Dodaj do ulubionych

Rosja nie wygrałaby wojny z Polską

20.11.09, 00:15
Sława!
www.rp.pl/artykul/392884_Rosja_nie_wygralaby_wojny_z_Polska_.html
Rosja nie wygrałaby wojny z Polską
Piotr Zychowicz 16-11-2009, ostatnia aktualizacja 16-11-2009 17:14
Ostatnio Kreml przeprowadził symulację nuklearnego ataku na wasz
kraj! To niebywałe! A mimo to wasz premier cały czas mówi o poprawie
stosunków z Moskwą — zdumiewa się rosyjski obrońca praw człowieka w
rozmowie z Piotrem Zychowiczem


autor zdjęcia: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
Władimir Bukowski w 2005 roku
+zobacz więcejSkomentuj

Dmitrij Miedwiediew potępił sowieckie czystki z 1937 roku. Wiele
osób w Polsce było bardzo zaskoczonych i chwaliło rosyjskiego
prezydenta.

Władimir Bukowski: Nie ma za co, bo to tylko gra. Miedwiediew nie
jest niezależnym człowiekiem, nie jest prawdziwym prezydentem. On
został mianowany na prezydenta. W reżymie panującym obecnie w Rosji
ma specyficzną funkcję. Ma reprezentować rzekomą liberalną twarz
reżymu. Zwodzić ludzi. To, co mówi, nie ma więc żadnego znaczenia.
To tylko słowa. Miedwiediew lubi opowiadać, że w kraju powinno być
więcej demokracji, że sądy powinny być niezależne i tym podobne.
Miedwiediew i Putin – to stara gra w złego i dobrego policjanta. Nie
nabierajcie się na to.

Dla kogo prowadzona jest ta gra?

Oczywiście, aby zmylić Zachód oraz rosyjskich intelektualistów,
którzy są sfrustrowani brakiem demokracji i wolności w ich państwie.
Słyszą takie rzeczy, ekscytują się nimi, i dzięki temu siedzą cicho
i spokojnie. Nie występują przeciw reżymowi, bo uważają, że jest w
nim liberalny nurt, który może kiedyś dojść do głosu. Mogą sobie
powiedzieć: skoro nasz prezydent mówi takie rzeczy, to nie jest
wcale tak źle. Sytuacja się poprawi. Choć to oczywiście mrzonki.

Słowa Miedwiediewa mogą niektórym przypominać rok 1956 i referat
Chruszczowa.

To prawda. Jeżeli uważnie przeanalizować to, co powiedział, to
rzeczywiście widać, że on mówi Chruszczowem. Że jego wypowiedź była
w duchu słynnego referatu z XX Zjazdu. Czyli że w roku 1937 doszło
do godnych ubolewania „błędów i wypaczeń”, ale nie powinny one
przysłaniać wielkich zdobyczy i sukcesów Związku Sowieckiego. Tak
czy inaczej reżym Putina nawiązuje do tradycji sowieckiej. Czasami
do stalinowskiej, czasami do chruszczowowskiej.

Czym jest więc państwo znajdujące się dziś pomiędzy Ukrainą a
Alaską. Rosją czy też jakimś tworem postsowieckim?

To twór postsowiecki. Sowiecka nomenklatura – po kilku latach
zamieszania na początku lat 90. – przegrupowała się bowiem,
przystąpiła do kontrofensywy i przejęła najważniejsze stanowiska w
państwie. Zarówno w świecie polityki, jak i biznesu. Działając za
kulisami, a motorem były tu sowieckie służby specjalne, komuniści
wrócili do władzy. Można powiedzieć, że jesteśmy obecnie w fazie
restauracji reżymu sowieckiego. Coś w stylu powrotu Burbonów po
krótkim okresie rządów Napoleona.

Ale przecież godłem tego kraju jest dwugłowy orzeł, jego flagą jest
trójkolorowy sztandar...

...a hymnem stary sowiecki hymn napisany przez Siergieja Michałkowa
dla Stalina. W armii nadal używa się czerwonego sztandaru, a na
ogonach samolotów bojowych maluje czerwoną gwiazdę. O tym, z jaką
historyczną schizofrenią mamy do czynienia w Rosji, najlepiej
świadczy sprawa Petersburga. Miasta, któremu przywrócono jego
prawowitą nazwę, ale które nadal jest stolicą... Okręgu
Leningradzkiego. Gdy Putin odsłaniał pomnik niesławnego szefa KGB
Jurija Andropowa, powiedział, że sowieckie organy
bezpieczeństwa „zawsze broniły interesów ludu”. Czyli także w 1937,
gdy wymordowali kilka milionów jego przedstawicieli...

Rosja nie zaatakuje Polski, bo nie ma czym. Rosyjska armia się
degeneruje i rozpada. To właściwie nie jest wojsko tylko horda
maruderów
Jak można łączyć dwie sprzeczne ze sobą tradycje, rosyjską i
sowiecką?

Taki eksperyment skutecznie przeprowadził już Józef Stalin. Gdy w
1941 roku zaczęła się wojna z Niemcami, sowieccy żołnierze masowo
przechodzili na stronę nieprzyjaciela, poddawali się Niemcom całymi
dywizjami. W sumie kilka milionów ludzi! To była świadoma polityczna
decyzja. Ci ludzie nie identyfikowali się z reżymem komunistycznym i
ze Związkiem Sowieckim. Wprost przeciwnie – nienawidzili go z całego
serca i chcieli jego zniszczenia. Nie zamierzali bronić kołchozów i
gułagu. Państwa, które sprowadziło na nich tak straszliwe
nieszczęścia...

Sądzi pan, że gdyby Hitler lepiej traktował Rosjan, to wygrałby
wojnę na Wschodzie?

On był zaślepiony przez swoją ideologię, uważał Słowian za podludzi
i nie wykorzystał antysowieckiego nastawienia Rosjan i innych
narodów uciemiężonych przez Sowiety. I to go zgubiło. Hitler
niewiele różnił się od komunistów, był dogmatykiem i fanatykiem.
Wracając jednak do Stalina: on szybko zorientował się, że jeżeli
będzie walczył tylko pod sztandarem komunizmu, to przegra wojnę. Aby
się ratować postanowił więc odwołać się do znienawidzonych
rosyjskich uczuć patriotycznych. W słynnym orędziu zwrócił się do
narodu słowami „bracia i siostry”, a nie towarzysze. Rosjan, których
przez tyle lat terroryzował i ciemiężył, poprosił o pomoc. Otworzył
Cerkiew, wprowadził ministerstwa zamiast komisariatów oraz
przywrócił stopnie oficerskie i epolety. A przecież wcześniej samo
słowo oficer było wyklęte! A skoro stary gruziński bolszewik mógł w
latach 40. odgrywać rolę rosyjskiego patrioty, to dlaczego nie
mieliby tego robić teraz byli agenci KGB?

Czyli powtórka z historii?

To ta sama gra. Przy okazji opowiem panu o pewnej ciekawej historii
związanej z sowieckimi służbami i rosyjskim nacjonalizmem. Na
początku lat 90. KGB założyło, a następnie kierowało i sterowało,
najbardziej skrajnymi i szowinistycznymi organizacjami rosyjskich
nacjonalistów. Chodziło o przedstawienie „obrzydliwej twarzy
rosyjskiego ludu”, złych instynktów, które miały w nim drzemać. Po
co? W ten sposób chcieli zastraszyć liberalnych
intelektualistów. „Jeżeli pójdziecie za daleko w walce z sowiecką
spuścizną, jeżeli nie pójdziecie z nami na jakiś kompromis, to w
Rosji do głosu dojdzie faszyzm”.

Jak rosyjskie społeczeństwo reaguje na dziwaczną politykę
historyczną reżymu?

Ludzie są zdezorientowani. Wystarczy zajrzeć do jakiejś nowszej
encyklopedii. Za bohaterów narodu rosyjskiego uznawane są tam
postacie, których w żaden sposób nie można ze sobą pogodzić. Z
jednej strony biali generałowie Denikin, Wrangel czy Kołczak z
drugiej Lenin, Stalin, Beria czy Chruszczow. A więc śmiertelni
wrogowie, którzy reprezentowali dwa przeciwne sobie obozy. Z jednej
strony Rosjanie, z drugiej nienawidzący Rosjan bolszewicy. To
sytuacja jak z Kafki. Ostatnio reżym znalazł gdzieś szczątki
jakiegoś białego generała, sprowadził je do Rosji i pochował z
honorami. I podczas uroczystości odegrano sowiecki hymn! Dziwię się,
że ten człowiek nie wyskoczył z grobu, gdy to usłyszał!

Wyobraźmy sobie, że wsadzamy Putina i jego współpracowników do
maszyny czasu i przenosimy do roku 1919. Po której stronie by
walczyli. Białych czy czerwonych?

Oczywiście, że po stronie czerwonych! Ci ludzie wywodzą się z
sowieckich służb specjalnych. Nie ma żadnych wątpliwości, komu
sprzyjaliby podczas Wojny Domowej. Przecież to dzięki zwycięstwu
czerwonych mogli zbudować swoją pozycję i osiągnąć dzisiejsze
wpływy. Zresztą dziadek Putina był w Czeka, a ojciec w NKWD. To klan
czekistów, który od kilkudziesięciu lat zwalczał rosyjski
patriotyzm.

Dlaczego Kreml prowadzi taką dziwną grę w sprawie Zbrodni
Katyńskiej?

Bo na początku lat 90. rosyjscy politycy byli na tyle głupi, że
ogłosili dzisiejszą Rosję spadkobierczynią prawną Związku
Sowieckiego. Zrobili tak, bo dało im to pewn
Obserwuj wątek
    • eliot Re: Rosja nie wygrałaby wojny z Polską 20.11.09, 15:46
      Tu oczywiście Bukowski ma rację, wystarczy wspomnieć zeszłoroczną
      wojnę z Gruzją i zdjęcia rosyjskich żołnierzy w tenisówkach
      włóczacych się po gruzinskich opuszczonych domostwach w nadziei, że
      da się coś zwędzić. Mnie jak wiesz bardziej martwi byśmy my nie
      znaleźli się, z własnej woli, w sytuacji Gruzji: czyli wszystkie
      wyszkolone i zdatne do użytku wojska (a takich mamy raptem parę
      tysięcy...) poza krajem (w Iraku czy Afganistanie), a w kraju
      chaos decyzyjny, kompetencyjny i wykonawczy w Sztabie (jeszcze
      wiekszy niż obecnie) i brak przeszkolonych żołnierzy... (jeszcze
      większy niż obecnie...).
      --
      Eliot
      • ignorant11 Re: Rosja nie wygrałaby wojny z Polską 21.11.09, 19:04
        eliot napisał:

        > Tu oczywiście Bukowski ma rację, wystarczy wspomnieć zeszłoroczną
        > wojnę z Gruzją i zdjęcia rosyjskich żołnierzy w tenisówkach
        > włóczacych się po gruzinskich opuszczonych domostwach w nadziei,
        że
        > da się coś zwędzić. Mnie jak wiesz bardziej martwi byśmy my nie
        > znaleźli się, z własnej woli, w sytuacji Gruzji: czyli wszystkie
        > wyszkolone i zdatne do użytku wojska (a takich mamy raptem parę
        >
        tysięcy...) poza krajem (w Iraku czy Afganistanie), a w kraju
        > chaos decyzyjny, kompetencyjny i wykonawczy w Sztabie (jeszcze
        > wiekszy niż obecnie) i brak przeszkolonych żołnierzy... (jeszcze
        > większy niż obecnie...).


        Sława!

        No włąsnie udział w misjach wymusza przyspieszenie modernizacji i
        dostosowanie sie do wspołczesnych standartów cywilizowanych krajów.

        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • eliot Re: Rosja nie wygrałaby wojny z Polską 23.11.09, 15:16
          ignorant11 napisał:

          > Sława!
          >
          > No włąsnie udział w misjach wymusza przyspieszenie modernizacji i
          > dostosowanie sie do wspołczesnych standartów cywilizowanych krajów.
          >
          I to jest ta podstawowa zasługa tych wszystkich "misji". Bez nich
          ciągle byśmy tkwili w micie najsilnieszej armii w regionie. Co na
          papierze w sztabowych czy ministerialnych sprawozdaniach wygląda
          ładnie, ale rzeczywistość naszego potencjału sytułuje nas w pozycji
          gorszej niż byliśmy w 1939 r. Szczęśliwie przynależność do NATO daje
          nam szanse by to zmienić, a słabość Rosji - czas...
          Problemem ciągle jeszcze jest to by rzeczywistość, wyraźnie widoczna
          na misjach przebiła się na tyle do opinii społecznej by ta wymusiła
          na tym politycznym bydle, które nami rządzi, zmiany, które uczynią
          naszą armię uzbrojoną i zdolną do działania...
          --
          Eliot
        • eliot Rosja nie wygrałaby wojny z Polską ? 24.11.09, 13:13
          ignorant11 napisał:
          > Sława!
          >
          > No włąsnie udział w misjach wymusza przyspieszenie modernizacji i
          > dostosowanie sie do wspołczesnych standartów cywilizowanych krajów.

          Nie należy jednak lekceważyć żadnego potencjalnego przeciwnika.
          Putin przejąwszy władzę po Jelcynie przystąpił, w miarę możliwości,
          do modernizacji sił rosyjskich. Już w naszym stuleciu ogłosił jakoby
          postsowieckie wojsko rosyjskie zostało w znacznej mierze
          zmodernizowane i otrzymało nowe generacje systemów militarnych.
          W tym rzekomo: nowe rakiety z głowicami nuklearnymi (chodzi chyba o
          Buławę), łodzie podwodne, samoloty myśliwskie, helikoptery (w tym do
          walk w nocy), oraz "inteligentną" amunicje.
          Wojsku podwojono żołd, przyjęto też, że pod bronia ma być ok 1 mln
          żołnierzy (doktryna obronna z 2003 r.).
          Załamanie struktury demograficznej, oraz rynku paliw stanowiącego o
          dochodach Rosji, spowodowało, że osiągnięcie poziomu 1 mln dobrze
          wyszkolonej i wyposażonej armii stało się niemożliwe.
          Przez cały okres po upadku ZSRR udało się wprowadzić do sił
          rosyjskich jedną atomową łódź podwodną "Jurij Dołgorukij".
          Rozpoczęto też podobno budowe fregaty "Admirał Sergiej Gorszkow" -
          ale jej wejście do służby to już raczej druga połowa następnej
          dekady (lub później). Helikopter Mi-28N (zdolny do działań w nocy)
          miał się znaleźć na wyposażeniu rosyjskiej armii w ilości ok 300
          sztuk do końca przyszłego roku. W rzeczywistości sukcesem będzie
          jeśli uda się dostarczyć chociaż 50... pamietać jednak trzeba, że
          nie dysponujemy odpowiednikiem... Udało się też wyprodukować rakiety
          średniego zasięgu "Iskander", którymi Moskwa już nas parę razy
          straszyła... jednak nie wiemy jaka jest rzeczywista skala tej
          produkcji kilka czy kilkanaście sztuk...??? Problemy z "Buławą" są
          powszechnie znane...
          Wprowadzono też nowy myśliwiec bombardujący Su-34 - jest to
          konstrukcja oparta na Su-27(który uznany został za konstrukcję b.
          udaną, ale znany jest głównie z licznych katastrof - choćby na
          pokazach Air Show w Radomiu). Zapotrzebowanie zgłoszone przez
          rosyjskie lotnictwo to 220 egz. Su-34, do chwili obecnej być może
          jest ich ok 20. Tu mamy więc przewagę. Pamietać jednak trzeba, że
          Rosjanie mają duża ilość Su-24, który jest podstawowym samolotem
          uderzeniowym Rosji. Jest to jednak starsza konstrukcja z lat 60/70,
          produkowana (w różnych wersjach) od 1975/1979 r. Do tego dodać
          trzeba MiG-i różnych wersji - a w odpowiedzi posiadamy oprócz
          Jastrzebi jedynie starsze wersje (z lat 60-tych) posowieckich
          systemów p-lot... stąd moje awantury o różne wersje "tarcz"
          obronnych, czyli systemy o których pisałem (pol-fra, thaad, sm-3
          patriot).
          Pozostały jeszcze czołgi. Rosjanie dysponują obecnie czołgiem T-90,
          będącym rozwinięciem konstrukcji T-72 (podobnie jak nasz T-91
          Twardy). Jest to obecnie najnowocześniejszy czołg znajdujący się na
          wyposazeniu rosyjskiej armii. W chwili obecnej armia ta posiada ich
          ok. 300. Przeciw nim możemy wystawić 232 T-91 Twardy i 128 Leopardów
          2A4. Pamietać jednak trzeba, że Rosjanie dysponują jako czołgiem
          podstawowym 1500 egz. T-80 a 3100 egz. T-80 posiadają w rezerwie
          strategicznej... Na pociechę można dodać, że nieznany jest procent
          nadających się do użycia czołgów z tych 3100 i 1500 - przy realiach
          rosyjskich zapewne nie więcej niż 20-30 % - oraz to, że wojna z
          Gruzją pokazała, że wyposażenie w tzw. "inteligentną" amunicję można
          chwilowo włożyć między bajki. Jej ilość sprowadza się narazie
          do "ilości defiladowych". Również nowoczesne systemy komunikacji, z
          osławionym Glonassem włącznie, okazały się w tej wojnie blamażem.
          Nie znaczy to jednak, że powinniśmy naszego sąsiada lekceważyć. To
          pokazuje tylko to, że mamy czas by stosując zasady zdrowego rozsądku
          (patrz: "Doktryna Eliota") wykorzystać go by zapewnić sobie
          bezpieczeństwo, a także sobie i krajom Miedzymorza zabezpieczenie
          ich interesów.

          --
          Eliot
            • eliot Re: Rosja nie wygrałaby wojny z Polską ? 27.11.09, 11:40
              ignorant11 napisał:

              > Sława!
              >
              > Oczywiscie,ze musimy wykorzystac czas i zbudowac silna armie...
              >
              > Natomiast do adremu to frfr nie moze całosci swoich sił wysłac na
              > Polske.
              >
              > A w kwestii czołgow ciesza spyke, ale brak plotek.

              Dużo mamy tych spike'ów? Bo cena jednego to ok. 100 tys dolców...
              A co do frfrussia - to jasne, ze nie wyśla całości, po pierwszym
              laniu pozostali prosto z koszar będa sami szli (ochoczo) poddać
              się... jak w 1941... więc zostali by bez wojska...
              wink
              --
              Eliot
              • ignorant11 Re: Rosja nie wygrałaby wojny z Polską ? 27.11.09, 13:46
                eliot napisał:

                > ignorant11 napisał:
                >
                > > Sława!
                > >
                > > Oczywiscie,ze musimy wykorzystac czas i zbudowac silna armie...
                > >
                > > Natomiast do adremu to frfr nie moze całosci swoich sił wysłac
                na
                > > Polske.
                > >
                > > A w kwestii czołgow ciesza spyke, ale brak plotek.
                >
                > Dużo mamy tych spike'ów? Bo cena jednego to ok. 100 tys dolców...
                > A co do frfrussia - to jasne, ze nie wyśla całości, po pierwszym
                > laniu pozostali prosto z koszar będa sami szli (ochoczo) poddać
                > się... jak w 1941... więc zostali by bez wojska...
                > wink


                Sława!

                Na stronie MONu albo w wiki widziałem liczbe ok 300szt, ale o ile
                pamietam to ma byc ponad tysiac.

                A to oznacza tysiac ruskich czołgów i pancrów mniejsmile))

                Za sprawa samych spikeów.

                Gdzie my tylu jeńców pomiescimysmile))

                Forum Słowiańskie
                gg 1728585
                • eliot Re: Rosja nie wygrałaby wojny z Polską ? 27.11.09, 15:51
                  ignorant11 napisał:
                  > Sława!
                  >
                  > Na stronie MONu albo w wiki widziałem liczbe ok 300szt, ale o ile
                  > pamietam to ma byc ponad tysiac.
                  >
                  > A to oznacza tysiac ruskich czołgów i pancrów mniejsmile))
                  >
                  > Za sprawa samych spikeów.

                  To starczy i te 300 na początek... Spike potrzebne będą na T-90. Na
                  T-80 wystarczy chyba uzbrojenie klasyczne i rakiety poradzieckie...
                  wink
                  --
                  Eliot
                  • ignorant11 Re: Rosja nie wygrałaby wojny z Polską ? 28.11.09, 10:43
                    eliot napisał:

                    > ignorant11 napisał:
                    > > Sława!
                    > >
                    > > Na stronie MONu albo w wiki widziałem liczbe ok 300szt, ale o
                    ile
                    > > pamietam to ma byc ponad tysiac.
                    > >
                    > > A to oznacza tysiac ruskich czołgów i pancrów mniejsmile))
                    > >
                    > > Za sprawa samych spikeów.
                    >
                    > To starczy i te 300 na początek... Spike potrzebne będą na T-90.
                    Na
                    > T-80 wystarczy chyba uzbrojenie klasyczne i rakiety poradzieckie...
                    > wink


                    Sława!
                    www.wp.mil.pl/pl/strona/205/LG_59_150
                    Jak widzisz nie jest tak xle...
                    smile)

                    A m odernizacja cały czas postepuje, choc wolelibysmy zwiekszyc
                    tempo...

                    Forum Słowiańskie
                    gg 1728585
                    • eliot Re: Rosja nie wygrałaby wojny z Polską ? 30.11.09, 11:07
                      ignorant11 napisał:

                      > eliot napisał:
                      >
                      > > ignorant11 napisał:
                      > > > Sława!
                      > > >
                      > > > Na stronie MONu albo w wiki widziałem liczbe ok 300szt, ale o
                      > ile
                      > > > pamietam to ma byc ponad tysiac.
                      > > >
                      > > > A to oznacza tysiac ruskich czołgów i pancrów mniejsmile))
                      > > >
                      > > > Za sprawa samych spikeów.
                      > >
                      > > To starczy i te 300 na początek... Spike potrzebne będą na T-90.
                      > Na
                      > > T-80 wystarczy chyba uzbrojenie klasyczne i rakiety
                      poradzieckie...
                      > > wink
                      >
                      >
                      > Sława!
                      > www.wp.mil.pl/pl/strona/205/LG_59_150
                      > Jak widzisz nie jest tak xle...
                      > smile)
                      >
                      > A m odernizacja cały czas postepuje, choc wolelibysmy zwiekszyc
                      > tempo...
                      >
                      Oj moglibyśmy...!
                      Tym bardziej, że całą nasza armię(te 95 tys.) dałoby się zmieścić na
                      jednym dawnym chorzowskim stadionie (maksymalnie wlazło tam 120 tys.
                      luda) i jeszcze by sporo miejsca zostało...
                      Europa zachodnia czy Obama mogą mieć co do Rosji złudzenia, w Polsce
                      takie "złudzenia" to zbrodnia stanu...
                      Nie musimy mieć, co oczywiste, milionowej armii, ale "odwieczną"
                      strategią rosyjskiej armi było zasypywanie przeciwnika zwałami
                      trupów rosyjskich sałdatow...
                      --
                      Eliot
                      • ignorant11 Re: Rosja nie wygrałaby wojny z Polską ? 30.11.09, 12:01
                        eliot napisał:

                        > ignorant11 napisał:
                        >
                        > > eliot napisał:
                        > >
                        > > > ignorant11 napisał:
                        > > > > Sława!
                        > > > >
                        > > > > Na stronie MONu albo w wiki widziałem liczbe ok 300szt, ale o
                        >
                        > > ile
                        > > > > pamietam to ma byc ponad tysiac.
                        > > > >
                        > > > > A to oznacza tysiac ruskich czołgów i pancrów mniejsmile))
                        > > > >
                        > > > > Za sprawa samych spikeów.
                        > > >
                        > > > To starczy i te 300 na początek... Spike potrzebne będą na T-
                        90.
                        > > Na
                        > > > T-80 wystarczy chyba uzbrojenie klasyczne i rakiety
                        > poradzieckie...
                        > > > wink
                        > >
                        > >
                        > > Sława!
                        > > www.wp.mil.pl/pl/strona/205/LG_59_150
                        > > Jak widzisz nie jest tak xle...
                        > > smile)
                        > >
                        > > A m odernizacja cały czas postepuje, choc wolelibysmy zwiekszyc
                        > > tempo...
                        > >
                        > Oj moglibyśmy...!
                        > Tym bardziej, że całą nasza armię(te 95 tys.) dałoby się zmieścić
                        na
                        > jednym dawnym chorzowskim stadionie (maksymalnie wlazło tam 120
                        tys.
                        > luda) i jeszcze by sporo miejsca zostało...
                        > Europa zachodnia czy Obama mogą mieć co do Rosji złudzenia, w
                        Polsce
                        > takie "złudzenia" to zbrodnia stanu...
                        > Nie musimy mieć, co oczywiste, milionowej armii, ale "odwieczną"
                        > strategią rosyjskiej armi było zasypywanie przeciwnika zwałami
                        > trupów rosyjskich sałdatow...


                        Sława!

                        Gen Koziej twierdzi,ze lepiej jest miec mniejsza nowoczesna armie
                        niz odwrotnie.

                        Napewno nowoczesna łatwiej jest powiekszyc.

                        Zatem jak napisałes musimy mi8ec zdolnosc 10 krotnie szybszybszego
                        zabijania ich niz oni nas...

                        Forum Słowiańskie
                        gg 1728585
                        • eliot Re: Rosja nie wygrałaby wojny z Polską ? 30.11.09, 16:54
                          ignorant11 napisał:

                          > Sława!
                          >
                          > Gen Koziej twierdzi,ze lepiej jest miec mniejsza nowoczesna armie
                          > niz odwrotnie.
                          >
                          > Napewno nowoczesna łatwiej jest powiekszyc.
                          >
                          > Zatem jak napisałes musimy mi8ec zdolnosc 10 krotnie szybszybszego
                          > zabijania ich niz oni nas...
                          >
                          >
                          No właśnie!!! O tym "młócę" wszem i wobec...!
                          By nie było:
                          Szlachta na koń wsiędzie,
                          Ja z synowcem na czele,
                          i jakos to bedzie...
                          --
                          Eliot
    • eliot Wojna o Polskę...??? 27.11.09, 11:47
      To zaczyna się robić interesujące...
      A swoją drogą to ciekawe czy: gdzie dwóch się bije tam trzeci
      skorzysta
      ...????

      Boję się, znając "klasę" naszej klasy politycznej, że dostaniemy w
      dupę i tu, i tu... obym się mylił, jako forumowy czarnowidz...

      wiadomosci.onet.pl/2085588,11,francja_walczy_z_usa_o_polske_to_priorytet_polityki_obronnej_europy,item.html

      Francja walczy z USA o Polskę; "to priorytet polityki obronnej
      Europy"

      Nicolas Sarkozy
      PAP
      "Dziennik Gazeta Prawna": Walka o największy kontrakt zbrojeniowy w
      historii polskiego wojska wchodzi w decydującą fazę - akcentuje
      gazeta. Nawet 11 mld dol. może kosztować budowa nowego systemu
      obrony powietrznej i przeciwrakietowej kraju.
      Nicolas Sarkozy chce przebić ofertę USA na program obrony
      antyrakietowej Polski - pisze gazeta. Temat był wnikliwie omawiany
      podczas niedawnego spotkania szefów państw Polski i Francji w Pałacu
      Elizejskim. Sarkozy powiedział wówczas Tuskowi, że wybór przez
      Polskę projektu MBDA uważa za priorytet europejskiej polityki
      obronnej. Ważnym argumentem za tym projektem mogłyby być pieniądze.
      Nieoficjalnie wiadomo, że za MBDA zapłacilibyśmy cenę nawet o 30
      proc. niższą od patriotów.

      Szef MON Bogdan Klich jest jednak bardzo ostrożny. - Europejczycy na
      razie przedstawili ogólny pomysł. A my możemy rozpatrywać tylko
      projekty. Jak będzie projekt, to się nad nim zastanowimy - zapewnia.
      Zaś premier Donald Tusk właśnie zatwierdził umowę, która określi
      warunki stacjonowania w naszym kraju amerykańskich wojsk.
      Porozumienie ma zostać podpisane 10 grudnia. Po ratyfikacji umowy
      przez Sejm, Amerykanie będą potrzebowali 90 dni, aby przenieść
      baterię patriotów z Niemiec do Wesołej pod Warszawą - czytamy w
      publikacji "Dziennika Gazety Prawnej".


      --
      Eliot
        • eliot Re: Wojna o Polskę...??? 27.11.09, 15:14
          ignorant11 napisał:

          > Sława!
          >
          > Jak widzisz nie jest xle...
          > smile)
          >
          No dobra... to trochę na pociechę po podpisaniu rosyjsko-francuskiej
          umowy w sprawie South-Stream:

          "Putin w Paryżu, morderstwa w Moskwie "

          http://wiadomosci.onet.pl/2085823,12,media_prowokuja_straszliwy_rok_m
          orderstwa_-_rutyna_putina,item.html
          PAP, mkw/14:15
          Media prowokują: straszliwy rok; morderstwa - rutyna Putina

          Trwająca wizyta rosyjskiego premiera Władimira Putina w Paryżu
          przypada na zakończenie mrocznego dla praw człowieka w Rosji roku,
          naznaczonego przez morderstwa osób z kręgu opozycji - pisze
          dziennik "Liberation".
          W podparyskim Rambouillet odbywa się w piątek francusko-rosyjskie
          spotkanie międzyrządowe z udziałem premierów obu krajów: Francois
          Fillona i Władimira Putina. Jak zapowiadają francuskie media,
          podczas szczytu ma dojść do podpisania około 20 umów dotyczących
          różnych dziedzin, w tym energetyki, przemysłu samochodowego czy
          ochrony środowiska.

          Na innych aspektach tej wizyty skupia się "Liberation", który
          obwieszcza na pierwszej stronie: "Putin w Paryżu, morderstwa w
          Moskwie ". Swój krytyczny tekst pod adresem obecnych rosyjskich
          władz tytułuje zaś: "Korupcja, morderstwa - rutyna Putina".

          Gazeta nazywa rok 2009 "annus horibilis" (łac. "straszliwym rokiem")
          dla praw człowieka w Rosji. Przypomina serię zabójstw: od
          zastrzelenia w Moskwie adwokata i obrońcy praw człowieka Stanisława
          Markiełowa i niezależnej dziennikarki Anastazji Baburowej w styczniu
          tego roku, aż po nagłą śmierć w więzieniu prawnika Siergieja
          Magnickiego w listopadzie. Współpracownicy tego ostatniego
          utrzymują, że padł on ofiarą walki między władzami a funduszem
          inwestycyjnym, który reprezentował.

          Francuska gazeta przywołuje też przypadek rosyjskiego milicjanta
          Aleksieja Dymowskiego, który niedawno został zwolniony ze służby po
          tym, jak w serwisie internetowym YouTube oskarżył przełożonych o
          różnego rodzaju nadużycia, w tym korupcję. "Liberation" pisze, że
          ten przypadek wywołał lawinę w rosyjskim wymiarze sprawiedliwości.
          Siedmiu pracowników prokuratury umieściło potem w internecie swoje
          filmy wideo, piętnujące nadużycia w policji i sądownictwie.

          "Liberation" dodaje, że na przekór tym wszystkim przypadkom, "ci,
          którzy przyjmują dziś w Paryżu Władimira Putina wierzą,
          że "demokrację" rosyjską, cokolwiek ona zrobi, można udoskonalić". -
          Inni są jednak przekonani, że państwo bezprawia nie będzie nigdy
          dobrym partnerem - podkreśla dziennik.

          Inna francuska gazeta "Le Figaro" ujawniła ostatnio, że Francja
          sposobi się do sprzedania Rosji pięciu okrętów Mistral. Perspektywa
          dobicia tego targu niepokoi byłe republiki ZSRR, zwłaszcza Gruzję,
          która obawia się, że Moskwa użyje przeciwko niej tych okrętów.

          Chodorkowski w "Le Monde"

          - Walczę o swą wolność i prawa - powiedział odbywający karę
          więzienia były szef Jukosu Michaił Chodorkowski w wywiadzie dla
          francuskiego piątkowego dziennika "Le Monde".

          Wywiad opublikowano w czasie pobytu we Francji premiera Rosji
          Władimira Putina.

          Chodorkowski - niegdyś najbogatszy człowiek w Rosji - odbywa karę
          ośmiu lat więzienia skazany za przestępstwa gospodarcze i podatkowe.
          Obecnie prokuratura stawia mu nowe zarzuty przywłaszczenie mienia i
          prania pieniędzy. Zwolennicy Chodorkowskiego uważają, że oskarżenia
          wobec niego zostały sfabrykowane i były umotywowane politycznie.

          Zdaniem Chodorkowskiego celem drugiego procesu jest "chęć ukrycia
          nieprawidłowości, których się dopuszczono podczas pierwszego
          procesu, zamaskowania osobistych korzyści, które czerpano z
          bezprawnej likwidacji Jukosu".

          Chodorkowski zachęca w wywiadzie Francję, aby "nie traktowała
          łamania praw człowieka w Rosji jako problemu o znaczeniu
          drugorzędnym". Podkreślił, że nie chodzi tylko o niego.

          "Są jeszcze dziennikarze, adwokaci, obrońcy praw człowieka, którzy
          każdego dnia ryzykują życiem broniąc swych ideałów i walcząc o
          prawdę" - powiedział Chodorkowski.

          "Bardzo ważne jest, byśmy wiedzieli, że nie jesteśmy w próżni.
          Bardzo ważne, żeby biznesmeni i społeczność wiedzieli, co naprawdę
          dzieje się w Rosji" - powiedział Chodorkowski


          --
          Eliot
          • ignorant11 zdelegalizowac frfr 28.11.09, 10:37
            Sława!

            eliot zacytował:

            Inni są jednak przekonani, że państwo bezprawia nie będzie nigdy
            dobrym partnerem - podkreśla dziennik.


            I to jest własciwa diagnoza.

            I o tym było wiadomo juz od pierwszej wojny czeczeńskiej.

            PO prostu państwo, którego celem istnienia jest uciskanie innych
            nigdy nie bedzie krajem przyjznym dla praw człowieka nigdy nie
            bedzie krajem cywilizowanym.


            I dlatego liliputin nie moze byc traktowany jak równy LIderom
            CYWILIZOWANEGO swiata, ale jak parias.., z którym moze i koniecznosc
            wymaga robienia interesów, ale jak z dzikusem złoto za paciorki.

            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
    • eliot "Barbarzyńska wojna Moskwy" 01.12.09, 09:46
      Coś wyjątkowo na temat i w temacie...:

      wyborcza.pl/1,75477,7312062,Barbarzynska_wojna_Moskwy.html

      Barbarzyńska wojna Moskwy
      Wacław Radziwinowicz, Moskwa2009-11-30, ostatnia aktualizacja 2009-
      11-30 01:29

      Od wojny z Finlandią we wszystkich następnych wojnach moskiewscy
      generałowie stosowali tę samą taktykę zasypywania wroga górami
      trupów żołnierzy

      70 lat temu rozpoczęła się wojna radziecko-fińska, którą Rosjanie za
      poetą Aleksandrem Twardowskim nazywają niesławną, bo pamiętają z
      niej przede wszystkim bezmyślne okrucieństwo, z jakim dowódcy
      radzieccy szafowali życiem setek tysięcy żołnierzy.

      To był zaledwie początek. Później, już w czasie wojny z Niemcami i
      kolejnych wojnach toczonych przez imperium - od Afganistanu po
      Czeczenię - moskiewscy generałowie trzymali się tej samej taktyki
      zasypywania wroga górami trupów podwładnych.

      Radziecka propaganda przez lata utrzymywała, że to agresywna,
      potężna i uzbrojona po zęby Finlandia napadła w listopadzie 1939 r.
      na miłujący pokój Kraj Rad. W rzeczywistości wszystko zaczęło się od
      prowokacji przypominającej wydarzenia sprzed zaledwie trzech
      miesięcy w Gliwicach, które Hitler wykorzystał jako pretekst do
      napadu na Polskę.

      26 listopada 1939 r. major NKWD o nazwisku Akulewicz dostał rozkaz
      wystrzelenia siedmiu pocisków artyleryjskich w cel znajdujący się
      rzekomo na poligonie przy granicy z Finlandią. Dowódcy dali mu
      namiary. Wystrzelił. Trafił. W położoną po stronie radzieckiej
      wioskę Majnila. Zabił czterech żołnierzy Armii Czerwonej.

      Cztery dni później Armia Czerwona runęła na Finlandię.

      Celem Stalina było przyłączenie do imperium kraju, który stanowił
      już jego część w czasach carów. W tajnych protokołach do paktu
      Ribbentrop-Mołotow zapisano, że Finlandia to sfera wpływów ZSRR.
      Armia Czerwona dostała więc rozkaz - w dwa tygodnie zająć 80 proc.
      terytorium sąsiedniego kraju. Na walizkach przy granicy siedział już
      komunistyczny rząd Otto Kuusinena, który na radzieckich bagnetach
      miał być zainstalowany w Helsinkach.

      Moskwa skoncentrowała sześć armii - trzy razy więcej żołnierzy, niż
      mogła zmobilizować Finlandia. Przewaga ZSRR w liczbie samolotów była
      sześciokrotna. Armia Czerwona miała też pięć razy więcej dział i 80
      razy więcej czołgów.

      Nie miała jednak kożuchów, nart, ciepłych czapek, butów, konserw ani
      namiotów dla żołnierzy. Ci przy temperaturze -30 st. poszli w
      głębokie śniegi fińskiej tajgi w sukiennych płaszczach i lichych
      wojłokowych czapeczkach, tzw. budionowkach.

      Radzieccy dowódcy wpadli na szatański pomysł, by przed atakiem
      odebrać żołnierzom płaszcze. Bali się, że wojacy zawiną się w
      szynele, zakopią się w śniegu i tak przeczekają szturm.
      Czerwonoarmiści szli więc na pozycje wroga w samych bluzach. Kto
      został ranny, zamarzał w kilka minut.

      Walczyły przede wszystkim jednostki złożone z ludzi z południa ZSRR,
      nieprzywykli do mrozów Ukraińcy i poborowi z Azji Centralnej. Stalin
      nie posyłał na fiński front żołnierzy z regionów przygranicznych, bo
      bał się, że porozumieją się z wrogiem.

      Finowie byli znakomicie wyekwipowani i ciepło ubrani. Było wśród
      nich wielu zahartowanych myśliwych, wielu znakomicie jeździło na
      nartach.

      Głodna, zamarzająca, koszona przez snajperów Armia Czerwona szybko
      utknęła na linii Mannerheima - nazwanym tak na cześć marsz. Carla
      Gustafa Mannerheima pasie tysiąca betonowych bunkrów i fortów,
      którymi Finowie przegrodzili Przesmyk Karelski. Radzieccy
      generałowie gnali ludzi na te umocnienia. A na tyłach frontu czyhały
      bojówki NKWD bezlitośnie rozstrzeliwujące tych, którzy próbowali się
      wycofać.

      Dopiero w marcu 1940 r. kosztem niebywałych ofiar wojskom ZSRR udało
      się przełamać front. Wtedy Stalin, obawiając się, że do wojny po
      stronie Finlandii mogą się przyłączyć Wlk. Brytania i Francja,
      zdecydował się zawrzeć pokój i zadowolić się odebraniem Finom 35
      tys. km kw. terytorium.

      Za tę niewielką w sumie zdobycz ZSRR zapłaciło życiem co najmniej,
      jak oceniają historycy, 230 tys. żołnierzy. Nikita Chruszczow
      przyznał jednak kiedyś, że wojna zimowa kosztowała jego kraj milion
      zabitych.

      Fińscy generałowie po wojnie powtarzali: "Mieliśmy wrażenie, że
      dowódcy rosyjscy dowodzili armią jak zagranicznym legionem, a nie
      rodakami. Tak wojować nie wolno".

      Związek Radziecki i później wojował właśnie tak - z pełną pogardą
      dla życia ludzi. W 1943 r. marszałkowie, chcąc zrobić prezent
      Stalinowi, spieszyli się wziąć Kijów na rocznicę rewolucji
      bolszewickiej. Udało się - za cenę 800 tys. trupów.

      W noworoczną noc 1995 r. z okazji urodzin ministra obrony Pawła
      Graczowa generałowie postanowili wziąć Grozny z marszu kolumnami
      pancernymi. Zginęła wtedy cała pancerna brygada majkopska. 200 jej
      czołgów płonęło na ulicach stolicy Czeczenii tak samo jak zimą 1939
      r. czołgi Armii Czerwonej płonęły podczas bezsensownych szturmów na
      bunkry w fińskiej tajdze.

      Źródło: Gazeta Wyborcza

      --
      Eliot
    • pawelekok Re: Rosja nie wygrałaby wojny z Polską 07.12.09, 20:23
      Szanowni Panowie,

      Podniecacie się wizją samotnej wygranej z Rosją, gdyby nie Hitler (a może w
      perspektywie samotnej wygranej z Hitlerem, gdyby nie Rosja)...

      Otóż śmiem wątpić. (mając nadzieję, że cały czas chodzi Wam o wrzesień 1939 roku)

      Po pierwsze, tzw. baza
      Polska baza czyli suma potencjału militarnego plus gospodarczy plus rezerwy
      ludzkie zdecydowanie była za oboma naszymi wrogami. Tzw. czynnik ludzki nie
      byłby w stanie tego zniwelować. Tu różnice były ogromne, jak kilka do jednego.

      Po drugie okoliczności zewnętrzne. Uświadomcie sobie wreszcie, że byliśmy ofiarą
      długofalowej gry MSZ i służb rządów Chamberlaina, które z lęku przed potencjałem
      militarnym i dążeniem do światowej rewolucji ZSRR chciały jak najbardziej
      wzmocnić Hitlera i wyrównać mu linię obrony, stąd np. traktat monachijski.
      Dopiero Churchill uświadomił Anglikom czym to grozi, ale stało się to dopiero w
      1940 r.
      Francja po śmierci ostatniego ministra spraw zagranicznych z jajami w Serbii, z
      tego co pamiętam pod koniec lat 20-tych stała się w swej polityce wewnętrznej a
      w jej konsekwencji i zagranicznej ofiarą swoistego klinczu wpływowych partii.
      Jeśli nie rozumiecie o co mi chodzi spójrzcie na dzisiejszą sytuację polityczną
      naszego kraju, właśnie coś takiego przeżywamy. Żadna z partii nie jest w stanie
      objąć wyraźnego przywództwa przez co cała polityka spłyca się do socjalnego
      bolszewizmu schlebiającego najgorszym gustom najgorszej hołoty. A największe
      sukcesy odnoszą hasła populistyczne, tym większe, im hasło durniejsze i mające
      mniej szans na realizację. Wówczas w polityce francuskiej królowało "nie
      będziemy umierać za Gdańsk". USA miało swoje wewnętrzne bardzo poważne problemy
      i potrzebowało trzech lat by móc być zdolne zaistnieć na międzynarodowej arenie.
      Reasumując, w 39 r. zarówno Rosja jak i Niemcy mogły zrobić z nami co chcieli i
      nikt by nawet palcem nie kiwnął. Co zresztą się stało.

      cdn.
    • pawelekok Re: Rosja nie wygrałaby wojny z Polską CDN 07.12.09, 20:43
      Ze wzruszeniem czytam wypociny rosyjskich dysydentów. Ludzi, którzy często
      powalają na kolana swą naiwnością. Nawet, gdyby brać poszczególne zdarzenia i
      czynniki z osobna, nie zmieni to obrazu całości.

      A jeszcze jedno. Mitologizujemy naszą rzeczywistość lat 30-tych. A prawda jest
      tymczasem taka, że średniej klasy dowódca wojskowy będący równocześnie dość
      zdolnym przywódcą politycznym, za którego rządy Polska zapłaciła zarówno
      wspaniałym programem naprawczym na kryzys lat 20-tych jak i późniejszym
      szeregiem błędów i porażek w polityce wewnętrznej (Bereza Kartuska,
      znienawidzenie przez mniejszości narodowe) na które nie mogła sobie pozwolić. I
      tenże przywódca wyznaczył swych następców, zupełne miernoty, notabene dzieląc
      władzę między "zamek" a "wojsko". Ludzi którzy jako tako sprawowali się jako
      jego lokaje, ale byli zupełnie bezradni, gdy przyszło im podejmować samodzielne
      decyzje. Co aż nadto było widać we wrześniu 1939 roku.

      To jest w sumie temat rzeka. Ale nie oszukujmy się. Polska nie miała ŻADNYCH
      szans w 1939.

      Smutne ale prawdziwe.

      pozdrawiam
      • ignorant11 Re: Rosja nie wygrałaby wojny z Polską CDN 08.12.09, 09:35
        pawelekok napisał:


        > To jest w sumie temat rzeka. Ale nie oszukujmy się. Polska nie
        miała ŻADNYCH
        > szans w 1939.
        >
        > Smutne ale prawdziwe.
        >
        > pozdrawiam


        Sława!

        Rzecz dotyczy raczej rozwazan nt wspołczesnosci, skoro tamze czytamy:

        Rosja nie zaatakuje Polski, bo nie ma czym. Rosyjska armia się
        degeneruje i rozpada. To właściwie nie jest wojsko tylko horda
        maruderów


        Natomiast 1939 rok to zupełnie inna sprawa...

        Ale tez wcale nie jestem skłonny zgodzic sie ze nie mielismy szans.
        Oczywiscie w wojnie na 2 fronty zadnych.

        Ale Niemcy dostawali wyraxnej zadyszki, kończyły im sie zapasy,
        przegrupowanie i kontrofenzywa ze wschodu miała calkiem spore szanse.

        No i plan Aliantów uderzenia na Niemcy w 3cim tygodniu wojny, który
        spalił na panewce z powodu najazdu rosyjskiego.

        A czy z sama Rosja nie mielismy szans???

        Finowie znacnie słabsi a sprawili Moskalom krwawa laźnie i skoro
        Finowiesie obronili to tym bardziej nieporównanie silniejsza Polska


        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
      • eliot Re: Rosja nie wygrałaby wojny z Polską CDN 10.12.09, 12:23
        Niezbyt rozumiem czym Ty się tak podniecasz? Niekt tu nie
        mitologizuje IIRP. Co więcej wielokrotnie wspominałem, że obecny
        stosunek sił IIIRP w stosunku do sąsiadów jest jeszcze gorszy niż
        IIRP... Całe więc Twoję żołądkowanie psu na budę...
        Skupialismy się tu na ocenie obecnego stanu sił zbrojnych Rosji.
        Możesz się oczywiście z tą oceną nie zgadzać. Twoje prawo. Przedstaw
        jednak argumenty i informacje, które Cię do tego doprowadziły.
        Kategoryczne stwierdzenia ogłaszane wszem i wobec nie poparte
        jakimiś, chocby podstawowymi danymi maja małą siłę przekonywania...
        wink
        Wracając do roku 1939 to jak się sam zastanowisz to pewnie też Ci
        przyjdzie do głowy, że po czystce w Armii Czerwonej, zniszczeniu
        korpusu oficerskiego i przy ówczesnym wyposażeniu tejże armii, ZSRR
        w żadnym wypadku nie wystąpiłby samodzielnie przeciw Polsce. W 1939
        r. ZSRR nie toczył wojny z Polską w sensie dosłownym, tylko zajął
        bezbronny już kraj łamiąc podpisane umowy. Stąd trudno oceniać jak
        wyglądałaby sytuacja. Biorąc pod uwagę bliską w czasie wojnę z
        Finlandią, to ta kompromitacja sowieckiej armii raczej nie popiera
        Twojej tezy o bezwzglednej klęsce Polski. Zbyt chyba uległeś
        sowieckiej propagandzie z czasów szkolnych, bo na studiach aż takich
        głupot nikt Ci chyba nie wciskał???
        Jeśli chodzi o Niemcy, to budżet tylko samego Berlina był większy
        niż cały budżet II RP, więc od momentu remilitaryzacji
        byliśmy na przegranej pozycji. Żeby mieć realne szanse to, na
        początek, taki program gospodarczy jaki zaproponował Kwiatkowski
        należało zacząć już w pierwszej połowie lat 20-tych.
        Po drugie należało podjąć akcje militarną wobec Niemiec natychmiast
        po propozycji jaką Piłsudski złożył Francji - bez odzewu. Poźniejsza
        Franca, ludowo-frontowa nie była zdolna do obrony nawet samej siebie.

        --
        Eliot
    • eliot Kolejne kamyczki do ogródka... (1) 10.12.09, 12:30
      wyborcza.pl/1,75477,7342901,Rosyjska_bezbronna_zbrojeniowka.html
      Rosyjska bezbronna zbrojeniówka
      Moskwa musi zamawiać nowoczesne okręty desantowe we Francji i
      samoloty bezpilotowe w Izraelu, choć ma wielkie zakłady zbrojeniowe.
      Kłopot w tym, że niektóre z nich wciąż pracują na maszynach
      wywiezionych z Niemiec w 1945 r.

      W czasie wrześniowych rosyjsko-białoruskich manewrów w pobliżu
      granicy Polski armia rosyjska przerzucała koleją brygadę, czyli 5
      tys. żołnierzy, z garnizonu nad granicą z Białorusią na odległy o 1
      tys. km poligon. Jednostka była w drodze tydzień. Ta żółwia
      mobilność przeraziła dowódców. - Ile czasu potrzebowałyby brygady
      rozlokowane w Europie na przemarsz do granicy z Koreą Płn.? - pytali.

      Armia potrzebuje nowych samolotów transportowych. ZSRR produkował
      takie maszyny - AN-124 Rusłan i potężne helikoptery Mi-26. Armia
      rosyjska ma dziś jeszcze 10 takich samolotów i 36 śmigłowców. Nowych
      jednak w Rosji od dawna się nie buduje, a próby wznowienia produkcji
      się nie udają. W Uljanowsku, gdzie powstawały rusłany, nie ma już
      dawnych fachowców, fabryka śmigłowców w Rostowie nad Donem też
      straciła majstrów, a nowych nie ma skąd wziąć.
      Niedawno tygodnik "Ogoniok" policzył, że w ostatnich latach rosyjski
      przemysł obronny porzucił 300 wdrożonych jeszcze w czasach ZSRR
      technologii produkcji różnych rodzajów broni.

      Rakiety Triumf bez rakiety

      Rosyjskie siły zbrojne prezentują się znakomicie na starannie
      wyreżyserowanych paradach 9 maja, kiedy kraj obchodzi rocznicę
      zwycięstwa nad hitleryzmem. Zawsze przy tej okazji świat słyszy o
      nowych rodzajach rosyjskiej broni, która lada moment zostanie
      przekazana armii i obowiązkowo "nie ma odpowiednika w świecie".

      W tym roku nowinką defilady była rewelacyjna ponoć bateria rakiet
      przeciwlotniczych S-400 Triumf, na głowę bijąca swą poprzedniczkę S-
      300 przede wszystkim celnością i zasięgiem. Bo starsza wyrzutnia
      może porazić cele w promieniu tylko 200 km, a młodsza, jak
      zapewniały media, zestrzeliwuje samoloty lecące 400 km dalej.

      Jak jednak mówi "Gazecie" Aleksandr Konowałow, szef moskiewskiego
      Instytutu Ocen Strategicznych i były wieloletni członek kremlowskiej
      grupy ekspertów opracowujących doktrynę bezpieczeństwa narodowego,
      powodów do triumfalnego tonu nie ma: - Prace nad rakietą dla nowej
      wyrzutni wciąż trwają. W nowej baterii instaluje się więc te same
      pociski co w starej. Zasięg S-400 jest więc taki sam jak jej
      poprzedniczki.

      Nowoczesnego oręża wyłącznie od parady Rosjanie mają zresztą dużo.
      Przez ostatnie 12 lat atrakcją pokazów broni pancernej był Obiekt
      640, czyli zwany "czarnym orłem" czołg o niebywale potężnej wieży. W
      niej miała się kryć tajemnicza kapsuła chroniąca załogę w przypadku
      bezpośredniego trafienia pojazdu.

      640, jak zapewniali generałowie, miał być "o 70 proc. lepszy od
      amerykańskiego Abramsa czy niemieckiego Leoparda. Jednak we wrześniu
      płk Władimir Wojtow z ministerstwa obrony przyznał, że "taki czołg
      nie istnieje". Jest co prawda "jeden egzemplarz pewnej
      eksperymentalnej maszyny", ale "wewnątrz jego wieży nie ma nic".

      "Unikalnym zjawiskiem w światowym budownictwie helikopterów" ma być
      też nowoczesny śmigłowiec Mi-28N, zwany Nocnym Myśliwym. Pierwsze
      jego egzemplarze w tym roku trafiły już do jednostek. Nazwać tę
      maszynę "nową" jednak trudno. Prace nad nią rozpoczęły się 41 lat
      temu, a decyzję o seryjnej produkcji podjął Komitet Centralny
      Komunistycznej Partii ZSRR w 1987 r.

      Superhelikopter do dziś nie jest gotowy do służby, bo jeszcze nie
      powstał jego pokładowy radar. Nocny Myśliwy nie może więc walczyć w
      ciemności, a armia rosyjska nie ma żadnego innego helikoptera
      zdolnego do akcji po zmroku.

      Wczoraj wicepremier Siergiej Iwanow ujawnił, że armia przełożyła
      zaplanowany na ten miesiąc pierwszy próbny lot nowego myśliwca
      Suchoj PAK FA, który ma zastąpić MiG-29 i Su-27 i jest przedstawiany
      jako najnowocześniejszy samolot bojowy świata. Teraz próbny lot
      maszyny jest planowany najwcześniej na przyszły rok.
      • eliot Re: Kolejne kamyczki do ogródka... (2) 10.12.09, 12:32
        Jak trafić Kurę

        Największy kłopot Rosjanie mają jednak z międzykontynentalną rakietą
        Buława, którą, jak zapowiadali, ich marynarka wojenna powinna
        otrzymać w tym roku. Ten pocisk o zasięgu 8 tys. km ma szybko stać
        się najgroźniejszą rosyjską bronią jądrową. Buława będzie pływać na
        specjalnie dla niej skonstruowanych atomowych krążownikach
        podwodnych klasy Borej.

        Pierwszy z nich - "Jurij Dołgoruki" - jest już gotowy i przechodzi
        właśnie ostatnie próby morskie. Kolejne - "Władimir Monomach"
        i "Aleksander Newski" - mają być zwodowane wkrótce.

        W sumie marynarka ma dostać osiem takich okrętów. Każdy z nich
        będzie miał na pokładzie od 16 do 20 buław, a każda z nich może być
        uzbrojona nawet w 10 głowic atomowych. Ukryta w głębinach oceanu
        flotylla mogłaby wystrzelić ok. 1,3 tys. ładunków nuklearnych.
        Wystarczy, by jedną salwą odprawić pół globu na tamten świat.

        Problem w tym, że marynarze przystosowanego do próbnego
        wystrzeliwania Buławy atomowego okrętu "Dmitrij Donskoj" wciąż nie
        mogą trafić pociskiem w Kurę, czyli ogromny poligon rakietowy na
        Kamczatce. Z 12 przeprowadzonych do tej pory prób rakiety za jako
        tako udane uznano cztery. Pocisk często zaraz po starcie schodzi z
        kursu i na rozkaz z pokładu "Dońskiego" sam wybucha. A ostatnia
        próba Buławy, zapowiadana na 24 listopada, została w ogóle odwołana
        i przesunięta na grudzień.

        Rosjanie mają co prawda dobre, wypróbowane rakiety
        międzykontynentalne Siniewa, ale wkrótce nie będą mieć dla nich
        okrętów. Te pociski są bowiem przystosowane do wystrzeliwania z
        okrętów podwodnych klasy Delfin, które kończą już służbę i wkrótce
        wszystkie pójdą na żyletki. A na nowych borejach Siniewy żadnym
        sposobem zainstalować się nie da.

        Zdobyczne obrabiarki

        - Nasze siły zbrojne potrzebują sprawnej, precyzyjnie działającej
        broni. A średni wiek maszyn pracujących w zakładach zbrojeniowych
        wynosi dziś 25-30 lat. W wielu miejscach zachowały się jeszcze
        obrabiarki czy tokarki wywiezione z fabryk niemieckich w 1945 r. Na
        takim złomie inteligentnych bomb czy niezawodnych rakiet zrobić się
        nie da - ocenia Konowałow.

        Jego zdaniem oboronka, czyli rosyjska zbrojeniówka, jest też
        fatalnie zarządzana. A powodem tego jest jej radziecka tradycja. - W
        ZSRR oboronka działała w warunkach absolutnie cieplarnianych.
        Dostawała, co chciała, nie liczyła pieniędzy, bo zawsze miała ich
        ile chciała. W nowej Rosji jej szefowie wciąż nie nauczyli się
        działać w warunkach wolnego rynku - mówi Konowałow.

        I przywołuje przykład eksperymentalnej rakiety BARK, która jeszcze
        przed Buławą miała stać się główną strategiczną bronią okrętów
        podwodnych. Ostatnia próba wystrzelenia tego pocisku skończyła się
        jego eksplozją nad Siewierodwińskiem. BARK rozleciał się, bo - jak
        się okazało - budujący go robotnicy zapomnieli przykręcić kilku śrub.

        Oboronkę ratuje dziś eksport, bo zagraniczni kontrahenci kupują
        nawet 80 proc. tego, co produkuje. Kongres USA obliczył jednak, że w
        2008 r. Rosjanie sprzedali broń wartą 3,5 mld dol. - czyli
        trzykrotnie mniej niż w 2007 r. I spadli na trzecie miejsce wśród
        eksporterów, oddając swą drugą - po USA - tradycyjną pozycję
        Włochom. Sama Moskwa ocenia swój ubiegłoroczny eksport na 6,73 mld.

        Rosjanie tracą przede wszystkim największych klientów - Chiny i
        Indie. Chińczycy sami produkują coraz więcej nowoczesnej broni i bez
        trudu kopiują choćby rosyjskie myśliwce bombardujące.

        Przed Hindusami natomiast oboronka raz za razem się kompromituje.
        Niedawno ich armia zwróciła producentowi połowę rakiet powietrze-
        powietrze dla myśliwców Su-30 MKI, bo pociski okazały się wadliwe.

        Rosjanie zawarli też kontrakt z Hindusami na modernizację dawnego
        radzieckiego lotniskowca "Admirał Gorszkow". Nie radzą sobie z tym
        zadaniem i tylko z roku na rok podnoszą wartość kontraktu. Niedawno
        Indie zaczęły więc same budować lotniskowiec.

        Źródło: Gazeta Wyborcza

        --
        Eliot
    • eliot Buława... 10.12.09, 12:39
      wyborcza.pl/1,75248,7349640,Kolejna_kleska_rosyjskiej_zbrojeniowki.html
      Kolejna klęska rosyjskiej zbrojeniówki
      Wacław Radziwinowicz, Moskwa, dejot, PAP2009-12-10, ostatnia
      aktualizacja 2009-12-10 12:05

      Trzynasta już próba morskiej rakiety strategicznej "Buława"
      wystrzelonej wczoraj na Morzu Białym z pokładu atomowego okrętu
      podwodnego "Dmitrij Donskoj" okazała się nieudana

      www.vg.no
      Taki widok zobaczyli Norwedzy nad swoim niebem
      ZOBACZ TAKŻE
      Meteowróg (10-12-09, 00:00)
      Tragedia w Permie - już 130 ofiar (09-12-09, 16:04)
      Rosyjska bezbronna zbrojeniówka (09-12-09, 10:00)
      Do karceru zamiast do Putina (05-12-09, 00:00)
      Rosyjskie wybory były nieuczciwe (03-12-09, 18:29)
      Rosja: po zamachu na pociąg zamach na prokuratora (01-12-09, 13:37)
      SERWISY
      Rosja
      Tym razem, jak piszą dziś gazety moskiewskie, nie zadziałał trzeci
      stopień pocisku, który już w tym roku powinien być wprowadzony na
      uzbrojenie marynarki wojennej i stać się najgroźniejszą bronią sił
      nuklearnych Rosji. Dowódcy rosyjscy próbowali ukryć informację o
      swojej porażce, ale nieudany lot rakiety sfilmowała i pokazała
      norweska telewizja VG-TV. (wideo można zobaczyć tutaj)

      Po południu informacje te potwierdziło rosyjskie ministerstwo
      obrony. Według jego komunikatu, rakieta wystartowała ze znajdującego
      się na Morzu Białym atomowego okrętu podwodnego "Dmitrij Donskoj".
      Pierwsze dwa stopnie rakiety zadziałały w normalny sposób, zawiódł
      natomiast ostatni, trzeci stopień. W następstwie niesprawności w
      pracy silnika trzeciego stopnia rakiety włączono jej samolikwidator


      REKLAMY GOOGLE
      Emporia od Ery
      Telefon dla Babci i Dziadka Tak prosty w obsłudze - Sprawdź!
      www.sklep.era.pl/Emporia
      Konto Oszczędnościowe BPH
      Założenie + prowadzenie Gratis Wypłacaj bez utraty odsetek!
      bph.pl
      Prawo Jazdy w 14 dni
      na wczasach k/Pułtuska zakończone egzaminem. Już w Ferie zimowe!
      www.wczasyiprawko.eu

      Jak podał resort obrony, w trakcie poprzednich nieudanych testów
      Buławy samolikwidacja następowała w rezultacie usterek w pracy
      pierwszego stopnia.

      Ze wszystkich prób wystrzelenia Buławy za jako tako udane uznać
      można tylko cztery. Specjalnie dla "Buławy" Rosjanie zbudowali już i
      spuścili na wodę podwodny okręt atomowy klasy "Boreasz" "Jurij
      Dołgorukij". Kolejne trzy "Boreasze" są budowane. Jednak jednostek,
      wartych 1 mld dolarów każda, marynarka nie ma czym uzbroić.


      Źródło: Gazeta Wyborcza

      --
      Eliot

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka