Dodaj do ulubionych

Lord Byron

17.07.03, 22:06
(a byl kulawy) zostal zapytany przez kobiete ktora miala zeza: No i jak
IDZIE? a on na to: jak pani WIDZIZ...

Czy znalyscie ten zart?

Zez moze byc bardzo atrakcyjny - zalezy jakiego jest rodzaju. Mnie np
zupelnie nie przeszkadza. Cz w waszym przypadku jest to uleczalne przez
operacje?
Edytor zaawansowany
  • 19.07.03, 02:07
    corn_flake napisał:

    > Zez moze byc bardzo atrakcyjny - zalezy jakiego jest rodzaju. Mnie np
    > zupelnie nie przeszkadza.

    O wulwa! Ja się po prostu boję zeza, na widok takiego ustawienia oczu robi mi
    się słabo. Nie wiem dlaczego, może jakiś nieuświadomiony uraz z dzieciństwa?
    Tak w ogóle mam astygmatyzm i jestem krótkowidzem -5,5 dioptrii więc noszę
    okulary od 9 r. ż.
    Ale skoro uważasz, że zez może być atrakcyjny - napisz dlaczego. Twoja
    wypowiedź mnie zaszokowała i... zaintrygowała.
    Pozdrawiam i zapraszam na forum "Kontrowersyjne poglądy":
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12224
    :)
  • 20.07.03, 13:28
    Corn flake, dzięki za odzew.
    Szkoda, że nie wszyscy są tak tolerancyjni jak ty.

    Pozdrawiam.
  • 22.07.03, 01:03
    mialem raz dziewczyne ktora miala zeza. Bylo nam razem bardzo fajnie chciaz
    kazdy mi doradzal: a bo zezowata, a bo zaznaczona przez Boga... itd.
    Powiedzialem im ch. was to obchodzi jak mnie to odpowiada. Oj, odpowiadalo
    mi... Nie bardzo widze w czym problem, ten facio ktory sie boi zeza to moze i
    normalna sprawa. W dawnych czasach zez uwazany byl za dae mistycyzmu,
    posiadania sztuk tajemnych itd i moze stad ten strach/obawa sie wywodzi.
    Oczywiscie, zeby zezik byl atrakcyjny, porzadana jest lekka rozwiazlosc w
    zachowaniu u kobiety, jezeli wiesz co mam na mysli... te dwa ida w parze, nomen
    omen...
  • 22.07.03, 09:47
    Corn_flake,
    oj jakby było miło na tym świecie, gdyby więcej ludzi miało takie podejście jak
    Ty, do osób, które mają zeza...
    Ja już wielokrotnie spotkałam się z uwagami typu: "a gdzie się tak
    rozglądasz?", "a co widzisz tam z boku?", "Ty się wogóle na mnie patrzysz?".
    Nie jest to przyjemne. Zresztą podane przec Ciebie przykłady, co do byłej
    dziewczyny, też świadzą o nietolerancji. Może rzeczywiście wywodzi się takie
    zachowanie z wieków ubiegłych, ale myślę też, że o tym problemie praktycznie
    się nie mówi :-(
    Przyznam, że mi zez bardzo utrudnia kontakty między ludzkie. Jestem chyba przez
    to raczej taką szarą myszką, szczególnie w nowym towarzystwie.
    To niechodzi tylko o chłopaka/ dziewczynę osoby zezowatej - ja mam chłopaka i
    on uważa, że mu to absolutnie nie przyszkadza.
    Z podrowieniami,
    Smutniutka
  • 22.07.03, 19:53
    corn_flake napisał:

    > W dawnych czasach zez uwazany byl za dae mistycyzmu,
    > posiadania sztuk tajemnych itd i moze stad ten strach/obawa sie wywodzi.
    > Oczywiscie, zeby zezik byl atrakcyjny, porzadana jest lekka rozwiazlosc w
    > zachowaniu u kobiety, jezeli wiesz co mam na mysli... te dwa ida w parze,
    nomen omen..
    >

    No tak.
    Indianie też uważali, że zezowaci to ludzie szlachetnie urodzeni!!!!
    Aczkolwiek osobiście uważam że można być atrakcyjnym i "rozwiązłym" bez
    dodatkowego uroku.
    Jesteś chyba pierwszym facetem, który twierdzi, że mu zezik nie przeszkadza.
    Boże-jak miło to usłyszeć.

    PS. Pozdrowienia dla Ciebie i byłej dziewczyny.
    Strabcia.


  • 23.07.03, 14:38
    dziewczy nie ma i dawno nie bylo ale pozdrowienia przyjmuje jak ze ich nigdy za
    wile. Szczegolnie ze pochodza od panny naznaczonej przez boga a wiec sa
    specjalne!

    To ze ludzie komentuja to mozna skomentowac odpowiedzia prawdziw: przepraszam
    ale ja mam zeza i tak to wyglada dla osoby ktora mnie nie zna. To powinno
    wyjasnic przecietnej osobie ktora sie z tym przypadkiem nie zetknela. Zez jest
    bardzo pomocny w zawodzie wymagajacym dokladnej obserwacji czlowieka jak
    odpowiada na precyzyjne pytania, np w policji czy w wywiadzie. Taki delikwent
    nie wie czy juz sie go zlapalo na klamstwie czy jeszcze nie. Z drugiej strony
    osoba z zezem bedaca przesluchiwana moze sobie nalgac do woli co chce bo
    wszystkie reguly o oczach i ich zwiazku z mowiniem prawdy mozna o d. rozbic!!!
    Fajne jestescie obie i mi sie na odleglosc podobacie.
  • 24.07.03, 21:33
    Corn flake!

    Ludzie maja większe Boże stygmaty niż my. Żyjemy i funkcjonujemy
    normalnie.Uczymy się,pracujemy.
    Jedynie gdzieś w podświadomości tkwi żal do..... Bozi? Za jej wole jaką miała
    względem nas?!

    Dzięki za ciepłe słowa.
    Straba
  • 24.07.03, 22:10
    Corn_flake!

    dzięki tym Twoim stwierdzeniom jakoś mi tak lepiej. Jakieś to dla mnie słowa
    pocieszenia :-) Choć z drugiej strony, myślę sobie, że Twój optymizm jest duży,
    ale sam zeza nie mialeś i patrzysz na ten problem z innej pespektywy. Ale
    naprawdę jakby takich ludzi było więcej, to cżłowiek nie byłby taki
    zakompleksiony. Ale i tak się cieszę, że znalazł się choć jeden taki
    cżłowieczek na tym okrutnym świecie ;-)
    Serdeczniusie pozdrowionka,

    Smutniutka
  • 30.07.03, 17:04
    Witaj!
    Mam dokladnie ten sam problem co Ty: moj to zez rozbiezny naprzemienny (zaspol
    V), operowany w dziecinstwie bez skutku.
    Niektorzy mowia, ze po jakims czasie nie widac, ale ja boje sie na kogos nowo
    poznanego patrzec. Probowalam to ukryc - patrzac z boku, z gory, nic z tego: i
    tak w koncu uslysze delikatne: bo ty masz cos z oczami, tak?
    Tak. I nic na to nie poradze.
    Chociaz moj chlopak mowi, ze mu sie to podoba - a co ma mowic? Przeciez wie, ze
    mi z tego powodu straszliwie przykro.

    Mam kolezanke, ktora taka wade zoperowala, poza lekkim zaczerwienieniem oczu
    nic nie widac. Jedynie obuocznosc widzenia jej nie powrocila (ja jej nie mam).
    Mam namiar na lekarke, ktora ja operowala, sluze jesli bylabys zainteresowana.
    Ja sama nie moge sobie pozwolic na wylaczenie z zycia na tak dlugi czas. A tak
    naprawde, to sie tego boje.
    Sciskam Cie mocno, i pozdrawiam serdecznie :-)

    B.
  • 30.07.03, 17:50
    Hej chica33,

    doskonale Cię rozumiem. Wiesz, jak zakładałam swój pierwszy wątek w sprawie
    zeza na forum zdrowie, to myslalam, ze to ja jestem tylko taka biedna. Przyznam
    szczerze, ze wiedzac, ze takich osob jest wiecej, jakos mi lzej - moze dlatego,
    ze wiem, ze mnie NAPRAWDE ktos rozumie, bo zna problem z autopsji.
    Mój chłopak, też uważa, że mu to ani trochę nie przeszkjadza. Ale może masz
    rację, nasi faceci po prostu chcą nam chociaż tymi słowami pomóc. Mój nawet
    mówi, że to on bedzie moimi oczkami (ma bardzo dobry wzrok). Ale ja sama bym
    chciała tak widzieć jak on... Mam takie największe marzenie... Choc, wiem, z
    enigdy w 100% sie nie spelni...
    Ja o operację bede sie starac, bo to wstretne zezisko naprawde przeszkadza mi w
    funkcjonowaniu, komunikowaniu sie z innymi. Tak bardzo bym chciala patrzec
    ludziom prosto w oczy! Bardzo żaluję, ze nikt mi nie pomogl w dziecinstwie...
    Bylabym Ci bardoz wdzeczna za te namiary. Ewentualny kontakt do samej
    kolezanki? Moj adres to moniquee@go2.pl
    Ja rowneiz sciskam, caluje i pozdrawiam!

    Smutniutka
  • 30.07.03, 18:05
    wlasnie sobie przypomnialem ze jedno oko mi troche ucieka, wg znajomych ale to
    byli zlosliwi z innych powodow. Chyba sie tego nabawilem jak zezowalem do
    dziennika nauczyciela...

    Jezeli chodzi o chlopakow co mysla, to jako chlopak moge wam powiedziec ze
    jedyna sprawa jaka sie dla nas liczy od wieku 12 lat do 80+ to seks z wami a
    reszta to naprawde nie ma znaczenia. Jak to jest i duzo to mozecie nawet latac
    z siekiera po tlumie i nic nam to nie przeszkadza- najlepiej nago.
    Wazne jest zeby osoba z zezem byla pogodna, czysta i wszystko dopiete bo jak
    cos nie tak to zaraz ludzie mysla: o, ta zezowata. A ludzmi nie ma sie co
    przejmowac bo sa dosyc tragiczni przynajmniej wiekszosc z nich i nie musza
    nawet byc zezowaci. Po prostu sa zlosliwi i lubia wchodzic do gory po drugiej
    osobie nazywajac to konkurencja a przeciez naprawde nie ma o co walczyc jak sie
    czyta w wiadomosciach ze taki Zywiec zapil i walnal w drzewo czy ze Jagiello
    przestal byc poslem w trybie naglym i wybiera sie na panstwowe wakacje. Ja juz
    wolalbym byc zezowatym i miec normalne postrzeganie swiata niz byc jakas zapita
    swinia owinieta wokol przydroznego drzewa w Psiej Wolce w trybie przyspieszonym.
  • 31.07.03, 10:31
    Corn_flake,
    naprawde Cie lubie za to, co napisales. Naprawde.
    W jednym masz ewidentna racje, z czego do tej pory nie zdawalam sobie sprawy:
    wszystko musi byc dopiete :-).
    DZIEKI!

    Smutniutka,
    Ja tez myslalam, ze tylko ja mam taki "dar od Boga", bo nie znam nikogo z
    zezem...
    Wysle Ci zaraz na priva informacje o lekarzu. Z kolezanka niestety kontakt
    stracilam dawno, nie pamietam nawet, jak miala na nazwisko.. zreszta sama
    dowiedzialam sie o tym, ze miala operacje w typowy sposob: kolezanka w pracy
    spojrzala na mnie i powiedziala: "wiesz, widze ze masz powazny problem, Aneta
    miala operacje na oczy, i teraz (uwaga) juz jest normalna. Po co masz sie
    meczyc do konca zycia, zoperuj sobie oczy i bedzie po sprawie". Chciala dobrze,
    ale wieczorem przeryczalam ze 2 godziny.
    pozdrowionka,
    b.
  • 31.07.03, 21:52
    Chica33,

    dzieki za list. Zaraz odpiszę :-)
    Dlatego wlasnie, ze okazalo sie, ze nie jestem sama i znalazłam Strabcię i
    widziałyśmy, że wczele nie jestesmy same - postanowilysmy zalożyć to forum.
    Jednak z dnia na dzien, kiedy prawie nikt sie nie odzywał, myslałam sobie, ze
    moze jednak niepotrzebne to forum... Eh.. głupia byłam ;-) Ale ujawniła się
    kolejna duszyczka i jest nas więcej :-)))
    I jak tu się nie dziwić, ze zeziskoutrudnia kontakty skoro ludzie tak mowia.
    Jak ja tego nienawidzę! Mysle, ze to daltego, ze za malo się o zezisku mówi. A
    to naprawdę jest problem. Kiedyś ze Strabusią stwierdziłąyśmy, że to pewna
    niepełnosprawność...
    Całuski,

    Smutniutka
  • 31.07.03, 22:04
    Corn_flake! :-)

    > Wazne jest zeby osoba z zezem byla pogodna

    no z tym naprawdę jest trudnym by być pogodnym :-( Bo to zezisko, a raczrej
    reakcje ludzi, czasem tak potrafi dobić :-( Że tylko ryczeć w poduszkę...

    > wszystko dopiete bo jak cos nie tak to zaraz ludzie mysla: o, ta zezowata.

    No własnie, stwierdzenie "O, ta zezowata" (i mnóóóóóóstwo innych) okropnie
    niemiłe. I trudno podchodzić do niego z optymizmem. Ale masz rację - ludzie są
    złośliwi i zazdrości i potrafią swoimi stwierdzeniami popsuć człowiekowi humor
    i nastroj niezależnie od tego czy ma zeza czy nie. Najważniejsze by nauczyć się
    nie być tak wrazlowym na te teksty i pokazac ludziom, że niezależnie od
    wszystkiego i tak jest się super, i taki jakiś defekt nie może stanąć na
    przeszkodzie.

    Z cieplusimi pozdrowieniami,

    Smutniutka
  • 31.07.03, 20:35
    Chica 33

    Pozdrawiam!
    Ciesze sie że dotarłas do naszego forum.
    Jak najbardziej rozumiem twoja sytuacje bo własny ogródek bogaty w
    doświadczenia. Mi rodzice i owszem pomogli tylko zez nie chciał szukać innego
    właściciela.
    Myśle że nie masz się czego bać, tylko walczyć o w miare najlepsze ustawienie
    tych oczek. TO DAJE PSYCHICZNY SPOKÓJ. Nie czujesz się i nie wyglądasz jak
    cyklop. Z całego serca namawiam. Nie są to operacje na długi czas wyłączające z
    żyia. Można nawet pracować, byle nie w kamieniołomie.
    Naprawde nie jest żle!!!

    Chica odwagi i do dzieła tak jak Smutniutka.

  • 31.07.03, 21:56
    Chica 33,

    ja oczywiście też się bardzo cieszę, że odnalazłaś nasze forum :-) I że się
    komuś one w końcu na coś przyda! :-)
    Tak, popieram Strabcię, nie poddawaj się - WALCZ z wstrętnym zeziskiem. Ty
    muszisz wygrać! A przynajmniej nie dać mu się poodporządkować w 100%!!!
    Słuchaj Strabusi, bo ona miała już kilka operacji i wie doskonale jak do z nimi
    jest.
    Ja sie zbieram od kwetnia. Wiem, że to długo ;-( Głupiutka jestem, bo powinnam
    to już dawno załatwić. Ale moze zaczniemy razem?? Bedzie nam obu łatwiej?
    Śle serdeczniusie pozdrowionka,

    Smutniutka
  • 01.08.03, 17:26
    razem latwiej. Ja sobie zrobilem operacje oczu razem z kolego. Mnie wyszlo
    dobrze a jemu nie. Teraz jest zly na mnie chociaz to on zaczal...

    Czasem to mi sie wydaje ze lepiej byc w zyciu inwalida, uposledzonym tak czy
    inaczej a to bo parkingin maja, ulgi, z pracy nie wyrzucaja, nikt na takiego
    zlego slowa nie powie i nie da powiedziec, byle nie smierdzial za duzo...

    A ja zdrowy, przystojny, wszystko mam co trzeba i mozna chciec i kazda menda
    sie do mnie O WSZYSTKO przychrzania. To juz nie jest nawet smutne, denerwujace
    (jezetem juz poz tym) a leto jest SMIESZNE! Zycia sporo zostalo i mysle ze
    ciagle sie z tego smiejac odpadnie mi szczeka z tego smiechu... Ludzkosc jest
    dosyc plaska, przerazjaco glupi, samodestruktywna i wie lepiej.

    Do tego kradna, morduja i modla sie aby w poniedzialek zaczac to samo od nowa.

    Czym wy sie dziewczyny przejmujecie? Czy chcecie byc akceptowane przez takich
    lewusow jak sa wokol was, obojetnie czy sie was czepiaja czy nie? Wiecej
    odpornosci na to barachlo dookola ktore ma manie wielkosci i oczywiscie wie
    lepiej! Acha, jak ktoras chce plakac w poduszke to najlepiej w moja...
  • 02.08.03, 16:45
    Corn flake!

    Wiesz co tak realnie myśląc to masz racje.
    Musimy nauczyć się wybierać mądrych ludzi z tłumu kpiarzy i naśmiewaczy. Nie
    jest to łatwe. Ale faktycznie trzeba lekceważyć perfidnie toksyczne
    otoczenie.Unikać złych ludzi. Otaczać się dobrem, radością, spokojem.Zbudować
    na nowo swój świat. Myśle że da nam to wewnętrzny spokój i wyciszenie. Życie
    stanie się prostsze. I wtedy nie trzeba będzie płakać w niczyją poduszke...a i
    może zez przestanie tak bardzo przeszkadzać?!

    Pozdrawienia dla forumowiczów.
    Strabcia.
  • 04.08.03, 06:25
    A najlepsza zemsta do np byc wlascicielem wlasnego biznesu czy politykiem, albo
    policjantem. Wtedy jak ci ktos cos powie to zaraz mozna mu legalnie pala
    przylozyc...albo z pracy wyrzucic oczywiscie pod innym powodem...

    ostatni raz jak sprawdzalem, to nie bylo wymagania 'nie miec zeza' jak sie
    czlowiek chcial zrobic samowystraczalny...

    Acha, czy wiesz ze alkohol uszkadza nerw wzrokowy a wiec nawet kropelki dla
    ciebie? Druga rzecz, to jak tam u ciebie ze slodzikami?
  • 07.08.03, 21:16
    Co do alkocholu się zgadzam.
    Ale słodziki co mają wspólnego z nerwem wzrokowym???
    POzd.
  • 25.08.03, 03:25
    uszkadzaja.
  • 06.08.03, 22:08
    CHICA 33!!!

    Dostałaś maila? Odezwij się proszę.

    Smutniutka
  • 07.08.03, 10:31
    Hej Smutniutka, dostalam, oczywiscie, dziekuje bardzo, niestety mialam chwilowe
    problemy z komputerem, stad milczenie :-))Sorki.

    Z nowinek: bylam (z okazji badan okresowych w pracy) u okulisty, podniesiona na
    duchu Waszymi poradami, zapytalam Pania Doktor co sadzi o operacji. Polecila mi
    (dla odmiany) Klinike AM w Lodzi leczenia zeza i niedowidzenia, gdzie pracowala
    przez kilka lat, dala namiar na osobe, ktora te operacje przeprowadza. Mam
    mieszane uczucia, co z tym robic, i gdzie isc: kolezanka miala operacje w
    Warszawie i jest b. zadowolona, z drugiej strony klinika w Lodzi sie
    specjalizuje dokladnie w tym, na co cierpimy.
    Zaczelam sie nad operacja za Wasza sprawa zastanawiac powaznie, ale szczerze
    mowiac sama nie wiem, gdzie z tym isc, i jaki jest caly "proces" takiej
    operacji. Ile trwa, ile kosztuje, czy ma sie potem czerwone oczy przez dlugi
    czas, ile trzeba lezec w szpitalu, etc. Moja operacja (jedyna) w wieku 6 lat
    byla "na koszt panstwa", wiec przypuszczam ze realia sie mocno zmienily, i
    niewiele pamietam z tego, jak pozniej wygladalam.
    Strabciu, pisalas, ze mialas operacje, napisz prosze, jak to bylo u Ciebie...
    troche sie boje.
    Lekarz u ktorej bylam mowila, ze to czego sie obawialam, czyli podwojne
    widzenie po operacji wystepuje u osob, ktore maja niecalkowity zanik obuocznego
    widzenia - czyli mi to teoretycznie nie grozi - obuocznie nie widze nawet na
    milimetr.
    Smutniutka, kiedy chcialabys zaczac sie przymierzac do operowania oczkow?
    Umawialas sie juz moze na wizyte? Chetnie bym zaczela wspolnie z Toba, chociaz
    szczerze mowiac, jak sie zdecyduje, to musze miec troche czasu na zebranie
    kaski :-)), wiec pewnie tak natychmiast bym tego nie robila.
    odezwijcie sie, :-)))
    buziaczki,
    B.
  • 07.08.03, 12:07
    Chica33,

    fajnie, że się odezwałaś :-)
    Ja dokładnie mam ten sam problem - gdzie iść? Bo jakbym wiedziałado kogo pójść,
    to już bym pewnie była po operacji albo przynajmniej miała termin. A tak to
    czaję się od kwietnia :-( Chciałabym jak najszybciej - tylko włąsnie gdzie i u
    kogo? Na wizytę się jeszcze nie umówiłam. Może spróbuję u tej pani dotor,
    której namiary dostałam od Ciebie? Przecież w końcu muszę coś z tym zeziskiem
    zaczac robić, a nie tylko myśleć.
    A co do "spraw technicznych" zabiegu, to odpowiedzi zapewne udzieli Ci
    Strabusia, bo ona ma doświadczenie w rtch sprawach.
    Uściski i pzodrowionka.

    Smutniutka
  • 07.08.03, 21:14
    Cześc Chica.

    Co do operacjii, to wiesz wszystko jest dla ludzi i do przeżycia.
    Owszem jest troche nerwów, strachu, bólu, ale potem "nie poznajesz swoich oczu"
    Warto się pomęczyć.
    Napisz na priv.Adres u Smutniutkiej.
    Pozdrawiam
  • 26.08.03, 13:26
    Hej,
    dzieki Strabciu za slowa otuchy. Jestem juz po urlopie, zdaje relacje z wizyty
    w Lodzi: otoz: moja wada jest nieoperowalna, tzn. nic sie z tym zrobic nie da i
    tyle. Nawet jesli by mi naprostowali oczy na jakis czas, to mialabym
    ciamnoczerwone wylewy na bialkach (tak tez mialam poprzednio) i wchlanialoby
    sie to przez conajmniej 4 lata.
    Mialam kupe badan, i kazde jedno to potwierdzalo.
    Niestety. Pewnie czas sie z tym pogodzic, dzieki ze chcialyscie mnie
    wysluchac,;-)) Smutniutka, jak tam, bylas u jakiegos lekarza? Daj znac, jesli
    cos wiesz,
    pozdrowionkqa,
  • 26.08.03, 16:00
    Droga Chicca!!!

    odpisałam na @. Głowka do góry! Jesteśmy z Tobą
    Całuski.

    SMutniutka
  • 26.08.03, 22:48
    Chica!

    Dzięki że sie odezwałaś!
    To co piszesz to coś mi się nie widzi. Niby czemu miałabyś mieć wylewy. A nawet
    jeśli już, to pierwsze słysze o krwiaku wchłaniającym się 4 lata. Coś Ci
    naściemniali?!
    Możesz jeszcze zasięgnąć opini w innym renomowanym ośrodku, dla pewności
    ostatecznych rokowań.

    Jeśli chcesz nawiązać bliższy kontakt, to podaj adres. Będzie mi bardzo miło!
    Pozdrawiam.
    Strabcia.
  • 03.09.03, 13:44
    Hej Strabciu, dzieki za odpowiedz, rzadko teraz bywam na forum, mam potwornie
    duzo pracy :-((.

    Obawiam sie, ze niestety nie nasciemniali... to jest podobno tez zwiazane z
    moja krzepliwoscia krwi, i rzeczywiscie, przy ostatniej operacji (mialam 6 lat)
    dokladnie tak bylo: mialam krwiaki, wchlanely sie po 3 latach (mam nawet swoje
    zdjecia z tego okresu:-)). Bylam tez u doktor w W-wie zaraz po przyjezdzie,
    potwierdzila, ze jest takie ryzyko.

    Moze pojde jeszcze raz, za jakis czas, narazie mnie strasznie zniechecili:-)))

    Pisz smialo na maila "Gazety", mam przekierowanie :-))
    caluski,
    beata
    Ps. Moniczko, dzieki za zdjecia :-)) pamietam o namiarach dla Ciebie, w weekend
    powinnam byc u mamy, to Ci wysle :-)
  • 30.08.03, 17:19
    Miałam wykonywany zabieg na zeza w wieku 13 lat w Szklarskiej Porebie na Kase
    Chorych wiec bezpłatnie około4 lat temu.W okularach zeza nie widać ale bez
    czasem oko ucieka do środka,tak więc nie jestem zupełnie zadowolona.Pewnie nie
    jest możliwe całkowite usuniecie.Powinnam miec wykonana korektę ale trudno mi
    sie zdecydować ponownie,bo cieżko to przechodziłam i nie mam pewności jaka
    będzie poprawa.Lekarz sugerował,że zabieg metoda Lasik mogę mieć po 18 roku
    życia i on może też zmniejszyc zeza.Musze więc jeszcze z rok poczekać.Czy ktoś
    może mial wykonywany zabieg metoda Lasik w 17 roku życia i jest zadowolony,czy
    rzeczywiście nie musi nosić okularów?Czy ktoś miał ten zabieg wykonywany we
    Wrocławiu?
  • 30.08.03, 19:50
    Ewax100!

    We forach prywatnych (zdrowie) jest wątek o lasiku. Myśle że tam zasięgniesz
    więcej informacjii.
    Pozdrawiam.
  • 18.09.03, 09:25
    Ja też mam zeza, od ok. 1. roku zycia. Byłam operowana (na własne życzenie) po dwa razy na każdym oku. Efekt jakis jest (ostatnia operacja ok. 11-12 lat temu). Nie pamiętam, jak wyglądałam przed operacjami. Na pewno jednak - oprócz jakiejś korekty - dały mi większą pewność siebie; innymi słowy, pomogły w zlikwidowaniu kompleksów na tym tle. Ale nie przypominam sobie, żeby mnie spotykały jakieś nieprzyjemności z tego powodu, że mam zeza (no, może oprócz pojedynczych incydentów z dzieciństwa).
    Nie wstydzę się siebie, nie pamiętam o tym w zasadzie nigdy, czuję się atrakcyja kobietą i generalnie mam się dobrze. Mam ukochanego męża i dziecko w drodze. Skończyłam dobre studia, mam dobrą pracę... Zez nie przeszkadza w tym, żeby czuć się dobrze i być szczęśliwym. Gorzej widzę - nie wiem, czy to z powodu operacji, czy wady wrodzonej, trudno dociec, ale na to też są sposoby :) (-2,25 na jednym oku). I tyle.

  • 18.09.03, 21:38
    literki!

    Dzięki za pozytywny oddżwięk jaki niosą twoje słowa. Myśle ,że poprostu
    trafiasz i trafiałaś w życiu na dobrych ludzi. To napewno pomaga w
    przeciwnościach losu.

    Ja tez nie moge narzekać. Owszem jest lepiej niż było, i fizycznie(zez) i
    psychicznie, ale dręczy mnie to że chciałoby się mieć idealne te oczy, a tu się
    nie da.
    Myśle że to iz pogodziłaś się z tym swoim zezem daje ci wewnętrzny spokój, bo
    faktycznie w życiu są ważniejsze wartości(dom, rodzina) Ja niestety nie
    potrafie.Jestem zmęczona zadręczaniem się. Chcę pokochać to inne spojrzenie.
    Podpowiedz jak tobie sie to udało.
    Też jestem po kilku zabiegach. Napisz jeśli możesz i chcesz, czy masz teraz
    prosto te oczy? Gdzie miałas operacje?

    Pzdrawiam.
    Straba
  • 20.09.03, 21:45
    Literki,

    Cieszę, że ze jestes szczescilwa i akceptujesz siebie taką jaka jestes! To
    niezmiernie wazne. Może ja dlatego jestem smutniutka, bo tak niestety nie umiem.

    > Ale nie przypominam sobie, żeby mnie spotykały jakieś nieprzyjemności z tego
    powodu, że mam zeza (no, może oprócz pojedynczych incydentów z dzieciństwa).

    No wlasnie, a jednak jakieś nieprzyjemności były. Niestety większość ludzi
    niezbyt przyjemnei odnosi się do zezowatych. Na tym forum już było kilka
    przykładów - w aptece, na rozmowie kwalifikacyjnej itp itd. Ja sama mam
    wykładowce z dużym zezem (co ciekawe jest kartografem i jakos sobie radzi w
    zawodzie ;-) ) i jest to przesymatyczny człowiek, ale wiem jak czasem odnoszą
    się do niego koledzy mimo tego.

    Grartuluję dzidzi. Dbaj o siebie i malenstwo :-)

    Pozdrawiam serdecznie.

    Smutniutka

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.