Czy to czasem nie jest tak, że mentalne Matki-Polki muszą mieć czyste sumienie i
oblecieć przynajmniej 10 lekarzy by mieć złudną pewność, że "walczą z zezem"?
Może coś w tym jest... (stwierdzenie nie jest mojego autorstwa).
Jestem zwolenniczką zdrowego rozsądku i tego, że leczenie zeza to niestety nie
jest łatwa sprawa i nie załatwi się tego metodą "na sklep": wchodzimy, płacimy,
dostajemy, po krzyku. Tylko, na Boga, nie przesadzajmy w drugą stronę...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.