Dodaj do ulubionych

Jak to z Sową było ....w pewnej jednostce

IP: 218.56.144.* 28.11.06, 19:31
Pewnego dnia bardzo zapracowana Sowa z mundurowej zabrzańskiej jednostki
miejskiej postanowiła nic nie robić zarówno całe noce jak i dnie. Była po
prostu przepracowana. Pomyślała sobie, że będzie się opie..ć. Siadła zatem
zmęczona na gałęzi drzewa, jedno skrzydło założyła sobie za głowę i
odpoczywa , wymachując jedną nóżką. Nagle biegnie sobie ścieżyną zając:

- Co robisz sowa?
- Nic. Opie..m się.

- A to tak można?
- A nie widać? U nas w Strazy teraz już można !

- To ja też będę się opie..ć! Położył się zajączek pod drzewem. Podłożył
sobie jedną łapkę pod głowę i wymachuje nóżką. Przebiega drugi zając:

- Co robisz zając?
- Opie..m się.

- A to tak można?
- A nie widać że teraz już można ?

- No widzę, widzę! To ja też będę się opie..ć! Położył się zajączek koło
pierwszego zajączka z sekcji interwencyjnej. Leniuchuje. Podłożył sobie jedną
łapkę pod głowę i macha nóżką w powietrzu. Nagle zza drzewa wychodzi wilk
Krzysztof. Zjadł jednego zająca, zjadł drugiego zająca, oblizał się. Spojrzał
do góry i pyta Sowę.

- Hej sowa, Co robisz?
- Opie..m się!

- A te dwa zające też się opie..ły?
- Tak. A jakże.

Wilk Krzysztof chwile pomyślał i do Sowy:

- No widzisz Sowa tylko Ci u góry mogą się opie..ć!
Edytor zaawansowany
  • Gość: anonim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 19:43
    Pani JOANNO ktoś bardzo Panią kocha, że az musi cytować dowcipy z Pani
    udziałem. To dobrze jest Pani osob a nietuzinkową
  • Gość: amant IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 22:35
    to jest taki amant, ze Pani Joanna nawet osr.. by go nie chciała
  • Gość: kontra IP: *.lni.unipi.it 28.11.06, 22:53
    Nie obrazajmy sie Sówko. Przeciez to zarty. A na potwierdzenie jeszcze jeden
    dowcip o ...

    Pewnego dnia ...kiedy ptaki odlatywaly na poludnie, zblizala sie zima i takie
    tam terefere, jeden ptaszek opadl z sil i spadl na ziemie. Zimno bylo
    straszliwie, wiec organizm sie wychladzal i ptaszek stopniowo zasypial otulany
    ramionami zimy. Niespodziewanie ta droga przechodzila krowa i nasrala na ptaka.
    Ciepla kupa ogrzala jego zmarzniete cialo. Ptaszkowi zrobilo sie bardzo
    przyjemnie i zaczal spiewac z radosci. Uslyszal ten spiew kot, wyciagnal
    ptaszka z gowna i zjadl.

    Moral:

    1. Nie kazdy, kto na Ciebie nasra jest twoim wrogiem
    2. Nie kazdy, ktory wyciagnie Cie z gowna jest twoim przyjacielem
    3. Jesli juz siedzisz w gownie po uszy to morda w kubel
  • Gość: zosia IP: *.zabrze.net.pl 05.12.06, 20:55
    puenta jest genialna!!! ale dowcipy wcześniej na gorszym poziomie. Nie powinny być kierowane do nikogo - bo to jest przykre, kiedy ktos anonimowo kogos ośmiesza...Trzeba mieć odwage podpisać swój utwór literacki.Autorku wstydź się!
  • Gość: pusty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 21:23
    Pewne zabrzańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci,
    postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich
    niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na piwo do pobliskiego baru,
    zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty". Przypadek sprawił,
    że w tym samym dniu w Zabrzu zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się
    w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.
    - Dzień dobry, madame, ja jestem...
    - Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
    - Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuje się w
    dzieciach...
    - Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po chwili
    pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?
    - No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie.
    Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa - trzy razy,
    później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku.
    Nieraz doskonale efekty osiąga się na dywanie w salonie... Naprawdę można się
    wyluzować...
    - "dywan w salonie..." - myśli kobieta. - "Nic dziwnego, że mnie i Krzyśkowi
    nic nie wychodziło..."
    - Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje
    fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z
    sześciu - siedmiu różnych katów, wówczas jestem pewien, że będzie pani
    zadowolona z rezultatu...
    Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:
    - Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty,
    człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz
    kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty mojej
    pracy rzadko zawodzą oczekiwania...
    Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...
    - Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki! Zwłaszcza
    biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy...
    -Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
    - Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku na
    Dubiela. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby
    zobaczyć mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY
    GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak
    głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo
    zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły
    mi obgryzać sprzęt...
    - Sprzęt... - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć, że
    wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem.. sprzęt..?
    - Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal... No
    cóż, jestem gotów, rozstawie tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.
    - STATYW ?
    - No a jakże, muszę na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale
    nosić... Proszę pani! Proszę pani!!! Jasna cholera, ZEMDLAŁA!!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka