Dodaj do ulubionych

Słowiańskie nostalgie i imperatyw globalizacji

12.12.03, 20:45
Słowiańskie nostalgie i imperatyw globalizacji
(Tekst publikowany pod tytułem "Biblia i globalizm" w dwutygodniku Ojczyzna,
nr.2 (203), Warszawa, 2000)

WPROWADZENIE.

Zapiski historyczne, dotyczące żyjących w Europie Centralnej Słowian,
pojawiają się praktycznie dopiero wraz z przejęciem przez tychże Słowian
chrześcijaństwa.
Polsce wypadło przyjąć chrzest z Zachodu, z czego wielu historyków " jak na
przykład Feliks Koneczny na początku tego wieku " było dumnych, ale czego
żałował współczesny mu Stanisław Ignacy Witkiewicz. Wbrew proniemieckim
nastrojom ówczesnych piłsudczyków Witkiewicz utrzymywał, że "rozumność"
Europy przetrwała li tylko w kulturze prawosławia. Pomimo wielorakich
wpływów obcych w ciągu ostatniego tysiąclecia, podstawowa "słowiańskość"
polskiej kultury została zachowana i nawet trwający przez kilkaset
lat "potop" germański zakończył się, decyzją znanego słowianofila nazwiskiem
Soso Dżugaszwili, powrotem polskiej mowy (oraz kultury) nad Odrę i Nysę.
Około dziesięciu lat temu, dzięki "Solidarności", w Polsce runęły wszystkie
zapory chroniące nasz kraj przed "globalnym potopem", nadchodzącym tym razem
aż z drugiej strony Atlantyku. Istnieją uzasadnione obawy, że
tego "atlantyckiego potopu"

Polacy jako naród " a tym bardziej jako część Słowiańszczyzny " po prostu
nie przeżyją. Nazwa Polski (tak jak to było w przypadku Prus) być może na
mapach pozostanie, ale kojarzona z nazwą naszego kraju kultura zaniknie,
przyduszona przez importowaną, amerykańską "lumpenkulturę.". I tak
niewątpliwie się stanie, jeśli polskie władze nie zaczną, idąc za przykładem
chociażby Francji, stawiać na powrót jakichś ograniczeń przed "atlantyckim"
zalewem odmóżdżającej popkultury, oddziaływującej na ludność jak zwykłe
opium.
Na zachodzącą obecnie, zasadniczą transformację polskiego społeczeństwa
autor zwracał uwagę już kilka lat temu, w artykule "FRYMARK". Chodzi o to,
że kultura polska " jak zresztą i kultura wszystkich krajów słowiańskich "
była od początku bądź chłopska bądź szlachecka, związana z ziemią i jej
romantyką. Etos handlu (za wyjątkiem Wokulskiego) był jej praktycznie obcy.
I właśnie ten totalnie obcy "duszy słowiańskiej" etos wolności komercyjnych
zaszczepili nam w ostatnich latach rodzimi oraz importowani "misjonarze
kapitału". Zasadniczej przemianie uległa także kultura religijna naszego
kraju. Katolicyzm dotychczas kojarzył się z Rzymem i ze schristanizowaną
wersją rzymskiej cnoty virtus, czyli militarnej " względnie cywilnej "
odwagi. Natomiast ogłoszone w marcu br., przez hierarchię Watykanu,
przypomnienie wiernym o hebrajskich korzeniach naszej wiary, stanowi wyraźny
sygnał, że u progu trzeciego tysiąclecia ta ponadnarodowa instytucja wraca
do swych przedchrześcijańskich korzeni. Bez żadnej zatem przesady możemy
powiedzieć, że Polska, jak i inne kraje Europy, znalazły się dzisiaj w
uścisku Dwóch Ramion "Nowego Izraela" (jak nasz pontyfikat nazywa w swych
homiliach wymarzone przezeń globalne państwo). Z jednej strony, od zewnątrz
zostaliśmy objęci przez materialistyczną, totalnie skomercjalizowaną
cywilizację anglosaską, która już kilka wieków temu uległa samo-judaizacji.
Z drugiej zaś strony, od wewnątrz znaleźliśmy w duchownym uścisku "nowego
katolicyzmu", którego hierarchia też nagle zaczęła się odwoływać do swych
hebrajskich antenatów.
Z tej właśnie przyczyny niniejsze opracowanie poświęcone jest dociekaniom w
jaki sposób, ukryty w starożytnych Pismach Hebrajskich, kulturowy wirus
zwany meme, był w stanie doprowadzić do tumoro-podobnej transformacji
nowożytnych kultur, które " jak nasza Słowiańszczyzna " były do niedawna
dość harmonijnie zintegrowane zarówno z Przyrodą jak i z metafizyczną ludzką
cechą, określaną przez Greków jako Mądrość czyli Sophia.

Pamiętam, jeszcze z czasów mego pobytu w Stanach Zjednoczonych już blisko
trzydzieści lat temu, że sprzedawane w San Francisco, 20-to litrowe butle z
wodą pitną nosiły na swych etykietkach dumną informację "all natural
minerals electrostatically removed, selected minerals added " wszystkie
naturalne składniki mineralne elektrostatycznie usunięto, wybrane minerały
dodano. W rzeczy samej, jeśli patrzymy nieco szerzej, to cała cywilizacja
amerykańska postępuje " i to w skali planetarnej " w zgodzie z tą prostą
formułą "oczyszczenia i ulepszenia" wszystkich składników biosfery.
Wystarczy przypomnieć, że na ogromnym obszarze Stanów Zjednoczonych, nie
tylko miliony bizonów zostały zastąpione przez wysokomleczne krowy, oraz
dzikie prerie przekształcone w pola genetycznie ulepszonego zboża. W Ameryce
także, wszystkie ludy tubylcze zostały " dzięki technice " usunięte
i "genetycznie wybrana" ludność skolonizowała bez reszty ten kontynent. Jest
dobrze znanym, że taki "amerykański plan udomowienia i ulepszenia Ziemi"
został wzorowany na wydarzeniach opisanych w szczegółach w pierwszych
księgach Biblii: według tej podstawy duchowej naszej cywilizacji, ludy
tubylcze Ziemi Świętej zostały " dzięki pomocy prostego urządzenia
zwanego "skrzynią (arką) przymierza" " eksterminowane i "naród wybrany"
zawłaszczył pozostawione przez nie pastwiska, studnie oraz osiedla.
Współcześni ekologowie wskazują na Biblię jako na źródło najgorszych
ludobójstw, "zwierzętobójstw" oraz innych katastrof ekologicznych. Jedna z
tych katastrof, spowodowanych przez "naród wybrany", została opisana w
sposób pośredni w "Księdze Rodzaju". Chodzi tutaj o skutki działalności
niezwykle bogatego i płodnego (aż 12 potomków!) patriarchy Jakuba, który
posiadał stada owiec tak ogromne, że w momencie suszy jego nazbyt
eksploatowane tereny uległy nieodwracalnemu upustynnieniu.

Jak podaje Biblia, pod koniec swego pracowitego życia Jakub musiał
szukać "azylu ekonomicznego" w Egipcie.
"Braterska walka" między Jakubem a jego bliźniaczym bratem Ezawem " który, w
przeciwieństwie do Jakuba, był osobą bezinteresowną, fizycznie niezwykle
sprawną i całkowicie nieudomowioną " może służyć jako model dla nowoczesnej
walki między burżuazją i arystokracją. Ta walka rozegrała się między XVI a
XIX wiekiem i pierwsze kraje prawdziwie burżuazyjne " Niemcy, Anglia oraz
wielkie miasta Szwajcarii " były państwami protestanckimi, w których
czytelnictwo Biblii nie tylko było dozwolone, ale wręcz nakazane. Zaś w tej
starożytnej księdze rzeczywiście, chytry i chciwy Jakub jest
modelem "człowieka przez Boga wybranego", zaś szczery i popędliwy Ezaw z
definicji "przeklęty" przez Duchowego Autora ksiąg Starego Testamentu.
(Taka "boska informacja" jest całkowicie sprzeczna z ideałem Państwa
Platona, w którym to, równie starożytnym jak Biblia dziele, zajęcia
burżuazyjne " przedsiębiorcy oraz bankiera " zostały zarezerwowane dla
niezdolnych do służby wojskowej kalek.)
Fakt, że europejska (a później i amerykańska) burżuazja imituje komercyjne
zachowania się starożytnych Żydów dobrze zaobserwował, już w połowie XIX
wieku, francuski publicysta Maurice Joly. W jego eseju pod tytułem Dialog w
piekle między Makiawelem a Monteskiuszem (szerzej znanym tylko w formie
anonimowego, antysemickiego plagiatu), znajduje się znamienne, pominięte w
plagiacie zdanie: powstałe w wyniku rewolucji, zimne społeczeństwa handlowe,
upodobniły się do społeczeństwa żydowskiego, które stało się dla nich
modelem.

Pomimo tej zbieżności, aż do połowy wieku XX-go podobieństwo burżuazji,
zwłaszcza na Kontynencie europejskim, do biblijnego "narodu wybranego", nie
było kompletne. Dowodem na to było zjawisko silnego antysemityzmu
istniejącego w Europie przed II Wojną Światową. (Za wyjątkiem oczywiście
Anglii, w której już od czasów Franciszka Bacona, spora część społeczeństwa
identyfikuje się z jednym z zaginionych plemion mitycznego Izraela) Według
opinii mego ojca, źródło tego przedwojennego antysemityzmu tkwiło w fakcie,
że Żydzi odgrywali w społeczeństwie rolę komercyjnyc
Edytor zaawansowany
  • witomir 12.12.03, 20:46
    Według opinii mego ojca, źródło tego przedwojennego antysemityzmu tkwiło w
    fakcie, że Żydzi odgrywali w społeczeństwie rolę komercyjnych pośredników,
    która to rola zezwalała im na bogacenie się bez "uczciwego" wysiłku, tak
    wysoko cenionego przez faszyzującą podówczas burżuazję. Ten
    antysemityzm "prymitywny" rozwiał się w znacznym stopniu w ciągu ostatnich
    dekad. Społecznym, naprawdę "ponadnarodowym" ideałem stał się inwestor-
    spekulant, zdolny pomnożyć własną fortunę dwa, trzy lub nawet dwadzieścia razy
    w ciągu jednego roku, tak jak to zrobił sławny George Soros i jego
    wspólnicy "Społeczeństwa Otwartego na Grabież".

    Metody wzbogacenia się współczesnej "nowej burżuazji" " lub hiperburżuazji,
    jak ją niedawno nazwano w międzynarodowym miesięczniku "Le Monde
    diplomatique " są trywialne i dobrze znane już od czasów starożytnych.
    Wymieńmy je pokrótce. Po pierwsze, jest to otwarcie, krajów uprzednio żyjących
    w ustrojach na wpół autarkicznych, na lichwę bez ograniczeń (tak jak stało się
    to w Polsce 1 stycznia 1990 roku). Po drugie, jest to totalna prywatyzacja
    dóbr uprzednio uważanych za dobra narodowe. Po trzecie, jest to
    najzwyklejsze "pchanie" w ludność zarówno chemikalii jak i urządzeń
    technicznych o charakterze narkotyków. Po czwarte w końcu, jest to naukowa
    organizacja wielkich kryzysów giełdowych na całym świecie, co dla rekinów
    finansów stało się przedsięwzięciem niezwykle dochodowym.

    Wszystkie te metody bogacenia się, w nieodległej przeszłości były traktowane
    jako aspołeczne czy wręcz kryminalne, prowadzące do zbiednienia klasy
    pracującej i do wzbogacenia się, bez jakichkolwiek ograniczeń, klasy dealerów
    oraz spekulantów. Jednak w ciągu ostatnich dekad reakcje odpornościowe ciała
    społecznego przeciw takim zachowaniom bardzo osłabły i podział narodów
    europejskich na populacje "o dwóch szybkościach" jest obecnie nie
    kwestionowanym faktem. Co więcej, taka sytuacja jest uważana za pożądaną
    (i "sprawiedliwą") przez starotestamentowy model organizacji społecznej. A to
    oznacza, że pogłębiający się obecnie podział społeczeństw na "nowe kasty" może
    oczekiwać błogosławieństwa ze strony wszystkich wyznań inspirujących się
    Biblią przedchrześcijańską.

    Kształtująca się obecnie hiperburżuazja, w ponadnarodowym społeczeństwie
    globalnym zaczyna spełniać rolę podobną do tej, jaką w starożytnym Izraelu
    spełniała "ponadplemienna", kapłańska kasta Lewitów. Jedni jej
    przedstawiciele " jak baron Goldstein i jego Komitet Oświęcimski " zajmują się
    reaktywowaniem, uodporniającego Izrael na wszelką krytykę, kultu Całopalenia
    czyli holocaustu. Inni, jak wspomniany George Soros i jego Quantum Fund "
    przygotowywują kolejne projekty "nowoizraelskiego" rozboju. Aby móc się
    utrzymać przy władzy, ta rządząca dzisiaj nami kasta "alchemików finansów"
    winna nie tylko nie mieć żadnych skrupułów przy łupieniu "przeklętych przez
    Boga" państw oraz warstw społecznych. Winna ona także odwoływać się
    bezustannie do kilku, opisanych na kartach Starego Testamentu,
    socjotechnicznych sztuczek. Można w tym miejscu zapytać dlaczego w obecnych,
    hipermodernistycznych czasach, koncentrujemy naszą uwagę na receptach
    społecznych zachowanych w piśmie tak starożytnym jak Biblia. Jednak nie tylko
    budowa nowoczesnego państwa Izrael " będącego faktem geopolitycznym znacznej
    wagi " jest prostym wynikiem bezustannego czytelnictwa Pisma Świętego i to
    zarówno przez Żydów jak i anglosaskich protestantów. Także chociażby
    zbombardowanie przez Stany Zjednoczone (w sierpniu 1998) domniemanych baz
    terrorystów w Sudanie i w Afganistanie " jako odpowiedź na nieco wcześniejsze
    zbombardowanie, przez anonimowych terrorystów, ambasad amerykańskich w Kenii i
    Tanzanii " jest bardzo przejrzystym przykładem zastosowania
    starotestamentowego prawa "oko za oko". To prawo jest praktykowane dzisiaj
    przez supermocarstwo, które porzuciło już zupełnie swój "chrześcijański"
    kamuflaż.

    W tym geopolitycznym kontekście będzie pożytecznym przypomnienie kilku
    starożytnych praktyk oraz prostych podstępów, które to zabiegi zezwalają i
    dzisiaj na konsolidację Nowego Światowego Porządku, zdominowanego przez Stany
    Zjednoczone. (Religioznawcy określają to państwo jako "Trzeci Izrael"; "Drugim
    Izraelem" była dla nich Anglia wieku XIX-go, o której znany angielski pisarz
    John Berger napisał niedawno w Le Monde diplomatique, iż był to reżym "małych
    gangsterów".) Wymieńmy zatem te podstępne socjotechniki dzięki którym został
    zbudowany Pierwszy Izrael, rządzony " jak to przypominają napisane już dwa
    tysiące lat temu Ewangelie " przez teokratyczno-komercyjną "Jaskinię zbójców".

    a) Po pierwsze, jesteśmy świadkami kontynuacji lukratywnej praktyki "ukarania
    czcicieli Złotego Cielca". Najpierw, wzorując się na bracie Mojżesza,
    arcykapłanie Aaronie, nowocześni "guru" Społeczeństwa Otwartego budują przed
    ludnością fetysze szybkiego wzbogacenia się, konsumpcyjnej perwersji (także w
    domenie narkotyków "miękkich"), oraz nieograniczonych seksualnych wolności,
    symbolizowanych przez sławnego, starożytnego "Złotego Cielca". Potem, jak to
    uczynił Aaron wraz z Mojżeszem i ich rodzinnym klanem Lewitów, ciż sami "guru"
    z zapałem biorą udział w ukaraniu tych swych współobywateli, którzy dali się
    złapać " na gloryfikowane wcześniej przez tychże "guru" " wolności,
    przypominające skądinąd zwykłe ludzkie Grzechy Główne. W ten sposób właśnie,
    niedawno w Stanach Zjednoczonych, klasa superbogaczy, wykorzystując usługi
    ekonomistów ze sławnej "szkoły Chicago", złupiła bezlitośnie miejscową klasę
    średnią. Autor tamtejszych reform monetarnych, laureat Nagrody Nobla Milton
    Friedman stwierdził przy tej okazji, że nie współczuje bynajmniej tym, którzy
    zostali "naukowo obrabowani": w Biblii przecież pisze wyraźnie, że nie należy
    marzyć o swym wzbogaceniu... (Ofiarą innego, wykorzystującego ludzką skłonność
    do Grzechu Nieczystości kulturowego podstępu, stał się niedawno prezydent
    Clinton. W młodości uczestniczył on w uniwersyteckiej "rewolucji seksualnej",
    zaś obecnie, na jego nabytych w okresie "rewolucji" seksualnych nawykach
    pasożytuje " jak to maleńkie łonowe zwierzątko " purytański "ajatollach",
    nadprokurator Starr.)

    b) kolejną, starożytną metodą rządzenia, wykorzystującą ludzką skłonność do
    lenistwa poznawczego (też Grzech Główny!), był w Izraelu zwyczaj urim-tumim,
    czyli "światło i perfekcja" decyzji podejmowanych w na pozór ściśle losowy
    sposób. W tym celu Lewici nosili nawet w swych napierśnikach pałeczki do
    ciągnięcia losów, zwane urim-tumim.

    Jak podaje Biblia, za pomocą takich "sądów bożych" nie tylko wskazywano na
    sprawców przestępstw, ale i wybierano przywódców plemienia a nawet, w okresie
    schyłkowym Izraela, losowano kto, w zastępstwie Judasza, zostanie apostołem
    kultu Chrystusa. Jak sugeruje Platon w Państwie, dobrze wyszkoleni urzędnicy
    są w stanie manipulować rezultatami takich losowych "sądów bożych". W
    przypadku kapłanów Izraela było to szczególnie łatwe, ze względu chociażby na
    fakt, że podobnie jak Mojżesz, byli oni kształceni we wszystkich kuglarskich
    sztuczkach egipskich kapłanów-iluzjonistów.

    Ta starożytna, "kapłańska" metoda tłumaczenia wszystkich istotnych zjawisk
    przez "losowy przypadek" staje się coraz bardziej popularna na Zachodzie. Na
    giełdzie w Nowym Yorku symulowano nawet przez pewien czas "małpi wybór" akcji,
    by porównać statystyczną rozbieżność między zachowaniem się na giełdzie
    bezrozumnego zwierzęcia i rozumnych inwestorów. Jednak oscylacyjne ruchy
    giełdy nowojorskiej to tylko kamuflaż dla prawdziwych interesów jakie robi się
    na giełdach Wschodu.

    Niedawne zaś krachy tych giełd wskazują, iż nie są one dziełem przypadku, ale
    realizacją precyzyjnie przygotowanych planów.

    (Do których urzeczywistnienia służyło, między innymi, wymuszenie przez USA
    zniesienia państwowej kontroli giełdy w wielu byłych "azjatyckich tygrysach".)
  • witomir 12.12.03, 20:47
    Co więcej, za pomocą teorii gier hazardowych " czyli przez "światło i
    perfekcję" starożytnego urim-tumim " tłumaczy się obecnie całokształt
    ewolucyjnych procesów w biosferze. Dla każdej natomiast bardziej
    spostrzegawczej (a jednocześnie i umysłowo pracowitej) osoby jest ewidentnym,
    że upozorowane na naukowe, książki takie jak Przypadek i konieczność J.
    Monoda, czy Ślepy Zegarmistrz R. Dawkinsa, służą li tylko do kamuflażu " za
    pomocą teorii losowych mutacji " przyczyn masowych dzisiaj w krajach
    rozwiniętych, dziedzicznych upośledzeń poznawczych wywołanych nadużyciem,
    zmuszających do bezustannego siedzenia, odurzających umysł
    narkotyków "techno".

    c) Inną, wzorowaną na Biblii metodą kamuflażu dość odrażającej rzeczywistości,
    jest propaganda historii Holocaustu w służbie lichwiarskiej międzynarodówki.
    Jednoczesność hipertrofii tej propagandy, z całkowitym zniesieniem praw
    przeciw lichwie, nie jest przypadkowa. Przed II Wojną Światową to właśnie
    antysemityzm Kościoła zezwolił na ustanowienie dość restrykcyjnych praw
    przeciw lichwie (w Polsce określanej już na 10 procent w skali rocznej), która
    w owym czasie była kojarzona z działalnością Żydów. Dzisiejszy Kościół,
    przepraszając za swe nie tak dawne poparcie dla reżymów faszystowskich (z
    definicji bardzo antylichwiarskich) przeszedł na filosemityzm bądź nawet
    filojudaizm, a więc z definicji zaczął popierać użycie lichwy jako metody
    eksploatacji " czy nawet biologicznej eksterminacji " "przeklętych przez Boga"
    ludów Ziemi (V Mój. 15,6 i 23,21). W tej optyce, ofiary żydowskie II Wojny
    Światowej " od 1,5 miliona do 6 milionów, zależnie od oszacowań " stały
    się "barankami odkupicielskimi" zarówno naszej rodzimej, "narodowo-
    chrześcijańskiej" elity lichwiarzy NBP jak i ponadnarodowej finansjery.

    d) Podstawową sztuczką, ułatwiającą podbój Ziemi Obiecanej, był Dekalog
    przechowywany w sławnej, pod względem zastosowania trochę podobnej do
    dzisiejszych komputerów, "arce przymierza". Porównując zaś najbardziej znane
    nakazy tegoż Dekalogu (nie kradnij, nie zabijaj) z "dziełami bożymi" Mojżesza
    (okradzenie egipskich sąsiadów w momencie opuszczania przez Żydów Egiptu,
    wymordowanie Izraelitów odmawiających udziału w kulcie Kamiennych Tablic)
    można dojść do wniosku, że Dekalog służył " i służy " li tylko do kamuflażu
    jak najnikczemniejszych zachowań jego "czcicieli wargami". Post-modernistyczną
    wersją sztuczki z Dekalogiem jest Karta Praw Człowieka. Jej praktyczne
    zastosowania są bowiem takie same jak starożytnych Kamiennych Tablic. W
    Kosowie na przykład, amerykańscy Peace Workers podsycają nastroje
    separatystyczne, a albańska mafia narkotykowa w Niemczech (z konieczności
    uzależniona od tamtejszych służb specjalnych, a więc i CIA) dostarcza broni
    biednym, albańskim durniom, najwyraźniej wierzącym, że za pomocą tejże mafii i
    CIA zbudują Wielką Albanię. W tym samym czasie Kosowo nawiedzają kohorty
    amerykańskich senatorów i "obserwatorów" NATO by sprawdzić, czy sponsorowane
    przez nich albańskie rzezimieszki cieszą się pełnią Praw Człowieka. (Bo jeśli
    nie, to na Jugosławię polecą " oczywiście z misją pokojową " Cruise i inne
    Tomahawki.)
    Wszystkie wymienione powyżej, biblijno-modernistyczne sztuczki oraz pozoracje,
    świadczą o wyraźnej chęci zniekształcenia i zamazania obrazu rzeczywistości,
    li tylko w celu zdobycia i utrzymania się u władzy, dość ubogich pod względem
    umysłowym, "elit" Zachodu. Tę cechę, charakterystyczną dla "potomków Jakuba",
    bardzo dobrze dostrzegł Jezus, cytowany w Ewangelii św. Jana: Wy macie diabła
    za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą
    i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma.

    Dlaczego jednak Biblia, będąca w ponad 90 procentach produktem starożytnej,
    obłąkańczo wręcz chciwej kapłańskiej miernoty, cieszy się wciąż tak ogromnym
    powodzeniem? Z jednej strony warto przytoczyć jako odpowiedź antyczną opinię
    Platona, że to co jest popularne, to z definicji jest kryminalne.
    Z drugiej zaś strony, tych wszystkich natchnionych egzegetów Pisma Świętego,
    którzy uważają to starożytne vademecum zawodowych oszustów za "najmądrzejszą
    księgę świata", warto zacząć traktować jako rozsławionych przez
    Lenina "użytecznych idiotów". I to idiotów najzupełniej szczerze służących
    sprawie "uniformizacji oraz dewastacji" Ziemi, realizowanej przez rządzącą
    dzisiaj Zachodem, staro-nowotestamentową, specyficzną Solidarność Złoczyńców.
  • ignorant11 13.12.03, 00:10
    --
    Sława!


    Można wybrzydzać na amerykanizm.., ale to wlaśnie usańskie najbardziej
    stechinicyzowane i najbogatsze społeczeństwo jest jednocześnie najbardziej
    religijne, najbardziej konserwatywne ze wszystkich zachodnich...

    Wydaje się czasami, że właśnie USA mimo niestety postępów postępu jest
    najbardziej wolnym społeczeństwem...

    I to nie Europa, ale tylko i wyłącznie USA oparło się komunizmowi!

    Bez USA nie obalilibysmy komuny, może też nie byłoby Papieża Polaka.., bo o
    intrygach komunistycznych wokół Watykanu pisał Józef Mackiewicz.

    Dla nas zagrożonych nową hegemonią i neokomunizmem ŁE.., USA jawia się jako
    oaza wolności.

    Natomiast globalizm jest faktem, co więcej zawsze istniał handel światowy:
    jedwabny szlak, szlak bursztynowy, szlaki kliprów i galeonów.

    Natomiast autarkia jest wynalazkiem stosunkowo nowym i wynika z podziałów na
    agresywne bloki wojskowo-polityczne...

    Zresztą Słowiańszczyzna jest globalna.., bo Słowianie są na wszystkich
    kontynetach w ogromnej liczbie, choć pochodzą z Europy, to jednak panują nie
    tylko w połowie Europy, ale i w połowie Azji, co do której jest coraz więcej
    przesłanek iż ta słowiańska Azja kryje w sobie nieprzebrane bogactwa, które
    mogą przyćmić wszystko: i Kolodike i Alaskę i El Dorado...

    Słowiańską racją jest połączyć wszystkie grupy Słowian w międzynarodowym
    podziale pracy: ściągnąć słowiański kapitał z USA, wyprodukować w Polsce i
    sprzedać w Chinach lub Indiach.

    A zywność transgeniczna?

    Toż w cytowanym artykule było iż ekologiczny bizon ustapił transgenicznej
    krowie, jak u nas zamnieliśmy już dawno o ekoturze, czy jeszcze bardziej
    ekologicznym mamucie...

    Sprowadziliśmy do Europy obce indiańskie ziemniaki, pomidory, paprykę i
    kukurydzę.., a lasach rosną amerykańskie daglezje.

    Zaś na preriach obu ameryk brykają nasze konie, podobnie jak wielbłady w
    Australii...

    Mamy idyjskie kury i tureckie indyki, bez i tarak...

    A strusi przybywa, afrykańskich i australisjkich w naszych zagrodach.

    I chyba dobrze nam z tym..?

    Zatem niech zyje globalizm!

    I usańskie samoloty z polskimi silnikami pod słowiańskim niebiem...

    Pozdrawiam i zapraszam na:
    Forum Słowiańskie
    nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
    www.pajacyk.pl
    Ignorant
    +++
  • alex.4 13.12.03, 11:04
    a na marginesie... chrzest z zachodu. To oczywi ście wierutna bzdura. W chwili
    gdy przyjął chrzest Mieszko I chrześcijaństwo nie było podzielone na wschód i
    zachód. Ten podział zaistnniał później. Nie istotne było z skąd
    chrześcijanśtwpo przyszło (np. do Buyłgarii rónież zachodu), ale po któej
    stronie znalazło się w 1054. Aby było smiesznie to była chyba najbardziej
    dziwna scizma, zupełnie bez powodu. Między Bizancjum a Rzymem iskrzyło nie raz,
    ale często powody były duzo bardziej istotne niż wtedy.
    Pozdr

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.