28.11.09, 17:08
Hej dziewczyny, mialam teraz 48 h migrene. Zaczela sie o zgrozo po jakis 10
godzinach jazdy autokarem. Cala noc nie przespana, do tego 2 przesiadki
ostatnia do autokaru bez klimatyzacji 3 glosne filmy pod rzad. A od czasu
rozpoczecia bolu musialam spedzic jeszcze 6 h w autokarze. Na kazdym postoju
wymiotowalam i tylko modlilam sie aby nie zemdlec. Jakims cudem dojechalam do
mojego miasta, wzielam taksowke, bedac w domu weszlam prosto do lazienki i
wymiotowalam. Pozniej popoludnie i noc, kolejny dzien uplynely w meczarniach
bolu, nie moglam nawet szyji wyprostowac, oczu otworzyc. Gdy mam migrene nie
jestem blada tylko zielona. Tradycyjnie kolo lozka miska. Aby isc do lazienki
mama musiala mi pomoc gdybym poszla sama przewrocilabym sie badz zemdlala po
drodze, pomimo ze to pare krokow od mojego pokoju. Przeklinalam swoj los,
prosilam mame zeby mnie zabila bo ja nie chce tak zyc, co to za zycie w takim
cierpieniu. Czasem mysle czy nie oddac swoich organow innym, moze oni beda
mieli z tego jakis pozytek.
Edytor zaawansowany
  • smutna_kochanka 28.11.09, 19:45
    Współczuję Ci bardzo bardzo! Ale pomyśl o tych wszystkich chwilach BEZ migreny,
    dla których przecież warto żyć!
  • Gość: anthonka IP: *.aster.pl 29.11.09, 08:55
    Bardzo Ci współczuję. Takie załamania dopadają czasami każdą z nas, ale na
    szczęście to mija. W chwili kryzysu zawsze możesz napisać na forum i na pewno
    dostaniesz słowa otuchy i zrozumienia. Nie daj się, dziewczyno!
  • Gość: arleta78 IP: 89.16.78.* 29.11.09, 16:56
    Każdy z nas ma chwile zwątpienia,szczególnie podczas długich i
    silnych bólów,które wydają się niekończące...Mnie również podczas
    ataków przychodzą do głowy najczarniejsze myśli,ale później kiedy
    wszystko mija powraca radość życia.Tak więc będzie dobrze!Główka do
    góry!
  • sekret115 29.11.09, 23:03
    Hej,

    Niestety każda z nas to przechodzi..chwile zwątpienia..załamania..rozczarowania,
    że kolejna próba pokonania migreny zakończyła się
    fiaskiem..itp..płacz..strach..itp..jednym słowem koszmar..

    Cóż ..takie jest nasze życie..tzn migrenowców..ale całe szczęście..ból nie trwa
    wiecznie mija,,mija drętwienie..znikają mroczki..

    Można wtedy nawet wybrać się na koncert ulubionego zespołu..i poczuć, że mimo
    wszystko warto żyć..:)

    Wiesz.tak , jak w piosence.." w życiu piękne są tylko chwile.." i nie dotyczy to
    tylko migrenowców...

    Pozdrawiam..
  • annt3 30.11.09, 20:53
    Hej dziewczyny,
    Ja wiem, ze licza sie dni gdy jest ok itd...
    Ale ja mam taka prace, ze musze sie przemieszczac, caly czas w ruchu, marze o
    tym abym miala prace taka, ze pracuje gdy jestem zdrowa a gdy jestem chora
    przychodzi migrena i po prostu ide do pokoju zaslaniam rolety, biore miske,
    prosze bliskich o cisze w domu, klade sie do lozka i mam wszytsko w d..., nie
    mysle ze musze to czy tamto zrobic na wczoraj. Teraz jest tak, ze modle sie aby
    migrena przyszla w dzien wolny od pracy, badz wtedy gdy nie mam nic do
    zalatwienia. Ale to graniczy z cudem zawsze cos jest.
    Czesc z was ma takie migreny, ze jakos funkcjonuje tzn chodzi do pracy, zajmuje
    sie dzieckiem itp. Gdy ja ja mam leze trupem, bez kropli wody przez ok 40 h.
    Do minnie: mialam tabletki, ale wszystko zwymiotowalam, z reszta po tylu
    godzinach jazdy bez klimy, w halasie, przy zapachu roznych pokarmow, caly czas w
    jednej pozycji wcale sie nie dziwie ze bolala.
    pozdrawiam!
  • nessie-jp 30.11.09, 21:22
    > Czesc z was ma takie migreny, ze jakos funkcjonuje tzn chodzi do pracy, zajmuje
    > sie dzieckiem i

    Ja niestety tak nie funkcjonuję :( Dlatego nigdy, nigdy w swoim życiu nie miałam
    normalnej pracy. Nigdy nikt nie płacił za mnie podatków ani składek na
    ubezpieczenie, nigdy nikt nie dawał mi urlopów ani zasiłków socjalnych. Nie mam
    szans na pracę, w której trzeba "być". Mogę wykonywać tylko takie prace, gdzie
    liczy się efekt, rezultat, a nie liczba odpracowanych godzin.

    Musiałam całe swoje życie tak ułożyć, żeby dopasować do choroby. Inaczej -- nie
    da się. Nie i już. Można rozpaczać (zdarza się i mnie), ale tak naprawdę rozpacz
    nic nie da, utrudnia tylko radzenie sobie z chorobą, nasila objawy.

    I cóż, nie mogę robić tego, co bym chciała, poznawać nowych ludzi, rozwijać się
    zawodowo. Pracuję we własnym, małym pokoiku po 12 godzin dziennie (aby nadrobić
    czas stracony na migrenach), bez kolegów z pracy, bez nowych znajomości, bez
    rozrywek. Sama za siebie płacę składki, podatki, ubezpieczenia. Gdy przychodzi
    migrena, nie mam szans na płatne zwolnienie -- po prostu nie dostaję pieniędzy,
    bo nie pracuję.

    Mimo wszystko jednak jakoś żyję i jakoś zamierzam żyć dalej -- trudno, kurczę,
    niektórzy nie mają nogi i nie mogą zostać tancerzami, inni nie mają oka i nie
    mogą zostać snajperami, a jeszcze inni mają migrenę i nie mogą wykładać na
    uniwersytecie. Dobrze, że istnieją przynajmniej takie zawody, w których da się
    jakoś żyć i pracować z migreną.

    Okres zimowy jest szczególnie trudny dla migreników, bo na klasyczne
    przygnębienie spowodowane bólem i poczuciem bezradności wobec choroby nakłada
    się jeszcze brak światła. Skutek: silne stany depresyjne. Na szczęście u
    większości z nas jest to chwilowe i nie wymaga terapii, ale jeśli się utrwali,
    to warto pamiętać, że antydepresanty to niezłe leki i mogą dużo pomóc -- także
    na przygnębienia "okołomigrenowe".

    --
    Zakochani w zbrodni, ofiar wiecznie głodni,
    wodnik i topielica, topielica i wodnik...
  • eni40 30.11.09, 21:36
    jesli moge cie pocieszyc to wlasnie zaczął sie u mnie 3-ci tydzien z
    praktycznie nieustępujacym bolem..kilka godzin rano jako tako i od
    poludnia bol..raz az kwicze, az dech zapiera i niewielka ulga po
    prochu i na noc nastena dawka zeby dac rade rone isc do pracy.. nie
    mamy wyboru..musimy dac rade
  • annt3 02.12.09, 13:42
    dziewczyny dziekuje za pocieszenie. Ja nie mam sily zyc z migrena, zawalilam
    tyle zjazdow, wyrzuca mnie z uczelni..
    Praca taka ze trzeba byc dysozycyjnym, zycie w stresie.
    A zeby pracowac w domu samemu, trzeba sie czyms wyrozniac, np byc tlumaczem, do
    tego dluga droga.
    Poradzcie mi jakis srodek przeciwdepresyjny. Nie chce isc do lekarza i tak daja
    mi co im do glowy przyjdzie. Taki ktory nie zamula...
    Co za zycie :(
  • nessie-jp 02.12.09, 14:43
    > A zeby pracowac w domu samemu, trzeba sie czyms wyrozniac, np byc tlumaczem, do
    > tego dluga droga.

    E tam, wcale nie długa. Po prostu -- trzeba jakoś zacząć. Ja zaczęłam już
    podczas studiów. Ważne, żebyś miała jakiś atut poza znajomością języka, np.
    wiedzę o jakiejś konkretnej dziedzinie.


    > Poradzcie mi jakis srodek przeciwdepresyjny. Nie chce isc do lekarza i tak daja
    > mi co im do glowy przyjdzie. Taki ktory nie zamula...

    Nie zamula moim zdaniem fluoksetyna (Prozac) i sertralina (Zoloft). Nie brałam,
    ale ponoć doskonały jest citalopram (Aurex).

    Tylko że to są leki na receptę. Bez recepty można próbować dziurawca i lamp
    przeciwdepresyjnych, ale to są raczej półśrodki, moim zdaniem na prawdziwy
    problem nie pomogą.

    Zdaje się, że teraz nawet lekarz pierwszego kontaktu może ci wypisać
    antydepresant, nie trzeba czekać na wizytę u specjalisty.

    --
    Nie ufaj w wieczory, wstań, zaciągnij story,
    Upiory i harpie, harpie i upiory...
  • annthonka 02.12.09, 14:55
    > Poradzcie mi jakis srodek przeciwdepresyjny. Nie chce isc do lekarza i tak daja
    > mi co im do glowy przyjdzie. Taki ktory nie zamula...

    Annt, pamiętaj, że antydepresanty to nie dropsy (no chyba, że mówimy o
    tabletkach ziołowych dostępnych bez recepty) i że dobranie odpowiedniego leku i
    odpowiedniej dawki zajmuje nieraz trochę czasu. To co działa na jednego,
    drugiego będzie zamulać albo dawać jeszcze inne uciążliwe skutki uboczne.

    Jeżeli naprawdę uważasz, że potrzebne Ci jest wsparcie farmakologiczne to przede
    wszystkim wybierz się do psychiatry. Zapytaj na forum Depresja, być może tam Ci
    będą mogli polecić dobrego specjalistę w Twoich okolicach.


    --
    Anthonka to ja.
  • nessie-jp 02.12.09, 20:27
    > Annt, pamiętaj, że antydepresanty to nie dropsy

    Anthonka, ale na tej samej zasadzie można powiedzieć, że tryptany i leki
    przeciwbólowe to nie dropsy i nie ma co pytać na forum Migrena, jakie polecamy...

    Na wizytę w poradni zdrowia psychicznego trzeba się niekiedy naczekać, a lekarze
    rodzinni mają pewne wytyczne, na podstawie których ordynują pacjentowi leki
    przed skierowaniem do specjalisty. (Wiem to przypadkiem, bo byłam świadkiem
    szkolenia lekarzy rodzinnych w tym zakresie przez specjalistę).

    --
    Zakochani w zbrodni, ofiar wiecznie głodni,
    wodnik i topielica, topielica i wodnik...
  • annt3 02.12.09, 22:21
    hej,

    wiem, ze antydepresanty to nie sa dropsy, ale zrozumcie ja mam wrazenie ze dostaje jakiejs obsesji. Codziennie mysle o migrenie, przewija sie mysl o niej miliony razy i przez to sie zadreczam. Jest dzien, ze jestem zdrowa i zamiast sie tym cieszyc ja mysle o tym, jak sobie poradze, jak zalatwie swoje sprawy gdy przyjdzie bol.
    Pora roku rowniez nie nastraja optymistycznie.
    nessie jestes tlumaczem? jak udalo ci sie skonczyc studia?
    Ja nie zdawalam sobie sprawy, ze fluoksetyna to prozac. Gdy robilam porzadki w lekach kilka dni temu (jest tego sporo kilka siatek), znalazlam fluoksetyne i zastanawialam sie na co ja bralam. Zuzylam kilka tabletek wiec pewnie cos sie dzialo ze odstawilam.
    W domu mam jeszcze afobam, nie wiem do jakiej grupy lekow nalezy.
    Co do lekarzy, gdy ide prywatnie i powiem ze chce taki czy taki lek wypisuja bez gadania, maja to gdzies oni chca zarobic.
    Gdybym poszla do psychiatry tez wypisalby pierwszy lek ktory przyjdzie do glowy.
    Pozdrawiam
  • minniemouse 03.12.09, 00:41
    Tylko pamietaj ze zanim jakis antydepresant zacznie dzialac to
    uplynie duzo wody w rzece.
    po pierwsze aby uniknac przykrych skutkow ubocznych powinnas zaczac
    od jak najmniejszych dawek, i zwiekszac nie czesciej niz poczujesz
    ze juz sie jako tako przyzwyczailas do tych na ktorych jestes. a to
    moze trwac np trzy tygodnie. a wiec zanim bedziesz na pelnej dawce
    to mzoe zajac i dwa trzy miesiace, i dopiero do dnia kiedy zaczniesz
    brac pelna dawke musi uplynac CZTERY tygodnie aby lek zaczal w pelni
    dzialac..
    musisz uzbroic sie wiec w cierpliwosc abys mogla w ogole powiedzic
    czy lek ci pomaga czy nie.
    potem stopniowo z niego schodzic, jakby co, ale juz szybciej niz
    wchodzic, i cala bajka od nowa z nastepnym.
    no chyba ze nie przeszkadza ci meczyc sie ze skutkami ubocznymi i
    gotowa jestes pomeczyc sie na poczatku i poczekac dluzej az skutki
    uboczne mina.


    Ja w kazdym razie chwale sobie swoje doswiadczenie powolnego i
    stopniowego wprowadzania Topamaxu, i tak sobie mysle ze ci ktorzy z
    niego od razu zrezygnowali bo nie mogli wytrzymac skutkow ubocznych
    byc moze nie zrobiliby tego gdyby mieli okazje zaczynac tak pomalu
    jak ja.

    Jeszcze wez pod uwage ze niektore antydepr. powoduja tycie i
    ospalosc w ciagu dnia. niektore nie. tak ze to tez przedyskutuj z
    lekarzem.

    Minnie



    --
    Warto przeczytac:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • annthonka 03.12.09, 07:43
    > W domu mam jeszcze afobam, nie wiem do jakiej grupy lekow nalezy.

    Afobam to lek z grupy benzodiazepin. Stosuje się w leczeniu krótkotrwałym, albo
    doraźnie w stanach lękowych.
    --
    Anthonka to ja.
  • nessie-jp 03.12.09, 17:12
    > nessie jestes tlumaczem? jak udalo ci sie skonczyc studia?

    Wcale :( Odwaliłam pięć lat harówki, napisałam 3/4 magisterki i wysiadłam --
    pracowałam dla dwóch biur równocześnie, plus szkoła, plus dwuletnia ciężka
    choroba: depresja. Nie wróciłam na studia, mimo że właściwie została tylko ta
    magisterka. Głównie wynikało to z postawy osoby prowadzącej seminarium, która
    nie była zainteresowana wymówkami, tylko rezultatami i obowiązkową obecnością.

    Trudno, psiamać, może podejmę jakieś korespondencyjne czy coś...

    --
    Nie ufaj w wieczory, wstań, zaciągnij story,
    Upiory i harpie, harpie i upiory...
  • annthonka 03.12.09, 07:39
    Nessie, z antydepresantami jest jednak chyba trochę inaczej niż z tryptanami i
    lekami przeciwbólowymi. Źle dobrane potrafią mieć nie tylko bardzo uciążliwe
    skutki uboczne, ale co gorsza zrobić niezłe spustoszenia w psychice. Dlatego
    jestem wielką przeciwniczką brania antydepresantów bez kontroli psychiatry.

    Ja akurat po fluoksetynie cierpiałam na bezsenność, w związku z tym niby nie
    byłam przymulona, ale w ciągu dnia i tak chodziłam półprzytomna. Mi akurat
    najlepiej pasowała paroksetyna (Seroxat). Jak widać, co pacjent to inna reakcja.

    Jeżeli annt jest w tak złym stanie psychicznym to może jednak nie warto czekać
    na wizytę w państwowej przychodni, tylko wybrać się do psychiatry prywatnie.
    --
    Anthonka to ja.
  • eni40 03.12.09, 08:44
    ja kiedys brałam xanax..dla mnie był swietny..po kilkunastu minutach
    zaczynał działac..brałam bardzo malutką dawke 0.25 raz dziennie a
    czułam sie po nim dobrze..przepisał mi go kardiolog u ktorego
    leczyłam sie na nerwice lekową i arytmie... nota bene facet jeden z
    najlepszych z lekarzy na podkarpaciu..współpracował z Religą.. a
    wiec autorytet jakis jest.. no wiec xanax nie dawał zadnych
    zamulen..otumanien tak jak te flunarizyny, oksazepamy ,
    medazepamy... wrecz przeciwnie odpręza i uspokaja..ja tez pracuje w
    zawodzie w ktorym nie moge pozwolic sobie na bycie nieprzytomną i
    senną... brałam go dlugo.. ale efekt dawał natychmiast.. w moim
    przypadku..
    czytając cie annt nie sądzę ze masz depresje..jestes po prostu
    wymęczona, złamana bolem...czujesz nieodparta chęć normalnego
    radosnego zycia tylko glowa ci na to nie pozwala..taki stan
    przechodzi kazda z nas... i nie wmawiaj sobie depresji i nikomu nie
    daj sie w nia wpakować.. xanax przepisze ci lekarz rodzinny,
    sprobuj ...moze zmniejszy tez napady migren..tylko uwazaj na
    uzaleznienie psychiczne..ja nie biore antydepresantow bo wlasnie z
    takiego uzaleznienia wychodzilam ..ale udalo sie..czlowiek jest
    silny..i ty annt tez..:)) powodzenia
  • nessie-jp 03.12.09, 17:10
    > Dlatego jestem wielką przeciwniczką brania
    > antydepresantów bez kontroli psychiatry.

    Zasadniczo masz rację, ale dla wielu ludzi samo słowo "psychiatra" jest barierą
    nie do przebicia -- nie pójdą i już :( W naszym społeczeństwie to straszny
    stygmat, leczyć się psychiatrycznie. Jak ktoś ma chore płuca, to się nie wstydzi
    iść do pulmonologa, jak złamie nogę, to się nie wstydzi iść do ortopedy -- ale
    jak wpadnie w depresję, to prędzej się zapije na śmierć niż pójdzie do
    psychiatry :(

    Ogromna liczba ludzi, którzy w Polsce wpadają w alkoholizm, skorzystałaby
    ogromnie na wizycie u psychiatry i leczeniu dobrze dobranymi antydepresantami.
    Ale nie -- do psychiatry to tylko wariaci chodzą :(

    Dlatego łatwiej czasem zacząć leczenie od lekarzy pierwszego kontaktu.
    Psychiatrzy TAKZE zaczynają terapię antydepresyjną standardowo, dopiero gdy
    pacjent źle reaguje/nie reaguje, wprowadzają udoskonalenia.

    Notabene ja też po fluoksetynie cierpiałam na bezsenność. Psychiatra (ale
    dopiero trzeci z kolei, u którego byłam!) dołączył mianserynę na noc w małej
    dawce i podziałało jak magia :)

    --
    Nie ufaj w wieczory, wstań, zaciągnij story,
    Upiory i harpie, harpie i upiory...
  • minniemouse 04.12.09, 01:40
    Xanax to nie jest antydepresant.

    xanax - Alprazolam- to jest lek z grupy benzodiazepin.

    co to sa benzodiazepiny mozna poczytac tutaj:
    pl.wikipedia.org/wiki/Benzodiazepiny_(leki)
    jego dzialanie polega na osrodkowym ukladzie centralnym, bardziej
    przeciwlekowe, uspokojajace,
    nie jak antydpersantow - na receptory serotoniny.

    Poza tym o ile Xanax jest rzeczywscie lekiem zbawiennym jesli chodzi
    o zly nastroj a nawet rzeczywscie jest stosowany w depresji pomimo
    ze nie jest to lek stricte na depresje, to moze powodowac tak silne
    uzaleznienie w tak krotkim czasie ze ma z tego powodu bardzo zla
    slawe i przynajmniej u nas lekarze tak bardzo chetnie go nie
    wypisuja.

    Minnie


    --
    Warto przeczytac:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • annt3 04.12.09, 22:03
    dziekuje dziewczyny za posty, ostatnie dni fatalnie sie czuje, postaram sie
    jutro cos napisac.
    pozdrawiam
  • annt3 07.12.09, 20:29
    Dziekuje za posty.
    Chcialabym aby wszystko bylo latwiejsze, ale kazdy dzien przynosi problemu i
    niespodzianki niekoniecznie przyjemne.
    Przez to spinam sie, zamartwiam, dochodza bole szyi po wypadku latwa i szybka
    droga do migreny.
    Dlatego mysle o lekach antydepresyjnych. Z psychiatra jest tak: lęk z wizyta,
    wszyscy wiemy z czym psychiatra wiekszosci ludzi sie kojarzy, ale tez to ze w
    moim miescie z tego co sie orientowalam nie ma dobrych psychiatrow. Natknelam
    sie na jednego ale czas oczekiwania na wizyte wynosi ok 2 msc.
    Same rozumiecie, ze nie chce czekac tak dlugo ;(
    Chce wyluzowac, nie myslec o tym co moze byc najgorszego, panikowac (co moze byc
    zlego, obawa o atak migreny itp.)
    Ktore leki anty depr sa na profilaktyke migreny, moze ktoregos z nich moglabym
    sprobowac?

    p.s Podziwiam was dziewczyny!
  • sekret115 07.12.09, 21:55
    Hej,

    Annt, mnie lekarz przepisał lek o nazwie neurol..Biorę go od prawie miesiąca i
    migreny, jeśli są , są jakby mniejsze..przynajmniej da się przeżyć..

    Przepisał mi jedną tabletkę rano..ale biorę połowę dawki..bo byłam po pełnej
    dawce zbyt obojętna ....zamulona..:) a pracy muszę myśleć..

    Lekarz konkretnie przepisał mi go w odniesieniu na moją migrenę..

    Ale niestety leki działają na każdego inaczej..Myślę jednak, że warto spróbować....

    Serdecznie pozdrawiam:

    Sekret
  • nessie-jp 08.12.09, 00:34
    Annt, o leki p-depresyjne o działaniu p-migrenowym najlepiej zapytać jednak
    neurologa, może uda ci się jakoś dostać do takiego specjalisty?

    Warto może spróbować Depakine (walproinian sodu), która jest jednym z typowych
    leków stosowanych w prewencji migreny, a przy tym jest 'normalizatorem
    nastroju', tzn. likwiduje zarówno stany nadmiernego pobudzenia, jak i
    nadmiernego doła.

    Inne antydepresanty p-migrenowe to np. mirtazapina czy mianseryna, ale one
    niestety mocno zamulają...

    --
    Nie ufaj w wieczory, wstań, zaciągnij story,
    Upiory i harpie, harpie i upiory...
  • Gość: Arleta78 IP: 89.16.78.* 08.12.09, 12:42
    Dziewczyny, a jak mocno "zamujają" te antydepresanty o działaniu p-
    migrenowym ?Czy człowiek po nich naprawdę jest nie do życia ?Czy
    można jakoś w miarę funkcjonować?
  • nessie-jp 08.12.09, 15:32
    No ja funkcjonuję :) Bez przesady, zamulają tak, jak np. leki przeciwalergiczne.
    Na początku (pierwszy miesiąc) jest kiepsko, potem organizm się przyzwyczaja.
    Najtrudniej rano z łóżka wstać ;)

    --
    Nie ufaj w wieczory, wstań, zaciągnij story,
    Upiory i harpie, harpie i upiory...
  • annt3 21.12.09, 10:03
    hej dziewczyny, znow przyszla kolejna migrena a to przez 19 godzinna podroz ;(
    co to byl za koszmar. Wybralam sie tym razem do Polski prywatnym busem, a na
    pokladzie, ludzie ktorzy pija procenty, co postoj kolejne piwa;/ muzyka na
    maxa,zeby kierowca nie zasnal ogrzewanie tez na full. Oczywiscie wzielam
    tabletki ale w takich warunkach one po prostu nie pomagaja. Po przyjezdzie
    tradycyjnie, miska, lozko i 30 h lezenia, co to byl za bol.
    Spodziewalam sie migreny za tydzien, do 2 tygodni. Ale ta podroz ja przyspieszyla ;/
    Zastanawiam sie, dlaczego inni sa tacy zdrowi, ze nic ich nie bierze. Nawet nie
    maja zwyklego bolu glowy. A my meczymy sie z tym paskudztwem ;/
  • nessie-jp 21.12.09, 16:04
    No ja potrafię odchorować taką podróż, to fakt -- nawet wtedy, gdy nie dostanę
    migreny, jestem po prostu wyczerpana i wypluta.

    Zauważyłam, że bardzo mi pomaga nafaszerowanie się... Aviomarinem. To oczywiście
    łagodzi objawy mojej choroby lokomocyjnej, ale też i "otępia" troszkę -- obniża
    poziom percepcji tych wszystkich wrzasków, błysków i smrodów :/ Obowiązkowo i
    zawsze biorę ze sobą do autokaru zatyczki do uszu i taką maskę na oczy, jaką
    dają w samolotach. Może wyglądam jak klaun, ale fizyczne odizolowanie się od
    bodźców jednak trochę pomaga.

    Niemniej i tak po przyjeździe muszę podróż odespać -- już nie czekam, aż mnie
    zacznie boleć głowa, kładę się od razu do łóżka, profilaktycznie... Trudno, jak
    człowiek jest chory, to musi sobie radzić. Przynajmniej nie muszę tego autokaru
    prowadzić i to jedno mnie pociesza ;)

    --
    Zakochani w zbrodni, ofiar wiecznie głodni,
    wodnik i topielica, topielica i wodnik...
  • annt3 21.12.09, 20:24
    dziekuje nessie za odpowiedz, ja tez mialam zatyczki do uszu, ale powiem szczerze przy tej glosnej muzyce, szumie busa niewiele pomagaly praktycznie nie slyszalam roznicy. Jakich zatyczek uzywasz? Ja mam takie jakby plastelinowe, ze pod wplywem ciepla rak formuje sobie ksztalt i wkladam do uszkow. W aptece w ktorej kupowalam byly tylko takie, wiem ze sa jeszcze plastikowe, ale nie wiem ktore skuteczniejsze?
    co do aviomarinu- zauwazylam, ze gdy w nocy nie moge spac i wezme aviomarin po paru minutach zasypiam, przynajmniej tak bylo do tej pory. Pomaga mi lepiej niz ziolowe, one w sumie na mnie nie dzialaja.
    Gdzie mozna kupic taka maske na oczy? W aptece czy jakims kosmetycznym? musze sie w nia zaopatrzyc.
    Ostatni raz jechalam do Polski w pociagu z miejscami sypialnymi, pomimo, ze spalam malutko, sam komfort lezenia w ciemnosci bez glosnej muzyki i pijakow, nie do porownania z busem czy autokarem. Niestety cena tez rewelacyjna.
    POzdrawiam!
  • nessie-jp 21.12.09, 21:05
    Ja też mam te "plastelinowe" zatyczki i niestety nic lepszego od nich się nie
    znajdzie. Te z plastikowej pianki są okropne, słabo tłumią hałas i bolą od nich
    uszy.

    Maskę na oczy kupiłam w takim sklepie podarunkowym typu 1001 drobiazgów
    (dokładna nazwa to "This&That", są w galeriach handlowych). Jest z białego
    futerka :)

    Mnie w autokarach przeszkadza jeszcze to, że często czuć zapach papierosów (mimo
    że palić niby nie wolno) i benzyny. To już zabójcza kombinacja...


    --
    Nie ufaj w wieczory, wstań, zaciągnij story,
    Upiory i harpie, harpie i upiory...
  • annt3 21.12.09, 21:18
    masz racje, zapach palaczy i dymu papierosowego to koszmar. To samo w ostatniej
    podrozy ;/
    Ostatnio jak jechalam tramwajem (a bylam w tedy zdrowa) wsiadl mezczyzna, ale
    byl tak przesiakniety zapachem fajek, ze zakrecilo mi sie w brzuchu, nie moglam
    zlapac tchu i czulam doslownie jakby atak migreny nadchodzil, na szczescie gdy
    wyszlam z tramwaju na powietrze, poczuam sie lepiej.
    Nie wyobrazam sobie mieszkania z palaczem. Gdy podoba mi sie jakis mezczyzna a
    ujrze go z papierosem to z miejsca skreslony.
    W sumie ten dym, to pewnie tez wywolywacz.
  • aga1200 22.12.09, 00:15

    Witam,współczuje,ale musialas się
    biedna nameczyc:(

    Annt,ja od około 10 lat urzywam
    zatyczki piankowe i dla mnie są rewelacyjne
    nawet czasami urzywam je przez
    cała noc.

    Może to zależy od formy ucha,jednym pasują
    drugim nie-zreszta ze wszystkim tak jest:)

    A nie myslalas o tabletkach na sen?Ja w podróży
    często biorę np dormicum spie jak zarznieta działają
    6 godzin i po 6 godzinach nie masz ich
    w organizmie i nie budzisz się zmulona
    tylko wyspana i zeska.

    Tylko nie wiem czy przy lekach które bierzesz możesz
    je brać.

    Porozmawiaj może z lekarzem.

    Pozdrawiam
  • aga1200 22.12.09, 00:20

    A to coś na oczy często maja w H&M
    nie wiem czy uciebie gdzie mieszkasz
    jest ten sklep.
    A jak nie to poszukaj na stoiskach z pidzamami ze
    wszystkim do spania.
    A jak tam nie znajdziesz to jeszcze
    możesz poszukać na stoiskach gdzie
    maja pełno pierdoł na podróże np klodki
    do walizek,pasy do walizek,poduszki pompowane
    na kark,kosmetyczki...i tam tez jest to na oczy.
  • nessie-jp 22.12.09, 00:38
    O, poduszka pod kark to też jest niegłupia rzecz na długą podróż! Na autokarowym
    siedzeniu trudno się wygodnie oprzeć, tak żeby nie rozbolała szyja...

    --
    Odwróć się od szyby, rozmawiaj na migi,
    strzygi i widziadła, widziadła i strzygi...
  • Gość: ktosia IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 22.12.09, 01:06
    Witam.

    Na początek jazdy polecam aviomarin. Intensywne zapicie Colą sprawia, że po
    chwilowym otumanieniu, przechodzi się na 2 bieg i człowiek robi się żwawy. A jak
    jeszcze przepić Colę kawą, to już w ogóle:)

    Właśnie mnie męczy ból od kilku dni, mimo żarcia Divascanu i Bioxetinu, chociaż
    na początek było znacznie lepiej. Ja zauważam, że samo zapytanie kogoś o
    migrenę, jakoś ją uruchamia w człowieku.
    Idę zagryźć jakimś środkiem.
    Pozdrawiam
  • annt3 25.12.09, 16:48
    hej dziewczyny, ten lek na sen niestety jest na recepte. U mnie w miescie nie ma
    sklepow z ta jakby maska na oczy ;(
    A takie poduszki do autokaru, ktore by sie nam przydaly mozna znalezc w jysku.
    Co za swieta moja mama ma migrene, mam nadzieje ze wy sie tak nie meczycie!
    pa pa
  • aga1200 25.12.09, 18:34

    Mnie dzisiaj dopadła z aura-mroczki w południe
    pierwszy atak po 3 miesiącach (z aura)
    wzięłam 2 aspiryny migrenowe i do wyrka
    myknelam,2 godziny pospalam i wstalam z lekkim
    bólem.
    Nie jest zle,mogło być gorzej i całe szczęście ze nie wczoraj tylko
    dzisiaj.Mam nadzieje ze jutro będzie ok bo idziemy na obiad do rodziców
    męża...
  • aga1200 25.12.09, 19:13

    a nie wiem czy mogę brać leki na migrene przy
    tych antybiotykach co biorę,zapomnialam
    się spytać lekarza:(

    mam znalazłam może nie jest piękna ale jest:)
    dlapacjenta.pl/../1191 sklep internetowy z opaskami na oczy:)
  • aga1200 25.12.09, 19:22

    na alegro maja ładniejsze:)
  • nessie-jp 26.12.09, 17:27
    annt3 napisała:

    > hej dziewczyny, ten lek na sen niestety jest na recepte.

    Spróbuj kupić małe opakowanie "Tabletek uspokajających Labofarm". Cuchnie jak
    tabletki z suszonej żaby (kto czytał Pratchetta ten wie), ale działa -- uspokaja
    i usypia. To waleriana z chmielem, melisą i serdecznikiem.

    Na dłuższą metę oczywiście średnio skuteczne, bo się organizm przyzwyczaja, ale
    tak okazjonalnie -- świetne.


    > U mnie w miescie nie ma sklepow z ta jakby
    > maska na oczy ;(

    Niedługo Walentynki, rozejrzyj się po sieciówkach typu H&M czy Marks&Spencer --
    mogą mieć takie coś w randze "dowcipnego prezentu". Byle nie w zestawie z
    futrzanymi kajdankami :))))


    --
    Zakochani w zbrodni, ofiar wiecznie głodni,
    wodnik i topielica, topielica i wodnik...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka