Dodaj do ulubionych

nie mówiłam prawdy, Ditta

06.01.13, 01:50
nie było miło.
Było boleśnie, każdy nerw był jak struna napięty, aluzje, niedomówienia, ucisk w gardle, jakieś bolesne, subiektywne wynurzenia wyciągane z przeszłości i dużo by jeszcze mówić.
Leczyłam rany. Do dzxisiaj.
I dzisiaj zmieniłam nicka.
Edytor zaawansowany
  • ditta12 06.01.13, 03:14
    <nie mówiłam prawdy, Ditta>
    Człowiek który nie mówi prawdy oszukuje tylko sam siebie no bo kogo jeszcze może oszukać?
  • uwierz_w_to 06.01.13, 06:19
    www.youtube.com/watch?v=bv58PaTbKbU
  • uwierz_w_to 06.01.13, 06:26
    www.youtube.com/watch?v=JvxG3zl_WhU
  • uwierz_w_to 06.01.13, 06:37
    szpile i ostrygi:) świetny nick myślę że ciebie rozpoznam:) jak już się nie domyślam kim jesteś.
  • szpile_i_ostrygi 06.01.13, 09:30
    Nie oszukiwałam siebie, Ditto.
    Nie umiałam tylko uwierającej prawdy wyartykułować.
  • uwierz_w_to 06.01.13, 07:22
    szpile_i_ostrygi napisała:

    > nie było miło.
    > Było boleśnie, każdy nerw był jak struna napięty, aluzje, niedomówienia, ucisk
    > w gardle, jakieś bolesne, subiektywne wynurzenia wyciągane z przeszłości i dużo
    > by jeszcze mówić.
    > Leczyłam rany. Do dzxisiaj.
    > I dzisiaj zmieniłam nicka.

    Było beznadziejnie.
  • szpile_i_ostrygi 06.01.13, 09:29
    Tak jest, Uwierzu.
    Beznadzieja ciągle spowija mnie jeszcze jak kokon larwę.
    Pożywiam się nią.
  • uwierz_w_to 06.01.13, 10:32
    Kim ty jesteś?
  • uwierz_w_to 06.01.13, 10:36
    Mnie nikt już nie rozumie,żona mnie dzisiaj na siłę w domu zostawiła kiedy chciałem wynająć,pytała się co dalej to jej powiedziałem że nie wiem ale chcę żyć w końcu swoim życiem, matka też nic nie rozumie, jestem obecnie sam pomimo tego że mam rodzinę obok,przyjaciół nie mam w zasadzie tylko koledzy i żony znajomi.
    Ciężej mi jest teraz tak żyć niż samemu na wynajętym.
  • szpile_i_ostrygi 06.01.13, 11:40
    W wynajętym będziesz wył do księżyca, Uwierzu.
    Obce, nieznośne zapachy.
    Jesteś jak ten wilk, samotnik, ale i on ma oznaczony przez siebie rewir.
  • uwierz_w_to 06.01.13, 12:07
    szpile_i_ostrygi napisała:

    > W wynajętym będziesz wył do księżyca, Uwierzu.
    > Obce, nieznośne zapachy.
    > Jesteś jak ten wilk, samotnik, ale i on ma oznaczony przez siebie rewir.

    Nie nie tu się mylisz, nie jestem samotnikiem, nie będę wył do księżyca, dopiero wszystko mi się układa:), idę na ustępstwa ale nie daje sobie wmawiać:), potrzebny mi czas porostu i to tyle.
  • uwierz_w_to 06.01.13, 11:15
    szpile_i_ostrygi napisała:

    > Tak jest, Uwierzu.
    > Beznadzieja ciągle spowija mnie jeszcze jak kokon larwę.
    > Pożywiam się nią.

    Beznadzieja już jest za mną, z kokonu się wydostaję,nie boję się życia, co ma być to będzie,jeszcze nic nie planuję zobaczę gdzie mnie serducho poprowadzi.
  • madau 06.01.13, 11:57
    A kim Ty jestes, nowy nicku?
    --
    Dziura w Bucie
  • uwierz_w_to 06.01.13, 12:09
    madau napisała:

    > A kim Ty jestes, nowy nicku?

    Cholera wie, zmieniła lub dołączyła po moim temacie "gdzie?" nie wiem co chce osiągnąć tym zobaczymy?
  • szpile_i_ostrygi 06.01.13, 12:20
    Corndelią, Madau.
    Czytam wszystko, co piszesz. Masz talent. Martwiłam się, jak sobie poradzisz w podróży. Mnie dopadłaby natychmiast klaustrofobia i nie dotrwałabym do kresu. Musiałabym wysiąść, nawet przy ponad setce/h.
  • uwierz_w_to 06.01.13, 12:34
    szpile_i_ostrygi napisała:

    > Corndelią, M
    > usiałabym wysiąść, nawet przy ponad setce/h.

    Nie jestem szaleńcem,i wiem jak jeździć,kiedy można kiedy nie,kiedy stwarzam zagrożenie.
    Kiedyś ktoś się zesikał u mnie w samochodzie jak go przewiozłem.
    Wiem że nie boję się niczego, to nie o de mnie zależy ile będę żył i co osiągnę.
    Rozumiem że mogę wszystko co tylko zapragnę, nie potrafie jeszcze tego wyzwolić,być może wyzwole, może nie, nie wiem co, nie wiem kim będę.Nie wiem czy będę do końca dni swoich z żoną czy z inną kobietą, tak naprawdę jeszcze nic nie wiem.To się okaże, na razie jestem kameleonem:D

  • szpile_i_ostrygi 06.01.13, 13:10
    kiedyś byłam dobrym kierowcą. Umiałam radzić sobie w trudnych i kłopotliwych sytuacjach.
    Zaczęło się, gdy podjeżdżałam serpentyną, ciasną, ciemnawą, o dość stromym nachyleniu, na obudowany parking. Zaczęła mnie dławić panika. utknęłam na stromiźnie a za mną sznur samochodów niecierpliwie jazgotał. Musiałam wysiąść i poprosić kierowcę, który stał za mną, by mi samochód odholował na górę. Potem poszło lawiną. Wystarczyło parę samochodów na światłach, to, podjeżdżając, już dławił mnie lęk. Nakręcał się, i nakręcał. Wysiadałam, i prosiłam o pomoc. Mogę jeździć windą, ale muszę w niej być sama. Czuję się bezpiecznie. Gdy zatrzymuje się po pasażera, muszę z windy uciekać.
  • ditta12 06.01.13, 13:21
    Tak gorzki to post.Przeczytałam wczoraj i zupełnie zgłupiałam a nie śmiałam pytać kim jesteś więc rzuciłam takie zdanie bo nie wiem o co chodzi.
    Komu nie mówiłaś prawdy?W domu ?Tu na forum?
    Nie zgadłam że to Ty ale cieszę się ze to TY bo strasznie Cię polubiłam i Twój styl pisania.:)
    Zawsze czekam i wypatruję kiedy się pojawisz ale tak rzadko bywałaś jako C.
  • szpile_i_ostrygi 06.01.13, 13:33
    Pytałaś mnie Ditto, jak się udały.
    Odpowiedziałam, że było miło.
    A teraz przestraszyłam się, że chcesz zniknąć z forum.
    Odczułam przymus, by na Twe pytanie odpowiedzieć rzetelnie a nie uciekać do grzecznościowej formułki.
    Cieszę się, że wróciłaś.
  • ditta12 06.01.13, 13:43
    > A teraz przestraszyłam się, że chcesz zniknąć z forum.>
    Muszę Ci powiedzieć ze miałam taki zamiar ale Twój wątek mnie przywołał tu z powrotem.Nie mogłam tak zostawić samemu sobie kogoś -choć nie wiedziałam kim jest -ale wielki ból i rozdarcie wyzierało ze słów.
    To jest forum i każdy może rzucić jakiś temat nawet najbardziej absurdalny i muszę Ci powiedzieć Szpile że smutek wielki mnie ogarnął gdy się dowiedziałam że jakieś popierduchy wklejam,śmiecę,jakbym nie umiała się zachować wśród ludzi,jakbym była kobietą która już nie wie czy ma sprzątać w domu czy nie sprzątać,jak jakiś robot tylko podczas sztormu.
    Współczuję niektórym kobietom że są w takiej sytuacji domowej i chciałyby jak najlepiej a okazuje się że nie spełniają wymogów jaśnie pana małżonka bo on woli wielki bajzel ;)
    Ale niekoniecznie bo za chwile się okaże że jednak musi być porządek w tym domu.
  • szpile_i_ostrygi 06.01.13, 13:52
    Ditto.
    W Twoim pokoju jest słoń a Ty udajesz, że go nie widzisz. To takie powiedzonko a ja się nim teraz posłużyłam.\
    I zrobiłabyś coś takiego komuś, kto Tobą oddycha?
    Forum by umarło a ktoś by zwariował.
  • ditta12 06.01.13, 14:23


    W pokoju jest słoń.
    Jest ogromny, pękaty, trudno się obok niego przecisnąć.
    Mimo to przeciskamy się rzucając „Jak się masz” i „Wszystko w porządku”…
    I tysiąc innych banalnych pogawędek.
    Rozmawiamy o pogodzie.
    Rozmawiamy o pracy.
    Rozmawiamy o wszystkim innym – tylko nie o słoniu w pokoju.
    W pokoju jest słoń......
    Terry Kettering

    :)
  • mskaiq 06.01.13, 13:18
    Zmiana nika niczego nie zmienia. Zmienić może zobaczenie co było takie trudne
    w przeszłości. Jest to zmierzenie sie z częscia która jest bolesna i która ma tak
    przemozny wpływ na Ciebie.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • szpile_i_ostrygi 06.01.13, 13:29
    Tamten nick mierził mnie. W nowym czuję się bezpieczniej i nie anonimowo.
    A co do przeszłości, to problem mój jest taki, że nie potrafię się od niej odgrodzić wprost oświadczając, że sobie tego życzę. Czuję się manipulowana a robię dobrą minę do złej gry.
    W tej fałszywej sytuacji gardzę samą sobą.
    Też Cię pozdrawiam.
  • mskaiq 06.01.13, 14:37
    Jakaś część Ciebie gardzi Tobą, ale to Ty decydujesz czy tak bedzie czy nie. Jeśli
    chodzi o przeszłość to ona tworzy lęki, złość, zal, nienawiści, sympatię, które
    ciagle są obecne w teraźniejszośzości.
    Można to wszystko pogodzić, mozna temu nadać sens tak, że przeszłość
    przestaje zagrażać, niepokoić i manipulować.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • ditta12 06.01.13, 15:02
    <Tamten nick mierził mnie.
    W nowym czuję się bezpieczniej i nie anonimowo.>
    Nick jest jak suknia,czasem trzeba ubrać nową żeby się lepiej poczuć.Byle nie za często;)
    Ja łażę w swojej starej,wyświechtanej,trochę podartej i już wiele przez nią widać ale tak ją lubię że nie chce mi się kupować nowej.

    <A co do przeszłości, to problem mój jest taki, że nie potrafię się od niej odgrodzić wprost oświadczając, że sobie tego życzę. Czuję się manipulowana a robię dobrą minę do złej gry.
    W tej fałszywej sytuacji gardzę samą sobą.>

    Z manipulacją innych trudno sobie poradzić a szczególnie rodziny.
    Oni wszystko wiedzą najlepiej za ciebie,jak masz żyć,co dla ciebie najlepsze.Tak piszę ogólnie,nie do Ciebie konkretnie się to odnosi Szpile(nie mogę się jeszcze przyzwyczaić do twego nowego nicku).
    Nie chcesz ich skrzywdzić bo jesteś delikatna,stanowczo za delikatna to włażą na głowę bo im na to pozwalasz ale co będzie gdy się sprzeciwisz?Zatoczysz tajemny krąg z niewidzialnych niebieskich płomieni wokół własnej osoby i wtedy nie będą mogli podejść zbyt blisko.
    Tylko......jak to zrobisz to sama się dowiesz w swoim czasie.


  • madau 06.01.13, 15:20
    Witaj Corndelio. ladny nowy nick. To dobrze ze dobrze sie z nim czujesz.
    Martwi mnie to ze nie jest u Ciebie dobrze.
    U mnie tez dzisiaj jakas chandra, nie potrafie sie skupic, pisac czytac...
    --
    Dziura w Bucie
  • madau 06.01.13, 15:36
    Corndelio, Ditto, nie uciekajcie.
    ja sie tak dobrze przy Was czuje i ze zniecierpliwieniem kazdego ranka otwieram strone forum.
    Nie jest mi dzisiaj dobrze. na spacerze spotkalam B. zaczelam wylewac pomyje na temat dotyczacy naszego zwiazku. Bylo tam sporo pomyj na mnie sama. tak jakbym to li i wylacznie ja przyczynila sie do rozpadu. Duzo jest w tym prawdy. Stoczylam sie na dno zyjac od psychozy do psychozy, czesto brudna i byle jak ubrana, jak fleja, gruba fleja.
    Odkad mieszkam sama i zrzucilam 9 kilo, jakbym odzyla. Ciesze sie widzac ze cos jest dla mnie za duze. Maluje sie, myje wlosy, zapuszczam paznokcie.
    ta rozmowa z B. byla tak psychicznie dla mnie ciezka ze czuje sie wyczerpana. i znow napadla mnie chandra bo nie mam komu o tym powiedziec.
    tak sie ciesze ze jestescie
    --
    Dziura w Bucie
  • ditta12 06.01.13, 15:54
    <Odkad mieszkam sama i zrzucilam 9 kilo, jakbym odzyla. Ciesze sie widzac ze cos jest dla mnie za duze. Maluje sie, myje wlosy, zapuszczam paznokcie.>

    Jesteś bardzo wartościowym człowiekiem,wychodzisz z życiowego doła,piękniejesz i przechodzisz odnowę biologiczną.
    Feniks z popiołów się odradza :)
  • ditta12 06.01.13, 15:58
    zakonswiatla.pun.pl/_fora/zakonswiatla/gallery/6_1194807705.jpg
  • mskaiq 06.01.13, 16:00
    Zawsze możesz opowiedzieć o tej rozmowie z B. tutaj, albo jak sie czułaś,
    co było takiego trudnego dlaczego masz chandre po tej rozmowie.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • szpile_i_ostrygi 06.01.13, 16:17
    Droga, mała, Madau.
    Miałaś taką potrzebę, wygadać się. Jesteś spontaniczna i w Tobie to piękne. Musiałabyś ciężko pracować, by powstrzymać się od wynurzenia i byłaby to już gra. Udawanie kogoś innego. Byłoby ciężko. Sama siebie teraz biczujesz. Wiem, dobrze radzić, sama mam ciężką chandrę.
  • mskaiq 06.01.13, 15:56
    Ditta napisała
    > Z manipulacją innych trudno sobie poradzić a szczególnie rodziny.
    > Oni wszystko wiedzą najlepiej za ciebie,jak masz żyć,co dla ciebie najlepsze.Ta
    .....
    Myślę że piszesz tutaj o sobie Ditto.
    Oni nic nie moga zrobić, nie mogą zmanipulować, jeśli nie ma w nas zezwolenia
    na taką manipulację bo zawsze już od dziecka jej się ulegało.
    Żeby to zmienić musisz zmienić najpierw to w jaki sposób reagowałaś na działania
    Twojej rodziny. Mam wrazenie że masz schematy postepowania, które ciągle
    wygladaja tak samo, od czasu kiedy byłaś dzieckiem.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • ditta12 06.01.13, 16:08
    <Myślę że piszesz tutaj o sobie Ditto. ?

    piszę przez pryzmat swojej osoby bo nie wiem przecież nic o problemach Szpile.

    <nie ma w nas zezwolenia
    > na taką manipulację bo zawsze już od dziecka jej się ulegało.>

    To jest nawyk.Tak mocno wrosło że trudno wyplenić jak palenie papierosów.
    Od początku życia zakodowane:masz się słuchać bo jak nie........
    Groźby,kary a człowiek to tylko zniewolone zwierze,klapki na oczy i do przodu ciągnąc swój wóz.
    <Żeby to zmienić musisz zmienić najpierw to w jaki sposób reagowałaś na działani
    > a>
    A jak pokonać strach żeby to zmienić?A może to inni a nie ja mają takie klapki na oczach,nie widzą na boki i myślą że i ja tak działam?Moje słowa są odbierane dziwnie(heretyczka)a ja nie wiem co to herezje,skąd ma wiedzieć:wybór?

  • mskaiq 06.01.13, 17:01
    Ditta napisała
    > A jak pokonać strach żeby to zmienić?A może to inni a nie ja mają takie klapki
    > na oczach,nie widzą na boki i myślą że i ja tak działam?Moje słowa są odbierane
    > dziwnie(heretyczka)a ja nie wiem co to herezje,skąd ma wiedzieć:wybór?
    No własnie jak pokonać strach. Wazne, że zauwazyłaś z czym się to wiąże.
    Mam wrażenie, że to nie inni mają takie klapki na oczach, tylko Ty używasz
    takich schematów, że inni uznają Ciebie za cheretyczkę, albo osobę chorą.
    Te schematy zawsze przynosiły taskie rezultaty. Nigdy w szpitalu nie wzięto
    pod uwagę tego co mówiłaś.
    Ja wiem co sie z Tobą dzieje i wiem jaka naprawde jesteś, ale w szpitalu nie
    wiedzą.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • ditta12 06.01.13, 17:21
    > Mam wrażenie, że to nie inni mają takie klapki na oczach, tylko Ty używasz
    > takich schematów, że inni uznają Ciebie za cheretyczkę, albo osobę chorą.>

    Schemat poznawczy,bo chyba o takim piszesz to podstawowy element wiedzy o świecie społecznym.
    Może ja mam zdeformowaną wiedzę o świecie społecznym.
    Sztanca w psychiatrii:
    <Nigdy w szpitalu nie wzięto
    > pod uwagę tego co mówiłaś.>
    Oni tam pytają -Jak się pacjent czuje,no jak?
    A ja naprawdę nie wiem co mam odpowiedzieć na takie pytanie.
    Mówię zwyczajowo ,że dobrze, na co lekarz:
    Musi pani tu z nami jeszcze zostać.

  • mskaiq 06.01.13, 17:48
    > Oni tam pytają -Jak się pacjent czuje,no jak?
    > A ja naprawdę nie wiem co mam odpowiedzieć na takie pytanie.
    > Mówię zwyczajowo ,że dobrze, na co lekarz:
    > Musi pani tu z nami jeszcze zostać.
    Kiedy mówisz lekarzowi, że dobrze sie czujesz po tym kiedy Twoja matka wsadza
    Cię do szpitala to jest coś nie tak. Po czymś takim nie można się czuć dobrze.
    Ty z jakiegos powodu zaadoptowałas odpowiedź "dobrze" chociaż jest źle jak tylko
    być może.
    Boisz sie powiedzieć prawdy ?
    Pozdrawiam serdecznie.
  • ditta12 06.01.13, 18:07
    > Boisz sie powiedzieć prawdy ? >

    Kiedyś siedziałam w szpitalu dwa tygodnie,spokojna z nogami na kaloryferze paląc papierosy bez leków(czekałam na sędzinę).
    Zapytana powiedziałam wtedy że czuję się źle osadzona w szpitalu i nic mi nie dolega jak widać.
    Co sędzina orzekła nie rozmawiając ze mną nawet to już wiesz.
    Co mam komu powiedzieć?
  • mskaiq 06.01.13, 18:51
    No włśnie odpowiedzi dobrze, żle. Jak sama mogłaś sie przekonać takie
    odpowiedzi nie sa wystarczające aby przekonać w szpitalu lekarza, że
    wszystko jest z Toba dobrze.
    Lekarz otrzymał dokładne wyjasnie dlaczego Twoja rodzina chce abyś
    została zatrzymana w szpitalu. Gdyby Twoja matka powiedziała, że chce
    abyś została w szpitalu dlatego, że jesteś chora to też lekarz tego by nie
    przyjął.
    Ty nie odniosłaś się do tego, nie powiedziałaś co się wydarzyło, nie
    podważyłaś wersji matki.
    Przed sędzina powiedzenie, że się źle czujesz to za mało. Ty musisz bronić
    siebie powiedzieć dlaczego, przekonać.
    Twoja matka przekonuje lekarza a Ty nie robisz tego.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • ditta12 06.01.13, 19:03
    > Przed sędzina powiedzenie, że się źle czujesz to za mało. Ty musisz bronić
    > siebie powiedzieć dlaczego, przekonać.
    > Twoja matka przekonuje lekarza a Ty nie robisz tego.>

    Powiedziałam lekarzowi że źle się czuję uwięziona w szpitalu,sędzina nie chciała w ogóle ze mną rozmawiać ani mnie słuchać tylko podsunęła do podpisania ową kartkę z której nic nie dało się wyczytać a którą miałam podpisać.Uczono mnie:Nie podpisuj czego nie możesz przeczytać.
    Rzecznik Praw Pacjenta nie wiem po co tam jest.Proces Kafki jednym słowem.

    Nie byłeś nigdy pacjentem to nigdy nie zrozumiesz jak to wszystko wygląda w rzeczywistości.
    Przeczytaj chociaż Obłęd Krzysztonia.
  • mskaiq 06.01.13, 19:37
    Znam szpitale od strony pacjenta bo rozmawiam z pacjentami. Wiem jak wiele
    zależy od samego pacjenta i jego zachowania.
    Sędzina to inna sprawa. Ona działa pod wpływem tego co lekarz jej powiedział,
    ona nie ma żadnego prawa podwazyć decyzji lekarskiej.
    Sprawa pomiędzy Tobą a Twoja rodziną to sprawa pomiędzy argumentami jakie
    przedstawia rodzina a jakie przedstawiasz Ty.
    Oni mają jedeną tylko przewagę, historię Twoich pobytów w szpitalach i
    poprzednie diagnozy.
    Dlatego lepiej unikać sytuacji, które mogą prowadzić do akcji Twojej rodziny.
    W tej chwili radzisz sobie sobie z tym dobrze. Zagrożenie pojawia sie tylko
    kiedy pojawia sie strach z którym nie możesz sobie poradzić.
    Pozdrawiam serdecznie.


  • ditta12 06.01.13, 19:50
    > Dlatego lepiej unikać sytuacji, które mogą prowadzić do akcji Twojej rodziny.
    > W tej chwili radzisz sobie sobie z tym dobrze. Zagrożenie pojawia sie tylko
    > kiedy pojawia sie strach z którym nie możesz sobie poradzić.>

    Tak,teraz jestem zadowolona :)
    Mam nadzieję że nic mi nie zagraża od nikogo i niczego.Radzę sobie jakoś.

  • szpile_i_ostrygi 06.01.13, 16:08
    mskaiq napisał: schematy postepowania, które ciągle
    > wygladaja tak samo,

    zgadza się. U mnie zawsze jest tak samo. Odruchowo zakładam czyste intencje. Dopiero "po uczynkach ich poznacie", widzę manipulację, ale zawsze to już musztarda po obiedzie.
  • mskaiq 06.01.13, 17:53
    Piszesz bardzo oględnie. To co dla Ciebie jest czystymi intencjami dla innych
    nie muszą. Wszyscy sie różnimy i te róznice musza być uznane przez obie
    strony ale czesto obie strony tego nie robią.
    Pozdrawiam serdecznie
  • szpile_i_ostrygi 06.01.13, 18:16
    Czy dobrze Cię zrozumiałam, że chciałeś powiedzieć, iż w kontaktach międzyludzkich, jako że przecież powszechna wiedza ta "wszyscy się różnimy" , tak więc, że w kontaktach międzyludzkich a priori zakładać należy nieczystość intencji, fałsz i podstęp? Że należy skierowane do ciebie sygnały najpierw rozłożyć na czynniki pierwsze, poddać analizie głębszej i dopiero po osądzeniu, czy nie obciążone interesem osobistym sygnał wydającego, odpowiednio do sygnału owego się ustosunkować?
  • mskaiq 06.01.13, 18:57
    Trzeba zakładać, że się różnimy i tylko tyle. Nie można jednak zakładać, że
    każda rożnica oznacza fałsz i podstęp.
    Bardzo wiele osób patrzy w taki sposób albo białe albo czarne i nie ma nic
    pomiedzy.
    Dla takich osób świat ma tylko dwie barwy i ten kto mysli inaczej musi być
    przeciwko.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • ditta12 06.01.13, 19:06
    Moja ciotka to mówiła tak:Musisz się nauczyc oszukiwać chłopa bo jak ty go nie oszukasz to on cię oszuka :D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka