28.06.04, 21:39
tu Wam zaloze taki watek o armii ros.
Jakbysmy znalezli cos o Kursku, piosenkach wojskowych (byl kiedys taki topik,
ale nie moge go znalezc), fali w Rosji, czy cos podbnego to proponuje wklejac
tu.

Na poczatek cos takiego:
www.no-army.com
Polecam zlookac otzywy.
Edytor zaawansowany
  • hajota 28.06.04, 22:17
    Wszystko o współczesnych piosenkach wojskowych - strona Avtomat i gitara
    avtomat2000.narod.ru/
    za dzień, dwa jak się obrobię z robotą (uuu, nie mogę skończyć ostatnich
    sześciu stron, no po prostu nie mogęwink, to jeszcze coś pododaję
    pozdrowienia dla wszystkich
    Hanka
  • double7 13.07.04, 20:37
    www.retro.samnet.ru
    Strona na której mnóstwo starych pieśni, piosenek, marszy, równiez wojskowych.
    Sentymentalnym radzę poczekać do 9 maja na "Den Pabiedy" w wykonaniu Josifa
    Kobzona smile))
  • fanta-girl 14.07.04, 12:50
    no to ja mam artykul o "otsroczkach w armii" gdyby ktos mial ochote polecam
    zlookac, bo troche wokol tego zamieszanie jest:

    "Сейчас существует четыре вида отсрочек - учебные (отсрочки студентамwink,
    социальные (для ухода за престарелыми родителями и в связи с рождением
    ребенкаwink, профессиональные (для сотрудников МВД и других группwink и медицинские.
    Останутся лишь медицинские отсрочки, связанные с состоянием здоровья
    призывников, которые, впрочем, тоже будут сокращены"...

    gazeta.ru/2004/07/08/last126420.shtml
    A jak komus sie nie chce czytac, to rekreacyjny link:
    www.farpost.com/5045/58/pismo.html
  • kontrkultura 18.07.04, 18:48
    Tak przy okazji... pamietacie moze o czym byly ostatnie Namedni?

    O alternatywnej sluzbie i zniesieniu obowiazkej sluzby wojskowej. Obiecywali
    wszystcy od Jelcyna do Putina i...

    Nagle sie okazuje, ze nikt nic nie obiecywal - tak bynajmniej teraz politycy
    mowia.
    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • kontrkultura 24.07.04, 11:46

    Apokalipsa poborowego

    Rosja

    Biorą wszystkich: studentów, niepełnosprawnych, ciężko chorych. Rosyjska armia
    wciąż bardziej przypomina obóz pracy przymusowej niż nowoczesne wojsko.



    Dwa razy do roku, wiosną i późną jesienią, setki tysięcy młodych Rosjan ogarnia
    strach - zaczyna się pobór do rosyjskiej armii. A że jest to armia jedyna w
    swoim rodzaju, to i pobór nie może być zwyczajny. Rosja powoli się
    demokratyzuje, jej gospodarka nabiera rozpędu, ale armia pozostaje wciąż
    posowieckim skansenem. Jaskółką zmian jest ustawa o służbie zastępczej, która
    17 kwietnia została przyjęta w pierwszym czytaniu przez Dumę. Prezydent Putin
    marzy o reformie sił zbrojnych, stworzeniu mniejszej, ale dobrze wyposażonej i
    wyszkolonej armii. Jednak na razie marzenia pozostają marzeniami, a
    rzeczywistość woła o pomstę do nieba. Tej wiosny do jednostek skierowanych
    zostanie ponad 160 tysięcy młodych ludzi. Wojskowe komendy uzupełnień (WKU),
    przed którymi postawiono ambitne zadanie zagonienia do koszar jak największej
    liczby młodzieńców, wykorzystują każdy sposób, by zapełnić luki w armii. Wszak
    ochotników jest bardzo niewielu. - Traktują ludzi jak bydło, jak niewolników -
    Ludmiła Worobiowa z moskiewskiego Komitetu Matek Żołnierzy oburza się na metody
    wojskowych komisarzy. Uzbrojone milicyjne i wojskowe patrole regularnie
    urządzają łapanki w metrze i na bazarach, organizują obławy w akademikach.
    Młodzi ludzie są zwożeni w milicyjnych budach do dobrze strzeżonych budynków
    WKU. Nie pomagają żadne tłumaczenia - do wojska trafiają wszyscy jak leci:
    studenci, samotni ojcowie z małymi dziećmi, ciężko chorzy, a nawet inwalidzi. -
    Prawa? Jakie prawa? - uśmiecha się ironicznie Roman Gorszkow, student I roku
    ekonomii. - Prawo stoi po stronie tych, którzy noszą mundury.

    Nastoletni chłopcy boją się, że zostaną wysłani do Czeczenii. Ale nie tylko. W
    rosyjskiej armii panuje prawo pięści. Z jednostek, które nawet nie otarły się o
    Czeczenię, do domów wracają kaleki albo trupy w cynkowych trumnach. Co roku w
    wypadkach, w wyniku chorób, a także na skutek znęcania się w szeregach
    rosyjskiej armii ginie około 4 tysięcy żołnierzy (w jednostkach nie biorących
    udziału w wojnie!), blisko pół tysiąca popełnia samobójstwo, 5 tysięcy
    dezerteruje.

    Według Rusłana Puchowa, dyrektora Centrum Analiz Strategicznych i Technologii,
    armia Federacji Rosyjskiej liczy dzisiaj około 1,3 mln żołnierzy i oficerów
    oraz mniej więcej drugie tyle personelu cywilnego. W sumie około 2 mln 700
    tysięcy ludzi (w tym jakieś 700 tysięcy żołnierzy służby zasadniczej
    pochodzących z poboru).

    Jednak zaledwie nieco ponad 1,2 mln ludzi podlega ministerstwu obrony.
    Jednostki wojskowe, do których trafiają poborowi, są rozrzucone po 20
    ministerstwach i służbach specjalnych. Swoje wojska mają więc: ministerstwo
    spraw wewnętrznych, Federalna Służba Bezpieczeństwa, a także Federalna Służba
    Pograniczna oraz ministerstwo sytuacji nadzwyczajnych i obrony cywilnej.
    Jednostkami wojskowymi mogą się pochwalić także ministerstwo kolejnictwa
    (wojska kolejowe) i resort sprawiedliwości (jednostki głównego zarządu
    więziennictwa, konwojujące przestępców i pilnujące kolonii karnych).

    - Z tej ogromnej masy ludzi zaledwie 10 procent, czyli nieco ponad 100 tysięcy
    żołnierzy, jest odpowiednio przygotowanych do prowadzenia wojny i wypełniania
    normalnych zadań bojowych - ocenia Puchow. - Są to przede wszystkim wojska
    powietrzno-desantowe, specnaz, niektóre elitarne jednostki piechoty morskiej.
    Cała reszta, ja ich nazywam kopaczami, to ogromna armia półniewolniczej, niemal
    bezpłatnej siły roboczej, wykorzystywanej do budowania oficerskich willi,
    uprzątania śniegu, kopania ziemi i innych ciężkich prac. Nie mają żadnej
    wartości bojowej.

    Takim "kopaczem" stał się na niespełna tydzień 18-letni Roman Gorszkow. Trafił
    do jednostki remontowej artylerii z powodu własnej naiwności. Bladym świtem 1
    grudnia zeszłego roku przyszło po niego trzech milicjantów. - Gdy tylko
    otworzyłem drzwi, zaraz jeden z nich wpakował się do mieszkania - opowiada
    Gorszkow, nerwowo paląc papierosa. - Pozostał mi wybór: albo pójść z nimi
    dobrowolnie, albo dać się wynieść.

    Poszedł dobrowolnie, bo i sprawa wydawała się banalna. Wojskowa komenda
    uzupełnień chciała wyjaśnić jakieś nieścisłości w dokumentach i potrzebowała
    Gorszkowa "na pięć minut". - Na miejscu powiedzieli, że wysyłają mnie do
    wojska - krzywi się Roman. - Błyskawicznie odbyło się posiedzenie komisji
    poborowej. Gdy zacząłem udowadniać, że jestem studentem i zabierają mnie
    bezprawnie, wzruszyli ramionami. "Wrócisz za dwa lata, to wyjaśnimy, co i jak" -
    powiedzieli.

    Nie pozwolili zawiadomić rodziców, tylko przewieźli Gorszkowa na Ugrieszkę,
    czyli osławiony zborny punkt dla zmobilizowanych poborowych z całej Moskwy. -
    Ugrieszka przypomina łagier - opowiada Roman. - Drewniany barak, wokół druty
    kolczaste i posterunki. W środku gołe, żelazne prycze, bez materaców. Zimno.
    Barak jest nieogrzewany, a był wtedy przecież początek grudnia. Wojskowym nie
    robi to żadnej różnicy.

    Do domu dzwonić nie wolno - dowiedział się Gorszkow. Chyba że da się w łapę
    oficerowi pilnującemu telefonu. Student, który wyskoczył z domu "na chwilę", na
    szczęście miał przy sobie trochę pieniędzy - wystarczyło, żeby zaalarmować
    rodziców. Gdy przyjechali, nikt ich nie wpuścił do środka. "To zabronione" -
    usłyszeli. Pod punktem zbornym gromadziło się coraz więcej podenerwowanych
    matek i ojców. - Na Ugrieszce razem ze mną było z trzystu chłopaków, co
    najmniej połowę zabrali jak mnie, bezprawnie - mówi Gorszkow. Wielu z nich nie
    miało przy sobie dokumentów tożsamości, co w Rosji jest wysoce naganne i może
    na delikwenta sprowadzić nieszczęście. W tym wypadku - bilet do jednostki. -
    Byli tam ludzie z łapanki w metrze i na bazarach. Sporo studentów, którzy nie
    mieli przy sobie uczelnianych legitymacji. Trafiło się też kilku gliniarzy,
    młodych chłopaków, którzy myśleli, że jak pójdą służyć w milicji, to ich nie
    zabiorą do woja. Akurat! Na WKU machali nowiutkimi milicyjnymi legitymacjami, a
    wojskowi im tłumaczyli, że mogą je sobie w d... wsadzić.

    Roman Gorszkow spotkał się z rodzicami dopiero wieczorem na dworcu. Rozmawiali
    10 minut, pięciu wojskowych nie spuszczało z nich oka. I tak był szczęśliwy, bo
    wielu chłopakom nie udało się zawiadomić rodziców. Dopiero gdy przyjechali do
    jednostki, mieli okazję do nich napisać. List przychodzi jednak dopiero po
    dwóch tygodniach, a w tym czasie rodzice, których syn przepadł w łapance,
    obdzwaniają szpitale i kostnice.

    Chwilę po rozmowie z rodzicami Roman Gorszkow siedział już w pociągu do
    jednostki w Petersburgu. - W Rosji za pieniądze można kupić absolutnie
    wszystko - mówi. - Ta zasada obowiązuje także w wojsku. Jeszcze w WKU
    oficerowie sugerowali, że sprawę można załatwić. "Chcesz do domu? Musimy się
    tylko trochę zastanowić".

    Chwilę po rozmowie z rodzicami Roman Gorszkow siedział już w pociągu do
    jednostki w Petersburgu. - W Rosji za pieniądze można kupić absolutnie
    wszystko - mówi. - Ta zasada obowiązuje także w wojsku. Jeszcze w WKU
    oficerowie sugerowali, że sprawę można załatwić. "Chcesz do domu? Musimy się
    tylko trochę zastanowić".

    Oficerski proces myślenia należało odpowiednio stymulować. Jednak rzadko kto
    może w Rosji zebrać w kilka godzin tysiąc czy dwa tysiące dolarów. - W pociągu
    podpułkownik, który nas konwojował, też zbierał daninę - ciągnie Gorszkow. - W
    Moskwie wsiadło nas 30, w Petersburgu wysiadło 25. Jeden z chłopaków uprosił
    podpułkownika, by ten za 500 dolarów pozwolił mu wyskoczyć z pociągu nocą,
    gdzieś na bezludziu. Chłopak przeżył, pewnie dzięki temu, że przy torach były
    śnieżne zaspy.

    Rodzice, pożegnawszy Romana na Dworcu Leningradzkim, zaczęli zbierać dokumenty
    z uczelni i zaalarmowali Komitet Matek Żołnierzy, społeczną organizację, która
    pomaga w najba
  • fanta-girl 12.08.04, 12:27
    My name is Elena. I run this website and I don't have anything to sell. What I
    do have is my motorbike and the absolute freedom to ride it wherever curiosity
    and the speed demon take me...

    www.kiddofspeed.com/chapter1.html
    Angielskojezyczne ale o lalce co jezdzi na motorze, w okolicach Czernobyla
  • fanta-girl 20.08.04, 14:05
    www.federalspace.ru/StartsMain.asp
    1.План запусков космических аппаратов в рамках Федеральной космической
    программы России, программ международного сотрудничества и коммерческих
    программ на 2004 год

    2. План подготовки составных частей РКН к пуску и запусков КА в рамках ФКП
    России, программ международного сотрудничества и коммерческих программ на
    август - октябрь 2004 г.


    3. Запуски за 2004 год.
  • fanta-girl 12.10.04, 14:40
    www.arms.ru/nuclear/index.htm
    Стратегические ядерные вооружения

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka