Dodaj do ulubionych

Mój ulubieniec Maciuś jest przecież taki dorosły

23.05.17, 21:24
- chce się żenić i żyć samodzielnie
- miał zamiar prowadzić samochód
- wybierał się do Australii by trzepać kasiorę jako kelner bez angielskiego
- planuje cudzymi rękami zawalić całą Warszawę preclami

więc dlaczego Graża (która broni go jak lwica i zarzuca wszystkim dookoła brak tolerancji) rezygnuje z wyjazdu do Grecji z powodu pozostawienia starego konia Macieja SAMEGO W DOMU?
Edytor zaawansowany
  • latarnik88 24.05.17, 11:12
    Maciuś nie toleruje odmowy.Należało go nauczyć , zeby trzymał się na dystans od spraw , które dotyczą zdrowych ludzi.
    A chorym należy pomagać , a nie ustępować na każdym kroku , albo szukać kompromisu.Bo on nie rozumie.

    --
    czułe słówka
  • taki-sobie-nick 24.05.17, 19:44
    latarnik88 napisała:

    > Maciuś nie toleruje odmowy.Należało go nauczyć , zeby trzymał się na dystans od
    > spraw , które dotyczą zdrowych ludzi.

    Aleś walnęła, jak łysy grzywką...

    Jako nerwicowa zapytam cię uprzejmie: a jakie to sprawy dotyczą wyłącznie zdrowych ludzi, jakie zaś - wyłącznie chorych?

    Są jakieś dwa odrębne zbiory spraw? Można, owszem, i POWINNO SIĘ, zdawać sobie sprawę ze swoich ograniczeń (jako nerwicowa nie mogę tego i tamtego), ale gdzie jest ten zbiór spraw przeznaczonych wyłącznie dla mnie?

    I czy jest on wspólny dla wszystkich nerwicowych, czy może dla wszystkich chorych przewlekle na cokolwiek?
  • latarnik88 24.05.17, 20:10
    taki-sobie-nick napisała:

    > latarnik88 napisała:
    >
    > > Maciuś nie toleruje odmowy.Należało go nauczyć , zeby trzymał się na dyst
    > ans od
    > > spraw , które dotyczą zdrowych ludzi.
    >
    > Aleś walnęła, jak łysy grzywką...
    >
    > Jako nerwicowa zapytam cię uprzejmie: a jakie to sprawy dotyczą wyłącznie zdrow
    > ych ludzi, jakie zaś - wyłącznie chorych?
    >
    > Są jakieś dwa odrębne zbiory spraw? Można, owszem, i POWINNO SIĘ, zdawać sobie
    > sprawę ze swoich ograniczeń (jako nerwicowa nie mogę tego i tamtego), ale gdzie
    > jest ten zbiór spraw przeznaczonych wyłącznie dla mnie?
    >
    > I czy jest on wspólny dla wszystkich nerwicowych, czy może dla wszystkich chory
    > ch przewlekle na cokolwiek?

    Maciuś jest niezdolny do samodzielnej egzystencji ,musi mieć opiekunów do końca życia.
    Nie można się oszukiwać , że może żyć jak inni , tzn samodzielnie.


    --
    czułe słówka
  • taki-sobie-nick 24.05.17, 20:52
    Maciuś jest niezdolny do samodzielnej egzystencji ,musi mieć opiekunów do końca życia.
    Nie można się oszukiwać , że może żyć jak inni , tzn samodzielnie.

    Toteż ja się nie oszukuję. Pytam tylko, co to są za sprawy, które dotyczą zdrowych ludzi.

    Słusznie wprowadzili program "Mieszkanie na próbę" (istnieje coś takiego i nazywa się "Mieszkanie chronione"), bo to właśnie polega na ZWIĘKSZANIU kompetencji takich osób. I jeśli grzecznie mieszkają z takim - "nie, nie, nie opiekunem! Trenerem!"(ironicznie cytuję Grażynę) i wozi się ich do miejsca pracy, gdzie też ma się na nich oko, to i oni są bardziej samodzielni, i ich rodzice mogą trochę odsapnąć.
  • quba 26.05.17, 23:19
    latarnik88 napisała:

    > Maciuś nie toleruje odmowy.Należało go nauczyć , zeby trzymał się na dystans od
    > spraw , które dotyczą zdrowych ludzi.


    Wstyd. Jesteś z tej opcji ludzi, która swoje kalekie dzieci ukrywa w komórkach i na strychach i z ubrań mają jedynie piżamę?




    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • taki-sobie-nick 27.05.17, 00:21

    >
    > Wstyd. Jesteś z tej opcji ludzi

    GRUPY ludzi

    , która swoje kalekie dzieci ukrywa w komórkach
    > i na strychach i z ubrań mają jedynie piżamę?

    Ach, cóż za dramatyzm godzien Modrzejewskiej. :-P. Mniej emocji, quba, więcej konkretów. Nawet osobom z ZD same dramatyczne okrzyki nie wystarczą do życia, potrzebne są jeszcze pieniądze i opieka. :-P
  • quba 27.05.17, 06:39
    doczepiasz się słownictwa, kiedy już nie ma argumentów to się łapie ludzi za słówka, cóż, norma, dlaczego mnie to nie dziwi?

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • quba 24.05.17, 16:40
    Nie śmiejcie się. Maciuś, czyli Piotr Swend to żywy człowiek. Co z tego, że ma zespół Downa, szanujcie ludzi.
    Nie wiadomo, jakie komu urodzą się dzieci lub wnuki.
    Każdy człowiek ma honor i godność.


    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • sfi 24.05.17, 17:00
    Na pewno nie ja.
    Nie podoba mi się po prostu prowadzenie postaci Maćka, scenariusz i cały ten wątek.
  • taki-sobie-nick 24.05.17, 19:40
    Maciuś, czyli Piotr Swend to żywy człowiek. Co z tego, że ma zespół Downa, szanujcie ludzi.

    Proszę bardzo, mogę szanować Piotra Swenda, ale postać Maćka jest groteskowa. A najbardziej groteskowy jest ten "biznes", który wszyscy wokół robią za niego.
  • quba 24.05.17, 19:43
    OK

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • taki-sobie-nick 24.05.17, 19:54
    quba napisał:

    > OK
    >
    Quba.

    Wiadomym jest, że wśród osób zaburzonych psychicznie, mających orzeczenia, a także wśród osób niepełnosprawnych umysłowo, mających orzeczenia (i nie mylić tych grup, bo dowalę!), jest NAJWYŻSZE bezrobocie wśród niepełnosprawnych i wynosi ono, uwaga, 98%. DWA PROCENT tych ludzi pracuje.

    Wiadomym jest również, że przedstawiciele w/w grup nadają się raczej na podwładnych niż na szefów.

    Poza tym otwarto w Warszawie klubokawiarnię Pożyteczna. Ściśle biorąc, otworzyło ją kilkoro niebywale przedsiębiorczych rodziców osób z niepełnosprawnością umysłową.


    Nie wiem, co robią tam te osoby, ale z pewnością nie PROWADZĄ BIZNESU, a rodzice przyznają otwarcie na stronie inicjatywy, że to oni, rodzice, odwalają papierologię i księgowość.

    Generalnie zaś niestety - NIESTETY! - największym zakładem zatrudniającym osoby z grup wymienionych w pierwszym akapicie jest u nas sortownia śmieci. Na drugim miejscu Carrefour.
  • elde23 25.05.17, 06:27
    W Carrefourze widuję często osoby niepełnoprawne, tyle,że są to osoby niesłyszące, pracujące na kasie. Radzą sobie normalnie. O ich ograniczeniach mówi mała tabliczka stojąca obok kasy. Natomiast osób z ZD nie widziałem.
  • taki-sobie-nick 25.05.17, 20:06
    Pardon, wyraziłam się niejasno. C. zatrudnia osoby z zaburzeniami psychicznymi. Nie wiem, na jakich stanowiskach.
  • quba 26.05.17, 23:56
    A ja miałam w rodzinie cudowną, przekochaną, przemądrą dziewczynkę, mieszkała w małym mieście (ok. 20.000 mieszkańców) , jej mama bardzo o nią dbała, ślicznie ubierała, dziewczynka chodziła do szkoły z innymi dziećmi, kochało ją całe miasto, ( bo była słodką, śliczną przylepką ) bardzo była kochana przez wszystkich, którzy ją znali. Miała wadę serduszka bardzo nasiloną, zagrażającą Jej życiu. Przechodziła operacje. Kiedy leżała w klinice wiele razy, zauważyły pielęgniarki, że lubi rano, na czczo zjeść kromeczkę suchego, nieposmarowanego chlebka, to zanim nastąpiła pobudka, już przynosiły jej chlebek w koszyczku do sali. Kiedyś w mieście powiedziała, że bardzo lubi żonkile i żeby ją w żonkilach pochowali. Umarła w wieku 15 lat. Całe miasto przyszło z bukietami żonkili. Ludzie pozamykali sklepy, zamknęli miejsca swojej pracy i przyszli na pogrzeb Dziewczynki, którą ukochało całe miasto. My, jej rodzina, również mieliśmy bukiety żonkili. Ale wciąż tęsknimy za Nią, wzdychamy, płaczemy i modlimy się. Wierzę, że mamy już zagospodarowane przez Nią, wespół z moją Mamą fajne miejsce, będące pod opieką Boga.
    Ja mieszkam w dużym mieście, Często widuję Ludzi z Zespołem Downa. To najczęściej pogodni,uśmiechnięci radośni ludzie. Niektórzy mają kłopoty z wymową, podobnie, jak Maciuś z Klanu, ale większość nawet żartuje ze swojej niepełnosprawności. Znam panią z ZD, która jest nauczycielką języka angielskiego w pewnej szkole średniej, inna znana mi osoba to menadżerka pewnej restauracji, która dobrze prowadzi ją i naprawdę mają w restauracji duże ob roty.

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • taki-sobie-nick 27.05.17, 00:17
    Ja mieszkam w dużym mieście i rzadko widuję ludzi z zespołem Downa.

    Nauczycielka angielskiego i menadżerka restauracji zapewne mają trisomię mozaikową, bo tego typu osoby z ZD wykazują się wyższym IQ i lepiej sobie radzą w codziennym życiu.


    Nie wszystkie dziewczynki są cudowne i przekochane, są także osoby z niskofunkcjonującym ZD, osoby agresywne albo o bardzo wysokim popędzie seksualnym.

    Widujesz tych ludzi gdzie? Na ulicy?

    Poza tym historia tej dziewczynki w niczym nie zmienia faktu, że największym pracodawcą osób z ZD jest w Warszawie sortownia śmieci.

    Większość żartuje? Pewnie, jak ich obca baba sympatycznie zagada, to żartują, co nie zmienia faktu, że NIC to nam nie mówi o ich życiu. Aha, żartuje się również ze spraw tragicznych.



    I tak właściwie nie wiem, co chcesz mi przekazać swoją historią, poza rodzinnymi wspomnieniami.

    Nie jest ona bowiem żadną odpowiedzią na kwestie poruszone przeze mnie (bliskie 100% bezrobocie wśród tych osób itd.) Mam nawet wrażenie, że kompletnie ignorujesz moje argumenty, a nawet - że są dla Ciebie niewygodne (albo nic cię nie obchodzą).
  • quba 27.05.17, 07:41
    taki-sobie-nick napisała:

    > Ja mieszkam w dużym mieście i rzadko widuję ludzi z zespołem Downa.

    Widocznie w Twoim dużym mieście ukrywają Rodzice swoje niepełnosprawne dzieci, to nie żart, nieraz biedne siedzą po różnych kryjówkach i mają tylko piżamę jako jedyne ubranie.
    Wiem na ten temat dużo, bowiem pracowałam w pewnej organizacji, która docierała do
    rodzin z takimi dziećmi i tak się często okazywało. Komórka 2 na 2, łóżko, jakieś bety właściwie, obok pełny nocnik, z drugiej strony nadgryziona pięcioletnia pewnie, ubrudzona ziemią bułka, polepa zamiast podłogi i sęk zamiast okna...

    > Nauczycielka angielskiego i menadżerka restauracji zapewne mają trisomię mozaik
    > ową, bo tego typu osoby z ZD wykazują się wyższym IQ i lepiej sobie radzą w cod
    > ziennym życiu.


    Pewnie tak, ale nie jest ważne jaką część jej genu dotknął ZD, ważne, że rodzice dbali o nią, pracowali i wykształcili.
    >
    > Nie wszystkie dziewczynki są cudowne i przekochane, są także osoby z niskofunkc
    > jonującym ZD, osoby agresywne albo o bardzo wysokim popędzie seksualnym.


    (jak wszędzie, we wszystkich środowiskach)

    Nie odkryłaś Ameryki, przynajmniej przede mną nie. A myślisz, że zdrowe dziewczynki nie mają popędu seksualnego? To zobacz co się dzieje w starszych klasach w podstwawówkach, dziewczyny są nachalne, łapią chłopaków za krocze, demonstrują miłość oralną, pokazują tylki wszem i wobec, no ale ona są normalne, bo nie mają ZD. Za to mówią do każdego :"ku..., pie...ć". Nauczycielka spytała chłopca jak ma na imię to odpowiedział :"Pi...".
    Nie, on też nie miał ZD. Normalny (?) chłopak
    .


    > Widujesz tych ludzi gdzie? Na ulicy?

    Owszem, widuję ich na ulicy, w dużym sklepie koło domu, właściwie w ogromnym markecie, w
    piekarni, w lodziarni w jarzyniarni.


    > Poza tym historia tej dziewczynki w niczym nie zmienia faktu, że największym pr
    > acodawcą osób z ZD jest w Warszawie sortownia śmieci.


    Oczywiście, to nie zmienia faktu. Ale to nie wina osób z ZD, tylko pracodawców, którzy sądzą, że osoby z ZD to zaraza. Zaręczam Ci, że wielokrotnie zarazą są ich rodzice, którzy ręce załamują, pieniądze wyłudzają, ale dziecko pożytku z tego nie ma żadnego,
    Dopiero musi się ktoś wtrącić, żeby dziecko włączyć do życia wśród ludzi.
    A prawdziwą zarazą są autentyczne tłumy zapijaczonych ludzi, od podstawówki poczynając po wiek lekko "przedtrumienny" ludzie chleją piwsko i wódę bez opamiętania. Popytaj dzieciaki w szkole, co robiły w wekend


    >
    > Większość żartuje? Pewnie, jak ich obca baba sympatycznie zagada, to żartują, c
    > o nie zmienia faktu, że NIC to nam nie mówi o ich życiu. Aha, żartuje się równi
    > eż ze spraw tragicznych
    .

    Nie, naprawdę smutno mi z powodu Twoich słów - Serio, to są najczęściej normalni ludzie, którzy tylko mają inne buzie, trochę inną motorykę, wielu jest rzeczywiście dotkniętych umysłowym opóźnieniem w stosunku do przeciętnych ludzi, ale to nie są ani debile, ani kretyni, ani imbecyle, czy matołki. Widzę, że z daleka słyszysz o takich ludziach, ale cóż możesz powiedzieć, skoro nigdy ich nie widziałaś? Zaręczam Ci, że wielu łapie dowcip i śmieje się z niego tak samo jak my, żartują nie z siebie, ale po prostu wówczas, gdy nadarzy się okazja w codzienności, tak samo jak my.
    >
    >
    >
    > I tak właściwie nie wiem, co chcesz mi przekazać swoją historią, poza rodzinnym
    > i wspomnieniami.

    >
    Chcę Ci powiedzieć, że wiele razy jest to ogromna praca rodziców, aby nauczyć dziecko tego, że nie jest gorsze od innych. Opiekować się i wychowywać na kulturalnego człowieka, który nie oddaje gazów, kiedy jest poza łazienką, nie pluje i nie rzuca się na chłopaków/ dziewczyny, bo ma popęd seksualny...


    > Nie jest ona bowiem żadną odpowiedzią na kwestie poruszone przeze mnie (bliskie
    > 100% bezrobocie wśród tych osób itd.) Mam nawet wrażenie, że kompletnie ignoru
    > jesz moje argumenty, a nawet - że są dla Ciebie niewygodne (albo nic cię nie ob
    > chodzą).


    No wiesz, to jest ciemnota i zakłamanie, z jednej strony litość i pogarda z drugiej rzekoma troska o bezrobocie, z trzeciej - :" no co ty, przecież nie zatrudnię dauna"
    A któż winien, że tylko 2 % ma pracę? naprawdę uważasz, że ci, którzy na to cierpią?
    Społeczeństwo ma gdzieś niepełnosprawne dzieci, niepełnosprawną młodzież i niepełnosprawnych ludzi.
    Ma ich w dużym poważaniu, i tyle!
    Ciekawa jestem co byś zrobiła, gdyby taki 30 latek (wiele osób z ZD umiera przed ukończeniem 20 roku życia z powodu bardzo dużej wady serca) z Zespołem Downa podszedł na ulicy z uśmiechem, wyciągnął do Ciebie rękę i powiedział : "Cześć, jestem Paweł". Ręczę ci, że większość minęłaby go bez słowa, uciekła po prostu.
    Ja zawsze się witam z kimś takim. Oni sami wiedzą, że mogą do mnie podejść i poopowiadać, jak się im wiedzie w życiu, niczego nie chcą więcej.
    Poza tym wszystkim, to przypadek, że ktoś taki przychodzi na świat, albowiem do tej pory nie udało się określić żadnych czynników fizycznych wpływających na zwiększenie ryzyka wystąpienia zespołu Downa. Wykryto natomiast korelację między wiekiem matki a prawdopodobieństwem urodzenia dziecka z trisomią 21. pary. Warto wspomnieć, że u kobiet po 30. roku życia ryzyko urodzenia dziecka z zespołem Downa jest niemal dwukrotnie większe niż u kobiet mających 20 lat. Nie mniej jednak coraz więcej kobiet mocno dojrzałych decyduje się na urodzenie pierwszego dziecka np. w wieku 43 i więcej, a dzieci rodzą zdrowe. Więc to tylko przypadek, że ani Ty, ani ja nie urodziłyśmy się z owym zespołem. Tak samo jak przypadkiem Piotr Swend przyszedł na świat z ZD, podczas, gdy jego siostra BLIŹNIACZKA nie jest nią dotknięta. Jeśli mieszkasz w dużym mieście, nie sposób, byś nigdy nie spotkała się z nikim takim, ponieważ rodzą się mniej więcej na ok,. 1100 - 1600 żywych urodzeń.
    Piszę to wszystko, po prostu by uświadomić ludziom, jak bardzo krzywdzą ludzi, urodzonych, byc może z woli Boga z takim zespołem. Jeszcze Ci powiem, że dzieci te przychodzą na świat z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim lub średnim, nigdy ciężkim.
    Warunki, które zapeniaja im rodzice lub opiekunowie sprawiają, czy dziecko wyrośnie na fajnego człowiek, czy też na zgaszonego, smutnego, albo wulgarnego, itp. na dodatek nie umiejącego samemu się oporządzić.



    a i jeszcze dodam, że dziewczynka z mojej opowieści chodziła do normalnej szkoły i była bardzo muzykalna
    i też to, że mówiła wyraźnie, ponieważ Mama chodziła z nią do logopedy i nauczyła dziecko panować nad mową.
    Pozdrawiam.

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • taki-sobie-nick 27.05.17, 19:34

    >
    > Widocznie w Twoim dużym mieście ukrywają Rodzice swoje niepełnosprawne dziec
    > i, to nie żart, nieraz biedne siedzą po różnych kryjówkach i mają tylko piżamę
    > jako jedyne ubranie.

    Na pewno. Istnieje jeszcze możliwość, że w moim dużym mieście są instytucje pomocy dziennej takim osobom, warsztaty terapii zajęciowej etc.


    > Wiem na ten temat dużo, bowiem pracowałam w pewnej organizacji, która docierała
    > do
    rodzin z takimi dziećmi i tak się często okazywało. Komórka 2 na 2,
    > łóżko, jakieś bety właściwie, obok pełny nocnik, z drugiej strony nadgryziona p
    > ięcioletnia pewnie, ubrudzona ziemią bułka, polepa zamiast podłogi i sęk zamias
    > t okna.
    ..
    >

    >Pewnie tak, ale nie jest ważne jaką część jej genu dotknął ZD

    Eeeee... to chyba chodzi o fenotyp, a nie genotyp. Owszem, jest BARDZO ISTOTNE, w jakim stopniu osoby z problemami mogą brać udział w życiu społecznym. A mozaikowość na to cholernie rzutuje.



    >
    > Nie odkryłaś Ameryki, przynajmniej przede mną nie. A myślisz, że zdrowe dzie
    > wczynki

    A to jest argument z cyklu "a u was Murzynów biją", czyli pominięcie właściwego tematu.

    Oczywiście, to nie zmienia faktu. Ale to nie wina osób z ZD, tylko pracodawc
    > ów, którzy sądzą, że osoby z ZD to zaraza.

    Znowu dramatyzm. Jest to wina pracodawców oraz fundacji, które nie starają się zmienić stosunku pracodawców do tych osób. Co do mnie, nie mam i nigdy nie miałam firmy, nawet jednoosobowej, więc te okrzyki o zakłamaniu to nie do mnie.

    > A prawdziwą zarazą są autentyczne tłumy zapijaczonych ludzi

    "A u was Murzynów biją".
    Serio, to są najczęściej norm
    > alni ludzie, którzy tylko mają inne buzie, trochę inną motorykę, wielu jest rz
    > eczywiście dotkniętych umysłowym opóźnieniem w stosunku do przeciętnych ludzi,
    > ale to nie są ani debile, ani kretyni, ani imbecyle, czy matołki.

    Jakich ciekawych słów używasz! Zwłaszcza że ja nic takiego nie sugerowałam.


    > dzienności, tak samo jak my.


    Bardzo to wszystko słodkie, mają inne buzie, trochę inną motorykę, no po prostu ideał życia. I jeszcze są słodkimi przylepami, a jeśli nie są - zmieniamy temat.
    > >

    Chcę Ci powiedzieć, że wiele razy jest to ogromna praca rodziców, aby nauczy
    > ć dziecko tego, że nie jest gorsze od innych.

    To wiem. Poza rodzicami przydałaby się jeszcze - że nie będę tak wzniosła jak ty - infrastruktura społeczna.
    >

    No wiesz, to jest ciemnota i zakłamanie, z jednej strony litość i pogarda z
    > drugiej rzekoma troska o bezrobocie, z trzeciej - :" no co ty, przecież nie zat
    > rudnię dauna"

    Ale kto nie zatrudni? Sama jestem bezrobotna, a firmy nie miałam nigdy.

    > A któż winien, że tylko 2 % ma pracę? naprawdę uważasz, że ci, którzy na to cie
    > rpią?

    Jakim prawem mi coś takiego imputujesz? Wyżej imputowałaś mi, że to "ja nie zatrudnię takiego człowieka", zupełnie jakbym miała sporą firmę. Wmawiasz mi radośnie różne rzeczy.

    Sugeruję, że wielkie biznesy Maćka są cokolwiek z sufitu wzięte, bo Maciek nie ma ZD mozaikowego, tylko zwyczajny (tak,wiem, że to bardziej skomplikowane) i w związku z tym raczej nie będzie samodzielnie prowadził księgowości.


    > Społeczeństwo ma gdzieś niepełnosprawne dzieci, niepełnosprawną młodzież i niep
    > ełnosprawnych ludzi.
    > Ma ich w dużym poważaniu, i tyle!

    Sądzisz, że mówisz mi coś nowego? [sarkazm]


    > Ciekawa jestem co byś zrobiła, gdyby taki 30 latek (wiele osób z ZD umiera prze
    > d ukończeniem 20 roku życia z powodu bardzo dużej wady serca) z Zespołem Downa
    > podszedł na ulicy z uśmiechem, wyciągnął do Ciebie rękę i powiedział : "Cześć,
    > jestem Paweł".

    Oczywiście twoim zdaniem natychmiast ukryłabym się w kanale, żeby tylko nie mieć z nim kontaktu. :-P Tak sądzisz, prawda? Podanie ręki i powiedzenie "Cześć, a ja jestem..." to naprawdę nie jest systemowa pomoc.
  • taki-sobie-nick 27.05.17, 19:42

    > >
    >
    > >Pewnie tak, ale nie jest ważne jaką część jej genu dotknął ZD

    Podobnie jak nie jest ważne, czy wózkowicz jest para-czy tetraplegikiem, nie? Jemu to bez różnicy. :-P
  • taki-sobie-nick 27.05.17, 21:10

    Widocznie w Twoim dużym mieście ukrywają Rodzice swoje niepełnosprawne dziec
    > i, to nie żart, nieraz biedne siedzą po różnych kryjówkach i mają tylko piżamę
    > jako jedyne ubranie.
    > Wiem na ten temat dużo, bowiem pracowałam w pewnej organizacji, która docierała
    > do rodzin z takimi dziećmi i tak się często okazywało.

    I co było dalej? Często, czyli jak często?

    Oni sami wiedzą, że mogą do mnie podejść i po
    > opowiadać, jak się im wiedzie w życiu, niczego nie chcą więcej

    Od ciebie nie chcą niczego więcej czy w ogóle?

  • taki-sobie-nick 27.05.17, 00:27
    quba napisał:

    > A ja miałam w rodzinie cudowną, przekochaną, przemądrą dziewczynkę, mieszkała w
    > małym mieście (ok. 20.000 mieszkańców) , jej mama bardzo o nią dbała, ślicznie
    > ubierała, dziewczynka chodziła do szkoły z innymi dziećmi

    Taka szkoła nazywa się integracyjna i zdaje się nie prawica ją wymyśliła.


    , kochało ją całe mia
    > sto, ( bo była słodką, śliczną przylepką )

    No fakt. Gorzej, gdyby nie była śliczna albo słodka.

  • taki-sobie-nick 27.05.17, 00:28
    quba napisał:

    > A ja miałam w rodzinie

    A co robisz, jak widzisz chorego psychicznie, który nie jest śliczny i słodki, za to gada od rzeczy? Nie, to nie ja, ja mam nerwicę.
  • quba 27.05.17, 07:58
    taki-sobie-nick napisała:


    > A co robisz, jak widzisz chorego psychicznie, który nie jest śliczny i słodki,
    > za to gada od rzeczy? Nie, to nie ja, ja mam nerwicę.


    Słuchaj, nie znasz mnie i nie wiesz jakie są moje doświadczenia życiowe i wybory, jakie przedsięwzięcia i działania.
    Kiedy go widzę, kiedy( a nie jak widzę) Jeśli ów nieszczęśliwy człowiek potrzebuje pomocy, to mu pomagam.
    A co TY robisz kiedy widzisz takiego chorego???

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • taki-sobie-nick 27.05.17, 19:15
    Jeśli ów nieszczęśliwy człowiek potrzebuje pomocy, to mu pomagam.

    To znaczy w jaki sposób pomagasz osobie, która mówi od rzeczy?

    Bo ja owszem, próbowałam, i nie udało mi się. Psychiatra potwierdziła, że nie mogłam nic zrobić i pomóc mógłby ktoś z tą osobą mieszkający, ale nie miałyśmy pojęcia o jej życiu.
  • taki-sobie-nick 27.05.17, 19:35

    > Słuchaj, nie znasz mnie i nie wiesz jakie są moje doświadczenia życiowe i wybor
    > y, jakie przedsięwzięcia i działania.
    > Kiedy go widzę, kiedy( a nie jak widzę) Jeśli ów nieszczęśliwy człowiek potrzeb
    > uje pomocy, to mu pomagam.

    Odpowiedź, wersja bliskiej osoby:

    a) skąd bym wiedziała, że potrzebuje pomocy,
    b) co konkretnie robisz?
  • quba 27.05.17, 06:43
    taki-sobie-nick napisała:
    > Wiadomym jest, że wśród osób zaburzonych psychicznie,
    jest NAJWYŻSZE bezrobocie wśród niepełnosprawnych i wynosi
    > ono, uwaga, 98%. DWA PROCENT tych ludzi pracuje.


    A czy może dysponujesz statystyką jaki stopień bezrobocia dotyczy ogólnej, szerokiej, będącej PRAWDZIWYM ciężarem dla społeczeństwa - grupy pijaków?

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • taki-sobie-nick 27.05.17, 20:20
    \
    >
    > A czy może dysponujesz statystyką jaki stopień bezrobocia dotyczy ogólnej, szer
    > okiej, będącej PRAWDZIWYM ciężarem dla społeczeństwa

    Akurat nie pisałam wcale w kontekście ciężaru dla społeczeństwa, ale widzę, że przypisujesz mi wyłącznie złe intencje.
  • taki-sobie-nick 25.05.17, 21:03
    quba napisał:

    > Nie śmiejcie się. Maciuś, czyli Piotr Swend to żywy człowiek. Co z tego, że ma
    > zespół Downa, szanujcie ludzi.

    A jeśli ci ludzie są cholernie męczący? To mogę mieć ich dosyć pomimo szacunku?

    > Nie wiadomo, jakie komu urodzą się dzieci lub wnuki.
    > Każdy człowiek ma honor i godność.

    Quba, możesz mnie poinformować, dlaczego Katolickie Stowarzyszenie Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej zorganizowało placówki wyłącznie dla osób z ZD? Dla zaburzonych psychicznie nic nie ma.
  • quba 27.05.17, 06:37
    Nie jestem ani członkiem tego stowarzyszenia, ani jego sympatykiem, więc czemu to pytanie do mnie? Odważnie zapytaj Stowarzyszenia.


    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • latarnik88 27.05.17, 15:14
    Dziurę w serduszku można załatać , nawet w łonie matki , nóżki wydłużyć , ale z chromosomem nie wygrasz.

    --
    czułe słówka
  • quba 28.05.17, 19:56
    nie można, byłoby super!


    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • taki-sobie-nick 27.05.17, 19:39
    quba napisał:

    > Nie jestem ani członkiem tego stowarzyszenia, ani jego sympatykiem, więc czemu
    > to pytanie do mnie?

    Sympatykiem nie jesteś? Jak możesz.

    Myślałam, że jako osoba silnie prawicowa orientujesz się być może.


  • taki-sobie-nick 27.05.17, 20:21

    > Nie wiadomo, jakie komu urodzą się dzieci lub wnuki.

    Niekiedy po części wiadomo, skłonności do świra na przykład się dziedziczą.
  • quba 28.05.17, 19:58
    No cóż, pełno jest ograniczonych cepów

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • taki-sobie-nick 28.05.17, 20:17
    A jak to się ma do kwestii dziedziczenia skłonności do chorób psychicznych? I dlaczego mnie obrażasz, kiedy piszę rzeczowo? Nie tylko ZD jest na świecie. Odkąd się nie zachwyciłam historią "przemądrej dziewczynki", nic, tylko mnie gnoisz.
  • taki-sobie-nick 28.05.17, 20:18
    quba napisał:

    > No cóż, pełno jest ograniczonych cepów

    A dlaczego mnie obrażasz, jeśli wolno wiedzieć?
  • quba 28.05.17, 23:35
    a to zdanie wzięłaś do siebie? cóż ja na to poradzę!

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • taki-sobie-nick 29.05.17, 20:10
    Aha, a ono było w jakim kontekście...?
  • taki-sobie-nick 28.05.17, 20:45
    quba napisał:

    > No cóż, pełno jest ograniczonych cepów

    Ten wpis trochę się nie komponuje z twoją jakże wzniosłą sygnaturką. :-P
  • taki-sobie-nick 28.05.17, 20:48
    quba napisał:

    > No cóż, pełno jest ograniczonych cepów
    >
    Jak miło porozmawiać z osobą reprezentującą tradycyjne wartości.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka