Dodaj do ulubionych

błędy w utworach 2

10.09.08, 12:11
wątek archiwalny:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12250&w=13601874&a=13601874
zacznę od "Hotelu Bertram", gdzie ACh uczyniła sponsorem wypoczynku panny M.
nie siostrzeńca Raymonda, a siostrzenicę Joan.

a tu głupi błąd tłumacza. "zło, które żyje pod słońcem" - pani Gardener w
rozmowie z Poirotem nawiązuje do niedawnej sprawy z jego udziałem, gdy zostaŁ
zabity Linnet Ridgeway.

co jeszcze?

--
Bitches will have to use a ladder to give you a blow job.
Edytor zaawansowany
  • meduza7 27.04.09, 00:15
    Aaaaa! Znalazłam u Agatki błąd rzeczowy!
    W "Morderstwie na polu golfowym", w rozdziale czwartym, pada stwierdzenie, że na
    narzędziu zbrodni nie ma odcisków palców, zapewne morderca nosił rękawiczki.
    Poirot stwierdza wówczas, że "Także w Anglii wiedzą o tym różni amatorzy - a to
    dzięki rozreklamowaniu w prasie metody Bertillona". Otóż daktyloskopia a metoda
    Bertillona to są dwie najzupełniej różne sprawy...
    --
    kura z biura
    notatki na marginesie
    Piękne Miśki
  • the_dzidka 27.04.09, 13:49
    Ażem do Googla sięgnęła.

    "A co było jeszcze dawniej? Przed odciskami palców?

    - Bezpośrednio wcześniej identyfikowano ludzi na podstawie badań
    antropometrycznych.

    Na czym one polegały?

    - Ta metoda nazywa się „bertillonage” - od pomysłodawcy Alphonse'a
    Bertillona. Wymyślił ją w latach 80. XIX wieku. Wychodził od
    spostrzeżenia, że szkielet ludzki od 21. roku życia nie ulega
    zmianom - kości przestają rosnąć. A zatem wybrał kilkanaście kości
    szkieletu i zmierzył. Jest niewielkie prawdopodobieństwo, że
    znajdzie się dwoje ludzi o takich samych wymiarach. Choć na początku
    wszyscy podchodzili do tego jak do czarnej magii.

    A kiedy się to zmieniło?

    - Bertillon miał ojca, który był zaprzyjaźniony z prefektem
    paryskiej policji. On właśnie zgodził się, by Bertillon na próbę
    przez kilka miesięcy mierzył zatrzymanych przestępców. Badacz był
    bardzo systematyczny, dokładny, sam prowadził pomiary i miał spore
    kartoteki, ale nie wyglądało to zachęcająco - zwłaszcza że był
    opryskliwym dziwakiem.
    Sprawy przybrały inny obrót, gdy na tydzień przed końcem danego mu
    czasu odniósł spektakularny sukces. Policja zatrzymała mężczyznę,
    który podał nazwisko Dupin (taki francuski Nowak). Był to tego dnia
    już 27. Dupin na komisariacie. Bertillon go zmierzył, porównał ze
    swoimi aktami i oświadczył: „Pan nazywa się Martin - przynajmniej
    tak przedstawił się cztery miesiące temu, gdy został zatrzymany za
    kradzież”. Facet był tak zaskoczony, że się przyznał, i to był dzień
    tryumfu Bertillona."

    --
    Dzidka
  • tommg 27.04.09, 14:03
    Historia kariery i upadku metody Bertillona, zastąpionej, jak to napisano przez
    badania odcisków palców jest ciekawie opisana w jednym z rozdziałów książki
    Jurgena Thorvalda "Stulecie detektywów". Polecam.
  • slotna 28.04.09, 17:57
    Przeczytalam wlasnie "Kieszen pelna zyta" i moglo mi cos umknac (spieszylam sie szalenie, zeby skonczyc, bo zupelnie zapomnialam, kto zabil :)), ale czy Lance nie obawial sie, ze pokojowka moze go rozpoznac na jakims zdjeciu? W koncu nie wyjechal jako dziecko, lecz dorosly, choc mlody, mezczyzna. Na pewno jakies jego fotografie byly w domu...

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • bejaa 29.04.09, 10:15
    UWAGA SPOILER!

    Mordercy się niczego nie obawiają, są na to zbyt pewni siebie i próżni. Równie
    dobrze mógł obawiać się, że ktoś zobaczy, jak zabija Gladys. Możliwe ponadto, że
    w domu nie było jego zdjęć na widoku, bo przecież był synem marnotrawnym, czarną
    owcą w rodzinie.
  • sentslaue 29.04.09, 07:05
    lilith18 napisała:

    >
    > a tu głupi błąd tłumacza. "zło, które żyje pod słońcem" - pani
    Gardener w
    > rozmowie z Poirotem nawiązuje do niedawnej sprawy z jego udziałem,
    gdy zostaŁ
    > zabity Linnet Ridgeway.
    tłumacz jak tłumacz - nie musiał czytać o Linnet, ale redaktor!
    >
    > co jeszcze?
    >
  • paczek_w_masle 19.01.10, 20:26
    Zastanawiam się czy to tłumaczenie (A. Milcarz, 1996 wyd.
    dolnośląskie)ale znalazłam śmieszny błąd i sprawdzałam chyba pięć
    razy i nie mogę znaleźć zdania, w którym podczas przesłuchania (ani
    wcześniej) panny Brewis mówi ona, że to lady Stubbs kazała jej
    zanieść tacę z napojem i ciastkami dla harcerki do szopy. Na tym
    oparta jest główna część wyjaśnienia zagadki później każdy prawie
    jest o to pytany i Poirot rozmawia na ten temat z policjantem, ale
    te słowa nie padły z jej ust! Sprawdźcie proszę- może się mylę?
    jeśli tak to w którym momencie, na której stronie ona to mówi?
  • paczek_w_masle 19.01.10, 20:53
    I tu też, choć tu raczej na pewno błąd tłumacza, czy druku bo
    wystarczyło tylko zamienić jedną literę(Tadeusz Jan Dehnel wyd.
    dolnośląskie 1996)Na podwieczorku w Little Paddocks podczas rozmowy
    z p. Marple, Dora cały czas mówi: "Letty" ani razu nie myli się
    (na "Lotty") a w wyjaśnieniu p. Marple mówi,że Dora pomyliła wówczas
    imię Letycji co ją bardzo wzburzyło. Zasadniczo w powieści tylko raz
    jest taka pomyłka- na początku a p. Marple nie była nigdy jej
    świadkiem. Może w oryginale jest inaczej- ktoś wie?
    Myślę, że to mogło być w tym momencie:
    "-Ach, Letty! (????-moje :))- zawołała panna Bunner- Zapomniałam ci
    powiedzieć, ze dzis z rana inspektor był jakiś dziwny [...]
    -Ach Letty, przykro mi... Letty strasznie cię przepraszam
    [...]"str.133
  • sowca 20.01.10, 00:04
    Ja mam wersję wydawnictwa Hatchette i tam też nie ma tej pomyłki
    Letty na Lotty. Też mnie to zastanawiało :)
    --
    "W tydzień po ucieczce Freda i George'a Harry był świadkiem, jak
    profesor McGonagall przyłapała Irytka na próbie poluzowania
    kryształowego kandelabra i mógł przysiąc, że słyszał, jak
    powiedziała do poltergeista kątem ust:<<Odkręca się w drugą stronę>>"
  • blue_eyes 20.01.10, 22:16
    nie musi być wina tłumacza, może korekty?
    w moim egz. mam tę pomyłkę - i tłumaczenie również przez Tadeusza
    Jana Dehnela:
    w rozdz. 13, gdy panna Marple je podwieczorek z Dorą - prawie cały
    czas mówi Letty, Letycja, ale raz zapomina się i mówi Lotty:
    "Łzy napełniły znowu oczy Dory Bunner.
    - Wtedy Lotty przyjechała, zabrała mnie do siebie."
  • blue_eyes 20.01.10, 22:22
    acha - mój egz. to wydanie Czytelnika z 1974 r. (seria z Jamnikiem)
  • paczek_w_masle 21.01.10, 13:10
    Spawdziłam- u mnie jest Letty (zresztą pogawędkę w herbaciarni
    wcześniej przejrzałam juz kilka razy) poza tym w wyjaśnieniu zagadki
    str.277 jest:[p. Marple]:
    -[...]Doskonale pamiętam, jak panna Blacklock popatrzyła na nią,
    [dorę-mój przypis] kiedy byłyśmy z Bułeczką na podwieczorku w Little
    Paddocks. Wiecie dlaczego? Bo Dora jeszcze raz nazwała ją Lotty.[...]

    Tymczasem po słowach, które cytujesz p. Marple i Dora jeszcze b.
    długo rozmawiają -nonsensowne byłoby gdyby Letycja to podsłuchała i
    wcześniej nie przerwała rozmowy, w której Dora zdradzała szczegóły z
    jej życia i feralnego wieczoru. Myślę że i w tym wydaniu jest błąd.
  • paczek_w_masle 21.01.10, 13:13
    A nikt nic nie wie na temat pytania wyżej o zbrodnię na festynie :
    ( ? Kurczę bo mnie to męczy...;)
  • blue_eyes 21.01.10, 15:47
    masz rację - to jednak błąd. sprawdziłam polskie wydanie, i
    rzeczywiście panna Brewis w ogóle o tym nie wspomina:

    "Zauważyłem tam talerz i szklankę na tacy.
    — O tak, miała wielki talerz ciastek tortowych i sok malinowy. Sama
    jej to zaniosłam.
    Bland spojrzał na nią przenikliwie.
    — Pani zaniosła? Kiedy?
    — W trakcie festynu.
    — Kiedy dokładnie? Może pani sobie przypomnieć?
    Panna Brewis zastanawiała się chwilę.
    — Niech pomyślę. Zakończył się dziecięcy konkurs przebierańców, był
    trochę spóźniony, nie mogliśmy znaleźć lady Stubbs, ale pani Folliat
    ją zastąpiła, więc wszystko poszło gładko..."

    i tyle o lady Stubbs. a wkrótce potem inspektor Bland przesłuchując
    Michaela mówi:

    "Świadek widział dziewczynę żywą kwadrans po czwartej.
    — Jaki świadek? Czy o to nie wolno pytać?
    — Panna Brewis. Lady Stubbs prosiła ją, by zniosła na dół tacę z
    ciastkami i sokiem dla dziewczyny.
    — Nasza Hattie prosiła? Nie wierzę ani przez chwilę."

    dla pewności sprawdziłam też jej zeznanie w oryg. - ani słowa:

    - I noticed there was a tray down there with a plate and glass.
    - Oh, yes, she had a big plate of sweet cakes, and a raspberry fruit
    drink. I took them down to her myself.
    Bland looked up sharply.
    - You took them down to her? When?
    - About the middle of the afternoon.
    - What time exactly? Can you remember?
    Miss Brewis considered a moment.
    - Let me see. Children's Fancy Dress was judged, there was a little
    delay - Lady Stubbs couldn't be found, but Mrs Folliat took her
    place, so that was all right... Yes, it must have been - I'm almost
    sure - about five minutes past four that I collected the cakes and
    the fruit drink.
    -And you took them down to her at the boathouse yourself. What time
    did you reach there?...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka