Gazeta.pl   Forum   Aktualności i Media   Wybory 2011   Platforma? Już dziękuję

Platforma? Już dziękuję

Autor: wriput 01.10.11, 20:51
Szanowny Panie Premierze!
Pozwalam sobie obrać bezpośrednią formę nie dlatego, że ma to być list otwarty, nie jestem na tyle znaną postacią, by moje listy otwarte obchodziły szerszy krąg odbiorców, ale z tego względu, że od zawsze głosowałem na Pańskie ugrupowanie, jeszcze w czasach, kiedy był to Kongres Liberalno-Demokratyczny. Powiedzenie o mnie, że jestem Pański twardy elektorat, to mało, „betonowy” byłoby właściwszym słowem. W 2005 roku, gdy wszystkie sondaże wskazywały, że liberałowie zgarną podwójną pulę: prezydenturę i rząd, moja radość nie miała granic. Tym większe rozczarowanie, kiedy skończyło się, jak się skończyło. Ale w 2007 roku radość powróciła, choć mniejsza, bo Kaczyński piastował urząd prezydenta i wiadomo było, że będzie liberalnemu rządowi bruździł.

Bruździć rzeczywiście bruździł, ale z coraz większym niepokojem dostrzegałem, że to brużdżenie jest Panu wyraźnie na rękę i stanowi świetne alibi, żeby nie podejmować koniecznych reform. Toteż bardzo mnie Pan nie zaskoczył, kiedy po objęciu urzędu przez Bronisława Komorowskiego, gotowego przecież podpisać znakomitą większość uchwalonych przez Platformę ustaw, oświadczył, że reform nie będzie. Nagle okazało się, że chociaż Kaczyński już nie przeszkadza, to niedouczeni są ekonomiści wskazujący, jakie reformy są niezbędne dla rozwoju naszej gospodarki. Mógł Pan sobie znaleźć trochę mniej prostacką wymówkę, bo jednemu z tych niedouczonych ekonomistów zawdzięczamy to, że żyjemy w całkiem zamożnym kraju. Oświadczył Pan również, że czasy wielkich przemian minęły, teraz trzeba kroczek po kroczku. Pokazuje to, że nie ma Pan pojęcia, w jakiej epoce przyszło Panu rządzić. Świat gna i trzeba trzymać rękę na pulsie albo zostaje się w tyle. Kroczek po kroczku buduje Pan na przykład elektroniczną administrację i choć powinniśmy ją mieć od lat dziesięciu, to przy tym tempie będziemy mieć za lat dwadzieścia, kiedy świat będzie już dwa następne wynalazki do przodu. Przez cztery lata rządów przeprowadził Pan jedną istotną z punktu widzenia finansów państwa i ludzi, którzy nie mają ochoty na dalsze finansowanie cudzych nienależnych przywilejów, reformę: emerytur pomostowych. I posłowie Platformy na pytanie, gdzie są reformy, zasłaniali się nią jak listkiem figowym, mówiąc „no przecież reformujemy”. Tyle że pod koniec ten listek był już tak obstrzępiony i przetarty, że wyzierała spod niego cała golizna. I chociaż przez cztery lata praktycznie do reformowania kraju ręki Pan nie przyłożył, choć w sumie oświadczył wprost, że nie interesują go reformy, tylko administrowanie, mami mnie teraz pańskie ugrupowanie reformami w przyszłej kadencji. Naprawdę uważacie, że wasz elektorat to banda idiotów, którzy nie potrafią wyciągnąć wniosków z waszego wcześniejszego postępowania?

Może więc mam zagłosować na Pana, bo choć nie potrafi Pan wyjrzeć poza horyzont sondaży, zadbał jednak o interesy swojego elektoratu? Na tej samej zasadzie jak rolnicy głosują na PSL? No to zobaczmy. Jako tłumacz przysięgły prowadzę działalność gospodarczą, jestem również pisarzem i tłumaczem literackim, czyli człowiekiem kultury. Przedsiębiorcy to ewidentnie Pański elektorat, podkreśla Pan również konieczność dbania o kulturę. Jako przedsiębiorca muszę zapłacić co miesiąc 900 złotych ZUS-owskiej składki bez względu na uzyskany przychód. Obciążenie straszliwe, bo jeżeli Panu się wydaje, że ludzie prowadzący działalność gospodarczą osiągają w tym kraju przychody rzędu poselskiej diety, to jest Pan w błędzie. Powie Pan, że oszczędzam w ten sposób na swoją emeryturę. Ciekawe, bo ja mam wrażenie, że finansuję w ten sposób emeryturę agenta Tomka (trzydziestopięciolatka!) i składkę zdrowotną rolnika latyfundysty. Jedyne sensownie zainwestowane w emeryturę pieniądze (OFE) mi Pan zabrał, a teraz opowiada, że zrekompensuje je dochodami z gazu łupkowego. Co mi Pan obieca, kiedy za następne cztery lata bilans Pana rządów będzie równie mizerny jak obecnie? Działkę budowlaną na Marsie?

Jako tłumacz przysięgły muszę dla wymiaru sprawiedliwości wykonywać tłumaczenia po stawkach urzędowych, które nie były waloryzowane od początku 2005 roku, czyli już blisko przez siedem lat! Średnie wynagrodzenie wzrosło przez ten czas o ponad trzydzieści procent, inflacja wyniosła kilkanaście, stawka ZUS poszła o jedną trzecią do góry, ale na prośbę o zrewaloryzowanie stawek ministerstwo odpisuje mi, że już dostałem podwyżkę, bo zmienili Państwo na korzystniejsze zasady naliczania VAT-u. Nie dość, że realnie stawki uległy znacznemu obniżeniu, to jeszcze Pańscy urzędnicy mają tłumaczy za durniów, którzy nie wiedzą, co się wokół nich dzieje. Bo zmianę zasad naliczania stawek VAT wymógł na was Trybunał Konstytucyjny, który uznał, że nie ma powodu, by pracujący dla sądu tłumacze naliczali VAT na gorszych warunkach niż na przykład adwokaci, mimo to zwlekaliście ze zmianą półtora roku, a to, żeby zwrócić tłumaczom nadpłacony przez ten czas podatek, oczywiście nie postało wam w głowie. Do tego ministerstwo w sumie poinformowało mnie, że dla wymiaru sprawiedliwości odrabiam pańszczyznę, a zarobić mogę sobie gdzie indziej. No to zobaczmy. Jako osoba pracująca na własny rachunek zarabiam, kiedy rzeczywiście pracuję. Pracować mogę, kiedy mam klientów. W dni wolne nie mam. Ale Platforma dołożyła kolejny dzień wolny (Trzech Króli), mimo że wciąż jesteśmy krajem na dorobku, mimo że i tak należymy do świętujących najdłużej narodów, mimo że ekonomiści (zapewne niedouczeni) wskazywali na straty, jakie przyniesie to gospodarce. Powie Pan, że jeden dzień roboczy mniej nie mógł znacząco wpłynąć na moje zarobki. Nie mógłby, gdyby nie kultura „świętowania”, jaka rozwinęła się w ostatniej dekadzie. Święto nikogo nie obchodzi, każdy stara się dołożyć do niego dni urlopu i gdzieś wyjechać. W efekcie ruch zamiera na cały tydzień, a wziąwszy pod uwagę, że tych tygodni w miesiącu jest nie dziesięć, tylko cztery i pół, to już bardzo poważna wyrwa.

Ale, powie Pan, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nie ma klientów, mogę w spokoju pisać książkę. Mogę, tylko że to jest moje hobby. Bo program stypendialny dla twórców nie istnieje, pisanie podań o stypendium to pisanie na Berdyczów, a kiedy jakiemuś pisarzowi Minister Kultury w końcu łaskawie je przyzna, to okazuje się, że wyższe stypendia dostają licealiści za dobre wyniki w nauce. Do tego nadal nie zostało wprowadzone rozwiązanie od dawna funkcjonujące w cywilizowanych krajach (np. w Wielkiej Brytanii czy Szwecji), że pisarz otrzymuje (ze specjalnych funduszy) tantiemy od wypożyczeń swoich książek z biblioteki. Polskie prawo honoruje zasadę, że za czyjąś pracę można nie płacić i Platforma tego nie zmieniła.
(cd. w następnym poście)
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.