                    Pozdrowienia.
                                                  • 12.07.04, 17:29
                                                  • 13.07.04, 13:49
                                                    ??????????????????????????????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                  • 13.07.04, 19:49
                                                    Ciszo
                                                    Przebacz
                                                    Nie wiedzieli
                                                    Co czynią
                                                    Oprawcy

                                                    Którym nikt
                                                    Nie przebaczy?

                                                    Nie znają
                                                    Tego słowa
                                                    Ani miłości
                                                    Nikt nie znał
                                                    Więc lecą

                                                    Wysoko
                                                    Do nieba


                                                    15.09.2001


                                                    Jarosław Trześniewski - Kwiecień
                                                  • 14.07.04, 15:27
                                                    Powiedz i ty,
                                                    powiedz jako ostatni,
                                                    powiedz swą sentencję.

                                                    Mów -
                                                    lecz nie oddzielaj "nie" od "tak".
                                                    Daj swej swntencji również sens:
                                                    daj jej cień.

                                                    Daj je cienia dość,
                                                    daj jej tyle,
                                                    ile widzisz go wokół siebie
                                                    podzielonego między północ, południe i północ.

                                                    Rozejrzyj się wkoło:
                                                    patrz, jakie życie staje w krąg -
                                                    przy śmierci! Jakie życie!
                                                    Prawdę powiada, kto cień wypowiada.

                                                    Lecz teraz kurczy się miejsce, gdzie stoisz:
                                                    dokąd teraz, rozebrany z cienia, dokąd?
                                                    Wznoś się. Po omacku.
                                                    Coraz cieńszy, coraz mniej poznawalny, delikatniejszy!
                                                    Delikatniejszy: nić,
                                                    po której opaść chce gwiazda:
                                                    by płynąć dołem, dołem,
                                                    gdzie siebie widzi, jak midocze: w wydmach
                                                    wędrujących słów.



                                                    Paul Celan

                                                    przekład: Feliks Przybylak


                                                  • 14.07.04, 15:33
                                                    Quastek, Ty to jesteś nieugięty.. cóż za uparciuch! ;)
                                                  • 14.07.04, 16:20
                                                    Nieugięty, znaczy marudny i niemożebnie nudny, chciałaś powiedzieć EDZIOSZKO.
                                                    Polecam w takim razie stronę Jarosława z Mławy; możesz skorzystać jeżeli
                                                    zechcesz. Nic na siłę. Pozdrawiam.
                                                    www.trzesniewskikwiecien.prv.pl
                                                  • 14.07.04, 16:28
                                                    albo raczej wytrwale broniący swych racji.. zaglądałam już na stronę Jarka ;)
                                                  • 15.07.04, 10:53
                                                    Skromnie, bo skromnie ale prawdziwie.Hej!
                                                  • 15.07.04, 12:26
                                                    A nie ma Jarek jakichs aktualniejszych fotek?
                                                  • 15.07.04, 12:53
                                                    W miarę aktualny konterfekt Jarosława znajduje się na podstronie "Kontakt",
                                                    jednakowoż przyznać trzeba, że w rzeczywiostości poeta wygląda o wiele
                                                    piękniej, a ostatnio schudł 11 kg.
                                                  • 15.07.04, 13:13
                                                    opis diety wierszem...
                                                    czyż można aż tak pomarzyć
                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 15.07.04, 13:36
                                                    Ooo, wlasnie!
                                                  • 15.07.04, 15:51
                                                    Schudnąć 40 kilogramów, to jest dieta cud. Tylko co zostanie z człowieka? Sama
                                                    poezja! Ot co!
                                                  • 15.07.04, 18:25
                                                    Poezja to skora i kosci?
                                                  • 16.07.04, 00:12
                                                    Nie to miałem na myśli.
                                                  • 16.07.04, 07:50
                                                    gaszenia wrażliwości....

                                                    a wiersze...
                                                    czytam czasem :o)....

                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 16.07.04, 12:04
                                                    Chciałbyś przeczytać wiersz w takiej postaci:?

                                                    ...SZUMI ŹRÓDŁO

                                                    Wy, modlitw, wy, bluźnierstw, wy
                                                    ostre od modlitw noże
                                                    mojego milczenia.

                                                    Wy, moje, ze mną u-
                                                    łomne słowa, wy,
                                                    moje proste.

                                                    I ty:
                                                    ty, ty, ty,
                                                    moje prawdziwe, z prawdziwości
                                                    odarte - Później
                                                    róż -:

                                                    Jak wiele, o, jak wiele
                                                    świata. Jak wiele
                                                    dróg.

                                                    Ty, szczudło, skrzydło. My - -

                                                    My zaśpiewamy dziecinną piosenkę,
                                                    tę, słyszysz, tę
                                                    o czło, o wieku, o człowieku, tak, tę
                                                    o zaroślach i o
                                                    dwojgu oczu, co w nich w pogotowiu leżały jako
                                                    łza - i -
                                                    łza.


                                                    Paul Celan

                                                    przekład: Ryszard Krynicki
                                                  • 16.07.04, 13:58
                                                    quasthoff napisał:

                                                    > Nie to miałem na myśli.

                                                    Taaak? A niby co?
                                                  • 17.07.04, 16:56
                                                    Same konkrety, na przykład Verdi, Rossini, Bellini i Donizetti, że o Mozarcie i
                                                    Bachu nie wspomnę. Ostatnio modny też Salieri to będzie na deser z Bartoli.
                                                    Smacznego.
                                                  • 18.07.04, 11:49
                                                    No dobrze, to jest strawa dla ducha, a gdzie dla ciala?
                                                  • 19.07.04, 12:41
                                                    usłyszeć chrzęst
                                                    trzeszczącego szkieletu
                                                    smacznej ryby
                                                    spieczonej do cna
                                                    suchej wręcz
                                                    trzaskającej między zębami
                                                    i cichy odgłos przłykanego wina


                                                    muzyka bez poezji ;)


                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 19.07.04, 14:32
                                                    Siorbanie to dla Ciebie muzyka?
                                                  • 19.07.04, 19:56
                                                    Siorbanie, mlaskanie, odbijanie, zgrzytanie, cmokanie, to odgłosy należące do
                                                    muzyki konkretnej. Dołączywszy aleatoryzm mamy możliwość dowolnej konfiguracji
                                                    powyższych elementów a efekt przy punktualistycznym wykorzystaniu opisanego
                                                    materiału do tworzenia dzieł muzycznych da nam niezapomniane wrażenia
                                                    sonorystyczne. Miłego słuchania.
                                                  • 19.07.04, 23:29
                                                    Chyba nie jestem milosniczka muzyki konkretnej. Wlasciwie to jej nie cierpie.
                                                  • 20.07.04, 09:24
                                                    a któż Ci powiedział, że siorbanie to odgłos przełykania?
                                                    toż to profanacja
                                                    poruszony jestem tym bardziej, że to smakosz trunków różnych wplótł nowy motyw
                                                    w muzykę (winną wszystkiemu)

                                                    OLDPRZEŁYK


                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 20.07.04, 11:02
                                                    Siorbanie to preludium przelykania, ktore tez moze byc porazajace uszy.
                                                  • 20.07.04, 11:41
                                                    może...
                                                    poezja też może
                                                    muzyka też może
                                                    możność... to potęga...
                                                    bez przymusu
                                                    wracam do lektury
                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 20.07.04, 11:49
                                                    Moznosc to zadna potega bez zamoznosci.
                                                  • 20.07.04, 14:23
                                                    Suszone figi, Korniszony, Olej rycynowy, Zielony groszek. W czasie spożywania
                                                    wymienionych produktów należy słuchać utworów zatytułowanych: "Poroniona polka
                                                    mazurka","Poranne preludium higieniczne","Preludium konwulsyjne","Walc ponury",
                                                    "Walc antytaneczny","Tarantela czystej krwi","Pieszczota dana mojej żonie".Żeby
                                                    nie było nieporozumienia wyjaśniam, że wszystkie tytuły, łącznie z
                                                    przedstawioną dietą należą do zbioru utworów mistrza Rossiniego a zatytułowane
                                                    są "Grzechy starości" Hej!
                                                  • 20.07.04, 15:31
                                                    Wolalabym grzechy mlodosci, zawszec pikantniejsze.
                                                  • 20.07.04, 22:24
                                                    Korniszony mogą być przesadnie przyprawione wszelkimi odmianami pieprzu i ostrą
                                                    papryką, to pikantność będzie jak znalazł. Tylko kto to przełknie? Wody, wody,
                                                    wody!!!
                                                  • 20.07.04, 22:45
                                                    Chcesz ogorka zakanszac woda? Toz rozstoisz sobie zoladek!
                                                  • 20.07.04, 23:28
                                                    Kranówką na pewno nie będę popijał. Jakaś piwniczanka wysokozmineralizowana
                                                    albo nałęczowianka bez gazu. A korniszonów to nie próbowałem już od wieków
                                                    całych, szczególnie tych na ostro. Wolę kwaszeniaki własnej produkcji z
                                                    marchewką i liśćmi dębu.
                                                  • 21.07.04, 08:11
                                                    ejże... alt Ci się zaciął? ;)
                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 21.07.04, 11:12
                                                    Ajaj , jaki cymes ,jak raj ! A to mi w graj!!! Kto by sie spodziewał ze
                                                    dyskusja na formum nabierze takich rumieńców! Odchudzanie a Muzyczne diety,
                                                    Poezja ogórkow małosolnych ( ja dodaję lisci chrzanu ,liscie debu raczej pasuja
                                                    do marynowanych na zime) No i prosze Rossini... Niskokaloryczne wersy ,
                                                    wysokokaloryczne zdanka. Stary piernik cudownie tu komentuje ! Ach Stary
                                                    Pierniku nie jestes taki stary!!!Miltonia i Edzioszka złagodnialy chociaz
                                                    wyczulem ze tez chca schudnąc. Co prawda kochanego ciala nigdy nie zaw3iele,
                                                    ale Bogac tam te kilogramy. Muzyka pozwala schudnąć i dobra poezja tez...A co
                                                    do grzechow młodosci to sa mniej wyrafinowane i niz grzeszki starosci Miltonio!
                                                    Polecam na wakacje cudowana ksiazke Magdaleny Samozwaniec "Młodośc nie
                                                    radośc"...A wracajac od poezji to kochani widac w waszej dyskusjki jak
                                                    muzyka ,poezja wzajemnie przeplataja sie z naszymi codziennymi sprawami,,,
                                                    Odchudzanie stanowi czasem clou wydarzen dziejowych... Kto wie czy Petrarca
                                                    napisal by sonety do Laury gdyby nie niedyspozycja ząłądkowa? Pozdrawiam !
                                                    Szalom alejchem!
                                                  • 21.07.04, 11:33
                                                    zdębiałem
                                                    chrzanić ogórki małosolne
                                                    muzyka to poezja
                                                    dieta to poezja
                                                    kilogramy...
                                                    ars poetica permanentna

                                                    odczuwam głębokie zagubienie
                                                    albo zagubienie w głębokim lesie
                                                    jotek nasadził tego tyle... ;)

                                                    samozwańczo wracam do lektury...

                                                    OLDMAŁOMÓWNY

                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 22.07.04, 00:52
                                                    Aria Królowej Nocy z "Czarodziejskiego fletu" Mozarta. A na sen "Poranek" -
                                                    Griega. Na dzień dobry, symfonia "Pożegnalna" Haydna.
                                                  • 22.07.04, 08:15
                                                    a wrazie pożaru
                                                    "Muzyka na wodzie" tego powyżej

                                                    OLDPRZYGASAJĄCY
                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 22.07.04, 10:42
                                                    Aleć to Haendel. Haydneczkuś nie napisał był tego dziełka. Chybać, żeć chodzi
                                                    o "Żródełko Aretuzy" lecz to zupełnie inny kompozytor. AQUA DESTILATA! H2O!
                                                  • 22.07.04, 10:57
                                                    zawsze mi się te "H" mylą...
                                                    przepraszam
                                                    a ja to było z tą dworską trójką
                                                    Haendel...
                                                    i kto następny?
                                                    po rymu szukam:)
                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 22.07.04, 10:46
                                                    oldpiernik napisał:

                                                    > a wrazie pożaru
                                                    > "Muzyka na wodzie" tego powyżej
                                                    >
                                                    > OLDPRZYGASAJĄCY
                                                    Nie przygasaj Oldzie !Nie przygasaj! Niech ogien w młodej wiernej piersi
                                                    nigdy nie gaśnie! Piszesz smutno , z rezygnacja na koniec kazdego listu : " a
                                                    kogo to obchodzi"...otóż obochodzi Stary Pierniczku obchodzi mnie jak
                                                    najbardziej !!!Nie poddawaj sie Stary Pierniku! A propos najlepsze i
                                                    najsmaczniejsze sa własnie stare pierniki. Toruńskie.
                                                  • 22.07.04, 11:00
                                                    moja sygnaturka niech Cię, Drogi Jotku, nie myli
                                                    ja nie rezygnuję z niczego
                                                    i nie chcę, by dla mnie ktoś czuł się zobowiązany rezygnować
                                                    jeśli kogo poezja nie obchodzi...
                                                    jeśli kogo muzyka nie obchodzi...
                                                    jeśli kogo cukiernictwo nie obchodzi...
                                                    jego rzecz
                                                    piszę, gadam, oddaję się różnym nałogom
                                                    bo lubię :)) ...ale kogo to obchodzi... ;))))
                                                  • 22.07.04, 11:12
                                                    I Tak Trzymac OldPierniku ,waleczny Oldzie Sautherlandzie!!! Howgh!!!

                                                    Ale kogo to obchodzi...
                                                    Obchodzi to kogo ale
                                                    piwo angielskie Pijemy w Salem
                                                    I moc czarownic Poznaje smak
                                                    kubków w języku Tak Tak
                                                    I tak spiewaja sobie w refrenie
                                                    Ale kogo to obchodzi
                                                    Ale kogo to obchodzi...

                                                    Ale za to Ciebie cenia!

                                                    Ale wlasnie za to Ciebie cenią
                                                  • 22.07.04, 11:28
                                                    niesłusznie przyznana waleczność
                                                    zobowiązanym po wieczność...
                                                    jeśli już mowa o walce
                                                    to ruszam, chwytając w palce
                                                    czekoladową mą tarczę
                                                    i kąsam, gryzę i warczę...

                                                    OLD22LIPCA

                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 22.07.04, 15:42
                                                    Straaaaasznie gorzka czykolada ło zawartoźci kakała 100%.
                                                    Kwadratowe torcisko czykoladowe, nożnie zdobione esami-floresami.
                                                    Własnorenczna wymieszanka czykoladowa.
                                                    Kakało w proszku do rozcienczania ze mlekiem prostym od krasuli.
                                                    Rodzynecki w cecoladowej łotoczce.
                                                    Trufelki cykoladnyje ze wlozonym we srodcek migdalnym ziareneckiem.
                                                    Kulecki cykoladowyje posypniente wióreckami kokośnymi.
                                                    Cycoladki deserowyje pienknie łopakowane ło masie nietto 250 gramma dodatnie.
                                                    I to by bylo na tylek.
                                                    Hej!!!
                                                  • 22.07.04, 15:46
                                                    Nie tylko na tylek ale i na talie oraz uda, niestety.
                                                  • 22.07.04, 16:10
                                                    uda ło mi się wreszcie, walcząc z zapaleniem spojówek, przebrnąć przez ten wątek
                                                    świetnie się składa świąteczna czekolada z poezji oddechem i jednym echem
                                                    krzyczą
                                                    WEDLA
                                                    co w języku rodzimych stron moich znaczy, prawie dosłownie, obok....
                                                    i wiecie co, Kochani Współforumowicze?
                                                    obok to kwintesencja, obok toczy się życie
                                                    siedzimy sobie razem, brnąc w strofy, analizy
                                                    quasthoffa zarażeni entuzjazmem lub odporni
                                                    a życie toczy się obok
                                                    w czekoladowo słodkich poematach
                                                    WEDLA
                                                    odtąd do końca świata
                                                    i koniec manifestu
                                                    mnie się bardzo podoba
                                                    że mogę tu coś napisać
                                                    i że ktoś może zmyć mi głowę
                                                    a że nie zmywa
                                                    dość tłuste myśli w kakaowym sosie
                                                    przyniosłem, i wylało się


                                                    OLDWATAKUSŁOWOTOKU

                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 28.07.04, 00:07
                                                    Glukoza, maltoza, fruktoza. sacharoza: ok. Słodzik a fe! Oraz sprawdzanie
                                                    zawartości cukru w cukrze.
                                                  • 28.07.04, 03:47
                                                    jesli juz mowa o trzcinie cukrowej to mozna by z niej upedzic rum. co
                                                    niewatpliwie spotka sie z entuzjazmem ze strony Miltonii.
                                                  • 28.07.04, 08:41
                                                    rumcajs
                                                    karlzeiss
                                                    jena
                                                    je napisane

                                                    Jeśli Miltonia potwierdzi opcję rumową, z rumieńcem udawanego zawstydzenia,
                                                    poprę...
                                                    Wiersze o rumie też :)

                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 28.07.04, 09:43
                                                    No pewnie. Przepadam za drinkami z rumem :))))))))!!!!!!
                                                    Do slodzenia wylacznie fruktoza. Ma najnizszy indeks glikemiczny.
                                                  • 28.07.04, 22:01
                                                    niestety, najnowsze dane wskazuja,ze fruktoza moze prowadzic do cukrzycy
                                                    szybciej niz cukier trzcinowy lub buraczany. a usta miala jak miod.
                                                  • 29.07.04, 00:00
                                                    Cos Ty, niemozliwe?!?!
                                                    Na szczescie ja nie slodze.
                                                  • 29.07.04, 07:54
                                                    no, ja rumu też nie słodzę, herbaty takoż
                                                    za to wybrance....
                                                    ech, ludzie

                                                    wiersza!
                                                    królestwo za poezję!

                                                    ;))
                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 29.07.04, 16:14
                                                    Dusza wina

                                                    O zmierzchu dusza wina w butelkach śpiewała:
                                                    "Drogi człowieku, jeden z wyklętych biedaków,
                                                    Pieśń światła i braterstwa tobie zadźwięczała
                                                    W moim szklanym więzieniu spod czerwonych laków!

                                                    Wiem, ile mnie na wzgórzu grzać promienie muszą,
                                                    Ile potu i słońca, i pracy żarliwej
                                                    Trzeba, żeby mnie stworzyć i obdarzyć duszą,
                                                    Lecz nie będę niewdzięczne ani też złośliwe,

                                                    Odczuwam bowiem wielką radość, gdy się wsączam
                                                    W gardło umęczonego pracą śmiertelnika.
                                                    Jest słodszym dla mnie grobem jego pierś gorąca
                                                    Niźli moje piwnice, gdzie mnie chłód przenika.

                                                    Słyszysz, jak brzmią refreny niedzielnej zabawy,
                                                    Jak świergocze nadzieja w płynnym łonie mojem?
                                                    Łokcie oprzesz na stole, zakasasz rękawy,
                                                    I pochwalisz mnie kontent, kiedy cię upoję;

                                                    Rozpromienię weselem oczy twojej żony,
                                                    Synowi wraz z rumieńcem wrócę siłę żywą
                                                    I poczuje atleta żywota zwatlony,
                                                    Żem jest dla jego mięśni ożywczą oliwą.

                                                    Spłynę w ciebie, roślinna ambrozja, spłodzona
                                                    Z bezcennego nasienia Siewcy odwiecznego,
                                                    Iżby z naszej miłości poezja zrodzona,
                                                    Jak rzadki kwiat, wytrysła ku Bogu pod niebo!"

                                                    Charles Baudelaire

                                                    przekład: Włodzimierz Słobodnik
                                                  • 29.07.04, 16:27
                                                    To szczyt osiągnięć przetwórstwa trzciny cukrowej.
                                                    ;)
                                                  • 30.07.04, 12:24
                                                    Cha, cha, cha, uwazam, ze jednak rum.
                                                  • 30.07.04, 14:03
                                                    na trupa skrzyni
                                                    yohoho i pija rum
                                                    kazdemu czacha
                                                    juz mocno dymi
                                                    a dookola balwanow szum

                                                    to nie poezja, tylko wariacje na zadany temat ;)

                                                    "...wiec pijmy, wiec pijmy za zdrowie...." eee tam...

                                                    "Co wieczora tokaj piłem
                                                    Moja ty, mila ty, dzieweczko ma.
                                                    I do rana sie bawiłem
                                                    Moja ty, mila ty, dzieweczko ma.
                                                    A gdy w glowie tego zaszumialo
                                                    Serce sie do Ciebie rwalo
                                                    Moja ty, mila ty, dzieweczko ma...."


                                                    itd....


                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 30.07.04, 14:39
                                                    Skoro musiales sie napic, zeby sie serce rwalo tzn., ze dzieweczka nie
                                                    pierwszej urody.
                                                  • 31.07.04, 08:06
                                                    cytata to jeno byla zwariowana na zadany temat :P

                                                    zreszto
                                                    "Ech Ziuta!"

                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 04.08.04, 21:01
                                                    Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
                                                    A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.
                                                    I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,
                                                    I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...
                                                    Mówili o niej: "Łka, więc jest" - I nic innego nie mówili,
                                                    I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili...
                                                    Porwali młoty w twardą dłońi jęli w mury tłuc z łoskotem!
                                                    I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?
                                                    "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze" -
                                                    Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.
                                                    Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!
                                                    Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!
                                                    Łamią się piersi trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...
                                                    I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!
                                                    Lecz cienie zmarłych - Boże mój! - nie wypuściły młotów z dłoni!
                                                    I tylko inny płynie czas - i tylko młot inaczej dzwoni...
                                                    I dzwoni w przód! I dzwoni wspak! I wzwyź za kaźdym grzmi nawrotem!
                                                    I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?
                                                    "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -
                                                    Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze.
                                                    Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!
                                                    I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...
                                                    I nigdy dość, i nigdy tak, jak tego pragnie ów, co kona!...
                                                    I znikła treść - i zginął ślad - i powieść o nich juź skończona!
                                                    Lecz dzielne młoty - Boże mój! - mdłej nie poddały się żałobie!
                                                    I same przez się biły w mur, huczały śpiżem same w sobie!
                                                    Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!
                                                    I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?
                                                    "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -
                                                    Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.
                                                    I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!
                                                    Lecz poza murem - nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!
                                                    Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!
                                                    Bo to był głos i tylko - głos, i nic nie było, oprócz głosu!
                                                    Nic - tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!
                                                    Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?
                                                    Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,
                                                    Potężne młoty legły w rząd na znak spełnionych godnie trudów.
                                                    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
                                                    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?

                                                    Bolesław Leśmian
                                                  • 05.08.04, 09:01
                                                  • 06.08.04, 13:31
                                                    Kiedy tu próżnia zadrwi z Ciebie...
                                                    Oldmłociemilczący tym razem nie napisałe(a)ś sakramenckiej formułki :" Ale
                                                    kogo to obchodzi!"
                                                    Chwała Panu na Wysokosciach, czyli Leśmiana trzeba było jako antidotum...!!!
                                                    A chruśniak malinowy trwa wciąż dookoła...

                                                    Piękny, czysty i jasny dzień sierpnia...
                                                    Błogosławione słońce przez palce ucieka
                                                    Wrzosy zaczynaja kwitnąć Ciepły deszcz
                                                    każdą swoją kropelką chce dotknąc
                                                    kielichów mikrodzwoneczków

                                                    I wtedy wiemy
                                                    że wrzosowisko
                                                    to odwrócona zorza na niebie
                                                    w ziemi odnaleziona

                                                    Ziemią przenika Eden
                                                    A pole bławatków pod Opinogórą
                                                    przypomina lawendowe
                                                    platnacje Prowansji

                                                    Błękitniejsze niż niebo ...


                                                    I wtedy wtedy jesteś Oldmłociemilczący jeszcze bardziej głośniej milczacy !

                                                  • 06.08.04, 14:41
                                                  • 06.08.04, 17:11
                                                    OLDMILCZĄCYNAJBARDZIEJ
                                                  • 09.08.04, 13:33
                                                    Dzień jasny,dzień czysty
                                                    Żadnej chmurki na niebie
                                                    Wyklarowane niebo Przezroczyste
                                                    I cisza jest głośniejsza
                                                    Ponad szelest listka poziomki
                                                    Deszcz kropi w pełnym słońcu
                                                    i setki tęcz migocze
                                                    I wielobarwni Tańczą uniesieni
                                                    Aniołowie na sztalugach drzemią
                                                    obłoki Włoskich pędzelków
                                                    Niczym Tinoretty przyczepione
                                                    Na płótnie Pierre della Francesca

                                                    Trwa sjesta
                                                  • 20.08.04, 13:34
                                                    Długoż mię, Zbawicielu, w tej mojej ciężkości
                                                    trzymać chcesz? Ujmi, proszę, Twej zapalczywości,
                                                    przenieś mój grzech ode mnie, którym się ja brzydzę
                                                    ciężej nad śmierć - niech wczesną Twoją pomoc widzę.

                                                    Twego czekam ratunku, Ty chciej, wieczny Panie,
                                                    słyszeć głos mój płaczliwy i ciężkie wzdychanie;
                                                    odrodź mię duchem Twoim, a przywiedź do skutku
                                                    dobry umysł, niech dłużej w takim moim smutku

                                                    i w Twej nie trwam srogości, którą dziś znam, bo ta
                                                    prędko mię zniszczy; wszak Ty kurzącego knota
                                                    nie gasisz, ani wątłej dołamujesz trzciny,
                                                    ale łaskawie sług Twych mdłych odpuszczasz winy.

                                                    Jam jest Twój proch, Ty umiesz rozeznać krewkości
                                                    chwalców Twoich od ludzi niepobożnych złości;
                                                    według tego, jako kto z Tobą się obchodzi,
                                                    tak z nim postąp, bo mu tak nagrodzić się godzi.


                                                    Olbrycht Karmanowski (koniec XVIw. - pierwsza połowa XVIIw.)
                                                  • 20.08.04, 16:17
                                                    OLD...
                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 21.08.04, 12:44
                                                    Wieczorem mamy zaproszenie
                                                    na wernisaż Sądu Ostatecznego.

                                                    Wchodzimy bez biletów.
                                                    Dzisiaj jest martwy wstęp.
                                                  • 21.08.04, 14:00
                                                    to jak jest, potrzebne te zaproszenia, czy nie?

                                                    OLDLEDWOŻYWY
                                                    (ze strachu)
                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 22.08.04, 11:35
                                                    Oldzie waleczny Innego końca świata nie będzie ( Verte Czesław
                                                    Miłosz, "Piosenka o końcu swiata", więc sie nie lękaj , a to ze Ewa Lipska
                                                    zaprasza na wernisaż Sądu Ostatecznego potraktuj jako memento, koniec swiata
                                                    nie budzi takiej trwogi jak Wizja Sądu, ale gdzie swiadkowie ? Chyba wśród nich
                                                    jeden z najwaznieszych Czesław Miłosz! Jak patrzę na dyskusje dtyczace
                                                    pochówku Czesława Milosza to nie wiem w jakim kraju zyje. Alez wiem w Polsce
                                                    czyli nigdzie. ( Alfred Jarry miał racje UBu król) Polskie piekło... Wiec
                                                    Oldmłocie powinienes zabrać głos.. Nie zawsze milczenie jest złotem...
                                                  • 22.08.04, 11:42
                                                    Pani ulubiony kolor?
                                                    Najszczęśliwszy dzień?
                                                    Wiersz który przeszedł pani wyobraźnię?
                                                    Pani nie ma nadziei?
                                                    Pani nas przeraża.
                                                    Dlaczego niebo czarne
                                                    zestrzelony czas?
                                                    Pusta ręka kapelusz płynący przez morze?
                                                    Dlaczego suknia ślubna
                                                    z pogrzebowym wieńcem?
                                                    Korytarze szpitalne
                                                    zamiast leśnych dróg?
                                                    Dlaczego miniony a nie przyszły czas?
                                                    Pani wierzy? Nie wierzy?
                                                    Pani nas przeraża.
                                                    Uciekamy od pani.

                                                    Próbuję ich zatrzymać.
                                                    Lecą prosto w ogień.


                                                    Ewa Lipska
                                                  • 22.08.04, 16:21
                                                    Ewa Lipska sie niech nie boi. Ci co ida do piekla beda przekleci tak czy
                                                    inaczej. Brac widly do reki i przerzucac im zostalo. W raju w tym czasie
                                                    rozwaza sie zainstalowanie jacuzzi.
                                                  • 22.08.04, 22:08
                                                    Oboje są przekonani,
                                                    że połączyło ich uczucie nagłe.
                                                    Piękna jest taka pewność,
                                                    ale niepewność piękniejsza.

                                                    Sądzą, że skoro nie znali się wcześniej,
                                                    nic między nimi nigdy się nie działo.
                                                    A co na to ulice, schody, korytarze,
                                                    na których mogli się od dawna mijać?

                                                    Chciałabym ich zapytać,
                                                    czy nie pamiętają -
                                                    może w drzwiach obrotowych
                                                    kiedyś twarzą w twarz?
                                                    jakieś "przepraszam" w ścisku?
                                                    głos "pomyłka" w słuchawce?
                                                    - ale znam ich odpowiedź.
                                                    Nie, nie pamiętają.

                                                    Bardzo by ich zdziwiło,
                                                    że od dłuższego już czasu
                                                    bawił się nimi przypadek.

                                                    Jeszcze nie całkiem gotów
                                                    zamienić się dla nich w los,
                                                    zbliżał ich i oddalał,
                                                    zabiegał im drogę
                                                    i tłumiąc chichot
                                                    odskakiwał w bok.

                                                    Były znaki, sygnały,
                                                    cóż z tego, że nieczytelne.
                                                    Może trzy lata temu
                                                    albo w zeszły wtorek
                                                    pewien listek przefrunął
                                                    z ramienia na ramię?
                                                    Było coś zgubionego i podniesionego.
                                                    Kto wie, czy już nie piłka
                                                    w zaroślach dzieciństwa?

                                                    Były klamki i dzwonki,
                                                    na których zawczasu
                                                    dotyk kładł się na dotyk.
                                                    Walizki obok siebie w przechowalni.
                                                    Był może pewnej nocy jednakowy sen,
                                                    natychmiast po zbudzeniu zamazany.

                                                    Każdy przecież początek
                                                    to tylko ciąg dalszy,
                                                    a księga zdarzeń
                                                    zawsze otwarta w połowie.


                                                    Wisława Szymborska
                                                  • 24.08.04, 09:46
                                                    Ciało nie chce słuchać moich rozkazów.
                                                    Przewraca się na równej drodze, trudno mu wejść na schody.
                                                    Mam do niego stosunek satyryczny. Wysmiewam
                                                    Sflaczałość mięśni, powłóczenie nogami, ślepotę,
                                                    Wszystkie parametry głębokiej starości.

                                                    Na szczęście dalej w nocy układam wiersze.
                                                    Choć kiedy zapiszę rano, nie mogę później odczytać.
                                                    Wspomagają mnie powiększone litery komputera.
                                                    Którego doczekałem, co już jest zaletą.


                                                    Czesław Miłosz
                                                  • 24.08.04, 15:51
                                                    tylko mowy brak, by wyrazić
                                                    tylu już próbowało
                                                    mędrcy, artyści, szarzy ludzie
                                                    żyć do śmierci nie ma sensu
                                                    poszukując usprawiedliwienia
                                                    wystawić się na Sąd
                                                    oto jest odwaga godna słowa
                                                    czy słowo godne, by trwać?

                                                    OLDBEZCZEGOŚ
                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 25.08.04, 10:39
                                                    Susza w mojej głowie jest tak wielka
                                                    że muszę uważać
                                                    aby pamięci
                                                    nie zaprószyć ogniem.


                                                    Ewa Lipska
                                                  • 25.08.04, 16:33
                                                    przypływa falą wspomnień
                                                    żar pierwszych uniesień
                                                    osiada na rzęsach wilgocią
                                                    niespełniona tęsknota
                                                    suche fakty trzaskają jak chrust
                                                    woda i ogień
                                                    maszyna parowa pociągu donikąd


                                                    OLDWKŁĘBACH
                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 26.08.04, 20:13
                                                    No, już dobrze... Niech będzie, jak gdy drzwi kto
                                                    zawrze...
                                                    Niech mi się nigdy więcej serce nie otworzy.
                                                    Niech Cię, Panie, źle kocham... Ale za to spraw-że
                                                    aby Cię nikt ode mnie nie miłował - gorzej.


                                                    Beata Obertyńska
                                                  • 27.08.04, 18:04
                                                    Tym razem "NIC" napiszę,
                                                    bo nie napisać nic każdy potrafi.
                                                  • 28.08.04, 12:05
                                                    No i proszę!~Oldpiernik też popełnił poezję...Chyba ta strona staje sie
                                                    inspiracja i jest... poezjotwórcza... :)
                                                    Fala wspomnień falą wspomień, ale pociąg donikąd zawiezie nas na wyspy
                                                    szcześliwe i zaczaruje...
                                                    Znikad donikąd ... Oldpierniku widze ze Ciebie poezja obchodzi Ej obchodzi...
                                                  • 28.08.04, 12:08
                                                    Odezwałes sie Oldpierniku odezwałeś... Cieszy to niewymownie...Widac maksyma
                                                    dotycząca milczenia ma swoja... w y m o w ę!
                                                  • 29.08.04, 22:45
                                                    Dobiegamy już do trzeciej setki. Czyż to nie poetyckie?
                                                  • 30.08.04, 11:15
                                                    Szkoda ze nie zacytowałesw pieknych wierszy o tematyce olimpijskiej Kazimierza
                                                    Wierzyńskiego... A swoja droga Grecy mogliby przywrócic laur olimpijski w
                                                    dziedzinie poezji! Przed wojna takie przyznawano, a potem niestety
                                                    zaniechano... A szkoda...
                                                  • 30.08.04, 16:43
                                                    i nie miał nic do powiedzenia
                                                    choć bardzo chciał, lecz nie miał
                                                    otwierał usta bez wytchnienia
                                                    bezgłośnie, gdy oniemiał

                                                    bełkotów gładkich głuchy szum
                                                    koszmarem, co się nie śni
                                                    otoczył myśli zwarty tłum
                                                    i zdusił, koniec pieśni....



                                                    OLDGŁĄB
                                                    --
                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 30.08.04, 17:07
                                                    Zapytałeś mnie
                                                    czy pisać wiersze
                                                    i nie wiesz
                                                    czemu milczę

                                                    idąc polną drogą
                                                    ulicą nieznanego miasta
                                                    ścieżką cmentarną
                                                    do grobu matki

                                                    mówiłem do siebie

                                                    więc to tak
                                                    tak się płaci
                                                    za wszystko
                                                    za co
                                                    za nic
                                                    więc to tak

                                                    poeta zostaje sam
                                                    w pokoju hotelowym
                                                    wieńcu laurowym
                                                    ten drugi
                                                    w czapce błazeńskiej
                                                    w celi więziennej
                                                    rozgląda się za sznurem
                                                    nad wodą wielką
                                                    w domu obłąkanych
                                                    myślał że pisząc wiersze
                                                    obejmuje kobietę
                                                    rodzinę kraj
                                                    całą ziemię

                                                    ktoś trzeci z nas się śmieje

                                                    Tadeusz Różewicz

                                                    październik 1980

                                                  • 30.08.04, 17:12
                                                    Jakie to oczywiste - wiedzieć, z takim spokojem, że po dwustu
                                                    dziewięćdziesiątym dziewiątym trzysetny nastanie.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.