2010-02-05 Dr Lucyna Kulińska
Zapomnij o Kresach
"O ile zbrodnie popełnione w czasie wojny przez Rosjan – komunistów
i Niemców – hitlerowców zostały stosunkowo dobrze rozpoznane i
opisane przez historyków i politologów, o tyle badanie przestępstw
popełnianych przez członków mniejszości narodowych zamieszkujących
Rzeczpospolitą idzie opornie. Trudno się z tym pogodzić, gdyż
popełnione przez ukraińskich nacjonalistów z OUN–UPA przy pomocy
ukraińskich chłopów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zbrodnie
pochłonęły w czasie okupacji ok. 200 tys. osób narodowości polskiej,
ormiańskiej, czeskiej, a ludobójstwo Polaków poprzedził straszny
mord na kresowych Żydach.
Wiedza Polaków o dawnych wschodnich województwach Rzeczypospolitej
jest dzisiaj nikła. Obco i abstrakcyjnie brzmi samo słowo „Kresy”.
Wraz z ostatnimi odchodzącymi z tego świata ich mieszkańcami umiera
w Polsce zaniedbywana przez polityków i większość intelektualistów
pamięć o tych ziemiach. A była to kraina czarowna, bogata urodą
przyrody i różnorodnością mieszających się nacji i religii,
spinanych przez wieki klamrą kultury polskiej. W niepamięć odpływa
wiedza o ponad 600-letniej tradycji wspólnego bytowania Polaków –
Mazurów i Ukraińców – Rusinów. Zostało ono brutalnie i ostatecznie
przerwane w latach II wojny światowej. Kilka wojennych lat
zniweczyło budowlę wznoszoną przez wielki ciąg kresowych pokoleń…
Tak strasznego dzieła nie mógłby dokonać w pojedynkę żaden, nawet
najbardziej zagorzały wróg, ale kiedy w szeregu stanęli Rosjanie,
Niemcy i wrogie mniejszości narodowe, los kresowych Polaków został
przesądzony. Wszystkie te siły dążyły do unicestwienia, a w
najlepszym wypadku radykalnej dezintegracji terytorium
Rzeczypospolitej i pozbycia się z tych ziem Polaków. Metody były
różne: wywózki na Wschód i do Rzeszy, eksterminacja w więzieniach i
obozach koncentracyjnych i w końcu najokrutniejsza – masowe
ludobójstwo dokonane przez oddziały OUN–UPA. Ostatnim akordem
depolonizacji Kresów stało się wypędzenie ocalałych, nazywane
cynicznie „dobrowolną repatriacją”. Cynicznie – bo jak można
się „repatriować” z własnej ojczyzny?
O ile zbrodnie popełnione w czasie wojny przez Rosjan – komunistów i
Niemców – hitlerowców zostały stosunkowo dobrze rozpoznane i opisane
przez historyków i politologów, o tyle badanie przestępstw
popełnianych przez członków mniejszości narodowych zamieszkujących
Rzeczpospolitą idzie opornie. Trudno się z tym pogodzić, gdyż
popełnione przez ukraińskich nacjonalistów z OUN–UPA przy pomocy
ukraińskich chłopów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zbrodnie
pochłonęły w czasie okupacji ok. 200 tys. osób narodowości polskiej,
ormiańskiej, czeskiej, a ludobójstwo Polaków poprzedził straszny
mord na kresowych Żydach1. Mało znane w Polsce są też zbrodnie
nacjonalistów litewskich, których symbolem stały się podwileńskie
Ponary.
Zapomnieć o Kresach…
Gdzie jest Twój brat, Abel? Zawołał Bóg do Kaina…
Po masowym „bratobójstwie” dokonanym na Polakach kresowych przez
banderowców w czasie ostatniej wojny nigdy pytanie to nie zostało
wypowiedziane wystarczająco głośno. Kainowe piętno przykryte
misternie laurem bohaterstwa narodowego niespecjalnie musi
przeszkadzać naszym ukraińskim braciom, zwłaszcza że i „potomków
Abla” skutecznie oddalono z własnego podwórka… Ale są ludzie,
którzy każdego dnia milcząco przeżywają od nowa ten sam koszmar na
zawsze pozostający we wspomnieniach i co dnia zadają sobie to samo
pytanie: Dlaczego? Dlaczego solidarna, ugruntowana na wzajemnej
tolerancji i szacunku zgodna współ egzystencja wielonarodowej i
wielokulturowej społeczności Kresów została tak brutalnie zakończona?
Najnowszy reportaż zrealizowany przez magazyn Wiedza i Życie „Inne
Oblicza Historii” i Telewizję Sudecką to żywy dokument zbrodni,
pełen bolesnych wspomnień i przerażających obrazów mordu dokonanego
na ludności polskiej przez UPA. To przejmujące relacje ludzi,
których trzeba wysłuchać dla odkrycia prawdy o Kresach…
Film ukaże się jako dodatek do najnowszego wydania magazynu Wiedza i
Życie „Inne Oblicza Historii” i dostępny będzie na terenie całego
kraju od 12 lutego 2010.
Prapremiera filmu 13.02.2010 odbędzie się w Centrum Kultury i
Turystyki w Walimu – sala kinowa godzina 16.00.
Premiera filmu 13.03.2010 podczas konferencji historycznej: Ukraina-
Polska, organizowanej przez Stowarzyszenie Warsztaty Idei Obywateli
Rzeczypospolitej. Poznań, Pałac Działyńskich
Co do odpowiedzialności za ludobójstwo kresowe, spory dotyczyć mogą
jedynie podziału win między różnymi ukraińskimi formacjami
nacjonalistycznymi. Wykonawcami byli w większości prości,
niewykształceni chłopi, często sąsiedzi Polaków, nierzadko siłą
wciągani do OUN i UPA, ale za ich plecami kryli się prawdziwi
winowajcy – nacjonalistyczna ukraińska inteligencja, greckokatoliccy
księża, nauczyciele, występujący częstokroć w niemieckich mundurach,
jak Roman Szuchewycz – dzisiejszy „bohater Ukrainy” czy członkowie
SS Galizien, dziś honorowani jako „bojownicy o wolność Ukrainy”.
Wydaje się, że główną przyczyną wysokich strat polskich był czynnik
psychologiczny. Polacy, żyjący od wieków wśród swych sąsiadów
Ukraińców, powiązani z nimi dobrymi stosunkami sąsiedzkimi, często
przyjaźnią i więzami rodzinnymi, musieli w krótkim czasie przełamać
w swojej świadomości stereotyp gotowego do współpracy sąsiada,
przyjaciela czy powinowatego, aby ujrzeć w nim niosącego śmiertelne
zagrożenie wroga. W wielu wypadkach do takiej przemiany nie doszło.
Ludzie oszukiwali się, że wieści o rzeziach dotyczą jakichś innych
wiosek, gdzie być może Polacy coś zawinili ukraińskim sąsiadom.
Ginęli zdumieni i przerażeni tym, że męczeńska śmierć spotyka ich z
ręki dobrego znajomego czy krewnego. Nadzieja na siłę więzi
rodzinnych okazywała się bowiem zawodna, bo rozkazy OUN–UPA
obejmowały karanie śmiercią Ukraińców odmawiających zabicia swych
polskich krewnych lub ukrywających Polaków. Poza tym ofiarami OUN i
UPA zostały też dziesiątki tysięcy samych Ukraińców, którzy nie
myśleli tak jak oprawcy lub przeciwstawiali się ich rozkazom.
Większość współczesnych Polaków, którzy posiedli pewną wiedzę o tym
ludobójstwie, nie wie, gdzie szukać sprawców. Nie zdają sobie
sprawy, że byli nimi jedynie nacjonaliści ukraińscy zamieszkujący
terytorium Polski przedwrześniowej (obywatele polscy do roku 1945),
stanowiący nie więcej niż 1–3% Ukraińców w ogóle. Ukraińcy zza
Zbrucza – Kijowianie nie mieli z tymi mordami nic wspólnego. Co
więcej, ci ostatni udzielali schronienia i pomocy polskim
uciekinierom z ogarniętego mordami Wołynia i sąsiednich powiatów
Małopolski Wschodniej. Dziś banderowcy, chcąc ukryć swą straszliwą
zbrodnię, starają się przez propagowanie kultu UPA i Bandery na
całej Ukrainie obarczyć odpowiedzialnością wszystkich Ukraińców.
Do dziś trudno Polakom pogodzić się z rozkazami przywódców OUN–UPA
nakazującymi „wycinanie wszystkich Polaków w pień”,
mordowanie „obcych” współmałżonków i wspólnych dzieci. Nie do
pojęcia jest obdzieranie przez banderowców ludzi ze skóry,
masakrowanie ciężarnych kobiet, nabijanie malutkich dzieci na
sztachety płotów czy wrzucanie ich żywcem do podpalanych domostw i
studni. To nakazuje ponuro zadumać się nad kondycją człowieczeństwa.
Jaka szaleńcza ideologia, jaka żądza ziemi i mienia sąsiadów skłonić
może ludzi do tak strasznych czynów? Czy wolno dopuścić, by znowu
odżyła?
(...)