Dodaj do ulubionych

niemozliwosc zalozenia soczewek ...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.07, 17:51
Noszę okulary już ponad 10 lat, od wielu lat myslę o " przerzuceniu
się" na soczewki, pierwsza proba zalozenia soczewek zakończyla sie
niefortunnie... zemdlalam...
druga i jak dotąd ostatnia próba nie udala sie, samo zbliżenie
soczewki do oka spowodowalo drżenie... Okulista nie daje nadziei na
soczewki, jego zdaniem to jest nierealne, musialby mnie uśpić
anestezjolog, żeby mozna bylo zalozyc soczewke :(
Jest może inne rozwiązanie ?
Nie chodzi mi o to, zeby na sile caly czas nosic soczewki, tylko
raczej o wyjscie np. na basen czy aqua-aerobic czy też imprezę... o
parowanie okularów zimą... jestem już załamana;(
Edytor zaawansowany
  • j.dilla 16.11.07, 18:33
    Witam w klubie. Sam mam ten sam problem samo zblizenie soczewki nie mowiac juz o
    podniesieniu powieki odrazu powoduje reakcje obronne mojego oka, nosze okulary
    juz 7 lat i jeszcze nie udalo mi sie do nich przekonac, a bardzo mi sie
    przydaly, przy trybie zycia jaki prowadze praktycznie nie moge chodzic w
    okularach. Jedyne co ci moge poradzic ;chociaz ja juz mam jakis uraz psychiczny
    wiec nawet tego nie probuje; to proby przyzwyczajenia oka narazie bez wkladania
    soczewki narazie tzn przecwicz sobie na sucho wkladanie, odchylanie powieki
    wogle do kontaktu oka z opuszkami jako takimi i nie probuj na poczatku wkladac
    soczewek.Mi to jakies efekty dalo, oko nie bylo tak wrazliwe i mozna bylo
    cokolwiek probowac, na poczatku nawet kropli do oka nie mozna bylo wpuscic tak
    mam wrazliwe oczy, jednak okazalem sie za malo konsekwentyny i nie probowalem
    wsadzac soczewki ale to raczej dlatego ze dziwnie sie w nich czuje caly czas
    wydaje mi sie ze cos siedzi w oku, ale po takim przygotowaniu można było wogle
    probowac je wsadzac.
  • diabla 16.11.07, 19:52
    A makijaż oczu jakiś sobie robisz? Cienie? Tusz do rzęs? Czy nic nie da rady?

    --
    >>nie taka diabla straszna jak się umaluje<<
    -Ile Pani ma lat? -20. -Od dawna? -Od 11 lat.
  • white.falcon 17.11.07, 00:39
    Ja osobiście nosiłam okulary od ósmego roku życia i przeszłam na
    soczewki w wieku 29 lat z dobrym skutkiem. Miałam ten sam problem,
    gdy dopiero zdecydowałam się soczewki nosić - to była tragedia, bo
    bałam się właśnie włożenia soczewki do oka. Ale... nosząc okulary
    (mam dość bujną wyobraźnię) nabawiłam się nie wiem - kompleksu, czy
    fobii, że schodząc ze schodów potknę się i upadnę i okulary stłuką
    się i... Zebrałam się w sobie, skoncentrowałam na myśli, że będę
    mogła schodzić po schodach - zbiegać z nich, nie czepiając się
    poręczy i poskutkowało. Upór i panowanie nad sobą moga Ci pomóc.

    Soczewką, uwierz mi, krzywdy sobie nie zrobisz, nie poddawaj się
    impulsowi, a za jakiś czas wkładanie soczewki stanie się czynnością
    normalną, jak malowanie rzęs (przecież też nie chcesz tuszem trafić
    do oka). Zmobilizuj siebie - to jest do przewalczenia, tylko dbaj o
    higienę - nie wolno niemytą łapka wkładać soczewek, zawsze należy
    przed ich włożeniem, czy zdjęciem umyć ręce. I może jeszcze jedno -
    jak już masz je założone i odczuwasz dyskomfort w którymś oku -
    poświęc parę chwil i wyjmij ja, przepłucz płynem i znów załóż
    (pyłki, latające w powietrzu, mogą na niej osiąść i wtedy czujesz,
    jakby takie nic było w oku polanem).

    To da się przewalczyć, choćby wiedząc, jaki to jest komfort -
    noszenie soczewek. Trochę uporu. :-)

    Pozdrawiam!
    --
    Bieda ogranicza, bogactwo odgradza.
    Lawrence Durrell "Kwartet Aleksandryjski. Justyna."
  • 2mante 19.11.07, 10:23
    Witajcie,
    nosilam okulary przez kilka lat. od roku nosze soczewki. pierwsze zakladanie
    soczewek przyplacilam omdleniem, z wrazenia i z reakcji obronnej organizmu. pani
    doktor pokazala mi jak je zakladac, czyli wywijac powieke i trzymac za rzesy. ja
    teraz jak zakladam je to patrze w bok i unosze powieke nie dotykajac w ogole
    rzes. i dziala! dodam ze nie maluje oczu od jakiegos czasu a niegdy nie
    pozwolilam zadnej kolezance dotknac rzes tuszem. takze troche dobrej woli...
    powodzenia
  • w_nowak 20.11.07, 20:11
    Witam!

    U większości pacjentów reakcja obronna wystepująca przy pierwszej aplikacji
    soczewki kontaktowej ma podłoże czysto psychiczne. Fakt zbliżania czegokolwiek
    do oka wydaję się dla tych osób nie do przeskoczenia. Jednak determinacja i
    cierpliwość pozwalają im później nosić soczewki z powodzeniem.
    Co radzę?
    Po pierwsze, to proszę popróbować rozszerzania szpary powiekowej (odchylania
    powiek) w domu, przed lustrem. Z każdą próbą powinno być łatwiej.
    Po drugie, jeśli reakcja obronna pojawia się tylko w momencie gdy ktoś inny niż
    my sami(patrz specjalista) próbuje dotknąć oka, to poprośmy aplikujacego nam
    soczewki by pozwolił nam własnoręcznie je założyć w gabinecie. W przypadku wielu
    pacjentów to pomaga.

    Życzę powodzenia!
  • Gość: abc IP: *.daewoo.lublin.pl 21.11.07, 11:58
    Przez lata nie mogłam za bardzo majstrować przy oczach, bo
    natychmiast zamykałam powieki - odruch i koniec. Do dzisiaj przy
    mierzeniu ciśnienia oka wyprzedzam każdy aparat i zamykam oko w
    ułąmku sekundy:)))
    Malowałam się od lat szkolnych, ale namalowanie kreski nad rzęsami
    było (i chyba jest) niemożliwe, bo powieka mi nerwowo drgała i
    wychodził szlaczek:) Pozostałam tylko przy nakładaniu cieni miękkim
    pędzelkiem. Sama siebie oceniałam krótko - histeryczka. Ale łatwo
    powiedzieć, a opanować odruch... klęska.
    Kiedy dotknął mnie problem okularów do czytania, tak mi dokuczył, że
    pięć lat poźniej postanowiłam przejść na soczewki. W Polsce chętnych
    do tych soczewek (dla starszych) nie było za dużo i chyba nadal nie
    ma. Okulista mi powiedział, że jestem dość wyjątkowa z moimi
    chęciami, bo najlepsi klienci to ludzi młodzi, którzy kilkadziesiąt
    lat później tylko zmieniają rodzaj soczewek i to dla nich normalne.

    Uczyłam się zakładania godzinami. Omdlenia odpadały, bo raczej furia
    mnie ogarniałą, że JA czegoś nie mogę zrobić. Zbliżenie palca do oka
    to był u mnie skurcz powiek, natychmiast... Domownicy mnie prosili,
    żebym sobie dała spokój. W końcu zaczęło wychodzić. Zakładanie przez
    rok było jednak nie za łatwe. Trudno mi było opanować precyzyjną
    siłę nacisku palca dotykającego wraz z soczewką oka. Soczewka
    zostawała na palcu albo się wywijała.
    Ale po założeniu dzień mi upływał... luksusowo. Bez macania
    kieszeni, gdzie okulary. Bez zakładania okularów w sklepie, żeby
    zobaczyć co też kupuję:)
  • czarnykwiat 06.12.07, 11:50
    nie widziałam że aż tak bardzo się można tą dla mnie infantylnie
    prostą czynnością zestresować żeby zemdleć. Noszę soczewki od 12
    lat, pierwszy raz zakładała mi soczewki moja okulistka, to przyznaję
    nie było przyjemne, potem ściągneła i kazała mi założyć. Nie powiem
    trochę to trwało, powieka latała jak oszalała ale w końcu się udało.
    Może powinniście zmienić technikę zakładania soczewki. Nie wyobrażam
    sobie wywijania górnej powieki, po prostu tego niecierpię. Ja robię
    tak: soczewkę mam na opuszku palca wskazującego a palcem kolejnym
    (tym od gestu:) ) odciągam w powiekędolną w dół, tak że widać to
    czerwone (nie wiem jak się to fachowo nazywa), samą soczewkę
    przykładam bezpośrednio do kolorowej częći oczka i już. Można też
    soczewkę przyłożyć do dolnej części oka, zamknąć oko i poruszać
    gałką, soczewka sama "wskoczy na swoje miejsce. Poprubujcie
    podotykać palcem oczka, tak bez soczewki. To na pewno pomoże
    opanować wachlowanie powieki. Ja doszłam do takiej wprawy że
    soczewki zakłdam i ściągam bez lusterka. Potrenujcie, powodzenia
  • Gość: Ania IP: *.eranet.pl 03.01.08, 19:40
    Ja mam inny problem. Strasznie duzo czasu zajmuje mi wyjecie
    soczewki z oka. Jaka macie na to metode?
  • wypowiedz.eksperta 03.01.08, 20:53
    Witam,
    By zdjąć soczewkę, proszę dotknąć palcem brzegu soczewki i przesunąć ją na część
    skroniową twardówki("białej" części oka) i delikatnie przyszczypując dwoma
    palcami zdjąć ją.
    Jeśli soczewka nie chce się "odkleić" od oka, to można chwilę wcześniej wkroplić
    środek nawilżający do stosowania razem z soczewkami kontaktowymi (najlepiej bez
    konserwantów).

    Pozdrawiam
  • wypasiona_foczka 25.01.08, 11:13
    Prosty sposób:
    Spójrz mocno w górę, dotknij opuszkiem palca dolnej części tęczówki,
    cały czas patrząc w górę ściągnij soczewkę maksymalnie prosto w dół
    a jak się "zroluje" przy dolnej powiece bardzo łatwo będzie Ci ją
    złapać.
  • Gość: marek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.08, 13:19
    Powiem tak, nie lam sie:)
    osobiscie mialem ten sam problem co TY, nosilem zawsze okulary, a sama mysl
    zblizenia lub dotkniecia oka palcem, powodowala ze odruchowo je zamykalem..
    mam mala galke oczna co wszystko utrudnia i bardzo silne powieki. sprobowalem
    kiedys noszenia soczewek, ktore zapisal mi okulista, wylumaczyl jak zakladac, i
    ani z nim ani z kims innym lub tez samemu nie udawalo mi sie ich zakladac (tylko
    2-3 razy po ogromnym wysilku ;)

    odpuscilem sobie...
    postanowailem zrobic operacje laserowa, lecz ze wzgledu iz jestem jeszcze doayc
    mlody (21 lat) i nie byslimy pewni w klinice czy moja wada nie postepuje nadal,
    wstrzymalismy sie z operacja.
    Natomiast za to Pani doktor dala mi "namiary" na optometrystke z Poznania (zawod
    o ktorym wczesniej nie mialem pojecia) umowilem sie na badania, i tym sposobem,
    mam odpowiednio dobre soczewki, a co do zakladania? Ta mila Pani pokazala mi
    kilka innych sposobow ich zakladania, i tak mnei to zmotywowalo ze umiem juz je
    samodzielnie zalozyc!! moze nie w minute ale po kilku probach juz mi sie udaje,
    nawet na lewe oko (choc jestem zdecydowanie prawo-reczny;)
    dodam iz od mojej pierwszej wizyty u niej minely ok. 3tygodnie (po 2 tyg
    kontrola) . samo zdejomowanie ich zamuje mi 15sekund, wiec oko chyba juz
    "zalagodnialo':)
    mimo to trzeba nadal cwiczyc a pewnie jeszcze lepiej bedzie mi wychodzilo ich
    zakladanie. CZEGO TOBIE TEZ ZYCZE, NIE PODDAWAJ SIE, UDAJ SIE DO KOMPETENTEGO
    SPECJALISTY, JESLI JEST DOBRY TO POMOZE TOBIE TAK JAK MI :)
    pozdrawiam
  • wypowiedz.eksperta 10.01.08, 20:20
    Być może ma Pani silnie zaznaczony tzw odruch oczno-sercowy i istotnie mdleje
    Pani po dotknięciu oka, myślę jednak że warto dać sobie szansę i spróbować
    doboru soczewek raz jeszcze.
    --
    J. Szaflik
  • Gość: zadowolona18 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.08, 11:21
    Noszę okulary już od 4 lat, niedawno postanowiłam zamienić je na
    soczewki. Pierwsza wizyta u okulisty okazała się porażką, najpierw
    okulistka męczyła sie z założeniem mi soczewek (omal przez to nie
    zemdlałam) potem miałam się nauczyć zdejmowania. Przez 1,5 h
    męczyłam się aby ściągnąć soczewkę, jednak nic to nie dało.
    Ostatecznie soczewkę po 30 minutach męczarni ściągnęła mi okulistka.
    Jednak postanowiłam że się nie poddam i następnego dnia znowu
    ropoczęłam naukę. Dostałam soczewkę na próbę i miałam ją założyć
    jeszcze w zakładzie optycznym. Po 1,5 h prób wreszcie udało mi się
    założyć soczewkę, a próba jej zdjęcia udała się juz po 20 minutach.
    Dostałam próbne soczewki do domu, aby poćwiczyć sobie na nich.
    Codziennie próbowałam zakładać i zdejmować soczewki po tygodniu prób
    zajmowało mi to tylko 20 minut. To już był wielki sukces. Obecnie
    soczewki noszę od miesiąca i jestem z nich bardzo zadowolona.
    Zakładanie zajmuje mi 10 s a zdejmowanie 5 s. Nosząc je wogóle nie
    odoczuwam dyskonfortu, jednynie przez pierwsze 3 dni miałam
    wrażenie, że coś mi wpadło do oko, jednak to szybko minęło.
    Uważam, że jeśli bardzo chcesz nosić soczewki i masz w sobie
    samozaparcie, to poradzisz sobie z odruchem zamykania oka ( wiem to
    po sobie). Życzę powodzenia.
    Pozdrawiam :)
  • Gość: K. IP: *.pronet.lublin.pl 16.01.08, 19:20
    były 3 rzeczy, których powiedizłam, że nigdy nie zrobie, za żadne
    pieniądze. Jedną z tych rzeczy były soczewki kontakotwe. Do wrzesnia
    2000r sama myśl o soczewkach powodował u mnie wymioty, że jak ja oko
    dotknę, jak wloże to "obslizgłe coś " na oko. W końcu po wielu
    latach w 2000r zdecydwoałam się na ten krok! Sajgon w gabinecie
    straszny!Lekarka nie mogła mi zalozyc soczewek bo jak male dziecko
    odpychalm ja rękami a miałam wtedy 20 lat! Jak w koncu udało jej sie
    ząłożyć to na samą myśl, że mam ją na oku spowodował, że u niej
    wymiotowła i mąło co nie zemdlałam! kupiłam te szkła, wróciłam do
    domu i zanim sam je zalozylam to po 24 godziny przez 3 dni siedizłam
    na tym pojemniczkiem, a jak już zalozylam to nie moglam zdjęć! bo
    zlozyc to jeszczez, ale jak sciagnac, jak dotkac oka! miala byc na
    oku pocztkowo 1 godzine potem 3 godz. itp! a ja tego pierwszego razu
    mialam ja 12 godzin! i juz mialm jechac od okulisty, zeby mi zdjela!
    po wielu trudach i koszmarze przyzwyczilam sie do nich! w tym roku
    minie 8 lat odkad nosze szkła! i nie wyobrazam siebie, ze moglabym
    zmanist szile nosi okulary!
    dasz rade, pomału zobaczysz jak to wygoda!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka