• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre

  • 11.07.11, 01:12
    Za oknem znowu szum padajacego deszczu. Troche za duzo juz tej wody z nieba! czekamy na piekne, sloneczne dni, ale i tak dobrze, ze jest lato!
    Edytor zaawansowany
    • 11.07.11, 01:23
      Przepraszam za opoznione otwarcie dzisiejek - jechalam na koncert naszego Towarzystwa Kulturalnego no i przez głupie dziewcze, ktore "wtargnęło" na jezdnie stuknelam samochod przedemna. Hamowalam jak glupia, ale bylo oczywiscie potwornie slizko i nic sie nie dalo zrobic. Stluczka niewielka, u mnie nic nie widac, ale facet byl nieprzyjemny, a ja winna - cos tam na zderzaku bylo widac - powiedzial ze jest do wymiany. Nie chcialam czekac na policje, bo i tak nic by to nie dalo - "spisalismy sie" i do widzenia. Ale popsulo mi humor i na koncert juz ie pojechalam.
      Młoda wrocila ze Slaska - przed chwila dzwonila, synostwo jeszcze w drodze - ale mam nadzieje ze niedlugo będą. Popoludniu mialam dziwne i denerwujace jakos zdarzenie - rowerek Frania stajacy w ogrodzie za siatka na trawniku zaczal sam grac melodyjki i swiecic swiatlami smile troche jak z filmu ! poszlam go uciszyc - musialam wyjac bateryjki - bo nie chcail przestac ! Od razu zadzwonilam czy wszystko u nich OK - ale bylo OK smileTo tak w nawiazaniu do trosk o dzieci i wnuki smile
      Dado - psina urocza, bede myslec nad imieniem !

      • 11.07.11, 08:22
        Ojej Mm, to naprawdę scena jak z horroru, wcale sie nie dziwię, że natychmiast wykonałaś telefon sprawdzający. A stłuczka rzecz niemiłasad
        Dado ten krzyż ze zdjęcia wygląda tak niesamowicie przy każdym zachodzie słońca. W sumie specjalnie ujełam go w kadrze.
        Poranek jest sloneczny, ale ja mu tam nie wierzęwink
        Plany na dzień mam bardzo przyziemne. Szewc, angielski, robota, jakieś sprzatanko i wizyta w bibliotece bo w "intelekcie" wieje wiatr.
        --
        - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
        • 11.07.11, 11:58
          Juz sie troche zachmurzylo, sprzatamy z Krasnoludka, za chwile ide do dzieci, Franio wrocil z wesela z podbitym okiem smile Ale to podobno o kant czegos, a nie bojka o panne smile
          Fed, polec mi jakies letnie lektury kryminalne moga byc, prosze !
          • 12.07.11, 23:22
            Lada chwila wyjdzie nowa, "kryminalna" Joanna Chmielewska. Ale od jakiegoś czasu tych nowych książek p. Joanny nie polecam, być może sentyment do "starych" przeszkadza mi w obiektywnej ocenie. Albo tak bardzo wyrosłam, albo są po prostu słabsze.
            Pozdrawiam wszystkich, czy mi się tylko wydaje, że dziś wreszcie nie padało?
            • 13.07.11, 00:05
              Ja ostatnio czytam Mankella "Niespokojny czlowiek" i mi sie podoba jak zreszta
              wiele jego utworow.Zamowilam sporo ksiazek od rodzinki .Musze polerowac moj
              jezyk ojczysty,zreszta wole tlumaczenia Skandynawow w jezyku polskim.
              Teraz mam Kindle wiec moge do woli kupowac w jezyku angielskim nie zawalajac
              chalupy,bo miejsca coraz mniej.
              pozdrawiam tropikalnie
              • 13.07.11, 00:29
                Fakt, dzień minął bez deszczu, skończył się ciepłym wieczorem i pięknym granatowym niebem i z dojrzewającym księżycemsmile niestety niewiele miałam czasu by się tym podelektować, bo od rana zasuwałam żeby nadrobić zawodowe i domowe zaległości, potem przyjechało dziecko z Dadusią, trzeba było nakarmić, pobawić się, i pojechać na zakupy (razem wygodniej i raźniej). Na koniec musiałam jechać do mamy, bo jakoś popadła w panikę z okazji jutrzejszej wizyty w przychodni, no i musiałam jechać przez pół miasta, by wyciszyć nakręconą spiralę nerwów...sad nie wiem na ile mi się udało, ale na razie od 22-giej nie dzwoni. Jutro znowu gonitwa, szpital, latanie po lekarzach, ale jakoś to będzie... byle nie lało! może jeszcze zdążę skosić trawnik? na czytanie nie mam już wogóle ani głowy ani czasusad coś z tym trzeba zrobić...
                pozdrawiam, d.
                --
                Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia...smile
                • 13.07.11, 07:16
                  Moniu z Chmielewską mam tak samo. Lubiłam ją bardzo, ale ostatnie jej książki są po prostu nie dobre. Cienkie w akcji i przegadane. Z dobrych kryminałów ostatnio czytałam
                  Ake Edwardsona i Asę Larsson, we Francjji zmogłam "Oskarżona Wiera Gran" Tuszyńskiej i szczerze nie polecam. Brr.....
                  Za to przeczytałam jedną rewelacyjna książkę i dopadł mnie kompletny altzheimer. Nie pamiętam tytułu, autorki i co najgorsze nie jestem w stanie przypomnieć sobie czy czytałam po polsku, czy po francusku. Ręce opadają.
                  Wczoraj wreszcie został rozwiązany konflikt rodzinny narastajacy od 2, mniej więcej lat, który spędzał mi sen z powiek i doprowadzał do obłędu. Nie musiałam nikogo udusić i nareszcie będę miała spokój!!!!!
                  Trzymaj sie Kuzynko!

                  --
                  - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                  • 13.07.11, 11:40
                    Fed, to zaden Altzheimer, zwykła skleroza ! Ja czytam kryminaly Harlan Cobena, nie najwyższych lotow, ale "czytaja sie " doskonale. Wieczorem odwiedzila mnie mila znajoma i przyniosla w koszyczku trzy nastepne smile Ja jej sie rewanzuję Akuninem, ktorego nie znałasmile
                    poza tym zycie plynie i nie ma w nim nic wartego opisania. Moze poza tym ze walcze o zachowanie pewnego podjazdu dla niepelnosprawnych, ktory okazal sie byc samowola budowlana smile Mam nadzieje, ze uda sie nie rozebrac !
                    • 13.07.11, 16:20
                      Kiedys czytalam duzo i chetnie ale ostatnio literki zrobily sie jakby mniejsze i mecze sie przy czytaniu. Poza tym w mojej biblioteczce wszystko juz pare razy przeczytanesmile

                      Dzisiejsza pogoda nie przypomina zupelnie lipca, deszcz, wiatr, zimno. W najblizszych dniach nie zapowiada sie lepiej.
                      Wyskoczylam na moment do ogrodu aby zerwac groszek na obiad, cukienie rosna jak szalone, ciekawe kto bedzie to jadl, a za chwile zacznie sie sezon pomidorowy. Chyba stane przy drodze i bede sprzedawac lub rozdawacsmile
                      Nic wiecej nie mam do opowiedzenia, spogladam na zaplakane deszczem okna i pochylone do ziemi kule hortensji annabel i popadam w jesienna melancholiesad

                      --
                      Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
                      Erica Jong
                      • 13.07.11, 17:25
                        U nas po poniedziałkowej ulewie prawie zatapiającej miasto, wczoraj było upalnie i sucho.Dzis byłoby upalnie gdyby nie porywisty wiatr, króry niechybnie od Verbeny przywiejej jej zimnon i mokro,chyba,że zmieni kierunek na jutkowy.
                        Dzis boli mnie gardło (przytrafia mi się to niezmiernie rzadko), mam temperature i czuję sie podle,ale trzyma mnie przy życiu perspektywawink.
                        Ksiązki czytam nadal namiętnie,ale żeby sie nie meczyć opracowałam(zamiast iść do okulisty)czytanie w 2 parach okularówsmile
                        --
                        LX

                        Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                        • 13.07.11, 17:56
                          I deszcz bywa piękny:
                          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/QbaGzdenUCDT9DGgzX.jpg

                          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/8wCbVajXbMDcahBeqX.jpg

                          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/aWG30oOMyQuzmLgUyX.jpg

                          A owady rozum swój mająwink
                          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/va3sZix6QL5SOZGcaX.jpg
                          --
                          LX

                          Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                          • 13.07.11, 23:31
                            Lx,zdjecia artystyczne.Ja osobiscie deszcz bardzo lubie,moze i dlatego ze mieszkam w krainie slonca,ale pamietam dawno temu w Polsce tez lubilam.
                            Faktem jest ,ze jak leje ciagle to moze byc to lekko depresyjne,szczegolnie dla Was
                            jak lata macie nie za duzo.
                            Dado ,latanie po lekarzach i choroby na najgorsza zaraza.Ciagle w tym tkwie.
                            Natomiast wspolne zakupy z "dziewczynkami"bajka.
                            Co do czytania to niestety tez okulary sa w robocie,jedyna pociecha ze w Kindle
                            ustawilam sobie wielkosc liter i jest mi o wiele latwiej.
                            Dzisiaj nie leje,ale to tak chwilowo.W sobote wypuszczamy sie na dzien do Key Largo.
                            Mamy tam ulubione bary z muzyka i dobre owoce morza.Taka odskocznia.
                            pozdrawiam tropikalnie
                            • 14.07.11, 07:39
                              Bary z muzyka i owocami morza bardzo by mi odpowiadały jako odskocznia!!!!
                              Lx, cudne zdjęciasmile
                              A propos okularów, muszę sobie zamówić nowe, bo jedne mnie opuściły we Francji rozpadajac na czynniki pierwsze, drugie tuż po powrocie. Zostały mi trzecie, ze zbyt dużym rozstawem i porysowanymi szkłami. A tu psia kość forsy jakoś mało i nie w smak mi taki wydatek zupełnie.
                              Na dzisiaj mam w planie ZOO z Wnuczęciem, ale grzmi dość nieprzyjemnie i nie wiem czy coś z tego wyjdzie. No może do ludzkiej pory jakoś sie przetrze.
                              Miłego dnia.
                              --
                              - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                              • 14.07.11, 10:22
                                Jestem już w Warszawie.Wczoraj dreptałam po Sandomierzu,a dzisiaj po południu wracam do domu.Wyjazd bardzo udany,na pogodę w sumie nie powinnam narzekać,tylko stolica powitała mnie deszczem i podobnie mnie żegna.Dużo zwiedzaliśmy i uprzyjemnialiśmy sobie czas więc mam wspaniałe wrażenia i nowy pakiet zdjęć do uporządkowania.Resztę opiszę,jak wrócę do domu za którym już tęsknię.Pozdrawiam serdecznie!

                                --
                                W życiu piękne są tylko chwile...
                                • 14.07.11, 12:27
                                  Witam w parny czwartek - Joujou - mam nadzieje ze wrazenia ze stolycy mile mimo deszczu. Daj kiedys znac wczesiej to zrobimy kawke smile
                                  Fed, mam zdecydowanie tansza niż w mieście optyczke, ale w Radości. W cenie jest też badanie wzroku, ale okulistka przyjezdza w soboty i trzeba sie umowic. Porownanie - za okulary progresy płaci sie w Vision ok.1500 - u niej 800 i naprawde dobre. A "zwykle" okulary to naprawde tanio. Jakbyś chciała posle ci namiary. W koncu to nie tak daleko.
                                  Verbeno - chetnie poslalabym ci jakies przeczytane ksiązki. Ale ni wiem co lubisz smile
                                  Wczoraj była akcja "piaskownica" - ktorą kupiłam dzieciakom na Allegro. Wreszcie zmontowana, piasek kupiony, będzie zabawa.
                                  A poza tym same drobne kłopoty, więc się oddalam !
                          • 14.07.11, 09:38
                            Lx, cudowne zdjęcia! Dzięki! smile
                            --
                            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                            Wysadzam skrzynki balkonowe
                            • 14.07.11, 15:34

                              posiadaczek kotow. Powiedzcie mi ile razy dziennie koty powinny dostawac jedzenie i w jakiej ilosci. Kotka Roberta ma w miseczce caly dzien suche jedzonko, ale od czasu kiedy zaczelam karmic ja miekkimi pasztecikami i mieskiem, udaje ze tego suchego nie widzi.
                              Rano wchodzi do sypialni i niecierpliwym miauczeniem pogania mnie do zejscia na dol, potem siedzi przy moim krzesle i jeczac domaga sie swej porcji miekkiego jedzonka.
                              Przychodze z pracy - ta sama sytuacja, chodzi za mna i placze ze glodna a miseczka pelna.
                              Wyprobowalam rozne rodzaje suchego jedzenia ale ona woli miekkie.
                              Czy to jest normalne?

                              Lablenko, w czasie deszczu nudzisz sie bardzo aktywnie i tworczo, ladne te kropelkismile

                              --
                              Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
                              Erica Jong
                              • 14.07.11, 16:50
                                No pewnie, że normalnesmile Moje koty wprawdzie "zuma zumarum" są wszystkożerne to jednak preferują "miękkie". Karmione są 2 razy dziennie. Rano i wieczorem. Ponieważ rano są głodniejsze i w związku z tym mniej wybredne, to dostaja suche. Przeważnie z garści ( na jeden koci łeb) którą im sypię zostaje coś na deser dla Krowisi. Wieczorem dostaja miękkie tak na oko półtorej kopiatej łyżki do zupy.
                                --
                                - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                                • 15.07.11, 01:02
                                  Moj kot nie tknie suchego, a zarlok z niego - je trzy razy dziennie, a czasem jeszcze "dojada'.
                                  Kiedy mial klopoty z zebami kupowalam mu mielone z indyka i teraz sie rozpuscil. Lubi puszki "w galaretce", a te w sosie znacznie mniej. ja uwazam, ze kot powinien dostawac mniej ale czesciej, moj malzonek karmil by go jak psy - duzo a rzadko smile
                                  • 15.07.11, 01:05
                                    Od kilku godzin wali i blyska - teraz troche dalej, ale "z wieczora" wydawalo sie ze nam zaraz walnie w chalupe! Leje nieustannie. Teraz dopiero weszlam do netu, bo wszystko mialam powylaczane, za to stalam w oknie i gapilam sie na ten spektakl. Robilo sie chwilami calkiem jasno. Dobrze, ze trąby nie było !
                                    • 15.07.11, 07:58
                                      Fakt, to było niesamowite!
                                      --
                                      - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                                      • 15.07.11, 12:34
                                        A u nas tak jak i wczoraj, słonecznie,choc dziś wietrznie trochę bardziej.
                                        Joujou,jak widać, wszędzie dobrze, ale w domu najlepiejsmile
                                        Ja nadal pociągająca i psikająca + głos prześmieszny z chrypką pokwikującą.


                                        --
                                        LX

                                        Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                                        • 15.07.11, 13:32
                                          Tak jakby wróciłam na łono...ale jeszcze nie chyba nie kompletnie wink
                                          Wyjechałam w takim wizgu, że nie zdążyłam się nawet pożegnać... a wszystko dzięki moim studentom, którzy nie mieli na czas gotowych prac i dosłownie do ostatniej chwili jedną ręką się pakowałam, a drugą sprawdzałam prace przesłane mailowo...czego wielokrotnie zarzekałam się, że robić nie będę!!! ale jak to wszyscy wiedzą "jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twarde siedzenie"
                                          Urlop był powiedzmy ciekawy, ale całkowicie nie w moim guście (konsekwencje kompromisów..) Na Costa Brava raczej nie wrócę, no chyba, że na północ, gdzie poza tym że pięknie to jeszcze w miarę spokojnie smile Za to cieszę się, że zobaczyłam w końcu Barcelonę, która nie zawiodła moich oczekiwań smile

                                          Po powrocie zdołałam wypuścić w świat ponad 40-stkę magistrów i licencjatów i popaść w wir nieprzystający uczelni w połowie lipca... mam nadzieję, że jeszcze tydzień i się uspokoi...

                                          Lablenko, "mokre" zdjęcia - cudne!

                                          Co do kotów to moje preferują suche żarcie - pewnie dlatego, że ja wolałabym żeby jadły mokre - szczególnie Młody, który nie ma jeszcze roku. Rezydentkę karmiłam dwa razy dziennie (mokre) a suche miała na stałe. Z Młodym jadają teraz 3 razy dziennie (jak jestem w domu) mokre, a wieczorem dostają suche, które zabieram rano.
                                          Gorzej bo prawie od dwóch miesięcy mam problem kuwetowy z Młodym, który zaczął się załatwiać obok kuwety...Przeszłam już różne próby rozwiązań- częściej zmieniany piach/inny piach/mniej piachu/więcej piachu/odkryta kuweta/druga kuweta - wszystko skutkuje na dwa-trzy dni, a potem wracamy do punktu wyjścia...Ręce mi już opadają...a mąż dostaje szału.

                                          Jeśli chodzi o książki, co do Chmielewskiej to mam takie samo zdanie jak przedpiszczynie - czytam z sentymentu, bo mam jej wszystkie książki. Cobena najnowszego przeczytałam na wyjeździe (Na gorącym uczynku) - i wg mnie jest zdecydowanie lepszy niż poprzedni, najnowszą Camilę Lackberg (Syrenka) właśnie skończyłam i jest "constans" smile Przeczytałam też ostatnio "Makatkę" (autorstwa K.Grocholi i jej córki) prezentującą spojrzenie na te same sprawy/wydarzenia matki i córki - momentami bardzo zabawne. Ambitniejszych lektur ostatnio zero wink

                                          Spadam, bo sprawy różne mnie gonią. Jak tylko człowieka nie ma przez chwilę, to zaraz wszystko się pogmatwa...

                                          Miłego weekendu i cieplejszego trochę wszystkim życzę!
                                          Jak ogarnę zdjęcia to coś postaram się wkleić smile
                                          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/qb0PwBAOyThevHNSvB.jpg

                                          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/OQlGDdPQ94jilImr5B.jpg
                                          --
                                          Życie nie jest po to żeby się wyrobić w obowiązkach. Jest po to żeby się cieszyć smile
                                          Zwierciadło,wrzesień 2010
                                          • 15.07.11, 13:52
                                            Bbetko - to drugie zdjęcie jest niezwykłe. No widok jak z bajki smile W firmie mam kiepski monitor, w domu się napatrzę do syta smile A jaki jest urlop w Twoim guście? No właśnie, kobitki, wszystkie jesteście takie energiczne, aż podziw (i lekki strach wink, czy wakacjując wrzucacie sobie tryb "na pół gwizdka", czy leniwy wypoczynek nie jest dla Was? smile
                                            • 15.07.11, 21:43
                                              Bbetko, urocze fotki, ciesze sie ze Barcelona cie nie zawiodla - bo mnie urzekla - a bylam bardzo krotko i mam niedosyt.
                                              Lx - swietnie, ze wybieracie sie w taka piekna podroz. I doskonaly termin.
                                              Moniu, ja prowadze troche wakacyjny tryb zycia - napewno wiecej siedzialabym w ogrodzie, gdyby nie te burze. Jutro jade na wycieczke do Opinogory i jeszcze gdzies tam. Zapisalam sie w maju i calkiem zpomnialam smile Dzisiaj przypadkiem kolezanka mnie zapytala czy jade i przypomniala o tej eskapadzie. Przyda mi sie chociaz 1 dzien w oderwaniu od rodziny smile
                                              ma byc lepsza pogoda. Sprobuje isc wczesniej spac po wczorajszej nieprzespanej nocy smile
                                              • 16.07.11, 09:38
                                                No tak, Barcelona to jest to. Czekam z zapartym tchem na zdjęcia.
                                                Lx, plany wspaniałe. Zabeweczko, Ty masz naprawdę propelerek!
                                                Mm, miłej Opinogóry.
                                                Ja też poszłam wcześniej spać. Nie tylko po nieprzespanej burzowej nocy, ale tez po długich 2 spacerach z krowisia i po 4 godzinnej włóczędze po ZOO. Lubię z Wnuczęciem chodzić do ZOO. n sie tam czuje jak u siebie w domu i zwiedzanie nigdy nie jest nudne, zawsze coś innego, czasem nowego przykuwa naszą uwagę. Niektóre miejsca odwiedzamy po kilka razy. Np. wczoraj trzy razy byliśmy w hali wolnych lotów. Mamy też punkty obowiązkowe. Wnucze uwielbia jaguary, a ja hipopotamy. Natomiast oboje traktujemy słonie per nogamsmile
                                                I tak byłam wieczorem zmęczona, że wysłałam le Męża samego na kolacje u Dziecinki. Dziecinka zrobiła naleśniki po bretońsku. Czyli z gryczanej mąki i na słono, z "oeuf miroir" (jajko lustrzane), serem i szynką i innymi takimi.
                                                Jednego żałuję. Kupili sobie ze Stefciem Rudeckim konsolę do gier z dywanikiem interaktywnym i uprawiali z le Mężem skoki narciarskie. I nie moge przeboleć, że ominął mnie widok mojego chłopa na środku pokoje, skupionego (w każdym tego słowa znaczeniu) na czymś w rodzaju wycieraczki i w pozycji Małysza.
                                                Przy jego gabarytach, to musiał być niezapomniany widok.
                                                --
                                                - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                                                • 16.07.11, 11:54
                                                  Wczoraj wyprawiłam wiedźmy na lotnisko, mam weekend solo. Sporo do zrobienia na froncie domowym, więc i tym się zajmę.
                                                  Wczoraj też zgłosiłam tę totalną awarię do kablówki, kazali mi przynieść modem do punktu obsługi klienta. No to idę. 3 km w jedną stronę. Tyszpiknie.

                                                  Pogoda nijaka, a właściwie to "jaka" - wieje wiatr, jest pochmurno, popaduje. Nie chce mi się wychodzić, ale muszę z tymi modemami i routerami zrobić porządek. uncertain

                                                  A potem małe zakupy i do domu, do papierów i kartonów. W sumie dzień trochę upierdliwy, jak tak o tym pomyślę.

                                                  Czego Wam nie życzę smile

                                                  --
                                                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                                                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                                                  • 16.07.11, 17:50
                                                    Barcelonę uwielbiam, ale nie w sezonie.
                                                    Andaluzja to już nie plany, zaliczka wpłacona i za 2 miesiące spotykamy się z moim wymarzonym i wymyslonym światem( zabrzmi to głupio ,ale od dziecka same nazwy pobudzały moja wyobraźnię na maxa, a arabeski i floresy, z dziadkowej niemieckiej encyklopedii, były motywami które oglądałam, odrysowywałam , przerabiałam itp).Ciekawa jestem zbitki wyobraźnia-rzeczywistość. Nie czekałam tym razem na decyzje i zdanie męża.Postanowione, załatwione i już.Holasmile
                                                    U nas nie pada, nie grzmi i świeci lekko stłumione chmurkami słonce.
                                                    Dzień pracowity.Zakisiłam ogórki na małosolne.
                                                    Zabrałam się za papiery,żeby męzowi zrobić w szafie miejsce na płyt .Przejrzałam karton dzieciecej różnorakiej twórczości.Powyrzucałam z innych stare dokumenty i inne papierzyska (lata 1982-1990) i usmiałam się ,bo znalazłam sprawozdznie za rok szkolny 1985/86, które rozpoczęłam od słów: "Największy sukces ostatniego roku - to,że jeszcze nie zwariowałam!!Pozostałe osiągnięcia ,choc już nie tak błyskotliwe i efektowne, są na miarę możliwości naszych dzieci." Po tym wstępie 2 bite strony papieru kancelaryjnego tego co robilismy. Trzeba być młodym,żeby tak działaćwink
                                                    Fedo żałuj, widok mógł być niezapomnianymsmile
                                                    Jutko idzisz pieszo przez Paryż, czy już może jesteś bez auta na Twojej wsi?
                                                    --
                                                    LX

                                                    Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                                                  • 16.07.11, 18:41
                                                    W Paryżu, Lx. smile
                                                    --
                                                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                                                    Wysadzam skrzynki balkonowe
                                                  • 16.07.11, 19:48
                                                    jutka1 napisała:

                                                    > W Paryżu, Lx. smile

                                                    hahaha,zapytam głupio, a autobusów tam nie macie,że musisz per pedes??

                                                    Znalazłam wpis w 1991 roku:
                                                    "odbiór świni z X - 95kg - 1 280 000,00 zł"
                                                    Wiozłam ją,zabita oczywiście i przygotowaną do dzielenia maluchemsmile.rzexnik, jak się okazało zapakował mi tez 2 połówki łba, które się do mnie uśmiechały brudnymi zębamiwink okropieństwo.Wywiozłam je + inne "niejadalne przez nas części do schroniska dla psów.patrzyli na mnie jak na wariatkę, która wyzbywa się takiego dobra i nie wiem czy psy skorzystały,czy pracownicysmile

                                                    --
                                                    LX

                                                    Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                                                  • 16.07.11, 20:29
                                                    Lx, tak się składa, że między punktem A (dom) i punktem B (kablówka) nie ma żadnego autobusu i szybciej dojść, niż się motać z przesiadkami. smile

                                                    --
                                                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                                                    Wysadzam skrzynki balkonowe
                                                  • 16.07.11, 23:24
                                                    Piekne wspomnienia Lx smile)))) Fed - jeszcze mam przed sobą wizyty w ZOO z wnukami. Fajna sprawa smile Co to są wolne loty?
                                                    A nie wiem na czym polega ta symulacja lotu narciarskiego, ale musialo byc przezabawne smile
                                                    Wycieczka byla bardzo ciekawa - nie znalam ani Opinogory z muzeum romantyzmu i Krasinskim, ani Gołotczyzny z muzeum pozytywizmu i cała historią Swietochowskiego - wnetrzami dworu z XIX w, kościolami w Krasnym i Gołotczyżnie - jednym słowem dowiedzialam się i zobaczylam mnostwo ciekawych miejsc i rzeczy. A tylko niewiele ponad 100 km od stolycy. Bylo sympatycznie i swietna pogoda. Tylko nogi mam uchodzone po same plecy. Jutro zrzuce fotki - moze cos wkleje smile
                                                  • 17.07.11, 00:47
                                                    Fed,a ja zaczęłam chichrać się głośno,oczyma wyobrażni widząc Twego chłopa,szykującego
                                                    się do lotu,bo wiem,w czym rzecz.Chichrałam się tym bardziej,że jestem po spotkaniu z
                                                    moimi przyjaciółkami i mój mżonek przyleciał sprawdzić,czy ze mną wszystko ok?
                                                    Teraz idę spać,bo moje baby chcą rano sprawdzić stan grzybów w lesie.
                                                    Lx,wspaniałe plany urlopowe.
                                                    Bbetko, też czekam na zdjęcia.
                                                    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

                                                    --
                                                    W życiu piękne są tylko chwile...
                                                  • 17.07.11, 01:24
                                                    Sama czekam na te zdjęcia wink

                                                    Niestety, poza kłopotami natury ogólnej (moja mama złamała palec u nogi, a tato pojechał właśnie do Holandii do bratanka porzuconego przez resztę rodziny bawiącej w USAwink, a teściowi zachciało się skakać przez kałużę co skończyło się uderzeniem o krawężnik i pękniętą żuchwą...) spędziłam dzisiaj większość czasu u weta, bo Hrabia sprawiał wrażenie, że coś mu utkwiło w gardle i nie może tego odkrztusić, a skończyło się na RTg, USg serca, wodzie w płucach (skąd???) oraz zaordynowaniu kilkudniowej kuracji antybiotykowej i straszeniu problemami krążeniowymi...Najgorzej, że nie mam przekonania do tej diagnozy i muszę znaleźć po niedzieli jakiegoś porządnego weta.

                                                    Kompletnie zmieniło to koncepcję na dzisiejszy dzień, gdzie po pobycie na działce, oberwaniu jabłek i odwiezieniu ich do przetworzenia (miałam też nadzieję na chwilę z aparatem foto...) wieczór miałam poświęcić zdjęciom z Barcelony...

                                                    Pora zrobiła się jak widać i zamierzam iść spać! Może jutro, a właściwie dziś, uda mi się je uporządkować...
                                                    ten mural z Barcelony dobrze oddaje mój nastrój
                                                    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/fbMQjnxCHvORFIetNB.jpg

                                                    a na dobranoc tańczące fontanny
                                                    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/dbC6WsCHCwu6xPScnB.jpg

                                                    Udanej niedzieli
                                                  • 17.07.11, 05:39
                                                    Kurcze Bbetko, zwaliło Ci się na łeb równo. Serdeczne wyrazy współczucia. Szkoda że nie mieszkasz za miedzą podesłałabym Ci mojego weta. Zdjęcia jak zwykle. Rewelacyje.
                                                    Joujou, cieszę się, że Cię rozbawiłamsmile
                                                    Mm, hala wolnych lotów to jest takie miejsce w pawilonie z ptakami, wchodzisz tam, a w środku "gorąc", wilgoć, bambusy, jeziorko i smród. I ptaszki sobie łażą, latają kąpią się wśród radosnego świrgolenia ku uciesze gawiedzismile
                                                    Właśnie wróciłam z lotniska. I teraz będę się tarzać w samotnośći z wielkiej radoścismile
                                                    --
                                                    - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                                                  • 17.07.11, 09:38
                                                    Gratulacje, Fedo. Napawaj się smile
                                                    Bbetko, nie zazdroszczę splotu wydarzeń, za Norweżka trzymam kciuki. Fajne fotki. smile

                                                    --
                                                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                                                    Wysadzam skrzynki balkonowe
                                                  • 17.07.11, 21:49
                                                    Verbeno,cudne zdjęcia,fajnie tam macie,ciągle coś się dzieje.

                                                    U nas niedziela słoneczna i bardzo ciepła,aż za ciepło,jak na wędrówki po lesie.
                                                    Teraz niebo jeszcze "czyste",ale mam wrażenie,że to cisza przed burzą,bo powietrze
                                                    jakby stało w miejscu.Podobnie,jak Jutka czuję się wymiękła,jestem już chyba zmęczona
                                                    podróżami i towarzystwem-teraz przydałoby się trochę spokoju,ale nie ma widoków.
                                                    Po powrocie wpadłam od razu w łapki moich psiapsiół,bo tak się zjechałyśmy w jednym
                                                    terminie.Wczoraj urządziłyśmy babiniec połączony z oglądaniem zdjęć i wspomnieniami
                                                    z urlopowych wypadów.Dzisiaj razem pojechałyśmy do lasu,zabierając rodziców
                                                    jednej z nich,którzy bardzo tęsknili za lasem,a sami już nie są w stanie się wybrać.
                                                    Tak więc zrobiłyśmy dziadkom niespodziankę,zabierając ich na wycieczkę.
                                                    W międzyczasie piorę,prasuję i doglądam mego pana,który trochę niedomaga.
                                                    Na szczęście on jak jest chory,to lubi mieć spokój.

                                                    Bbetko,również trzymam kciuki za Twoich bliskich i hrabiego,życząc im powrotu do
                                                    zdrowia,a Tobie spokoju.Fontanny piękne.Zdjęcia Lx również.
                                                    Coraz ciekawiej na Forum.Czekam również na fotki Mammajki.
                                                    Pozdrawiam wieczornie!


                                                    --
                                                    W życiu piękne są tylko chwile...
                                                  • 17.07.11, 23:37
                                                    Ile tu sie dzieje smile
                                                    Verbeno - urocze fotki, skad te ubrania? Czy specjalnie dotego zdjęcia czy tez Holendrzy maja dla dzieci takie stroje?
                                                    Juz nie powiem o muralu bo dla mnie bomba!
                                                    Moniu, a ja pierwszy raz byłam w tamtych stronach, tylko przejezdzalam. A warto, piekne sa stare zespoly parkowe - drzewa maja niejednokroynie dluzsze zycie niz domy. Moze zrobie jakis album do ogladania.
                                                    Fed, czyzbys wyslala le meza do Zabolandii ???
                                                    Jutko, napewno wylazi z ciebie zmeczenie, kiedy wreszcie odpozniesz?
                                                    Niedziele mialam spokojna i rodzinna, zrobilam na obiad canneloni i czytalam.
                                                    Jak z tymi grzybami? są ?
                                                  • 18.07.11, 07:28
                                                    Widziałam grzyby nad Wisłąwink Najwyraźniej miałyście wszyskie pasjonujacy week end. ajnie. Ja się poświęciłam sprzątaniu i samotności. Tak Mammajko, le Mąż u mojej ukochanej Teściowej.
                                                    Lecę z psią póki nie jest zbyt gorąco. Później do ogrodu odkrywców do Kopernika, oczywiście z Wnuczęciem i jego rowerem. A późnym popopłudniem urodzinowy podwieczorek Taty. Pogoda zapowiada się świetnie i cieszy mnie to niewymownie.
                                                    --
                                                    - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                                                  • 18.07.11, 08:24
                                                    Mm, jeszcze dwa tygodnie kieratu mi zostało, a potem jadę na wieś na jakiś miesiąc. smile
                                                    Wtedy odpocznę.


                                                    --
                                                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                                                    Wysadzam skrzynki balkonowe
                                                  • 17.07.11, 20:52
                                                    mammaja napisała:

                                                    > Wycieczka byla bardzo ciekawa - nie znalam ani Opinogory z muzeum romantyzmu i
                                                    > Krasinskim, ani Gołotczyzny z muzeum pozytywizmu i cała historią Swietochowskie
                                                    > go - wnetrzami dworu z XIX w, kościolami w Krasnym i Gołotczyżnie - jednym słow
                                                    > em dowiedzialam się i zobaczylam mnostwo ciekawych miejsc i rzeczy.
                                                    Byłaś w Gołotczyźnie, Mammajko? No to minęłyśmy się o jakieś 24 h smile Właśnie powróciłam z weekendowego objazdu działkowo-rodzinnego, zakończonego przemiłym popołudniem u brata mamy, w ogrodzie. Tuż pod bokiem muzeum pozytywizmu smile Uwielbiam tamtejsze okolice, ileż wakacji w dzieciństwie...smile
                                                    Opinogórę też kiedyś odwiedziliśmy, pięknie smile
    • 17.07.11, 11:48
      Pogoda dzisiaj kwietniowa. Zimno. Wczoraj większą część dnia padało, teraz też zbiera się na deszcz. A nie! Już siąpi.
      Właśnie sprawdziłam: cały tydzień ma być taki. Błeeee.

      W papierach ciągle bałagan, a ja siedzę w szponach - na zmianę - Mankella drukiem i "24 hours" na DVD. Rozplunszana jakaś jestem dziś i przemiąchła, nie wiedzieć czemu bo spałam dobrze i nawet jakieś przyjemne sny miałam. Może to odpuszczanie stresu tak na mnie działa? No nic, papiery nie zając. Przewróciło się, niech leży, jak śpiewał pan doktor Kuba.

      Miłej niedzieli. smile

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 17.07.11, 21:11
        Wy tu ,kobiety przemieszczacie sie po swiecie, planujecie podroze marzen a u mnie czas zatrzymal sie w miejscu
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/zGl4JjBObaZZWeDWgB.jpg

        nawet dzieci nie zmienione od stulecia, musza dalej chodzic w chodakach

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/i88AUbp7HQ3gkr3ZeB.jpg

        a domy ,jak to na wsi ,kryte solidna, slomiana strzecha

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/IaVhfK3uW3L4J1gOSB.jpg

        lub ukryte w zaczarowanych ogrodach

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/qsjagmcA0WQCeCZ2ZB.jpg

        To sa wczorajsze impresje, cala wies pozowala do wspolnego zdjecia, przy okazji byl festyn z zespolami ludowymi i ogrody otwarte dla publicznosci. Zdjecie ukaze sie w gazecie w tym tygodniu.
        Deszcz na chwile przestal padac i mozna bylo wyjsc z domu.
        Lato nas nie rozpieszcza ,dzis znow mokro i zimno tak jak u Jutki, brr. No nic, troche lata jeszcze zostalosmile

        --
        Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
        Erica Jong
        • 17.07.11, 21:47
          Fajne fotki, Verbeno, a zdjęcie dzieciaczków w chodakach przeurocze smile
      • 17.07.11, 21:11
        Jak wpomniałam "wyżej", powróciliśmy z wypadu działkowo-rodzinnego. Trzy tygodnie temu na działce krewniaka był zorganizowany rodzinny zjazd, nie dotarliśmy, bo pogoda była paskudna - nie chcieliśmy mamuni przeziębić. Wymyśliliśmy wypad po ociepleniu - i obietnicę spełniliśmy. Odwiedziliśmy działkę, ochmajtnęliśmy chałupę, odwiedziliśmy jednego wuja i jeszcze innego. Bardzo miło było - no i tym razem pogoda dopisała, Bardzo miły weekend smile No i jak to dobrze, że jutro mam wolne, bom nieco wypluta smile
    • 18.07.11, 09:01
      Brzydkiej pogody c.d. uncertain
      No nic to, i tak jestem dziś uziemiona pakowaniem kartonów w biurze, więc wszystko jedno. smile
      Od jutra pracuję z domu. Jippiiii!... big_grin

      A wczoraj jakoś tak mimochodem uporządkowałam jednak papiery, odgruzowując tym samym dalszy front robót w gabinecie. Przed wyjazdem pewnie nie skończę, ale postaram się popchnąć do przodu ile się da.

      Teraz mam upojną wizytę pana hydraulika - niezauważalny, bo za taką klapką w łazience, wyciek wody narobił sąsiadom szkody. Dobrze, że pan znalazł. Biedni sąsiedzi.

      No to letempendzem. Miłego poniedziałku smile

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 18.07.11, 16:13
        Poniedzialek byle jaki, jak u Jutki, caly dzien popaduje, trzeba siedziec w domu i wygladac przez okno. Nuda i melancholia jakas. Potrzeba mi slonca i ciepla.

        Mammajko, te holenderskie dzieciaczki ubrane byly w stroje ludowe z okazji festynu, na codzien chodza ubrane normalniesmile
        Wczoraj pochodzilam z kijkami po lesie. Wybralismy trase 7 kilometrowa, obawialam sie ,ze moze za duzo chodzenia na poczatek po moich problemach z plecami ale kijki swietnie pomogly, troche ciezaru ciala przenosilo sie na rece. Doszlam, nic nie bolalo i jak tylko sie rozpogodzi bedziemy chodzic czesciej.


        --
        Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
        Erica Jong
        • 18.07.11, 21:45
          Brawo Verbeno, według mojej przyjaciółki lekarki chodzenie z kijkami jest najzdrowszą formą sportu. Niczego nie narusza, a wprawia w ruch mięśnie których na codzień się nie używa.
          Jutka, w Wardzawie też było paskudnie. Piękny poranek zmienił się w deszczowy zasnuty dzień z kolejną ulewą. Miłej pracy domowej!
          Byłam z Wnuczęciem w ogrodzie odkrywców i niczego nie odkryłam. Cztery instalacje na krzyż i już część ustrojstw mimo, że ogród był inaugurowany w week end, zepsuta. Chała i tyle. Mam nadzieję że w środku Centrum jest lepiej i ciekawiej.
          --
          - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
          • 18.07.11, 22:01
            Pogoda rzeczywiscie sie rypła. Zyczonka urodzinowe dla Tatusia, Fed !
            Ide obejrzeć Hausa smile
            • 18.07.11, 22:12
              Przekażę z przyjemnościąsmile
              Jakoś tak sie złozyło, że opowiadaliśmy sobie głównie anegdoty z życia mojej babci. Mamy Taty. A było i jest ich multum! Była niezwykle radosną, zabawną i rozrywkową osobą. Potem poszliśmy, Syn Średni, Dziecinka i ja z psami na spacer i Dziecinka powiedziała mi coś bardzo zabwno/miłego. Że teraz rozumie po kim ja mam taka wesołość nieustanną w sobie. Faktem jest, że Babcia będąc już nawet w stanie odejścia i nie bardzo kojarząca w sumie co się dzieje, śmiała się z tego stanu i bardzo ją bawił. Ja też tak chcę!
              --
              - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
              • 18.07.11, 23:56
                Bebbetko,czy kocio juz lepiej.?
                Tez bym Ci podeslala mego veta,on jest super.Co do kupania obok kuwety moj Zbynio
                tez to robil {wiadomo samczyk},i pojecia nie mialam dlaczego.Trzymam wszystko u siebie
                w b duzej czystosci.Powod nie wiadomy i nie zawsze ale od czasu do czasu,a teraz przestal.
                Niezbadana kocia natura.
                Verbeno,to dotyczy rowniez jedzenia jak juz wspomnialy inne "kocie mamy".
                Wypad udal sie nam dobrze i nie lalo.Pilismy pomaranczowa margarite i bylo super.
                W nocy lalo jak z cebra.Moj ogrod to juz prawie dzungla.
                Lx zycze milych wakacji,a Jutce odpoczynku w rodzinnych pieleszach.
                Fed,czy mowisz powaznie?Ja tez czasami mysle ze moze taki stan jest najlepszy,bo
                wlasciwie dlaczego by sie nie smiac.
                pozdrawiam tropikalnie
                • 19.07.11, 20:48
                  Poniedziałek suchym u nas był i słonecznymwink , to samo i dziś, ale na jutro zapowiadają ulewy bo niż Otto nas odwiedził.
                  Ja nadal jestem przeziębiona, psikam, pociągam i wogóle czuję się do kitu, a tu jutro znów wyjazd do kregosłupowego magika.
                  Mamy kardiolog , u którego dzisiaj byłysmy, stwierdził,że to chyba jakas babska zaraza, bo jego zona ma podobnie i jedna z jego pacjentek tez chora, a ich męzowie zdrowismile
                  Z przyjemnością obejrzałam kolejną porcję zdjęć.
                  Dzieci w klumpach wzruszajace, grzybki apetyczne, a wyprawa Joujou na żurawie, prawie bohaterska.
                  Dziewczyny , a może to załatwianie się poza to jakis protest?? jakies zwracanie na siebie uwagi , za wszelką cenę??
                  Od dzis wieczora znów zajmujemy sie kotem sasiadów, starenki już sie robi.
                  Foxie- mój wylot dopiero nastapi 4 października,czyli jesienią.
                  Metoda Fedowej Babci jest super,oby i mnie się cos takiego przytrafiło.smile

                  --
                  LX

                  Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                  • 19.07.11, 20:51
                    Mammaju i Moniu, zupełnie nie znam Gołotczyzny, pierwsze o niej od Was słyszę. Może napiszecie coś więcej.
                    Nazwa skojarzyła mi się jedynie z Gołotąwink

                    Luizo, zapadłaś się gdzies w swym ogrodzie, wychyń na chwile spod listkówsmile
                    --
                    LX

                    Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                    • 19.07.11, 23:07
                      Popoludniu dopadli mnie nie zapowiedziani goscie i (chociaz mila wizyta) wyczerpali mnie do cna. Totez pisac bede jutro, moze bedzie wiecej czasu. Usciskuje wszystkie panie smile
                      • 20.07.11, 08:31
                        Na forum Polonia 2 padło określenie "lipcopad" . Jakże słuszne. Ohyda, nie pogoda.
                        W nocy waliło, miałam wrażenie że w nasze podwórko. Krowisia starsznie była przerażona. Miejsca sobie nie mogła znaleźdź na ukrycie się. W końcu wbiła łeb pod moją kołdrę i stała tak dygocząc na całym psie.
                        Też nic nie wiem o zwiedzonym przez Ciebie Mm regionie.
                        Ja nie robię nic. Ale to nic. To znaczy, czytam, uczę się, chodzę z Krowisią, troche pracuję, wnuczkuję, ale w jakimś takimś spokoju i ciszy.
                        Zbieram się w sobie żeby zacząć ćwiczyć. Może dzisiaj.
                        --
                        - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                        • 20.07.11, 08:32

                          --
                          - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                        • 20.07.11, 13:04
                          Po nocnej burzy w nie ma sladu, ale nowa byc moze, nadciaga. Grzebie sie w fotkach, popoludniu damski spęd u przelozonej solenizantki. Moze chociaz palacyk w Opinogorze wklejęsmile
                          Kościól w Krasnem
                          IMG]http://images45.fotosik.pl/988/f1195b96c8515ac5med.jpg[/IMG]

                          Krypta Krasinskich
                          http://images45.fotosik.pl/988/444d602e55471a01med.jpg

                          Pałacyk neogotycki
                          http://images38.fotosik.pl/977/f761a1d25cce0b5emed.jpg

                          Prezent slubny dla Zygmunta od ojca


                          • 20.07.11, 13:06
                            Coś sie kościól nie otwiera smile
                            http://images45.fotosik.pl/988/f1195b96c8515ac5med.jpg
                            • 20.07.11, 13:07
                              Napisze cos więcej, ale lete z F. na spacer smile
                              • 20.07.11, 19:06
                                Super zdjęciasmile
                                Mam nadzieję, że zdązyłaś połazić z F. zanim chmura sie urwała.
                                Jak ja mam już dość tego deszczu!!!!!!
                                I Krowisia też. Z wyraźną niechęcią i oburzeniem śmierdzi mokrym psem.
                                --
                                - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                                • 21.07.11, 00:02
                                  Ogólnie mam takiego dościa, że nawet nie wiem jaka u mnie pogoda... ale gdyby gradobicie zdemolowało mi balkon to może bym zauważyła...

                                  Wycieczki i zdjęcia super - oglądam w miarę możliwości i zachęcam się do okolic kompletnie mi nieznanych smile

                                  Odpowiadając -chyba- Moni na zadane gdzieś wcześniej pytanie, wypoczynek, który lubię po roku pracy wymagającej intensywnych kontaktów międzyludzkich, to bezludzie, pola, lasy, łąki, mgły ciągnące się wieczorem i rankiem, cisza -coś co tak pięknie pokazała Joujou, że aż mi serce jęknęło z zachwytu... A tym razem -kompromisy, kompromisy- spędziłam urlop (co tu gadać) w mieście pełnym ludzi (tzn turystów wink- i dlatego - mimo zachwytu Barceloną oraz północną częścią Costa Brava, szczególnie malutkimi mieścinami i przepięknym krajobrazowo wybrzeżem- nie były to wakacje w moim stylu...

                                  Hrabiemu po antybiotykach lepiej, teraz pcham w niego zapisane tabletki rano i wieczorem. Mam już namiary na sprawdzonego weta i w przyszłym tygodniu się wybiorę na pewno. Jak miałam psa to miałam super weta, ale on zawsze mówił, że jest ze wsi i zwierze musi być wielkości krowy, a mniejszych to on nie rozpoznaje ;-D z moim psem radził sobie doskonale, ale on ważył w porywach do 45 kg...pies nie wet, wet był dużo większy ;-D

                                  o świcie jadę z chłopem do Trzciela, bo on musi służbowo, a zdrowotnie niedomaga, więc ktoś musi za kierowcę - myślałam, że uda mi się zahaczyć o mityczny Czacz, ale musiałabym nadłożyć ponad 80 km w jedną stronę więc nie wiem, czy się zdecyduję...

                                  a teraz przez wątek koci zamierzam się walnąć na kozetkę...
                                  --
                                  Życie nie jest po to żeby się wyrobić w obowiązkach. Jest po to żeby się cieszyć smile
                                  Zwierciadło,wrzesień 2010
                                  • 21.07.11, 07:13
                                    Wczoraj burza nie dorwała nas na spcerze, za to z lasu uciekalismy odlotowo, ponieważ nagle
                                    zaatakowaly nas watachy komarow - ktorych dotychczas nie było. Jak to mozliwe, że nagle są ich tysiące? Natpmiast w polowie uroczego przyjątka w ogrodzie trzeba było zwijać sie do domu porywajac poczestunek, nakrycia, obrusy itd. Zdązylismy - ale za chwile rozpętało sie wichrzysko a zanim ulewa. Takie to lato sad
                                    Bbetko, rozumiem twoja potrzebe spokoju na lonie natury. Przy takch tlumach w ciagu roku !
                                    No i byłas w tym Czaczu?
                                    • 21.07.11, 07:52
                                      Tak to wyglądało, kiedy nadchodziła burza :
                                      http://images49.fotosik.pl/978/ea3049643d6c51c3med.jpg
                                      • 21.07.11, 08:40
                                        Nieźle! U nas po prostu nagle zrobiło sie czarno. Bogiem a prawdą byłam tak zajęta pyskówką na Publicystyce, że mało co zauważyłam choc podobno było biblijnie. Fakt, że taras wyglada jak po trąbie powietrznej. Nawet dzikie wino oderwało i przrzuciło przez siatkę. Dzisiaj będę musiała poprzekładać.
                                        --
                                        - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                                        • 21.07.11, 21:24
                                          Całą noc i cały dzień leje,pada,siapi pada i da capo al finesmile.
                                          Wreszcie uporałam się z przepisywaniem pamiętników i dokopałam się do czasów okupacji, o których miałam mniej niż zielone pojęcie, ale cały czas się zastanawiałam co i jak i 1 telefon, 1 ksiżżka i mam odpowiedź.
                                          Mamy znowu kota pod opieką.

                                          --
                                          LX

                                          Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                    • 21.07.11, 21:25
                      lablenka_x napisała:

                      > Mammaju i Moniu, zupełnie nie znam Gołotczyzny, pierwsze o niej od Was słyszę.
                      > Może napiszecie coś więcej.
                      > Nazwa skojarzyła mi się jedynie z Gołotąwink
                      Może w weekend, Lx - przez tę pogodę nic mi się nie chce...
                      • 21.07.11, 22:02
                        A tak na skroty:
                        www.muzeumciechanow.pl/
                        www.polskaniezwykla.pl/web/place/4112,golotczyzna-lekcja-pozytywizmu.html
                        Lablenko, zrobiłam sporo zdjęć z tego Muzeum, zrobie albumik to podeslę linka. A wystawa malarstwa XIX w. ze zbiorow rozmaitych muzeów rewelacyjna. I to nie tylko nazwiska znane jak Fałat czy Malczewski, ale wielu innych doskonalych pejzazystów. No i niezwykły zyciorys Aleksandra Świętochwskiego z akcentami skandalu ( romans z 18 latką w wieku lat przeszło 60., ktorą po owdowieniu poslubił i zyli razem jeszcze bardzo dlugie lata). Naprawde warto zobaczyć!
                        • 22.07.11, 08:11
                          Z tego wszystkiego musiałam sprawdzić jaki dziś jest dzień.
                          Mm, bardzo mi się podoba Gołotczyzna i jej historia.
                          Mam nadzieje, ze dzisiaj nie będzie lało. Wybieram się z Wnuczęciem do Kopernika, potem po prezent dla Maćmy na urodziny.
                          Wczoraj spędziłyśmy z Dziecinką popołudniowieczór na nieludzkim obżarstwie i leniwych kanapowych pogduszkach. Pożarłyśmy ogromną zapiekankę z cukinii, która obie uwielbiamy i litr lodów! Fajnie byłosmile
                          --
                          - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                          • 22.07.11, 09:09
                            Wrzuć przepis na zapiekankę bo nie mam czasu szukać za to cukinii mam w bród smile
                            Pozdravki.
                            --
                            Palenie jest szkodliwe i naganne, niewątpliwie.
                            Szkoda, że bezinteresowna złośliwość nie jest aż tak tępiona,
                            mimo swej szkodliwości...(Monia)
                            • 22.07.11, 17:01

                              --
                              - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                          • 22.07.11, 09:11
                            Niechciej mnie dopadł i odpuścić nie chce. Za oknem szaro i zimno, lipcopad w pełni, br\
                            Będę się zmuszać do pracy siłom i godnościom osobistom, bo czas ucieka i nie ma to tamto.

                            Za to z przyjemnych wiadomości, wczoraj dwóch panów techników usunęło awarię sieci komunikacyjno-rozrywkowej i wszystko już mi śmiga, gra i buczy. Jipppiiiii.

                            Podczas weekendowego porządkowania papierów natknęłam się na 6 kartek ze swoimi zapiskami z 1994 roku. Eony temu nie tylko czasowo, ale i epokowo. Przed poznaniem le narzeczonego, przed małżeństwem, przed Paryżem. Zapiski z wrocławskiego lotniska, z Jurmały na Łotwie, z pociągu ekspresowego z Warszawy do Wrocławia, z samej Warszawy. Bardzo ciekawa lektura. Niektóre obserwacje, impresje, odczucia są ważne dla mnie akurat tu i teraz. Ciekawe, tak jakby te kartki czekały na mnie w czeluściach pudeł i teczek, żeby teraz wyskoczyć. Żebym teraz to poczytała.

                            Idę pracować. Miłego dnia życzę. smile

                            --
                            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                            Wysadzam skrzynki balkonowe
                            • 22.07.11, 10:32
                              Taka lektura, Jutko, robi wrażenie ! 16 lat minęlo - nie wiadomo kiedy. Ciągle mam zderzenia z czasem - ostatnio na placu zabaw z mloda ( jeszcze) mama - ktora pamietam jako dziecko z podstawowki. Powiedziala mi, ze jak poszla do "naszej" szkoly zapisac swoje dziecko to wszystkie panie w sekretariacie zlapaly sie za glowy, ze to "juz". A przeciez dziwczyna dobrze po 30. !
                              Dni tygodnia zlewaja sie ze soba - a jak juz czwartek minie to wlasciwie koniec tygodnia. Co to sie porobilo ????
                              U nas pochmurno i chlodniej. Przyszla Krasnoludka, dobrze ze juz tyle lat przychodzi i nie musze jej mowic co ma robic !
                              • 22.07.11, 12:00
                                Ja wczoraj podróżując z chłopem jako zapasowy kierowca (w razie jego problemów zdrowotnych, bo szpitala odmówił zdecydowanie, dostał leki i stwierdził, że to przetrwa,pamięć poprzedniego pobytu zrobiła swoje wink zauważyłam, że pada, a nawet leje!!! kompletnie bez przerwy! Przejechaliśmy prawie 200 km w jedną stronę i cały czas to samo...dzisiaj za oknem bez zmian... W Czaczu nie byłam (na 15 musieliśmy być z powrotem), a zdjęcia Lablenki mnie dosłownie powaliły... i ja tam nie dojechałam?!?!! chyba rozum mi odjęło!!!

                                Spadam do robót domowych, bo zaraz w tej aurze oszaleję....
                                • 22.07.11, 18:32
                                  Leje ,leje.Zaprawiłam ogórki z Czacza i fasolkę szparagowa z Czacza - rano rwane,u mnie musiały poczekac 2 dni na swoją kolej.
                                  Wybierz się kiedyś specjalnie.Oni z reguły w piątek przywoża towar, więc w sobote kupa ludzi ,ale warto.W piatki to czekają na nich samochody z Mazwosza i Mazur, Ukrainy i Litwy i czasami tylko pzreładowują z auta na auto.
                                  porobiłam tez dzis deszczowe fotki,ale musze je dopiero wrzucic.To w ramach pocieszania się,że w deszczu też jest piękniesmile

                                  --
                                  LX

                                  Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                                  • 22.07.11, 19:07
                                    Janie, mam nadzieję,że Ty i Twoja rodzina jesteście bezpieczni.
                                    --
                                    LX

                                    Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                                    • 22.07.11, 19:58
                                      MM, wpisałam się na temat Centrum Kopernika na wątku o skąpcach, oczywiście durnie, ale przeczytaj, bo Cię to dotyczy, w koncu jest nas tu kilka "zawodowych" Babćsmile
                                      --
                                      - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                                      • 22.07.11, 20:50
                                        Z niepokojem śledzimy doniesienia z Norwegii. Szokujące sad

                                        Po dłuuugim, ciągnącym się tygodniu wreszcie piątek. Leniwy i na miejscu. W towarzystwie nowiuteńkiej, dopiero co przywiezionej praleczki. Jak ona pięknie i cicho świszcze przy obrotach. I jak cudownie stoi w miejscu smile W każdym razie na razie.
                                        To będzie weekend pod znakiem techniki - opanowanie nowej pralki i nowych telefonów. Hmmm..Może jednak telefon będzie jutro, bo dziś oblewam pralkę fajnym czerwońcem i mogą mi się ikonki w telefonie merdać.
                                        • 23.07.11, 09:33
                                          Monieczku, uwielbiam Cię. smile)))))))))))

                                          --
                                          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                                          Wysadzam skrzynki balkonowe
                                    • 22.07.11, 21:43
                                      lablenka_x napisała:

                                      > Janie, mam nadzieję,że Ty i Twoja rodzina jesteście bezpieczni.

                                      Sledzimy z niepokojem to co się stało w Oslo sad
                                      --
                                      LX

                                      Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                                      • 23.07.11, 00:44
                                        Przeczytalam o tym Centrum Kopernika, przez najbliższe lata nie wybiore sie tam z dziecmi,
                                        jest tyle innych miejsc, poza tym z F. to najchetniej to przejedziemy sie pociągiem . chociaz jedna stację smile To jego ulubiony pojazd !
                                        Czekam na wiadomości od Krana, też z niecierpliwościa !
    • 23.07.11, 09:31
      Tak sobie myślę,że sporo nas łączy mimo odległości. Wczoraj mżonek pokazał mi list
      przez siebie pisany z 81r Przeczytałam z ciekawością,bo tak się złożyło,że do mnie chyba
      nigdy nie napisał listu (nie lubi i potrzeby nie było).List był skierowany do wujostwa,
      starannie napisany i oboje trochę się wzruszyliśmy(podobnie,jak Jutka).Wujek już nie
      żyje,a ciotka przechowywała go przez tyle lat,a teraz przy okazji wizyty, ich wnuki
      porządkujące różne dokumenty odnalazły ten list i tym sposobem wrócił do nadawcy.
      Ja należę do osób sentymentalnych i latami przechowywałam różne drobiazgi,co
      zawsze drażniło mego uporządkowanego chłopa,a teraz chyba do niego dotarło,jak
      miłą niespodzianką są takie przypadkowo znalezione zapiski,czy inne cudeńka.
      Większość swoich 'pamiątek' likwidowałam wraz z upływem czasu(oczywiście pod
      jego naciskiem).ale chomik,którym jestem zawsze coś zakamufluje wink
      Poza tym w ostatnich dniach również zaprawiałam ogórki.Miały być tylko kiszone,ale
      z powodu niewystarczającej ilości odpowiednich słoików, robiłam na różne sposoby.
      Chyba jeszcze dokupię niewielką ilość,bo mam dostać przepis na takie z dodatkiem
      kurkumy(bardzo mi smakowały).Póżniej jeszcze buraczki na zimę i jesienią mus
      jabłkowy-to byłoby wszystko z planowanych zapasów na zimę.
      Wczoraj pomyłam okna (w przerwach między opadami wink a sobotę spędzę w kuchni,
      gdyż jutro wyprawiam synowi urodzinny.27.07 skończy 23 lata,ale w tym dniu kończy
      mi się urlop więc imprezka z lekkim wyprzedzeniem.Dzisiaj przyjeżdża jego panna
      i właśnie uśmiecham się podziwiając jak solidnie posprzątał swój pokój(tylko zapomniał
      o wczorajszych skarpetkach wink
      Bbetko,bardzo współczuję Twojemu mężowi.Miałam taki atak wiele lat temu.Kamyczek
      był maluni,a 3 dni wiłam się w bólach z wysoką gorączką,nudnościami itp.To jest
      koszmar,a najbardziej skuteczne są leki rozkurczowe.U mnie jak dotąd już się
      nie powtarzało.Teraz kuzyn,u którego gościliśmy na Lubelszczyżnie pokazał nam
      swoje kamyki,które przechowuje na pamiątkę.Było tego 12 szt. z trzech ataków,a
      największe wielkości paznokcia(schodziły naturalnie).Jego organizm cały czas produkuję.
      Podobno przy atakach pomocne jest bieganie po schodach,ewentualnie piwo
      pite w wannie z ciepłą wodą-tylko trzeba mieć wystarczająco siły,by stosować te
      metody.
      Pozdrawiam,życząc przyjemnej soboty,mimo kiepskiej pogody i niepokojących
      wieści z Oslo.



      --
      W życiu piękne są tylko chwile...
      • 23.07.11, 09:43
        Już ostatnia taka, przynajmniej z tym pracodawcą. smile
        Dzisiaj przed południem zajmuję się kasowaniem, kopiowaniem, archiwizowaniem maili w pracowej skrzynce. Robota żmudna i nieco mechaniczna, ale zrobić to trzeba. Od jutra przez kilka dni kończę ostatni raport, w piątek zdaję laptoka i blackberry'ego, i odpełznę kroczonc (zam.), z uśmiechem i nie oglądając się za siebie. big_grin

        Za oknem bezet. Meteoparis zapowiada 19-20 C maks dzisiaj, i deszcz. Na razie jeszcze nie pada, ale będzie, akurat o to jestem dziwnie spokojna.

        Po południu albo wycieczka na miasto, albo nasiadówka na balkonie - zależy od naszego nastroju i predyspozycji. smile Wieczór z Jackiem Bauerem. smile Błogość.

        Jou, szuflady mojego biurka są pełne takich zachomikowanych pamiątek, kartek, listów. Od lat sobie obiecuję, że zrobię w tym porządek (czyt.: wyrzucę część), ale nie mam serca. Może kiedyś, kiedy już naprawdę szuflady się zaczną przelewać. Te znalezione zapiski jednak były w zupełnie innym miejscu, schowane między jakimiś starymi dokumentami i raportami... Ich treść nie mogła być bardziej na miejscu w tym momencie mojego życia. Niesamowite, przeczytanie ich momentalnie dało mi odpowiedź na kilka pytań czy dylematów. smile Naprawdę jakby wyskoczyły ze sterty papierów w odpowiednim momencie. smile

        Miłej soboty życzę. smile

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • 23.07.11, 10:45
          No i sobota... Zamachy w Oslo przygnebily mnie mocno - wydawalo sie, ze sa kraje ktore terroryzm ominie..No i czekamy na wiesci od Krana !
          Oczywiscie, ze wiele nas łączy - nie tylko ogorki i stare papiery. Te ostatnie sa moim wyrzutem, bo cala duzy pawlacz szafy sciennej zajety przez odziedziczone papiery - czesto fascynujace listy. Juz powinnam zaczac je sgregowac. Lektura wciagajaca bez reszty. Jak ja tego nie zrobie - to kto???? A tymczasem codziennosc jest absorbujaca i odklada sie "to to" na niewiadomo kiedy.
          Zimno, tylko 13C, ale ma byc cieplej. Nigdzie sie dzisiaj nie spiesze - tyle dobrego smile
          • 23.07.11, 12:38

            Jestem rowniez wstrzasnieta tragedia w Norwegii, tyle osob zabitych przez psychopate strzelajacego do ludzi jak do kaczek. Norwegia ,jeden z bezpieczniejszych krajow Europy, juz nigdzie nie mozna czuc sie bezpiecznie.
            Nawet w Holandii, spokojnym kraju jest coraz wiecej ofiar strzelaniny na ulicach, porachunkow roznych mafii. Ostatnio slyszy sie o Rumunach, ktorzy opanowali handel zywym towarem i narkotykami, sa bardzo brutalni i bezwzgledni.

            Tutaj na wsi na szczescie spokojnie i bezpiecznie, chociaz ostatnio mielismy najazd dziwnej troche firmy oferujacej mycie i konserwowanie dachowek. Panowie o poludniowych rysach bardzo brutalnie oferowali swoje uslugi, sasiad obiecal zastanowic sie i to byl blad, najezdzali go jeszcze parokrotnie obnizajac cene ,chcac natychmiast zabrac sie do roboty. Mysmy odmowili stanowczo i mamy jak na razie spokoj.

            Na temat pogody powinnam chyba zdac relacje polegujac na kozetce. Ziab, wicher ,deszcz i 15 stopni ciepla. Biedny moj ogrod a zwlaszcza pomidory i ogorki, ktore zaczynaja gnic z zimna. Do konca lipca sytuacja bedzie bez zmian, brrr.

            --
            Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
            Erica Jong
            • 23.07.11, 17:19
              Wiatr częściowo przepędził chmurzyska,nawet słońce wyjrzało.
              Mam zamiar wyrwać się z kuchni nad Wisłę,której nabrzeże opanowało
              dziś RMFfm i w związku z tym zaplanowane są koncerty.
              U Ciebie Bbetko zaczyna się Jarmark Jakubowy,poprzez radio zapraszali na
              kiszkę ziemniaczaną,babkę ziemniaczaną i inne specjały(mniam smile
              --
              W życiu piękne są tylko chwile...
              • 23.07.11, 17:57
                U nas ciepławo i nawet słonecznie.
                Dziś dzień domowy,porządkującoczytający.
                Cisza, spokój, to lubię i niczego nie musze, to lubię najbardziejsmile
                Verbeno, nie możesz tych pomidorąś folijką osłonić?
                Śledzimy temperatury w Andaluzji - na razie 36 stopni, obłęd i uczymy sie podstawowych słóweksmile
                Jutro zaprosiłam na obiad rodziców, ojciec samotny,bo żona wyjechała do Szczecina, więc obiadek u nas.
                Joujou dziś zobaczyłam w tv ,że od Nakła można płynąć statkiem wycieczkowym , poprzez śluzy ,aż do Ujścia i w drugą stronę do Bydgoszczy - może Cię taka podróż zainteresuje nasz JouWędrowniczku??smile.Uczestnicy mowią o pięknie przyrody i niesamowitych możliwościach fotograficznych.
                --
                LX

                Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                • 23.07.11, 19:35
                  Z ulgą przezytalam wpis Jana K. na Alternatywnych. I wreszcie slonce pokazalo sie popoludniu.
                  Ale sprawa Norwegii ciąży na nastroju wszystkich - straszna tragedia. I co tu myslec ????Jaki jest ten świat???
                  • 23.07.11, 22:22
                    Ja tez jestem ogromnie przygnebiona zwlaszcza ze w odlegly sposob dotknelo i nas choc na szczescie nic nam sie nie stalo.
                    Ale przezylam naprawde niemile chwile kiedy bylam blisko miejsca wybuchu bardzo krotko po.
                    Nie bylo kompletnie wiadomo co kto i dlaczego , zaczeto ewakuowac cenrum i dworzec na ktorym akurat bylam , nie moglam sie dodzwonic do polskiej Rodziny a dzieci byly gdzies w miescie .
                    Poza tym byly podejrzenia ze jest wiecej bomb i jakos tak niewyraznie sie czulam.
                    Tragedia jet koszmarna i Norwegowie nie moga sie pozbierac bo tu sie nigdy nic podobnego nie zdarzylo.
    • 24.07.11, 00:29
      Właśnie wróciłam z koncertu.Chciałabym,żebyście mogły kiedyś zobaczyć,jak pięknie
      wyglądają nasze błonia podczas takich imprez smile Patrycja Markowska dała czadu-lubię
      tę dziewczynę,gdyż ładna z ikrą oraz silnym głosem.Wcześniej Blue Cafe-tak sobie.
      Teraz spadam do kuchni pośpiewując:nasza jest noc,a właściwie moja przy garach.
      Sporo mam już zrobione,ale chyba za dużo zaplanowałam i nie wiem dla kogo,bo
      już dwóch chorych odpadło z gościny.Muszę stracić trochę tej energii,bo mnie rozpiera smile)

      Lablenko,dzięki za podpowiedż,zrobię wywiad na ten temat,ale w tym roku już się
      nie uda.

      --
      W życiu piękne są tylko chwile...
      • 24.07.11, 01:02
        U nas tez duzo sie mowi o Oslo.Czlowiek to juz chyba nigdzie nie moze czuc sie bezpieczny.
        Do dzis pamietam dokladnie moment w ktorym zobaczylam samolot lecacy na
        Twin Tower.Myslalam ze to jakis film.Potem na zywo{przez przypadek] w hiszpanskiej Tv,bo amerykanska tego nie pokazywala zobaczylam ludzi skaczacych na smierc.Straszne i zawsze
        mam lzy w oczach jak to co roku widze.
        U nas ladnie i goraco i w nocy lalo.
        Kocieta chowaja sie doskonale i kazdy jest inny.Co kot to inny charakter tak jak i ludzie.
        Strasznie mi zal Amy Winehouse,ze nie potrafila zwalczyc swoich demonow.Slucham jej czesto
        tak jak i Billie Holliday.Taki talent i taki sam koniec.Smutne.
        pozdrawiam tropikalnie
        • 24.07.11, 15:44
          A wiecie, ja wczoraj wieczorem chcalam skoczyc do Kolobrzegu na ostatni dzien festiwalu Sunrise ale...spoznilam sie na pociagsad teraz nesttey strasznie okrojono ilosc pociagow w stosunku do tego, co bylo rok temu wiec klapasad.... z Krakowa dalekosad
          • 24.07.11, 16:51
            Nowreska tragedia przytłacza, bo jest w sumie bliska naszym niektórym "myslicielom". Dla mnie jest to totalny horror który potwierdza moje obawy przed fundametalizmem, jakim bądź i relatywizmem internenowym. Nie wszyscy mają świadomość bytu internetowego, niektórzy postrzegają wirtualność jako rzeczywistość i bywaja w tym konsekwentni. Zawsze starałam sie uważać na słowo pisane bo nigdy nie wiadomo kto i jak je odczyta. Przeraża mnie nasza rzeczywistość. Tak łatwo jest pozbawić kogoś życia, tak łatwo jest doprowadzić do tak strasznych cieprpień. I dotczy to nas wszystkich.
            Właśnie wyszły ode mnie moje wszystkie z przylełościami które pożarły u mnie niedzielny obiad. Nie przyległości, a całość mojego przychówku.
            Generalnie nie jestem bardzo rodzinna, ale kiedy tak upiorne rzeczy dzieją się dookoła nas, to nagle nawet ja dostaję małpiego rozumu na temat mojej rodziny. Ona jest, jest zdrowa, miła i kochająca. I czniam wszystkie mniejsze i większe konflikty, niech sobie będą, ale nich oni są i żyją. I tyle.
            --
            - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
            • 24.07.11, 17:09
              U mnie tez rodzinne popoludnie, corka Rieksa z rodzinka ,czyli dwoma urwisami na widok ktorych kotka ucieka jak najszybciej z domusmile Bylo ciasto, lody ,salatka owocowa (to byla pora kawowa). Z powodu deszczu musielismy siedziec w domu, inaczej byloby ognisko z patykow i tarzanie sie na trawie.
              Teraz Rieks oglada widoki paryskie o okazji Tour de Franc, pieknie wyglada Paryz pokazywany z gory. Czekam z obiadem na zakonczenie wyscigu, jeszcze 18 kilometrowsmile

              Mammajko, zmien jak najszybciej nazwe dziesiejek na - lipcowe i upalne, moze wtedy pogoda tez sie zmieni, u nas dalej tylko 14 stopni!

              --
              Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
              Erica Jong
            • 24.07.11, 20:32
              Masz racje Fed ze jest to tragedia i ze przytlacza, ale czytajac wiele komentarzy i dyskusji (przede wszystkim u siebie) odnosze wrazenie, ze wiele decydentow jest kompletnie oderwanych od elektoratu i nie zdaje sobie sprawy z prawdziwych nastrojow w spoleczenstwie. Bez zadnych zahamowan narzuca sie linie "politycznej poprawnosci", gdzie "ulica" widzi, ze takie podejscie jest nastawione na porazke - stad tez jestesmy swiadkami narastajacej polaryzacji nastrojow, ktore ewoluuja w ekstymizm konczacy sie tragedia.
              • 24.07.11, 21:04
                Witaj Markusmile Cieszę sie że Cie widzę slyszę i czytam.
                Uczciwie sie przyznaję, że nie do końca zrozumiałam Twoj wpis. Jeśli mój poniższy komentarz wynika z niezrozumienia to przepraszam.
                A teraz komentarz:
                Nigdy nie byłam w Norwegii, nie znam realiów tego kraju. Opieram sie na danych statystycznych i na tym co usłyszałam głównie na falach radiowych, oraz na realiach politpoprawnej przez wiele lat polityki we Francji. Automatycznie nie jestem obiektywna bo brak mi danych żeby nią być.
                Wnioski mam następujące i dość prymitywne.
                Z jednej strony nieudolna politpoprawna polityka stworzyła opór "rdzennych" i tych naplywowych którzy sie zintegrowali, wobec tych którzy wykorzystują politykę równośćiową w sposób nieuczciwy.
                Z drugiej jest coś czego ja moim rozumkiem nie obejmuję. To jest fundamentalizm. Nie ważne jaki. Ten facet z Norwegii podawal sie za wielbiciela Baracka Obamy i Winstona Ch urchilla. Obawiam sie, ze tego nie da się logicznie wytłumaczyć. Dla mnie jest to po prostu nieszczęśliwy wariat niezdiagnozowany na czas, którego szleństwo podbechtywane nieodpowiedzialnością "rzeczyywistości wirtualnej" zaowocowało morderczym szleństwem. Przeraża mnie to jak jeszcze nigdy nic w moim realnym życiu.
                Wstrząsa mną również, ze dzisiaj w dziennikach pierwsze strony zajmuje śmierć Amy Whinehaus, której oczywiście bardzo mi żal, ale jest to całkowicie nieporównywalne. Dla mnie, ale nie dla "Wiadomości"
                --
                - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                • 24.07.11, 21:28
                  Dziekuje i wzajemnie: zawsze bedzie to forum dla mnie miejscem, do ktorego (ze wzgledu na uczestnikow) bede wracal z przyjemnoscia... zwlaszcza w czasach, gdzie dziwne rzeczy sie dzieja i w swiecie dalekim jak i tym w najblizszej mojej okolicy wink

                  Dobrze zrozumialas. Rozwine to na wlasnym przykladzie. Znasz moje podejscie do wielu spraw - uwazam, ze jestem gdzies "w srodku" trendow spoleczno politycznych. Boje sie lewicy i przeraza mnie prawica, ale jednoczesnie mam wrazenie, ze nie ma nikogo, kto reprezentowal by mnie i moje poglady, bronil ich i szanowal je. Zobacz: nie mam problemow z orentacja seksualna, bo w koncu nie moja sprawa kto z kim spi. Jestem za rownouprawnieniem "socjanym" (benefity, renty, emerytury, etc.), ale uwazam, ze manifestowanie homoseksualizmu gola dupa na ulicy jest niesamaczne - lewica uwaza ze jestem homofobem a prawica wyzywa od pedalow. Inna sprawa: naleze do mniejszosci w Toronto (bialy, sredniego wieku, mezczyzna, katolik) a jednak to mnie uwaza sie z jednej strony za krzyzowca ktorego nalezy wytepic a z drugiej za zdrajce rasy i kultury europejskiej. Itd. itp. Z tego co czytam (raz jeszcze: wiecej na portalach kanadyjskich) to bardzo ale to bardzo wielu czuje sie podobnie jak ja. Nie mam odchylek psychicznych wiec nie zrobie masakry w imie "sprawy", ale jak widac w Norwegii (i nie tylko) sa tacy, ktorzy maja problemy, potrzebuja pomocy psychiatrycznej a czujac sie wyobcowani sa popychani do ekstrymizmu. Moim zdaniem problem polega na niezrozumieniu prawdziwych nastorjow spolecznych przez warstwy rzadzace, ktore bardziej koncentruja sie na utrzymaniu u wladzy (zeby nie napisac przy korycie) niz na sluzbie dla dobra calego spolecznenstwa.
                  • 24.07.11, 21:57
                    Biedny Ty Marku biedny jesteśwink
                    Pocieszę Cie może pisząc o sobie. Nie byłam feministką we Francji, nie miałam takiej potrzeby. Wróciłam do Polski i jestem zupełnie automatycznie zagorzałą feministką. We Francji byłam katoliczką. W Polsce jestem straszliwym antyklerykałem, we Francji byłam centro prawicowa, w Polsce nie jestem niczym, bo z nikim nie jestem w stanie sie utożsamić. I o zgrozo bliżej mi do pewnych haseł lewicy niż nawet teoretycznie centrowej PO. We Francji skłonna byłam nawet przyznać sie do rasizmu, w Polsce poczytuję sobie to słowo za zniewagę!
                    Nie mam w Polsce pretensji do klasy rządzącej, ja jej nawet nie postrzegam jako klasy. Pojęcie klasy kształtuje sie pokoleniowo, a u nas nie ma pokoleń, jeszcze nie.
                    To co mi tutaj najbardziej przeszkadza, to jest brak obywatelskiego myślenia i postrzegania. Ja wiem, że to brzmi strasznie gónolotnie, ale dla mnie społeczeństwo obywatelskie nie jest mitem, ani ideą, ja to widziałam i przeżyłam to było bardzo przyziemne i skuteczne. We Francji mogłam sie spokojnie uważać za polska ptryjotkę, W Polsce samo słowo patryiota powoduje u mnie ciężki wstrząs anafilaktyczny
                    O!
                    A teraz skończę sączyć czerwone Clos Jacquemau Saint-Emilion Grand Cru rocznik 2000 które Dzieci mi przyniosły i które sobie popijam powlutku. Zejde zaraz z rozkoszy bo takie wino + samotność i cisza to jest czyste szczęście
                    Tylko jeszcze wymoczę sę w deszczu z Krowisiąsmile
                    --
                    - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                    • 24.07.11, 22:06
                      Ach, no faktycznie, Fedo - przecież Ty teraz jesteś w samotnościowym raju smile
                      Zazdraszczam życzliwie - ja planuję mały urlop sam na sam ze sobą pod koniec sierpnia, gdy Smok pojedzie na mistrzostwa walczyć smile Już kompletuję filmy i literaturę wink Niewykluczone, że pobiorę tydzień urlopu na tę cześć smile
                    • 24.07.11, 22:09
                      Ano nikt mnie nie kocha sad wink

                      Jedno podkreslenie; katolicyzm jest dla mnie deklaracja przynaleznosci kulturowej a nie sentymentowi anty czy pro klerowi. Juz lata mijaja jak bylem ostatni raz w kosciele a gdzies opisywalem tu jak bylo.

                      Poza tym co u Ciebie i reszty Panstwa slychac? Wiem ze piszecie co, ale oczka mi wysiadaja i trudno mi wszystko czytac z ostatnich szesciu miesiecy...
                      • 24.07.11, 22:24
                        Marku, czytam po lebkach manifest tego norweskego mordercy w interecie i sklonna jestem zrozumiec Twoje zdanie. Za pare lat ten manifest bedzie biblia dla pokolenia dzisiejszych malolatow, czym to sie skonczy? W Holandii coraz wiecej ludzi manifestuje antyislamskie hasla, moze jest w tym troche racji?
                        Z pozycji Polski swiat wyglada troche inaczej. W Rotterdamie sa cale dzielnice ,gdzie bialy nie ma wstepu, rdzenni Holendrzy boja sie mieszkac u siebie a ja boje sie o Europe za pare lat.


                        --
                        Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
                        Erica Jong
                        • 24.07.11, 22:31
                          Ano właśnie, w Pzryżu też są takie dzielnice, ze jakby mi ktoś ,w końcu też emigrantce, dawał mieszkanie, to i z dopłatą bym nie wziełasad
                          Coś jest nie tak, tylko ja nie wiem czemu.
                          A tak zupełnie nie apropos może by tak Ktoś otworzył nowe Dzisiejki?
                          Mammajko przelało nam sie z tym cholernym deszczem!
                          --
                          - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                          • 24.07.11, 22:49
                            Niedlugo to czeka Europe i Canade sad
                        • 25.07.11, 09:32
                          verbena1 napisała:

                          > Marku, czytam po lebkach manifest tego norweskego mordercy w interecie i sklonn
                          > a jestem zrozumiec Twoje zdanie. Za pare lat ten manifest bedzie biblia dla pok
                          > olenia dzisiejszych malolatow, czym to sie skonczy? W Holandii coraz wiecej lud
                          > zi manifestuje antyislamskie hasla, moze jest w tym troche racji?
                          > Z pozycji Polski swiat wyglada troche inaczej. W Rotterdamie sa cale dzielnice
                          > ,gdzie bialy nie ma wstepu, rdzenni Holendrzy boja sie mieszkac u siebie a ja b
                          > oje sie o Europe za pare lat.
                          >
                          >
                          Zapomniałas dodać,że ostatnio w Holandii ,delikatnie mówią , coraz bardziej Polacy zaczynaja rdzennym przeszkadzać. Może tego nie czujesz u siebie, bo to inne srodowisko, problem dotyczy robotników rolnych.U nas pojawiły sie na ten temat liczne artykuły.

                          --
                          LX

                          Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                      • 24.07.11, 22:27
                        Biedny miś smile))
                        Marku - żyjemy smile W dodatku - a tfuuu - w ciekawych czasach. Osobiście w ostatnich czasach dorobiłam się wstrętu okołopolitycznego - i wszystkich politycznych darmozjadów wysłałabym w kosmos. Ewentualnie wydałabym nakaz - obowiązkowego dogadywania się partii w sprawach ważnych. Międzypartyjne opluwanie sięgnęło szczytu - albo dna.
                        Poza tym lato mokre jest, zieleń szaleje, komary jak dorodne prosięta a jakie żarte sad
                        • 24.07.11, 22:37
                          Dzieki Moniu. No... juz mi lepiej smile Jeszcze jak moglbym sie do czegos przytulic bylo by w ogole cacy smile

                          Wam jeje a z nas sie leje! Termperatury wszechczasow (50C z wilgotnoscia!) i ani kropli deszczu od miesiace... juz tesknie za sniegiem wink
                      • 27.07.11, 09:37
                        Widz,ę że Wy tu poważne dysputy.....a nikt mi nie współczuje, że m8 wyjazd nie wyszedł??....
                        • 27.07.11, 10:24
                          Ależ współczujemy, wspólczujemy!
                          --
                          - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                          • 27.07.11, 21:45
                            Jakos kurcze nie odczuwamsad...może za mało mnie interesuje Norwegia i te sprawy...? ale jednak po tragedii smoleńsikej jakos chyba nic nie jest w stanie mnie poruszyć..
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.