Dodaj do ulubionych

Polsza puszczalskaja?

14.02.04, 16:51
Sława!
Puszczalska Polska



W Rosji ukazują się teksty narodowych ekstremistów, pełne kłamstw i wyzwisk
pod adresem Polski.

Dla redaktora naczelnego miesięcznika „Nasz Sowriemiennik”, Stanisława
Kuniajewa, polskie imię nie jest powodem do radości. Chce – zwierzył się
czytelnikom – zmienić je na prawosławne. Sam nie wie, dlaczego to odwleka.
Kuniajew jest poetą i rosyjskim superpatriotą. Kiedyś był polonofilem, ale w
miarę jak poznawał historię Rosji, otwierały mu się na Polskę i Polaków
oczy...


EWA ZARZYCKA 2004-02-12




W końcu poznał całą prawdę i, sprowokowany wydrukowanym w
miesięczniku „Nowaja Polsza”, wydawanym po rosyjsku, fragmentem książki
Czesława Miłosza „Ojczyzna Europa”, poświęconym Rosji, wyłożył ją w
dziele „Szlachta i my”. W 2002 r. dziełko ukazało się redagowanym przez niego
miesięczniku. Jacyż więc, wedle Kuniajewa, jesteśmy?

Cóżeś uczynił Rosji, mój szlachcicu

Jesteśmy nosicielami genu rasizmu. Taki nasz, szlachecki, genotyp. Z
pokolenia na pokolenie w Polsce przekazywana jest pogarda dla słowiańskich
sąsiadów ze wschodu. Szlachta – a dla Kuniajewa „szlachta” to po prostu
Polacy – wszystko jedno: współcześni czy XVII wieczni – zawsze mówiła o
Rosjanach „barbarzyńcy” i „azjaci”. Polscy panowie znęcali się nad
ukraińskimi powstańcami Chmielnickiego z okrucieństwem, wedle Kuniajewa,
niespotykanym nawet w tamtych surowych czasach. Ich ulubioną metodą było
palenie żywcem. Autor „Szlachty i my” informuje przy okazji czytelników, że
stosy to zachodnia tradycja, w Polsce i Hiszpanii, flankach katolickiego
świata, szczególnie popularna. Historia Europy i jej nieodrodnej córy-Polski
to historia wiecznie odnawiającego się Holokaustu – pisze.

A i dziś – tu rosyjski patriota powołuje się rosyjską prasę – traktujemy
pracujących u nas na czarno Ukraińców i Ukrainki jak bydło robocze,
zaganiając ich do pracy np. biciem po twarzy. Cztery razy (Kuniajew liczy od
XVII w.) wyprawialiśmy się na Rosję: w 1604 r., za Zygmunta III Wazy, w r.
1812, gdy polskie wojska wchodziły w skład napoleońskiej ekspedycji, w r.
1920 i podczas II wojny światowej.

Zostawmy na boku i XVII w., i Napoleona. O tym, jak napadaliśmy na Rosję w
1920 r. i podczas II wojny, za chwilę, bo po drodze w polsko-rosyjskiej
historii wiele się zdarzyło. Były rozbiory i polskie powstania. Kuniajew nie
zaprzecza. Ale udział Rosji w rozbiorach Polski to liberalny mit – twierdzi.
Rosja nie dostała ani skrawka ziem polskich – jedynie odzyskała to, co do
niej należało od czasów św. Włodzimierza i Jarosława Mądrego. A powstania?

Oto jak to wygląda w dziełku Kuniajewa. Wielu rosyjskich pisarzy wspierało
małe narody żyjące w rosyjskim imperium w ich walce o niepodległość. I tylko
jeden „ruch narodowowyzwoleńczy” – tak, w wymownym cudzysłowie, pisze o
zrywach Polaków – rosyjscy wielcy zawsze, w każdej epoce, odrzucali. Młodzi
ochotnicy rosyjscy gotowi byli umierać za wolność Greków w XIX w., ratowali
Bułgarów. Ale żeby rosyjscy ochotnicy w czasie polskich powstań walczyli
ramię w ramię ze szlachcicami, pomagając im ujarzmiać Ukraińców,
Białorusinów, Litwinów? Tego prawie nie było. Albo nie było wcale – zapewnia
Kuniajew. Dlaczego? Bo w 1830 i 1863 szlachta powstała właśnie dlatego –
chciała ponownie ujarzmić ukraińskie, litewskie i białoruskie chłopstwo. W r.
1863 miała jeszcze większą motywację – wszak car dał chłopom wolność.

Po tej demaskacji Kuniajew przeskakuje wiek i zajmuje się Powstaniem
Warszawskim. Polski inteligent przez sto lat się nie zmienił – stwierdza.
Szlachta, która zdezerterowała z Polski jesienią 1939 r. do dalekiej Anglii,
chciała w 1944 r. wrócić do władzy w Warszawie po trupach sowieckich
żołnierzy. Taki wariant był, według ich wyobrażeń, możliwy pod jednym
warunkiem: jeśli Churchill postawi Stalinowi ultimatum, w którym zażąda jej,
szlachty, powrotu do władzy. Churchill tego nie zrobił, nazwał Polaków
głupcami, którzy powinni być wdzięczni walecznej radzieckiej armii,
wyzwalającej ich, skoro sami nie potrafili swej niepodległości obronić. W
odpowiedzi londyńscy „krasomówcy” pchnęli AK do powstania w Warszawie.
Stalin, rzecz jasna, nie mógł się dać w tę „niebezpieczną grę z żelaznym
Wehrmachtem” wciągnąć. Tyle Kuniajew.

Polscy faszyści

Wróćmy teraz, wraz w Kuniajewem, do roku 1920. Oto Piłsudski, wykorzystując
osłabienie Rosji Sowieckiej po wojnie domowej, „rozdarł” Litwę i – marząc o
Polsce od morza do morza – zagarnął część Białorusi i Ukrainy, aż do Kijowa.
W jednej chwili rewolucyjno-demokratyczna Polska stała się państwem
nacjonalistycznym. Nasz grzech wobec Rosji był podwójny – wszak to dzięki
dekretowi Lenina Polska odzyskała w 1917 r. niepodległość. 1




Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
www.pajacyk.pl
Ignorant
+++
Obserwuj wątek
    • ignorant11 Re: Polsza puszczalskaja? (2) 14.02.04, 16:53
      Jest jeszcze jeden nieprzyjemny fragment polsko-rosyjskiej historii, nikomu nie
      znany, bo i polskim, i rosyjskim historykom niewygodnie było o tym mówić –
      zaczyna swoje rewelacje o czwartej polskiej wyprawie na Rosję nasz poeta. Ta
      wyprawa to udział Polaków w II wojnie po hitlerowskiej stronie, przeciwko ZSRR.
      Jakie ma na dowody?

      Przeczytał książkę niemieckiego historyka Stefana Karnera o sowieckich obozach
      jenieckich. Zapamiętał, że w ciągu 4 lat wojny armia sowiecka wzięła ponad 4
      mln jeńców z 24 państw. Skoro dostali się do radzieckiej niewoli, to znaczy, że
      walczyli przeciwko Sowietom. Czyli po stronie niemieckiej, faszystowskiej –
      wydedukował. I pisze: Polaków-faszystów w naszej niewoli było 60280 (w tym
      pięciu generałów), a Włochów 48967. 2 (Co miałoby oznaczać, że Polacy byli od
      Włochów „bardziej faszystowscy”wink. A dalej: opierając się na liczbie jeńców ze
      statystyki wynika, że w szeregach Wehrmachtu walczyło przeciw ZSRR 100 tys.
      Polaków. To liczba porównywalna z siłami księcia Poniatowskiego, które szły w
      składzie wojsk Napoleona na Moskwę – konstatuje Kuniajew i puentuje: to jakby
      czwarty (po 1612, 1812 i 1920) marsz Polaków na nasze ziemie. W zamieszczonej
      też w „Sowriemienniku” odpowiedzi na polemiki, Kuniajew idzie dalej: polscy
      faszyści służyli nie tylko w Wehrmachcie – także w SS, a na front wschodni szli
      z radością.

      Oficerowie, co szybko biegali

      Powołując się na innych autorów, Kuniajew rozprawia się z kolejnymi „mitami” o
      Polakach – o polskim ruchu oporu, waleczności armii i ogromie strat, jakie
      przyniosła Polsce niemiecka okupacja. Mit o silnym polskim ruchu oporu
      autor „Szlachty i my” rozbija, korzystając z pomocy innego radzieckiego
      historyka, który wyliczył: W jugosłowiańskim ruchu oporu zginęło ok. 300 tys.
      ludzi, z 16 milionów mieszkańców kraju. W Albanii – 29 tysięcy (na mniej więcej
      milion mieszkańców), a w Polsce 33 tys. (z 35 mln). Konkluzja? Odsetek Polaków,
      którzy zginęli w „realnej” walce z Niemcami jest 20 razy mniejszy niż w
      Jugosławii i prawie 30 razy mniejszy niż w Albanii. Tak więc opowieści o silnej
      polskiej partyzantce to tylko filmowe i literackie legendy.

      Czy Polacy nie walczyli? – pyta Kuniajew i sam odpowiada – owszem, walczyli.
      Ale...

      Za ojczyznę zginęło łącznie 123 tys. polskich żołnierzy i oficerów, 0,3 proc.
      ludności – pisze i dodaje: W takiej okropnej wojnie, jaką była II wojna
      światowa, trzema dziesiątymi procenta, taką małą daniną krwi, ojczyzny nie
      uratujesz i nie obronisz niepodległości (...) W armiach dobrze wyszkolonych,
      walecznych, natchnionych albo patriotyzmem, albo agresywną propagandą,
      proporcje poległych na polu bitwy żołnierzy i oficerów wynoszą 10:1 – twierdzi
      dalej. I tak było w Armii Czerwonej i niemieckiej. Jeżeli oficerów ginie nieco
      więcej, tak jak u Francuzów, to znaczy, że armia, bez względu na męstwo
      oficerów, jest źle wyszkolona. A w Polsce statystyka była zupełnie odwrotna –
      na jednego poległego oficera przypadało 32 żołnierzy. Co to oznacza? Czyżby
      polscy oficerowie umieli szybko chować się za żołnierskie plecy? – drwi.

      I jeszcze jeden polski mit – o tym, że w latach 1939-45 Polska straciła ponad 6
      mln ludności. To, twierdzi autor, sprawa bardziej złożona i na dowód przytacza
      opinię żydowskiego historyka: Oni [Polacy] pokornie wydali Niemcom 2 mln 800
      tys. Żydów z 3 mln 300 tys. żyjących w kraju. A Niemcy, którzy gardzili
      Polakami w takim samym stopniu jak Żydami, wyrżnęli jak barany ok. 1,5 mln
      Polaków. 3

      Sprawiedliwa zemsta

      Antysemityzm to kolejna, odwieczna polska cecha. Szlachecka tradycja, coś, co
      głęboko tkwi w duszy. W Polsce palono Żydów od średniowiecza, po epokę
      Jedwabnego i Oświęcimia. Tragedii w Jedwabnem Kuniajew poświęca w swoim dziele
      wiele miejsca. Nie tylko dlatego, że jest to koronny dowód na poparcie jego
      tezy. (Spekuluje zresztą, że do wyciągnięcia na światło dzienne mordu w
      Jedwabnem i przeprosin zostaliśmy zmuszeni – inaczej nie przyjęto by nas do
      NATO i „cywilizowanej Europy”wink. Także po to, by powiedzieć: Polacy, którzy
      spalili w Jedwabnem i wielu innych miasteczkach dwa tysiące, a być może 6 razy
      więcej [Żydów], do tej pory trwa spór o liczbę, powinni siedzieć cicho i
      skończyć z tym zawodzeniem i histeryzowaniem o Katyniu. Zwłaszcza że wina
      Polaków jest bezsporna, a sowieckich enkawudzistów – nie. W końcu polskich
      oficerów rozstrzelano z niemieckiej broni, używając niemieckiej amunicji. 4


      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
      nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
      www.pajacyk.pl
      Ignorant
      +++
      • ignorant11 Re: Polsza puszczalskaja? (3) 14.02.04, 16:54
        Kuniajew, jak przed nim inni, porównuje Katyń z inną „wielką polską zbrodnią –
        mordowaniem jeńców sowieckich w Polskich obozach jenieckich w latach 1920-21”.
        Miało ich tam zginąć 60 tys. 5 Autor obszernie cytuje wspomnienia „Żyda
        Podolskiego”, który wrócił do Rosji w drodze wymiany jeńców, wydrukowane w 1932
        r. w miesięczniku „Nowyj Mir”. I pyta córkę owego jeńca, która wysłała
        fragmenty tekstu do Polski, do miesięcznika „Nowaja Polsza”, gdzie je
        wydrukowano: Interesuje mnie, dlaczego pani pominęła słowa ojca o tym, że
        szowinistyczna Polska szykuje sobie surowy odwet. A jeśli naprawdę i
        hitlerowska okupacja, i powrót w 1939 r. zachodniej Ukrainy i Białorusi
        w „historyczne łono”, i nawet Katyń – jest surowym odwetem za wszystko, co
        wycierpiał pani ojciec i jego towarzysze w polskich obozach, odwet za
        antysemityzm, po dziś dzień obecny w szlacheckich genach?.

        Pisząc o Katyniu, Kuniajew powołuje się na innego autora z kręgu „rosyjskich
        superpatriotów”, Jurija Muchina, i jego książkę „Katyński kryminał”. Rok temu w
        Moskwie ukazało się jej drugie, poszerzone wydanie, z innym tytułem (w
        nakładzie 15 tys. egzemplarzy). Teraz brzmi on „Antyrosyjska podłość”. W obu
        wydaniach Muchin dowodzi tego samego – że Katyń to zbrodnia niemiecka,
        popełniona jesienią 1941 r. W ubiegłorocznej publikacji na 800 stronach
        przedstawia, jakoby niezbite, dowody na to, że dokumenty zebrane w
        książce „Katyński syndrom” bezapelacyjnie potwierdzające winę Sowietów zostały
        sfałszowane. Na polecenie Borysa Jelcyna, zgodnie z zapotrzebowaniem Lecha
        Wałęsy. Taki szlachecko-rosyjski spisek.

        Muchina nie przekonują żadne argumenty. Nawet znalezienie zwłok polskich jeńców
        w Miednoje, gdzie Niemcy nigdy nie dotarli. No to co, że znaleziono tych ponad
        6 tys. ciał – zdaje się mówić. To jeszcze o niczym nie świadczy. Przecież można
        było je tam przewieźć. Podrzucić. A prawda o Katyniu brzmi: „tchórzliwych
        polskich oficerów” zastrzelili Niemcy.

        Polska – baba

        A jak pisze o Polsce ten rosyjski szowinista? Przyrównuje ją do baby –
        słowo „kobieta” to za duży dla Polski zaszczyt. Baby, którą spotkał najgorszy
        los – nikt nie zwraca na nią uwagi. Rosjanom do niczego nie jest potrzebna –
        jak psia kiełbasa w delikatesach. Nie zalicza się do żadnej kategorii, według
        których mieszkańcy Rosji oceniają inne kraje. Jest pozaklasowa. Oczywiście, nie
        zawsze tak było. W rodzinie bratnich państw socjalistycznych Polska była
        najbardziej pożądaną panną. Panną suwerenną, niezależną i dumną. Dlatego ZSRR
        okazywał jej zainteresowanie, chciał się jej podobać. Ale potem „spełniło się
        odwieczne marzenie szlachty” (jak widać „szlachta” zagościła na stałe w języku
        szowinistów) – wolna Polska. Największa puszczalska największego pana na
        świecie – Stanów Zjednoczonych. A puszczalską traktuje się zupełnie inaczej –
        po co zawracać sobie głowę jakimikolwiek staraniami, skoro za umówioną sumę ona
        i tak będzie twoja?

        Nie ma takiego drugiego kraju na świecie, w którym by tak pogardzano Polską jak
        w USA – pisze Muchin i pyta: dlaczego więc Polska Stany Zjednoczone popiera? To
        proste. Polacy mają babski charakter, a dla baby, jeśli mąż bije, znaczy –
        kocha.

        Jurij Muchin kończy swój tekst stwierdzeniem: trzeba oddać Polsce
        sprawiedliwość, zdradziła nas nie podczas wojny, a w czasie pokoju. Dlatego nie
        sprawiła nam większych kłopotów. A w końcu, po raz pierwszy od tylu wieków
        przestała wisieć nam na szyi. I postuluje: Nigdy więcej żadnych związków z
        Polską – ani wojskowych sojuszy, ani specjalnych gospodarczych projektów. Jeśli
        komuś wygodnie, może kupić ziemniaki w Polsce, lecz jeśli Holendrzy zaproponują
        po tej samej cenie – kupić u Holendrów.

        Kuniajew zaś pod koniec swojego dziełka straszy: Im głośniej Polacy będą
        krzyczeć o swoich moralnych i terytorialnych stratach na Wschodzie, o
        konieczności „reparacji i odszkodowań” ze strony wschodniego sąsiada, tym
        szybciej przybliżają moment, kiedy Niemcy zdecydowanie i ostatecznie odbiorą im
        Śląsk i ziemie pruskie, podarowane Polsce przez Stalina w 1945 r. i też
        zażądają reparacji i odszkodowań.

        Mamy się bać?

        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++
        • ignorant11 Przypisy 14.02.04, 16:56




          Polemikę ze Szlachtą i my” Stanisława Kuniajewa podjęła „Nowaja Polsza”,
          miesięcznik redagowany w Warszawie w języku rosyjskim, który trafia do tysięcy
          bibliotek na terenie całej Rosji. Pomysłodawcą takiego pisma był Jerzy
          Giedroyc, założył go i już od pięciu lat nim kieruje Jerzy Pomianowski, tłumacz
          m.in. Babla i Sołżenicyna. Miesięcznik ma jeden cel – polsko-rosyjskie
          pojednanie, wymagające przecież walki z obustronną ignorancją. Naczelny „Nowoj
          Polszy” właśnie za to został w 2001 r. uhonorowany przez ministrów spraw
          zagranicznych Polski i Rosji.

          Kuniajew czyta „Nową Polszę” – z niej dowiedział się o Jedwabnem, tam
          przeczytał nadesłane przez p. Podolską obszerne fragmenty wspomnień jej ojca z
          polskiej niewoli, z których to Pomianowski – wbrew temu co pisze Kuniajew – nie
          wykreślił ani słowa. „Nowaja Polsza” wyraźnie dba o to, by budzić szacunek dla
          Polski rzetelnością informacji.

          Na łamach „Nowej Polszy” polemizowali z Kuniajewem rosyjscy i polscy historycy,
          jak Nowak i Wołobujew, poetka rosyjska Natalia Gorbaniewska, naczelny redaktor
          pisma – Jerzy Pomianowski. Zostali zaatakowani i przez Kuniajewa, i przez
          Muchina. (Gdy na łamach „Gazety Wyborczej” Pomianowski wspomniał o rosyjskich
          przyjaciołach Polski, którzy tak wiele zrobili dla odkłamania Katynia, Muchin w
          opowiedzi napisał: „Niech Pan poda, panie Pomianowski, wszystkie nazwiska. Już
          my zrobimy sobie z tego listę”wink.

          – Gdyby ów pomiot nacjonal-bolszewicki, ludzie, którzy przynoszą wstyd Rosji,
          nas nie atakowali, musielibyśmy wstydzić się naszej własnej działalności – mówi
          Pomianowski. Ale dziwi się, że na dzieło Kuniajewa nikt dotąd w Rosji nie
          zareagował. Sekretarz rosyjskiego PEN Clubu oznajmił mu do słuchawki, że takich
          faszystów jak Kuniajew w PEN Clubie nie potrzebują.

          – Nawet jeżeli PEN Club uważa Kuniajewa za wyrzutka, a samo pismo za margines,
          nawet jeżeli Muchin ze swoją teorią stanowi kuriozum – to z tych zarazków może
          powstać zaraza – mówi Pomianowski. – Rosjan nie wabią już hasła kolektywizmu, a
          nieudolnie wprowadzany liberalizm poniósł klęskę. Na placu pozostała
          szowinistyczna ideologia imperialna, z Polską w roli dyżurnego wroga. Niestety,
          innych ideologów nie słychać.

          Inteligencja, w której Pomianowski cały czas pokłada wielką nadzieję, siedzi
          cicho. Albo sfrustrowana, albo zastraszona. To milczenie szkodzi Rosji.





          Wpadki Kuniajewa

          1) Nie był to dekret Lenina, lecz uchwała Piotrogrodzkiej Rady Delegatów
          Robotniczych i Żołnierskich, w której przewagę mieli mienszewicy. Uchwałę
          podjęto w marcu 1917, za czasów Kiereńskiego, na wniosek warszawianina Henryka
          Erlicha (Bund), w 1941 rozstrzelanego razem z innym antybolszewikiem, Wiktorem
          Alterem.

          2) Byli to, oczywiście, nie żadni kolaboranci, tylko akowcy, przede wszystkim
          uczestniczący w akcji „Burza”, w 1944 r. ujawniający się, by walczyć z Niemcami
          (np. przy szturmie na Wilno czy Lwów) i aresztowani przez NKWD. A generałów
          było sześciu, nie pięciu.

          3) Co do ilości ofiar, Kuniajew zapomina o bagatelkach – np. 220 tys. zabitych
          w Powstaniu Warszawskim. Żołnierzy II Korpusu Andersa, zdobywców Monte Cassino,
          Kuniajew uznaje za to za „wyrżniętych do nogi”, a samo to zwycięstwo – za
          zupełną klęskę.

          4) NKWD używała do egzekucji z reguły niemieckich Walterów o kalibrze 7,65
          (parabellum). Hitlerowcy stosowali lkm Schmeisser lub pistolety Lueger, oba o
          kalibrze 9 mm.

          5) Co do losu jeńców w wojnie 1920 roku, to wystarczy poczytać „Dziennik 1920”
          Izaaka Babla, uczestnika walk Konarmii Budionnego: na co trzeciej stronicy są
          tam opisy rzezi polskich jeńców.
          kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1150182&KAT=241
          Pozdrawiam i zapraszam na:
          Forum Słowiańskie
          nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
          www.pajacyk.pl
          Ignorant
          +++

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka