Dodaj do ulubionych

Alain Besançon czytuje ignoranta?????

09.06.10, 14:15

Sława!
www.rp.pl/artykul/9133,491391_Besan_on__Zaloba__potiomkinowska.html

Żałoba potiomkinowska
Aleksandra Rybińska 09-06-2010, ostatnia aktualizacja 09-06-2010 10:46
Rosjanie nie stali się bratnim narodem Polski. Branie ich smutku za dobrą
monetę jest naiwne – mówi francuski historyk Aleksandrze Rybińskiej


Po katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem część polskich
elit zobaczyła szansę historycznego pojednania z Rosją. Powinniśmy
skorzystać z okazji i wyciągnąć rękę do Moskwy?

Alain Besançon: To, że Rosja prowadzi wobec Polski politykę pojednania,
nie oznacza, że chce się rzeczywiście pojednać. To zwyczajna polityka,
której muszą towarzyszyć życzliwa postawa, miłe słowa i gesty oraz
symboliczne prezenty dla Warszawy. Rosjanie dobrze wiedzą, że Polska jest
wrażliwa na symbole. Przekazując więc Warszawie – kartka po kartce –
dokumenty o Katyniu, liczą na to, że zmiękczą serca Polaków. Szczerze
mówiąc, dziwi mnie przychylna postawa polskich polityków po katastrofie.
Spodziewałem się innej reakcji. Patrząc na to z Paryża, odniosłem
wrażenie, że Polacy liczyli na coś w rodzaju szczerej zmiany ze strony
Rosji. Wydaje mi się to trochę naiwne. Dla Rosji to po prostu dyplomacja i
nic więcej.

Dlaczego tak pan uważa?

Kto sądzi, że za władzami w Moskwie stoi naród rosyjski, który chce
pojednania i wybaczenia, nie wyciągnął wniosków z historii. Tym bardziej
że naród rosyjski nie uczestniczy w procesach politycznych, a nawet jest w
tym wyjątkowo pasywny, zwłaszcza na tle narodów zachodnioeuropejskich.
System putinowski jest więc w stanie wykreować żałobę narodową, którą
nazwałbym potiomkinowską. Za czasów carycy Katarzyny II stawiano w Rosji
wsie potiomkinowskie, które były iluzją przysłaniającą przykrą
rzeczywistość. Tragedia smoleńska pokazała tylko jedno – może być też coś
w rodzaju potiomkinowskiego smutku i współczucia.

Smutek Rosjan, którzy przychodzili złożyć kwiaty na miejscu katastrofy
polskiego samolotu, wydawał się szczery. Nawet jeśli tak było, nie oznacza
to, że Rosjanie nagle stali się bratnim narodem Polski. Branie żałoby za
dobrą monetę czy – jak mówią Amerykanie – „at face value” byłoby więcej
niż naiwne.Twierdzi pan, że Rosja nie zmieniła stosunku wobec naszego
kraju?

To nie takie proste. Rosja ma potrzebę zbliżenia z określonymi narodami,
ale wyłącznie w ramach polityki wpływów i dominacji, zwłaszcza
ekonomicznej. Rosja potrzebuje pieniędzy, które usiłuje zdobyć, gdzie się
da. Analizując sytuację z perspektywy czysto politycznej – gdyby chęć
zbliżenia z Polską była szczera, to Rosja zachowywałaby się inaczej, niż
się zachowuje. Weźmy rosyjską politykę na Kaukazie czy wobec Ukrainy i
Białorusi. Można tu mówić o resowietyzacji, co jest całkowicie sprzeczne z
rzekomym nawróceniem Rosji na wartości europejskie. Trudno sobie zatem
wyobrazić, by Moskwa miała bardziej szlachetne intencje wobec Polski, niż
wobec tamtych państw, zwłaszcza że wasz kraj też należał do jej sfery
wpływów.





Forum Słowiańskie
gg 1728585
Edytor zaawansowany
  • ignorant11 09.06.10, 14:15

    To może chociaż uda się nam załatwić do końca sprawę zbrodni katyńskiej?

    Gdyby chodziło tylko o Katyń, nie byłoby problemu. Prawda jest jednak
    taka, że Rosja jest odpowiedzialna za prawie wszystkie nieszczęścia Polski
    w ostatnich latach. Już Piotr Wielki i Katarzyna II starali się uprzykrzyć
    życie Polakom. Sam Katyń więc nie wystarczy, nawet gdyby Rosjanie wreszcie
    przekazali Warszawie pełną dokumentację. Krzywd jest więcej i nie ma co
    liczyć na to, że Rosjanie się do nich przyznają. Na czym miałoby się
    oprzeć to pojednanie, na powietrzu?

    Francja i Niemcy dawno już wybrały współpracę z Rosją. Cała Unia
    Europejska poszukuje dialogu z Kremlem. Czy nadmierna podejrzliwość i
    rezerwa ze strony Polski nie doprowadziłyby do naszej izolacji w Unii?

    Polska jest ważnym krajem dla Rosji, to nie ulega kwestii. Zbliżenie z
    Polską jest jednak trudniejsze niż z Francją czy Niemcami. W przypadku
    tych krajów Moskwa wie, jaki rodzaj polityki jest skuteczny. W przypadku
    Warszawy sprawy wyglądają nieco inaczej. Gdyby Rosji udało się doprowadzić
    do zbliżenia z Polską, zamknęłaby usta swoim krytykom. W Niemczech,
    Francji i Włoszech są partie, które lobbują na rzecz Moskwy. Poza tym
    Rosja dysponuje wyjątkowo skuteczną dyplomacją i jest w stanie dostosować
    swoją politykę do potrzeb każdego kraju, z którym ma do czynienia. Ta
    polityka opiera się na zasadzie „dziel i rządź”. Rosjanie nie chcą
    zjednoczonej Europy. Chcą Europy podzielonej. Dlatego zawierają z Niemcami
    czy Francją oddzielne umowy dwustronne. Im bardziej Europa jest skłócona,
    im bardziej przeciwstawne są w niej interesy, które Rosja stara się
    zresztą kreować, tym lepiej dla Kremla. Szkoda tylko, że Niemcy i Francuzi
    dają się na to nabrać. Na marginesie trzeba zaznaczyć, że rosyjskie władze
    używają do tego celu także Kościoła prawosławnego, który jest w rękach
    FSB. Watykan też już się poddał tej swoistej reewangelizacji.

    Zatem nie, Polska nie powinna iść tą samą drogą co tamte kraje. Izolacja
    to cena, którą warto zapłacić za niezależność.

    Niedawno odbył się szczyt Unia – Rosja, na którym uzgodniono pomoc w
    modernizacji Rosji oraz współpracę gospodarczą. Bruksela ma nadzieję, że w
    ten sposób doprowadzi do demokratycznych przemian w Rosji, a w dalszej
    perspektywie do włączenia tego kraju w struktury unijne. Są na to szanse?

    Cóż, można zawierać umowy dwustronne z Rosją. To nic złego, pod warunkiem
    że nie ma w tym sentymentalizmu. Rosjanie nie są sentymentalni. To my
    przypisujemy im sentymentalizm. A numer ze współpracą gospodarczą, która
    rzekomo ma zmienić Rosję, wypróbował już niejaki Lloyd George w 1918 roku.
    Brytyjczycy wpompowali w Rosję miliony funtów, wierząc, że doprowadzi to
    do upadku bolszewizmu. Ulegli błędnemu założeniu, że zbrodniczy reżim
    wynika z biedy i że zniknie wraz z nią, gdy kraj rozwinie się. Tak się nie
    stało. Potem te idiotyczne próby się powtarzały. Za czasów Breżniewa
    Europa znów utrzymywała

    Rosję. Europejczycy liczyli, że dzięki pieniądzom z Zachodu ZSRR otworzy
    się na świat. Skończyło się na tym, że dzięki tej pomocy reżim sowiecki
    przetrwał kolejne dziesięć lat. Tak będzie i tym razem.

    Czy to znaczy, że nie wierzy pan w demokratyzację Rosji? Na razie się na
    to nie zanosi. Niedaleka przyszłość to zresztą pokaże. Zobaczymy, jak
    Rosja będzie się zachowywała wobec Gruzji, Ukrainy czy Białorusi. W tej
    chwili wywiera na te kraje olbrzymią presję. Rosja prowadzi politykę
    imperialistyczną i ma w nosie prawa człowieka, które Unia chciałaby jej
    sprzedać wraz z technologią.

    Ale to Francja zapoczątkowała tę strategię, sprzedając Rosji okręty
    wojenne typu Mistral. To naiwność czy tak wysławiana Realpolitik?

    To czyste szaleństwo! Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że na rząd w Paryżu
    ogromną presję wywierają producenci broni, bo w czasie kryzysu brakuje im
    klientów. W dużej mierze chodzi więc o interesy gospodarcze, a nie
    polityczne. Na dodatek francuskie firmy są słabo poinformowane o sytuacji
    w Rosji, bo informacje dostają od organizacji prorosyjskich, a te ich
    okłamują. Myślę tu o think tankach, takich jak Francuski Instytut
    Stosunków Międzynarodowych w Paryżu, który jest przesiąknięty rosyjskimi
    agentami. Ci ludzie wciąż paplają o Realpolitik wobec Rosji, wbrew
    zdrowemu rozsądkowi. Francuzi przez kilkadziesiąt lat nie chcieli uwierzyć
    w zbrodniczy reżim sowiecki. A on tam był, krył się za potiomkinowską
    fasadą. Teraz Francuzi znów na wszystko przymykają oczy. Zachód znów ulega
    tym samym złudzeniom.

    Polski rząd też im ulega?

    Jestem zdumiony reakcją polskich władz na smoleńską tragedię. Z jednej
    strony na terenie Rosji rozbił się samolot, którym podróżowała ważna część
    polskiej elity politycznej. Z drugiej – mamy łzy Putina. Byłem przekonany,
    że Polskę mocniej poruszy pierwszy fakt niż drugi. Nie chcę jednak snuć
    dalszych domysłów. Polskie władze powinny mieć świadomość, że zbliżenie z
    Moskwą będzie miało konsekwencje dla takich krajów jak Ukraina czy Gruzja.
    To Polska pomagała im w przeszłości przeciwstawić się wpływom Rosji. Jeśli
    Warszawa wybierze drogę pojednania z Rosją, to kto będzie adwokatem tych
    krajów? Jeśli Polska przestanie im pomagać, będą stracone. Ukraina była
    dotąd krajem wolnym i skorumpowanym. Teraz będzie krajem zniewolonym i
    skorumpowanym. A zbliżenie z Rosją wcale nie doprowadzi do jej
    demokratyzacji. I tak koło się zamyka. Rosjanie zresztą zawsze woleli
    imperium od demokracji, przyjemność dominacji od wolności.

    Według pana skąd się to w Rosjanach bierze?

    Tak naprawdę Rosja nie jest krajem europejskim. To nie ta kultura ani
    tradycja. Rosja to Azja. Wciągnięcie Rosji do Unii jest więc wielkim
    ryzykiem, podobnie jak w przypadku Turcji. Dziwię się, że Bruksela do tego
    dąży. Zresztą wątpię, by Rosja chciała należeć do Unii. Ona chce dominować
    w Unii, rządzić Unią, ale być krajem członkowskim na tych samych zasadach
    co inne? Nigdy w życiu. Rosja chce unijnych pieniędzy, ale poddać się
    unijnym regułom – co to, to nie.

    Alain Besançon jest filozofem, historykiem i politologiem, wybitnym znawcą
    Rosji. Profesor w Wyższej Szkole Nauk Społecznych w Paryżu. Należy do
    Akademii Nauk Moralnych i Politycznych

    Rzeczpospolita--
    Sława!
    Forum Słowiańskie
    gg 1728585

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.