Dodaj do ulubionych

Czy powiedziec chlopakowi?

10.02.05, 14:28
Lekarz stwierdzil u mnie PCO trzy lata temu. Mam chlopaka od dwóch lat i
planujemy za jakiś czas sie pobrać. Nie powiedziałam mu o swoich obawach w
związku z zajściem w ciążę. Poradził mi tak mój lekarz, który jest naprawdę
wielkim specjalistą i mam do niego zaufanie. Stwierdził, że to może mieć
wpływ na mój związek, a tak wprost - że partner może odejść ode mnie. Boję
się tego, więc nic mu nie mówię, a z drugiej strony źle mi z tym. Proszę
napiszcie o swoich doświadczeniach, czy mówicie o tym partnerom, jak oni
reagują i jak szczerość ma się do prawdziwego życia?? Dziękuję
Edytor zaawansowany
  • pco 10.02.05, 14:38
    Ja swojemu przyszlemu (obecnemu) mezowi nie mowilam....

    ale nie dlatego ze balam sie ze odemnie odejdzie ale tak po prostu zapomnialam o
    calym pco (wierzylam ze bedziemy ,wczesniej czy pozniej, miec dziecko). Przez
    1,5 roku walczylismy o dziecko nigdy nie uslyszalam slowa wymowki jako ze juz
    wczesniej wiedziam ze problemy moga byc a nic nie powiedzialam.

    Pozdrawiam :)
  • teinti 10.02.05, 18:19
    U mnie nic nie jest jeszcze pewne , w kazdym razie moj chlopak wie o wszystkim i
    nie zamierza mnie zostawic:)To raczej ja czasami mam wyrzuty sumienia ze mozliwe
    jest iz okaze sie w przyszlosci ze nie bede mogla dac mu dzidziusia....Nawet
    zaproponowalam mu ze pobierzemy sie dopiero gdy bede w ciazy, ale on chce sie
    pobrac tak czy siak.Naprawde jest dla mnie ogromnym wsparciem!!!
  • anettebb 11.02.05, 10:38
    ja tez na poczatku miałam opory i bałam się że moze mój przyszły małżonek mnie
    zostawi jak się dowie o PCO i skutkach z tym związanych...ale z drugiej strony
    ukrywanie tego tez nie było dobrym rozwiązaniem....bo przeciez predzej czy
    później wszystko wyjdzie na jaw....i wówczas partner może mieć do Nas
    uzasadnione pretensje....wiążąc się z druga osobą nie powinnysmy ukrywać tak
    istotnych spraw, które mogą mięc wpływ na nasze dalsze życie...bo przecież na
    dziecko czeka nie tylko kobieta ale i mężczyzna...dziecko jest przeciez owocem
    ich miłości....tak wiec myślę, że partner powinien miec pełną świadomość
    istnienia problemu...jeśli zostanie z partnerką to będzie ją wspierał
    psychicznie w staraniach o dzidziusia, a jeśli odejdzie powinno się uszanować
    jego decyzję choć to bardzo trudne...przypomina mi to sytuację w której
    mężczyzna zataja przed kobieta swoje problemy z płodnością i po ślubie kobieta
    dowiaduje się że byc może nigdy nie będzie mogła mieć dzieci ze swoim
    mężem...dlatego nie ukrywajcie PCO przed swoimi chłopakami-takie jest moje
    zdanie....pozdrowionka
  • karolinach3 14.02.05, 08:53
    Zgadzam się z Annatteb. Poza tym, że zatajenie byłoby nieuczciwe to w przypadku
    ślubu kościelnego może stanowić podstawę do unieważnienia małżeństwa. Jesli Cie
    kocha - zoastanie bo zawsze możecie zostac rodzicami adopcyjnymi, a jeśli
    odejdzie ... cóż po takim człowieku bym nie płakała, albo raczej nie po
    człowieku, ale po takim uczuciu>:* Trzymaj się!
  • justynek13 14.02.05, 11:48
    ja powiedzialm
    stwierdzil ze przesadzam i wogole sie nie przejal.
    powiedzialam mu zaraz jak sie dowiedzialam czyli 3 miesiace przed slubem
  • dosia_83 15.02.05, 18:17
    ja powiedzialam mojemu chlopakowi na samym poczatku naszej znajomosci, kiedy
    zauwazylam ze nijest to znajomosc na "miesiac czy dwa" tylko cos wiecej, bo
    niechcialam przed nim niczego ukrywac a pozatym bylam strasznie ciekawa jak
    zareaguje na ta wiadomosc. A on poprostu mnie przytulil i powiedzial niemartw
    sie jak bedziemy mogli to bedziemy miec wlasne dzieci a jak nie to bedziemy
    adoptowac, a wiesz cio Ty wiesz ze cos Ci dolega a moze ze mna tez jest cos
    nietak?? pozyjemy zobaczymy jak sie ulozy" tak naprwde niezaluje ze mu
    powiedzialam to na samym poczatku naszej znajomosci,a wrecz przciwnie ciesze sie
    bardzo, jestesmy ze soba juz 2 lata planujemy dalej byc razem i zalozyc rodzinke
    a jak sie ulozy to "zalezy od Tego na gorze". Napawde podniosl mnie bardzo duchu
    i niewyobrazam sobie jak mialabym mu o tym niepowiedziec i ukrywac tyle czasu to
    przed nim:(((((

    pozdrowka
  • didis 16.02.05, 11:04
    Agulku lepiej powiedz...ja swojeu powedzial zaraz jak sie dowiedzialam..to nie
    jest juz tylko moja sprawa ale nasza...poza tym przekaz mu, ze duzo kobiet
    jednak zachodzi w ciaze..tylko troszke cierpliwosci trzeba...jesli planujecie
    slub , to bardzo wazna informacja...nie mozna budowac zwiazku na klamstwie...
    Odwagi!
  • karo27 07.03.05, 15:47
    Oczywiście, że powiedzieć. Szczerze pisząc dziwi mnie w ogóle pytanie innych o
    rade w takich sprawach. Dla mnie zaufanie i szczerość to podstawa związku, a w
    takiej sytuacji nie ma miejsca na zatajanie pewnych spraw- ZWŁASZCZA JEŚLI
    DOTYCZĄ WAS OBU. Ja jestem z tomaszem już prawie 4 lata, PCO stwierdzono u mnie
    rok temu i był pierwszą osobą, którą o tym poinformowałam. Z tego powodu byłam
    już dwa razy w szpitalu- zawsze mnie odwiedzał, jak mogłabym mu nie mówić prawdy?
    Rozumiem Twoje obawy, bo mozliwe, że nigdy nie będziesz w ciąży, ale PCO to nie
    wyrok tylko predyspozycja do trudności z poczęciem, mimo których wiele kobiet
    rodzi dzieci. Uważam, że powinnaś mu o tym powiedzieć i myślę, że jeśli Cię
    kocha, sznuje i chce z Tobą żyć to nie zostawi Cę z tego powodu- przecież nie
    jesteś bezpłodna! Im szybciej tym lepiej. Powodznia!
  • bonnie_blue 27.04.05, 13:12
    Mój chłopak BARDZO chce mieć dzieci, ale kiedy dowiedział sie o moim PCOS
    stwierdził, że zawsze można zaadoptowac. A w razie czego mozemy nie miec
    dzieci, a kase ktora zaoszczedzimy wydamy na podroze na emeryturze (bedziemy
    jak emeryci z bogatych krajow :) )
    Chodzi mi o to, ze pomimo tego iz byc moze nie bedziemy mieli dzieci, moj
    narzeczony mnie wspiera.
  • iwtryf 04.05.05, 12:16
    ja ciagle zastanawiam sie nad tym (na razie hipotetycznym dla mnie problemem)
    natomiast wiecie, jesli powie sie za wczesnie (by przed zaangazowaniem chlopak
    wiedzial i nie czul sie oszukany jak juz bedzie zakochany po uszy i bedzie
    chcial miec gromadke malcow) to mozna narobic sobie kichy i zostac posadzona,
    ze mysli sie juz o "usidleniu" faceta, skoro o tak powaznych sprawach mowi mu
    sie gdy zwiazek nie jest powazny... z drugiej jednak strony rzeczywiscie jesli
    juz bedzie powazny to mozna narazic sie na zarzut oszustwa... (choc z tego co
    piszecie to wydaje mi sie, ze wiekszosc mezczyzn dokladnie nie zdaje sobie
    sprawy z calego zagrozenia i bagatelizuje cala sprawe - ze niby jestesmy
    histeryczkami) ;-))

    najwazniejszy jest zloty srodek... ;-) o Arystotelesie - gdzie jestes?
    --
    gg 513053
  • bonnie_blue 04.05.05, 12:41
    Święte słowa, święte słowa :)
    Mój chłop jest święcie przekonany, że mi się wydaje i że jak tylko podejmiemy
    decyzję o staranku to od razu będzie dzidzia. A ja zdaje sobie sprawe, ze może
    być tak, ale może też być inaczej. Moge zajśc za pierwszym razem, albo za 100.
    Mogę donosić ciążę bez komplikacji albo poronić. Ja wiem jakie są zagrożenia,
    ale on myśli, że jego super sperma jest antidotum na moją chorobę (bez
    problemow zajdziemy w ciaze i ja donosimy :) )
  • rybka244 04.05.05, 17:09
    Bonnie blue dobrze ze w tych naszych trudnych sprawach znajdzie sie troszke
    mejsca dla dobrego humoru:)Mnie lekarz powiedział;nakłujemy ,zrobimy
    laparoskopie i z głowy,byle by szybko zajsć w ciaże)i zbyt długo sie nie
    faszerować hormonami,(przy czym wypisywał kolejna recepte na diane35,która juz
    na mnie nie działa pozdrawiam i zycze jak najwiecej myśli POZYTYWNYCH!
  • bonnie_blue 04.05.05, 20:23

    A co innego po za dobrym humorem nam pozostaje? Ja na razie walczę z nóżkami
    jak sarenki i tłuszczykiem na bioderkach. Żeby mój "boski sperminator" nie
    uciekł ze swoimi pokonującymi wszelkie bariery (np brak owulacji :/ )
    chłopakami ;)
  • ragaca 05.05.05, 10:45
    No jakbym mojego słyszała. Dopiero się dowiedziałam że najprawdopodobniej mam
    PCO, oczywiście powiedziałam mu o tym. Ale on twierdzi ze zajdziemy bez
    niczego. On również twierdzi, że jego sperma to lek na wszystko. Nawet
    tłumaczenie, że bez owulacji poprostu sie nie da, nie dociera do niego.
    Ale może to dobrze, ze są dobrej nadziei. A nam nigdy nie zarzucą ze coś
    zataiłyśmy.
  • iwtryf 05.05.05, 12:06
    ale mnie rozbawilyscie wiec podsumuje: dziękujmy za ignorancję, egocentryzm i
    narcyzm polskich mężczyzn ;-)
    niech żyje Kayah!!!!!
    niech żyje testosteron!!!!!
    --
    gg 513053
  • bonnie_blue 05.05.05, 14:17
    Hihihi :>
    Ale tak na poważnie to mi sie wydaje troszke inaczej.
    Po pierwsze: oni na serio nie wiedzą dużo o PCOS i np. mój widzi normalna
    kobiete, bez felerow. Ostatnio czytał coś o PCOS w necie i stwierdził,
    ze "Przeciez Ty nie jesteś nadmiernie owłosiona". On nie widzi zadnych objawów
    (Panie, pobłogosław wosk do depilacji) i myśli, ze byc może ja jestem jakimś
    lekszym przypadkiem (podczas gdy jest odwrotnie :/ )
    Po drugie ktoś w związku musi mysleć pozytywnie. Jak przyjdzie czas na staranko
    i niebędzie wychodzić, to wtedy zaczniemy się martwić i bić głową w mur.
    A po trzecie: ta owulacja czasami wystepuje wiec moze akurat ... :)



  • ragaca 05.05.05, 14:30
    :) widzę że robi się wesoło.
    U mnie problem jest taki, że PCO prawdopodobnie mam od pierwszej miesiaczki
    (która była daaawno) a dopiero teraz ktolwiek wpadł na ten pomysł. Byłam u
    wielu lekarzy i żaden jakoś nie widział niczego nadzwyczajnego w tym, iż mam
    wszystkie objawy (nie wiedziałam wcześniej skąd nadmierne owłosienie nie tam
    gdzie trzeba, za małe tam gdzie powinno być, przetłuszczającą cerę i włosy,
    trądzik, nadwagę, wycieki z piersi (hiperprolaktynemia to również moja
    specjalność), nieregularne miesiączki itd. Ładowali mi anytkoncepcję i
    twierdzili ze jestem super zdrowa.
    Dopiero teraz trafiłam na lekarkę, która zebrała to wszystko i zaaplikowała na
    początek stosik badań. No to on twierdzi, że skoro tamci sie mylili to moze i
    ta. Skoro tamci tacy super (przykre bo chodziłam do najlepszych lekarzy z
    mojego województwa) i nikt nic nie znalazł, to czemu niby ta ma rację. No i
    brak mi argumentów. Sama sparzyłam się na lekarzach i to bardzo i nie potrafię
    im już zaufać. A mój chłopak też.
    Ponoć sobie wmawiam wszystko, a przecież jestem "normalna". W zupełności
    wystarczy lek pt plemniczki i seks. Mówię że dość długo nie stosujemy przecież
    antykoncpecji (od początku roku), a okazuje się, że "za rzadko" :)
    Na szczęście wspomoze mnie w leczeniu, tyle że pogadać to sobie moge lepiej z
    wami niz z nimi, ale moze to i dobrze. Gdyby on się tak zamartwiał jak ja to
    popadli byśmy razem w smutek. A tak jest ok.
  • bonnie_blue 05.05.05, 19:27
    No ja akurat miałam w miare regularne cykle. 28-30 dni. No ale reszta tu nie
    pasowała: włosy rosnące nie tam gdzie trzeba, trądzik itd, itp.
    tylko, że ja myslalam wtedy iz to sa przejsciowe problemiki hormonalne. A tu
    masz ci babo placek. Muszę brać cały czas Diane bo jak tylko przestane to od
    razu mam androstendion (nie wiem jak to sie pisze) duzo ponad norme, jajniki
    cale w pecherzykach, tyje coraz bardziej. Itd, itp. Nie jest łatwo, ale razem
    to przejdziemy :)
    W sumie to ja nawet nie wiem czy mam cykle bezowulacyjne czy normalne. Bo z
    takim poziomem androgenow nie powinnam, ale w sumie cykle były rowne wiec moze
    jednak :?
  • iwtryf 06.05.05, 23:19
    tak sie pisze ;-)))

    kto wie ;-) z owulacja, musialabys zrobic pomiar progesteronu w fazie lutealnej
    cyklu, oczywiscie w przerwie pigulek ;-)

    u mnie tez androstendion jest tak wysoki ze ho ho, ale ponoc indukowany jest
    przez te pieprzona (sorki) hiperinsulinemie, ale na szczescie jem juz
    metformine od grudnia i dodatkowo od 2 m-cy harmonet i mowie... widze zmiany...
    na lepsze - co prawda badania bedziemy robic przynajmniej za pol roku, by
    zobaczyc czy dziala, ale po wygladzie widze ze tak... fajnie by bylo gdyby na
    androgeny sie przelozylo ;-)
    --
    gg 513053
  • martyna19778 07.05.05, 10:00
    Iwtryf, a jak bierzesz metformine to cos na wadze spadło?
    Ja od połtora miesiąca jem wszystko w normalnych ilościach, ale staram sie bez
    ziemniaków i pieczywa i 3 kilo mi zleciało, niby niewiele,ale zawsze coś:). Ale
    metforminy nie biore, bo jeszcze nie miałam wyników na insulinooporność.
    Właśnie czekam na wizyte, to przymusze lekarza o nastepne skierowania, choć tak
    naprawde to mam już dość badań , lekarzy etc.
  • iwtryf 09.05.05, 00:04
    spadlo ;-)

    generalnie mniej niz Tobie, ale to z innego powodu - biote metformine, ale nie
    jestem na diecie ani nie cwicze.
    zgadza sie jem mniej, bo zmniejszylo mi sie laknienie, nie jestem zmeczona, nie
    mam wilczego glodu, cera sie poorawila.

    biore ja od poczatku roku i bez najmniejszego wysilku schudlam 4,5 kilo, wiem
    ze w porownaniu do Twoich wynikow to jest marnie, ale podkreslam nie jestem na
    diecie. (A dodatkowo, jesli ograniczam cukry - dokladnie - np. cukier w
    herbacie - to dostaje uczulenia - wysypki) - o ironio, bo nie ma tego w
    skutkach ubocznych.... wiec jem wszystko, ale widze powoli efekty.

    Co ciekawe - przyjmujac metformine stracilam ochote na alkohol, kiedys pilam
    sporo (przynajmniej raz na 2 tygodnie), ale czulam ochote (nie myslic z jakims
    alkoholicznym pedem). Teraz zupelnie nie. I jest to na pewno efekt metforminy ;-
    )
    (i slusznie troche sie zawsze zaoszczedzi) ;-))
    --
    gg 513053
  • zu_a 09.05.05, 12:39
    Jak dla mnie, nie obraz sie, twoj lekarz to palant. Powaznego zwiazku nie
    buduje sie na klamstwie i jezeli twoj chlopak ma cie zostawic z takiego powodu -
    to i tak to zrobi, czy sie dowie teraz czy po slubie. Jezeli tak postapi, to
    znaczy, ze nie jest zbyt wiele wart i lepiej szybciej zakonczyc taki zwiazek.
    Jesli sie kogos naprawde kocha to na dobre i zle, w zdrowiu i chorobie i
    taka 'bzdurka' jaka jest pco nieiwele powinna zmienic.
    Poza tym niecierpie jak ktos mnie oszukuje i wedlug mnie wiekszy grzech lezy
    wlasnie w oklamywaniu czy celowym zatajaniu spraw niz w samym pco.
    Ja nie wahalam sie ani sekudny z powiedzeniem, bez szczerosci nie wyobrazam
    sobie powaznego zwiazku, malzenstwa a tym bardziej posiadania dzieci.

    pzdr Zu
  • morando 09.05.05, 13:23
    szczera prawda

    ale sa rozni ludzie i maja rozne mierniki, systemy wartosci... moze wola
    nieswiadomosc, moze sie bronia przed niewygodna prawda lub uciekaja od niej...

    pozdrawiam ZU i inne osoby podobnie myslace ;)))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka