Dodaj do ulubionych

Podlasie,hej Podlasie...

22.07.12, 03:56
Wyruszyliśmy z domu w deszczu,a właściwie deszcz to mało powiedziane,to była
wielka ulewa połączona z burzą i tak ten deszcz i burza goniły za nami aż do Mikołajek.
Dopiero tam aura była nieco łaskawsza i pozwoliła na krótki spacer.Wcześniej musieliśmy
zrezygnować z planowanego przystanku w nieznanym nam Mrągowie,bo nie dało się
wyjść z auta.Mikołajki jakoś nie zrobiły na mnie większego wrażenia:tłoczno i szpanersko.
To raczej raj dla miłośników żeglarstwa.
Bardzo miło zaskoczył nas Ełk swoją urodą.Właściwie nie zamierzaliśmy wjeżdżać do miasta,ale pewna napotkana w podróży kobieta wręcz nakazała nam zobaczyć jezioro
w środku miasta i przespacerować się po promenadzie smile No i możemy być jej wdzięczni.
Jednak naszym miejscem docelowym był Augustów,gdzie mieliśmy dwa noclegi.
Gościło nas bardzo sympatyczne,starsze małżeństwo:ona,miłośniczka ogrodu,a on lasu
(emerytowany leśniczy)-czuliśmy się tam,jak w domu.
Po szybkim zwiedzaniu miasta,wyruszyliśmy na wycieczkę do Studzienicznej (Sanktuarium
Maryjne i bardzo urokliwe miejsce).Planowaliśmy popłynąć gondolą,ale pogoda nie
mogła się zdecydować i zwabiono nas na katamaran,osłonięty od wiatru,z wygodnymi
kanapami i gorącymi napojami smile Rejs tam i z powrotem trwa ok.3 godz.W tym czasie
nacieszyłam się obserwacją ptactwa,a szczególnie kormoranów i ogólnie pięknem
przyrody.Ciekawa była również przeprawa przez śluzę.Ogólnie wycieczka bardzo udana.
Drugiego dnia wybraliśmy się na przejażdżkę Wigierską Kolejką Wąskotorową,to była
frajda przypominająca nam czasy dzieciństwa.Podczas takiej przejażdżki są 4 przystanki,gdzie
można robić przechadzki do punktów widokowych i pogapić się na jeziora,posmakować
leśnych poziomek i pooddychać pełną piersią (albo zaciągnąć się dymkiem na uboczu wink
Kolejnym naszym celem był Biebrzański Park Narodowy,czyli Dworek Na Końcu Świata w
Kopytkowie.Po drodze zatrzymaliśmy się na chwilę w malutkiej wsi Gabowe Grądy,z zamiarem
zobaczenia świątyni Staroobrzędowców(prawosławnych).Niestety,była zamknięta na cztery
spusty,a obejście 'plebani',czy jak to zwą na kłódkę i nikogo wokół.Tak więc pooglądaliśmy
z zewnątrz wraz z przyległym cmentarzem i dalej w drogę.Póżniej od naszej gospodyni
dowiedzieliśmy się,że małe budowle przy domach,które ja wzięłam za tzw. letnie kuchnie,
byly najprawdopodobniej saunami,bo u nich nawet najbiedniejszy wyznawca musi mieć
saunę(ruską banię) przy domu.Opowiadała nam również o innych ich obyczajach np.o
tym,że przy chrzcie dziecka polewa się je wodą prosto z przerębli,bez względu na porę
roku.
No,ale wracając do Kopytkowa.Powiedziałabym,że w internecie sam dworek,jak i
tratwy wyglądają nieco ładniej,a gospodarz z długaśną brodą,jakoś tak ciekawiej niż
w rzeczywistości.Powiedziałabym,że samo miejsce nieco przereklamowane.
Jednak widoki na pola,bagna wspaniałe.Niezapomniane odgłosy żab,ptactwa-przyroda
wiele wynagradza.Z wieży widokowej można dojrzeć łosie na bagnach,nam udało
się wypatrzeć przez lornetkę pasącą się klempę,wiele gatunków ptactwa,a nawet
mieliśmy szczęście dostrzec orła bielika o rzut beret od nas.Trzeba jednak mieć
szybki refleks i dobry sprzęt fot. by udało się to uwiecznić.Nasza gospodyni zapewniła
wspaniałe domowe jedzenie i wypieki,swojskie wyroby:twaróg,konfitury,miód,a nawet
nalewki.Poza tym piękne rzeczy szydełkuje:firaneczki,obrusy i inne ozdoby.
Niestety pogoda trochę pokrzyżowała nam plany,bo w dzień był upał,a wieczorami
przechodziły potężne burze,ulewy z gradobiciem.Tak więc z planowanego ogniska nic
nie wyszło,a i na Czerwone Bagno strach się było wybrać (może i dobrze,bo dzisiaj
w TV podawali,że jeden z turystów zabłądził i dopiero po dwóch dniach udało się go
odnależć wystraszonego i wycieńczonego). Okazało się,że to wyprawa z gatunku tych,których
nie zapomina się do końca życia,nawet z przewodnikiem. Tak więc z powodu braku czasu,
podniesienia się poziomu wody,braku chętnych i lęku,mimo dość dobrego wyposażenia,
daliśmy sobie spokój.Jednak spływ tratwą po Biebrzy udał się bardzo.Właściwie można
nazwać to piknikiem na tratwie połączonym z grillowaniem i chłodnym piwkiem smile
Upał był niesamowity,a my tak z szybkością niewiele ponad km/h,bo Biebrza to taka
leniwa rzeka.Ciekawym przeżyciem jest pokonywanie śluzy na tej tratwie.Ogólnie
jeśli pogoda dopisuje,to jest bardzo spokojnie,bezpiecznie,zupełne oderwanie się
od stresującej codzienności.Jedyne,co w tej okolicy dokucza to komary i dotkliwie kąsające
końskie muchy.Na koniec naszego spływu cudowny,jak dla mnie widok:krowy,które codziennie
przepływają dwa razy Biebrzę,by dostać się na pastwisko i wrócić do gospodarstwa.
Powiedziałam,że nie ruszę się z tego miejsca,zanim nie zobaczę tego na własne oczy i
się udało-akurat w miejscu,gdzie gospodarz odbierał nas z tratwy,czyli we wsi Jasionowo.
Poza tym,zwródżcie uwagę,jak te krowy wyszkolone: poruszają się w rzędzie,jedna za drugą,lewym poboczem drogi smile No to tyle,o Kopytkowie.Ja chętnie bym tam wróciła,a
moja szwagierka oświadczyła,że jej tam już nikt nie ujrzy,bo brak telewizora,gryzące latające
paskudztwa i w ogóle to wieczorami nuda he,he
To tyle na dziś,a to tylko 4 dni naszych wojaży więc nie wiem kiedy skończę,nie potrafię się ograniczyć.
Zdjątka podpisywałam,bo jak zwykle mieszanka:

www.wakacje2012.jpg.pl/?1215234,43796
c.d.n




--
W życiu piękne są tylko chwile...
Edytor zaawansowany
  • jutka1 22.07.12, 10:08
    Nigdy tam nie byłam, więc dla mnie podwójna przyjemność! smile
    Nie ograniczaj się, czekam na więcej. smile

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • mammaja 22.07.12, 11:15
    Z przyjemnościa poczytałam i obejrzalam. Cieszę sie, że byłaś w Stdzienicznym, ktore kiedys bylo tylka malutka kapliczka - a teraz, po wizycie Papieża wręcz sanktuarium smile
  • joujou 22.07.12, 13:03
    W dalszej drodze z Kopytkowa do Supraśla,trochę krążyliśmy po okolicy chcąc zobaczyć kilka miejsc,które nam polecano.To był najbardziej męczący odcinek naszej podróży,gdyż upał ponad 30 stopni (szwagrostwo bez klimy),trochę błądziliśmy.Najbardziej bawiła mnie reakcja napotkanych po drodze ludzi,którzy np. na pytanie o drewniany kościółek z XVI w. w Starej Kamiennej,wzruszali ramionami i mówili:"Kościół,jak kościół,taki zwyczajny..." i patrzyli na nas z prawdziwym politowaniem he,he Szczerze mówiąc nasz trud niezbyt się opłacał,bo część obiektów zamknięta na głucho i żadnej informacji.No,ale odnależliśmy ten kościółek,a w Dąbrowie Białostockiej uprzejmy duchowny otworzył dla nas cerkiew(współczesną) i trochę o niej opowiedział.Dalej była Bazylika w Różanymstoku i w końcu głodni i zmęczeni dotarliśmy do meczetu w Bohonikach.Kobieta opiekująca się tym obiektem prowadzi w swoim domu jadłodajnię tatarską.Dlatego najpierw trzeba było wypić kawę i się posilić.Co prawda niewiele już miała w menu,ale zjedliśmy po kawałku piroga(jeden z mięsem,a drugi z twarogiem,na słodko).Jest to osoba bardzo otwarta i gościnna,wprowadziła mnie do swojej kuchni i powiedziała,że mam sama wybrać jaką chcę herbatę,nasypać odpowiednią ilość kawy.
    Pokazała nam obejście swojego domu wraz z ogródkiem,pozwoliła na przebieranki w stroje zgromadzone w jurcie(tam też można nocować tzn.we wnętrzu jurty).Póżniej pokazała nam meczet i opowiedziała historię związaną z osiedleniem się Tatarów w tych okolicach i powstaniem meczetu.Na koniec wysłała nas na cmentarz tatarski z bardzo starymi nagrobkami,ale też współczesnymi.Naszą uwagę zwróciły napisy na części nagrobków,bo u nich jest na odwrót(nasz tył,to dla nich przód-podobno tak wygodniej w czasie modlitwy,ale wersje były różne).
    Po miłej gościnie zjechaliśmy na nocleg do Supraśla.Kwaterę mieliśmy bardzo przyjemną,czyściutką i dobrze wyposażoną we wszystkie niezbędne sprzęty.My mieliśmy zarezerwowane 3 noclegi(szwagrostwo musiało wracać do domu po dwóch dniach).
    To była nasza baza wypadowa. W pierwszym dniu zwiedziliśmy Muzeum Ikon w Supraślu-obłędne.Poza sezonem można tam chodzić nawet 4 godz. i spokojnie wszystkiemu się przyjrzeć.Niestety, w sezonie przewodnicy gonią,bo wycieczka za wycieczką.W każdym razie było dokładnie tak,jak zapowiedział nasz gospodarz:szczęki opadną wam z wrażenia.Nie da się opowiedzieć panującej tam atmosfery.Zdjęcia też tego nie oddadzą,tym bardziej,że nie można używać lampy błyskowej (tym,którzy próbowali system zabezpieczający wyłączał aparaty wink Następnie był Monaster w Supraślu wraz z Cerkwiami-cudo!
    Sam Supraśl jest naćkany różnymi zabytkowymi obiektami.Nasza kwatera znajdowała się tuż przy lesie,a trochę dalej można popływać w jeziorku,ewentualnie powiosłować kajaczkiem po rz.Supraślance,ewentualnie Narwi.Nie mam dokładnie rozeznania,bo my ten rejon liznęliśmy w przelocie. Stamtąd odwiedziliśmy kolejny meczet:w Kruszynianach z pyszną,choć niezbyt dietetyczną kuchnią tatarską u Dżanety( u niej gościł kiedyś książe Karol wink Po drodze do Kruszynian trzeba koniecznie zajechać do Nadleśnictwa Krynki w Poczopku.Tam jest bardzo ciekawe muzeum przyrodnicze:ścieżki edukacyjne,galeria z eksponatami wszystkich zwierząt mieszkających w puszczy(można podświetlić wybrane zwierzątko i usłyszeć kilka słów o nim wraz z wydawanymi odgłosami). W uroczym ogrodzie-parku można odpocząć i pooglądać żywe,cudne sowy,puszczyki i inne ptaki przebywające w ptasim azylu.Dodam,że wstęp bezpłatny.
    c.d.n
    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • joujou 22.07.12, 14:47
    W kolejnym dniu pobytu z Supraśla wyruszyliśmy w innym kierunku:do Tykocina,o którym A.Osiecka pisała;"miasteczko z bajki" i to święta prawda. Fotki będą póżniej,gdyż na tamtym portalu mogę założyć tylko jeden album w ciągu doby,a muszę podzielić zdjęcia ze względu na ich mnogość(mimo,że to i tak wybieram symbolicznie).
    Na zachętę,by nie było nudno,jedna z uliczek Tykocina:
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/hi/kwza/zCm8cEdPK0gcFEhBSX.jpg

    W Tykocinie zaglądaliśmy niemal do każdego zakątka,ale te najważniejsze to ciekawy architektonicznie Kościół św.Trójcy,dawna Synagoga z XVII w. i tykocińskie Muzeum(dawny Dom talmudyczny).Urocze uliczki z zabytkowymi domostwami(niegdyś dworki szlacheckie) i klimat podobny do tego w Kazimierzu n/Wisłą.Byliśmy na Tykocińskim Zamku-jest to rekonstrukcja przypominająca XVI w. zamek króla Zygmunta Augusta(właściwie nie do końca wiadomo na ile wierna,bo były wielkie problemy z dotarciem do dokumentów).
    W żydowskiej knajpce 'Tejsza' zjedliśmy pyszny posiłek i pognaliśmy do wioski bocianiej w Pentowie.To urocze gospodarstwo agroturystyczne,na którego trenie w tym roku mieszkają 32 pary bocianie+młode.Można je obserwować z lądu i z dwóch wież widokowych.Klekot bociani słychać z daleka.Miejsce śliczne,bo otoczone łąkami z pasącymi się końmi.Zjeżdżają tu miłośnicy przyrody i artyści.Można obejrzeć wystawę malarsko-fotograficzną oraz rękodzieła ludowego,ewentualnie coś zakupić.
    W okolicy warto też odwiedzić ciekawą wieś Kiermusy. Znajduje się tam rekonstrukcja Jantarowego Kasztelu-średniowiecznej warowni z salą rycerską,komnatami i kapliczką.Gospodarz bardzo przyjazny,pozwala brać do niektóre eksponaty(przeważnie repliki).
    W Kiermusach,w każdą pierwszą niedzielę m-ca,na Czarciej Polanie swoje rękodzieło prezentują artyści ludowi Podlasia-to właściwie taka wioska przypominająca skansen.
    Na koniec tego dnia udaliśmy się do Śliwna na tzw. przeprawę promową do wsi Waniewo.Przeprawa promowa to zbyt dużo powiedziane.Przeprawialiśmy się(we dwoje) na platformach i kładkach widokowych przez Narew.Byłam szczęśliwa,że znalazłam się w tym miejscu,choć słońce skłaniało się ku zachodowi.Wygląda to tak,że po środku wody stoi platforma,trzeba łańcuchem przyciągnąć ją do brzegu,wejść i przeciągać się na linach do kładki.Dalej kładką wśród traw i trzcin i kolejna platforma(jest ich w sumie 4 na całej trasie,nieco ponad kilometr).Po drodze tablice edukacyjne,wieża widokowa,ptactwo,piękne widoki pasące się bydło i konie smile
    Ostatniego dnia,żegnając Supraśl zwiedziliśmy w przelocie Białystok i udaliśmy się w Kierunku Białowieży.Po drodze:co wioska,to cerkiew,a co jedna,to ładniejsza np.błękitna w miejscowości Narew. Mżonek stwierdził,że ze mną nie da się jechać,bo jak dzieciak wszystko chciałabym zobaczyć,dotknąć,posmakować wink
    Moim najważniejszym celem w tym dniu była pustelnia w Ordynkach.

    c.d.n

    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • joujou 22.07.12, 15:33
    Pewnego wieczoru,a chyba nawet w środku zimowej nocy oglądałam w TV program o O.Gabrielu,prawosławnym pustelniku z Ordynek.Moim marzeniem było spotkać się z nim choć przez chwilę.Tego lata marzenie się spełniło!
    O.Gabriel kiedyś był przeorem Męskiego Klasztoru Prawosławnego w Supraślu.W pewnym momencie postanowił rozpocząć życie pustelnicze. Zamieszkał w Skicie położonym wśród
    rozlewisk rzeki Narwi,łąk.Podobno najpierw w 2009r stanął tam wagon kolejowy(taki pracowniczy),Obito go deskami i tak przy pomocy ludzi to miejsce się rozbudowuje:kapliczki,chyba jedyna cerkiew z bali postawiona prze górali,kapliczki.O.Gabriel zbiera zioła,którymi leczy ludzi.Przyjeżdżają do niego pielgrzymki.To bardzo sympatyczny i ciepły człowiek.
    Można do niego dotrzeć drewnianą kładką wśród łąk.W momencie gdy tam podążaliśmy odprowadzał akurat pielgrzymów,nawet nie byliśmy pewni,że to on.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/hi/kwza/4wwOvKeYgJrNeKCOgX.jpg

    Po terenie i cerkwi oprowadził nas jeden z młodych ludzi,którzy przyjeżdżają tam do pomocy,by pobyć w otoczeniu o.Gabriela.Jego samego spotkaliśmy ponownie na kładce w drodze powrotnej. Uścisnęliśmy sobie dłonie,krótko,lecz przyjażnie porozmawialiśmy i
    trzeba było się pożegnać,gdyż robiło się póżno.
    Na tym przewę,dalej będzie Białowieża,Hajnówka i kolejne ciekawe miejsce:"prawosławna Częstochowa",czyli Góra Grabarka.

    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • joujou 22.07.12, 17:37
    Przyjemnego oglądania:

    www.urlopjoujou.jpg.pl/kamienna_stara,1065009.html
    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • joujou 22.07.12, 22:17
    Uparłam się,by dzisiaj skończyć,a jestem już zmęczona i idzie mi coraz gorzej.Przed chwilą wszystko mi zżarło.Jednak póżniej nie będę już miała czasu.
    W Białowieży mieliśmy również dwa noclegi.Tam najpierw udaliśmy się do Rezerwatu Żubra.Dzień był wyjątkowo upalny więc zwierzęta chowały się w cieniu,albo taplały w kałużach dla ochłody sprawiając raczej przygnębiające wrażenie.Najlepiej zaprezentowały się właśnie żubry. Poza tym w Białowieży interesowały nas Ogrody Pałacowe,gdzie świeżo skoszona trawa i zioła wręcz odurzały swym zapachem.Tam mogłabym spędzić wiele godzin.Bardzo podobało nam się również w Muzeum Przyrodniczo-Leśnym.
    Poza tym zajrzeliśmy do skansenu oraz do Restauracji Carskiej na carskim dworcu kolejowym.
    Tam można wynająć nocleg w dawnej wieży ciśnień,albo salonkach,korzystać z sauny-ruskiej bani.
    W Hajnówce poza Soborem również byliśmy w Muzeum Kultury Białoruskiej,byliśmy tam zachwyceni wystawą zdjęć promujących Podlasie.
    W drodze na Lubelszczyznę nie mogliśmy ominąć Góry Grabarki.Jest to wzgórze tysięcy krzyży,które przynoszą ze sobą prawosławni pielgrzymi i tam zostawiają.U stóp wzgórza znajduje się studnia z wodą ze świętego żródła.Dobrze byłoby tam być 18 i 19 sierpnia,gdy zjeżdżają na Grabarkę prawosławne pielgrzymki.
    Na koniec,będąc już u mojego wujka natrafiliśmy we Włodawie na Festiwal Kultury Kresowej.
    No to już chyba koniec.Jak mi się coś przypomni to ewentualnie uzupełnię.
    Zdjęcia też udało się wkleić i tu kolejna(ostatnia) część albumu:

    www.podlasie.jpg.pl/?1215234,43801
    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • fedorczyk4 23.07.12, 08:11
    Boskie.... Przeczytałam z zapartym tchem.
    --
    - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
    Wino jest dla ludzi dobrych, woda dla złych, a potop jest najlepszym na to dowodem. Ja jestem dobrym człowiem!
  • jutka1 23.07.12, 10:20
    Cudne sprawozdanie... Dzięki, Joujou! big_grin

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • joujou 23.07.12, 21:58
    Cieszę się smile

    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • witekjs 25.07.12, 21:13
    Zachwycony jestem, Twoja opowieścią o pięknym Podlasiu.

    Pozdrawiam. Witek }:-})=
  • joujou 29.07.12, 23:19
    Bardzo mnie cieszy,że mogłam opisać tu swoje wrażenia i że Wam się podoba smile

    Muszę jeszcze sprostować,że Supraśl leży nad rz.Supraśl,a nie 'supraślanką' jak wcześniej podałam(widocznie tak jest potocznie nazywana przez mieszkańców i ja to podchwyciłam).
    Nie ma tam też jeziorka,a bardzo ładna plaża i bulwary są właśnie nad rzeką.Coś mi się nie zgadzało więc sprawdziłam.

    www.atrakcjepodlasia.pl/atrakcje-suprasl-bulwary-nad-rzeka-suprasl.htm
    My nie mieliśmy czasu na plażowanie więc nie schodziliśmy na dól tylko widzieliśmy je z oddali.

    Gdyby ktoś chciał coś dodać,to proszę się nie krępować.Gośka miała zamiar dopisać kilka słów,ale pewnie jest już na urlopie smile

    Witku,miło mi smile Czy mnie się coś pomyliło,czy Ty jesteś z Podlasia?
    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • witekjs 23.08.12, 09:31
    Studiowałem i przez kilka lat pracowałem w Białymstoku i mam miłe wspomnienia z tego czasu.
    Kiedyś opisałem naszą wyprawą na Podlasie i Tatarski Szlak.
    forum.gazeta.pl/forum/w,192,59481632,67252423,_Bialystok_czyli_podlaski_Wersal_Szlak_Tatarski.html
    Pozdrawiam. Witek
  • joujou 26.08.12, 23:14
    Witku,z przyjemnością przeczytałam Twoją relację z podróży,no i przy okazji nieco uzupełniłam swoją wiedzę smile Szkoda,że niektóre linki do podanych stron już nieaktualne.Dziękuję i pozdrawiam!
    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • witekjs 30.08.12, 21:29
    Podlasie jest ciekawe, dla każdego kto interesuje się naszą historią.
    Archipelag Pogranicza
    www.pogranicze.sejny.pl/?s=flash
    Tatarzy i Karaimi
    www.karaimi.org/index.php/pl/wydarzenia/270-xiv-letnia-akademia-wiedzy-o-tatarach-polskich
    res-publica-multiethnica.free.ngo.pl/publikacje2.html
    tataria.eu/
  • joujou 07.09.12, 17:50
    Dzięki Witku smile

    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • dado11 24.07.12, 00:14
    Joujou, piękna opowieść o pięknym, mało znanym kawałku naszej "podłogi"...
    Dzięki, a w Tykocinie byłam i wydał mi się uroczo, sennie zatrzymany w stop-klatce...
    a co jeszcze mnie "uderzyło", to powszechność naszego, wydawałoby się dość niezwykłego dachu... chyba miałaś piękne wakacje...
    pozdr. d.
    --
    Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia...smile
  • bbetka 24.07.12, 10:28
    Jou - piękna opowieść! Coraz bardziej ciągnie mnie ten kawałek Polski właściwie w ogóle mi nieznany...
    --
    Równo nie znaczy sprawiedliwie smile
  • mammaja 24.07.12, 11:02
    W oststnich latach byłam na podobnej trasie - ale na "dwie wycieczki". Z przyjemnoscią wracam do tych miejsc na fotkach JOujou. Też jestem pod urokiem róznorodności tego regionu, chyba niedocenionego. Dzieki Joujou za ciekawe ralacje smile
  • joujou 03.02.13, 17:32
    Dzisiaj na TV Info o godz.19 prawdopodobnie będzie powtórzony film o prawosławnym pustelniku o.Gabrielu.Czekam.bo chętnie ponownie zobaczyłabym tę ciekawą postać,promieniującą sympatią do drugiego człowieka,bez względu na wyznanie

    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • bmsien 20.04.13, 21:30
    Pustelnia w Odrynkach, tradycyjnie nazywana Skitem, ma swoją stronę internetowa www.skit.odrynki.pl/

    Na stronie na bieżąco są podawane informacje, w jakie dni odbywają się nabożeństwa, albo kiedy z jakichś ważnych przyczyn nabożeństwa są odwoływane. Na terenie skitu ciągle są prowadzone jakieś prace bo i ludzi chętnych do pracy zgłasza się wielu - za pomoc dostają poczęstunek, czyli postną zupkę czy ziołową herbatę.

    Na tej stronie znajduje się również link do filmu "Archimandryta", muszę tu koniecznie dodać, że ten film co i rusz zdobywa jakieś nowe nagrody na różnego rodzaju festiwalach filmowych za wschodnią granicą.
  • joujou 21.04.13, 21:44
    Bardzo dziękuję za link do strony smile

    Film jest dosyć często powtarzany w naszej regionalnej TV i oglądałam go już trzy razy.Tak polubiłam to miejsce,że mogę oglądać ten dokument wielokrotnie,tym bardziej,że nie wiem czy uda mi się tam wrócić.Pozdrawiam serdecznie!
    Dla mnie ten temat jest zawsze aktualny,bo serce się rwie na Podlasie,także będę wdzięczna za wszelkie nowinki.
    Od wczoraj podają o wypadku na tratwie i trochę to dla mnie niepojęte.Pamiętam,że przed naszym wypłynięciem zapytałam o kamizelki tzw.kapoki,czym wprowadziłam w rozbawienie gospodarza-właściciela tratwy.Stwierdził,że byłabym w tym kapoku 'atrakcją' i jedyną turystką na leniwej Biebrzy.Rzeczywiście wtedy rzeka jakby nie miała nurtu,może wiosną wysoki stan wody miał wpływ na zdarzenie?
    Pozdrawiam serdecznie!
    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • goskaa.l 21.04.13, 22:27
    joujou napisała:
    > Od wczoraj podają o wypadku na tratwie i trochę to dla mnie niepojęte.Pamiętam,
    > że przed naszym wypłynięciem zapytałam o kamizelki tzw.kapoki,czym wprowadziłam
    > w rozbawienie gospodarza-właściciela tratwy.Stwierdził,że byłabym w tym kapoku
    > 'atrakcją' i jedyną turystką na leniwej Biebrzy.Rzeczywiście wtedy rzeka jakby
    > nie miała nurtu,może wiosną wysoki stan wody miał wpływ na zdarzenie?
    Dla mnie Twoje pytanie nie było pozbawione sensu. Jednak trzeba brać pod uwagę, że Biebrza czy Kanał Augustowski w sezonie (czyli latem) to wody leniwe. Wiosną, a zwłaszcza teraz, kiedy dopiero co ustąpił lód, wody jest znacznie więcej i płynie odpowiednio szybciej.
    Tratwa nie jest łatwa do sterowania. Jeśli porwał ją nurt, nie miała szans nie wpaść na przeszkodę, a efekt - wiadomy.
    --
    http://i35.tinypic.com/34s16qx.jpg
    Właściciele jamników dzielą się na dwie kategorie. Jedna to ci, którzy śpią z psem. Druga to ci, którzy się do tego nie przyznają.
  • joujou 21.04.13, 22:40
    Właśnie widziałam na filmiku iż przy takim stanie wody,rzeczywiście nurt był wartki/Właśnie sprawdziłam,że przepływaliśmy przez tę śluzę hmm teraz miałabym stracha.

    fotoforum.gazeta.pl/a/71296.html
    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • mammaja 22.04.13, 09:30
    Obejrzałam stronę i film. Nigdy tam nie byłam, może jeszcze uda sie odwiedzić to miejsce - z zupełnie innego świata niż ten codzienny. Dzieki za informację i linki.
    Joujou, ja też mam wielki sentyment do Polasia i tych fantastycznych rozlewisk smile
  • joujou 19.08.15, 18:42
    Oglądałam dzisiaj uroczystości na Górze Grabarce,która dla prawosławnych jest tym samym,co Częstochowa dla katolików.Interesujące miejsce,wzgórze krzyży,na które w dzisiejsze święto ludzie wchodzą na kolanach.My byliśmy w zwyczajnym,lipcowym dniu więc z dużą ciekawością podglądałam jak to wygląda,gdy tak uroczyście świętują.
    Poza tym w ostatnich dniach na naszej regionalnej tv Bydgoszcz natrafiłam na film przyrodniczy "Biebrza-między jawą,a snem". Dwukrotnie obejrzałam z ogromną przyjemnością.
    Jeśli ktoś z Was natrafi,to bardzo polecam.
    Zatęskniło mi się za Podlasiem więc wyciągam wątek z lamusa.Może ktoś jeszcze zastanawia się nad urlopem,a może Fed kiedyś ruszy w drogę swoim nowym autkiem? smile)
    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • goskaa.l 24.07.12, 16:24
    Po trochu znam tereny przez Ciebie opisywane. Płynęłam z Rajgrodu rzeką Jegrznią i Kanałem Woźnawiejskim do Biebrzy, a potem Biebrzą do Łomży.
    Obeszłam podczas dwutygodniowego rajdu pieszego sporą część Suwalszczyzny; w Studzienicznej też byłam. Resztę opiszę być może później, bo muszę uciekać do domu.
    --
    http://i35.tinypic.com/34s16qx.jpg
    Właściciele jamników dzielą się na dwie kategorie. Jedna to ci, którzy śpią z psem. Druga to ci, którzy się do tego nie przyznają.
  • monia.i 24.07.12, 22:10
    Fantastyczne, Jou smile
  • joujou 19.08.15, 18:44
    a zdjęcia niestety poszły się paść... buuu

    --
    W życiu piękne są tylko chwile...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka