Dodaj do ulubionych

Dzisiajki nr. 101

13.01.05, 11:38
W wiosennym nastroju kolejne dzisiajki o pieknym numerze 101 - zaczynamy!
Obserwuj wątek
    • terem Re: Dzisiajki nr. 101 13.01.05, 11:54
      Witam! Przegapiłam ten wątek i wpisałam się już na "setce".Mammajko, nastrój
      wiosenny oznacza, że u Ciebie świeci słońce? Jeśli tak, to gratuluję i
      delikatnie zazdroszczę wink) U mnie plucha...
      • mammaja Re: Dzisiajki nr. 101 13.01.05, 11:57
        Terem,zaraz skopiuje tutaj Twój wpis!
        Dado - gratulacje - 21 piekna liczba- zycze nastepnych w szczęsciu !
        A u mnie slonce swieci (za za chmur) - poniewaz jest czwartek bede dopiero
        weieczorem - chyba ze zajrze!
        • mammaja Re: Dzisiajki nr. 101 13.01.05, 11:59
          Terem napisala a ja kopiuje smile

          Autor: terem
          Data: 13.01.2005 11:48 + dodaj do ulubionych wątków


          Dobrego dnia, wszystkim.
          Szkoda, że tu dziś tak pochmurno i "ponurno"...
          Wolę słońce, ale coż, trzeba brać to, co jest.
          No to postanawiam cieszyć się , że nie ma zasp po pas i że drogi są przejezdne,
          zaś garażu nie trzeba odśnieżać. wink)



          • jutka1 Re: Dzisiajki nr. 101 13.01.05, 13:12
            tez przepraszam, ze tamten "odcinek" podbilam - odpowiadalam no_no smile))

            melduje, ze w Kotlinie Klodzkiej szarawo, nie buro, 6 stopni, i dobrze jest... smile

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
    • eeffa Re: Dzisiajki nr. 101 13.01.05, 16:47
      Witam.
      Rano po drodze widziałam dwa wypadki. Moja ulica była zamknięta, musiałam jechać
      "alternatywnymi"
      Kolejny piękny dzień. Wracając do domu byłam w takim błogim nastroju i jedno co
      mi przyszło do głowy zanucić było:
      "Wiosna - cieplejszy wieje wiatr
      Wiosna - znów nam ubyło lat..."
      --
      ----------------
      Ew.
      • wedrowiec2 Re: Dzisiajki nr. 101 idę na całość 13.01.05, 19:43
        Proszę bardzo:

        Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi
        Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni
        Zdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis
        Zapachniało, zajaśniało wiosna, ach to ty
        Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty

        Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty x4

        Dni mijały coraz dłuższe, coraz cieplej było u mnie
        Coraz lżejsze miała suknie, lekko płynął wiosny strumień
        Wreszcie nocy raz czerwcowej zobaczyłem ją jak śpi
        Bez niczego. Zrozumiałem lato, ech że ty
        Lato, lato, lato, ech że ty

        Lato, lato, lato, ech że ty x4

        Od gorąca twych płomieni zapłonęły liście drzew
        Od zieleni do czerwieni krążył lata senny lew
        Mała chmurka nad jej czołem, mała łezka słony smak
        Pociemniało, poszarzało-jesień jak to tak
        Jesień, jesień jak to tak

        Jesień, jesień, jesień jak to tak x4

        Białe wiatry już zawiały, wiosny, lata wszystkie znaki
        Po niej tylko pozostały przymarznięte dwa leżaki
        Stoję w oknie, wypatruję nagle dzwonek u mych drzwi
        Zima, zima wchodźże szybciej, ogrzej się na parę chwil

        Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty ...
        • lablafox Parszywa 13-tka 13.01.05, 21:56
          Pierwszy raz w życiu przeżyłam pechowo - trzynasty dzień miesiąca.
          Najpierw ściął mnie z nóg list z ZUS-u zawiadamiajacy,że mam mu zwrócić 2900
          zł , bo ponoć przekroczyłam dozwolone dochody.
          Cały czas pilnuję się ,żeby tego nie zrobić .
          Zadzwoniłam więc i okazało się ,że "nie ważne jaki osiągnęłam dochód w danym
          roku w ramach działalności gospodarczej - bo oni liczą obligatoryjnie 15590zł,
          obojetnie czy dorobiłeś tylko 20 zł , 200 ,2000 ",do tej kwoty doliczono mi
          zarobek z umowy i okazało się ,że przekroczyłam.
          Obniżą mi więc emeryturę , jeśli tej kwoty nie spłacę w ciągu miesiąca.
          Stało się to w chwili , kiedy nieśmiało zaczęłam podnosić oczy ku górze i mieć
          nadzieję ,że zaczynam miec szansę na powolne wychodzenie z dołka.
          Potem pojechałam ubezpieczyć auto , ponieważ utknęłam w korkach , zatrzymałam
          telefonicznie w PZU mojego ajenta.
          Przyjał mnie 10 minut po zamknięciu placówki, ale żeby zdążyć , podjechałam
          prawie pod drzwi budynku.
          Gdy wyszłam zobaczyłam 2 mundurowych , którzy wycenili mnie na 3punkty i 250 zł.
          Normalnie się poryczałam, z żalu.
          Skończyło się na mandacie 50 zł , bez punktów.
          --
          Lx
    • dado11 Re: Dzisiajki nr. 101 13.01.05, 21:46
      Dobry wieczor, szanownemu gronusmile
      Ja wpadam i wypadam, dzien byl jak zwykle, a za chwilke zaczyna sie
      "Underground" Kusturicy, ktorego nie widzialam, a za to wiele czytalam o...
      Przed nami "Zycie jest cudem" i bez poprzednich filmow wrazenie moze byc
      niepelnesmile Pozdrawiam i do uslyszenia jutro wieczorem, bo znow czeka mnie
      fascynujaca wycieczka do Siedlecsad D.
    • ewelina10 Re: Dzisiajki nr. 101 14.01.05, 08:29
      Witam. Lbx to rzeczywiście nazywa się mieć pecha !
      U mnie pogodnie, na nieboskłonie w "dziurze" widzę nawet błękit.
      Na forum jakieś przesilenie, u mnie też. Jeszcze tylko jakaś siła
      przyzwyczajenia mobilizuje i "obawa" przed utratą naszych kontaktów smile

      Mam kilka spraw do załatwienia poza biurem.
      Tymczasem.
      --
      ---------
      Ew.
    • wedrowiec2 Re: Dzisiajki nr. 101 14.01.05, 15:23
      Lx, współczuje kłopotów. Czasami tak bywa, że coś złego człowieka dopadnie z
      najmniej spodziewanej strony.
      Pogoda północnozachodniej części kraju zmienna - mżawak, wiatr, chmury, słońce.
      Chłodno. Mam przed sobą spokojny (?) weekend. Mieszkanie posprzątane, można
      poczytać coś lekkiego. Na szczęście skończyłam z dydaktyką w tym semestrze.
      Zostały tylko do przeprowadzenia kolokwia i zaliczenia, ale to juz problem
      studentówsmile Z mojej strony wszystko przygotowane!
    • dado11 Re: Dzisiajki nr. 101 14.01.05, 23:31
      Dobry wieczor Kochanismile
      Moja latorosl zdala dzis (w koncu) egzamin na prawkosmile))
      Wyskoczyla z samochodu z dzikim wrzaskiem i uwiesila mi sie na szyji, jak
      malpkasmile)) Dawno juz nie bylo mi tak milo (abstrachujac od faktu, ze ustalam
      ten poryw radosci; moja dzidzia liczy sobie 176 cm wzrostusmile
      No, to teraz czas na chowanie kluczykow, albo kupowanie pierwszego samochodusmile
      Wszystko jest kwestia koniunkturysmile)) Osobiscie wole kupowac...
      Pogoda na droge byla wyjatkowo parszywa, padala mzymzawka z mokrym sniegiem,
      lepiacym sie do wszystkiego, wiec za przykladem sniegu, przylepilam sie do
      duzego "zajaca" i jakos spokojnie dojechalysmy do domusmile
      Padam ze zmeczenia, przesiedzialam dzis w samochodzie 11 godzin.
      Pozdr. D
        • jan.kran Re: Dzisiajki nr. 101 16.01.05, 08:48
          Dado , usciskaj Coruniesmile))

          Omeri , mieszkasz w DE? Bo jak tak to chyba latwiej tam G.G spotakac niz w
          Oslo...
          Polecam zarowno ksiazke jak i CD na ktorych Grass ja czyta.
          Nasladuje genialnie akcent berlinski, zydowski, nawet spiewasmile))

          Poplakalismy sie z Mlodzieza ze smiechu jak opisywal wizyte Brandta w PL i Jego
          slynny gest.
          Przczytaj koniecznie! Pzdr. K.
          • tom_tam Re: Dzisiajki nr. 101 16.01.05, 10:40
            Janie (Kranie),-

            nie "obrazaj" naszej przemilej Omeri! smile)
            To "wiedenka" czystej krwi i w Jej zylach wiecej plynu z Donau niz Rhein und
            Isar smile)
            Grass - moja wspolczesna (niemiecka) sympatia Literacka (literatura przez
            duze "L") obok Heinrich Böll'a - smietanka powojennej niemieckojezycznej
            literatury i bezdyskusyjnie zasluzeni noblisci.
            Z Günter'em Grass'em kojarzy mnie sie zawsze anegdotka ktora przeczytalem we
            wspomnieniach Reich-Ranickiego o pierwszym jego spotkaniu z Grassem w Warszawie
            (1958r.) i jak ten znawca niemieckiej literatury "poznal" sie na klasie
            Grassa smile:
            Dla Ciebie i Omeri nie musze tlumaczyc, reszty i tak temat (zapewne) nie
            interesuje smile

            "Meine Frage, die sofort die Zunge auch des störrischsten Kandidaten löst. Sie
            lautet: »Woran arbeiten Sie, mein junger Freund?« Jetzt ging es los: Er
            schreibe einen Roman. Das wunderte mich überhaupt nicht, denn ich habe in
            meinem ganzen Leben nur sehr wenige deutsche Schriftsteller kennengelernt, die
            nicht gerade an einem Roman arbeiteten. Ob er mir etwas über die Handlung sagen
            wolle? Er wollte. Er schreibe die Geschichte eines Menschen; die Sache beginne
            in den zwanziger Jahren und reiche beinahe bis heute. Wer das denn sei? Ein
            Zwerg. Hm. Zuletzt hatte ich etwas über einen Zwerg in meiner Kindheit gelesen,
            es war ein Märchen von Wilhelm Hauff. Was weiter? - fragte ich nicht eben
            neugierig. Dieser Zwerg - erklärte er mir -habe auch einen Buckel. Wie? Zwerg
            und bucklig auf einmal, ob das nicht etwas zuviel des Guten sei? Der bucklige
            Zwerg - fuhr der junge Mann fort - sei Insasse einer Irrenanstalt. Jetzt
            reichte es mir, mehr wollte ich über den geplanten
            Roman nicht wissen. Hingegen machte ich mir nun besorgte Gedanken um den Gast,
            den ich zu betreuen hatte, zumal sein Blick immer noch starr und wild war.
            Eines schien mir sicher: Aus dem Roman wird nichts werden. Allmählich hatte ich
            die Lust an dem Gespräch mit diesem nicht sehr höflichen Westdeutschen
            verloren. Ich brachte ihn ins Hotel. Wir verabschiedeten uns kühl und dachten
            wahrscheinlich dasselbe - daß es ein langweiliger und überflüssiger Nachmittag
            gewesen war."

            He, he i pomyslec, ze za ta "wariacka historyjke" (m.in) Grass dostal
            Literacka Nagrode Nobla smile))

            pozdrawiam,-
            tom
            • lablafox Re: Dzisiajki nr. 101 16.01.05, 12:01
              tom_tam napisał:

              > Janie (Kranie),-
              >
              > nie "obrazaj" naszej przemilej Omeri! smile)
              > To "wiedenka" czystej krwi i w Jej zylach wiecej plynu z Donau niz Rhein und
              > Isar smile)
              > Grass - moja wspolczesna (niemiecka) sympatia Literacka (literatura przez
              > duze "L") obok Heinrich Böll'a - smietanka powojennej niemieckojezycznej
              > literatury i bezdyskusyjnie zasluzeni noblisci.
              > Z Günter'em Grass'em kojarzy mnie sie zawsze anegdotka ktora przeczytalem we
              > wspomnieniach Reich-Ranickiego o pierwszym jego spotkaniu z Grassem w
              Warszawie
              >
              > (1958r.) i jak ten znawca niemieckiej literatury "poznal" sie na klasie
              > Grassa smile
              > Dla Ciebie i Omeri nie musze tlumaczyc, reszty i tak temat (zapewne) nie
              > interesuje smile
              >
              > "Meine Frage, die sofort die Zunge auch des störrischsten Kandidaten löst.
              Sie
              > lautet: »Woran arbeiten Sie, mein junger Freund?« Jetzt ging es los
              > : Er
              > schreibe einen Roman. Das wunderte mich überhaupt nicht, denn ich habe in
              > meinem ganzen Leben nur sehr wenige deutsche Schriftsteller kennengelernt,
              die
              > nicht gerade an einem Roman arbeiteten. Ob er mir etwas über die Handlung
              sagen
              >
              > wolle? Er wollte. Er schreibe die Geschichte eines Menschen; die Sache
              beginne
              > in den zwanziger Jahren und reiche beinahe bis heute. Wer das denn sei? Ein
              > Zwerg. Hm. Zuletzt hatte ich etwas über einen Zwerg in meiner Kindheit
              gelesen,
              >
              > es war ein Märchen von Wilhelm Hauff. Was weiter? - fragte ich nicht eben
              > neugierig. Dieser Zwerg - erklärte er mir -habe auch einen Buckel. Wie? Zwerg
              > und bucklig auf einmal, ob das nicht etwas zuviel des Guten sei? Der bucklige
              > Zwerg - fuhr der junge Mann fort - sei Insasse einer Irrenanstalt. Jetzt
              > reichte es mir, mehr wollte ich über den geplanten
              > Roman nicht wissen. Hingegen machte ich mir nun besorgte Gedanken um den
              Gast,
              > den ich zu betreuen hatte, zumal sein Blick immer noch starr und wild war.
              > Eines schien mir sicher: Aus dem Roman wird nichts werden. Allmählich hatte
              ich
              >
              > die Lust an dem Gespräch mit diesem nicht sehr höflichen Westdeutschen
              > verloren. Ich brachte ihn ins Hotel. Wir verabschiedeten uns kühl und dachten
              > wahrscheinlich dasselbe - daß es ein langweiliger und überflüssiger
              Nachmittag
              > gewesen war."
              >
              > He, he i pomyslec, ze za ta "wariacka historyjke" (m.in) Grass dostal
              > Literacka Nagrode Nobla smile))
              >
              > pozdrawiam,-
              > tom



              OOOOOOOOOOOOO???????????????? .
              Czyżby na naszym Forum , na naszych oczach , tworzyła się rasa panów?
              My (TT i O ) i reszta plebsu , z wyjątkiem Mm ( Mm nie gniewaj się , to nie do
              Ciebieto tylko wniosek poobserwacyjny ), która i plastyczka i krew krakowska i
              mieszkanka stolicy.
              --
              Lx
            • tom_tam Re: dla Wedrowca 16.01.05, 12:43
              Przemila nasza Wedrowiec poprosila mnie (na innym watku) by nie zamieszczac
              nietlumaczonych tekstow w obcych jezykach.
              Slusznie, - uznaje i przepraszam.
              Czuje sie zobowiazany moj blad naprawic i Dla Ciebie Wedrowcze:

              Marcel Reich-Ranicki – Zyd urodzony we Wloclawku , wychowany w Berlinie ,
              uznawany wspolczesnie za najwybitniejszego krytyka i znawce literatury
              niemieckojezycznej.
              W czasie tuz przed II-ga Wojna wysiedlony do Warszawy gdzie w Getto pracowal
              jako tlumacz w „Judenrat-cie”. Po Wojnie – 1-szy Szef „Cenzury” (Mysia), od
              1958 r. W Niemczech – dlugoletni krytyk literacki FAZ, DieZeit i niezwykle
              popularna postac medialna w niemieckiej TV.

              Tlumaczenie (nieudolne ale oddajace sens wyrwanego z kontekstu calosci
              fragmentu) Jego pierwszego spotkania z nieznanym jeszcze wtedy powszechnie
              G.Grassem podczas jego pierwszego pobytu w Warszawie – 1958 r.

              "...moje pytanie – które natychmiast rozwiazalo jezyk mojego Goscia.
              Brzmialo ono: „nad czym Pan pracuje mlody Przyjacielu?”.
              Odpowiedz: On pisze .. powiesc.
              Specjalnie mnie to nie zdziwilo bo w moim zyciu spotkalem tylko niewielu
              niemieckich pisarzy którzy nie pracowali aktualnie nad nowa powiescia smile
              Czy chcialby (Grass) opowiedziec o tresci tej powiesci?
              On – "chcial" : opisuje historie czlowieka a akcja zaczyna się w latach
              dwudziestych i trwa prawie do dzisiaj.
              Kto jest bohaterem tej powiesci?
              Karzel
              Hmmm... ostatnio czytalem o karlach w moim dziecinstwie i to była bajka
              autorstwa Wilhelma Hauff’a ...
              I... co dalej? – pytam nieszczegolnie ciekawy..
              Ten karzel ma jeszcze garb!
              Co? – karzel i garbaty? Czy aby nie za duzo w tym tego „dobrego”?.
              Ten garbaty karzel - uzupelnia dalej Grass – jest pacjentem Szpitala
              Psychiatrycznego
              To już mnie wystarczylo! – wiecej na temat tej „powiesci” wiedziec nie
              chcialem, rozmyslajac jednoczesnie nad stanem poczytalnosci umyslowej mojego
              Goscia – tym bardziej iż Jego wzrok sprawial ciagle wrazenie zimnego i dzikiego.
              Jednego byłem pewien: z tej powiesci nic NIE BĘDZIE!
              (ukazala się pod tytulem „Blaszany Bebenek” i szybko stala się bestsellerem na
              skale Europy – wl.przyp.-Tom)
              Powoli stracilem chec na kontynuowanie rozmowy z tym niezbyt sympatycznym
              Niemcem z Zachodu. Odprowadzilem Go do Hotelu.
              Pozegnalismy się zimno i obydwaj zapewne myslelismy to samo: nieprzydatnie
              stracony czas kolejnego popoludnia. „

              pozdrawiam,-
              tom
                • tom_tam Re: do Mammajki 16.01.05, 13:29
                  Hmmm .. wspolczuje Mammajko smile

                  Pocieszam (jak umiem) Ciebie bo G.Grass to przezciez Twoj kolega artystyczny.
                  Grafik Jak Ty, absolwent Wydzialu Grafiki i Malarstwa Akademi Stuk Pieknych w
                  Düsseldorf i (1953-56) student prof. Karl Hartung-a (rzezbierza) w Wyzszej
                  Szkole Sztuk Plastycznych w Berlinie
                  Nie wiem czy do Twojego "starszego (wiekiem) Kolegi) pasuje
                  okreslenie "przedstawiciel rasy Panow" - na moj gust akurat do G.Grassa -
                  "nieszczegolnie" smile), ale jestes w doskonalym towarzystwie.
                  Wiekszosc zapomina, ze G.Grass mimo Jego literackiej slawy i nagrod to przede
                  wszystkim wspanialy rysownik!
                  pozdrawiam,-
                  tom

                  ps. i na co Tobie to bylo?
                  normalnosc naszych forumowych "stosunkow" bedzie zawsze sola w oku "magistrow"
                  i dobrze wychowanych smile)
              • jan.kran Re: dla T.T. 16.01.05, 23:04
                Bebenek ukazal sie w 1959 roku. Bede tu bronic R.R. , bo Go lubie.
                On nie czytal bebenka tylko rozmawial z jakim nawiedzonym , co mial pomysl na
                powiescsmile))
                Mysle , ze jak R.R. dostal bebenek po ukonczeniu to raczej juz wiedzial o co
                chodzi smile)
                Co innego opowiadac o pomysle na powiesc , a co innego ja napisac. Kran.
                • jan.kran Re: dla T.T. P.S. 16.01.05, 23:07
                  Widzialam wiele razy G.G. w niemieckiej TV , czytalam sporo nie tylko powiesci
                  ale publicystyke. Widzialam na zywo.
                  Facet ma 77 lat i nadal jest malo sympatycznysmile)) Ten model tak ma . K.
                • tom_tam Re: dla Jana Krana 17.01.05, 21:07
                  Janie mily Kranie,-
                  Dzieki za uswiadomienie mnie, dla madrzejszych ode mnie (tzn.: IQ>50)
                  oczywistego faktu:
                  "...Mysle , ze jak R.R. dostal bebenek po ukonczeniu to raczej juz wiedzial o
                  co chodzi smile)
                  Co innego opowiadac o pomysle na powiesc , a co innego ja napisac ".

                  Ja tez darze sympatia Reich-Ranickiego ale .... Ty albo Go lubisz
                  bezkrytycznie albo... nie doceniasz.
                  NIC abo niewiele zmienilo sie pozniej w ocenie p.Ranickiego wspomnianego dziela
                  G.Grassa.
                  Juz nie moge podawac przykladow w oryginale i zmuszony sytuacja jestem
                  zobowiazany przetlumaczyc, choc Ty tego nie potrzebujesz a poza nami napewno
                  ten temat nikogo z uczestnikow nie interesuje smile

                  W swoich pamietnikach (M.Reich-Ranicki "Mein Leben" , Deutsche Verlags-Anstalt,
                  Stuttgart, 7.Auflage Oktober 1999, Seite:431)
                  Dotyczy roku 1959
                  "... Die Zeit szukalo stalej wspolpracy ze mna. Poproszono mnie abym
                  zrecenzowal cieszacy sie najwiekszym powodzeniem debiut literacki tego roku,
                  wielokrotnie juz entuzjastycznie opiewana powiesc Güntera Grassa
                  "Die Blechtrommel".
                  Dostarczylem bardzo jednostronnej krytyki w ktorej poswiecilem
                  nieproporcjonalnie duzo miejsca obskurnosciom i brakiem smaku (literackiego)
                  mlodego autora, brakom i wadom jego powiesci niz przeze mnie z pewnoscia
                  niedocenionym zaletom jego prozy...."

                  Ostatnie zdanie w tym tekscie jest najwazniejsze smile
                  Reich-Ranicki wiedzial w tym momencie iz G.Grass dostanie literackiego Nobla -
                  a nawet (moze) wiedzial juz, ze go dostal! (1999r).
                  Jego niechec do Grassa, nieukrywana przez lata, niewiele miala wspolnego z
                  obiektywna "krytyka literacka" a w tym przypadku raczej uprzedzen osobistych.
                  Wszystkie kolejne ksiazki Grassa spotykaly sie z najsurowsza i negatywna ocena
                  Ranickiego.
                  Ironia losu - nawet Reich-Ranicki nie mogl zrobic NIC przeciw popularnosci tego
                  autora. On "krytykowal" - ludzie kupowali te ksiazki smile.

                  Lubie, jak Ty Ranickiego - jako postac "medialna" ale hmmmm.... "poznalem" Go
                  tez w czasach duzo poprzedzajacych Literarisches Quartet i pamietam tez (gdzies
                  w poczatku lat 80-tych) Jego "wystep" w programie Swiadkowie 20-Wieku gdy
                  niezbyt obiektywnie wypowiadal sie o ludziach ktorym zawdziecza fakt iz On
                  i jego Zona wogole przezyli okres po likwidacji Getta az do konca Wojny.
                  Gwoli sprawiedliwosci musze przyznac iz pozniej staral sie "wyprostowac" swoje
                  w tym programie wygloszone "opinie i wypowiedzi".
                  Kazdy ma swoje "ciemne strony" - RR - tez.
                  pozdrawiam,-
                  tom
        • kanoka Re: Dzisiajki nr. 101 16.01.05, 18:30
          Kończy sie niedziela.
          Byliśmy z mężem na wystawie na Zamku Królewskim "Wszystko jest łaską".Jest to
          wystawa sztuki polskiej inspirowanej duchowością chrześcijańską - w szerokim
          tego słowa znaczeniu. Trwa do końca stycznia br. Ciekawa, warto pojść:
          www.zamek-krolewski.art.pl/index.htm
          Przy okazji, przypomnieliśmy sobie i inne pałacowe wnętrza i korzystając z
          ładnej, choć chłodnej pogody, przespacerowaliśmy się po Starówce.
          Miło byłosmile)
          --
          Każda prawda ma dwie strony: moją i twoją
      • dado11 Re: Dzisiajki nr 101 - wie˛c chodz´... 16.01.05, 18:26
        Wspaniala, nie meczaca niedzielasmile Bylismy na urodzinach naszego psiego
        "wnuka". Spotkaly sie: jamnicza prababcia (13 lat), babcia (6), dziadek(5),
        mama (3), ciotka (jw), solenizant i jego brat (1). Cala gromada poszlismy na
        dlugi spacer po lesie i z ogromna ciekawoscia obserwowalismy blyskawiczna
        regulacje stosunkow w stadzie. Odbylo sie to bez wiekszych scysji, a
        podporzadkowanym nie trzeba bylo dwa razy powtarzac. Potem cala rodzinka juz
        zgodnie oddala sie zabawie w dzikie gonitwysmile Pogoda byla szara i dosyc rzeska,
        nosy nam troche zmarzly. Teraz bractwo spi, jak zabite, po sutym obiadku,
        oczywisciesmile Od jutra ciezki, pracowity tydzien. Pozdr. D
      • no_no Re: Dzisiajki nr. 101 17.01.05, 10:29
        terem napisała:

        > A czy malarki pokojowe, również pozdrawiasz? wink))
        -----

        Pozdrawiam wszystkie, a te nastawione pokojowosmile) -
        szczególnie ciepło i pastelowosmile

        no_no - kolorowego dnia życzę
          • alfredka1 Re: Dzisiajki nr. 101 17.01.05, 12:45
            0d piwnicy aż po dach... kują , burzą, huczą, łomocą;Lazienka, która dotąd była
            względnie porządnie urządzona, przedstawia widok opłakany. Ale trzymamy się
            dzielnie i zastanawiamy się jakby tu nie wpuścić do domu wędrowca, bo zaraz
            przywlecze jakąś krasnoludkę, a my nie lubimy gdy jakieś obce skrzaty po domu
            sie pałętają.Mamy nadzieję, że już niedługo w pozytywnym wątku głos damysmile)
            • mammaja Re: Dzisiajki nr. 101 17.01.05, 14:41
              Alfredko, dla mnie zawsze jestes dama - a glos damy piekny jest i subtelny!
              A poza tym jest slonecznie chociaz przebalaganilam ranek robiąc
              porzadki.Ach,jak trudno jest podejmowac decyzje co wyrzucic!
              • jan.kran Re: Dzisiajki nr. 101 17.01.05, 16:26
                Alfredkosmile)) Ciezko Ci wspolczuje kucia , lomotu i cetera. Ja w domu mam
                spokoj ale za to w pracy postanowieno odremontowac lazienke. Znajac norweskich
                rzemieslnikow to zamiast zrobic w trzydni zakoncza gdzie kolo Wielkiejnocy sad(
                Na razie pija duzo kawy, pala sporo i dyskutuja. Typowo polnocne podejscie:-pppp

                Mamaja , najlepszy sposob na wyrzucanie to przeprowadzka. Zapewniam Cie.
                Przeprowadzalm sie kilkanascie razy.

                A tak to dzis w pracy mialam zamiar wygarnac szefowej , bo naprawde mialam o
                co. Ale zanim mi wpadla w rece to mi przeszlo.

                Zapalilam cygarete i pomyslam: prace lubie , zarabiam niezle, podopieczni so
                ok , zaloga swietna.
                Co ja sie bedem kierownictwem przejmowacsmile)) K.
    • wedrowiec2 Re: Dzisiajki nr. 101 17.01.05, 16:30
      Wreszcie w domu, dzień pracowity, pół miasta przemierzyłam tramwajami, ale
      drugie pół samochodemsmile Doszłam do wnipsku, że laptop nie jest genialnym
      wynalazkiem. Używając dziś w pracy tego wynalazku nabawiłam się przykurczu
      ramion i bólu nadgarstkówsad
      • josarna Re: Dzisiajki nr. 101 17.01.05, 17:50
        Krótki spacer przed zachodem słońca. Przymiarki do zimowych fotografii w
        oczekiwaniu na grubszy śnieg. Widać Tatry, czyli pojutrze popsuje się pogoda,
        ale jest tak cudnie, że trzeba to napisać, bo inaczej człowiek pęknie. I tak
        jest łatwiej, niż jesienią, kiedy serce ledwo wytrzymuje, a zasypia się w
        gorączce.
        Nie chcę do miasta! Dziękuję Losowi, że nie muszę.
        A teraz proza: trzeba popracować, bo zbliża się termin rozliczenia VATu i kilka
        innych spraw.
            • dado11 Re: Dzisiajki nr. 101 17.01.05, 20:52
              Czesc Kochanismile Wracajac do domu trafilam na taki zachod slonca, ze zamarlam
              pod brama z rozdziawiona buzia i oczu nie moglam oderwac. Rozowo-fioletowe
              farfocle, potargane przez niesforne wiatry, wisialy niedbale na zlotych szynach
              pozostawionych przez samoloty. To wszystko na tle przepieknego, szaro-stalowego
              blekitu i jak kapka smietanki wisial na tej palecie ksiezyc, prawie bialysmile
              A ja nie mialam aparatusad(( Dzien byl do wytrzymania, bo jakos wszystko
              przesunelo sie na jutro. Wiec jutro bedzie nie do wytrzymaniasad
              A do tego jutro samochod na przeglad i pozostaje pozyczony "cienko-cienko".
              Pozdr. D.
          • josarna Re: Dzisiajki nr. 101 17.01.05, 21:10
            mammaja napisała:

            > Tez wrocilam ze spaceru, wyreczajac corke - polazilysmy z Truszka po
            > lesie.Nijak Tatr nie bylo widac,kurcze!Josarno, gdzie ty mieszkasz?

            W połowie drogi między Tarnowem, a Nowym Sączem. Nie bardzo wysoko, ale
            najwyżej w okolicy. Mogę podać adres strony internetowej, ale na jakiś prywatny
            adres. smile
    • ewelina10 Re: Dzisiajki nr. 101 17.01.05, 21:00
      Na spacerze nie byłam, ale dopiero wróciłam ze spotkania.
      Było dosyć trudne, ale przyjemne.
      Trudno było mi dogadać się z parą japończyków
      po angielsku, z którym sama sobie łamię język,
      a cóż dopiero ze zrozumieniem "naleciałości" wschodu.
      Cóż dyskusja musiała się odbyć przez osoby trzecie wink
      Troszkę się zmęczyłam ...
      --
      ---------
      Ew. (eeffa)
        • eeffa Re: Dzisiajki nr. 101 18.01.05, 09:11
          Witaj Lbx i witam wszystkich.
          U mnie też piękny był wschód słońca, a niebo mieniło się w odmianach różowego.
          W ogrodzie na stawiku zrobiła się warstwa lodu, ale tak przezroczystego, że
          wciąż można podglądać rybki.
          --
          ----------------
          Ew. (ewelina10)
          • jutka1 Re: Dzisiajki nr. 101 18.01.05, 09:49
            Szaro. Zimno.
            Podobno w niedziele ma byc snieg, ale ja juz w to nie wierze...

            dziendobrybardzo smile)

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
    • wywrot53 Re: Dzisiajki nr. 101 18.01.05, 14:41
      Wracam od dzisiaj do świata żywych smile
      Chybasmile
      Opuchlizna po zapaleniu okostnej zeszła smile
      Resztka zdrówka powraca, slonko pięknie swieci,
      tylko okna jakby brudnesad
      Ale co tamsmile
      mam tak świtne samopoczucie, że mi to nie przeszkadza smile

      --
      Gdy przekroczysz czterdziestkę,
      życie wymaga pośpiechu!
      • alfredka1 Re: Dzisiajki nr. 101 18.01.05, 15:18
        Wywrot miła, pilnuj okostnej jak oka w głowie... to znaczy dbaj o nią i nie
        przechłodż. 0kna napewno wytrzymają do Wielkiego Tygodnia, bo słonko coraz
        ostrzejsze i będzie w domu coraz jaśniej.
        Po drugim dniu kucia i wiercenia przestałam czyścić okulary. pożytek taki że
        brudu nie widzę i świat taki stonowany dokołasmile)
        • wywrot53 Re: Dzisiajki nr. 101 18.01.05, 15:35
          Witajcie Wodnikowstwosmile
          Przesyłam słoneczne pozdrowionkawink
          Mnie w Wielkim Tygodniu chyba sie nie bedzie opłacalo wogóle sprzatac
          bo mam zamiar tez zagruzować mieszkaniewink
          Wymiana okien, zabudowa balkonu
          a przy okazji napewno coś się dołożysad((
          Wspólczuje Wam tej przyjemności sad
          Przeszłam przez skuwanie nie tylko kafelków ale i tynków w lecie sad
          Przed Świętami, przypomnialam sobie o pawlaczu smile
          Tam się działo smile))
          --
          Gdy przekroczysz czterdziestkę,
          życie wymaga pośpiechu!
            • mammaja Re: Dzisiajki nr. 101 18.01.05, 17:45
              To co mnie spotkalo dzisiaj nie ma slow do opisania. A bylo tak
              pieknie.Zwiedzilam Akwa-park.Ustalilam z dyrektorem gdzi sie starac o doplaty
              dla seniorow na korzystanie z basenu.Cala w skowronkach,przejmujac po drodze
              psa corki wrocilam do domu,gdzie mialam mnostwo do zrobienia i perspektywe
              kilku samotnych godzin,co tez bywa przyjemne.I wtedy okazalo sie, ze syn
              zamknal wewnetrzne drzwi do domu na zamek do ktorego nie mam klucza. A ja
              dodatkowo zostawilam komorke ze wszystkiemi nr telefonow w domu.No coz.....
              Korzystajac z telefonu sasiadow udalo sie w koncu doprowadzic do przywiezienia
              stosownego klucza przez corke z mista.Ale 2 godziny przesiedzialam w
              samochodzie - liczylam,ze zaraz ktos przyjedzie. Brrrr.Wsciekla i zmarznieta
              zamiast pisac na forum wezme chyba goraca kapiel.
              • verbena1 Re: Dzisiajki nr. 101 18.01.05, 20:40
                Mammaja, dobrze ,ze nie musialas stac 2 godziny na ulicy, sytuacja rzeczywiscie
                nieprzyjemna.
                Po wielu szarych ,dolkowo-depresyjnych dniach i do mnie usmiechnelo sie slonko.
                Dostalam dzis piekna ,wlasnorecznie napisana kartke na dzien Babci i duzo
                zdjec. Jak milo i cieplo na duszy.
                Corka pisze ,ze w lecie przyjezdzaja do Europy! Do mnie oczywiscie tez!
                Jakze sie ciesze.
                Rok zaczal sie nieciekawie ale teraz wszystko zaczyna nabierac barw.
                Jedna mila wiadomosc zmienia cale nastawienie do swiata.
                • ewelina10 Re: Dzisiajki nr. 101 18.01.05, 20:58
                  verbena1 napisała:
                  > Rok zaczal sie nieciekawie ale teraz wszystko zaczyna nabierac barw.
                  > Jedna mila wiadomosc zmienia cale nastawienie do swiata.

                  Verbano to fajnie, że "aura" pomyślnie się odmieniła smile

                  Ja też czasami się łapię na tym (a zwłaszcza ostatnio), że mój nastrój szuka
                  źródła u swoich pociech. Ale to mi się może udać w nadchodzącym czasie ?)

                  --
                  ---------
                  Ew. (eeffa)
              • dado11 Re: Dzisiajki nr. 101 18.01.05, 21:02
                No jak tam Mammaju, odtajalas????smile Na takie terminy najlepsza "seta"smile
                Wywrot, pozdrawiam i gratuluje powrotu do zdrowia; panstwu Wodnikostwu
                przesylam serdeczne wyrazy wspolczucia, u mnie remont wlasnie sie skonczylsmile
                Dzien mialam okropny, dwie ciezkie nasiadowy (masa informacji do
                uporzadkowania), samochod w warsztacie (cud, ze do tej pory sie nie rozlecial,
                zla pani jestemsad((, glowa mnie boli, na dworze ziab, ale za to caly dzien byl
                slonecznysmile Pozdr. D
                • mammaja Re: Dzisiajki nr. 101 18.01.05, 21:19
                  Hej,ciesze sie ,ze sie odzywacie bo mi was brakuje! Juz myslalam co z ta
                  Verbena - a tu dobre wiadomosci.Odtajalam,odpilam herbaty z rumikiem i juz
                  lepiej.Jescze bym pospiewala!He,he - pospiewam szanty 5-go lutego,bo robimy Bal
                  Zeglarski na rzecz swietlicy TPD- a te zabawy sa bardzo luzackie.
                  • dado11 Re: Dzisiajki nr. 101 18.01.05, 21:27
                    To trzymaj sie cieplo Mm i choc pomrucz jaka przyspiewkesmile
                    Witaj Verbeno, jak milo, ze zly czar prysl i nie daj sie wiecej zaskoczycsmile)))
                    Tak z innej beczki, co chwila mnie wylogowuje i juz mnie prawie szlag trafilsad
                    Pozdr. D
    • wedrowiec2 Re: Dzisiajki nr. 101 18.01.05, 21:35
      Minął kolejny dzień. Cieszę się, że kłopty współforumowiczów znajdują
      szczęśliwe zakończeniesmile
      ML, na Twój ból głowy nic nie poradzimy, trzeba czekać na lepszę pogodę. Byleby
      wiosenne sztormy nie przyszły zbyt prędko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka