Dodaj do ulubionych

"Szczytne cele"

07.11.05, 18:12
Mam nadzieję, że autor nie będzie miał nic przeciw temu, że pozwoliłam sobie
tutaj wkleić jego tekst z innego forum. Nie mogłam się temu oprzeć - ciekawie
napisane i z czarnym humorem.

Życie w drogiej IV RP
Autor: digan
Data: 07.11.05, 16:59 + dodaj do ulubionych wątków
*****************************************************
"Dzień był szary i ponury. Nad Warszawą unosiły się ciężkie chmury, co chwilę
mżyło, przechodnie uśmiechali się nawet jakoś rzadziej. A ja z trudem dawałem
sobie radę z robotą. Ostatnio dzięki uprzejmości Najwyższego Inspektora
mieliśmy jej w cholerę... Teraz, całe szczęście, mogę wyprostować nogi.
Trafiła mi się sprawa z gatunku pospolitych. Taka, jakich pełno jest na
początku kariery, a potem znikają gdzieś; w człowieku pozostaje tylko
tęsknota za nimi. I nagle mogę powrócić do normalnej, prawdziwie śledczej
roboty.
Z tego, co mi mówiono, był to jakiś stary księgarz, bezpartyjny. Ktoś
życzliwy poinformował nas, że zajmuje się kolportowaniem „spod lady”. Mam
więc przyjść, sprawdzić, czy to aby taka literatura, jakiej nam potrzeba.
I naszej wspaniałej, młodej, dostojnej IV RP.
Wszystko idzie w najlepszym porządku. Dokładnie tak, jak dziesięć lat temu
przewidzieli Wielcy Budowniczowie. Jak ostatnio mówił rzecznik Naczelnego
Gabinetu Tadeusz Rydzyk – z każdym dniem uświadamiamy sobie coraz bardziej, w
jak wspaniałej konstrukcji przyszło nam żyć. I naprawdę jest wspaniale. Nie
ma biednych, nie ma sierot ani żebraków. Każda młode małżeństwo z dzieckiem
dostaje raz na rok sześć tysięcy złotych becikowego. Aż do czasu, gdy dziecko
osiągnie siódmy rok życia. Każdy bezrobotny dostaje na czas poszukiwania
pracy średnią krajową pensję. Oczywiście nie ma pasożytów. Praca jest – jak
twierdzi Wielki Budowniczy i Minister Gospodarki A. Lepper – najwspanialszym
z obowiązków człowieka, przywilejem całego społeczeństwa.
Nagle drzwi kamienicy obok mnie otworzyły się. Ze środka wypadło trzech
ubranych po cywilnemu ludzi, którzy tarmosili ubranego w piżamę czwartego. To
chyba ten Nowakowski – pomyślałem – podobno jego dziadek współpracował z SB.
Zadrżałem. Jak można być tak wielkim zdrajcą?
Trzeba tępić tę komunistyczną zarazę. Są gotowi sprzedać Ojczyznę zachodniemu
kapitałowi, Niemcom, Amerykanom, albo – o zgrozo! – Żydom. Aby się uspokoić,
powróciłem do rozmyślań o tych pierwszych latach naszego nowego, wspaniałego
kraju. Początki były trudne. To fakt. Dopiero utworzenie Służby Inspekcyjno-
ochronnej pozwoliło na przyspieszenie przemian i przeprowadzenie prawdziwej
Rewolucji Moralnej. Na pierwszy ogień poszli ci zdrajcy, liberałowie. Wszyscy
wiemy, kim są. Nawet Jerzy Bubel wydał taką książeczkę „Jak rozpoznać
Liberała”. Liberał to zdrajca – chce jak najwięcej dla siebie, a jak najmniej
dla innych. Przeciwstawia się naszemu wspaniałemu, solidarnemu społeczeństwu,
dzięki któremu biedni i bezrobotni mogą żyć. A ponadto nie uznaje on jedynie
słusznej drogi Kościoła. Nie wierzy w Boga. Jest pijakiem, narkomanem,
zboczeńcem, pedofilem, pederastą i gwałcicielem. Nic dziwnego, że natychmiast
należało ich wygonić z Nowego Państwa. I całe szczęście. Wielki Budowniczy -
i ówczesny Najwyższy Inspektor - Ludwik Dorn wiedział, gdzie znaleźć wszelkie
informacje o kolejnych sprzedawczykach. Otworzył natychmiast archiwa Służby
Bezpieczeństwa. W niezwykle finezyjny sposób rozprawił się z wrogami
Ojczyzny. Stwierdził, że każdy, o kim, wspomniane jest w teczkach, musiał
mieć związek z SB. A że miał związek, to znaczy, że był zdrajcą. Do widzenia,
nie ma w naszej Ojczyźnie miejsca dla takich jak oni.
Kolejnym ważnym krokiem było odejście od Unii Europejskiej. Wszyscy wiemy, że
za wszystkim stali Niemcy, którzy chcieli zagarnąć naszą ziemię. Dzięki
renegocjacji nie weszliśmy do Unii po raz drugi. Wszyscy to spontanicznie
świętowali, a najbardziej rolnicy.
Spojrzałem w górę. Nad ulicą widoczny był wielki billboard. „DWAJ BRACIA
CZUWAJĄ” – głosił napis. Zawsze czułem się bezpieczniej, gdy widziałem to
czujne spojrzenia. Po odejściu z Unii mieliśmy większe pole do manewru.
Cztery Partie Założycielskie połączyły się, tworząc Blok Społeczno-Rządowy.
Dalej – ogłoszono nową konstytucję. Kościół miał jeszcze większą siłę niż za
śmierdzącego zgniłym kompromisem konkordatu. Teraz Prymas w każdej chwili
mógł nie zgodzić się na danego ministra lub posła. Księża, którym nie
pasowały takie zmiany, wylądowali poza granicami. Widocznie byli zdrajcami.
Prymasem został Henryk Jankowski.
Tak na marginesie mówiąc, uchwalono nowy hymn. „Rota” Konopnickiej
zastąpiła „Mazurka Dąbrowskiego”. Wybicki – jak wszyscy wiemy – był masonem i
agentem pruskiego wywiadu.
Potem, w Brześciu, rozegrał się najsłynniejszy protest IV RP. Na ławie
oskarżonych zasiedli obok siebie: Adam Michnik, Piotr Walter, Piotr Najsztub,
Andrzej Dworak, Jerzy Baczyński i wielu innych. Michnik próbował przytaczać
swoje rzekome „zasługi” zza czasów PRL-u, ale sąd nie pozwolił mu się go
przegadać. Wyrzucił go z sali. I dobrze, sala sądowa to nie miejsce na
kłamstwa.
Oficjalnym organem prasowym został Nasz Dziennik i Radio Maryja, rzecz jasna.
Skręciłem z Alei Dmowskiego na Plac Jędrzeja Giertycha. Właśnie, jeszcze
jedno hasło spełniono. Polska Katolicka. Tylko ślub kościelny był sposobem na
zawarcie małżeństwa. Aby kobieta mogła do niego dostąpić, musiała przedstawić
certyfikat od ginekologa o niepokalaniu. Dalej - za wszelkiego rodzaju
dyskusje o aborcji można było zarobić grzywnę lub areszt. Również eutanazja
przestała istnieć. Uważam, że dobrze zrobiono; nie ma co kusić obywatela.
Wprowadzono karę śmierci. Co prawda konstytucja mówi, że IV RP chroni życie
Polaka od poczęcia po naturalną śmierć – w tym przypadku uznano, że egzekucja
jest właśnie śmiercią naturalną. Aby obcokrajowiec mógł wjechać do kraju,
potrzebował wizy. Aby dostać obywatelstwo, należało przedstawić życiorys swój
i przodków do 3 pokolenia wstecz. I wyciągi z IPN-u na ich temat.
Dzień robił się coraz ładniejszy. Gdzieś w ciemnej bramie czterech członków
Młodzieży Wszechpolskiej pałowało jakiegoś młodego śniadego chłopca. Mijająca
mnie para wspominała o dożywociu dla pewnego księdza, który interpretował
nauczanie Papieża Polaka niezgodnie z myślą Prymasa. Na ścianie widać było
plakat. Na nim - zmrużone, przeszywające spojrzenie Wielkiego Inkwizytora
Macierewicza. „ROZGLĄDNIJ SIĘ – TU WCIĄŻ SĄ ESBECY” – głosił napis pod twarzą.
Nagle złapały mnie silne ręce.
- A co to, obywatelu Polaku, nie pomogliście biednemu żebrakowi
siedzącemu na chodniku?
Obróciłem się, wyciągnąłem legitymację partyjną. Gdyby nie ona, czekałby mnie
pewnie areszt za brak solidarnościowych odruchów.
- Spokojnie, agencie, spokojnie – mruknąłem. – Wracajcie do obowiązków.
- Przepraszam... tak jest!
Żebrak pognał na swoje miejsce w wejściu do bramy.
Zatrzymałem się na placu Macieja Giertycha. Ludzie przemykali chyłkiem,
uśmiechając się do siebie odruchowo. Wiadomo – jeśli ktoś się nie uśmiecha,
znaczy – nie jest zadowolony, ergo jest zdrajcą. Sam też się uśmiechałem.
Odruchowo. Moje oczy zapewne pozostawały puste.
Księgarnia nie była duża. Ot – skromna wystawa, na niej kilka książek. Litery
szyldu układały się w napis „ŚWIATŁO I ROZUM”. Niedobrze, pomyślałem,
śmierdzi mi to zgniłym Oświeceniem, zapewne tą straszliwą Rewolucją
Francuską.
-----------------------------
Wszedłem do środka. Dzwonek cicho zadzwonił, gdzieś nad moją głową. W
pomieszczeniu unosił się niemiły, duszny zapach. Jakiś dziwny... Trudny do
określenia... Czyżby tak właśnie pachniały książki? Przejechałem wzrokiem po
półkach. Jakieś dzieła Giertychów, Dmowskiego, „Moja Bitwa” Leppera,
Konsty
Obserwuj wątek
    • ewelina10 Re: "Szczytne cele" 07.11.05, 18:15
      cd
      "Wszedłem do środka. Dzwonek cicho zadzwonił, gdzieś nad moją głową. W
      pomieszczeniu unosił się niemiły, duszny zapach. Jakiś dziwny... Trudny do
      określenia... Czyżby tak właśnie pachniały książki? Przejechałem wzrokiem po
      półkach. Jakieś dzieła Giertychów, Dmowskiego, „Moja Bitwa” Leppera,
      Konstytucja IV RP w dwóch tomach i twardej okładce. Podszedłem wolno do lady.
      Z zaplecza wyszedł stary, schorowany Księgarz. Spojrzał na mnie swoim lepkim,
      zdradzieckim, szczurzym wzrokiem.
      -W czym mogę pomóc? – spytał.
      Pokazałem mu w odpowiedzi legitymację z Służby Inspekcyjno-Ochronnej.
      -To chyba jakieś nieporozumienie...
      -Proszę nie stawiać zbędnego oporu. Wszystko co pan powie, przestaje
      mieć znaczenie. Jako zdrajca ojczyzny nie ma pan prawa do adwokata, nie
      przydzielimy panu żadnej ochrony oprócz tej w więzieniu – wyrecytowałem wolno
      formułkę. Wyciągnąłem z kieszeni kajdanki, podałem je staruszkowi. – Proszę się
      skuć.
      Zadzwoniłem na centralę.
      -Jednego politycznego w księgarni Światło i Rozum, na placu Giertycha...
      Nie, Macieja.
      Rozłączyłem się, spojrzałem chłodno na Księgarza.
      -To proszę mi pokazać, co tam miałeś?
      -Nie, nigdy! – wysapał Zdrajca.
      -Pokaż... Chcesz się przekonać, jak głębokie są piwnice naszego
      ministerstwa?
      Spojrzał na mnie niezwykle niechętnie.
      -Proszę za mną.
      Poszliśmy na zaplecze. Wszędzie leżały książki. Większość z nich wyglądała na
      prawomyślne. Księgarz zatrzymał się nad stertą książek o Powstaniu. Rozgrzebał
      je nogą. Odrzucał książki na bok niezwykle zgrabnym ruchem, tak, jakby robił to
      już wielokrotnie.
      Pod nimi leżały taśmy wideo, chyba jeszcze z III RP.
      Pochyliłem się nad nimi. A więc tak to wyglądało...? W IV RP nie było taśm,
      zostały zlikwidowane pod zarzutem rozpowszechniania pornografii. Co my tu
      mamy? „Equillibrium”, „Fahrenheit 451”, „1984”... Wszystko o jakiś straszliwych
      antyutopiach... Czemu te filmy są zabronione?
      -Czemu je trzeba przemycać? – spytałem.
      -Służba pomyślała, że to kpina z rzeczywistości, która nas otacza. Jakby
      nie wiedzieli, że nasza ukochana IV powstała później od tych filmów...
      Grzebałem dalej. Pod filmami były książki. Polskie.
      -Że-rom-ski – przeczytałem. – A tego czemu nie wolno drukować?
      -Dość ostro wypowiadał się na temat aborcji. Napisał „Przedwiośnie”.
      Krytykował Polskę i Polaków – odpowiadał beznamiętnie Księgarz.
      -Miii-łoosz – wziąłem kolejną książkę w dłoń. Otworzyłem ją, zobaczyłem
      nierówne linijki tekstu. – To poezja.
      -Tak. Dostał nagrodę Nobla, ale zatajają to przed nami. Pewnie dlatego –
      uprzedził moje pytanie – że kiedyś miał romans z komunizmem. I dość
      nieprzychylnie wyrażał się o Polakach.
      -Gooommbroowicz. A ten?
      -Napisał Trans-atlantyk. W książce tej wyśmiewa się z narodowych mitów.
      Kręciłem z niedowierzaniem głową. A przed moimi oczami pojawiały się kolejne
      nazwiska, kolejne tytuły.
      -Hłasko. A ten?
      -Wyemigrował do Izraela. Szkoda, że go nie drukują. Dobry pisarz –
      stwierdził smutno staruszek.
      -Mickiewicz. A o tym coś słyszałem?! – rzekłem zdumiony.
      -Tak. Zaczął swoją epopeję od słów „Litwo, ojczyzno moja...”.
      Dalej grzebałem. Aż w końcu, na samym dnie, znalazłem jeszcze jedną taśmę.
      -A więc ten film naprawdę istnieje?!
      Księgarz nie odpowiedział, jęknął tylko głucho. Rzeczywiście, z tego co
      słyszałem, za posiadanie kopii tego dzieła można było dostać dziesięć lat w
      zawiasach. Z okładki pudełka uśmiechało się do mnie dwóch małych rudzielców. A
      nad nimi, pstrokatymi literami, napisane było: „O dwóch takich, co ukradli
      księżyc”.
      Tarnów, 5 listopada 2005 "


      --
      Ew.
      • antyproton Re: "Szczytne cele" 07.11.05, 23:14
        Ciekawe jakby ktos w 1989 przewidzial i opisal obecna sytuacje w Polsce
        jakie wtedy bylyby nasze reakcje ?

        P.S. Komunizm od samego poczatku byl systemem bezprawia i dyktatury .
        • luiza-w-ogrodzie Re: "Szczytne cele" 07.11.05, 23:27
          antyproton napisał:

          > Ciekawe jakby ktos w 1989 przewidzial i opisal obecna sytuacje w Polsce
          > jakie wtedy bylyby nasze reakcje ?
          >
          > P.S. Komunizm od samego poczatku byl systemem bezprawia i dyktatury .

          A obecny system jest systemem prawa i demokracji? Right...

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
    • luiza-w-ogrodzie Futurystyczne wizje Polski 08.11.05, 02:43
      Moze pamietacie inne literackie futurystyczne wizje Polski? Mnie przypomnialo
      sie opowiadanie Andrzeja Sapkowskiego "W leju po bombie". Jest w calosci na
      Necie pod adresem:
      www.sapkowski.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=410
      Moj ulubiony fragment tego opowiadania:
      ******************************
      Analiza, jak i my wszyscy, była typowym dzieckiem epoki. Jej mama, której nie
      znałem, pochodziła z Płocka, skąd uciekła przez zieloną granicę do
      Bundesrepubliki. Była wówczas we wczesnej, nie chcianej ciąży z Analizą i w
      życiu nie dostałaby paszportu ani zaświadczenia z Kurii. Wylądowała w
      Schneidemühl, dawniej Piła. Tu, gorączkowo poszukując lekarza abtreibera,
      zawarła znajomość z pewnym niemieckim inżynierem; ruck-zuck zakochali się,
      pobrali i postanowili jednakowoż mieć córeczkę. Inżynier wkrótce potem dostał
      arbeit w Ostpreussen, a następnie przeprowadził się do Suwałk i zatrudnił w
      naszym Holzkombinacie. Był to dziwny facet, ten inżynier, zakochany we
      wszystkim, co polskie; podobno występował nawet o polskie obywatelstwo, ale nie
      dostał, bo był ewangelikiem. Uważał Polskę za naród wybrany, za kraj i lud o
      Wielkiej Misji Dziejowej i w ogóle noch ist Polen nicht verloren, hurra.
      Normalnego miał, powiadam wam, zajoba na tym punkcie. Dlatego też po
      przeprowadzeniu się do Suwałk posłał córkę do polskiej szkoły. Ausgerechnet do
      naszej szkoły, do gimnazjum Świętego Ducha. Oczywiście córka nominalnie była
      katoliczką. Ciągle nazywała się Anneliese Budischewsky, ale wszyscy mówili na
      nią Analiza. Matka Analizy, której nie znałem, zmarła w 1996 podczas epidemii
      cholery, zawleczonej przez Rumunów. Pamiętacie, zmarło wtedy coś około
      sześćdziesięciu tysięcy ludzi, na tę cholerę, którą nazywano "Ceaucescu"
      albo "Dracul". Tych, którzy wtedy zachorowali i przeżyli, nazywano zaś
      dowcipnie "dupa boli", co oznacza po rumuńsku "po chorobie"; od tamtej pory
      stało się to popularnym określeniem rekonwalescenta.
      ******************************

      Koniec cytatu. Pozdrawiam, wlaczajac plyte z utworami na fortepian Erika Satie
      i oddalam sie w objecia pracy...
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • no_no Re: "Szczytne cele" - Bóg, Honor, Ojczyzna 09.11.05, 14:43
        Od tysiąca lat towarzyszą te słowa polskiemu ludowi, rozbrzmiewają modły
        i pieśni odwołujące się do pana Boga i wszystkich świętych o Ojczyzny ratowanie...
        A lud? Jak był biedny, tak dalej jest...Jedynie sługom pana B. jakoś tak
        dziwnie się składa, że nigdy na chleb, zbytek i luksusy nie brakuje...
        Czyżby ten wszechmocny i miłosierny zapomniał o swoim prostym i wiernym mu
        ludzie, wynagradzając jedynie swoich przydupasówsmile? A gdzie prawo i sprawiedliwość?
        Mija dziesięć wieków modłów, a on niewzruszony przysparza bogactw innym nacjom,
        niekoniecznie katolickim. Złośliwy jakoś czy co?smile A może za mało kościołów mu
        postawiono, za mało pieśni na jego chwałę?
        Aaaa, Bóg to jeden raczy wiedzieć...no i może Tadzio Rydzyksmile

        no_no - Boże coś Polskę...

        --
        -_-
        • luiza-w-ogrodzie Re: "Szczytne cele" - Bóg, Honor, Ojczyzna 09.11.05, 22:13
          no_no - postawa kleru byla jedna z rzeczy, ktore zniesmaczyly mnie do zycia w
          Polsce lata temu. I wyszlo dobrze dla wszystkich - Polska przeciez nie
          potrzebuje uzywajacych srodkow antykoncepcyjnych ateistek z nieochrzconymi
          dziecmi...

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka