Dodaj do ulubionych

leczenie za granicą

IP: *.182.27.236.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 18.02.12, 21:52
Witajcie,
Czy słyszeliście o osobie, która wyjechała za granicę mając już stwierdzoną chorobę ale bez żadnych większych objawów? Tam rozpoczęła pracę i normalne życie?
Pytam, gdyż widzę małe szanse aby w Polsce być leczoną w stopniu jakim oferują inne kraje w Europie np. dożywotnio, a nie tylko przez 5 lat i leczone tylko interferonem. Pytanie motywuję tym iż jestem osobą pełnosprawną, młodą, dobrze wykształconą, znającą języki już z doświadczeniem zawodowym w międzynarodowej instytucji i zastanawiam się nad wyjazdem do innego kraju, podjęcia tam pracy, płacenia podatków i osiedlenie się na stałe czy docelowo zmianą obywatelstwa. W związku z tym mam kilka pytań:
- czy jeżeli będę tam pracowała, płaciła podatki czy istnieje szansa, że mogę korzystać z tamtejszej służby zdrowia czyli dostawała lekarstwa od państwa?
- jeżeli na powyższe pytanie odpowiedź brzmi nie to czy są jakieś przeciwskazania abym wyjechała za granicę tam zarabiała i tamtejszy lekarz wypisywałby mi receptę abym mogła tam już leczyć się na swój koszt? Zakładam, że z tamtymi zarobkami jeszcze bardziej będzie mnie stać na lekarstwa, które w przyszłości mogłyby być mi potrzebne.
- czy znacie jakieś konkretne przypadki lub państwa?
Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.
Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • 22.02.12, 09:54
    Jeśli bedziesz tam ubezpieczona to możesz tamże korzystać ze służby zdrowia. Koszty przecież pokrywa ubezpieczyciel. Problemem są osoby, które nie mają ubezpieczenia w krajach w których pracują.
    I
  • Gość: Przemo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.12, 00:59
    Witaj. Jestem w podobnej sytuacji. Po studiach, z doświadczeniem międzynarodowym, z dwoma języjami obcymi i z... SM od pól roku.. niestetty. Rozważam to samo co Ty. W Polsce jest aktualnie możliwość podjęcia leczenia interferonem na ores 5 lat - tyle trwa program. Później, szukanie ratunku na własną rękę, a jak wiekmy koszty leczenia niewspółmiernie wyższe w stosunku do zarobków. Poza tym ,jeżeli nie zadziała interferon... państwo nie refunduje inej możliwości leczenia... więc jet dramatycznie... Dużo czytałem o tym, i faktycznie w większości krajów UE jest refundacja dożywotnia na wszytskie leki, które działają. Wszsytko zależy jaki język znasz. Wysokie standardy leczenia są w UK, Dani, Szwecji, Norwegii, Irlandii, Holandii. O tych państwach czytałem. Są one wyszczególnione na pierwszych miejscach w rankingu leczeniia SM w Europie. Płacąc skłądki zdrowotne, załapuujesz się na bezterminowe leczenie refundowane taki lekiem, który na Ciebie działa. Ja bym się nie zastanawiał, jeżeli nie trzyma Cie nic w Polsce. SM jest trudne do przewidzenia, ale leczenie w Polsce jest wciąż fikcją, 2% chorych leczy się na 5 lat... później dramat.... Ponadto są jescze pewne prawidłwości w barni interferonów, gdy leczenie jest skuteczne, działa na organizm... należy prowadzić je do skutku.. po odstawieniu leku moż enastąpić reakcja w postaciu szybkiego rzutu...w polskich realiach po 5 latach, stajemy się roślinami... zdanymi na własną zaradność... tylko jak tu mówić o zaradności i liczeniu na siebie w chorobie takiej jak SM.
  • 17.07.12, 07:25
    Jeśli będziecie ubezpieczeni przez pracodawcę na miejscu to leczycie się według miejscowych zasad i standardów. Zasada jest taka, że leczenie w EU jest zgodne z miejscem ubezpieczenia a nie pochodzenia.
    Niestety powrót do kraju i naszego NFZ oznacza koniec bajki :( Będziemy o tym właśnie pisać w najbliższym numerze NeuroPozytywnych.

    Ważne:25 pażdziernika 2013 roku wejdzie w życie Dyrektywa w sprawie stosowania praw pacjenta w transgranicznej ipiece zdrowotnej. Polska tego jeszcze rzecz jasna nie ratyfikowała, ba kraje członkowskie mogą zawiesić jej (dyrektywy) obowiązywanie ze względu na bezpieczeństwo własnego systemu ochrony zdrowia - co już zapowiada ministerstwo zdrowia. Ale w praktyce oznaczałoby to bowiem koniec kolejek i limitów.

    Osoba czekająca na leczenie i ubecpieczona w PL mogłaby zdecydować się na podjęcie terapii za granicą. NFZ zwracałby koszt do wysokości obowiązującej w PL. Nawet w przypadku różnicy, konieczności dopłąty może to być dobre rozwiązanie dla czekających w kolejkach.
    I.
  • 17.07.12, 12:23
    Kasia, Przemo:

    Weźcie pod uwagę jeszcze parę spraw.
    Po pierwsze, SM jest chorobą nieuleczalną tak samo w Polsce jak i za granicą, a możliwości leczenia są ograniczone ze względu na brak skutecznych leków, a nie tylko ze względu na brak refundacji. To przecież nie jest tak, że za granicą skuteczne leki leżą na ulicy, a tylko w Polsce jakaś zła siła blokuje do nich dostęp. Wyobraźcie sobie nawet, że dysponujecie nieograniczoną ilością pieniędzy - co macie do dyspozycji? Interferon/copaxone - jeśli okaże się, że Wam pomaga, to super i macie (jak twierdzicie, nie wiem do końca, jak to jest, ale załóżmy) ten lek refundowany dożywotnio. Ale jest ok. 70% szans, że Wam nie pomoże i wtedy nie ma znaczenia, czy jest refundowany przez 5 lat czy przez 100. Tysabri - nie wszyscy mogą go brać ze względu na ryzyko powikłań. Ok. połowa populacji jest nosicielem wirusa zapalenia mózgu, który Tysabri uaktywnia, wówczas branie tego leku jest bardzo ryzykowne, znowu niezależnie czy w Polsce czy za granicą. Gilenya - to na razie wielka niewiadoma, choć niewykluczone, że lek okaże się skuteczny. Nie wiem jednak, czy rzeczywiście za mityczną granicą Tysabri i Gilenya są tak powszechnie refundowane.
    Po drugie, emigracja (szukanie pracy, mieszkania, adaptacja do nowych warunków itd.) to spory stres nawet dla osoby zdrowej, a w przypadku osoby chorej na SM stres jest sporym czynnikiem ryzyka. Po trzecie, kiedy przyjdzie kryzys, to ogromnie ważne staje się wsparcie ze strony bliskich, rodziny, przyjaciół, znajomych - których zostawiacie w kraju (chyba że wyjeżdżacie z rodziną) i nagle okazuje się, że nie ma komu przytulić i pogłaskać po główce.
    To wszystko oczywiście nie znaczy, że odradzam Wam wyjazd, bo decyzję ostatecznie podejmiecie sami. Zwracam uwagę tylko na parę drobiazgów, o których może się zapomina wyobrażając sobie, że w Polsce to tylko syf, kiła, mogiła, a inne kraje to raj mlekiem i miodem płynący.
    Pozdrawiam i życzę udanych decyzji :-).
  • 18.07.12, 09:50
    To wszystko prawda, tyle że.... życie w Polsce z SM to też niezły stres, niepewność jutra. A pomoc rodziny, cóż, bywa różna.
    Trudne decyzje, nie wiem jaką bym podjęła.
    I.
  • 18.07.12, 12:13
    ja, mając taką możliwość, wyjechałabym pędem
    nawet fakt, że od jutra dostanę interferon tego nie zmienia

    --
    Córka październikowa
    Starsza pociecha
  • 20.07.12, 13:12
    Ja mam prośbe o kontakt mailowy do mnie i.czarnecka@neurpozytywni.pl.
    Planujemy bowiem materiał dotyczący emigracji za leczeniem w najbliśzym numerze NP.
    Pozdrawiam
    I.
  • 27.07.12, 16:11
    NIewiele to zmienia, ale dostaliśmy w PTSR odpowiedz dotycząca leczneia za granica poniższej treści:
    Departament Współpracy Międzynarodowej Centrali Narodowego Funduszu Zdrowia informuje, że zgodnie z przepisami o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego, w szczególności art. 19 ust. I i art. 27 ust. 1 rozporządzenia nr 883/2004, art. 25 pkt. A ust. 3 rozporządzenia nr 987/2009 oraz Decyzji nr S3 Komisji Administracyjnej ds. Zabezpieczenia Społecznego określającej świadczenia objęte zakresem art. 19 ust. 1 i art. 27 ust. ! rozporządzenia nr 883/2004 oraz art. 25 lit. A) pkt. 3 rozporządzenia nr 987/2009 (2010/C 106/10), na podstawie Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ) osobom ubezpieczonym, przebywającym czasowo na terenie innego państwa członkowskiego UH/EFTA, przysługują wszelkie świadczenia niezbędne z medycznego punktu widzenia biorąc pod uwagę charakter tych świadczeń oraz przewidywany czas pobytu za granicą. O tym czy świadczenie jest niezbędne z medycznego punktu widzenia decyduje lekarz w państwie tymczasowego pobytu biorąc pod uwagę stan zdrowia pacjenta, tak aby nie musiał on wracać do swojego państwa właściwego w celu uzyskania leczenia.
    Jednocześnie informuję, że programy zdrowotne mają charakter krajowy i są tworzone na podstawie ustawodawstwa krajowego. O tym, czy świadczenia udzielane w ramach programu zdrowotnego w Polsce zostaną uznane za niezbędne w państwie tymczasowego pobytu, pozostaje decyzją lekarza w tym państwie.

    Co do zasady pojęcie „leczenia niezbędnego" odnosi się do tych rzeczowych świadczeń zdrowotnych- z których pacjent przebywając czasowo na terenie innego państwa członkowskiego UE/KITA musi skorzystać, ze względu na to, że cierpi na chorobę przewlekłą. Każde niezbędne leczenie, które jest możliwe jedynie w wyspecjalizowanych placówkach medycznych lub z udziałem wyspecjalizowanego personelu lub sprzętu, zasadniczo musi być przedmiotem wcześniejszego porozumienia między osobą ubezpieczoną a placówką gwarantującą leczenie, laka procedura rna na celu zapewnienie dostępności leczenia podczas pobytu ubezpieczonego w państwie członkowskim UE/EFIA innym niż właściwe państwo członkowskie lub państwo miejsca zamieszkania.
    Jeżeli w czasie podróży istnieje potrzeba skorzystania ze specjalistycznych świadczeń w przypadku przewlekłych chorób autoimmunologicznych, zgodnie z pkl. 3 Decyzji nr S3 Komisji Administracyjnej ds. Zabezpieczenia Społecznego, przed wyjazdem osoba ubezpieczona powinna uzgodnić udzielenie tych świadczeń /. placówką służby zdrowia w miejscu planowanego
    pobytu.
    Z upoważnienia Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia
    ....



    Pozdrawiam I.
  • Gość: xxx IP: *.ec.europa.eu 20.09.12, 12:20
    hej! ja jestem taką osobą, wyjechałam z PL właśnie dlatego żeby móc się leczyć, znalazłam dobrą pracę, ubezpieczenie które pokrywa wszytkie koszty związane z leczeniem, pobytami w szpitalu, rehabilitacją... kiedy szukalam pracy to robiłam to pod tym kątem: co mi da tamtejsze ubezpieczenie zdrowotne, teraz minie pięć lat od wyjazdu i jestem pewna, że nigdy nie dostałabym tego w polsce co mam tutaj, mój iterferon kosztuje 800 euro miesięcznie i płaci za nie ubezpieczenie, nie jest łatwo, samemu, daleko, ale fakt że mam pomoc medyczną rekompensuje wszyskto...
  • Gość: P IP: *.30.32.68.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 03.04.13, 00:11
    A gdzie wyjechaleś?
  • 22.05.13, 15:49
    Widzisz, mając dobre ubezpieczenie również w polsce można się leczyć na światowym poziomie. Nie ma nic za darmo. Fakt że musieliśmy zorganizować finanse, ale byliśmy w stanie zapewnić dziadkowi profesjonalną opiekę. Nie wszędzie są takie kliniki jak CKR, ale zawsze można rodzinnie się zorganizować.
  • Gość: Jaiona85@wp.pl IP: *.175.236.53.maxnet.net.pl 17.03.17, 12:57
    Hej jeśli tu jeszcze zagladasz prośba o kontakt na jaiona85@wp.pl chciałbym dowiedziec się czegoś więcej
  • Gość: rob IP: *.dyn.cm.kabsi.at 02.05.13, 22:03
    witam jest taka mozliwosc w Austrii
  • 20.06.13, 14:33
    A jak to do końca wygląda? Trzeba mieć jakieś papiery, wnioski? Coś więcej roboty niż przy zapisywaniu się na NFZ? Ostatnio przerabiałem temat w polsce w CKR i trochę druczków trzeba było ogarnąć, choć bez tragedii.
  • Gość: Jaiona85@wp.pl IP: *.175.236.53.maxnet.net.pl 17.03.17, 13:00
    Hej mam podobny problem, zastanawiam się jak potoczyły się Twoje losy. Jeśli masz ochotę odezwij się na mojego maila jaiona85@wp.pl. Pozdrawiam
  • 30.11.17, 13:55
    Tak,praca za granica pozwoli na leczenie. Kraje takie jak Niemcy, Szwecja, Norwegia, Dania pomagaja ludziom w chorobie i umozliwiaja leczenie w tej chorobie. Wyglada to tak np . w Norwegii, pracujesz wiec starasz sie o pobyt w tym kraju, dostajesz nr personalny, zapisujesz sie do lekarza, w przypadku gdy dostajesz rzut idziesz do szpitala i chyba szybciej masz kontakt z neurologiem. Leki sa za darmo po przekroczeniu limitu, ktory w Norwegii wynosi 2000NOK, tj okolo
    1000PLN w ciagu roku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.