Dodaj do ulubionych

Wowie puszczaja nerwy:)))

11.02.07, 02:11
Sława!
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3910459.html
"Sposób myślenia Putina jak z poprzedniej epoki"
mar, PAP2007-02-10, ostatnia aktualizacja 2007-02-10 23:24
Uczestniczący w 43. Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, przewodniczący
sejmowej komisji spraw zagranicznych Paweł Zalewski (PiS) krytycznie ocenił
wystąpienie prezydenta Rosji Władimira Putina.

Fot. FRANK AUGSTEIN AP
Władimir Putin w Monachium ostro skrytykował politykę zagraniczną USA. -
Model stosunków międzynarodowych, do którego dążą USA, jest nie do przyjęcia
i niemożliwy do realizacji - podkreślił i skrytykował Amerykę za "bezprawne"
akcje, które nie rozwiązały żadnego problemu. - Świat jest wielobiegunowy i
nie ma miejsca na bezużyteczną konfrontację, co, mam nadzieję, Rosja
zrozumie - odpowiedział z kolei senator John McCain.
ZOBACZ TAKŻE
Biały Dom zdumiony i zawiedziony wystąpieniem Putina (10-02-07, 21:21)
" Niech Rosja zrozumie: świat jest wielobiegunowy" (10-02-07, 20:01)
'Nie tworzyć atmosfery, że spotkanie w Monachium jest tak ważne' (10-02-07,
19:00)
Sekretarz generalny NATO rozczarowany słowami Putina (10-02-07, 17:48)
Putin: USA chcą panować nad jednobiegunowym światem (10-02-07, 11:23)
MSZ: Polska bez przedstawicieli na najważniejszej konferencji (09-02-07,
15:13)
GALERIE ZDJĘĆ
Światowi przywódcy w Monachium - zdjęcia (31-01-07, 12:32)
Putin atakuje, Biały Dom rozczarowany Przeczytaj podsumowanie sobotnich obrad
w Monachium

Putin zarzucił w sobotę Stanom Zjednoczonym dążenie do hegemonii, łamanie
prawa międzynarodowego i rozpoczynanie kolejnej rundy zbrojeń; oskarżył także
NATO o rozszerzanie struktur wojskowych na obszary graniczące z Rosją.

Zalewski "silnie zdziwiony" wypowiedzią Putina

Zalewski powiedział, że jest "bardzo silnie" zdziwiony wypowiedzią Putina.
Wyjaśnił, że przemówienie rosyjskiego prezydenta zawierało wiele wątków
świadczących o jego rozczarowaniu całym procesem, który nastąpił po upadku
Związku Sowieckiego. - W jakimś sensie słychać było tony wskazujące na sposób
myślenia jak z poprzedniej epoki - ocenił polityk PiS.

- Wystąpienie Putina można uznać "nie tyle za usztywnienie, co za wzmocnienie
jego dotychczasowej argumentacji" - powiedział Zalewski. Jego zdaniem, jest
to tym bardziej interesujące, że ostra krytyka pod adresem Zachodu miała
miejsce na forum, starającym tradycyjnie uwzględniać rosyjskie interesy.

Prezydent Rosji traktuje NATO jak zagrożenie

- Putin sprawiał wrażenie, jakby jego kraj znajdował się w okrążeniu,
ponieważ do jego granic zbliżyły się demokratyczne i praworządne kraje -
powiedział Zalewski. - NATO jest traktowane ciągle jako czynnik zagrożenia
dla Rosji, chociaż od lat budowane jest przecież partnerstwo między sojuszem
a Rosją - dziwił się polski deputowany.

Paweł Zalewski zwrócił uwagę na krytyczny komentarz Putina wobec
amerykańskiej tarczy antyrakietowej. - To była ostra krytyka, ale bez
nadmiernego koncentrowania się na tym temacie - zauważył. - Putin wymienił
tarczę jako jeden z wrogich elementów - dodał. Podkreślił, że rosyjski
prezydent nie powiedział jednoznacznie, że uważa tarczę za broń skierowaną
przeciwko Rosji, jednak "to tak -

Zalewski zaznaczył, że krytyczne stanowisko Rosji wobec tarczy było znane i
nie wpłynie na decyzję Polski. Dodał, że w rozmowach w kuluarach z politykami
niemieckiej CDU uzyskał potwierdzenie prasowych doniesień, iż niemieccy
chadecy są zainteresowani tarczą i uważają, że może ona być korzystna także
dla Niemiec. Poseł PiS zwrócił uwagę na brak krytyki tarczy ze strony
niemieckiej SPD, tradycyjnie nieufnej wobec amerykańskich planów
zbrojeniowych.

Zalewski jest jednym z 270 uczestników obrad - polityków, wojskowych i
specjalistów od bezpieczeństwa - którzy do niedzieli dyskutują w bawarskiej
stolicy o globalnych zagrożeniach świata. Polskę reprezentuje w Monachium
także dyrektor Departamentu Spraw Zagranicznych Kancelarii Premiera prof.
Krzysztof Miszczak.




Forum Słowiańskie
gg 1728585
Obserwuj wątek
    • witomir Słowiańska odpowiedź...na barbarzyństwo 11.02.07, 11:08
      europejczycy przyzwyczaili się już do swoistego pojęcia amerykańskiej
      demokracji, której efekty widać codziennie na całym świecie. Mantra przestępców
      międzynarodowych, obracających w pysku, wolność dla neokonserwatystów,
      globalistów, mowa panów świata i dyktatorów zachodnich, dostała wczoraj w
      Monachium odprawę, i to co zakłóciło swoistą nirwanę władców świata, oburzeni
      globalnie ze znalazł się jakiś były oficer KGB, który wyraził dobitnie obawy i
      życzenia całej europy - ze wszyscy maja dość zagrożenia światowego płynącego z
      Usa i Izraela, ze dość mordów, które nie przynoszą żadnego rozwiązania, ze dość
      bezczelnego dyktatu i zastraszania innych przez uzurpatorów kapitalizmu i wyzysku.
      Słowa Putina były dobitne i trafiają w serca europejczyków, wystarczy w tym
      zakresie poczytać fora zagraniczne. chociaż zachodnie dyktatury chcą jeszcze
      demonstrować jedność i zwartość, to w tym zakresie są oderwane od swoich
      społeczeństw.

      Nikt w europie nie pójdzie na kolejna amerykańską wojnę, nikt nie wyleje łzy,
      gdy Ameryka znajdzie w Iranie następny grób, jak w Iraku i Afganistanie.
      Wypowiedzi Putina na forum międzynarodowym wykazują, ze NATO traci sojusznika w
      walce o interesy zachodnich kapitalistów, dla których robi się na świecie coraz
      bardziej nieprzyjemnie.
    • witomir Putin Pozytywista... 11.02.07, 11:21
      eedc.org.pl/pdf/pp/pozytywista-putin.pdf
      Zalewski, członek PiS - partii historyczno-histerycznej zamotanej beznadziejnie
      w przeszłość, zaszłości, rozliczenia minionego i dawne żale, partii z głową
      odwróconą wstecz (patrz niżej na cytat z Kapuścińskiego) próbuje pojąć dla
      siebie niepojęte i przypisuje Putinowi własne cechy. Bo taki Zalewskiego
      horyzont, jaki swym zwróconymi ku przeszłości zakreśli oczyma.

      Tymczasem trudno o polityka bardziej skoncentrowanego na teraźniejszości i
      przyszłości niż Putin. I w dodatku b. dobrze odczytującego znaki czasu.
      Dzisiejszego czasu. Putin powiedział to, co w E. Zach., a w każdym razie w
      Niemczech powszechnie się słyszy, choć tzw. wolna zachodnia prasa stara się
      opinie społeczeństwa i jego obawy wyciszać lub wręcz ignorować.
    • oldpiernik Re: Wowie puszczaja nerwy:))) 11.02.07, 13:20
      Styl politycznej prowokacji, wręcz awantury, przeczy przypisywanym wystąpieniu
      Putina pozytywnym intencjom.
      Z drugiej strony, postawa tzw. przywódców zachodu, także jest pełna sprzeczności.
      Jakiś czas temu, na tym forum, pisaliśmy o umieraniu Europy w jej obecnym
      wcieleniu. Wydaje mi się, że obserwujemy, czy raczej, bierzemy udział, w
      rozwinięciu agonii. Putin zaś chce być tym z krewnych, który usłużnie przełoży
      podusię.
      Co piszę, jako kompletny laik, któremu wszak dumać nie zabroniono.
      :0)
      --

      ...ale kogo to obchodzi...
      • ignorant11 Re: Wowie puszczaja nerwy:))) 11.02.07, 18:09
        oldpiernik napisał:

        > Styl politycznej prowokacji, wręcz awantury, przeczy przypisywanym wystąpieniu
        > Putina pozytywnym intencjom.
        > Z drugiej strony, postawa tzw. przywódców zachodu, także jest pełna
        sprzecznośc
        > i.
        > Jakiś czas temu, na tym forum, pisaliśmy o umieraniu Europy w jej obecnym
        > wcieleniu. Wydaje mi się, że obserwujemy, czy raczej, bierzemy udział, w
        > rozwinięciu agonii. Putin zaś chce być tym z krewnych, który usłużnie przełoży
        > podusię.
        > Co piszę, jako kompletny laik, któremu wszak dumać nie zabroniono.
        > :0)



        Sława!

        Mysle,że NATO sie nie zanosi jednak, bo przeciez Moskwa jest biedna i zcofana,
        a i znacznie bardziej zepsuta niz Zachód.

        Nie ta waga Mocium Panie: Rosja to 2% potencjalu Zachodu...

        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • oldpiernik Re: Wowie puszczaja nerwy:))) 11.02.07, 21:31
          Jak w sąsiednim wątku. :0)
          Kiedy pada kolos, cierpi jego otoczenie.
          Europę czeka zmiana, poważna.
          Rosję też czekają zmiany.
          Nie chodzi o potencjał.
          Raczej o bezwład.
          Stojąc dokładnie w środku, Polska będzie odczuwać skutki każdej zmiany.

          Nie zamierzam dyskutować z historią, tym bardziej nie zamierzam wieszczyć.
          Po prostu, martwię się o dach... :0)
          --

          ...ale kogo to obchodzi...
          • ignorant11 Re: Wowie puszczaja nerwy:))) 11.02.07, 22:44
            oldpiernik napisał:

            > Jak w sąsiednim wątku. :0)
            > Kiedy pada kolos, cierpi jego otoczenie.
            > Europę czeka zmiana, poważna.
            > Rosję też czekają zmiany.
            > Nie chodzi o potencjał.
            > Raczej o bezwład.
            > Stojąc dokładnie w środku, Polska będzie odczuwać skutki każdej zmiany.
            >
            > Nie zamierzam dyskutować z historią, tym bardziej nie zamierzam wieszczyć.
            > Po prostu, martwię się o dach... :0)


            Sława!

            Bez jaj!

            Mocno przeceniasz Rasije.

            Upadek niesławnego i zbrodniczego zsrr to rzeczywiscie było wydarzenie, którego
            konsekwencje były trudne do przewidzenia.

            Odzyskana wolnosc macił niepokój o własnie takie zawirowania.

            Ale u nas obyło sie bez wiekszych komplikacji.

            A teraz teraz Rosje mammy oddalona o setki kilometrów od naszych granic...
            I w ciagu ostanich lat własnie sie oddaliła.

            Juz nie straszy nas aneksja Białorusi, czy mniej prawdopodobna Ukrainy.

            Które to kraje wyraźnie wykazuja aspiracje euroatlantycie i nie w głowie im
            odbudowywac jakis tam niesławny i zbrodniczy zsrr...

            Swiat jest coraz lepszy.

            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
    • witomir USA rozpracowane przez Rosję... 11.02.07, 22:58
      Od zakończenia II W.S., względnie od czasów Chruszczowa, takiej mowy "Zachód"
      jeszcze nie słyszał. I to od kogo,- człowieka, którego "demokratyczne" media od
      dłuższego czasu nazywają "obrażonym carem". Mamy ciekawe czasy przed sobą :
      "Zmonopolizowany Swiat, to znaczy : jeden ośrodek władzy, jedno siłowe centrum,
      jeden ośrodek decyzyjny, jest dla Swiata modelem nie do zaakceptowania. Jest
      niszczycielski, na końcu dla samego hegemona",- powiedział w Monachium,
      prezydent Rosji, Władymir Putin, na Konferencji Bezpieczeństwa "zatroskanym" o
      "bezpieczeństwo świata". Ten medialny i zakulisowy kociokwik dopiero nastąpi.
      Przemówienie, W. Putina, będzie leżeć "demokratom" na żołądku jak olbrzymia, nie
      do strawienia klucha, przez długi, długi czas. Nie wymieniając z imienia
      "demokratyczny wzorzec" – USA, wskazał prezydent Rosji Ameryce jasno i wyraźnie,
      że Rosja nie będzie dłużej tolerować USA jako jedyne światowe mocarstwo. "Ten
      zmonopolizowany model nie ma na tym świecie żadnego uzasadnionego (prawa) do
      istnienia, ponieważ nie zawiera żadnej moralnej i etycznej wartości",- rzekł
      Putin. Czyli, jasno mówiąc, ta amis'owska superwładza zostanie ograniczona przez
      państwową przeciwwagę Rosji i międzynarodowe prawa, oraz wzajemne strategiczne
      zobowiązania. Najbardziej zaskakującym faktem musiało być dla uczestników i
      obserwatorów tej konferencji, iż Putin wygarnął im bez ogródek i przypomniał o
      obowiązujących w demokracji zasadach równości.
      "Jesteśmy świadkami rozpasanego mocarstwa, który tymi podstawowymi regułami
      międzynarodowego prawa pogardza." W tych "militarnych awanturach" Ameryki
      "tysiące pokojowo nastawionych ludzi zostało zabitych.... Innym Państwom zostały
      narzucone reguły, które nie chciały. Komu może się to już podobać?" No cóż,
      wychodzi iż od wczoraj (9.lutego 2007) skończyła się rosyjska cierpliwość. Co za
      upokorzenia, od czasu zakończenia "zimnej wojny" i rozwiązania ZSRR, musiała
      Rosja znosić : przyglądała się jak pozbawione więzów i puszczone samopas USA
      napadły Irak, musiała znosić jak NATO z poręki Ameryki zbombardowała Jugosławię,
      nie zapobiegła "zdobyciu" przez Bush'a Iraku, przyglądała się inicjowanym i
      finasowanym przez Amerykę "kolorowym" rewolucjom na Ukrainie i Gruzji i
      obsadzenia w tych krajach amis'owskich marionetek, umieszczenia pod samymi
      drzwiami Rosji NATO. Za czasów sowieckich tego rodzaju bezczelne interwencje
      były nie do pomyślenia. Już bębnią na wszystkich kanałach, że ten frontalny atak
      na Amerykę ma swoje podłoże w urażonej dumie "rosyjskiego niedźwiedzia." Czyżby
      ? Okrążanie Rosji jest faktem !, i tylko jakiś zamroczony amis'owskim "American
      Way of Life" głupiec tego nie dostrzega. "Nikt na świecie nie czuje się
      bezpieczny" - rzucił Putin w twarz uczestnikom konferencji "bezpieczeństwa". W
      rzeczy samej, przecież istnieje sporządzona przez doradców Bush'a lista Państw
      zaliczonych do "łotrowskich krajów" którym należy wbombardować
      "Globalliberalizm" ! Putina posłanie w kierunku "demokratycznej" Ameryki brzmi
      jednoznacznie, My nie pozwolimy wam na żadne pojedyncze kroki ! Przestańcie nas
      uważać i zaliczać za nic nie znaczących ! Kroplą, która zapewne przeważyła
      rosyjską cierpliwość, było rozszerzenie NATO na byłe Demoludy, a szczególnie
      plany Washington'u w zainstalowaniu w Polsce i w Czechach,- "Parasoli".
      Prezydent Rosji, Władymir Putin, rzucił obradującym nad "światowym
      bezpieczeństwem",- czyli amerykańskim niebezpieczeństwem, pytanie: "Przeciwko
      komu ta prowokacja jest skierowana ?" I dalej: "Dane nam gwarancje, nie zostały
      dotrzymane. Jest to normalne?" W tym miejscu należy się amis'owskim zadupnikom,
      krótkie odświeżenie pamięci. Kiedy Gorbaczow zgodził się na częściowe
      zjednoczenie Niemiec, wykluczył by enerdowskie ziemie wpadły w natowskie łapy.
      Później jednak zgodził się na to pod warunkiem, iż dalej na wschód NATO swoich
      wojsk nie wprowadzi, na co "Zachód" wyraził zgodę i co zostało Rosji obiecane.
      Te "Demokratyczne gwarancje" widoczne są chyba dla wszystkich, mało tego to
      teraz wprowadzić chce Ameryka do "demokratycznych" państw swoje rakiety. "Taka
      polityka jest katalizatorem światowego zbrojenia." – wygarnął, Putin,
      niedobrowolnym czy dobrowolnym jego słuchaczom w Monachium. "Hipotetycznie
      musimy przyjąć, że nasz potencjał nuklearny i nasza Armia ( poprzez US
      "parasole) ma zostać zneutralizowana, z tym końcowym wynikiem iż zostanie
      zachwiana równowaga sił." Dalej wtłaczał, W. Putin, kompletnie zaskoczonym i
      sfrustrowanym uczestnikom tego propagandowego spędu w Monachium, tym "obrońcom
      pokoju", do ich łbów: Rosja nie ma wyboru, albo wydać miliardy w nowy system
      balistyczny, albo rozwijać broń która ten amerykański system przełamie.
      Ze względu na koszty zdecydowała się Rosja na tą ostatnią opcję. "W trakcie
      zimnej wojny panowała między mocarstwami równowaga, która ten pokój
      zabezpieczała" – powiedział Putin. "Dzisiaj ten pokój nie jest stabilny."
      Tak, to są słowa które Swiat długo już nie słyszał. Ale co oznaczają dla NATO i
      USA ?Balansować na krawędzi wojny i permanentne wojny prowadzić, tak jak robi to
      USA i NATO (Afganistan), nie jest to samo. Zapewne nie jeden wyjedzie mi z
      Czeczenią, próbując "zrównoważyć" postępowanie Rosji i USA. Przypominam więc, że
      Czeczenia jest składową częścią Rosji i ten problem ma charakter wewnętrzny,
      podobny, jak próba ogłoszenia secesji Stanów Południowych A.P. która została
      krwawo i bestialsko stłumiona przez Stany Północne.
      • ignorant11 Przemówienie pełne nonsensów-bełkot frustrata 12.02.07, 02:53
        Sława!

        1. Po pierwsze: Rosja jako sumienie narodów to wielkie naduzycie.
        2. Po drugie: aby byc przeciwaga to trzeba cos soba reprezentowac. A nie
        akrtyczne, zamarzniete zadupie. Jak moze sie równac z USA lub nawet z całym
        Zachodem parweniusz i praktycznie zebrak, który ma co najwyzej 5% ekonomii UE i
        5% ekonomii UE czyli ca 2% eknomii Zachodu i ok 1% ekonomii swiata...
        jakimże "mocarstwem moze byc Rasija? Moze co najwyzej byc ubogim krewnym, ale
        wtedy raczej grzecznym i posłusznym Zachodowi...

        Po trzecie: wcale nie dziwi frustracja Putina, ktoremu nie udał sie zaden z
        jego paranoicznych celów.
        1. roztrwonił caly projekt wnp, który co prawda i tak istniał tylko na paierze.
        2. To Putin na zawsze zażegnał niebezpieczeństwo aneksji, a nawet majoryzacji
        Ukrainy i Białorusi, utracił ostatecznie Kaukaz...
        3 Misternie budowany przez lata wizerunek Rosji jako solidnego dostwawcy gazu
        wlasnie Putin zniszczył calkowicie, przez swoja arogancje i embarga gazowe...

        Po czwarte: nikt nigdy zadnych gwarancji o nierozszerzaniu sie NATO nie dawał
        ani Putinowi ani Gorbaczowowi.

        PO piate: Putin zapomniał zyjac w paranoicznym swiecie włąsnej propagandy,że
        niesławny i zbrodniczy zsrr upadl juz tak dawno, ze obecne pokolenie moich
        dzieci słucha opowiesci o UW RWPG, zsrr i PRLu jak my opowiesci o Piascie
        Kołodzieju...

        PO szoste: ubogi krewny z zamarznietego zadupia moze tylko szukac awansu i
        kariery swojego kraju przez wspołprace z tymi, co rzadza swiatem, a na rzucanie
        wyzwania stanowczo jest on za słaby...

        I jak widac po jego ostatnim wybryku w Monachium po prostu za głupi.


        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • witomir Putin opisał sytuację taką jaką ona jest... 12.02.07, 09:30
          To przemówienie było przedstawieniem sytuacji, taką jaką ona obecnie jest.
          Czyli Putin opisał jaki jest koń, co każdy (normalny) człowiek widzi.
          W zasadzie to dobrze, że ktoś się wyłamał z typowej dla konferencji
          monachijskich zasady appeasementu Zachodu wobec nadciągających niebezpieczeństw.
          Na 63 konferencji bezpieczeństwa, pojawił się facet,
          który powiedział w oczy sojusznikom amerykańskim, to czego się inni boja.
          Jeszcze owijają w bawełnę, ze wszystko jest OK, są silni, zwarci, są sprawni i
          władni rozwiązywać podstawowe problemy tego świata. Oczywiście tak nie jest,
          przynajmniej od roku 2001, od którego konferencje bezpieczeństwa, można nazwać,
          konferencjami niebezpieczeństwa. Tak stało pod znakiem kolejnej nagonki na
          suwerenny kraj, członka ONZ Iran, który stoi na pierwszym miejscu nastopnej
          inwazji i masakry.

          Trudno już oceniać kolejną obłudę i nagonkę zastraszania, tak jakby nigdy nie
          było Iraku i Afganistanu. Notable Konferencji żyją w innym świecie, jeszcze
          myślą że nadal rządzi dolar i komputerowe gry wojenne.

          Tu się czasy trochę zmieniły, wystąpił Putin i choć prasa polska i zagraniczna
          tego nie pisze, stwierdził otwarcie, ze wysłał do Iranu, rakiety krótkiego
          zasięgu, aby nie wpędzać tego kraju w ślepą uliczkę zastraszenia międzynarodowego,
          aby pokazać ze Iran ma przyjaciół, ze Rosja ma prawo zbroić swoich sojuszników
          tak jak USA swoich.

          I to jest właściwie największy klops dla nato i usa, jeżeli Rosja otwarcie
          zacznie bronić swoich interesów, tam gdzie roszczą sobie takie prawo amerykanie,
          wracamy więc do czasów zimnej wojny
          Reszta przemówienia Putina, nad którą ubolewają media oddane sprawie
          izraelsko-amerykańskiej, tak rozdzierają szaty, jak on mógł i w ogóle, ta moralna
          otoczka, której politycy zachodni nigdy nie mieli, wskazuje dobitnie, jak
          rozbity jest sojusz północno-atlantycki, jak były oficer KGB prawił lekcje
          agentom CIA i mossadu, no cóż trafił w końcu swój na swego. I to nie w dalekim,
          egzotycznym Iranie, ale u źródła zaopatrzenia energetycznego całej Europy
          Zachodniej, w Rosji.
          • ignorant11 Jaka zimna wojna..????????/ 12.02.07, 12:23
            Sława!

            Co nas miałoby to obchodzic?

            Nowa zelazna kurtyna spadłaby na exklawe królewiecka...

            I co z tego, kogóz to miałoby obchodzic, ze Rosja bedzie chciała sie
            samoizolowac?

            IM bardziej bedzie Putinokio podskakiwał tym mniej bedzie chetnych na ich rope
            i gaz i tym wiecej bedzie chetnych i kapitału na dywersyfikacje dostaw paliw i
            na odblkowanie Kaspii, na poszukiwania weglowodorów poza Rosja...

            Bilans wyjdzie po naszej mysli, niech Rosja zachowuje sie jescze głupiej...

            Tylko na tym zyskamy.

            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
            • witomir Węglowodory coraz trudniejsze do zdobycia... 12.02.07, 17:35
              Ta cała dywersyfikacja to jedna wielka ściema...
              gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3911632.html
              Trzeba coraz więcej bomb, by niektórych upartych ex-
              komunistów nauczyć wreszcie zachodniej demokracji... upaństwawiają na potęgę

              A właśnie jak tam "nasze" złoża w Iraku...?
              co teraz powie Kwas, Belka (prawa ręka Bremera?)...
              To, że podłe Rsukie, Kazachy i inne gady z Wenezueli upaństwawiają swoje złoża
              i nie dadzą zarobić Anglosasom (i nie tylko) skupionym wokół NY i londyńskiej
              City to, jak wiemy, niedemokratyczna ohyda.

              Ale jakoś ciszej o tym, że bracia w kapitaliźmie - Norwegowie też upaństwawiają
              na potęgę i nie chcą się dzielić z nienażartymi, tłustymi bosami
              zaprzyjaźnionych koncernów zachodnich
              gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33207,3891305.html
              Poskakujcie dalej Rosji...
              • ignorant11 ??????????????????????? 12.02.07, 21:01
                Sława!

                To raczej Rosji bedzie coraz trudniej udawac wielki emirat...
                smile)

                Czyz Krauze nie kupił znacznych złoz wąłsnie w Kazachstanie, czyz Amerykanie,
                głowni inwestorzy w Kazachstanie nie szukaja sposób wykiwania Rosjan przez
                odblokowanie regionu nowymi rurami, cyz ich nie buduja?

                Prawie codziennie słyszmy o odkryciach nowych złoz.

                To raczej Rosja ma kłopoty z przewozeniem ropy przez Ciesny Tureckie.., a bede
                wieszczem i zapowiem podbne kłopoty z Ciesninami Duńskimi...
                smile))

                Cena weglowodrów spada, inwestorzy po grabierzy na Sachalinie coraz mniej
                chetnie patrza na Rosje, bo istnieja kraje szanujace własnosc...

                Bedzie gazoport, bedzie nasza Białaorus, ktora zaopatzrymy w nafte z naszych
                terminali i rur, to jeszcze na tym zarobimy...

                A Moskale beda nam jadły z reki i beda sie prosic abysmy zechcieli kupic ich
                jedyny produkt exportowy po coraz nizszej cenie....

                Forum Słowiańskie
                gg 1728585
                • witomir !!!!!!! 12.02.07, 23:57
                  podałem ci przecież link gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3911632.html
                  po raz wtóry pokazuję ci czarno na białym zwróć uwagę na ten cytat:

                  "Ograniczając dostęp zagranicznych inwestorów do swoich złóż, Kazachstan
                  idzie w ślady innych państw, które mają wielkie zasoby surowców. Im bardziej
                  ceny ropy i gazu na świecie rosną, tym mniejszą ochotę na dzielenie się
                  swoimi bogactwami mają państwa, które mają surowce(...)"

                  dotarło...?

                  ... cena ropy nigdy nie będzie już taka jak sprzed agresji na Irak w 2003 r.
                  wszyscy analitycy wiedzą że zapasy na świecie się kurczą a głód nienażartych
                  ciągle wzrasta stąd te wojny, szaleństwo i ludobójstwo Ceny ropy mogą spaść
                  nieznacznie, niewiele (krótkookresowe sytuacyjne wahania)... Znajdź lepiej link
                  w którym prognozuje się (i kiedy to nastąpi), że ceny ropy spadną do poziomu
                  sprzed wojny z Irakiem... albo nie nudź i nie bij piany.
                  • ignorant11 Re: !!!!!!! 13.02.07, 00:28
                    witomir napisał:

                    > podałem ci przecież link gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3911632.html
                    > po raz wtóry pokazuję ci czarno na białym zwróć uwagę na ten cytat:
                    >
                    > "Ograniczając dostęp zagranicznych inwestorów do swoich złóż, Kazachstan
                    > idzie w ślady innych państw, które mają wielkie zasoby surowców. Im bardziej
                    > ceny ropy i gazu na świecie rosną, tym mniejszą ochotę na dzielenie się
                    > swoimi bogactwami mają państwa, które mają surowce(...)"
                    >
                    > dotarło...?

                    +++Państwa surowcowe nigdy nie potrafily dorównac krajom zużywajacym surowce.
                    Surowcowy charakter ekonomii swiadczy o zacofaniu.
                    NB USA sa jedny z czolowych producentów i ropy i gazu i jednoczesnie czołowym i
                    porterem.
                    To swiadczy i sile i zaawansowaniu ich gospodarki.

                    A Krauze rzeczywiscie kupił znaczne zloza własnie w Kazachstanie, na którym
                    rzecz jasna swiat sie nie kończy...
                    smile))]

                    >
                    > ... cena ropy nigdy nie będzie już taka jak sprzed agresji na Irak w 2003 r.
                    > wszyscy analitycy wiedzą że zapasy na świecie się kurczą a głód nienażartych
                    > ciągle wzrasta stąd te wojny, szaleństwo i ludobójstwo Ceny ropy mogą spaść
                    > nieznacznie, niewiele (krótkookresowe sytuacyjne wahania)... Znajdź lepiej
                    lin
                    > k
                    > w którym prognozuje się (i kiedy to nastąpi), że ceny ropy spadną do poziomu
                    > sprzed wojny z Irakiem... albo nie nudź i nie bij piany.

                    +++Mysle,że bedzie taniała, bo chińskie zapotrzebowanie wcale nie jest tak
                    wielkie jak sie powszechnie sadzi:

                    China:
                    Oil - imports:
                    3.226 million bbl/day (2004)
                    Oil - proved reserves:
                    18.26 billion bbl (2004)
                    Natural gas - production:
                    35.02 billion cu m (2003)
                    Natural gas - consumption:
                    33.44 billion cu m (2003 est.)
                    geoinfo.amu.edu.pl/wpk/factbook/geos/ch.html#Econ

                    Czyli mniej niz np Ukraina, gdyby sie Ukraina zbuntowała i nie kupowala
                    rosyjskiego gazu, to Chińczycy nie byliby w stanie przyjac tak wielkich nadwyzek

                    A bardzo czestych odkryciach nowych zloz przeczytasz np tu:
                    geoinfo.amu.edu.pl/wpk/factbook/geos/ch.html#Econ
                    i tu:
                    rynekgazu.pl/index.html?id=4

                    +++Tak,że do owego wyczerpywania sie złoz jest jeszcze baaaardzo daleeeeeeko.

                    Pozatem my mamy wegle, wiec nie jestesmy tak bardzo uzaleznieni ani od gazu ani
                    od ropy, ktorych na cele energetyczne w Polsce nie uzywa sie WCALE.

                    Mamy dostep do morza, wiec potrzebne ilosci weglowodorów mozemy sprowdfdzic zza
                    morza, co zreszta jest tansze i lepsze niz rurami.

                    Zatem nie jestesmy uzaleznienie ani od weglowodorów ani tym bardziej rosyjskich
                    weglowodrów.



                    --
                    Sława!
                    Forum Słowiańskie
                    gg 1728585
                    • witomir Fragment Gabisiowego "Raportu o wojnie w Iraku" 13.02.07, 00:40
                      "Ropa naftowa jako broń polityczna"
                      nie działa link więc postanowiłem wrzucić z pulpitu, proponuję przeczytać to
                      jeszcze raz na chłodno...żadne PKB, żadne dulary, ropa jest towarem bezcennym ma
                      ponadkomercyjną wartość, cały świat stoi na ropie u progu XXI w. kto kontroluje
                      ropę ten kontroluje wszystko...

                      6 lutego 2003 Rzecznik Białego Domu Ari Fleischer zapewnił dziennikarzy, że
                      wojna z Irakiem nie ma nic wspól-
                      nego z ropą, Fleischer powtórzył to za sekretarzem obrony Donaldem Rumsfeldem,
                      który 14 listopada 2002 roku
                      powiedział w telewizji, że wojna nie ma nic, dosłownie nic, wspólnego z ropą.
                      Przemawiając do członków parlamen-
                      tu brytyjskiego premier Wlk.Brytanii Tony Blair powiedział „Pozwólcie mi, że
                      skomentuję ideę teorii spiskowej,
                      że idzie o ropę. Gdyby chodziło o ropę, to nieskończenie prościej byłoby dogadać
                      się z Saddamem Husajnem”. Jeśli
                      premier Blair odpierał argumenty zwolenników „teorii spiskowej” mówiące, że
                      rządy USA i Wlk.Brytanii potrzebu-
                      ją koniecznie irackiej ropy dla siebie lub pragną pomóc w napełnieniu portfeli
                      właścicielom koncernów naftowych,
                      to możemy mu, choć z pewnymi zastrzeżeniami, przyznać rację. Były ważniejsze
                      powody, które skłoniły, przede
                      wszystkim prezydenta Busha, do wysłania wojsk nad Eufrat, aby wyzwoliły one
                      złoża irackiej ropy naftowej spod
                      tyranii prezydenta Saddama Husajna. Wyzwolenie to było przygotowane już
                      wcześniej, gdyż po wojnie 1991 roku
                      USA „przesunęły” granicę Kuwejtu, aby przejąć kontrolę nad polami naftowymi
                      Rumaila w południowym Iraku, co
                      pozwoliło Kuwejtowi podwoić wydobycie. Również sankcje nałożone na Irak, których
                      pilnowały Stany Zjednoczone
                      i Wielka Brytania, służyły temu, aby w pewnym zakresie wyjąć z rąk rządu w
                      Bagdadzie możliwość samodzielne-
                      go decydowania o wydobyciu i handlu iracką ropą. Trudno nie przyznać racji
                      prof.Arno Meyerowi, który na łamach
                      „Monthly Review” stwierdził nieco zgryźliwie, że gdyby w Iraku hodowano jedynie
                      tulipany na eksport, to nie był-
                      by on takim przedmiotem zainteresowania Waszyngtonu. Prof. Meyer sparafrazował
                      zresztą wypowiedź jednego
                      z urzędników Departamentu Stanu z 1991 roku, który powiedział: „gdyby Kuwejt
                      hodował marchewkę, guzik by nas to
                      obchodziło”.
                      RAPORT O WOJNIE W IRAKU – ROPA NAFTOWA JAKO BROŃ POLITYCZNA
                      Page 24
                      24
                      Przypomnijmy, w Iraku znajdują się drugie co do wielkości (potwierdzone) zasoby
                      ropy na świecie. Wielu ekspertów
                      uważa ponadto, że Irak posiada jeszcze nieodkryte rezerwy ropy, co zbliża go do
                      Arabii Saudyjskiej i znacznie wyprzedza
                      wszystkie inne państwa-zasoby Iraku to suma zasobów USA, Kanady, Meksyku,
                      Zachodniej Europy, Australii, Nowej
                      Zelandii, Chin i całej nie bliskowschodniej Azji.
                      Iracka ropa jest wysokiej jakość a koszty jej wydobycia są bardzo niskie:
                      znajduje się ona na małej głębokości i tworzy
                      wielkie złoża, co powoduje, że produkcja jednej baryłki kosztuje od 1 do 1,5
                      dolara. Poza tym przez długi czas z powodu
                      dziesięcioletniej wojny z Iranem a potem trwających 10 lat sankcji nałożonych
                      przez ONZ złoża irackie, w przeciwień-
                      stwie do złóż w innych krajach, nie były mocno eksploatowane. Tylko w 15 z 74
                      odkrytych pól naftowych wydobywa
                      się ropę, tylko w 125 z 526 znanych złóż dokonano wierceń. Przewiduje się, że w
                      ciągu 10-15 lat iracka ropa będzie
                      zyskiwała na znaczeniu w globalnej gospodarce energetycznej, choć potrzebne będą
                      wielkie inwestycje, aby odbudować
                      i unowocześnić infrastrukturę służącą do wydobycia i dystrybucji ropy.
                      Przejęcie kontroli nad ropą iracką należy widzieć w szerszym kontekście celów i
                      interesów geopolitycznych i geoeko-
                      nomicznych. Kiedy skupiamy się na ropie w jej aspekcie czysto komercyjnym, kiedy
                      widzimy właścicieli koncernów naf-
                      towych zacierających ręce z radości, że im bankowe konta rosną, to dostrzegamy
                      drzewa, ale nie widzimy lasu. Traktując
                      ropę iracką jako towar, którego handlowa wartość stanowić ma przemożny motyw
                      pchający USA do wojny, widzimy
                      symptom, a nie widzimy głębszych przyczyn. Dlatego hasło na transparentach
                      antywojennych demonstracji „Ani kropli
                      krwi za ropę” jest w znacznym stopniu zwodnicze i wprowadzające w błąd. Maskuje
                      ono prawdziwą naturę wojny i jej
                      celów. Nie znaczy to, że interesy wielkich koncernów naftowych nie odgrywały
                      żadnej roli w podjęciu decyzji o wojnie.
                      Pamiętać trzeba, że w wydobyciu i handlu ropą nigdy nie obowiązywały zasady
                      rynkowe, zawsze istniał tu splot poli-
                      tycznych i ekonomicznych interesów, zawsze manipulowano tu wydobyciem, cenami,
                      kosztami etc. „Od samego począt-
                      ku” istniały silne związki pomiędzy firmami naftowymi i rządami: relatywnie mała
                      liczba firm kontrolowała produkcję
                      i ceny ropy i zawsze firmy te ściśle współpracowały z rządami. Rządy pomagały
                      utrzymać dobre warunki rynkowe i
                      zyskiwać nowe źródła ropy, współuczestniczyły w zarządzaniu cenami, zapewniały
                      polityczne wsparcie i ochronę. Tak
                      było od 1870 roku, kiedy John Rockefeller założył Standard Oil Trust i tak jest
                      do dzisiaj. Nigdy żadne autonomiczne
                      prawa wolnego rynku nie miały racji bytu w dziedzinie wydobycia i handlu ropą –
                      szczególnie od lat 30. zeszłego wieku,
                      kiedy to ropę zaczęto postrzegać jako surowiec strategiczny o ogromnym znaczeniu
                      dla funkcjonowania armii, państwa
                      i gospodarki.
                      Funkcjonariusze wielkich amerykańskich koncernów naftowych to często
                      quasi-dyplomaci rządowi, koncerny nafto-
                      we (podobnie jak zbrojeniowe) posiadają swego rodzaju paradyplomację, która
                      rekrutuje się z urzędników administracji
                      rządowej. Takie giganty jak (zbankrutowany) ENRON działają jako operacyjne ramię
                      rządu i jako broń w walce gospo-
                      darczej i politycznej. Zawsze też w polityce USA polityczne koncepcje w
                      mniejszym czy większym stopniu musiały
                      zgadzać się z interesami wielkiego biznesu. Strategia polityczna, wojskowa i
                      ekonomiczna są ze sobą wzajemnie powią-
                      zane, promocja interesów amerykańskich korporacji jest jednym z ważnych
                      obowiązków państwa, które prowadzi swoją
                      politykę zagraniczną także via korporacje przemysłowe i banki.
                      Nie ma w USA ścisłego rozdziału pomiędzy sferą polityczną i gospodarczą: cały
                      system funkcjonuje w ten spo-
                      sób, że koła polityczne, administracja państwowa, korporacje przemysłowe i
                      finansowe oraz aparaty bezpieczeństwa
                      (agencje wywiadowcze, wojskowe etc.) w praktyce zlewają się w jeden aparat
                      rządzący, wspólnie planują akcje po-
                      lityczne, gospodarcze i wojskowe, między elitą polityczną i wielkim biznesem,
                      między sektorem publicznym i pry-
                      watnym zachodzi stały przepływ ludzi w obie strony. Widać to choćby w przypadku
                      relacji CIA i Wall Street – żeby
                      wymienić Clarka Clifforda, który w 1947 roku napisał National Security Act
                      powołujący CIA (bankier i prawnik z
                      Wall Street), Allana Dullesa (partner dużej prawniczej Spółki pracującej dla
                      Wall Street), Billa Casey`a (dyrektor
                      CIA za Reagana, makler i prawnik Wall Street), Dave`a Roherty`ego (wiceprezes
                      nowojorskiej giełdy i emerytowany
                      pracownik CIA), Johna Deutcha (były dyrektor CIA i jeden z szefów Citigroup),
                      Norę Slatkin (była członkini kie-
                      rownictwa CIA i wyższy urzędnik Citigroup). Takich przykładów pokazujących
                      związki pomiędzy sferą finansów
                      i służbami specjalnymi jest oczywiście o wiele, wiele więcej.
                      W ekipie prezydenta Busha ludzie powiązani z sektorem naftowym i energetycznym
                      są bardzo silnie reprezentowani,
                      żeby wymienić wiceprezydenta Cheney`a, który kierował gigantem w przemyśle
                      naftowym firmą Halliburton w latach
                      1995-2000, sekretarza handlu Dona Evansa, wysokiego rangą dyplomatę Zalmay`a
                      Khalizada czy wreszcie doradczynię
                      prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Condoleezzę Rice, która 10 lat
                      przepracowała w zarządzie Chevron Texaco
                      (firma uhonorowała jej zasługi nadając jednemu ze swoich tankowców imię
                      „Condoleezza”wink. Sam prezydent Bush zanim
                      wszedł do polityki założył w 1978 roku firmę Arbusto Energy, którą kupiła w 1983
                      roku firma Spectrum
                      • witomir Re: Fragment Gabisiowego "Raportu o wojnie w Irak 13.02.07, 00:41
                        7 Energy Corpo-
                        ration przejęta w 1986 roku przez giganta energetycznego Harken Energy
                        Corporation, George Bush junior był jednym z
                        jej dyrektorów w latach 1986-1990. Te rozmaite zależności i powiązania najlepiej
                        widać na przykładzie b.sekretarza stanu
                        w rządzie Ronalda Reagana George`a Shultza, kierującego grupą doradczą Komitetu
                        Wyzwolenia Iraku, organizacji, któ-
                        ra bardzo mocno opowiadała się za wojną, a równocześnie będącego jednym z
                        dyrektorów konglomeratu przemysłowego
                        Bechtel, który walczy o lukratywne kontrakty na odbudowę Iraku. Należy jednak
                        zawsze mieć na uwadze to, że prezy-
                        dent Bush czy wiceprezydent Cheney są przede wszystkim politykami i interes
                        polityczny państwa jest dla nich interesem
                        nadrzędnym.
                        W przemyśle naftowym dominuje pięć koncernów, w tym dwa amerykańskie – Exxon
                        Mobil (1 miejsce) i Chevron-
                        Texaco (4 miejsce), dwa w przeważającej mierze brytyjskie – Royal Dutch Shell (2
                        miejsce) i British Petroleum (3 miejsce
                        – faktycznie od 1988 roku część amerykańskiego kompleksu naftowego) oraz
                        francuski – TotalFina Elf (piąte miejsce).
                        RAPORT O WOJNIE W IRAKU – ROPA NAFTOWA JAKO BROŃ POLITYCZNA
                        Page 25
                        25
                        W USA mają swoje siedziby największe firmy zajmujące się poszukiwaniem,
                        wydobyciem i handlem ropą oraz firmy
                        przodujące w budowie rurociągów i instalacji naftowych. Stąd trudno uznać za
                        przypadek fakt, iż to właśnie USA
                        i Wlk.Brytania praktycznie same działały jako wykonawcy sankcji ONZ nałożonych
                        na Irak, sprzeciwiały się ich zniesieniu
                        i w końcu dokonały interwencji zbrojnej w Iraku. Amerykańskie i brytyjskie firmy
                        miały już swój udział w 3⁄4 produkcji
                        ropy irackiej, ale utraciły swoją pozycję po nacjonalizacji w 1972 roku. Wówczas
                        zaczęły działać w Iraku firmy francuskie
                        i sowieckie. W latach 90. rosyjskie korporacje Łukoil, Zarubieżnieft, Slavnieft,
                        chińska Narodowa Korporacja Naftowa
                        i francuska TotalFinalElf prowadziły negocjacje z rządem irackim na temat planów
                        eksploatacji irackich złóż po zniesie-
                        niu sankcji i zawarły z nim, wielkie kontrakty. Firmy amerykańskie i brytyjskie
                        były tym bardzo zaniepokojone, gdyby
                        bowiem te kontrakty doszły do skutku, ich rywale mogliby się umocnić na rynku a
                        nawet uzyskać w przyszłości przewa-
                        gę w światowym biznesie naftowym. Sankcje, na straży których stały USA i Wlk.
                        Brytania, pozwalały blokować rywali.
                        Firmy amerykańskie i brytyjskie liczyły, że reżim się załamie, co pozwoli im
                        uzyskać lepszą pozycję u nowego posthusaj-
                        nowskiego rządu. Kiedy jednak embargo stawało się coraz bardziej dziurawe,
                        prezydent Saddam Husajn trwał przy wła-
                        dzy, i odzywały się coraz silniejsze głosy za zniesieniem sankcji, amerykańskie
                        i brytyjskie firmy zaczęły się obawiać, że
                        zostaną wyeliminowane z gry o iracką ropę. W czerwcu 2001 roku Francja i Rosja
                        zaproponowały zniesienie ograniczeń
                        w inwestycjach zagranicznych w iracki przemysł naftowy, a ponieważ amerykańskie
                        firmy miały prawny zakaz inwestowania
                        w Iraku, kontrakty przypadłyby innym krajom.
                        Wolno zatem podejrzewać, że firmy lobbowały u swoich rządów za bezpośrednią
                        interwencją zbrojną, choć zarazem
                        obawiały się zaburzeń i destabilizacji w regionie. Obecnie po 30 latach koncerny
                        amerykańskie i brytyjskie mają szansę
                        odzyskania dawnej pozycji w Iraku i umocnienia swojej przewagi nad firmami z
                        innych krajów. Z pewnością ułatwie-
                        niem lobbingu był fakt, że firmy naftowe i inne energetyczne giganty oficjalnie
                        wsparły kampanię wyborczą Busha
                        w 2000 roku kwotą kilku milionów dolarów.
                        Jest sprawą znaną, że USA zaoferowały Francji, Rosji i Chinom udział w
                        powojennym wydobyciu ropy w Iraku, aby
                        skłonić je do poparcia w Radzie Bezpieczeństwa rezolucji w sprawie Iraku. We
                        wrześniu 2002 w wypowiedzi dla „Wa-
                        shington Post” były dyrektor CIA James Woolsey stwierdził, że jeśli Rosja i
                        Francja chcą partycypować w wydobyciu
                        i sprzedaży irackiej ropy, to powinny również uczestniczyć w „zmianie reżimu” w
                        Iraku. Jeśli nie, to, jak się wyraził
                        obrazowo Woolsey, będą mogły jedynie „kontemplować statki w Zatoce”. W wyniku
                        zakulisowych negocjacji Rosja,
                        Francja i Chiny poparły rezolucję 1441, która była kompromisem i zostawiała
                        sprawę otwartą, grożąc Irakowi „poważny-
                        mi konsekwencjami” ale nie wojną. Ostatecznie jednak do porozumienia w sprawie
                        irackiej ropy nie doszło – widocznie
                        Rosja, Francja i Chiny uznały, że dostaną za mało, i nie poparły projektu
                        następnej rezolucji grożącej wojną. Jest zatem
                        bardzo prawdopodobne, że zostaną wyeliminowane z Iraku, gdyż trudno przypuścić,
                        aby nowe władze Iraku honorowa-
                        ły w pełni kontrakty zawarte przez rząd Saddama Husajna z zagranicznymi firmami
                        naftowymi. Co prawda zgodnie z
                        prawem międzynarodowym kontrakty powinny być respektowane, ale prawo to ustąpi
                        przed siłą. Niezależnie od tego,
                        w jakim zakresie kontrakty będą honorowane przez nowe władze, sytuacja zmieni
                        się na korzyść firm amerykańskich i
                        brytyjskich, która po 30 latach wrócą do Iraku. Do tego być może dojdzie
                        prywatyzacja przemysłu naftowego w Iraku,
                        co motywuje się tym, że bez własności prywatnej nie ma wszak demokracji, którą
                        chce się wprowadzić w Iraku. Prywa-
                        tyzacja w Iraku mógłby zapoczątkować falę denacjonalizacji na całym świecie –
                        obecnie państwowe korporacje posiadają
                        znaczącą większość światowych zasobów ropy a firmy naftowe pracują pod nadzorem
                        rządów tych krajów, które ekspor-
                        tują ropę. Szeroka fala prywatyzacji w światowym przemyśle naftowym oznaczałaby
                        odwrócenie trendu z początku lat
                        70. i wzmocnienie pozycji koncernów naftowych, szczególnie amerykańskich i
                        brytyjskich.
                        W komentarzach poświęconych motywom wojny z Irakiem zwracano uwagę na USA,
                        dążenie do zapewnienia sobie
                        „bezpieczeństwa energetycznego”, którego warunkiem jest swobodny „dostęp” do
                        ropy, tak aby jej przepływ do Ameryki
                        nie był narażony na zakłócenia z powodów politycznych. Ten argument przemawia
                        szczególnie do wyobraźni zwykłych
                        obywateli USA, których łatwo przekonać o tym, że Saddam Husajn mógłby sprawić,
                        iż na stacjach benzynowych w USA
                        zabrakłoby paliwa.
                        W kwietniu 1997 roku raport opublikowany przez Instytut Polityki Publicznej
                        Jamesa A. Bakera przy Rice University
                        zajmujący się „bezpieczeństwem energetycznym” Stanów Zjednoczonych (patron
                        Instytutu James Baker był sekretarzem
                        stanu za prezydentury G.Busha seniora) stwierdzał, że Stany Zjednoczone są w
                        coraz większym stopniu zagrożone bra-
                        kami w dostawach ropy naftowej, nie dotrzymujących kroku światowemu popytowi
                        (ludność Stanów Zjednoczonych to
                        jedna dwudziesta populacji świata, która konsumuje jedną czwartą światowej
                        energii). Raport zwracał w szczególności
                        uwagę na zagrożenie ze strony Iranu i Iraku dla swobodnego przepływu ropy z
                        Bliskiego Wschodu. Raport uznawał
                        Saddama Husajna za zagrożenie dla bezpieczeństwa Bliskiego Wschodu i przypisywał
                        Irakowi potencjał wojskowy
                        zdolny do działania poza jego granicami. Po objęciu władzy przez Georg`a Busha
                        juniora ukazał się drugi raport tego
                        samego instytutu na temat „bezpieczeństwa energetycznego” wykonany na zlecenie
                        wiceprezydenta Richarda Cheney-
                        `a. Raport zatytułowany był „Strategiczne wyzwania w dziedzinie polityki
                        energetycznej w 21. wieku”. Raport ten,
                        współsponsorowany przez Radę Polityki Zagranicznej, która bardzo intensywnie
                        zajmuje się dostępem USA do zagra-
                        nicznych zasobów ropy, zawierał stwierdzenia, że Irak pozostaje czynnikiem
                        destabilizującym przepływ ropy naftowej
                        z Bliskiego Wschodu na międzynarodowe rynki i że Saddam Husajn okazał skłonność
                        do używania ropy jako broni i do
                        wykorzystywania swojego własnego programu eksportu do manipulacji rynkami ropy.
                        Dlatego Stany Zjednoczone winny
                        dokonać przeglądu polityki wobec Iraku w dziedzinie wojskowej, energetycznej,
                        gospodarczej i polityczno-dyplomatycz-
                        nej.
                        RAPORT O WOJNIE W IRAKU – ROPA NAFTOWA JAKO BROŃ POLITYCZNA
                        Page 26
                        • witomir Re: Fragment Gabisiowego "Raportu o wojnie w Irak 13.02.07, 00:42
                          Raport sporządzony w maju 2001 roku przez National Energy Policy Development
                          Group kierowaną przez Richarda
                          Cheney`a przewidywał, że wydobycie ropy w USA spadnie o 12% w następnych 20
                          latach, a zwiększy się zależność
                          od eksportu – w 1983 USA importowały 1/3 ropy, dziś 50%, w roku 2020 – 2/3.
                          Cheney oświadczył, że „bezpieczeń-
                          stwo energetyczne” jest sprawą centralną dla amerykańskiej polityki
                          zagranicznej. Przyjazny Stanom Zjednoczonym
                          Irak jako jeden z głównych dostawców ropy na świecie takie bezpieczeństwo ma
                          zapewnić, szczególnie, że konsump-
                          cja ropy na świecie będzie stale rosła. Przewiduje się, że w ciągu 20 lat
                          wzrośnie o jedną trzecią – ani nowe złoża
                          w regionie Morza Kaspijskiego, w Rosji, w Afryce Zachodniej, pod wodami
                          Atlantyku, choć ważne, nie zastąpią wielkich
                          zasobów na Bliskim Wschodzie. Dlatego „bezpieczeństwo energetyczne” Stanów
                          Zjednoczonych zależy od swobodnego
                          dostępu do ropy bliskowschodniej. Ta swoboda ograniczona była nie tylko poprzez
                          reżim Saddama Husajna, ale także
                          poprzez istnienie kartelu naftowego czyli OPEC-u. Przypomnijmy, że w sierpniu
                          2000 roku z oficjalną wizytą w Bagda-
                          dzie gościł prezydent Wenezueli Hugo Chavez, pierwsza głowa państwa odwiedzająca
                          Bagdad od czasu pierwszej wojny
                          w Zatoce Perskiej. Chavez oświadczył potem prasie, że rozmawiał długo z
                          prezydentem Husajnem o tym, jak wzmocnić
                          rolę OPEC-u. Była to część dłuższej podróży prezydenta Chaveza mająca na celu
                          skonsolidowanie OPEC-u przeciw na-
                          ciskowi kierowanemu przez USA, aby zmniejszyć ceny ropy – wówczas prawie 30 $ za
                          baryłkę (zaangażowanie Chaveza
                          w różne kwestie polityczne i jego niektóre posunięcia prawie doprowadziły do
                          „zmiany reżimu” w Wenezueli). Skonso-
                          lidowanie OPEC-u sprzeczne jest oczywiście z interesami i celami politycznymi
                          USA. Przejęcie kontroli nad iracką ropą
                          ma zapobiec konsolidacji OPEC-u, co więcej, może pomóc w osłabieniu OPEC-u a
                          nawet w jego rozbiciu dokonanemu
                          poprzez zlikwidowanie całego systemu kwotowego, na którym opiera się istnienie
                          kartelu. Iracka ropa jest zatem nie tyle
                          „money maker”, co „OPEC breaker”. Dzięki irackiej ropie USA mogłyby zrealizować
                          cel, o którym od dawna marzą:
                          rzucić OPEC na kolana. Jak otwarcie napisał dziennikarz „New York Timesa” Thomas
                          Friedman: „kup dwa w jednym:
                          zniszcz Saddama i OPEC za jednym zamachem: kup jedno, drugie dostaniesz za darmo”.
                          Według Amerykańskiego Departamentu Energii OPEC kontroluje dwie trzecie
                          światowych zasobów ropy i dostarcza
                          40% ropy na rynki światowe, a ponieważ, jak się przewiduje, w krajach NONOPEC
                          (Wlk.Brytania, Norwegia, Amery-
                          ka Płd. etc.) będzie następował w najbliższych dziesięcioleciach spadek
                          wydobycia, to OPEC zyskiwałby na znaczeniu
                          i wpływach.
                          Gdyby OPEC jako siła geoekonomiczna został zniszczony, wówczas próżnię
                          polityczną jaką pozostawiłby po swoim
                          zniknięciu wypełniłyby Stany Zjednoczone – iracka ropa jest instrumentem
                          ekonomiczno-politycznym, przy pomocy
                          którego Waszyngton osłabia lub niszczy (względnie) niezależne do siebie
                          skupienie siły politycznej. I w tym aspekcie
                          należy przede wszystkim rozpatrywać cele, dla których obalono tyranię Saddama
                          Husajna nad złożami ropy.
                          Prof. Michael Klare stwierdził we wrześniu 2002 roku na łamach „The Nation”:
                          „ktokolwiek zdobędzie kontrolę
                          nad złożami ropy irackiej, ten będzie wywierał olbrzymi wpływ na globalne rynki
                          energetyczne w XXI. wieku”. A ten,
                          kto będzie wywierał wpływ na rynki energii, będzie wpływał na wszystkie inne
                          rynki bo ropa (energia) jest i będzie w
                          najbliższych dziesięcioleciach zasadniczym czynnikiem określającym koszty/ceny
                          wszystkiego. Gospodarka światowa
                          oparta jest na ropie, ropa jest najbardziej cennym zasobem naturalnym na naszej
                          planecie i podstawowym surowcem
                          energetycznym, materiałem niezbędnym dla nowoczesnego przemysłu (w tym, co
                          bardzo ważne, dla przemysłu chemicz-
                          nego i farmaceutycznego) i transportu. Przemysł naftowy jest najpotężniejszą
                          gałęzią światowej gospodarki, ropa określa
                          kształt i wydajność współczesnego rolnictwa a co za tym idzie w dużej mierze
                          decyduje o wyżywieniu ludności świata,
                          przepływy kapitału inwestowanego w przemysł naftowy mają poważny wpływ na
                          światowy system finansowy, ropa jest
                          niezbędna dla wojska i dla prowadzenia wojny, ropa rozstrzyga o geoekonomicznym
                          układzie świata.
                          Dyrektor programu energetycznego w Center for Strategic and International
                          Studies Robert Ebel, który nadzorował
                          powstanie raportu „Geopolityka energii w XXI. wieku” stwierdził: „Ropa naftowa
                          napędza władzę militarną, narodowe
                          skarbce i międzynarodową politykę. Nie jest już towarem kupowanym i sprzedawanym
                          w ramach ograniczeń tradycyjnej
                          równowagi pomiędzy podażą a popytem. Przekształciła się w czynnik określający
                          dobrobyt, narodowe bezpieczeństwo i
                          międzynarodową władzę”. I z tego punktu widzenia należy rozpatrywać kwestię ropy
                          irackiej. Dzięki kontroli nad tą ropą
                          USA chcą dyktować politykę energetyczną w skali światowej – to jest cel, dla
                          którego warto było zaryzykować wojnę.
                          We wrześniu 1990 roku ówczesny sekretarz obrony Richard Cheney uzasadniając
                          konieczność wojny z Irakiem,
                          oświadczył że, jeśli Saddam Husajn zajmie pola naftowe Arabii Saudyjskiej i
                          Kuwejtu będzie „trzymał za gardło”
                          amerykańską i światową gospodarkę. Jak zawsze bywa w polityce, narzędzie
                          polityczne, które komuś służy, nie ma ulec
                          zniszczeniu, ale przejęciu przez innych („odłóż miecz, abym ja mógł się nim
                          posłużyć”wink – minęło 13 lat i ktoś inny chce
                          mieć instrument, aby „trzymać za gardło” gospodarkę światową.
                          W cytowanym wyżej raporcie sporządzonym na zlecenie wiceprezydenta Cheney`a
                          stwierdzano, że prezydent Sad-
                          dam Husajn okazywał skłonność do „używania ropy jako broni” i do wykorzystywania
                          swojego własnego programu eks-
                          portu do „manipulacji rynkami ropy” – teraz ktoś inny chce mieć w reku
                          narzędzie, aby móc „używać ropy jako broni” i
                          „manipulować rynkami ropy”.
                          Republikański senator z Iowy Charles Grasley, zacięty krytyk OPEC oświadczył, że
                          ten kartel trzyma w „duszącym
                          uścisku” gospodarkę USA. Rozbicie OPEC i kontrola USA nad światowym systemem
                          energetycznym spowoduje
                          odwrócenie ról: to USA będą mogły trzymać gospodarkę światową w „duszącym uścisku”.
                          W styczniu 2003 roku Zaki al Jamani – b. saudyjski minister ds. ropy naftowej,
                          który kieruje obecnie pracami Cen-
                          trum Studiów nad Globalną Energią w Londynie udzielił wywiadu tygodnikowi „Der
                          Spiegel” (13.01.2003). Na pytanie:
                          „OPEC pod Pańskim kierownictwem zastosował ropę naftową jako broń polityczną.
                          Czy te czasy minęły bezpowrotnie?”,
                          Zaki al Jamani odpowiedział: „Bojkotu nie da się już zorganizować, gdyż arabskie
                          rządy są za słabe. Ropa może jednak
                          RAPORT O WOJNIE W IRAKU – ROPA NAFTOWA JAKO BROŃ POLITYCZNA
                        • witomir Re: Fragment Gabisiowego "Raportu o wojnie w Irak 13.02.07, 00:43
                          znowu stać się bronią – tym razem w rękach wszechpotężnych Amerykanów” – i to
                          jest odpowiedź, która wyjaśnia, dlacze-
                          go zdecydowano się na akcję militarną przeciw Irakowi – idzie o ropę jako broń
                          (prawdziwą broń masowego rażenia), jako
                          instrument politycznego nacisku, idzie o kontrolę nad surowcem mającym
                          strategiczne znaczenie dla światowego systemu
                          energetycznego czyli dla gospodarki światowej czyli dla całego globalnego
                          systemu politycznego (imperium światowego
                          kierowanego przez Stany Zjednoczone). Zdobycie tej broni jest celem
                          najważniejszym, interesy konkretnych korporacji
                          naftowych drugorzędnym, aczkolwiek co oczywiste imperium działa w ten sposób,
                          aby na płaszczyźnie komercyjno-han-
                          dlowej sprawowanie tej kontroli przypadło jego korporacjom. Na opanowanie
                          irackiej ropy należy zatem patrzeć nie jako
                          na cel sam w sobie, ale przede wszystkim jako na środek do pewnego celu. O tym,
                          jak tego środka można było używać
                          w przeszłości, dowiadujemy się z książki Petera Schweizera Zwycięstwo: w walce
                          ze Związkiem Sowieckim USA razem
                          z Arabią Saudyjską działały w kierunku obniżki cen ropy, aby zredukować
                          sowieckie rezerwy twardej waluty, a tym
                          samym przyspieszyć upadek Związku Sowieckiego.
                          Broń polityczna uzyskana dzięki opanowaniu ropy, która ma pomóc w rozbiciu
                          OPEC-u, ma również posłużyć do „re-
                          konstrukcji” politycznej całego Bliskiego Wschodu. Kto bowiem panuje nad ropą
                          iracką, ten w pewnym zakresie panuje
                          nad całą ropą Bliskiego Wschodu, gdzie znajduje się 65% znanych zasobów ropy na
                          świecie a tym samym nad Bliskim
                          Wschodem, bo ropa rządzi wszystkim, co ma znaczenie na Bliskim Wschodzie – tylko
                          ten, kto ją ma, kto ją produkuje,
                          kto ją kontroluje, kto ustala jej ceny, ten się liczy. Ropa w regionie jest
                          ważna dla sił zbrojnych tego regionu – kto kontro-
                          luje ropę w danym regionie, ten kontroluje strategiczny surowiec potrzebny dla
                          armii tego regionu, ten kontroluje armie
                          a tym samym kontroluje region.
                          Budżety wielu państw Bliskiego Wschodu są zależne wyłącznie od eksportu ropy i
                          pozbawienie ich możliwości
                          utrzymywania cen na odpowiednio wysokim poziomie, wpłynie bezpośrednio na ich
                          politykę wewnętrzną. Na przykład
                          w Arabii Saudyjskiej niska cena ropy w latach 90. osłabiła gospodarkę saudyjską,
                          wywołała wzrost bezrobocia, obniżenie
                          poziomu życia i niezadowolenie społeczne.
                          Dla Iranu (czwarty producent ropy na świecie) dochody z eksportu ropy to 80%
                          wszystkich przychodów z eksportu
                          i 40-50% przychodów budżetu państwa. Kto kontroluje ropę na Bliskim Wschodzie,
                          ten kontroluje budżety wielu państw
                          przede wszystkim Arabii Saudyjskiej i Iranu – kluczowych państw OPEC-u i
                          najważniejszych aktorów tego regionu
                          a tym samym może wpływać na ich politykę i podporządkować sobie inne, mniejsze
                          kraje.
                          Iracka ropa ma być geoekonomiczną dźwignią nie tylko wobec Bliskiego Wschodu,
                          ale także wobec Chin, Rosji
                          i Europy, jak również wobec Japonii, gdyby chciała się bardziej usamodzielnić
                          (70% japońskiego importu ropy pochodzi
                          z Bliskiego Wschodu). To Bliski Wschód, Chiny, Rosja, Europa (Francja, Niemcy) i
                          Japonia mają być „trzymane za gar-
                          dło”.
                          Chiny dysponują tylko niewielkimi zasobami ropy i zależne są od jej importu,
                          przede wszystkim z Bliskiego Wscho-
                          du. Według szacunków amerykańskiego Departament Energii w 2020 roku ok. 2/3 ropy
                          wydobywanej nad Zatoką Perską
                          będzie szło do Azji, a ropa stamtąd będzie stanowić cztery piąte ropy
                          importowanej przez Azję. W ciągu 20 lat popyt
                          na energię w Azji podwoi się i stanie się ona największym centrum popytu na
                          energię w świecie – na Chiny z ich wielką
                          liczbą ludności i rozwijającą się gospodarką przypadnie zasadnicza część tego
                          popytu.
                          Azja ma wprawdzie wystarczające zasoby węgla, ale jej popyt na energię może
                          zaspokoić tylko olbrzymi im-
                          port ropy i gazu ziemnego. Chiny gorączkowo dążą do osiągnięcia „bezpieczeństwa
                          energetycznego”. Wydały duże
                          sumy na poszukiwanie ropy i gazu na swoim terytorium (Morze Południowo-Chińskie
                          jest potencjalnym obsza-
                          rem wydobycia ropy i już dochodzi tam do sporów w kwestii szerokości pasa
                          przybrzeżnego), na kupno pól naf-
                          towych (np. w Indonezji) i innych urządzeń poza granicami, inwestują w
                          niekonwencjonalne źródła energii etc.
                          Ale ropa z Bliskiego Wschodu będzie dla Chin, które już dzisiaj są trzecim po
                          USA i Japonii konsumentem ropy,
                          podstawowym źródłem energii: import chiński z rejonu Zatoki Perskiej wzrośnie z
                          0,5 miliona baryłek dziennie
                          w 1997 roku do 5,5 miliona baryłek dziennie w 2020 roku.
                          Chińska klasa rządząca zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że bez zapewnienia
                          sobie „bezpieczeństwa energetycznego”
                          Chiny nie zachowają gospodarczej stabilności, co z kolei stanie na przeszkodzie
                          ich politycznym aspiracjom, przede
                          wszystkim jako regionalnego lidera w Azji, a potem jako samodzielnego aktora na
                          światowej scenie politycznej. Wiedzą
                          o tym doskonale także stratedzy w Waszyngtonie, którzy chcą kontrolować bazę
                          energetyczną Chin na Bliskim Wschodzie
                          i zapobiec umocnieniu więzi gospodarczo-politycznych pomiędzy oboma tymi
                          regionami, które byłyby korzystne dla
                          obu stron, wzmacniałyby je politycznie i uniezależniały od USA. Ten sam cel chcą
                          USA osiągnąć w przypadku Europy,
                          która, aby zrealizować własne ambicje polityczne, musi mieć swoją bazę
                          energetyczną nie podlegającą kontroli USA,
                          a taką bazą jeśli chodzi o ropę, może być tylko Bliski Wschód. Alternatywą jest
                          ropa rosyjska i rosyjski gaz, które na
                          rynkach europejskich odgrywają coraz większą rolę.
                          W stosunku do Rosji, która jest eksporterem ropy, gdyż podobnie jak w krajach
                          Bliskiego Wschodu poziom konsumpcji
                          ropy jest tam niski, i której budżet w wielkim stopniu pochodzi z eksportu ropy
                          i gazu ziemnego, USA mogą zastosować
                          presję polityczną grożąc obniżeniem cen ropy, gdyż wysokie (i rosnące) koszty
                          wydobycia rosyjskiej ropy sprawiają, że
                          przy cenie za baryłkę niższej niż 25 dolarów wydobycie może okazać się
                          nieopłacalne. W październiku 2002 roku prze-
                          wodniczący komisji obrony w Dumie Rosyjskiej Aleksiej Arbatow przestrzegał, że
                          budżet Rosji może się załamać, jeśli w
                          wyniku rzucenia na rynki irackiej ropy cena ropy znacznie spadnie. Pośrednio
                          zatem USA mają w swoim ręku instrument
                          kontroli budżetu Rosji. Należy tutaj jednak zrobić ważne zastrzeżenie: celem
                          opanowania irackich zasobów ropy nie jest
                          spowodowanie, żeby cena ropy była niska. Nie jest też tym celem spowodowanie,
                          żeby cena była wysoka. Takie widzenie
                          sprawy jest błędne. Konsumenci w USA i Wielkiej Brytanii mogą sobie życzyć
                          niskich cen a nafciarze z USA i Wielkiej
                          RAPORT O WOJNIE W IRAKU – ROPA NAFTOWA JAKO BROŃ POLITYCZNA
                        • witomir Re: Fragment Gabisiowego "Raportu o wojnie w Irak 13.02.07, 00:43
                          Brytanii – wysokich. Jeśli cena ropy spadnie do zbyt niskiego poziomu to nie
                          tylko złoża rosyjskie, ale także złoża w USA
                          i złoża brytyjskie na Morzu Północnym przestaną przynosić zyski, dla krajów
                          importujących ropę takich jak Francja,
                          Niemcy, Japonia i Chiny niska cena jest korzystna ze względów politycznych i
                          makroekonomicznych (dotyczy to również
                          gospodarki USA), dla krajów eksportujących ropę – Rosji, Arabii Saudyjskiej i
                          Iranu – jest niekorzystna. Niska cena ropy
                          może uczynić nieopłacalnymi już rozpoczęte inwestycje w branży naftowej,
                          zahamować wydobycie ropy, wyeliminować
                          potencjalne dochody z położenia nowych rurociągów etc. W każdym przypadku to, co
                          dla jednych jest korzystne, dla
                          drugich jest niekorzystne i na odwrót. Opanowanie złóż irackich nie służy wtedy
                          ani obniżeniu ani podwyższeniu ceny
                          ropy, ale zdobyciu narzędzia, które pozwoli w zależności od sytuacji politycznej
                          odpowiednio manipulować podażą a co
                          za tym idzie ceną ropy po to, aby osiągnąć cele polityczne uznane w danym
                          momencie za priorytetowe (kto ma ropę, ten
                          ma władzę – tak uważają stratedzy w Waszyngtonie). Nie to, czy cena jest niska
                          czy wysoka, jest najważniejsze, ale to,
                          że USA pragną dla siebie zarezerwować prawo podjęcia ostatecznej decyzji, jaka
                          ma być podaż i cena ropy. Móc trzymać
                          rękę na kurku z ropą i kontrolować jej podaż przykręcając kurek lub go
                          odkręcając w zależności od sytuacji, móc w sytu-
                          acjach krytycznych zamykać „śluzy” w przepływie ropy i ewentualnie odmówić
                          dostępu innym – temu miała służyć woj-
                          na z Irakiem. Jest to zwornik całego systemu kontroli nad światowym wydobyciem i
                          handlem ropą, dodany do kontroli
                          militarnej szlaków morskich, cieśnin i przesmyków, która umożliwia kontrolę nad
                          trasami tankowców z ropą. Ten system
                          kontroli nie ogranicza się do mórz i oceanów, ale obejmuje również kontrolę nad
                          lądowymi kanałami przesyłu ropy i
                          gazu ziemnego. Dotyczy to w pierwszym rzędzie Azji Środkowej i Zakaukazia, gdzie
                          nie przypadkiem w latach 90. USA
                          stopniowo wzmacniały swoją obecność wojskowo-polityczną, i gdzie występuje
                          wielowymiarowy splot geopolitycznych
                          i ekonomicznych interesów USA, Rosji i Chin.
                          W dawnych środkowoazjatyckich republikach sowieckich, w rejonie Morza
                          Kaspijskiego miało znajdować się według
                          wcześniejszych szacunków nawet 16 % światowych zasobów ropy. Eksperci różnią się
                          w szacunkach zarówno jeśli chodzi
                          o wielkość zasobów jak i ich jakość. Również problemy transportowe zmniejszają
                          atrakcyjność ropy z tamtego regionu,
                          co powoduje, że panująca tam po 1991 roku „gorączka ropy” zaczęła od 2000 roku
                          nieco opadać. Ale i tak zasoby te są
                          najprawdopodobniej drugie co do wielkości po Bliskim Wschodzie. Zatem dostęp do
                          nich czyli kontrola dostępu czyli
                          kontrola nad nimi to kontrola nad bardzo ważnym ogniwem światowego systemu
                          energetycznego. Trudno też nie zauwa-
                          żyć, że Azja Środkowa jest szeroko otwarta na Syberię, która kryje w sobie
                          rozmaite bogactwa naturalne.
                          Interwencję w Afganistanie i „zmianę reżimu” w Kabulu trzeba widzieć w tym
                          kontekście, jak również interwencję
                          przeciw Serbii i „zmianę reżimu” w Belgradzie – celem było wejście
                          polityczno-militarne na Bałkany, aby opanować strefę
                          od Morza Czarnego do Adriatyku (Bułgaria – Macedonia – Albania), gdzie przebiega
                          trasa transbałkańskiego rurociągu
                          z bułgarskiego Burgas do portu Vlora na albańskim wybrzeżu Adriatyku, i zamknąć
                          zachodni kraniec korytarza trans-
                          portowego znad Morza Kaspijskiego do Morza Śródziemnego. Nie chodzi tylko o
                          ropę, ale o złoża gazu ziemnego w Azji
                          Środkowej, przede wszystkim w Turkmenistanie, gdzie są trzecie co do wielkości
                          (po Rosji i Iranie) złoża. Także inne
                          republiki postsowieckie (Uzbekistan, Kirgistan, Kazachstan, Tadżykistan)
                          dysponują dużymi zasobami gazu ziemnego.
                          Zajęcie Afganistanu przez USA było m.in. podyktowane jego położeniem
                          geograficznym jako potencjalnym miejscem
                          tranzytu dla ropy i gazu ziemnego z Azji Centralnej do wybrzeży Morza Arabskiego
                          i do Pakistanu. Kiedy w końcu lat
                          70. Rosjanie odkryli nowe złoża ropy naftowej w regionie Morza Kaspijskiego
                          podjęli próbę opanowania Afganistanu,
                          aby zbudować system rurociągów do przesyłu ropy przez Afganistan i Pakistan nad
                          Ocean Indyjski. Wtedy rozpoczęła
                          się trwająca 10 lat wojna sowiecko-afgańska.
                          Zasoby ropy i gazu ziemnego w Azji Środkowej są daleko od mórz i oceanów i
                          największym problemem jest transpor-
                          towanie tych surowców na duże odległości. Gazociągi i rurociągi mogą iść albo
                          przez Iran do Turcji i Europy, albo do Chin
                          (zbyt duża odległość), albo przez Afganistan do Pakistanu i być może do Indii.
                          Ważnym ogniwem jest Iran zarówno jeśli
                          chodzi o ropę jak i o drugie co do wielkości złoża gazu ziemnego (po Rosji). Nic
                          dziwnego, że Iran znalazł się obok Iraku
                          w „osi zła” – idzie zarówno o jego własne zasoby ropy i gazu, jak o jego rolę
                          jako terytorium tranzytowego dla gazociągów
                          i rurociągów oraz ważne położenie geograficzne: Iran łączy (albo dzieli) oba
                          naftowe regiony – w Azji Środkowej
                          i w Zatoce Perskiej. Dopóki w Iranie nie nastąpi „zmiana reżimu”, USA nie będą
                          chciały dopuścić do tego, żeby rurociągi
                          czy gazociągi z Azji Środkowej przebiegały przez terytorium tego kraju. Ta
                          „geopolityka rurociągów i gazociągów” (nie-
                          zależnie od tego, jakie będą ich ostateczne trasy) jest ważna również dla
                          zrozumienia motywów i celów akcji wojskowych
                          podejmowanych przez USA.
                          Stany Zjednoczone poprzez interwencję w Afganistanie i umocnienie swojej
                          obecności wojskowej w Azji Centralnej
                          chcą pozbawić Rosję monopolu na transport ropy i gazu ziemnego i osłabić jej
                          wpływy w postsowieckich republikach na
                          Zakaukaziu i w Azji Środkowej. Amerykanie sa obecni w Gruzji, przez której
                          terytorium przebiegałby rurociąg do portu
                          Ceyhan w Turcji, w bogatym w ropę Azerbejdżanie i w Armenii. W Czeczenii trwa
                          walka o kontrolę nad rurociągiem,
                          który biegnie z Baku do Noworosyjska nad Morzem Czarnym. Waszyngton chce
                          zablokować Chinom niezależny tzn. nie
                          kontrolowany przez USA dostęp do ropy i do gazu ziemnego. Od połowy lat 90.
                          Chiny próbują realizować projekt ruro-
                          ciągu z rejonu Morza Kaspijskiego do Chin – z inicjatywy Chin uformowała się
                          grupa tzw. szanghajska piątka – Chiny,
                          Rosja, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan – potem dołączył jako szósty
                          Uzbekistan. Ta inicjatywa została storpedowana
                          w wyniku akcji w Afganistanie. Waszyngtonowi udało się również zablokować
                          chińskie naftowe inicjatywy w Indonezji.
                          Wreszcie Chiny zawarły kontrakty na różne projekty w ropie z Irakiem, Iranem,
                          Libią i Sudanem. Akcja przeciw Irakowi
                          była niejako zwieńczeniem amerykańskich wysiłków mających na celu
                          uniemożliwienie Chinom zdobycie niezależnej
                          bazy energetycznej dla swojej gospodarki.
                          RAPORT O WOJNIE W IRAKU – ROPA NAFTOWA JAKO BROŃ POLITYCZNA
                        • witomir Re: Fragment Gabisiowego "Raportu o wojnie w Irak 13.02.07, 00:44
                          Bałkany, Arabia Saudyjska, Irak, Iran, Afganistan, rejon Morza Kaspijskiego,
                          Zakaukazie, Turkmenistan, Uzbeki-
                          stan, Kazachstan, Tadżykistan, Kirgistan: w tym obszarze toczy się Wielka Gra o
                          panowanie nad zasobami energetycz-
                          nymi Eurazji i nad systemem energetycznym świata. Do tego dochodzi także
                          zaangażowanie w Zachodniej Afryce, skąd,
                          jak się przewiduje, USA będą w ciągu dekady importować 25% całej ropy
                          sprowadzanej z zagranicy – istotne jest tutaj,
                          że instalacje wydobycia i przesyłu ropy są w bezpośrednim zasięgu amerykańskiej
                          marynarki działającej na Atlantyku.
                          USA naciskają też na Nigerię (szósty producent ropy na świecie), aby wycofała
                          się z OPEC-u. Pojawiają się informacje,
                          że „Al-Kaida” wspiera narodowe i plemienne konflikty w Afryce Zachodniej, co
                          może być wstępem do przeniesienia tam
                          „wojny z terroryzmem”. Może to dotyczyć również Algierii, Libii, Egiptu i Angoli
                          – po Nigerii największych producentów
                          ropy w Afryce. Dodajmy jeszcze rosnące zaangażowanie wojskowe w Ameryce
                          Południowej, szczególnie w Kolumbii,
                          a pośrednio u jej sąsiadów – w Ekwadorze i Wenezueli (na te kraje przypada
                          znacząca część eksportu ropy do USA).
                          Cytowany wyżej Michael Klare, autor książki Wojna o zasoby. Nowy krajobraz
                          globalnego konfliktu (2001), uważa,
                          że „wojna z terroryzmem” proklamowana przez prezydenta Busha wpisana jest w ów
                          globalny konflikt o zasoby i jest
                          instrumentem służącym do uzyskania kontroli nad światowym systemem energetycznym
                          (na marginesie dodajmy, że
                          jeśli chodzi o Irak to jeszcze jedne zasoby tego kraju znajdą się pod kontrolą
                          amerykańską: prof.Michael Klare w swojej
                          książce przewidywał, że kraje z głównymi arteriami wodnymi mogą znaleźć się w
                          kręgu walki o zasoby i wymieniał
                          w tym kontekście Nil, Indus oraz Jordan, a także…. Tygrys i Eufrat, niezwykle
                          ważne dla gospodarki wodnej Bliskiego
                          Wschodu rzeki, z których woda popłynie „rurociągami pokoju” do krajów Zatoki
                          Perskiej i do Izraela).
                          Amerykański autor Frank Viviano napisał: („San Francisco Chronicle”, 26 września
                          2001): „Mapa azylów terrory-
                          stów i mapa celów na Bliskim Wschodzie oraz w Azji Środkowej jest, w dużym
                          stopniu, mapą głównych źródeł energii
                          na świecie. To obrona tych energetycznych zasobów a nie zwykła konfrontacja
                          pomiędzy islamem a Zachodem będzie
                          głównym zapłonem w globalnym konflikcie następnych dziesięcioleci” (dodajmy
                          tutaj, że koncepcja „wojny cywilizacji”
                          bez uwzględnienia czynników geopolitycznych, geostrategicznych i surowcowych
                          jest albo naiwna albo celowo wprowa-
                          dzająca w błąd).
                          W tym sensie „wojna z terroryzmem”, która, jak stwierdził wiceprezydent Cheney,
                          „nie zakończy się za naszego
                          życia” a której fragmentami są interwencje w Afganistanie i Iraku, jest wojną o
                          przejęcie kontroli nad wszystkimi pozo-
                          stałymi jeszcze na naszej planecie rezerwami ropy naftowej i gazu ziemnego i
                          ustanowienie amerykańskiego „petroim-
                          perium”. Michael Klare dowodzi, że zgodnie z mapą surowców energetycznych
                          dokonywana jest „dyslokacja” żołnierzy,
                          doradców wojskowych, baz i lotnisk, następują przesunięcia kierunków pomocy
                          wojskowej, sprzedaży broni, transferu
                          wyposażenia wojskowego itd.
                          Atak na Irak i przejęcie irackich pól naftowych pokazuje, że amerykańskie
                          imperium światowe chce być obecne po-
                          litycznie i militarnie (wykluczając lub ograniczając tym samym obecność innych)
                          wszędzie tam, gdzie znajdują się złoża
                          ropy i gazu ziemnego, gdzie przebiegają i krzyżują się rurociągi i gazociągi,
                          gdzie biegną lądowe i morskie szlaki trans-
                          portowe i gdzie znajdują się „wąskie gardła” przepływu ropy, chce określać
                          przebieg nowych rurociągów i gazociągów,
                          wpływać na ich budowę, na kierunki przepływu surowców energetycznych, określać
                          zyski z ich sprzedaży, regulować
                          ruch „czarnej krwi”, czyli kontrolować krwioobieg światowej gospodarki
                          energetycznej. Potrzebne jest to także po to,
                          aby w pewnym zakresie kontrolować politykę wewnętrzną wszystkich krajów świata
                          (wszystkie są albo konsumentami
                          albo producentami ropy i gazu). Nie może ono tego czynić, przynajmniej na
                          dłuższą metę, tak jak czyniły to dawne im-
                          peria kolonialne to znaczy poprzez bezpośrednią widoczną kontrolę
                          administracyjną i polityczną. Imperium światowe
                          nie może bezpośrednio określać konstytucji, praw, podatków, systemu edukacyjnego
                          itd. krajów, nad którymi sprawuje
                          władzę, pragnie zatem wpływać na politykę wewnętrzną tych krajów poprzez
                          kontrolę nad światowym systemem energe-
                          tycznym, pozwalającą w pewnym zakresie kontrolować gospodarki wszystkich krajów
                          świata a w konsekwencji ich poli-
                          tykę wewnętrzną. „Bitwa o dominację energetyczną” jak zatytułowali swój artykuł
                          na łamach „Foreign Affairs” (marzec/
                          kwiecień 2002) Edward L.Morse i James Richard toczy się i nasila (Morse i
                          Richard jako uczestników bitwy wymieniają
                          Rosję i Arabię Saudyjską, nie wspominając, zapewne przez skromność, o swoim
                          własnym kraju). Ropa pozostaje źró-
                          dłem strategicznej władzy i materialnego bogactwa. Dwaj amerykańscy autorzy
                          stwierdzili ponad 10 lat temu: „Nie ma
                          żadnego innego surowca, który miałby tak kluczowe znaczenie jak ropa; nie ma
                          paraleli wobec zależności rozwiniętych
                          i rozwijających się od zasobów energetycznych Zatoki Perskiej; te zasoby są
                          skoncentrowane na obszarze, który pozosta-
                          je relatywnie niedostępny i wysoce niestabilny, a posiadanie ropy dostarcza
                          nieporównywalnej z niczym bazy finansowej,
                          która pozwoli ekspansjonistycznej władzy realizować jej agresywne zamiary”
                          (Robert W.Tucker, David C. Hendrickson
                          Imperial Temptation 1992). Opanowanie irackiej ropy i kontrola nad ropą
                          Bliskiego Wschodu uniemożliwi innym „eks-
                          pansję” i „realizowanie agresywnych zamiarów”, natomiast pozwoli na „ekspansję”
                          i „realizowanie agresywnych za-
                          miarów” Stanom Zjednoczonym – przy czym w obu przypadkach „ekspansję” i
                          „agresywne zamiary” należy rozumieć
                          w kategoriach politycznych (osiągnięcie lub utrzymanie przewagi polityczno
                          militarnej), a nie moralnych.
                          Cytowany wyżej Michael Klare napisał, że „jeśli USA będą kontrolować pola
                          naftowe nad Zatoką Perską, będą miały
                          w uścisku gospodarkę światową”. Zdaniem Klare`a Waszyngton ma nadzieję, że
                          kontrola ropy nad Zatoką Perską połą-
                          czona z przewagą 10 lat w technologiach militarnych nad wszystkimi innymi
                          głównymi państwami świata zagwarantuje
                          supremację Ameryki na następne 50-100 lat. Dla osiągnięcia takiego celu warto
                          było pójść na Bagdad i przelać trochę
                          krwi. Jak wiadomo ropa jest gęstsza i cenniejsza niż krew, która w
                          przeciwieństwie do ropy jest surowcem odnawial-
                          nym.

                          • ignorant11 No Tomek jest pracowity... 13.02.07, 03:27
                            Sława!

                            I po co przytasz jego elborat?

                            Zreszta pisze w nim,że ani Francja ani Rosja nie bezinteresownie wspierały
                            rezim Husajna, i całkiem juz interesownie sprzeciwiały sie wojnie.

                            Ja uwazam,że swietnie sie stało,że Rosjanie i Francuzi zostali z ttego obszaru
                            wyeliminowani.

                            Teraz kolej weliminowac Iran, ktory psuje ukladanke bliskowschodnia.

                            A pozatem czas skończyc z tymi sztucznymi tworami jak Afganistan, Iran Irak...

                            NO wreszcie Tomek potwierdza udowadniana przeze mnie teze,że Rosja nie jest juz
                            mocarstwem i nigdy juz nie bedzie.

                            Pisałem tez o zrozumiałej frustracji Putina.

                            I rzeczywiscie on ma racje o tyle o ile głowna rozgrywka zimnej wojny wlasnie
                            teraz ma miejsce.

                            Zreszta jedziemy na tym samym wózku, bo przeciez my jestesmy Zachodem i chcemy
                            odblokowania złoz kaspijskich, chcemy Ukrainy i Białorusi w naszym obozie w
                            naszej cywilizacji.

                            Co nam oprócz szlaków tranzytowych oraz zabezpieczenia granic zapewni
                            dodatkowego sojusznika i doatkowo bierzemy górę w wielowiekowych zmaganiach z
                            Rosja.

                            Co równiez Putin doskonale rozumie czyniac swietem narodowym rocznice
                            opuszczenia Kremla przez polska załoge.


                            Forum Słowiańskie
                            gg 1728585
    • oldpiernik Nie tylko Wowie puszczaja nerwy. 12.02.07, 09:43
      Może łatwiej byłoby rozmawiać, odłożywszy uprzedzenia?

      Realia są jakieś. Nie uwzględnianie ich w kalkulacjach politycznych,
      gospodarczych i militarnych, prowadzi na manowce.
      W okresie pancernych argumentów Polska trafiła w obszar radzieckiej strefy
      wpływów, pomimo aktywnego oporu, który został bezwzględnie stłumiony.
      Był to moment, w którym wschodni sąsiad wykorzystał z cyniczną skutecznością
      sytuację, stworzoną przez miękkie stanowisko zachodu.
      Dziś, kiedy tamte zdobycze, wymknęły się wierchuszce z rąk, robi ona nerwowe
      ruchy, by pokazać, że więcej nie straci. Niech robi, to jej wolno.
      Z drugiej strony, światowy żandarm próbuje połatać swój dziurawy prestiż, za
      pomocą spektakularnych niepowodzeń, co rozzuchwala jego oponentów.

      W moim mniemaniu, czas pokoju dla Europy jest ułudą, w której żyjąc pod osłoną
      żelaznej kurtyny, nasi zachodni sprzymierzeńcy zaniedbali swój instynkt.
      Powierzając USA odpowiedzialność za utrzymanie równowagi, żyjąc w mrzonce
      bezpieczeństwa, bogata Europa straciła pazury.

      Nie dziwi mnie wobec tego, ze Putin pozwala sobie na takie wystąpienia.
      Bo kto powie mu jednoznacznie, z równą otwartością, że Rosja jest bankrutem
      ideowym, militarnym i gospodarczym? Kto podejmie rękawicę w sposób zdecydowany
      i konsekwentny? Bez obrazy, na pewno nie my, cienkie bolki.
      Lekkomyślnością byłoby zaś twierdzić, że w razie agresywnej postawy Rosji,
      Europa nie pójdzie na ustępstwa. Historyczne doświadczenie podpowiada, że jest
      to wręcz prawdopodobne i to kosztem wiadomym.

      Najboleśniej w tym wszystkim rani kompletny brak z polskiej strony ludzi,
      mogących sprostać wymogom prowadzenia polityki zagranicznej. O wykorzystaniu
      zmiennej koniunktury na arenie międzynarodowej, z pożytkiem dla kraju, już
      zupełnie nie wspomnę.
      Żałosne pobrzękiwanie szabelką patriotyzmu, w przedpokojach ze zbyt gładką
      podłogą, jest tego przykrym dopełnieniem.

      Pozdrawiam
      OLDFRUSTRAT ;0)
      --
      ...ale kogo to obchodzi...
      • ignorant11 Nie jest źle... 12.02.07, 12:35
        oldpiernik napisał:

        > Może łatwiej byłoby rozmawiać, odłożywszy uprzedzenia?
        >
        > Realia są jakieś. Nie uwzględnianie ich w kalkulacjach politycznych,
        > gospodarczych i militarnych, prowadzi na manowce.

        +++NO włąsnie: Wowa nie uwzglednia...


        > W okresie pancernych argumentów Polska trafiła w obszar radzieckiej strefy
        > wpływów, pomimo aktywnego oporu, który został bezwzględnie stłumiony.
        > Był to moment, w którym wschodni sąsiad wykorzystał z cyniczną skutecznością
        > sytuację, stworzoną przez miękkie stanowisko zachodu.
        > Dziś, kiedy tamte zdobycze, wymknęły się wierchuszce z rąk, robi ona nerwowe
        > ruchy, by pokazać, że więcej nie straci. Niech robi, to jej wolno.
        > Z drugiej strony, światowy żandarm próbuje połatać swój dziurawy prestiż, za
        > pomocą spektakularnych niepowodzeń, co rozzuchwala jego oponentów.

        +++W naszym interesie jest silny Zachód i nie liczacy sie specjalnie z Moskwa.
        Co innego dyplomatyczne gesty, ale własnie dlatego Wowie puszczaja nerwy,że
        Zachód nie uznaje zadnych stref wpływów.

        Nawet zdawałoby sie uległa europka....
        smile))
        >
        > W moim mniemaniu, czas pokoju dla Europy jest ułudą, w której żyjąc pod
        osłoną
        > żelaznej kurtyny, nasi zachodni sprzymierzeńcy zaniedbali swój instynkt.
        > Powierzając USA odpowiedzialność za utrzymanie równowagi, żyjąc w mrzonce
        > bezpieczeństwa, bogata Europa straciła pazury.

        +++NO własnie niech sobie uswiadomi,że to Rosja jest destabilizujacym
        zagrozeniem.

        >
        > Nie dziwi mnie wobec tego, ze Putin pozwala sobie na takie wystąpienia.
        > Bo kto powie mu jednoznacznie, z równą otwartością, że Rosja jest bankrutem
        > ideowym, militarnym i gospodarczym? Kto podejmie rękawicę w sposób
        zdecydowany
        > i konsekwentny? Bez obrazy, na pewno nie my, cienkie bolki.

        +++Alez to własnie my podejmujemy...
        smile))

        To Polska jest "głownym wrogiem" Kremla nawet wiekszym niz USA...

        > Lekkomyślnością byłoby zaś twierdzić, że w razie agresywnej postawy Rosji,
        > Europa nie pójdzie na ustępstwa. Historyczne doświadczenie podpowiada, że
        jest
        > to wręcz prawdopodobne i to kosztem wiadomym.

        +++Na jakie ustepstwa? Wyraźnie nie idzie.
        Czy w sprawie polskiego miesa, czy praw czlowieka w Rosji, czy wreszcie
        wyimaginowanych stref wpływów...

        >
        > Najboleśniej w tym wszystkim rani kompletny brak z polskiej strony ludzi,
        > mogących sprostać wymogom prowadzenia polityki zagranicznej. O wykorzystaniu
        > zmiennej koniunktury na arenie międzynarodowej, z pożytkiem dla kraju, już
        > zupełnie nie wspomnę.

        +++Asertywna postawa Polski jednak przynosi nam konkretne bardzo wyraźne
        korzysci.

        > Żałosne pobrzękiwanie szabelką patriotyzmu, w przedpokojach ze zbyt gładką
        > podłogą, jest tego przykrym dopełnieniem.


        +++??????????
        Gdziez jest pobrzekiwanie? Gdziez jest "zalosne"..???

        To Rasija usiłuje podskakiwac Zachodowi, bedac jego zakladnikiem i na jego
        utrzymaniu, co bedzie gdy oleje te ich rury i barbarzyńśka Rosje...?

        Rosja zredukuje sie do czegos w rodzaju duzej Birmy lub Kimei.
        smile))

        Zreszta juz wyraźnie widac,że jest jedynie wiekszym Kongiem z rakietami...


        >
        > Pozdrawiam
        > OLDFRUSTRAT ;0)


        --
        Sława!
        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
      • scand Re: Nie tylko Wowie puszczaja nerwy. 12.02.07, 12:38
        Old , zdumiewająco długa twoja wypowiedź smile

        **

        Czyżby Putin zapomniał stare przyszłowie:
        тише едешь дальше будешь ?
        Powiedział prawdę ale co z tego ? Co daje prawda wypowiedziana w twarz
        silniejszemu ?
        • ignorant11 Re: Nie tylko Wowie puszczaja nerwy. 12.02.07, 14:55
          scand napisał:

          > Old , zdumiewająco długa twoja wypowiedź smile
          >
          > **
          >
          > Czyżby Putin zapomniał stare przyszłowie:
          > тише едешь да
          > льше будешь ?
          > Powiedział prawdę ale co z tego ? Co daje prawda wypowiedziana w twarz
          > silniejszemu ?



          Sława!

          Powiedział prawde ale zupelnie o czym innym niz zamierzał.

          Mianowicie głosno przyznał,że z Kremlem nikt sie nie liczy i nikt nie traktuje
          Rasiji jako mocarstwa.., ale jedynie jako jeden z wielu bogatych w rope
          emiratów...



          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
          • witomir Sytuacja dojrzała do tego by Putin tak zareagował 12.02.07, 17:50
            Rosja z natury swej, z uwagi na skalę terytorium oraz bogactwo zasobów, jest
            predystynowana, by stać się niezależnym od nikogo światem gospodarczym, Rosja
            nie ma powodów by bać się słowa autarkia (jest to miara prawdziwej realnej
            suwerenności w sytuacjach krańcowych), słowo autarkia, jest straszne dla
            anglosaskich "papierowych tygrysów", małych, niesamodzielnych wirtualnych
            imperiów, symbolicznych raczej opartych na mirażach popkultury i dolarowej
            bańce mydlanej niż realnych dobrach...Ameryka, Wielka Brytania, Japonia,
            Niemcy, Francja jedynie stwarzają pozory bycia potęgami gospodarczymi, w
            rzeczywistości nie są samowystarczalne- ich sukces zależy od zewnętrznych
            dostaw surowców i siły roboczej. Powodzenie gospodarcze Rosji jest pewne nawet
            w sytuacjach kryzysowych... Poczekajcie jeszcze trochę...zasoby węglowodorów
            się kończą, a kraje OPEC widzą nadzieję na przeciwwagę dla amerykańskiego
            terroryzmu tylko w Rosji... serwisy.gazeta.pl/swiat/1,73579,3911288.html
            • oldpiernik Rosja dojrzewa do znacznie trudniejszych wyzwań. 12.02.07, 21:08
              Powoli wraca temat chińskiej presji.
              Kto wie, może to dla Chińczyków robił z siebie watażkę nasz słowiański krewniak.
              Hmmm...

              Nadal prześladuje mnie jednak myśl, że Polska działa na arenie międzynarodowej
              od przypadku, do przypadku. Zaś asertywność, którą wspominał założyciel wątku,
              jest wynikiem bezradności, a nie zamierzoną strategią.
              Daj Bóg, że się mylę.

              OLDSCEPTYK
              --

              ...ale kogo to obchodzi...
              • ignorant11 Re: Rosja dojrzewa do znacznie trudniejszych wyzw 13.02.07, 00:32
                oldpiernik napisał:

                > Powoli wraca temat chińskiej presji.
                > Kto wie, może to dla Chińczyków robił z siebie watażkę nasz słowiański
                krewniak
                > .
                > Hmmm...
                >
                > Nadal prześladuje mnie jednak myśl, że Polska działa na arenie międzynarodowej
                > od przypadku, do przypadku. Zaś asertywność, którą wspominał założyciel wątku,
                > jest wynikiem bezradności, a nie zamierzoną strategią.
                > Daj Bóg, że się mylę.
                >
                > OLDSCEPTYK


                Sława!

                Chyba po prostu martwisz sie na zapas...

                Jestesmy bardzo aktywnym czlonkiem NATO i aktywnym członkiem UE.

                W obu formacjach realizujemy swoje interesy.
                Niemcy maja znaczace wpływy w UE, ale ani nie sa wszechwladne jak twierdza
                niektórzy ani tez nie sa wobec nas az tak wrogie jak twierdza czesto ci sami.

                Forum Słowiańskie
                gg 1728585
            • ignorant11 To juz kabaret 12.02.07, 21:17
              witomir napisał:

              > Rosja z natury swej, z uwagi na skalę terytorium oraz bogactwo zasobów, jest
              > predystynowana, by stać się niezależnym od nikogo światem gospodarczym, Rosja
              > nie ma powodów by bać się słowa autarkia (jest to miara prawdziwej realnej
              > suwerenności w sytuacjach krańcowych), słowo autarkia, jest straszne dla
              > anglosaskich "papierowych tygrysów", małych, niesamodzielnych wirtualnych
              > imperiów, symbolicznych raczej opartych na mirażach popkultury i dolarowej
              > bańce mydlanej niż realnych dobrach...Ameryka, Wielka Brytania, Japonia,
              > Niemcy, Francja jedynie stwarzają pozory bycia potęgami gospodarczymi, w
              > rzeczywistości nie są samowystarczalne- ich sukces zależy od zewnętrznych
              > dostaw surowców i siły roboczej. Powodzenie gospodarcze Rosji jest pewne
              nawet
              > w sytuacjach kryzysowych... Poczekajcie jeszcze trochę...zasoby węglowodorów
              > się kończą, a kraje OPEC widzą nadzieję na przeciwwagę dla amerykańskiego
              > terroryzmu tylko w Rosji... serwisy.gazeta.pl/swiat/1,73579,3911288.html

              Sława!

              Ten text jest juz kompletna parodia i chyba raczej wziety z kabaretu w
              ekonomicznym przedszkolu...????????

              Autarkia?????????

              Nie se Rasija zostanie autrakiczna czarna dziura, zpomnianym i zamrznietym
              zadupiem...
              smile)

              Własciwie potencjał Rosji jest tak mały,że nikt nie zauwazyłby jej calkowitego
              znikniecia.

              UK, USA maja byc "papierowymi tygrysami"...?????????????????????

              Witomir najwyrźniej nie odrobił lekcji nie uzupełnił tego, co było w szkole gdy
              wagarował...
              smile))

              Jak witomir moze porownywac Zachód z rasija, która ledwie osiaga w porywach 2%
              jej PKB...?????????

              Pozatem jak witomir douczy sie geografi to bedzie wiedział,że sama UK i USA to
              terytorium prawie 2 razy wieksze niz Rasija, 4 razy ludniejsze niz wymierajaca
              i kolonizowana przez Chińczyow FR...

              Sam budzet wojskowy UK-USA jest wiekszy niz cąły PKB Rasiji...
              smile))


              Jeszcze nas bedzie witomir rozsmieszał??????

              Prosimy i BISSSSSSSSSSSSSS

              Forum Słowiańskie
              gg 1728585
        • oldpiernik na marginesie dyskusji :0) 12.02.07, 21:02
          Scand,jeśli zdumiała Cię tylko długość wypowiedzi, odetchnąłem xD

          Nie negując rzeczywistości, chciałem pokazać rezerwę, jaką żywię wobec
          pobrzękiwania szabelką. Obojętne, czy pogrywać próbuje wnerwiony "Wowa", czy też
          inny przywódca "wielkiego formatu".

          pozdrawiam
          OLDRETOR?!
          --


          ...ale kogo to obchodzi...
          • ignorant11 Re: na marginesie dyskusji :0) 12.02.07, 21:19
            oldpiernik napisał:

            > Scand,jeśli zdumiała Cię tylko długość wypowiedzi, odetchnąłem xD
            >
            > Nie negując rzeczywistości, chciałem pokazać rezerwę, jaką żywię wobec
            > pobrzękiwania szabelką. Obojętne, czy pogrywać próbuje wnerwiony "Wowa", czy
            te
            > ż
            > inny przywódca "wielkiego formatu".
            >
            > pozdrawiam
            > OLDRETOR?!


            Sława!

            I dlatego zupelnie nonsensowne sa wypowiedzi typu Kuchcińskiego.

            Zamiast plecenia takich bzdur trzeba zbudowac gazoport, rury, zajac sie Ukraina
            i Białorusia i miec Moskwe w najgłebszym powazaniu...

            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
    • ignorant11 Frustracja Putina 12.02.07, 15:41
      Sława!

      Ponury świat według Putina
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/druga_strona_070212/druga_strona_a_2.html
      Będzie bez dyplomatycznych frazesów - zapowiedział Władimir Putin swoje
      wystąpienie w Monachium.


      I potępił w czambuł politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych oraz NATO.

      Z jego wystąpienia wyłonił się ponury obraz świata. Zastraszonego przez
      cyniczną Amerykę, opanowywanego powoli przez wrogi sojusz północnoatlantycki i
      skazanego na nowy wyścig zbrojeń.

      Dlaczego Putin zdecydował się na tak konfrontacyjny ton właśnie w Monachium,
      gdzie na corocznych konferencjach raczej nie ma wielkich emocji? Wbrew pozorom
      jego przemówienie było skierowane bardziej do Rosjan niż obywateli Zachodu. To
      Rosjanie mieli usłyszeć, że Moskwa nie ulega Waszyngtonowi. Putin dobrze wie,
      że wielu Rosjan pogodzi się z kiepską sytuacją materialną, jeżeli będą mieli -
      jak w ZSRR - poczucie, że żyją w imperium. Boso, ale z przywódcą, który umie
      uderzyć pięścią w stół. Tylko w ten sposób Rosja może próbować walczyć o to, by
      świat nie był zapatrzony w USA. Bo, mimo wielkich zysków z ropy i gazu, pod
      względem finansowym nie jest dla nich rywalem. Jej roczny dochód narodowy jest
      na poziomie Holandii, a ta do mocarstw raczej nie należy.

      Jest jeszcze jeden powód - psychologiczny. Putin najwyraźniej nie wytrzymał
      napięcia. Nie może się pogodzić z pogarszającym się wizerunkiem Rosji jako
      partnera gospodarczego, co jest wynikiem wojen gazowych z Białorusią i Ukrainą
      oraz motywowanych politycznie zakazów importu wina, mięsa czy szprotek od
      bliższych i dalszych sąsiadów. Dlatego wypunktował to, co uważa za winy
      Ameryki, licząc pewnie na to, że wielu ludzi na Zachodzie pomyśli: "jest w tym
      wiele prawdy".

      Bo mimo wszystko trudno zakładać, by Putin naprawdę wierzył, że jeżeli powie w
      Monachium, iż Rosja za nic nie pogodzi się z dalszym rozszerzeniem NATO ani z
      rozmieszczeniem elementów tarczy antyrakietowej w Polsce czy Czechach, to
      rzeczywiście do tego nie dojdzie. Wystąpienie w takim tonie odnosi zwykle
      odwrotny skutek. Groźby Kremla to argument na zostawienie otwartych drzwi do
      NATO. I na szukanie nowych środków obrony. Takich jak tarcza antyrakietowa.

      Jerzy Haszczyński


      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
        • ignorant11 ????????????????? 13.02.07, 12:27
          witomir napisał:

          > No i po co to było narzucać Rosji nowy wyścig zbrojeń? Teraz Rosja będzie się
          > zbroić z nadwyżek finansowych z ropy i gazu,
          > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3817850.html
          >
          > a USA będą dalej brnąć w
          > niekończące się długi - aż światu się odechce trzymać bezwartościowe dolary.
          > Cóź za odwrócenie sytuacji sprzed 20 lat! Niesamowite...


          Sława!

          Rosja juz raz próbowala wyscigu zbrojen z USA i czym sie to skończyło wiemy
          najlepiej.

          Rosja nie ma zadnych szans, bo jest za biedna i zbyt zacofana.

          Cały PKB Rasiji jest na poziomie budzetu Pentagonu.

          Zadnych szans, Zadnych zludzeń.

          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
          • witomir Gates obnażył słabość hameryki 13.02.07, 14:15
            Na słowa Putina USA zareagowały NADZWYCZAJ powściągliwie, wręcz pojednawczo.
            Gates próbował wręcz obrócić wszystko w żart ("ja też byłem w służbach, my
            starzy szpiedzy mówimy otwarcie...", czyli, ha, ha, nic takie się nie stało).
            Jakaż to różnica do obcesowych i pełnych mocarstwowej buty ataków Rumsfelda
            sprzed kilku lat.

            Pozycja USA w świecie zmienia się najwyraźniej. Putin doskonale to widzi, widzi
            też, że USA zaczynają to dostrzegać, dlatego dobrze wybrał moment i wiedział,
            co robi. Powiedział dobitnie:

            Мы хорошо видим, как
            изменился мир

            A pocieszne polskie "elyty" twierdzą, że Putin tkwi w starych czasach...

            Do tej rzekomej rosyjskiej nędzy walą dziś miliony ludzi, legalnie, nielegalnie,
            jak się da. Jak podaje ZACHODNI, hamerykański World Bank (z wykrzywioną z bolu
            twarzą).Rosja stała się w ciągu 6 lat (!!!) dla emigrantów 2. najbardziej
            atrakcyjnym krajem na świecie po USA. Ciekawe ile to jeszcze potrwa aż będzie 1.

            • ignorant11 Nie rozsmieszaj mnie 13.02.07, 14:25
              witomir napisał:


              >
              > Do tej rzekomej rosyjskiej nędzy walą dziś miliony ludzi, legalnie,
              nielegalnie
              > ,
              > jak się da. Jak podaje ZACHODNI, hamerykański World Bank (z wykrzywioną z bolu
              > twarzą).Rosja stała się w ciągu 6 lat (!!!) dla emigrantów 2. najbardziej
              > atrakcyjnym krajem na świecie po USA. Ciekawe ile to jeszcze potrwa aż będzie
              1

              Sława!

              Na razie kolonizuja ja Chińczycy...
              smile))

              A z tym rzekomym dobrobytem to oczywiscie zartujesz?

              USA:
              GDP (purchasing power parity):
              $12.31 trillion (2005 est.)
              GDP (official exchange rate):
              $12.49 trillion (2005 est.)
              GDP - real growth rate:
              3.2% (2005 est.)
              GDP - per capita (PPP):
              $41,600 (2005 est.)

              Rasija:
              GDP (purchasing power parity):
              $1.584 trillion (2005 est.)
              GDP (official exchange rate):
              $740.7 billion (2005 est.)
              GDP - real growth rate:
              6.4% (2005 est.)
              GDP - per capita (PPP):
              $11,000 (2005 est


              Xródło:
              geoinfo.amu.edu.pl/wpk/factbook/geos/rs.html#Econ
              To powinno ostudzic Twój entuzjazm wobec Rasiji
              Nie maja zadnych szans!
              Nie powinni miec najmniejszych nawet złudzeń.
              Spadnie cena ropy i Rasija moze nawet rozerwie sie w spazmach nowej rewolucji i
              sil odsrodkowych.

              Zreszta nawet gdyby USA i Rasija były sobie równe poltycznie to i tak lepiej
              miec wielkiego brata za ocenaem niz przy granicy, dlatego im gorzej bedzie dla
              Rosji tym lepiej dla nas.

              Cała rachuba naszego powodzenia, naszej przyszlosci jest aby ani Niemcy ani
              Rosja nie odrodziły sie jako mocarsstwa.

              Forum Słowiańskie
              gg 1728585
                • ignorant11 Re: Najlepszą sytuacja dla średnio/małych państw 13.02.07, 15:49
                  witomir napisał:

                  > a do takich należy Polska jest świat wielobiegunowy, wzajemnie równoważący
                  się
                  > z
                  > kilkoma ośrodkami decyzyjnymi, pośród których istnieje możliwość rozpychania
                  si
                  > ę
                  > i wygrywania własnych interesów... świat jednobiegunowy jest absolutnie
                  > niekorzystną sytuacja dla małych graczy chcących stać w miarę na własnych
                  nogac
                  > h...
                  >
                  > www.pogonowski.com/display_pl.php?textid=554


                  Sława!

                  takie państwa jak Polska nie decyduja o rzadach swiatowych.

                  najlepiej aby wokól naszych granic nie bylo zadnych biegunów.

                  Aby Niemcy i Rosja byly słabe i ngdy nie poróciły do rangi mocarstwowej.

                  A najlepiej byłby aby te kraje sie jeszcze rozpadly.

                  Aby z RFN wsytapiła choby Bawaria, a FR Królewiec, Psków, moze St Petersburg...

                  Aby utracili dostep do M Czarnego, bysmy mieli dostep do złoz kaspijskich lub
                  jeszcze lepiej odkryli nowe blizej nas.


                  I nasz czescie dla nas wszystko idzie w dobrym kierunku.

                  Sami sobie damy rade.

                  Juz teraz gospodarczo jak GW jestesmy silniejsi od Rosji co dobrze wrozy.

                  Dobrze wrózy oddalenie aneksji Białorusi i Ukrainy i dobrze wóza ich
                  euroatlantyckie aspiracje.

                  A tymczasem zanim uporzadkujemy ESW to potrzebny jest parasol.

                  A do trzymanaia parasola nikt tak dobrze jak USA nie nadaje sie.

                  gdy sie umocnim\y, gdy bedziemy mieli per capita po 30-40k $, to juz tylko
                  potrzebny bedzie parasol nuklearny aby kremla nas rakietami nie szantazował.

                  A moze do tego czasu nie bedzie miał juz rakiet...
                  smile))

                  Forum Słowiańskie
                  gg 1728585
            • witomir Drukowane w dowolnej ilości $ mają coraz mniejsze 13.02.07, 14:31
              znaczenie

              Dolar amerykański jest fundamentem sztucznie nadmuchanej, iluzorycznej wręcz
              dominacji tego kraju nad światem. Federal Reserve Board - Zarząd Rezerwy
              Federalnej - wbrew nazwie bynajmniej nie federalna (państwowa) lecz prywatna
              instytucja bankowa, jako jedyna na świecie, ma prawo drukować tyle zielonej
              waluty, ile jej potrzeba, bez jakiegokolwiek związku z czymkolwiek. Na straży
              tego ekstremalnego przywileju finansowych (prywatnych) elit świata, żeby nie
              było wątpliwości, stoi Biały Dom, Pentagon (z budżetem sięgającym 500 mld
              dolarów, nie licząc bieżących kosztów wojen), a także CIA, FBI, NSA, HSD i setki
              innych krajowych, a także międzynarodowych instytucji, które za nic mają
              wolność, prawdę, demokrację i prawa człowieka, a których jedyną rolą jest
              koncentracja bogactwa i wpływów na naszej małej planecie w rękach coraz
              mniejszej garstki ludzi. Światowa opinia publiczna pokapowała się już w tym
              talmudycznym tricku... podstawą znaczenia każdej waluty jest zaufanie do niej...
              jakie zaufanie do kraju takie zaufanie do
              waluty...wiadomosci.wp.pl/kat,1356,wid,8698783,wiadomosc.html
              i nie zmieni tego nic... to proces nieodwracalny...
              • ignorant11 witomir kiedy Ty dorosniesz???????? 13.02.07, 14:44
                Sława!

                O rychłym upadku kapitalizmu slyszelismy doniesienia przez cała komune,że juz
                jutro...

                No i jak był final?

                Socjalizm zdechł jak parszywy pies pod płotem a kapitalizm nadal ma sie dobrze
                i wielu twierdzi,że $ przezyje euro.

                Jako odtrutke na komunistyczna propagande opowiadano dowcip o bacy co wrocił z
                NY.

                Sekretaz pzpr wypytuje bace co i jak.
                A baca,że widział jak umiera kapitalizm.

                No co baco opowiedzcie!

                Yyyyy pikna śmierć...
                smile)

                Zadne Chiny zadne Rasije nie maja najmniejszych szans na dorównanie Zachodowi
                ani teraz ani nawet za 100lat, a dalej moja wyobraxnia juz nie siega.

                szybciej Rasija zniknie z mapy swiata niz USA straca 1sza pozycje.

                How hoorible and true and strange...
                And there is no possible change.


                Forum Słowiańskie
                gg 1728585
                • witomir Rosja największym rajem dla emigrantów po USA 13.02.07, 15:19
                  He, he, he.. Autor/rzy przez skromność nie dodali, że raport prawie w połowie
                  poświęcony jest Rosji. Rosja stała się po USA największym na świecie rajem dla
                  emigrantów, przyciąga MILIONY i MILIONOM ludzi daje zarobić i przeżyć. To
                  fakty, które przyznaje jeden z najbardziej kapitalistyczny z banków tego świata:

                  Russia is home to the second largest number of migrants in the world after the
                  United States, with an estimated 3 million to 3.5 million undocumented
                  immigrants. And many economies are heavily dependent on remittances—the money
                  migrant workers send home to their families from abroad. According to official
                  figures, remittances constitute over 20 percent of GDP in Moldova and Bosnia,
                  and over 10 percent in Albania, Armenia, and Tajikistan. Anecdotal evidence
                  suggests that the actual remittances flows may be much larger than these
                  official numbers, according to the report.

                  web.worldbank.org/WBSITE/EXTERNAL/NEWS/0,,contentMDK:21183561~pagePK:64257043~piPK:437376~theSitePK:4607,00.html
                  • ignorant11 Nie przesadzajmy... 13.02.07, 15:41
                    Sława!

                    Arabia ma znacznie wieksze profity z ropy .., a zadnym mocarstwem nie jest.

                    O ile w prawie bezludnej Arabii dochody z ropy pozwalaja nielicznej ludnosci
                    dobrze zyc, ale jednak bez szaleństw. o tyle w Rasiji jest tego az po 1ty$ na
                    łeb.

                    Zatem cieniutko...
                    smile))
                    Ale dla obdartych i glodnych Rosjan to i tak spory awans i dzisiaj juz nie
                    dostaja zapłaty w ... cegłowkach.
                    smile)

                    Ale i ten skromny awans skończy sie wraz z powrotem do normalnych cen ropy.

                    Sam przytoczyłes w artykule Tomka ile jest złoz ropy nawet nie ruszonych
                    jeszcze...

                    Zatem gdy cena powróci na ok 20-30$, to Rosje czeka powrót do ich imamentnego
                    dziadostwa.

                    Forum Słowiańskie
                    gg 1728585

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka