Dodaj do ulubionych

Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami

04.05.12, 22:25
Nareszcie piekna wiosna, wszystko rwie się do kwitnięcia. Koniecznie wróćcie do pieknego ogrodu Eweliny na "przelanych dzisiejkach " - warto smile
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 04.05.12, 22:38
      Oczywiście po paru dniach nieobecności wnukow byłam dzisiaj "dyzurną" babcią smile Wspaniale są te dzieciaki, słowo daję ! popołudniu przyszedł deszcz i podlał nam ogród - bardzo to potrzebne.
      Dobrze, że zrobiłam wczoraj fotki mojej rajskiej jabłonki w pelni rozkwitu.

      Tak wygladala parę dni temu, nieśmiało rozwijając różowe kwiatki :
      http://images38.fotosik.pl/1536/3d7d008685f8dfd0med.jpg

      A tak wczoraj przez okno kuchenne :
      http://images41.fotosik.pl/1492/7c28c4939ea58f28med.jpg[/URL]
            • ewelina10 Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 05.05.12, 07:23
              Żeromski jest niezniszczalny smile Maminki przeżywają, do dzisiaj pamiętam maturę moich synów

              Mmko wnuczęcia są urokliwe, ale niesamowicie absorbujące. Biegać też mają gdzie u ciebie po ogrodzie. Śliczności te drzewka kwitnące na wiosnę.

              Moje wnuczę z rodzinę chyba dzisiaj wrócą i zabiorą sznaucerka, do którego już zdąrzyłam się przyzwyczaić, eee .... ale nie nadaje się na długie spacery wink

              Jutek, oczko wodne i w dodatku ekologiczne w ogrodzie to nie jest aż takie finansowe "halo". Czasami tylko trzeba siatką zebrać liście i inne paprochy z wody a ryby są samowystarczalne. No tak, ale ja się tym nie zajmuję smile

              Wczoraj tylko trochę padało. Zrobiło się chłodniej, ale nadal ciepło i parno. Pogoda dżungli amazońskiej
              --
              Ew.
              • fedorczyk4 Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 05.05.12, 08:27
                Prawdziwie wiosenne dzisiajki. Piękne ogrody i wspomnienia minionych matursmile
                Bbetko, rozumiem Twoją Latorośl tez miałam z Żeromskim problemysmile
                Ja jestem "na wylocie", jutro fruuu do Paryża, w poniedziałek do Niort. Na razie siedzę na grzędzie Maćminej i pilnuję jej domu bo wybyli na dni kilka.


                --
                - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
              • jutka1 Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 05.05.12, 08:57
                Ew., myślałam o samowystarczalnym i samo oczyszczającym się basenie ekologicznym, czyli stawie kąpielowym:

                www.stawy-kapielowe.com.pl/stawy-kapielowe.html
                www.stawy-kapielowe.com.pl/stawy-detale-zdjecia.html
                Jest to spory koszt. No nic, na razie będę dalej marzyć, a jako krok nr 1 zrehabilituję starą studnię, nie używaną od dziesięcioleci i przykrytą betonową płytą (rym niezam. big_grin). smile

                --
                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                Wysadzam skrzynki balkonowe
                • mammaja Sobotnio 05.05.12, 09:28
                  Jutko, moze w przyszlosci zrobisz sobie taki staw kapielowy ! masz kawał ziemi - u moich przyjaciół "stanął" (dosłownie ) basen - wielki, niebieski, całkiem zakłócił harmonię łdanego, starego ogrodu. Nigdy bym nie postawila takiego paskustwa!
                  Fed już pewno leci - albo jedzie na lotnisko - pomyślnej podrózy i radosnego pobytu życzę.
                  Wybieram sie po ziemię do ogrodnika i trochę roslin na taras. Wysiewy skrzynkowe pieknie wzeszły - a wzdłuż ogrodzenia rozpanoszyły sie niezapominajki i konwalie. Jak ja to lubię smile
                  Przyroda szaleje po wczorajszym deszczu smile
                  • jutka1 Re: Sobotnio 05.05.12, 09:34
                    Mammajko, jak sobie wyobraziłam taki niebieski, "stanięty" (zam.) basen w moim ogrodzie, tomięzemgliło (zam.) wink Pozostaję w nadziei, że kiedyś uda mi się odłożyć na tyle, żeby móc sobie ekologiczne cudo obstalować; na razie będzie projekt "studnia". smile))

                    A Fedo leci jutro, chyba że się dziś i jutro gdzieś pod mostem będzie przede mną ukrywać smile))))))


                    --
                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                    Wysadzam skrzynki balkonowe
                    • lablenka_x Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 06.05.12, 13:10

                      Jesli pachnące bzami to bez koniecznie być musi
                      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/5BSSoEIGF9Y2hecqBB.jpg
                      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/FouaTEbbtmAsDktPwB.jpg
                      To wynik wczorajszego spaceru,na ktory wyciągnał mnie mąż.Kondycję mam zerową,ale...dałam radęwrócić do domu na własnych nogach.
                      Zdążylismy wrocić przed burzą,która trwała i trwała i już już odchodziła,a za moment wracała.
                      Zdążyłam się zadziwić,że bez przed konwalie sie wepchnął(zawsze w maju najpierw konwalie i niezapominajki,potem bzy były).
                      Po całonocnym pomrukiwaniu w te i we fte i rówmnomiernym laniu, poranek obudził na s zimny +8 ,no co to jest pytam sięsmile.
                      Teraz nadal zimno i szaro i buro tylko bzy jak kumulusy ,kolorowymi plamami łamia te szarość.
                      --
                      LX

                      Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                      • mammaja Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 07.05.12, 00:31
                        Piekne zdjecia, Bbetko, jestem z wielkim uznaniem ! A wycieczka napewno ciekawa smile
                        Niestety mojego mzonka coraz trudniej gdzieś wyciagnąc. Ubolewam i musze bardziej go zdopingować. Swoją droga w niedziele reszta rodziny jakos dziwnie mnie potrzebuje smile
                        Klarunia troche chora, więc syn zajmowal się chłopakami - oczywiście w wiekszości czasu przyprowadzal ich do swojej mamusi smile Ale nie narzekam !
                      • joujou Re: Dzisiajki 291 - poniedziałek 07.05.12, 10:00
                        Wielka majówka zakończona i powraca codzienność.Jednak podładowałam akumulatory
                        i mimo zimna za oknem, czuję się nieco uskrzydlona smile
                        Bbetko,trzymam kciuki za młodą! Czas matur zawsze wywołuje u mnie lekki dreszczyk,gdyż
                        przypomina o zupełnym wyjałowieniu mózgownicy na polskim.Dalej już na luzie,ale
                        ten pierwszy egzamin brrr Twoja córcia ma go już częściowo za sobą,ale emocji nie
                        zazdroszczę.
                        Lablenko,dzięki za konwalie i cudny bez smile

                        Wczoraj póznym wieczorem wróciłam z wypadu na Kaszuby. Jestem napasiona
                        wspaniałymi wrażeniami,ale o tym póżniej.

                        Tymczasem pokażę Wam śliczne bandurzystki z Ukrainy w cudnie barwnych strojach.
                        Nie da się opowiedzieć jak grały i śpiewały 3 maja w naszym muzeum.

                        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/hi/kwza/CPR7BpMAujmlMm6uUX.jpg
                        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/hi/kwza/JFIVEgF9EvhPTVmoIX.jpg



                        --
                        W życiu piękne są tylko chwile...
                            • bbetka Re: Dzisiajki 291 - poniedziałek 07.05.12, 10:50
                              Dzięki za moralne wsparcie dla maturzystki i jej zestresowanej matki...córuś przeziębiła się bógwiegdzie i dzisiaj poszła zasmarkana i kaszląca sad

                              Lablenko - bez przepięknej urody!
                              Jou - bandurzystki cudne!

                              Dla Jutki kwiatek, jako załącznik do najserdeczniejszych życzeń smile
                              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/W4YT0p7048mqkBmSuX.jpg

                              Idę się denerwować dalej, bo na razie nie ma nawet żadnych przecieków co do tematów na dzisiejszy polski ;-(
                              --
                              Równo nie znaczy sprawiedliwie smile
                              • jutka1 Re: Dzisiajki 291 - poniedziałek 07.05.12, 11:13
                                Oj, dzięki, Dziewczyny! smile Po prawdzie sama jakoś przegapiłam, bo mi się dni i daty pomerdały, wczoraj myślałam że jest 5 maja, hahaha. smile))

                                Jou, nie zdołałam uściskać, bo rankiem wyleciała jako ta kometa Halleya. smile Może to przeczyta, to się poczuje tak czy siak uściskana. smile

                                U nas dla odmiany słońce, nieśmiałe bo nieśmiałe, ale jednak. 12 C. Po południu powrót deszczu. Hehe. big_grin
                                Wróciłam z zakupów na rogu, i już nigdzie dziś nie idę. Mam kilka niezbędników do ogarnięcia, których odkładać już nie uchodzi. Tylko trochę popichcę, ale delikatnie i bez napinania się.

                                Reportaż Bbetki i bandurzystki Joujou cudne! Dzięki... smile

                                Miłego dnia i kontynuacji długiego weekendu! smile

                                --
                                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                                Wysadzam skrzynki balkonowe
    • jutka1 Sobota 05.05.12, 09:23
      Trochę jestem zmęczona: późno zasnęłam i wcześnie wstałam bo Pan Krasnoludek mnie dziś nawiedza.

      Za oknem jak zwykle. Teraz 10 C, maksimum 16 C, oczywiście deszcz. No comment. uncertain//

      Plany na dziś proste i nieskomplikowane: małe zakupy spożywcze, spacer (niekoniecznie w tej kolejności), czytanie i pisanie. I pichcenie, ale to jak już PK pójdzie.
      Jednym słowem, spokojna sobota. Czego i Wam życzę smile

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • verbena1 Re: Sobota 05.05.12, 14:00
        Obejrzalam zdjecia stawow kapielowych, niektore piekne. Podobaja mi sie takie naturalne otoczone glazami i roslinami, te z wysokimi brzegami sa niebezpieczne dla zwierzat ,ktore przychodza napis sie wody. U mojej sasiadki w ten sposob potopily sie jezyki, nie potrafily wyjsc na wysoki murek.
        W moim bardzo naturalnym stawku pojawily sie setki kijanek, nie obawiam sie nadmiaru zab bo rybki pozjadaja wiekszosc.

        Wyszlo slonce a ja z nim na ogrodsmile
        Zrobilam porzadek w szklarni ,poprzesadzalam male roslinki pomidorowe do wiekszych doniczek, znow mam ich nadmiar a nie mam serca wyrzucic, porozdaje chetnym.
        Posiane polskie ogorki juz wschodza, winorosl szklarniowa wypuszcza listki, robi sie zielono.

        Po poludniu wrzuce dalszy ciag zdjec z Hiszpanii, zmudna robota ale mam jeszcze troche do opowiadania i musze zakonczyc. Na razie ide popatrzec co uroslo od godzinysmile


        --
        Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
        Erica Jong
        • mammaja Niedziela 06.05.12, 13:04
          Verbeno, imponują mi tywoje zasiewy ! Tez bym chciala moec taka szklarenke - ale coraz mniej efektywna ze mnie ogrodniczka sad
          Dopiero teraz okazuje się ile roslin zginęlo w tym roku. Przepadla kepa makow, ktorą bardzo lubilam, róża pnaca i inne bylinki - nie wiem juz co gdzie posadzę. Prawde mówiąc troche brak siły . Niedziela snuje sie leniwie, chłopcy byli wczoraj pierwszy raz w ZOO z tatusiem. Wrocili uszczęśliwieni. O, wlaśnie dzwonia do furtki !
          • bbetka_1 Re: Niedziela 06.05.12, 23:56
            U rodziców na działce straty niestety też duże ;-( Dobrą stroną jest to, że można będzie posadzić/posiać coś nowego smile

            U mnie od czwartku pogoda "Jutkowa" wink 10-11 st i siąpi, wieje oraz pada...czasami wyrwie się promień słońca... Wczorajszy dzień spędziliśmy głównie w domu, a dziś olewając warunki pogodowe pojechaliśmy na spacer do ogrodu dendrologicznego w Przelewicach. Śmieszne jest to, że w drodze do i z świeciło przeważnie słońce, a cały spacer był właściwie w pełnym zachmurzeniu...
            Polskie rzepaki kwitną jak trzeba smile
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/viICqIoQkUi9CZEMeX.jpg
            Odnowiony za unijne pieniądze pałac
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/iybpXmqGUbbbBgPalX.jpg
            Deszcz nas goni
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/bqjWxYLNsRAIGvtqrX.jpg

            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/r5BMnVEPd1Pv3naltX.jpg

            ogród japoński zawsze piękny
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/monScV8ZxJqtKF0uHX.jpg

            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/4JsgYe4jiJwP20JCOX.jpg

            spotkaliśmy też pawia, który głównie był zainteresowany kałużą...
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/vy8X3I79K6rK1PyV9X.jpg

            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/21Y3SVaGVyAiCZ3hsX.jpg
            oranżeria
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/krA0uHkaQjLwj44fpX.jpg
            Dość fajna wydaje mi się taka prezentacja skalniaków
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/K4Qj87AssXIN6SaLrX.jpg

            Jutro matura cd-czyli polski rozszerzony, stres większy więc idę się przespać smile
    • joujou Re: Dzisiajki 291 - Jutko 07.05.12, 09:33
      Ponieważ nie miałam dostępu do komputera,to nieco spóżnione,ale z serca płynące
      życzenia wszystkiego najnajlepszego! Realizacji marzeń: od studni do stawu i kolejnych!

      Przy okazji, uściskaj Fed w przelocie smile

      --
      W życiu piękne są tylko chwile...
        • lablenka_x Re: Dzisiajki 291 - Jutko 07.05.12, 11:06
          lablenka_x napisała:

          >
          > Też przegapiłam sad
          > Wszystkiego co sobie zamarzysz,Jutencjo, a zwłaszcza zdrowia życze.Lete po różę
          > smile
          Bardzo prosze ,to dla Ciebie
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/qcqSyAa8EBgyvJO2AX.jpg

          --
          LX

          Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                • ewelina10 Z poniedziałku 07.05.12, 15:05
                  Wyjechałam z domu mocno wcześnie i dobrze zrobiłam, że pomyślałam o cieplutkim ubranku. Niedowiary, po 30-stopniowych upałach zrobiła się taka zimnica. Ale sobie nie narzekam, sprawy które były do załatwianie i spotkania odfajkowałam

                  Nieustannie trzymam kciuki za maturzystkę smile
                  --
                  Ew.
                  • rojsty33 Re: Z poniedziałku 07.05.12, 18:09
                    Juteczko droga,
                    wszystkiego dobrego, spokoju wewnętrznego i zewnętrznego też.
                    I abyś o "stawisku" nie myślała, chwili odpoczynku nie będziesz miała w lecie , a zimą jakiel ludzkie niedoroslę wybierze się na denną wycieczkę.
                    aha, dalszy ciąg zyczeń:
                    zdrowia, przyjaciół średniej ilości ale najlepszego ludzkiego gatunku i spełnienia zamiarów .
                    piszę to ja "alfredka" ale komputer nie chce mnie logować.
                    Uściski serdeczne od naszego żeremia.
                    • jutka1 Re: Z poniedziałku 07.05.12, 19:47
                      Alfredko, co za miła niespodzianka! big_grin Dziękuję serdecznie za pamięć, a jeśli choć połowa życzeń sie spełni, to już będzie bardzo dobrze! big_grin Pozdrowienia i uściski dla pozostałej dwójki "żeremia". smile))

                      Moniu, Ew., dziękuję i ściskam! smile))

                      --
                      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                      Wysadzam skrzynki balkonowe
                      • fedorczyk4 Re: Z poniedziałku 07.05.12, 21:41
                        A mnie wstyd i hanba. Bylam, widzialam i nie zlozylamsadAle za to wycalowalam realniesmile
                        Dojechalam do U.P. I tyle. Nie jest dobrze, ale tez nie jest "dramaturgicznie". Na razie zmagam sie ze sprzataniem, praniem, zalatwieniem srodka komunikacji i klawiatura ktora w zasadzie wcale nie dziala. Jak to kur....wymienie to sie odezwe. Napisanie tego postu zajelo mi pol godzinysad
                        --
                        - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                        • verbena1 Re: Z poniedziałku 07.05.12, 22:33
                          Jutko, jeszcze ja, ostatnia gapasmile
                          Najlepsze zyczenia, sloneczka na balkonie, radosci na codzien i niech sie spelnia wszystkie marzenia.
                          Caly dzien nie zagladalam do komputera bo podarowano nam dzien slonca i ciepla. Wywiesilam wyprana posciel na ogrodzie, bedzie ladnie pachniala w sypialni, potem przyszla znajoma ze sprzetem malarskim i siedzialysmy caly dzien na werandzie malujac, gadajac ,popijajac kawe, dzien jak marzenie.
                          Rieks musial obyc sie bez obiadu , no trudno ,jak sie ma artystke w domu to roznie bywa, albo wystawny obiad z deserem lub pusty talerzsmile

                          Teraz poczytam zalegle posty, dalszy ciag Hiszpanii nastapi moze jutro, cierpliwoscismile

                          --
                          Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
                          Erica Jong
                            • gaudia Re: Z poniedziałku 08.05.12, 03:36
                              Fedo, mnie klawiatura dzialala
                              bede wdzieczna za diopilnowanie, by Marieivonne (jedyna, ktorej na UP zalezy, niestety, ma problem z papirami) doslala mi rozwiazanie umowy ze slynna UP, bez tego nie moge ruszyc dalej, ani z praca ani z bezrobociem.

                              z gory dzieki
                              • malpa-w-czerwonym1 Re: Z poniedziałku 08.05.12, 10:40
                                Jutko, z dwudniowym poślizgiem, ale szczerze - najlepszego!!!
                                Wróciłam w niedzielę dziewczynki, na razie jestem w szoku termicznym, więc relacje zdam później.
                                P.S. Możecie mi dzisiaj składać imieninowo-urodzinowe życzenia! A co tam!!!
                                --
                                Tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy!
                                • jutka1 Małpo... :-) 08.05.12, 10:44
                                  Wszystkiego najlepszego! Niech Ci się darzy wszystko to, co chcesz żeby się darzyło! smile))

                                  A jak już okrzepniesz po podróży, to jakiś fotoreportaż?... smile

                                  --
                                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                                  • bbetka Re: Małpo... :-) 08.05.12, 10:56
                                    Najepszego Małpo! zdrowia i radości wszelakiej smile

                                    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/UTlN5EmgLkWphhPExB.jpg

                                    Dzisiaj matematyka -na szczeście podstawowa smile córuś przeziębiona okrutnie-smarki do pasa a kaszel po horyzont sad no cóż, ale da radę bo nie ma innego wyjściasmile

                                    Lecę z kagankiem smile

                                    --
                                    Równo nie znaczy sprawiedliwie smile
                                    • mammaja Re: Małpo... :-) 08.05.12, 11:09
                                      Dołączam do życzeń - Małpko, stu lat wspaniałego samopoczucia smile
                                      Fed, liczy się pamięć o nas pomimo fatalnej klawiatury. Ale już bym chciała, żebyś wrociła. Napewno wszystko zrobisz dla UP, dobrze że jest niedramatycznie !
                                      Oziębiło sie okrutnie, ale nie włączę pieca, o nie! Najwyżej napale w kominku, żeby troche podgrzać atmosfere.
                                      Nie pojechałam na spotkanie o 9. w odległej dzielnicy - obudziłam się z poworna migreną - co mie sie nie zdarza - pewnie efekt spania na kanapie na "nie swojej" poduszce. No i znowu uciekam przed napisaniem czegoś, co czeka - a mnie odrzuca ! No nic, trzeba sie zmusić.
                                      Poza tym na dziłkach nic rewelacyjnego - na szczęście !
                                      • joujou Re: Małpo... :-) 08.05.12, 11:50
                                        Małpko,wszystkiego o czym tylko zamarzysz,a zdrowia przede wszystkim!

                                        he,he jest nas tu kilka majowych,ja za dwa dni smile


                                        --
                                        W życiu piękne są tylko chwile...
                                        • lablenka_x Re: Małpo... :-) 14.05.12, 12:34

                                          Małpo kochana
                                          .Wybacz spóxnienie w życzeniach , ale za to śle Tobie cały łan tulipanów ,zamiast bukietu, a życzenia standardowe- zdrowia zdrowia zdrowia i marzen oraz odpowiedniej kasy na ich realizacjęsmile

                                          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/Fcv8hVnRthuyCoRWkB.jpg
                                          --
                                          LX

                                          Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                                          • malpa-w-czerwonym1 Re: Małpo... :-) 14.05.12, 21:30
                                            Lablenko dziękuję bardzo Tobie i wszystkim pamiętającym i "dobrzemiżyczącym"!!
                                            Wczoraj byłam w Poznaniu, ale było zimno!!!
                                            Mammajko, dzisiejki się przelały!
                                            --
                                            Tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy!
                                    • felinecaline Re: Małpo... :-) 08.05.12, 11:57
                                      Bbetko, niezmiernie mi zal Twojej corci, ze katarzysko dopadlo Ja w tak "dziejowym momencie".
                                      Do wyrazow wspolczucia dolaczam przyjacielska rade, bo skoro maturzystka to juz w wieku, kiedy wolno Jej ten lek zarowno "zaordynowac" jak i przyjac. No i najwazniejsze przedmioty egzaminacyjne juz za nia, wiec odpada ewentualna kwestia "moralna" (dopingu).
                                      Chodzi mi o Actifed (jour et nuit) w Polsce prawdopodobnie znany raczej jako Sudafed.
                                      Przynosi natychmiastowa ulge w objawach kataru , wersja "jour et nuit" umozliwia niezaklocony sen, co w sumie przeklada sie na niezbyt uciazliwy przebieg infekcji.
                                      Zasadnicze zastrzezenie: Nigdy - przenigdy nie brac dluzej niz napisano w notce do leku!!!!!!!!!
                                      A napisala to osoba, ktora tylko super- wyjatkowo ucieka sie do zazywania lekow typu "komfortowego".Od ladnych paru lat nie odmawiam sobie natomiast actifedu.
                                • monia.i Re: Z poniedziałku 12.05.12, 00:05
                                  malpa-w-czerwonym1 napisała:

                                  > Jutko, z dwudniowym poślizgiem, ale szczerze - najlepszego!!!
                                  > Wróciłam w niedzielę dziewczynki, na razie jestem w szoku termicznym, więc rela
                                  > cje zdam później.
                                  > P.S. Możecie mi dzisiaj składać imieninowo-urodzinowe życzenia! A co tam!!!
                                  Jejku - teraz dopiero "do góry" spojrzałam - Małpko - masz dwa w jednym?smile
                                  Spóźnionego buziaka przesyłam - mając nadzieję, że na dobre życzenia nigdy nie jest za późno. Mnóstwa powodów do uśmiechu każdego dnia smile
                  • joujou Re: Wtorek 08.05.12, 11:58
                    Bbetko,piękne fotki z majówki! Ja podłączyłam swoje do zeszłorocznych" Kartek z podróż"y więc jeśli ktoś ma ochotę i czas to zapraszam na moją relację z Kaszub.
                    Nadal trzymam kciuki za maturzystkę !
                    Za oknem słonecznie i trochę powyżej 17 stopni. Zabieram się za sprawy domowe,bo dziś kończy mi się wolne.
                    Pozdrawiam wszystkich serdecznie !


                    --
                    W życiu piękne są tylko chwile...
                    • mammaja Środa 09.05.12, 13:56
                      Wtorek mi uciekł, środa juz prawie - co się dzieje z tym czase ! Znowu rano z mzonkiem na badaniu krwi - potem jakieś zbrania ( wazne), ale zdążylam wreszcie wsadzić do ziemi szałwie i smagliczki kupione w sobotę (staly w doniczkach) i wsadzić bulwy begonii.
                      Smutna wiadomość - przyjaciólka niegdysiejsza i zawsze mi bliska poległa po kilkuletniej walce z wiadomym chorobskiem. A tak się nie dawala ! Jutro pogrzeb.
                      I tak sie plecie, refleksyjna dzisiaj jestem, to lepiej nie pisać.
                      • jutka1 Re: Środa 09.05.12, 20:02
                        Strasznie przykre, Mammajko... sad

                        U mnie dzień zaczął się pracowicie i równie pracowicie zakończył. Wszystko, co było do zrobienia, zrobiłam, i mam poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Lubię, nie powiem.

                        Jutro zapowiadają 26 C w cieniu i częściowo słonecznie. Już sobie tak rozplanowałam zajęcia, żeby zaraz po powrocie z targu rozmościć się na balkonie, na słońcu. smile Boskość.

                        Miłego wieczoru smile

                        --
                        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                        Wysadzam skrzynki balkonowe
                        • alfredka1 Re: Środa 09.05.12, 22:21

                          Mammajko, zalić się trzeba przyjaciołom i starać się chorobie nie ulegać.
                          Wiem jak to jest chorować na te paskudną zarazę. Więc gdyby co, to nie płaczcie, raczej z humorem wspominajcie.
                          Kochane, ja juz prawie nie mam przyjaciółek, odeszły jedna po drugiej , na szczęście szybciutko.
                          Dobrze, że mam Was smile)--
                          a przed oknem takie toto duże urosło.
                          Juteńko, zawsze będę Wam zazdrościła tarasu.
                          http://img824.imageshack.us/img824/2839/img0643wi.jpg


                          http://img137.imageshack.us/img137/374/img0638f.jpg

                          http://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
                          • jutka1 Re: Środa 09.05.12, 22:36
                            Alfredko, przepiękny kasztanowiec!... big_grin
                            Tutaj już przekwitły... sad

                            --
                            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                            Wysadzam skrzynki balkonowe
                            • bbetka Re: Środa 10.05.12, 00:08
                              Alfredko piękny maturalny kasztanowiec!

                              Feline-dziękuję za Sudafed, katar rzeczywiście trochę odpuścił, za to kaszel się wzmógł...W dodatku koszatniczka, która choruje od początku matur (raz jest jej lepiej, a raz gorzej-oczywiście pod opieką weta, antybiotyki, leki wzmacniające itp, ale generalnie nie robią nam nadziei, bo ma ponad 5 lat sad wykonała taki numer, że lepszego momentu nie mogła sobie znaleźć...Przed północą nagle jej się pogorszyło i to diametralnie (właściwie ze stanu całkiem dobrego) - zesztywniała, jakby spuchła, tylne nogi odmówiły jej posłuszeństwa, ciężko oddychała, oczy niewidzące - no co tu opowiadać - agonia sad Córka w płacz i histerię (a dziś od rana pisała rozszerzoną matematykę...). Ledwo ją (tzn córcięsmile doprowadziłam do jakieś stanu żeby mogła usnąć...Koszatniczkę zabrałam w małej klatce do osobnego pomieszczenia, nie dałam jej nawet antybiotyku, żeby jej dodatkowo nie stresować i nie męczyć, do klatki włożyłam słoik z gorącą wodą owinięty własną skarpetą, żeby było jej ciepło, zrobiłam inhalacje żeby się jej lżej oddychało i pozostawiłam własnemu losowi. Rano idę do niej nastawiona na najgorsze, a tu cud!!! Kosza od rana zdrowa jak przysłowiowy "młody Bóg"!!! Głodna, żwawa, żeby nie powiedzieć normalne ADHD smile Byłam u weta (miałam umówiony kolejny zastrzyk), ale nie miał co oglądać, bo wszystkie objawy jej po nocy minęły jak ręką odjął...Wspólnym wysiłkiem umysłowym doszliśmy do wniosku, że może zaczął szkodzić jej antybiotyk...Na razie jest ok, ale co przeżyłam to moje!!! i mojej córci....

                              Poza maturą -została jej jeszcze prezentacja z polskiego (której córa boi się jak ognia nie wiem dlaczego?) i rozszerzony niemiecki - to w przyszłym tygodniu mam konferencję, której organizatorem jest moja katedra, a przyjeżdża 120 osób. Olbrzymie logistyczno-organizacyjne przedsięwzięcie, w dodatku nie na miejscu, tylko nad morzem, co mnoży komplikacje...Ostatnie dni przed godziną "W" to po prostu stan najwyższego napięcia i załatwiania rzeczy niemożliwych w nierealnym czasie...
                              Poza tym nic ciekawego się nie dzieje smile

                              wstawię jeszcze dwa zdjęcia z Przelewic może Was rozbawią smile

                              świat zielonych stworów
                              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/xltje9BuUeDcXJTlhX.jpg

                              nosek mi wykręciło!!!
                              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/IPlXG14nS471pbp4aX.jpg
                              --
                              Równo nie znaczy sprawiedliwie smile
                                • fedorczyk4 Re: Środa 10.05.12, 00:56
                                  jutka1 napisała:

                                  > Uwielbiam paprocie w tym stadium. smile))
                                  >
                                  Ja tezsmile A Twoje zdjecia Bbetko budza zadze wytarzania sie w nich!!!! Historia Kosza jak z horroru. Biedne Wy, oj biedne obie bylyscie!

                                  --
                                  - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                              • fedorczyk4 Re: Środa 10.05.12, 00:51
                                Wlasciwie to juz czwartek.
                                Alfredko cudne kasztanowce, reszta i madra i smutna i ....
                                U nas skonczyl sie pierwszy dzien domowy U.P. Bylo duzo zamieszania, ale z czasem wszystko sie "uladzi".
                                Rano skonczylam sprzatanie, a kolo 14 przyjechali panowie z lozkiem i jakimis szpejami. Oni zaczeli to wnosic kiedy nadciagnela UP. Zlozylam ja na kanapie bo byla wykonczona. Rano wysiadla jej pompa i w centrum wybuchla panika. Nim zowu (pompa) ruszyla to zdazyla (UP) mocno si e zdenerwowac. Pan kierowca ambulansu wnosil na gore sukcesywnie walizki, torby i pudla, panowie kolejne czesci lozka. Na to nadciagnely dwie pielegniarki. Po chwili dotarla trzecia, "najglowniejsza" i jeszcze jeden pan (to juz czwarty). Pan ten byl od pompy gastrycznej, zamontowal sprawdzil i zaczal szkolic dwie pielegniarki oraz ustawiac cztery wielkie pudla z "kieszeniami zywnosciowymi", kilka innych z zageszczona wode i jeszcze inne z kremami ultrawysokowzbogaconymi. Wtedy do drzwi zadzwonila dostawczyni z merostwa z mielonymi posilkami na dzisaij i jutro i zaczela nas objasniac w jakich godzinach jakie menu etc...i poszla. Kiedy pan kierowca i panowie od lozka wreszcie sie wycofali, glowna pielegniarka blyskawicznie zlozyla calkiem spory 1.40 x40, x40) mebel na leki, ustensylia, niezbedniki , oraz rozlozyla wszystko tam gdzie trzeba, pan od pompy gastrycznej poszedl sobie i zaczelo sie ustalanie i tlumaczenie harmonogramu dnia. Jak juz wszysko bylo jasne panie sobie poszly i zostalysmy same. No i okazalo sie ze musze poleciec po zakupy. 15 minut do sklepu mila przechadzka. 15 minut powrotnej drogi katorga mula. Wody mineralne, soki, cola, i niezbedniki higieniczne......Dotarlam mokra jak mysz, rowno zeby wpuscic opiekunke nr jeden ktora przyszla przedstawic sie nakarmic kolacja, poscielic lozko, i spytac co jeszcze moze zobic. Od kolacji zostala odgoniona, reszte zrobila i poszla. Nastepnie po pol godzinie przyszla salowa w mundurku i zajela sie myciem. Po jej wyjsciu przyszla pielegniarka i podala leki dopaszczowe i dopompowe, nastepnie facet od pompy ktora sie zepsula, zeby ja jeszcze sprawdzic. Znowu zostalysmy same i moglam podac UP kolacje. Niestety nie cieszylysmy sie dlugo wolnoscia bo o 21.30 przyszla opiekunka nocna. Ktora ku naszemu zaskoczeniu okazala sie opiekunkiem nocnym. Nieludzko gadatliwym, faciem pod czterdziestke o ktorym z gory mozna powiedziec ze da nam niezle popalic bo najwyrazniej uwaza ze jego glownym zadaniem jest bawienie zastanego stanu rzeczy. Cala polka zacznie sie jutro od rana. Pierwsza pielegniarka o 7.30. Opiekunk wychodzi o 8.30. Salowa do kapieli przychodzi o 10.30, opiekunka nakarmic o 12, pielegniarka od pompy zoladkowej o 14, opiekunka wraca o 16 podac podwieczorek, pielegniarka od pompy zoladkej o 17, o 18.30 opiekunka podac kolacje, o 21.30 opiekunek. A teraz kochane dzieci rozwiazcie proste zadanie: ile kompletow kluczy musze dorobic?

                                --
                                - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                                • felinecaline Re: Środa 10.05.12, 11:16
                                  Fedo, czyli dobrze sie domyslalam, system "hospitalisation à domicile".
                                  Widze, ze w Niort sa w tym doskonale dotarci i naoliwieni a "ân opiekunek" to zapewne ogniwko "ludzkie", ktorego brak w szpitalach, gdzie "zajechany" personel nie ma czasu na pogaduszki.
                                  Zycze Wam bezawaryjnych wspolnych dni (a i potem tego samego dla UP, oczywiscie).
                                  • fedorczyk4 Re: Środa 10.05.12, 12:36
                                    Jeszcze sie nie odnajduje bo do tego doszly dodatkowe wizyty lekarskie (wlasnie pojechala na jedna), koniecznosc wynajecia samochodu bo nie da sie inaczej, nieustajace pranie i tlumaczenie wszystkim z pokazywaniem palcem wlacznie, gdzie co jest i ogolnie lekki kociokwik. Na razie staram sie przypomniec sobie jak sie nazywam i wszystko mi leci z rak. Potrzeba troche czasu az wszystkie kolka zebate wskocza na swoje miejsce.
                                    Verbeno, to wcale nie jest z automatu, to jest wyjatkowy wrecz system swiadczen i bardzo dlugo trwalo zalatwienie tego wszystkiego. No ale sie udalo!
                                    Tak Feline to jest l'H.A.D.
                                    --
                                    - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
    • ewelina10 Czwartek 10.05.12, 07:17
      Coraz mniej tych przyjaciół, pozostają wspomnienia.

      Fed, opieka w iście pięknym stylu, takiej pozadrościłaby pewno i sama królowa angielska. Przy takiej opiece to i sama choroba możę być nie taka straszna

      Czeka mnie pracowity dzień, a tak chętnie bym sobie po prostu posiedziała w ogrodzie. Gdzieś niedawno wyczytałam, że człowiek bez zajęcia nie mógłby żyć. Bo jak to jest, że kiedy nie musi już naprawdę "nic" to wciąż za czymś goni.

      Kasztanowiec śliczny, szkoda że rośnie tylko w "dużym rozmiarze", bo nie mogę go sobie posadzić koło domu smile
      --
      Ew.
      • jan.kran Re: Czwartek 10.05.12, 11:02
        Maturalnie , bebetkowo, koszatkwo sciskam kciuki
        Fed , wiem o czym mowisz. Musze wreszcie napisac testament pacjenta.
        Zabieram sie i zbiieram.
        Mocno sciskam bo mnie sciska jak czytam co piszesz...
      • verbena1 Re: Czwartek 10.05.12, 11:13
        Bbetko, zazdroszcze zdjec paproci, sa cudne. Za maturzystke trzymam nieustannie kciuki, za Twoje projekty rowniez. Podoba mi sie ,ze w tym calym nawale zajec, maturze ,itd, znajdujesz czas na krotkie wypady na motorze, tak trzymacsmile

        Alfredko, kasztan bardzo okazaly, kwitnie pieknie. Mam taki sam przy wjezdzie do domu, w tej chwili pomstuje na niego bo smieci takimi bardzo klejacymi sie do butow resztkami po kwiatach ale widok piekny, cos za cossmile

        Fed, Twoja relacja jak ze zwariowanej tragikomedii, jak znajdujesz sie w tym mlynie? Opieka nad chora nadzwyczajna, w Holandii jest podobnie ,chociaz juz zaczynaja sie narzekania ,ze za drogo ,kryzys ,itd. Zaczynaja sie redukcje personelu, byc moze moje stanowisko tez zlikwiduja, nie martwie sie tym zbytnio bo do emerytury niedaleko.

        U mnie pada, szkoda, zaraz przychodza polskie przyjaciolki, ktorym chcialam pokazac ogrod w rozkwicie. Bedziemy podziwialy przez oknasmile

        --
        Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
        Erica Jong
        • alfredka1 Re: Czwartek 10.05.12, 22:25

          Fed... przeczytałam dokladnie i napiszę całkiem szczerze, że nie chciałabym być tak "wspaniale"leczona i do zycia przywracana. Chyba , że byłabym bardzo młoda... a nic nie wiem o Chorej i wyobrażam Ją sobie jako starowinkę bezradną jak te zwierząrka u J. --
          Muszę szybcieńko napisać testament..
          napiszę, w czerwcu jeszcze może uda mi się przejść przez Szpiglasową i żegnajcie kochani, tylko nie odżywiajcie, blagam


          W drugiej minucie i 20 sekundzie rozpoczyna się zejście w dół ze Szpiglasowej:
          www.youtube.com/watch?v=CEknXF-Q-Ns&feature=related
          • mammaja Re: Czwartek 10.05.12, 23:15
            Dopiero zajrzałam na forum i jestem pod wrażeniem ! Paprocie oblednie intrygujące, kojarza mi się a wyrastajacymi Hatifnatami z Muminków !
            Alfredki kasztan - okaz ! No a post Fed w gruncie rzeczy przerazil mnie - chociaż powinien wprawić w zachwyt. Odczucia mam podobne jak Alfredka - ale człowiek nigdy nie wie, co będzie myślał w sytuacji ekstremalnej . Fed, a co będzie jak ty wyjedziesz? Czy "oni" sobie poradza bez ciebie ? Czy ktoś będzie mieszkal na stałe ?
            Bbetko - trzymaj się - kosztka wyzdrowiała żeby córka mogł spokojnie zdać mature do końca !
            • felinecaline Re: Czwartek 10.05.12, 23:40
              Niestety, nikt z nas nie moze przewidziec jak potocza sie jego losy, czy i w jakim momencie zaszwankuje powaznie zdrowie, czy i w jakim stopniu staniemy sie niesamodzielni.
              Testament - niewatpliwie rzecza bardzo rozsadna jest spisanie go w pore, tyle, ze dysponowac mozemy wylacznie tym, co stanie sie "po". Nie mamy do tej pory ani my ani nasi najblizsi wplywu na to jak rozstaniemy sie z tym swiatem.
              Temat niewyczerpany i wywolujacy rozne uczucia.Dla kogo choroba i swiadomosc bliskiego rozstania sie z tym swiatem jest bardziej bolesny - dla osoby mlodej, ktora staje sie np ofiara wypadku lub zapada na nieuleczalna i przysparzajaca cierpien chorobe, czy dla starszej, ktora juz wiele przezyla i czasami, tak jak ciotka mojego meza zwykla o sobie mawiac "ma juz dosc swojego szkieletu"?Fedo naswietlika nieco humorystycznie sytuacje pierwszych godzin tzw "hospitalizacji w warunkach domowych" dzialajacej od kilku ladnych lat z powodzeniem i osmielam sie twierdzic z pozytkiem dla chorego.
              Fakt, moglo tam byc dzis niezle zamieszanie i momentami ciasno, zapewniam jednak Was, ze wszystkie te osoby, ktore sie dzis przewinely u UPF doskonale znaja swoja role, sa przeszkolone (malo, systematycznie doszkalane) do najskuteczniejszego dzialania i zapewne od jutra wszystko juz bedzie toczylo sie gladko i bez wiekszych "zaciec".
              A powracajac do pytania: "jak dozywac swoich dni" i "przezywac to, co nam zostalo"? - z obserwacji, do ktorych niestety nader czesto mam okazje moge powiedziec: najgorzej jest wtedy, kiedy odbywa sie to w samotnosci, w anomimowej i "sterylnej" przestrzeni instytucji.Tak , ze najczesciej , jesli pacjent jest jeszcze w stanie prosic to prosi o...odeslanie do domu. Nie zawsze jest to mozliwe, ale jesli tylko jest szansa na zastosowanie protokolu "Hàd" (hospitalizacji domowej) to jest to bardzo korzystne, tak dla pacjenta jak i dla ...finansow, bo pomimo wszelkich nakladow utrzymanie chorego jest o wiele tansze w warunkach domowych niz w szpitalu.
              Dodatkowo system dostarcza jeszcze i stanowisk pracy, ale to juz jest inna historia.
              Fortune dla tego, co wymysli cokolwiek lepszego...
              • fedorczyk4 Re: Czwartek 11.05.12, 02:23
                To jest dokladnie tak jak napisala Feline, jesli pacjent chce, to znaczy ze walczy, jesli walczy to francuski sysytem sie do tego dostosowuje,.Wbrew pozorom to wychodzi ekonomiczniej (specjalnie nie uzylam okreslenia taniej). U.P. chce! Cieszy sie kazda chwila. Korzysta jak moze. Czasu ma malo na na szlenstwa, dzisiaj pojechalysmy po zakupy. Pomiedzy jednymi zabiegami domowymi, a drugimi. Zmiescilysmy sie w czasie cudem, jak podjechalysmy to wlasnie ekipa chciala odjechac, zlapalysmy ja w locie! Ale kupilysmy wszystko czego potrzebowala i moglam zrobic jej kolacje ktora jadla wprawdzie przez trzy godziny, ale ze smakiem i radoscia! A popila ja rozowym szampanem, bo tak chciala!
                W tym systemie nic nie jest robione na sile. Oni doskonale zrozumieli ze Ona chce walczyc o siebie i poagaja w tym.
                Cala ekipa ktora o nia dba jest niezwykle profesjonalna, ale jest jedna pielegniarka; ktora poznalam juz rok temu, ktora jest po prostu niesamowita. Niezwykle skuteczna, konkretna,szybka i pozornie obojetna. Nie zimna, obojetna. A tak naprawde to jest zaangazowana do spodusmile Nieustannie sprawdza wszystko, nawet to co jej nie dotyczy, proponuje pomoc daleko wychodzaca poza ramy jej obowiazkow i caly czas udaje "zimna z domu", to jest naprawde gleboko wzruszajace!
                --
                - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
          • verbena1 Re: Czwartek 10.05.12, 23:20
            Alfredko droga, nie strasz nas testamentem, ja juz swoj napisalam dawno i nie wybieram sie w najblizszej przyszlosci na druga strone.
            W Holandii nie ma strachu przed pisaniem testamentu, to normalny dokument ,ktory pisze sie czesto przy zawieraniu slubu lub zwiazku partnerskiego, nie ma potem problemu ,kto dostanie krysztalowy wazonik po babcismile
            Powaznie mowiac, chyba tez nie chcialabym byc leczona na sile, tylko.... mysle ,ze nikt nie chce umierac. W ostatecznosci jest jeszcze eutanazja, bardzo zle kojarzona w Polsce a tutaj traktowana jak wybawienie od bolu i cierpienia bez nadziei.
            W Polsce nie rozmawia sie o smierci, boimy sie wypowiadac to slowo ,zeby "nie wymowic w zla godzine".
            Probuje rozmawiac o tym z mama, widze ,ze pomaga jej to w pogodzeniu sie z nieuchronnym odejsciem. Co roku mowie jej zartem - poczekaj z umieraniem do swoich urodzin ,bo mam zamiar przyjechac, lub - teraz nie bo jade na wycieczke.

            Czy wiesz Alfredko ,ze spora czesc protestanckich Holendrow rozsypuje prochy swoich bliskich i nie ma po nich sladu poza pamiecia? Podoba mi sie to ,nigdy nie lubilam chodzic na groby.
            Ten tekst mial byc proba pocieszenia Cie Alfredko ale chyba nie wyszlo jak trzeba. Wysylam cieply usmiechsmile


            --
            Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
            Erica Jong
          • fedorczyk4 Re: Czwartek 11.05.12, 02:29
            alfredka1 napisała:

            >
            > Fed... przeczytałam dokladnie i napiszę całkiem szczerze, że nie chciałabym być
            > tak "wspaniale"leczona i do zycia przywracana. Chyba , że byłabym bardzo młoda
            > ... a nic nie wiem o Chorej i wyobrażam Ją sobie jako starowinkę bezradną jak t
            > e zwierząrka u J. --
            > Muszę szybcieńko napisać testament..
            > napiszę, w czerwcu jeszcze może uda mi się przejść przez Szpiglasową i żegnajci
            > e kochani, tylko nie odżywiajcie, blagam
            >
            >
            > W drugiej minucie i 20 sekundzie rozpoczyna się zejście w dół ze Szpiglasowej:
            > www.youtube.com/watch?v=CEknXF-Q-Ns&feature=related

            Alfredko moja U.P. wlasnie skonczyla 50 lat, nie jest niedoswiadczona mlodka, ale ma 22 letniego syna i chcialaby zobaczyc co z niego wyniknie.Chcialaby tez zobaczyc jeszcze kilka czeskich filmow i zjesc kilka nieznanych jej potraw. Ona naprawde jeszcze bardzo chce.
            --
            - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
            • gaudia Re: Czwartek 11.05.12, 03:21
              jesli UP chce walczyc o siebie, to ja jestem ruska baletnica
              ale zycze milych dni do wyjazdu do Polski

              ja teraz pracuje dla czlowieka, ktory sklada sie tylko z glowy
              i to jest wojownik prawdziwy

              a UP zycze, by spelnily sie jej marzenia o tym, by przyjaciele zdjeli jej z glowy wszelkie decyzje i zapewnili kase na farmazony. Szczerze zycze, bo to jej sposob na zycie.

              buzioki wszem, choc wiem, ze po tym poscie (jako i po poprzednim), bede uznana za potwora
              • alfredka1 Re: Czwartek 11.05.12, 12:14

                Przepraszam Was moje drogie. Nie chciałam nikomu zrobić przykrości ani zdenerwować
                CHORA osoba taka młoda, to nie dziw, że potrafi dostosować się do tego co Ją ratuje.
                A Wy jesteście dobre .
                Moje prochy będą rozsypane, jak i W.W
                Właśnie skończyłam 82 lata i chyba ta Szpiglasowa to nie jest najlepszy sposób na "odejście"
                Jeszcze raz proszę, wybaczcie ..... a Chorej życzę zdrowia polepszenia.

                --
                • mammaja Re: Czwartek 11.05.12, 12:52
                  Alfredko, zupelnie niepotrzebnie prosisz o jakies wybaczanie! To są zupelnie naturalne rozmowy - nikt z nas nie udaje że bedzie zyl wiecznie i że te sprawy go nie dotyczą. To nie jest wyłacznie sprawa wieku - moja Krasnoludka odwiedzała w zeszłym tygodniu matke, ktora ma 102 lata i najchetniej jada placki ziemniaczane albo ziemniaki odsmazone z cebulka. Zadnych leków, żadnej diety. Tylko nudzi się jej odkąd przestała czytać.
                  Dzisiaj byłam w Urzędzie Skarbowym, jedzie się tam zawsze robiąc rachunek sumienia - na szczęście popełniłam drobne wykroczenia i dostałam najniższy mandat. A wszyscy byli bardzo uprzejmi. Zresztą "wykroczenie " zauważyłam przy okazji PIT u i wysłalam wyjaśnienie wg wzoru dostarczonego mi przez ksiegową pt. "Żal czynny", czy to nie pieknie brzmi ?
                  Jutro mamy doroczny wystepik zespołu spiewaczego połaczony z gromadnym zapiewaniem znanych, starych piosenek przy udziale aż dwu gitarzystow. Mam nadzieję ze będzi ok.
                  No i musze odwiedzić fryzjerkę - jak ten czas leci - widać niestety na głowie także !

                  • fedorczyk4 Piatek 11.05.12, 13:17
                    Mammajko podpisuje sie czterema kopytami pod tym co napisalas do Alfredki.
                    "Zal czynny" to slicznesmile))
                    Udalo mi sie zalatwic wymiane dekodera U.P. i ciesze sie niezmiernie bo brak TV to jest dla niej koszmar. pojechalam sama do sklepu i nawet sie nie zgubilamsmile zainstalowalam i wszystko dziala. To cudsmile))
                    --
                    - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                  • felinecaline Re: Czwartek 11.05.12, 16:48
                    Droga Alfredko! Jestem pewna, ze nieslusznie przypisujesz sobie post Fedo. A jezeli sprowokowalas conieco dyskusje na ten drazliwy temat to mozemy tylko byc Ci wdzieczne, zbyt czesto sami przed soba przed takimi uciekamy.Nie tylko my tutaj ale w ogole jest to problem delikatny nie tylko w polskim spoleczenstwie.
                    Mam do ciebie wiele szacunku i sympatii i zycze Ci jeszcze wielu podejsc na wyzyny i zejsc ta karkolomna percia czy co to w ogole jest smile My, "smarkule" mozemy Twoje slowa potraktowac jako swoiste slowa przewodnika na rowniez czasami karkolomnym szlaku zycia, przynajmniej ja tak je traktuje, nawet nie prowadzac z Toba forumowego dialogu .
                  • fedorczyk4 Re: Czwartek 11.05.12, 17:51
                    alfredka1 napisała:

                    >
                    > Nie chciałam powokować ani denerwować.--
                    > http://i48.tinypic.com/10er32u.jpg

                    Jezusiemaryjo!!!! Alfredko, to bylo do Gaudii nie do Ciebie. Odpowiadalam na jej post. Nawet by mi do glowy nie przyszlo zeby cos takiego do Ciebie napisacsad((((
                    --
                    - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                    • monia.i Re: Czwartek 11.05.12, 23:33
                      Cóż, temat trudny i bolesny, i o emocje łatwiej. Trzeba rozmawiać, dyskutować, spierać się...i nie ma co nawet udawać, że to wszystko proste. Trudne - a w dodatku wszystkich nas prędzej czy później nas dotknie, w taki czy inny sposób. Chyba po prostu boimy się bezradności.
                      Jak czytam Fedo - to ona przeciwności za rogi ewentualnie na klatę. I po kawałku rozpracowuje.
                      Jak już rozpracuje wszystko - to pewnie odreaguje.
                      • monia.i Re: Czwartek 12.05.12, 00:20
                        Przy okazji wklejam info - przepraszam, że tak późno, ale jakoś tak niedoinformowana byłam:
                        warszawa.naszemiasto.pl/artykul/1398785,smocze-lodzie-poplyna-w-sobote-na-kanale-zeranskim,id,t.html
                        Dzień później, czyli w niedzielę, na Kamionku,, też będą Smoki pływały, ale tylko nasze, warszawskie.
                        A gdyby ktoś w ten weekend nie mógł, a chciał zobaczyć, to za tydzień:
                        www.mmwarszawa.pl/411937/2012/5/5/swieto-wisly--zobacz-program?category=news
                        No, Fedo - dla Ciebie to niemal rzut beretem smile
    • joujou Re: Dzisiajki 291 - sobota 12.05.12, 07:11
      Po burzowo-deszczowej nocy spędzonej w pracy,za chwilę lecę do szkoły.
      Tak więc przywitam się tylko,życząc wszystkim przyjemnego weekendu i zmykam.
      Dzisiaj u nas noc muzeów,chyba przyspieszona o tydzień,ale jak wrócę do domu
      to padnę i nie wiem czy dam radę,tym bardziej,że ten weekend pracujący.
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie!
      --
      W życiu piękne są tylko chwile...
      • fedorczyk4 Re: Dzisiajki 291 - sobota 12.05.12, 10:03
        Strasznie jestes zalatana. Mam nadzieje, ze mimo wszystko skorzystasz z tej nocysmile
        Moniu jestes kochana. Swoja droga to tym razem biore glownie na kregoslup i on juz reaguje. Reszta powolutku zaczyna sie ukladac. Nadal jeszcze puszczam dwie maszyny dziennie i przed wyjazdem w poniedzialek musze pozalatwiac kilka spraw, ale nie bede miala poczucia, ze porzucilam dziecko we mglesmile Na dzisiaj zalatwilam wychodne, nie bedzie podlaczana sonda gastryczna i ja podam leki popoludniowe dzieki temu zyskujemy 5 godzin wolnosci. Wynajetym smochodem pojedziemy w swiatsmile
        --
        - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
        • bbetka Re: Dzisiajki 291 - sobota 12.05.12, 12:14
          Fed, miłego popołudnia wagarowiczówsmile

          Ja też lecę dziś z kagankiem, pogoda "pod psem" - zimno, wietrzno i wilgotno więc mi nie żal soboty, albo trochę mniej smile Zamierzam po pracy odwiedzić kiermasz kwiatowy (coroczny) - nie w celach zakupowych, bo drogo tam zazwyczaj, ale estetyczno-relaksujących - jak się nie rozpada na dobre oczywiściesmile

          Trzymającym kciuki i wspierającym duchowo donoszę, że maturzystka zdała wczoraj ustny polski (ocena 90% smile Jestem bardzo dumna i zadowolona, a ona ma oczywiście niedosyt, że nie na 100% wink a wina oczywiście moja, bo jak wpadłam do domu przed 16 i zobaczyłam, że ona nadal ślęczy nad książkami (egzamin był o nieludzkiej godzinie 17.30) to natychmiast nakazałam rzucić wszystko precz i zarządziłam lekki relaks przedegzaminacyjny i potem usłyszałam "na pewno bym doczytała to o co mnie zapytali!!!" łooo matko i córko!!!! ratuj mnie, bo nie wytrzymam big_grin To oczywiście żarty, bo też pęka z dumy, że dostała aż 90% u Pani, która w zaszłym roku oblała 4 osoby więc w tym roku wszyscy bali się jej panicznie smile

          Miłej soobty życzę i biegnę do pracy
          --
          Równo nie znaczy sprawiedliwie smile
          • verbena1 Re: Dzisiajki 291 - sobota 12.05.12, 14:45
            Moniu, szkoda ,ze nie zobacze Smoka w lodzi, zrob zdjecia jesli tam bedziesz. Smokowi zycze zdobycia wszystkich pucharow i nagrodsmile

            Bbetko, to bylo do przewidzenia, corka takiej matki nie mogla zle wypasc, gratulacje dla mlodejsmile
            U nas tez znow zimno, jakis ten maj nie bardzo majowy. Zaraz wybywamy obejrzec nowy domek i ogrod naszych znajomych, mnie bardziej interesuje ogrod i boje sie ,ze jak zacznie padac to nic nie zobacze. U mnie zaczyna kwitnac piekny czerwony rododendron, az oczy mi sie smieja do niegosmile

            Relaksujacej soboty zyczesmile

            --
            Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
            Erica Jong
            • fedorczyk4 Re: Dzisiajki 291 - sobota 12.05.12, 19:39
              Bbetko, moje gratulacje!!!!
              Ja tez licze na smocze zdjecia Moniusmile
              My dzisiaj mialysmy dzien bardzo wypelniony i konstruktywny. Rano zaczelam likwidacje garderoby w rozmiarach powyzej 42. Czyli jakies dwie spore szafy. Zostaly mi jeszcze ze trzy. Ale jest juz duzy postep. Moze jutro do wieczora zdaze uwolnic troche przestrzeni i uda mi sie opanowac zywiol. Dd 14 do 18.30 latalysmy po miescie. Zalatwialysmy nowa komorke i likwidowaly stary abonament, dorobilysmy jakkas nieprawdopodobna ilosc kluczy, zrobily zakupy zarciowe i ciusznesmile
              --
              - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
              • monia.i Re: Dzisiajki 291 - sobota 12.05.12, 21:53
                Zdjęć nie robiłam, bo sobie darowałam przyjemność kibicowania. Pogoda mnie zniechęciła, a dodatkowo pocętkowane od ukąszeń meszek smocze nogi. Ja po dziabnięciu dostaję paskudnego odczynu alergicznego, po komarach takiego nie maj jak po jednej meszce. W zeszłym roku po czterech dziabach ślad miałam przez całe lato. Zdjęcia pewnie będą na fb, na smoczej stronie.
                • mammaja Re: Dzisiajki 291 - sobota 12.05.12, 22:54
                  Moniu, napisz proszę gdzie w W-wie jest "Płyta desantu" ! Wybiorę się w nastepna niedziele, może uda sie namowić dzieci. Polaczymy to ze "Swietem Saskiej Kepy" gdzie będzie wystepowac m. in. najlepsza szkola salsy z Kolumbii !
                  Jestem padnieta, mielismy " występ" spiewaczy i półtorej godziny wspólnego zaśpiewu rozmaitych starych piosenek, udalo sie doskonale. Akompnaiowala najpierw nasza pianistka, a potem trzech miłych panow w składzie gitara klasyczna. gitara elektryczna i akordeon. A ja oczywiscie musiałam przygotowac prezentację z tekstami i ozdobnymi fotkami, obslugę sprzętu itp. Ale warto było sie natrudzic - bo wszyscy byli zadowoleni smile
                  Bbetkowej corci jeszcze raz gratulacje, wszystkich pozdrawiam i idę spac !
              • monia.i Re: Dzisiajki 291 - sobota 12.05.12, 23:32
                fedorczyk4 napisała:

                > My dzisiaj mialysmy dzien bardzo wypelniony i konstruktywny. Rano zaczelam likw
                > idacje garderoby w rozmiarach powyzej 42. Czyli jakies dwie spore szafy. Zostal
                > y mi jeszcze ze trzy. Ale jest juz duzy postep. Moze jutro do wieczora zdaze uw
                > olnic troche przestrzeni i uda mi sie opanowac zywiol. Dd 14 do 18.30 latalysmy
                > po miescie. Zalatwialysmy nowa komorke i likwidowaly stary abonament, dorobil
                > ysmy jakkas nieprawdopodobna ilosc kluczy, zrobily zakupy zarciowe i ciusznesmile
                >
                O - no to fajny dzień, taki czynny. I to wszystko z UP?
                  • mammaja Re: Dzisiajki 291 - sobota 13.05.12, 11:28
                    No az mi wstyd, że nie wiedziałam smile A to moja stała trasa - nad Wisłą .
                    Fed, dajesz duzo radości UP - a tu też remedium znakomite.
                    Fajny dzień, pochmurny ale jakis spokojny. Odpoczywam po wczorajszym, dzieci małe z rodzicami w Krakowie - cos tam zlatwiaja, mam nadzieje ze z korzyscią dla siebie.
                    Szkoda, że wczoraj przed wyjściem nie mogłam znależć aparatu - ale jak będa fotki to wkleje do albumu. MIłej niedziele !
        • joujou Re: Dzisiajki 291 - sobota 13.05.12, 19:22
          Fed,czy U.P będzie już na stałe odżywiana sondą gastryczną? Odwaliłaś kawał dobrej roboty i chyba dobrze wyszło,że pojechałaś tam sama,bo trudno sobie wyobrazić dwie osoby więcej przy całym tym początkowym zamieszaniu.
          Bbetko,gratuluję córci świetnego wyniku z polskiego!
          Moniu,wierzę,że kiedyś uda mi się na własne oczy zobaczyć smocze łodzie w akcji.

          Wczoraj nie dałam rady do muzeum,bo po zajęciach odwiedziliśmy ciotkę w szpitalu
          (jakoś tak się porobiło,że jedni zdążą wyjść,to zaraz ktoś inny trafia),szybkie zakupy
          po drodze i dopiero ok.16 wylądowałam w łóżku.Szkoda,bo jadąc wieczorem do pracy,
          przez okno tramwaju udało mi się zerknąć na tłumny i barwny dziedziniec muzeum.
          Dzisiaj pochmurna niedziela więc lenię się i odsypiam wczorajsze.Od jutra mam dwa
          dni wolne,ale przez kolejne 3 dni wizyty kontrolne i badania,a na wtorkowe popołudnie
          zaprosiłam kilka osób,na urodzinowe co nieco (spóżnione i w ciągu tygodnia,ale inaczej
          się nie udało dograć).
          To tyle. Mammaju,chętnie obejrzymy fotki z rozśpiewanego spotkania.


          --
          W życiu piękne są tylko chwile...
          • fedorczyk4 Rzeczywiscie to niedziela:-) 13.05.12, 19:43
            Szkoda Zabaweczko, ze Ci sie nie udalo.
            Tak, U.P. bedzie odzywiana przy pomocy tego ustrojstwa na stale. Dopaszczowo tez je, ale tylko zmiksowane na rzadko. W przeciwnym przypadku to trwa okropnie dlugo (1.5 na kazdy posilek) i nie wszystko udaje jej sie przelknac. Masz racje, ze gdyby bylo nas trzy, to o dwie za duzo, ale gdybysmy przyjechaly w terminie to bylaby jeszcze w centrum rehabilitacji i spedzalybysmy dni u niej, a potem waracaly do miasta. Z tym ze istotnie dobrze stalo sie tak jak stalo, bo moglam miec oko na instalacje. Co do roboty to najwieksza odwalam teraz. Wywalilam wszystko z szaf i robie bezwzgledna selekcje. Wyrzucilam juz 2 torby 50 litrowe, szmat, trzy czekaja na transport do Czerwonego Krzyza, a najgorsze zajmuje 5 metrow kwadratowych na 1.80 wysokosci i czeka az zloze i upchne (jakims cudem) na polkach i rozwiesze w szafie. Nie wiem jeszcze czy to sie zmiesci, ale zrobie co moge zeby zniknely z mieszkania torby z poupychanymi w nich ciuchami i ktore czlowiek nieustajaco sie potykal!!!!
            --
            - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
            • felinecaline Re: Rzeczywiscie to niedziela:-) 13.05.12, 20:18
              Fedo, znam bol tych szmacianych remanentow, czy UP ma moze jakas piwnice, coby ten "zbytek" chwilowo zlozyc a w sprzyjajacej chwili skontaktowac sie z najblizszym Sécours Populaire albo Emmausem, ktore to zabiora "z pocalowaniem reki"? Nie wkladaj nic do budek Apivetu, bo zasilicie producenta..."wlokniny przemyslowej" tzn ciuchy zostana zredukowane do stanu czysciwa.
              • fedorczyk4 Poniedzialek podrozny 14.05.12, 07:46
                Rzutem na tasme skonczylam sprzataniesmile Feline, opisywany wyzej opiekunek nocny, wprawdzie jest gadatliwy do spodu przez co irytujacy, ale jednoczesnie przepelnia go dobra wola i parcie do pomocy. Wychodzac przed chwila wywlokl piec wielkich worow i zawiezie gdzie trzeba. Piwnica jest juz i tak pelna takich samych worow i juz wiem ze co raz do niej wejdzie, wyjdzie tylko w chwili zmartwychwstaniawink Jestem juz spakowana, dzisiaj pierwszy raz od tygodnia bede spala w lozku. Tutaj spalam (zreszta nadzwyczaj wygodnie) w fotelu. Pokoj Gaudii zostal zastawiony gratami a kanapa zlozona. Pokoj syna zostal dla "nocnikow" a kozetka w salonie sie zepsla i nie rozklada. Zepsnieta jest tak nieludzko niewygodna, ze ja czlek spiacy na dragu, w pociagu, po jednej nocy na niej poczulam sie jak zreumatyzowana 98 latka. No to do zobaczenia na lonie Ojczyzny:6)
                --
                - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                • jutka1 Re: Poniedzialek podrozny 14.05.12, 08:48
                  Bon voyage, Fedo. smile

                  U nas za oknem 8 stopni, brrrr. Ale świeci słońce, a to już coś. smile

                  Dzień się zapowiada dość spokojny. Piszę moją pisaninę, a poza tym nic nie muszę. Fajnie.

                  Poza tym donoszę uprzejmie, że robię dziś drugi w tym sezonie wysiew maciejki: pierwsza maciejka ma już 15 cm, za jakieś 3-4 tygodnie powinna zakwitnąć, więc zapodam sobie następne kwitnienie w lipcu/sierpniu. smile

                  Weekend minął na poły leniwie, na poły pracująco, zaliczyłam wczorajszy targ i przywlokłam multum warzyw, trochę popisałam, odwaliłam zaległe prace domowe, i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku zaczynam nowy tydzień. Ryjem do przodu, a słońce pomaga w utrzymaniu tego nasTroju. wink

                  Miłego dnia! smile

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
    • joujou Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 13.05.12, 20:00
      Miałam okazję widzieć jak taka pompa działa,tyle,że było to kilkudniowe odżywianie.To obrazuje rzeczywisty stan U.P-przykre sad Umęczyłaś się i jeszcze trochę przed Tobą,ale fajnie,że udało Ci się wyrwać U.P z domu.To dla niej jakaś odmiana.Trzymcie się i wracaj szczęśliwie do domu!

      --
      W życiu piękne są tylko chwile...
      • lablenka_x Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 14.05.12, 12:30
        Fajnie,że UPF miała tydzien(tydzień??)atrakcji i bliski kontakt z ukochaną osobą.
        Jestem pod wrazeniem usług w ramach leczenia domowego.Ile za to płaci pacjent?
        Pytam ,bo ja bym zbankrutowała po miesiącu.
        Zimny czas zimnych ogrodników i Zośki robi swoje, marznę.
        Przed nami wesele i poszukiwanie sukni w której wygladałbym elegancko, ale chyba jestem nadal pozamodelowawink.Nie znalazłysmy z córką niczego,co by mi odpowiadało.
        Więc są 2 rozwiazania;
        1. Nie jadę na wesele , bo nie mam się w co ubrać.
        2.Moze z litości nade mną jakis ciuch pasujacy na mnie sie gdzies znajdzie - mam na to 10 dni.
        Wyszło słońce , własnie teraz, świat zaraz piekniejszy.
        --
        LX

        Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
        • felinecaline Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 14.05.12, 13:51
          Lab-x, Pacjent zakwalifikowany przez lekarza prowadzacego w szpitali i jednostke administracyjna Sécu (odpowiednik waszego NFZ) jest finansowany przez owa Sécu na poziomie 80% kosztow (a nawet w 100% jesli jest chory na jedna z chorob przewleklych dajacych do tego prawo).Reszte pokrywa prywatne ubezpieczenie zdrowotne, tzw "mutuelle", na ktore kazdy placi w ramach formuly i cennika wg swoich mozliwosci.
          Jest to (mowie wciaz o HàD) doskonaly system z wielu powodow, nie tylko dlatego, ze jest znacznie tanszy niz zwyczajna hospitalizacja. Bo w systemie tradycyjnego "lozka szpitalnego" 1 doba hospitalizacji na wysokowyspecjalizowanym i "ztechnicyzowanym" oddziale moze kosztowac do ...2000€ (liczac pospolu koszty terapeutyczne i "hotelowe").
          Chory ponadto zyje w swoim normalnym otoczeniu, co jest bardzo wazne i korzystne dla jego psychiki a jednoczesnie otoczenie jest odciazone od trudow jego pielegnacji.Jak opisala Fedo zajmuje sie nim wykwalikowany specjalnie w tym kierunku personel medyczny i"paramedyczny". I tu nie ma miejsca na jakakolwiek improwizacje i "radosna tworczosc wlasna", personel ma identyczne wyksztalcenie co osoby pracujace na normalnym oddziale szpitalnym, przechodzi okresowe doszkalanie i odbywa narady z lekarzami, psychologami , opiekunami spolecznymi itepe rownoczesnie prowadzacymi danego chorego.Tego wszystkiego - oparcia w kolegach i przelozonych zabraklo zapewne Gaudii, zeby jej bohaterska misja mogla zakonczyc sie a wlasciwie trwac pozytywnie. To byla raczej jakas rozpaczliwa "partyzantka", bo jak sobie dac rade z:
          - nieznana osoba (podopiecznym),
          - w nieznanym kraju i okolicznosciach: geografia nawet w obrebie miejscowosci, prawo,jezyk, administracja itepe.
          Przyznam, ze dowiedziawszy sie, ze dziewczyna podjela sie takiej misji poczulam autentyczne dretwienie skory...
          I wspolczuje Jej ale rowniez Jej podopiecznej z powodu wzajemniej niezdolnosci do zrozumienia sie.
          I jedna jeszcze przestroga na pozytywna mam nadzieje z "wojownikiem": nigdy - przenigdy nie osadzac swojego pacjenta.
          .Czy Gaudia przyjmie ja do wiadomosci i wykorzysta - mam nadzieje tak dla Niej samej jak i dla Jej potencjalnych kolejnych "wojownikow".
          • lablenka_x Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 16.05.12, 18:04
            Bardzo dziekuję Feline ,za tak szczegołowe wyjaśnienie.Oby chociaz za 50 lat tak było w Polsce.
            Dziękuje tez ,za wpis o Gaudii.tez uwazam,że osamotniona, w obcym kraju i bez bliskich oraz znajomych ,pękła .
            Dla mnie strasznie trudne bywaja niektóre dni,ale mam oparcie i po dołku wracam do wariackiej normy.U mnie jedynym "wsparciem" medycznym jest jednorazowa wizyta pielegniarki środowiskowej, która przychodzi od razu zaznaczając ,że bardzo sie spieszy.Od razu widzi postęp i stwierdza,że jak zauważa radzimy sobie i znika.Lekarka przychodzi na wezwanie ,jesli przyczyna jest poważna.
            --
            LX

            Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
            • gaudia Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 01.06.12, 02:27
              bardzo dziekuje za diagnoze, ale jest mylna
              otoz we Francji czuje sie znacznie lepiej niz w Polsce. A "osamotniona", bylam jakies 25 lat temu ostatniosmile

              a to, ze "peklam"?

              No coz - Fedo zrobila sobie z UP powod do wpisow na forum pod tytulem: alez pomoglam! nareszcie sie przydalam!
              Chcialam zaznaczyc, ze Fedo takiego "meczenstwa" nie potrzebuje, bo jest interesujaca bez podkreslania, ze posprzatala WC dla UP lub mamy swej. I bardzo chcialabym, by w to uwierzyla.
              Natomiast jako osoba, ktora spedzila z UP niemal rok (posrednio dzieki Fedo, of kors), moge na luzie stwierdzic, ze jest to dosc kumata laska, ktora z chorob zrobila sobie sposob na zycie i manipulacje otoczeniem. Emocjonalnie UP ma jakies 10 lat.

              Ale rozumiem Wasza milosc do Fedo (po zastanowieniu jednak nie kumam). Bo Fedo jaka znam to osoba z demonami (bliskimi takze mnie) i bardzo daleka od opisow na tutejszym foro.

              zegnam Was laski, nie zajrze tu wiecej, bo jestescie jak dla mnie zbyt poukladane, a nie umiem, jak niektore, udawacsmile

              jakby co - smutna@poczta.fm
              • gaudia Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 01.06.12, 02:51
                jednak rozbawienie kaze mi dodac to i owo
                takoz dotychczasowe do Was przywiazanie

                otoz skoro Fedo i Jutka, znajace mnie dosc dobrze (zwlaszcza Fedo) pozwalaja i potwierdzaja takie androny o mnie jak "osamotniona", to dla mnie oznacza, ze ichnie wpisy na foro (zwlaszcza Fedo) sa budowaniem zycia wirtualnego, ktore z realem nie ma NIC, albo malo wspolnego. I zastanawiam sie: po co to?
                Fedo, chyba nie chcialabys bym opisala Twoj pobyt u UP w zeszlym roku? Wiem, nie chcialabys bys. Bo zburzyloby to Twoj sliczny, forowy wizerunek. A dla mnie wlasnie u UP rok temu bylas soba! Znekana demonami, zmeczona zyciem, wkurzona na UP, ale kochajaca swiat!
                Zegnam sie z tym foro i z Toba i prosze - uwierz, ze MOZESZ BYC SZCZERA. Niekoniecznie na foro, ale znajdz ludzi, wobec ktorych bedziesz.
                ja takich mam
                i zycze wszystkim


                • fedorczyk4 Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 01.06.12, 09:24
                  gaudia napisała:

                  > jednak rozbawienie kaze mi dodac to i owo
                  > takoz dotychczasowe do Was przywiazanie
                  Możesz sobie o mnie pisać co Ci ślina pod palce przyniesie. Masz moje oficjalne pozwolenie!
                  Natomiast proszę o odstosunkowanie sie od U.P. Lojalność jest cechą ludzi z klasą. Nawet najmniejsze jej przejawy, takie jak milczenie. Twoje wpisy na jej temat robią się niesmaczne.
                  --
                  - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                  • lablenka_x Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 01.06.12, 11:04
                    Dziewczyny , dajcie sobie spokój i wrzućcie na luz, bo szkoda zycia.
                    Każda z Was ma prawo do wlasnych odczuć i własnych doświadczen dot. UP i jest to prawo niezbywalne.
                    Jako czytaciel , z tzw boku, wiem,że Gaudia na pewnym etapie życia była zbawieniem dla UP i fedorowego Towarzystwa i uważam,że należy to uszanować.
                    Żarcie się jest, moim skromnym zdaniem, niestosowne.
                    Rozumiem uczucia Fedo do UP ,jak i stosunek Gaudii, dla której UPF niekoniecznie musiała być UP.
                    Z doświadczenia wiem,ze inaczej patrzy sie na pewne sprawy z perspektywy kilometrów , a inaczej uczestnicząc w tych sprawach codziennie.
                    gaudio , ja tez pisałam,że byłas tam osamotniona, w rozumieniu ,że z dala od znajomych ,w obcym środowisku i musiałas sie barykac z tym wszystkim.

                    To tyle mojego wkładania palca w mrowiskosmile
                    --
                    LX

                    Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
                    • felinecaline Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 01.06.12, 20:30
                      A ja mysle, ze to "foro" (skad taka forma - litosci?!) doskonale sie obejdzie bez udzialu Gaudii, gaudeamus zatem, ze Gaudia znalazla swoj cel w zyciu i zamierza konsekwentnie do niego podazac.
                      I jak sie to zazwyczaj zyczliwie praktykujze w stosunku do osob na "nowej drodze zycia" na te droge dam jej jednak kilka calkiem przyjacielskich rad: dbaj o siebie, bo wbrew temu, co usilujesz nam przekazac wydaje mi sie, ze Twoj stan psychiczny daleki jest od pozadanego, niczym nadzwyczajnym i zlym jest niepodolanie roli, ktora sie przyjelo, jednak zle jest obwinianie za to wszystkich oprocz siebie samego.
                      Druga rada: naucz sie byc lojalna w stosunku do ludzi ze swojego otoczenia, bo lojalnoscia dotad nie zablysnelas ani w stosunku do Fedo, ani do Jej UPki, ani do pozostalych forumowiczek, ktore byly Ci przyjazne i pomocne.
                      A jak juz osiagniesz stan rownowagi miedzy tym, za kogo sie uwazasz a tym, kim autentycznie jestes - gaude te Gaudia.
                  • gaudia Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 06.06.12, 05:17
                    Natomiast proszę o odstosunkowanie sie od U.P. Lojalność jest cechą ludzi z kla
                    > są. Nawet najmniejsze jej przejawy, takie jak milczenie. Twoje wpisy na jej te
                    > mat robią się niesmaczne.

                    Moje wpisy na temat UP sa zwyczajne. Jest UP, ktora mnie zwolnila przy pomocy woich przyjaciol z Polski. Ja ww tym czasie pracowalam z nia nad ramionami (prosby o masaze, ccodzienne, bez efektow. J"ej ramiee lewwe moglo dzialac!
                    nadmioeniam, ze opisuje swoja codziebnnosc!!!!!!
                    jest tu kèto,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,jakos cat?
                    pompozcuoie mi plllllizzzzz ewaq gAUDIA DRES. SMUTNA@POCztA.Fm
                • jutka1 Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 01.06.12, 20:52
                  Dopiero teraz przeczytałam tę "dyskusję". Gaudio, co Ty o mnie wypisujesz? Gdzie ja niby o Tobie "androny" że jesteś jakoby osamotniona, pisałam? No sorry.
                  Nigdzie nic nie pisałam o Tobie, w ogóle się w tę sytuację nie wtrącam i nie wtrącałam, więc bardzo proszę nie mieszaj mnie.

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                • monia.i Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 02.06.12, 01:03
                  Gaudia, rany gorzkie, ja nie do końca kumam, ale z tego, co zrozumiałam, przez kilka miesięcy opiekowałaś się przyjaciółką Fedo. Wywnioskowałam z ostatnich postów, że coś w którymś momencie przestało trybić. Prawda jest zapewne o wiele bardziej skomplikowana, ale i sytuacja chyba nie jest prosta jak sznurówka. Nie ujawniaj, ja Cię proszę, tych tylko wam znanych intymnych szczegółów - to jest nieuczciwe.
                  Piszesz, że nie znamy Fedo, że znamy jej jakiś forumowy, stworzony wizerunek. Śliczny smile
                  A zaraz potem dodajesz: "Znekana demonami, zmeczona zyciem, wkurzona na UP, ale kochajaca swiat!" A mnie się wydaje, że Fedo nigdy nie udawała, że jest beztroskim szczypiorkiem zieleniejącym na wietrze. Umówmy się - nikt z nas nie jest do końca taki, jakim się przedstawia w codziennych wpisach. To jest taki urywek rzeczywistości - ładny zapewne, ale nikt nie ma chęci opisywania całości, czasem cholernie upierdliwej, bolesnej, może czasem niewygodnej dla nas. Najczęściej te dotykające nas do żywego rzeczy zostawiamy dla siebie, i gryziemy łapy, zgrzytając zębami, by po godzinie wkleić optymistyczne stwierdzenie "A u mnie fiołek kwitnie". Czy to oznacza, że jesteśmy fałszywe? Nie, to oznacza, że nie mamy ochoty wywalać na publicznym forum, że emocjonalnie jesteśmy na krawędzi.
                  Jeśli miałaś okazję widzieć emocjonalną Fedo na krawędzi - zatrzymaj to dla siebie.
    • joujou Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 03.06.12, 12:31
      To smutne,że w taki sposób kończysz Gaudio swoje uczestnictwo na tym forum i znajomość
      z Fed.Właściwie niewiele mam do dodania,bo zgadzam się z wcześniejszymi wpisami,a
      szczególnie z Monią.
      Szkoda,że nawet Jutce się oberwało,gdyż nie pamiętam,by kiedykolwiek pisała coś na
      ten temat,ale chyba właśnie tego dot. Twój zarzut,że nie prostowała,o ile dobrze
      zrozumiałam.Tylko czy było co prostować? Przecież Fed w żadnym słowie nie umniejszała
      Twojej roli i nie napisała nic złego.
      Rozumiem,że UP mogła być trudną podopieczną,ale jak ktoś długo i poważnie choruje,to
      rzadko tryska dobrym humorem.Jednak stwierdzenie iż to kumata laska,która ze swojej
      choroby zrobiła sposób na życie...hmmm,obyś nigdy nie znalazła się w podobnej sytuacji.
      Myślę,że powinnaś sama zapanować nad swoimi własnymi demonami,bo wydaje się,że
      właśnie biorą górę.
      Niemniej życzę Ci,byś poradziła sobie ze swoimi emocjami,a jak ochłoniesz,to wróć
      do tego,co napisałaś i zastanów się,czy nie można było załatwić tego inaczej?
      W pewnym momencie nie tylko Ty byłaś zbawienna dla Fed,ale również Ona dla Ciebie
      i wtedy była prawdziwym Janiołem,podobnie Jutka.Dlaczego mnie to dziwi?Powinnam
      już się przyzwyczaić,że pomocna dłoń często bywa kąsana.
      To tyle ode mnie. Adieu Gaudio!


      --
      W życiu piękne są tylko chwile...
      • jutka1 Re: Dzisiajki 291 - majowe i pachnące bzami 03.06.12, 23:20
        A ja wręcz przeciwnie. Sorry. Niech zostaną i dają świadectwo. Wykasowanie by oznaczało, jakby nie było. A było. Niech ten nick się powstydzi.
        Nie wtrącałam się w te konflikty, ale teraz mówię "nie". "Nie" wyciąganiu prywatnych informacji na wirtualnym forum. "Nie" braku lojalności jakiejkolwiek. I wielkimi literami "NIE".
        Gaudio, nie wiem z jakiego powodu to zrobiłaś. Ale mnie straciłaś, tak przy okazji, a może to było zamierzone. Zapomnij o moim istnieniu. Piszę to ze smutkiem i wielką przykrością, ale muszę to napisać.

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka