Byłam w poradni leczenia bólu
Jestem zaskoczona, ktoś wreszcie mnie potraktował jak człowieka. Jak czującą istotę. Jak partnera do rozmów. Nie jak gó...arę, która sobie wymyśla ból głowy, zeby do szkoły nie iść...
Dostałam blokery w kark szyję, nowe leki, nowe zalecenia, skierowanie na dalsze badania,
może i w przyszłości do szpitala. Moja lordoza jest zaawansowana i bardzo poważnie wpływa na ból głowy.
Inna sprawa, że nie mogę być na tym forum chyba, bo to nie migreny. Ale permanentne bóle głowy od kręgosłupa oraz silne bóle napięciowe. lekarka przyznała, że jestem w złym stanie. i że jestem spięta, zestresowana i nadaję się do poważnego leczenia. i dała mi nadzieję, że to się da opanować. bo blokerach od razu poczułam się lepiej. PIERWSZY raz widzę światełko w tunelu. Już bylam opanowana przez frustrację, ból, migrenę, przez wmawianie sobie, że jestem beznadziejną hipochondryczką, że przecież wszystko jest ok, wszytstkie badania ok. okazało się,że nie tak wszystko jest ok, głowa ma powody, żeby boleć, a ja mam powody, żeby nazwać się chorą i to LECZYĆ. i się WYLECZYC a przynajmniej ulżyć i żyć normalnie.