Lord Byron Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • (a byl kulawy) zostal zapytany przez kobiete ktora miala zeza: No i jak
    IDZIE? a on na to: jak pani WIDZIZ...

    Czy znalyscie ten zart?

    Zez moze byc bardzo atrakcyjny - zalezy jakiego jest rodzaju. Mnie np
    zupelnie nie przeszkadza. Cz w waszym przypadku jest to uleczalne przez
    operacje?
    • corn_flake napisał:

      > Zez moze byc bardzo atrakcyjny - zalezy jakiego jest rodzaju. Mnie np
      > zupelnie nie przeszkadza.

      O wulwa! Ja się po prostu boję zeza, na widok takiego ustawienia oczu robi mi
      się słabo. Nie wiem dlaczego, może jakiś nieuświadomiony uraz z dzieciństwa?
      Tak w ogóle mam astygmatyzm i jestem krótkowidzem -5,5 dioptrii więc noszę
      okulary od 9 r. ż.
      Ale skoro uważasz, że zez może być atrakcyjny - napisz dlaczego. Twoja
      wypowiedź mnie zaszokowała i... zaintrygowała.
      Pozdrawiam i zapraszam na forum "Kontrowersyjne poglądy":
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12224
      :)
    • Corn flake, dzięki za odzew.
      Szkoda, że nie wszyscy są tak tolerancyjni jak ty.

      Pozdrawiam.
      • mialem raz dziewczyne ktora miala zeza. Bylo nam razem bardzo fajnie chciaz
        kazdy mi doradzal: a bo zezowata, a bo zaznaczona przez Boga... itd.
        Powiedzialem im ch. was to obchodzi jak mnie to odpowiada. Oj, odpowiadalo
        mi... Nie bardzo widze w czym problem, ten facio ktory sie boi zeza to moze i
        normalna sprawa. W dawnych czasach zez uwazany byl za dae mistycyzmu,
        posiadania sztuk tajemnych itd i moze stad ten strach/obawa sie wywodzi.
        Oczywiscie, zeby zezik byl atrakcyjny, porzadana jest lekka rozwiazlosc w
        zachowaniu u kobiety, jezeli wiesz co mam na mysli... te dwa ida w parze, nomen
        omen...
        • Corn_flake,
          oj jakby było miło na tym świecie, gdyby więcej ludzi miało takie podejście jak
          Ty, do osób, które mają zeza...
          Ja już wielokrotnie spotkałam się z uwagami typu: "a gdzie się tak
          rozglądasz?", "a co widzisz tam z boku?", "Ty się wogóle na mnie patrzysz?".
          Nie jest to przyjemne. Zresztą podane przec Ciebie przykłady, co do byłej
          dziewczyny, też świadzą o nietolerancji. Może rzeczywiście wywodzi się takie
          zachowanie z wieków ubiegłych, ale myślę też, że o tym problemie praktycznie
          się nie mówi :-(
          Przyznam, że mi zez bardzo utrudnia kontakty między ludzkie. Jestem chyba przez
          to raczej taką szarą myszką, szczególnie w nowym towarzystwie.
          To niechodzi tylko o chłopaka/ dziewczynę osoby zezowatej - ja mam chłopaka i
          on uważa, że mu to absolutnie nie przyszkadza.
          Z podrowieniami,
          Smutniutka
        • corn_flake napisał:

          > W dawnych czasach zez uwazany byl za dae mistycyzmu,
          > posiadania sztuk tajemnych itd i moze stad ten strach/obawa sie wywodzi.
          > Oczywiscie, zeby zezik byl atrakcyjny, porzadana jest lekka rozwiazlosc w
          > zachowaniu u kobiety, jezeli wiesz co mam na mysli... te dwa ida w parze,
          nomen omen..
          >

          No tak.
          Indianie też uważali, że zezowaci to ludzie szlachetnie urodzeni!!!!
          Aczkolwiek osobiście uważam że można być atrakcyjnym i "rozwiązłym" bez
          dodatkowego uroku.
          Jesteś chyba pierwszym facetem, który twierdzi, że mu zezik nie przeszkadza.
          Boże-jak miło to usłyszeć.

          PS. Pozdrowienia dla Ciebie i byłej dziewczyny.
          Strabcia.


          • dziewczy nie ma i dawno nie bylo ale pozdrowienia przyjmuje jak ze ich nigdy za
            wile. Szczegolnie ze pochodza od panny naznaczonej przez boga a wiec sa
            specjalne!

            To ze ludzie komentuja to mozna skomentowac odpowiedzia prawdziw: przepraszam
            ale ja mam zeza i tak to wyglada dla osoby ktora mnie nie zna. To powinno
            wyjasnic przecietnej osobie ktora sie z tym przypadkiem nie zetknela. Zez jest
            bardzo pomocny w zawodzie wymagajacym dokladnej obserwacji czlowieka jak
            odpowiada na precyzyjne pytania, np w policji czy w wywiadzie. Taki delikwent
            nie wie czy juz sie go zlapalo na klamstwie czy jeszcze nie. Z drugiej strony
            osoba z zezem bedaca przesluchiwana moze sobie nalgac do woli co chce bo
            wszystkie reguly o oczach i ich zwiazku z mowiniem prawdy mozna o d. rozbic!!!
            Fajne jestescie obie i mi sie na odleglosc podobacie.
            • Corn flake!

              Ludzie maja większe Boże stygmaty niż my. Żyjemy i funkcjonujemy
              normalnie.Uczymy się,pracujemy.
              Jedynie gdzieś w podświadomości tkwi żal do..... Bozi? Za jej wole jaką miała
              względem nas?!

              Dzięki za ciepłe słowa.
              Straba
            • Corn_flake!

              dzięki tym Twoim stwierdzeniom jakoś mi tak lepiej. Jakieś to dla mnie słowa
              pocieszenia :-) Choć z drugiej strony, myślę sobie, że Twój optymizm jest duży,
              ale sam zeza nie mialeś i patrzysz na ten problem z innej pespektywy. Ale
              naprawdę jakby takich ludzi było więcej, to cżłowiek nie byłby taki
              zakompleksiony. Ale i tak się cieszę, że znalazł się choć jeden taki
              cżłowieczek na tym okrutnym świecie ;-)
              Serdeczniusie pozdrowionka,

              Smutniutka
              • 30.07.03, 17:04
                Witaj!
                Mam dokladnie ten sam problem co Ty: moj to zez rozbiezny naprzemienny (zaspol
                V), operowany w dziecinstwie bez skutku.
                Niektorzy mowia, ze po jakims czasie nie widac, ale ja boje sie na kogos nowo
                poznanego patrzec. Probowalam to ukryc - patrzac z boku, z gory, nic z tego: i
                tak w koncu uslysze delikatne: bo ty masz cos z oczami, tak?
                Tak. I nic na to nie poradze.
                Chociaz moj chlopak mowi, ze mu sie to podoba - a co ma mowic? Przeciez wie, ze
                mi z tego powodu straszliwie przykro.

                Mam kolezanke, ktora taka wade zoperowala, poza lekkim zaczerwienieniem oczu
                nic nie widac. Jedynie obuocznosc widzenia jej nie powrocila (ja jej nie mam).
                Mam namiar na lekarke, ktora ja operowala, sluze jesli bylabys zainteresowana.
                Ja sama nie moge sobie pozwolic na wylaczenie z zycia na tak dlugi czas. A tak
                naprawde, to sie tego boje.
                Sciskam Cie mocno, i pozdrawiam serdecznie :-)

                B.
                • Hej chica33,

                  doskonale Cię rozumiem. Wiesz, jak zakładałam swój pierwszy wątek w sprawie
                  zeza na forum zdrowie, to myslalam, ze to ja jestem tylko taka biedna. Przyznam
                  szczerze, ze wiedzac, ze takich osob jest wiecej, jakos mi lzej - moze dlatego,
                  ze wiem, ze mnie NAPRAWDE ktos rozumie, bo zna problem z autopsji.
                  Mój chłopak, też uważa, że mu to ani trochę nie przeszkjadza. Ale może masz
                  rację, nasi faceci po prostu chcą nam chociaż tymi słowami pomóc. Mój nawet
                  mówi, że to on bedzie moimi oczkami (ma bardzo dobry wzrok). Ale ja sama bym
                  chciała tak widzieć jak on... Mam takie największe marzenie... Choc, wiem, z
                  enigdy w 100% sie nie spelni...
                  Ja o operację bede sie starac, bo to wstretne zezisko naprawde przeszkadza mi w
                  funkcjonowaniu, komunikowaniu sie z innymi. Tak bardzo bym chciala patrzec
                  ludziom prosto w oczy! Bardzo żaluję, ze nikt mi nie pomogl w dziecinstwie...
                  Bylabym Ci bardoz wdzeczna za te namiary. Ewentualny kontakt do samej
                  kolezanki? Moj adres to moniquee@go2.pl
                  Ja rowneiz sciskam, caluje i pozdrawiam!

                  Smutniutka
                  • wlasnie sobie przypomnialem ze jedno oko mi troche ucieka, wg znajomych ale to
                    byli zlosliwi z innych powodow. Chyba sie tego nabawilem jak zezowalem do
                    dziennika nauczyciela...

                    Jezeli chodzi o chlopakow co mysla, to jako chlopak moge wam powiedziec ze
                    jedyna sprawa jaka sie dla nas liczy od wieku 12 lat do 80+ to seks z wami a
                    reszta to naprawde nie ma znaczenia. Jak to jest i duzo to mozecie nawet latac
                    z siekiera po tlumie i nic nam to nie przeszkadza- najlepiej nago.
                    Wazne jest zeby osoba z zezem byla pogodna, czysta i wszystko dopiete bo jak
                    cos nie tak to zaraz ludzie mysla: o, ta zezowata. A ludzmi nie ma sie co
                    przejmowac bo sa dosyc tragiczni przynajmniej wiekszosc z nich i nie musza
                    nawet byc zezowaci. Po prostu sa zlosliwi i lubia wchodzic do gory po drugiej
                    osobie nazywajac to konkurencja a przeciez naprawde nie ma o co walczyc jak sie
                    czyta w wiadomosciach ze taki Zywiec zapil i walnal w drzewo czy ze Jagiello
                    przestal byc poslem w trybie naglym i wybiera sie na panstwowe wakacje. Ja juz
                    wolalbym byc zezowatym i miec normalne postrzeganie swiata niz byc jakas zapita
                    swinia owinieta wokol przydroznego drzewa w Psiej Wolce w trybie przyspieszonym.
                    • Corn_flake,
                      naprawde Cie lubie za to, co napisales. Naprawde.
                      W jednym masz ewidentna racje, z czego do tej pory nie zdawalam sobie sprawy:
                      wszystko musi byc dopiete :-).
                      DZIEKI!

                      Smutniutka,
                      Ja tez myslalam, ze tylko ja mam taki "dar od Boga", bo nie znam nikogo z
                      zezem...
                      Wysle Ci zaraz na priva informacje o lekarzu. Z kolezanka niestety kontakt
                      stracilam dawno, nie pamietam nawet, jak miala na nazwisko.. zreszta sama
                      dowiedzialam sie o tym, ze miala operacje w typowy sposob: kolezanka w pracy
                      spojrzala na mnie i powiedziala: "wiesz, widze ze masz powazny problem, Aneta
                      miala operacje na oczy, i teraz (uwaga) juz jest normalna. Po co masz sie
                      meczyc do konca zycia, zoperuj sobie oczy i bedzie po sprawie". Chciala dobrze,
                      ale wieczorem przeryczalam ze 2 godziny.
                      pozdrowionka,
                      b.
                      • Chica33,

                        dzieki za list. Zaraz odpiszę :-)
                        Dlatego wlasnie, ze okazalo sie, ze nie jestem sama i znalazłam Strabcię i
                        widziałyśmy, że wczele nie jestesmy same - postanowilysmy zalożyć to forum.
                        Jednak z dnia na dzien, kiedy prawie nikt sie nie odzywał, myslałam sobie, ze
                        moze jednak niepotrzebne to forum... Eh.. głupia byłam ;-) Ale ujawniła się
                        kolejna duszyczka i jest nas więcej :-)))
                        I jak tu się nie dziwić, ze zeziskoutrudnia kontakty skoro ludzie tak mowia.
                        Jak ja tego nienawidzę! Mysle, ze to daltego, ze za malo się o zezisku mówi. A
                        to naprawdę jest problem. Kiedyś ze Strabusią stwierdziłąyśmy, że to pewna
                        niepełnosprawność...
                        Całuski,

                        Smutniutka
                    • Corn_flake! :-)

                      > Wazne jest zeby osoba z zezem byla pogodna

                      no z tym naprawdę jest trudnym by być pogodnym :-( Bo to zezisko, a raczrej
                      reakcje ludzi, czasem tak potrafi dobić :-( Że tylko ryczeć w poduszkę...

                      > wszystko dopiete bo jak cos nie tak to zaraz ludzie mysla: o, ta zezowata.

                      No własnie, stwierdzenie "O, ta zezowata" (i mnóóóóóóstwo innych) okropnie
                      niemiłe. I trudno podchodzić do niego z optymizmem. Ale masz rację - ludzie są
                      złośliwi i zazdrości i potrafią swoimi stwierdzeniami popsuć człowiekowi humor
                      i nastroj niezależnie od tego czy ma zeza czy nie. Najważniejsze by nauczyć się
                      nie być tak wrazlowym na te teksty i pokazac ludziom, że niezależnie od
                      wszystkiego i tak jest się super, i taki jakiś defekt nie może stanąć na
                      przeszkodzie.

                      Z cieplusimi pozdrowieniami,

                      Smutniutka
                • Chica 33

                  Pozdrawiam!
                  Ciesze sie że dotarłas do naszego forum.
                  Jak najbardziej rozumiem twoja sytuacje bo własny ogródek bogaty w
                  doświadczenia. Mi rodzice i owszem pomogli tylko zez nie chciał szukać innego
                  właściciela.
                  Myśle że nie masz się czego bać, tylko walczyć o w miare najlepsze ustawienie
                  tych oczek. TO DAJE PSYCHICZNY SPOKÓJ. Nie czujesz się i nie wyglądasz jak
                  cyklop. Z całego serca namawiam. Nie są to operacje na długi czas wyłączające z
                  żyia. Można nawet pracować, byle nie w kamieniołomie.
                  Naprawde nie jest żle!!!

                  Chica odwagi i do dzieła tak jak Smutniutka.

                  • Chica 33,

                    ja oczywiście też się bardzo cieszę, że odnalazłaś nasze forum :-) I że się
                    komuś one w końcu na coś przyda! :-)
                    Tak, popieram Strabcię, nie poddawaj się - WALCZ z wstrętnym zeziskiem. Ty
                    muszisz wygrać! A przynajmniej nie dać mu się poodporządkować w 100%!!!
                    Słuchaj Strabusi, bo ona miała już kilka operacji i wie doskonale jak do z nimi
                    jest.
                    Ja sie zbieram od kwetnia. Wiem, że to długo ;-( Głupiutka jestem, bo powinnam
                    to już dawno załatwić. Ale moze zaczniemy razem?? Bedzie nam obu łatwiej?
                    Śle serdeczniusie pozdrowionka,

                    Smutniutka
                    • razem latwiej. Ja sobie zrobilem operacje oczu razem z kolego. Mnie wyszlo
                      dobrze a jemu nie. Teraz jest zly na mnie chociaz to on zaczal...

                      Czasem to mi sie wydaje ze lepiej byc w zyciu inwalida, uposledzonym tak czy
                      inaczej a to bo parkingin maja, ulgi, z pracy nie wyrzucaja, nikt na takiego
                      zlego slowa nie powie i nie da powiedziec, byle nie smierdzial za duzo...

                      A ja zdrowy, przystojny, wszystko mam co trzeba i mozna chciec i kazda menda
                      sie do mnie O WSZYSTKO przychrzania. To juz nie jest nawet smutne, denerwujace
                      (jezetem juz poz tym) a leto jest SMIESZNE! Zycia sporo zostalo i mysle ze
                      ciagle sie z tego smiejac odpadnie mi szczeka z tego smiechu... Ludzkosc jest
                      dosyc plaska, przerazjaco glupi, samodestruktywna i wie lepiej.

                      Do tego kradna, morduja i modla sie aby w poniedzialek zaczac to samo od nowa.

                      Czym wy sie dziewczyny przejmujecie? Czy chcecie byc akceptowane przez takich
                      lewusow jak sa wokol was, obojetnie czy sie was czepiaja czy nie? Wiecej
                      odpornosci na to barachlo dookola ktore ma manie wielkosci i oczywiscie wie
                      lepiej! Acha, jak ktoras chce plakac w poduszke to najlepiej w moja...
                      • Corn flake!

                        Wiesz co tak realnie myśląc to masz racje.
                        Musimy nauczyć się wybierać mądrych ludzi z tłumu kpiarzy i naśmiewaczy. Nie
                        jest to łatwe. Ale faktycznie trzeba lekceważyć perfidnie toksyczne
                        otoczenie.Unikać złych ludzi. Otaczać się dobrem, radością, spokojem.Zbudować
                        na nowo swój świat. Myśle że da nam to wewnętrzny spokój i wyciszenie. Życie
                        stanie się prostsze. I wtedy nie trzeba będzie płakać w niczyją poduszke...a i
                        może zez przestanie tak bardzo przeszkadzać?!

                        Pozdrawienia dla forumowiczów.
                        Strabcia.
                        • A najlepsza zemsta do np byc wlascicielem wlasnego biznesu czy politykiem, albo
                          policjantem. Wtedy jak ci ktos cos powie to zaraz mozna mu legalnie pala
                          przylozyc...albo z pracy wyrzucic oczywiscie pod innym powodem...

                          ostatni raz jak sprawdzalem, to nie bylo wymagania 'nie miec zeza' jak sie
                          czlowiek chcial zrobic samowystraczalny...

                          Acha, czy wiesz ze alkohol uszkadza nerw wzrokowy a wiec nawet kropelki dla
                          ciebie? Druga rzecz, to jak tam u ciebie ze slodzikami?
                    • CHICA 33!!!

                      Dostałaś maila? Odezwij się proszę.

                      Smutniutka
                      • Hej Smutniutka, dostalam, oczywiscie, dziekuje bardzo, niestety mialam chwilowe
                        problemy z komputerem, stad milczenie :-))Sorki.

                        Z nowinek: bylam (z okazji badan okresowych w pracy) u okulisty, podniesiona na
                        duchu Waszymi poradami, zapytalam Pania Doktor co sadzi o operacji. Polecila mi
                        (dla odmiany) Klinike AM w Lodzi leczenia zeza i niedowidzenia, gdzie pracowala
                        przez kilka lat, dala namiar na osobe, ktora te operacje przeprowadza. Mam
                        mieszane uczucia, co z tym robic, i gdzie isc: kolezanka miala operacje w
                        Warszawie i jest b. zadowolona, z drugiej strony klinika w Lodzi sie
                        specjalizuje dokladnie w tym, na co cierpimy.
                        Zaczelam sie nad operacja za Wasza sprawa zastanawiac powaznie, ale szczerze
                        mowiac sama nie wiem, gdzie z tym isc, i jaki jest caly "proces" takiej
                        operacji. Ile trwa, ile kosztuje, czy ma sie potem czerwone oczy przez dlugi
                        czas, ile trzeba lezec w szpitalu, etc. Moja operacja (jedyna) w wieku 6 lat
                        byla "na koszt panstwa", wiec przypuszczam ze realia sie mocno zmienily, i
                        niewiele pamietam z tego, jak pozniej wygladalam.
                        Strabciu, pisalas, ze mialas operacje, napisz prosze, jak to bylo u Ciebie...
                        troche sie boje.
                        Lekarz u ktorej bylam mowila, ze to czego sie obawialam, czyli podwojne
                        widzenie po operacji wystepuje u osob, ktore maja niecalkowity zanik obuocznego
                        widzenia - czyli mi to teoretycznie nie grozi - obuocznie nie widze nawet na
                        milimetr.
                        Smutniutka, kiedy chcialabys zaczac sie przymierzac do operowania oczkow?
                        Umawialas sie juz moze na wizyte? Chetnie bym zaczela wspolnie z Toba, chociaz
                        szczerze mowiac, jak sie zdecyduje, to musze miec troche czasu na zebranie
                        kaski :-)), wiec pewnie tak natychmiast bym tego nie robila.
                        odezwijcie sie, :-)))
                        buziaczki,
                        B.
                        • Chica33,

                          fajnie, że się odezwałaś :-)
                          Ja dokładnie mam ten sam problem - gdzie iść? Bo jakbym wiedziałado kogo pójść,
                          to już bym pewnie była po operacji albo przynajmniej miała termin. A tak to
                          czaję się od kwietnia :-( Chciałabym jak najszybciej - tylko włąsnie gdzie i u
                          kogo? Na wizytę się jeszcze nie umówiłam. Może spróbuję u tej pani dotor,
                          której namiary dostałam od Ciebie? Przecież w końcu muszę coś z tym zeziskiem
                          zaczac robić, a nie tylko myśleć.
                          A co do "spraw technicznych" zabiegu, to odpowiedzi zapewne udzieli Ci
                          Strabusia, bo ona ma doświadczenie w rtch sprawach.
                          Uściski i pzodrowionka.

                          Smutniutka
                        • Cześc Chica.

                          Co do operacjii, to wiesz wszystko jest dla ludzi i do przeżycia.
                          Owszem jest troche nerwów, strachu, bólu, ale potem "nie poznajesz swoich oczu"
                          Warto się pomęczyć.
                          Napisz na priv.Adres u Smutniutkiej.
                          Pozdrawiam
                          • Hej,
                            dzieki Strabciu za slowa otuchy. Jestem juz po urlopie, zdaje relacje z wizyty
                            w Lodzi: otoz: moja wada jest nieoperowalna, tzn. nic sie z tym zrobic nie da i
                            tyle. Nawet jesli by mi naprostowali oczy na jakis czas, to mialabym
                            ciamnoczerwone wylewy na bialkach (tak tez mialam poprzednio) i wchlanialoby
                            sie to przez conajmniej 4 lata.
                            Mialam kupe badan, i kazde jedno to potwierdzalo.
                            Niestety. Pewnie czas sie z tym pogodzic, dzieki ze chcialyscie mnie
                            wysluchac,;-)) Smutniutka, jak tam, bylas u jakiegos lekarza? Daj znac, jesli
                            cos wiesz,
                            pozdrowionkqa,
                            • Droga Chicca!!!

                              odpisałam na @. Głowka do góry! Jesteśmy z Tobą
                              Całuski.

                              SMutniutka
                            • Chica!

                              Dzięki że sie odezwałaś!
                              To co piszesz to coś mi się nie widzi. Niby czemu miałabyś mieć wylewy. A nawet
                              jeśli już, to pierwsze słysze o krwiaku wchłaniającym się 4 lata. Coś Ci
                              naściemniali?!
                              Możesz jeszcze zasięgnąć opini w innym renomowanym ośrodku, dla pewności
                              ostatecznych rokowań.

                              Jeśli chcesz nawiązać bliższy kontakt, to podaj adres. Będzie mi bardzo miło!
                              Pozdrawiam.
                              Strabcia.
                              • Hej Strabciu, dzieki za odpowiedz, rzadko teraz bywam na forum, mam potwornie
                                duzo pracy :-((.

                                Obawiam sie, ze niestety nie nasciemniali... to jest podobno tez zwiazane z
                                moja krzepliwoscia krwi, i rzeczywiscie, przy ostatniej operacji (mialam 6 lat)
                                dokladnie tak bylo: mialam krwiaki, wchlanely sie po 3 latach (mam nawet swoje
                                zdjecia z tego okresu:-)). Bylam tez u doktor w W-wie zaraz po przyjezdzie,
                                potwierdzila, ze jest takie ryzyko.

                                Moze pojde jeszcze raz, za jakis czas, narazie mnie strasznie zniechecili:-)))

                                Pisz smialo na maila "Gazety", mam przekierowanie :-))
                                caluski,
                                beata
                                Ps. Moniczko, dzieki za zdjecia :-)) pamietam o namiarach dla Ciebie, w weekend
                                powinnam byc u mamy, to Ci wysle :-)
    • Miałam wykonywany zabieg na zeza w wieku 13 lat w Szklarskiej Porebie na Kase
      Chorych wiec bezpłatnie około4 lat temu.W okularach zeza nie widać ale bez
      czasem oko ucieka do środka,tak więc nie jestem zupełnie zadowolona.Pewnie nie
      jest możliwe całkowite usuniecie.Powinnam miec wykonana korektę ale trudno mi
      sie zdecydować ponownie,bo cieżko to przechodziłam i nie mam pewności jaka
      będzie poprawa.Lekarz sugerował,że zabieg metoda Lasik mogę mieć po 18 roku
      życia i on może też zmniejszyc zeza.Musze więc jeszcze z rok poczekać.Czy ktoś
      może mial wykonywany zabieg metoda Lasik w 17 roku życia i jest zadowolony,czy
      rzeczywiście nie musi nosić okularów?Czy ktoś miał ten zabieg wykonywany we
      Wrocławiu?
      • Ewax100!

        We forach prywatnych (zdrowie) jest wątek o lasiku. Myśle że tam zasięgniesz
        więcej informacjii.
        Pozdrawiam.
    • Ja też mam zeza, od ok. 1. roku zycia. Byłam operowana (na własne życzenie) po dwa razy na każdym oku. Efekt jakis jest (ostatnia operacja ok. 11-12 lat temu). Nie pamiętam, jak wyglądałam przed operacjami. Na pewno jednak - oprócz jakiejś korekty - dały mi większą pewność siebie; innymi słowy, pomogły w zlikwidowaniu kompleksów na tym tle. Ale nie przypominam sobie, żeby mnie spotykały jakieś nieprzyjemności z tego powodu, że mam zeza (no, może oprócz pojedynczych incydentów z dzieciństwa).
      Nie wstydzę się siebie, nie pamiętam o tym w zasadzie nigdy, czuję się atrakcyja kobietą i generalnie mam się dobrze. Mam ukochanego męża i dziecko w drodze. Skończyłam dobre studia, mam dobrą pracę... Zez nie przeszkadza w tym, żeby czuć się dobrze i być szczęśliwym. Gorzej widzę - nie wiem, czy to z powodu operacji, czy wady wrodzonej, trudno dociec, ale na to też są sposoby :) (-2,25 na jednym oku). I tyle.

      • literki!

        Dzięki za pozytywny oddżwięk jaki niosą twoje słowa. Myśle ,że poprostu
        trafiasz i trafiałaś w życiu na dobrych ludzi. To napewno pomaga w
        przeciwnościach losu.

        Ja tez nie moge narzekać. Owszem jest lepiej niż było, i fizycznie(zez) i
        psychicznie, ale dręczy mnie to że chciałoby się mieć idealne te oczy, a tu się
        nie da.
        Myśle że to iz pogodziłaś się z tym swoim zezem daje ci wewnętrzny spokój, bo
        faktycznie w życiu są ważniejsze wartości(dom, rodzina) Ja niestety nie
        potrafie.Jestem zmęczona zadręczaniem się. Chcę pokochać to inne spojrzenie.
        Podpowiedz jak tobie sie to udało.
        Też jestem po kilku zabiegach. Napisz jeśli możesz i chcesz, czy masz teraz
        prosto te oczy? Gdzie miałas operacje?

        Pzdrawiam.
        Straba
      • Literki,

        Cieszę, że ze jestes szczescilwa i akceptujesz siebie taką jaka jestes! To
        niezmiernie wazne. Może ja dlatego jestem smutniutka, bo tak niestety nie umiem.

        > Ale nie przypominam sobie, żeby mnie spotykały jakieś nieprzyjemności z tego
        powodu, że mam zeza (no, może oprócz pojedynczych incydentów z dzieciństwa).

        No wlasnie, a jednak jakieś nieprzyjemności były. Niestety większość ludzi
        niezbyt przyjemnei odnosi się do zezowatych. Na tym forum już było kilka
        przykładów - w aptece, na rozmowie kwalifikacyjnej itp itd. Ja sama mam
        wykładowce z dużym zezem (co ciekawe jest kartografem i jakos sobie radzi w
        zawodzie ;-) ) i jest to przesymatyczny człowiek, ale wiem jak czasem odnoszą
        się do niego koledzy mimo tego.

        Grartuluję dzidzi. Dbaj o siebie i malenstwo :-)

        Pozdrawiam serdecznie.

        Smutniutka

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.