Co robią Ukrainki, które mieszkają w Warszawie? Śpiewają
Ewa Wołkanowska 2010-09-12, ostatnia aktualizacja 2010-09-10 20:14
<<Można je było spotkać pod Pałacem Kultury, na Polu Mokotowskim i skwerze przy ul. Kubusia Puchatka. Grupa Ukrainek pracujących w Warszawie spotykała się latem, by wspólnie śpiewać. Będą to też robić jesienią
Do cerkwi zawsze ubierają się elegancko. Biała bluzka, spódnica za kolano. Koniecznie biżuteria i delikatny makijaż. Przez ubiór okazuje się szacunek. Msza u bazylianów na Miodowej kończy się kwadrans po 12. Czekają na siebie przy drzwiach. Zamieniają kilka słów, chwalą fryzury. A potem biorą się pod ręce i idą śpiewać.
Spotykają się zazwyczaj w siedzibie Centrum Powitania, instytucji pomagającej imigrantom. Siadają dookoła stołu, robią herbatę. Już po chwili śpiewają. Maria intonuje piosenkę o matce, która bije brzozowym bacikiem córkę za to, że ta spotyka się z młodym rekrutem. Nadia, Myrosława i Lilia podchwytują melodię i dopowiadają, jak córka radzi sobie z zakazami matki: chodzi na palcach, polewa wodą skrzypiące drzwi i wymyka się na spotkanie z ukochanym. Wasyl, który z powodu wąsów przypomina stereotypowego Kozaka, na rolce papieru kuchennego ustawia aparat fotograficzny. I dołącza się do piosenki o młodym chłopaku, który poszedł na wojnę, smutnym sercu matki i tęskniącej dziewczynie. Nadia nagle zaczyna smutną pieśń o rybakach, którzy z morskich fal wyłowili młodą dziewczynę, ratując jej życie. Nie cieszy ją jednak, że wyrwano ją z objęć śmierci, bo nie ma z kim dzielić życia. - To o mnie - wzdycha jedna z kobiet.
Letnie spotkania dla Ukrainek zorganizowała nieformalna grupa Rozśpiewania Warszawskie. To osoby różnych zawodów, w różnym wieku, które lubią śpiewać. To ich można było zobaczyć na Polach Mokotowskich. W tym roku do wspólnego śpiewania zaprosili pracujące w Warszawie Ukrainki. Śpiewali w siedzibie Centrum, w podziemiach cerkwi grecko-katolickiej, zdarzyło się im bywać również pod Pałacem Kultury. - Kobiety, które często wstydzą mówić po ukraińsku na ulicach, zaczęły na nich śpiewać - cieszy się Justyna Orlińska, która od ponad roku chodzi na wspólne śpiewanki. - Chcieliśmy zaktywizować Ukrainki i pokazać im, że mogą w Warszawie normalnie żyć.
Uczestniczki projektu często od lat żyją w dwóch światach. Zostawiają na Ukrainie rodzinę, a pracują w Polsce. Rzadko w swoim zawodzie - zazwyczaj sprzątają, opiekują się dziećmi lub starszymi osobami. Tam są bliscy, tu pieniądze. - Na jedno ze spotkań przyszła pani, która powiedziała, że wprawdzie nie umie śpiewać, ale tak bardzo tęskni za ludźmi z Ukrainy, że chce z nami posiedzieć. Przez jeden dzień w tygodniu poczuć się jak w ojczyźnie - opowiada Justyna Orlińska.
W organizacji spotkań dla Ukrainek pomogła Rozśpiewaniom Warszawskim fundacja Forum Różnorodności. Pieniądze dała Fundacja Bankowa im Leopolda Kronenberga.
Jesienią znów planują spotkania. W niedzielę o godz. 13.15 w Muzeum Etnograficznym przy Kredytowej 1 odbędzie się koncert pieśni ukraińskich w wykonaniu Ukrainek i pozostałych uczestniczek projektu. Wstęp wolny.>>
Zdjęcia i relacje ze spotkań na
blogu
Więcej...