Ból głowy od wielu lat.Nerwica lękowa?Fobia?Guz? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Od 6 lat mam bóle głowy.TK nic nie wykazała inne badania również.Co mi więc
    dolega?dodam że bardzo się boję guza w mózgu,myślę o tym bez przerwy,nie wiem
    jak mam żyć.Pomocy!!
    • Ciężko cokolwiek powiedzieć, bo bardzo mało napisałaś o swoim bólu.
      Jeżeli TK nic nie wykazała to raczej nie masz powodu do podejrzeń
      nowotworu.
      Czy jesteś pod opieką neurologa?
      • Gość: bacha3000 IP: *.19.165.39.osk.enformatic.pl 29.09.08, 17:10
        nie martw się, wszyscy przez to przechodziliśmy. Jak byłaś na TK i nic nie
        wykazał to nie możesz się martwić, że masz guza mózgu. Jakbyś miała to TK
        właśnie by to wykazał wszelkie zmiany nawet te najmniejsze. Migrena właśnie na
        tym polega, że najpierw trzeba wykluczyć najgorsze, a potem można ją zdiagnozować
        • Dziękuję za szybką reakcję,nie spodziewałam się tego.U mnie to jest taka dziwna
          sprawa,ciągle myslę o bólu głowy,jak nie boli to się boję że zacznie,jak zacznie
          to boję się że to guz.Żadne badania do mnie nie przemawiają.Nie konsultuję się
          już z neurologiem bo mam dość lekarzy,wszyscy patrzą na mnie jak na
          wariatkę.Dostałam od neurologa jakieś krople na rozszerzanie naczyń ale po dwóch
          dniach brania zrezygnowałam bo nie pomagały.Jestem niesystematyczna,niecierpliwa
          i przerażona.To trwa tak długo.
          • Gość: gosc2 IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.09, 19:30
            Proponiwal bym nieoknwencjonalne metody ja np. BSM. Tez mam dosc lekarzy...od 4
            lat cierpie na ostre zaburzenia widzenia. Niestety tomografia nic niewyazala,
            ani badania wzroku. O tomografie walczylem caly rok.W koncu tez zaczeli mnie
            uwazac za debila, co za idioci. Toc chyba pacjent ma zawsze racje a nie lekarz.
            Sama napewno wiesz co Cie boli a lekarz niestety tego niewie. Bynajmniej
            zalamalem sie..stosowalem 3 lata bsm no i moge jakos w miare normalnie
            zyc..Dzieki Bogu, bo to było niedozniesienia..(wiadomo do czego nadaje sie
            sluzba zdrowia ; /)
            pozdrawiam..
    • Prosze powiedzcie czy ta tomografia to rzeczywiscie wykryje to co najgorsze?Tak
      się boję że jednak nie jest taka dobra,a rezonansu nie zrobię(TK robiłam
      prywatnie bo lekarze nie widzieli podstaw aby mnie skierować na to właśnie
      badanie)Czy moje bóle mogą mieć posłoże nerwowe,moga być wmówiony?Czasami mi się
      wydaje że ten ból siedzi tylko w mojej psychice,że przyzwyczaiłam się po prostu
      do tego stanu.
      PS.Przepraszam za te chaotyczne wypowiedzi
      • Na takie pytania raczej nikt Ci przez internet nie odpowie, tym bardziej, że
        podajesz bardzo ogólnikowe informacje.
        Z Twoich wypowiedzi widać, że wpadłaś w pułapkę wielu migreników, czyli boisz
        się bólu zanim on jeszcze nastąpi. To z kolei powoduje stres a stres
        rzeczywiście jest jednym z czynników wywołujących migrenę. I tak w koło Macieju.
        Ja bym Cię zachęcała do wizyty u dobrego neurologa specjalizującego się w
        migrenach. Warto takiego poszukać. Jeżeli powiesz, z jakich jesteś okolic, to
        może któraś z nas będzie Ci mogła podać namiary, a zresztą chyba na górze forum
        jest przyszpilony wątek na ten temat.
        Oprócz tego może warto porozmawiać o swoich lękach z psychologiem?
        • Migren to ja raczej nie mam.A z psychologiem się kontaktowałam,obaj byli
          niekompetentni więc teraz jestem na etapie szukania kolejnego
          • Witam. Po pierwsze, rozumiem ze jestes przerazona i zmeczona
            ciaglymi bolami ale policz do dziesieciu, odetchnij gleboko i na
            spokojnie pomysl i napisz jakie dokladnie masz objawy :)

            Opisz jak i gdzie i jak czesto boli cie glowa, opisz wszelkie inne
            objawy.
            Nie wiem jakie masz rozlegle wiadomosci na temat migreny ale mam
            wrazenie ze na razie nie powinnas zakladac czy ja masz czy nie masz.
            Migrena ma rozne objawy, sa migreny gdzie glowa w ogole nie boli,
            albo wystepuje chroniczny bol, wiec tym bardziej wstrzymalabym sie z
            samo-diagnoza.

            Jezeli tak okropnie boisz sie guza to popros jeszcze o tomografie
            albo rezonas z kontrastem i ewntualnie takie badanie gdzie
            wstrzykuje sie farbe w zyly aby zobaczyc przeplyw krwi w glowie.

            Jakbys nie wiedziala, migrena potrafi byc tak ciezka choroba ze w
            USA i Kanadzie w bardzo ciezkich przypadkach mozna z tego powodu
            uzyskac zaswiadczenie niezdolnosci do pracy i co za tym idzie, renty.

            Nie trzeba zadnego guza w mozgu aby byc niezdolnym do funkcjonowania
            i zyc w bolu na ktory nie ma skutecznego lekarstwa, wystarczy
            migrena.
            Ludzie cierpia z tego powodu nieraz cale zycie, sa przypadki kiedy
            glowa boli codziennie przez wiele wiele lat.

            Ponownie, na poczatek opisz dokladnie swoje objawy.
            Uprzejmie tez prosze pisz porzadnie, uzywaj przestrzeni po znakach
            przestankowych
            i oddzielaj paragrafy dla latwiejszego czytania - na pewno rozumiesz
            dlaczego o to prosze jako ze sama cierpisz,
            a wiec wiesz jak czytanie ciasnego tekstu meczy nasze zbolale oczy
            i mozg :)

            Minnie


            • Po pierwsze dziękuję za zainteresowanie moim problemem. Przeczytałam wiele
              wątków na tym forum i zauważyłam, że jesteś niezłym ekspertem w sprawach bólu głowy.

              Nie wiem od czego zacząć, więc może zacznę od samego początku :)
              Wszystko zaczęło się latem 2001 r., pamiętam, że był upalny dzień, a ja jako, że
              jestem typowym domatorem siedziałam w domu przed telewizorem. Zaczęłam mnie
              boleć głowa, przestraszyłam się bo nigdy nic podobnego mi się nie zdarzyło, a że
              dodatkowo oglądałam wtedy jakiś film o chłopcu chorym na guza mózgu to
              przeraziłam się podwójnie. Pamiętam, że ból, który wtedy mnie dopadł był dość
              uporczywy, nie bolało w jednym miejscu, ból się przemieszczał, ale głównie był
              to ucisk. Nie pomagały żadne tabletki przeciwbólowe typu apap czy ibuprom.
              Budziłam się z bólem i z bólem zasypiałam, bałam się tak bardzo, że codziennie
              rano miałam wymioty, trzęsłam się jak galareta i było mi tak jakby miękko w głowie.

              Po kilku dniach męczarni udałam się do lekarza rodzinnego, zbadał wtedy
              ciśnienie (mam niskie bo ok. 100/70), postukał młotkiem w kolano i przepisał
              Coffecorn czy coś takiego. Poza tym powiedziałam mu o swoich obawach, że to może
              być guz, ale wyśmiał mnie i na tym się skończyło. Oczywiście dalej źle się
              czułam, na kolejnej wizycie u rodzinnego wymusiłam skierowanie do neurologa, gdy
              do niego pojechałam oczywiście był młoteczek i inne standardowe badania.
              Dostałam wtedy lek, który nazywał się chyba Propramolan (albo coś podobnego,
              było to dawno temu, więc nie pamiętam).
              Najlepsze było to, że gdy wróciłam do domu przez 2 tygodnie byłam jak nowo
              narodzona, głowa przestała boleć. Miałam nadzieję, że tak już zostanie,ale
              ciągle żyłam w strachu, że ten ból powróci. Oczywiście powrócił. Zaczęłam wtedy
              czytać wszystko co się dało o guzach mózgu,objawy pasowały do mnie jak ulał.

              Udałam się do kolejnego neurologa, który po wykonaniu EEG i obstukaniu młotkiem
              stwierdził, że to nerwica, ale dostałam jeszcze skierowanie do laryngologa,
              psychiatry i psychologa. Laryngolog stwierdził, że jestem okazem zdrowia, a
              psycholog i psychiatra, że mam nerwicę.

              Żyłam tak chyba 2 lata, głowa raz bolała mniej, raz bardziej, ale chyba ciągle,
              a ja oczywiście ciągle byłam przekonana, że mam guza, więc poszłam do kolejnego
              neurologa.Zaczęłam leczyć się prywatnie u jednego z lepszych neurologów w moim
              mieście.Ten neurolog zapisał mi najpierw Divescan (chyba tak to się nazywało),
              ale nie brałam tych tabletek. Kilka kolejnych wizyt, a lekarz ciągle mi
              powtarzał, że jestem neurologicznie zdrowa, nie było mowy o żadnej tomografii,
              tym bardziej o rezonansie bo po prostu nie było podstaw, aby takie badania wykonać.

              Na kolejnej wizycie, na której nie obyło się bez łez błagałam o skierowanie na
              tomografię, neurolog powiedział, że jeśli chcę to dla mojego świętego spokoju
              zrobi mi TK (musiałam jednak za to badanie zapłacić bo leczyłam sie prywatnie),
              powiedział wtedy, że jest przekonany, że jestem zdrowa, nie mam żadnego guza, a
              jeśli się myli to rezygnuje z miejsca ze swojej praktyki lekarskiej. Byłam
              bardzo szczęśliwa, że wreszcie się przebadam i będę wiedziała co jest ze mną nie
              tak, byłam przekonana, że jak tomografia wyjdzie ok to moje problemy znikną.
              Oczywiście wyszła bardzo dobrze,wszystko tak jak powinno być no i było pięknie i
              zdrowo przez kilka dni. Neurolog obejrzał mój mózg na zdjęciach i wytłumaczył,
              że ból bierze się z tego, że ciągle myślę o nim, zamartwiam się, mam zaciśnięte
              naczynia krwionośne w mózgu itp. Przepisał mi wtedy krople, które w skrócie
              nazywają się DHL (takie na rozszerzenie naczyń) i kazał pić melisę.
              Od tamtej pory minęły już dwa lata,nie byłam więcej u żadnego neurologa bo po
              prostu nie mam już siły.

              To chyba tyle jeżeli chodzi o to jak to się zaczęło i co się działo krok po kroku.

              Minniemouse chciałaś żebym opisała jak, gdzie i jak często boli mnie głowa.
              Zaczynając od początku.
              Ból, który mi towarzyszy trudno jest jednoznacznie opisać. Boli mnie cała głowa,
              a to na czole, a to na skroni, a to z tyłu, za lub pod uchem, a to na czubku. Za
              każdym razem kiedy o nim pomyślę boli w innym miejscu. Rodzaju bólu też nie
              można jednoznacznie określić jest to takie jakby pieczenie,ściskanie, mrowienie,
              naprawdę trudno mi to określić. Dodam, że na te bóle nie pomagają żadne leki
              przeciwbólowe, ani sen, ani cisza. Czasami zdarza się że mnie coś łupie, wtedy
              biorę apap i jest po bólu, ale to się zdarza sporadycznie, na pozostałe bóle
              leki nie pomagają. Zaczęłam już nawet mówić, że mam dwa rodzaje bólu głowy, ten
              normalny i ten "mój". Przy bólach nie przeszkadza mi głośna muzyka, ostre
              światło, nic z tych rzeczy. Mogę normalnie funkcjonować, skończyłam studia i w
              nauce ten ból też nigdy mi nie przeszkadzał.

              Z tego co zauważyłam ta głowa nie boli mnie na pewno gdy jestem czymś bardzo
              zajęta, albo gdy sobie trochę popijemy ze znajomymi wtedy jest mi dobrze,czuję
              się świetnie.
              Jeśli chodzi o inne objawy to czasami wydaje mi się, że trochę gorzej widzę, mam
              taki zamazany obraz, muszę mrużyć oczy żeby coś dokładnie zobaczyć, czasami
              wydaje mi się, że mówię niezrozumiale dla innych, czasami wydaje mi się, że
              zataczam się chodząc choć wszyscy mówią, że mówię i chodzę normalnie ;)
              Poza tym mam w gardle kluskę, coś mi siedzi i nie mogę tego przełknąć,
              codziennie rano piecze, dosłownie pali mnie gardło, często przez to chrząkam.
              Być może to przez to, że mój piesek lubi sobie ze mną pospać, może jakaś alergia.
              To chyba wszystko jeżeli chodzi o objawy.

              Jeżeli chodzi o badania to co pół roku badam krew. Morfologia,OB, cukier,
              cholesterol,poziom potasu, magnezu i sodu w organizmie.Wszystko oczywiście jest
              OK. Okulistów widziało mnie chyba sześciu,dno oka,pole widzenia, ciśnienie
              wewnątrz czaszkowe, wszystko dobrze. Wady wzroku również nie posiadam.
              Nie mam żadnej glisty ludzkiej,robaków, tasiemca, lamblii. Laryngologiczne
              jestem zdrowa. Zatoki mam czyste, chyba 4 razy mnie prześwietlano.
              Przez 4 miesiące chodziłam na terapię do psychologa,ale okazała się babą, która
              nie ma o niczym zielonego pojęcia i doszło do tego, że to ona mi opowiadała o
              swoich problemach, a ja jej za to płaciłam.

              Piszesz, cytuję "Jezeli tak okropnie boisz sie guza to popros jeszcze o
              tomografie albo rezonas z kontrastem i ewntualnie takie badanie gdzie wstrzykuje
              sie farbe w zyly aby zobaczyc przeplyw krwi w glowie"
              Bardzo bym chciała ale mieszkam w naprawdę małym mieście, trudno tu o takie
              badania, poza tym na pewno nie dostałabym skierowania, i nie chce mi się już
              gadać z tymi lekarzami, którzy patrzą jak na wariatkę.

              Z grubsza tak to wszystko wygląda, na pewno wiele szeczegółów pominęłam, ale
              może to się wyjaśni w dalszej części rozmowy o ile do takiej dojdzie.

              Trochę się rozpisałam,ale mam nadzieję że tym razem napisałam dość przejrzyście
              i da się to przeczytać.
              Wszystkim którzy chcieliby mi pomóc,doradzić, pogadać bardzo dziękuję
              • Zapomniałam dodać, że czasami kręci mi się delikatnie w głowie i byle "zakręt"
                powoduje, że cała się telepie oblewaja mnie zimne poty i przez kilka dni jestem
                jak wrak człowieka, płacze i panikuję, że umieram na guza. Zawłaszcza ostatnio,
                gdy szef firmy, w której pracuję zmarł na guza mózgu właśnie, a wcześniej, rok
                temu moja ciocia, temat ten jest mi bardzo bliski i wystarczy, że ktoś tylko o
                tym wspomni ja mam już wszystkie objawy.
                • Wspaniale teraz napisalas :) bardzo spokojnie, klarownie i
                  przejrzyscie, i format wspanialy - dziekuje :)

                  Daj mi pare dni aby pogrzebac w 'niecie i zorientowac sie czego
                  jeszcze to moga byc objawy.
                  W mojej opinii nie masz zadnej nerwicy - glowa zaczela cie bolec
                  nagle, i twoje "nerwy" powstaly na skutek ciaglego bolu i braku
                  diagnozy a nie odwrotnie.
                  Czyli "nerwy" sa skutkiem a nie przyczyna.
                  kazdy by sie rozklekotal na twoim miejscu.

                  Aczkolwiek, poniewaz bardzo sie boisz tego guza i zyjesz w ciaglym
                  bolu i stresie, ja rowniez polecam jakiegos dobrego psychologa ktory
                  pomoze ci radzic sobie ze stresem, nauczy cie relaksowania sie
                  i zycia z bolem. Przynajmniej dopoki nie znajdzie sie przyczyna
                  bolu. wiec szukaj az znajdziesz kogos z kogo bedziesz zadowolona.

                  Na twoim miejscu zbieralabym pieniadze aby zrobic sobie badania
                  prywatnie, na wlasna reke. Moze w wiekszym miescie dostaniesz
                  latwiej skierowanie a moze jak zaplacisz to zrobisz co chesz bez
                  skierowania. Od razu pomysl ze moze cie kosztowac hotel i ile.

                  Wydaje mi sie ze dopoki nie bedziesz miala tych badan to nie
                  przestaniesz myslec ze masz guza.
                  Niemniej jednak zapewniam ze naprawde mozna zyc z gorszymi bolami
                  glowy bez guzow.



                  Minnie

                  • Gość: marzena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 10:16
                    a czy słyszałaś o gliście kociej i psiej podobno trudno ją wykryć
                    jakiś skladnik krwi (chyba ciałka odpornościowe)są ponad normę ,
                    powodują straszne objawy utrzymujące sie wiele lat np. myla je z
                    astmą a-ha moga się umiejscowić wlasnie w głowie , podobno większośc
                    niby alergii to właśnie robaki gdzies w organiżmie, sprawdz to!
              • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.14, 14:24
                Hej mam nerwice lekowa biore tabletki glowa boli mnie codziennie raz przod raz tyl. Robilam tomograf i wyszlo wszystko ok. Ale ja sadze inaczej. Robi mi sie slabo nie lubie wychodzic. Siedze sobie w donku. Boje sie ze to guz choc tego nie wykryto myslalam ze lekarze mnie oszukali ze cos tam jest.
          • Nie wiesz czy nie masz migreny za mało informacji,a nerwica czesto
            daje przerażenie,że się ma cos powaznego tzw hipochondria,nie
            mówię,że nie masz migreny,ale nie masz guza skoro tomografia jest
            ok,spokojnie poszukaj dobrego psychologa,ewentualnie psychiatry,bo
            nerwice leczy się psychoterapia i lekami,tzn zalezy w jakim jestes
            stanie z ta nerwicą,nie jestem lekarzem,ale wydaje mi się,że ja masz
            z tego co dość lakonicznie napisałas,choć osobiscie nie polecam
            psychiatrów ja mam do nich uraz,podkreślam w moim wypadku!!!!!
            podważali diagnozę neurologa mi z koleji wmawiali,że moja choroba
            neurologiczna(nie chodzi o migrenę) to nic innego tylko histeria,że
            sobie to wymusliłam,bo najpierw nie mam pracy gdy ja znalazłam to
            dlatego,że jeszcze nie załozyłam rodziny :/, a to nie prawda,nic
            sobie nie wymyśliłam,ale przez nich o mały włos niezrezygnowałam z
            leczenia neurologicznego,ale ja jestem w innej sytuacji niż ty!!!!!
            no i ja mam niestety tą chorobę neurologiczna,ja znalazłam po kilku
            złych doświadczeniach świetna panią psycholog,która w koncu mnie
            rozumie i nie podważa diagnoz neurologa,więc zycze
            powodzenia.Pozdrawiam
            • Ok.
              Wiec tak, migrena, bole glowy, moze byc samoistna albo z powodu
              innej choroby.
              Na twoim miejscu zadalabym aby zbadali mnie na PFO - dziure w sercu,
              na alergie,
              jezeli wali ci serce przy wstawaniu lub wchodzeniu po schodach -na
              Orthostatic Intolerance Syndrome - OIS, nie wiem jak to jest po
              polsku to poszukaj kogos kto pomoze ci to przetlumaczyc -nie musi w
              calosci ale nazwe i objawy
              www.ndrf.org/orthostat.htm
              wypadanie zastawki mitralnej i zwiazane z nia zaburzenia systemu
              nerwowego.
              tak ze na poczatek - dokladne badania serca. Miej wszakze na uwadze
              ze to moze w koncu jednak byc albo jakis chroniczny bol glowy albo
              taka migrena.

              I czy w rodzinie nawet do paru pokolen wstecz ktos cierpial na bole
              glowy?

              Minnie
              • Dzięki że tak się przejęłaś moim problemem.
                Napisałaś, że od bólu głowy nabawiłam się tej nerwicy czy strachu jakkolwiek to
                nazwać. Być może, ale czy nie uważasz, że skoro pojawił się ból i ja tak bardzo
                wystraszyłam się guza i ciągle myślałam to nie mogłam przez to nabawić się
                jakiejś nerwicy, nie wpadłam w jakiś obłęd?Błędne koło?

                Co do badań to już tomografia miała mnie uspokoić,neurolog twierdził, że jest
                zbędna, ale gdy się uparłam zgodził się. W ogóle się nie uspokoiłam i boję się,
                że nawet gdybym miała wszelkie inne rezonanse to nic nie pomoże mi uwierzyć, że
                nie mam guza skoro coś mi tam dolega. Zastanawiam się także po co w takim razie
                ta tomografia? Już się pogubiłam, ona się do czegoś przydaje czy lepiej
                zapomnieć w ogóle, że coś takiego miało miejsce?

                Teraz piszesz o badaniach serca. Owszem, czasami kołacze mi serce, ale to tylko
                wtedy gdy się bardzo boję, nigdy mnie nie boli, nie kuje. To chyba normalne, że
                jak się czegoś boimy to wali nam serce?

                Udzielam się na forum o nerwicy i wielu, jak nie wszyscy, mają różne,
                najróżniejsze objawy chorób a są fizycznie zdrowi. Czy naprawdę wykluczyć, że to
                chore myśli, strach, ciągły stres są przyczyną moich dolegliwości?

                Trochę mi to wszystko namieszało w głowie i przyznam że zaczynam się niepokoić.
                Nie chcę popaść w jakąś paranoję. Nie wiem naprawdę co robić.
                • A jeżeli chodzi o ostatnie pytanie to podobno moja prababcia przez całe życie
                  cierpiała na bóle głowy, tak mówiła mi mama, zresztą ją też często boli.

                  I jeszcze jedno, dlaczego kiedy się zapomnę, jestem czymś zajęta, albo wypiję
                  trochę alkoholu to czuję się bardzo dobrze, tak samo gdy biorę kąpiel?
                  • Pewnie wtedy się nie denerwujesz,musisz się jakoś wyciszyć,nie
                    zależnie czy masz migrenę czy nerwice,stres pogarsza własciwie kazda
                    chorobę.

                    A może ty sie sama nakreciłaś,co ???? może masz rację wpadłaś w
                    błedne koło zrobisz kolejne badania i jeszcze jedne,bo bedziesz
                    mysleć,ze jak zrobię je to bedzie już ok

                    Ja tak miałam,bo chciałam rodzinie,oraz psychiatrom,którzy mnie nie
                    rozumieli udowodnić,że mam chorobę a nie jakies fanaberie,szukałam
                    róznych metod,tyle,że u mnie wszystkie badania typu rezonansy są ok

                    Moja mama choruje na raka piersi,ja tez mam guzki łagodne,ale
                    słucham lekarzy i nie nakrecam się,bo to nie znaczy,że ja to tez
                    bede mieć.Moja ciocia, dziadkowie,kuzynka zmarli na raka,ale ja
                    wcale nie muszę.

                    Dlatego dobry i przede wszystkim rozumiejacy psycholog jak
                    najbardziej,

                    nie sugeruj się,że komuś jakiś pomógł,szukaj do oporu,aż tobie
                    podpasuje tym bardziej,ze skoro za to płacisz,ja to znam z własnych
                    doświadczeń,a chodze tam tylko dlatego,żeby sie wyciszyć,bo stres
                    pogarsza moje choroby,to zlecenie neurologa.


                    A z migreną tez da sie skończyć studia,to o niczym nie swiadczy,ja
                    pracuje normalnie,studia skonczyłam,od dziecinstwa mnie boli głowa a
                    od niedawna wiem,ze to migrena


                    Pracuje przy kompie,a to bardzo meczy wzrok,po za tym mam inna
                    chorobę neurologiczną,uciązliwa,mecząca, widoczną i rzadką,czasem
                    nie wiem jak daję radę przy nich pracować,ale inni maja gorzej i
                    zyją i funkcjonują,a ja nie chce wspołczucia.

                    Dlatego może jakieś łagodne leki na uspokojenie spróbuj,ale jak
                    zdajesz sobie sprawe,że to może być nerwica to dobrze,bo to
                    najtrudniejsze,co wcale nie wyklucza migreny.


                    Nie wiem tyle mogę doradzić ze swojej strony,mam nadzieję,że cię nie
                    uraziłam,jeśli tak to przepraszam nie taki mój cel,chce jakoś
                    pomóc,pozdrawiam.
                    • Jolu na poczatek, zalozmy ze masz guza w mozgu. No i co?

                      Minnie
                      • minniemouse napisała:

                        > Jolu na poczatek, zalozmy ze masz guza w mozgu. No i co?

                        Nie rozumiem kompletnie Twojego pytania...
                        • Jolciu, zanim odpowiem ci na ostatnie pytania i ostatni post re:
                          serce itp to chcialabym zalatwic jedna wazna sprawe - twojego
                          przeswiadczenia o guzie i strachu przed nim.


                          Mialam na mysli to ze zalozmy ze ty rzeczywscie masz guza.
                          No i co, co zrobisz, co poradzisz, czy bedziesz sie lepiej czula
                          wiedzac ze masz guza, przestanie cie od tego bolec glowa?,
                          przestaniesz sie bac? a jak sie okaze ze to nieuleczalny guz i tylko
                          kwestia czasu ile pozyjesz? - co wtedy zrobisz, bedziesz
                          spokojniejsza?

                          co ci daje takie banie sie? - bo ludzie nie robia NIGDY NIC co im w
                          jakis sposb nie daje satysfakcji nawet jesli to jest negatywna
                          satysfakcja. musi byc jakis powod twojej fiksacji. chce wiedziec co
                          to jest.

                          A w tym filmie o chlopcu - jak oni tego guza znalezli?

                          Minnie

                          • Minniemouse mam wrażenie, że Ty stosujesz jakieś psychologiczne sztuczki i boję się, że cokolwiek powiem zostanie obrócone przeciwko mnie :) hehe oczywiście żartuję sobie teraz, ale coś tak czuje, że mnie zaraz rozszyfrujesz.

                            Nim odpowiem na Twoje pytania (choć szczerze to od wczoraj się na nimi zastanawiam), to chciałabym Ci niezmiernie podziękować za zaangażowanie moją sprawą. Naprawdę jesteś wieeelka :)

                            Odnośnie Twoich "dziwnych" pytań to naprawdę mam wielki problem. Gdy zadałaś mi to pytanie, przeszył mnie strach, zaczęłam się nad tym zastanawiać i doszłam do wniosku, że chyba tak naprawdę nie dopuszczam do siebie myśli, że mogłabym być tak poważnie chora i tu zaczynam się gubić. Sfiksowałam czy co?

                            Jednakże gdyby się okazało że mam guza to nie wiem czy chciałabym żyć z ta świadomością, nie wiem czy chciałabym aby mój narzeczony, rodzice patrzyli na to. Nie wiem jakby to było. Czasem wyobrażam sobie że leżę w trumnie, jestem na sali operacyjnej, raz nawet przyśniło mi się to.

                            Pytasz czy przestałabym się bać gdybym się dowiedziała, że mam guza. Oczywiście, że bałabym się potwornie, choć czasami myślę, że najgorsza prawda, ale jasna i klarowna jest lepsza niż takie zawieszenie w jakim teraz tkwię.

                            Strach, który w sobie mam daje mi wiele cierpienia, lęk jest czasami tak ogromny że chciałabym po prostu zniknąć. Wtedy mój ból jest większy, a gdy boli bardziej to strach jest jeszcze gorszy. To blednę koło, w które wpadłam nie pozwala mi żyć tak jakby sobie tego życzyła. Czasami jednak, gdy wszystko trochę ucichnie, stanę trochę mocniej na ziemi to zastanawiam się kiedy to wróci. Wygląda to trochę tak jakbym z utęsknieniem wyczekiwała bólu i tego przerażającego lęku.

                            To chyba tyle, jeśli chodzi o Twoje, poniekąd najtrudniejsze pytania jakie kiedykolwiek ktoś mi zadał. Mam nadzieję, że się nie wystraszysz i jeszcze trochę ze mną "pogadasz" ;)

                            Jeżeli chodzi o ten film to naprawdę nie pamiętam o co tam chodziło, jaki to był film, było to 7 lat temu, więc sama rozumiesz, zresztą ja nie pamiętam co ja tydzień temu oglądałam. Hehe teraz się przeraziłam że tracę pamięć.

                            PS. Pozwól, że zapytam, ale czy Ty nie jesteś przypadkiem psychologiem/psychiatrą?
                    • A mozesz tylko podac nazwe tej choroby, bo bardzo przepraszam ale
                      zawsze o tym wspominsz i w koncu mnie to zaintrygowalo. tak mysle
                      czy to moze Tourette?

                      Minnie
                      • minniemouse napisała:

                        > A mozesz tylko podac nazwe tej choroby, bo bardzo przepraszam ale
                        > zawsze o tym wspominsz i w koncu mnie to zaintrygowalo. tak mysle
                        > czy to moze Tourette?
                        >
                        > Minnie


                        Nie nie mam zespołu tików,ale dystonię szyjną,nie wstydzę się swojej
                        choroby,mieszkasz w Kanadzie,

                        jeśli dobrze pamiętam to podaje link to angielskiej strony
                        www.spasmodictorticollis.org/

                        jeśli nie rozumiesz i pewnie nie chce Ci sie tego czytać,to popatrz
                        tu na te obrazki www.spasmodictorticollis.org/whatIsST.cfm to
                        ja mam latercollis.

                        Teraz uciekam do pracy.Pozdrawiam
                        • dziekuje, ten link czemus nie chcial sie otworzyc ale wrzucilam w
                          Googla nazwy i znalazlam informacje.
                          rzeczywscie ciezka choroba, mam pytanie czy sprawdzalas czy ktores
                          z lekow ktore bierzesz nie daja bolow glowy jako skutek uboczny
                          i czy nie myslalas o Botoxie?
                          tu przeczytalam ze moze byc skuteczny:
                          www.torticollis.org/
                          zobaczylam tez na Youtube jak to wyglada. sadze ze takie stale
                          napiecie kregow i miesni moze bardzo zwiekszac migreny. w ogole
                          powodowac bole.
                          mnie czesto boli szyja i plecy przed albo po migrenie. albo zamiast
                          bolu glowy. dlatego osobiscie probowalabym ten Botox.

                          pozdrawiam

                          Minnie
                          • Minnie,tak oczywiście biorę botoks,to standard postepowania,ja
                            lecze się u neurologa specjalizujacego w tej chorobie,ale na bólach
                            głowy tez się zna,więc jestem w dobrych rękach

                            a botoks mam refundowany,bo to jedyna niby najskuteczniejsza
                            terapia,ale niestety on róznie działa,

                            Czytam ulotki i własciwie to pisze,że moga powodować bóle głowy,choć
                            działaja też troche przeciwbólowo,bo to leki na rozuźnienie
                            mięśni,do tego coś na uspokojenie,działajace tez rozluźniająco na
                            system nerwowy,

                            ale ja biore je codziennie,a bóle takie migrenowe mam od czasu do
                            czasu a nie codziennie,sama juz nie wiem co mysleć.

                            Porozmawiam z lekarzem,opowiem co się dzialo to chyba jedyne
                            wyjście,zresztą w karcie mam wszystko pisane co biorę itp.Pozdrawiam
                            • To prawda niektore leki stosowane w leczeniu migreny paradoksalnie
                              moga tez miec jako skutek uboczny bole glowy ale wiele zalezy od
                              reakcji indywidualnej, wiec nie ma sie co przejmowac.

                              Jesli nie zauwazylas zwiekszenia migren od lekow (czyli wiecej po
                              jak zaczelas brac) to znaczy ze jest wszystko w porzadku.
                              Wyglada na to ze masz rozsadnego lekarza i dobrze sie toba zajmuje.
                              Zycze zdrowka :)

                              Minnie
                • Droga Jolciu
                  Nie jestem lekarzem,ale rozumiem z czym sie borykasz
                  gdyz sama cierpialam wiele lat ,twoje dolegliwosci procz
                  bolu glowy bardzo przypominaja moje dolegliwosci.
                  Przez kilka lat chodzilam od lekarza do lekarza i slyszalam ,ze
                  jestem wariatka,chipochondryczka i Bog wie czym jeszcze,madry lekarz zrobil mi
                  eeg i okazalo sie ze mam padaczke skroniowa ktora daje objawy takie jak;natretne
                  mysli,ciagle zastanawianie sie czy mam raka,goza,itp...zawroty glowy,zaburzenia
                  widzenia,dretwienia roznych
                  czesci ciala,przejsciowe problemy z mowa,zapominanie,siny ucisk w
                  glowie,wrazenie slabych miesni i wiele innych.
                  Jesli interesuje cie rozmowa ze mna to sie odezwij,byc moze to bledny trop ale
                  wiem ze cierpisz...przepraszam za bledy ale mam amerykanska klawiature bez
                  kropek,kresek itp.
              • jhjhjh
    • Jolciu,

      Po pierwsze, nie zareaguj obrażeniem się, nie unieś się, nie nakrzycz na mnie.
      Bo ja mówię poważnie i z własnego doświadczenia.

      A mówię tak: w te pędy do dobrego PSYCHIATRY.

      Nie, NIE JESTES chora psychicznie! Nic z tych rzeczy. Ale dobry psychiatra
      dobierze ci DOBRE leki przeciwlękowe, np. antydepresanty. Antydepresant będzie
      miał potrójnie dobroczynne działanie: zlikwiduje patologiczne lęki, poprawi ci
      nastrój i może dodatkowo zmniejszyć bóle głowy (albo ogólnie obniżyć odczuwanie
      bólu).

      Nie ma w tym momencie znaczenia, skąd się biorą twoje lęki, czy są uzasadnione,
      czy nieuzasadnione, czy wynikają z bólów głowy, czy je powodują -- najpierw
      trzeba je wyleczyć, a potem, po wyeliminowaniu jednego problemu, można będzie
      się zabrać za diagnozowanie bólów głowy.

      Jednak ponownie bardzo poważnie radzę ci -- nie bierz żadnych leków
      przeciwlękowych przepisanych przez "zwykłego" lekarza czy neurologa, typu
      benzodiazepiny. Psychiatra będzie ci potrafił dobrać odpowiednie leki, które nie
      będą miały przykrych efektów ubocznych ani nie spowodują (nie daj Boże!)
      uzależnienia.

      Jeśli neurolog stwierdził u ciebie nerwicę lękową, to od razu powinien cię
      skierować do lekarza, który się takimi problemami zajmuje. Dziwię się, że tak
      cię spławił... :(

      I na koniec jeszcze raz -- nie kojarz przypadkiem wizyty u psychiatry z "byciem
      wariatem". To nie tak. Tak samo, jak chodzenie do dentysty nie znaczy, że jesteś
      bezzębna, a chodzenie do ortopedy nie znaczy, że masz platfusa i jesteś garbata
      :)))

      Zobaczysz, że gdy zniknie chorobliwy, niepotrzebny lęk, znacznie łatwiej uda się
      zdiagnozować przyczynę bólów głowy. Ten lęk po prostu zaciemnia obraz i utrudnia
      diagnozę.

      Na pociechę powiem ci, że guz mózgu daje dużo innych objawów poza bólem, a tak w
      ogóle, jakby to był guz to do tej pory już byś pewnie nie żyła... ;)

      --
      "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
      they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
      Pratchett, Night Watch)
      • Nessie-jp poruszyłaś wiele wątków, a że chciałabym Ci wszystko wyjaśnić to
        pozwól, że odpowiem na każdy z nich oddzielnie, wtedy będzie to miało większy
        sens i będzie bardziej zrozumiałe, a więc:

        Nie mam zamiaru na Ciebie krzyczeć Słońce, nie pomyślałam nawet o tym żeby się
        obrazić. Co więcej, jestem Ci bardzo wdzięczna, że starasz się to wszystko
        dokładnie opisać i pomóc takiej nieporadnej życiowo istocie jaką jestem.
        Wzruszyłam się czytając to co mi napisałaś, to miłe, że są jeszcze ludzie,
        których obchodzi czyjś los.

        Wczoraj dzwoniłam do przychodni gdzie przyjmują różni psychiatrzy, rozmawiałam
        bezpośrednio z jednym z nich.Strasznie bałam się tej rozmowy,ale dr okazał się
        miłym i zabawnym człowiekiem. Mam zadzwonić w przyszłą środę i wtedy już
        konkretnie się z nim umówię na wizytę. Mam nadzieję, że się nie rozmyśle w
        ostatniej chwili i pojadę.

        Sprawa wygląda tak, że trochę się tego boję, obawiam się, że lekarz rozłoży ręce
        i powie, że nic się nie da zrobić, albo uraczy mnie jakimiś prochami, które mnie
        tylko otumanią. Mam jeszcze wiele innych wątpliwości, ale to temat rzeka więc
        nie ma sensu więcej o tym pisać.

        Najbardziej mnie właśnie zastanawia co jest przyczyną tych bólów, pocieszający
        jest fakt, że nie ja jedna się z tym zmagam. Czasem myślę, że to fobia połączona
        z hipochondrią, jakaś psychosomatyzacja. Szczerze mówiąc zniosę wszystko tylko
        nie tego guza, na ogół jestem silną osobą, tylko ta jedna rzecz mnie eliminuje
        pod każdym względem. Jest to siła która mnie niszczy, nie pozwala działać,
        cieszyć się życiem. Wiem, że muszę coś z tym zrobić, 7 lat to zdecydowanie za
        długo, za wiele mnie ominęło, zbyt wiele życia umknęło mi między palcami. Chcę
        nareszcie być wolna od bólu i lęku.

        Jeśli chodzi o leki to do tej pory zażywałam tylko uspokajacze ziołowe, przez
        kilka dni Atarax, to jakiś psychotrop przepisany przez neurologa no i cloranxen,
        który trochę pomaga i uspokaja. Jednak jestem tak niesystematyczna i
        niecierpliwa, że każdy dzień, który nie przynosi poprawy traktuję jako porażkę
        i poddaje się bez walki.

        Napisałaś, że gdybym miała guza mózgu to dawno już bym nie żyła. Wiesz co? Ja
        kurcze o tym doskonale wiem, mam świadomość tego, tym bardziej że jak pisałam w
        pierwszym poście (nie wiem czy przeczytałaś całość) mam doświadczenia z tym
        związane. Moja ciocia miała guza, nigdy nie bolała ją głowa. Wszyscy mówili, że
        coś jest z nią nie tak, nigdy nie była agresywna, była pogodnym dobrym
        człowiekiem, nagle zaczęła się ze wszystkimi kłócić,miała dziwne oczy. Wiadomo
        było że coś jest nie tak. Gdy poszła do lekarza było już za późno. Lekarze nawet
        nie próbowali jej ratować, 75% mózgu było zajęte, zmarła po miesiącu.

        Tak więc mam świadomość tego, że z taką chorobą nie żyje się tak długo, jednak
        coś jest nie tak skoro mimo tej świadomości nic się nie zmienia i głowa boli nadal.
        Może to chora dusza,może ktoś powinien dotrzeć do mojej podświadomości bo chyba
        ona jest silniejsza niż ta zwykła świadomość...

        Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale musiałam się wygadać.
        Dziękuję Ci bardzo za Twoje dobre i ciepłe rady. Pozdrawiam.

        A tak w ogóle to jak masz na imię? Byłoby mi łatwiej pisać na przyszłość :)
        • Mnie sie tez wydaje ze na punkcie tego guza masz nienormalna
          fiksacje, i trzeba dojsc do sedna sprawy dlaczego tak jest.
          Moze rzeczywscie psychiatra to jest dobre wyjscie.
          Obawiam sie tylko jednego ze lekarz wszelkie bole glowy rowniez
          zwali na psychosomatyzacje albo nerwice lekowa albo depresje a z
          doswiadczenia wiem ze bole glowy mozna miec niezaleznie, i to one
          moga powodowac dalsze objawy.

          W zwiazku z czym leczenie pod katem bolow glowy moze byc
          nieskuteczne a lekarz niechcacy utwierdzac cie w przekonaniu
          ze "sama sie nakrecasz" co by bylo nieprawda.

          Pytalas czy to mozliwe ze powstaje bledne kolo kiedy czlowiek boi
          sie bolu i od tego ma stres i od tego boli glowa. I tak i nie.
          Gdy by takie kolo bylo takie latwe to WSZYSCY co zyja w wielkim
          stresie np prezydenci, generalowie, Donadly Trumpy, Bill Gatesy i
          w ogole wszelcy ludzie na top stanowiskach poczawszy od prezydenta
          skonczywszy na kierowniku wiejskiego biura zyliby w jednym ciaglym
          stresie i od niego bolu glowy. po pewnym czasie mogliby juz tylko
          lezec w lozku z wiecznym bolem.

          Ostatnie badania stwierdzily jednoznacznie ze od stresu NIE mozna
          dostac napadu migreny bezposrednio, tak jak od stresu nie mozna sie
          np. przeziebic (musi byc obecny virus albo bakteria),
          ale stres moze oslabic system odpornposciowy i ulatwic tak
          dzialanie bakterii czy wirusow a w przypadku migreny dzialanie
          wywolywaczy (np hormonow, halasu, pewnych produktow pokarmowych).
          Stres moze tez sprzyjac napieciu miesni ktore moga z kolei uciskac
          na naczynia krwionosne, i to tez moze miec wplyw na wystapienie bolu
          glowy.
          A zatem ciagle mamy nature ORGANICZNA, nie psychiczna bolow glowy.
          Ktos kto nie ma migreny nie dostanie jej od stresu.


          Musisz zrozumiec jedna rzecz Jolu. Nie ty jedna stracilas kilka lat
          na zyciu w bolu i strachu, wiekszosc z nas stracila nawet 20 i 30 i
          wiecej lat na zyciu w bolu i strachu. Nie ty jedna.
          Chociaz rozumiem twoje pretensje i zal bo sama czasami tak sie
          czuje, tylko u mnie bol i strach trwa od ponad 25 lat.

          Nie napisalas co by sie stalo, co bys zrobila gdyby okazalo sie ze
          masz guza. To niezbyt dobrze bo aby pozbyc sie strachu trzeba stanac
          z nim twarz w twarz. A nic tak nie pomaga jak mowienie o tym
          otwarcie.

          Pisalam ci abys porobila inne badania, zbadala serce czy nie masz
          dziury w sercu i jeszcze raz przeswietlila glowe ale teraz rezonans
          i z kontrastem. Pytasz co to da skoro tomograf cie nie uspokoil.

          Otoz da bo jesli okaze sie ze masz guza to bedziesz po pierwsze
          wiedziec na pewno tak lub nie i po drugie jakos trzeba go bedzie
          leczyc. Nie wszystkie guzy sa nieuleczalne.
          I nie wiesz czy cie to uspokoi czy nie a nawet jesli nie to
          wystarczy ze lekarz bedzie to wiedzial i bedzie mogl cie jakos
          zaczac leczyc na te bole glowy.

          Jesli masz dziure w sercu (z nia sie rodzimy i mozna nie miec
          ZADNYCH objawow przez wiele wiele lat) to czesto jest ona przyczyna
          wystapienia nagle i pozno w zyciu bolow migrenowych lub w ogole
          dokuczliwych bolow glowy. Jesli ci ja zaszyja to bedziesz sie
          wreszcie dobrze czuc. Nie warto?

          Twoje zdrowie jest w twoich rekach. Dostalas wiele dobrych
          serdecznych rad, teraz tylko ty mozesz sobie pomoc.

          Na koncu, inna wazna rzecz. Napisalas ze prababcia cierpiala na
          silne bole glowy a i mame czesto glowa boli.
          Prawdopodobienstwo ze to jednak jest migrena albo inny rodzaj
          samoistnych bolow glowy bardzo wzroslo bo np. migrena na pewno ma
          podloze takze genetyczne i sie ja dziedziczy. To tez musisz brac pod
          uwage. Ze bole glowy moga byc samoistne.


          Napisalas tez ze pomaga zajecie sie czyms i picie alkoholu.
          Jak jestesmy zajeci zwykle mamy odwrocona uwage, to normalne.
          Przeciez chodza nawet dowcipy ze jak chcesz zeby przestala cie bolec
          glowa to walnij sie w noge i zmiast glowy bedziesz czula noge. Zsada
          mniej wiecej ta sama :)

          Alkohol rozszerza naczynia krwionosne, relaksuje miesnie wiec moze
          ty potrzebujesz czegos takiego np 'rozluniacza miesni' na te bole
          typu napieciowego.


          Pozdrawiam Minnie
          • .. nie wiem jak to sie stalo ale przegapilam twoja jedna wypowiedz :0
            i myslalam ze mi nie odpowiedzialas, sorry.


            Nie nie jestem ani zadnym lekarzem ani psychologiem ale mnie tez tak
            naobracali pod katem "psychiatrycznym" ze sila rzeczy troche
            nabralam doswiadczenia w tym jako migrenik.

            Najbardziej typowe wsrod psychiatrow i psychologow jest szukanie
            dziury nie tam gdzie trzeba, jest to szczegolnie denerwujace gdy
            neurolog kategorycznie odrzuca wszelkie psychiczno-psychologiczne
            podloze choroby a psychiatra i psucholog upieraja sie ze to " w
            mojej glowie" i ze jak wroce do pracy to sie lepiej poczuje.
            A ja tu qqq (przepraszam) z UKOCHANEJ pracy musialam zrezygnowac to
            jak mnie to ma "uleczyc"??
            i takie tam.

            I od pewnego czasu utwierdzilam sie ze nie ma nic gorszego jak
            nieprzygotowany chory pojdzie do psychiatry z bolami glowy.




            • ooops zamiast podglad wcisnelam wyslij.

              ""doszłam do wniosku, że chyba tak naprawdę nie dopuszczam do siebie
              myśli, że mogłabym być tak poważnie chora i tu zaczynam się gubić.
              Sfiksowałam czy co?""

              zwariowac nie zwariowalas :) ale pewna fiksacje na tym punkcie masz
              bo to przebija z twoich wypowiedzi. sprobuj je przeczytac na
              spokojnie i krytycznie to tez to zobaczysz,
              ze twoj strach przed guzem opiera sie faktom, np wyniku tomografii
              i zapewnien lekarza, odrzuczasz tez z gory ze inne badania cie
              wyprowadza z takiego przeswiadczenia.

              Pytanie - skad ten strach? czego sie tak naprawde boisz? umierania w
              bolu? umierania wczesnie? bolu jaki sprawisz rodzinie czy wlasnego
              bolu?

              """Jednakże gdyby się okazało że mam guza to nie wiem czy chciałabym
              żyć z ta świadomością, nie wiem czy chciałabym aby mój narzeczony,
              rodzice patrzyli na to."""

              Rozumiem, ale czy ktokolwiek ma nad czyms takim kontrole?
              czy to cie meczy ze nie moglabys kontrolowac co sie z toba dzieje i
              co czuja twoi bliscy?
              A jesli chodzi o rodzicow i narzeczonego - czy czujesz sie jakos
              winna ze ONI by cierpieli z twojego powodu?
              a jaka masz nad tym kontrole? i czy to bylaby twoja wina ze oni by
              cierpieli? a ty sie nie liczysz?
              ty bys i tak cierpiala bardziej, i czy to by byla twoja wina?
              przeciez nie chcialabys tego?

              ""Czasami jednak, gdy wszystko trochę ucichnie, stanę trochę mocniej
              na ziemi to zastanawiam się kiedy to wróci. Wygląda to trochę tak
              jakbym z utęsknieniem wyczekiwała bólu i tego przerażającego lęku.""

              W migrenie kazdy prawie tak sie czuje. Jest to normalna ludzka obawa
              przed kolejnym cierpieniem. A jak ma nadejsc to niech juz nadejdzie
              i juz pojdzie. to troche na tej irracjonalnej zasadzie.
              Ci co maja migrene dlugo z czasem przyzwyczajaja sie do zycia w bolu
              i przestaja o tym myslec. Byly czasy kiedy panicznie balam sie tych
              napadow, po wielu latach zobojetnialo mi to, teraz tylko czekam az
              przejdzie.

              Mam nadzieje ze Nessie rada aby pojsc do psychiatry okaze sie dla
              ciebie bardzo dobra. Rzeczywiscie powinnas sobie najpierw poradzic
              ze strachem bo wyglada na to ze ci to paralizuje wszystko inne.

              A co do filmy moze pamietasz jakies szczegoly? czy to byl polski
              film?
              znalazlam dwa o takiej tresci:
              www.imdb.com/title/tt0072854/
              www.imdb.com/title/tt0313300/
              moze ktorys z tych?

              Minnie

              • Przepraszam Cię bardzo,mogłaś się poczuć urażona.
                Przeczytałam jeszcze raz wszystkie Twoje wpisy i dziękuję Ci za cenne uwagi.
                Masz absolutną rację, będę szukać psychologa i psychiatry do skutku aż któryś
                mi pomoże. Jeśli zleci dodatkowe badania to również je wykonam.
                Zapytałaś czy ja się przypadkiem nie nakręciłam. Wydaję mi się że tak właśnie
                jest,ale to lekarz zdecyduje, teraz chcę cierpliwie czekać do wizyty a po niej
                od razu dam znać co z tego wyszło.

                Współczuję Tobie, że trafiłaś na konowała, który podważał diagnozę, wiem że
                takie przypadki się zdarzają, tyle, że u mnie jest tak, że diagnozę nerwicy mam
                przylepioną już od dawna, nawet psycholog ją stwierdził, jednak w moim stanie ja
                po prostu nie wierze lekarzom a swoim przeświadczeniom o chorobie.

                Fajnie Ci że znalazłaś w psychologu bratnią duszę, osobę która Cię rozumie, mam
                nadzieję że mi też się uda znaleźć kogoś takiego. Pisałaś tutaj o swojej
                chorobie, nie zaglądałam tam i nie czytałam nic o niej bo w moim przypadku może
                się okazać, że objawy pasują również do mnie (hehe taka moja natura), więc sama
                rozumiesz nie chcę się dodatkowo nakręcać. Mam jednak nadzieję, że czujesz się
                dobrze i że psychicznie sobie z tym radzisz bo to jest najważniejsze w każdej
                chorobie.

                Pozdrawiam Cię serdecznie, przepraszam za brak uwagi i obiecuję że od teraz będę
                do Twojej dyspozycji o ile będziesz chciała jeszcze ze mną gadać.
                Trzymaj się.
              • Czytam Twoje odpowiedzi i coraz bardziej mnie niepokoi to co piszesz. Nie
                chciałabym aby korespondencja z mną była dla Ciebie powodem do nerwów. Odnoszę
                wrażenie, że trochę Cię irytuję,ale cóż...

                Z tego co zauważyłam to sceptycznie podchodzisz do spraw
                psychologii/psychiatrii. Mam wrażenie, że nie wierzysz w coś takiego jak
                hipochondria, nerwica, depresja? Jeśli jestem w błędzie to wierzę że mnie z
                niego wyprowadzisz.

                Jeśli chodzi o Twój ostatni post do mnie to idąc po kolei:

                1. "sprobuj je przeczytac na
                > spokojnie i krytycznie to tez to zobaczysz,
                > ze twoj strach przed guzem opiera sie faktom, np wyniku tomografii
                > i zapewnien lekarza, odrzuczasz tez z gory ze inne badania cie
                > wyprowadza z takiego przeswiadczenia."

                Właśnie w tym jest problem, otwarcie o tym napisałam, że fiksuję na tym punkcie,
                że to jest moją obsesją, że to paranoja. Jestem świadoma tego, że nie jestem
                wariatką (z tego co wiem wariaci troszkę inaczej się zachowują). Nie muszę
                czytać swojej poprzedniej wypowiedzi bo doskonale zdaję sobie sprawę z tego co
                napisałam. Wiem że swoim postępowaniem podważam opinię lekarzy, badań i pewnie
                gdybym zrobiłam 1000 kolejnych choćby tych najlepszych, najdroższych i
                wszystkich możliwych, tych na głowę i nie tylko to też bym to podważyła. To się
                nazywa przesadny lęk o swoje zdrowie, czyli hipochondria. Mam jej świadomość,
                więc to wyklucza chorobę psychiczną swoja drogą, żeby było jasne że się
                orientuję co to choroba psychiczna.

                2. Pytanie - skad ten strach? czego sie tak naprawde boisz? umierania w
                > bolu? umierania wczesnie? bolu jaki sprawisz rodzinie czy wlasnego
                > bolu?

                Z tego co pamiętam w poprzednim poście napisałam czego się boję, nic więcej
                dodać nie mogę.Choroby boję się jak każdy (chyba że Ty nie?), śmierci również
                (chyba że ty nie?).
                Tak masz rację boję się umierania w bólu, umierania wcześnie,nie chciałabym aby
                moja rodzina cierpiała. To chyba normalne...Czy nie?

                3. > Rozumiem, ale czy ktokolwiek ma nad czyms takim kontrole?
                > czy to cie meczy ze nie moglabys kontrolowac co sie z toba dzieje i
                > co czuja twoi bliscy?

                Oczywiście nie mamy kontroli nad tym co się stanie, w każdej chwili któraś z nas
                może paść trupem i więcej tutaj nie napisać.
                Drugiego pytania kompletnie nie rozumiem, ale pewnie jestem za tępa.

                4. > A jesli chodzi o rodzicow i narzeczonego - czy czujesz sie jakos
                > winna ze ONI by cierpieli z twojego powodu?

                Nie, nie czułabym się winna gdyby patrzyli na moje cierpienie, byłoby mi ich po
                prostu żal, nikt chyba nie chciałby aby jego bliscy patrzyli na ból i
                cierpienie. Czy jednak są tacy którzy lubią jak się nad nimi użala???

                5. a jaka masz nad tym kontrole? i czy to bylaby twoja wina ze oni by
                > cierpieli? a ty sie nie liczysz?

                Jak już wcześniej napisałam nie mam kontroli nad tym co się stanie, nie byłaby
                to moja wina gdyby oni cierpieli, wcale tak nie myślę. Napisałam kiedyś że nie
                chciałabym aby moi bliscy cierpieli,teraz się zastanawiam czy to na pewno dobrze
                o mnie świadczy??? Sorry, ale się pogubiłam.

                A wiec podsumowując gdybym miała raka albo inna śmiertelną chorobę to:
                1. Nikt nie byłby temu winien
                2. Ja nie byłaby temu winna

                Nie rozumiem za bardzo o co Tobie chodzi,skąd te pytania,dziwne skądinąd?
                Myślałam że jesteś jakimś psychologiem,ale skoro nie to skąd ta wnikliwość? Mam
                nadzieję że zaspokoiłam Twoją ciekawość na temat mojego postrzegania całej tej
                sytuacji??

                A co do tych filmów to czy to takie ważne?To było 7 lat temu, nie pamiętam
                tytułu ani wątku filmu.Pamiętam tylko to co widziałam i wzbudziło we mnie ten
                lęk, który już został. Tak więc nie potrzebnie się fatygowałaś by poszukać tych
                filmów dlatego, że nawet nie otworzyłam linków, na mnie nawet "Na dobre i na
                złe" źle wpływa i mam potem fiksację, więc sama rozumiesz Nie chcę wracać do
                tego filmu.

                Pozdrawiam
                Jola



            • Oczywiście zdarzaja sie takie przypadki że lekarze się mylą, wiem o tym stąd też
              mój niepokój że może jednak coś z mną nie tak, a oni tego nie widzą.
              Moje przypuszczenie o guzie mózgu bierze się stąd, że boli głowa, natomiast teza
              że może mam nerwicę,fobię, natręctwo bierze się stąd że mam lęki, natrętne myśli
              o guzie itp.
              Wpadam często na forum o nerwicy, jest tam wiele osób takich jak ja, jednych
              boli głowa,innych serce, jeszcze inni się duszą, niektórzy mają burchle na całym
              ciele i to wszystko bierze się z psychiki a nie uszkodzeń ciała.
            • Kurcze wracam jeszcze raz do tego i się pogubiłam,nie wiem już na co odpisałam
              na co nie. Jeśli coś pochrzaniłam to przez swoją roztropność, zresztą układ tego
              forum jest taki że sie gubię, więc przepraszam.

          • > Pisalam ci abys porobila inne badania, zbadala serce czy nie masz
            > dziury w sercu i jeszcze raz przeswietlila glowe ale teraz rezonans
            > i z kontrastem. Pytasz co to da skoro tomograf cie nie uspokoil.
            >
            > Otoz da bo jesli okaze sie ze masz guza to bedziesz po pierwsze
            > wiedziec na pewno tak lub nie i po drugie jakos trzeba go bedzie
            > leczyc. Nie wszystkie guzy sa nieuleczalne.
            > I nie wiesz czy cie to uspokoi czy nie a nawet jesli nie to
            > wystarczy ze lekarz bedzie to wiedzial i bedzie mogl cie jakos
            > zaczac leczyc na te bole glowy.
            >


            Nie wiem co myśleć... Trochę mnie wystraszyłaś, ale dzięki za rady.
            • Być może to co napisałaś to prawda, ja jednak wierzę w siłę psychiki.Postaram
              się uwierzyć neurologowi, badaniu które mam właśnie przed sobą i wkrótce dowiem
              się czy to co mnie nęka to nerwica czy trzeba szukać dalej,a jeżeli dostanę
              skierowanie na rezonans to zrobię to badanie, na razie musze wierzyć tomografii,
              przecież czemuś to badanie służy
            • Ja tez próbowałam pomóc poczytaj moje dawa posty,mój nick to
              tk80,nic nie zaregaowałas na moje wypowiedzi,wiec już nie wiem co
              radzic,dziewczyny chyba maja racje z tym psychiatra,wydaje mi sie,że
              masz nerwice i byc może ta migrene,albo jakies napieciowe bole
              głowy,a pomysl szczerze,czy jesli uslyszysz,ze to nie jest guz a
              nerwy nie wkurzysz się?????????????,pozdrawiam
          • Teraz to już kompletnie się pogubiłam,ale zdaje mi się że na ten post ci
            nieodpowiedziałam. Przede wszystkim przepraszam za ten "syf" którego tu
            narobiłam. Ale wracając do tematu.

            Piszesz tak """> Musisz zrozumiec jedna rzecz Jolu. Nie ty jedna stracilas kilka lat
            > na zyciu w bolu i strachu, wiekszosc z nas stracila nawet 20 i 30 i
            > wiecej lat na zyciu w bolu i strachu. Nie ty jedna.
            > Chociaz rozumiem twoje pretensje i zal bo sama czasami tak sie
            > czuje, tylko u mnie bol i strach trwa od ponad 25 lat.

            Rozumiem Kochana jak najbardziej, że nie ja jedna cierpię, wiem o tym że moje
            problemy w porównaniu z problemami innych to pikuś. Tak jak juz pisałam mam
            kontakt z ludźmi którzy znacznie bardziej cierpią niż ja. Współczuję Tobie tej
            Twojej migreny i podziwiam za spokój i optymizm

            > Stres moze tez sprzyjac napieciu miesni ktore moga z kolei uciskac
            > na naczynia krwionosne, i to tez moze miec wplyw na wystapienie bolu
            > glowy.
            > A zatem ciagle mamy nature ORGANICZNA, nie psychiczna bolow glowy.

            Dokładnie tak zobrazował mi to neurolog.

            > Nie napisalas co by sie stalo, co bys zrobila gdyby okazalo sie ze
            > masz guza. To niezbyt dobrze bo aby pozbyc sie strachu trzeba stanac
            > z nim twarz w twarz. A nic tak nie pomaga jak mowienie o tym
            > otwarcie.

            W którymś z postów napisałam cos tam,co dokładnie bym zrobiła,nie wiem,a Ty
            wiesz co byś zrobiła jakbys dowiedziała się o śmiertelnej chorobie hm...? Sądzę
            że nie wiesz podobnie jak ja, nikt nie wie i nikt nie jest na to przygotowany.

            > Pisalam ci abys porobila inne badania, zbadala serce czy nie masz
            > dziury w sercu i jeszcze raz przeswietlila glowe ale teraz rezonans
            > i z kontrastem. Pytasz co to da skoro tomograf cie nie uspokoil.
            >
            Coś mi się wydaję, że Ty mieszkasz poza granicami naszej pięknej Polski co?

            Pytasz co to da skoro tomograf cie nie uspokoil.
            >
            > Otoz da bo jesli okaze sie ze masz guza to bedziesz po pierwsze
            > wiedziec na pewno tak lub nie i po drugie jakos trzeba go bedzie
            > leczyc. Nie wszystkie guzy sa nieuleczalne.
            > I nie wiesz czy cie to uspokoi czy nie a nawet jesli nie to
            > wystarczy ze lekarz bedzie to wiedzial i bedzie mogl cie jakos
            > zaczac leczyc na te bole glowy.

            Prosze Cię nie strasz mnie, ja jestem bardzo wrażliwą i bojącą osoba,takie
            sformułowanie przyprawia mnie o palpitacje serca.

            Napisalas tez ze pomaga zajecie sie czyms i picie alkoholu.
            > Jak jestesmy zajeci zwykle mamy odwrocona uwage, to normalne.

            A czy Tobie jako osobie miewającej migreny odwrócenie uwagi od bołu pomaga?








            • Jolu, pytania ktore ci zadalam byly nie dla mnie a dla ciebie, tak
              jak pisalam wczesniej boimy sie niewiadomego wiec staralam sie pomoc
              ci uzmyslowic sobie co ewentualnie moze cie czekac, co moze sie
              dziac w przypadku najgorszego czyli tego calego guza - otoz moze sie
              okazac ze jest to guz lagodny, do wyleczenia albo guz zlosliwy od
              ktorego sie umiera.

              O ile w tym pierwszym przypadku mozemy zadecydowac czy poddawac sie
              operacji, terapii czy nie w tym drugim nie mamy wyboru, zeby nie
              wiem co co ma byc to bedzie i czy bedziesz sie bala czy nie to
              skonczy sie jak sie skonczy. Sadzilam ze jesli wyobrazisz sobie
              przebieg tego co moze byc to jakos ustosunkujesz sie do tego i
              pogodzisz sie z tym.
              bo, jak pisalam co ma byc to bedzie.

              Tak ze pozostaje sprawa wytlumaczenia sobie ze jak nie masz guza to
              dobrze, a jak masz to trudno bo i tak nic nie zrobisz. nie masz na
              to wplywu po prostu.

              Mam nadzieje ze wizyta u psychiatry bardzo ci pomoze i przestaniesz
              sie tak bac.

              "" Mam wrażenie, że nie wierzysz w coś takiego jak hipochondria,
              nerwica, depresja?""

              To troche skomplikowane ale ogolnie rzeczywsicie NIE.
              Codziennie znajduje dowody na organiczne przyczyny choroby u osob
              ktore nieraz po 20 latach cierpienia byly najpierw odsylane od
              lekarza do lekarza zeby w koncy wyladowac u psychiatrow bo "to bylo
              w ich glowach", " to byla psychosomatyzacja" "oni chca zwrocic na
              siebie uwage" itd itp.

              U jednej takiej osoby po 20 latach okazalo sie ze ma rzadka chorobe
              gdzie nie przyswaja sie w ogole Vit B 12, inna po kilkunastu
              latach ze ma syndrom Reitera, jeszcze inna o malo nie umarla na
              Hodgkin's lymphoma zanim tez po wielu wielu latach wreszcie trafila
              na lekarza myslacego ktory ledwo co ja uratowal -

              - przyklady mozna mnozyc a w kazdym wypadku NIEODMIENNIE objawy byly
              bardzo ogolnikowe, ot bol glowy, wyczerpanie, czasem bole miesni i
              stawow, czasem czeste kaszle, czasem zawroty glowy - a badania NIC
              nie wykazywaly i NIEODMIENNIE ci chorzy dostawali skierowanie do
              psychiatry gdzie sie dowiadywali ze widocznie somatyzuja jakies
              niewyjasnione problemy psychiczne :)

              Daleko nie szukajac - dopoki nie zostal wymyslony rezonans
              magnetyczny migrena tez byla zaliczona do chorob o podlozu
              psycholgicznym. Byl kiedys nawet taki neurolog "geniusz" ktory
              twierdzil ze kobiety maja migreny w wyniku sexualnej frustracji.
              nawet jak kobieta zapewniala ze jej pozycie ma sie dobrze - on na to
              nie, nie moze byc dobrze skoro ma migreny :)


              Dopiero urzadzenie pozwalajace zobaczyc co sie dzieje w mozgu
              obalilo te teorie i wykazalo niezbicie ze to choroba neurologiczna.
              Ale nawet dzisiaj sa lekarze ktorzy utrzymuja ze to "bierze sie z
              psychiki".

              ja tez wlasnie doswiadczylam tej przyjemnosci "ze sama sie nakrecam"
              i "ze chce aby sie mna zajmowano" i jeszcze ze "chce 'dragsow'" :)

              Oczywscie, sa przypadki kiedy bole glowy albo bol brzucha biora sie
              z napiecia, stresu, ale to nie sa wtedy po pierwsze przewlekle
              choroby po drugie nie biora sie nagle. - Tak jak u ciebie, nagle
              zaczela cie bolec glowa a do tego okazuje sie z rodzinie MASZ
              przypadki przewleklych bolow glowy -ktore moglas odziedziczyc.

              Depresja to jeszcze inna para kaloszy. Sa rozne depresje, ludzie
              czesto okreslaja mianem 'depresja' po prostu zanizone samopoczucie
              zwykle spowodowane okolicznosciami a prawdziwa bio-chemiczna
              depresja nie ma z tym nic wspolnego. Mozna ja nagle dostac bedac
              bardzo szczesliwym. czesto depresja pojawia sie na skutek innej
              choroby jak np w migrenie ze wzgledu an pewne wspolne czynniki - np
              z powodu migreny moze wahac sie poziom serotoniny i innych
              neurotransmitterow ktorych wahania powoduja tez obnizenie nastroju.
              ale wtedy 'depresja' wynika z migreny.
              Niestety psychiatra ktory jest nastawiony na psychike i zwykle nie
              jest na biezaco z migrena powie calkiem odwrotnie. a pacjent
              wierzy. bo to "pasuje".



              Hipochondria to w/g mnie jeszcze inne mocno naduzywane slowo.
              Hipochondria dokladnie znaczy obsesje na punkcie wyimagowanych
              chorob lub objawow.
              Tymczasem spotykam calkiem sporo osob ktore posadza sie o
              hipochondrie kiedy oni MAJA rzeczywiscie konkretne objawy. (z tym ze
              akurat w twoim przypadku z guzem smialo to mozna ja podejrzewac).

              ""a Ty wiesz co byś zrobiła jakbys dowiedziała się o śmiertelnej
              chorobie hm...? ""

              A co MOZNA zrobic? chyba nie postaje nic innego jak pogodzic sie z
              wyrokiem i z godnoscia umrzec? :)


              ""Choroby boję się jak każdy (chyba że Ty nie?), śmierci również
              (chyba że ty nie?)""

              Owszem ale nie mam zamiaru z tego powodu wyobrazac sobie co bedzie
              i zyc w strachu :)

              ""nawet nie otworzyłam linków, na mnie nawet""
              no wiesz... nie jest to zbyt mile,
              bo wiesz troche mi zabralo aby cos wyszukac. kompletnie nie mialam
              powodu zeby na to tracic czas, zrobilam to DLA CIEBIE.


              ""Moje przypuszczenie o guzie mózgu bierze się stąd, że boli
              głowa""
              nas tez boli glowa, czy to znaczy ze mamy niewykryte guzy, ja od
              ponad 25 lat?


              """jest tam wiele osób takich jak ja, jednych
              boli głowa,innych serce, jeszcze inni się duszą, niektórzy mają
              burchle na całym
              ciele i to wszystko bierze się z psychiki a nie uszkodzeń ciała"""

              wierze ze moze mala czesc z nich rzeczywscie ma jakies choroby o
              podlozu psychicznym ale zaloze sie ze wiecej niz dobrze polowa to
              sa te przypadki o ktorych wczesniej pisalam- ze kiedy objawy sa
              ogolnikowe a badania nic nie wykazuja to lekarze rozkladaja rece i
              wysylaja do psychiatry. a ci tez nic wiecej nie wymysla na podstawie
              tych samych objawow i tych samych badan i tak sie to wrzuca do
              worka z "nerwica".

              ""czy Tobie jako osobie miewającej migreny odwrócenie uwagi od bołu
              pomaga?""
              owszem, w pewnym stopniu, to moze byc spanie to moze byc ogladanie
              telewizji albo nawet jakies domowe prace - zalezy jak silny napad i
              jak boli.


              Jolu sadze na tym etapie ze na twoj irracjonalny strach przed guzem
              moze pomoc rzeczywscie tylko psychiatra. zycze abys byla zadowolona
              z tego ktorego wybralas i oby szybko pomogl :)

              a daj znac jak sie czujesz :)


              Minnie




              • > Oczywscie, sa przypadki kiedy bole glowy albo bol brzucha biora sie
                > z napiecia, stresu, ale to nie sa wtedy po pierwsze przewlekle
                > choroby po drugie nie biora sie nagle. - Tak jak u ciebie, nagle
                > zaczela cie bolec glowa a do tego okazuje sie z rodzinie MASZ
                > przypadki przewleklych bolow glowy -ktore moglas odziedziczyc.

                Zgadzam się z Tobą w tym przypadku, jednakże u mnie wyglądało to tak, że głowa
                zaczęła boleć, a to normalne,każdego czasami boli, ja jednak od razu zaczęłam
                się bać że to guz, może gdybym miała inne podejście to nie byłoby tego całego
                cyrku i głowa przestałaby boleć, a tak nakręcałam się coraz bardziej i powstało
                błędne koło...

                Dodam jeszcze, że od małego mama zawsze bała się o moje zdrowie, byle ból brzuch
                a ona już panikowała, że będę leżała w szpitalu, nie mogłam jeść nieobranych
                owoców bo bała się że zepsuje sobie żołądek itp. itd. Sama też ciągle bała się,
                że umrze jak tylko coś ją zabolało. Może stąd ja tak bardzo lękam się o swoje
                zdrowie bo tłumaczono mi, że jak coś boli to znaczy, że dzieje się coś
                strasznego. Co o tym myślisz??

                To chyba na tyle, wiele się od Ciebie dowiedziałam, trochę rozjaśniłaś mi w
                głowie ale trochę też przeraziłaś, zwłaszcza pisząc o tym guzie jakby z
                przypuszczaniem, że go mam??

                Podsumowując, bardzo dziękuję za Twoje zaangażowanie, chęć pomocy, naprawdę
                rzadko się zdarza aby ktoś się tak przejął losem innej osoby. Jeszcze raz dziękuję.

                Na koniec chciałabym zadać Tobie kilka uzupełniających pytań, jeśli nie masz
                ochoty to nie musisz odpowiadać, zrozumiem, a więc:
                1. Co mi radzisz?
                2. Co zrobiłabyś na moim miejscu?
                3. Czy badanie tomografii komputerowej mózgu jest na tyle skuteczne, aby wykryło
                zmiany w mózgu?
                Mój opis badania: W mózgu i móżdżku zmian ogniskowych nie uwidoczniono. Układ
                komorowy symetryczny, nieposzerzony. Struktury środkowe mózgu
                nieprzemieszczone. Cech krwawienia przymózgowego i śródmózgowego nie uwidoczniono.
                4. Czy jest prawdopodobieństwo, że mogę mieć tego guza?

                To chyba tyle co chciałabym wiedzieć. Będę wdzięczna jak odpowiesz na moje pytania.

                Pozdrawiam

                Jola


                • Nie masz guza mózgu!To są przewlekłe,napięciowe bóle głowy.Na to
                  najlepsze są chyba antydepresanty.Pozdrawiam
                  • Dzięki Ci za te słowa, zwłaszcza za te do wykrzyknika ;-)
                    Neurolog powiedział mi dokładnie to co Ty, że to napięciowe bóle głowy. Mam
                    wizytę u lekarza a potem psycholog i może dowiem się w końcu jak działa ten cały
                    mechanizm.
                    Pozdrawiam serdecznie
                • """1. Co mi radzisz?
                  2. Co zrobiłabyś na moim miejscu?
                  3. Czy badanie tomografii komputerowej mózgu jest na tyle skuteczne,
                  aby wykryło
                  zmiany w mózgu?""

                  2. Juz ci napisalam ze zbieralabym pieniadze (takze na hotel) aby
                  pojechac do duzego miasta wojewodzkiego gdzie sa spoldzielnie
                  lekarskie i laboratoria gdzie mozesz zaplacic za badania i zrobic
                  prywatnie co chcesz nawet chyba bez skierowania a jesli bez
                  skierowania sie nie da to walczylabym z lekarzami aby mi je dali na
                  badania prywatne.
                  Zrobilabym rezonans a kontrastem i badanie serca pod katem dziury w
                  sercu.

                  3. oczywscie.

                  Z tego co napisalas o mamie to o ile nie jest to jakies genetyczne
                  zaburzenie psychiczne polegajace na natrectwach lekowych ktore
                  najpiewr objawilo sie u mamy ( a kto wie moze nawet ktos w rodzinie
                  juz wczesniej to mial),
                  mama skutecznie wszczepila w tobie swoj wlasny strach przed
                  wszystkim. trudno aby zyjac od malego w przeswiadczeniu ze zaraz
                  stanie sie cos strasznego nie wyrosnac na czlowieka ktory zyje w
                  strachu o wszystko i wyobraza sobie najgorsze.

                  W pierwszym przypadku wymagasz leczenia i lekow, w drugim
                  psychoterapia moze wystarczy a juz na pewno leczenie farmakologiczne
                  w polaczeniu z psychoterapia daloby najlepsze rezultaty.


                  I nie nie sadze ze masz guza, postawilam taka hipoteze abys
                  uswiadomila sobie co by bylo nawet gdyby to byla prawda.

                  Minnie
    • Łączę się w bólu bo mam dokładnie te same objawy!!! Identyczne bóle
      głowy, które się przemieszczają. Gdy się rozluźnię, zapomnę głowa
      nie boli, też wmawiam sobie guza, krwiaka itp. gdy ostatnio
      przypadkowo uderzyłam głową w okno pomyślałam-no ładnie teraz to już
      napewno umrę, krwiak jak nic!!! Też zrobiłam róźne badania i
      wszystko ok. Lekarz stwierdzil nerwicę. Pomaga mi to że dużo czytam
      na ten temat i wiem to że nie ja tylko tak mam-ludzie mają to samo i
      oni również są zdrowi a przevież są z innych miast i innych lekarzy
      odwiedzili. Jolu, to nic innego jak nerwica, jeśli nie radzisz z tym
      sobie wybierz się do psychiatry, nie zaszkodzi, poproś o leki które
      nie uzależniają i nie otumaniają. Nie zaszkodzi próbować, może
      akurat tobie pomoga. Ja te sie yastawiam nad wiyzta u psychiatry ale
      narazie jako tako sobie daje rade. Ignoruje te bole poprostu wmawiam
      sobie ze nic mi nie jest, choc gdyies we mnie calz czas siedzi ta
      najgorsza mysl...
      Pisze to po to zebzs wiedziala ze nie tylko ty jestes w takiej
      sytuacji...moze to cie uspokoi
      pozdrawiam
      • Witaj, to ciekawe że masz takie objawy jak ja, nie wiem czy wiesz, ale jest nas
        o wiele więcej, wszyscy z badaniami i niby wszystko jest OK.
        W tym wszystkim najciekawsze jest właśnie to, że gdy się o tym zapomni to
        przestaje boleć, jednak wraca gdy tylko sobie przypomnimy o tym bólu.
        A Ty jakie badania robiłaś?Jak często boli Ciebie główka i od kiedy?

        Napisałaś, że pomaga Ci czytanie o tym, że inni mają to samo, mi również to
        bardzo pomaga, wiem wtedy, że nie jestem jakimś wybrykiem natury i że takie
        rzeczy po prostu sie zdarzają, jednak nie akceptuję tego i dlatego zdecydowałam
        się na wizytę u psychiatry, a później psychologa.

        Napisałaś "Ignoruje te bole poprostu wmawiam
        > sobie ze nic mi nie jest, choc gdyies we mnie calz czas siedzi ta
        > najgorsza mysl..."
        No właśnie i to najlepszy dowód na to, że psychika szwankuje. Gdy będę po
        wizycie u psychiatry dam znać jak było. Może i Ty się zdecydujesz...

        Dziękuję Ci bardzo za ciepło i wsparcie. Pozdrawiam.
        • Bole glowy to jest jedna z najbardziej niezrozumianych, nieznanych
          i nie wyjasnionych chorob na kuli ziemskiej. Moga byc bole glowy
          samoistne lub powodowane innym schorzeniem.

          Bol glowy zwlaszcza typu napieciowego moze byc objawem w ok 1000
          roznych schorzen i zaburzen. wiadomo ze nikt nie bedzie nas badal na
          te 1000 mozliwosci, szczegolnie jesli poza bolami glowy, zmeczeniem,
          kolataniem serca i ogolnym zlym samopoczuciem podstawowe badania
          wychodza w normie a podstawowe przeswietlenie wykazuje ze nie ma
          zadnych zmian.

          I wtedy lekarz mowi "nerwica". takie to te nerwice :)

          Z drugiej strony musze przyznac ze niemozliwscia (i bardzo
          kosztowne) jest badanie kazdego na te 1000 mozliwych przypadlosci.
          Dlatego zwykle jesli nie dziej sie nic bardziej niepokojacego lub
          nie pojawiaja sie nowe symptomy zostawia sie to jak jest
          a najczesciej kieruje do... psychiatry :)

          A jak trudno nieraz znalezc najzwyklejsza przyczyne jakichs objawow
          wie chocby ten kto jest fanem House'a.

          Krotko mowiac - nie pozwalajmy tak zaraz zwalac na siebie tego co
          sie z nami dzieje.
          COS musi powodowac te bole i to nie jestemy MY.



          Minnie

        • Głowa bolała mnie odkąd pamiętam jednak były to "innego rodzaju"
          bóle. "Te" bóle zaczęły się u mnie od niedawna-ok. pół roku temu.
          Zaczęło się niewinnie-takie lekkie pobolewanie z prawej strony głowy
          tuż nad uchem. W sumie nawet nie nazwała bym tego bólem ale jakimś
          dyskomfortem, napieciem. Nie zwracałam na to uwagi do czasu kiedy
          jechaliśmy pewnego dnia z mężem na zakupy a ja nagle poczułam jakieś
          takie lekkie pyknięcie właśnie z tej strony głowy. Nagle ogarnął
          mnie paniczny strach że tam był jakiś krwiak i właśnie pękł i że za
          chwile umre. Poczułam nagle że cale ciało mi sztywnieje, myslałam że
          oszaleje!!!
          Po tym incydencie obiecałam sobie iśc do lekarza i się przebadać,
          jednak odkładałam to z powodu braku czasu (mam kilku miesięczną
          córeczkę). Dostałam obsesji na punkcie swojego zdrowia. Zaczęlam
          sobie przypominać wszystkie znane mi przypadki młodych ludzi którzy
          zmarli z powodu jakiejś choroby. Zaczęłam dużo o tym czytać. Pojawił
          się u mnie ogromny lęk o własne życie. Pewneango dnia poszłam z
          córką na spacer i zaczęła mi drętwieć lewa reka, najpierw dłoń,
          później coraz wyżej aż zaczełam czuć kłucie w okolicach serca-
          pomyślałam że zaraz doste zawału. Pojawiły się paniczne myśli ze
          zemdleje na ulicy, co wtedy stanie sie z moim dzieckiem itp itd.
          Ściągnęłam męża do domu i pojechałam do lekarza, który patrzał na
          mnie jak na wariata. POwiedzial ze nic mi nie jest, uspokoilo mnie
          to i objawy minely jak ręka odjął. Koszmar zaczał sie wieczorem-
          zasypiając nagle wydawalo mi sie że nie mogę oddychać, zerwalam się
          z łózka, zaczely sie drgawki, cala się trzesłam jak galareta, nie
          moglam mowic, kazalam dzwonic na pogotowie, lekarz kazal wziac cos
          na uspokojenie, nie wzielam bo nic nie mialam w domu ale po rozmowie
          z lekarzem sama sie uspokoilam i przeszlo.......

          Tak wyglądal początek, wtedy jeszce nie wiedzialam co sie ze mną
          dzieje, nie wiedzialam ze to nerwica, kilka kolejnych dni to był
          koszmar! NIe mialam sily wstac z lożka, bylam przybita, myslalam ze
          oszalalam. Pewnego wieczoru już nawet dzwonilam do psychiatry ale
          nie chcial przyjechac bo bylo to przed jakims długim weekendem.
          Długo by tu jeszcze pisać o moich objawach. Miałam kołatania serca,
          kłucie w dołku, duszności...i te bóle głowy. Myslałam że oszaleje.
          Nie raz nie spalam sparaliżowa strachem że własnie mam wylew.
          Tak jak by mi ktoś pompował powietrze pod skórę głowy, jak by krew
          napływała-okropne uczucie. Każdy dzień jednak utwierdzał mnie w
          przekonaniu że gdyby miało mi się coś stać to już by się stało, i z
          kazdym dniem czulam się lepiej. Bralam Validol na uspokojenie.
          Pomagaly rozmowy z bliskimi.
          Udało mi się ignorowac inne objawy i ustępowały ale bole glowy
          wciąż "ewoluowaly" :) Głowa co chwilę bolała inaczej i to mnie
          niepokoiło. Nie pomaga nic. Nawet silne leki na receptę.

          Boli mnie tak jak ciebie, czasem z dwóch stron, czasem z jednej, nad
          uchem, kolo skroni lub na czubku głowy.ak Często czuje pieczenie,
          tak jakby skóra glowy mnie bolała, gdy dotykam to jest taka
          obolała... czasami mam takie uczucie jak by mnie raziło prądem, ktoś
          zetknąl dwa kabelki, albo czuje w jakimś miejscu takie pulsowanie.
          Czasem mam zawroty głowy, niewielkie i już nie wiem czy mam je
          naprawdę czy to złudzenie ale wtedy mam takie wrazenie ze za chwile
          zemdleje. Okropne, cięzko z tym funkcjmonować ale staram się zyc
          normalnie i jak najmniej o tym mysleć. Czuje sie swietnie jak cos
          mnie "pochłonie" jakaś czynnosć, kiedy wieczorem odwiedzi mnie
          kolezanka, smiejemy się, plotkujemy przy piwku-wtedy czuje sie
          swietnie. Najgorsze są mysli gdy zostaje sama.
          Co do badań to robilam morfologię, thc, glukozę, ekg, lekarz badal
          ciśnienie, badałam się u okulisty i laryngologa-wszytsko ok- wyniki
          ksiazkowe. Neurolog-u jednego byłam prywatnie- lakarka stwierdzila
          ze nic mi nie jest, ze nie mam nic w głowie ale że dla mojego
          spokoju moze dac skierowanie na tomografie jednak bede musiala za
          badanie zapłacić. Nie zrobilam tomografi ze wzgledow finansowych.
          Poszlam do neurologa na kasę chorych-babka nie widzi wskazań do
          badania. Przepisała divascan. Narazie biore choć zastanawiam sie czy
          jest sens. Ja już wiem ze te bole mają podłoze psychiczne, wiem to i
          w to wierze, staram sie caly czas myslec pozytywnie i to sprawia ze
          jako tako funkcjonuje, nie boje sie juz wyjsc czy zostac sama w
          domu. Czasami pojawia się strach (w sumie zdarza mi się to
          codziennie) ale odpędzam te myśli, oddycham głęboko i wmawiam sobie
          że to minie bo ja tego chce.

          Ja nie chce tak żyć do końca zycia, w ciągłym lęku i strachu i z
          bolącą głową.
          Narazie próbmuje sama z tym walczyc ale jak nie dam rady pójde do
          psychiatry. Choć wolała bym tego uniknąć. Lakarz rodzinny przepisał
          mi lek przeciwlekowy ale nie wykupiłam nawet recepty. Mam dziecko
          którym musze sie zajmowac, nie chce chodzic zamulona. Jedyne co
          teraz stosuje to pije syrop z melisy i parze sobie czasami ziółka na
          noc.

          Przepraszam za długą i może niezbyt poprawną wypowiedź ale cięzko
          też to wszystko opisać i ując wszystkie myśli w kilku słowach.

          Pozdrawiam gorąco
          życzę zdrowia:) i przede wszystkim spokoju:)
          Trzynaj się ciepło.
      • mamaneluni napisała:

        > Łączę się w bólu bo mam dokładnie te same objawy!!! Identyczne
        bóle
        > głowy, które się przemieszczają. Gdy się rozluźnię, zapomnę głowa
        > nie boli, też wmawiam sobie guza, krwiaka itp. gdy ostatnio
        > przypadkowo uderzyłam głową w okno pomyślałam-no ładnie teraz to
        już
        > napewno umrę, krwiak jak nic!!! Też zrobiłam róźne badania i
        > wszystko ok. Lekarz stwierdzil nerwicę. Pomaga mi to że dużo
        czytam
        > na ten temat i wiem to że nie ja tylko tak mam-ludzie mają to samo
        i
        > oni również są zdrowi a przevież są z innych miast i innych
        lekarzy
        > odwiedzili. Jolu, to nic innego jak nerwica, jeśli nie radzisz z
        tym
        > sobie wybierz się do psychiatry, nie zaszkodzi, poproś o leki
        które
        > nie uzależniają i nie otumaniają. Nie zaszkodzi próbować, może
        > akurat tobie pomoga. Ja te sie yastawiam nad wiyzta u psychiatry
        ale
        > narazie jako tako sobie daje rade. Ignoruje te bole poprostu
        wmawiam
        > sobie ze nic mi nie jest, choc gdyies we mnie calz czas siedzi ta
        > najgorsza mysl...
        > Pisze to po to zebzs wiedziala ze nie tylko ty jestes w takiej
        > sytuacji...moze to cie uspokoi
        > pozdrawiam
        ty masz potworna nerwice lękową..ja juz przez to przeszlam lata
        temu..na szczescie samej udalo mi sie pomoc sobie..zaden lekarz ci
        nie pomoze jesli sama nie zaczniesz myslec inaczej..tez mialam
        zawroty glowy. nogi z waty i te ciągle mysli o raku, guzie itp..ale
        wzielam sie w garsc i dzis dzialam ..przynajmniej psychicznie
        inaczej bo glowa czasem boli
        • i nie wierz w zadnych psychiatrow..oni dopiero wariata z ciebie
          zrobia i wpiernicza leki po ktorych bedziesz czula sie jak glupia,
          nieobecna..sama nad soba pracuj..SAMA dasz rade..badania wykluczyly
          choroba....wiec bierz sie do kupy...
          pomysl sobie ze ja mialam nerwice woreczka zolciowego, serca(do dzis
          zostala mi po niej arytmia) , przestalam na kilka tygodni chodzic bo
          nie moglam na nogach sie utrzymac.. takie spustoszenie czynila
          nerwica i sama z tego wyszlam ..odstawilam leki i sma ze soba
          pozytywnie rozmawialam.... wiec i ty dasz rade tylko sie nie wpedzaj
          w czarne mysli
          • Nie boj sie psychiatry. Mnie pomogl na dolegliwosci podobne do twoich prozac i
            mianserin.
            • Witam!
              Ja mam bole głowy od lat 10. Od 4 lat nie miesiączkuję (właściwie od
              urodzenia córeczki). Leczyłam się na nerwicę lękową, brałam
              antydepresanty, było to w roku 2001. Aktualnie jestem w trakcie
              psychoterapii (już 2 lata). Zdecydowanie poprawiła mi sie jakosc
              życia. W tym czasie ukonczyłam studia (2 kierunki).
              W momencie, gdy życie zaczeło nabierac barw, pojawiły sie problemy z
              brakiem miesiączki. Jestem przebadana hormonalnie i niby ok. Tylko
              te ciągłe bóle głowy. Różnorodne, a wlaściwie takie same jak
              opisywane tutaj + objawy nerwicowe. Po psychterapii radze sobie ze
              wszystkim lepiej. Wiem, ze w większości były to bóle pod wpływem
              emocji. Jednak decyduje się na rezonans magnetyczny, mam 19
              listopada. Boje sie jak diabli, ale po co wkręcać sobie, ze mam guza
              mózgu (bo takie opcje u mnie się bardzo czesto pojawiają), jak mogę
              sobie zrobić rezonans i ewentualnie to wykluczyć. Jest to temat
              ciężki, mysle, że dla kazdej z nas, bo ból głowy powoduje eliminację
              z wielu czynności wykonywanych w ciągu dnia, ze nie wspomnę, jak się
              ma małe dziecko i ciagle sie poleguje w łóżku ,bo mamusię głowa
              boli. Zrezygnowałam z wszelkich leków przeciw bólowych, a brałam
              Relpax, Sumamigren etc. Jak juz to czasem zapodam paracetamol,
              nieraz podziała, zależy na jaki ból. Zazwyczaj cierpię do ustąpienia
              bólu. Wiem, że przeciwbólowe są szkodliwe na wątrobę. Na pewno stres
              jest czynnikiem, który wzmaga czestotliwość bólów, ale również
              zmiany pogody. Ogólnie zdaje sobie sprawe z tego, że gdyby nie bóle
              głowy, to moje zycie inaczej by wyglądało, cóż moze diagnoza jakas
              nastąpi. Chodziłam do neurologa-mowił, że to migrena i napieciowe i
              pisał leki, do ginekologów z racji np braku miesiaczki-kazano zrobic
              rezonans. Co dalej okaze sie za jakis miesiąc.
              Wiem jedno, że na pewno nie jest łatwo z tym wszystkim żyć i nie
              kazdy potrafi zrozumieć co to znaczy ciągły ból głowy. W sumie nie o
              to chodzi, aby sie uzalać tutaj nad sobą, ale chce wyrazić
              zrozumienie dla Was wszystkich.
              serdecznie pozdrawiam i życze wytrwałosci
              ps. mam 29 lat :)
              • Witam wszystkich,dawno tutaj nie zaglądałam i widzę że pojawiły się nowe wypowiedzi.
                Od czasu kiedy ostatni raz tutaj pisałam jakiś miesiąc temu trochę się zmieniło.
                Jestem po wizycie u psychiatry, który stwierdził po półtora-godzinnej rozmowie
                psychogenne bóle głowy,zapisał leki i wysłał na terapię do psychologa. Na razie
                to odwlekam, ale wiem że muszę się tam wybrać, niedługo zamierzam się zapisać w
                kolejkę. Psychiatra dokładnie wszystko mi wyjaśnił, opowiedział czym jest guz
                mózgu, czym jest tomografia więc wiem na czym stoję i trochę się uspokoiłam.
                Jestem również po wizycie u laryngologa,po dokładnym przebadaniu stwierdzono, że
                najprawdopodobniej mam alergię, czekam w kolejce na testy.
                Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za zainteresowanie moim problemem.
                Jola
                • jolcia201
                  bardzo dobrze, że poszłas do psychiatry i bardzo dobrze, ze polecił
                  Tobie terapie.
                  Ja jestem 2-gi rok na terapii psychodynamicznej. Czeka Cie ciezka
                  praca ale to zaowocuje pózniej. Uwierz, że pomimo tego co przeszłam
                  w swoim zyciu, najlepsza rzecza, która się zdarzyła (oczywiscie poza
                  urodzeniem córci i poslubieniem męża) była terapia. Duzo zmian
                  zaszło w moim zyciu i przede wszystkim stałam sie wartosciowym
                  człowiekiem. Skonczyłam studia, odeszłam z wykanczajacej pracy,
                  poukładałam sprawy rodzinne, no a teraz zabrałam sie za swoje
                  zdrowie.
                  życze Tobie wytrwałosci i przede wszystkim wiary w to, że to tylko i
                  wyłącznie od Ciebie zależy, czy otworzysz sie na terapie i na pomoc
                  psychologa
                  pozdrawiam
                  • Witam mam 21 lat i od 2 lat mam takie same objawy jak jolcia a nigy
                    wczesniej glowa mnie nie bolala nie potrzebowalem zadnych tabletek.
                    Teraz chodze po lekarzach i tylko coraz bardziej popadam w depresje
                    i nerwice. Mysle ciagle ze mam guza i ze umre. Od tego chyba zaczelo
                    mnie bolec serce czesto boli mnie w okolicy lewej lopatki. Neurolog
                    teraz mi przepisal coffecorn i diclober. Fakt kiedy wezme nie boli
                    mnie glowa ale kiedy nie biore ból powraca boli mnie cala lewa
                    strona głowy, czesto mi dretwieje, i mam uczucie sztywnego karku.
                    Robilem eeg badanie na pole widzenia bylem u laryngologa, okulisty i
                    nic :( a lekarze przepisuja mi jakies mocne tabletki nie wiedzac co
                    mi jest ja niestety jestem na tyle juz zdesperowany ze je wykupuje a
                    nusz moze pomoga mysle ale to tylko zgubne myslenie bylem ostatnio u
                    innego neurologa i poprosilem o jakies konkretne badania to mi
                    powiedzial ze mialem juz robione konkretne :( przeczytalem ze przy
                    moich objawach przydaloby sie jeszcze badanie rtg kregow szyjnych
                    lub badanie dooplera na 11 lutego jestem zarejestrowany do neurologa
                    i postaram sie od niego wyudzic te skierowania. Ostatnio wykrylem na
                    popodniebieniu jakies 2 guzki nie bola i w niczym mi nie
                    przeszkadzaja dlatego jakos o nich zapomnialem mam je juz jakies pol
                    roku i bede z tym szedl do laryngologa ale ponoc to jakas infekcja
                    ale ja w to nie wieze i znow mam te zle mysli. Jak uzbieram
                    pieniazki to chyba pojde na jakies badania prywatnie bo innego chyba
                    juz wyjscia nie mam a jestem mlodym chlopakiem i czuje sie jakbym
                    byl juz w podeszlym wieku. Rodzina ma mnie dosc nobo co moga zrobic
                    nie sa lekarzami. Nie wiem gdzie szukac pomocy. ostatnio przyszlo mi
                    na mysl ze to moze byc wina tego ze mam wrodzona wade klatki
                    piersiowej nawet nie wiem jak to nazwac bo rodzina nigdy mi o tym
                    nie mowila ponoc mowia na to kurza klatka postaram sie zorientowac
                    dokladnie. Jak widac moje objawy sa roznorodne i ciezko jest cos
                    zdiagnozowac i jak ja nie moge sie doprosic o glupie badanie rtg czy
                    dooplera to co dopiero mam myslec o jakiejs tomografii jedynie
                    prywatnie chyba bo lekarze i wszyscy do okola pewnie twierdza ze
                    jestem hipochondrykiem tyle ze ja tego wszystkiego sie nabawilem od
                    tej glowy. Bo za przeproszeniem glowa to nie 4 litery i nalezy sie
                    martwic jak cos jest nie tak. wracajac do tych lekow ktore obecnie
                    biore tj. cffecorn i dicloberl to przeczytalem ze ten pierwszy na
                    migrene daja najczesciej a ten drugi ponoc najczesciej przepisuja
                    ortopedzi ;\. Jednak ja mysle ze to nie migrena bo bole mam
                    codziennie raz mniej boli a raz wiecej i sa to ataki kilka razy
                    dziennie nie trwajace zbyt dlugo czasami krocej i mniej boli a
                    czasami dluzej i bardziej boli ze normalnie funkcjonowac nie mozna.
                    Strasznie mnie to meczy czuje sie apatycznie. Nie mam az takiej
                    wielkej depresji ze lerze w lozku i placze fakt narzekam ciagle ale
                    to raczej przerodzilo sie wnerwice jak wczesniej pisalem i do tego
                    doszly bole serca ostatnio. Na dodatek na ulotce lekow ktore biore
                    przeczytalem ze nie nalezy ich stosowac kiedy ma sie zwiekszona
                    krzepliwosc krwi :( noi tu znowu nasowa mi sie mysl a jesli ja to
                    mam ?? to toporszy jeszcze moj stan. co do psychologa to chyba nie
                    mam jakis wiekszych klopotow bo meczy mnie tylko bol glowy od tego
                    sie wszystko zaczyyna jakis wiekszych problemow nie mam. Kiedy mnie
                    nie boli to czuje sie dobrze jestem zywy. Obecnie czuje sie jak
                    krolik doswiadczalny.
                    • chcialem dodac ze te leki cbiore o kilku dni dopiero i chyba
                      przestane bo dzisiaj pojawil sie mocny bol po prawej stronie glowy
                      jest to jeden punkt ktory strasznie boli co jakis czas taki puls
                      jakbym dostawal mocny wczesniej tego nie mialem moze to zakrzep po
                      tych tabletkach sie przemiescil do mozgu nie wiem. Prosze o jaka
                      sensowna pomoc moze ktos cos poradzi.?? ps. przepraszam za moja
                      pisownie spiesze sie wiec szybcitko musz pisac.
                      • Jeszcze jeden przyklad na to , jak w Polsce ludzie boja sie przypiecia latki
                        wariata na wiadomosc , ze ktos odwiedza gabinet psychiatry . W kodeksie
                        rodzinnym wydanym w 1964 roku jest mozliwosc wystapienia o rozwod i latwego
                        uzyskania go w przypadku , gdy wspolmazonek leczy sie psychiatrycznie. Ta opinia
                        i obawa wystepuje glownie wsrod starszego i sredniego pokolenia . A
                        najdziwniejsze , ze sam mam znajomych , osoby z formalnym wyzszym wyksztalceniem
                        psychologicznym i pedagogicznym i specjalizacjami z tych dziedzin , ktorzy takze
                        podzielaja te obawy . Kiedy wreszcie my Polacy wyjdziemy z tego naszego
                        zascianka i grajdolka swiadomosci spolecznej i higieny psychicznej ?
                        • Gość: mannychaos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.09, 15:33
                          wiesz co bzdury gadasz ty to bys najlepiej wszystkim przyczepil
                          etykietke psychola i to wlasnie pokazuje jaka mamy spolecznosc i
                          takich samych lekarzy ktorzy nawet nie probuja sie doszukac innej
                          przyczyny :( pewnie sam byles chory psychicznie i probujesz ludzia
                          wmawiac takie rzeczy...
                          • Gość: manny chaos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.09, 15:41
                            poza tym pewnie nie wiesz co to bol glowy i nie czules codziennie
                            takiego bolu jak ja czuje ciagle :(
                            • Otoz i to ! Przyklad kolejny , ze i mlode pokolenie ma te same zasciankowe
                              poglady rodem z zadupia dolnego !
                              • Witam wszystkich serdecznie:)
                                Ja równiez cierpie na bole glowy juz od ponad dwoch miesiecy:(( Te bole głowy w
                                ciagu tego czasu ewaulowaly, a glowa boli mnie juz niemalze w kazdym miejscu.
                                Nie jest to jednak ciagly bol. Miewalam wczesniej bole glowy, 3 razy trwaly one
                                nawet po 2-3 tygodnie, nigdy jednak wczesniej nie wywolaly u mnie innych
                                dolegliwosci. Sa to najczescie bole glowy typu klujacego i pieczacego.
                                Jestem po TK glowy, ktore nie wykazalo zadnych groznych zmian oprocz:
                                nasilajacego sie zaniku korowego w czesci czolowej, obustronnie. Lekarze w
                                szpitalu uspokoili mnie mowiac zebym sie tym nie przejmowala. Ciezko jednak nie
                                przejmowac sie stwierdzeniem, ze mam zanik kory typowy dla 80-cio latkow.
                                Neurolog u ktorego bylam pozniej praywatnie powiedzila, ze niewiadomo czy ten
                                zanik w ogole istnieje, a jezeli chce to sprawdzic to moge sobie zrobic rezonans
                                (skierowania nie dostalam, i raczej nie uda mi sie go dostac, a badanie jest
                                dosyc drogie). Ponadto powiedzial, ze nawet jezeli ten zanik istenije, to on na
                                pewno nie powoduje bolow glowy.
                                Czy uwazacie ze powinnam zrobic rezonans?? W sumie te zaniki korowe tak bardzo
                                mnie nie niepokoja. boje sie tylko, ze TK moglo czegos co jest w mojej glowie
                                nie wykryc i ten rezonans moglby ewentualnie to sprawdzic. Czy moje podejrzenia
                                sa podstawne??
                                Wiem ze na forum pojaiwlo sie juz kilka pytan o roznice pom tk a rezonansem, ale
                                pomimo tego i tak zadam jeszcze jedno: czy na moim miejscu zrobilibyscie to
                                badanie??
                                Jestem tez po wizycie u laryngologa, stomatologa, okulisty i nic.
                                A glowa nadal boli:((
                                Z kazdym dniem ten bol jest inny.
                                Do tego juz kilka razy dostalam ataku paniki. Te ataki wywolane sa wlasnie tym
                                bolem, i tym co sobie 'wkrecam' jak o nim mysle. Dwa razy juz wyladowalam na
                                pogotowiu. Kiedy zaczyna mnie bardzo bolec, mam wrazenie za zaraz cos mi w tej
                                glowie peknie, jakis niewykryty tetniak czy cos podobnego. Do tego przyspieszone
                                tetno, czesto wysokie cisnienie (miewalam problemy z cisnieniem wczesniej), mam
                                wrazenie ze dretwieja mi rece, nogi, lub ze trace w nich czucie.
                                A t wszytsko sprawia ze zaczynam sie tym denerwowac co z kolei jeszcze bardziej
                                pogarsza moj stan.
                                O niczym innym nie mysle tylko o tym bolu i bardzo chcialabym znac jego przyczyne:((
                                Moze ktos jest mi w stanie cos doradzic?? Zaczynam juz wpadac w depresje, a moze
                                juz w nia 'wpadlam'
                                Pozdrawiam wszystkich:))
                              • ""Otoz i to ! Przyklad kolejny"""


                                Nie denerwujecie sie panowie :)


                                Oboje nie zrozumieliscie sie - Manny mysli ze ty uwazasz ze jego
                                objawy sa na tle psychicznym, dlatego sie tak wkurzyl. On z kolei
                                nie zroumial ze wlasnie chcesz mu dodac otuchy :)

                                Bardzo prosze juz sie na siebie nie gniewac, zyczliwie podac sobie
                                wirtualne rece i juz bez zbednych kwasow mozemy zaczac sie
                                zastanawiac jak najlepiej sobie wzajemnie pomoc :)

                                milego dnia bez bolu drodzy chlopcy :)

                                Minnie
                          • Witam!

                            ""wiesz co bzdury gadasz ty to bys najlepiej wszystkim przyczepil
                            etykietke psychola""


                            spokojnie spokojnie, w w migrenie i bolu latwo jest cos zle
                            zrozumiec i jeszcze latwiej nerwy ponosza :)

                            Zle zrozumiales Don Juana - on cie tylko zacheca abys udal sie do
                            psychiatry lub psychologa, i tlumaczy ze nie powinno sie miec pod
                            tym wzgledem obaw ze bedzie sie mialo przypieta latke "wariata" bo
                            to nie te czasy :)

                            Ja tez uwazam ze taka wizyta moze byc dla ciebie korzystna, i wcale
                            nie oznacza ze twoj bol i inne obajwy nie sa prawdziwe - ani nie
                            swiadczy ze ty sobie wszystko wmawiasz- zupelnie nie!

                            co do kuzrej klatki jest to wada wrodzona ktora mozna poprawic
                            chirurgia plastyczna, i raczej nie ma nic wspolnego z reszta twojego
                            stanu zdrowia.

                            Minnie
                            • Gość: manny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.09, 01:40
                              ...ja rozumiem wszytko tylko choodzi o to ze bylem kiedys u
                              psychologa kilka razy i wyszlo na to ze mam problemy jak kazdy
                              czlowiek tylko ponoc jestem bardziej wrazliwy i za bardzo sie
                              przejmuje wszystkim i to by bylo na tyle jesli chodzi o ten temat i
                              tak wlasnie jest z moja glowa kiedy boli za duzo mysle o tym bo
                              poprostu bol jest tak mocny ze tylko nasuwaja sie same zle mysli
                              natomiast kiedy nie boli wogole nic z tych rzeczy mi przez glowe
                              nawet nie przechodzi. Druga rzecz ze sie naczytalem tyle rzeczy na
                              internecie ze az strach poomyslec co gdyby. Dlatego nie odbiegajmy
                              od tematu. Migrena to jest sam bol w sobie czy na jakiejs podstawie
                              to sie wykrywa i czy migrena boli codziennie?? Bo jesli tak to
                              poprostu chce wiedziec konkretnie czy mam ta migrene czy te objawy
                              sa na jakims innym podlozu. Jakie badania najlepiej byloby zrobic??
                              • Jolcia201
                                jak czytam twoje wypowiedzi to masz objawy identyczne jak ja
                                ja też walczę z bólem głowy od ponad 4 lat miałem już chyba wszystkie możliwe
                                badania Tk,Mri,eeg,dopplera tętnic domózgowych, mri kręgosłupa, wiele zdjeć rtg
                                o badaniach krwi już nie wspomnę i wiele innych oczywiście większość prywatnie
                                bo na skierowanie nie ma co liczyć i nic konkretnego się nie dowiedziałem mam
                                obniżoną wysokość krążków między kręgowych z cechami odwodnienie w kr. szyjnym
                                dyskopatię kr. lędzwiowego tak ze cały jestem ciągle obolały jeśli Tk nie
                                wykazało zmian w mózgu to ich nie masz i nie wkręcaj sobie choroby bo zwariujesz
                                Ja tak naprawdę nie wiem co mi jest neurolog mówi napięciowe bóle głowy
                                połączone z dolegliwościami od kręgosłupa ale ile to może trwać sam już nie wiem
                                pewnie nigdy się nie skończy
                                u mnie też ból przyszedł nagle z dnia na dzień i tak już pozostało głowa boli
                                całe dnie czasem mniej czasem bardziej dokładnie tak jak Ty nie odczuwam bólu
                                jak jestem czymś zajęty ustępuje też po kąpieli nie wiem od czego to zależy
                                czasem strasznie czerwienieje mi twarz czuję jak by ktoś mnie przypalał na
                                grillu :) no i ten dziwny ucisk w głowie aż odechciewa się żyć ból nie wzmaga
                                sie podczas wysiłku ale potęguje się pochylaniu czuję jakby wtedy rozrywało mi
                                twarz
                                ciśnienie w normie mri wykazało zmiany zapalne zatok szczękowych ale laryngolog
                                stwierdził że to nie powoduje tego bólu doskonale rozumiem wszystkich
                                zmagających się z bólem głowy to chyba najgorsza dolegliwość która może spotkać
                                człowieka
                                • jolcia czytajac opis Twojej TK TO NIE MASZ GUZA a wiem co mowie bo
                                  go mialam.a bole glowy nadal mam,troche napieciowe,troche
                                  migrenowe,troche cholera wie z jakich powodow.Niesety nie wiemy
                                  wszystkiego o naszym organizmie a gra naczyniow jaka sie toczy w
                                  mozgu plus toksyny,plus niedotlenienie,stres itd.a zmianyw
                                  kregoslupie szyjnym nawet niewielkie daja sakramenckie bole! tez
                                  mialam i seria masazy u nerologa ortopedy naprawde na bardzo dlugo
                                  mi pomogla.Trzymajcie sie i nie myslcie ot ych guzach juz
                              • "" ze mam problemy jak kazdy
                                czlowiek tylko ponoc jestem bardziej wrazliwy i za bardzo sie
                                przejmuje wszystkim""


                                pieprzenie, za przeproszeniem :) cos ci musial powiedziec :)

                                ""Migrena to jest sam bol w sobie czy na jakiejs podstawie
                                > to sie wykrywa i czy migrena boli codziennie??""

                                migrena moze byc choroba samoistna a moze byc nastepstwem np guza
                                ale migreny z powodu innych przyczyn sa w mniejszosci -ok 10%-20%

                                migrene diagnozuje sie na podstawie wywiadu, symptomow i eliminacji
                                innych przyczyn. moga byc formy migreny gdzie bol wystepuje
                                codziennie lub prawie codziennie.

                                Minnie

    • Hej na tej stronie mają lekarzy, którzy za free udzielają porad, warto tam
      napisać bo nawet logować się nie trzeba, a poza tym pełna anonimowość
      abcmigrena.pl/pytania

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.