10.04.05, 19:09
potrzebuję informacji o magnetyzmie, ale takich bardziejn szczegółowych. MOże
ktoż z was ma jakieś linki do dtron o tej tematyce, bo ja jakoś nie umiem
znaleźć.
z góry dziękii
Edytor zaawansowany
  • 02.05.05, 03:00
    To, co Bonobo Ci tu dal, to jest teoria pola magnetycznego/elektromagnetycznego.
    Dzis jednak mowiac "magnetyzm" czesto (chyba nawet :czesciej) ma sie na mysli
    magnetyzm materialow (cial stalych, raczej), a o tym w tych referencjach
    podanych przez Bonobo akurat nic nie ma. Gdyby przypadkiem Ci o te rzeczy
    chodzilo, to ja moglbym cos pomoc, bo w tej tematyce siedze akurat "po uszy".


    --
    Cała prawda o mnie - kliknij na link:
    groszek.741.com/Aktualnosci/cala_prawda_o_mnie.html
    Nicki wygaszone: groszek.741.com/wygaszone.jpg
  • 09.08.06, 09:21
    t0g napisał:

    | To, co Bonobo Ci tu dal, to jest teoria pola
    | magnetycznego/elektromagnetycznego
    | .
    | Dzis jednak mowiac "magnetyzm" czesto (chyba nawet :czesciej) ma sie
    | na mysli magnetyzm materialow (cial stalych, raczej), a o tym w tych
    | referencjach podanych przez Bonobo akurat nic nie ma. Gdyby przypadkiem
    | Ci o te rzeczy chodzilo, to ja moglbym cos pomoc, bo w tej tematyce
    | siedze akurat "po uszy".

    Moim zdaniem oba te zagadnienia: pole magnetyczne (linie, bieguny)
    oraz żródło pola magnetycznego (magnetyki naturalne, sztuczne, selenoidy)
    są nierozłączne; to znaczy sądzę, że nie występują pola magnetyczne
    w oderwaniu od źródła oraz magnetyki które nie wytwarzają pola (np. prąd
    w pierścieniu z nadprzewodnika).
    Linie o których mowa oraz bieguny to umowne odwzorowanie tych punktów
    pola magnetycznego w których występuje to samo natężenie pola.
    Do powyższego zdania na ten temat skłania mnie przekonanie, że
    nie istnieją "magnesy jednoimienne" a więc magnes podobnie jak kij
    ma zawsze dwa końce nazwane umownie N i S.
    --
    Edward Robak*
    free-pl-prawdy
  • 11.08.06, 14:11
    > Do powyższego zdania na ten temat skłania mnie przekonanie, że
    > nie istnieją "magnesy jednoimienne" a więc magnes podobnie jak kij
    > ma zawsze dwa końce nazwane umownie N i S.


    magnesy sprawiają wrażenie przestrzennych pętli ('doklejonego do
    czasoprzestrzeni ucha od dzbanka' wzdłuż dowolnego kierunku przestrzennego,
    którym linie sił pola wchodzą w jednym punkcie, a wychodzą w drugim w tej samej
    chwili czasu (stąd dipolowy charakter magnesów ;-)

    być może ładunki elektryczne (pary elektron-proton) - pętli czasowych w
    czasoprzestrzeni (w postaci 'doklejonego ucha od dzbanka' wzdłuż osi czasu ;)

    a pole EM to 'doklejone ucho od dzbanka' do czasoprzestrzeni po przekątnej
    ct=sqrt(x^2+y^2+z^2)

    klawo by było, gdyby taki obrazek rozwiązywał sprawę ;)

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • 11.08.06, 22:40
    bonobo44 napisał:
    > robakks napisał:

    || Do powyższego zdania na ten temat skłania mnie przekonanie, że
    || nie istnieją "magnesy jednoimienne" a więc magnes podobnie jak kij
    || ma zawsze dwa końce nazwane umownie N i S.

    | magnesy sprawiają wrażenie przestrzennych pętli

    Też mam takie wrażenie. Przykładem mogą być magnesy nadprzewodnikowe.
    Pierścień z naprzewodnika faktycznie jest pętlą a wzbudzony prąd
    elektryczny nie napotykając na oporność czynną R wytwarza bardzo
    silne pole magnetyczne.
    Jak Pan sądzisz:
    czy strumień elektronów w technicznej próżni (np. w bańce kineskopu)
    także wytwarza pole magnetyczne? :)
    --
    ksRobak
    free-pl-prawdy
  • 13.08.06, 14:10
    robakks napisał:

    > Też mam takie wrażenie. Przykładem mogą być magnesy nadprzewodnikowe.
    > Pierścień z naprzewodnika faktycznie jest pętlą a wzbudzony prąd
    > elektryczny nie napotykając na oporność czynną R wytwarza bardzo
    > silne pole magnetyczne.
    > Jak Pan sądzisz:
    > czy strumień elektronów w technicznej próżni (np. w bańce kineskopu)
    > także wytwarza pole magnetyczne? :)


    wtrącę sie: osobiście uważam, że zdecydowanie tak :-)
    do wygenerowania kołowego pola magnetycznego przez prąd nie jest - moim
    zdaniem - wcale potrzebny metalowy przewodnik czy niemetalowy półprzewodnik -
    wystarczy sam ruch ładunków w póżni gęsiego, ba nawet dwóch bliźniaczych
    ładunków scoop(e)rowanych kaczego w nadprzewodniku czy poza nim ;)
    a nawet pojedynczego ładunku; właśnie dlatego gdy elektron uda się gdziekolwiek
    wprawić w drgania - wytwarza falę EM niczym dipol;

    sadzę, chociaż nie wiem w jakim stopniu, opisywany wyżej model wpisuje się w
    definicję 'wormholes' o czym kto jak kto, ale robakks powienien wiedzieć
    najlepiej ;) warto być może to sprawdzić;

    Przyszło mi też do głowy, że elektrony wędrujące jak (bez urazy ;) robaki w
    jabłku przez
    czasowopodobną wormhole z powierzchni jabłka na tę samą powierzchnię mogłyby
    generować linie pola magnetycznego w ściankach owej wormhole (w przekrojach
    przestrzennych) - a więc proponowane wormhole magnetyczne (spacelike) nie
    byłyby potrzebne;

    zapewne też wormhole na wspomnianej wyżej "przekątnej" czasowopodobnej-
    przestrzennopodobnej musiałyby generować linie pola elektrycznego z
    magnetycznymi na przemian "schodkowo" jak różne mody w światłowodzie wzdłuż
    takiego interwału czasoprzestrzennego definiującego stożek
    świetlny, dając falę EM; być może tak właśnie działa oficjalnie wałkowana w
    literaturze (której - jak całego morza innej - nie znam) wormhole; jeśli nie -
    to idee proponowane wyżej w tym wątku mogą rzucić nowe światło na naturę tegoż
    światła
    ;-)

    --
    www.1944.pl/
  • 14.08.06, 09:58
    zbig44 napisał:
    | robakks napisał:

    || Też mam takie wrażenie. Przykładem mogą być magnesy nadprzewodnikowe.
    || Pierścień z naprzewodnika faktycznie jest pętlą a wzbudzony prąd
    || elektryczny nie napotykając na oporność czynną R wytwarza bardzo
    || silne pole magnetyczne.
    || Jak Pan sądzisz:
    || czy strumień elektronów w technicznej próżni (np. w bańce kineskopu)
    || także wytwarza pole magnetyczne? :)

    | wtrącę sie: osobiście uważam, że zdecydowanie tak :-)
    | do wygenerowania kołowego pola magnetycznego przez prąd nie jest
    | - moim zdaniem - wcale potrzebny metalowy przewodnik czy niemetalowy
    | półprzewodnik - wystarczy sam ruch ładunków w póżni gęsiego, ba
    | nawet dwóch bliźniaczych ładunków scoop(e)rowanych kaczego
    | w nadprzewodniku czy poza nim ;)
    | a nawet pojedynczego ładunku; właśnie dlatego gdy elektron uda się
    | gdziekolwiek wprawić w drgania - wytwarza falę EM niczym dipol;
    | sadzę, chociaż nie wiem w jakim stopniu, opisywany wyżej model
    | wpisuje się w definicję 'wormholes' o czym kto jak kto, ale robakks
    | powienien wiedzieć najlepiej ;) warto być może to sprawdzić;
    |
    | Przyszło mi też do głowy, że elektrony wędrujące jak (bez urazy ;)
    | robaki w jabłku przez czasowopodobną wormhole z powierzchni jabłka
    | na tę samą powierzchnię mogłyby generować linie pola magnetycznego
    | w ściankach owej wormhole (w przekrojach przestrzennych) - a więc
    | proponowane wormhole magnetyczne (spacelike) nie byłyby potrzebne;
    | zapewne też wormhole na wspomnianej wyżej "przekątnej" czasowopodobnej-
    | przestrzennopodobnej musiałyby generować linie pola elektrycznego z
    | magnetycznymi na przemian "schodkowo" jak różne mody w światłowodzie
    | wzdłuż takiego interwału czasoprzestrzennego definiującego stożek
    | świetlny, dając falę EM; być może tak właśnie działa oficjalnie
    | wałkowana w literaturze (której - jak całego morza innej - nie znam)
    | wormhole; jeśli nie - to idee proponowane wyżej w tym wątku mogą rzucić
    | nowe światło na naturę tegoż światła
    | ;-)

    Znakomicie. Sądzę, że mechanizm tworzenia pola magnetycznego przez
    prąd płynący w pierścieniu jest dobrze empirycznie poznany
    a "Reguła prawej dłoni" określa umowny zwrot rzeczywistych wektorów.
    Strumień elektronów sam w sobie jest faktycznym źródłem pól magnetycznych
    i fal elektromagnetycznych. To także potwierdza empiria.
    Prawdą jest także, że pojedynczy elektron wytwarza zaburzenie magnetyczne
    a więc
    z dużą dozą prawdopodobieństwa wszystkie cząsteczki uczestniczące
    w CHAOSIE zwanym "promieniowanie kosmiczne" tworzą w próżni, która
    je otacza - pulsujący magnetyczny BAJZEL. :-)
    Dla teoretyka fizycznych zdarzeń ważny jest moment czasowy od którego
    rozpoczyna się emisja zaburzenia magnetycznego i elektromagnetycznego.
    Proponuję rozważania w tym temacie (magnetyzm) rozpocząć od takiego
    eksperymentu myślowego:
    Z katody K został wyrzucony pojedynczy elektron w stronę anody A.
    I co? :o)
    Leci, leci, leci... i co? ;-)
    --
    Edward Robak*
    free-pl-prawdy
  • 14.08.06, 13:52
    > Z katody K został wyrzucony pojedynczy elektron w stronę anody A.
    > I co? :o)
    > Leci, leci, leci... i co? ;-)

    I nic... w końcu doleci, nie ;-)

    zapomnijmy pzrez moment o anodzie i katodzie, odprężmy się i wyobraźmy sobie,
    że jest tylko elektron i "gapiący się nań" fizyk doświadczalny, zoopatrzony i
    zapatrzony w nieodzowne mierniki pola magnetycznego i elektrycznego (jeden w
    lewej, drugi w prawej ręce - hi...hi...;)
    załóżmy, ze elektron porusza się dla tego obserwatora ze stałą prędkością:

    elektron wędrując w próżni wytwarza w niej zmienne pole elektryczne (przesuwa
    się ono wraz z elektronem, tzn. jego natężenie w każdym punkcie przestrzeni
    ulega zmianie: gdy elektron się do nas zbliża, fizyk zmierzy
    elektrometrem trzymanym w prawej dłoni coraz większe natężenie jego pola
    elektrycznego, a gdy oddala - coraz mniejsze);

    zmienne pole elektryczne powoduje powstanie wirowego pola magnetycznego wokół
    kierunku ruchu elektronu;
    zatem, gdy będzie on przelatywał obok fizyka, wskazówka magnetometru w lewej
    ręce (zgodnie z regułą, hi, hi ;) fizyka gwałtownie się wychyli ^

    jednak, co ciekawe, w układzie odniesienia związanym z samym elektronem (gdy
    nasz fizyk dosiądzie go oklep), pole elektryczne jest niezmienne (nic dziwnego,
    fizyk "siedzi" sobie na elektronie, którego ładunek elektryczny jest stały, a
    to on w końcu "generuje" pole elektryczne);
    zatem nie może powstać w nim żadne pole magnetyczne (tym razem magnetometr nic
    nie zmierzy :-)

    to ci dopiero łamigłówka - pole raz jest a raz go ni ma, w zależności od punktu
    siedzenia, hi...hi... ;)

    oznacza to, że nawet w realu istnienie lub nie najbardziej nawet
    fundamentalnych z bytów (do jakich należą pola magnetyczne) zależą od naszego
    widziMIsię widziCIsię, a co dopiero takie abstrakcje, jak liczby pierwsze bądź
    drugie ;-)
    --
    ^(no może z tym gwałtem to przesada, pole magnetyczne nie tworzy jakiegoś
    zerowymiarowego naleśnika wokół ładunku; jeśli fizyk mierzy zmienne pole
    elektryczne, to zmierzy zarazem zmienne pole magnetyczne, niezależnie od tego,
    jak daleko od niego ładunek się znajduje ;).
  • 14.08.06, 22:45
    zbig44 napisał:
    | robakks napisał:

    || Dla teoretyka fizycznych zdarzeń ważny jest moment czasowy od którego
    || rozpoczyna się emisja zaburzenia magnetycznego i elektromagnetycznego.
    || Proponuję rozważania w tym temacie (magnetyzm) rozpocząć od takiego
    || eksperymentu myślowego:
    || Z katody K został wyrzucony pojedynczy elektron w stronę anody A.
    || I co? :o)
    || Leci, leci, leci... i co? ;-)

    | I nic... w końcu doleci, nie ;-)
    |
    | zapomnijmy pzrez moment o anodzie i katodzie,

    OK. zapomninam na chwilę. :)

    | odprężmy się i wyobraźmy sobie, że jest tylko elektron i "gapiący się nań"
    | fizyk doświadczalny, zoopatrzony i zapatrzony w nieodzowne mierniki pola
    | magnetycznego i elektrycznego (jeden w lewej, drugi w prawej ręce -
    | hi...hi...;)
    | załóżmy, ze elektron porusza się dla tego obserwatora ze stałą prędkością:
    |
    | elektron wędrując w próżni wytwarza w niej zmienne pole elektryczne
    | (przesuwa się ono wraz z elektronem, tzn. jego natężenie w każdym punkcie
    | przestrzeni ulega zmianie: gdy elektron się do nas zbliża, fizyk zmierzy
    | elektrometrem trzymanym w prawej dłoni coraz większe natężenie jego pola
    | elektrycznego, a gdy oddala - coraz mniejsze);
    |
    | zmienne pole elektryczne powoduje powstanie wirowego pola magnetycznego
    | wokół kierunku ruchu elektronu;
    | zatem, gdy będzie on przelatywał obok fizyka, wskazówka magnetometru
    | w lewej ręce (zgodnie z regułą, hi, hi ;) fizyka gwałtownie się wychyli ^
    |
    | jednak, co ciekawe, w układzie odniesienia związanym z samym elektronem
    | (gdy nasz fizyk dosiądzie go oklep), pole elektryczne jest niezmienne
    | (nic dziwnego, fizyk "siedzi" sobie na elektronie, którego ładunek
    | elektryczny jest stały, a to on w końcu "generuje" pole elektryczne);
    | zatem nie może powstać w nim żadne pole magnetyczne (tym razem magnetometr
    | nic nie zmierzy :-)
    |
    | to ci dopiero łamigłówka - pole raz jest a raz go ni ma, w zależności
    | od punktu siedzenia, hi...hi... ;)
    |
    | oznacza to, że nawet w realu istnienie lub nie najbardziej nawet
    | fundamentalnych z bytów (do jakich należą pola magnetyczne) zależą
    | od naszego widziMIsię widziCIsię, a co dopiero takie abstrakcje,
    | jak liczby pierwsze bądź drugie ;-)
    | --
    | ^(no może z tym gwałtem to przesada, pole magnetyczne nie tworzy jakiegoś
    | zerowymiarowego naleśnika wokół ładunku; jeśli fizyk mierzy zmienne pole
    | elektryczne, to zmierzy zarazem zmienne pole magnetyczne, niezależnie od
    | tego, jak daleko od niego ładunek się znajduje ;).

    Hahaha :)
    Tośmy sobie pożartowali i polatali na elektronie a teraz przypominnam
    sobie to o czym mieliśmy na moment zapomnieć mianowicie o anodzie A
    i katodzie K.
    Układ jest prosty:
    K<---odległość 1 m--->A (+U)
    Pomiędzy katodą K i anodą A występuje różnica potencjałów 10.000 V
    Z bańki w której znajdują się elektrody odpompowano powietrze tworząc
    techniczną próżnię.
    Wystrzelony z katody pojedynczy elektron pokonuje drogę 1 m.
    Jaką długość fali będzie posiadała fala elektromagnetyczna
    wytworzona przez ten pojedynczy elektron i od czego ta długość
    fali zależy? :-)
    --
    Edward Robak*
    free-pl-prawdy
  • 17.08.06, 13:41
    dobra wsadźmy ten elektron między elektrody, wówczas nie porusza się ruchem
    jednostajnym, a przyśpiesza; zwiększając energię kinetyczną nie promieniuje;
    (żeby wypromieniować, musi ją stracić;)

    Szanownemu Panu chodzi zatem zapewne o tzw. promieniowanie hamowania przy
    uderzeniu w anodę (rentgenowskie) z maksimum energii fotonu h/(lambda/c)=1000eV;

    "dosiadając" elektronu poruszającego się ze stałą prędkością, wprowadzamy w
    istocie spoczynkowy układ odniesienia, a w takim elektron nie może
    wypromieniować żadnej energii w postaci fali EM;
    fala EM nie znika przy zmianie układu inercjalnego (ani się z tego powodu nie
    pojawia z niczego);
    Szanowny Pan jednak pytał o wytwarzane POLE MAGNETYCZNE :-)

    > czy strumień elektronów w technicznej próżni (np. w bańce kineskopu)
    > także wytwarza pole magnetyczne? :)

    na co udzieliłem odpowiedzi twierdzącej;
  • 17.08.06, 16:43
    zbig44 napisał:

    | dobra wsadźmy ten elektron między elektrody, wówczas nie
    | porusza się ruchem jednostajnym, a przyśpiesza; zwiększając energię
    | kinetyczną nie promieniuje; (żeby wypromieniować, musi ją stracić;)
    |
    | Szanownemu Panu chodzi zatem zapewne o tzw. promieniowanie hamowania
    | przy uderzeniu w anodę (rentgenowskie) z maksimum energii fotonu
    | h/(lambda/c)=1000eV;
    | "dosiadając" elektronu poruszającego się ze stałą prędkością, wprowadzamy
    | w istocie spoczynkowy układ odniesienia, a w takim elektron nie może
    | wypromieniować żadnej energii w postaci fali EM;
    | fala EM nie znika przy zmianie układu inercjalnego (ani się z tego
    | powodu nie pojawia z niczego);
    | Szanowny Pan jednak pytał o wytwarzane POLE MAGNETYCZNE :-)

    || czy strumień elektronów w technicznej próżni (np. w bańce kineskopu)
    || także wytwarza pole magnetyczne? :)

    | na co udzieliłem odpowiedzi twierdzącej;

    A JA myślę Szanowny Panie, że w tych rozważaniach nie powinno się
    zapominać o cechach elektronu który poza tym, że posiada własny
    moment magnetyczny którym modyfikuje swoje zewnętrze to także
    posiada ładunek elektryczny oraz masę.
    Czy pańskim zdaniem przelot elektrona (-) z katody K do anody A
    nie zmienia pól elektrycznych w podobny sposób jak zmienia
    pole magnetyczne?
    Gdyby tak było to mielibyśmy do czynienia z dwoma rodzajami fal:
    zaburzenie elektromagnetyczne związane z samym przelotem elektrona
    oraz energię wyzwoloną podczas uderzenia w luminofor.
    Zgadzasz się Pan z tym? :-)
    Przesłanką może być fakt, że anteny nadawcze fal e-m dobiera się
    pod względem długości (odbiorcze zresztą też). ;)
    --
    Edward Robak*
    free-pl-prawdy
  • 13.11.05, 18:47
    matylda: <<w słowniku znalazłam, że to punkt, w którym schodzą się linie pola
    magnetycznego, a Pani w szkole mówi, że te linie są zamknięte, to jak mogą się
    schodzić?>>

    1) nie istnieje ładunek magnetyczny (gdyby istniał, nazwalibyśmy go
    np. "monopolem magnetycznym"), który podobny by był do elementarnego ładunku
    ujemnego (jaki ma elektron) lub dodatniego (jaki ma proton)...
    dlatego biegun magnetyczny to w praktyce dość umowne miejsce, z którego
    wychodzą linie sił pola magnetyznego (biegun N) lub do którego wchodzą (biegun
    S)

    2) biegun może mieć spore rozmiary, jednak nie obejmuje połowy sztabki, a
    praktycznie tylko jej koniec...
    dlaczego? ano dlatego, że linie sił pola magnetycznego specjalnie ustawione są w
    magnesie równolegle do jego scianek (poprzez odpowiednie "namagnesowanie")

    3) magnes możesz sobie wyobrazić jako zbudowany z mniejszych magnesików
    zetkniętych na przemian swoimi przeciwnymi biegunami: N-S|N-S|N-S|N-S|N-S...
    wewnątrz tego ciągu linie sił pola praktycznie nie będą wychodzić poza ścianki
    tak sklejonego magnesu; w ten sposób ich moce zsumują sie (mówimy, że natężenia
    linii sił pola magnetycznego zsumują się - to tak jakby stały się mocniejszymi
    linami) i tak "wzmocnione" wyjdą na obu końcach łącząc się po łukach
    poprzez otaczające magnes powietrze jak na rysunku
    elektromag.webpark.pl/dwa_pliki/image002.jpg

    4) biegunem jest cała zatem "praktycznie" jedna płaszczyzna (koniec magnesu), z
    której wychodzą (lub druga - ta przeciwległa), do której wchodzą linie sił
    pola...


    5)matylda: <<Ale nadal interesuje mnie historia "bieguna magnetycznego". I jak
    np.
    zdefiniować oddziaływanie magnesów nie używając tego pojęcia. >>

    Dość prosto: pętle z prądem wytwarzają wokół pole magnetyczne, którego linie
    z jednej strony pętli wędrują na drugą, same przy tym zamykają się w pętle;
    wwwnt.if.pwr.wroc.pl/kwazar/mtk2/fizycy/126801/index.1.jpg

    jeśli teraz zbliżymy do siebie 2 takie pętle, to "oszukamy" ich linie pola
    magnetycznego
    i połączą się one ze sobą, co spowoduje "rozerwanie" dotychczowych pętli i
    sklejenie "rozerwanych" linii sił pola magnetycznego w nowe pętle przechodzące
    przez obie pętle z prądem... można dodawać kolejne pętle
    www.mojaenergia.pl/uimages/pfkman/magnetyzm/polemzwojnicy.gif

    zwykły magnes składa się z ogromnej liczby takich posklejanych ze sobą (m.in.
    siłami tych linii magnetycznych) w uporządkowany sposób pętli prądowych (tworzą
    je m.in. elektrony na orbitach atomów)

    --
    wykorzystałem ilustracje przytoczone przez dev32
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=31812633&a=31889692
  • 13.08.06, 18:18
    Telegrafię przewodową zawdzięczamy... elektromagnesom:

    'W 1840 roku Morse uzyskał patent na telegraf (2-bitowy :-).
    Ciekawe, że w 1832 r. dr Charles T.Jackson z Bostonu prezentował
    elekromagnes zdobyty w Europie. Później twierdził on, że idea telegrafu
    jest jego własna i że przekazał ją Morse'owi na pokładzie "Sully" w drodze z
    Francji do USA.

    Co również ciekawe, Morse uruchomił swój telegraf już w 1838 r., a patent
    został na jego prośbę opóźniony, bo próbował sobie zapewnić wcześniej prawa
    patentowe w Europie. Bez powodzenia - i nic dziwnego:

    W 1837 r. w Europie opatentowano 5-igłowy telegraf Wheatstone'a (5-bitowy :-).

    Jednocześnie Charles Wheatstone we wspłpracy z Great Western Railroad
    zbudował 13-milową linię takiego telegrafu w Londynie.

    Wiąże się z tym pewne anegdotyczne zdarzenie:

    Pewnego ranka na perzedmieściach Londynu znaleziono trupa kobiety,
    a wcześniej widziano mężczyznę opuszczającego jej dom;
    okazało się, że podobny osobnik wsiadł do osobowego pociągu do Londynu;
    zatelegrafowano i ujęto go na dworcu w Londynie, gdy wysiadał z pociągu;
    ciekawe, że wystąpiły kłopoty ze zrozumieniem rysopisu mordercy;
    5-bitowy telegraf mógł objąć jedynie 31 znaków - zrezygnowano w nim z litery Q;
    komunikat zawierał zdanie: "jest ubrany jak Kwaker" (zamiast "Quaker");
    długo trwało zanim telegrafista domyślił się, co znaczy ów "Kwaker";

    W 1844 roku Morse uruchomił linię telegrafu z Waszyngtonu do Baltimore,
    z czym wiąże się kolejna anegdota:

    Na konwencie Demokratów w Baltimore, niejaki Silas Wright został nominowany
    na wiceprezydenta z ramienia tej partii; współpracownik Morse'a
    Alfred Vail zatelegrafował do Morse'a, który powiadomił Wrighta, a ten
    odrzucił nominację i po paru minutach Vail zaprezentował to na konwencie;
    nikt mu nie uwierzył i wysłano specjalną delegację do Waszyngtonu :-)

    Nota bene nie tylko telegraf, ale nawet słynny alfabet Morse'a nie jest tak do
    końca jego autorstwa (chociaż sama idea takiego alfabetu należy
    najprawdopodobniej do niego): powinien on się na dobrą sprawę nazywać raczej
    alfabetem Vaila, który go opracował dobierając najczęściej używane litery
    alfabetu do najprostszych znaków tego znanego kodu.'
  • 01.10.06, 15:39
    <<22 September 2006

    A magnet will encounter no electromagnetic braking force while inside a
    superconducting tube, predict physicists in Brazil. This is exactly the
    opposite of what occurs in a popular classroom demonstration involving a tube
    made out of a normal conductor such as copper.

    Faraday’s and Lenz’s laws can be demonstrated by dropping a powerful neodynium
    magnet through a copper tube. The magnet takes about 25 s to fall through a two-
    meter-long tube -- compared to less than 1 s for a non-magnetic object.

    Many students are probably left wondering how the magnet would behave in a
    superconducting tube. Yan Levin and Felipe Rizzato at Brazil’s Federal
    University of Rio Grande do Sul have the answer: The magnet will fall freely as
    long as it is about one pipe-radius into the pipe, otherwise it does feel a
    force due to boundary effects (arXiv.org). But actually doing the experiment
    could be tricky because the calculations suggest that work must be done to get
    the magnet inside the tube in the first place.

    Levin explained that the magnet induces electrical currents within the walls of
    the superconducting tube, which in turn create a magnetic field inside the
    tube. However, the symmetrical nature of the magnetic field means that it
    exerts no force on the magnet. This is true even when the the magnet is moving
    because the lack of electrical resistance in the tube means that the
    symmetrical magnetic field can simply follow the magnet as it falls with zero
    dissipation of kinetic energy.

    Levin told physicsweb.org that free fall will occur in tubes made of ideal
    conductors and superconductors – which have fundamentally different magnetic
    properties. Levin admitted that “in the case of normal type II superconductors
    there will be some other effects such as flux pinning of the magnetic field,
    which we have not taken into account in our calculations”. These effects could
    result in a small braking force.

    Free fall appears to contradict previous calculations by the Brazilians, which
    suggest that the magnet should not move at all inside a pipe made of
    superconducting material (Am J Phys 74 815). For tubes made of conventional
    conductors such as copper, the braking force on a magnet is proportional to its
    velocity and the magnet very quickly reaches its terminal velocity inside the
    tube. The calculations also predict that the terminal velocity is proportional
    to the electrical resistivity of the pipe. Superconductors have zero
    resistivity, and therefore the magnet should stay put.

    “The physics of the two systems are very different”, explained Levin, “As the
    resistivity of the metal goes down, the induced currents will no longer decay
    quickly and the self-induction effects can no longer be ignored -- as was done
    in our Am J Phys paper”. Indeed, the terminal velocity should reach a minimum
    value as the tube crosses over from being a normal to an ideal conductor.

    Levin and Rizzato have also concluded that a superconducting tube of finite
    length is a excellent magnetic shield, which could be exploited in the design
    of superconducting quantum interference devices (SQUIDs).>>
    physicsweb.org/articles/news/10/9/13/1
    --
    David Deutsch - "Fabric of Reality"
    Jak długo jeszcze Prószyński i S-ka będą zwlekać z wydaniem zamówionego przez
    siebie i już od lat dawno gotowego polskiego przekładu?
  • 01.10.06, 15:41
    <<Superconducting pipes and levitating magnets
    Authors: Yan Levin, Felipe B. Rizzato
    Subj-class: Classical Physics; General Physics; Superconductivity

    Motivated by a beautiful demonstration of the Faraday's and Lenz's law in which
    a small neodymium magnet falls slowly through a conducting non-ferromagnetic
    tube, we consider the dynamics of a magnet falling through a superconducting
    pipe. Unlike the case of normal conducting pipes, in which the magnet quickly
    reaches the terminal velocity, inside a superconducting tube the magnet falls
    freely. On the other hand, to enter the pipe the magnet must overcome a large
    electromagnetic energy barrier. For sufficiently strong magnets, the barrier is
    so large that the magnet will not be able to penetrate it and will be suspended
    over the front edge. We calculate the work that must done to force the magnet
    to enter a superconducting tube. The calculations show that superconducting
    pipes are very efficient at screening magnetic fields. For example, the
    magnetic field of a dipole at the center of a short pipe of radius $a$ and
    length $L \approx a$ decays, in the axial direction, with a characteristic
    length $\xi \approx 0.26 a$. The efficient screening of the magnetic field
    might be useful for shielding highly sensitive superconducting quantum
    interference devices, SQUIDs. Finally, the motion of the magnet through a
    superconducting pipe is compared and contrasted to the flow of ions through a
    trans-membrane channel.>>

    pełny tekst:
    arxiv.org/pdf/physics/0609141
    --
    David Deutsch - "Fabric of Reality"
    Jak długo jeszcze Prószyński i S-ka będą zwlekać z wydaniem zamówionego przez
    siebie i już od lat dawno gotowego polskiego przekładu?
  • 14.12.16, 12:13
    Tutaj znajdziesz sporo informacji odnośnie magnetyzmu. Nie do końca wiem czego dokładnie szukasz, więc wstawiam link do całego działu magnetyzmu. Pozdro :)

    fizyka.uniedu.pl/category/magnetyzm/
  • 12.01.17, 23:12
    Watek sprzed ponad dekady, ale... W temacie magnetyzmu robi sie coraz ciekawiej. Zaserwuje na poczatek odkrycie Pinopy, który chyba pierwszy wpadl na to, ze bieguny jednoimienne sie przyciagaja, a róznoimienne odpychaja (wyglada na herezje, prawda?):
    nasa_ktp.republika.pl/Magnet_oszustwo.html
    Ponadto Pinopa na swojej stronie pinopa.republika.pl przedstawia wiecej tematów zwiazanych z magnetyzmem, np: "Magnetyczne wiry - jak one oszukują", czy "Magnesowanie - jego wpływ na masę".

    Mówi tez o tym (przyciaganie i odpychanie biegunów) Bill Gaede
    www.youtube.com/watch?v=NbrvYDbmbJA
    Oraz sporo rzeczy, których chyba nikt wczesniej nie widzial, na filmach osobnika pod xywa "Theoria Apophasis"
    www.youtube.com/watch?v=h9S3ikiL3Ow
    www.youtube.com/watch?v=uJi_2Viexng
    www.youtube.com/watch?v=335cF3P-8n8
    i wiele innych tego autora

    --
    Są rzeczy na niebie i na ziemi, o których nawet Stanisławowi Lemowi się nie śniło
    There are more things in heaven and on earth, which even Stanislaw Lem never dreamed of

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.