Dodaj do ulubionych

Komu przeszkadza toksyczny dym?

12.02.15, 22:45
Jeśli chcesz mieszkać na terenie, gdzie jest czyste powietrze bez toksycznego dymu z kominów domów jednorodzinnych i nielegalnych spalarni śmieci to podpisz apel:
www.polskialarmsmogowy.pl/apel/
Edytor zaawansowany
  • taki-sobie-nick 19.02.15, 19:56
    Bo żeby przejściowo zlikwidować smog w Pekinie, wprowadzono m. in. drastyczne ograniczenia w ruchu samochodów osobowych. I proszę nie pisać o taksówkach.
  • 0rn 19.02.15, 21:33
    Ku rozwadze polecam zapoznać się z dwoma artykułami w których jest wyjaśnione, skąd pochodzi toksyczny smog w Warszawie:
    dobraulica.pl/2014/01/trujace-powietrze-nad-warszawa/
    wawalove.pl/Rakotworcza-substancja-w-trujacym-powietrzu-nad-Warszawa-a12522
  • taki-sobie-nick 19.02.15, 22:39
    Nie wiem, czy zauważyłeś, ale w tym artykule są wymienione DWIE najbardziej toksyczne substancje.

    Ta druga bierze się ze spalin samochodowych właśnie.

    Więc strzeliłeś sobie w stopę, pomijając ten drobny fakt, że strona Wawalove jest kompletnie niewiarygodna jako źródło poważnych informacji.

    Równie dobrze mógłbyś cytować dowolnego forumowicza.
  • taki-sobie-nick 19.02.15, 22:41
    W artykule ze stront dobraulica (a co to za jedni? dlaczego mam im wierzyć?) te same dwie substancje, druga z samochodzików.
  • tomjani 24.02.15, 08:31
    Więc w końcu jak ma być, miła Koleżanko? Oczekujesz że ktoś będzie miał samochód dla samego mania ale nim nie jeździł? To może byłoby do pomyślenia, ale pod warunkiem że OC, AC i inne koszty stałe zostaną ustalone proporcjonalnie do liczby przejechanych kilometrów. Niestety tak nie jest, do tego jeszcze Bufet wywindował ceny komunikacji miejskiej (zwłaszcza poza pierwszą strefą) do horrendalnej wysokości. Więc poza silną wolą aby nie skorzystać z własnego autka trzeba by na taki luksus niekorzystania z niego mieć jeszcze bardzo duuuuużo kasy.
    --
    Bufet sam się wyżywi!
    Tomek Janiszewski
  • taki-sobie-nick 24.02.15, 19:07
    Kolega będzie uprzejmy mnie poinformować, ile kosztuje OC, AC (widełki jakieś) i ile trzeba wydać na benzynę, jeżdżąc codziennie do pracy, bo ja samochodzika nie mam i nie orientuję się.

    Aha, gdyby tak kolega byłby uprzejmy nie używać słowa bufet, byłabym zobowiązana.

    Bardzo bym chciała innego włodarza miasta, ale skoro Hania już jest, to obrażanie jej za każdym razem, kiedy się o niej wspomni, nic nie daje, jedynie generuje większą ilość agresji w społeczeństwie.

    (To samo tyczy się, nie do mnie kierowanych, uwag kolegi o zwieraczach).
  • tomjani 24.02.15, 21:07
    taki-sobie-nick napisała:

    > Kolega będzie uprzejmy mnie poinformować, ile kosztuje OC, AC (widełki jakieś)
    > i ile trzeba wydać na benzynę, jeżdżąc codziennie do pracy, bo ja samochodzika
    > nie mam i nie orientuję się.

    Ja też nie jeżdżę, nie mam bowiem auta (o czym zapewne pamiętasz; dlatego m.in. nie poznaliśmy się w realu) ale chyba się nie pomylę gdy wskażę na sumy zaczynające się gdzieś od 2000zł rocznie za samo OC (AC wszak nie jest obowiązkowe, ale bez niego narażasz się na konsekwencje kradzieży lub chociażby chuligańskiego podpalenia). A taka sumka wystarczy już na 4 bilety 90-dniowe ZTM, i to nawet na dwie strefy (codzienna jazda na biletach czasowych a zwłaszcza krótkookresowych nie kalkuluje się zupełnie, nawet jak się ma do przejechania mniej niż 20 minut). Koszt benzynki istotnie zależy od tego ile się jeździ; w mieście trzeba by liczyć zużycie paliwa nawet na 10l/100km czyli przy codziennym dystansie kilkunastu km dojdzie jeszcze koszt współmierny z ceną biletu 20-minutowego ZTM. Nie zapominaj przy tym o kosztach napraw, a nawet jak się nic nie zepsuje - to i tak musisz zapłacić za obowiązkowy przegląd bez którego nie przedłużą ważności dowodu rejestracyjnego. Wreszcie, auto zużywa się i podczas jazdy, i podczas postoju, a już zwłaszcza pod chmurką; alternatywą może być oczywiście garaż ale to dalsze koszty, przy czym nawet postój w garażu nie zwalnia właściciela od obowiązku płacenia za OC. Minęły już czasy PRL, kiedy to za mocno nawet zajechane auto sprzedane na giełdzie można było wydębić więcej kasy niż gdy się wyłożyło kupując je w państwowym salonie (z reguły na tzw. przedpłaty) Zatem paliwo to tylko część kosztów, i rezygnacja z codziennego jeżdżenia przyniesie tylko niewielką ulgę dla kieszeni, a bilet ZTM trzeba będzie w takim wypadku kupić, chyba że jest się w tak korzystnej sytuacji że wystarczy rower, a w extremalnych warunkach da radę dojść do roboty z buta. (sam miałem tak w latach 1989-93, pracując 2,5km od domu).
    To już wolę wydawać na benzynę wyłącznie z okazji corocznych urlopowych rejsów swoim "Leśnym Dziadkiem" z Warszawy na Mazury: tam 40 litrów wystarczy na przebycie tej drogi w obie strony, a zakusy leśnych dziadków z PZŻ aby obciążyć żeglarzy kosztami obowiązkowych rejestracji, przeglądów oraz ubezpieczenia OC zostały w połowie pamiętnego 2007 roku zniweczone za sprawą przyjaznej obywatelom władzy.

    > Aha, gdyby tak kolega byłby uprzejmy nie używać słowa bufet, byłabym zobowiązana.

    Specjalnie dla Ciebie się postaram.

    > Bardzo bym chciała innego włodarza miasta, ale skoro Hania już jest, to obrażanie
    > jej za każdym razem, kiedy się o niej wspomni, nic nie daje, jedynie generuje większą
    > ilość agresji w społeczeństwie
    .

    Eeee tam zaraz obrażanie. To tylko parafraza słów rzecznika PRL-owskiego rządu urbana jerzego, dzisiejszego cenionego przez niektóre środowiska naczelnego redachtora szmatławca "NIE" który w odpowiedzi na nałożone przez administrację Prezydenta USA Ronalda Reagana sankcje wymierzone w komunistyczny reżim Jaruzela, Jaruzela, na Bielanach co niedziela (jakoby uczęszczał tam przed wojną do szkoły prowadzonej przez zakonników) odparł: Rząd sam się wyżywi.

    Ale skoro wiosna idzie, a referendum w nieodległej przyszłości w związku z klapą II linii metra mimo szumnych zapowiedzi w debacie z Jackiem Sasinem że oto dzięki jej rządom "Warszawiacy już mogą pojechać podziemną kolejką na drugą stronę Wisły... już wkrótce!", następnie zapowiedzianym zaraz po wyborach paraliżu komunikacyjnym warszawskiego węzła kolejowego w związku z jego przebudową pod kątem zapewnienia bezkolizyjnych przejazdów dla p...dolino (w miejscu wielokropka każdy może sobie podstawić dowolne litery wedle życzenia, np. pseudolino, w nawiązaniu do braku mechanizmu wychylania pudeł wagonów od którego pojazd ten wziął oficjalną nazwę), wreszcie niedawnym, podszytym dziadostwem pożarze mostu - jest całkiem prawdopodobne - to może tym razem napiszę tak:

    --
    Spławmy Hannę jak marzannę!
    Tomek Janiszewski
  • taki-sobie-nick 25.02.15, 19:25
    między słowem "rząd" a słowem "bufet" (jako określeniem burmistrza)?
  • tomjani 25.02.15, 19:46
    Ano widzę różnicę, taką natenprzykład że rząd z definicji nie zajmuje się przygotowywaniem żywności do konsumpcji, bufet (taki w zakładzie pracy lub na dworcu) jak najbardziej tak. Zatem powiedzenie "bufet sam się wyżywi" (gdy ma się na myśli potoczną nazwę określonej ekipy rządzącej) ma sens nawet większy niż gdyby wyżywić samemu miał się rząd. Tak jak pochodzenie nazwy "kibel" w odniesieniu do pociągów elektrycznych typu EN57 można tłumaczyć sobie na różne sposoby - tak i ja mam swoją prywatną interpretację "bufetu": taką mianowicie że HGW zachowuje się jak bufetowa z typowej socjalistycznej stołówki: jedną ręką nakłada konsumentom przy pomocy chochli jedzenie na talerze, drugą zaś sięga do kotła bezpośrednio, aby włożyć sobie żarcie bezpośrednio do swojej pucułowatej gęby. Przykładów na powyższe można podać conieco, od POdwyżki tzw. wieczystego (które dawno już powinno być zlikwidowane) i to niekiedy aż o ponad 600%, [poprzez haracz nałożony na teren i akwen byłego Portu Czerniakowskiego którym zniszczono Fundację Ja Wisła mszcząc się za demaskowanie niszczenia środowiska przez developerów zasypujących gruzem starorzecza, aż po dokonaną w ostatnich latach lawinową POdwyżkę cen biletów komunikacji miejskiej o blisko 100% a w przypadku mieszkańców gmin ościennych miejscowości którym nałożono piętno pasożytów - znacznie więcej.
    --
    Spławmy Hannę jak Marzannę!
    Tomek Janiszewski
  • taki-sobie-nick 25.02.15, 20:18
    A zamiast tej obfitej agitacji nie prościej byłoby wstawić jakiegoś linka?

    Poza tym mieszanie rzeczowych informacji z obrażaniem to naprawdę nie jest dobry pomysł.

    Metafora ze stołówką niczego nie wnosi (poza informacją dla czytelnika "autor wpisu przywalił HGW i jest z tego zadowolony").

    A fakt, że HGW ma pucołowatą twarz, naprawdę nie ma najmniejszego znaczenia dla kwestii polityczno-finansowych.

    Co do fundacji, akurat na mnie ten argument nie działa, bo pracowników polskiego trzeciego sektora najchętniej skierowałabym do kolonii karnej. Zbiorowo.

    Albo też do prac, które oni sami proponują "beneficjentom". Rękodzieło za złotówkę dziennie, 6 godzin w portierni za 5 zł w sumie, sortowanie śmieci w warunkach niezgodnych z wymogami sanepidu.

    Jeśli zupełnym przypadkiem wspomniana fundacja była normalną, pożyteczną instytucją, to przykro mi, ale na uczucia wyrażone przeze mnie w poprzednim akapicie SOLIDNIE ZAPRACOWALI ich koledzy z sektora. Niech Ja Wisła im za to podziękuje.

  • tomjani 28.02.15, 21:37
    Nie jestem na bieżąco, od czasu gdy padłem ofiarą rugów bufetowych i musiałem wraz z jachtem opuścić Port Czerniakowski - moje kontakty z Fundacją prawie ustały. Oni nie mogli tak łatwo jak ja zabrać swoich zabawek, i wegetują tam nadal, pod postacią domku na wodzie, bowiem "Herbatnika" oraz "Dechy" musieli rozebrać.
    Ale właściwie co w tym złego że płacą, choćby i symbolicznie za pracę na ich rzecz? Normalnie to się prace dla tego rodzaju organizacji wykonuje społecznie (sam kiedyś wraz z nimi porządkowałem brzeg Wisły obok ZOO, i wcale nie oczekiwałem że ktoś mi za to zapłaci). Nie ma wszak obowiązku pracy na rzecz tej fundacji, a oni nie są dajmy na to derechtorem sprywatyzowanego przedsiębiorstwa państwowego, utrzymującego swoich pracowników na głodowych pensjach.
    A robią rzeczy naprawdę pożyteczne, a przynajmniej robili, póki bufet ich nie spacyfikował i nie zniszczył POdatkami. Doskonale pamiętam jak Przemek Pasek przestrzegał przed negatywnymi konsekwencjami zasypania części koryta Wisły gruzem celem stworzenia podłoża pod tzw. sztuczne plaże, proponując w zamian odcięcie ostróg co doprowadziłoby do powstania ciągu wysp i zwiększenia przepustowości koryta. Zgodnie z tym oto opracowaniem:
    www.siskom.waw.pl/planistyka/przestrzen/bulwary_nadwislanskie/wisla_warunki_geologiczne.pdf

    Jednak HGW postąpiła dokładnie na odwrót, potrzebowała bowiem spektakularnego sukcesu w postaci tłumów gawiedzi na sztucznych plażach utworzonych w trymiga, podczas gdy na uformowanie się wysp należałoby poczekać kilka lat. W efekcie przybór wód taki jak w 2010 roku (kiedy to sztucznych plaż jeszcze nie było) może skończyć się powodzią. Kto rozliczy tę przestępczą klikę?
    --
    Spławmy Hannę jak Marzannę!
    Tomek Janiszewski
  • taki-sobie-nick 04.03.15, 01:10
    Osobom słabszym, chorym, dyskryminowanym. Sami ich dyskryminują w ten sposób na całego, oficjalnie ciągnąc granty i sami zarabiając zupełnie inaczej na rzekomym pomaganiu im.

    Teraz łapiesz?
  • tomjani 04.03.15, 10:47
    Powiadasz że biorą z budżetu kasę na rzekomą aktywizację zawodową osób chorych i niepełnosprawnych, a w rzeczywistości przejadają na jakieś tam noooo... Srebrne Kokosy, Półbiedronki oraz inne Ciemne Sprawki, bo tak można było powyższe zrozumieć? Hmmm, to już poważne oskarżenie, aż dziw że się prokuratura tym nie zainteresowała, gdyby tak istotnie było.
    --
    Jaruzelski zmarł winniejszym, Mazowiecki szkodliwszym.
    Tomek Janiszewski
  • taki-sobie-nick 04.03.15, 19:11
    tomjani napisał:

    > Powiadasz że biorą z budżetu kasę na rzekomą aktywizację zawodową osób chorych
    > i niepełnosprawnych

    Dotąd się zgadza. Biorą ową kasę, a następnie przeznaczają na projekty RZEKOMO pomocne niepełnosprawnym, a tak naprawdę - nieskuteczne, pozorowane albo przeciwskuteczne.

    W ten sposób STALE JEST PRACA DLA PRACOWNIKÓW FUNDACJI (głównie, tfu, psychologów).

    Nie trzeba niczego inwestować w Ciemne Sprawki. Wystarczy "pomagać" tak, żeby nie pomóc.

    Bo to daje byt pracownikom.


    Zorganizować dla stu osób szkolenia z poszukiwania pracy, spotkania z psychologiem i inne nikomu niepotrzebne p...oły - a pracę znaleźć TRZEM OSOBOM.

    W ten sposób ma pracę prezes, wizeprezes, psycholodzy, trenerzy pracy... a niepełnosprawni po takiej "aktywizacji" wracają do domu i wpadają w jeszcze gorszą depresję, że tyle się naaktywizowali, a wyszło z tego i tak g...o, bo czy aktywnych czy biernych, i tak nikt ich nie chce.

    Ale raporciki wyglądają prześlicznie (Wyszkoliliśmy! Aktywizowaliśmy! Przeprowadziliśmy! - to są tzw. miękkie wyniki). Miękkie wyniki to są w s...czu, liczą się wyniki twarde, czyli zatrudnienie itp.

    O tym, że delikwenci wrócili do domu i nadal gapią się w ścianę, nikt nie wspomina, bo po co?

    I tak lecą kolejne projekty.

  • taki-sobie-nick 04.03.15, 01:12
    Te prace oferuje się OSOBOM CIĘŻKO CHORYM. W ramach rzekomej walki z dyskryminacją tychże osób.
  • taki-sobie-nick 04.03.15, 01:12
    płacą bynajmniej nie symbolicznie.

    A wymieniłam ci tylko jakieś 15% tego, o co oskarżam fundacje.
  • larek_87 25.02.15, 08:59
    A wg. mnie dużą zasługę dla smogu mają nie same samochody ale wszyscy palący w piecach. Nie raz widziałem wielką smugę dymu wychodzącą z komina, bo ktoś pali jakieś śmieci. W przypadku Krakowa to podobno powoduje większą część smogu unoszącego się nad miastem...
  • tomjani 25.02.15, 11:30
    Akurat Kraków to mi się kojarzy (z późnych lat 70-tych ub. stulecia) z upierdliwym smrodem benzynowych spalin (i to takim specyficznym, o smolistym bukiecie jaki towarzyszył przejazdowi każdego... tramwajka typku 4N+4ND, takiego śmiesznego, dwuosiowego, drewnianego, powolnego i zgrzytającego. Bowiem tory tramwajowe były wtopione w asfalt, i za tramwajkiem snuła się kawalkada samochodów ślizgających się na sprzęgle. Tramwajki zostały obecnie zastąpione przez pełnowymiarowe tramwaje, ale szyny w jezdni poostały.
    --
    Bufet sam się wyżywi!
    Tomek Janiszewski
  • taki-sobie-nick 25.02.15, 19:27
    larek_87 napisał(a):

    > A wg. mnie dużą zasługę dla smogu mają nie same samochody ale wszyscy palący w
    > piecach. Nie raz widziałem wielką smugę dymu wychodzącą z komina, bo ktoś pali
    > jakieś śmieci. W przypadku Krakowa to podobno powoduje większą część smogu unos
    > zącego się nad miastem...

    Masz całkowitą rację, ale samochodziki dorzucają swoje.
  • tomjani 25.02.15, 20:14
    Ale dotąd nie dowiedziałem się od Ciebie jak zmniejszyć to co dorzucają samochodziki, gdy jednocześnie np. druga połowa wymaga od kogoś aby miał samochód, tylko nie używał go bez przesady. Na taki luxus trzeba mieć naprawdę dużo kasy, więc jak się jej nie ma dosyć - to pozostaje albo go mieć, jeździć i smrodzić ile wlezie, albo zrezygnować z jego posiadania całkowicie, przynajmniej wówczas gdy nie jest on niezbędny do przeżycia, tak jak niewątpliwie jest niezbędny np. w postawionym na terenie upadłego PGR-u "kameralnym osiedlu luksusowych miniapartamentowców w otoczeniu zieleni, tylko 25 minut jazdy od centrum, 10 minut jazdy do najbliższego przedszkola, 15 minut jazdy do Biedronki" jak to developerska reklama na billboardzie głosi.
    --
    Spławmy Hannę jak Marzannę!
    Tomek Janiszewski
  • taki-sobie-nick 25.02.15, 20:23
    tomjani napisał:

    > Ale dotąd nie dowiedziałem się od Ciebie jak zmniejszyć to co dorzucają samocho
    > dziki

    Gdybym wiedziała, tobym napisała.


    , gdy jednocześnie np. druga połowa wymaga od kogoś aby miał samochód, tyl
    > ko nie używał go bez przesady.

    Nie jestem żadną twoją drugą połową, więc problem masz chyba z głowy.

    Na taki luxus trzeba mieć naprawdę dużo kasy

    Luksus, Tomaszu, luksus.


    Swoją drogą zupełnie nie wiem dlaczego wydłużasz posty o zupełnie niezwiązane z tematem uwagi, sprowadzające się zazwyczaj do tego, że ktoś lub coś jest be?


    No owszem, jest kupa groteskowych reklam i absurdalnych ofert, i co ci przyjdzie z informowania o nich w poście na zupełnie inny temat?
  • tomjani 28.02.15, 21:51
    taki-sobie-nick napisała:

    > tomjani napisał:
    >
    > > Ale dotąd nie dowiedziałem się od Ciebie jak zmniejszyć to co dorzucają samochodziki

    > Gdybym wiedziała, tobym napisała.

    Ale warunkiem sine qua non ma być posiadanie samochodu; kogoś kto nie ma - dyskwalifikujesz. A może wskazane byłoby zastanowić się nad tym czy przy danych uwarunkowaniach samochód przypadkiem nie jest zbędny?

    > Nie jestem żadną twoją drugą połową, więc problem masz chyba z głowy.

    Ale kto inny może mieć. Będziesz od niego oczekiwała aby woził Cię zawsze wtedy gdy masz na to ochotę, a jemu będziesz robić wymówki że przez swoje wygodnictwo niepotrzebnie smrodzi zamiast pojechać tramwajem?

    > No owszem, jest kupa groteskowych reklam i absurdalnych ofert, i co ci przyjdzie z
    > informowania o nich w poście na zupełnie inny temat?

    W danym wypadku - wyłącznie o to abyś nie zarzuciła mi że jestem bez wyobraźni twierdząc że samochód w każdej sytuacji jest zbyteczny. Podałem przykład kiedy bez niego po prostu nie da się żyć. Ale daleko nie wszyscy co tarasują ulice i psują powietrze stojąc w korkach są w sytuacji takiej jak lokator takiego "kameralnego osiedla" względnie wiozą umierającą babcię, rodzącą żonę lub chore dziecko do szpitala?
    --
    Spławmy Hannę jak Marzannę!
    Tomek Janiszewski
  • taki-sobie-nick 04.03.15, 01:08

    > cają samochodziki
    >
    > > Gdybym wiedziała, tobym napisała.
    >
    > Ale warunkiem sine qua non ma być posiadanie samochodu; kogoś kto nie ma
    > - dyskwalifikujesz.

    "Sine qua non" i "dyskwalifikujesz" to twoje wymysły.


    A może wskazane byłoby zastanowić się nad tym czy przy dan
    > ych uwarunkowaniach samochód przypadkiem nie jest zbędny?

    Nie mów? Bo nigdy się nad tym nie zastanowiłam i dopiero ty mi wskażesz tę możliwość?
    >
    > > Nie jestem żadną twoją drugą połową, więc problem masz chyba z głowy.
    >
    Będziesz od niego oczekiwała aby woził Cię zawsze wtedy
    > gdy masz na to ochotę

    Bardzo lubisz ustawiać sobie przeciwnika. "Będziesz od niego oczekiwała aby woził cię zawsze wtedy..." - a kto ci to powiedział? Ja powiedziałam, że samochodzik jest wskazany, a resztę sam sobie dośpiewałeś.


    , a jemu będziesz robić wymówki że przez swoje wygodnictw
    > o niepotrzebnie smrodzi zamiast pojechać tramwajem?

    No naprawdę, Tomciu, jeśli będziesz ze mną dyskutować jak gdybym miała 5 lat, to się obrażę i zaprzestanę konwersacji.


    >
    > W danym wypadku - wyłącznie o to abyś nie zarzuciła mi że jestem bez wyobraźni
    > twierdząc że samochód w każdej sytuacji jest zbyteczny.

    A ja coś takiego twierdziłam? Że w każdej sytuacji? W tym, co piszesz o moich rzekomo poglądach, jakieś 10% to moje poglądy, reszta - twoje interpretacje.




    > o "kameralnego osiedla" względnie wiozą umierającą babcię, rodzącą żonę lub cho
    > re dziecko do szpitala?

    Aaa, i w tym kameralnym osiedlu to pewnie ja mieszkam, niech zgadnę? Albo podobnym?
  • tomjani 04.03.15, 10:29
    Wpisz swoją odpowiedź

    --
    Bufet sam się wyżywi!
    Tomek Janiszewski
  • tomjani 04.03.15, 10:38
    taki-sobie-nick napisała:

    > > > Nie jestem żadną twoją drugą połową, więc problem masz chyba z głowy.

    > > Będziesz od niego oczekiwała aby woził Cię zawsze wtedy gdy masz na to ochotę

    > Bardzo lubisz ustawiać sobie przeciwnika. "Będziesz od niego oczekiwała aby woz
    > ił cię zawsze wtedy..." - a kto ci to powiedział? Ja powiedziałam, że samochodzik jest
    > wskazany, a resztę sam sobie dośpiewałeś.

    Napisałaś (sama wiesz gdzie) że Twoja druga połowa MUSI mieć samochód, nieistotne jaki, byle jeździł.

    > No naprawdę, Tomciu, jeśli będziesz ze mną dyskutować jak gdybym miała 5 lat, t
    > o się obrażę i zaprzestanę konwersacji.

    Ale czy przynajmniej moja nowa sygnaturka bardziej Ci się podoba od poprzednio używanych?

    > Aaa, i w tym kameralnym osiedlu to pewnie ja mieszkam, niech zgadnę? Albo podobnym?

    Ależ wprost przeciwnie. Gdybyś istotnie mieszkała w jakimś "Eko-Sękocinie" czy gargamelowni JVC na terenie upadłego PGR Kręczki-Kaputy, to nawet przez myśl by Ci nie przeszło aby namawiać innych do korzystania z samochodu. Odnoszę raczej wrażenie że chciałabyś jeździć choć nie musisz, a jak na razie przeszkadzają Ci w tym jedynie korki które generują ci którzy jeżdzą, w tym także ci którzy muszą.
    --
    Jaruzelski zmarł winniejszym, Mazowiecki szkodliwszym.
    Tomek Janiszewski
  • tomjani 04.03.15, 10:40
    > nawet przez myśl by Ci nie przeszło aby namawiać innych do korzystania z samochodu

    Errata: do NIEkorzystania z samochodu miało być
    --
    Jaruzelski zmarł winniejszym, Mazowiecki szkodliwszym.
    Tomek Janiszewski
  • taki-sobie-nick 04.03.15, 19:16
    tomjani napisał:

    > > nawet przez myśl by Ci nie przeszło aby namawiać innych do korzystania
    > z samochodu
    >
    > Errata: do NIEkorzystania z samochodu miało być

    Drobiazg, domyśliłam się.
  • taki-sobie-nick 04.03.15, 19:16

    > > wskazany, a resztę sam sobie dośpiewałeś.
    >
    > Napisałaś (sama wiesz gdzie) że Twoja druga połowa MUSI

    Użyłam słowa "musi"? Weź zalinkuj, niech porozmawiamy rzeczowo.



    >
    > Ale czy przynajmniej moja nowa sygnaturka bardziej Ci się podoba od poprzednio
    > używanych?

    Hm, tego bym nie powiedziała. Jesteś pisowcem? Czemu Mazowiecki szkodliwszym?

    Aha: nie jestem za żadną partią. Tzn. byłabym, ale takiej partii nie ma. Się zapowiadała jedna, ale jej szybko przeszło.
    >
    > > Aaa, i w tym kameralnym osiedlu to pewnie ja mieszkam, niech zgadnę? Albo
    > podobnym?
    >
    > Ależ wprost przeciwnie. Gdybyś istotnie mieszkała w jakimś "Eko-Sękocinie" czy
    > gargamelowni JVC na terenie upadłego PGR Kręczki-Kaputy, to nawet przez
    > myśl by Ci nie przeszło aby namawiać innych do korzystania z samochodu. Odnoszę
    > raczej wrażenie że chciałabyś jeździć choć nie musisz

    Nie tylko nie muszę, ale z różnych względów wręcz nie mogę, i bardzo mnie to martwi.

    Teraz pytanie - ile osób w korku stać musi, a ile nie musi. Bo tam, gdzie mieszkam, komunikacja jest znośna, a i tak samochodzików po chodnikach stoi tyle, że omal nie parkują sobie na dachach.
  • tomjani 05.03.15, 11:32
    taki-sobie-nick napisała:

    >
    > > > wskazany, a resztę sam sobie dośpiewałeś.
    > >
    > > Napisałaś (sama wiesz gdzie) że Twoja druga połowa MUSI
    >
    > Użyłam słowa "musi"? Weź zalinkuj, niech porozmawiamy rzeczowo.

    Przepraszam, niedokładność z mojej strony, To było w prywatnej korespondencji, a napisałaś ma MIEĆ a nie MUSI MIEĆ. Ale sens chyba ten sam?

    > Jesteś pisowcem?

    Nie jestem, choć nie zamierzam ukrywać że to moi faworyci. Mam swoje powody, takie chociażby że uchwalili ustawę uwalniającą żeglarzy spod kurateli leśnych dziadków z PZŻ, a ś.p. Prezydent Lecz Kaczyński tę ustawę podpPiSał.

    > Czemu Mazowiecki szkodliwszym?

    Jariuelski, jaki był- każdy widzi. Zdrajca, sowiecki agent, zbrodniarz, kłamca, komuch i co się jeszcze komu żywnie podoba. ALe po Mazowieckim społeczeństw oczekiwało położenia kresu panoszenia się komunistycznej nomenklatury i agentury - a ten ją uwłaszczył w ramach tzw. grubej kreski i zapewnił jej pełną bezkarność, rozpoczynając zarazem proces wywłaszczenia narodu. W ten sposób odebrał tym którzy mu zaufali niemal całą nadzieję na lepsze czasy, i wiarę w to że może istnieć uczciwa władza. Bardziej szkodliwym niż Mazowiecki może umrzeć już tylko Wałęsa, (oczywście, chętnie zmodyfikuję wtedy poniższą sygnaturkę) na którego głosowałem w 1990 roku (w obu turach) ale pięć lat później już nie (w żadnej turze) ponieważ podle okłamał swoich wyborców i stał się równie gorliwym jak Mazowiecki obrońcą starego porządku obalając rzwd Olszewskiego w Noc Długich Płaszczy 4 czerwca 1992 roku.. Nie głosowałem też nigdy na założoną przez Mazowieckiego UDecję ani też jej późniejsze klony (UW, Demokraci.pl) ani też stworzone pod egidą belwederskiego kapciowego ijego ferajnę KLD, BBWR oraz PO.

    > Aha: nie jestem za żadną partią. Tzn. byłabym, ale takiej partii nie ma. Się za
    > powiadała jedna, ale jej szybko przeszło.

    Domyślam się że mogli to być Zieloni? Kiedyś sam pałałem sympatią do tego rodzaju ruchów, prędko jednak przekonałem się że zielony listek rzekomej dbałości o środowisko prawie zawsze kryje propagowanie tzw. miękkich narkotyków i zboczeń seksualnych.

    > > Odnoszę raczej wrażenie że chciałabyś jeździć choć nie musisz

    > Nie tylko nie muszę, ale z różnych względów wręcz nie mogę, i bardzo mnie to martwi.

    W tym momencie już się gubię. Chciałabyś jeździć autem lecz nie możesz, a innym tego chciesz odmówić? Nie możesz jeździć z powodu choroby lokomocyjnej? Czy po prostu dlatego że aktualnie nie masz na oku kogokolwiek kto chciałby Cię wozić?

    > Teraz pytanie - ile osób w korku stać musi, a ile nie musi. Bo ta
    > m, gdzie mieszkam, komunikacja jest znośna, a i tak samochodzików po chodnikach
    > stoi tyle, że omal nie parkują sobie na dachach.

    Różne mogą być powody takiego stanu rzeczy. Jak rozumiem - bulewrsuje Cię fakt samego posiadania samochodu tam gdzie komunikacja jest znośna (bo skoro parkują niemal sobie na dachach, to znaczy że przynajmniej te w danej chwili nie jeżdżą)? Może to być odruch leminga: Skoro znajoma rodzina (mieszkająca w przywoływanym wyżej "kameralnym osiedlu 25 minut od centrum") ma trzy samochody: dla męża, żony i dla teściowej i jeszcze zamierzają wziąć kredyt na zakup czwartego samochodu dla dorastającego syna - to nam nie wypada egzystować bez samochodu a najlepiej kilku, bo jeszcze pomyślą że jesteśmy dziadami. A jeśli jednak oprócz tych stojących na parkingach i osiedlowych uliczkach jest wiele takich co jeżdża a właściwie stoją i smrodzą w korkach - to akurat łatwo wytłumaczyć, gdy jest do dyspozycji wyłącznie komunikacja autobusowa, nawet i łatwo dostępna: Co mam się poświęcać i gnieść w autobusach wraz z tymi co samochodami nie jeżdżą, oni stoją w korku i ja stoję ale oni się gniotą, marzną, pocą, a ja sobie klimatyzację właczę i umcy-umcy nastawię. Bardziej patologiczne przypadki - to samochodowe korki wzdłuż linii kolejowych, ale pomału następuje naturalna redukcja tych co do pociągu nawet w takim wypadku nie wsiądą bo jeżdżą brudne i stale się spóźniają a w wagonach piją, palą, biją i kradną, i w najlepszym razie domagają się... autobusów (casus 521 oraz prywatnych gratobusów wzdłuż linii otwockiej).

    --
    Jaruzelski zmarł winniejszym, Mazowiecki szkodliwszym.
    Tomek Janiszewski
  • taki-sobie-nick 05.03.15, 21:11


    > a napisałaś ma MIEĆ a nie MUSI MIEĆ. Ale sens chyba ten sam?
    >

    > Domyślam się że mogli to być Zieloni?

    Nie. Źle się wyraziłam. Nie ma ich nawet w sejmie, ale - ba! - właśnie się dowiedziałam, że współpracują z Zielonymi.



    > W tym momencie już się gubię. Chciałabyś jeździć autem lecz nie możesz, a innym
    > tego chciesz odmówić? Nie możesz jeździć z powodu choroby lokomocyjnej? Czy po
    > prostu dlatego że aktualnie nie masz na oku kogokolwiek kto chciałby Cię wozić
    > ?

    Co ty w kółko z tym wożeniem? Ja bym chciała prowadzić, a nie mogę. A dlaczego - oj, to by już wymagało dłuższych zwierzeń.
    >

    >
    > Różne mogą być powody takiego stanu rzeczy. Jak rozumiem - bulewrsuje Cię fakt
    > samego posiadania samochodu tam gdzie komunikacja jest znośna

    Raczej bulwersuje mnie fakt zawalania przez nie całych chodników, tak że pieszy musi się przeciskać boczkiem albo zmieniać chodnik na ten po drugiej stronie.

    Rozumuję raczej w ten sposób: "widzi palant jeden z drugim, że NIE MA miejsc parkingowych, a mimo to się zapiera i nabywa samochodzik na kredycik, po czym jeszcze pyskuje, że nie ma miejsca przed samym domem i musi parkować daleko od wejścia."




    > ą)? Może to być odruch leminga:

    Zupełnie nie, zupełnie. Jeśli uważasz, że jestem leminżycą typu "wszyscy mają po dwa samochodziki, a my tylko jeden", to kulą w płot. Nie mam żadnego. I nie mieszkam na strzeżonym osiedlu (takowe nazywam, od ich paskudnej architektury, "osiedlami dla cyborgów").

    Kulą w płot Tomku. Równie dobrze mógłbyś zarzucać rozmówcy, że jest kotem, podczas gdy on byłby psem ("W Internecie nikt nie wie, że jesteś psem").




    > atwo dostępna: Co mam się poświęcać i gnieść w autobusach wraz z tymi co samoch
    > odami nie jeżdżą, oni stoją w korku i ja stoję ale oni się gniotą, marzną, pocą
    > , a ja sobie klimatyzację właczę i umcy-umcy nastawię.

    Chwileczkę, to w końcu masz mnie za leminżycę czy dresiarę? A może za jedno i drugie naraz?
  • tomjani 06.03.15, 14:43
    taki-sobie-nick napisała:

    > Nie. Źle się wyraziłam. Nie ma ich nawet w sejmie, ale - ba! - właśnie się dowi
    > edziałam, że współpracują z Zielonymi.

    Napisałaś powyższe tak jabyś uważała że wspólpraca z Zielonymi to powód do wstydu. Wcale tak nie uważam, jedynie przykre że ci co się nazywają Zielonymi - w istocie wcale takimi nie są, ich kolor powinien przypominać coś o wiele bardziej plugawego. O upodobaniach byłej kandydatki na prezydenta Warszawy słyszałaś? Jeszcze tylko koza i osioł w propagowanych przez nią poliamorycznych związkach by się przydały:

    polska.newsweek.pl/poliamoria--milosc-w-sieci,105835,1,1.html
    A nie mogłaś po prostu napisać jaka to partia była? Może UDecja? Sam byłem obecny na zebraniu założycielskim ROAD (legenda Bujaka zadziałała) prędko jednak zrozumiałem że z klakierami Mazowieckiego mającymi osłaniać wszelkie patologie tej ekipy mi nie po drodze

    > Co ty w kółko z tym wożeniem? Ja bym chciała prowadzić, a nie mogę. A dlaczego -
    > oj, to by już wymagało dłuższych zwierzeń.

    Spróbuję pociesdzyć Cię że być może z tego samego powodu co ja. Za kierownicą auta czułem się mniej więcej tak jak za ekranem z grą komputerową. Nie czułem stałego związku z rzeczywistością, dopiero gdy oś drogi uciekała mi w którąś stronę - reagowałem nerwowo i gwałtownie. To już na motocyklu czułem się o wiele pewnej, podobnie jak za sterem żaglówki, choć w tym ostatnim przypadku to także kwestia tego że podróżuje się o wiele wolniej i więcej jest czasu na reakcję.

    Ale w takim razie - dlaczego starasz się wyperswadować innym aby wyrzekli się przynajmniej częściowo korzystania z samochodu? Bo Ty nie możesz, więc niech inni nie mają lepiej? Co innego gdyby powodem była troska o zanieczyszczenie powietrza, hałas, wypadki na drogach itd.

    > Raczej bulwersuje mnie fakt zawalania przez nie całych chodników, tak że pieszy
    > musi się przeciskać boczkiem albo zmieniać chodnik na ten po drugiej stronie.

    Trudno aby coś takiego nie bulwersowało, nawet każdego przyzwoitego człowieka który samochód ma. Ale co mają robić zmotoryzowani skoro miejsc do parkowania brak? Sorry, taką mamy urbanistykę, nie taką jak Los Angeles, gdzie 70% przestrzeni miejskiej służy wyłącznie motoryzacji indywidualnej. W efekcie od własnego auta do miejsca zamieszkania trzeba nieraz wędrowąć dalej niż szłoby się w normalnym mieście od przystanku komunikacji zbiorowej, przeciskając się przy tym pomiędzy parkującymi i manewrującymi samochodami. Zupełnie jak u nas ktoś kto przyjechał do hipermarketu autobusem, i musi jeszcze pokonać kilkaset metrów parkingu.
    >
    > Rozumuję raczej w ten sposób: "widzi palant jeden z drugim, że NIE MA miejsc
    > parkingowych, a mimo to się zapiera i nabywa samochodzik na kredycik, po czym jes
    > zcze pyskuje, że nie ma miejsca przed samym domem i musi parkować daleko od wej
    > ścia."

    Sorry, ale taką mamy mentalność leminga. Nie masz samochodu - jesteś ZEREM! Albo ekooszołomem. Albo też osoba na której Ci zależy powie że nie zamierza dłużej dziadować, i odejdzie do kogoś kto samochód ma. Niezależnie od powyższego mamy od jakiegoś czasu durne przepisy wymuszające odprowadzanie dzieci do szkół aż do 12 roku życia (dopiero to byłby obciach, gdyby w roku 1975 rodzice albo dziadkowie odprowadzaliby mnie do szkoły w piątej klasie! No i spróbuj teraz odprowadzić młodsze dziecko do przedszkola, starsze do szkoły i jeszcze zdążyć do roboty na ósmą nie mając auta!

    > Zupełnie nie, zupełnie. Jeśli uważasz, że jestem leminżycą typu "wszyscy mają p
    > o dwa samochodziki, a my tylko jeden", to kulą w płot. Nie mam żadnego. I nie m
    > ieszkam na strzeżonym osiedlu (takowe nazywam, od ich paskudnej architektury, "
    > osiedlami dla cyborgów").

    Ale czemu bierzesz wszystko powyższe do siebie? Przedstawiłem różne powody dla kórych można uważać że samochód komuś jest potrzebny. A może dowiem się w końcu, dlaczego ma MIEĆ jak sama napisałaś?

    > Chwileczkę, to w końcu masz mnie za leminżycę czy dresiarę? A może za jedno i d
    > rugie naraz?

    Teraz już kompletnie tracisz rezon, i znów niepotrzebnie. Zamiast "Umcy-umcy mogłem przywołać Radio Nostalgia lub Radio Classic wewnątrz własnego auta, podczas gdy w unieruchomionym w tym samym korku autobusie i tak słyszałoby się głównie: -Pssss, psss, pssss! ze słuchawek na łbie współpasażera.


    --
    Jaruzelski zmarł winniejszym, Mazowiecki szkodliwszym.
    Tomek Janiszewski
  • taki-sobie-nick 06.03.15, 20:42


    > A nie mogłaś po prostu napisać jaka to partia była? Może UDecja?

    Lubisz wulgarność i obrażanie? Mogę, ale nie chcę, jeszcze jej nazwę jakoś paskudnie przekręcisz.




    >
    > Spróbuję pociesdzyć Cię że być może z tego samego powodu co ja.

    Nie, nie z tego i wcale mnie to nie pociesza.



    > westia tego że podróżuje się o wiele wolniej i więcej jest czasu na reakcję.
    >
    > Ale w takim razie - dlaczego starasz się wyperswadować innym aby wyrzekli się p
    > rzynajmniej częściowo korzystania z samochodu?

    Bo samochody naprawdę syfią.

    Bo przy szczuciu na palaczy (ciekawe, że nikt nie szczuje na chamów rzucających k...ami, ciekawe dlaczego?) udaje się, że samochodziki i produkcja fabryczna nie mają najmniejszego wpływu na środowisko.

    Bo - last but not least - wiadomo, jak się w Polsce jeździ i traktuje pieszego, a najbardziej wkurza mnie policja, która jakoś nie wyłapuje radosnych rajdowców zagrażających bezpieczeństwu na drodze.

    Bo fora są pełne chamskich wpisów, jak to jeden z drugim nie będzie jeździł autobusami, którymi jeździ "plebs" (przy czym kryterium bycia plebsem jest wysokość dochodów).

    Bo Polacy naprawdę jeżdżą za dużo i uważają, że samochód służy do pokazania się.


    Ale co mają robić zmotoryzowani skoro miejsc do parkowania br
    > ak?

    Zastanowić się, czy samochodzik naprawdę jest im niezbędny, czy tylko muszą się pokazać.


    > Sorry, ale taką mamy mentalność leminga. Nie masz samochodu - jesteś
    > ZEREM!
    Albo ekooszołomem. Albo też osoba na której Ci zależy powie że nie z
    > amierza dłużej dziadować, i odejdzie do kogoś kto samochód ma.

    Tak, tak, wiem, że piszesz o sobie. Pocieszę cię.


    I tak bym cię nie chciała, choćbyś miał dwa samochodziki i trzeci malutki.



    No i spróbuj teraz odprowadzić młodsze dziecko do przedszkola, starsz
    > e do szkoły

    A jak samo pójdzie, to co będzie? Przyczepi się policja? Straż miejska? Szkoła wezwie kuratora? Jestem naprawdę ciekawa.


    i jeszcze zdążyć do roboty na ósmą nie mając auta!
    >

    > > ieszkam na strzeżonym osiedlu (takowe nazywam, od ich paskudnej architekt
    > ury, "
    > > osiedlami dla cyborgów").
    >
    A może dowiem się w końcu
    > , dlaczego ma MIEĆ jak sama napisałaś?

    Nie dowiesz się. Zachowam to dla siebie. Nie uznam również pytań w rodzaju "czy nie zauważasz facetów bez auta". Moi faceci i ich mienie ;-P to moje życie prywatne. Jak napisałam wyżej - zmotoryzowany nie interesowałbyś mnie również i to ci powinno wystarczyć.
    >
    > > Chwileczkę, to w końcu masz mnie za leminżycę czy dresiarę? A może za jed
    > no i d
    > > rugie naraz?
    >
    > Teraz już kompletnie tracisz rezon

    Nie wiesz, co to jest rezon. Sprawdź sobie w wirtualnym słowniku.


    , i znów niepotrzebnie. Zamiast "Umcy-
    > umcy mogłem przywołać Radio Nostalgia lub Radio Classic wewnątrz własnego auta

    Tak się składa, że "umcy-umcy", w przeciwieństwie do powyższych radiostacji, przypisywane jest konkretnej grupie i słyszalne nie tylko wewnątrz samochodu, ale w promieniu dwudziestu metrów wokół niego.

    Co do cudzych słuchawek, nie tyle "pssss", co "bum-bum". Najlepiej słychać basy. Zresztą zupełnie nie rozumiem, dlaczego ludzie słuchają muzyki w słuchawkach. Wbrew pozorom nie odcina to od otoczenia, na dłuższą metę powoduje jedynie kłopoty ze słuchem (może dlatego oni tak do siebie wrzeszczą?).
  • tomjani 09.03.15, 11:55
    taki-sobie-nick napisała:

    > > A nie mogłaś po prostu napisać jaka to partia była? Może UDecja?
    >
    > Lubisz wulgarność i obrażanie?

    OJJJJ! Zabolało do żywego? Ale właściwie z jakiej racji? Wszak od zawsze używano nazw takich jak "endecja". "chadecja" i nikt się o to nie obrażał. UDecję wymyślił ówczesny poseł ZChN Mareczek Jureczek (bardzo zresztą przeze mnie ceniony, mimo że w paru sprawach niepotrzebnie radykalny) jak to określono go w Kabarecie Klika. I oczywiście święte oburzenie na te słowa zapłonęło. Cóż, tak zwane autorytety moralne i intelektualne które UDecję założyły nie wykazały się większą zdolnością przewidywania niż sam Jaruzel i jego junta gdy proklamowala Wojskową Radę Ocalenia Narodowego, w skrócie WRON. I potem zdziwienie że jakiś dzieciak wskazując na resztki ulotki zerwanej przez dozorczynię z drzwi windy: "Mamo, a tutaj to była SROKA!" (czyli hitlerowska glapa, jedynie z czerwoną gwiazdą w szponach w miejsce swastyki). Nie lepszą inteligencją wykazały się ZBOWiD-owe leśne dziadki weterani LWP, AL, PPR, KBW, UB itp. zbrodniczych formacji pod stalinowską egidą, które w połowie lat 80-tych z gromiły z trybuny sejmowej opozycję patriotyczną: Jak długo wrogowie ustroju i Polski Ludowej będą nas obrażać wypisując brzydkie wyrazy na płocie? A chodziło o taki oto wierszyk"
    PRON Cię wzywa
    PRON Cię chroni
    Trzyma PRON Cię
    Mocno w dłoni.

    Trudno zresztą się temu dziwić: jedni i drudzy mieli wszak wspólny kapepowsko-stalinowski rodowód. Ale trudno mi sobie wyobrazić abyś i Ty była resortowym dzieckiem, skoro UDecja Cię tak bulwersuje.

    > Mogę, ale nie chcę, jeszcze jej nazwę jakoś paskudnie przekręcisz.

    Ależ powiedz, trochę było różnych partyjek, partyjeczek i patryjeniuniek, które zaistniały głównie na łamach WybGaz. Tylko niektóre z nich przebiły się do wielkiej polityki, jak np. Ruch Paliguli - domyślasz się skąd to oczywiste skojarzenie z imperatorem Rzymu?
    > Bo samochody naprawdę syfią.

    Ale wmawiasz sobie że ten którego chciałabyś mieć wraz z kierowcą syfił nie będzie, mimo że nie będzie to samochód elektryczny, skoro marka i wiek są Ci obojętne?
    >
    > Bo przy szczuciu na palaczy

    A, to znaczy że jak należy rozumieć - jarasz szlugi? Wet za wet, sama podejrzewałaś mnie że skoro przeszkadzają mi siaciary fotelowe w autobusach, to znaczy że stawiam sobie plecak między szeroko rozłożonymi kolanami. Odszedłem jakiś czas temu z forum żeglarskiego kierowanego przez prymitywnego cymbała który stawiał komunikacji masowej a konkretnie pociągom podstawowy i dyskwalifikujący zarzut ze tam nie można sobie zajarać.

    > (ciekawe, że nikt nie szczuje na chamów rzucających k...ami, ciekawe dlaczego?)

    A jakiego szczucia jeszcze tutaj oczekujesz? Zdaje się że rzucanie k...ami w miejscu publicznym jest karalne, tak samo jak zajaranie szluga w tramwaju czy restauracji

    > udaje się, że samochodziki i produkcja fabryczna n ie mają najmniejszego wpływu na
    > środowisko.

    Wszystkie z wyjątkiem Twojego, gdy już się go doczekasz?

    > Bo - last but not least - wiadomo, jak się w Polsce jeździ i traktuje pieszego, a najbardziej
    > wkurza mnie policja, która jakoś nie wyłapuje radosnych rajdowców zagrażających
    > bezpieczeństwu na drodze.

    Ba, zdarza się i tak że taki rajdowiec przefasonuje swoim motórem na pół samochód zwykłego obywatela, a potem sądy rujnują tego drugiego nawiązkami i odszkodowaniami za straty moralne, materialne i doznany uszczerbek na zdrowiu. . Oczywiście pod warunkiem że rajdowiec jest synalkiem Dobra Narodowego które obalało komunę i OTAKE Polskie walczyło
    >
    > Bo fora są pełne chamskich wpisów, jak to jeden z drugim nie będzie jeździł autobusami,
    > którymi jeździ "plebs" (przy czym kryterium bycia plebsem jest wysokość dochodów).

    Nio... Ale przecie to nie ja głoszę powyższe tezy, jedynie podobnie jak Ty odnotowuję przypadki odnoszenia się do pasażerów komunikacji zbiorowej z POgardą.

    > Bo Polacy naprawdę jeżdżą za dużo i uważają, że samochód służy do pokazania się

    Rozumiem że jeżeli Ty będziesz jeździć nie w celu pokazania się, to możesz jeździć sobie dowolnie dużo i wszystko będzie O.K., i nawet smrody spalin staną się zapachem fiołków?

    > Zastanowić się, czy samochodzik naprawdę jest im niezbędny, czy tylko muszą się
    > pokazać.

    A ja się zaczynam w tym momencie zastanawiać, czy Ty naprawdę uważasz że samochody to samo zło, czy jednak chciałabyś na forum pokazać jaka to jesteś eko a postępować dokładnie na odwrót niż głosisz.
    >
    >
    > > Albo też osoba na której Ci zależy powie że nie zamierza dłużej dziadować,
    > > i odejdzie do kogoś kto samochód ma.
    >
    > Tak, tak, wiem, że piszesz o sobie. Pocieszę cię.
    >
    >
    > I tak bym cię nie chciała, choćbyś miał dwa samochodziki i trzeci malutki.

    A to mi w końcu dowaliłaś z liścia! Tyle tylko że już wcześniej powinna mi się włączyć czerwona lampka, że mam najprawdopodobniej do czynienia z osobą dwulicową, schizofreniczką względnie hipokrytką.. Jest za a nawet przeciw samochodom - zupełnie jak wspomniane wyże Dobro Narodowe!

    > A jak samo pójdzie, to co będzie? Przyczepi się policja? Straż miejska? Szkoła
    > wezwie kuratora? Jestem naprawdę ciekawa.

    A to już zależy od tego jak szerokie plecy masz. Nie zdziw się jeśli decyzją S(w)ądu Rodzinnego zostanie Ci odebrane dziecko, któremu nie jesteś w stanie zapewnić należytej opieki. W gimnazjach zaś co prawda obowiązku odwożenia dzieci już nie ma, ale ktoś taki ma przechlapane u kolegów, że jego starych nie stać nawet na wypasioną brykę.
    >
    >
    > i jeszcze zdążyć do roboty na ósmą nie mając auta!

    > A może dowiem się w końcu

    > > , dlaczego ma MIEĆ jak sama napisałaś?
    >
    > Nie dowiesz się. Zachowam to dla siebie. Nie uznam również pytań w rodzaju "czy
    > nie zauważasz facetów bez auta". Moi faceci i ich mienie ;-P to moje życie pry
    > watne. Jak napisałam wyżej - zmotoryzowany nie interesowałbyś mnie również i to
    > ci powinno wystarczyć.

    Ale nadal jestem ciekaw jakie kryteria ma spełniać ów wymarzony, aby mógł bezpiecznie czy to mieć auto i Ciebie wozić nie narażając się na zarzuty że zanieczyszcza środowisko i jeździ bo chce się pokazać, alb też abyś zapomniała że MA MIEĆ blachosmroda.

    > Tak się składa, że "umcy-umcy", w przeciwieństwie do powyższych radiostacji,
    > przypisywane jest konkretnej grupie i słyszalne nie tylko wewnątrz samo
    > chodu
    , ale w promieniu dwudziestu metrów wokół niego.

    Co i tak nie zmienia faktu że zarówno powyższych radiostacji jak i Umcy-umcy wygodniej słucha się w aucie niż w tramwaju.

    > Wbrew pozorom nie odcina to od otoczenia, na dłuższą metę powoduje jedynie kł
    > opoty ze słuchem (może dlatego oni tak do siebie wrzeszczą?).

    A czym wytłumaczyć fakt że do innych, nawet podzielających w wielu miejscach Twoje zdanie odnosisz się z taką agresją, która oczywiście rodzi agresję jeszcze większą?
    --
    Jaruzelski zmarł winniejszym, Mazowiecki szkodliwszym.
    Tomek Janiszewski
  • taki-sobie-nick 09.03.15, 17:21
    Cham. EOT.
  • taki-sobie-nick 06.03.15, 20:44
    tomjani napisał:

    > taki-sobie-nick napisała:
    >
    > > Nie. Źle się wyraziłam. Nie ma ich nawet w sejmie, ale - ba! - właśnie si
    > ę dowi
    > > edziałam, że współpracują z Zielonymi.
    >
    > Napisałaś powyższe tak jabyś uważała że wspólpraca z Zielonymi to powód do wsty
    > du.
    No zdaje się sam psy na nich powiesiłeś w poprzednim poście? Do tych psów ;-P się odniosłam.
  • 0ffka 03.03.15, 19:45
    Dokładnie Larek! Masz rację.
    To samo obserwuję na swoim osiedlu. Palacze śmieci w domach jednorodzinnych uaktywniają się wieczorami w weekendy. Chyba Straż Miejska nie ma wtedy patroli?
    --
    Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka