Dodaj do ulubionych

Odosobniona opinia

02.02.06, 16:46
Witam Szanownych Sąsiadów,
wprowadziłam się na osiedle B-P tak na dobre we wrześniu 2005, od kilku
tygodni obsewuję to forum. Z coraz większym niepokojem, który momentami
przechodzi w przerażenie, obserwuję to, co dzieje się nie na osiedlu, ale w
głowach jego mieszkańców. Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, ale
większości poruszanych tu problemów nie dostrzegam. Być może wynika to z
faktu, że większość czasu spędzam poza domem i nie mam możliwości ciągłego
obserwowania życia współmieszkańców, którzy podobno sikają z balkonów,
wyprowadzają psy wprost pod moje okna, urządzają ćwiczenia gry na różnych
instrumentach w godzinach nocnych, dziwnym trafem nie utknęłam jeszcze w
zaspie śniegu, z powodu zupełnego braku odśnieżania przez administrujących
osiedlem, nie wybiłam sobie zębów, z powodu braku solenia alejek, wstyd
przyznać, ale nie udało mi się zaobserwować podejrzanych typów notorycznie
wpuszczanych przez ochronę na nasze osiedle. Najgorsze z tego wszystkiego
jest jednak to, że nie mam zarzutów wobec rozliczeń czynszu i opłat
eksploatacyjnych, które w porównaniu z opłatami moich znajomych mieszkających
na przykład na Bemowie są dość niskie. Kilka dni temu znalazłam w swojej
skrzynce porażające doniesienia o konieczności powołania wspólnoty
administrującej naszym osiedlem, ponieważ Bemowo-Park nie posiada niezbędnej
licencji, co stwierdził na jakimś spotkaniu "nasz specjalista od tych spraw".
Nawiasem mówiąc uwielbiam tak precyzyjne i rzetelne określenia w różnorodnych
pismach. Przyznam, że na dzień dzisiejszy mało mnie interesuje, czy Bemowo-
Park posiada czy nie posiada licencji, ponieważ to oni mają problem prowadząc
działalnośc nie posiadając uprawnień, a nie ja. Na spotkaniu 8 lutego
oczywiście zjawię się i bardzo prosiłabym aby organizatorzy przygotowali się
i precyzyjnie wyjaśnili, jakie istnieją bezpośrednie zagrożenia dla
mieszkańców, spowodowane utrzymaniem dotychczasowego administratora. Mógłby
się nawet zjawić "specjalista od tych spraw", pod warunkiem, że będzie miał
jakieś dowody swojej specjalności a przynajmniej imię i nazwisko. Wracając do
problemów współżycia w społeczności mieszkańców, chciałabym pozdrowić
zwłaszcza autorów wypowiedzi, którzy oburzają się na to, że zwierzęta
załatwiają swoje potrzeby na ich osiedlu, udzielając cennych wskazówek, aby
wyprowadzać czworonogi poza teren osiedla. Rozumiem, że mieszkańcom innych
osiedli możemy z czystym sumieniem zafundować kupy pod oknami? Brawo.
Czytając większość wypowiedzi nasuwa mi się jedno pytanie: skąd Wy się
wzięliście Kochani Sąsiedzi, z jakich osiedli sprowadziliście się tu? Czy aby
nie z apartamentowców na Manhattanie? W celu jeszcze większego podniesienia
adrenaliny proponuję najaktywniejszym społecznie mieszkańcom przemyslenie
następujących propozycji:
1. Wyłowienie wszystkich zwierząt z osiedla i ostateczne unicestwienie ich
(wywiezienie poza teren, np. do schroniska na Paluchu czy w Celestynowie, lub
też uśpienie)
2. Ogrodzenie osiedla specjalnym murem pod napięciem, umożliwi to
wyeliminowanie osób zbliżających się bezprawnie do naszych domów.
3. Wyśledzenie i publiczne napiętnowanie osób, które choć raz postawiły auto
na parkingu podziemnym, a nie zapłaciły za garaż.
Jeśli przyjdą mi do głowy dalsze postulaty, nie omieszkam Wam podsunąć, Mili
Sąsiedzi.
Z gorącymi pozdrowieniami
Eightwonder:))))

Edytor zaawansowany
  • ania1waw 02.02.06, 16:53
    w 100% popieram!!!
    Żyjmy ze soba a nie przeciwko sobie
  • karola_t 27.01.07, 15:12
    Witam,jesteśmy sąsiadami, mieszkamy na tym samym osiedlu, ale zawsze będzie
    tak, że jedni mają takie zdanie na dany temat, a inni inne i to się nie
    zmieni.Ale są pewne reguły, których trzeba przestrzegać jak np. parkowanie na
    miejscach dla gości, bo tylko ta sprawa mnie denerwuje. Ponieważ chciałabym
    żeby moi goscie mieli gdzie zarkować swoje auto jak przujadą z wizytą.
    Pozdrawiam Karolina
  • tepicielka_debili 27.01.07, 15:39
    a jesli czesto ktos bedzie do mnie przyjezdzal to tez zostanie posadzony ze
    zostawia samochod???Pewnie ze tak
    Taka jest chyba natura spoleczenstwa B-P(oczywiscie oprocz tych normalnych)
    bo zaraz jakies uwagi:
    -ile czasu
    -jaki samochod
    -jaki kolor
    -jaka marka
    -gdzie pracuje
    -czy jest dziany
    -kto zrobil zdjecie
    -itd,itp
    Gosc ktory do mnie przyjezdza i siedzi przykladowo 73 godzine co wyjdzie o 3 w
    nocy to ma wstac i pojsc przestwaic samochod???!!!
    No normalnie TOTALNY BEZSENS!!!

  • karola_t 27.01.07, 15:53
    Witam ponownie,
    mi nie chodzibroń Boże o Panigościa tylko o to, że na miejscach przeznaczonych
    dla naszych gosci parkują często na dłużej mieszkancy osiedla i temu jestem
    przeciwna, bo potem mój, czy Pani gość nie ma gdzie zaparkować ;-(
    Pozdrawiam Karolina
  • chwedzia 02.02.06, 17:34
    dobrzy ludzie, pls jaki placicie czynsz i oplaty eksploatacyjne.... mam szanse
    kupienia mieszkania na osiedlu (choc powiem szczerze, ze jak poczytalam opinie
    na forum to.... :) pozdrawiam
  • skafanderek 02.02.06, 20:47
    No cóż jednak pozwolę się niezgodzić w wielu kwestiach... dlatego będzie i
    długo i nudno, ale czasem i tak bywa...

    1. Mi osobiście śnieg, jako taki nie przeszkadza, ale fakt że na klatkach
    schodowych jest cały czas brudno - owszem tak. Przypuszczam, że gdyby z pasażu
    usuięto śnieg, mniej błota z suchego pasażu nanosiłoby się do środka. Po drugie
    pewnie pomocne byłoby położenie wycieraczek.

    2. Domofony (tego wątku Pan nie poruszył, ale to jeden z częstszych na forum).
    Jeżeli nie ma Pana często w domu, to rzeczywiście może to nie przeszkadzać. Ja
    częściowo pracuję w domu. Jest dla mnie utudnieniem, gdy ktoś nie wiedząc, że
    domofon jest popsuty (teraz chwilowo działa), uznaje że nie ma mnie w domu i
    odchodzi.

    3. Kwestia bezpieczeństwa i ochrony - cóż nie jestem zwolennikiem osiedli
    zamkniętych, ale w tej chwili sytuacja na rynku wymusza wybór takiego
    rozwiązania. Jeżeli jednak za ochronę płacę około 1000 zł rocznie, to uważam że
    mamy prawo domagać się sprawnego ich działania. Przede wszystkim jednak
    pojawiły się zastrzeżenia wysuwane przez niektórych mieszkańców co do jakości
    tych usług i dlatego uważam (niezależnie od mojego własnego stanowiska), iż
    powinno to zostać przegłosowane.

    4. Powołanie wspólnoty jest koniecznością, po to abyśmy sami mogli decydować o
    swoich sprawach. Być może większość stanie na stanowisku, iż nie ma problemów i
    wówczas wszystko pozostanie tak jak jest. Niezależnie jaka będzie decyzja -
    niech to będzie decyzja mieszkańców, podjęta wspólnie. Wydaje mi się, że nie
    zaszkodzi, jeżeli sąsiedzi zrobią coś razem dla wspólnego dobra.

    5. Inicjatywa spotkania pojawiła się na forum, nie ma ono jednak jako
    podstawowoego celu (przynajmniej dla mnie) rezygnacji z Bemowo Park, ale przede
    wszystkim poczynienie kroków do utworzenia wspólnoty, która podejmie takie bądź
    inne decyzje. Nie ma ona jednak bezpośredniego związku z drugim, wzmiankowanym
    pismem, anonimowego (niestety) autora.

    6. Mam jednak swoje zarzuty do Bemowo:
    - sama wielkość faktur nie wazbudza moich większych emocji, ale niektóre
    pozycje wzbudzają niepokój (jak choćby omawiana już kwestia VAT). Przede
    wszystkim jednak uważam za niedopuszczalny fakt, że nie ma możliwości
    sprawdzenia rzeczywistych kosztów np. faktur za prąd.
    - wszelkie konserwacje i bieżące naprawy zazwyczaj dokonywane są z dużym
    opóźnieniem - zazwyczaj dopiero po wielokrotnych zgłoszeniach
    - omówiony wcześniej problem czystości
    - brak możliwości negocjacji z Bemowo Park ustalenia warunków zarządzania
    osiedlem
    - uważam, że potencjalnie niedobra jest sytuacja gdy Bemowo Park jako
    zarządzający osiedlem będzie doglądał różnego rodzaju prac gwarancyjnych
    wykonywanych przez Bemowo Park jako developera

    7. Podkreślam jednak raz jeszcze - celem powołania wspólnoty jest nie umowa z
    takim czy innym zarządcą (to tylko jeden z elementów), ale przede wszystkim
    możliwość podjecia decyzji w ważnych sprawach, a moim zdaniem kilka takich jest
    (oczywiście ważnych na skalę osiedla):
    - wystąpienie do ZDM (i wymuszanie na tymże) przygotowania od strony
    Wrocławskiej chodnika i miejsc parkingowych. Teren ten należy do ZDM (albo
    jeżeli jest to inny właściciel to o niego tu chodzi) i to on powinien zapewnić
    podstawową infrastrukturę - w tym wypadku parkingi i chodnik. My jako
    mieszkańcy osiedla nawet nie mamy prawa tam ingerować, a jakiekolwiek
    poczynione przez nas inwestycje odbywały by się na cudzym terenie.
    - rozwiązania kwestii garaży podziemnych i tzw. nielegalnych parkowań - cóż
    zgadzam się akurat, że nic się z tego złego nie dzieje, ale też sytuacja w
    ktorej wygrywają Ci co łamią zasady nie wydaje mi się najlepsza, konieczne jest
    znalezienie tu jakiś kompromisowych rozwiązań (chociaż miejsca te należą do
    Bemowo Park i to ono podejmuje ostateczną decyzję)
    - kwestia ruchu kołowego na pasażu, na razie go nie ma, ale nie sądze by to
    załatwilo do końca sprawę... tu również należy znaleźć kompromisowe
    rozwiązanie - ja nadal stoję na stanowisku, że zakup dobrej klasy jednaego albo
    dwu wózków, którymu by można też wjechać do windy, byłby najwygodniejszym
    rozwiązaniem.
    - pomyślenie o uatrakcyjnieniu placu zabaw dla dzieci
    - zadbanie o czystość na osiedlu
    - szukanie możliwych oszczędności.



    I jeszcze na koniec: to, że nie na Pana balkon ktoś nasikał, to że nie Panu
    sąsiedzi nie dają spać, czy nie Panu pies sąsiada robi pod oknem, to jeszcze
    nie znaczy, że to się nie zdarzyło, albo nie może być dla kogoś problemem

  • fioletor 02.02.06, 22:09
    sprostowanie największej chyba niewiedzy na tym forum:

    > - uważam, że potencjalnie niedobra jest sytuacja gdy Bemowo Park jako
    > zarządzający osiedlem będzie doglądał różnego rodzaju prac gwarancyjnych
    > wykonywanych przez Bemowo Park jako developera

    Naprawy gwarancyjne nie są wykonywane przez dewelopera czyli Bemowo Sp. z o.o.
    (Bemowo-Park to jesteśmy my, tak się nazywa osiedle), tylko przez wykonawcę.
    Bemowo sp. z o.o. nie budowała mieszkań, tylko zleciła wykonanie innemu
    wykonawcy i to wykonawca (może przy pomocy innej firmy, ale na odpowiedzialność
    wykonawcy) usuwa usterki, Bemowo Sp. z o.o. tylko w tym pośredniczy.

    Dla tych co jeszcze nie załapali o co chodzi posłużę się analogią.
    Media Markt np. sprzedaje produkty firmy LG, Kowalski kupił od Media Markt
    telewizor, który następnie mu się zepsuł w czasie trwania gwarancji. Ale
    naprawy gwarancyjnej nie wykonuje sklep Media Markt (odpowiednik dewelopera w
    handlu mieszkaniami), tylko firma LG lub inna firma jako serwis autoryzowany
    przez firmę LG (w przypadku naszego osiedla może to być firma Konstans, która
    wykonuję naprawy gwarancyjne za firmę Strabag), czasami sklep Media Markt
    pośredniczy w naprawie telewizora (tak jak deweloper pośredniczy w naprawianiu
    usterek przez wykonawcę), ale to wcale nie oznacza, że to Media Markt naprawia
    telewizor i jednocześnie nadzoruje to co naprawia. W takiej sytuacji w
    interesie sklepu (dewelopera) jest to, aby naprawy gwarancyjne były wykonane
    jak najlepiej, gdyż nie ponosi on kosztu tych napraw a ludzie i tak nie wiedza
    o co chodzi i jak źle cos pójdzie to obrywa sklep (deweloper), więc zrobi
    wszystko, aby czyimś kosztem (Media Markt kosztem LG, a Bemowo Sp. z o.o.
    kosztem firmy Strabag) pracować sobie na dobra opinię.
  • skafanderek 03.02.06, 00:57
    Wręcz przeciwnie (co do nazwy oczywiście formalnie ma Pan rację, ale to nie
    jest oficjalne pismo więc pozwalam sobie operować skrótami). Co do wykonawstwa
    to podpisujemy, przynajmniej ja podpisałem umowę z Bemowo Sp. z o.o. :) i to
    ona udziela mi gwarancji (par 9.1 Aktu Notarialnego). Kodeks Cywilny jasno
    określa tu właśnie odpowiedzialność sprzedającego, a nie tylko producenta.
    Oczywistym jest, że developer sam tych napraw nie wykonuje (pisząc w poprzednim
    poście zakładałem, że dla wszystkich jest to oczywiste), a robi je wykonawca (w
    tym wypadku za pośrednictwem jeszcze innej firmy). Zresztą kwestie sporne wcale
    nie muszą dotyczyć tylko wykonania budynków... Bemowo jest bezpośrednio
    zaangażowane w ewentualne spory i może zajść sytuacja, że będzie reprezentowało
    dwa różne interesy (ja nie mówię, że tak będzie, ale nadal twierdzę, że tak
    może się zdarzyć).

    Co do Pańskiej analogii z LG i MEDIA MARKT to owszem z gwarancją udaje się Pan
    albo bezpośrednio do serwisu, albo robi Pan to za pośrednictwem sklepu. Ale
    sytuacja jest nieco inna, bo w dokumencie gwarancyjnym jest wskazany gwarant
    czyli autoryzowane punkty napraw, a w przypadku naszej umowy nie ma wskazania
    na taką firmę czyli jeżeli ja zgłoszę że pękła mi ściana, a komisja Strabagu
    (czy Konstansu - wszystko jedno) stwierdzi, że to w wyniku mojego zaniedbania,
    to ja dochodzę moich praw od spółki Bemowo, jako sprzedawcy, a nie od
    Konstansu, bo nie jest on wskazany jako gwarant w umowie. Natomiast Bemowo
    może następnie spierać się z Strabagiem, który z kolei może spierać się ze
    swoim podwykonawcą. Proszę pamiętać, że przynajmniej część prac też wykonują
    podwykonawcy, ale przecież nie od nich będzie Pan dochodził swoich praw, chyba
    że udzielili osobnej gwarancji – tak jest np. chyba w przypadku drzwi.
    Oczywiście w praktyce jest to wszystko bardziej skomplikowane i może Pan
    niektóre sprawy załatwiać bezpośrednio np. ze Strabagiem, co w ostatecznym
    rozrachunku jednak nie zmienia faktu, że gwarancji w akcie notarialnym
    udzieliło Bemowo.

    Poza wszystkim innym mieszkanie nie telewizor i ta analogia to trochę
    uproszczenie sprawy. Bowiem w tym wypadku raczej mamy z sytuacją taką, że MEDIA
    MARKT sprzedawałby pod swoją marką np. kuchenki (w rzeczywistości rzecz jasna
    produkowane przez kogo innego), jeżeli by zaś w dokumencie gwarancyjnym nie
    określił innego gwaranta, to od MEDIA MARKT dochodziłby Pan swoich praw, nawet
    jeżeli rzeczywistym producentem byłoby np. wzmiankowane LG.

    Czy w interesie Bemowo będzie dokonywanie napraw – cóż w Strabagiem łączą ich
    różne interesy, poza tym nie zawsze szybkie załtwienie sprawy musi być na rękę
    spółce Bemowo.

    A tak na marginesie to duża część wyrobów RTV / AGD w rzeczywistości jest
    produkowana przez zupełnie inne firmy, niż ich nominalni sprzedawcy, co nie
    zmienia faktu, że to od np. LG dochodzi się swoich praw, chociaż np. popsuty
    kineskop produkowany był przez jakąś chińską fabrykę.
  • fioletor 03.02.06, 21:31
    Szanowny Panie,
    albo się panu kompletnie popierniczyły rodzaje gwarancji, albo pisząc swoje
    kontrwyjaśnienie nie wiedział pan, że są różne rodzaje gwarancji i jedne nie
    wykluczaja drugich - zatem spieszę w wyjaśnieniami. Kupując telewizor w Media
    Markt "z urzędu" ma pan gwarancję (domyślnie na rok, chociaż są wyjątki od tej
    zasady) na zakupiony towar z tytułu zgodności towaru z zawartą umową sprzedaży,
    określa to Kodeks Cywilny (dokładnie ten sam w przypadku deweloperów,
    sprzedawców telewizorów czy tenisówek). Dowodem na zawarcie umowy sprzedaży
    jest paragon, rachunek albo faktura - a jeśli dogada się pan ze sprzedawcą to
    nawet na zakup zapałek może pan podpisać akt notarialny, a wcześniej
    przedwstępną umowę sprzedaży (również w formie aktu notarialnego). Gwarancja
    wydana przez producenta jest inną, dodatkową gwarancją.
    A teraz pozwoli pan, ze odniosę się w tym kontekście do pana polemiki:

    > Bemowo jest bezpośrednio zaangażowane w ewentualne spory i może zajść
    > sytuacja, że będzie reprezentowało dwa różne interesy

    dokładnie w identycznej sytuacji jest Media Markt, gdy zgłosi pan naprawę
    gwarancyjną nie z tytułu gwarancji producenta tylko niezgodności towaru z umową
    sprzedaży, na podstawie której żaden producent nie wykona panu naprawy
    gwarancyjnej, tylko musi pan załatwiać to przez sprzedawcę (tak jak w naszym
    przypadku przez Bemowo). Czym innym jest gwarancja producenta, w naszym
    przypadku np. drzwi wejściowe, może pan zgłosić bezpośrednio do Drew-Stalu
    (gwarancja producenta) lub do Bemowa (niezgodność z umową sprzedaży).

    > w dokumencie gwarancyjnym jest wskazany gwarant czyli autoryzowane punkty
    > napraw, a w przypadku naszej umowy nie ma wskazania na taką firmę czyli
    > jeżeli ja zgłoszę że pękła mi ściana, a komisja Strabagu
    > (czy Konstansu - wszystko jedno) stwierdzi, że to w wyniku mojego
    > zaniedbania, to ja dochodzę moich praw od spółki Bemowo, jako sprzedawcy...

    I w identyczny sposób by pan postępował, gdyby kupił pan trampki bez gwarancji
    producenta. Zgłasza pan się do sprzedawcy, a rzeczoznawca od producenta trampek
    (wszystko jedno z Trampkpolu czy Eurotrampexa) stwierdza, że to w wyniku
    pańskiego zaniedbania, to pan dochodzi swoich praw od sprzedawcy od którego
    kupił pan trampki (podobnie jest z telewizorem jeśli nie było dodatkowej
    gwarancji producenta lub nawet była, ale życzy pan sobie skorzystać z umowy
    sprzedaży)

    > Proszę pamiętać, że przynajmniej część prac też wykonują
    > podwykonawcy, ale przecież nie od nich będzie Pan dochodził swoich praw

    dokładnie tak samo jest w przypadku trampek, jeśli sznurówki zostały wykonane
    przez innego producenta, to tez nie będzie pan od niego dochodził swoich praw

    > co w ostatecznym rozrachunku jednak nie zmienia faktu, że gwarancji
    > w akcie notarialnym udzieliło Bemowo.

    akt notarialny czyli umowa sprzedaży.
    Zupełnie identyczna sytuacja jak w przypadku trampek czy telewizora. Umowa
    sprzedaży zawarta ze sprzedawcą (nie ma znaczenia czy potwierdzeniem tej mowy
    jest akt notarialny czy paragon) jest równoznaczna z tym, że każdy sprzedawca
    (niezależnie od dodatkowych i nieobowiązkowych gwarancji producenta) jest
    gwarantem sprzedawanego towaru.

    > jeżeli by zaś w dokumencie gwarancyjnym nie
    > określił innego gwaranta, to od MEDIA MARKT dochodziłby Pan swoich praw

    Od Media Markt może pan zawsze dochodzić swoich praw zawsze jeśli tylko pan cos
    od nich kupi. Nawet jeśli jest gwarancja producenta, to Media Markt zawsze musi
    przyjąć gwarancję do rozpatrzenia (tak orzeka Kodeks Cywilny) nawet jeśli pan
    gwarancję producenta porwie na ich oczach i wyrzuci do kosza.

    Uff, koniec wymądrzania się.
    Czy ma pan dodatkowe pytania? Jeśli znajdę trochę czasu do wyjaśnię ;-)
  • monika_i_jarek 03.02.06, 22:16
    Drodzy Panowie,
    Przestańcie się już kłócić... to bez sensu.... lepiej zastanówcie się co i jak
    zrobić, żebyśmy wspólnie doszli do porozumienia...
    Do Pana Skafanderak: proszę o dopisanie godziny spotkania, tak aby wszyscy
    sąsiedzi wiedzieli o której się spotykamy...
    Do Pana Filetora: lubi Pan zawiłości prawne.. więc jakbu Pan mógł trochę
    poczytać o naszych prawach i obowiązkach jako przyszłej wspólnoty :)

    Obaj Panowie już przed tym, nie dokońca miłym, wątkiem pojawiali się na forum
    i mieli coś konkretnego do powiedzenia... a teraz jesteście dobrym przykładem
    do tego o czym pisze Pan E. Czy nie o to Jemu chodziło gdy pisał do nas?

    Gorąco pozdrawiam zwaśnionych sąsiadów :)
    Monika
  • fioletor 04.02.06, 00:05
    e tam zwaśnionych :-)
    ja tam z nikim waśni nie prowadzę, a że czasami nie zgodzę się z jakąś opinią
    to jeszcze nie świadczy o waśni.

    Pozdrawiam Pana Skafanderka i Panią która mnie pozdrowiła...
    oczywiście gorąco :-)
  • safjanekt 03.02.06, 12:18
    Może ktoś z Państwa wie kiedy będzie naprawiona furtka (od ulicy Radiowej)?
    Niestety nie mogę uzyskać zadnej inf. od BP.
    Małgorzata
  • madzia1112 03.02.06, 08:57
    popieram sąsiada, ja nie mam czasu na tak liczne obseracje jak inni miwszkańcy
    moze to lepiej bo nie lubię sobie mało istotnymi sprawami zajmowac głowy (np.
    czy pies załawia się tam czy tu) bzdura
  • magda_bemowwo_park 03.02.06, 09:29
    ha... to na spotkaniu w środę będziemy rozmawiać do rana...
  • skafanderek 03.02.06, 10:05
    Ktoś poruszył na forum ten nieszczęsny wątek WYDZIELIN i raptem okazuje się, że
    wszystko się do niego sprowadza... Zresztą może i słusznie, bo w końcu to dość
    podstawowy przejaw aktywności wszelkiej materii ożywionej, zatem hasło
    WYDZIELIN MOICH BRONIĆ BĘDĘ, AŻ NIEPADNIE OSTATNIA Z NICH mogłoby być niezłym
    mottem, ale jednak nie dajmy się zwariować - przecież to nie o KUPY, SAMOCHODY,
    ZARZĄDZANIE czy nawet nielubianego przeze mnie ochroniarza chodzi (no nic na to
    nie poradzę, facet mnie denerwuje że tak powiem wizualnie), to tylko jakieś
    doraźne sprawy, nawet nie chodzi o te biedne SZCZURY... Istotne jest stworzenie
    Wspólnoty, także dlatego, że dzięki temu tymi mało istotnymi rzeczami, ale
    jednak uprzykrzającymi życie, mniej wtedy trzeba się zajmować, a po drugie
    dlatego, że czy się to nam podoba czy nie tworzymy pewną wspólnotę. Człowiek
    jest istotą społeczną, tworzy pewne grupy i na pewno nie zaszkodzi, gdy będzie
    w nich funkcjonował świadomie, gdy będzie miał na nie realny wpływ, gdy będzie
    działał nie tylko dla swojego interesu i swoich spraw, ale też dla pewnego
    ogólnego dobra. To może dać korzyść wszystkim. Nie chcę tu ani moralizować ani
    uprawiać jakowejś społecznej psychologii, ale uważam za nieporozumienie
    sprowadzanie kwestii dobra wspólnego do problemu KUPY. Nawet najładniejszej i
    zrobionej w centralnym miejscu osiedla, nawet gremialnie przez najbardziej
    aktywnych sąsiadów.

  • robson966 04.02.06, 01:07
    Tą wypowiedzią chciałbym się dołączyc do dyskusji na temat zasadności spotkania
    z developerem (krwiopijcą liczącym każde złotówki, przejawiajacym to na kazdym
    kroku). Otóż proszę spojrzeć na zasadność zaorania w okresie zimowym terenów
    przylegających do osiedla oraz wymiany pilotów do bram - nikt z osób nie
    posiadających prawa do miejsc garażowych nie otworzy na dzień dzisiejszy bramy
    (a nawet gdyby to zrobił, zostałby natychmiamst wychłostany przez ochronę -
    którą notabene opłaca), a poza tym po wjeździe do garaży nie wjedzie windą na
    swoje piętro. No cóż - idea bardzo piękna - nie posiadasz miejsca garażowego -
    nie korzystasz z windy itp. Idąc dalej tym rozumowaniem, lokatorzy, którzy nie
    mieszkają na parterze, powinni mieć zakaz wstępu do budynku z poziomu parteru.
    W odosobnieniu do decyzji developera (bezprawnych, jak sądzę) chciałbym jednak
    niekiedy, na małą chwilę, wjechać autem na teren osiedla i skorzystać z windy
    będącej w poziomie garaży, np. z z większymi zakupami (bez rozstrzeliwania ze
    strony ochrony).
  • rafal9629 04.02.06, 01:23
    robson966 napisał:
    Otóż proszę spojrzeć na zasadność zaorania w okresie zimowym terenów
    > przylegających do osiedla oraz wymiany pilotów do bram - nikt z osób nie
    > posiadających prawa do miejsc garażowych nie otworzy na dzień dzisiejszy bramy

    Ups. Nie wiedziałem o tym. Rano sprawdzę. Przypuszczam tylko, że za poprzednie
    piloty płacili mieszkańcy... Szkoda wywalonej kasy.

    > (a nawet gdyby to zrobił, zostałby natychmiamst wychłostany przez ochronę -
    > którą notabene opłaca),

    Fakt, że trochę im się w głowach miesza...

    a poza tym po wjeździe do garaży nie wjedzie windą na
    > swoje piętro. No cóż - idea bardzo piękna - nie posiadasz miejsca garażowego -
    > nie korzystasz z windy itp. Idąc dalej tym rozumowaniem, lokatorzy, którzy nie
    > mieszkają na parterze, powinni mieć zakaz wstępu do budynku z poziomu parteru.
    > W odosobnieniu do decyzji developera (bezprawnych, jak sądzę)

    Też tak sądzę, bo każda próba dyskusji z developerem i moje prośby o podanie
    podstawy prawnej, kończyły się zdaniem "skonsultujemy to z naszymi prawnikami",
    a następnie dzwoniąc po raz kolejny słyszałem odpowiedź typu "nie, bo nie"

    chciałbym jednak
    > niekiedy, na małą chwilę, wjechać autem na teren osiedla i skorzystać z windy
    > będącej w poziomie garaży, np. z z większymi zakupami (bez rozstrzeliwania ze
    > strony ochrony).

    To, że bez wykupionego miejsca nie mogę na stałę parkować na osiedlu - rozumiem
    - mój wybór, ale całkowity zakaz wjazdu, jakoś nie pasuje mi do przepisów.
    Postaram się bardziej tym zająć po podpisaniu aktu notarialnego.
  • fioletor 04.02.06, 12:45
    > Idąc dalej tym rozumowaniem, lokatorzy, którzy nie mieszkają na parterze,
    > powinni mieć zakaz wstępu do budynku z poziomu parteru.

    hm... nie rozumien toku rozumowania - czy mógłbym poprosić o poszczególne kroki
    myslowe prowadzące do tego wnoisku ;-)

    > chciałbym jednak niekiedy, na małą chwilę, wjechać autem na teren osiedla
    > i skorzystać z windy będącej w poziomie garaży, np. z z większymi zakupami

    Oj ludzie, ludzie - jacy wy (niektórzy oczywiście) jesteście nieporadni,
    wystarczy pożyczyc pilot od sąsiada, który ma garaż. Ja nigdy nie odmówię, gdy
    sąsiad nie mający garażu chce wjechać z zakupami pod blok.
  • eightwonder 06.02.06, 09:50
    Niech więc owa KUPA bedzie symbolem życia życiem innych ludzi zamiast własnym,
    sztywniactwa i braku wyrozumiałości i w ogóle braku własnych zajęć. I problem
    nie tkwi w tym, że mi nikt nie nasikał na balkon, czy pies nie narobił pod
    okno, ale w tym, że ja nie mam czasu tych dziwnych przypadków śledzić.
    Pozdrawiam
    Agnieszka
  • mariusz1973 06.02.06, 18:11
    ... trzeba troche zwolnić tempo życia, serce nie wytrzyma i przy 40-tce może
    zwolnić a wtedy nie będzie tak wesoło. Czasami warto popatrzeć choć trochę wokół
    siebie...
    inaczej nas zadebczą i nawet nie zauważymy.
    Pozdrawiam
  • eightwonder 07.02.06, 12:29
    W takim razie, w celu dostosowania się do większości, śpieszę donieść, że w
    nocy z piątku na sobotę w moim budynku jakaś para bardzo głośno uprawiała seks.
    Były głośnie okrzyki rozkoszy oraz odgłosy przesuwanych mebli, które bynajmniej
    nie świadczyły o tym, że para dokonywała przemeblowania. Rzecz działa się o
    3.30. Czy nie uważacie Państwo, że taki incydent jest karygodny, nie powinien
    mieć miejsca na chronionym osiedlu, winien zostać napiętnowany, a o całej
    sprawie powinno się poinformować Bemowo Sp. z o.o. jako administratora oraz
    ojca Rydzyka???
    Pozdrawiam
  • skafanderek 07.02.06, 13:29
    Czytam Pani wypowiedzi z coraz większym zdumieniem. Biorę w nawias kwestię, czy
    Pani opis to licencia poética czy rzeczywistość, bo wbrew temu co Pani próbuje
    imputować, to jednak mało kogo na tym forum interesuje. Większość wypowiedzi
    dotyczy unormowania zasad działania wspólnoty. Powołanie wspólnoty i tak jest
    koniecznością, bo tylko wspólnota będzie mogła podejmować pewne dezycje - jaki
    to ma związek z seksem doprawdy nie wiem (no czasem miewa, ale to osobna
    historia...)

    Nie uważam, żeby na tym forum problemem było nadmierne wścibstwo sąsiadów, a
    nawet może wręcz przeciwnie. Oczywistym jest, że nie możemy zaglądać innym do
    łóżka (że pozostanę przy tej tematyce), ale też dobrze jest czasem zauważyc
    sąsiada i nie pozostawać obojętnym gdy sytuacja tego wymaga. Popadnę w
    kompletny truizm, ale chyba jest to konieczne... kompletne ignorowanie życia
    wspólnotowego może prowadzić w konsekwencji do sytuacji, w której ignoruje się
    np. przemoc w rodzinie, maltretowanie dzieci itd. właśnie w imię - nie
    wtrącania się. To oczywiście skrajne przypadki i trochę to patetyczne, ale
    czuję się usprawiedliwiony, skoro i Pani próbuje zarzucać skrajne wścibstwo.

    Po prostu konieczne jest zachowanie proporcji, dla mnie ważne jest aby nie
    ignorować drugiego człowieka, ale też nie zaczynać żyć jego życiem. Pani nie
    musi tego poglądu podzielać, ale - proszę mi wybaczyć - nie widzę niczego
    konstruktywnego w tym co Pani pisze - dlatego jeszcze raz wyrażę moje
    zdziwienie dotyczące tego, iż kompletnie nie rozumiem o co Pani chodzi?
  • eightwonder 07.02.06, 13:54
    Coż, kto się dziwi, ten się rozwija. Proponuję po prostu troszeczkę wyluzować,
    zająć się czymś przyjemniejszym a przede wszystkim istotniejszym niż drążenie
    ciągle tych samych tematów i wyszukiwanie coraz to nowych problemów.
    Powodzenia i więcej uśmiechu:)
  • skafanderek 07.02.06, 14:19
    no ale skoro nie mam telewizora, to czym mam sie zajmowac jak wroce do domu?
  • eightwonder 07.02.06, 14:40
    Hmmm, mogłabym Panu polecić oglądanie TV na moim telewizorze, przez okno
    (wieczorem wszystko widać przez firankę), ale niestety sama rzadko oglądam.
    Mogłabym polecić dobrą książkę, jaką ostatnio przeczytałam, ale ponieważ
    została napisana ładnych parę lat temu, więc pewnie Pan przeczytał ją już dawno
    temu, Pachnidło Particka Suskinda. Może kino w takim razie, podobno Monachium
    warto obejrzeć. Myślę, że w Warszawie jest parę miejsc atrakcyjniejszych i
    ciekawszych niż monitor własnego komputera.
  • skafanderek 07.02.06, 16:29
    dziekuje za pomysly... ale chyba wole komedie, no a co do wychodzenia na miasto
    to ile mozna siedziec po pubach. Co do ksiazek to nie czytalem tego Suskinda
    (to , teraz sa takie drogie ze szkoda mi kasy). A moj komputer lubie, zwlaszcza
    od kiedy gry sie zrobily niezbyt drogie.
  • fioletor 07.02.06, 21:07
    > W takim razie, w celu dostosowania się do większości, śpieszę donieść, że w
    > nocy z piątku na sobotę w moim budynku jakaś para bardzo głośno uprawiała
    > seks.
    > Były głośnie okrzyki rozkoszy

    zazdrośnica ;-)
  • tepicielka_debili 27.01.07, 13:04
    nie wszyscy maja ochote na seks w samo poludnie jak kazdy spoleczniak ktory w
    nocy siedzi przed komputerem i wypisuje takie glupoty

  • skafanderek 06.02.06, 21:50
    No i OK, przecież nikt nikogo do niczego nie zmusza, tylko po co od razu
    ogłaszać to na forum?? Nie rozumiem?? Naprawdę!
  • safjanekt 03.02.06, 12:09
    Wreście coś pozytywnego i normalnego.
    Pozdrawiam
  • grzela.68 07.02.06, 23:31
    Szanowni Sąsiedzi,

    Uśmialiśmy sie do łez...Rzadko odwiedzamy forum (właśnie ze względu na
    powtarzanie w kółko tych samych tematów, nierzadko dotyczących spraw
    nieistotnych dla większości oraz ze względu na opinie niektórych Sąsiadów,
    którzy czasami wręcz powalają błyskotliwością ;)
    Dobrze, że nie tylko my potrafimy obracać to w żarty...

    Mieszkańcy A7
  • tepicielka_debili 27.01.07, 13:02
    Sama sie uspij skonczona kretynko!!!!!!
    i wywiez sie na Paluch albo gdzie tam.
    A jak ci nie pasuje to sie do Mariotu przeprowadz bedzie ci lzej
  • mysiaczekpysiaczek 28.01.07, 18:06
    wow! Ależ tu milusio!!!
  • shiver75 05.02.07, 14:31
    tepicielka_debili napisała:

    > Sama sie uspij skonczona kretynko!!!!!!
    > i wywiez sie na Paluch albo gdzie tam.
    > A jak ci nie pasuje to sie do Mariotu przeprowadz bedzie ci lzej

    Kobieto. Jeśli masz iloraz inteligencji bliski zeru, to może nie wypowiadaj się
    publicznie, albo poproś kogoś, żeby wyjaśnił ci, o co chodzi. Ten post miał
    dokładnie odwrotny przekaz niż ten, który dotarł do twoich szarych komórek
    obecnych u ciebie jak widać w mocno ograniczonej ilości.

  • tepicielka_debili 06.02.07, 10:57
    shiver75 napisała:

    > tepicielka_debili napisała:
    >
    > > Sama sie uspij skonczona kretynko!!!!!!
    > > i wywiez sie na Paluch albo gdzie tam.
    > > A jak ci nie pasuje to sie do Mariotu przeprowadz bedzie ci lzej
    >
    > Kobieto. Jeśli masz iloraz inteligencji bliski zeru, to może nie wypowiadaj
    się
    >
    > publicznie, albo poproś kogoś, żeby wyjaśnił ci, o co chodzi. Ten post miał
    > dokładnie odwrotny przekaz niż ten, który dotarł do twoich szarych komórek
    > obecnych u ciebie jak widać w mocno ograniczonej ilości.
    >

    racja. Jak niewiele osob umiem sie przyznac do bledu.

    Nie przeczytalam wszystkiego i to byl tylko impuls za co autora przepraszam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka