Dodaj do ulubionych

Zez akomodacyjny u 7latka? Leczyć czy nie? I jak?

12.10.18, 19:42
Witajcie właśnie wróciliśmy od okulisty z kolejnymi zaleceniami i nowymi szkłami. Na początku roku 2017 zaobserwowano u syna zeza ukrytego. Zbadaliśmy go u ortoptyka i badanie potwierdziło, że faktycznie taki z zez jest (nadczynność m. prostego przyośrodkowego OL, na syniptoforze +13st). Syn nosił okulary + 0,5 jednak przy kolejnym badaniu u ortopotyka nie było poprawy, od okulisty dostał więc + 1. Większe wartości źle tolerował więc poszliśmy na kompromis i nosił + 0 75. Kilka dni temu miał kolejne badanie u ortoptyka, które ponownie nie wykazało poprawy, a wręcz pogorszenie, gdyż teraz ma zeza akomodacyjnego (wartości na synpotoforze +11st). Syn dostał okulary dwuogniskowe na górę + 0,75 na dół + 3,75. Dziecko ma w tym momencie niespełna 8 lat. Mam mieszane uczucia co do tego wszystkiego, gdyż leczenie trwa już prawie dwa lata, ciągle wizyty i badania u ortoptyka (prywatnie), w międzyczasie kilka wymiany szkieł, a zamiast poprawy ciągłe pogorszenie. Ponadto lekarz nie daje żadnej gwarancji na to, że dziecku kiedykolwiek wzrok się poprawi, nie mówiąc już o wyleczeniu. Oczywiście wiem że różnie bywa i cudów nie oczekuję ale mam wrażenie, że to całe leczenie do niczego nie prowadzi, bo jest coraz gorzej.
Trochę też przerażają mnie te duże wartości zaleconych teraz szkieł, bo lekarz sam powiedział że gdyby nie zez, wada jaką ma mój syn byłaby potraktowana jako fizjologiczna, czyli nie byłaby w ogóle leczona.
Syn niechętnie nosi okulary (ale nosi!), jedną parę zgubił, często narzeka na bóle głowy . Obawiam się że szkła dwuogniskowe będą znów nietrafione, i nie da sobie w nich rady ( często rezygnują z nich dorośli, a co dopiero dzieci). Ponadto okulista powiedział że nie można zrobić takich szkieł w dowolnym punkcie optycznym tylko muszą być one przygotowane specjalnie, a nie tak jak w przypadku dwuogniskowe dla osób starszych - nie rozumiem dlaczego.
Prawdę mówiąc jestem coraz bardziej do tego sceptycznie nastawiona. U synka jest to problem kosmetyczny, zaza nie widać przy normalnym funkcjonowaniu, dopiero przy czytaniu z bliska i to też widzi raczej tylko okulista, ja go nie widzę ( zeza wykryliśmy właściwie przypadkowo podczas jakiejś kontroli). Obawiam się że dziecko nie dość że z coraz większym zezem to skończy jeszcze z jakąś gigantyczną wadą wzroku :( I tak czy siak skończy się operacją.

Czy ktoś z was ma doświadczenia z zezem akomodocyjnym u dzieci? Czy da się go w ogóle wyleczyć? Czy w perspektywie tego że jest coraz gorzej i nie ma gwarancji że będzie lepiej leczenie ma w ogóle sens?
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.