Sława!
Przedsiębiorcy boją się konfliktu z Białorusią
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3341468.html
Marek A. Koprowski Rynki Zagraniczne 12-05-2006, ostatnia aktualizacja 12-05-
2006 16:30
Polscy przedsiębiorcy obawiają się, że coraz gorsze stosunki Polski z
Białorusią odbiją się im czkawką. Chcą, by w sektorze gospodarczym uległy one
poprawie, by dynamika wzajemnych obrotów rosła przynajmniej w dotychczasowym
tempie.
Nasze stosunki polityczne z Białorusią są coraz gorsze. Antybiałoruski obłęd
zaczyna nawet udzielać się urzędnikom polskiego MSZ. Chcieliby, aby na
potrzeby kontaktów z Mińskiem wymyślić nowy protokół dyplomatyczny. Są za
powrotem ambasadora RP do Mińska, ale nie chcą, by złożył on listy
uwierzytelniające na ręce urzędującego prezydenta, czyli Aleksandra
Łukaszenki. Obawiają się bowiem, że potraktuje on ceremonię składania listów
uwierzytelniających jako uznanie przez Warszawę jego reżimu. Polscy
biznesmeni są coraz bardziej zaniepokojeni tymi grami, które zdecydowanie
negatywnie wpływają na atmosferę współpracy gospodarczej między Polską a
Białorusią. Nie wiedzą, czy przez to, że prowadzą interesy na Białorusi, nie
zostaną uznani za osoby działające w sprzeczności z polską racją stanu.
Działalności gospodarczej u naszego wschodniego sąsiada nie da się bowiem
prowadzić bez kontaktów z białoruskimi politykami, zwłaszcza z gubernatorami
bezpośrednio mianowanymi przez prezydenta i będących w tamtejszymi systemie
politycznym jego bardzo bliskimi współpracownikami.
Ponad dwa miliardy
Polskich biznesmenów przerażają szczególnie apele o zaostrzenie polityki
wobec Białorusi, wprowadzenie sankcji gospodarczych, blokady ekonomicznej
itp. Grozi to bowiem utratą przez nich miejsca na białoruskim rynku, które
najczęściej zdobyli na własną rękę, bez poparcia polskich władz, osiągając
znaczące sukcesy. Wystarczy nadmienić, że w latach 2003-2005 obroty między
obydwoma krajami - w znacznej mierze dzięki ich ofensywności - wzrosły blisko
trzykrotnie i sięgnęły 2 mld dolarów. Podkreślić trzeba, że wymiana ta jest
korzystna dla obu stron i jest zrównoważona zarówno w eksporcie, jak i w
imporcie. Na Białorusi, według ostatnich danych, funkcjonuje 350 firm z
kapitałem polskim. Nasze inwestycje w tym kraju w roku 2003 wyniosły około 20
mln dolarów, podczas gdy w latach 2004 i 2005 średnio po 30 mln dolarów. Obie
strony realizują obopólnie korzystne projekty gospodarcze. W Polsce są m.in.
montowane ciągniki MTZ, a na Białorusi - samochody dostawcze i mikrobusy
Lublin 3. Trwają wspólne prace nad rekonstrukcją Kanału Augustowskiego, który
oprócz swojej wartości zabytkowej i historycznej ma także duży potencjał
turystyczno-krajoznawczy i może przyczynić się po uruchomieniu do znaczącego
ożywienia ruchu turystycznego w tym rejonie polsko-białoruskiego pogranicza.
Są wszelkie dane, że latem br. kanał ten zostanie oddany do użytku.
Są też realne szanse na ożywienie współpracy między Polską a Białorusią,
zwłaszcza w strefie przygranicznej, tak bardzo istotnej dla naszej ściany
wschodniej, stanowiącej wciąż Polskę "C". Białoruś bowiem nie izoluje się od
naszego kraju, ale proponuje cały pakiet działań, mający przynajmniej na
szczeblu techniczno-organizacyjnym i ministerialnym wznowić dialog, który
może zaowocować nowymi kontraktami i inwestycjami. Oferta białoruska
przewiduje m.in. wznowienie działań na rzecz ułatwienia kontaktów obywateli
Białorusi i Polski, obniżenie cen wiz i uproszczenie procedur ich
otrzymywania dla ludności obszarów przygranicznych obu krajów, wznowienie
prac nad utworzeniem dwóch nowych przejść granicznych Tomaszówka-Włodawa oraz
Lipszczany-Sofijewo. Strona białoruska proponuje również podpisanie szeregu
umów dwustronnych, usprawniających bazę prawno-traktatową wzajemnych
stosunków, a także ograniczających skutki istnienia granicy.
Komisja od współpracy
Propozycje te są ciekawe i z pewnością zasługują na uwagę. Nie sposób bowiem
oprzeć się wrażeniu, że gdyby działało więcej dwustronnych białoruskich
komisji, to efekty współpracy gospodarczej między naszymi krajami byłyby o
wiele lepsze. Wystarczy wspomnieć, że ostatnie posiedzenie Wspólnej
Białorusko-Polskiej Komisji ds. Współpracy Gospodarczej odbyło się w Mińsku w
2004 roku, czyli przed dwoma laty. Ostatnie spotkanie Międzynarodowej Komisji
Koordynacyjnej ds. Współpracy Transgranicznej miało miejsce w Białymstoku w
roku 2003, a Komisji ds. Współpracy w Dziedzinie Nauki i Technologii - w
Grodnie w marcu 2005 roku.
Polscy przedsiębiorcy obawiają się, ze jeżeli Warszawa ulegnie różnorakim
naciskom i zaostrzy swoje stanowisko wobec Białorusi, to stając się
zakładnikami jej polityki, utracą w niej swoje miejsce i oddadzą ją innym.
Białoruś - wbrew temu, co się o niej w Polsce mówi i pisze w mediach - staje
się dla wielu krajów interesującym partnerem. W tym także dla inwestorów. Jej
władze systematycznie starają się polepszać warunki dla robienia biznesu w
tym kraju. Od 1 czerwca br. zostanie na przykład uproszczona procedura
rejestracji podmiotów gospodarczych, likwidująca szereg biurokratycznych
ograniczeń.
Jednym z krajów, z którym Białoruś zacieśnia swoje stosunki gospodarcze, są
Chiny. Mińsk uważa Pekin za swego strategicznego partnera. Stosunki
gospodarcze między tymi krajami mają wymiar nie tylko polityczny, ale także
gospodarczy, czego dowodem jest kontrakt na dostawę białoruskich towarów do
Państwa Środka o wartości 500 mln dolarów.
A Kijów nie śpi
W ostatnich miesiącach, jeszcze przed wyborami w obu krajach, współpracę z
Białorusią zacieśniła Ukraina, licząc jak gdyby, że po reelekcji Łukaszenki
kraje UE wprowadzą sankcje wobec Białorusi i możliwości ekspansji na jej
rynku znacząco się zwiększą. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że Kijów
zaczął zabiegać o względy Mińska. Zaproponował mu m.in. możliwość korzystania
przez Białoruś z ukraińskiego portu w Mikołajewie do eksportu towarów w
świat, a zwłaszcza soli potasowej z Soligorska. W miejscowości tej wciąż
pełną parą funkcjonują cztery kombinaty wytwarzające nawozy sztuczne,
bazujące na Starobińskim złożu soli potasowych odkrytym w latach
pięćdziesiątych minionego wieku. By zachęcić Białoruś do przyjęcia oferty,
Kijów zaproponował jej znaczne - wynoszące 75% - upusty w opłatach
tranzytowych...
Od kilku miesięcy Kijów i Mińsk prowadzą rozmowy w sprawie dostaw ukraińskiej
energii elektrycznej na Białoruś. Oba kraje porozumiały się w sprawie
eksperymentalnego uruchomienia magistrali wysokiego napięcia Mozyr-Czernihów-
Homel dla przesyłu na Białoruś ukraińskiej energii. W tym roku jednak z fazy
eksperymentu rzecz przejdzie do praktycznej realizacji. W bieżącym roku
dostawy elektroenergii z Ukrainy na Białoruś mogą wynieść już 2,5 mld
kilowatogodzin. Zaplanowana została m.in. budowa nowych linii przesyłu
energii między obydwoma państwami. Najbardziej perspektywiczna z nich,
zdaniem ekspertów, będzie linia biegnąca z Rówieńskiej Elektrowni Atomowej do
Pińska, kosztująca około 35 mln dolarów, która zwróci się w ciągu dwóch,
trzech lat.
Nie są to bynajmniej jedyne obszary zacieśniania współpracy między Ukrainą a
Białorusią. Na początku br., w związku z trudnościami paliwowymi Ukrainy,
Mińsk dostarczył jej w trybie nadzwyczajnym poza kontraktem dodatkową porcję
przetworów naftowych. Zawarł z nią też umowę na dostawę stałej puli paliw.
Bałtycko-czarnomorski
Po wyborach prezydenckich na Białorusi Wiktor Juszczenko pogratulował
Aleksandrowi Łukaszence reelekcji i zręcznie wybrnął z postulatów Zachodu
sugerujących, że Ukraina także powinna przyłączyć się do sankcji wobec swego
północnego sąsiada. Obecnie - jak nieoficjalnie mówi się zarówno w Kijowie,
jak i w Mińsku - obie strony rozważają koncepcję p