Dodaj do ulubionych

Jak przy migrenie zajść w ciąże?

03.03.06, 19:11
No własnie jak....bo ja takiej możliwości nie widzę.
Moja babcia cierpiacą na migrenę+napięciowe bóle głowy urodziła dwójke dzieci
i to w latach 50-tych i 60-tych-Migrena na liste chorób została wpisana w
końcu lat 70-tych. JAK ONA TEGO DOKONAŁA :NIE WIEM (????) Migrena w ciązy
najczesciej nie ustępuje. Wszystkie leki brane i profilaktycznie i
przeciwbólowo mają na swych dłuuuuuuuugich ulotach wyraźnie zaznaczony
fragment: NIE ZAZYWAĆ W CIĄŻY......
Edytor zaawansowany
  • alkop5 03.03.06, 19:50
    mcbeal28 napisała:

    Migrena w ciązy najczesciej nie ustępuje.

    Witam.
    W moim przypadku ciąża to jedyny okres, kiedy nie miałam ani jednej migreny!!!
    Dwa razy cudowne 9 miesięcy!!! Lekarz stwierdził, że powinnam chodzić w ciąży
    non stop (bardzo śmieszne!) Jeśli zdecydujesz się na dzidziusia, życzę takich
    samych 9 miesięcy, jak moje:)

    --
    Pozdrawiam,
    alkop
    www.haft.free.pl
  • rupertgiles 03.03.06, 21:16
    Ja się wręcz pytam, jak przy migrenie założyć rodzinę? Nie mam ochoty nawet
    poznać potencjalnych kandydatów na przyszłego męża (bo niby gdzie? w pubach i
    dyskotekach? z migreną?!), nie mówiąc już o odszukaniu takiego kandydata, który
    zrozumie duszę migrenika. Nie mam siły szkolić kolejnych członków społeczeństwa
    po przeszkoleniu najbliższej rodziny...

    Może to i dobrze - przynajmniej nie przekażę migrenicznych genów swojemu dziecku. :/
  • abepe 03.03.06, 22:01
    Kiedy poznałam mojego męża miewał migrenowe bóle głowy (przeszły,wpływ
    żony?:)Jego matka cierpi na migreny,więc nie było problemów ze zrozumieniem.
    Wręcz przeciwnie - dużo pomocy.
    Długo nie decydowaliśmy sie na dziecko. Długo też byłam skazana na tabletki
    hormonalne ze względu na ich największą skuteczność anty (strach przed
    uszkodzeniem ewnetualnego potomka prochami). Kiedy się zdecydowaliśmy -
    odstawiłam najpierw hormony,potem Coffecorn (mój kolega weterynarz powiedział,że
    ergotminy uzywa się do wywoływania poronień u koni). Migrena była przed
    miesiączką, więc przez kilkamiesięcy nie brałam coffecornu nie będąc pewną czy
    jestem w ciązy czy nie. Na szczęście nie było tych miesięcy wiele. W ciąży
    miałam migreny w pierwszym trymestrze,słabsze, pozwalałam sobie tylko na kawę (w
    końcu też podnosi ciśnienie,jak coffecorn)i leżałam, trudno.
    Mam wrażenie, że dzięki migrenie mam większą odpornośc na ból więc poród
    zniosłam świetnie. Migreny zaczęły się kilka tygodni po. A, że hormony szalały -
    były bardzo silne i zupełnie nie do przewidzenia. Uparłam się na karmienie
    piersią, więc 13 miesięcy nic nie brałam. Myślę o drugim dziecku za dwa lata.
    Problemem nie jest sama migrena czyli ból ale brak możliwości opieki nad
    dzieckiem. Ja ból zniosę ale kto się zajmie dzieckiem? Starsze będzie już w
    przedszkolu ale maluszek? Zanim sie zdecyduję - spróbuję zorganizowac jakąś
    opiekę na pewno.
    Warto. Nie ma to jak młody przybiega do mnie,gdy leżę i mówi - leż mamusiu i
    połóż sobie pieluchę na głowę:) (mokrą tetrową oczywiście, nie pampersa:)

    Pozdrawiam,dziewczyny, powodzenia:)


    --
    Aneta, mama Grzesia (7.09.03)
  • syrka1 03.03.06, 22:35
    dobre pytanie !!
    ja to panicznie się boję że będę w ciąży, nie będę o tym wiedzała , dopadnie
    mnie migrena , nałykam się solpadeiny jak to zawszemam w zwyczaju, a potem będę
    się denerwować całe 9 miesięcy.

    tabletek anty brać nie mogę z uwagi na potworne nasilenie migren i pomimo tego
    że bardzo uważamy , wiecie jak jest cuda i wpadki się zdarzają :(((( a na
    świadomą decyzję na ciąże jeszcze za wcześnie
  • abepe 03.03.06, 23:04
    syrka1 napisała:

    > dobre pytanie !!
    > ja to panicznie się boję że będę w ciąży, nie będę o tym wiedzała , dopadnie
    > mnie migrena , nałykam się solpadeiny jak to zawszemam w zwyczaju, a potem będę
    >
    > się denerwować całe 9 miesięcy.

    Jeżeli solpadeina nie jest wczesnoporonna nie powinno zaszkodzć chyba w
    pierwszych dwóch tygodniach (czyli do miesiączki). Spytaj lekarza. Jeżeli masz
    podejrzenia - rób test. Potem już jest przepływ i przechodzą świństwa. Nie
    przejmujsietak bardzo - różne rzeczy kobiety łykają w pierwszych tygodniach
    ciąży nie wiedząc, że są i dzieciaki zdrowe.

    Myślę, ze pomocne moga być naturalne metody jako miernik płodności (moim
    zdaniem, jeżeli sa odpowiednio stosowane mogą byc skuteczne) i w odpowiednim
    czasie się wstrzymać. A jak się już dobrze pozna, dzieki tym metodom, swoją
    płodnośc, to i skuteczniejsze sa starania o ciążę:)
    >


    Dobranoc


    --
    Aneta, mama Grzesia (7.09.03)
  • syrka1 04.03.06, 22:37
    :) dzięki za wsparcie :))
    może jestem przewrazliwiona i na pewno masz racje ze nie powinnam sie tym tak
    przejmowac, od 2 lat nie biorek tabletek anty i jakos radzimy sobie z
    chłopem :) rowniez metoda o ktorej wpomnialas ale nie tylko...

    oczywiscie nie byloby problemu gdyby pojawil sie dzidziolek, tylko zeby
    malenstwo bylo zdrowe

    a tak poza tym to mamy tu na forum pokazne grono szczesliwych mamusiek, jakby
    co mcbeal28 to nas beda wspierac i dawac jakies rady z zycia wziete

    cieplo pozdrawiam
  • venus22 04.03.06, 23:30
    Wiekszosc kobiet w czasie ciazy czuje sie lepiej. Najgorszy jest pierwszy
    trymester, pozniej zwykle juz jest poprawa.
    Leki takie jak paracetamol, kodeina, raczej nie szkodza w ciazy.
    Kofeina tez raczej nie chyba ze w duzych ilosciach.
    W koncu kawa, herbata to tez kofeina.
    Najgorsze jest rzeczywscie nie "bycie" w ciazy, bo ciezarna moze w kazdej chwili
    sie polozyc, odpoczac, ostatecznie nawet cos zazyc itd ale wlasnie czas po
    porodzie kiedy trzeba sie zajmowac dzieckiem i karmic.

    I do ciazy i do okresu po porodzie nalezy sie przygotowac,
    ale po porodzie to juz szczegolnie nalezy zalatwic sobie na zawolanie opieke i
    rozwazyc czy bedziemy karmic piersia czy butelka.
    Mozna karmic piersia, jesli ataki nie sa czeste bo z niej mleko mozna zamrozic
    na zapas,
    i zwykle 24 godz po wzieciu tabletek wystarczy aby mozna bylo ponownie karmic
    piersia.
    I jesli nie planujemy brania lekow zapobiegawczych.

    Opieka do dziecka przyda sie nawet w postaci nastolatki ktora za polowe ceny
    przyjdzie nam pomoc jesli czujemy sie na tyle zle aby siedziec lub polegiwac ale
    nie umieramy z bolu.

    Venus
  • maadga 06.03.06, 09:52
    Ja w ciąży miałam migreny w pierwszym misiącu (dość mocne- ale dałam rade bez
    leków) oraz w 5 czy 6 miesiącu ale yły tak słabe że wystarczyło się zdrzemnąć.
    Karmiłam piersią 13 miesięcy brałam zwykłe leki przeciwbólowe tylko miałam od
    lekarza przykazanie najpierw nakarmić małego do pełna. wziąć leki i do
    następnego karmienia minimum 2 godziny odczekać :)
    Dałam radę. A chciałabym być non stop w ciąży bo rzeczywiście migrny w ciązy to
    pestka :)
    PS. Lekarz też mi powiedział żebym ciążyła cały czas to nie będę mieć migren.
    --
    Magda i Kubuś 22-10-2004
  • abepe 06.03.06, 14:33
    maadga napisała:


    >

    > PS. Lekarz też mi powiedział żebym ciążyła cały czas to nie będę mieć migren.

    A mnie wkurzają takie rady!!!!!Każdy "dowcipny" neurolog tę samą śpiewkę powtarza.
    --
    Aneta, mama Grzesia (7.09.03)
  • mcbeal28 06.03.06, 20:28
    dzieki za wszystkie odpowiedzi.Mysle,ze wniosek jest jeden:ciaza dla kobiety z
    migrena to jeszcze wieksze 'obciazenie' i wyrzeczenie niz dla kobiety, ktora
    migreny nie ma. Wniosek-smutny;-(((
  • abepe 07.03.06, 08:05
    mcbeal28 napisała:

    > dzieki za wszystkie odpowiedzi.Mysle,ze wniosek jest jeden:ciaza dla kobiety z
    > migrena to jeszcze wieksze 'obciazenie' i wyrzeczenie niz dla kobiety, ktora
    > migreny nie ma. Wniosek-smutny;-(((

    Absolutnie nie!!!!!!!!!!!!!!!!Nie zgadzam się z podejściem do ciąży i posiadania
    dzieci jako wyrzeczenia i obciążenia!!!!!!!!!!!Obojętnie - z migreną czy bez.
    Jeżeli tak bym podchodziła do posiadania dziecka - nie zdecydowałabym się na
    nie, po prostu. Dla mnie jest to najbardziej fascynujące i piękne doświadczenie.
    Ale może ja jestem trochę szurnięta - jestem rodzicem bardzo uważnym i
    refleksyjnym. Może to skaza bycia psychologiem dziecięcym. Ale nie wydaje mi
    się, żeby to mojemu dziecku na złe wychodziło.
    Oczywiście są lepsze i gorsze dni. Wydaje mi się,że to może być tez kwestia
    odpowiedniej organizacji. Po prostu jesteśmy zmuszone myśleć wprzód, zanim nas
    atak dopadnie. Kiedyś podczas mojej migreny mąż został z robotą w domu i
    wykonywał trudne telefony po świecie z Grzesiem na karku. I dał radę:) I wiele
    razu mój ojciec brał Grzesia na długi spacer, bo akurat miał taki dzień, że mógł
    nie iśc do pracy.Kiedys mąż odwiózł z rana Grzesia do teściów (30 km od nas)na
    cały dzień, bo akurat były wakacje i teściowa w domu. Pewnie, były też dni, że
    zostawaliśmy sami...Ale może, gdybym wcześniej pogadała z jakąś sąsiadką
    emerytką - to też by przyszła. To wszystko da się zrobić:)
    Być może łatwo mi tak mówić, bo odpewnego czasu mam migreny raz w miesiącu.
    Gdybym miała co tydzień - może byłoby trudniej.

    Pozdrawiam i życzę więcej optymizmu:)

    --
    Aneta, mama Grzesia (7.09.03)
  • venus22 07.03.06, 10:10
    Jednak zdarza sie ze niektore kobiety nie moga miec dziecka ze wzgledu na silne
    i czeste migreny na ktore MUSZA brac leki zeby moc funkcjonowac. leki te moga
    powodowac uszkodzenia plodu..
    Znam takze z Internetu kobiete ktora juz ma jedno dziecko, chciala miec drugie
    ale nie moze bo ma tak silne aury ze jest u niej powazne zagrozenie wylewu. Nie
    jest to jej wymysl tylko ostrzega ja tak lekarz. Dodam ze migreny jej sie
    pogorszyly jak juz miala pierwsze dziecko.

    Sa kobiety ktore cala ciaze mialy prawie codzienne potworne migreny i tak
    cierpialy ze powiedzialy sobie- nigdy wiecej, co najwyzej adopcja..

    tak ze jednak zdarzaja sie migreny ktore bardzo powaznie ingeruja w zycie.

    Venus
  • abepe 07.03.06, 11:41
    Venus - rozumiem, że to odpowiedź do mojego postu.
    Ja nie neguję faktu, że przy migrenie jest trudniej niż bez. I, że niektóre
    kobiety nie mogą miec dzieci przez migrenę.
    Ja protestuję przeciwko zdaniu:"ciaza dla kobiety z
    > migrena to jeszcze wieksze 'obciazenie' i wyrzeczenie niz dla kobiety, ktora
    > migreny nie ma", bo oznacza ono, że ciąża dla kobiety jest ZAWSZE obciążeniem
    i wyrzeczeniem. Nawet u kobiet z migreną - po ciąży w niewielu przypadkach stan
    się pogarsza. najczęściej jednak pozostaje tak, jak było. Więc właściwie - gdzie
    tu wyrzeczenie? Rozmumiem, że jeśli chce się karmić piersią - to ma się przed
    soba kilka miesięcy bez leków. Ale przecież nie trzeba karmić piersią. Ja
    dokonałam wyboru i karmiłam ale nie każdemu to radzę.

    --
    Aneta, mama Grzesia (7.09.03)
  • meresanch 08.03.06, 13:35
    ale trzeba karmic i tak w nocy (a budznie sie w nocy i niesypsanie - całkiem
    normalneprzy dziecku powoduja u mnie migreny)
    a no to nie ma rady i srodka a ile można chodzic na prochach przecibólowych
    i nie piszcie mi że może mąż wstać bo on bedzie pracować a ja bede siedzec na
    macieżynskim na rodziców nie moge liczyc tesciowa daleko
    --
    Meresanch

    ....hopla żyjemy i już.......
  • abepe 08.03.06, 14:38
    meresanch napisała:

    > ale trzeba karmic i tak w nocy (a budznie sie w nocy i niesypsanie - całkiem
    > normalneprzy dziecku powoduja u mnie migreny)
    > a no to nie ma rady i srodka a ile można chodzic na prochach przecibólowych
    > i nie piszcie mi że może mąż wstać bo on bedzie pracować a ja bede siedzec na
    > macieżynskim na rodziców nie moge liczyc tesciowa daleko

    Generalnie było u mnie łatwiej niż myślałam. Bałam się tych nieprzespanych nocy
    i migren z niewyspania. Okazało się, że,mimo, że młody przez pierwsze 3 miesiące
    jadł co 1,5 - 3 godziny,zaraz po jedzeniu zasypiał. Poza tym karmiłam na leżąco
    więc też czasem przysnęłam. Wysypiałam się całkiem sprawnie, bo chodziłam spać
    zaraz po nim, czyli o 21. Jak zaczął robić dłuższe przerwy czyli budzić się na
    karmienie raz w nocy - już nie było problemu.
    Oczywiście nie wchodziło w grę siedzenie do nocy czy imprezy ale...jeszcze
    poimprezujemy:)


    --
    Aneta, mama Grzesia (7.09.03)
  • meresanch 10.03.06, 11:43
    nie chodzi tylko o niewyspanie ale i o budzenie sie w nocy
    chodzie spac o 21 tez odpada bo dłuze lezenie (nawet niespanie) powoduje tez
    migreny:(
    --
    Meresanch

    ....hopla żyjemy i już.......
  • maadga 07.03.06, 14:04
    Ja do tej pory miałam dość silne migreny mam je średnio 7 razy w miesiącu, nie
    leczyłam się do ciąży jakimiś lekami, były to tylko przeciwbólowe leki i
    cofekorn forte (zwykłe przeciwbólowe to dla mnie przeżytek tylko mocniejsze na
    mnie działały). Ciąża tak jak mówiłam przeszłam i był to mój najpięknieszy czas
    w życiu (pomimo problemów z jej donoszeniem i częstymi pobytami w szpitalu). Z
    mężem dajemy sobie bez problemu radę jak mam migrenę to się dzielimy
    obowiązkami i nie narzekamy. Czasem młody trafi do teściów lub babci, czy
    którejś ciotki.
    Teraz to ja dopiero mam migreny zaczęłam się leczyć divascanem i 4 razy w ciągu
    miesiąca byłam w szzpitalu na kroplówkach bo nawet mi domięśniowo ketonal nie
    pomógł w sumie na 28dni lutego miałam 9 migren bardzo silnych w tym 4razy w
    szpitalu a przez cały luty ani na chwilkę mnie głowa nie przestała boleć.
    Dziecko jednak dodaje sił i da się wszystko dla niego przeżyć i nie traktuje
    się tego jako wysiłku ale jako przyjemność. I tak się zdecyduję na drugą ciążę
    i też będę karmić piersią (bo tak jak mówię da się to wszystko pogodzić
    naprawdę). Pozdrawiam
    --
    Magda i Kubuś 22-10-2004
  • wanesa83 07.03.06, 15:30
    U mnie migrena sie nasilila pod czas ciazy :-(((
    Pierwsze 3 miesiace byly okropneee :-( .Dzien w dzien mialam potezne bole
    glowy. Ale jedno co powiem,ze warto bylo sie poswiecic dla takiego kochanego
    kocika jakim jest moj synek Kevinek.
    Z lekarstw jedynie bralam paracetamol ,ktory wogole nie pomagal. Acha bardzo
    pomogly mi kropelki mietowe do szamaroania glowy


    --
    bobasy.pl/?a=&u=1315&s=820013dba206af9fb5bf033df529a241&

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=28123641&a=28123641
  • venus22 07.03.06, 21:19
    >>>Ja protestuję przeciwko zdaniu:"ciaza dla kobiety z migrena to jeszcze
    wieksze 'obciazenie' i wyrzeczenie niz dla kobiety, ktora migreny nie ma", bo
    oznacza ono, że ciąża dla kobiety jest ZAWSZE obciążeniem
    i wyrzeczeniem.<<<

    Mnie sie wydaje ze w pewnym sensie jednak tak jest- ciaza jest troche
    obciazeniem i laczy sie z wyrzeczeniami :)
    a w przypadku gdy kobieta cierpi migreny to jest bez porownania gorzej..

    Venus
  • mcbeal28 08.03.06, 08:45
    >>>Ja protestuję przeciwko zdaniu:"ciaza dla kobiety z migrena to jeszcze
    wieksze 'obciazenie' i wyrzeczenie niz dla kobiety, ktora migreny nie ma", bo
    oznacza ono, że ciąża dla kobiety jest ZAWSZE obciążeniem
    i wyrzeczeniem.<<<

    Kurcze!!!!!
    nie wiedze na dzis mozliwosci zajscia w ciaze...choc bardzo chcialabym miec
    dziecko - choc jedno. Na bol nie pomagaja mi kropelki mietowe i ziolka!!!!
    Bez tryptanow i lekow przeciwbolowych nie zniose migreny.I do tego jeszcze
    kilkanascie razy w miesiacu bole napieciowe-bez tabletki nie da rady...chyba,ze
    mam rzucic prace i wegetowac na ulicy;-(((((
    Mam to "przyszle dziecko" otroc tymi lekami?!!!???
  • abepe 08.03.06, 09:20
    mcbeal28 napisała:
    >
    > Kurcze!!!!!
    > nie wiedze na dzis mozliwosci zajscia w ciaze...choc bardzo chcialabym miec
    > dziecko - choc jedno. Na bol nie pomagaja mi kropelki mietowe i ziolka!!!!
    > Bez tryptanow i lekow przeciwbolowych nie zniose migreny.I do tego jeszcze
    > kilkanascie razy w miesiacu bole napieciowe-bez tabletki nie da rady...chyba,ze
    >
    > mam rzucic prace i wegetowac na ulicy;-(((((
    > Mam to "przyszle dziecko" otroc tymi lekami?!!!???

    Mcbeal, kurcze no!!!!Ale, przyznasz, że Twoja sytuacja jest wyjątkowa. I dlatego
    cały czas protestuję przeciwko temu, że ciąża, dziecko=wyrzeczenie. Nie zgadzam
    się z robieniem z matek cierpiętnic. Musiałam przez kilka miesięcy być na bardzo
    restykcyjnej diecie, bo moje dziecko miało alergie pokarmową, jadłam naprawdę
    niewiele produktów, w kółko to samo, schudłam poważnie. Ale zawsze jak słyszałam
    - przestań się męczyć, odstaw od piersi,wkurzałam się. Mój wybór, moje dziecko.
    Dla siebie nigdy nie potrafiłam odmówic sobie czekoladki, dla jego zdrowia -
    absolutnie nie czułam pokusy.
    Naprawde nie wiem, co zrobić w Twojej sytuacji - jeżeli piszesz, że nie jesteś
    bez leków znieść migreny, na prawdę nie wiem. Ja mogłam ale ja jestem odporna
    bestia. Co do pracy - ja też nie spieszyłam się z dzieckiem, postanowiłam, że
    bedę je mieć dopiero, jak będę miała umowę na stałe i jako taką pewność
    zatrudnienia. Można przecież iść na pełnopłatne zwolnienie lekarskie i nikt Cię
    nie może ruszyć.

    Mam nadzieję, że jednak Ci się uda.

    A jeśli nawet będziesz miała poczucie, że się dla dziecka wyrzekłaś "dobrego"
    samopoczucia, pracy czy czegokolwiek innego, dla Ciebie ważnego - spróbuje nie
    dawać tego odczuc dziecku. To bardzo boli, nawet po latach, jak dziecko wie, że
    matka się dla niego wyrzekła i ma podświadome lub świadome pretensje. Mam w
    bliskiej rodzinie taką osobę - nie czuje się z tym dobrze i nie ma dobrego
    kontaktu z matką.




    --
    Aneta, mama Grzesia (7.09.03)
  • kingaolsz 08.03.06, 15:01
    mcbeal28 napisała:

    >Bez tryptanow i lekow przeciwbolowych nie zniose migreny.I do tego jeszcze
    > kilkanascie razy w miesiacu bole napieciowe-bez tabletki nie da
    rady...chyba,ze
    >
    > mam rzucic prace i wegetowac na ulicy;-(((((
    > Mam to "przyszle dziecko" otroc tymi lekami?!!!???

    Moj lekarz neurolog powiedzial, ze jak bede potrzebowac to powinnam wziac
    triptan, bo jest bezpieczniejszy niz sam bardzo ciezki atak ( na ulotkach tego
    nie napisza, bo musza sie zabezpieczac). Bralam w sumie 3 razy rizatriptan w
    pierwszym trymestrze, pozniej migreny przeszly ( i na razie nie wrocily - 8
    tygodni po porodzie).
    Dziecko urodzilo sie zdrowe, bez dwuch glow ;)

    Zawsze jest szansa, ze ciaza wlasnie Ci moze pomoc na migrene ( choc moze i
    zaszkodzic), nie przekonasz sie dopoki nie sporobujesz niestety.

    A obciazenia, wyrzeczenia... tak sie mysli tylko do czasu az sie dziecko
    pojawia. Pozniej najczesciej zmienia sie w tym temacie nasz swiatopoglad i nie
    patrzymy na dziecko jako niekonczace sie poswiecenie :)
    pozniej jest lepiej i znajdujemy w sobie nieznane dotad poklady sily i
    cierpliwosci.

    Pozdrawiam
    Kinga
    --
    Robert
  • abepe 08.03.06, 09:23
    venus22 napisała:


    >
    > Mnie sie wydaje ze w pewnym sensie jednak tak jest- ciaza jest troche
    > obciazeniem i laczy sie z wyrzeczeniami :)


    Nie będę się kłócić, bo to kwestia priorytetów. Dla mnie rezygnacja z
    czegokolwiek przez ciążę, dziecko nigdy nie była wyrzeczeniem. Za kilka lat, gdy
    będzie starszy, nie będę musiała już z pewnych rzeczy rezygnować:)
    No, mógłby juz zrezygnowac z pampersów - starczyłoby mi na nowe buty:)
  • venus22 08.03.06, 20:29
    No ja nie mowie ze sa to wyrzeczenia powodujace uczucie nieprzyjemnosci czy cos
    takiego, wiem ze wyrzeczenia te sprawiaja raczej uczucie radosci, dobrze
    wykonanej roboty :)

    probuje tylko ustalic fakt ze jednak jakies sa. Sama mam dziecko i wiem jaka to
    radosc wyrzekac sie, ale jednoczesnie pamietam ze ciaza i opieka nad malym
    dzieckiem nie byly latwe a nawet bardzo trudne. Nawet powiem ze im starsze
    dziecko, bardziej samodzielne i aktywne, tym gorzej bylo..

    >>Naprawde nie wiem, co zrobić w Twojej sytuacji - jeżeli piszesz, że nie jesteś
    bez leków znieść migreny, na prawdę nie wiem. Ja mogłam ale ja jestem odporna
    bestia.<<

    Czy ty jestes 'odporna bestia' czy nie to nie ma znaczenia,
    Prawdopodobnie gdybys zaczela miec ataki tak czesto i tak silne jak Mcbeal to
    myslalabys inaczej.
    Nie nalezy porownywac migren do migren. Kazda jest inna i kazdy inaczej ja
    przechodzi. ja rowniez wytrzymalam bez tabletek w jednej ciazy i nawet z powodu
    karmienia piersia wytrzymywalam jak najdluzej bez lekow ale juz w drugiej ciazy
    jak migrena walila z calej sily dzien w dzien a dostalam na to kodeine z
    paracetamolem co ogole nie pomagalo, (nic. zero) to powiedzialam sobie- nigy
    wiecej ciazy. NIGDY. A bardzo chcialam miec drugie dziecko..

    Mcbeal- to jest bardzo rozsadne z twojej strony ze rowazasz za i przeciw.
    Rozumiem doskonale co to znaczy zalezec od lekow.
    Migrena w ogole wymaga wielu wyrzeczen a w ciazy dodatkowo jest sie
    odpowiedzialnym za druga istote.
    Ale jak pisza poprzedniczki, nie wiadomo jak sie bedziesz w ciazy czula. Moze
    wlasnie lepiej..?
    Statystyki wykazuja ze wiecej kobiet czuje sie lepiej w ciazy niz gorzej.
    Wazne jest aby znalezc lekarza ginekologa i nieurologa ktorzy zechcieliby
    wspolpracowac pod katem twoich migren. A jak nie to mozesz, to bedziesz do
    kazdego chodzic osobno.

    Jak pisalam, uwazam ze ciaza to pol biedy bo w razie bolu polega na
    'cierpieniu'. Kiedy dziecko sie urodzi dochodza problemy jak tu sie polozyc i
    'cierpiec' kiedy trzeba sie zajac dzieckiem.
    To dopiero wymaga organizacji..

    Venus
  • abepe 09.03.06, 08:52
    venus22 napisała:

    > No ja nie mowie ze sa to wyrzeczenia powodujace uczucie nieprzyjemnosci czy cos
    > takiego, wiem ze wyrzeczenia te sprawiaja raczej uczucie radosci, dobrze
    > wykonanej roboty :)
    >
    > probuje tylko ustalic fakt ze jednak jakies sa. Sama mam dziecko i wiem jaka t
    > o
    > radosc wyrzekac sie, ale jednoczesnie pamietam ze ciaza i opieka nad malym
    > dzieckiem nie byly latwe a nawet bardzo trudne. Nawet powiem ze im starsze
    > dziecko, bardziej samodzielne i aktywne, tym gorzej bylo..
    >

    Ok, myślę, że nasz spór dotyczy w tym wypadku terminologii. Mnie razi słowo
    "wyrzeczenie" (które dla mnie oznacza coś bardzo nieprzyjemnego) i wolałabym
    "rezygnację" ale widze, że zgadzamy się zasadniczo. Ja tez nie twierdzę, że
    wychowanie dziecka to rzecz łatwa. Łatwa to ona jest dla osób, które sie niczym
    nie przejmują, wystarczy być osobą trochę bardziej refleksyjną, żeby mieć
    trudno:) Ale właśnie ważne jest to, że pokonywanie tych trudności to jest
    satysfakcja!!!!


    >
    > Czy ty jestes 'odporna bestia' czy nie to nie ma znaczenia,
    > Prawdopodobnie gdybys zaczela miec ataki tak czesto i tak silne jak Mcbeal to
    > myslalabys inaczej.
    > Nie nalezy porownywac migren do migren. Kazda jest inna i kazdy inaczej ja
    > przechodzi.


    Nie porównuję migren. Wiem, że to nie ma sensu. Tak samo nie porównuję moich
    migren w różnych okresach mojego życia. A miałam i okresy migren cotygodniowych
    i kilkudniowych bólów o takim nasileniu, że byłam zupełnie nieprzytomna.
    Jestem bardzo szczęśliwa, że obecnie jest jak jest - ból generalnie raz w
    miesiącu (częściej głównie w okresie upałów oraz znaczącyh zmian pogody).


    ja rowniez wytrzymalam bez tabletek w jednej ciazy i nawet z powodu
    > karmienia piersia wytrzymywalam jak najdluzej bez lekow ale juz w drugiej ciazy
    > jak migrena walila z calej sily dzien w dzien a dostalam na to kodeine z
    > paracetamolem co ogole nie pomagalo, (nic. zero) to powiedzialam sobie- nigy
    > wiecej ciazy. NIGDY. A bardzo chcialam miec drugie dziecko..

    Dlatego też troche obawiam się drugiej ciąży.I to jedna z przyczyn tego,że
    zdecydowałam, że różnica wieku może być duża. Żeby Grześ już był w miarę
    samodzielny i rozsądny, gdy przyjdzie mi zdychać w drugiej ciąży czy z drugim
    dzieckiem. Wytrzymałam ponad rok karmiąc piersią bez leków ale, mimo, że
    karmienie było dla mnie wielką frajdą, jeżeli byłoby naprawdę ciężko - mogłabym
    z niego zrezygnować.

    >
    > Mcbeal- to jest bardzo rozsadne z twojej strony ze rowazasz za i przeciw.


    Oczywiście,jestem za racjonalnym podejściem do ciąży. Sama przesuwałam dwa razy
    decyzję o dzieckuo kilka lat z różnych względów.


    > Wazne jest aby znalezc lekarza ginekologa i nieurologa ktorzy zechcieliby
    > wspolpracowac pod katem twoich migren. A jak nie to mozesz, to bedziesz do
    > kazdego chodzic osobno.


    Szczesze wątpię w taką współpracę. Niestety wiem, że nawet w obrębie mojego
    ośrodka absolutnie nie ma możliwości udziału lakrzy w zebraniach zespołu
    terapeutycznego. Lekarz nie ma czasu i ochoty - pędzi do kolejnej pracy i na
    kolejną prywatę. Prośba o opinię na piśmie czy telefon do kolegi na pewno będzie
    potraktowany jako fanaberia. Tym bardziej dziwi mnie postawa pacjentek - moja
    koleżanka chodziła cała ciążę do profesora ginekologa,ordynatora oddziału, na
    którym potem rodziła. Płaciła mu słono za wizyty. Jej pytania, problemy (bo
    toosoba trochę "znerwicowana" i róznych drobnych problemików miała sporo, ale -
    uważam - w ciąży- ma prawo) były najczęściej przyjmowane ze śmiechem,
    lekceważeniem. Podczas porodu, czy po nie czuła sie otoczona jakąś specjalną
    opieka z jego strony. A mimo to - podczas wizyty kontrolnej po po porodzie
    zaniosła mu butle jakiegoś alkoholu !!!!!!! Co to za zwyczaj dziwny jakiś, żeby
    dziękować za spełnianie obowiązków. Rozumiem - dziękować za szczególną opiekę
    (choć to chyba tez nalezy do obowiązków) czy jakieś wyjątkowo miłe traktowanie.
    Moim zdaniem lekarze są w Polsce przez pacjentów rozpieszczani i dlatego ani im
    się śni robić coś nadto, co mają w angażu. Taka luźna dygresja.
    >
    >
    Kiedy dziecko sie urodzi dochodza problemy jak tu sie polozyc i
    > 'cierpiec' kiedy trzeba sie zajac dzieckiem.
    > To dopiero wymaga organizacji..

    Właśnie:(
    >


    Podsumowując:
    Mam takie poczucie, że ten "spór" troche się rozwinął przeze mnie. A ja
    zareagowałam głównie w obronie dzieci. Bo, cały czas podkreślam, że łatwo jest
    podświadomie przekazać dziecku poczucie winy za "krzywdę" jaką wyrządziło matce,
    że na świecie pojawiło. I, że tyle ociążeń spowodowało i konieczności wyrzeczeń.
    Dlatego trzeba cała sprawę porządnie przemyśleć i uzmysłowić sobioe dlaczego się
    chce mieć dziecko. Żeby potem nie usłyszeć pełnego goryczy "ja się na świat nie
    prosiłem".
    Przepraszam, skaza zawodowa - dbanie o emocje:)

    Pozdrawiam bardzo serdecznie
    --
    Aneta, mama Grzesia (7.09.03)
  • abepe 09.03.06, 08:59
    abepe napisała:



    >

    Co to za zwyczaj dziwny jakiś, żeby
    > dziękować za spełnianie obowiązków. Rozumiem - dziękować za szczególną opiekę
    > (choć to chyba tez nalezy do obowiązków) czy jakieś wyjątkowo miłe traktowanie.

    Źle się wyraziłam. Oczywiście, że dziekować można, a nawet należy. Jestem
    przeciwna specjalnym "wyrazom wdzięczności". Za specjalne dobre traktowanie ja
    też nie zaniosłabym whiskacza ale raczej samodzielnie upieczone ciasto:)
  • mcbeal28 09.03.06, 17:56
    chyba wywołałam prawdziwą burzę...
    no coż prawda jest taka,że miałam 3 lata bez jakiejkolwiek migreny-to było na
    studiach...a potem wróciła. Teraz miewam ją raz na kwartal lub raz na pół roku.
    Gorsze są napięciowe-bez tabletki nie da rady;-(. Migrena to choroba z
    wariacjami...niespodziewanymi zwrotami akcji. Gdybym tak wiedziała co bedzie
    dalej...gdybym natrafiła na takie 3 lata...to mogłabym mieć własne dziecko, ale
    ja nie wiem jak "zachowa się" wielka pani M.;-(((
    Ps. co do słowa 'WYRZECZENIE'- dla mnie to rezygnacja, pogarszająca stan, który
    był poprzednio.
  • venus22 09.03.06, 21:01
    Ja tam zadnej burzy nie widze :) wymieniamy sie pogladami i tyle :)
    bez roznicy zdan byloby strasznie nudno :)

    Venus
  • abepe 10.03.06, 08:03
    Ja też burzy nie widzę. Temat jest bardzo ważny. I trzeba o nim mówić.
    --
    Aneta, mama Grzesia (7.09.03)
  • abepe 10.03.06, 08:08
    Aha.Wczoraj postanowiłam skończyć z wyrzeczeniami przez dziecko:) Ustaliliśmy,
    że raz na sto lat Grzesia może położyć spać babcia i pojechaliśmy do klubu na
    koncert flamenco. Był hałas, papierosowy dym, wypiłam małego drinka,poszłam spac
    za późno. Skutek - ćmi mnie od rana. Gdybym się poświęciła i została z dzieckiem
    w domu to pewnie by nie ćmiło:)
    Pozdrawiam zastanawiając się, czy już brać Sumamigren czy może zaryzykować:(
    --
    Aneta, mama Grzesia (7.09.03)
  • abepe 10.03.06, 09:00
    abepe napisała:

    > Aha.Wczoraj postanowiłam skończyć z wyrzeczeniami przez dziecko:) Ustaliliśmy,
    > że raz na sto lat Grzesia może położyć spać babcia i pojechaliśmy do klubu na
    > koncert flamenco. Był hałas, papierosowy dym, wypiłam małego drinka,poszłam spa
    > c
    > za późno. Skutek - ćmi mnie od rana. Gdybym się poświęciła i została z dzieckie
    > m
    > w domu to pewnie by nie ćmiło:)
    > Pozdrawiam zastanawiając się, czy już brać Sumamigren czy może zaryzykować:(

    Wzięłam aulin i chyba pomógł:) Dobrze, że nie zamrnowałam sumamigrenu:)
    --
    Aneta, mama Grzesia (7.09.03)
  • venus22 10.03.06, 10:09
    Musze przyznac ze zastanowilo mnie ktore dla migrenika wyrzeczenia sa faktycznie
    wieksze - rezygnacja z baru czy z pozostania z dzieckiem :D
    a w kazdym razie co grozi gorszymi konswekwencjami :D

    hahahaha

    Venus

    ps nic no, trzeba by poszukac jakiegos kompromisu- babcia raz na 50 lat a
    zamiast glosnego klubu jakas ciemnawa, zaciszna knajpa z zakazem palenia,
    cichutkim jazzem i niezwykle ostroznie dobranym menu. Potanczyc mozna do
    spokojnych kawalkow np Nora Jones.. prawie nie trzeba sie ruszac..
    No i tylko do 22-giej, nie pozniej :D
    a, i pokazanie karty seniora oferuje obnizke cen w lokalu :D

    ale za to mozna sobie strzelic kieliszek lub dwa bialej wodki, ew. bialego winka :)

  • abepe 10.03.06, 10:31
    venus22 napisała:


    > hahahaha
    >
    > Venus
    >
    > ps nic no, trzeba by poszukac jakiegos kompromisu- babcia raz na 50 lat a
    > zamiast glosnego klubu jakas ciemnawa, zaciszna knajpa z zakazem palenia,
    > cichutkim jazzem i niezwykle ostroznie dobranym menu. Potanczyc mozna do
    > spokojnych kawalkow np Nora Jones.. prawie nie trzeba sie ruszac..
    > No i tylko do 22-giej, nie pozniej :D
    > a, i pokazanie karty seniora oferuje obnizke cen w lokalu :D
    >
    > ale za to mozna sobie strzelic kieliszek lub dwa bialej wodki, ew. bialego win
    > ka :)
    >

    Ciemnawa knajpka to nie:)Jeść mogę wszystko:)
    A jazzu to się u nas w domu słucha niezwykle głośno. Także młody krzyczy
    "głośniej":)

    Podsumowując - najlepszy jakiś letni koncert na świeżym powietrzu, z dzieckiem
    oczywiście można go słuchać, on jest głównie fanem funky:)
    --
    Aneta, mama Grzesia (7.09.03)
  • ika997 13.12.06, 15:01
    Własnie myślę co robić, boplanujemy z mężem ciążę, pracuję wszkole więc nie
    mogębrać urlopów kilkudniowych, boję się okresu przed zajściem gdy nie będę
    mogła nic wziąść, a iść do pracy trzeba. Może macie jakieś rady??
  • venus22 13.12.06, 22:03
    Szczerze mowiac- nie bardzo. I bez ciazy trudno sobie poradzic a co dopiero
    przy tak ograniczonych mozliwosciach jakie stwarza ciaza.

    Ale moze nie bedzie tak zle. Moze daloby sie zalatwic tak- moze masz jakas
    kolezanke po fachu ktora moglaby cie zastepowac w naglych wypadkach. Moze
    daloby sie to zalatwic z dyrektorka szkoly?
    Poza tym zwykle pierwszy trymester jest najgorszy potem jest coraz lepiej.

    Trzeba by tez zaprowadzic bardzo dokladny pamietnik zeby poznac co u ciebie
    wywoluje ataki- jakie jedzenie, picie, zapachy, wysypianie sie itd. Unikanie
    bodzcow to unikanie atakow.

    W czasie ciazy pewne leki p/bolowe sa dopuszczone np paracetamol, kodeina ale
    czy one pomga oto jest pytanie.

    Worki z lodem troche przynosza ulge w bolu a imbir troche pomaga na mdlosci.

    Venus
  • mcbeal28 13.12.06, 23:34
    nie palnuję ciąży w obecnym czasie kiedy
    moje bóle napięciowo-migrenowe szaleją.
    Porozmawiaj koniecznie z neurologiem, ale na
    wersje pt'migrena w czasie ciąży ustępuję' nie daj sie nabrać.
    U niewielu kobiet ustępuje...
    a środków przeciwbólowych brac nie mozna...
  • venus22 14.12.06, 02:07
    no ale,
    czasem mozna a nawet trzeba cos brac ale istotnie fakt pozostaje faktem ze
    nigdy nie ma gwarancji ze jakies leki nie zaszkodza.

    w koncu nawet (sredni) narkomani rodza normalne dzieci, cukrzycy, i inni chorzy
    pewnie tez. niemniej jedank przyznaje w takich wypadkach to juz ruletka.

    no i chociaz ciaza NIE jest gwarancja na poprawe w migrenie, uwaza sie sie ze
    wiekszosc, nie mniejszosc ciezarnych czuje sie lepiej.



    Venus
  • olka.l 14.12.06, 20:06
    mam dwoje dzieci - migreny od ponad 30 lat; w tym tak straszne okresy za
    soba,że wole o nich nie pamietać. Obydwoje karmiłam piersią - ponad dwa lata
    każde. Przy pierwszej ciązy 0 migren - okres karmienia również super. Druga
    ciąza zupełnie inna - ciągłe bóle głowy. Brałam jedynie paracetamol( który w
    zasadzie nie pomagał). Z doświadczenia mogę powiedzieć - wszystko da się
    przezyć, jeśli dziecka się pragnie. Jeśli ma się wątpliwości, każda
    niedogodnosć jest większym cierpieniem. Same musimy sobie odpowiedzieć na
    pytanie, czy jesteśmy gotowe ( a właściwie gotowi - bo facet ma też tu znaczący
    udział - na kogoś musimy liczyć) zaryzykować - bo moze boleć, a może nie boleć.
    Nie ma gotowych recept i odpowiedzi - musimy zawsze brać pod uwagę
    ewentualność, że ataki będą, anawet się nasilą. Mnie się wydaje, że podstawa to
    oparcie w kimś, kto rozumie naszą chorobę.
    Ja jednak nie ryzykowałabym silnych leków w czasie ciąży.
  • venus22 14.12.06, 22:33
    >>>Mnie się wydaje, że podstawa to
    oparcie w kimś, kto rozumie naszą chorobę.
    Ja jednak nie ryzykowałabym silnych leków w czasie ciąży.<<<

    dokladnie. nic tak nie pomaga jak swiadomosc ze w razie czego jest ktos kto
    zrobi nam worek z lodem, poda czyste wiaderko, wode, po prostu bedzie czuwal i
    robil co w jego/jej mocy aby nam ulzyc.

    ja rowniez w ciazy nie bralam lekow (staralam sie) ale w jednej bylo to latwe
    bo bolalo coraz mniej, a w drugiej, poronionej, mialam tak potworne ataki ze
    nie dalo rady i bol byl silniejszy od strachu ze leki znieksztalca lub w inny
    sposb zaszkodza dziecku.
    Byc moze te straszne bole byly zwiazane z nieprawidlowsciami ciazy bo poronilam
    ja w trzecim miesiacu.


    Niemniej jednak - uwaza sie ze kodeina jest bezpieczna w ciazy. lekarz dal mi
    recepte na sama kodeine w tabletkach do brania z paracetamolem ktory rowniez
    jest uwazany za bezpieczny w ciazy. nie poleca sie aspiryny bo moze powodowac
    synrom Reya u dzieci pewnie w fazie plodu tez?

    Inny lek ktory neurolog zezwolil jako bezpieczny i jako ostatnia deska ratunku
    to syntetyczny narkotyk Demerol ale nie korzystalam z niego bo to daja tu w
    szpitalu a ja nie mialam sily tam jechac.


    Takze, o ile dobrze pamietam, rosnace statystyki wsrod amerykanskich
    ginekologow wskazuja ze od czasu do czasu nawet tryptan w ciazy nie zaszkodzi.
    ale to juz ryzyko zupelnie wedlug wlasnego uznania.

    Venus


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka