Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 307 - w ostatnim tygodniu lata .

15.09.09, 09:59
Te dni maja byc jeszcze cieple i sloneczne - chociaz jesien za
plecami. Ale tez bedzie piekna i zloto - czerwona !
Edytor zaawansowany
  • luiza-w-ogrodzie 15.09.09, 13:43

    --
    Luiza-w-Ogrodzie
    ForumAUSTRALIA
  • luiza-w-ogrodzie 15.09.09, 13:54
    Obudzilam sie nie wiadomo dlaczego o piatej - ja, ktora nie uznaje godzin na
    zegarze przed siodma (mimo ze ostatnio czesto wstaje 6:30 ze wzgledu na
    rehabilitacje kroliczki)! No to od samego rana bylam do tylu. W pracy mialam
    duzo do zrobienia i w koncu umowilam sie z managerka z Kanady na zebranie jutro
    o szostej rano, juz teraz mam zly humor z tego powodu. Na basenie sie
    przetrenowalam i malo nie zasnelam pod prysznicem. W domu mam ponownie bezwladna
    kroliczke, do tego stopnia, ze pelza ciagnac nozki za soba jak dwie szmatki. Ale
    sprawdzilam, potrafi nimi samodzielnie ruszac i reaguje na dotyk, tylko pewnie
    ja kregoslup boli stad wybiera wleczenie raczej niz ruszanie nogami. Umylam
    bydlatko, pomasowalam, dalam srodek przeciwzapalny i teraz sama czolgam sie w
    strone lozka.
    Dobranoc
    Luiza-w-Ogrodzie
    ForumAUSTRALIA
  • mammaja 15.09.09, 20:10
    Mama Franka nazbierala we czasie spaceru spora porcje podgrzybkow i
    jednego prawdziwka i to w "naszym lesie" - naprzeciwko domu. Czyli
    warto wybrac sie na grzyby - ale moze niech cos popada, najlepiej
    deszczyk.
    Jak tam, Verbenko, przychodzisz "do siebie" po powrocie? beda
    zdjecia?
  • cieplanata 15.09.09, 20:21
    Czy jakoś z niej wyjdę? Jestem tak strasznie zapracowana, czuję się jakbym
    pracowała przy kopaniu rowów a nie umysłowo. Kiedyś..kiedyś........na początku
    mojej kariery zawodowej, od razu po maturze pamiętam, że pracownicy umysłowi
    mieli miesiąc urlopu a fizyczni dwa tygodnie. Chyba coś w tym jest, bo ja czuję
    się jakbym pracowała na przodku w kopalni i muszę, po prostu muszę wziąć urlop.
    Na razie wzięłam urlop od netu, właśnie teraz z Wami się żegnam na prawie
    miesiąc, a jak się uda i zupełnie się odzwyczaję (o czym marzę) to może dopiero
    na Wszystkich Świętych zajrzę, albo z życzeniami świątecznymi.
    Buziaki cudowne Panie - jesteście wszystkie przeurocze
    --
    Poranna
    http://i44.tinypic.com/16hp6id.jpg
  • mammaja 15.09.09, 22:02
    Ojej, Natko, nie przesadzaj z urlopem od netu! W ramach relaksu
    wpadnij czasami i napisz kilka slow! Bedzie nam brakowalo ciebie i
    dymiacej filizanki z kawa smile
    A odpoczac trzeba koniecznie - nie jestesmy robotami ani
    robotnicamismile Pourlopuj i wracaj w pelni sil do pisania. Pozdrowkismile
  • fedorczyk4 16.09.09, 09:35
    Pogoda zaczyna sie podpsuwać. Nata, nie daj się zalać robocie,
    odpoczywajsmile
    U mnie wtorek zakończył sie tak jak i zaczął. Awanturą. Około
    północy dzieci powróciły do domu. Dziecinka zresztą po 2 dniach, a
    Syneczek (jednak nazywanie do S.Ś. nie bardzo mi przechodzi przez
    klawiaturę) po pracy u Syna Podstawowego.I każde z nich przywlokło
    dodatek. Ona kumpelkę, on kumpla. No i le Mąż się wściekł. Ja
    pracuję w domu, ja mam prawo do spokoju, intymności etc. W zasadzie
    to prawda że jak sie nie ma domu, a mieszkanie, to taka sytuacja nie
    jest wygodna. Tyle ze ja mam inne, wybracowane w męce, podejście do
    sprawy. Sama nie miałam prawa zapraszać do domu znajomych, chyba że
    uprzedziłam pisemnie z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. O nocowaniu u
    mnie mowy być nie mogło. I to nie wynikało z warunków lokalowych.
    Jak na tamte czasy mieliśmy bardzo duże mieszkanie, tylko z
    niemożności Maćmy zaakceptowania jakiejkolwiek niekontrolowalnej
    przez nią w 100%, ingerencji w jej przestrzeń
    Jak byłam dzieckiem to Maćma zapraszała mi 2/3 razy w roku
    towarzystwo, głównie dzieci swoich koleżanek. Ponieważ z może jednym
    czy drugim wyjątkiem, niecierpiałam ich serdecznie, więc wizyty
    zaproszonych dzieci spędzałam najchętnieh zamknięta w łazience.
    Odkąd moje dzieci zaczeły mieć własne towarzystwo, tak koło 4/5 roku
    życia, wprowadziłam zasadę domu otwartego. Zrobiłam to z
    zaciśniętymi zębami i przez rozum. Też nieznoszę jak mi sie ktoś
    pęta po moim. Do tego generalnie nie lubie dzici, a większa ich
    ilość wywołuje u mnie ataki paniki. Ale sie przemogłam.
    Teraz dzieci już nie są dziećmi i dodatkowo od 7 lat, czyli od
    zamieszkania tu skąd macham Wam łapą, mają duże pokoje, w nich
    składane łóżka na wsiakij słuczaj i prawo do dysponowania swoja
    przestrzenią. I osobiście jest mi wszystko jedno czy nia dysponują w
    soboty i niedziele, czy w tygodniu.
    No, wypisałam sie to idę na spacersmile)
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • jutka1 16.09.09, 09:32
    Jednym słowem środa jesienna. 19 C, ale przynajmniej bez deszczu.
    Ostatni w tym tygodniu dzień w biurze, bo jutro i pojutrze z całą drużyną
    jesteśmy na szkoleniu wyjazdowym. Nie przepadam za takimi imprezami, ale co
    zrobić - mus to mus.
    No to letę. Miłego dnia smile
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • mammaja 16.09.09, 09:58
    Nie jest tak zle z ta pogoda ! Wprawdzie poniebie snuja sie baranki,
    ale slonce swieci i pora bylaby zabrac sie przygotowanie ogrodu do
    zimy. Ale jeszcze zdaze...
    Fed, rozumiem twego mzonka - bo wszak nieoczekiwani goscie musza
    takze korzystac z lazienki itp. Moj tez nie lubil takich wizyt!
    W moim rodzinnym domu przelewalo sie od przychodzacych gosci moich
    i brata, a jeden kolega jak wpadl na jeden dzien to mieszkal trzy
    miesiace! Musza sobie jakos wypracowac modus vivendi - chociaz nie
    bardzo w to wierze smile
    Dzisiaj mam dyzur przy zapisach do UTW, narazie
    zapisujemy "starych" sluchaczy - pozniej beda nowi w miare ilosci
    miejsc. Mzonek ma dzisiaj USG brzuszka, wiec chodzi po domu glodny i
    bez humoru. Zycze milego dnia w tym coraz mocniejszym slonku !
  • flisy 16.09.09, 10:22
    Nie narzekajmy,zwykła kolej rzeczy,jesień swe uroki masmile
    --
    ******************
    25.09.2009 Masa Krytyczna godzina 18:00

    http://download1.klimacik.pl/e-gify.com/828.gif
  • mammaja 16.09.09, 20:26
    No prosze, nawet Masa Krytyczna odwiedzila nas rowerku, popieram !
    Wrocilam z kameralnego wernisazu znajomej, robi wlasnorecznie
    papier czerpany w ktory wkomponowuje rozmaite eklementy roslinne,
    suszone kwiaty, trawy - roboty przy tym mnostwo. A efekt - no
    powiedzmy - sredni jak na te ilosc wlozonej ptacy. Ale widocznie jej
    to daje zadowolenie. Powiedzialabym szczerze, ze akfarele Verbeny
    znacznie bardziej efektowne smile
  • verbena1 16.09.09, 21:57
    Jezdze do Polski co roku, wiem czego sie spodziewac, co mnie bedzie
    cieszyc a co zloscic. Tym razem postanowilam spojrzec na Polske
    inaczej, oczyma mojego towarzysza podrozy ,ktory odwiedzil Polske
    poraz pierwszy.
    I co? Bardzo pozytywnie. Zobaczylam wiele zmian na lepsze, drogi
    poszerzone, bez dziur, budynki coraz ladniejsze,bardziej
    kolorowe,pensjonat w ktorym mieszkalismy na europejskim poziomie z
    przemila obsluga, w restauracjach jedzenie jadalne i niedrogie,
    nawet pogoda dostosowala sie odpowiednio do ogolusmile
    Nie mialam sie do czego doczepic( pomijajac Walbrzych ale to inna
    bajka). Ciesze sie ,ze Polska pieknieje, ze nie bede musiala juz
    sluchac o brudnych ubikacjach, niemilej obsludze czy dziurawych
    drogach. Moze wreszcie turysci rusza tlumnie do Polski a mamy co
    pokazac.
    W kazdym razie jeden turysta zapowiedzial juz ,ze na pewno do Polski
    wroci bo wszystko mu sie tu podobasmile

    Mammajko ,Ty mnie nie wywoluj do tablicy, zdjecia beda ,tylko troche
    cierpliwoscismile Nie mam czasu! Wczoraj zrobilam trzy placki ze
    sliwkami, czesc zamrozilam a reszta zjedzona. Moj przyjaciel Rieks
    zwariowal na punkcie polskich wypiekow, wczoraj wydrylowal 3 kg
    sliwek , pomagal jak tylko mogl zeby tylko miec zapas tych
    smakowitosci.
    Zdjec jest chyba z 800 i trudno wybrac tylko pare z tej ilosci.

    --
    Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
    Erica Jong
  • mammaja 16.09.09, 22:41
    Tylko go nie utucz za bardzo tymi slodkosciami, Verbeno!
    A milo przeczytac, ze podobalo mu sie u nas ( przy tobie nawet w
    kurnej chacie moze byc pieknie smile
  • monia.i 17.09.09, 13:01
    Myślę, że turysta był całościowo zauroczony. i przymykał to zauroczone oko na
    ewentualne niedoskonałości. Wszak wiadomo, że dużo zależy od wewnętrznego
    nastawienia - detal dla osoby zadowolonej z życia może być paskudną kłodą pod
    nogami osoby sfrustrowanej.
    Co nie zmienia faktu, że generalnie zgadzam się - zmienia się dużo a kierunek
    wielu zmian zmian jest słuszny smile
  • mammaja 17.09.09, 13:19
    Jak napisala Monia, jesien uciekla, a przydaloby sie troche
    deszczyku. Teraz, w sloncu, udaje sie na swoje czwartkowe
    posiedznie, przedtem zrobie kotleciki ziemniaczane z sosem
    grzybowym - mama Franka znowu nazbierala wczoraj na spacerze! Milego
    popoludnia!
  • jutka1 17.09.09, 23:58
    Dzień zawodowy zaczęłam rano, skończyłam teraz. Psiakrew. Mimo
    [rzebywania w pięknym zamku nad fosą, gdzie wszystko jest i wszystko
    można (basen, sauna, rowery, bule, siatkówka, all inclisive bar
    etc), cały boży dzień "było pracowane". Wreszcie dowlokłam się do
    pokoju, dopijam wino i idę. jutro cały dzień tego samego. sad

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • luiza-w-ogrodzie 17.09.09, 01:21
    Wczoraj bylo nie lepiej niz we wtorek, obudzilam sie znowu za wczesnie,
    kroliczkowy akupunkturzysta powiedzial, ze nigdy nie widzial zeby zwierzak
    wrocil do tak marnego stanu i podejrzewa genetycznie uwarunkowana slabosc kosci.
    Coz, przynajmniej joga byla OK...

    W zwiazku z natlokiem niemilych fluidow wyjezdzam w piatek na medytacyjny
    weekend a gospodarstwo i rehabilitacje kroliczki zostawiam corce i Buszmenowi,
    mam nadzieje ze biedactwo przezyje.

    Dzis jest wilgotno i goraco, rano byla gesta mgla a temperatura ma dojsc do 30
    stopni w cieniu. Wrzesien i pazdziernik to miesiace zmiennej pogody - od zimnych
    wiatrow z poludnia do burz i goraca z polnocy. W czasie lunchu skocze podlac
    doniczki i nowe sadzonki, zeby na tym upale nie uswierkly.

    A teraz wracam do czwartkowego stosu roboty, na szczescie w ciszy i samotnosci
    werandy. Mam ostatnio ludziowstret, bo jakos wychodzi na to ze wszyscy ludzie w
    moim otoczeniu czegos ode mnie chca - a ja chce zeby sie wszyscy ode mnie
    odpinkolili. Ech, marzenia...

    Luiza-w-Ogrodzie
    .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • jutka1 17.09.09, 07:33
    Witam się pospiesznie i żegnam, idę sie pakować i jadę na dwudniowe szkolenie z
    całą moją ekipą.
    Pozdrawiam i miłego dnia smile

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • fedorczyk4 17.09.09, 09:56
    Pomimo ze nie przepadasz za takimi spędami, to ja Ci szczerze
    zazdroszczę, chociaż może bardziej Luizie. Muszę sobie coś znaleźć,
    jakąś odskocznię. Dzisiaj mi sie śniło że zdawałam po raz drugi
    maturę, towarzysząc przy tym Synowi Średniemu, żeby zacząć całkiem
    nowe studia dzienne. Oczywiście robiłam to z marszu i bez
    przygotowania, bo przedtem miałam coś lepszego do roboty od uczenia
    się, jak zwyklesmile
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • monia.i 17.09.09, 12:55
    A czy mięsię wydaje, że w ramach odskoczni planowałaś szlifowanie langłydża?
    Od rana jesień straszyła, że nadchodzi - ale słońce wylazło i jeszcze jedną nogą
    jesteśmy w lecie. Chociaż ja bardzo lubię taką pogodę, jak dziś w drodze do
    pracy - mgliście, bezwietrznie, lekko ziębliwie i cicho. Z mgłą opadającą
    wilgocią na nos, z charakterystycznym zapachem jesiennych, nawilgłych, opadłych
    liści..No i miałam wytłumaczenie dla siebie, coby rano spożyć nie zdrową
    maślaneczkę ale świeżutką drożdżówkę z serem popijaną gorącą kawą z mlekiem,
    miodem i szczyptą cynamonusmile Rozpusta, normalnie smile))
    Miłego dnia wszystkim!smile
  • foxie777 18.09.09, 02:27
    Fed,szkoda ze nie udalo Ci sie wybrac na spotkanie.Mam nadzieje,ze
    jestes teraz ok.
    Moniu,masz bardzo fajnego meza.ale silny myslalam ,ze mi reke zlamie.
    Dado maz bardzo mily tez.
    Napisalam juz w "moim" watku co i jak,a teraz chyba sie walne do
    lozka.
    Verbeno,ja zawsze Polske odbieram coraz lepiej i cieze sie,ze Twoj
    znajomy tez tak uwaza.Tylko do przodu.
    Pozdrawiam tropikalnie i juz sennie
  • fedorczyk4 18.09.09, 09:00
    Lx, prawdę mówiąc to średnio ze mną, ale sza. Im mniej o tym mówie,
    piszę, a zwłaszcza myślę, tym lepiej się czujęsmile
    Zwłaszcza że dzisiaj nadszedł dla mnie "wielki dzień". Idę do
    fryzjerawink
    A na razie na spacer z psią.
    Moniu miało być odskocznią szlifowanie, ale nistety musiałabym
    szlifować w łazience. Warunki domowe niesprzyjają. Zastanowiłam sie
    nad zakończeniem poprzedniego zdanie i chyba mogę z czystym
    sumieniem napisać, że niesprzyjaja czemukolwiek. A na wyjście z
    angielskim do ludzi (szkoły), brak kasysad
    Nic to byle do wiosny, wtedy odrosna mi liście i kwiaty intelektu.
    Ach, pomarzyć zawsze możnasmile)
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • mammaja 18.09.09, 10:24
    Do wiosny nie ma co czekac, jakos trzeba jesien i zime przystosowac
    do nowych warunkow, Fedziu ! Nie bedzie latwo, ale wierze w twoja
    osobowosc. Dobre rady ciotki Klotki nie wiele tu pomoga, ale chetnie
    pogadam z Toba, jak dasz zaprosic na kawe smile
    Cos jest w nastroju tych ostatnich dni lata - poczucie zblizajacego
    sie przemijania - ze nie moge przestac gapic sie na zielone jeszcze
    drzewa, ten dzisiejszy blekit nieba, tak trwalabym w nieruchomym
    zagapieniu na tarasie - ale rzeczywistosc przywolala do porzadku.
    Tym razem przy pomocy szambiaza, ktory czyni swoja powinnosc, a ja
    umknelam zamykajac szczelnie okna. No coz - to jest wlasnie rozkosz
    bycia "nie podlaczonym" do cywilizacji. Milego dnia, Jutko - ty masz
    pare!
  • monia.i 18.09.09, 11:39
    Dobrze prawisz, Mammaju, z tymi ostatnimi dniami lata i przemijaniem - i dlatego
    osobiście za nimi nie przepadam, wolę jak już jest jesień bez niedomówień,
    chociaż pogoda prawdziwie letnia, niesamowita, popołudniami, gdy wracam z pracy,
    muszę coś z siebie zrzucać, coby się nie ugotować...Przydałaby się Dadowej
    córeczce taka pogoda za tydzień - może się utrzyma?
    Foxie - witaj na forum i w ogóle smile Za małżonka przepraszam, on chyba czasem
    zapomina, że posiada trochę więcej krzepy od innych i łapie za rękę niczym za
    wiosło smile No, czasem udaje mi się te nadwyżki siły jakoś spożytkować smile))
    Fedo - nie wiem, jak dla Ciebie ale dla mnie wizyta u fryzjera to ciężkie
    przeżycie - mam nadzieję, że Cię troszkę odstresuje a końcowy efekt poprawi
    nastrój. Niedobrze z tym brakiem miejsca, może czasowo udaj się na emigrację
    wewnętrzną i przeczekaj okres burz? No bo przecież nie pozabijasz...
    Udanego dnia wszystkim - fajnie, że już piątek. Jutro wybieram się na 18-tkę do
    mojego chrześniaka. A jeszcze nie tak dawno wyglądał jak małe, słodkie ET w
    wózeczku - a tu masz: wygadany facet któremu byle czym nie należy głowy
    zawracać, bo zajęty smile))
  • fedorczyk4 18.09.09, 16:56
    monia.i napisała:

    > Fedo - nie wiem, jak dla Ciebie ale dla mnie wizyta u fryzjera to
    ciężkie
    > przeżycie - mam nadzieję, że Cię troszkę odstresuje a końcowy
    efekt poprawi...

    Nie odstresowuje i nie poprawia bo nienawidze. Traktuje to jak zlo
    konieczne i unikam jak diabel swieconej wody. Ide jak na sciecie
    (cic!) i uspokajam dopiero nastepnego dnia. Nienawidze luster,
    swiatla, kratynskich pytan i pogaduszek, pism i szarpania za
    koltuny. Wogole nie rozumiem jak ktos moze to lubic. A juz
    najbardziej nie lubie placenia!!!!
    Tym razem poszlo w miare bezbolesnie. Futro krotsze o 25 cm i
    pozbylam sie tych kilku siwych wlosow co to mi rosna radosnie jak
    antenki. Ludzi nie bylo, caly czas czytalam cos sobie, a Ernest jest
    taktowny i rozmawialismy sobie tylko o Paryzu. I na moj widok
    zakrzyknal : O dziewczyna z Powisla! (bezcenne) a bylam u niego
    tylko raz, ale on tez z Powisla, a to laxczy raz na cale zyciesmile))


    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • lablenka_x 18.09.09, 13:23
    Byłam dziś u lekarki , bo samopoczucie mam kiepskie i objawy
    grypwo/menopauzalne oraz wrażenie lekkiego unoszenia sie nad ziemią
    oraz jeżdżenie samochodzem z szybkoscia do 60km.h ( co nie jest u
    mnie normalne)+ temperatura 37.00C.Najpierw stwierdziła,ze nie widzi
    i nie słyszy niczego we mnie co by taki stan powodowało.Potem
    okazało sie,ze jest to normalna reakcja na lek, ktory mi mój
    ukochany ortopeda zaaplikował, ponoć mi przejdzie.Kurcze jakas podła
    reakcja i współczuje ludziom cześciej ostrzykiwanym.
    Pogoda jest taka jak ją moje przedpiszczynie omówiły.
    Lubię ją.
    Mało.
    Uwielbiam!
    Łapię te chwile całą sobą.Ciesze sie,ze jeszcze jest tak właśnie
    lekko senne muskanie wspomnieniem lata i zapowiadanie jesieni.
    Każda chwila spędzona na balkonie wprowadza mnie w nieustanny
    zachwyt nad roślinką, ktora niestrudzenie kwitnie przez całe lato
    małymi drobnymi kwiatuszkami w kolorze lnu.Mam nadzieje,ze w
    przyszłym roku tez ją gdzies wypatrzę.
    Za tydzien juz jesteśmy w Sarbinowie- przez 2 tygodnie i mam
    nadzieje,ze pogoda mnie nie zawiedzie.A jesli, to co mi tam, morze
    zawsze cudne dla mnie jest.
    Dadowej córce zycze właśnie takiego dnia , ciepłego słonecznego ,
    udanego,a Dado chyba teraz juz ma wszystko pozapinane na ostatni
    guzik , mam nadzieje,ze suknię tez.
    Fedo , musisz jakoś znależć dla siebie własną kryjówkę domową.

    Mammajo , ja dziś robię proste poznanskie danie - gzik i pyry- gzik
    z własnoręcznie wyprodukowanego sera, a kotleciki ziemniaczane z
    grzybkami powodują we mnie ślinotok.
    --
    LX

    Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
  • verbena1 18.09.09, 14:30
    Rowniez odnosze wrazenie ,ze trzeba sie pospieszyc, nacieszyc
    sloncem, przyroda bo juz niedlugo nastana szaro-bure, wstretne dni i
    dlugie wieczory.
    Dzis rano slonce wynurzajace sie zza jesiennej mgly wprawilo mnie w
    doskonaly nastroj, poza tym dzis piatek i weekend przed nami.
    Wieczorem wybieram sie na ostatniego chyba w tym roku grilla. Gril
    uliczny, na ktorym zbieraja sie wszyscy sasiedzi mojego
    przyjaciela,czyli mieszkancy nieduzej zreszta uliczki. Poznam przy
    okazji wszystkich a oni mnie bo juz niesmialo wypytuja co to za
    kobieta w zielonym autku pomyka czesto ich ulicasmile Bedzie ciekawie.

    Przed chwila dostalam telofon z zapytaniem ,czy chce brac udzial w
    jutrzejszym kiermaszu sztuki w okolicznym miasteczku. Po chwilowej
    panice (musze wszystko zapakowac, przygotowac a nie mam zbyt wiele
    czasu) zgodzilam sie jednak bo jutro ma byc cieplo i moge sobie
    postac przy straganie na swiezym powietrzu a przy okazji kto wie,
    moze znajdzie sie jakis chetny.
    Wylaczam wiec komputer aby mnie nie kusil i zabieram sie za robote.

    Wszystkim pogodnego nastroju i ciepla zyczesmile

    --
    Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
    Erica Jong
  • dado11 18.09.09, 21:26
    Dzięki dziewczynysmile trzymajcie kciuki za pogodę, byłoby cudnie, gdyby taka
    dotrwała do przyszłej soboty!
    Za mną zagoniony tydzień, a przede mną jeszcze bardziej zwariowany, a potem
    nastąpi błoga ciszasmile dziś jeszcze zdążyłam zerwać ok. 15 kilo śliwek z naszych
    drzew, których nie pozwoliliśmy wyciąć podczas budowy (no i tak się
    odwdzięczają, prawie co roku), no i usmażyć (wstępnie) trochę powideł, jutro
    przychodzi Krasnoludka, a ja posmażę dalej.
    Ciuch ślubny wciąż jest niewiadomą, bo krawcowa zachorzała i może w poniedziałek
    będzie gotowa. Strach pomyśleć co będzie, jak coś będzie nie tak, brrrr...
    Pogoda dziś byłą tak piękna, że nawet wystawiłam na chwilę ciało na słońce, oj
    jak miło tak sobie akumulatorki podładowaćsmile
    Foxie, cieszę się, że doleciałaś zdrowa i cała!
    pozdrawiam, d.
    --
    Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia...smile
  • foxie777 18.09.09, 22:05
    Dado,na pewno wszystko bedzie super ale co nerwy to nerwy nie ma
    rady.
    Moniu,porownanie z wioslem fantastyczne,tak wlasnie to odczulam,ale
    bylo ok.
    Jesieni wam zazdroszcze,bo u nas takowa nie istnieje po prostu jest
    chlodniej.Nastepnym razem przylece w polowie wrzesnia.
    Wakacje byly bardzo udane ,jednak z powodu paszportu bardzo zalatane.
    Ciekawe jak to sie dalej potoczy.Biurokracja straszliwa.
    Teraz jestem potwornie zalatana,jest kupa spraw do zalatwienia no i
    praca.
    Kocia przywitaly mnie bardzo entuzjastycznie,az bylam zdziwiona.
    Bylo duzo miziania i miau.
    Slowem jestem w domu.Malzonek juz sie dopomina niektorych potraw,wiec
    bede duzo pitrasic.No i tak.
    pozdrawiam tropikalnie
  • mammaja 18.09.09, 23:46
    Mialam mily dzien, dlugi spacer po lesie w tpwarzystwie Franka i
    jego mamy, nazbieralysmy troche podgrzybkowi jednego prawdziwka,
    zakupy owocowo - warzywne na bazarku ,wieczorem rozwiazywanie jolki
    z przyjaciolmi, no i przelecial raz dwa, ten jeszcze letni dzien.
    Ciesze sie ze u was tez w porzadku, Lx napewno czuje sie juz lepiej
    mimo trudnosci w prowadzeniu zbyt wolno autka smile
    Jutro czeka mnie wielki jubel z okzji urodzin starej przyjaciolki-
    beda zawody konne, ognisko, wiele atrakcji. Spiewnik zostal wydany
    okazjonalny - zeby przekazac wnukom te wszystkie nasze ogniskowe
    piosenki - ulozyl go maz solenizantki, czego tam nie ma - od "Luary
    i Filona" poprzez ulanskie, szanty i Okudzawe. To jest na kilka
    godzin spiewania! kto to wytrzyma smile Juz sie ciesze smile
    Foxie, napewno cieszysz sie teraz z powrotu - zawsze jednak w domu
    najlepiej smile
  • fedorczyk4 19.09.09, 10:21
    Pozdrawiam Foxie powróconą na łono kuchni i małżonkawink
    Mm, też lubiłabym takie śpiewania gdybym tylko umiała śpiewać.
    Zawsze strasznie zazdrościłam osobom muzykalnym. Niestety dla mnie
    dysponuję najkoszmarniejszy zlepkiem. Mam całkiem dobry słuch, ale
    nie mam pamięci muzycznej. Czyli jak zawyję, to ja pierwsza słysze
    mój straszliwy fałsz. Szalenie frustrującesad
    Zapowiada Ci się boski jubel Mmsmile
    Niewyobrażam sobie Lx jeżdżącej powoli!
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • mammaja 19.09.09, 11:10
    Fed, na takim ogniskowym spiewaniu zadnych falszow nie slychac,
    liczy sie dobra wola smile
    Zycze wszystkim wspanialej soboty - bo znowu ten blekit, chociaz w
    nocy bylo tylko + 3 C. Ale w nocy to ja spie! A w kazdym razie nie
    chodze na dwor ani na pole smile
  • foxie777 19.09.09, 16:32
    Fed,dzieki no szkoda,ze nie moglas sie z nami spotkac.Wiem.wiem.
    Teraz juz prawie jestem przestawiona na moj czas.Wakacje super,ale
    swieta prawda,ze w domu najlepiej.
    Nie ma to jak wlasne lozko.
    U nas upal dzisiaj i leje,ale nie musze sie martwic o ogrod.
    Czekam z utesknieniem na koniec lata i zmiane temperatur.
    Rodzinke znalazlam w dosc dobrej formie,ale tesknili no i dobrze.
    Kocia cudowne,az dziwne ze sie nie obrazily za moj wyjazd.
    Lubie takie imprezy Mammajo,na pewno bedziesz miala super czas.
    pozdrawiam tropikalnie
  • joujou 19.09.09, 20:58
    Pozdrawiam z mysiej dziury,z której zaczynam się powoli
    wychylać,bo w ostatnich dniach byłam w nastroju nieprzysiadalnym.
    Zwaliło mi się na głowę coś co niby bezpośrednio mnie nie
    dotyczy,a jednak dotyczy bardzo.No nic,jednych stres paraliżuje
    kompletnie,a mnie pobudza do działania więc kilka ostatnich
    dni działałam,dzwoniłam,dowiadywałam się robiąc często za głupka,by
    tylko jak najlepiej problem rozwiązać i chyba nie będzie aż tak
    żle.Dopiero teraz mi odpuszcza,a jak odpuszcza to czuję się
    zupełnie rozwalona,nie chce mi się ruszyć palcem,bo wszystko
    boli,jakby mnie ktoś przeczołgał.
    Dałam się jednak wyciągnąć nad Wisłę,nie będąc pewna,czy w ogóle
    się tam dowlokę i dobrze,bo napasłam trochę oczy widokami i
    wygrzałam obolałe gnaty w słonecznych promieniach.
    Rozsiedliśmy się na ławce,a przed nami kępy zieleni i Wisła.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/hi/kwza/sIpd0HhHzBBC9Ny3QB.jpg

    Wczoraj miałam kolejny pogrzeb w rodzinie.Tego akurat spodziewaliśmy
    się prędzej,lub póżniej,bo wujcio od dłuższego czasu był
    słabiutki(choroba i wiek).Jak to na takich 'imprezach' bywa
    był to wielki zjazd rodzinny i okazja do spotkania osób dawno
    lub jak w moim przypadku nigdy nie widzianych,bo mżonek ma
    dość liczne kuzynostwo. Na samej tzw. stypie było pewnie z 70
    osób.Cieszę się,że pojechałam mimo iż byłam bezpośrednio po
    nocce i przed kolejną.
    Dużo fajnej młodzieży i aż miło posłuchać,jakie mają plany i
    marzenia i faktycznie je realizują.Ciekawi świata i przygód są
    ci młodzi.Moja ulubienica nie dojechała,bo ona właśnie gdzieś
    na Allasce,a potem do Australii.Inna kruszynka z wyglądu
    przypominająca 15-latkę za parę dni wyjeżdża do Afryki,a tam
    z wyprawą na Kilimandżaro,ech...
    No kończę,bo zaraz do roboty-jestem już zmęczona.
    Mammaju opisz koniecznie te urodziny,bo to też jakby inny świat smile
    Pozdrawiam wszystkich!

    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • mammaja 19.09.09, 22:02
    No bylo super, gdyby nie jeden przykry uapadek Z konia, ktory
    skonczyl sie nie najlepiej. Ale impreza super, tylko padam na nos -
    wiec napisze wiecej jutro !
  • luiza-w-ogrodzie 21.09.09, 06:25
    Medytacyjny weekend w Gorach Blekitnych byl dla mnie zupelnie nieudany. Nie
    moglam spac, bylam slaba, snulam sie jak zombie... Nie poszlam w gory ani na
    spacer, wiekszosc czasu przelezalam w lozku (bo nawet spac nie moglam) i w koncu
    wczesniej wrocilam do domu, gdzie padlam na lozko i przespalam dwie godziny (i
    wiekszosc burzy), zeby wstac przed zachodem slonca rzeska i zadowolona.
    Polozywszy sie wieczorem przespalam 8 godzin i wstalam dzisiaj - jak nigdy w
    pracujacy poniedzialek - z usmiechnieta geba. Nic z tego nie rozumiem, widac
    taka karma... Moze pokarala mnie Matka Natura, dajac mi do zrozumienia ze
    powinnam w weekend pracowac w ogrodzie, a nie egoistycznie szwedac sie po
    medytacjach?

    Tak wiec poniedzialek wyglada dobrze i to od samego rana. Zaczelo sie od rozmowy
    z klubem ogrodniczym, do ktorego zadzwonilam w sprawie zamowionych i
    zaplaconych w czerwcu sadzonek malin. Powiedzieli ze nie przyslali, bo nie maja,
    co mnie letko zdrzaznilo. No nic, przeprosili i zwroca pieniadze. Co z tego, jak
    juz jest za pozno na kupowanie - maliny przeciez sprzedaje sie zima! No ale nie
    bede czekac rok na nastepna zime! Zlapalam za telefon i obdzwoniwszy okolice
    biura udalo mi sie w koncu znalezc sklep ogrodniczy, w ktorym mieli ostatnie 6
    doniczek akurat tych dwoch odmian, na ktorych mi zalezalo: wczesnej, owocujacej
    raz do roku na dwuletnich pedach Willamette i poznej, powtarzajacej odmiany
    Heritage. Wyskoczylam w czasie lunchu, przejechalam 10 km, dopadlam sklepu,
    obsluga byla przemila i wiedziala o czym mowi, wyszlam z usmiechem, malinami i
    sadzonka passiflory. Zaraz po powrocie z pracy ide w grzadki bo to ostatni
    dzwonek na sadzenie malin zanim bedzie zbyt goraco.

    Kroliczka znowu troche lepiej wyglada i probuje chodzic jedna tylna noga. Zjada
    tez mnostwo, bo wiecej sie rusza, probuje siedziec zamiast lezec z bezwladnymi
    nogami i z corka generalnie jestesmy optymistyczne, ze sie jej poprawi.
    Akupunkturzysta przychodzi dzis wieczorem.

    A pojutrze, czyli 23 wrzesnia o godzinie 1:44 w nocy nadejdzie astronomiczna
    wiosna ;o) ..o czym z radoscia zawiadamiam!
    Luiza-w-Ogrodzie
    .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • fedorczyk4 21.09.09, 09:12
    "Czasem słońce czasem deszcz" prawda Luizio? Ciszę się że masz taki
    optymistyczny poniedziałaek. U nas jest normalny. No może prawie
    normalny, bo pogoda nas rozpieszcza. Trwam trochę w stanie
    zawieszenia bo nic i w żadnej sprawie nie rusza się. Dziecinka
    ponowiła ataki w sprawie zamieszkania z Kijankiem. Ponoć szukają
    mieszkania na Mokotowie, zeby miała bliżej na wydział (Wyścigi).
    Wkurza mnie to nieżiemsko, ale nie opanuję żywiołu. W sumie może
    lepiej zeby z nim zamieszkała niż ze mną walczyła gloryfikując stan
    konkubinatu. Nich ma, niech pomieszka, może się opanuje, a może im
    wyjdzie. Tyle ze na moje oko to za wcześnie, ale kogo interesuje
    moje kaprawe slepie. W końcu ja też wyszłam z domu dokładnie w tym
    samym wieku. No nie do faceta, tylko na stancje w innym mieście, ale
    faktem jest że w rodzinne pielesze już nie wróciłam.
    A co ja się będę przejmować, idę nad Wisłę!
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • mammaja 21.09.09, 09:37
    Ciekawa jestem jak le maz podchodzi do tego zamieszkania z
    Kijankiem? Stalo sie to prawie nagminne - ale tez podzielam poglad,
    ze troche wczesnie. Nie poradzisz jak sie upra smile
    Dzisiaj zapisy na UTW dla nowych sluchaczy, w ogole ten tydzien juz
    wypelniony rozmaitymi spotkaniami. Byle do niedzieli, bo wtedy
    prysne na 5 dni do Zakopca, powiekszac swoja wiedze w niektorych
    zmianach w ustawodastwie ni patrzec na Tatry!
    Tymaczsem w ogrodzie czeka wiele robot przed zimowych. Luizo,
    witasz wiosne - czego ci zazdroszcze!
    Wszystkim wspanialego tygodnia zycze!
  • verbena1 21.09.09, 13:38
    Fed, oderwanie od matczynej piersi jest bolesne ale taka juz kolej
    rzeczy. Tez uwazam, ze za wczesnie na samodzielnosc ,przed Dziecinka
    cale lata studiow ale jak chca sobie zycie utrudniac i zdobywac
    doswiadczenie to ich sprawa. Mam nadzieje, ze dzieci z tego nie
    bedziesmile
    Trzymaj sie mocno na tej rodzinnej karuzelismile

    Dzis zaczynam nowy sezon szkolny wieczornym kursem holenderskiego.
    Znajome Polki pytaja po co mi to, przeciez na inna prace nie mam juz
    szans, dyplomu nie dostane a ja to po prostu lubie ,lubie sie uczyc
    i juz. Mammajka to na pewno rozumie bo widzi takie uczennice na UTW.

    Zaraz zabieram sie za lepienie ruskich pierogow, ktore beda atrakcja
    jutrzejszego babskiego wieczoru. Twarog specjalnie przywieziony z
    Polski,tutaj takiego nie uswiadczysz, dlatego pierogi sa taka
    niezwykloscia jak ogorki kiszone , ktore wlasnie sie kisza na
    szafiesmile

    --
    Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
    Erica Jong
  • mammaja 21.09.09, 20:41
    Ach, jakie pyszne beda pierogi ! Verbeno - rozumiem cie - mam
    zamiar kontynuować kurs komputerowy, nawet chetnie powtorze, bo w
    zeszlym roku duzo opuscilam. A na zapisy dzisiaj przyszlo duzo
    (glownie) pań !
  • foxie777 22.09.09, 02:54
    U mnie jak zwykle kierat.Dzis przyjechal do mnie Syn z zapaleniem
    ucha.Oczywiscie zalatwilam wizyte u specjalisty i juz jest lepiej,a
    taka mialam nadzieje na spokojny poniedzialek.
    Jutro do pracy,slowem normalka.
    Ten weekend tez zapowiada sie nawalony.Przylatuje siostra meza,
    w sumie jestem zadowolona,bo zajmie sie moja Tesciowa ,my
    lecimy do Bostonu 1 pazdziernika.
    Verbeno nauka jezykow jest swietnym pomyslem,moze i ja sie jakos
    zdopinguje do nauki hiszpanskiego.
    Pierozki w Polsce byly pyszne,i bob i kapustka,ale tutaj mam
    wspaniale ryby wiec nie moge narzekac.
    pozdrawiam tropikalnie
  • jutka1 22.09.09, 08:45
    Pogoda jak wczoraj, 22-24 C, w miarę słonecznie.
    Mam dziś wolne, więc skorzystam z okazji i załatwię jedną sprawę biurokratyczną,
    a potem w planie muzeum Rodina. Bardzo dawno nie byłam, cieszę się.

    Miłego dnia życzę smile
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • mammaja 22.09.09, 18:52
    Okrutnie zalatany dzien - jeszcze jedno zebranie za godzunke, ale
    pogoda byla miod i malina - juz kolorowe liscie, juz jarzebiny i
    inne owoce - slowem -z rozdziawiona buzia gapilam sie na ten swiat!
  • foxie777 22.09.09, 19:20
    Ale wam zazdroszcze tej jesieni.No coz, tropiki dla mnie.
    Planuje w weekend wreszcie zobaczy film Tarantino,w Polsce nie
    mialam czasu,zreszta napisy pewnie by mi przeszkadzaly.
    "Dziecko" jest ok i wczoraj mi powiedzial ,ze jak bede stara i miala
    siwe wlosy ,moj maz takze to sie nami zaopiekuje.
    Podziekowalam,mowiac jednoczesni ze siwych wlosow to on u mnie
    nie zobaczy.Nie dlatego ze cos zlego jest w siwych wlosach.
    Po prostu ja ich miec nie bede.
    pozdrawiam tropikalnie
  • lablenka_x 22.09.09, 20:05
    Piękny , słoneczny.Wykorzystałam go na przedwyjazdowe pranie,suszone
    na balkonie na słoncu, jako antidotum na sytuację, ktora
    doprowadziłaby mnie do apopleksji. Przyznam sie,ze wstydem,że klęłam
    jak szewc,co mi sie zdarza niezwykle rzadko i Q też puszczałam.
    Nie piszę po to żeby tymi wyczynami się chwalić, ale żeby zobrazować
    poziom "wkurwieliny" jak była uprzejma nazwac "to cóś" Gaudia.
    Kurcze zawsze tak jakoś jest,ze jak tylko zgodze sie na cos na co
    mnie mąż usilnie namawia to obraca sie to natychmiast przeciwko mnie.
    Kupiłam laptopa(... bedzie Ci łatwiej, prościej,szybciej i wszędzie
    będziesz miała dostęp do netu...)
    No i mam czego chciałam.
    Ruter zamiast oddziaływac bezpośrednio na mojego staruszka, uraczył
    netem laptoka, uprzednio mi go zabierając.Pozbawił mnie dostepu do
    netu całkowicie i danych, ktore normalnie sobie wybierałam z
    zapisu.I co z tego ze miałam dostep z innego źródła - nie wszystko
    mozna.
    Od rana dodzwonic sie to TV kablowej - dostawcy netu nie mozna.Mąz
    pojechał, zagadał, dowiedział sie, dokupił,przywiózł, zamontował i
    nic - jak było tak było.
    Po 2godzinach nie zdzierzyłam i znowu wydzwaniam - zajete, zajete,
    zajete(mąż w tym czasie dojechałby i wrócił).
    Wreszcie cud,po 2h36 min, ktoś raczy sie po drugiej stronie odezwać.
    No to najpierw grzecznie, a potem coraz bardziej rozjuszona
    nawtykałam rozmówcy, ktory mi kazał rózne rzeczy wyczyniać z kompem
    i ew, dokupowac a potem ryknęłam że moze by tak uprzejmie zobaczył
    moze komus z tamtej strony nie chciało sie czegoś wcisnac, albo co
    no i... kolejny cud - net sie pojawił.
    Spłynął miodem na moją skołatana dusze, wyciszył i złagodniawszy
    powróciłam do normybig_grin
    Pod wieczór polowałam z aparatem na fruczka, który wywinął mi
    figielka.Wleciał mi prawie w obiektyw.Sekundy emocji i został tylko
    uwieczniony niezbyt wyrazny łepek z czułkami, a takie dzieło z tego
    mogło bycbig_grin Portret fruczkabig_grin.
    W międzyczasie nadal napawam sie cudnymi dniami, cichymi i ciepłymi
    wieczorami, tak cudnymi,że nie dziwie sie,iż pan słowik szedł
    piechotą.
    Jeszcze kilka dni i jazdaaa nad morzebig_grin.
    Pozdrawiam z ostatnim westchnieniem lata i zmykam na Mjak Miłość.

    --
    LX

    Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
  • lablenka_x 22.09.09, 23:18
    astronomiczną już mamy.
    Więc już jesienne dobranoc Wam ślę niech sny Wasze omotują się wokół
    Was jak nitki Babiego Lata.
    Dobraaaanoc.
    --
    LX

    Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
  • fedorczyk4 23.09.09, 18:37
    lablenka_x napisała:

    > astronomiczną już mamy.
    > Więc już jesienne dobranoc Wam ślę niech sny Wasze omotują się
    wokół
    > Was jak nitki Babiego Lata.
    > Dobraaaanoc.

    Lx, taka jesien to moja porasmile))))
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • luiza-w-ogrodzie 23.09.09, 01:10
    Wczoraj mielismy 32 stopnie, bylo duszno, sadzilam maliny pod wieczor tuz przed
    burza, oblewajac sie potem. Po zachodzie slonca przeszlo kilka burz a w nocy
    nadszedl zapowiadany silny zimny wiatr i przyniosl ze soba czerwony pyl z glebi
    kraju. Obudzilam sie z takim widokiem z okna:
    http://images6.fotosik.pl/537/20d6bd5971f5209fmed.jpg

    a w ogrodzie bylo tak:
    http://images8.fotosik.pl/96/801738460fe7b8c6med.jpg

    Sydnejskie migawki z tego poranka:
    www.smh.com.au/environment/sydney-turns-red-dust-storm-blankets-city-20090923-g0so.html
    Jadac do pracy widzialam kto ostatniej nocy parkowal na zewnatrz a kto w garazu.
    Pod koniec dnia nie bedzie roznicy :oP W domu na zaluzjach otwartych okien
    zebral sie delikatny, jedwabisty czerwonawy pyl. Na wszelki wypadek
    ewakuowalysmy krolika z zagrody na dworze do domu do drugiej lazienki.

    Prognoza na dzisiaj zapowiada bardzo silne wiatry, ostrzega sie przed
    parkowaniem pod drzewami itp. W Melbourne rano byly dwa slabe trzesienia ziemi,
    w Queensland sa pozary. Nadszedl El Nino, ratuj sie, kto moze ;o)

    Siedze w biurze pokaslujac, podobnie jak i inni. W perspektywie dnia joga, praca
    a po powrocie do domu przygotowywanie mieszanki doniczkowej i sianie cukinii,
    ogorkow i fasoli.
    Luiza-w-Ogrodzie
    ForumAUSTRALIA
  • fedorczyk4 23.09.09, 08:56
    Niesamowity widok, aż mię zatchło Luizo. Lx, też to przerabiałam z
    neosradą (ort. zam)smile) Foxi ja bym bardzo chętnie przeszła na ryby
    i owoce morza, raz na zawsze. Verbeno świetnie Cię rozumiem, tez po
    prostu lubie sie uczyćsmile
    Mm, musi tylko kobiety mają w sobie niewygasająca ciekawość i
    poczucie wieczności!
    A co do Twojego pytania jak le Mąż podchodzi do Dziecinkowych
    pomysłów to odpowiem krótko. Wszystko co jest związane z wychowaniem
    i odpowiadzialnością za nią zawsze było w mojej wyłącznej gestii.
    Nie zbliżał się do problemu nawet na odległość metra. Bardzo ją
    kocha, ale dla niego ona jest UFO.
    Mnie wczoraj dotkneło przekleństwo sukni ślubnej. 4 lata temu jadąc
    po suknię córki przyjaciółki miałam wypadek. Wczoraj chcąc asystować
    przy odborze sukni Kuzyniątka, miałam następująca przygodę. Jak
    pisałam rowlekli nam ulicę. W ramach drogot nie uprzdzając że do
    tego w takiej wersji dojdzie odcieli wyjazd z garażu. Ggdyby nas
    powiadomiono , co i kiedy to by ludziska powyprowadzały auta i
    kunic. A tak człowiek chce wyjechać z garażu, a tu nici. Wprawdzie
    usprawiedliwiłam nieobecność, ale mimo to pomyślałam że może jednak
    mi się uda opłotkami . A w opłotkach leżały przmyślnie złożone płyty
    chodnikowe. Za krzaczkiem więc jiewidoczne i na wysokości na którek
    nie łapie lusterko. No i zharatałam sobie auto przy podwodziu na
    amen. Zniesmaczyło mnie to do życia na resztę dniasad
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • mammaja 23.09.09, 10:17
    Jestem pod wrażeniem tego pomaranczowego swiata! Niesamowite!
    Fed, wspolczuje, juz nigdy nie odbieraj sukien slubnych! nawet
    dziecinki! mam nadzieje, ze autko nie bardzo uszkodzone!
    Lx - przeszlam w ostatnich miesiacach walke z neostrada. No aale
    narazie na rok jeszcze zostalam jej klientka, bo juz nie mam sily na
    zmiane operatora przy ktorej podobno pare tygodni moze nic nie
    dzialac.
    Mialam o 10 tej wazne spotkanie - no i zaspalam co mi sie nie
    zdarzylo od lat! O 9 tej wstalam i z rykiem ruszylam malowac sie i
    ubierac, kiedy na szczescie zadzwonila sekretarka - czy moge
    przyjechac pozniej. Uff... Moge smile No to pozdrawiam i lece smile
  • foxie777 23.09.09, 13:52
    Fed,to dlatego ze w Polsce nie masz dobrych owocow morza.Tak
    mi sie wydaje,.Moze u Ciebie jest inaczej.W kazdym razie takiego
    bobu u siebie nie znajde i kapusty.
    Lablenko, tez Ci zycze super pobytu nad morzem.Niesamowite bylo to
    ze wyobrazalas sobie mnie opalona na "murzynka".
    U nas upal i leje,ale wieczorem juz powoli czuje zmiane ,jeszcze
    kilka tygodni i zacznie sie inna pogoda.Ja za tydzien lece do Mass,i
    tam pociesze sie jesienia.
    Weekend juz mam zaplanowany na ostatni guzik.Musze pospotykac sie z
    moimi przyjaciolmi,czekajacymi cierpliwie na opowieasci z podrozy.
    Ciekawe co u Dado,bo sobota tuz,tuz.
    pozdrawiam tropikalnie

  • fedorczyk4 23.09.09, 18:36
    Eeee tam Foxie, w Auchan sa najlepsze inajtansze swieze (czyli
    podwedzone) krewetki swiata, po prostu okladnie te same ktore
    kupowalam we Francji tyle ze za 1/5 cenysmile Fakt, homarow,
    langustynek i kilku moich ulubionych rodzajow slimakow i slimaczkow
    oraz malzowinek ni ma, ale w koncu musze za czyms tesknicsmile))
    Mammajo apage suknie slubne!!!!
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • dado11 23.09.09, 22:18
    Cześć i czołemsmile
    za mną kolejny pracowity dzień, choć nie w pełni związany z sobotnim
    szaleństwem... niemniej rodzinnie zaliczyliśmy salon kosmetyczny, potem bazarek
    (szykujemy co-nieco na poprawiny), potem pichcenie, golenie trawników, góra
    prasowania, a jeszcze kilkanaście słoików powideł udało mi się zamknąćsmile w
    następnym tygodniu, jeśli ktoś spróbuje mnie wybudzić ze słodkiego letargu,
    tooooo... no, nie odpowiadam za siebie...wink w pozostałych z doby, kilku
    niezagospdarowanych minut, tzw. dolce far niente, i ciszasmile i tak ma być! nio!
    jakoś na inną aktywność, czy inne sprawy nie mam już czasu, więc, słodko
    pozdrawiając, oddalam się w ten cyrk, buziaki, d.
    Luizo, piękny kolor świata przyniósł ten piach!!! ale wiem, że to prawie obraz
    klęski, niemniej - pięknysmile

    --
    Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia...smile
  • foxie777 23.09.09, 22:57
    Dado,to fajnie ze jestes zorganizowana i sie goraczce nie dajesz.
    Swoja droga zawsze sie zastanawiam,dlaczego taka okazje ktora
    powinna byc uosobieniem sielanki jest takim strasznym kociolem
    wszedzie.
    Rozmawialam z moja Przyjaciolka do ktorej juz wkrotce lecimy i
    jak posluchalam sobie o przygotowaniach to az mi sie Jej zal zrobilo.
    250 osob,przyszli tesciowie bardzo uciazliwi,slowem zadna sielanka.
    Nic dziwnego,ze wiele osob mogacych sobie na to pozwolic
    zatrudnia tzw "planowaczy' i duza czesc roboty im odpada.
    No ale to droga impreza.Ja na razie nie mam tego problemu.
    pozdrawiam tropikalnie

  • monia.i 23.09.09, 23:50
    Dado - trzymamy kciuki, wszystko się pięknie uda - no a za tydzień
    to już będzie po ptokach smile I będziesz się relaksowała ile chcieć.

  • monia.i 23.09.09, 23:59
    A mnie dziś właśnie chłód po duszy przebiegł - gdy odsłuchałam
    wiadomośc w poczcie głosowej od brata - oddzwoń, proszę, jestem na
    dyżurze. Okazało się, że mami, która wybłagała wywiezienie na
    tydzień na działkę - została zabrana do szpitala do Makowa, bo
    fatalnie sie poczuła.
  • mammaja 24.09.09, 09:37
    Moniu, strasznie denerwujace takie nagle wiadomosci - ale lepiej
    byc zawczasu w szpitalu pod opieka lekarska. Napisz jak sie mami
    czuje, serdecznosci dla ciebie!
    Dado, bedzie super slub - napewno. Mam nadzieje na serwis
    fotograficzny! Pogoda ciut nam sie psuje, baranki na niebie, spraw
    mnostwo - wszystkich pozdrawiam!
  • flisy 24.09.09, 21:47
    Dziś są urodziny mojej żonysad
    --
    http://www.e-gify.strefa.pl/gify/kreskowki/walt_disney/walt_disney10.gif

    BEYOND THE BEAT GENERATION RADIO
    60s
  • fedorczyk4 24.09.09, 22:15
    Dlaczego tak smutno o tym piszesz?
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • flisy 25.09.09, 08:08
    Bo jest dalekouncertain
    --
    http://www.e-gify.strefa.pl/gify/kreskowki/walt_disney/walt_disney10.gif

    BEYOND THE BEAT GENERATION RADIO 60s
  • lablenka_x 25.09.09, 20:16
    Flisy , a dojechac do niej nie mozesz?Taka urodzinowa niespodzianka?
    Luizo zdjecia jak i zjawisko niesamowite, wyobrażam sobie ,ze ten
    pył bardzo utrudniał oddychanie.
    Moniu,mam nadzieje,ze z Mami lepiej, trzymaj się słoneczko.
    Przyznam,ze po przeczytaniu wpisu foxie o strachach , miałam podobne
    do Twojego "widzenie" ale zamiast patelni, miała w ręku sprey.
    Foxie - zaraz tam na "murzynkę" , myslałam,ze bedziesz tak opalona
    jak nasi po wyjeżdzie na wakacje w ciepłe kraje - hahaha wyobraziłam
    sobie Ciebie jak spacerujesz po plazy zpod parasolka.
    Nadchodzi dadowy Dzień"Ś"
    Wszystkim wyżej nie wymienionym przesyłam uściski,bo nadal nie
    jestem spakowana,a jutro rano mykamy nad morze.
    Wczoraj gości dzisiaj gości, a torby puste i rozmowy, podczas
    których siedziałam jak na gwoździu .
    Spadam więc by zabrać się za tę nieubłaganą czynność.Torba
    wielka ,taka"maciorka" prawie jak Verbeny.Na miejscu , jak zwykle
    okaże sie,ze czegoś co potrzebne najbardziej nie zabraliśmy , za to
    mase rzeczy niepotrzebnych .Dobrze ,ze samochód cierpliwy.
    To do zobaczenia za 2 tygonie.
    Trzymajcie sie cieplutko i cieszcie oczy babim latem.
    Buziaki big_grin
    --
    LX

    Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
  • lablenka_x 25.09.09, 20:23
    Totalna załamka.
    Wchodze do pokoju żeby zabrac się za pakowanie, a mój maz
    oznajmia,że już sie zapakował.
    Zapełnił swoimi rzeczami całą "maciorkę"sad , a ja?"Trochę się
    przydusi i sie zmieszczą, jeszcze tutaj troche miejsca jest"
    --
    LX

    Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
  • gaudia 25.09.09, 20:40
    Lablenka, gdy miałam kłopoty z netem i dostawca strajkował w telefonie -
    zażadałam smsem zrozumienia: "no ludzie, dajcie mi sieć, bo nie mam jak porno
    oglądać!". Sms zwrotny był natychmiast i sieć po godzinie (wczesniej dwa dni bez).
    Monia, mam nadzieje, że Mama zdrowa.
    Verbeno, rozumiem Cię językowo, znów katuję angielskismile
    Fedo, hmmmmm, Toż Dziecinka jest naprawdę dziecinka! Poznałam...Ale i cóz robić
    - niech mają tę zabawę w dom.
    Luizo - bałabym się mając taki widok. Ogromne dzienks za mail, odpiszę. Miałam
    kłopoty z kompem, sorry.

    Jutro do lasu! I aparat i sesja zdjęciowa pani z panną 4-letniąsmile
    Już je widzę jak w obrazkach prerafaelitów smile

    --
    rtoip.ovh.org/trash/ktl.php
  • foxie777 25.09.09, 22:22
    Moniu,trzymam kciuki za Twoja Mame.Moze to nic powaznego.
    Lx,zycze udanych wakacji,Twoj malzonek wygladal na takiego
    spokojnego pana,a tu taki organizator.
    Spreje to ja uzywam na robale,ktore tez wzbudzaja we mnie paniczny
    strach,ale wiem ze nic zlego mi nie zrobia.
    W kazdym razie oby nigdy zadnej z Nas nic groznego sie nie
    przytrafilo.Niech to wszystko zostanie w snach.
    Dzis przyjedza moja Przyjaciolka spragniona moich wrazen z podrozy.
    Robie kolacje z dobrym merlocikiem,a potem jedziemy na wieczor
    autorski,babki ktora opisuje swoje zycie z niewidomym kotkiem
    ktorego zaadoptowala 17 lat temu.Nam, kociarzom taki temat to w graj/
    pozdrawiam tropikalnie
  • monia.i 25.09.09, 22:54
    Dzięki za wszystkie ciepłe słowa - Mami faktycznie ma się
    nienajgorzej, no, ale weekend jeszcze musi spędzić w szpitalu w
    Makowie, tak na wszelki wypadek. W sumie nie jest źle - tylko że
    planowała sobie miły tydzień spędzony jeszcze przy pięknej pogodzie
    na działce. A wyszło jak wyszło. Bo, żeby trochę naświetlić
    sytuację to dodam, że mamę Smok zawiózł w poniedziałek na działkę -
    po usilnych prośbach - a wrócić miała w niedzielę z bratem, który
    miał do niej wyskoczyć i na weekend przy okazji. Pogotowie zawezwała
    sama, bo źle się poczuła. Myślała, że przyjadą, jakoś ją naprawią i
    pojadą - a oni przyjechali, się zafrasowali, no i zabrali kobitę ze
    sobą. Bez tych wszystkich fizdrygałów, ręczniczków, szczoteczek itd.
    Brat dziś pojechał z różnymi drobiazgami i wrócił, w niedzielę
    pojedzie i zanocuje a w poniedziałek mamę odbierze. Ja na na weekend
    wyjeżdżam a suka koczuje na działce, bo nikt jej zabrać nie może. To
    tyle, jeśli chodzi o super pomysł posiadania psa przez samotną,
    starszą panią. Oczywiście, psina wróci z nimi z tej działki, ale nie
    mamy nikogo chętnego, no i chyba jednak powinna się znaleźć w
    schronisku. Ale jest mi byle jak z tego powodu sad
    Pozdrawiam wszystkich i miłego weekendu - chyba się dość chłodny
    zapowiada. Jesień, jak nic.
  • mammaja 26.09.09, 10:20
    Dzionek chlodny, ale sloneczny. Mam nadzieje, ze panna mloda nie
    zmarznie smile juz widze oczyma duszy Dado w kreacji w stylu chonskim smile
    Szczesc wam Boze na nowej drodze zycia - bo i dla rodzicow zaczyna
    sie tez nowe zycie - zwlaszcza jak pojwi sie wnucze.
    Wczoraj padlam jak betka - ostatnio mialam po 6 godz snu na dobe, a
    to za malo. Mam do przerobienia trzy pieczenie z sarniny - dar od
    synowego tescia. Juz spedzily noc w zalewie. Mlodzi pojechali na
    weekend na Mazury - nocuja z Frankiem na jachcie. Czy nie za
    wczesnie dla 9 miesiecznego chlopaczka? Ale coz, oni decyduja sad
    No i my znowu panoszymy sie z mzonkiem po wlasnym pustym domu -
    jutro wyjezdzam do Zakopanego na konferencje - popatrze sobie na
    Tatry smile
    Lablenko - udanego pobytu nad morzem - wszystkim milej soboty!
    Moniu, nie oddawajcie psa do schroniska, pliz!
  • jutka1 26.09.09, 10:39
    Moniu, cieszę się, że Mamie lepiej. smile

    Dzisiaj myślę o Dadziku! smile))

    Miłego dnia smile
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • verbena1 26.09.09, 11:14
    Przepraszam ale nie zalapalam, w jakim stylu ma byc kreacja Dado?
    Cokolwiek to znaczy bedzie na pewno wygladala pieknie.
    Zycze im wszystkim pieknego dnia a mlodej parze miodowych lat w
    szczesciu.
    Lablenka juz pewnie w podrozy i za pare godzin poczuje zapach
    Baltyku ,taki niepowtarzalny ,przywolujacy mile wspomnienia, eech,
    teskno mi sie zrobilo.
    Dzionek dzis i u nas piekny, wybieram sie na dluga wycieczke do
    lasu, z koszem na grzyby. Moj przyjaciel przezyl bez komplikacji
    zdrowotnych pierwsza w zyciu degustacje grzybow lesnych i teraz ufa
    mi bezgraniczniesmile
    Wczoraj zaczelam kolejny sezon plastyczny, tym razem sa to lekcje
    portretu. Jak na pierwszy raz poszlo mi niezle a czas zlecial nie
    wiadomo kiedy. Lekcje prowadzi bardzo przystojny plastyk z
    Jugoslawii, z bardzo wyrazista, piekna twarza, mowiacy mieszanina
    roznych jezykow. Interesujaca postac. Szkoda ,ze lekcje tylko raz w
    tygodniu.
    Milego dnia wszystkimsmile)

    --
    Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
    Erica Jong
  • foxie777 26.09.09, 17:23
    Moniu,to dobrze ze mama ma sie lepiej.Co do psinki,to ona pewnie
    jest dla Twojej mamy swietnym towarzystwem.
    U Dado na pewno zabawa juz jest pelna para.Ciekawe co nam napisze.
    Jutko,jak tylko wroce z Mass,wezme sie za zdjecia.Bedzie fajnie jak
    sie wreszcie poznamy dokladniej.
    Tez bym sie wybrala do Zakopanego,tam jest tak pieknie.
    Za chwile ide na lunch z moja kolezanka,a potem do kina.
    Moj malzonek dzisiaj ma football,wiec kazdy ma swoje zajecie.
    Porobilam troszke w ogrodku i juz jestem mokra.Upal straszny.
    pozdrawiam tropikalnie
  • joujou 27.09.09, 01:21
    Po raz pierwszy w życiu zalewam robala,będąc z nim sam na
    sam.Czerwoniaste pazurki nie pomogły,grzebanie w ziemi nie
    pomogło ... a jutro,a właściwie dziś tupot białych mew,ale
    na chwilę znieczuliłam robala i mam wszystko gdzieś.

    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • fedorczyk4 27.09.09, 01:33
    To nie jest, Słonko, dobra metoda. Człowiek się do niej
    przyzwyczaja, a niestety zalewanie robala nie wypłukuje go z naszego
    zyciorysu i jestestwa. Trzymaj się Zabaweczko.
    I znajdź inna metode na przeciwości losu.
    Radzi Ci to coraz starsza akloholiczka.
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • mammaja 27.09.09, 09:37
    Gratuluje udanej imprezy Dadowej! Palam z ciekawosci zobaczenia
    chocby jednej fotki smile
    Mloda wymyslila, ze pojedzie ze mna do Zakopanego "przy okazji" -
    odwiedzic znajomych ktorzy nieustannie ja zapraszaja. tak wiec
    pojedziemy samochodem z jednym psem. Drugi zostanie u nas w domu pod
    opieka mojego mzonka. Tylko ze ona nie moze sie zdecydowac ktora
    sunia ma zostac. A mnie czeka podroz autem do Zakopca. Ale lubie
    jezdzic z corka, niech jej tam bedzie! No i nie nusze pakowac sie
    oszczednie, moge wrzucac dodatkowe buty do bagaznika. Wszystko ma
    swoje dobre strony. Czas sprawdzic poziom oleju, normalnie robie to
    w warsztacie - ale wyjatkowo moge. Pozdrawiam! Tam w hotelu mam
    podobno calodobowy dostp do netu. Zajrze tu !
  • fedorczyk4 27.09.09, 11:22
    Oj, udana była impreza, udana, ale mi chyba ktoś zyczył w czwartek
    wieczorem zeby mnie obesrało. I spełniło sięsmile W piatek zostałam
    obudzona o 5 rano telefonem który wybił mnie skutecznie ze snu.
    Poszłam z psem, potem do Maćmy po instrukcje obsługi kotów i psow
    którą miałam przekazać Synusiowej. Bo oczywiście ja nic nie wiem
    sama z siebiesmile Maćma była okropnie zdenerwowana, Tato spóźniony i
    wściekły, a ich sąsiadkoprzyjaciółka biorąca udział w wyprawie,
    zgryźliwa. Jakoś mimo wszystko udało mi się dostarczyć ich na
    dworzec. Po godzinie zdałam sobie sprawę że w tym kociokwiku
    zapomnieli zostawić mi klucze, a ze Maćma jest paranoidalnie
    nieufna, więc zapasowych nikt i nigdzie. Tato przeorał skład pociagu
    w poszukiwaniu komtrola. Kontrol skontaktował się z maszynistą,
    maszynista obiecał że zaczeka. Na stacji w Ciechanowie (105 km od
    Wawy) tato sprintem wystrzelił z wagonu, runął do kas. Postawił je w
    stan gotowości bojowej tekstem: klucze, zwierzątka umrą, przyjedzie,
    nazwiska nie da się powiedzieć i runął do pociagu. Jak dotarłam Do
    Ciechanowa, to cała obsługa dworca zleciała się mnie ogladać i
    musiałam powtarzać to moje nieszczęsne nazwisko na wszystkie tony.
    Dotarłam do Warszawy, wyszłam z moim psem, potem z Maćmy zaprzęgiem.
    Potem pojechałam po kota Kijanka i Kijanka którzy sie przeprowadzali
    i Dziecinka wezwała mnie na pomoc bo kota w ataku histeriycznej
    sraczki nijak nie dało się taksówką. Po czym pojechałam korkami do
    Mysiadła po Synusiową i Wnuczę, dowiozłam, wyszłam z psami i padłam.
    Rano miałam w planie zakup płatków róż, to była powierzona mi ślubna
    misja, potem wybrać i wyprasować ciuchy, pojechać do kosmetyczki,
    zrobić koafiurę i pazury i dostojnie udać się do kościoła Św. Anny.
    Ale płatków nie sprzedają. Tylko główki róż, więć od 6.30 do 8.30
    obierałam dwie skrzynki różgłów. Potem błyskawiczny prysznic i
    konstatacja że koafiury nie budziet, bo Dziecinka, cholera jedna,
    zabrała suszarkę do włosów w świat.Potem kosmetyczka zrobiła mi
    paszczę. Pięęęknie. A potem już było tylko gorzej. Zamiast do
    garderoby musiałam jechać z kotem Maćmy na gwałt do weterynarza.
    Szycie, kroplówka. Le Mąż udał się do kościoła, w towarzystwie
    wielkich koszy pełnych płatków róż, samotnie. Ja dotarłam spóźniona
    na koniec ceremonii. Po drodze dostarczając krew kocią do badania. W
    laboratorium nie chciała im przejść moja karta, więc musiałam latać
    w poszukiwaniu bankomatu! Spocona, podrapana, brudna, obleziona
    kocimi kłakami, z żałosna resztka makijażu który ucierpiał od
    kociego futra, śliny, płynu z kroplówki, oraz mojego nerwowego
    tarcia oczu. Ubrana w co mi pod rękę wpadło. Ludzie na Krakowskim
    Przedmieściu przyglądali mi się dość intensywnie,
    kiedy przebijałam się kurc galopem przez imprezy zapowiadające
    dzisiejszemy maraton i uniemożliwieniajace zaparkowanie sie w
    pobliżusmile)
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • joujou 27.09.09, 12:20
    Ja pierdziut,Fed ,Ty to masz przeżycia smile)Podziwiam nie
    bardzo rozumiejąc,jak Ty sobie z tym wszystkim radzisz?
    Czytając Twoje relacje,nie można się nie uśmiechnąć.

    Przepraszam za wczorajszą chwilę słabości.Fed,ja wiem,że
    to nie jest dobra metoda i dlatego całe życie trzymałam
    się z dala od pewnych używek mając świadomość,że ze
    swoim charakterkiem bardzo łatwo mogę się wpakować.
    Wczoraj jakoś tak mi się już wszystko przelało,a moje
    przyjacióły narazie nieosiągalne.
    Widać,że było mi potrzebne,bo wstałam dość póżno,czyli
    wreszcie porządnie się wyspałam i zero,dosłownie zero
    kaca.Jestem wyciszona i odprężona,a za oknem piękna
    pogoda smile)


    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • joujou 27.09.09, 21:22
    Zrobiłam sobie dziś domowe SPA,zaliczyłam spacer i odwiedziłam
    grób rodziców-ogarnęłam trochę,wstawiłam świeże kwiaty,zapaliłam
    znicze.
    Jest lepiej.


    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • joujou 27.09.09, 01:02
    Uściskaj Młodych ode mnie-życzę im słońca każdego dnia!

    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • fedorczyk4 27.09.09, 01:29
    Panna Młoda zjawiskowa. Nawet nie napiszę że miała przepiękną
    kreację, bo pomimo jej niesamowitego szyku i urody, to nie suknię
    było widać. To przepiękną córke Dado, która wyglądała jakby żywcem
    wyszła z pod piórka Uniechowskiego. Gracja zamknieta w delikatnych
    ale dynamicznych liniach. Giętka trzcina z szyją łabędzia, okiem
    egipskiej sarny i krokiem szczęśliwej królowej. Obok niej Pan Młody,
    wysoki, elegancki i dumny jak paw. A za nimi najpiękniejsza Teściowa
    jaką widziałam w zyciu. I nie chodzi mi o teściwą Panny Młodej. Dado
    była po prostu boska.
    Wesele, o weselu nic nie napiszę, bo najpierw muszę je strawićsmile
    A to potrwa!!
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • joujou 27.09.09, 12:28
    Czekam na fotki ze ślubu i relacje z wesela!
    Będę czekać cierpliwie,bo wiadomo,że wszystko musi
    najpierw dojść do normy.

    Pozdrawiam wszystkich,życząc Mm i Lx jak najfajniejszych
    wrażeń z podróży,a weselnikom udanych poprawin.
    Nam wszystkim spokojnego i słonecznego dnia smile

    Martwi mnie trochę nieobecność Elwiry,dawno jej nie czytałam.
    Mam nadzieję,że to tylko brak czasu.

    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • foxie777 27.09.09, 19:12
    Taki slub byl do przewidzenia,bo poznawszy Dado,nie moglabym sobie
    czegos innego wyobrazic.Obaje MLodzi super,widzialam zaproszenia.
    Fed,Ty to rzeczywiscie masz kierat,u mnie sie to zdarza,ale na
    szczescie nie za czesto.Co do "robala" to nigdy nie pije jak jestem
    w dolku.Dla mnie picie kojarzy sie z tzw good time.Na wesolo.
    Joujou,mam nadzieje ze jestes teraz ok.
    Dado,na pewno odpoczywa,albo maja poprawiny.Ciekawa bedze opisow.
    Ja dzisiaj rodzinnie,i spokojnie.
    pozdrawiam tropikalnie
  • luiza-w-ogrodzie 28.09.09, 06:03
    Chyba przez Wasze weekendowe imprezy tak mnie dzis glowa boli, sama
    przeciez nic nie zrobilam, zeby ten stan sprowokowac. Dado, Fed,
    jezeli dzis czujecie sie dobrze, to znaczy ze ja za Was cierpie ;o)
    i za innych, ktorzy imprezowali.

    Wiekszosc weekendu przespalam (z przerwami na pojscie na basen) bo
    od czasu burzy piaskowej w srode (z malymi poprawinami w sobote
    rano) kaszle i kicham i ciezko mi w plucach. Ohyda. W piatek w
    ogrodzie zladowal roj pszczol i zawisl na kalistemonie nad sciezka
    do szopki z narzedziami i kompostownika, wiec przemykamy tamtedy
    szybko i w przykurczu, zeby glowa nie zahaczyc o ciezko zwisajace
    pszczele klebowisko. Zadzwonilam do stowarzyszenia pszczelarzy i
    ktos dzisiaj wpadnie je zabrac. Chetnie bym sama zalozyla ul w
    ogrodzie, ale nie mam czasu na jego obsluge.

    Dzis oprocz nuuuudnych rzeczy w pracy mam przed soba do przejrzenia
    i wypelnienia stos formularzy zwiazanych z przeniesieniem sie corki
    do innej szkoly. Nastroju nie poprawia mi brak zmiany w stanie
    naszej kroliczki - po dwoch tygodniach nadal glownie pelza, choc
    nieco wiecej odpycha sie nogami, ale w porownaniu z poprzednim
    zlamaniem, kiedy niemal kazdy dzien przynosil poprawe, tym razem
    wyglada to bardzo zle. Pewnie w tym tygodniu wezme ja do kroliczego
    specjalisty i zobaczymy co zawyrokuje, ale mam zle przeczucia. A
    tymczasem na horyzoncie dwa tygodnie szkolnych wakacji i roczne
    egzaminy corki, uspienie kroliczki w tym momencie grozi zawaleniem
    swiadectwa...

    Strasznie dlugi dzien dzisiaj, czuje sie jakbym pracowala 20 godzin,
    tymczasem zostaly jeszcze dwie godziny do konca! Gdzie jest
    marudzaca kozetka? Chyba pierwszy raz w historii forum odczuwam
    potrzebe zwalenia sie na nia w stanie pomrocznosci ciemnej...
    Luiza-w-Ogrodzie
    Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
    lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
  • verbena1 28.09.09, 08:24
    Luizo, odkurz kozetke i pojecz jak masz ochote. Mysle ,ze po tej
    burzy piaskowej wiekszosc mieszkancow ma problemy z oddychaniem a
    posiadacze szkiel kontaktowych ,problemy z patrzeniem. Wiem cos na
    ten temat bo sama nosze szkielka i drobny kurz jest zmora.

    Nie mam ostatnio na co narzekac, wykorzystuje ostatnie cieple, suche
    dni na lazenie po lasach i wrzosowiskach i czekam z niecierpliwoscia
    na jesienny spektakl pt: feeria barw i mgiel. Jak tylko utrzyma sie
    dobra pogoda rusze z aparatem na lowy.
    Teraz jednak przyziemnosc czyli robota a potem dentysta, ktory
    morduje mnie juz od jakiegos czasu.

    Milego ,kolorowego tygodnia wszystkimsmile

    --
    Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
    Erica Jong
  • jutka1 28.09.09, 08:46
    A u nas ma być ciepło, 22 C, i słonecznie. Pracuję tylko przed południem, po południu mam kilka spraw do załatwienia.

    Dojrzewam do zakupu nowego laptoka. Chętnie poczytam Wasze sugestie - o Asusie coś wiecie?

    A na razie ze starego laptoka zapodaję kilka zdjęć z ostatniego wypadu poza Paryż:

    http://i38.tinypic.com/27y75v5.jpg

    http://i36.tinypic.com/2d93b6b.jpg

    http://i35.tinypic.com/261jgaa.jpg

    http://i33.tinypic.com/2uxwh6t.jpg

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • fedorczyk4 28.09.09, 09:29
    W Warszawie ciągle piękna pogoda. Luizo współczuje niezasłużonego
    kacasmileFakt ze nie miałam, ale gwarantuje Ci że nie przejełaś
    mojego, bom godnie się zachowywała i wyjątkowo nie nadużyłam
    trunków. Za to obiadłam się niemożebniesmile
    Foxie, taki kierat to mimo wszystko nie jest u mnie norma. To juz
    był naprawdę paroksyzm kociokwiku.
    Dzisiaj mam w planach spokojny dzień. Będę załatwiała sprawy
    urzędowe, z załozeniem ze raczej dzisiaj nic nie załatwię, prasować
    i sprzątać.
    Jutka, cudne zdjęcia!
    Miłego tygodniasmile))
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • jan.kran 28.09.09, 10:05
    Od wczoraj czytam o Polańskim w kilku językach w rónych miejscach
    w sieci.
    Rece mi opadają na większośc komentarzy i postanowiłam zamilczeć.
    Coś ktos gdzieś usłyszał , komuś coś się zdawało, przekręcanie
    faktów i bełkot < mówię o komantarzach internautów >.

    Z kilkudziesięciu wpisów jakie tu i tam przeczytałam hitem jest dla
    mnie wpis Twój na SOsmile

    Pozdrawiam
    Kran
  • fedorczyk4 28.09.09, 19:10
    A dziękować, dziękowaćsmile)))
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • joujou 28.09.09, 13:43
    U mnie chłodno i słońca brak.
    Jutko cudnie tam,świetne zdjęcia!
    Luizo trzymaj się!

    Pozdrówka dla wszystkich!

    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • fedorczyk4 28.09.09, 22:00
    Luizo jak odbędziesz pielgrzymkę z Misią do specjalisty, to bardzo
    prosimy, daj znać co z nią. Kibicujemy Twojej walce o Kicusię ze
    zwiniętymi w trąbkę kciukami, tymi u odnóży też.
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • foxie777 28.09.09, 23:19
    Najwazniejsze jest aby sie zwierzatko nie meczylo.Trzymam kciuki.
    Zdjecia Jutki,sliczne.Ja juz chyba zapomnialam jak sie toto wkleja.
    Ja wroce z Mass,to sie za to wezme.
    U nas upal i tropikalna burza,czyli normalka.Oby do listopada.
    Wierzyc mi sie nie chce,ze juz bylam w Polsce i wrocilam i
    Swieta juz niedlugo.Co sie dzieje z tym czasem?.
    Mam nadzieje zobaczyc piekna jesien i doznac troszke chlodku.
    Zobaczymy.
    pozdrawiam tropikalnie
  • fedorczyk4 29.09.09, 09:33
    Ale to nie ja, to niebu sie nareszcie zebrało na płaczsmile I dobrze
    bo już za długo nie było deszczu. Poziom Wisły groził ze rzeka
    wejdzie do podziemia.
    Wczoraj, ku mojemu zaskoczeniu, udało mi się załatwić wszystkie
    sprawy urzędowe. Największy kłopot sprawiał mi Syn Środkowy, którego
    to urzędy dotyczyły, a który pod kazdym z nich pytał mnie z nadzieja
    w głosie: mogę sobie zaczekać w samochodzie?
    To cud że nie zatłukłam tej mojej melepety!
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • flisy 29.09.09, 09:36
    Wczoraj byłe na cmentarzu,na grobie mojej teściowej,jakoś wcześniej to do mnie
    nie docierało,,,może dotarło to teraz gdy poszedłem tam sam,,,że gdy zmarła,była
    dużo młodsza ode mnie.
    --
    http://www.e-gify.strefa.pl/gify/kreskowki/walt_disney/walt_disney10.gif

    BEYOND THE BEAT GENERATION RADIO
    60s
  • fedorczyk4 29.09.09, 09:54
    Kilka razy już mnie dopadła taka zadziwiajaca świadomość. To dziwne
    uczucie prawda?
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • flisy 29.09.09, 11:42
    Zgadza się,,,nieuchronność upływającego czasu.
    --
    http://www.e-gify.strefa.pl/gify/kreskowki/walt_disney/walt_disney10.gif

    BEYOND THE BEAT GENERATION RADIO
    60s
  • joujou 29.09.09, 14:27
    U mnie całą noc niebo płakało.Przyjemnie było słuchać,jak
    krople deszczu pukały w dach i szyby,a chwilami nawet waliły.
    Czekałam na ten deszcz,rośliny na działce też czekały,zwłaszcza
    te świeżo przesadzone,lasy również spragnione wody-może w końcu
    i grzyby się pokażą?
    Straciłam zapał do prac ogrodowych,ale bardzo ucieszył mnie
    widok świeżutkich,czerwoniutkich truskawek,których całą garść
    zerwałam w minioną sobotę-taką fajną mam odmianę,że owocują
    do póżnej jesieni smile
    Teraz już nie pada,a nawet słońce przebija się przez ciemne
    chmury.Muszę ruszyć w miasto,pozałatwiać sprawy,a potem
    synówka,czyli dziewczyna syna przyjeżdża.
    Fed,ja wczoraj podobnie,jak Ty załatwiałam to i owo za mojego
    młodego,tyle,że telefonicznie.Nie mogę się nadziwić,że jakoś
    tak mało dba o swoje sprawy i na wszystko ma czas smile)
    Cieszy mnie jednak,że chętny do pomocy w sprawach okołodomowych.
    Wczoraj oboje mieliśmy bardzo pracowity dzień i dużo udało się
    zrobić.Mżonek,kiepsko się czuje,ale tak na co dzień sam
    odsuwa się na boczny tor-podejrzewam,że to jednak zwykłe
    wygodnictwo wink
    Przed chwilą przy kawie ponownie obejrzałam sobie zdjęcia
    Jutki,bo bardzo mi pasują te klimaty smile)

    Pozdrawiam wszystkich,życząc dobrego dnia!



    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • dado11 29.09.09, 20:57
    witajciesmile
    wracam powolutku pośród żywych. Nie życzę nikomu i życzę jednocześnie każdemu
    rodzicowi tych emocji i adrenaliny, które stały się naszym udziałem, przed
    ślubem i weselem... niemniej, wszystko udało się całkiem cudownie! mimo Maratonu
    Warszawskiego, odbywającego się równolegle ze ślubem dziecięcia, tuż pod
    drzwiami kościoła, mimo braku miejsc do zaparkowania, to chór gosspels dzieciom
    pięknie zaśpiewał, dziecko nie zachowało powagi, ja chichotałam radośnie, a
    druga teściowa roniła łzy wzruszenia. Tata podprowadził swą prześliczną córeczkę
    do ołtarza (nikt się nie potknął!), świadkowa zapomniała odpiąć tren, ale tylko
    ja to zauważyłam, a naskubane pracowicie przez Fed płatki herbacianych róż
    wesoło pląsały na wietrze i umaiły słoneczny Plac Zamkowy. Pogoda była bajeczna,
    ksiądz wyrozumiały, no i goście dopisali! Wesele było huczne, orkiestra do
    doooopy, ale pyszne jedzonko w ilościach przekraczających zdrowy rozsądek,
    wypiliśmy z zięciem brudzia i jest piękniesmile dotrwaliśmy do 6 rano, potem, po
    kilku godzinach poprawiny też przetrwane i znów jest normalnie!!! super! oj,
    mówię Wam, proza życia bywa czasem rozkosznie niezajmującasmile
    jak tylko dostaniemy jakieś zdjątka, to umieszczę w albumie. Na razie dzieci
    odsypiają wrażenia w Mazurskich ostępach, a mu do nich dołączymy na dzień lub
    dwa, zobaczyć czy jakieś grzybki tam się nie szwędająsmile
    pozdrawiam, d.
    --
    Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia...smile
  • verbena1 30.09.09, 08:11
    Dado, ciesze sie z Toba ,ze wszystko sie udalo i dopielo na czas.
    Tak pieknie to opisujesz ,ze czuje sie jakbym byla na tym slubiesmile
    Teraz musisz juz spowazniec, funkcja tesciowej nobilituje, zadnych
    tam chichow-smichow a jak babcia zostaniesz to juz powaga zupelna.
    Mowie Ci to ja, babcia prawie trzynastoletniej wnuczkismile))


    Ostatni dzien wrzesnia, szaro, deszczowo, nieciekawie.
    Po pracy ide do mojego chlopaka na obiad, ale mam teraz fajnie. Co
    bede jadla, jeszcze nie wiem ,niespodzianka. On gotuje dosyc dobrze,
    bedzie pewnie jadalne.
    Milego dniasmile)

    --
    Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
    Erica Jong
  • fedorczyk4 30.09.09, 08:42
    Smacznego Verbeno, no proszę nareszcie uzyłaś właściwej
    nomenklatury. I nie chodzi mi o nazywanie Dado teściowąsmile
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • fedorczyk4 30.09.09, 20:21
    Gaudio, sensowne to już nic nie będzie w tej sprawie. Jeden palant w
    średnim wieku, dał się podpuścić jednej pazernej cwaniarze (chodzi
    mi o mamuśkę), posłuchał głosu swego pana, a nie mózgu i popełnił
    czyn karalny!. Żeby móc negocjować wyrok i zmniejszyć ilość zarzutów
    z 6 za które groziło mu 50 lat, do jednego, przyznał sie i doszło do
    ugody, której finansowych warunków dotrzymał i czekał na drugą
    rozprawę. W między czasie sędzia który klepnął ugodę, zaczął się
    wszem i wobec łupić celem zrobienia sobie pijaru, że on i tak
    polaczka uj... i wyśle do pier... na 100 lat.
    To "polaczek" dał nogę.
    Od lat chciał sprawę załatwić, adwokaci w USA kręcili sie koło tego.
    To sobie jeden prokurator hrabstwa pomyślał, że jak wszyscy to
    wszyscy i babcia też. Jemu też trochę glorii i sławy źle nie zrobi.
    I zuuuuu zmontował zatrzymanie.
    Zdecydowanie nie trafia do mnie sława i geniusz, jako argument
    obrony.
    Zdecydowanie nie trafia do mnie sława i geniusz jako argument
    obciążający.
    Współczuję nieszczęsnej ofierze, już nie lubieżnego satyra, a
    rozpasanej purytańskiej tłuszczy która w imię moralności i
    sprawiedliwości, rozdeptała jej zycie na marmoladę.
    Współczuję Polańskiemu bo nie oszczędził mu los koszmarnych przejść.
    Współczuję jego żonie i dzieciom.
    Do paki za stręczycielstwo wsadziłabym mamuśkę która wysłała 13
    latke na zdjęcia topless, znakomicie wiedząc co robi, oraz sędziego
    który swoją "uczciwością" załatwił sprawę tak że już nigdy nie
    będzie sprawiedliwego wyroku.
    Sprawy są w sumie Trzy.
    A) seks z nieletnią
    B) nieuczciwy proces i ucieczka)
    C)Zbiorowa histeria w temacie. Tak obrońców jak i prześladowców.

    I każda nadaje się na doktorat w innej dziedziniewink
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • jan.kran 30.09.09, 20:41
    Miałam się nie odzywać bo jest mi niedobrze.
    To co tłuszcza polska zaserwowała Polanskiemu to porażka.
    Ale jeżeli dla obronców ofiary najważniejsza jest Ona to cezmu Jej
    nie posłuchać.
    W 2003 roku powiedziała co wiedziała i myślałam że sprawa
    się zakonczy.
    Ale nie ... trzeba oblać gnojówką tego polaczka , żydka
    niewielkiego wzrostu i farbowanego Francuza.
    Polska pokazała mi swoje okropne oblicze ...
    Smutne.
    Kran
  • gaudia 30.09.09, 20:47
    Fedo
    po raz pierwszy poznałam Twoja opinię w pełni
    i otóz - moim zdaniem wszystkie 3 sprawy winny znaleźć się w niezawisłym sądzie

    JanKran - i znów dowalasz "polaczkom" - jak na SO. Zażenowanam.
    --
    rtoip.ovh.org/trash/ktl.php
  • fedorczyk4 30.09.09, 21:02
    Gaudio Kran nie dowala "polaczkom" polaczkowie dowalaja sobie sami.
    Czytanie komentarzy internautów budzi obrzydzenie. Większość nie ma
    pojęcia o sprawie, natomiast wie że oskarzony facet jest znany i w
    domyśle bogaty. Nareszcie mają okazję poczuć sie od niego lepsi, to
    wala w niego gównem równo po całości.
    Ja nie mam definitywnego zdania w żadnej z trzech "spraw". Nie
    dysponuję ani pełnymi faktami, ani znajomością prawa, jedynie
    serdecznym niesmakiem.
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • gaudia 30.09.09, 21:11
    Fedo
    wolałabym, żeby Kran odparła sama
    nie czytam komentów na onecie oraz wiadomościach Gazety.
    Czytam tam, gdzie da się czytać i nie zauważyłam Polaczków, jeno dyskusję na
    argumenty.
    Może zajrzyjcie na inne fora?
    --
    rtoip.ovh.org/trash/ktl.php
  • jan.kran 30.09.09, 21:25
    Gaudio, ja piszę o Polańskim na kilku forach w tym ukrytych , więc
    nie wiesz.
    Uważam że moja wiedza na ten temat jest ponaprzeciętna bo
    Polańskiego twórczością a co za tym idzie życiem interesuję się od
    lat kilkudziesięciu w kilku językach a poza tym nie znam Go
    osobiście ale znam osobiście osoby które Go znają osobiście.
    Nie mam o Nim wygórowanego zdania jako o człowieku ale bardzo
    wygórowane jako o twórcy.
    I uważm że nie zasłużył na taki lincz i Rufmord jaki Mu zgotowali
    polscy internauci.
    To co mnie najbardziej wkurza że lekką ręką się Go kamieniuje nie
    zadając sobie trudu przeczytania i obejrzenia kilku podstawowych
    xródeł na Jego temat .
    Pozdrawiam.
    Ula
  • gaudia 30.09.09, 21:37
    Janie
    w szkole siedziałam w ławce z Bartkiem Frykowskim, serio
    i co z tego?

    jest rok 1980 (czy okolice). Jest facet 40. Jest dziecko 13. Nieważne skąd facet
    i dziecko.


    --
    rtoip.ovh.org/trash/ktl.php
  • fedorczyk4 30.09.09, 21:37
    A dlaczego jeśli też uczestniczę w dyskusjach i czytam posty Krana
    to nie ma się ustosunkować. Nieletnia jesteś czy co?
    Jeśli nie zauważyłaś tego ambientu linczu, to widocznie nie
    korzystamy z tego samego internetu.
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • gaudia 30.09.09, 21:43
    fedorczyk4 napisała:
    > A dlaczego jeśli też uczestniczę w dyskusjach i czytam posty Krana
    > to nie ma się ustosunkować. Nieletnia jesteś czy co?

    okej, stosunkuj
    nieletnia? czemu miałabym być nieletnia?

    Fedo, swoje zdanie o rozłożonych nogach dziecka napisałam. O tym co sądzą ludzie
    - nie będę pisać. Niech sami piszą.



    --
    rtoip.ovh.org/trash/ktl.php
  • foxie777 30.09.09, 21:55
    Dado,ale super ze wszystko sie udalo i juz jestes na luzie.
    Na pewno zdjecia beda sliczne.Skontaktuje sie z Jutka po powrocie
    bo jak wiesz lece jutro do Bostonu.
    Dziewczyny,sprawa Polanskiego i Woody Allena sa dla mnie nie
    zaskakujace.Obaj faceci bardzo utalentowani,a popierdoleni jeszcze
    wiecej.Czy ogladam ich filmy? Tak.Czy pozwolilabym swojej corce
    byc z nimi sam na sam nie.Czy powinni isc do wiezienia?.
    To zalezy od wyroku w sadzie..Masz racje Fed,praca doktorska na ten
    temat murowana.Ja z zasady nie lubie perwertow i zboczencow.
    Niestety wielu ludzi genialnych,ma bardzo popieprzona psychike.
    Czy ich mozna tlumaczyc,nie .Jesli zasluguja na wiezienie powinni
    sie tam znalezc.
    U nas upal i leje,ciesze sie ze znowu troszke chlodku zaznam.
    pozdrawiam tropikalnie
  • monia.i 30.09.09, 22:59
    Hej, hejsmile Podczytuję, ale znów pisać pisać mi się nie chce..No, ale
    tak celem przełamania niechcenia..
    Brat mamę odebrał ze szpitala, powróciła na swoje śmieci, narzeka na
    słabe nogi i generalnie na starość, która się panu B. nie udała.
    Razem z nią powróciła i suczyna, która koczowała na działce pod
    nieobecność, licząc zapewne, że któś po nią wróci. Na razie staram
    sie nie myśleć, jak to będzie.
    W międzyczasie my spędziliśmy weekend w Malborku i w Gdańsku - zdjęć
    nie robiłam żadnych, więc nie mam nic do pokazania, jedynie Smoka
    pochwalę - II i III miejsce w sobotnich zawodach dało osadzie Spójni
    dwa puchary - jednym słowem całorocznie okazali się najlepsi smile Co
    osiągnąwszy, Smok uległ przeziębieniu - nie dziwota, bo w sobotę
    było zimno, wietrznie i generalnie mało fajnie - i dwa ostatnie dni
    spędził w domu dochodząc do siebie.
    Poza tym - jakoś leci.
    Polańskiego dopadła przeszłość i przyjdzie dokończyć rozrachunków -
    inna sprawa, jak po tylu latach taki proces może wyglądać. No ale
    fakt pozostaje faktem - zabawił się brzydko z dziewczęciem? Zabawił.
    Z tego, co gdzieś się doczytałam, wiedział, że jest nieletnia.
    Sprawa paskudna, można ją maglować do upadłego i nie osiągnąć
    jednogłosu.
    Kranie - czy zechciałabyś sprecyzować, co rozumiesz przez
    określenie "tłuszcza polska"?

  • jan.kran 30.09.09, 23:17
    Internautów komentujących artykuły na GW i onecie...
    Stara jestem a głupia...
    Jakieś pięć lat temu zaprzestałam rozrywki w postaciu czytania tego
    typu komentarzy.
    Teraz zaniteresowały mnie ludzkie reakcje i dowiedziałam się więcej
    niż chciałam...
    Pocieszam się że to nie jest średnia krajowa.
    Wyleczyłam się z zaglądania na powyższe na najbliższe pięć latsmile
    Kran
  • monia.i 30.09.09, 23:32
    Kranie - nijak mnie nie przekonasz, że w jakimkolwiek innym kraju i
    na innych forach ocena sytuacji, Polańskiego i małoletniej jest
    jednogłośna i jednoznaczna. Piszesz że stara jesteś a głupia -
    Polański również nastkiem nie był - a głupotę zrobił. My go
    postrzegamy teraz trochę przez pryzmat tego, co przeżył, a przez
    jeszcze większy - kim jest i co osiągnął.
  • gaudia 30.09.09, 23:57
    Moniu, cieszę się, że mama w domu.
    I trzymię kciuki za jej formę coraz lepszą
    Gratulacje dla Smoka! I jeszcze większe dla kobiety jego big_grin
    --
    rtoip.ovh.org/trash/ktl.php
  • jutka1 01.10.09, 01:42
    Jestem dziś bezsenna i poirytowana. Kilka powodów, nieważne.

    Monieczku, cieszę się, że Mama w domu, i za Smoka też. smile

    Verbeno, spróbuj wpisać Eneja do Albumu, bo mnie się nie udaje sad((

    Idę. Mam gorączkę. Jutro chyba zalegnę z Fervexem sad

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • gaudia 01.10.09, 02:23
    Kochana Jutko
    dzięki za tel

    ps. Jezus mario oraz wszyscy kurna święci...Całusy w stopę lewą Jutyldo
    --
    rtoip.ovh.org/trash/ktl.php

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka