Dodaj do ulubionych

Dzisiejsza Polska na arenie międzynarodowej

08.05.06, 15:21
Sława!

www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=11670
Dzisiejsza Polska na arenie międzynarodowej
Polskie Radio Jedynka, 2006-05-08
Krzysztof Renik: Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, pan Lech Kaczyński, jest
dzisiaj [06.05.2006 07:15] gościem państwa, gościem Sygnałów Dnia. Witam,
panie prezydencie.

Lech Kaczyński: Dzień dobry, dzień dobry państwu.

K.R.: Panie prezydencie, pan obiecał Sygnałom Dnia rozmowę o polityce
międzynarodowej. Jak pan sądzi, jak na scenie światowej Polska będzie
postrzegana po tym, kiedy już mamy rząd większościowy, rząd koalicyjny?

L.K.: Przede wszystkim chciałbym zacząć od tego, że Polska jest suwerennym
państwem i że to wynik wyborów zadecydował o układzie sił w Parlamencie, nie
świat, tylko Polki i Polacy wybierali ten Parlament. Myślę, że to jest
stwierdzenie niezwykle wręcz istotne. Po drugie – jeżeli ktoś, szczególnie
wśród tych, którzy liczyli na koalicję między PiS-em a Platformą Obywatelską,
dziś czuje się zawiedziony, to niech się zastanowi nad tym, kto miał
trzykrotnie propozycję koalicji i za każdym razem ją odrzucił. Przy czym była
to propozycja koalicji, która jak na przykład urząd Ministra Finansów urząd
Ministra Spraw Zagranicznych, urząd Ministra Obrony, urząd Ministra
Gospodarki dawała drugiej stronie, i urząd Marszałka Sejmu przy tym, kto tego
rodzaju rozwiązanie odrzucił, a odrzuciła Platforma Obywatelska. I
jednocześnie Platformie powiedziano: nie chcecie koalicji, to powtórzmy
wybory. I to też się spotkało z odpowiedzią odmowną. A rząd musi mieć
większość.

K.R.: Sądzi pan, że to sukces dla Polski?

L.K.: Zobaczymy, czy to będzie sukces. Jeżeli te ustawy, które w tej chwili
są już w Parlamencie, na przykład o likwidacji Wojskowych Służb
Informacyjnych, o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, a także ustawy, które
się wkrótce w Sejmie pojawią – związana z życiem gospodarczym, o finansach
publicznych, ustawa dalej związana z wolnością działalności gospodarczej –
jeżeli te ustawy zostaną sprawnie uchwalone, to to jest sukces dla Polski.

K.R.: Panie prezydencie, rozmawiamy krótko po powrocie pana z Wilna, po
konferencji „Wspólna wizja wspólnego sąsiedztwa”. Czy ta konferencja zbliżyła
te kraje, które uczestniczyły w tej konferencji, do siebie?

L.K.: Myślę, że tak, że nawiązane zostały liczne stosunki, także o
charakterze personalnym, a to w polityce ma znaczenie, jak choćby miałem
przyjemność poznać pana prezydenta Gruzji, dłużej z nim porozmawiać.
Oczywiście, znam i prezydenta Adamkusa, i prezydenta Juszczenkę, ale poznałem
prezydenta Estonii Ruutela, którego wcześniej nie znałem, rozmawiałem z panią
prezydent Łotwy. Z panią prezydent, ale jeszcze jako prezydent Warszawy,
miałem kiedyś przyjemność rozmawiać. Więc z tego punktu widzenia tak. A poza
tym tam padły ważkie słowa wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych i tam też była
okazja do wyraźnego zdefiniowania naszej polityki, co – jak sądzę – mi się
udało wobec tej części świata, która była reprezentowana, a to jest polityka
przejrzysta, znaczy uważam, że dobre sąsiedztwo, że różnego rodzaju wspólne
inicjatywy, że tego rodzaju konferencje są istotne.

Ale najistotniejsze jest to, żeby to, co jest jak określiłem eksporterem
demokracji, wolności i pokoju, czyli NATO i Unia Europejska (w tej
kolejności) się poszerzały właśnie w tym kierunku. Oczywiście, NATO jako
pierwsze, a Unia Europejska to jest sprawa odleglejszych lat, bo państwa,
które wchodzą do Unii muszą pewne kryteria, także gospodarcze, spełniać, do
których w tej chwili spełnienia jest jeszcze daleko.

K.R.: Pan wspomniał o ważkich słowach pana wiceprezydenta Dicka Chenneya na
temat między innymi, myślę, stosunku do Rosji. Czy sądzi pan, że te słowa
mówiące o tym, by Rosja nie traktowała surowców energetycznych jako broni,
jako form nacisku, czy te słowa mogą zostać wysłuchane w Rosji, czy też wręcz
odwrotnie – mogą się przyczynić do pogorszenia stosunków tych wszystkich,
którzy byli w Wilnie, z Federacją Rosyjską?

L.K.: Myślę, że te słowa być może przyczynią się do pewnego otrzeźwienia, ale
nie o rosyjskich partnerów nam już w tej chwili chodzi, o ludzi, którzy jakby
nie widzieli pewnych niebezpieczeństw, a chodzi mi o osoby, które zajmują
bardzo ważną pozycję w swoich krajach, było w tej chwili na tym świecie
bardzo dużo. I z tego punktu widzenia bardzo się cieszę, że te oczywiste
słowa padły. Natomiast jeżeli chodzi o Federację Rosyjską, to myślę, że też
dobrze, że rząd i prezydent Federacji Rosyjskiej zdał sobie sprawę z tego, że
pewne aspekty jego polityki są dostrzegane przez największe mocarstwo tego
świata.

K.R.: Panie prezydencie, mówiło się również na tej konferencji, i pan temu
również poświęcił wiele miejsca, na temat stosunków naszych państw, państw
sąsiedzkich do Białorusi. Czy sądzi pan, że rzeczywiście wspólnota
demokratyczna ma takie instrumenty, ma takie narzędzia, by wpłynąć jakoś na
zmianę sytuacji u naszych sąsiadów?

L.K.: Przy odpowiedniej determinacji tak, chociaż to nie nastąpi z godziny na
godzinę. Mówiłem tutaj bardzo wyraźnie o naszej, polskiej determinacji w tej
sprawie. Będziemy wspierać opozycję białoruską. Był taki fragment spotkania
nie opisywany w prasie, gdzie wszystko zdołałem dokładnie przeczytać, a
mianowicie wystąpienie pani Milinkiewicz, pani Kazulin, czyli żon kandydatów
na prezydenta, w trakcie wprawdzie obiadu, nie tylko zresztą one występowały
w imieniu opozycji białoruskiej, tam o Polsce również była mowa. To bardzo
było istotne, że doszło do tego rodzaju choćby tylko nieformalnego spotkania.
Myślę, że opozycja białoruska rośnie w siłę i, oczywiście, zadecyduje naród
białoruski, ale te zmiany nie są już w tej chwili zbyt odległe, że sytuacja
się zmienia i że jako Polska przede wszystkim (bo proszę pamiętać, że,
oczywiście, nie wszystkie kraje są w tym samym stopniu związane ze sprawami
Białorusi, jak Polska) powinna kontynuować swą politykę i powinna mobilizować
innych, żeby czynili to samo. I myślę, że pod tym względem jest postęp.

K.R.: Pan mówi o polskiej determinacji w sprawach Białorusi. Ale czy podobną
determinację dostrzega pan u naszych na przykład zachodnich partnerów?

L.K.: W każdym razie jest lepiej niż było. Pan mnie pyta o tę konferencję.
Tam byli przedstawiciele naszych zachodnich partnerów, ale nie w tej randze,
co wiceprezydent Chenney czy 9 prezydentów różnych państw, w tym, oczywiście,
i ja, czyli Polska, wszystkie kraje nadbałtyckie, Ukraina, Gruzja, Bułgaria i
Rumunia, a co bardzo istotne, także Mołdawa, ale też wysocy przedstawiciele
Azerbejdżanu na przykład i Armenii, na co również warto zwrócić uwagę. Myślę,
że akurat ta konferencja nie daje odpowiedzi na pytanie: na ile nasi zachodni
partnerzy są zdeterminowani? Ale z tego, co wiem z innych źródeł, to ta
determinacja powoli rośnie, chociaż, oczywiście, nie w tym tempie jakbyśmy
chcieli.

K.R.: A czy ta konferencja dała jakąś odpowiedź na temat stosunku naszych
zachodnich partnerów do tego, na czym Polsce chyba zależy – do kwestii
rozszerzenia Unii Europejskiej o kolejne państwa na Wschodzie, w Środkowej
Europie również?

L.K.: Panie redaktorze, przed chwilą panu mówiłem, że tam nie było bardzo
wysokich przedstawicieli, więc ta konferencja tej odpowiedzi dać nie mogła.
Natomiast ta konferencja mogła bardzo jasno odpowiedzieć na pytanie na oczach
naszych partnerów: jaka jest postawa Polski, dużego unijnego kraju? Jaka jest
też, jak rozumiem, postawa Litwy co najmniej? Mianowicie to jest postawa na
jak najszybsze poszerzanie. Ja wręcz wzywałem do odwagi, jeśli chodzi o
poszerzanie NATO w pierwszej kolejności, i Unii w następnej. Natomiast jeżeli
idzie o postawę krajów europejskich na
Edytor zaawansowany
  • ignorant11 08.05.06, 15:22
    .K.: Panie redaktorze, przed chwilą panu mówiłem, że tam nie było bardzo
    wysokich przedstawicieli, więc ta konferencja tej odpowiedzi dać nie mogła.
    Natomiast ta konferencja mogła bardzo jasno odpowiedzieć na pytanie na oczach
    naszych partnerów: jaka jest postawa Polski, dużego unijnego kraju? Jaka jest
    też, jak rozumiem, postawa Litwy co najmniej? Mianowicie to jest postawa na jak
    najszybsze poszerzanie. Ja wręcz wzywałem do odwagi, jeśli chodzi o poszerzanie
    NATO w pierwszej kolejności, i Unii w następnej. Natomiast jeżeli idzie o
    postawę krajów europejskich na zachód od nas, to bez wątpienia w ostatnim
    okresie po tym ostatnim poszerzeniu była tego rodzaju postawa, żeby się
    zatrzymać, że najpierw pogłębienie, później poszerzenie. To nie dotyczy już
    Bułgarii i Rumunii, tam może nastąpić przesunięcie, ale o 6 miesięcy, ich
    przyjęcia do Unii.

    My nie jesteśmy, jak wiadomo, zwolennikami tego rodzaju koncepcji. Pod tym
    względem będziemy walczyć o to, żeby ta koncepcja ulegała powolnej przemianie.
    I tak jak to w Unii jest, ona będzie ulegała przemianie. Proszę pamiętać, że
    jeszcze nie tak dawno wydawało się, że nasza przynależność do Unii jest
    wątpliwa, że w czwartek było „tak, na pewno, dużo poszerzenia”, a w
    poniedziałek było, że już tylko małe, na dwa-trzy nieduże kraje, Słowenia, może
    Estonia. Jakieś tego rodzaju pomysły, które z punktu widzenia polskich
    interesów należy uznać za bardzo egzotyczne, przy całej mojej sympatii i
    szacunku dla krajów, które wymieniłem. A w końcu było duże poszerzenie.

    Pamiętajmy, że w Unii wiele spraw się rozgrywa w czasie, że były duże
    wątpliwości jeżeli chodzi o Ukrainę. Dzisiaj już wiadomo, że Ukraina nie należy
    dziś do NATO czy Unii, ale Ukraina nie jest już krajem takim, jak była dwa czy
    trzy lata temu, niezależnie od wszystkich kłopotów, że zmienia się postawa
    wokół Białorusi. Pozwólmy naszym partnerom na przemyślenia, bo oni nie znają
    tej części świata tak jak my.

    K.R.: Panie prezydencie, czy w czasie tej konferencji dyskutował pan również o
    kwestii bezpieczeństwa energetycznego naszych krajów tego regionu podczas
    spotkań bilateralnych?

    L.K.: Tak, co najmniej w trzech przypadkach – rozmawiałem z panem prezydentem
    Juszczenką, z panem prezydentem Dżagaszwili, prezydentem Gruzji, i miałem
    istotne rozmowy z panem prezydentem Adamkusem w tej sprawie.

    K.R.: I sądzi pan, że u tych naszych partnerów istnieje zrozumienie potrzeby
    takiej wspólnej polityki energetycznej?

    L.K.: Także u innych myślę, że to poczucie się pogłębia dość istotnie, ale to
    jest z jednej strony sprawa wspólnej polityki, z drugiej sprawa polityki
    regionalnej w ramach Unii Europejskiej. Jak zawsze, inicjatyw było tutaj tyle
    (zresztą była sprawa ropy, gazu, ale także sprawy elektroenergetyczne), że
    musimy sobie to w przyszłym tygodniu spokojnie podsumować (będzie nowy minister
    spraw zagranicznych) i przejść do różnego rodzaju już działań na poziomie
    niższym niż Prezydent Rzeczpospolitej, żeby pewne sprawy realizować, bo są
    różne możliwości z różnych kierunków. Mamy propozycje, one są interesujące, ale
    wymagają pewnego zaangażowania ze strony Polski.

    K.R.: Nowy minister spraw zagranicznych... Jest pan przekonany, że polska
    polityka zagraniczna będzie kontynuowana, będzie kontynuacją tego, co robili
    dotychczasowi ministrowie?

    L.K.: Polska polityka zagraniczna już w ostatnich miesiącach uległa pewnej
    korekcie w tym kierunku, że my chcemy bardziej jasno eksponować to, że mam
    swoje autonomiczne interesy w Europie i w niektórych częściach świata, bo
    Polska nie prowadzi polityki globalnej, nie usiłujemy udawać mocarstwa, bo nim
    nie jesteśmy, ale jesteśmy dużym europejskim krajem, który ma swój potencjał i
    na taką politykę, jaką prowadzimy, możemy sobie pozwolić. Myślę, że ta zmiana
    będzie zmianą, która co najwyżej jeszcze tę tendencję podkreśli.

    Natomiast co do celów strategicznych to one zostały sformułowane przez część
    polityków już na początku lat 90. Jest dla mnie przyjemnością twierdzić, że ja
    do tych polityków wtedy należałem. Chodzi o przynależność do NATO, bo warto tu
    przypomnieć, że późniejsi piewcy NATO w tym okresie byli przeciwnikami wejścia
    do NATO, na przykład znaczna część polityków ówczesnej Unii Demokratycznej, a
    także do Unii Europejskiej. Tu akurat panowała jedność, jeżeli chodzi
    przynajmniej o główne ówczesne siły polityczne. Pod tym względem nie ma żadnych
    zmian, kierunek euroatlantycki, kierunek unijny to są dwa główne kierunki
    naszej polityki.

    K.R.: I na zakończenie, panie prezydencie – moi litewscy przyjaciele powiadają,
    że pan nawiązał bardzo dobry kontakt z prezydentem Valdasem Adamkusem. Czy
    panom się rzeczywiście dobrze rozmawia?

    L.K.: Tak, jesteśmy ludźmi o innych nieco doświadczeniach, pan prezydent
    spędził znaczną część życia w Stanach Zjednoczonych, ja całe życie w moim
    kraju, ale bardzo mi odpowiada pan prezydent. Myślę, że nasze relacje są bardzo
    dobre, a to w polityce ma swoje znaczenie. I myślę, że te relacje będziemy
    podtrzymywać. Nie kryję, że to jest też istotne z punktu widzenia dobrych
    stosunków polsko-litewskich i rozwoju sytuacji na Litwie w tym kierunku, który
    te dobre stosunki podtrzyma. Chociaż muszę też powiedzieć, że nie jestem w
    złych stosunkach z panem Brazauskasem, chociaż tutaj życiorysami się bardzo
    różnimy.

    K.R.: Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, pan Lech Kaczyński, był gościem
    dzisiejszych Sygnałów Dnia. Dziękuję bardzo.

    L.K.: Dziękuję bardzo państwu.

    J.M.

    --
    Sława!
    Forum Słowiańskie
    gg 1728585

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.