Dodaj do ulubionych

podzielam opinie DZiuniora

15.02.05, 19:28
hej jestem na tym forum codziennie,ale dopiero dzis zdecydowalam sie
napisac.Podzielam opinie dziuniora z zezem jest trudno zyc .Mam 26 lat i
jestem teraz sama zgadnijcie dlaczego (zez) wiem ze juz nikogo nie spotkam bo
kto by chcial zezowata dziewczyne NIKT .Bylam z kims 4 lata w
zwiazku ,zostawil mnie dla innej co prawda 2 razy grubszej ale bez
zeza.TRudno bylo mi sie z tym pogodzic ,bo zrobilabym dla niego
wszystko,zawsze tak bylo on byl nr .1 a ja i moje potrzeby daleko w tyle.Coz
przebolalam to i przemyslalam ze to nie byla z jego strony milosc .I jak
chcial wrocic powiedzialam nie .POtrzebuje prawdziwej milosci .NIe ma dla
mnie nadzieji na operacje ,bylam w Krakowie WITKOWICACH I POWIEDZIALA MI
JAKAS LEKARKA JUZ NIe pamietam ktora ze ona zeza u mnie nie widzi ,i z
operacji nici.Jestem zalamana i tyle .CHyba tylko zasmiecilam to forum ,nie
gniewajcie sie za to .
Edytor zaawansowany
  • loginek100300 15.02.05, 21:53
    Leila, miło Cię powitać. To co piszesz jest straszne. Jak można mieć aż tak
    negatywne podejście... Boże, patrzysz i nie grzmisz... Niby dlaczego nie ma dla
    Ciebie ratunku? Jest! Spróbuj u innego lekarza, poświęć się troche, zainwestuj
    w bilet, czas i jedź gdzieś indziej. Nie będę Ci pisał, że nie kocha się
    kobiety za to że jest modelką itd. bo sam nie lubie jak mi ktoś tak za
    przeproszeniem {pieprzy}. Kiedyś rzuciła mnie dziewczyna, prawdopodobnie z
    takiego powodu, że jakaś koleżanka była uprzejma zauważyć moją wadę wzroku...
    Także doskonale Cie rozumiem. Ale nie pisz więcej takich smutków. Głowa do
    góry. Trafiłaś w 99,9% na złego lekarza. Daję sobie głowę obciąć, że Straba,
    Smutniutka i Ania wiedzą o zezie 100x więcej niż niejeden okulista. Napisz jaki
    masz kąt itp. Poza tym Twoje zakończenie posta w stylu "zaśmieciłam tylko
    forum" jest ewidentnie żałosne :) Ciesz się, że trafiłaś do nas. Wspomnisz
    kiedyś moje słowa, że było warto się odezwać. Pozdrawiam.


    PS: Dziewczyny do dzieła!
  • loginek100300 15.02.05, 21:55
    Może 100x to za dużo powiedziane, ale na pewno więcej. Przepraszam za to, że
    zaśmiecam.
  • smutniutka 16.02.05, 15:47
    loginek100300 napisał:

    > Może 100x to za dużo powiedziane, ale na pewno więcej. Przepraszam za to, że
    > zaśmiecam.

    No moze 100 razy nie :-)

    A jak ktos mi jeszcze raz napsize, ze zamieca forum, to sie zezlosze! Login -
    ciesze sie, ze zaczeles pisac! Dzieki Ci wielkie za to!
  • smutniutka 16.02.05, 15:50
    Poza tym podpisuje sie pod tym co napisal loginek100300 w 100% :-)
  • smutniutka 16.02.05, 15:43
    lelia - to dobrze, ze do nas zagladasz! <przytula> Pisz kiedy tylko bedzie
    potrzebowala!

    Po to między innymi powstało to forum - by wiedzieć, że to nie tylko my mamy
    taką wadę. Dla mnie to było kiedyś bardzo wiele, że okazało się, że wcale nie
    jestem taka "wyjątkowa" i ze osoby, ktore mają tą wadę, mają też podobne smutki
    z tego powodu.

    Ale NIE możesz pisać, ze wiesz ze nikogo nie spotkasz!!! MUSISZ uwierzyc, ze
    jesli facet patrzy tylko na piekne oczy, figure itp (bo tak samo przeszkoda
    moze byc zez jaki i otyłość) to on wlasnie nie zasluguguje na milosc. Nie na
    tym polega zwiazek z 2 osobą. Moj facet mowi mi, ze on nawet nie zauwazyl tego
    zeza, choc ja go widze za kazdym razem jak patrze na swoje zdjecia, jak patrze
    na siebie w lusterko. Jestem naprawdę zakompleskiona (nie tylko z powodu zeza)
    i nie wierzę w siebie i mysle, ze Ty tez, dlatego tak piszesz. Nie umiem
    poradzic sobie, by zmienic swoje nastawienie samej do siebie, dlatego tez nie
    umiem CI pomoc z tej strony. Ale jesli chcesz mozemy pisac nie tylko na forum,
    nie tylko o zezie.

    I tak jak pisal Longin - to, ze tak Ci powiedzial jeden lekarz, to nie znaczy,
    ze tak rzeczywiscie jest! Wierz mi, ze wiele osob spotkalo sie z taka opinia,
    ze lekarz im powiedzial, ze dla doroslych nie ma absolutnie szanse na choc mala
    poprawe. Owszem u dzieci sa najlepsze rezultaty w leczeniu, miedzy innymi
    dlatego, ze jeszcze nie wyksztalciolo sie u nich niedowidzenie. Ale u nas jest
    szansa chociaz na poprawe kosmetyczna! Czekam na relacje z wizyty u innego
    lekarza :-) Sciskam!

    S.
  • lelia 16.02.05, 19:06
    DZiekuje za dodanie mi otuchy ,bylam tez w zeszlym roku w Korwicie w CHorzowie
    i u Giertych w Katowicach ale tez mi nie chcieli pomoc .Sprubuje jeszcze raz w
    Krakowie zobacze moze akurat .Przeciez nie wyjade zagranice sie operowac nie
    stac mnie na to .W kazdym razie dzieki za slowa otuchy .Smutniutka a czy ty
    mialas operacje zeza bo wiem ze planowalas napisz prosze .
  • smutniutka 16.02.05, 20:10
    lelia :-)

    ciesze sie, ze piszesz znowu :-) mozesz sie rozpisywac do woli :-)
    Ale nikt nie mowi o wyjezdzie za granice. JA nawet sie nie orientuje jak tam
    lecza i gdzie. Poza tym koszty...
    Mialam miec operację, ale z niej jak na razie zrezygnowalam. Jakos nie jestem
    do niej przekonana do konca. Zastanawiam sie nad leczeneim w Szczecinie...
  • straba 16.02.05, 20:23
    lelia napisz koniecznie kto cię tak zbył w Krakowie? Az się wierzyć nie chce,
    bo są raczej dobrą placówką! Dr Wójcik z Witkowic przyjmuje też prywatnie w
    Krakowie. Faktycznie za kase są bardziej otwarci i mają więcej czasu dla
    pacjenta. Przykre to ale takie są polskie realia.
    Jesli możesz to napisz dlaczego nie chcieli ci pomóc?

    I głowa do góry.
    Sprawy sercowe pomalutku się ułożą. Nic na siłę. Daj czas "Amorowi" na
    działanie.
    Pozdrawiam
    Straba
  • lelia 17.02.05, 16:40
    Bylam w Krakowie u jakiejs lekarki kurcze nie pamietam nazwiska w kazdym razie
    przyjmuje niedaleko dworca pkp .Bylam prywatnie ,moze wiesz ktora to .W kazdym
    razie nic mi nie zbadala bo nie miala tam zadnej aparatury do badania zeza .Ale
    sprobuje latem u Wojcik moze ona pomoze .w KAZDYM RAZIE DZIEKI ZA
    ZAINTERESOWANIE MOJA SKROMNA OSOBA .Chcialabym zebysmy byli na tym fora grupa
    przyjaciol ,opisywali swoje radosci i smutki no i spotkali kiedys ,bardzo bym
    sie cieszyla jak by sie to udalo.pozdrawiam serdecznie Lelia
  • smutniutka 17.02.05, 19:22
    Leila, kochana!
    W takim razie skoro dokro z Krakowa powiedziala, ze nie mozesz miec operacji,
    bez zadnych badan, to n 99.9% sie mylila.

    > Chcialabym zebysmy byli na tym fora grupa
    > przyjaciol ,opisywali swoje radosci i smutki no i spotkali kiedys ,bardzo bym
    > sie cieszyla jak by sie to udalo

    Tezbym chciala i mysle ze jest to mozliwe, bo rozumiemy sie w swoich problemach
    z zezem bardzo dobrze.

    Serdecznosci,

    S.
  • straba 19.02.05, 14:45
    cześć.

    lelia nie masz za co dziękować.Jesteśmy wlasnie po to aby się wzajemnie
    wspierać i sobie pomagać.

    Koło dworca pkp to mogłaś być u dr Filipowicz, na ul Lubicz. Ja raz u niej
    dobierałam soczewki z których notabene nic nie wyszło,
    faktycznie gabinet bylejaki, a lekarka raczej nie wykazała się chęcia pomocy,
    bo mogła przecież "zaprosić" cię na badania do Witkowic?!
    Wójcikowa natomiast ma gab. na ul Lea 19/1 tel:633-00-41 Może ona będzie mniej
    humorzasta.

    Teraz raczej własnie jest taki głupia moda dostawania się do szpitala przez
    prywatne gabinety lekarskie.

    Trzymaj sie cieplutko.
    straba
  • kiciak777 02.04.05, 19:55
    koffani jesteście ;*
  • smutniutka 22.02.05, 23:22
    Leila - jak tam Twoje samopoczucie? Pozdorowienia!


    --
    Forum ZEZisko zaprasza
  • kiciak777 02.04.05, 19:53
    hello
    jak masz czas i ochotę napisz do mnie kotkak777@o2.pl
  • joasia743 13.05.05, 15:57
    Cześć
    Ja też byłam u jednej lekarki z nadzieją że mi pomoże a ona tylko
    zapytała "pani ma zeza...jakiego, zbieżnego czy rozbieżnego ?". Poczułam się
    jak idiotka choć to chyba ona ją z siebie zrobiła. Potem poszłam jeszcze do
    innego okulisty, dał mi kontakt do lekarki, która kwalifikuje zeza do operacji.
    Nie wiem co ona mi powie... boję się, że też odbierze mi nadzieję, tym
    bardziej,że ona zajmuje się głównie dziećmi. Nie umiem żyć z tym zezem a
    jednocześnie nie potrafię go polubić, pozbyć się go. Tym bardziej jest to
    trudne jeśli nie ma się wsparcia, moi bliscy uważają ,że szukam przysłowiowej
    dziury w całym, że wada jest mało widoczna, że ludzie mają większe mankamenty,
    ułomności i żyją. Wiem, że tak jest ale mała to dla mnie pociecha. To mnie
    niszczy od środka i odbiera (a raczej już odebrało)chęci do życia. Nie mam już
    siły na nic, do pracy chodzę bo muszę choć nie wiem jak długo dam jeszcze radę.
    Przepraszam za ten pesymizm i smutek ale tak właśnie się czuję.
  • aneczka42111 13.05.05, 19:30
    Joasiu,

    Rzeczywiście troszkę pesymistycznie ujęłaś swoją sytaucję,ale naprawdę
    wierzę,że nie jest to wszystko takie proste, jak czasami może sie ludziom z
    zewnątrz wydawać.Ja także zdecydowałam się na zabiegi wbrew rodzicom(czekałam
    aż będę miała 18lat niestety),ale teraz nawet oni chyba dostrzegli,że to
    wszystko było naprawde potrzebne.Na szczęście znazłam świetną Panią Doktor,
    która nie tylko ma duże doświadczenie w operowaniu zezów, lecz także jest po
    prostu bardzo miłą i pogodną kobietą przyjaźnie nastawioną do pacjentów.
    Trzymam kciuki za Ciebie i nie poddawaj się mimo wszystko!

    Buziaki

    Ania
  • smutniutka 14.05.05, 12:24
    Czesc Joasiu!

    No niestety lekarzy z powolania jest niewielu, dlatego prawie wszyscy na forum
    spotkali się z takimi co takiego powolania nie mają :(
    Ciesze sie, ze zapisalas sie do poleconego specjalisty :) TO już naprawdę duży
    krok :) BEde trzymac mocniutko kciuki!

    Nie masz co przepraszac za pesymizm i smutek. My go doskonale rozumiemy. Mysle
    ze wiekszosc forumowiczow przechodzila takie emocje zwiazane z zezem jak Ty. Po
    to wlasnie jest forum, by dzielic sie naszymi odczuciami i znalezc zrozumienie.

    Na swoim przykladzie powiem Ci, ze jeszcze pare miesiecy temu rowniez
    przechodzilam takie chwile - zwalałam wszystkie niepowodzenia, smutki wlasnie
    na zeza. Ale tak nie można, bo to nie do końca jest tak. Niektórzy moze sobie
    pomyślą, ze skoro zmieniłam swoje mysli na temat zezea to znaczy ze go
    polubiłam. Nie! Nie cierpię go madal. Ale nie pozwolę, by ten zez zmarnował mi
    życie i wpędził mnie w depresję.
    Jeszcze z 3 lata temu wogóle jakoś nie myślałam o zezie, o tym, że on mi
    przeszkadza i było oki. Gdy zaczęłam ciągle myśleć, ze mam zeza, ze to
    wszystkie nieprzyjemne rzeczy w moim życiu są przez niego, zaczal mnie wlasnie
    niszczyc od srodka. A teraz - też o nim myślę, ale staram sie w pewnym sensie z
    nim pogodzić, na wypadek gdyby leczenie, kótre za niedługo planuję podjąc, nie
    dało rezultatow...Troche zakrecilam ta swoja wypowiedz.

    Sciskaaam Cie bardzo mocno i pisz kiedy tylko masz ochotę. Trzymaj sie!

    S.
  • joasia743 14.05.05, 22:09
    Dzięki dziewczyny za odzew, w ogóle cieszę się że tu trafiłam. U lekarki mam
    wizytę z końcem maja. Nie wiem jak to będzie, boję się że to będzie kolejna,
    która powie, że nic z tego. Rok temu też byłam u okulisty, ten zalecił korektę
    okularową i stwierdził, że nie mam mowy o żadnym zabiegu, że kąt zeza jest mały
    i że mogą mi tylko zrobić gorzej. Ciągle o tym myślę, źle mi z tą wadą a
    jednocześnie boję się, że jak tak będą mówić "nie" to w końcu zrezygnuję i
    pozostanę w tej beznadziejności. Nie wiem, może Wy macie większą wiedzę w tej
    materii, miałyście już zabiegi, czy wg Was można coś pogorszyć. Nie chcę
    zachowywać się jak małe, upatre dziecko tym bardziej, że nim nie jestem ale
    sama już nie wiem co o tym myśleć. Ten zez mnie dręczy i przeszkadza w wielu
    sferach życia ale gdyby po zabiegu miało być jeszcze gorzej to tego bym już
    chyba nie zniosła.
  • aneczka42111 14.05.05, 23:33
    Joasiu,

    Mały kąt zeza wymaga od lekarza większego wysiłku i jest to większe
    obciążenie dla niego podczas zabiegu - jednak w moim przypadku nie było mowy o
    tym, ze skoro kąt nie jest duży to zabiegu nie robimy!

    Pozdrawiam ciepluteńko i zaciskam kciuki w dalszym ciągu:)))

    Ania

  • joasia743 15.05.05, 18:17
    Aniu!
    Gdybyś zechciała napisać mi jaki kąt zeza był u Ciebie przed zabiegiem a jak to
    wygląda teraz, byłabym bardzo wdzięczna :). Jestem ciekawa jak się czujesz po
    operacji , jak jest z komfortem widzenia, z koordynacją oczu i czy w końcu są
    one już prosto ustawione. Chciałabym cokolwiek wiedzieć, może dzięki temu będę
    troszkę mądrzejsza w rozmowie z lekarką, do której się wybieram i nie dam jej
    się łatwo spławić. Z góry dziękuję :)

    Wydrukowałam dziś kotki i ćwiczyłam z nimi ale niestety po środku widzę tylko
    obraz kotka z prawej ręki, co to wróży?

    Pozdrawiam i do usłyszenia.
  • aneczka42111 15.05.05, 21:23
    Joasiu,


    Jak już wiadomo jestem po 4 zabiegach:)Czuję się bardzo dobrze, szykuję
    się do zmiany szkieł na odrobinkę słabsze(0 i -1D)i generalnie wszuystko jest w
    porządku. Mam świadomość,że zez może powrócić tak jak to miało miejsce przed
    ostatnim zabiegiem(w marcu tego roku),ale staram się być dobrej myśli;Jesli
    jednak coś będzie nie tak wiem,że będzie kolejny zabieg(tym razem na mięśniu
    bocznym oczka lewego).
    Co do rozmowy z lekarzem to zadawaj pytania po to, żebyś był spokojna i
    przekonana o słuszności, tego co będzie się w toku leczenia działo.
    Mnie także ćwiczenia z kotkiem nie wychodzą ponieważ nie mam obuoczności
    ani fuzji:( Ale nie przejmuję się tym zbytnio.Tak już widocznie musi być...

    buziaki!

    Ania
  • joasia743 16.05.05, 18:15
    Aniu :)
    Naprawdę podziwiam Twoją determinację, upór i odwagę w walce z tą okropną
    przypadłością...tak odwagę bo niewątpliwie jest ona potrzebna. Każda operacja
    to przecież ogromny stres i ryzyko, że coś może pójść nie tak. Mam nadzieję, że
    twoja walka, cały ten trud zostanie wreszcie uwieńczony sukcesem. Życzę tego z
    całego serca.
    Do usłyszenia.
  • aneczka42111 16.05.05, 18:26
    Joasiu Kochana,

    Bardzo mi miło usłyszeć to od Ciebie:) Dziękuję!

    Chciałabym jedynie powiedzieć Tobie, jak i pewni innym osobom
    odwiedzającym forum, że naprawdę w dzisiejszych warunkach taki zabieg, o jakim
    tu mówimy, NIE JEST NICZYM STRASZNYM. Żadnego wielkiego stresu nie przeżywałam,
    choć byłam świadoma, że ryzyko istnieje ( takie,że zez może wrócić).

    Mam nadzieję Joasiu,że to, czego mi życzysz kiedyś się spełni, choć
    pewnie jeszcze będę musiała troszkę o to "powalczyć":)

    Buźki!

    Ania

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka