Dodaj do ulubionych

Słowiańszczyzna, a Unia Europejska

24.07.03, 20:42
Sława!

Co myslicie o szansach i wyzwaniach Narodów Słowiańskich w UE..?

Łużyczanom to wcale nie pomaga.

A nas odcina od słowiańskiego zaplecza na Białorusi i Ukranie, gdzie
rozgrywała tak duża częśc naszej historii.

Podobnie jest z Jugosławią, gdy Słoweńcy już sa w unii, a Serbo-Chorwaci nie.

Czy Słowianie przez wielkośc swojego potencjału zmodyfikują unię?

Ciekawe jakie nowe wyzwania staną przed narodami słowiańskimi?


Pozdrawiam!

Ignorant
+++


Edytor zaawansowany
  • sztylet69 24.07.03, 21:08
    Podczas ostatniego spotkania w Grecji, Miller szybciej opuscil
    konferencje (bo byla jakas afera z SLD,kolejna z rzedu). Ktos z
    unijnych urzednikow wyrazil zdumienie,ze przeciez Polska ma
    niespotykana szanse: naraz zostanie przyjeta grupa panstw
    slowianskich. Polska,Czechy, Slowenia,a w nastepnej turze
    Chorwacja, Slowacja,Bulgaria, mysli sie nawet o Serbii i Czarnogorze.
    Ten niemiecki urzedas powiedzial,ze Miller mogl wykorzystac
    sytuacje i budowac pozycje Polski jako przyszlego panstwa
    przewodniczacego slowianskim czlonkom w instytucjach UE.
  • ignorant11 24.07.03, 21:20
    sztylet69 napisał:

    > Podczas ostatniego spotkania w Grecji, Miller szybciej opuscil
    > konferencje (bo byla jakas afera z SLD,kolejna z rzedu). Ktos z
    > unijnych urzednikow wyrazil zdumienie,ze przeciez Polska ma
    > niespotykana szanse: naraz zostanie przyjeta grupa panstw
    > slowianskich. Polska,Czechy, Slowenia,a w nastepnej turze
    > Chorwacja, Slowacja,Bulgaria, mysli sie nawet o Serbii i Czarnogorze.
    > Ten niemiecki urzedas powiedzial,ze Miller mogl wykorzystac
    > sytuacje i budowac pozycje Polski jako przyszlego panstwa
    > przewodniczacego slowianskim czlonkom w instytucjach UE.


    Sława!

    Właśnie Polska ma być może szanse aby zbudować swoja pozycję jako przywódca
    Słowiańszczyzny, bo wydaje mi się, że panslawizm ma nadal szanse, mimo
    kopromitacji jego rosyjskiej wersji...

    Warto zwrócić też uwagę, że w Iraku dywizja polska jest własciwie dywizją
    słowiańską, a nic podobnego nie zdarzyło nam się od czasów Jagiellonów...

    Pozatem Niemcy w swojej głupocie chyba znacznie zblizyli Czechów do Polaków?

    W ramach NATO mamy silną wspólprace z Ukrainą, a nawet Bułgarią...

    I znowu kłania sie duch króla Władysława.

    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • maria421 25.07.03, 15:29
    ignorant11 napisała:

    > Sława!
    >
    > Co myslicie o szansach i wyzwaniach Narodów Słowiańskich w UE..?

    Mysle, ze kto mysli kategoriami Narodow Slowianskich, nie powinien wstepowac do
    UE.

    > Łużyczanom to wcale nie pomaga.

    A co by mialo im pomoc? Stworzenie autonomicznego panstwa Luzyckiego w ramach
    UE?

    > A nas odcina od słowiańskiego zaplecza na Białorusi i Ukranie, gdzie
    > rozgrywała tak duża częśc naszej historii.

    ???? A w jaki sposob czerpiemy teraz z tego "zaplecza"? I co stracimy, jak juz
    nas na sile od tego "zaplecza" odetna?

    > Podobnie jest z Jugosławią, gdy Słoweńcy już sa w unii, a Serbo-Chorwaci nie.

    No i co mowia Slowency na temat "utraty zaplecza"? Zyc bez niego nie moga, czy
    jak?

    > Czy Słowianie przez wielkośc swojego potencjału zmodyfikują unię?

    Oby nie!

    > Ciekawe jakie nowe wyzwania staną przed narodami słowiańskimi?

    Jakie? Wedlug Ciebie pewno slowianizacja UE... Postawienie interesow panstw
    slowianskich ponad interesy panstw zalozycielskich, a juz co najwazniejsze,
    trzymanie tej franko-germanskiej hordy pod slowianskim butem w ramach wyzszosci
    czystej rasy slowianskiej nad rasa germanska i frankonska.


    >
    >
  • ignorant11 25.07.03, 16:00
    maria421 napisała:

    > ignorant11 napisała:
    >
    > > Sława!
    > >
    > > Co myslicie o szansach i wyzwaniach Narodów Słowiańskich w UE..?
    >
    > Mysle, ze kto mysli kategoriami Narodow Slowianskich, nie powinien wstepowac
    do
    >
    > UE.


    +++Ignorant: A niby dlaczego?

    Bo germańsko-romańskimi, to już mozna?



    >
    > > Łużyczanom to wcale nie pomaga.
    >
    > A co by mialo im pomoc? Stworzenie autonomicznego panstwa Luzyckiego w
    ramach
    > UE?

    +++Ignorant: Gorąco popieram!

    >
    > > A nas odcina od słowiańskiego zaplecza na Białorusi i Ukranie, gdzie
    > > rozgrywała tak duża częśc naszej historii.
    >
    > ???? A w jaki sposob czerpiemy teraz z tego "zaplecza"? I co stracimy, jak
    juz
    > nas na sile od tego "zaplecza" odetna?

    +++Ignorant: MAmy tam kawał historii i tradycji...

    Co więcej Polsko-Ukraino-Białoruś była niezwycięzona, jeszcze zaplecze
    wyszechradzkie, da nam powrót do pozycji jagiellońskiej...

    >
    > > Podobnie jest z Jugosławią, gdy Słoweńcy już sa w unii, a Serbo-Chorwaci n
    > ie.
    >
    > No i co mowia Slowency na temat "utraty zaplecza"? Zyc bez niego nie moga,
    czy
    > jak?

    +++Ignorant: Trzeba zapytać się Słoweńców, ale oni chyba powtórnie zaczną
    integrować się z Chorwacją...

    >
    > > Czy Słowianie przez wielkośc swojego potencjału zmodyfikują unię?
    >
    > Oby nie!

    +++ Ignorant: A to czemu?
    Juz modyfikujemy...

    >
    > > Ciekawe jakie nowe wyzwania staną przed narodami słowiańskimi?
    >
    > Jakie? Wedlug Ciebie pewno slowianizacja UE... Postawienie interesow panstw
    > slowianskich ponad interesy panstw zalozycielskich, a juz co najwazniejsze,
    > trzymanie tej franko-germanskiej hordy pod slowianskim butem w ramach
    wyzszosci
    >
    > czystej rasy slowianskiej nad rasa germanska i frankonska.

    +++Ignorant: Całkiem miły program proponujesz: Niemcy pod butem i nowy
    panslawizm oparty na tradycji jagiellońskiej...

    Zresztą i inni Słowianie zaczynają to zauważac i postulować realizację:

    kliknij tu:
    www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=12217&w=7128839&a=7129402

    POzdrawiam!

    Ignorant
    +++
    >
    >
    > >
    > >
  • maria421 25.07.03, 16:53
    ignorant11 napisała:


    > > Mysle, ze kto mysli kategoriami Narodow Slowianskich, nie powinien wstepow
    > ac
    > do
    > >
    > > UE.
    >
    >
    > +++Ignorant: A niby dlaczego?
    >
    > Bo germańsko-romańskimi, to już mozna?

    Ignorancie, byl sobie taki Germaniec Adenauer, ktory mowil o Niemcach jako o
    ROWNORZEDNYM czlonku Zjednoczonej Europy. Rozumiesz? Nie o lepszym czy gorszym
    a o rownorzednym.
    Nie mowil o Pangermanizmie...

    Byl sobie taki Francuz de Gaulle, ktory o EUROPIE NARODOW mowil. O Europie, w
    ktorek kazdy narod bedzie mial rowne prawa przy zachowaniu swojej narodowej
    odrebnosci.
    Nie mowil o Europie z czasow Cesarstwa Napoleonskiego.

    A obecny rzad niemiecki nawet bardziej sie sklania w strone NARODU
    EUROPEJSKIEGO niz Europy Narodow.

    I to jest to wspaniale WIZJONERSTWO, ktore przeistacza sie w rzeczywistosc.

    A Ty sobie siedz dalej w zamierzchlej przeszlosci i marz o czasach
    jagiellonskich i o panslawizmie.


    > +++Ignorant: MAmy tam kawał historii i tradycji...

    I to mielibysmy stracic wchodzac do UE??? Nagle , po wejsciu do UE nie bedziemy
    mogli dbac o Cmentarz Orlat czy co?

    > Co więcej Polsko-Ukraino-Białoruś była niezwycięzona, jeszcze zaplecze
    > wyszechradzkie, da nam powrót do pozycji jagiellońskiej...

    Zauwazyles, ze piszemy Rok Panski 2003?


    > +++Ignorant: Całkiem miły program proponujesz: Niemcy pod butem i nowy
    > panslawizm oparty na tradycji jagiellońskiej...

    Najpierm musialbys samych Polakow nauczyc tej tradycji jagiellonskiej,
    cokolwiek mialoby to byc.


  • ignorant11 25.07.03, 17:08
    maria421 napisała:

    > ignorant11 napisała:
    >
    >
    > > > Mysle, ze kto mysli kategoriami Narodow Slowianskich, nie powinien ws
    > tepow
    > > ac
    > > do
    > > >
    > > > UE.
    > >
    > >
    > > +++Ignorant: A niby dlaczego?
    > >
    > > Bo germańsko-romańskimi, to już mozna?
    >
    > Ignorancie, byl sobie taki Germaniec Adenauer, ktory mowil o Niemcach jako o
    > ROWNORZEDNYM czlonku Zjednoczonej Europy. Rozumiesz? Nie o lepszym czy
    gorszym
    > a o rownorzednym.
    > Nie mowil o Pangermanizmie...
    >
    > Byl sobie taki Francuz de Gaulle, ktory o EUROPIE NARODOW mowil. O Europie,
    w
    > ktorek kazdy narod bedzie mial rowne prawa przy zachowaniu swojej narodowej
    > odrebnosci.
    > Nie mowil o Europie z czasow Cesarstwa Napoleonskiego.
    >
    > A obecny rzad niemiecki nawet bardziej sie sklania w strone NARODU
    > EUROPEJSKIEGO niz Europy Narodow.
    >
    > I to jest to wspaniale WIZJONERSTWO, ktore przeistacza sie w rzeczywistosc.
    >
    > A Ty sobie siedz dalej w zamierzchlej przeszlosci i marz o czasach
    > jagiellonskich i o panslawizmie.

    +++Ignorant: TY cały czas o wizjonerstwie, które staje sie coraz
    niebezpieczniejsze...

    Hitler, Stalin, Lenin , Marx tez byli wizjonierami i jakże wybitnymi...

    Na szczęście nie sprawdziło im się!

    Pewnie nie zauważyłaś nawet, że galista de Gaule miał zupełnie odmienną wizję
    europy, bo chciał Europy Ojczyzn, która to koncepcja jest skrajnie odmienna od
    obecnie realizowanego na wzór sowiecki super-państwa...
    Pozatem on popierał właśnie zjednoczenie aby trzymać Niemcy pod butem, jego
    franco-niemieckie wojsko to mieli być francuscy oficerowie i niemieckie mięso
    armatnie...
    Nie istniejej żaden naród europejski i ngdy nie będzie istniał...
    I lepiej aby nie było nowego Napoleona, ani nowego Hitlera, ani Stalina...
    >
    >
    > > +++Ignorant: MAmy tam kawał historii i tradycji...
    >
    > I to mielibysmy stracic wchodzac do UE??? Nagle , po wejsciu do UE nie
    bedziemy
    >
    > mogli dbac o Cmentarz Orlat czy co?
    >
    > > Co więcej Polsko-Ukraino-Białoruś była niezwycięzona, jeszcze zaplecze
    > > wyszechradzkie, da nam powrót do pozycji jagiellońskiej...
    >
    > Zauwazyles, ze piszemy Rok Panski 2003?

    +++Ignorant: W zcasie gdy reanimuje się cesarstwo Karola, które jako twór
    sztuczny, mrzonka z VIII upadło błyskawicznie, to dużo większ jest szansa aby
    powrócić do idei jagiellońskiej, która zapewniła dobrobyt i pokój na kilkaset
    lat...
    Zresztą idea bliższa nam mentalnie, historycznie, geograficznie...
    No i oczywiście sprawdzona!

    >
    >
    > > +++Ignorant: Całkiem miły program proponujesz: Niemcy pod butem i nowy
    > > panslawizm oparty na tradycji jagiellońskiej...
    >
    > Najpierm musialbys samych Polakow nauczyc tej tradycji jagiellonskiej,
    > cokolwiek mialoby to byc.

    +++Ignorant: Szkoda, że nie wiesz, ale była to pierwsza udana federacja, która
    nie powstała w wyniku podboju jak cesarstwo, pozatem przetrwała znacznie
    dłużej...

    Ale możesz na temat poczytać choćby Polskę Jagiellonów Pawła Jasienicy...
    >
    >
  • maria421 25.07.03, 20:31
    ignorant11 napisała:


    > +++Ignorant: TY cały czas o wizjonerstwie, które staje sie coraz
    > niebezpieczniejsze...

    A to dlaczego? Nam sie tutaj, w UE, stworzonej przez paru wizjonerow swietnie
    zyje.

    > Hitler, Stalin, Lenin , Marx tez byli wizjonierami i jakże wybitnymi...

    Marx byl utopista. Pozostali nie byli wizjonerami tylko tyranami. Ich wizja
    miala bardzo waski kat widzenia i dotyczyla ich samych.

    > Pewnie nie zauważyłaś nawet, że galista de Gaule miał zupełnie odmienną wizję
    > europy, bo chciał Europy Ojczyzn, która to koncepcja jest skrajnie odmienna
    od
    > obecnie realizowanego na wzór sowiecki super-państwa...

    Toz to wlasnie pisalam o Europie Narodow i Narodzie Europejskim.
    I nie wyjezdzaj mi z sowieckim modelem super-panstwa. Projekt konstytucji
    czytales? Czy znowu rzcasz gdzies zaslyszanymi sloganami?

    > Pozatem on popierał właśnie zjednoczenie aby trzymać Niemcy pod butem, jego
    > franco-niemieckie wojsko to mieli być francuscy oficerowie i niemieckie mięso
    > armatnie...

    W NATO???...))))
    A swoja droga, to ciekawe, dlaczego Niemcy tak sie pod ten but chetnie
    pchali...))

    > Nie istniejej żaden naród europejski i ngdy nie będzie istniał...

    Kto wie? Juz teraz coraz wiecej ludzi definiuje sie jako Europejczyk.

    > I lepiej aby nie było nowego Napoleona, ani nowego Hitlera, ani Stalina...

    Po to wlasnie jest UE, zeby ich nie bylo.

    > > Zauwazyles, ze piszemy Rok Panski 2003?
    >
    > +++Ignorant: W zcasie gdy reanimuje się cesarstwo Karola, które jako twór
    > sztuczny, mrzonka z VIII upadło błyskawicznie, to dużo większ jest szansa
    aby
    > powrócić do idei jagiellońskiej, która zapewniła dobrobyt i pokój na kilkaset
    > lat...
    > Zresztą idea bliższa nam mentalnie, historycznie, geograficznie...
    > No i oczywiście sprawdzona!

    No wiec jednak nie zauwazyles , ze piszemy Anno Domini 2003....

    > > Najpierm musialbys samych Polakow nauczyc tej tradycji jagiellonskiej,
    > > cokolwiek mialoby to byc.
    >
    > +++Ignorant: Szkoda, że nie wiesz, ale była to pierwsza udana federacja,
    która
    > nie powstała w wyniku podboju jak cesarstwo, pozatem przetrwała znacznie
    > dłużej...

    No popatrz, federacja helvecka tez juz ladnych pare latek trwa. A i ta
    niemiecka rowniez sie dobrze sprawdza. A poniewaz one sa zywym, aktualnym
    przykladem, to moze lepiej z nich sciagac?

    > Ale możesz na temat poczytać choćby Polskę Jagiellonów Pawła Jasienicy...

    Z calym szacunkiem dla historii- ja, w przeciwienstwie do Ciebie, zyje w Roku
    Panskim 2003....
    > >
  • ignorant11 25.07.03, 22:15
    maria421 napisała:

    > ignorant11 napisała:
    >
    >
    > > +++Ignorant: TY cały czas o wizjonerstwie, które staje sie coraz
    > > niebezpieczniejsze...
    >
    > A to dlaczego? Nam sie tutaj, w UE, stworzonej przez paru wizjonerow
    swietnie
    > zyje.
    >
    > > Hitler, Stalin, Lenin , Marx tez byli wizjonierami i jakże wybitnymi...
    >
    > Marx byl utopista. Pozostali nie byli wizjonerami tylko tyranami. Ich wizja
    > miala bardzo waski kat widzenia i dotyczyla ich samych.
    >
    > > Pewnie nie zauważyłaś nawet, że galista de Gaule miał zupełnie odmienną wi
    > zję
    > > europy, bo chciał Europy Ojczyzn, która to koncepcja jest skrajnie odmienn
    > a
    > od
    > > obecnie realizowanego na wzór sowiecki super-państwa...
    >
    > Toz to wlasnie pisalam o Europie Narodow i Narodzie Europejskim.
    > I nie wyjezdzaj mi z sowieckim modelem super-panstwa. Projekt konstytucji
    > czytales? Czy znowu rzcasz gdzies zaslyszanymi sloganami?

    +++Ignorant To se przeczytaj jak tam wykiwali 10 kandydatów!
    Pozatem jujnia jełopejska ma swoje forum, więc tematyka bardziej tam
    odpowiednia...

    >
    > > Pozatem on popierał właśnie zjednoczenie aby trzymać Niemcy pod butem, jeg
    > o
    > > franco-niemieckie wojsko to mieli być francuscy oficerowie i niemieckie mi
    > ęso
    > > armatnie...
    >
    > W NATO???...))))
    > A swoja droga, to ciekawe, dlaczego Niemcy tak sie pod ten but chetnie
    > pchali...))
    >
    > > Nie istniejej żaden naród europejski i ngdy nie będzie istniał...
    >
    > Kto wie? Juz teraz coraz wiecej ludzi definiuje sie jako Europejczyk.
    >
    > > I lepiej aby nie było nowego Napoleona, ani nowego Hitlera, ani Stalina...
    >
    > Po to wlasnie jest UE, zeby ich nie bylo.
    >
    > > > Zauwazyles, ze piszemy Rok Panski 2003?
    > >
    > > +++Ignorant: W zcasie gdy reanimuje się cesarstwo Karola, które jako twór
    > > sztuczny, mrzonka z VIII upadło błyskawicznie, to dużo większ jest szansa
    >
    > aby
    > > powrócić do idei jagiellońskiej, która zapewniła dobrobyt i pokój na kilka
    > set
    > > lat...
    > > Zresztą idea bliższa nam mentalnie, historycznie, geograficznie...
    > > No i oczywiście sprawdzona!
    >
    > No wiec jednak nie zauwazyles , ze piszemy Anno Domini 2003....
    >
    > > > Najpierm musialbys samych Polakow nauczyc tej tradycji jagiellonskiej
    > ,
    > > > cokolwiek mialoby to byc.
    > >
    > > +++Ignorant: Szkoda, że nie wiesz, ale była to pierwsza udana federacja,
    > która
    > > nie powstała w wyniku podboju jak cesarstwo, pozatem przetrwała znacznie
    > > dłużej...
    >
    > No popatrz, federacja helvecka tez juz ladnych pare latek trwa. A i ta
    > niemiecka rowniez sie dobrze sprawdza. A poniewaz one sa zywym, aktualnym
    > przykladem, to moze lepiej z nich sciagac?
    >
    > > Ale możesz na temat poczytać choćby Polskę Jagiellonów Pawła Jasienicy...
    >
    > Z calym szacunkiem dla historii- ja, w przeciwienstwie do Ciebie, zyje w
    Roku
    > Panskim 2003....
    > > >

    Sława!

    Który za 6 mcy skończy się na szczęście, pozatem nie zamierzam odpowiadać już
    na Twoją europejską i pangermańską propagandę, a jeśli chcesz ją szerzyć to
    założ se forum: dobrodziejstwa rzeszy niemieckiej, bo ueropejskie już
    istnieje...

    My tu zajmujemy sie szeroko pojetą problematytka słowiańską, a unię możemy
    traktować tylko jako element rzeczywistości pośrednio łączący ze
    Słowiańszczyzną, tak jak sprawy germańskie...

    Pozdrawiam i zachęcam do powrotu do meritum sprawy zgodnego z nazwą forum.

    Ignorant
    +++
  • maria421 05.08.03, 18:39
    ignorant11 napisała:

    w
    > Roku
    > > Panskim 2003....
    > > > >
    >
    > Sława!
    >
    > Który za 6 mcy skończy się na szczęście, pozatem nie zamierzam odpowiadać już
    > na Twoją europejską i pangermańską propagandę, a jeśli chcesz ją szerzyć to
    > założ se forum: dobrodziejstwa rzeszy niemieckiej, bo ueropejskie już
    > istnieje...

    Brakuje Ci argumentow, Ignorancie???? Dlatego strzelasz z grubej rury i widzisz
    u mnie "pangermanska propagande" w kazdym zdaniu???

    > My tu zajmujemy sie szeroko pojetą problematytka słowiańską, a unię możemy
    > traktować tylko jako element rzeczywistości pośrednio łączący ze
    > Słowiańszczyzną, tak jak sprawy germańskie...
    >
    > Pozdrawiam i zachęcam do powrotu do meritum sprawy zgodnego z nazwą forum.

    Przypominam, ze tytul watku osobiscie przez Ciebie zalozonego
    brzmi "Slowianszczyzna a Unia Europejska". Nie wydaje mi sie, zebym zboczyla z
    tematu.

    A co do samego Forum Slowianskiego- zajrzalam tu, zeby poczytac ciekawostki
    dotyczace kultury Slowian. Znalazlam tu, niestety, duzo fanatyzmu i nienawisci,
    a nawet stwierdzenia, ktore admin GW nie powinien byl przepuscic.




  • ignorant11 05.08.03, 19:09
    maria421 napisała:

    > ignorant11 napisała:
    >
    > w
    > > Roku
    > > > Panskim 2003....
    > > > > >
    > >
    > > Sława!
    > >
    > > Który za 6 mcy skończy się na szczęście, pozatem nie zamierzam odpowiadać
    > już
    > > na Twoją europejską i pangermańską propagandę, a jeśli chcesz ją szerzyć
    > to
    > > założ se forum: dobrodziejstwa rzeszy niemieckiej, bo ueropejskie już
    > > istnieje...
    >
    > Brakuje Ci argumentow, Ignorancie???? Dlatego strzelasz z grubej rury i
    widzisz
    >
    > u mnie "pangermanska propagande" w kazdym zdaniu???
    >
    > > My tu zajmujemy sie szeroko pojetą problematytka słowiańską, a unię możemy
    >
    > > traktować tylko jako element rzeczywistości pośrednio łączący ze
    > > Słowiańszczyzną, tak jak sprawy germańskie...
    > >
    > > Pozdrawiam i zachęcam do powrotu do meritum sprawy zgodnego z nazwą forum.
    >
    > Przypominam, ze tytul watku osobiscie przez Ciebie zalozonego
    > brzmi "Slowianszczyzna a Unia Europejska". Nie wydaje mi sie, zebym zboczyla
    z
    > tematu.
    >
    > A co do samego Forum Slowianskiego- zajrzalam tu, zeby poczytac ciekawostki
    > dotyczace kultury Slowian. Znalazlam tu, niestety, duzo fanatyzmu i
    nienawisci,
    >
    > a nawet stwierdzenia, ktore admin GW nie powinien byl przepuscic.
    >
    >
    >
    >

    Sława!

    A które są "fanatyczne", których to admin nie piwinien był przepuścić?

    Zreszta gdy szukasz nienawiści i fanatyzmu, to lepiej idź na forum Polonia w
    Niemczech i poczytaj wypociny niejakiego walterberlina, który przeipsuje swoje
    posty z 3 źródeł: sturmera, folkiszebeobachtera oraz pamiętników gebelsa...

    Pozdrawiam, a co nie udały sie wakacje we Włoszech?
    Było się podawać za Polkę, nie za Niemrę:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12217&w=7059800&a=7288095
    --
    Ignorant
    +++
  • maria421 06.08.03, 10:38
    ignorant11 napisał:


    > A które są "fanatyczne", których to admin nie piwinien był przepuścić?

    A chocby koncowe zdanie z twojego wpisu z dnia 25.07.2003, godz 16.45,
    watek "Czy nacjonalizm jest dobry".
    Cytuje: " II WS oslabila Niemcy, wiec w koncu wyszlo na dobre"

    Ty sie godzisz z tym, ze zginely dziesiatki milionow ludzi, tylko dlatego, ze w
    rezultacie tej masakry Niemcy zostaly oslabione?
    To jest CHORE!!!!!


    > Zreszta gdy szukasz nienawiści i fanatyzmu, to lepiej idź na forum Polonia w
    > Niemczech i poczytaj wypociny niejakiego walterberlina, który przeipsuje
    swoje
    > posty z 3 źródeł: sturmera, folkiszebeobachtera oraz pamiętników gebelsa...

    Nikt a nikt na Forum Polonia w Niemczech nie dopuscil sie pochwaly II Wojny
    Swiatowej, tak jak ty to zrobiles na tym forum!

    A co do twojego konfliktu z Walterem, to dostalo ci sie po prostu za to, ze
    wpadles na forum niemieckie tylko po to, zeby i tam lac z twojego kubla
    nienawisci. A ze rzeczowe argumenty do ciebie nie przemawiaja, to ci Walter
    pieknym za nadobne odplacil.

    > Pozdrawiam, a co nie udały sie wakacje we Włoszech?

    Nie bylam we Wloszech, ale w kolejnym kraju na twoim "indeksie"- we Francji.

    > Było się podawać za Polkę, nie za Niemrę:

    Ot znowu przyklad KULTURY na forum ktore jest w dziale "KULTURA"....


  • ignorant11 06.08.03, 11:17
    maria421 napisała:

    > ignorant11 napisał:
    >
    >
    > > A które są "fanatyczne", których to admin nie piwinien był przepuścić?
    >
    > A chocby koncowe zdanie z twojego wpisu z dnia 25.07.2003, godz 16.45,
    > watek "Czy nacjonalizm jest dobry".
    > Cytuje: " II WS oslabila Niemcy, wiec w koncu wyszlo na dobre"
    >
    > Ty sie godzisz z tym, ze zginely dziesiatki milionow ludzi, tylko dlatego, ze
    w
    >
    > rezultacie tej masakry Niemcy zostaly oslabione?
    > To jest CHORE!!!!!
    >

    +++Ignorant: Aż taką jestes zamordystką? Pewnie "liberalizm" niemiecki się
    udzielił...
    TO JEST ZDROWE I SPRAWIEDLIWE, ZE ZBRODNIARZE ZOSTALI UKARANI
    I uratował ich tylko komunizm, bo gdyby Niemcy nie były potrzebne z jednej
    stroby zacodowi, a z drugiej Sowietom, to wszyscy byliby dzisiaj rozparcelowani
    do słabo zaludnionych regionów świata...

    >
    > > Zreszta gdy szukasz nienawiści i fanatyzmu, to lepiej idź na forum Polonia
    > w
    > > Niemczech i poczytaj wypociny niejakiego walterberlina, który przeipsuje
    > swoje
    > > posty z 3 źródeł: sturmera, folkiszebeobachtera oraz pamiętników gebelsa..
    > .
    >
    > Nikt a nikt na Forum Polonia w Niemczech nie dopuscil sie pochwaly II Wojny
    > Swiatowej, tak jak ty to zrobiles na tym forum!
    >
    > A co do twojego konfliktu z Walterem, to dostalo ci sie po prostu za to, ze
    > wpadles na forum niemieckie tylko po to, zeby i tam lac z twojego kubla
    > nienawisci. A ze rzeczowe argumenty do ciebie nie przemawiaja, to ci Walter
    > pieknym za nadobne odplacil.

    +++Ignorant: BZDURA! Poczytaj sobie chronologię postów, ale skoro masz pamięc
    wybiórczą to Cię to kompromituje...

    >
    > > Pozdrawiam, a co nie udały sie wakacje we Włoszech?
    >
    > Nie bylam we Wloszech, ale w kolejnym kraju na twoim "indeksie"- we Francji.
    >
    > > Było się podawać za Polkę, nie za Niemrę:
    >
    > Ot znowu przyklad KULTURY na forum ktore jest w dziale "KULTURA"....

    ++Ignorant: To czego tu szukasz? Pyskowek prowokatroko?
    >
    >


    --
    Ignorant
    +++
  • maria421 06.08.03, 16:07
    ignorant11 napisał:


    > +++Ignorant: Aż taką jestes zamordystką? Pewnie "liberalizm" niemiecki się
    > udzielił...
    > TO JEST ZDROWE I SPRAWIEDLIWE, ZE ZBRODNIARZE ZOSTALI UKARANI
    > I uratował ich tylko komunizm, bo gdyby Niemcy nie były potrzebne z jednej
    > stroby zacodowi, a z drugiej Sowietom, to wszyscy byliby dzisiaj
    rozparcelowani
    > do słabo zaludnionych regionów świata...

    Nie odwracaj kota ogonem.
    W watku "Czy nacjonalizm jest dobry" ja twierdzilam ze nie, bo prowadzi do
    takich konfliktow jak I i II wojna swiatowa.
    Jezeli nie zrozumiales sensu tego zdania, to tlumacze: bylo to absolutne
    potepienie nacjonalizmu niemieckiego, ktory doprowadzil do II WS. Teraz jasne?

    Ty natomiast twierdzisz, ze wojna jest czescia polityki. Czyzbys tym samym
    usprawiedliwial napad Niemcow na Polske w 1939 roku? Przeciez wojna rozpetana
    przez Hitlera byla tylko czescia jego polityki.

    W tym watku odwracasz kota ogonem i mowisz ze to sprawiedliwe, ze Niemcy
    zostali ukarani. A kto twierdzi inaczej? Znalazles jakas moja wypowiedz
    twierdzaca inaczej?

    Tyle, ze dla mnie uciecha z kleski Niemiec nie jest nawet porownywalna do
    zalosci jaka odczuwam myslac o milionach ofiar. Dla ciebie jest- biorac pod
    uwage to co piszesz, akurat odwrotnie.

    > +++Ignorant: BZDURA! Poczytaj sobie chronologię postów, ale skoro masz pamięc
    > wybiórczą to Cię to kompromituje...

    Czytalam. Chronologia postow potwierdza to, co napisalam.

    > ++Ignorant: To czego tu szukasz? Pyskowek prowokatroko?

    Ignorancie, widze, ze podnosisz biala flage. Mozesz mnie zawsze zabanowac,
    jezeli ci sie moje prowokacje nie podobaja.
  • ignorant11 06.08.03, 19:49
    maria421 napisała:

    > ignorant11 napisał:
    >
    >
    > > +++Ignorant: Aż taką jestes zamordystką? Pewnie "liberalizm" niemiecki się
    >
    > > udzielił...
    > > TO JEST ZDROWE I SPRAWIEDLIWE, ZE ZBRODNIARZE ZOSTALI UKARANI
    > > I uratował ich tylko komunizm, bo gdyby Niemcy nie były potrzebne z jednej
    >
    > > stroby zacodowi, a z drugiej Sowietom, to wszyscy byliby dzisiaj
    > rozparcelowani
    > > do słabo zaludnionych regionów świata...
    >
    > Nie odwracaj kota ogonem.
    > W watku "Czy nacjonalizm jest dobry" ja twierdzilam ze nie, bo prowadzi do
    > takich konfliktow jak I i II wojna swiatowa.
    > Jezeli nie zrozumiales sensu tego zdania, to tlumacze: bylo to absolutne
    > potepienie nacjonalizmu niemieckiego, ktory doprowadzil do II WS. Teraz jasne?
    >
    > Ty natomiast twierdzisz, ze wojna jest czescia polityki. Czyzbys tym samym
    > usprawiedliwial napad Niemcow na Polske w 1939 roku? Przeciez wojna rozpetana
    > przez Hitlera byla tylko czescia jego polityki.
    >
    > W tym watku odwracasz kota ogonem i mowisz ze to sprawiedliwe, ze Niemcy
    > zostali ukarani. A kto twierdzi inaczej? Znalazles jakas moja wypowiedz
    > twierdzaca inaczej?
    >
    > Tyle, ze dla mnie uciecha z kleski Niemiec nie jest nawet porownywalna do
    > zalosci jaka odczuwam myslac o milionach ofiar. Dla ciebie jest- biorac pod
    > uwage to co piszesz, akurat odwrotnie.
    >
    > > +++Ignorant: BZDURA! Poczytaj sobie chronologię postów, ale skoro masz pam
    > ięc
    > > wybiórczą to Cię to kompromituje...
    >
    > Czytalam. Chronologia postow potwierdza to, co napisalam.
    >
    > > ++Ignorant: To czego tu szukasz? Pyskowek prowokatroko?
    >
    > Ignorancie, widze, ze podnosisz biala flage. Mozesz mnie zawsze zabanowac,
    > jezeli ci sie moje prowokacje nie podobaja.

    Sława!

    Ja nie banuję nikogo za bzdurność postów...

    Ale jedynie usuwam spamy, oraz ordynarne posty...
    Widzisz znowu przeinaczasz, bo możesz sprawdzić w archwum, co usuwam.

    Ale Twój styl rozumowania i kłamliwość Twoich też nie sprawia mi przyjemności
    rozmawiania z Tobą...

    Zatem nie licz na odpowiedzi...

    A tak liczyłem na dłuższy Twój urlop....

    --
    Ignorant
    +++
  • maria421 07.08.03, 09:52
    ignorant11 napisał:


    > Sława!
    >
    > Ja nie banuję nikogo za bzdurność postów...

    Poprosze o argumety wskazujace na to, ze moje posty sa bzdurne.

    > Ale jedynie usuwam spamy, oraz ordynarne posty...
    > Widzisz znowu przeinaczasz, bo możesz sprawdzić w archwum, co usuwam.

    Nie sprawdzalam.

    > Ale Twój styl rozumowania i kłamliwość Twoich też nie sprawia mi przyjemności
    > rozmawiania z Tobą...

    Prosze o wskazanie klamstw w moich postach.
    Klamstwo to SWIADOME gloszenie nieprawdy.
    Gloszenie innych opinii niz twoje nie jest klamstwem.

    > Zatem nie licz na odpowiedzi...

    Szkoda! A tak czekalam na twoja odpowiedz na moj wczorajszy post o 18:43 z
    watku "czy nacjonalizm jest dobry"!

    > A tak liczyłem na dłuższy Twój urlop....

    Czyzbys Ignorancie, bal sie podjac rekawicy?
    Ludzie z gleboka wiedza i szerokimi horyzontami nie boja sie ZADNYCH pytan.
    Zadne pytania nie sa dla nich ani prowokacyjne, ani glupie. Wiec zamiast
    obrazac sie na moje pytania, moze bys tak po prostu na nie odpowiedzial?
    Jezeli glosisz teze, ze panswta niemieckie sa pod pruska okupacja, to
    powinienes potrafic odpowiedziec na pytanie dlaczego one sa pod pruska okupacja
    i jak ona sie objawia.
    A moze to za trudne?
  • maria421 07.08.03, 11:20
    1. W watku "Panslawizm" dnia 25 lipca napisales:

    "Do Anglikow oczywiscie blizej, pozatem ich jezyk to WSPOLCZESNA LACINA, wiec
    warto".

    Pytanie: Dlaczego angielski to WSPOLCZESNA LACINA?

    2. W tym samym watku piszesz:

    "Dla Polakow nalezacych do cywilizacji lacinskiej bardzo daleko do
    bizantyjskich Niemcow"

    i dalej:

    "Cezaropapizm to poczatek bizantynizacji Niemiec"

    Pytanie: Dlaczego Niemcy sa bizantyjscy i jak sie to objawia ?
    Dlaczego cezaropapizm byl poczatkiem bizantyzacji Niemiec i jak dlugo
    ona trwala?

    Bede wdzieczna za odpowiedzi.
  • ignorant11 07.08.03, 14:55
    maria421 napisała:

    > 1. W watku "Panslawizm" dnia 25 lipca napisales:
    >
    > "Do Anglikow oczywiscie blizej, pozatem ich jezyk to WSPOLCZESNA LACINA, wiec
    > warto".
    >
    > Pytanie: Dlaczego angielski to WSPOLCZESNA LACINA?
    >
    > 2. W tym samym watku piszesz:
    >
    > "Dla Polakow nalezacych do cywilizacji lacinskiej bardzo daleko do
    > bizantyjskich Niemcow"
    >
    > i dalej:
    >
    > "Cezaropapizm to poczatek bizantynizacji Niemiec"
    >
    > Pytanie: Dlaczego Niemcy sa bizantyjscy i jak sie to objawia ?
    > Dlaczego cezaropapizm byl poczatkiem bizantyzacji Niemiec i jak dlugo
    > ona trwala?
    >
    > Bede wdzieczna za odpowiedzi.

    Sława!

    Nie sprawia mi przyjemności dyskutowanie w sposób narzucany przez Ciebie.

    Po drugie: te pytania które powyżej zadałaś nawet w sposób naciągany nie da się
    uznać za teamtykę tego forum.

    Miałem juz próbki dyskusji z Tobą i nie zamierzam ich rozwijać.

    Nie bedę więcej odpowiadał na Twoje zaczepki...

    Bo wystarczy elementarna wiedza o swiecie by zauważyć pozycję angielskiego i
    kultury, choć teraz możemy mówić już nawet o cywilizacji anglosaskiej.

    Ale zarówno barbarzyńskie i bizańtyńskie Niemcy jak i wspaniała cywilizacją
    anglosaska nie sa tematyka tego forum i nie zamiarzam jej ciagnąc.

    Poczytaj coś o świecie wspólczesnym, zaś o cywilizacji sporo znajdziesz u
    Konecznego..

    I tyle...

    Pozdrawiam!


    --
    Ignorant
    +++
  • maria421 07.08.03, 18:44
    ignorant11 napisał:


    > Nie sprawia mi przyjemności dyskutowanie w sposób narzucany przez Ciebie.

    A jaka dyskusja sprawialaby ci przyjemnosc? Potakiwanie?

    > Po drugie: te pytania które powyżej zadałaś nawet w sposób naciągany nie da
    się
    > uznać za teamtykę tego forum.

    Moje pytania dotycza tez postawionych przez Ciebie na tym forum. To sa Twoje,
    nie moje tezy.

    > Miałem juz próbki dyskusji z Tobą i nie zamierzam ich rozwijać.
    > Nie bedę więcej odpowiadał na Twoje zaczepki...

    Pytania dotyczace Twoich stwierdzen sa ZACZEPKAMI?

    > Bo wystarczy elementarna wiedza o swiecie by zauważyć pozycję angielskiego i
    > kultury, choć teraz możemy mówić już nawet o cywilizacji anglosaskiej.

    Wystarczy elementarna znajomosc angielskiego i laciny, zeby stwierdzic, ze
    ANGIELESKI NIE JEST WSPOLCZESNA LACINA, jak to stwierdziles.
    Za wspolczesna lacine uznaje sie wloski pochadzacy z dialektu toskanskiego.
    Do czasow Dantego i Petrarki wloski (toskanski) byl uwazany za jezyk ludu w
    przeciwienstwie do urzedowej laciny.
    Angielski wzial wiele slow z laciny, ale to nie wystarczy, zeby go uznac za
    wspolczesna lacine, gdyz za wiele w nim wplywow celtyckich, saksonskich i
    skandynawskich, juz pomijajac cala fonetyke.

    > Ale zarówno barbarzyńskie i bizańtyńskie Niemcy jak i wspaniała cywilizacją
    > anglosaska nie sa tematyka tego forum i nie zamiarzam jej ciagnąc.

    Przypominam, ze teza o "bizantyjskich" Niemczech to Twoja teza. Jak widac jej
    tez nie potrafisz podeprzec ani jednym argumentem.
    Gdzie te wplywy Bizancjum w Niemczech. GDZIE?
    Co do "barbarzynstwa" Niemiec to chcialabym sie dowiedziec jaki okres historii
    bierzesz pod uwage i co uwazasz za "Niemcy". Ale i tak mi nie odpowiesz.
    No a jezeli chodzi o wspaniala cywilizacje anglosaska, (oczywiscie nie
    barbarzynska, bo takie byly wg. Ciebie tylko Niemcy) to pomijajac juz fakt, ze
    nawet Elzbieta I w imie tej wspanialej cywilizacji niejedna glowe sciac kazala,
    to angielski kolonializm niosacy te wspaniala cywilizacje w szeroki swiat
    torowal sobie droge nie zawsze przebierajac w srodkach.

    > Poczytaj coś o świecie wspólczesnym, zaś o cywilizacji sporo znajdziesz u
    > Konecznego..

    Wybacz, ale jezeli od Konecznego mam sie dowiedziec, ze Niemcy sa bizantyjskie
    a angielski jest wspolczesna lacina to wole sobie zaoszczedzic czasu.

    Tobie natomiast radze MYSLEC a nie powtarzac bez zastanowienia jakies durne,
    gdzies przeczytane stwierdzenia.

  • rycho7 25.07.03, 15:50
    ignorant11 napisała:

    > A nas odcina od słowiańskiego zaplecza na Białorusi i Ukranie, gdzie
    > rozgrywała tak duża częśc naszej historii.

    Unia musi sie rozszerzac. Zakonczy sie to na Wladywostoku a moze i na Manili.
    Zaden Niemiec z olejem w glowie nie "odetnie" Polski od jej
    wschodniego "zaplecza". Tylko, ze to nie jest zadne polskie lecz niemieckie
    zaplecze. Nie wyszlo pod Stalingradem to teraz wyjdzie w Koenigu i Brukseli. A
    imie jego 13000.

    > Czy Słowianie przez wielkośc swojego potencjału zmodyfikują unię?

    Imigrujac zmienia genetycznie i odmlodza. Eurokraci juz na powaznie rozwazaja
    wprowadzenie jako jezyka roboczego rosyjskiego.
  • ignorant11 25.07.03, 16:04
    rycho7 napisał:

    > ignorant11 napisała:
    >
    > > A nas odcina od słowiańskiego zaplecza na Białorusi i Ukranie, gdzie
    > > rozgrywała tak duża częśc naszej historii.
    >
    > Unia musi sie rozszerzac. Zakonczy sie to na Wladywostoku a moze i na
    Manili.
    > Zaden Niemiec z olejem w glowie nie "odetnie" Polski od jej
    > wschodniego "zaplecza". Tylko, ze to nie jest zadne polskie lecz niemieckie
    > zaplecze. Nie wyszlo pod Stalingradem to teraz wyjdzie w Koenigu i Brukseli.
    A
    > imie jego 13000.

    +++Ignorat: Nie przeceniałbym Niemców, bo byli znacznie silniejsi i im sie to
    nie udało...

    A o Rosji w UE mówi sie od dawna...

    Ale wtedy unia nie będzie mogła już podskakiwać USA i byc pod dyktando
    Niemiec...

    Tym bardziej iż Niemcy tracą pozycję...

    >
    > > Czy Słowianie przez wielkośc swojego potencjału zmodyfikują unię?
    >
    > Imigrujac zmienia genetycznie i odmlodza. Eurokraci juz na powaznie
    rozwazaja
    > wprowadzenie jako jezyka roboczego rosyjskiego.

    +++ Ignorant: zatem slawizacja unii...

  • rycho7 25.07.03, 16:14
    ignorant11 napisała:

    > +++Ignorat: Nie przeceniałbym Niemców, bo byli znacznie silniejsi i im sie to
    > nie udało...

    Gdzie diabel nie moze tam babe posle. Po dobroci trzeba. Korytarz do
    Kaliningradu. Wizy dla szefow mafii itd.

    > Ale wtedy unia nie będzie mogła już podskakiwać USA i byc pod dyktando
    > Niemiec...
    >
    > Tym bardziej iż Niemcy tracą pozycję...

    To Twoje stale marzenia. A realia? Zobaczymy.

    > +++ Ignorant: zatem slawizacja unii...

    Zwykla powtorka tego co bylo 1500 lat temu. Czy wtedy komus sie krzywda stala.
    Rzymianie z olowianymi mozgami sami przegnili w swym dobrobycie.
  • ignorant11 25.07.03, 16:27
    rycho7 napisał:

    > ignorant11 napisała:
    >
    > > +++Ignorat: Nie przeceniałbym Niemców, bo byli znacznie silniejsi i im sie
    > to
    > > nie udało...
    >
    > Gdzie diabel nie moze tam babe posle. Po dobroci trzeba. Korytarz do
    > Kaliningradu. Wizy dla szefow mafii itd.
    >
    > > Ale wtedy unia nie będzie mogła już podskakiwać USA i byc pod dyktando
    > > Niemiec...
    > >
    > > Tym bardziej iż Niemcy tracą pozycję...
    >
    > To Twoje stale marzenia. A realia? Zobaczymy.

    +++Ignorant: Przecież III Rzesza była słabsza od Kaiserowskich Niemiec, a RFN
    jest znacznie słabsza od III Rzeszy...
    Dziejsze Niemcy to też nie są dawne Niemcy erhardowskiego cudu gospodarczego,
    ani szmidtowskiego dobrobytu i rozpasanego socjalu...

    >
    > > +++ Ignorant: zatem slawizacja unii...
    >
    > Zwykla powtorka tego co bylo 1500 lat temu. Czy wtedy komus sie krzywda
    stala.
    > Rzymianie z olowianymi mozgami sami przegnili w swym dobrobycie.

    +++Ignorant: Bo zawsze ludzie wychowani w bardziej pionierskich warunkach są
    bardziej mobilni, innowacyjni, ambitni...

    Ewenementem są Usańce, którzy mimo przodującego dobrobytu nadal zakasują
    wszystkich we wszystkich dziedzinach, ale oni mają świadomośc, skąd się bierze
    owe bagactwo...

  • ignorant11 04.09.03, 09:34
    Bój w UE o konstytucję - polska dyplomacja przed nowymi dylematami


    Robert Sołtyk 31-08-2003, ostatnia aktualizacja 31-08-2003 16:41

    Najważniejsze starcie polityczne tej jesieni nasi politycy stoczą na arenie
    europejskiej o kształt przyszłej konstytucji Unii. Stawka jest wysoka - podział
    władzy na kontynencie na dziesięciolecia. W tej rozgrywce nie mamy ani wielu
    atutów, ani pewnych sojuszników - pisze z Brukseli Robert Sołtyk.

    Dziś w Pradze padną pierwsze salwy. Czesi za namową Austriaków zaprosili
    wiceministrów spraw zagranicznych reprezentujących unijnych "maluchów", by
    przygotować wspólny front na tzw. konferencję międzyrządową 25 państw, która
    między 4 października a końcem roku ma przyjąć ostatecznie pierwszą konstytucję
    UE. Tekst przedstawiony tego lata przez europejski Konwent wielu krajom,
    zwłaszcza małym, nie odpowiada i chciałyby go w ważnych kwestiach zmienić.
    Polsce, choć mała nie jest, konstytucja także nie odpowiada. M.in. dlatego
    jedziemy do Pragi.

    "Maluchom" z gry w jednym bloku raczej nic nie wyjdzie. Z udziału w praskiej
    naradzie wyłamały się kraje Beneluksu. - Nie wydaje nam się w obecnej chwili
    właściwe, by dołączyć tak ściśle do jakiejś grupy - oznajmił holenderski MSZ. -
    Niekoniecznie mamy tę samą wizję co kraje organizujące spotkanie.

    Dezercja Holendrów, Belgów i Luksemburczyków pokazuje, że w batalii o
    konstytucję fronty będą różne, nie niepokrywające się ani z podziałem
    na "dużych" i "małych", ani na "starą" i "nową" Europę, czyli obecnych 15
    członków UE i dziesiątkę, która wejdzie do niej 1 maja 2004 r. Np. w sprawie
    wpisania do preambuły konstytucji odniesienia do chrześcijaństwa poza
    Polską "za" są Włochy, Hiszpania, Irlandia i Litwa, "przeciw" jest m.in. laicka
    Francja, a większości obecny zapis (ogólne odniesienie do wartości religijnych)
    zupełnie odpowiada. Brytyjczykom i Polakom nie podobają się niejasne zapisy o
    europejskiej obronności, bo mogą osłabić NATO, i w tej sprawie na pewno nie
    ustąpimy, tym bardziej że poprą nas Hiszpania, Włochy, kraje bałtyckie i wiele
    innych.

    W najtrudniejszej dla nas sprawie - przyszłego podziału głosów w Radzie Unii
    podejmującej kluczowe decyzje - na jednym wózku jadą z nami tylko Hiszpanie.
    Ich jednak w Pradze nie będzie.

    Nicei ulotny czar

    A wszystko było już tak pięknie, gdy po wielogodzinnej nocnej kłótni w grudniu
    2000 r. w Nicei przywódcy Unii ogłosili nowy podział głosów w Radzie UE. Po
    złej rozgrywce skłóconej delegacji francuskiej (prezydent Chirac kontra premier
    Jospin) oraz - jak twierdzą wtajemniczeni - sprytnej zagrywce Niemców powstał
    niezwykle korzystny dla Polski kompromis. Według niego cztery największe kraje
    Unii (Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Włochy) będą miały w powiększonej
    Radzie Unii po 29 głosów, a Hiszpania i my tylko dwa mniej. Ta szóstka miała
    stać się unijnym dyrektoriatem.

    Traktat nicejski wszedł w życie w lutym 2003 r., zacznie funkcjonować za rok
    jesienią, ale dużym krajom już się przestał podobać. Zwłaszcza Francuzi
    zrozumieli poniewczasie, że nicejska batalia o symboliczną równość głosów w
    Radzie z Niemcami była ich pomyłką. Dlaczego? Bo w "starej" Unii francusko-
    niemiecki motor wystarczał do przewodzenia (o ile nie próbował narzucać
    Brytyjczykom zbyt dużych ciężarów finansowych lub nazbyt federalnych
    rozwiązań). W "nowej" Unii - gdyby miała być rządzona według zasad z Nicei -
    Niemcy mogą się do Francji odwrócić plecami i wybrać w danej sprawie inny
    sojusz, np. z Wielką Brytanią, Hiszpanią i Polską.

    Tak jednak nie będzie. Początkiem końca traktatu z Nicei stała się... wojna w
    Iraku, a właściwie to, co zdarzyło się przed nią i po niej. Antyamerykańskie
    akcenty kampanii wyborczej Schrödera i ochłodzenie na linii Berlin-Waszyngton
    (a więc i Berlin-Londyn) zbliżyły na nowo francusko-niemiecką parę. Kompromis
    Chirac-Schröder w hotelu "Conrad" w Brukseli w październiku 2002 r. w sprawie
    przyszłości finansowania rolnictwa UE (Niemcy poszli na warunki Francji)
    pozwolił w grudniu ub.r. w Kopenhadze na rozszerzenie Unii, które nie będzie
    dla "starych" członków zbyt kosztowne. W styczniu 2003 r. obchody wiążącego
    Francję i Niemcy traktatu elizejskiego stały się okazją do ogłoszenia wspólnego
    frontu przeciw amerykańskiej polityce wobec Iraku (Chirac i Schröder skaptowali
    do niego Rosję Putina).

    Tego było unijnym partnerom za wiele. List "ośmiu" wyłonił drugi
    front "dużych" - Wielką Brytanię, Hiszpanię, Włochy oraz po raz pierwszy
    Polskę. Wystąpiliśmy w sprawie Iraku przeciw naszym "adwokatom" w drodze do
    Unii, co w Berlinie wywołało pomruki zdziwienia, a Chirac obcesowo skarcił nas,
    że "straciliśmy okazję, by siedzieć cicho".

    Giscard dobił targu

    Iracka zawierucha nie tylko podzieliła Europę, ale i uświadomiła jej liderom,
    że konstytucja, nad którą równolegle z wojną pracował Konwent, jeśli ma być
    przyjęta, musi być niezbyt odważnym kompromisem francusko-niemieckim z
    Brytyjczykami. Tylko taki układ pozwala zachować Unię jako polityczną całość, a
    nie strefę wolnego handlu. Targu z Londynem dobił szef Konwentu Francuz Valery
    Giscard d'Estaing, a ostateczne warunki ustalą: Blair, Chirac i Schröder
    podczas konferencji międzyrządowej w Rzymie.

    W zaproponowanym przez Konwent tekście konstytucji nie ma śmiałych kroków ku
    federalnej Europie. Wręcz przeciwnie - rola Komisji Europejskiej może zostać
    osłabiona (rotacja komisarzy zrywa z zasadą, że każdy kraj ma swojego człowieka
    w Brukseli i zwłaszcza "małym" to nie odpowiada), a wiele decyzji nadal będzie
    zapadać jednomyślnie, jak chcieli Brytyjczycy. W zamian Blair zaakceptował to,
    co i tak musiał - kraje chętne do współpracy, np. wojskowej w węższym gronie,
    będą to mogły w Unii zrobić (ale nie kosztem NATO i to właśnie Brytyjczycy i
    Polacy muszą teraz wyjaśnić). Londyn zdaje się też zgadzać się na powstanie
    tytularnego "ministra spraw zagranicznych" Unii (niemal na pewno będzie nim
    Niemiec - dotąd mówiło się o obecnym szefie MSZ Joschce Fischerze, ale Schröder
    musi mieć tego popularnego polityka w Berlinie, by wygrać wybory w 2006 r.,
    więc rosną szanse Güntera Verheugena). Brytyjczycy chcą jednak (my też) nazwać
    go "wysokim reprezentantem", co odpowiadałoby jego faktycznej roli - nawet
    Giscard przyznaje, że wspólnej europejskiej polityki zagranicznej nie ma, bo to
    śpiew dalekiej przyszłości.

    Elementem umowy wielkiej trójki jest też - niestety dla nas - zmiana po 2009 r.
    korzystnego dla Polski nicejskiego systemu ważenia głosów w Radzie UE i
    zastąpienie go prostym mechanizmem - decyzja przechodzi, gdy jest za nią połowa
    państw Unii reprezentujących 60 proc. ludności. Tę zasadę trzeba czytać
    odwrotnie - kraje mające 40 proc. ludności Unii mogą decyzje blokować. Nie
    trzeba być demografem, by policzyć, że w 450-mln Unii najwięcej będą miały do
    powiedzenia Niemcy (82 mln mieszkańców), Francja, Wielka Brytania i Włochy (po
    ok. 60 mln), podczas gdy Hiszpania i Polska (po niespełna 40 mln) stracą
    nicejską rangę "dużych". Zamiast szóstki Unią rządziłoby czwórporozumienie.

    Czy Brytyjczycy "zdradzili" już swych sojuszników z listu "ośmiu"? Postąpili
    wedle starej wyspiarskiej dewizy, że niezmienne dla Londynu są tylko interesy.
    Nie będą na pewno torpedować naszych wysiłków przedarcia się na powrót do
    klubu "dużych", ale i nie ma co liczyć na ich poparcie.

    Krzesła za głosy?

    Giscard już po zakończeniu prac Konwentu przyznał, że Hiszpania i Polska na
    pewno stawią największy opór wobec konstytucji. Szefowie MSZ Ana de Palacio i
    Włodziemierz Cimoszewicz otwarcie to zapowiedzieli. Polska podkreśla, że to
    inni muszą nas przekonać do zmiany systemu głosowania, który wcale nie jest aż
    tak skomplikowany, jak się twierdzi. A poza tym dlaczego go porzucać, skoro nie
    sprawdzono nawet, jak działa.

    Konstytucja musi być przyjęta jednomyślnie, więc nasz głos będzie się liczył.
    Ale jest czym się martwić, b
  • ignorant11 10.09.03, 01:53
    Nie oddamy Nicei



    ZOBACZ TAKŻE


    • Rząd ma być twardy (09-09-03, 22:26)
    • Danuta Huebner, minister ds. europejskich (09-09-03, 22:27)
    • Dr Ulrike Guérot, ekspert ds. Unii Europejskiej w Niemieckim Towarzystwie
    Polityki Zagranicznej w Berlinie (09-09-03, 22:28)





    SERWISY


    ¤ Unia Europejska







    Dominik Uhlig 09-09-2003, ostatnia aktualizacja 09-09-2003 22:26

    We wszystkich sprawach jesteśmy otwarci na dyskusję, ale w przypadku systemu
    głosowania nie widzimy możliwości zmiany polskiego stanowiska - podkreśla
    minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz.

    Przyjęte dziś twarde stanowisko rządu w sprawie przyszłego traktatu
    konstytucyjnego Unii Europejskiej jest zgodne z postulatami większości sił
    politycznych w Polsce.

    Oznacza ono, że Polska nie zamierza ustąpić w sprawie systemu ważenia głosów w
    Radzie Unii Europejskiej przyjętego w Nicei w grudniu 2000 r. (patrz ramka
    obok). Zdaniem Cimoszewicza ten system jest dobrym kompromisem między państwami
    różnej wielkości: - Właściwie ocenia rolę, jaką Polska może odgrywać w Unii
    Europejskiej.

    Szef polskiej dyplomacji podkreślał, że system nie został jeszcze wypróbowany w
    praktyce i przedwczesne jest przypuszczenie, że nie będzie on służył sprawnemu
    funkcjonowaniu UE.

    Zdaniem ministra to właśnie państwa, które proponują zmianę obowiązującego
    prawa międzynarodowego, powinny przekonać pozostałych, że jest taka
    konieczność. - Nie potrafię sobie wyobrazić argumentów, które zbijałyby polskie
    racje - mówił Cimoszewicz.

    "Gazeta" zapytała, czy Polska postawi weto wobec europejskiej konstytucji.
    Cimoszewicz podkreślił, że nie ma czegoś takiego jak prawo weta. - Procedura
    nie zakłada głosowania, tylko wypracowanie wspólnego stanowiska 25 państw. My
    będziemy konsekwentnie podtrzymywać swoje racje. Chcielibyśmy, aby wszyscy nasi
    partnerzy w Europie o tym wiedzieli, uznali to stanowisko za wiarygodne i
    próbowali wyciągnąć z tego wnioski. Sukces musi być wspólny - wyjaśniał
    minister.

    W praktyce stanowisko rządu oznacza jednak "weto", bo bez zgody Polski UE nie
    przyjmie swojej konstytucji.

    Co jeszcze zawiera stanowisko rządu? Polska chce m.in. zamiast proponowanego
    prezydenta UE prezydencji grupowej (rotacyjnie kilka państw jednocześnie
    sprawowałoby ten urząd) podkreślającej demokratyczny charakter UE, chcemy też
    równego statusu i jednakowych uprawnień dla wszystkich komisarzy pracujących w
    Komisji Europejskiej. Projekt przewiduje, że 15 komisarzy zachowa pełne
    uprawnienia, a dodatkowych dziesięciu korzystałoby z rotacyjnego prawa głosu.

    Cimoszewicz podkreślał też konsekwentne dążenie rządu do zawarcia w traktacie
    odniesienia do tradycji chrześcijańskiej, które jest zgodne z prawdą
    historyczną, a w Polsce dla wielu osób ma istotne znaczenie.

    Cimoszewicz uznał też, że dyskusja nad referendum w sprawie przyjęcia
    konstytucji UE jest przedwczesna, dopóki nie jest znany ostatecznej treści
    traktatu konstytucyjnego.


    --
    Ignorant
    +++
  • ignorant11 10.09.03, 15:36
    Rząd zrezygnował z zakupu samolotów dla VIP-ów.


    (PAP) 09-09-2003, ostatnia aktualizacja 09-09-2003 17:49

    9.9.Warszawa (PAP)- Rząd zrezygnował z zakupu samolotów, którymi podróżować
    miały najważniejsze osoby w państwie; środki przeznaczone na ten zakup zostały
    przesunięte m.in. na cele społeczne - poinformował we wtorek dziennikarzy
    rzecznik rządu Marcin Kaszuba

    Kaszuba powiedział, że w tym roku nowego przetargu na samolot dla ViP-ów już
    nie będzie. "Jeżeli sytuacja budżetowa pozwoli, to taki przetarg zostanie
    rozpisany w roku następnym" - dodał

    W sierpniu przetarg na te samoloty został unieważniony ponieważ dwie z trzech
    zaproszonych do przetargu firm nie złożyły oferty

    Z ofertą taką w odpowiednim terminie wystąpiła tylko francuska firma Dassault
    Aviation - producent samolotu Falcon 900. Pozostałe dwa koncerny: kanadyjski
    Bombardier i amerykański Gulfstream nie złożyły ofert

    Szef Kancelarii Premiera Marek Wagner wyjaśniał wtedy, że po wycofaniu się
    dwóch firm możliwe są trzy rozwiązania: ponowne ogłoszenie przetargu na tych
    samych warunkach; przystąpienie do negocjacji z tą firmą, która przedstawiła
    ofertę przetargową; zaproszenie wszystkich trzech firm do negocjacji i
    ewentualnie sprawdzenie, czy istnieje jeszcze jakiś czwarty samolot spełniający
    warunki określone przez Kancelarię Premiera

    We wtorek okazało się, że rząd w ogóle zrezygnował - przynajmniej na razie - z
    zakupu samolotów. Kaszuba powiedział, że w związku z tym przedstawiciele rządu
    będą teraz częściej korzystać z rejsowych samolotów

    Rząd zamierzał kupić sześć samolotów, ale z powodu kłopotów budżetowych
    zdecydowano, że mają być cztery. Odsunięty został też termin ich zakupu z 2003
    na 2004 r. Koszt jednej takiej maszyny wynosi co najmniej 20-30 mln dolarów

    Obecnie prezydent, premier, marszałkowie Sejmu i Senatu korzystają z samolotów
    JAK-40 i samolotów TU-154. Samoloty JAK-40 nie powinny latać dłużej niż 20 lat.
    Tymczasem większość z nich ma już ponad 18 lat. Rozpisanie przetargu na nowe
    samoloty było efektem coraz częstszych ich awarii. (PAP) mok/la/ bno/


    --
    Ignorant
    +++
  • ignorant11 12.09.03, 23:24
    W Krakowie o rozszerzeniu Unii Europejskiej i konstytucji UE


    (PAP) 12-09-2003, ostatnia aktualizacja 12-09-2003 18:31

    12.9.Kraków(PAP) - Jedność UE powinna być oparta na różnorodności - podkreślali
    w piątek w Krakowie uczestnicy międzynarodowej konferencji "Jedna czy dwie
    Europy?", poświęconej roli kościoła katolickiego w procesie integracji
    europejskiej. Zdaniem prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego we wstępie do
    unijnej konstytucji powinno znaleźć się odwołanie do chrześcijaństwa

    Kwestia zapisów w unijnej konstytucji, która ma zostać opracowana na
    międzyrządowej konferencji UE, była dyskutowana podczas obrad i w kuluarach

    Prezydent, otwierając konferencję, powiedział, że projekt Traktatu
    Konstytucyjnego UE na pewno nie jest doskonały, ale należy docenić
    zamieszczenie w nim Karty Praw Podstawowych, która gwarantuje wszystkim
    obywatelom Unii m.in. prawo do życia, nienaruszalność godności, prawo do
    wolności myśli, sumienia i religii

    Zdaniem prezydenta historyczna rzetelność nakazywałaby umieszczenie w preambule
    konstytucji odniesienia do chrześcijaństwa. "Trudno też zrozumieć, w jaki
    sposób zapis ten mógłby urazić przedstawicieli innych wyznań, czy osoby
    niewierzące" - powiedział Kwaśniewski

    "W proponowanej wersji preambuły znalazło się odwołanie do religijnego
    dziedzictwa Europy. To na pewno krok we właściwym kierunku. Mam nadzieję, że
    pierwszy i nie ostatni" - podkreślił prezydent. Wyraził przekonanie, że polscy
    przedstawiciele na konferencję w Rzymie będą powracali do kwestii odniesienia
    się w Traktacie do chrześcijaństwa

    Zdaniem minister ds. europejskich Danuty Huebner, trudno na razie przesądzić,
    czy odniesienie do chrześcijańskiego dziedzictwa Europy znajdzie się we wstępie
    do unijnej konstytucji. Jak powiedziała dziennikarzom, wiele zależy od
    ostatecznej postawy państw gotowych poprzeć taki zapis, m.in

    Hiszpanii, Portugalii, Irlandii. "Będziemy w swoim stanowisku jako rząd polski
    także zabiegać o to, aby preambuła została rozszerzona" - zapewniła Huebner

    Włoski minister ds. europejskich Rocco Buttiglione uważa natomiast, że
    umieszczenie takiego zapisu w konstytucji UE jest "niepewne". Podczas spotkanie
    z dziennikarzami przypomniał, że głównym przeciwnikiem tego rozwiązania jest
    Francja

    "Obawa, że przyznanie odpowiedniej rangi chrześcijańskim korzeniom Europy może
    stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla demokracji jest nieuzasadniona" -
    zaznaczył Buttiglione. "To starcie jest walką o charakterze politycznym, a w
    polityce nie zawsze króluje prawda. Ale polityka potrzebuje ludzi, którzy
    zaświadczają o prawdzie. Lepiej jest przegrać w sprawiedliwej walce niż wygrać
    w bitwie niesprawiedliwej i nieuzasadnionej

    Wynik jest niepewny" - zaznaczył

    Włoski minister ds. europejskich podkreślał też, że nie chodzi o to, aby w
    preambule europejskiej konstytucji zapewnić chrześcijaństwu gwarancje w wąskim
    rozumieniu, ale w znaczeniu znacznie szerszym - pewnego niezbywalnego elementu
    historii, tradycji i europejskiego dziedzictwa, które "opiera się na
    wartościach wymagających wzmianki w konstytucji"

    Bp Tadeusz Pieronek uważa, że Kościół bez umieszczenia w europejskiej
    konstytucji zapisu o chrześcijańskich korzeniach Europy "da sobie radę, będzie
    żył i rozwijał się". "Ale jest pewną nieuczciwością, jeżeli takich faktów i
    zjawisk, jakim jest chrześcijaństwo w Europie i świecie nie uwzględnia się w
    tak ważnym dokumencie" - podkreślił Pieronek

    Zdaniem uczestników konferencji jednoczenie Europy nie będzie prowadzić do
    nowych podziałów, jeżeli potrafimy sprawić, że wpływ rozszerzenia na naszych
    sąsiadów będzie pozytywny

    "W naszym interesie jest, żeby Unia Europejska rozwinęła się w paneuropejski
    obszar pokoju, stabilności i pomyślności, w którym nie wszyscy są członkami,
    ale w którym wszyscy konstruktywnie współpracują" - powiedziała podczas obrad
    Huebner

    Historyk Norman Davies podkreślał, że nie do zaakceptowania jest podział na
    lepszy Zachód i gorszy Wschód. "Jest wielka różnorodność na Wschodzie i na
    Zachodzie. Jedność Europy powinna być na tej różnorodności zbudowana" - uważa
    Davies

    Międzynarodową konferencję "Jedna czy dwie Europy?" zorganizowały Fundacja
    Konrada Adenauera, Papieska Akademia Teologiczna i Wydawnictwo "Wokół nas". W
    obradach uczestniczy około 200 osób - przedstawiciele Kościoła, świata
    polityki, mediów oraz naukowcy. W sobotę zaplanowane są wystąpienia m.in.
    byłego kanclerza Niemiec Helmuta Kohla i byłego ministra spraw zagranicznych RP
    Władysława Bartoszewskiego.(PAP) wos/la/ we/


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 12.09.03, 23:32
    Prezydent: stanowisko Polski wobec Traktatu powinno być twarde


    (PAP) 12-09-2003, ostatnia aktualizacja 12-09-2003 14:34

    12.9.Kraków (PAP) - Prezydent Aleksander Kwaśniewski uważa, że wyjściowe
    stanowisko Polski wobec projektu Traktatu Konstytucyjnego Unii Europejskiej
    powinno być twarde, ale należy także wysłuchiwać argumentów innych stron

    "Wyjściowe stanowisko jest jasne - powinno być twarde i jest twarde. Uważamy,
    że system nicejski nie został jeszcze sprawdzony. Powinno to się stać w
    najbliższych latach i do tego tematu można wrócić później, ale powinniśmy też
    wysłuchać argumentów innych partnerów" - powiedział Kwaśniewski dziennikarzom w
    piątek w Krakowie

    Według prezydenta, wciąż jest czas, aby wypracować kompromis możliwy do
    zaakceptowania dla wszystkich. "Trzeba teraz dać czas dyplomatom, rządom,
    prezydentom na szczerą rozmowę, co jeszcze można poprawić w Traktacie, żeby był
    lepszy, a z drugiej strony możliwy do zaakceptowania dla wszystkich" - ocenił
    prezydent

    "Myślę, że jest wola w Europie żeby się porozumieć. Ten Traktat Konstytucyjny
    jest nam wszystkim potrzebny, aby lepiej organizować tę już bardzo dużą wspólną
    Europę" - dodał Kwaśniewski

    Przyjęte we wtorek przez polski rząd stanowisko na Konferencję Międzyrządową UE
    w Rzymie, która wypracuje i przyjmie ostateczną wersję Traktatu
    Konstytucyjnego, zakłada m.in. obronę nicejskiego systemu głosowania w Radzie
    UE. (w systemie nicejskim Polska ma we wspólnocie prawie taką samą siłę głosu
    jak Niemcy, zaś w proponowanym obecnie projekcie Traktatu o połowę mniejszą.)
    Oprócz tego, w stanowisku znalazły się postulaty wprowadzenia do wstępu unijnej
    konstytucji odniesienia do tradycji chrześcijańskiej, usprawnienia
    instytucjonalnego Unii (w tym przyjęcia zasady prezydencji grupowej, przyznania
    równych uprawnień wszystkim komisarzom). Rząd chce też otwartego charakteru
    współpracy w zakresie polityki bezpieczeństwa i obrony i odzwierciedlenia w
    Traktacie Konstytucyjnym roli NATO w euroatlantyckim systemie bezpieczeństwa.
    (PAP) rgr/woj/ bno/


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 12.09.03, 23:34
    UE ostrzega Kijów przed skutkami udziału we Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej


    (PAP) 12-09-2003, ostatnia aktualizacja 12-09-2003 13:13

    12.9.Kijów (PAP) - Jeśli w ramach powstającej obecnie Wspólnej Przestrzeni
    Gospodarczej (WPG) czterech poradzieckich państw powstanie związek celny, to
    będzie to miało poważne skutki dla stosunków Ukrainy z Unią Europejską i opóźni
    proces jej wstąpienia do Światowej Organizacji Handlu (WTO), ostrzegł w piątek
    w Kijowie komisarz UE ds. rozszerzenia Guenter Verheugen

    Jest to pierwsza publiczna wypowiedź przedstawiciela Brukseli na temat planów
    Ukrainy, Rosji, Białorusi i Kazachstanu powołania WPG. Z całej czwórki tylko
    Kijów deklaruje chęć wstąpienia do UE

    W przyszłym tygodniu prezydenci czterech państw mają podpisać w tej sprawie
    stosowną umowę. Prezydent Leonid Kuczma oświadczył wcześniej, że członkostwo
    Ukrainy w WPG nie będzie przeszkodą w planowanej przez Kijów pełnej integracji
    ze strukturami europejskimi

    Według władz Rosji w ramach WPG powstanie w przyszłości unia celna,
    ponadnarodowy organ koordynujący działalność, ponadto cztery państwa połączy
    wspólna waluta

    Na piątkowej konferencji prasowej w Kijowie Verheugen powiedział, że wbrew
    oczekiwaniom Kijowa Bruksela nie może na razie obiecać Ukrainie nawet
    członkostwa stowarzyszonego z UE. Ukraińskie władze zawarły taki punkt w swoim
    projekcie planu działań Ukraina-UE, który ma być podpisany w 2004 roku i będzie
    częścią nowej koncepcji Brukseli "Poszerzona Europa". Koncepcja powstaje w
    związku z planowanym na 1 maja przyszłego roku rozszerzeniem Unii

    "Ostatecznym celem tego planu nie jest członkostwo stowarzyszone i nie widzę w
    tym niczego złego" - powiedział Verheugen. Dodał, że projekt tego dokumentu nie
    powstaje na bazie przypuszczeń, a konkretnych działań. "Plan musi być
    maksymalnie konkretny" - dodał

    W ocenie byłego szefa ukraińskiej dyplomacji Borysa Tarasiuka unijny projekt
    koncepcji "Poszerzona Europa" stawia Ukrainę w jednym szeregu z Białorusią i
    państwami Afryki

    Pytany przez dziennikarzy o czysto hipotetyczną możliwość integracji Ukrainy z
    Unią, Verheugen powiedział: "Dla Unii Ukraina jest priorytetowym państwem,
    albowiem widzimy, że kraj ten jest w stanie przezwyciężać przeszkody, które
    stoją na drodze do członkostwa w UE"

    Z kolei występując w kijowskim Instytucie Stosunków Międzynarodowym, Verheugen
    powiedział, że "dla wszystkich (państw) nastanie dzień, gdy Unia przestanie być
    marzeniem, a stanie się realnością". Podkreślił przy tym, że Bruksela nie chce
    tworzyć w Europie nowych linii podziału i zamierza wspierać państwa, które
    szukają możliwości integracji ze strukturami europejskimi

    W piątek komisarz UE ds. rozszerzenia kończy dwudniową wizytę na Ukrainie

    Prezydent Kuczma już zapowiedział, że w następnym tygodniu podpisze projekt
    czterostronnej umowy o powołaniu WPG. Potem będzie musiał ją ratyfikować
    parlament w Kijowie. Politycy na razie nie są w stanie przewidzieć wyników
    głosowania. Wiadomo jednak, że sprzeciwia się temu opozycja (oprócz komunistów)
    i część polityków z obozu proprezydenckiego

    Roman Kryk (PAP) ap/ mw/


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 12.09.03, 23:38
    Szymczycha: nasze stanowisko musi być twarde


    (PAP) 12-09-2003, ostatnia aktualizacja 12-09-2003 08:40

    12.9.Warszawa (PAP) - Nasze stanowisko co do konkretnych zapisów
    konstytucyjnych Unii Europejskiej musi być tak twarde, jak było w Kopenhadze,
    kiedy negocjowano warunki finansowe przystąpienia Polski do UE - uważa minister
    Dariusz Szymczycha z Kancelarii Prezydenta RP

    Mówiono nam wtedy, nie dostaniecie tego miliarda więcej, a premier Leszek
    Miller i minister Włodzimierz Cimoszewicz występowali z bardzo zdecydowanym
    stanowiskiem i uzyskali to - przypomniał Szymczycha w piątkowych "Sygnałach
    Dnia"

    "Czasami negocjacje dochodzą do ściany i trzeba powiedzieć: słuchajcie, my tego
    nie przyjmujemy. Tutaj cena nieprzyjęcia przez Polskę propozycji zapisów w
    traktacie konstytucyjnym może być duża, bo nieprzyjęcie przez Polskę tych
    zapisów oznaczałoby, że nie ma traktatu" - zaznaczył Szymczycha

    "Przy tej całej grze nasi partnerzy muszą zrozumieć, że bez Polski czy wbrew
    Polsce nie da się tego dokumentu jako dokumentu ogóloeuropejskiego przyjąć" -
    podkreślił

    "Dyplomacja polega czasami na tym, że przyjmuje się bardzo zasadnicze
    stanowisko, a czasami te stanowiska są bardzo nieprzyjemne, nie dopuszczają
    dyskusji. I tak wielu polityków zachodnioeuropejskich z nami rozmawia. Ale
    tydzień temu było spotkanie nieformalne ministrów spraw
    zagranicznych "piętnastki" i "dziesiątki" we Włoszech i okazało się, że spośród
    tych 25 dżentelmenów reprezentujących 25 rządów tylko pięciu czy sześciu nie
    zgłosiło żadnych uwag i propozycji zmian do traktatu konstytucyjnego. A więc
    taką drogą wspomagania siebie przy pewnych zmianach do tego traktatu, ustaleń,
    tworzenia mniejszych koalicji zapewne sporo uda się wynegocjować na rzecz
    naszego interesu narodowego" - powiedział minister

    Podkreślił, że szczególnie istotna jest sprawa sposobu liczenia głosów. Obecne
    propozycje "sprowadzają się do tego, że po roku 2009 dwa duże państwa, Niemcy i
    Francja, mogą zablokować wszystkie decyzje +25+. Czy jest to konstrukcja, w
    której chcemy funkcjonować? Czy jest to konstrukcja partnerska? Czy jest to
    konstrukcja demokratyczna? My wyrażamy swoje obawy, bo przecież każde państwo w
    prawie międzynarodowym jest podmiotem równym. Nie można tworzyć konstrukcji, że
    decyzja dwóch państw zablokuje działanie wspólnoty" - powiedział Szymczycha

    Przyjęte we wtorek przez polski rząd stanowisko na konferencję międzyrządową UE
    w Rzymie, która wypracuje i przyjmie ostateczną wersję Traktatu
    Konstytucyjnego, zakłada m.in. obronę nicejskiego systemu głosowania w Radzie
    UE. (W systemie nicejskim Polska ma we wspólnocie prawie taką samą siłę głosu
    jak Niemcy, zaś w proponowanym obecnie projekcie Traktatu - o połowę mniejszą.)
    Oprócz tego, w stanowisku znalazły się postulaty wprowadzenia do wstępu unijnej
    konstytucji odniesienia do tradycji chrześcijańskiej, usprawnienia
    instytucjonalnego Unii (w tym przyjęcia zasady prezydencji grupowej, przyznania
    równych uprawnień wszystkim komisarzom). Rząd chce też otwartego charakteru
    współpracy w zakresie polityki bezpieczeństwa i obrony i odzwierciedlenia w
    Traktacie Konstytucyjnym roli NATO w euroatlantyckim systemie bezpieczeństwa.
    (PAP) pz/ itm/


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 21.09.03, 22:56
    MSZ: Polska popiera budowę europejskiej tożsamości obronnej



    Polska popiera budowę europejskiej tożsamości obronnej, dlatego że jest to
    jeden z ważniejszych fundamentów Unii Europejskiej - poinformował rzecznik
    polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Bogusław Majewski.

    "Tak długo, jak budowa tego fundamentu odbywa się w pełnym porozumieniu ze
    strukturami NATO, nie dubluje tych struktur i nie osłabia euroatlantyckiego
    bezpieczeństwa, które Europa zbudowała przez ponad 50 lat, wszystko jest po
    naszej myśli i to będziemy popierać" - powiedział Majewski komentując sobotnie
    wydarzenia w Berlinie.

    Przywódcy Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii Gerhard Schroeder, Jacques
    Chirac i Tony Blair zgodnie opowiedzieli się w sobotę w Berlinie za tworzeniem
    europejskich struktur obronnych. Na uwagę zasługuje zmiana stanowiska
    brytyjskiego premiera Blaira, który wcześniej krytykował propozycję niemiecko-
    francuską.

    Majewski dodał, że Polska nie będzie popierać idei, które osłabiają struktury
    NATO.

    "Uważamy, że jest to sprzeczne z naszym poczuciem bezpieczeństwa. Osłabieniem
    byłaby koncepcja tworzenia równoległych struktur. Tak długo, jak będzie
    synergia pomiędzy tymi dwoma koncepcjami, jest gwarancja, że bezpieczeństwo się
    umocni. Europa będzie bardziej bezpieczna" - dodał.

    Zdaniem Majewskiego, nikt nie kwestionował budowy europejskiej tożsamości
    obronnej i polityki zagranicznej.

    "Wszystkie kraje są zainteresowane - również Polska - budowaniem struktur
    opartych o zdrowy rozsądek. Pod tym rozumiemy budowę sił, które nie będą
    dublowały sił Sojuszu Północnoatlantyckiego tylko będą z tym sojuszem
    współdziałały" - powiedział rzecznik MSZ.

    "Wstrzymałbym się z komentarzem, co do kwestii poparcia dla koncepcji przez
    Wielką Brytanię, musimy to przeanalizować" - dodał.

    Kanclerz Schroeder powiedział dziennikarzom w sobotę, że wszyscy trzej
    uczestnicy spotkania zgodni są co do tego, że europejska polityka obronna jest
    ważna nie tylko dla wzmocnienia możliwości działania krajów Unii Europejskiej,
    lecz także dla zapewnienia partnerskich stosunków z USA.

    Schroeder zapewnił, że wzmocnienie wojskowego potencjału Unii wzmocni
    NATO. "Absurdalnym" nazwał zarzut, że europejska polityka obronna skierowana
    jest przeciwko Sojuszowi Północnoatlantyckiemu.

    Kanclerz zaznaczył, że optymalnym wyjściem byłaby współpraca wszystkich 25
    członków Unii przy tworzeniu europejskiej polityki obronnej. Jeżeli jednak nie
    będzie to możliwe, trzeba będzie wykorzystać możliwość kooperacji w węższym
    kręgu - wyjaśnił. Wielka Brytania sprzeciwiała się dotychczas zabiegom Berlina
    i Paryża o stworzenie europejskich struktur obronnych mogących działać
    niezależnie od NATO.


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 21.09.03, 22:58
    Targi o Konstytucję: 7 mld to nie prezent



    Obiecywane nam za poparcie zmian w unijnej konstytucji 7 mld euro rocznie
    nie jest prezentem - tak miało być już wcześniej - uważa prof. Bronisław
    Geremek.
    "Chcemy Unii silnej, bez hegemonii, bez równych i równiejszych, zapewniającej
    pokój, respektującej wewnętrzną solidarność, bez jaskrawych różnic
    zamożności, które mogą wywoływać konflikty" - powiedział w programie III
    Polskiego Radia

    Geremek zwrócił uwagę na historyczny fakt: po raz pierwszy od czasu II Wojny
    Światowej Francja i Niemcy odeszły od ustalonego przez Adenauera i de Gaule'a
    parytetu. Dotąd ich głosy miały taką samą siłę, co mniejszych krajów. Po
    rozszerzeniu, znaczenie europejskich hegemonów wyraźnie by spadło. Stąd chęć
    związania wpływów z liczbą mieszkańców.

    "Odpowiedź strony polskiej powinna być zgodna z polskim interesem narodowym i
    określona w zasadach, a nie w sprawie negocjacji. Chodzi o to, żeby nie było
    hegemonii w Unii Europejskiej czy wewnętrznego układu, który wykluczy pewne
    kraje z decydowania o przyszłości Unii" - powiedział Geremek.

    Bronisław Komorowski (PO) przypomniał, że do referendum przekonały Polaków
    między innymi wynegocjowane w Nicei warunki, które teraz mają się zmienić.
    Zmiany mogą być korzystne, ale tryb ich wprowadzenia budzi wątpliwości, a
    nawet podejrzenia.

    "Musi być gotowość do kompromisu, ale powinniśmy negocjować z szablą na stole
    i nie tyle ustąpić, co uzyskać jak najlepsze warunki" - dodał.

    Zadaniem Marka Jurka (PiS) nie ma powodów, by rezygnować z obrony traktatu
    nicejskiego, skoro z zasad Unii wynika że mamy prawo się temu przeciwstawić.

    "Traktat nie powinien być uchylany, zanim naprawdę wszedł w życie. Mamy do
    czynienia z dyplomacją kreatywną. Polska nie będzie jedynym krajem który
    sprzeciwi się modyfikacji tych zasad".

    Francja i Niemcy chcą nadawać ton Unii Europejskiej i Polska absolutnie nie
    może na to pozwolić.

    "Wiele spraw gospodarczych zostało przegranych w negocjacjach - z nadzieją,
    że silna pozycja polityczna będzie pozwalała w przyszłości modyfikować
    politykę Unii. Uważam, że to absolutne pogorszenie warunków." - powiedział
    Zbigniew Kuźmiuk (PSL).

    Unia jest związkiem 25 państw, które mają rozbieżne interesy. Premier leci w
    poniedziałek do Niemiec, SLD spróbuje wywrzeć wpływ na frakcję
    socjaldemokratyczną w europejskim parlamencie i namawia także inne frakcje do
    lobbingu - by zmiany w traktacie nie zniszczyły wizerunku Unii.

    Krzysztof Janik (SLD) dodał, że nie bierze poważnie propozycji 7 mld euro w
    zamian za poparcie zmian.

    "Na miłość boską! Nie można wszystkiego sprzedać za pieniądze!"


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 26.09.03, 22:56
    Przed konferencją międzyrządową

    Maastricht, Amsterdam, Nicea... konstytucja?



    Janusz Korwin-Mikke

    Polskie "elity" polityczne dostały nagle amoku w sprawie przyjęcia - bądź nie -
    projektu euro-konstytucji. Każdy psycholog bez wahania orzeknie
    tu: "Odreagowanie". Większość tych polityków, którzy świadomie lub podświadomie
    czują, że sprzedali suwerenność Polski za (niepewną zresztą) garść srebrników,
    teraz pręży muskuły języka i nawołuje do twardej postawy. W ślady PiS poszło
    nie tylko PSL, ale i (o dziwo) Platforma Obywatelska, która zażądała
    zawetowania przez "nasz Rząd" projektu przedstawionego przez p. Walerego
    Giscarda d’Estaing, jeśli nie zostaną w nim uwzględnione nasze żądania.

    Więc najpierw kilka słów o tych żądaniach. Wymienię dwa - bo reszta jest mało
    (dla NICH) istotna. Pierwszym jest odwołanie się do "wartości chrześcijańskich"
    w preambule. Jest to spór ambicjonalny - preambuły nie mają żadnego
    praktycznego znaczenia. "Naszym" politykom chodzi tylko o pokazanie,
    że "dbają" - no i o niezrażenie Kościoła rzymskokatolickiego, który mógłby
    nagle poprzeć wezwanie do urządzenia referendum, które nie zatwierdziłoby
    konstytucji.

    (Z przyjemnością należy odnotować, że "Wielki Wschód", zamiast machnąć ręką i
    wpisać do projektu wartości chrześcijańskie, i dodać do tego komplet uchwał
    Soboru Watykańskiego II albo i Trydenckiego - stanął sztorcem. Mamy, jak widać,
    do czynienia nie z szakalami, lecz z ideowcami... To dobrze: zamiast wieszać,
    będziemy ich potem rozstrzeliwać - co jest moralnie znacznie przyjemniejsze.)

    Drugim jest liczba miejsc w Radzie, zwanej w projekcie "Radą Ministrów". JE
    Włodzimierz Cimoszewicz oświadczył w tej sprawie "non possumus" - i klasa
    polityczna wydaje się Go w tym popierać, grzmiąc o interesie Polski, którego
    nie można zdradzić. W rzeczywistości w interesie Polski w ogóle nie leży, by
    zarządzali nią obecni jej okupanci - ale wcale nie jest też pewne, czy leży to
    w interesie III Rzeczypospolitej! Polacy w sprawach konkretnych rzadko mają
    wspólne zdanie, więc jeśli część Polaków będzie w jakiejś kwestii ZA, a część
    PRZECIW - to jaka byłaby korzyść z tego, że do obydwu obozów doszlusuje po
    jednym Polaku?

    A może być gorzej. Załóżmy optymistycznie, że dobór reprezentantów w Radzie
    jest pozytywny (tj. najpierw wybieramy najrozsądniejszego, a kto uzyskał mniej
    głosów jest głupszy od tego, kto uzyskał ich więcej). Powiedzmy teraz, że 13
    Polaków było ZA, a 12 przeciwko - i ta różnica była decydująca. Jeśli teraz
    dojdzie dwóch dodatkowych, to albo przyłączą się do większości, albo podzielą
    po jednym (i w tych wypadkach równie dobrze może ich nie być) albo przyłączą do
    mniejszości. Co oznacza, że zostałaby wybrana decyzja gorsza - bo ta, za którą
    opowiedzieli się głupsi...

    Już widzę taki kontrargument: "Ale jeśli nie będzie tam Polaków, to dojdą
    przedstawiciele innych nacyj, też głupsi od oryginalnego składu Rady". Jest to
    jednak nie tyle błąd logiczny, co niezrozumienie istoty problemu. Otóż jeśli
    mówimy, że nasi reprezentanci mają w Radzie bronić interesu III RP, to bronią
    go przeciwko innym; im głupsi są inni, tym więc dla "naszych" lepiej, a nie
    gorzej.

    W rzeczywistości nikt z "naszych" tak nie rozumuje; tak naprawdę to ONI

    w ogóle nie rozumują. ONI po prostu chcą mieć więcej posad - i tyle.

    A zaciekłość, z jaką bronią tych (zagwarantowanych w Nicei) miejsc wskazuje,
    moim zdaniem, że ONI już wcześniej podzielili je między partie, płacąc tym za
    zdradę Polski - i jeśli tych kilku posad zabraknie, to rozpadnie się jakiś
    wynegocjowany przed rokiem układ. Trzeba będzie znów coś negocjować, przyznać
    jakiejś partii jakieś posady w jakiejś Radzie Nadzorczej tytułem
    rekompensaty...

    Okazało się przy tym, że WCzc.Józef Oleksy jeszcze jako przedstawiciel III RP
    w "Konwencie" podpisał (!) dokument, że ustalenia z Nicei mogłyby być w pewnych
    warunkach ponownie rozważone. W tym momencie rzuciła się nań, jak najsłuszniej,
    cała "klasa polityczna". Na wszelki wypadek Sejm odrzucił przy tym wniosek o
    przeprowadzenie referendum w tej sprawie - zdając sobie sprawę, że będą się na
    ten temat tak kłócić, że Polacy w referendum na pewno by projekt euro-
    konstytucji odrzucili.

    A teraz: co by się wtedy stało? Co właściwie III RP ma zagwarantowane?

    Otóż, formalnie rzecz biorąc, "15" oraz "10" po ratyfikacji Traktatów (tu
    istotny jest Nicejski) mają jednakowe uprawnienia. Traktat nie może być
    zmieniony bez zgody wszystkich zainteresowanych - więc brak zgody III RP, lub
    dowolnego państwa, oznacza decydujące veto.

    W Brukseli panuje w tej materii pełna pobłażliwości stanowczość: "Jeśli Polska
    zawetuje konstytucję, to znajdzie się sposób na obejście tego weto". Co,
    wydawałoby się, oznacza, że: albo Traktat Nicejski jest źle sformułowany, albo
    panuje zgoda, że można go bezkarnie złamać.

    Nie całkiem. Według brusselmenschów powstałaby taka sytuacja: 24 państwa byłyby
    Członkami Unii, podczas gdy Polska, nie będąc Członkiem, byłaby nadal związana
    trzema Traktatami. I jest to, niestety, stanowisko słuszne. Przyznaję, że nawet
    ja nie pomyślałem o tym przed referendum - więc trudno się dziwić, że nie
    dostrzegli tego imbecyle negocjujący wtedy i podpisujący w naszym imieniu.
    Podpisali - myśląc, że zmienić "Nicei" bez ich zgody nie można.

    Takie stanowisko ma jednak paradoksalne konsekwencje: otóż wszystkie państwa
    mają swoje pomysły co do poprawienia względnie popsucia projektu. Możliwe więc
    jest, że żadne nie ratyfikuje go do 1 maja 2004 r. Zgodnie z tym samym
    rozumowaniem, Unia będzie od tej daty istniała... nie posiadając żadnego
    Członka... z obecnymi Komisarzami - nieusuwalnymi (bo i jak?) - do końca
    kadencji. Nie ma w tym nic bardziej dziwnego niż w tym, że może istnieć drużyna
    piłkarska, choć wszyscy zawodnicy, a nawet działacze, przeszli do innych klubów.

    Jest to, oczywiście, teoria. W praktyce co najmniej Francja i Niemcy, które ten
    projekt zatwierdziły, zanim jeszcze zobaczył go "Konwent", opowiadają się
    twardo za jego ratyfikacją bez żadnych zmian, twierdząc, że zmiana choćby
    jednego paragrafu byłaby "otwarciem puszki Pandory".

    I tu pewien szok: "Gazeta Wyborcza" ("Bóg, honor i Nicea" 17 września 2003 r.),
    która analizy zazwyczaj przeprowadzać potrafi, z jednej strony potępia
    otwieranie puszek z pandorami na kwaśno - ale aprobująco podaje, że sama
    Komisja Europejska domaga się zmian w projekcie. TO już - zdaniem "Gazety" -
    nie jest otwarcie puszki z jakąkolwiek pandorą; widać jedni umieją otwierać
    puszki umiejętnie, a drudzy nie...

    P. Jacek Pawlicki, autor ww. artykułu, tłumaczy przy tym, że między trzymaniem
    się "Nicei" a odejściem od niej istnieje... kompromis. Kompromis (p. Pawlicki
    nie uznaje przestarzałej zasady: "Niech mowa wasza będzie: tak - TAK; nie -
    NIE; co nadto jest, od Złego jest") polegałby na tym, że "Nicea" obowiązywałaby
    przez czas jakiś ("przesunięcie obowiązywania obecnego systemu nicejskiego do
    2013, a nawet do 2012 roku byłoby ogromnym sukcesem Polski"). Jak widać nie
    chodzi o interes Polski, lecz o to, by osoby, którym obiecano posady, otrzymały
    je. Chyba że p. Pawlicki zakłada, że Unia nie dotrwa do 2013 roku - ostatecznie
    Tysiącletnia Rzesza też trwała dość krótko...). W przeciwnym razie p. Pawlicki
    zgłosiłby jako kompromis, by "Nicea" obowiązywała w latach parzystych - a jak
    się nie da tego wywalczyć, to podzielnych przez trzy...

    P. Pawlicki sprzeciwia się zawetowaniu projektu, twierdząc, że "taka polityka
    zostałaby bardzo źle przyjęta w Niemczech i Francji (...)", co p. Bronisław
    Wildstein przytomnie skomentował w "Rzeczpospolitej" 220/03): "Potakiwanie temu
    tandemowi z całą pewnością ustawiłoby nas w centrum Europy".

    Widząc opór III RP, Komisja Europejska pospiesznie przyszykowała przynętę:
    jeśli przedstawiciele III RP nie zawetują konstytucji, III RP otrzyma za pięć
    lat n
  • ignorant11 27.09.03, 03:01
    Twierdzą Nicea






    ZOBACZ TAKŻE


    • Pozostańmy przy Nicei (26-09-03, 19:32)
    • Stawka większa niż Nicea (26-09-03, 18:37)







    Łukasz Lipiński, mar 26-09-2003, ostatnia aktualizacja 26-09-2003 21:19

    "Jeśli coś nie jest zepsute, nie naprawiaj tego" - tak ministrowie spraw
    zagranicznych Polski i Hiszpanii bronią korzystnego dla obu krajów nicejskiego
    systemu głosowania w Unii.

    Na tydzień przed startem konferencji międzyrządowej, która ma przyjąć nową
    unijną konstytucję, Ana de Palacio i Włodzimierz Cimoszewicz opublikowali
    wczoraj wspólny artykuł w prestiżowym "Financial Times". Oba kraje chcą, by
    konstytucja UE, której projekt ma być przyjęty do końca roku, nie zmieniała
    nicejskiego systemu głosowania (co jest planowane na 2009 r.).

    Według ustaleń z Nicei Rada UE będzie podejmowała decyzję, gdy poprze ją:
    przynajmniej połowa krajów (po rozszerzeniu - 13) w których mieszka minimum 62
    proc. populacji całej UE oraz wyposażonych w odpowiednią liczbę głosów
    przyznaną każdemu z krajów podczas morderczych nocnych negocjacji na szczycie w
    Nicei trzy lata temu. Polska i Hiszpania mają ich 27, tylko o dwa mniej niż
    wielka czwórka - Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Włochy.

    Według projektu konstytucji niknie trzecie, obecnie najważniejsze kryterium.
    Zostaje: poparcie połowy krajów i osłabiony do 60 proc. wymóg populacji całej
    UE. Decyduje więc proste kryterium populacji, co zwiększa wpływ eurogigantów.
    To rozwiązanie popierają głównie Niemcy i Francja.

    Palacio i Cimoszewicz argumentują:

    nie należy zmieniać systemu, którym kierowali się obywatele nowych członków w
    niedawnych referendach;

    nie warto odrzucać rozwiązania, które nie zostało jeszcze sprawdzone w praktyce
    (wejdzie w życie w 2004 r.);

    niebezpiecznie jest tak zwiększać rangę najludniejszych państw. Trzy z nich
    mogłyby blokować decyzje Unii;

    wbrew obiegowym opiniom głosowanie w nowym systemie nie będzie prostsze niż w
    nicejskim.

    "Jeśli coś nie jest zepsute, nie naprawiaj tego" - kończą de Palacio i
    Cimoszewicz.

    Czy to wspólny front Polski i Hiszpanii? Publicysta konserwatywnego dziennika
    ABC Ramon Perez Maura tonuje nastroje: - List jest raczej demonstracją
    solidarności. Ministrowie chcieliby zachować stary system, ale raczej w to nie
    wierzą. Unia ewoluuje. Kiedy się pisze dla niej konstytucję, wszystko może się
    przewrócić do góry nogami.


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 27.09.03, 03:04
    Pozostańmy przy Nicei




    Ana Palacio
    Fot. Greg Baker/AP



    Włodzimierz Cimoszewicz
    Fot. Piotr Bernaś / AG


    ZOBACZ TAKŻE


    • Stawka większa niż Nicea (26-09-03, 18:37)
    • Twierdzą Nicea (26-09-03, 21:18)







    Ana Palacio i Włodzimierz Cimoszewicz 26-09-2003, ostatnia aktualizacja 26-09-
    2003 19:33

    List ministrów spraw zagranicznych Hiszpanii i Polski - Any Palacio i
    Włodzimierza Cimoszewicza

    Projekt europejskiego traktatu konstytucyjnego, który w przyszłym tygodniu
    będzie przedmiotem konferencji międzyrządowej Unii Europejskiej, to dokument
    godny swej nazwy. W ciągu 16 miesięcy działalności Konwentu Europejskiego,
    który go przygotował, udało się osiągnąć więcej, niż mogliśmy się spodziewać w
    grudniu 2001 r. w czasie szczytu w Laeken, gdzie zatwierdzono jego mandat.
    Konwent dowiódł, że procesy poszerzenia i pogłębienia Europy mogą iść w parze.
    Tym ważniejsze, aby uczestnicy konferencji działali konstruktywnie.

    Polska i Hiszpania były i są zwolennikami wzmocnienia instytucji wspólnotowych -
    najlepszych strażników wspólnych interesów Europy. W dużej mierze taka też
    była propozycja Konwentu, zwłaszcza dotycząca wzmocnienia Parlamentu
    Europejskiego i Komisji. Parlament Europejski stanie się częścią procedury
    legislacyjnej, wraz z Radą Ministrów stanowiąc prawo.

    Jeżeli konferencja ma mieć charakter rozstrzygający, należy ograniczyć zmiany
    projektu. Jest jednak pewien imperatyw. W przeciwieństwie do propozycji
    zawartej w projekcie konferencja musi zachować postanowienia traktatu dotyczące
    systemu głosowania ustalonego podczas szczytu w Nicei dwa i pół roku temu.
    System ten był owocem trudnych negocjacji mających na celu stworzenie
    sprawiedliwego i skutecznego systemu decyzyjnego gwarantującego sprawność,
    odzwierciedlającego zarazem strukturę demograficzną oraz równy status państw
    członkowskich.

    System głosowania ustanowiony w Nicei wejdzie w życie 1 listopada 2004 r. W
    niektórych krajach, w tym w Polsce, w ciągu ostatnich kilku miesięcy odbyły się
    referenda. Oddano w nich głosy za ratyfikacją traktatu z Nicei bądź też za
    wejściem do Unii Europejskiej w oparciu o postanowienia z Nicei. Nie powinniśmy
    wymagać, by kraje te musiały zaakceptować kolejną zmianę systemu głosowania w
    tak krótkim czasie od referendum, w ogóle nie sprawdziwszy wcześniej systemu
    nicejskiego. Oprócz traktatu z Nicei nie pojawiła się jak dotąd żadna
    propozycja gwarantująca fundamentalne przemodelowanie systemu. Zadaniem szczytu
    w Nicei było przygotowanie Unii do poszerzenia. Dokładnie ten cel udało się
    zrealizować. Ani deklaracja z Nicei, ani też deklaracja z Laeken nie dała
    Konwentowi mandatu do uchylania postanowień traktatu z Nicei.

    Nicejski system głosowania dobrze odzwierciedla równowagę między małymi,
    średnimi i większymi państwami w poszerzonej Unii. Od czasów Jeana Monneta i
    Konrada Adenauera równowaga ta jest niezwykle delikatnym problemem. Każdy chce
    mieć coś do powiedzenia w Unii. System podwójnej większości zaproponowany w
    trakcie Konwentu, definiujący większość kwalifikowaną jako 50 proc. państw i 60
    proc. liczby obywateli Unii, przesuwa równowagę między państwami członkowskimi
    i zwiększa wagę największych pod względem ludnościowym krajów. Trzy takie kraje
    mogłyby wspólnie blokować decyzje.

    Twierdzi się, że jedną z zalet proponowanego systemu "podwójnej większości"
    jest jego prostota. Pozornie jest to prawda. Jeżeli jednak przyjrzymy mu się z
    bliska, okazuje się, że może on wymagać większych umiejętności matematycznych
    niż system nicejski, który polega na sumowaniu państw i głosów.

    Proponowany system ma wyeliminować konieczność wykłócania się o głosy przez
    państwa, które wejdą do Unii w późniejszym terminie. Gdyby nawet było to
    prawdą, system ten nie byłby w stanie usunąć polityki z procesu akcesyjnego,
    ponieważ miejsca w Parlamencie Europejskim i tak musiałyby zostać rozdzielone.
    Ponadto musiałby zostać wprowadzony mechanizm uwzględniający zmiany liczby
    ludności państw członkowskich.

    Wreszcie słyszymy często, że nowy system oceniania siły głosów na podstawie
    liczby ludności jest bardziej demokratyczny i że wzmocni legitymację przyszłej
    Unii. Nie podzielamy tego poglądu i wydaje nam się zastanawiające, że w unii
    państw i obywateli system taki nie znalazłby zastosowania w Parlamencie
    Europejskim reprezentującym obywateli w sposób bezpośredni, lecz w Radzie
    państw członkowskich. O ile liczba miejsc w Parlamencie przyznana każdemu
    państwu powinna zależeć od liczby jego ludności, o tyle obecny system
    głosowania ważonego obowiązujący w Radzie w prawidłowy sposób odzwierciedla
    zarówno rozmiar, jak i równy status każdego z członków.

    Obecny traktat został opracowany na potrzeby poszerzonej Unii. Być może nie
    jest doskonały, ale z pewnością okaże się sprawny. Jak mówią: "Nie naprawiaj
    tego, co nie jest zepsute".

    Tłumaczył Przemysław Wilkus

    Tytuł od redakcji

    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 27.09.03, 03:28
    Stawka większa niż Nicea




    Szczyt Unii Europejskiej w Salonikach, 20 czerwca 2003 r. Premier Leszek Miller
    w drodze do studia TVN 24
    Fot. Sławomir Kamiński / AG


    ZOBACZ TAKŻE


    • Pozostańmy przy Nicei (26-09-03, 19:32)
    • Twierdzą Nicea (26-09-03, 21:18)







    Witold Gadomski 26-09-2003, ostatnia aktualizacja 26-09-2003 18:38

    Koncentrując się na obronie ustalonego w Nicei podziału głosów w Radzie Europy,
    możemy pozostać osamotnieni i przegrać sprawy ważne dla Polski. A powinniśmy
    zadbać, by Unia nie osłabiła roli NATO i by nie osłabła nasza współpraca ze
    Stanami Zjednoczonymi - pisze Witold Gadomski

    Zaczęło się od artykułu Andrzeja Olechowskiego "Czy warto umierać za Niceę"
    ("Rzeczpospolita" z 12 września 2003), w którym były minister spraw
    zagranicznych oświadczył, że upieranie się Polski przy decyzjach podjętych
    podczas konferencji w Nicei w lutym 2000 roku dotyczących podziału głosów w
    Radzie Europy jest błędem. Artykuł wywołał histeryczną reakcję części polskich
    polityków, a jednocześnie spotkał się z milczeniem pozostałych. Jarosław
    Kaczyński nazwał go "szczególnie wstrząsającym (...) dlatego, że on pokazuje,
    że pewna bardzo niedobra tradycja (...) lekceważenia interesów własnego narodu,
    własnego państwa i stawiania wyłącznie na własne, indywidualne albo grupowe
    interesy jest ciągle żywa i ma swoich prominentnych przedstawicieli, niestety
    nie tylko w SLD". Dodał, że PiS apeluje do PO, by ta odcięła się od
    Olechowskiego. Politycy Platformy, najwyraźniej obawiając się etykietki partii,
    która "lekceważy interesy narodu", natychmiast odpowiedzieli na wezwanie
    Kaczyńskiego. Jan Rokita stwierdził, że artykuł Olechowskiego był niefortunny i
    w żadnym wypadku nie oddaje poglądów jego ugrupowania, zaś podczas debaty
    sejmowej wołał z emfazą: "Nicea albo śmierć".

    Zakładnicy Nicei

    Po cichu z tezami Olechowskiego zgadza się wielu polityków, głośno nie powie
    tego nikt. Euroentuzjaści stali się zakładnikami swych wcześniejszych
    deklaracji i jak na razie oddają pole przeciwnikom integracji z Unią Europejską
    lub harcownikom z PiS, którzy pozują na jedynych obrońców interesu narodowego.
    Awantura o ustalenia z Nicei odsuwa na dalszy plan sprawy znacznie ważniejsze -
    dyskusję o miejscu Polski w świecie i Europie oraz o kierunkach rozwoju
    cywilizacyjnego. Cztery miesiące po referendum, w którym zdecydowana większość
    głosujących opowiedziała się za wejściem Polski do Unii, grozi nam potężna
    awantura polityczna, która może doprowadzić do zaprzepaszczenia
    kilkunastoletnich starań o miejsce Polski w zjednoczonej Europie.

    Żaden liczący się czynny polityk nie ma odwagi przyznać, że parytet głosów w
    Radzie Europejskiej przyznany nam przed trzema laty w Nicei jest nie do obrony.
    Także rząd publicznie oświadcza, że nie godzi się na zmianę przyjętych przed
    trzema laty uzgodnień. Ale politycy SLD (a także PO, UW, SKL i kilku mniejszych
    ugrupowań, które jednoznacznie opowiadają się za integracją z Unią) nie
    wyjaśniają, jakie będą ich dalsze kroki, nie pokazują swego planu "B". Obawiają
    się, że nacisk przeciwników Unii (oraz polityków, którzy przy tej okazji
    załatwiają cynicznie własne interesy) doprowadzi do zmiany postawy opinii
    publicznej i w konsekwencji do zamknięcia przed Polską drogi do Unii.

    Euroentuzjaści po części ponoszą konsekwencje braku odwagi i nieudanej
    propagandy przed referendum unijnym. Łatwiej było przedstawiać Unię
    jako "skarbonkę", z której będziemy czerpać pieniądze, niż analizować szanse (a
    także zagrożenia), jakie wiążą się z naszym członkostwem w jednoczącej się
    Europie. Łatwiej pokazać "sukcesy" polskich negocjatorów w Nicei i Kopenhadze,
    niż ostrzegać, co się stanie za kilka miesięcy, jeśli nie będziemy właściwie
    przygotowani do integracji. A nie będziemy - w rozmaitych obszarach, poczynając
    od rozchwianej makroekonomii i niedokończonej restrukturyzacji kilku branż
    przemysłu ciężkiego, a kończąc na źle zabezpieczonych granicach i niewydolnej
    obsłudze rolnictwa. Łatwiej jest koncentrować się na jednym zapisie z Nicei,
    mającym w gruncie rzeczy drugorzędne znaczenie, niż przedstawiać własne
    stanowisko wobec ewolucji, jakiej nieuchronnie będzie poddana Unia Europejska
    pod wpływem konstytucji europejskiej.

    Nie jestem nadmiernym entuzjastą wsłuchiwania się w głos ludu i nie uważam, by
    politycy musieli zawsze podążać za nastrojami społecznymi. Ale lekceważenie
    opinii publicznej, przemilczanie prawdziwych dylematów, przed którymi stoi
    Polska, i kolorowanie tego, co się nieuchronnie zdarzy za kilka miesięcy czy
    lat, musi się źle skończyć. Niezrealizowane obietnice i przemilczane zagrożenia
    zawsze stwarzają doskonałą koniunkturę dla populistów.

    Nie po to utrzymujemy polityków z naszych podatków, by tchórzliwie kierowali
    się notowaniami opinii publicznej lub by upiększali rzeczywistość w obawie
    przed spadkiem popularności. Politycy, elity polityczne muszą przedstawić nam
    jasną koncepcję dotyczącą naszego miejsca w Europie, która właśnie wyrusza w
    podróż, której cel nie jest przesądzony. Muszą podjąć decyzje, wziąć za nie
    odpowiedzialność i wyjaśnić społeczeństwu swoje motywy. Grożą nam dwa
    niebezpieczeństwa: pozostanie na marginesie Europy bez wystarczającego wsparcia
    gospodarczego i militarnego ze strony Stanów Zjednoczonych lub też wejście do
    wspólnej Europy, której ewolucja będzie niekorzystna dla naszych interesów,
    narzuci nadmiernie kosztowne regulacje naszej gospodarce i doprowadzi do
    konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi.

    Przez kilkanaście lat główne cele polskiej polityki zagranicznej były dla
    wszystkich oczywiste - członkostwo w NATO i Unii Europejskiej. Dla takich celów
    łatwo było zdobyć poparcie większości społeczeństwa i osiągnąć konsensus wśród
    elit politycznych. Łatwo było prowadzić taką politykę, mimo mizerii polskiej
    klasy politycznej. Teraz stoimy wobec wyzwań bez porównania bardziej
    skomplikowanych.

    Zaskoczeni przez zimę

    Propozycja zmiany mechanizmów decyzyjnych w Unii Europejskiej "zaskoczyła"
    polskich polityków zupełnie tak, jak zima zaskakuje co rok drogowców. Od kilku
    lat w Unii trwa dyskusja o tym, że zmiany są niezbędne, gdyż instytucje
    europejskie, zwłaszcza po poszerzeniu o kilkanaście nowych krajów (wkrótce
    dojdzie także Rumunia, Bułgaria, Chorwacja, a potem, kto wie...), nie będą w
    stanie efektywnie funkcjonować, opierając się na starych regułach gry. Dziś
    każdy kraj ma w Komisji Europejskiej swojego komisarza, czyli ministra w czymś
    w rodzaju europejskiego rządu. Czy można jednak wyobrazić sobie sprawny rząd
    składający się z 30 ministrów mianowanych nie według kryterium kompetencji, ale
    obywatelstwa? Dziś w ważnych sprawach obowiązuje zasada konsensusu, co rzecz
    jasna znakomicie utrudnia proces decyzyjny. Wreszcie, obowiązuje zasada
    (wzorowana na ONZ), że każde państwo jest równoprawne i może zawetować decyzje
    unijnych instytucji. To funkcjonowało, choć z dużym trudem, gdy Unia składała
    się z 15 krajów o podobnym poziomie rozwoju, ale gdy będzie liczyła 25 czy 30
    członków, jej mechanizmy decyzyjne się zablokują.

    W lutym 2000 roku polscy negocjatorzy w Nicei osiągnęli sukces, jakim było
    zagwarantowanie Polsce w Radzie Europy znacznie większej siły głosów, niż
    wynikałoby to z potencjału gospodarczego i finansowego wkładu do unijnej kasy.
    Nicejski sukces był ważnym argumentem w kampanii referendalnej. Politycy
    optujący za Unią podkreślali, że nasz głos w Unii Europejskiej będzie ważył
    prawie tyle samo co Niemiec czy Francji. Zapomnieli tylko dodać, że jest to
    rozwiązanie tymczasowe, gdyż Unia Europejska tak naprawdę dopiero powstaje -
    czym będzie, jakie będą w niej obowiązywały mechanizmy decyzyjne i jaka będzie
    relacja między państwami członkowskimi a instytucjami Unii, okaże się dopiero
    za jakiś czas.

    Mamy więc kłopot. Z jednej strony, obrona "osiągnięć z Nic
  • ignorant11 27.09.03, 03:29
    Stawka większa niż Nicea (2)




    Szczyt Unii Europejskiej w Salonikach, 20 czerwca 2003 r. Premier Leszek Miller
    w drodze do studia TVN 24
    Fot. Sławomir Kamiński / AG


    ZOBACZ TAKŻE


    • Pozostańmy przy Nicei (26-09-03, 19:32)
    • Twierdzą Nicea (26-09-03, 21:18)







    Nie wiadomo, co się stanie, gdy jeden lub kilka krajów konstytucji nie
    przyjmie. Niedawno premier Danii (gdzie panują nastroje eurosceptyczne)
    stwierdził, że odrzucenie konstytucji będzie oznaczać wyjście Danii z Unii
    Europejskiej. Mówi się też o stworzeniu "Unii dwóch prędkości" - bardziej
    zintegrowanej (Niemcy, Francja, Belgia, Luksemburg plus kilka innych krajów) i
    pozostającej poza głównym nurtem integracji. Nie można wykluczyć nawet
    poważniejszego kryzysu Unii, choć biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia
    Europy w pokonywaniu rozmaitych przeszkód na drodze do integracji, jest to mało
    prawdopodobne.

    Powołanie Unii Europejskiej - bytu mającego swoją konstytucję, osobowość
    prawną, władze i prawa nadrzędne nad prawami państw członkowskich - jest
    zadaniem niezwykle śmiałym. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by ocenić, że także
    zadaniem ryzykownym. Powstanie Unii Europejskiej jako sfederowanej Europy może
    być najważniejszym wydarzeniem XXI wieku. Ale wydarzenie to może też znaleźć
    się w panoptikum jako dziwaczny pomysł polityków niedoceniających siły tradycji
    i historycznego bagażu narodów mających własne interesy.

    Obserwując wyniki sondaży opinii publicznej oraz referendów dotyczących
    szczegółowych spraw (np. wprowadzenia euro w Szwecji), bez trudu można
    dostrzec, że elity rządzące w wielu krajach są znacznie bardziej
    entuzjastycznie nastawione do projektu wspólnego państwa europejskiego niż
    przeciętny obywatel. To wcale nie musi oznaczać, że elity nie mają racji, nie
    musi skazywać idei integracji europejskiej na porażkę, ale na pewno stanowi dla
    niej utrudnienie. Politycy dążący do utworzenia federalnego państwa
    europejskiego muszą przekonać swych obywateli, że korzyści z udanego
    przedsięwzięcia będą większe od kosztów. Zważywszy na to, że w trzech państwach
    członkowskich Unii (w jednym bardzo ważnym - Wielkiej Brytanii) nie ma zgody na
    wprowadzenie europejskiej waluty, że w wielu krajach przeciwnicy pogłębiania
    integracji są w większości, że Unia po cichu wycofuje się z wymogów narzuconych
    poszczególnym krajom przez Pakt Stabilizacji i Rozwoju (utrzymanie w ryzach
    finansów publicznych), a wreszcie, że narastają sprzeczności w orientacji
    zagranicznej, co konflikt wokół Iraku pokazuje jak w soczewce, wcale nie jest
    pewne, czy dzisiejsza Unia rzeczywiście przekształci się w nową Unię -
    federację europejską. Najwyraźniej jednak są w Europie siły, które popychają
    proces integracji, przełamując opory przeciwników.

    Wielkim osiągnięciem euroentuzjastów jest projekt konstytucji przyjęty w
    czerwcu w Salonikach. Projekt został przyjęty w drodze konsensusu, to znaczy,
    że zgodę wyrazili wszyscy członkowie i kandydaci (25 krajów). Jednocześnie do
    projektu zgłoszono kilkaset poprawek (w tym poprawki Danuty Hübner). Tak
    znaczna ich liczba nie może być negocjowana na konferencji międzyrządowej.
    Konstytucję albo się przyjmie w obecnym kształcie (zapewne z kilkoma tylko
    poprawkami), albo się ją odrzuci.

    Ustanawia ona podmiot mający osobowość prawną o nazwie Unia Europejska.
    Dotychczas Unia osobowości takiej nie miała. Będzie ona państwem federacyjnym,
    którego prawa będą nadrzędne nad prawami członków. Na razie nie będzie miała
    głowy państwa (europejski prezydent byłby przecież zwierzchnikiem nie tylko
    polskiego prezydenta, ale także brytyjskiej królowej, co już byłoby przesadą),
    ale będzie miała władze ustawodawcze, wykonawcze i sądownicze. Co więcej,
    będzie prowadziła wspólną politykę zagraniczną, obronną, a niewykluczone także,
    że podatkową. Za politykę zagraniczną odpowiedzialny będzie minister spraw
    zagranicznych, który, jak łatwo się domyślić, stanie się jedną z
    najważniejszych w Europie postaci. Artykuł 15 pkt 2 konstytucji mówi: "Państwa
    członkowskie wspierają aktywnie i bez zastrzeżeń wspólną politykę zagraniczną i
    bezpieczeństwa Unii w duchu lojalności i wzajemnej solidarności oraz stosują
    się do aktów przyjętych w tej dziedzinie przez Unię. Powstrzymują się od
    działań sprzecznych z interesem Unii lub mogących osłabić jej skuteczność".
    Innymi słowy, Unia Europejska staje się także sojuszem obronnym, określa, kto
    jest wrogiem, kto przyjacielem i jakich środków użyć do zrealizowania
    politycznych i militarnych celów.

    Konstytucja nie musi jeszcze przesądzić o tym, czym będzie wspólna Europa.
    Nieuchronna jest dalsza ewolucja unijnych instytucji i mechanizmów podejmowania
    decyzji. Jednak przyjęty w Salonikach projekt idzie bardzo daleko i polskie
    elity polityczne muszą ustosunkować się do całego projektu, nie zaś tylko do
    dwóch spraw - siły głosów i preambuły.

    Konfrontacja z Ameryką

    Gra w Europie toczy się o wysoką stawkę i na tym tle polskie postulaty
    utrzymania status quo w Radzie Europy wydają się prowincjonalne. Wchodząc do
    Unii, stajemy się chcąc nie chcąc częścią flotylli, która coraz wyraźniej
    płynie kursem kolizyjnym wobec Stanów Zjednoczonych.

    Wielu polityków francuskich, niemieckich czy belgijskich jest zdania, że
    Europa, aby sprostać rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi, musi przekształcić
    się w bardziej jednolity organizm. W 2000 roku Rada Europejska na swym
    posiedzeniu w Lizbonie przyjęła strategię, która ma w ciągu dziesięciu lat
    uczynić z Europy najbardziej dynamiczny, konkurencyjny i oparty na wiedzy
    obszar gospodarczy na świecie. Nacisk położony jest przede wszystkim na postęp
    techniczny, innowacyjność, rozwój nauki i wzrost poziomu wykształcenia.

    Skoro Europa chce się stać numerem 1 na świecie, jest oczywiste, że podejmuje
    rywalizację z dotychczasowym liderem, czyli ze Stanami Zjednoczonymi, które w
    latach 90. wyprzedziły o kilka długości resztę świata - w tym Europę i Japonię -
    w dziedzinie zaawansowanych technologii i gospodarczej dynamiki. W Lizbonie
    zapowiedziano utworzenie Europejskiego Obszaru Wiedzy. Hasło jest piękne, choć
    nam, mieszkańcom dawnego obozu komunistycznego, nadmiernie przypomina dawne
    slogany, z których wiele nie wynikało. Dziwnie znajomo brzmi też
    hasło "doścignięcia i prześcignięcia Ameryki".

    Na razie realizacja strategii lizbońskiej dostarcza wielu rozczarowań. Europa
    gorzej niż Stany Zjednoczone zniosła recesję, utrzymuje się w niej wyższe
    bezrobocie, opóźnionych jest wiele programów technicznych finansowanych z
    unijnej kasy, na przykład tworzenie systemu nawigacji satelitarnej Galileo.
    Osiągnięto niewielki postęp w realizacji programu integracji usług w UE
    (energii elektrycznej, gazu, usług finansowych, zamówień publicznych).
    Wspomniany już system nawigacji Galileo ma być konkurentem dla amerykańskiego
    GPS. Europejczycy (głównie Francuzi) twierdzą, że kontrolowany przez Amerykanów
    GPS może być wykorzystywany do szpiegostwa wojskowego i przemysłowego. Dlatego
    tworzą własny system wspólnie z... Chinami. Najwyraźniej niektórzy Europejczycy
    mniej obawiają się szpiegostwa ze strony Chin niż USA.

    Zdaniem entuzjastów wspólnego państwa dalsza integracja Europy ma doprowadzić
    do usunięcia barier instytucjonalnych, które uniemożliwiają podjęcie
    rywalizacji z Ameryką. Ale to nie takie proste. Europa dusi się pod ciężarem
    zobowiązań socjalnych, wysokich podatków, dotacji do rolnictwa,
    biurokratycznych reguł, pogarszającej się struktury demograficznej. Na każdy
    pojawiający się problem odpowiada nową dyrektywą i tworzeniem kolejnych
    instytucji zwiększających poziom biurokracji. Postęp techniczny w Stanach
    Zjednoczonych, który tak frustruje eurobiurokratów, jest tworzony w ramach
    prywatnych korporacji. Europa chciałaby z nim rywalizować, tworząc centra
    naukowo-techniczne finansowane z kasy Unii. To tyl
  • ignorant11 30.09.03, 01:17
    Kotlinowski: Niemcy i Francja chcą budować superpaństwo w UE


    (PAP) 29-09-2003, ostatnia aktualizacja 29-09-2003 17:40

    29.9.Suwałki (PAP) - Projekt nowej konstytucji europejskiej jest próbą budowy
    superpaństwa Niemiec i Francji w Unii Europejskiej - uważa prezes Ligi Polskich
    Rodzin Marek Kotlinowski

    "My to odbieramy jako budowę superpaństwa pod egidą Niemiec i Francji. To
    będzie źle służyło Europie i Polsce" - powiedział na poniedziałkowej
    konferencji prasowej w Suwałkach Kotlinowski. Jego zdaniem, Polska była
    wprowadzana do innej Unii niż ta, która się kształtuje na naszych oczach

    "Unia Europejska powinna zapewniać współpracę gospodarczą na równych prawach,
    to powinna być Europa ojczyzn, układ międzynarodowy, który szanuje prawo
    każdego z państw członkowskich" - podkreślił lider LPR

    Według niego, miejscem kontrowersyjnego projektu konstytucji jest "kosz". LPR
    jest za tym, by w Polsce odbyło się referendum w sprawie konstytucji

    Polska domaga się utrzymania w Traktacie Konstytucyjnym przyjętego w Nicei
    systemu głosowań w Radzie UE. W Nicei Polska wywalczyła dla siebie 27 głosów na
    345 w przyszłej unijnej Radzie Ministrów, tyle samo co Hiszpania i tylko o dwa
    głosy mniej niż każdy z czterech największych krajów Unii - Niemcy, Francja,
    Wielka Brytania i Włochy

    Konwent Europejski chce wprowadzić inny system. Decyzje mają zapadać "podwójną
    większością" - zwykłą większością liczby państw, przy czym owa większość musi
    stanowić co najmniej 60 procent ludności UE. System ten faworyzuje
    najludniejsze kraje Unii, takie jak 81-milionowe Niemcy czy 60-milionowa Francja

    Kotlinowski przyjechał w poniedziałek do województwa podlaskiego, gdzie 12
    października odbędą się wybory uzupełniające do senatu. Startuje w nich
    dziewięciu kandydatów

    Liga Polskich Rodzin wystawiła w wyborach Marka Kaczyńskiego, który ma już
    doświadczenie parlamentarne. (PAP) bur/par/ itm/


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 30.09.03, 01:18
    Kwaśniewski: determinacja Hiszpanii w sprawie Nicei


    (PAP) 29-09-2003, ostatnia aktualizacja 29-09-2003 17:43

    29.9.Madryt (PAP) - Prezydent Aleksander Kwaśniewski, który w poniedziałek
    rozpoczął oficjalną wizytę w Hiszpanii, powiedział dziennikarzom, że Madryt
    przywiązuje najwyższą wagę do Traktatu Konstytucyjnego UE i zapisów
    uzgodnionych w Nicei

    Polska domaga się utrzymania przyjętego w Nicei systemu głosowań w Radzie UE,
    według którego nasz kraj ma prawie taką samą siłę głosów w Unii jak Niemcy, zaś
    w proponowanym obecnie projekcie traktatu - o połowę mniejszą. W Nicei Polska
    wywalczyła dla siebie 27 głosów na 345 w przyszłej unijnej Radzie Ministrów,
    tyle samo co Hiszpania

    "Dzisiejsza atmosfera, tematy rozmów z królem, królową, premierem (Jose Marią)
    Aznarem, świadczą o tym, że Hiszpania do spraw Traktatu Konstytucyjnego i
    status quo nicejskiego przywiązuje najwyższą wagę; odczuwam wielką determinację
    ze strony Hiszpanii" - powiedział Kwaśniewski

    Prezydent podkreślił, że jego wizyta w Hiszpanii przypada w bardzo ważnym
    momencie, tuż przed rozpoczęciem konferencji międzyrządowej w Rzymie, kiedy
    Polska i Hiszpania mają podobne cele, podobne interesy

    "Od pierwszego momentu spotkania mówimy o tym co uczynić, żeby rezultat
    konferencji międzyrządowej był jak najkorzystniejszy i dla Polski, i dla
    Hiszpanii, i dla Europy" - zaznaczył Kwaśniewski. (PAP) kg/ aja/ ap/


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 30.09.03, 01:21
    Cimoszewicz nie wyklucza wspólnego oświadczenia z Hiszpanią


    (PAP) 29-09-2003, ostatnia aktualizacja 29-09-2003 19:49

    29.9.Bruksela (PAP) - Minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz nie
    wykluczył w poniedziałek, że w czasie wizyty prezydenta Aleksandra
    Kwaśniewskiego w Madrycie Polska i Hiszpania wydadzą wspólne oświadczenie na
    temat przyszłej konstytucji UE

    "Nie wykluczam przyjęcia przez stronę polską i hiszpańską wspólnego
    oświadczenia w niektórych kwestiach dotyczących konferencji międzyrządowej" -
    powiedział prasie w Brukseli, tuż przed odlotem do Madrytu, gdzie ma
    towarzyszyć w wizycie prezydentowi Kwaśniewskiemu

    Cimoszewicz potwierdził, że Polska stanowczo obstaje przy tzw

    systemie nicejskim podejmowania decyzji w Radzie UE. Warszawa i Madryt bronią
    systemu, uzgodnionego w grudniu 2000 roku w Nicei, ponieważ daje im niemal
    równie wpływy w Radzie UE z Niemcami, Francją, Wielką Brytanią i Włochami

    Kraje te forsują zastąpienie systemu nicejskiego nowym, zaproponowanym przez
    Konwent Europejski, dającym każdemu państwu liczbę głosów i możliwości
    blokowania decyzji unijnych proporcjonalne do liczby ludności. Nowy system
    wyraźnie ogranicza wpływy Polski i Hiszpanii w stosunku do największych państw
    UE

    "Nasze stanowisko jest jasne i z równą otwartością od początku mówimy, że nie
    będzie podlegało zmianie. Pamiętajmy, że obowiązującym prawem jest nicejski
    system głosowania. Ci, którzy chcą go zmienić, muszą uzyskać 25 głosów państw
    uczestniczących

    Brak tych 25 głosów oznacza, że obowiązuje to, co obowiązuje" - podkreślił
    polski minister

    Kilka godzin wcześniej obecna również na naradzie w Brukseli minister ds.
    europejskich Danuta Huebner przyznała, że spośród stolic unijnych tylko Madryt
    i Warszawa uważają obronę Nicei za swój absolutny priorytet

    Jacek Safuta (PAP) mc/ bno/




    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 30.09.03, 01:29
    Majkowski: bez zapisów z Nicei Polska może nie ratyfikować traktatu unijnego


    (PAP) 29-09-2003, ostatnia aktualizacja 29-09-2003 12:46

    29.9.Madryt (PAP) - Minister ds. międzynarodowych w Kancelarii Prezydenta
    Andrzej Majkowski uważa, że odejście od zapisów z Nicei w traktacie
    konstytucyjnym Unii Europejskiej może spowodować, że Polska nie będzie w stanie
    ratyfikować tego traktatu

    Majkowski towarzyszy prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu podczas
    trzydniowej oficjalnej wizyty w Hiszpanii

    W poniedziałek polska para prezydencka spotka się z królem Hiszpanii Juanem
    Carlosem i królową Zofią. Kwaśniewski będzie też uczestniczył w polsko-
    hiszpańskim forum ekonomicznym

    Majkowski powiedział w poniedziałek, że rozmowy prezydenta z hiszpańskimi
    politykami będą dotyczyć kwestii związanych z przyszłą konstytucją unijną

    "Mówimy otwarcie naszym partnerom, i Hiszpanom też to będziemy mówić, że
    wszelkie zmiany zapisów z Nicei i niespełnienie naszych postulatów, jeśli
    chodzi o preambułę, może spowodować, czy też spowoduje, że Polska nie będzie w
    stanie ratyfikować traktatu konstytucyjnego" - zaznaczył w poniedziałkowej
    rozmowie z dziennikarzami prezydencki minister

    "Taka jest sytuacja w parlamencie i taka byłaby sytuacja, gdyby się okazało, że
    musimy w tej sprawie zrobić referendum" - dodał

    Polska domaga się utrzymania przyjętego w Nicei systemu głosowania w Radzie UE,
    według którego nasz kraj ma prawie taką samą siłą głosów jak Niemcy, podczas
    gdy w proponowanym obecnie projekcie traktatu konstytucyjnego - o połowę
    mniejszą. Wśród polskich postulatów jest też wprowadzenie do wstępu unijnej
    konstytucji odniesienia do tradycji chrześcijańskiej

    "Jak dotąd Hiszpania i Polska mają zbieżne poglądy w sprawie traktatu
    konstytucyjnego; chodzi o to, aby ta zbieżna opinia była do końca" - zaznaczył
    Majkowski. 4 października w Rzymie rozpoczyna się konferencja międzyrządowa,
    która opracuje ostateczny kształt traktatu konstytucyjnego

    Jak powiedział Majkowski, rozmowy w Madrycie będą też dotyczyły dopuszczenia
    polskich pracowników do rynku hiszpańskiego. Dodał, że w tym roku na rynku
    hiszpańskim będzie pracować ok. 25 tys

    Polaków, głównie w rolnictwie

    Podkreślił jednocześnie, że najważniejsze będą uregulowania dotyczące okresu po
    wejściu Polski do UE. "Na dziś Hiszpania zamierza stosować 2-letni okres
    przejściowy. Będziemy się starali w czasie tej wizyty i rozmów rządowych
    jeszcze to negocjować" - zapowiedział

    Innym tematem rozmów prezydenta i polskiej delegacji, w której jest też szef
    MON Jerzy Szmajdziański, będą kwestie związane z sytuacją w Iraku. "Służymy w
    tej samej strefie międzynarodowej, pod polskim kierownictwem, mamy podobny
    punkt widzenia na pokój w Iraku i traktujemy swoją misję jako stabilizacyjną, a
    nie okupacyjną " - zaznaczył Majkowski

    Jak powiedział, w hiszpańskim społeczeństwie jest jeszcze większy niż w Polsce
    brak poparcia dla udziału żołnierzy tego kraju w misji w Iraku. Dodał, że
    premier Jose Maria Aznar i rząd są poddawani surowej krytyce

    Również wiele miejsca zajmą podczas wizyty sprawy gospodarcze

    Prezydencki minister powiedział, że obroty handlowe między Polską i Hiszpanią
    to ok. 2 mld dolarów, ale bilans jest dla Polski niekorzystny; nasz eksport do
    Hiszpanii to ok. 700 mln dolarów

    Dodał, że Polska kupuje w Hiszpanii samoloty transportowe średniego
    zasięgu "CASA". Dwa już są - powiedział Majkowski - a pozostałe będą
    nadchodziły zgodnie z planem w najbliższych tygodniach i miesiącach. W środę w
    Sewilli prezydent ma odwiedzić zakłady CASA

    Majkowski podkreślił również, że stosunki polityczne między Polską i Hiszpanią
    są na najwyższym poziomie. Jak poinformował, w końcu listopada ma się odbyć
    polsko-hiszpański szczyt rządowy

    Katarzyna Glazer (PAP) ep/ kan/ itm/


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 30.09.03, 03:23
    Jak długo potrwają prace unijnej konferencji międzyrządowej?


    Inga Czerny, Bruksela 29-09-2003, ostatnia aktualizacja 29-09-2003 23:54

    Ministrowie spraw zagranicznych UE przyjęli wczoraj harmonogram rozpoczynającej
    się 4 października w Rzymie międzynarodowej konferencji, która ma ustalić
    ostateczny kształt konstytucji europejskiej.





    Odrzucili pomysł przewodzących obecnie Unii Włochów, by ograniczyć się jedynie
    do kilku z góry ustalonych kwestii. Naciskały na to zwłaszcza Austria i
    Finlandia, które wciąż chcą walczyć o to, by każdy kraj miał w Komisji
    Europejskiej swego komisarza. Wszystkich zaskoczyła końcowa wypowiedź
    prowadzącego obrady Włocha Franca Frattiniego, który stwierdził: "chcemy
    osiągnąć konsensus przed czerwcem 2004". Zinterpretowano to jako ewentualną
    zgodę na porażkę grudniowego terminu zakończenia konferencji.

    Polska, co powtórzyli reprezentujący nas ministrowie Danuta Hübner i
    Włodzimierz Cimoszewicz, będzie domagać się, by w preambule konstytucji
    znalazło się odniesienie do chrześcijańskich korzeni Europy oraz utrzymania
    korzystnego dla nas nicejskiego podziału głosów w Radzie UE. Pierwsza debata w
    tej sprawie odbędzie się 26-27 października w Brukseli. Min. Hübner przyznała
    jednak, że liczba krajów, które "uznają nicejski system głosowania za rzecz dla
    nich najważniejszą", ogranicza się dziś do dwóch - Hiszpanii i Polski. Nie
    będzie więc łatwo przekonać doń pozostałe - 23.

    Kolejny raz ujawnił się też rozdźwięk pomiędzy 25 uczestnikami konferencji.
    Sześciu założycieli Wspólnot Europejskich (Francja, Niemcy, Włochy i kraje
    Beneluksu) jest przywiązanych do tekstu, który latem opracował Konwent pod
    przewodnictwem Valérego Giscarda d'Estaing. Pozostali wciąż zaś chcą wielu
    zmian, zwłaszcza w kwestiach instytucjonalnych. Małe kraje będą walczyć, by
    każdy miał w Komisji jednego komisarza. Szefowie dyplomacji francuskiej i
    niemieckiej zapowiedzieli już, że jeśli ta opcja weźmie górę, zażądają po dwóch
    komisarzy.

    Kraje założycielskie argumentują, że poruszanie zbyt wielu tematów może opóźnić
    planowane na grudzień zakończenie prac konferencji. Tymczasem zgodnie z
    postanowieniami szczytu w Kopenhadze z grudnia 2002 r. tekst konstytucji, który
    wymaga długich tłumaczeń (około czterech miesięcy), powinien być dostępny dla
    obywateli UE jeszcze przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w połowie
    czerwca przyszłego roku.

    Czy rzeczywiście uda się zakończyć prace konferencji już po trzech miesiącach,
    zwłaszcza że sami Włosi nie wykluczają dziś opóźnień? Min. Cimoszewicz nie był
    optymistą. - Plan przyjęcia konstytucji przez 25 państw w tak krótkim czasie
    jest bardzo ambitny - powiedział. - Przypomnę, że Polsce zajęło osiem lat
    przyjęcie narodowej konstytucji.


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 01.10.03, 00:16
    Weto dla weta
    Tygodnik "Wprost", Nr 1088 (05 października 2003)


    Józef Oleksy
    Były premier, przewodniczący sejmowej Komisji Europejskiej, wiceprzewodniczący
    Sojuszu Lewicy Demokratycznej

    Przyszła konstytucja europejska będzie wymagała jeszcze wielu dyskusji i
    negocjacji. Przede wszystkim Polska powinna się przeciwstawić propozycji zmiany
    sposobu liczenia głosów, który ustalono w Nicei. Nasze stanowisko musi być
    twarde, gdyż tego wymaga narodowy interes. Nie jesteśmy zresztą w takim
    podejściu do sprawy zbyt oryginalni. Niemcy nie chcą na przykład słyszeć o
    przekazaniu Brukseli kompetencji w zakresie ustanawiania polityki imigracyjnej,
    a Brytyjczycy wzbraniają się przed wspólną polityką społeczną czy podatkową.
    Nowe warunki głosowania zmienią nasz status formalny w przyszłej unii. Jeśli
    chodzi o inne zmiany traktatu z Nicei, nasze stanowisko uzależniamy od poparcia
    innych krajów. Chcemy utrzymania zasady "jeden kraj - jeden komisarz". Nie
    jesteśmy przeciw wspólnej polityce wojskowej, ale przeciwstawiamy
    się "wyjmowaniu" tej polityki z systemu NATO.
    Forsując wspomniane zmiany, powinniśmy jednak brać pod uwagę, ile tak naprawdę
    jesteśmy w stanie zdziałać. Twarde stanowisko nie może oznaczać braku
    opamiętania i uwagi wobec tego, co się w Europie mówi i dzieje. Musimy działać,
    by być skutecznym i jednocześnie nie popaść w izolację. Lepiej, by w Europie
    się z nami spierano, niż nas przemilczano. Nasz okrzyk: "Nicea albo śmierć",
    nie wywołał w unii poruszenia. Twardo trzymając się naszego stanowiska, musimy
    pamiętać, że unia zbudowana jest na kompromisach, a nie na upartym forsowaniu
    jedynych racji.
    Podczas dyskusji o konstytucji europejskiej i kształcie przyszłej unii polskie
    elity wolały głowić się, jak głosować, niż nad czym głosować. Potrzebna jest
    nam rozmowa o ewolucji filozofii wspólnot, która pozwoli przekształcić je w
    związek krajów dbających przede wszystkim o rozwój gospodarczy, a nie tylko o
    podział kasy.
    Pozycja Polski we wspólnocie zależy tylko po części od sposobu liczenia głosów.
    W znacznie większym stopniu zależy ona od siły i innowacyjności gospodarki,
    wzrostu PKB, reformy finansów, niskiego deficytu czy ładu społecznego.
    Założono, że polska wygrana albo przegrana będzie zależała od utrzymania
    warunków z Nicei. Jeszcze nie zaczęła się konferencja w Rzymie, a już słyszę
    głosy, że Polska powinna zapowiedzieć swoje weto. A przecież weto powinno się
    zgłaszać dopiero wtedy, gdy się stwierdzi niemożność osiągnięcia swoich celów.
    Inna sprawa, że zapowiedź zastosowania weta potwierdza, iż zamierzamy osiągnąć
    nasze cele.


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 01.10.03, 13:40
    Czechy/ Prezydent Klaus nie pojedzie do Rzymu na konferencję UE


    (PAP) 01-10-2003, ostatnia aktualizacja 01-10-2003 11:19

    1.10.Praga (PAP/CTK) - Czeski prezydent Vaclav Klaus oświadczył w środę, że nie
    weźmie udziału w rozpoczynającej się w sobotę w Rzymie międzyrządowej
    konferencji Unii Europejskiej na temat jej przyszłej konstytucji

    Swą decyzję uzasadnił zbyt krótkim czasem, jaki zapewniono w Rzymie na
    dyskusję. Dodał jednocześnie, że czeskie stanowisko w sprawie unijnej
    konstytucji przedstawi na konferencji premier Vladimir Szpidla

    "Również ze względu na niewielką długość trzyminutowego wystąpienia na
    konferencji w Rzymie postanowiłem, że do Rzymu nie pojadę i że zlecę
    premierowi, by to stanowisko, które mieliśmy szansę nieco uzgodnić, przedstawił
    sam" - powiedział dziennikarzom Klaus

    Wcześniej wziął udział w posiedzeniu rządu, na którym uchwalono mandat czeskiej
    delegacji na konferencję w Rzymie

    Klaus dawał już niejednokrotnie do zrozumienia, że w jego opinii rząd Szpidli
    nie wyjaśnił dostatecznie społeczeństwu skutków przyjęcia europejskiej
    konstytucji. Prezydent krytykuje przygotowany przez Konwent Europejski projekt
    ustawy zasadniczej, twierdząc, że stworzy on jedno silne superpaństwo, w którym
    wpływy mniejszych krajów, w tym Republiki Czeskiej, będą niewielkie. (PAP) dmi/
    ap/ bsb/ 1427

    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 01.10.03, 13:42
    W Sejmie projekt uchwały w sprawie Traktatu Konstytucyjnego


    (PAP) 01-10-2003, ostatnia aktualizacja 01-10-2003 09:43

    1.10.Warszawa (PAP) - Posłowie zajęli się w środę projektem uchwały Sejmu w
    sprawie Traktatu Konstytucyjnego UE. W projekcie zapisano też oczekiwania Sejmu
    wobec delegacji polskiej na konferencję międzyrządową, która ma ostatecznie
    ustalić tekst unijnej konstytucji

    Projekt uchwały opracowała sejmowa Komisja Europejska na podstawie propozycji
    złożonych przez kluby SLD i Platformy Obywatelskiej

    W projekcie napisano m.in., że Sejm popiera stanowisko rządu na konferencję
    międzyrządową, która rozpocznie się w Rzymie 4 października. Według projektu,
    od polskiego rządu Sejm oczekuje twardego stanowiska w kwestii "niewyrażenia
    zgody na pogorszenie pozycji Polski w Radzie Unii w stosunku do zasad
    przyjętych w 2000 r. w Nicei, które były znane Polakom głosującym w referendum
    europejskim"

    Nicejski system podejmowania decyzji przyznaje Polsce siłę głosu w Radzie UE
    niemal równą krajom takim jak np. Niemcy czy Francja

    Tymczasem w myśl projektu Traktatu Konstytucyjnego, korzystny dla Polski system
    nicejski zostanie zastąpiony w 2009 roku metodą, w której do podjęcia decyzji
    wystarczy poparcie większości państw Unii zamieszkanych przy tym przez 60 proc.
    jej ludności. Siła głosu Polski zmniejsza się w tym systemie o połowę w
    stosunku do metody nicejskiej

    Inne oczekiwania wobec polskiej delegacji na konferencję międzyrządową wyrażone
    w projekcie uchwały dotyczą upomnienia się w preambule Traktatu Konstytucyjnego
    o wartości chrześcijańskie

    Sejm oczekuje też od polskiej reprezentacji "uznania Sojuszu Atlantyckiego za
    podstawę europejskiego bezpieczeństwa wobec inicjatyw polityki obronnej
    opartych na kooptacji i konkurencyjnych wobec NATO"

    Odnosząc się do osiągnięć Konwentu Europejskiego, który przygotował projekt
    Traktatu Konstytucyjnego, projekt uchwały zwraca uwagę m.in. na potwierdzenie
    celów, misji i wartości, które wyznaczają filozofię i praktykę integracji
    społeczeństw.(PAP) mok/la/ we/


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 01.10.03, 13:44
    Poprawki do projektu uchwały o Traktacie Europejskim


    (PAP) 01-10-2003, ostatnia aktualizacja 01-10-2003 13:01

    1.10.Warszawa (PAP) - W środę Sejm zajmował się projektem uchwały w sprawie
    Traktatu Konstytucyjnego Unii Europejskiej oraz stanowiska rządu wobec
    rozpoczynającej się w sobotę w Rzymie konferencji międzyrządowej, która ma
    opracować ostateczną wersję Traktatu. Zgłoszonymi poprawkami zajmie się Komisja
    Europejska

    Poprawka zgłoszona przez Jana Rokitę (Platforma Obywatelska) rozszerza - według
    posła - "instrumenty działania rządu o możliwość zastosowania weta, gdyby
    okazało się, że podstawowe interesy Polski, zwłaszcza silna obecność w Radzie
    Unii Europejskiej z jakichś powodów nie zostanie uwzględniona". Poseł PO
    podkreślił, że ważne jest, by rząd miał świadomość, że dla postawienia weta,
    będzie miał poparcie parlamentu

    Jan Łopuszański (Koło Porozumienie Polski) zaproponował poprawkę odrzucającą
    cały projekt uchwały. Poseł proponował, by w to miejsce napisać, że Polska "nie
    może, bez naruszenia swojej Konstytucji, przyjąć Traktat, na mocy którego
    ustalone zostanie pierwszeństwo praw przyjmowanych przez instytucje Unii wobec
    prawa, a w szczególności Konstytucji RP. Przekreślałoby to bowiem zasadę
    suwerenności narodu wyrażoną w Konstytucji RP" - powiedział

    Poprawki zaproponowali także przedstawiciele kół Polskiej Racji Stanu (rzecz
    miałaby dotyczyć zapisu o udzielenie Polsce przez kraje UE znacznej pomocy
    finansowej odpowiednio do kosztów poniesionych w okresie transformacji
    ustrojowej) oraz Ruchu Katolicko-Narodowego (m.in. chodzi o zapis o tym, że
    akceptacja Traktatu może odbyć się jedynie na podstawie ogólnonarodowego
    referendum)

    Oto niektóre inne uwagi posłów w środowej debacie: Kazimierz Michał Ujazdowski
    (PiS) powiedział, że projekt uchwały jest "próbą osłabienia i dezawuowania
    stanowczej linii polityki polskiej". Jego zdaniem, trudno go przyjąć i
    jednocześnie walczyć o zasadnicze zmiany w projekcie unijnej konstytucji

    Poseł po raz kolejny podkreślił, że PiS domaga się ratyfikacji unijnej
    konstytucji "w drodze ogólnonarodowego referendum, a nie większości
    parlamentarnej i podpisu premiera" bez względu na to, jaki będzie efekt
    konferencji międzyrządowej w Rzymie. PiS w ciągu kilku dni rozpocznie zbieranie
    podpisów pod dokumentem, który zobowiąże parlament i rząd do przeprowadzenia
    referendum" - powiedział Ujazdowski

    Józef Zych (PSL) powiedział, że projekt uchwały wyraża istotne sprawy i PSL
    będzie głosował za jego przyjęciem. Poseł skrytykował jednak projekt za to, że
    napisano w nim, iż "o chrześcijańskie wartości w preambule polska delegacja ma
    się jedynie upomnieć, a w przypadku zasad przyjętych w Nicei ma nie wyrazić
    zgody na pogorszenie sytuacji Polski". "To potwierdza tezę o wyraźnym kamuflażu
    sprawy, głównie na użytek wierzących w Polsce, aby byli przekonani, że
    począwszy od rządu, a skończywszy na Sejmie wszyscy troszczą się o wartości
    chrześcijańskie" - dodał

    Andrzej Lepper (Samoobrona) powiedział, że uchwała powinna bronić polskiej
    racji stanu. Dodał, że Samoobrona nie wiąże z unijną konstytucją "większych
    nadziei i szans dla Polski"

    Jego zdaniem "Traktat Konstytucyjny nie ma wielkiego znaczenia, gdyż nie zmieni
    on warunków, jakie zostały wynegocjowane w Kopenhadze". "Przecież to tam
    zapadły podstawowe decyzje

    Zgodziliśmy się na takie kwoty produkcyjne, na takie obniżenie produkcji, na
    bezrobocie, na nędzę w Polsce i beznadzieję dla polskiej młodzieży" - dodał

    Marek Kotlinowski (LPR) ocenił, że projekt Traktatu Konstytucyjnego jest
    szkodliwy dla Europy i dla Polski i jeśli wejdzie w życie nasz kraj zostanie
    zepchnięty na margines, a decyzje w UE podejmować będą tylko duże i silne kraje

    Poparcie dla projektu uchwały w wersji przedstawionej przez Komisję Europejską
    wyraził Robert Smoleń (SLD)

    Głosowanie nad projektem uchwały planowane jest jeszcze w trakcie tego
    posiedzenia Sejmu, które kończy się w piątek.(PAP) pat/mok/as/mar/ la/ bsb/


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka