Dodaj do ulubionych

Co najmniej 122 lata zajmie Niemcom spłacanie....

09.12.05, 01:07
Witam!
Republika Federalnych Bankrutów
Tygodnik "Wprost", Nr 1200 (04 grudnia 2005)
www.wprost.pl/ar/?O=83452

Co najmniej 122 lata zajmie Niemcom spłacanie długów państwa

Małgorzata Zdziechowska

Budżet Niemiec budujących od kilkudziesięciu lat zapisaną w
konstytucji "społeczną gospodarkę rynkową" przypomina ser szwajcarski. W
najbliższych czterech latach Niemcom zabraknie w państwowej kasie 60 mld
euro. Niemcy nie chcą jednak reform. Trwają w iluzji dobrobytu, który ma im
zapewnić właśnie społeczna gospodarka rynkowa. "Nie możemy pozwolić, żeby
biedni Niemcy płacili podatki za bogatych" - wykrzykiwał podczas niedawnej
kampanii wyborczej ówczesny kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder. I posłuchano
go. Postulowane przez partie chadeckie CDU/CSU cięcia socjalne i wprowadzenie
podatku liniowego miało być sprzeczne z gwarantowaną przez konstytucję zasadą
społecznej gospodarki rynkowej. Dzięki podobnym demagogicznym argumentom
Schroeder doprowadził niemal do remisu wyborczego z chadekami (34,2 proc. do
35,2 proc.). Ów cudowny remis nad urną oznacza konieczność wielkiej koalicji
dwóch zwycięskich partii i powstrzymanie się od radykalnych reform, co dobije
kulejącą niemiecką gospodarkę. Ponad dziesięcioprocentowe bezrobocie i wzrost
gospodarczy na granicy błędu statystycznego to tylko preludium prawdziwych
kłopotów Niemiec, jakimi może być ogłoszenie ich niewypłacalności. Zadłużenie
państwa sięgnęło w połowie tego roku 1,5 bln euro. Tym samym dług przekroczył
już 66 proc. PKB. To europejski rekord. Niemiecki deficyt od trzech lat jest
większy niż dopuszczane przez konstytucję 60 proc. PKB. Zadłuża się nie tylko
rząd federalny, zadłużają się także landy. I to jest największy problem
nowego rządu Angeli Merkel. Przynajmniej w połowie z 16 landów zadłużenie
przewyższy inwestycje, czego również zabrania niemiecka konstytucja.

Ratuj się, kto może
Utrzymując obecną politykę, Niemcy, szczególnie na szczeblu regionalnym,
zagrożone są katastrofą finansową - wynika z raportu o stanie finansów
niemieckich krajów związkowych, przygotowanego przez Fundację Bertelsmanna i
Europejskie Centrum Badań na Gospodarką. Sytuacja jest na tyle poważna, że
przerażone widmem bankructw rządy regionalne przystępują wbrew woli wyborców
do radykalnych cięć. Na przykład w Saarze zostanie zamkniętych 80 szkół
podstawowych, w Szlezwiku-Holsztynie będzie zlikwidowana połowa sądów
okręgowych. W Brandenburgii planowane są masowe zwolnienia policjantów i
wartowników więziennych. W Giessen i Marburgu będą prywatyzowane kliniki
uniwersyteckie. Oszczędzać będą także najbogatsze kraje związkowe, takie jak
Bawaria. Chadecki premier Edmund Stoiber zamierza ograniczyć dotacje na
związki i obiekty sportowe, szkoły podstawowe, wydatki na budowę domów opieki
i ośrodków dla niepełnosprawnych, obniżyć zasiłki dla niewidomych oraz
wydłużyć czas pracy nauczycieli i policjantów bez podwyższania im pensji.

100 chudych lat
- Oszczędzanie to za mało - przekonuje "Wprost" Friedrich Heinemann z
Europejskiego Centrum Badań nad Gospodarką (ZEW). Jeśli na przykład
Brandenburgia zacznie stopniowo spłacać od 2010 r. stare zadłużenie, wyjdzie
z długów, ale za 200 lat. Nawet gdyby Niemcy nie powiększali już długu (w co
trudno uwierzyć) i co miesiąc spłacali miliard euro, to wyjście na prostą
zajęłoby im 122 lata. W taką determinację trudno jednak uwierzyć, bo
równolegle z działaniami uzdrawiającymi szaleje kreatywna księgowość. W
sezonie 2005/2006 hitem speców od spinania zadłużonych budżetów jest tzw.
leasing zwrotny, zapożyczony od banków. Sztuczka księgowa wygląda niewinnie.
Urząd, który dotychczas mieścił się we własnym (tj. państwowym) budynku,
sprzedaje nieruchomość i natychmiast ją wynajmuje. Pieniądze uzyskane ze
sprzedaży rzadko są jednak przeznaczane na spłatę wierzycieli, częściej - na
różne socjalne granty. Na przykład premier Hesji Roland Koch w lipcu 2005 r
za 8 mln euro odkupił od swego przedstawicielstwa w Berlinie grunty, które
Stowarzyszenie Podatników nazwało "najdroższym parkingiem w Niemczech", a na
zakup starego zamku w Odenwaldzie wraz ze znajdującym się tam zbiorem poroży
jeleni przeznaczył 13 mln euro.
Beztroska lewicowych rządów, jeżeli nie zostanie skorygowana przez nową
kanclerz Angelę Merkel, odbije się czkawką nie tylko obywatelom RFN.
Niemiecka gospodarka jest największa w Unii Europejskiej. Ewentualny kryzys
finansów państwa spowolni wzrost gospodarczy w innych krajach wspólnoty. Co
więcej, dalsze zadłużanie się RFN i łamanie traktatu z Maastricht to także
osłabianie wspólnej waluty euro, a tym samym życie na koszt innych członków
unii walutowej. - Jedyną naszą szansą jest zakazanie zaciągania nowych
długów, przynajmniej landom - przekonuje "Wprost" Karl Heinz Dke, prezes
niemieckiego Stowarzyszenia Podatników. Nie zaszkodziłoby też złamanie
słynnego zapisu konstytucji i odejście od "społecznej gospodarki rynkowej".
Skoro można łamać konstytucję w kwestii długu, to dlaczego nie złamać tego
artykułu? Pytanie to jest retoryczne. W Niemczech w obecnej sytuacji
politycznej nikt nie odważy się radykalnie walczyć z jakże szkodliwą dla tego
kraju społeczną gospodarką rynkową.


Klinij tu:MLM, biznes po godzinach...
Pozdrawiam i zapraszam! gg172 85 85
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka