Dodaj do ulubionych

Dugin: zerwiecie z Ameryką !

18.09.06, 12:13
dziennik.pl/magazyny/europa/wydania/artykul,237,strona,5.html
Polska i USA to bardzo różne pod względem rozmiarów kategorie geopolityczne.
Ameryka - stawiając sprawę wprost - nie jest zainteresowana Polską, lecz
globalną dominacją. Dąży więc do wdrożenia takiego modelu stosunków
międzynarodowych, dzięki któremu będzie ze swojej pozycji geopolitycznej
czerpać wszelkie możliwe korzyści kosztem wszystkich swoich konkurentów. A
konkurentami tymi są: Unia Europejska, odradzająca się jako mocarstwo Rosja,
świat islamski, Chiny. Do tego grona można dołączyć suwerenną, stojącą twardo
na obu nogach Japonię oraz - w przyszłości - także Indie.
Innymi słowy, Ameryka uprawia grę, której celem jest niedopuszczenie do
wyłonienia się nowych biegunów i do pojawienia się nowych rywali. Na tym
polega główny motyw strategii USA. W takim też kontekście rozpatrywana jest
rola Polski. Chodzi tu o stworzenie kordonu sanitarnego pomiędzy kontynentalną
Europą a Rosją. I taką właśnie funkcję dla USA ma pełnić w Europie Wschodniej
Polska.
Kordon sanitarny jest Ameryce niezbędny, żeby zapobiec zbliżeniu Unii
Europejskiej z Rosją i aktywować wszystkie możliwe, dzielące je sprzeczności.
Zgodnie z tym Polska powinna prowadzić politykę rusofobiczną - co widać
znakomicie we współczesnej polskiej strategii międzynarodowej - a równocześnie
grać kartą atlantycką na przekór kontynentalnemu blokowi europejskiemu,
któremu przewodzą Francja i Niemcy. Z pozoru Polskę można postrzegać jako
priorytetowego sojusznika USA. Tymczasem tak naprawdę jest ona pionkiem w
amerykańskiej grze. Kordon sanitarny zaś to nie sojusznik, lecz wyłącznie
instrument.
Wobec takiego stanu rzeczy Polska ma do wyboru kilka opcji geopolitycznych.
Jedna z nich to wektor eurazjański. Obecnie jest on reprezentowany - chociaż
mało zauważalnie - przez partię Samoobrona. Wizja Polski jako zachodniego
przedłużenia Eurazji stanowi opcję, która Rosji odpowiada najbardziej.
Eurazjańska, sarmacka tożsamość Polski jest tym, co może oba kraje zbliżać.
Kolejna opcja to wektor kontynentalnej Europy. W tym przypadku Polska byłaby
częścią samodzielnego bloku, którego przywództwo należy przede wszystkim do
Niemiec.
Eurazjanizm i kontynentalny europeizm to jednak marginalne tendencje w
porównaniu z mainstreamowym nurtem polskiej geopolityki. Jest nim oczywiście
opcja atlantycka. Wedle niej znaczenie Europy jest drugoplanowe. Stanowi ona
zaledwie przedłużenie Ameryki. W stosunku do potężnych podmiotów
geopolitycznych Polska zajmuje położenie brzegowe. Jak zauważył Arnold
Toynbee, cywilizacji polsko-litewskiej nie udało się stać samoistnym i
pełnowartościowym biegunem. Gdyby to się jej powiodło, mogłaby być
konkurencyjna wobec cywilizacji rosyjskiej czy europejskiej. W efekcie Polska
pozostaje terenem rywalizacji sił kontynentalnych i atlantyckich.
Obecna realizacja opcji atlantyckiej jest jak najbardziej zrozumiała. Bolesne
doświadczenia rozbiorów i wojen sprawiły, że Polska obstaje przy takim a nie
innym wyborze. Z kolei do cywilizacji atlantyckiej nikt Polski nie przyłączał.
Jednocześnie cywilizacja ta zawsze grała na narodowych uczuciach Polaków, żeby
nastawiać ich przeciw Rosjanom.
Jeśli jednak brać pod uwagę głęboki aspekt kultury polskiej, to dostrzeżemy
archaiczny poziom przynależny do eurazjańskiej strefy wpływu. Świadczy o tym
prymat romantyzmu nad oświeceniem. Ten archaiczny, romantyczny komponent
kultury zbliża Polskę do eurazjanizmu. Z tej przyczyny opcję atlantycką w
Polsce trzeba uznać jedynie za odpowiedź na jej bolesne doświadczenia
historyczne i na jej geograficzne położenie. Nie jest to jednak żadne fatum.
Obecność w Polsce środowisk zastanawiających się nad jej geopolityczną,
kulturową i cywilizacyjną specyfiką pozwala sądzić, że jest możliwy odwrót od
tendencji atlantyckiej.
Relacje polsko-amerykańskie i polsko-rosyjskie mają rzecz jasna ścisły związek
z relacjami rosyjsko-amerykańskimi. Kiedy Rosja wchodzi w fazę właściwej
geopolitycznej samoświadomości, ona po prostu musi być antyamerykańska. I to
nie zależy od tego, jaka panuje u nas ideologia bądź jaki jest system
polityczny. Totalitaryzm czy demokracja, monarchia czy socjalizm - kwestie te
pozostają wtórne. W pierwszej kolejności decydują fundamentalne prawa geopolityki.
Ameryka to geopolityczny przeciwnik Rosji. Wynika to z ponadhistorycznego
konfliktu cywilizacji Lądu - tellurokracji z cywilizacją Morza -
tallasokracją. Dlatego Polska, która jest par excellence instrumentem
tallasokracji, postrzegana jest przez Rosję jako wróg.
Inaczej sprawa wyglądałaby w przypadku przyjęcia przez Polskę opcji
europejskiej. Europeizm to dziś w dużym stopniu antyamerykanizm. Dlatego
europejska orientacja nie musi być antyrosyjska. Natomiast orientacja
proamerykańska jest bezwzględnie rusofobiczna. Stąd Rosjanie w taki a nie inny
sposób reagują na atlantycki kurs Polski.
Oczywiście sojusz z USA nie oznacza automatycznie złych stosunków z Rosją.
Jako przykład można tu podać należącą do NATO Turcję. Pomimo relacji
sojuszniczych Ameryka zagraża jedności państwa tureckiego i narodowemu
dziedzictwu Atatürka, eskalując takie problemy jak kurdyjski czy cypryjski. W
tej sytuacji Turcja zaczęła rewidować swoją geopolitykę, szukając w relacjach
z Rosją tego, co oba państwa zbliża. Nie jest to równoznaczne z opuszczeniem
NATO, lecz jedynie świadczy o usamodzielnianiu się Turcji na arenie
międzynarodowej.
Tak więc pretekstem do polepszenia stosunków polsko-rosyjskich mogłoby się
stać pogorszenie stosunków polsko-amerykańskich. Amerykanie zachowują się
wobec Polaków znacznie gorzej niż niegdyś Brytyjczycy wobec rdzennej ludności
swoich kolonii. Oni nie mają tej lądowej, kontynentalnej ogłady, którą mimo
wszystko posiadali brytyjscy kolonialiści. Kiedy Polacy doświadczą na własnej
skórze chamstwa amerykańskiej tallasokracji, to sądzę, iż pojawią się
przesłanki do tego, żeby zaczęli zerkać w kierunku wschodnim.
przeł. Filip Memches
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka