To Was powinno zainteresować ;-))) Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
    • Nikt nie skomentuje, że koło wynaleźli Słowianie??? ;-D
      --
      Wolna Galicja!
      • wolna_galicja napisał:

        > Nikt nie skomentuje, że koło wynaleźli Słowianie??? ;-D

        Na Ukrainie mogli wynalezc Slowianie. A w Polsce w tamtych czasach jedynie
        ignoranci.
        • rycho7 napisał:

          > wolna_galicja napisał:
          >
          > > Nikt nie skomentuje, że koło wynaleźli Słowianie??? ;-D
          >
          > Na Ukrainie mogli wynalezc Slowianie. A w Polsce w tamtych czasach jedynie
          > ignoranci.

          To Słowianie już wtedy byli na Ukrainie? Nie wiedziałem smile))
          --
          Wolna Galicja!
          • wolna_galicja napisał:

            > rycho7 napisał:
            >
            > > wolna_galicja napisał:
            > >
            > > > Nikt nie skomentuje, że koło wynaleźli Słowianie??? ;-D
            > >
            > > Na Ukrainie mogli wynalezc Slowianie. A w Polsce w tamtych czasach jedynie
            > > ignoranci.
            >
            > To Słowianie już wtedy byli na Ukrainie? Nie wiedziałem smile))

            Mogli (to takie slowo z mojego postu, ktory komentujesz) to nie znaczy, ze
            wynalezli. A na Ukrainie mogli byc jacys przodkowie Slowian mowiacy jakims
            jezykiem indoeuropejskim. Narodow i grup jezykowych nie robia palcem biurokraci
            w zarekawkach. One powstaja z tego co bylo wczesniej. Wiec wyobraz sobie, ze
            gdzies tam na wschodzie byli jacys przodkowie Slowian i oni mogli wynalezc woz.
            Mogli tez rownie dobrze pozyczyc wynalazek z zachodu lub poludnia. A w tamtych
            czasach step na Ukrainie dopiero wypieral las. A stepy Tutkmenii nie zamienily
            sie jeszcze w pustynie. Kon byl dopiero udamawiany. Woly ciagnace wozy na
            wschod od Morza Kaspijskiego to byl rewelacyjny transport. Aczkolwiek transport
            wodny byl bardziej popularny i tanszy.

            A swoja droga to woz z Jeziora Sewan w Armenii jest chyba jeszcze starszy. Ale
            tam to chyba dlatego, ze nasiakl miazmatami komunizmu.
            • rycho7 napisał:

              > wolna_galicja napisał:
              >
              > > rycho7 napisał:
              > > To Słowianie już wtedy byli na Ukrainie? Nie wiedziałem smile))
              >
              > Mogli (to takie slowo z mojego postu, ktory komentujesz) to nie znaczy, ze
              > wynalezli. A na Ukrainie mogli byc jacys przodkowie Slowian mowiacy jakims
              > jezykiem indoeuropejskim. Narodow i grup jezykowych nie robia palcem
              biurokraci

              Aaaaa, teraz rozumiem. Ale żałuję, że żaden z "wszechsłowian" nie załapał się
              na tę prowokację sad

              > A swoja droga to woz z Jeziora Sewan w Armenii jest chyba jeszcze starszy.
              Ale
              > tam to chyba dlatego, ze nasiakl miazmatami komunizmu.

              NIe słyszałem o tym wozie. Maqsz jakiegoś linka na ten temat?
              --
              Wolna Galicja!
              • wolna_galicja napisał:

                > NIe słyszałem o tym wozie. Maqsz jakiegoś linka na ten temat?

                Poszukaj o jezykach indoeuropejskich po angielsku. Jest to chyba fragment
                witryny Muzeum Narodowego Armennii.
                • rycho7 napisał:

                  > Poszukaj o jezykach indoeuropejskich po angielsku. Jest to chyba
                  fragment
                  > witryny Muzeum Narodowego Armennii.

                  Chodzi ci chyba o ten link?
                  www.geocities.com/Paris/LeftBank/6507/chronicle120.html
                  Ale ten wóz jest znacznie późniejszy (drugie tysiąclecie przed
                  Chrystusem).

                  Aha, a ukraińskiego wozu, jaki by on nie był stary, też na pewno nie
                  ulepili Słowianie. Ale nie popadajmy w paranoję: bycie Słowianinem to
                  jedno, a bycie czyimś przodkiem to coś zupełnie innego. Jest zupełnie
                  nieprawdopodobne, że wazę z Bronocic lepili Słowianie, natomiast
                  prawdopodobne, że byli to nasi przodkowie. Skoro Francuzi mówią 'nasi
                  przodkowie Galowie' to my mamy prawo mówić 'nasi przodkowie Celtowie,
                  Lugiowie, Wandalowie, Goci itp.'. Nigdy nie poznamy języka naszych
                  neolitycznych poprzedników, ale mimo to mogą oni być naszymi
                  przodkami. Amen.
                  • 25.08.03, 11:49
                    archeo_gda napisał:

                    > rycho7 napisał:
                    >
                    > > Poszukaj o jezykach indoeuropejskich po angielsku. Jest to chyba
                    > fragment
                    > > witryny Muzeum Narodowego Armennii.
                    >
                    > Chodzi ci chyba o ten link?
                    > Paris/LeftBank/6507/chronicle120.html
                    ten link robi. Temacie o <br> jest naisane jak robic linki co pracuja.

                    > Ale ten wóz jest znacznie późniejszy (drugie tysiąclecie przed
                    > Chrystusem).
                    >
                    > Aha, a ukraińskiego wozu, jaki by on nie był stary, też na pewno nie
                    > ulepili Słowianie. Ale nie popadajmy w paranoję: bycie Słowianinem to
                    > jedno, a bycie czyimś przodkiem to coś zupełnie innego. Jest zupełnie
                    > nieprawdopodobne, że wazę z Bronocic lepili Słowianie, natomiast
                    > prawdopodobne, że byli to nasi przodkowie. Skoro Francuzi mówią 'nasi
                    > przodkowie Galowie' to my mamy prawo mówić 'nasi przodkowie Celtowie,
                    > Lugiowie, Wandalowie, Goci itp.'. Nigdy nie poznamy języka naszych
                    > neolitycznych poprzedników,
                    Jak to nie poznamy nigdy? nasz jest prawie taki samsmile
                    przczytaj . A scieżka prowadzi do plikow wav z melodią z alpha1.


                    hrref="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                    f=12217&w=7548503&a=7581265?"> albo zejdz niżej. Czy to słyszałem ze gw moze
                    czasami selektywnie wyswietlac. mozna tak zaprogramowac serwer.
                    Jeszcze uwaga gw skryła to forum przed search engines. Też klawy szwingel.

                    > ale mimo to mogą oni być naszymi
                    > przodkami. Amen.
                    Genetyka moze wykazać dowolnie dokladnie pokrewienstwo. Tylko cala kasa idzie
                    na badania genow 1/2gich ... i niestety troche te badania są im smutne.
                    Mimo teoretycznej "religijnej" mozliwosci doplywu meskich genow mlo bylo jakoś
                    chetnych.
            • rycho7 napisał:

              > wolna_galicja napisał:
              >
              > > rycho7 napisał:
              > >
              > > > wolna_galicja napisał:
              > > > > Nikt nie skomentuje, że koło wynaleźli Słowianie??? ;-D

              nie tylko koło ale i mowę też a oto próbka
              lingwisci są zgodni że pierwotna mowa powinna zawierać dużo L
              ale jeszcze nie mogą tego pojąć ze to jest staropolski język
              stworzony w dorzeczu Wisły
              w czsie topienia zeszłorocznych sniegów
              ponizej fragment alfa1 ver 5.91.

              colłealco clłovoć ocis odlodać zizuzsjeśseo
              stjlyeo i ś(y)scelło lululuż ćź cisllalyli
              wnu sljes i licelło sć lluluż lłalłocis
              is sljeclło h)ycolłoł żizuzusć llulużę
              cul clłich zlyło castoł są ćź lululżę
              lululżę cyrclc źlyło c(r)elć n o ylizy (pyży)
              żizuzć wesl (bjeś) crltsusyseć lululużą ascećlyń
              cliacsluś clysży slelćuń lhłac_Belł
              ccłył ci lłacelłoce pyży i śsclłożącryi
              woś susis Slasliewu o clucjal relćelła iscolła

              wiecej na jeszcze dziś na

              mostrfica

              _.._ _o_ _i_ _v_




              > > > Na Ukrainie mogli wynalezc Slowianie. A w Polsce w tamtych czasach je
              > dynie
              > > > ignoranci.
              > >
              > > To Słowianie już wtedy byli na Ukrainie? Nie wiedziałem smile))
              >
              > Mogli (to takie slowo z mojego postu, ktory komentujesz) to nie znaczy, ze
              > wynalezli. A na Ukrainie mogli byc jacys przodkowie Slowian mowiacy jakims
              > jezykiem indoeuropejskim. Narodow i grup jezykowych nie robia palcem
              biurokraci
              >
              > w zarekawkach. One powstaja z tego co bylo wczesniej. Wiec wyobraz sobie, ze
              > gdzies tam na wschodzie byli jacys przodkowie Slowian i oni mogli wynalezc
              woz.
              >
              > Mogli tez rownie dobrze pozyczyc wynalazek z zachodu lub poludnia. A w
              tamtych
              > czasach step na Ukrainie dopiero wypieral las. A stepy Tutkmenii nie
              zamienily
              > sie jeszcze w pustynie. Kon byl dopiero udamawiany. Woly ciagnace wozy na
              > wschod od Morza Kaspijskiego to byl rewelacyjny transport. Aczkolwiek
              transport
              >
              > wodny byl bardziej popularny i tanszy.
              >
              > A swoja droga to woz z Jeziora Sewan w Armenii jest chyba jeszcze starszy.
              Ale
              > tam to chyba dlatego, ze nasiakl miazmatami komunizmu.
              • Hi

                _.._ _o_ _i_ _v_

                )c( 2003 TB z HoUg
                L
                1
                she go to egels heart give out
                szłas orłom serce oddać słońce
                lsjełl*(a?)s cariacsżą crć c alt(d) całtoć colłelco
                s(?a)*lłejsl ążscairac crć tla c d ćotłac oclełloc
                oclełloc cotłac d tla_c crć ążscairac s(?a)*lłejsl

                2
                for eys to se the live like
                a oczom oddac żywotność
                clłovoć ocis atl loltać żiżużsjśsyo
                ćovołlc sico lta ćetlol oysśjsżużiż
                oysśjsżużiż cetlol lta sica cavołlc

                3
                the rocks and the skay are in
                ziemi i nieba ili czyż cisneli (to piękno świata)
                stylyeo i śiscęloł lullusżę ćeź cislullyli
                oeylyts i łolęcsiś ężsulull ćeż ilullulsic
                ilullulsic żeć ęsżullul łolęcsiś i oeylyts

                4
                are in your face or wolfs
                wtwoje oblicze czy iliż wilcy
                (w)bnesljes i licęlło sć lululusżą lałolołcis
                sejlsenb(w) i ołlęcil ćs ążsululul sicłolołal
                sicłolołal ążsululul ćs ołlęcil i sejlsenb(w)

                5
                from whelp want live or
                od szczeniąt chcą żyć iliż
                is sljecloł h)ycolłoł żiżużusć lululusżą
                si łolcejls łołlocy(h ćsużużiż ążsululul
                ążsululul ćsużużiż łołlocy(h łolcejls si

                6
                soul them are with you or true
                duch znich zło z tobą są czy iliż
                cul clłich źlyło castoł są ćź lululżę
                luc hciłlc ołylź łotsac ąs źć ężlulul
                ężlulul źć ołylź ąs łotsac hciłlc luc

                7
                true? heart wropng, man cant overwrite
                iliż serdcce zło, człowiek nie o pisze(wyśpiewa)
                lululżę cyrclc źlyło c(r)elć n o ylizy (pyży)
                ężlulul clcryc ołylź ćle(r)c n o yzily (yżyp)
                (yżyp) yzily o n ćle(r)c ołylź clcryc ężlulul

                8
                live whithouth sincirely, try eye look
                życia bez serdeczności, iliż okiem skiń
                żizuzć wesl (bjeś) crltsusyseć lululużą ascećlyń
                ćzuziż lsew (śejb) ćesysustlrc ążululul ńylćecsa
                ńylćecsa ążululul ćesysustlrc (śejb) lsew ćzuziż

                9
                man rightful, man ???
                człowiek szłuszny, czlowiek ????
                cliacsluń clusżyn slelćuń lhłac_Belł
                ńulscailc yżusulc ńućlels łleB_całhl
                łleB_całhl ńućlel yżusulc ńulscailc

                10

                ccłył cilłacelłoce peży i śscelłosżą cryi
                łyłcc ecołlecałlci yżep i ążsołlecsś iyrc
                iyrc ążsołlecsś i yżep ecołlecałlci łyłcc

                11
                woś susus Sleśliewu o clucjal relćelła iscolła
                śow susus uweilśels o lajculc ałlećler ałlocsi
                ałlocsi ałlećler ljceloc o uweilśels susus śow
                ++++++

                R
                1
                żiżuż ćżsżu culis cislla lhacelłoclosć
                zuziż użzć siluc allsic śsolcołlecahl
                ćsolcołlecahl allsic siluc użzć zuziż

                2
                cisno olto inuń ciżąslja ćźnaslja
                onsic otlo ńuni ajlsążic ajlsnezć
                ajlsanzć ajlsążic ńuni otlo onsic

                3

                cacrsżon coliiin ćęcelła clacsljuń
                nożsrcac niiiloc ałlecęć ńujlscalc
                ńujlscalc ałlecęć niiiloc nożsrcac

                4
                żizuzuła napyże celłocsżę cercry
                ałużuziż eżypan ężscołlec yrcrec
                yrcrec ężscołlec eżypan ałuzuziż

                5
                lżąlła ii ssyrćri cćluń źlyyło
                ałlążl ii irćryss ńulćc ołyylź
                ołyylź ńulćc irćryss ii ałlążl

                6
                socelłocso sadujiy żiżuż oduń
                oscałlecos yijudas żużiż ńudo
                ńudo żużiż yijudas oscałlecos

                7
                cś isclłoc colis ćlłać lżąsa clutrużic
                śc cołlcsi siloc ćałlć asążl ciżurtulc
                ceżurtalc asążl ćałlć siloc cołlcsiśc

                8
                peżu cul lłuc cjazżo catcoył śaż
                użep luc cułl ozizaj łyoctac żaś
                żaś łyostec ożzajc cułl luc użep

                9
                lyla lyla ascsujn źesnyl lyla lyla crelć na cisO
                alyl alyl njuscsa lynseż alyl alyl ćlerc an osic
                osic an ćlerc alyl alyl lysżśe njuscsa alyl alyl

                10
                crlło żiżużić sic ce lło ny peżu lostdć cis
                ołlrc ćiżużiż cis ec ołl an użep ćdtsol sic
                sic ćdtsol użep an ołl ec sic ćiżużiż ołlrc

                11
                sesoeslła na peżu sżą cryć is ceas celo cros
                ałlseoses an użep ążs ćyrc si saes olec sorc
                sorc olec saes si ćyrc ążs użep an ałlseoses


                +++++++++++++++++























                +++++++++++++++++

                slislivu żist żizuzć

                lsyłs cariazą crć colt cltać colłealco
                clłovoć ocis otl loltać zizuzsjeśseo
                stjlyeo i ś(y)scelło lululuż ćź cisllalyli

                wnu sljes i licelło sć lluluż lłalłocis

                is sljeclło h)ycolłoł żizuzusć llulużę

                cul clłich zlyło castoł są ćź lululżę

                lululżę cyrclc źlyło c(r)elć n o ylizy (pyży)
                żizuzć wesl (bjeś) crltsusyseć lululużą ascećlyń

                cliacsluś clysży slelćuń lhłac_Belł
                ccłył ci lłacelłoce pyży i śsclłożącryi
                woś susis Slasliewu o clucjal relćelła iscolła

                ++++++

                żizuz ćzżą cls cisll lhcelłacelsć
                cisni olto inuń żąslja ćzenslja
                caclreżę Coliiin ćecelła clcljuń
                żizuzuła npzyży clłoćżę cercyź
                lżąolłoy i sysyrcra cćluń źlyło
                soścalłacesoś sacltujiy żizuz ocltuń

                cś isclłoc colis ćlłać lżąsa clutrużic

                napezy cul lłach jażizvo cactoł zyś

                lylja ascsuj źesnel lylja crelć na cisO

                crlło żizuzć celło na piży lostdcis

                ćrećoclłą na pyisżą cerśy isćr SAcalocrosć



                wandab@plusnetpl


                )c( TB2003
      • Sława!

        Ten text jest tak sensacyjny, że wklejam go w całości, aby nie schował sie nam
        do archiwum;
        --
        Ignorant
        +++
        Archeologia. Piąte koło u wozu




        Waza z Bronocic, a na niej wizerunek pierwszego wozu
        Fot. Bartosz Siedlik



        Tablica w Bronocicach upamiętniająca odkrycie wazy
        Fot. Bartosz Siedlik


        ZOBACZ TAKŻE


        • Najstarsza polska pieczęć. Sensacja archeologiczna (29-01-03, 14:00)





        NASZA SONDA



        Czy waza z Bronocic to dowód na to, że koło wynaleziono w Polsce?

        tak
        nie






        SERWISY


        ¤ Archeologia - informacje





        KSIĄŻKI


        ¤ Archeologia i prahistoria polska w ostatnim półwieczu
        ¤ Archeologia
        ¤ Archeologia świata . Atlas
        ¤ Zakazana archeologia-ukryta historia człowieka







        Konrad Godlewski 21-08-2003, ostatnia aktualizacja 20-08-2003 19:04

        Skąd wziął się wóz Bronocicach 5,5 tys. lat temu? Tak naprawdę jest to pytanie
        o miejsce, w którym dokonano czterokołowego wynalazku. Do tej pory archeolodzy
        uważali, że stało się to między Eufratem i Tygrysem
        czytaj dalej »
        r e k l a m a



        Dostałem list: "Szanowny Panie Redaktorze! Pochodzę z miejscowości, w której
        jakieś 30 lat temu znaleziono wazę z najstarszym na całym świecie wyobrażeniem
        wozu czterokołowego. Pochodzi sprzed 5,5 tys. lat, a więc jest starsza niż
        piramidy. Wygląda więc na to, że kolebką cywilizacji była Polska! Niestety
        cywilizacja znalazła sobie niezbyt szczęśliwe miejsce do rozwoju, albowiem po
        dokonaniu owego znaleziska zapanowała kompletna cisza. O odkryciu prawie nic
        nie pisano, a jeżeli pisano, to tylko w prasie naukowej. Waza tkwi w Instytucie
        Archeologii i Etnologii PAN w Krakowie, a kopia jest eksponowana przez
        tamtejsze Muzeum Archeologiczne. Taka promocja to żadna promocja!".

        Podpis: mieszkanka Bronocic.

        Maniek, nie kłusownik

        Gdyby nie Maniek Wróbel, kłusownik znad Nidzicy, świat nadal żywiłby
        przekonanie, że to Sumerowie, których cywilizacja kwitła 5 tys. lat temu między
        Eufratem a Tygrysem, wynaleźli transport kołowy. I nikt nie miałby wątpliwości.

        - Tylko niech pan nie pisze, że Maniek był kłusownikiem - radzi Paweł Kamiński,
        kierownik domu kultury w Działoszycach. - Wie pan... rodzinie będzie przykro.

        Prośbie tej nie uczynię zadość, bo jeżeli naszego bohatera ma za kłusownictwo
        dosięgnąć jakaś sprawiedliwość, to już tylko niebiańska. A rodzina Mariana
        Wróbla i tak powinna być dumna z takiego krewnego.

        Korole

        Z początkiem lat 70. we wsi Dziekanowice pod Działoszycami, 50 kilometrów na
        północ od Krakowa, młody archeolog Janusz Kruk prowadzi badania sondażowe w
        dolinie Nidzicy. Trafiła mu się życiowa szansa na przeprowadzenie wielkich
        wykopalisk. Musiał więc znaleźć stanowisko, gdzie naprawdę było warto wbić
        łopatę. Wokół archeologów kręcił się Maniek Wróbel.

        - Eee, panie, tu nic ciekawego nie znajdziecie - krzywił się. - Na Baskach (tak
        miejscowi nazywali pobliskie wzgórze) to co innego. Tam to kamyki, garnki i
        korole zupełnie na wierzchu leżą.

        Archeolog Kruk i kłusownik Wróbel wyruszają na wzgórze. Kruk szeroko otwiera
        oczy: całe Baski pokryte są leżącymi na wierzchu lub tuż pod powierzchnią ziemi
        zabytkami z epoki neolitu.

        - Nawet teraz każdej wiosny parę wiader się wyora - opowiada Jan Szot, rolnik z
        Bronocic, który ma pole na Baskach. - Wtedyśmy nie zwracaliśmy na to uwagi.
        Kamienie z dziurami braliśmy za stare liczydła.

        Z Basków Maniek ciągnie zachwyconego badacza do swojej chaty. Wyciąga garść
        okrągłych glinianych przedmiotów z dziurą na wylot.

        - To korole - tłumaczy Wróbel.

        - Dobry człowieku, toż to neolityczne przęśliki! - łapie się z głowę Kruk. - W
        zamierzchłych czasach służyły jako obciążniki do wyrobu przędzy - wyjaśnia.

        - E tam, gadanie - protestuje przewodnik. - To są anielskie korole, bo
        widzicie, nad Baskami jest dziura w niebie i jak się aniołom zerwą korole, to
        tędy spadają na ziemię.

        Luksusowo, furmanką

        Późną wiosną 1974 roku na Baskach zaczynają kopać. W Bronocicach, które
        znajdują się najbliżej stanowiska archeologicznego, na płotach wiszą ogłoszenia
        zachęcające do wzięcia udziału w wykopaliskach. Wysokie stawki odrywają
        młodzież od żniw. Dla badaczy uruchomiono stołówkę, w której pracują wiejskie
        gospodynie, a w soboty odbywają się słynne na całą okolicę dyskoteki.

        - Byłem wówczas didżejem - wspomina Paweł Kamiński. - Zrobiliśmy pierwszy w
        okolicy stroboskop i inne efekty. Wszyscy się wspólnie bawili, a okoliczni
        ludzie do dziś wspominają te czasy z nostalgią, bo ciągle coś się działo.

        - Archeolodzy nie żałowali pieniędzy - mówi Eugeniusz Szot. - W pierwszym roku
        kazali się na wykopki wozić furmanką. Potem ktoś ich widać podliczył, bo w
        następnych latach fatygowali się pieszo.

        Ale największą sensację w okolicy wzbudzili Amerykanie.

        • O sztuce zadłużania się

          Wszystko przez Edwarda Gierka. To dzięki niemu i zaciąganym przez niego
          kredytom archeolodzy mogli rozwinąć skrzydła. Wśród licznych zobowiązań, które
          wzięła na siebie PRL pod jego rządami, były tzw. kredyty zbożowe. Kiedy
          przyszło do ich spłaty, Amerykanie byli wspaniałomyślni: "Wydajcie te pieniądze
          na cokolwiek, byle nie było to związane z ideologią. Najlepiej na naukę".

          Amerykańscy archeolodzy właśnie pracowali nad zakrojonym na szeroką skalę
          programem badań neo- litycznego rolnictwa, a bez wykopalisk w Europie Środkowej
          program ten byłby niekompletny. Wybrali Polskę. Część pieniędzy ze spłaty
          kredytów zbożowych została przeznaczona na archeologię. I tak Amerykanie
          trafili do Bronocic. Jednak na czele wykopalisk stanął Janusz Kruk.

          - W PRL-u nie mógł to być Amerykanin. To był największy fart w moim życiu -
          mówi profesor Kruk.

          Rok 1975 przynosi wielkie odkrycie. W odkopanej jamie na najniższym szczycie
          Basków (tzw. kulminacja A) asystenci odsłaniają potłuczone fragmenty glinianego
          naczynia.

          - Kierowniku, znaleźliśmy Łunochoda! - wołają po pobieżnym ułożeniu "puzzla" z
          neolitycznych skorup.

          - Propaganda trąbiła wtedy o radzieckim pojeździe księżycowym, stąd skojarzenie
          asystentów - wspomina profesor Janusz Kruk. - Na dokładniejsze zbadanie waza
          musiała jednak poczekać do jesieni, kiedy zamykaliśmy trwające co roku 3,5
          miesiąca wykopaliska i przystępowaliśmy do inwentaryzacji urobku.

          W 1982 roku Janusz Kruk i Sarunas Milisauskas publikują pierwszy fachowy tekst
          o "wazie z wozami". Jednak polskie gazety, radio i telewizja o odkryciu wazy i
          wykopaliskach w Bronocicach milczą.

          - Moi przełożeni stanowczo zakazali kontaktów z prasą. Bądź co bądź Amerykanie
          teoretycznie byli naszymi wrogami.

          Wykopaliska były pod stałą opieką tajnych służb, o czym Janusz Kruk przekonał
          się, kiedy postanowił je odwiedzić ówczesny ambasador USA, a późniejszy
          sympatyk "Solidarności", Richard Davies.

          - Na tydzień przed jego wizytą w Bronocicach zaroiło się od "turystów",
          osobników w wiatróweczkach z chlebaczkami przewieszonymi przez ramię - wspomina
          profesor. - Wreszcie któregoś dnia zajechała czarna wołga. Poproszono mnie na
          rozmowę. "My tu, rozumiecie, teren zabezpieczamy - poinformowali pasażerowie
          wołgi. - A swoją drogą musicie te wykopaliska urządzać w takiej wiosze zabitej
          dechami? Przenieście to raz-dwa w jakieś ładniejsze miejsce, my wam pomożemy".

          Sugestia została odrzucona, a wykopaliska kontynuowano do 1978 roku. Kilka lat
          po tym, jak Związek Radziecki trafił na śmietnik historii, dla znalezionej na
          śmietniku wazy nastał kolejny przełomowy moment. W 1992 roku znalezisko
          postanowiło zbadać jedno z najlepszych laboratoriów radiowęglowych na świecie,
          w Gronigen w Holandii. Izotop węgla C14, dzięki któremu można szacować wiek
          przedmiotów, nie gromadzi się jednak w glinie.

          - Waza z wozami potłukła się właścicielowi na kawałki i trafiła na śmietnik,
          razem z innymi odpadkami - wyjaśnia prof. Kruk. - Tak się składa, że wylądowała
          na ogryzionych baranich kościach.

          Holendrzy pobrali próbkę kości znalezionej obok wazy i w 1993 roku jej wiek
          oszacowano na 5,5 tys. lat. - Wtedy jednoznacznie okazało się, że waza jest
          najstarszym na świecie dowodem stosowania wozu - mówi prof. Kruk. W latach
          90. "vessel with wagon motif" (waza z wozami) często pojawiała się w pismach
          archeologicznych w Europie i USA.

          Między Wisłą a Eufratem i Tygrysem

          Wóz czterokołowy to jeden z genialnych wynalazków, bez których trudno wyobrazić
          sobie rozwój cywilizacji. Żeby się o tym przekonać, wystarczy spojrzeć na
          współczesny samochód, który zachował pierwotny plan prostokątnej ramy, do
          której doczepiono cztery koła. Zniknął tylko dyszel, bo miejsce zwierząt
          pociągowych zajął silnik.

          Skąd wziął się wóz Bronocicach 5,5 tys. lat temu? Tak naprawdę jest to pytanie
          o miejsce, w którym dokonano czterokołowego wynalazku. Do tej pory archeolodzy
          uważali, że stało się to między Eufratem i Tygrysem, a genialnymi wynalazcami
          byli Sumerowie. To oni przecież dali światu koło garncarskie, liczydło, pismo,
          12-miesięczny kalendarz, 7-dniowy tydzień i prawdopodobnie pierwsi na świecie
          wytapiali brąz. Jeżeli ktoś w zamierzchłych czasach miał dokonać tak doniosłego
          wynalazku, to tylko oni - zgadza się większość archeologów, wśród nich Janusz
          Kruk.

          Najstarsze dowody na używanie wozu przez Sumerów to gliniane tabliczki z jego
          wizerunkiem pochodzące z Uruk (dzisiejszy Irak). Datowane są - pośrednio - na
          lata 3565-3428 p.n.e. Datowanie wazy z Bronocic wzbudza mniej wątpliwości,
          dlatego to ona jest uznawana za najstarszy tego typu zabytek na świecie. Co nie
          znaczy, że gdzieś w piaskach Iraku nie kryją się jeszcze starsze dowody na
          istnienie wozu.

          Tak czy inaczej - twierdzą zwolennicy teorii "sumeryjskiej" - wóz musiał szybko
          dotrzeć do Europy. - Szybko, czyli w ciągu kilkudziesięciu lat - wyjaśnia
          profesor Kruk.

          Jeżeli przyjąć za pewnik najwcześniejszą, jednocześnie wzbudzającą największe
          wątpliwości datę - 3565 rok - to między tabliczkami z Uruk a wazą z Bronocic z
          mniej więcej 3520 roku p.n.e. mamy tylko 45 lat różnicy. Inna wersja zakłada,
          że wóz mógł zostać wynaleziony na czarnomorskich stepach, gdzie łatwiej byłoby
          go używać. W mogile jednej z istniejących tam w neolicie kultur znaleziono
          model czterokołowego wozu.


          --
          Ignorant
          +++
          • Zwolennikiem kolejnej tezy jest Rafał Małecki, który jako student archeologii
            napisał o wazie z Bronocic pracę magisterską (prof. Kruk wyraża się o niej z
            uznaniem).

            Po pierwsze, dowodzi Małecki, neolityczna Europa wcale nie była tak zacofana,
            jak się dotąd wydawało. To mylne przekonanie wzięło się z faktu, że na terenie
            Mezopotamii prowadzono w XX wieku intensywne wykopaliska, podczas gdy swoje
            ojczyste ziemie europejscy archeolodzy pozostawili stosunkowo nietknięte.
            Tymczasem właśnie w Europie wznoszono potężne grodziska z drewna oraz
            megalityczne kręgi ze stutonowych głazów (Stonehenge chociażby). Drewniane
            konstrukcje uległy rozkładowi, ale potężne menhiry tkwią w ziemi jako namacalny
            dowód możliwości technicznych ówczesnych Europejczyków.

            Po drugie, Europa miała drewno i świetnych cieśli, którzy łatwo się mogli
            przeistoczyć w kołodziejów. Zupełnie inaczej było na Bliskim Wschodzie, gdzie
            drewno było rzadkością i trzeba je było sprowadzać z daleka.

            Po trzecie, na Bliskim Wschodzie przez stulecia do transportu wystarczały drogi
            wodne, a na piaszczystym podłożu pustyni wóz był bezużyteczny, bo się po prostu
            zapadał. Tymczasem w Europie istniały niezłe warunki do rozwoju transportu
            kołowego, a na terenach podmokłych już w neolicie budowano drogi wykładane
            drewnianymi belkami. W Flintbek w Niemczech odkryto 20-metrowe koleiny. Ich
            wiek jest porównywalny z naszą wazą.

            Rafał Małecki stawia tezę, że wóz czterokołowy został wynaleziony w Europie i
            być może stąd trafił na Bliski Wschód. Choć to mało prawdopodobne, być może wóz
            został wynaleziony jednocześnie w dwu, a może kilku miejscach na ziemi.

            Profesorowie Janusz Kruk z Polski, Sarunas Milisauskas z USA oraz Jan A. Bakker
            i Albert E. Lanting z Holandii są ostrożni. W artykule z 1999 roku na
            łamach "Antiquity" konkludują: "Pojazdy kołowe pojawiają się jednocześnie
            między 3500 a 3350 rokiem w Uruk, Bronocicach i Flintbek. Na razie jest za
            wcześnie, żeby stwierdzić, gdzie dokładnie miał miejsce wynalazek wozu".

            Pocztówka z neolitu

            Powód naukowego zamieszania to niewielka - zaledwie 26 centymetrów średnicy -
            waza wykonana z wypalanej gliny. Profesor Janusz Kruk przynosi ją z sejfu i
            stawia na ławie w swoim gabinecie. Posklejane brązowe naczynie z jasnoszarymi
            uzupełnieniami z gipsu wygląda niepozornie.

            - Ceramika z tego okresu bywa dużo ładniejsza - mówi profesor. - Ale takiego
            rysunku wśród neolitycznych zabytków Europy próżno szukać. To jak snop światła.

            Ostrożnie trzymając je w dłoniach, oglądam najstarsze na świecie wyobrażenie
            wozu i próbuję sobie wyobrazić, o czym myślał jego twórca. - To jak pocztówka z
            neolitu - żartuje profesor Kruk, widząc moją skupioną minę.

            - Czemu miał służyć ten rysunek 5 tysięcy lat temu? - zastanawiam się.

            - A po co jest sztuka? - pyta retorycznie profesor. - Człowiek, który
            przyozdobił wazę, chciał nam opowiedzieć o świecie, który go otaczał, i
            posłużył się rysunkiem. Pięciokrotnie wyrył wóz, jako rzut z góry z kołami
            pokazanymi en face. Ta zmienność perspektywy ma bardzo dużo analogii, choćby w
            sztuce egipskiej. Obok wozu są pola i drogi oraz drzewa. Pod nim - rzeka. Z
            wozu wystaje dyszel. W warstwie, z której pochodzi waza, znaleźliśmy rogi wołu
            wytarte tak, jakby coś było do nich często przywiązywane. To mogło być mocowane
            do dyszla tzw. jarzmo przyrożne.

            Najbardziej zagadkowe jest "piąte koło u wozu", czyli okrąg narysowany wewnątrz
            wozu. Zdaniem Janusza Kruka jest to widziane z góry okrągłe naczynie do
            przewozu płodów rolnych albo ziarna na zasiew. Inni mówią, że to po prostu koło
            zapasowe.

            Zdaniem Rafała Małeckiego piąte koło ma znaczenie magiczne i reprezentuje dysk
            słoneczny. Pradawnym rolnikom, dla których wóz był przydatny w pracy, musiał
            się on kojarzyć z dwoma najważniejszymi momentami w roku - zasiewem i żniwami -
            kiedy to wyruszali nim w pole. Słońce było dla nich obiektem kultu, bo mogło
            ich pracę wspomóc lub zniweczyć. Może grecki mit o bogu Heliosie, który
            codziennie wiezie słońce przez nieboskłon czterokonnym rydwanem, jest odległym
            echem tych pradawnych wierzeń?

            Mit o "słonecznym wozie" jest rozpowszechniony w wielu starożytnych kulturach.
            Oprócz greckiego Heliosa jeździli nim jeszcze indyjski bóg Surja i skandynawska
            bogini Sol. W Biblii, w II Księdze Królewskiej, czytamy, że Jozajasz, który u
            schyłku VII wieku p.n.e. zabrał się do porządkowania bezbożnej
            Jerozolimy, "kazał usunąć konie, które królowie judzcy poświęcili Słońcu u
            wejścia do świątyni Pańskiej, [...] i spalił w ogniu rydwan słoneczny".

            Czyżby bronocickie naczynie było także najstarszym na świecie wyobrażeniem
            słonecznego wozu?

            Zmęczony profesor i talent pana Bogdana

            W Polsce ciągle mało kto wie o tym znalezisku. Pisano o nim w 1995 roku, potem
            próbował je rozpropagować Rafał Małecki w "Rzeczpospolitej" i "Wiedzy i Życiu".

            - W Polsce brakuje zainteresowania i inspiracji ze strony mediów - bronił się
            profesor Kruk, kiedy zapytałem go, jak to się stało, że przez 30 lat nie
            zadbano o należytą promocję odkrycia. - Z wazą historia była skomplikowana, bo
            żeby trafić do mediów, musiała zaistnieć oficjalnie, a przez politykę - nie
            mogła.

            - A co po 1989 roku? - dopytuję się.

            --
            Ignorant
            +++
            • - Jestem już trochę tą wazą zmęczony - mówi uczony. - Płacą mi za to, żebym
              takie rzeczy znajdował i opisywał w prasie naukowej, a w niej bronocickie
              znalezisko jest bardzo znane. Niech popularyzacją zajmują się ludzie, którzy
              mają do tego talent.

              Zadzwoniłem do biura prasowego Ministerstwa Kultury: - Istnieje u nas
              departament promocji, ale on nie zajmuje się wyszukiwaniem zabytków do
              promowania, bo od tego są mass media.

              Samo ministerstwo "przypomniało" sobie o wazie za sprawą kilku listów
              nauczyciela z Zespołu Szkół Mechanicznych nr 4 w Krakowie.

              Bogdan Witwicki o wazie usłyszał po raz pierwszy w 1994 roku. W 2001 roku
              przypomniał sobie o znalezisku, bo chciał uatrakcyjnić swoje lekcje w szkole,
              wszak bez wynalazku wozu nie byłoby samochodów! Dowiedział się, że waza jest
              zamknięta w sejfie u prof. Kruka. Ponieważ profesor nie chciał się ze swoim
              znaleziskiem rozstać, Witwicki wpadł na pomysł wykonania kopii. Pojechał nawet
              do Bronocic, bo uparł się, że glina, z której powstaną repliki, musi być
              autentyczna. Kopie wykonały uczennice z liceum plastycznego. Pod koniec 2001
              roku jedna z nich trafiła do Muzeum Archeologicznego w Krakowie, druga - do
              Działoszyc.

              Ale tego Bogdanowi Witwickiemu było za mało. Kontaktował się z dziennikarzami i
              dzięki niemu kilka razy o wazie napisano m.in. w krakowskim dodatku
              do "Gazety". "Gdyby odnaleziono ją, powiedzmy, w okolicach Paryża czy Wiednia
              albo Monachium, wiedzieliby o tym wszyscy, a rodzima telewizja kupowałaby filmy
              prezentujące jakże frapujący, sklejony z liczących pięć tysięcy lat fragmentów
              garnek" - pisała z goryczą Anna Laszczka. "Lepiej tradycyjnie upierać się przy
              dawnej tezie, że kolebką zastosowania koła do transportu była Mezopotamia. O
              tym fragmencie świata przynajmniej uczą w szkole, a o Bronocicach - oprócz
              mieszkańców - nikt nie słyszał".

              Z początkiem 2002 roku za sprawą Witwickiego zdjęcie kopii wazy pojawiło się na
              250 tys. biletów komunikacji miejskiej w Krakowie. Dzięki niemu waza z Bronocic
              jest też wymieniona w 14. tomie najnowszej encyklopedii PWN pod hasłem "koło
              jezdne".

              W maju tego roku odsłonięto nawet pomnik upamiętniający znalezisko w
              Działoszycach. Witwicki pomógł znaleźć sponsorów pomysłodawcy pomnika Pawłowi
              Kamińskiemu, kierownikowi domu kultury w Działoszycach. - Marzy mi się skansen
              archeologiczny, jeszcze lepszy niż w Biskupinie. Przecież tu w neolicie była
              jedna z największych osad w Europie! - deklaruje dyrektor.

              Dziś w Bronocicach i Działoszycach niewiele się dzieje. Zakłady, które kwitły
              tu za PRL-u, padły. Okolica powoli wymiera.

              - Może turystyka byłaby dla nas szansą? - zastanawia się Kamiński. - Może Unia
              da jakieś pieniądze na promocję naszego dziedzictwa?

              Prapremiera po 30 latach

              Profesor Kruk niechętnie wypuszcza wazę z rąk i dziwi się, jaki sens ma
              reklamowanie odkrycia po 30 latach. W zeszłym roku o wypożyczenie wazy prosiły
              czterokrotnie niemieckie muzea, pojawił się pomysł pokazania jej na warszawskim
              Festiwalu Nauki. - To zbyt cenny zabytek, dlatego nie wypuszczę jej z rąk i
              powinna być w sejfie, choćby ją ubezpieczono na nie wiadomo ile - uważa
              profesor. - Ale gdyby znalazła się jakaś gablota w Muzeum Narodowym, to co
              innego.

              Kurator Zbiorów Sztuki Starożytnej w Muzeum Narodowym w Warszawie prof. Witold
              Dobrowolski o naczyniu z Bronocic nie słyszał. - My się w ogóle nie zajmujemy
              paleolitem ani neolitem, a jeśli już, to egipskim - powiedział na wstępie i
              odesłał mnie do Muzeum Archeologicznego. Jednak kiedy streściłem mu historię
              wazy z Bronocic i najstarszego na świecie rysunku wozu zadeklarował, że jeżeli
              to rzeczywiście taki rarytas, to muzeum chętnie wystawi go w holu. Oby tak się
              stało.

              ŹRÓDŁO:

              +++
    • Rzeźba z epoki kamiennej


      arti, AP 22-08-2003, ostatnia aktualizacja 22-08-2003 17:32

      Ośmiocentymetrowy kawałek glinianej figurki - dolna część ciała mężczyzny -
      znaleziony w zeszłym tygodniu w okolicach Drezna liczy sobie prawdopodobnie 7
      tys. lat. To najstarsza znaleziona na tym obszarze pierwotna rzeźba
      przedstawiająca człowieka. - Wydaje nam się, że cała figurka miała 25 cm
      długości - powiedziała Judith Oexie, archeolog, która zaprezentowała znalezisko.

      --
      Ignorant
      +++

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.