24.01.13, 13:01
Mask, opisz swoje psychozy jak masz troche czasu. Jak one wygladaly, jak przebiegaly, jaks sobie z nimi radziles?
Pytam bo jestem na etapie w ktorym sobie z psychoza jakos radze.
--
Dziura w Bucie
Edytor zaawansowany
  • madau 24.01.13, 14:11
    ja Ci odpisalam w watku "psychoza" Masku :)
    --
    Dziura w Bucie
  • mskaiq 24.01.13, 15:40
    Troche napisałem w poprzednim mailu jak sobie radzę z atakami psychozyz. Opisanie
    ich to ksiązka.
    U mnie ataki psychozy są codziennie. Próbuja destabilizować mi dzień, wywołać lęk
    nienawiść, bo to ich terytorium i tam są bardzo mocne. Przyjęcie ich warunków to
    utrata kontroli nad sobą. wtedy nie sposób być ze soba, ucieka się od siebie.

    W nocy jest o wiele gorzej bo się śpi. Mogę być obudzony z poczuciem paralizującego
    lęku, smutku. Zalany takimi myslami. Wtedy odczucia sa przerażjące jakbym był w
    grobie. Pozbywam sie tego wizualizując miłość, nauczyłem się przywoływać miłość do
    tych których kocham. Ona wypełnia mi swiadomośći , znika czarna maź zalewająca i
    znika smutek, lęk pojawia się poczucie bezpieczeństwa, radości i zasypiam.

    Od wielu lat radze sobie z głosami i atakami psychozy i nie wywołuja we mnie
    leku, złości. Nie są w stanie zatrzymać mnie w moich planach i działaniach. Moje życie
    jest pełne. Nie ograniczaja mnie, ja decyduje a nie one za mnie.
    Poczatek był straszny,przez wiele lat umierałem z lęku. Siła głosów wydawała się
    nie do przezwycięzenia.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • madau 24.01.13, 16:04
    I Ty nadal slyszysz te glosy Masku? Codziennie? niesamowite jak dobrze sobie radzisz. ja na poczatku z przymruzeniem oka bralam Twoje rady ale teraz sie powaznie zaastanawiam. Oczywiscie tabsow nie odstawie. Ale zdrowy, rytmiczny tryb zycia moze pomoglby mi w walce z choroba.
    Jak juz pisalam jestem w remisji. Nie wiem ile ona bedzie trwac ale zapowiada sie dobrze. Spie duzo, czasami mam koszmary ale raczej przzesypiam cale noce. Zdrowo sie odzywiam. Kondycji fizycznej mi brak, wlasciwie mam jej zero dlatego staram sie chodzic szybko ( biegac nie moge) i nie uzywam windy, wdrapuje sie po schodach. tancze kiedy jestem sama ale nie odwazylabym sie (jeszcze) pojsc na jakis kurs tancerski. Kolezanki z Polski proponuja zumbe, patrzylam, sa zajecia zumby ale na drufgim koncu miasta. A ja jeszcze nie jestem na tyle psychicznie sprawna zeby przejsc cale miasto tam i z powrotem.
    Nie lubie spacerow ale czasem wyjde nad morze, popatrzyc na mewy, na fale. mam basen ale oddalony o pol godziny drogi szybkim marszem. To jeszcze nie na teraz.
    Zastanawialam sie nad miloscia o ktorej pisales. rzeczywiscie wypalnia mi ona serce: milosc do Amelki, do Emmy, do Iwa, mojego bratanka. Czuje nawet mala iskierke milosci do rodzicow, bo ostatnie Swieta byly cudowne. zapelniam sobie tym sercem i gdy zasypiam... mysle o nich. Wyobrazam sobie jak Emma lepi balwanka, jak Amelka przykuwa do egzaminow, jak mama prasuje z taka czuloscia koszuly taty.. To mnie odpreza, usypia.
    Uczucia nienawisci nie mam wcale. Nie wiem dlaczego ktos tu pisal ze pluje nienawiscia bo tak nie jest. Moge byc zniesmaczona, zdegustowana, czuc antypatie. Ale to przeciez nie jest nienawisc.
    Czy myslisz, ze jestem na dobrej drodze?
    --
    Dziura w Bucie
  • mskaiq 24.01.13, 16:31
    Tak nadal słysze głosy.

    Kiedy piszesz o miłości i wyobrażasz sobie jak Emma lepi bałwanka, jak Amelka
    przykuwa do egzaminow, jak mama prasuje z taka czuloscia koszuly taty.. To mnie
    odpreza, usypia.
    To własnie nazywam wizualizacją, ja również tak zawsze zasypiam.
    Też nie odczuwam nienawisci, złości, nawet jak ktoś coś złego mi zrobi. Przywołanie
    złości, żalu, wypełnia mnie tymi uczuciami. Wtedy bardzo trudno kontrolować
    to co sie dzieje.
    Nie jestem nawet zniesmaczniony, nie czuje antypatii, kiedy ktoś jest nie tak. Zwykle
    rozumiem taka osobe, rozumiem że działa w taki sposób pod wpływem żalu, złosci,
    leku, czy nienwiści. To są bardzo trudne uczucia kiedy już sa w nas. wtedy nie można
    zasnąć, nic nie ma sensu, swiat jest wrogi.
    Kiedy jest miłość świat jest piękny, wtedy można kochać życie.
    Leki które bierzesz nie przeszkadzają Ci kochać i tylko to jest ważne. Bez miłości nie
    przetrwałbym, z psychozą nie da sie walczyć, tego nie można pokonać, być silniejszym
    od niej. Ona nie ma zadnej siły kiedy jest skonfrontowana przez miłość.
    Pozdrawiam serdecznie
  • madau 24.01.13, 16:54
    a masz jaks diete? Czy normalnie jesz?
    Z ta antypatia i zniesmaczeniem musialabym popracowac na terapii ale moim zdaniem sa to zwykle ludzkie uczucia.
    --
    Dziura w Bucie
  • ditta12 24.01.13, 20:48
    Przepraszam że się wtrącę do tego wątku ale jak to czytam co oboje piszecie to jakbyście byli po przeciwnej stronie tego co ja.
    U mnie takie euforie,radości wielkie,nieogarnione a potem smutek następuje przez jakiś czas,po czym znów euforia i wielki lot w górę.jakbym wyskakiwała nad kosmosy,nieograniczenie i to poczucie szczęścia.
    Czemu tak jest ze to się nie może zrównać?
    Udręka i ekstaza?
    A u Was co?
    Cierpienie po traumie?
    Czemu mną tak bardzo targa?
  • madau 24.01.13, 21:52
    U nas schizofrenikow nastepuja remisje w chorobie. Moga krocej i dluzej trwac. ja jestem teraz w takiej remisji. nie widze krwi, nie sltsze glosow. Funkcjonuje jak "normalna". Ale zwykle te okresy normalnosci koncza sie zlotem w dol. Cierpie wtedy okrutnie, uciekam, w dysocjacje, w katatonie, nieswiadomie oczywiscie.
    Nie wiem Ditto czy w CHADzie sa okresy remisji i jak one wygladaja.
    --
    Dziura w Bucie
  • mskaiq 24.01.13, 22:57
    U mnie pojawiały się ataki manii, euforia, wielkie radości, aż do utraty kontroli
    nad sobą.
    Smutek to nie był taki duży problem bo miałem bardzo wiele miłości w sobie, a
    miłość i smutek nie występują razem, tak samo jak miłość nie wystepuję razem
    z lękiem ani ze złością.
    Z mania czy euforią jest gorzej bo mogą być pochodną uczucia miłości kiedy się
    ją zbytnio rozbuja. Kiedy uczucie miłości zamienia się w manię wtedy staje sie nie
    do zniesienia.
    Manię na szczęście mozna kontrolować chociaż nie przychodzi to łatwo, podobnie
    dzieje się z psychozą. Kiedy atak psychozy nie zostaje opanowany wtedy pojawia
    się zwykle lęk, który nazywany jest w psychologii lekiem śmiertelnym. To właśnie
    wtedy może pojawić się katatonia lub dysocjacja. Jest to próba ucieczki przed tym
    lękiem.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • mskaiq 24.01.13, 22:17
    Jestem wegetarianinem, ale nie jestem vege. Jem biały ser.

    Nie można odcinać się od emocji, kiedy pojawi się antypatia, złość, lęk to przeżyć te
    emocje. Nie zachowuje jednak antypatii czy złości do ludzi, z powodu tego że
    zostałem skrzywdzony.
    Nie ma złych ludzi, chociaz potrafią skrzywdzić, skrytykować, oceniać, wykorzystywać,
    itp. To zwykle bierze się z leku, złości, wstydu, zlu, itp nad którymi nie potrafią
    zapanować.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • ditta12 24.01.13, 23:08
    <U mnie pojawiały się ataki manii, euforia, wielkie radości, aż do utraty kontroli
    nad sobą.>

    Tak.

    Mam remisje,długie nawet bywały.
    My wrażliwcy to bardziej kochamy i mocniej aż do bólu wewnętrznego.Cieszymy się światem jak dzieci,śpiewem ptaszka małego,kwiatuszkiem na łące,kroplą rosy.
    We mnie coś płacze do dna i śmieje się do utraty tchu i krzyczy głośno bardzo i czasem tańczy jak szalone i to wszystko takie mocne jak.......kto podpowie?
  • szpile_i_ostrygi 24.01.13, 23:18
    Też jestem skłonna płakać z zachwytu. Czy to jest psychoza?
  • ditta12 24.01.13, 23:19
    Miewasz halucynacje Szpilo?
  • madau 24.01.13, 23:21
    Nie wiem Szpile :) Moze to szalenstwo? moze wszyscy jestesmy szaleni?
    --
    Dziura w Bucie
  • szpile_i_ostrygi 24.01.13, 23:31
    Nie mam halucynacji.
    Jednak zachwyt to treść życia. Bez nich po co byłoby żyć?
  • madau 24.01.13, 23:33
    A po takim szczerym, prawdziwym do bolu, ogromnym zachwycie miewasz potem Szpile spadki w dol, widzisz dno, czarna dziure?
    --
    Dziura w Bucie
  • szpile_i_ostrygi 24.01.13, 23:36
    Mam takie spadki. W innych jednak sytuacjach. Najczęściej, po rozstaniach. Nie z chłopakiem. Takich towarzyskich. Po zdanych egzaminach, wygranych, trudnych sprawach itp.
  • ditta12 24.01.13, 23:42
    Myślę Szpile że to norma.Ja mam miewam halucynacje.
  • madau 24.01.13, 23:43
    ale te doly tak strasznie wygladaja? ze az sie nie chce zyc? Tys chyba nie CHADerka, tys optymistka chyba Szpile. Ja tez optymistka jestem :)
    --
    Dziura w Bucie
  • madau 24.01.13, 23:46
    ja tez miewam halluny. Straszne. Szczegolnie w stanach dysocjacji, ich nie za bardzo pamietam ale jak wracam "do siebie" po takiej dysocjacji to strzepki pamietam i cierpie okrutnie. katatonie tez miewalam, czasem trwalo to tygodniami, okropnosc az chce sie powiedziec nigdy wiecej!
    --
    Dziura w Bucie
  • szpile_i_ostrygi 24.01.13, 23:48
    Jednak boleśnie czuję bezsens życia. Często.
    Od paru dni nie zaniedbuję wzięcia prochów, które miałam ambicje odstawić. Nastroje odeszły. I zastanawiam się, czy nie ubożeję w ten sposób, szztucznie izolując się od prawdziwego życia.
  • mskaiq 24.01.13, 23:53
    Tak, zachwyt to jedna z treści zycia, dla których warto zyć. Jest znacznie wiecej treści
    dla których warto żyć.
    Ale zachwyt nie może przekroczyć pewnej granicy, bo staję się sie euforia, uczucie
    miłość nie może przekroczyć również pewnej granicy bo może zamienić sie w
    euforię.
    Podobnie jest ze smutkiem, złościa, lekiem. Nie moga one przekroczyć pewnej
    granicy. Kiedy tak sie dzieje pojawia sie patologia.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • szpile_i_ostrygi 24.01.13, 23:57
    Potrafię nienawidzić całym swym jestestwem. Na chwilę. Nawet chciałabym trochę dłużej, potem robi mi się delikwenta żal. Zauważam ułomność jego i braki. Wiem, że to pycha. Po nienawiści siarczystej osób, które cenię wyżej od siebie, następuje obojętność.
  • ditta12 25.01.13, 00:04
    <Od paru dni nie zaniedbuję wzięcia prochów>

    Bierzesz antydepresanty Szpile?


    Nie można przekroczyć granic napisałeś Mask ale jak to zrobić?
    "Sztuka nie zna granic"-ograniczyłam napis ale sens pozostał.
    Co by było gdyby nie było cierpienia?Nie byłoby poezji np.
  • mskaiq 25.01.13, 00:16
    Kiedy sie przekroczy granice nie ma sztuki. Dalej juz jest tylko choroba i pustka.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • mskaiq 25.01.13, 00:12
    Myslę, że to nie pycha. Pycha nie wywołałaby żalu w stosunku do delikwenta. Pycha
    przynisłaby euforię własnej wielkości.
    To dobrze, że masz taki komfort z nienawiścią, że możesz chcieć jej na dłużej.
    Potrafi być tak silna, że aż się ciało rozpada.
    Nie lubisz osób, których wyzej cenisz od siebie ?
    Pozdrawiam serdecznie.
  • szpile_i_ostrygi 25.01.13, 00:20
    Chyba zawsze zaistnieje sytuacja, że osoba, która wzbudziła Twoją nienawiść, zaskoczy Cię niespodziewanie czymś, czego się po niej nie spodziewasz. Tak rodzi się podziw dla przeciwnika. Nie może jednak trwać wiecznie. Po to zostaliśmy zapominaniem obdarowani. No, po coś innego. Ale jednak niepamięć mamy w repertuarze.

    Ditto:)
    nie biorę antydepresantów. Szkodzą mi bardzo. Nawet nie wiesz, jak...
    Jestem uzależniona od Clonazepamum.
  • ditta12 25.01.13, 00:28
    "Nigdy w życiu nie poleciłabym Clonazepamum nikomu nawet nagorszemu wrogowi jest gorszy jak amfetamina!!!! Zostaja ci w paczce 3 tabletki i juz sie boisz co bedzie jak je zjesz:( biore po 2 mg 12 rok nikomu nie polecam tego syfu! Na poczatku bralam po 1 teraz siegam po 4 do 5ciu !! Niech uj strzeli tego kto wymyslil ten pseudo lek!!! Pozdrawiam"

    Taką opinię właśnie wyczytałam o tym leku.
    To straszne.
    Długo to bierzesz?
    Oni Cię zhaczykowali normalnie.To jak alkoholizm albo nikotynizm.
    MONOPOLE!
    Ciekawe.
  • ditta12 25.01.13, 00:29
    Brałam clopiksol-też na clo to spałam całe dnie i noce po tym.
    Clopiksol i permazynę.
  • mskaiq 25.01.13, 00:36
    To benzodiazepina. Uzależnia. Tego trzeba sie pozbyć ale powoli, niebezpiecznie
    jest rzucić od razu.
    Nie można brać dłużej niz pół roku, lekarze nie powinni wypisywać recept na
    dłużej.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • ditta12 25.01.13, 00:53
    Kup sobie Szpilo Valerin sen,on bardzo pomaga P bo on też nie może zasnąć w nocy.
    Bez recepty jest w aptece dostępny.Albo zioła na sen,one lepsze o wiele,napar z szyszek chmielowych.
    Biegaj,drzewo byś musiała porąbać żeby paść ze zmęczenia.
  • szpile_i_ostrygi 25.01.13, 18:10
    ditta12 zacytowała:

    > "Nigdy w życiu nie poleciłabym Clonazepamum nikomu nawet nagorszemu wrogowi jes
    > t gorszy jak amfetamina!!!! Zostaja ci w paczce 3 tabletki i juz sie boisz co b
    > edzie jak je zjesz:( biore po 2 mg 12 rok nikomu nie polecam tego syfu! Na pocz
    > atku bralam po 1 teraz siegam po 4 do 5ciu !! Niech uj strzeli tego kto wymysli

    Jak ja dobrze znam ten strach, że mogę zostać bez tabletki ratującej życie. Gdy mi spadnie jakaś na podłogę, to gotowam deskę, po desce zrywać, by ją odszukać.
    Zrobiłabym fotkę, ile przez te ponad dwa lata, gdy walczę, by przynajmniej ograniczyć, uzbierałam na czarną godzinę i wkleiła, ale boję się tych kablujących podglądaczy. Bóg jeden wie, do czego zdolni są.

  • monte_we_mgle 25.01.13, 18:49
    Nie jestem uzależniony od tisercinu, bo on nie uzależnia, ale podobnie jak Ty pilnuję, żeby mi nigdy nie zabrakło tabletek, po których swobodnie zasypiam i wstaję wypoczęty. Nawet nie dlatego, że boję się nawrotu, bo objawy mijają mi stosunkowo szybko po podaniu leków. Nienawidzę tego fizycznego wyczerpania po dwóch tylko nieprzespanych nocach. Coraz gorzej to znoszę i coraz skwapliwiej unikam.
    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • ditta12 25.01.13, 18:55
    <Jak ja dobrze znam ten strach>

    Król Henryk VIII bardzo bał się epidemii angielskiej choroby(ludzie padali bo to był mur)i lekarz mu poradził odosobnienie i żeby biegał bo to nie choroba zabijała a bardziej strach przed nią:D
    Może przestań się bać że nie zaśniesz a jak się boisz to biegaj szybciutko jak on w pokoju :D
  • szpile_i_ostrygi 25.01.13, 19:11
    To nie jest tak, Ditto, że boję się nie zasnąć.
    Panicznie boję się ataku odstawieniowego. Straszny on. Przechodziłam po wielekroć i powinnam wiedzieć, że jakoś to będzie. Ale zawsze jakoś to było, bo te 2mg x ... były pod ręką.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka