Dodaj do ulubionych

dzień i noc

13.01.13, 05:52
nie wiem czy to leki czy czort jaki, ale ciągle mi się dzień z nocą miesza. Zdarza mi się zasypiać koło 4 (pomimo kwetiapiny i 3 imovane) później być cały dzień śpiącą i nieprzytomną pod kocami. Albo na raty śpię, z pobudkami w nocy i niemożnością zaśnięcia.
Wczoraj zasnęłam jakoś gładko, ale koło 2 była pobudka i patrzenie w sufit i teraz też już nie śpię, a chciałabym jeszcze. Przytomna jestem okrutnie a w południe będę pewnie zejściowa:(. Już bym chciała tak normalnie, w dzień aktywnie a w nocy snem uczciwym.
Obserwuj wątek
    • madau Re: dzień i noc 13.01.13, 11:52
      A ile bierzesz Kwietiapiny Agatko? Moze trzeba by bylo podniesc? Ja swoja gigantyczna dwake ( 900) lykam na trzy godziny przed snem. Bo nie od razu usypia. Z imovane zrezygnowalam na rzecz stilnoxu i go biore czasami jak mi sie spac ewidentnie nie chce a polnoc sie zbliza. Spie na tej kwetiapinie wspaniale tylko rano jestem zamulona i poptrzeba mi dwoch kaw zebym do siebie doszla.
      --
      Dziura w Bucie
        • madau Re: dzień i noc 13.01.13, 12:17
          Agata z tego co wiem pracuje. I za to bardzo ja podziwiam. ja nie dalabym rady, nawet jesli teraz jestem w nienajgorszej formie. Wolontariat lubie bo to tylko dwa dni w tygodniu. Nie dostalam jeszcze odpowiedzi na to jaka mi rente przyznaja i czy bede miala calkowita niezdolnosc do pracy. Bo jezeli czesciowo to bede musiala sobie sama oplacac kursy dokumentalistyki do pracy w bibliotece. Ale jezeli calkowita, to mi panstwo oplaca w ramach resocjalizacji.
          --
          Dziura w Bucie
          • ditta12 Re: dzień i noc 13.01.13, 12:23
            Najlepsze prace w domu przy naszej chorobie i zaburzeniach snu.Są takie firmy gdzie nie trza z chaty wychodzić.Kupujesz kombajn do laptopa i już.Zależy jeszcze co się robi bo jak produkcja to tylko chałupnictwo.
            • madau Re: dzień i noc 13.01.13, 12:35
              Agata to artystka. Nie chce pisac co robi bo moze sobie tego nie zyczyc ale widzialam jej prace. Ona bardzo duzo pracuje a ma schizofrenie. ja bym tak nie potrafila.
              --
              Dziura w Bucie
                • madau Re: dzień i noc 13.01.13, 12:58
                  Ale Agata to specyficzna artystka. Pracuje w plenerze. Robi fantastyczne rzeczy
                  ( Agatko nie obraz sie ze tak pisze o Tobie)
                  --
                  Dziura w Bucie
                    • ditta12 Re: dzień i noc 13.01.13, 13:05
                      Michał Anioł był pracownikiem Papieży to go wqrw brał bo co się za coś wziął to następne zamówienie aż zrobili z niego malarza sufitu jakiegoś a on w kamienie lubił se postukiwać.
                    • madau Re: dzień i noc 13.01.13, 13:08
                      Ja nigdy nie pracowalam w plenerze. za to bylam nauczycielka w zabitej dechami wiosce. Mialam ostatnia grupe przedszkolakow ( straszaki) i pierwsza klase w jednej sali ( 17cioro dzieci). Przepisy byly takie zeby im przez bite 2 godziny gadac. Oni po pol godzinie byli juz wycieczeni. Robilam wiec przerwy co 45 minut, na gimnastyke i rozmowe co bardzo sie nie podobalo mojej dyrektorce. Bo wpadala od czasu do czasu sprawdzic jak sobie radze.

                      No i zle wspominam przerwy. Byly okolo polgodzinne, po tych 2 bitych godzinach i zawsze na zewnatrz na mini boisku. Czy lalo, czy padal snieg MUSIALY byc na zewnatrz. Ja mialam tylko leciutki plaszcz i bylo mi cholernie zimno tak stac i patrzyc czy jedno drugiemu nie robi krzywdy. Musialam miec oczy naokolo glowy a i tak zadrzaly sie wypadki ( chlopak zbil drugiemu okulary).
                      Tych przerw szczerze nie lubilam, zwlaszcza jak wialo.
                      --
                      Dziura w Bucie
                      • ditta12 Re: dzień i noc 13.01.13, 13:21
                        Mnie nauczycielka łaciny skrzyczała że patrzę na obrazki(w sali plastycznej był wykład)to się wypisałam skoro ona nie wie gdzie ja mam uszy :D
                        A jedna dziewczyna to robiła na drutach na lekcji bo zaświadczenie przyniosła od lekarza że musi.Natomiast znajomy opowiadał że go do dyrektora wysłał nauczyciel za robienie zabaweczek na sprzedaż bo ciężko w domu było.
                        • madau Re: dzień i noc 13.01.13, 13:33
                          Oj, pamietam swoje szkolne dziecinstwo, nie bylo latwo ale zawsze bylismy jakos podporzadkowani nauczycieleom.

                          Teraz z moich obserwacji pracy wynika ze dzieci we Francji sa niezmiernie rozpuszczone. Nie potrafia sie dzielic, maja zawyzszone ego. Kiedys przyszla pani psycholog robic testy na inteligencje. W przedszkolakach byl taki malutki chlopczyk Remi i on doskonale rozwiazal testy, wyszlo mu 130. Jego mataka wiec parla na to zebty od razu poszedl do pierwszej klasy ( a we Francji dzieci chodza o rok wczesniej wiec Remi mial 5 lat). Nie przekonywaly jej moje argumenty ze taki malutki, delikatny sie nie odnajdzie w pierwszej klasie. Ale matka szla w zaparte. Nie wiem jak to sie skonczylo bo zachorowalam i bylam na dlugim zwolnieniu psychiatrycznym. Ale chyba jednak zostal u przedszkolakow.
                          --
                          Dziura w Bucie
                          • madau Re: dzień i noc 13.01.13, 13:52
                            I jeszcze.
                            jak moja mama szla na wywiadowke to obgryzalam paznokcie bo wagarowalam no i nie mialam samych piatek, z matmy, chemii bylam noga. Ale zawsze czulam do nauczycieli respekt i nawet nie przyszlo by mi na mysl zeby sie buntowac. Mialam szczescie ze mialam wspaniala polonistke ktora mnie zawsze bronila, tak ze nawet te wagary jakos "przechodzily" ( ochrzan w domu byl umiarkowany).

                            Teraz, co tu sie dzieje we Francji z dziecmi i mlodzieza to jakis koszmar. Pyskuja, wstaja ostentacyjnie i wychodza trzaskaja dzrzwiami. Znane sa tez przypadki uderzenia nauczycielki w twarz. Ja z tego powodu zrezygnowalam z funkcji nauczyciela.

                            Ale i u pierwszakow mialam przekrety. Rodzice sie wzburzali dlaczego ich syn/ corka maja tak malo punktow ( ocenami byla punktacja od 0 do 10), kazda matka uwazala swoje dziecko za najinteligentsze i swoje frustracje wywalala na mnie, niecierpialam tych wywiadowek bo zawsze, ale to zawsze mi sie cos dostalo. Okreslenie "mloda gnojowa" padalo kilka razy ( bo faktycznie bylam mloda, mialam 24 lata). Dyrektorka az sie czerwona robila z radosci ze mi sie dostaje. Oczywiscie nikt do niej nie mial pretensji. Tylko do mnie. A jak ja mialam dawac punkty dziecku ktore konczy pierwsza klase i w zab nie umie czytac, nawet najlatwiejszej ksiazeczki?
                            --
                            Dziura w Bucie
                  • agata.em Re: dzień i noc 13.01.13, 15:40
                    Teraz nie pracowałam i może dlatego mi się tak czas rozregulował, bo prawie nic nie musiałam. Jutro jadę w "plener" jak to Mada nazwałaś. Tyle że we wnętrzach pracujemy. A w weekend a właściwie od czwartku szkoła. Mam nadzieję,że na tę okoliczność będę w nocy spać a w dzień działać.
                    Artystka ze mnie żadna tylko zwykły rzemieślnik, nie tajemnica co robię, zajmuję się pozłotnictwem, dlatego ta praca jest związana z wyjazdami, bo czasem jakiś kościół się trafia na wiosce jakiejś albo inne wnętrza jak teraz.

                    kwetiapiny biorę setkę czasem więcej.
                    • ditta12 Re: dzień i noc 13.01.13, 15:49
                      O!Potrzeba nam Agato złota na maseczki odmładzające bo wyczytałam tu w reklamie po prawej że likwiduje ono zmarszczki.Nie widzę już tej reklamy.

                      W mojej klasie był chłopczyk.Przynosił ze sobą do szkoły sześć jabłek i sześć książek z biblioteki,siedział na ostatniej ławce i tylko czytał zajadając te jabłuszka.Zazdrościłam mu ze tak może czytać i nic mu nie przeszkadza,żaden hałas.
                      Co prawda nie nauczył się cyrylicy ale jak wypracowanie napisał to lepszego nie czytałam.
                            • uwierz_w_to Re: dzień i noc 13.01.13, 16:53
                              agata.em napisała:

                              > ale ja lubię bycie rzemieślnikiem
                              > to daje poczucie mocniejszego stania na ziemi
                              > niż dusza artystyczna niespokojna

                              Nie da się pogodzić tego?
                              • agata.em Re: dzień i noc 13.01.13, 17:04
                                o mnie w młodości różne osoby z otoczenia mówiły "bo to artystka" ale to nie było pozytywne, takie z politowaniem bardziej, żeby określić moje roztargnienie czy jakieś dziwactwa. Ja o sobie tak nie myślę choć parę razy zdarzyło mi się i nadal zdarza jakiś obrazek czy inne dubadełko popełnić.
                                A do prawdziwych artystów mam szacunek duży, do takich co tworzą przez emocje i tych co z planem i zamysłem.
                                • madau Re: dzień i noc 13.01.13, 17:33
                                  Ja nie chcialam Agatko zeby to pejoratywnie zabrzmialo. Po prostu widze Cie taka Artystke - wcale nie rozsrzepana - osobe ktora potrafi stworzyc piekne rzeczy.
                                  --
                                  Dziura w Bucie
                                  • agata.em Re: dzień i noc 13.01.13, 17:56
                                    Madziu ja przecież wiem,że nie miałaś nic negatywnego na myśli :* Ja po prostu nie lubię tego słowa w odniesieniu do siebie.
                                    A w mojej pracy zawodowej nie tworzy się nic od siebie, tylko działa według projektu, czyjegoś zamysłu lub naprawia to co zniszczone. To jest praca rzemieślnicza, nie artystyczna.
                                    Fakt,że jakieś zdolności manualne trzeba posiadać ale to nie jest tworzenie.
                                    • madau Re: dzień i noc 13.01.13, 18:06
                                      Rozumiem Agatko. jak nie lubisz tego okreslenia to nie bede go uzywac. Ale wiesz, ja widzialam Twoje prace. Kawal doskonalej roboty. Do tego trzeba miec talent, przeciez nie powiesz ze nie? Masz ogromne zdolnosci manualne i ja to podziwiam po prostu bo sama nie jestem w stanie nawet pokolorowac ksiazeczki ;)

                                      Jak pracowalam w szkole to bardzo duza czesc edukacji przenioslam na gre planszowe. Robilam je sama, jak trzeba bylo przerysowywalam postacie, rzeczy, przedmioty. Dzieci kolorowaly i potem sie gralo jak w gre planszowa, z kostka. trzeba bylo odnalezc na rysunku na przyklad rzecz ktora zaczyna sie na "s". Wiele poznych nadgodzin mnie kosztowaly te gry planszowe ( bo byla jedna do kazdej literki alfabetu) ale frajda byla nieziemska i dzieci uczyly sie duzo szybciej.
                                      --
                                      Dziura w Bucie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka