Dodaj do ulubionych

Moze pogadamy o filmach???

13.12.03, 12:48
Co ogladaliscie i co sie podobalo, a co nie..

Tak wlasciwie ostatnio nie ogladam zadnej telewizji, ale pamietam jak lubilem
(z tych rosyjskich) seriale: Bandistkij Petersburg, Ulicy razbitych fonarej,
Agent nacjionalnoj bezopasnosti, Dolnobisiki, no i filmy: Operacja "Y" i inne
filmy z "Shurikiem", Brat 2 byl niezly...

A co wy ogladaliscie i co lubicie?
--
Pozdr.
Wladyslaw
Edytor zaawansowany
  • fanta-girl 13.12.03, 17:36
    Mi sie podobalal film ostatnio:Восток-Запад.
    Jak Brat na jedynka
  • hajota 13.12.03, 20:48
    Cieszę się, że spotykam tu entuzjastę Agienta nacijonalnoj biezopasnosti i Ulic
    rozbitych fonariej. To moje ulubione seriale kryminalne. Kamienską też lubię,
    ale tamte bardziej. Z zapartym tchem oglądałam Po imieni Baron, a duże wrażenie
    zrobiła na mnie Brigada.
    Z klasyki - Lecą żurawie, Jutro była wojna. No i niedościgniony Pancernik
    Potiomkin.
    Przy okazji informuję, że jutro na NTV o 12.25 będzie film Sofia Pietrowna, wg
    książki Lidii Czukowskiej - jednej z najbardziej przejmujących opowieści o
    terrorze lat 30-tych.

    Hanka
  • jr1000 13.12.03, 22:20
    A ja, jeśli pozwolicie, o wymienionych przez Was serialach w trochę
    innym "rakursie" - otóż namnożyło się w Rosji w ostatnich latach seriali o
    rozmaitych mientach, szlachetnych pułkownikach i innych specbrygadach - na
    każdym kanale, po kilka naraz. Jest mnóstwo tego typu literatury, i to nie
    tylko "kryminalnogo cztiwa", ale też pozycji faktograficznych. Dla mnie to (i
    parę innych rzeczy) się wpisuje w jakąś bardziej generalną linię gloryfikacji
    siłowików. Mówię tu o sferze kulturowej i całkowicie pomijam politykę (tam to
    dopiero...). Czy też macie takie wrażenie?
  • hajota 13.12.03, 22:28
    Też to zauważam - na moim wąskim wycinku obserwacyjnym, jakim jest NTV - i też
    mam takie wrażenie. Poza wymienionymi przeze mnie serialami, które chętnie bym
    jeszcze raz obejrzała, nie mam jakoś ochoty wciągać się w oglądanie nowych.
  • lacietis 15.12.03, 10:31
    jr1000 napisała:
    (...)Dla mnie to (i
    > parę innych rzeczy) się wpisuje w jakąś bardziej generalną linię gloryfikacji
    > siłowików. Mówię tu o sferze kulturowej i całkowicie pomijam politykę (tam to
    > dopiero...). Czy też macie takie wrażenie?


    I czemu się tu dziwić? W końcu w państwei, gdzie wykrywalność przestępstw jest
    dosyć niska, działają liczne "mafie" i wszystkie mają odgałęzienie - tak we
    władzach jak i w milicji - człowiek chce chociaż na ekranie telewizora
    pokrzepić się widokiem nieprzejednanego "mienta", który wykrywa, wali w
    mordę "ugołownikow" i jest bezkompromisowy - w tym nieprzekupny...
    Mi osobiście najbardziej podobają się nie te seriale wzorowane na "Brudnym
    Harrym" - nawet jeżeli (być może?) są bliższe rzeczywistości. Wolę te podszyte
    poczuciem chumoru i w pewien sposób "ciepłe". Na pierwszym miejscu postawił bym
    ORT-owską "Ubojną siłę", w której już czołówka jest zabójcza: dawniej kałachy
    brane ze stojaków, a na ostatnim miejscu stoi butelka z mlekiem...., a
    w "U.S.5" nazwiska autorów wygrawerowane na broni (ciekawe naprawdę, czy
    komputerowo?). O "Ubojnej można by godzinami - wszystkie główne postacie są
    sympatyczne, ale i ludzkie poprzez swoje różne wady (i nie zawsze trzymają się
    litery prawa - ale zawsze ducha prawożądności). najlepszy jest kurduplowanty
    Wasia - człowiek "siemiejny" - jak sam mówi, ale z jego rodziny znamy tylko
    jego teściową i (zwłaszcza wykorzystywanego artystycznie) teścia - a żona nigdy
    się nie pojawiła na ekranie (choć wierności swej małżonce Wasia bohatersko
    dotrzymuje).
    Ale teraz leci jeszcze "cieplejszy" - choć może trochę mniej śmieszny i udany
    artystycznie serial "Uczastok", o młodym oficerze milicji, którego rzuciła
    żona, a on został "uczastkowym" na wsi. Pewnym absurdem jest to, że porucznik
    milicji jest jednoosobowym posterunkiem, na jakiejś wioseczce (widział bym tam
    co najwyżej starszinu), ale w sumie film fajny. Dotąd były 3 odcinki (czwarty
    jutro o 19.30 czasu śr.europ) i żadnych wielkich
    morderstw, "rozborek", "pochiszczienia w osobo krupnych kolicziestwach". Typowe
    sprawy małej wiejskiej społeczności, które tylko ledwo-ledwo dotyczą łamania
    prawa: a to mąż szukając wódki przyłożył żonie - ale ona wcale nie chce składać
    skargi, a to ktoś zatruł się samogonem, a to z koleji scięto przewody linni
    wysokiego napięcia by oddać je na złom. No i wszystko to komentowane jest
    dobrotliwie przez głos psa "uczastkowego", który to pies "ni czorta" nie
    rozumie z otaczającej go rzeczywistości...
    A "bandyckiego Petersburga" szczególnie nie lubię dla mnie jakiś dziwaczny
    film. Jego popularność należy chyba tłumaczyć głównie tem, że puszczała go
    kilka razy TVP.

    ps.Nie oglądałem filmu - ale zdaje mi się, że "Biezopasnost'"
    była "gosudarstwienna", a nie "nacionalna" (nacionalna to była: ochota, rybałka
    i ochota w zimnyj pieriod) - no ale może rzeczywiście w tytule filmu
    była "nacionalna"???
  • hajota 15.12.03, 11:05
    lacietis napisał:

    > ps.Nie oglądałem filmu - ale zdaje mi się, że "Biezopasnost'"
    > była "gosudarstwienna", a nie "nacionalna" (nacionalna to była: ochota,
    rybałka
    >
    > i ochota w zimnyj pieriod) - no ale może rzeczywiście w tytule filmu
    > była "nacionalna"???

    Rzeczywiście w tytule była.
  • yigor 16.12.03, 00:10
    acietis napisał:

    > Na pierwszym miejscu postawił bym ORT-owską "Ubojną siłę", w której już
    czołówka jest zabójcza: dawniej kałachy
    > ...

    Zgadza sie, tez zdecydowanie wole serial o "mentach", niz "Band.Peter" i tp.
    Tam opowiada sie o ludziach, a nie o porachunkach.
  • lacietis 16.12.03, 12:06
    A "Uczastok" oglądasz? Dziś, jutro i pojutrze idą 4-6 odcinek. "Pierwyj kanał"
    19.30.
  • yigor 16.12.03, 16:39
    Niestety nie mam zadnego programu rosyjskiego.
    Czy sa rosyjskie kanaly na satelitach?
  • r.richelieu 15.12.03, 02:02
    właśnie skończył się "nieproszony gość" taki zupełnie świeży, prosto z piekarni
    nie dość, że Oleg Jankowski co i rusz kojarzył mi się z Kamazem i tylko
    p.Łęckiej czekałam, to jeszcze był tak zabawny, że
    no, zabawny
    tyle
  • mala-muu 16.12.03, 13:05
    Mnie się ostatnio spodobał "Bumer", a z seriali - Kamienskaya, chociaż "trójka"
    mnie trochi rozczarowała... Mam RTR-Planeta, a tam rzadko lecą jakieś sensowne
    nowe seriale.
    --
    Muu
  • jr1000 16.12.03, 13:46
    A ja obecnie nie mam telewizora, więc nie oglądam. Generalnie też się
    potrafiłam przywiązać do postaci serialowych (kto nie jest bez grzechu?..), ale
    już zdążyłam nabrać do tego dystansu i nawet się zastanawiam, po co mi
    telewizor (głos rozsądku: "jak to po co???!!! Do oglądania TVN24 i
    EuroNews!!!").
    "Bumera" przywiozłam ostatnio z Moskwy, wraz z kolegami zrobiliśmy podejście do
    obejrzenia go, ale podejście zostało zakończone po jakichś 15 minutach. W
    ramach żartu tylko przewinęliśmy film na koniec (mój Boże, jakież to ma
    wzruszające zakończenie), no i po Bumerze. 170 rubli w błoto.
    A RTR zaczął właśnie nadawanie jakiegoś nowego serialu obyczajowego, nie
    pamiętam nazwy, ale jest tam całe mnóstwo dobrych aktorów, podobnie jak w
    Ubojnej sile (widziałam zapowiedzi w TV w pracy) - m.in. aktorzy, których
    oglądałam w świetnych filmach podczas festiwalu w Warszawie. Może więc to nie
    jest takie złe?
  • gospodinrasputin 16.12.03, 14:29
    Byl jeszcze kiedys taki dwuodcinkowy serial, o dzielnej moskiewskiej milicji z
    Wysockim i takim drugim przystojniakiem w rolach glownych, "Czarny kot" sie
    bodajze nazywal. Strasznie sie nim jaralem pamietam. No i Wladek w oficerkach ;-
    ))

    BTW. A pamietacie moze jak sie nazywal taki koles, ktory kiedys zawsze gral
    bedgajów w radzieckich produkcjach (zwlaszcza w filmach dla dzieci). Gembe mial
    naprawde klasycznom. To bylo kolo smile)

    --
    Hu Hu smile)
  • fanta-girl 16.12.03, 15:09
    Ja nie wiem sad
  • yigor 16.12.03, 16:02
    gospodinrasputin napisał:

    > Byl jeszcze kiedys taki dwuodcinkowy serial, o dzielnej moskiewskiej milicji
    z
    > Wysockim i takim drugim przystojniakiem w rolach glownych, "Czarny kot" sie
    > bodajze nazywal. Strasznie sie nim jaralem pamietam. No i Wladek w
    oficerkach...


    No poprostu nie mam slow!!!!!!!!!!!!!!!!
    W taki sposob okreslic najkultowszy "Miesto wstreczi izmienic nielzia"!!!!!!!!
    TO NIE BYL DWUODCINKOWY SERIAL.
    To byl Film. Teraz nie jestem pewien, chyba 5 odcinkow. Rezyser ten sam, co
    niedawno nakrecil "Woroszylowskij strelok" - Goworuhin. Choc mowili, ze
    wiekszosc "Miesta wstreczi.." rezyserowal tak naprawde Wysocki.
    Teraz Goworuhin wiecej chyba polityka sie zajmuje, ale i tak zrobil pare
    dobrych rzeczy, miedzy innymi nakrecil wlasnie ten duzy film z Wysockim.

    Po tym poscie, gospodinRasputin, to nie wiem, chyba musisz zaczac pisac swoje
    firmowe hu-hu przez "ch"...
  • gospodinrasputin 16.12.03, 16:28
    Nie wiem, moze masz i racje. Ja ogladalem to w czasach kiedy jeszcze nie mialem
    kontaktu z ruskim jazykiem ponad poziom mocno podstawowy i po polskiemu ten
    film sie nazywal "Czarny kot". Taka ksywke mial zdaje sie szef bandziorow czy
    gang. W oryginalnej wersji jezykowej nie ogladalem. Chyba, ze mowimy o roznych
    filmach.
    HU ! HU !

    --
    Hu Hu smile)
  • yigor 16.12.03, 16:43
    Tak, mowimy o filmie sensacyjnym, gdzie Wysocki i Konkin (Zeglow i Szarapow)
    lapali bande "Cziornaja koszka" w "ciomnoj komnacie".
    Robili to w nocy i caly czas mowili HU-HU...
  • gospodinrasputin 17.12.03, 09:33
    yigor napisał:

    > Tak, mowimy o filmie sensacyjnym, gdzie Wysocki i Konkin (Zeglow i Szarapow)
    > lapali bande "Cziornaja koszka" w "ciomnoj komnacie".
    > Robili to w nocy i caly czas mowili HU-HU...

    A nie CHU CHU ?


    --
    Hu Hu smile)
  • fanta-girl 17.12.03, 16:56
    Czy to przekomarzanie to o MNIE?

    (próżna dziewczyna)
  • natalia_sankowska1 17.12.03, 09:37
    Nie żaden "Czarny kot", tylko "Miejsce spotkania bez zmian" ("Miesto wstrieczi
    izmienit' nielzia"). Nie jest to 2-odcinkowiec, lecz rzecz dłuższa. W rolach
    głównych - Włodzimierz Wysocki (Gleb Żegłow) i WŁodzimierz Konkin (Wółodia
    Szrapow). W pozostałych rolach m.in. Armen Dżygarchanian, Wsiewołod Abdułow,
    Aleksandr Bielawski, Siergiej Jurski, Stanisław Sadalski. Rzecz powstała na
    podstawie powieści braci Wajnerów "Era miłosierdzia". Film absolutnie kultowy
    (vide LUBE "Gleb Żegłow i Wołodia Szarapow", wielokrotne "chochmy" w KVN,
    słynne "Złodziej ma siedzieć w więzieniu" ("Wor dołżen sidiet' w tiur'mie"),
    powiedziane przez Wysockiego z osobliwą intonacją.
    Nawiasem mówiąc, Wysocki szczycił się tym, że pochodzi z rodziny oficera, zaś w
    oficerkach można go spotkać też w innych filmach.
    A w ogóle polecam szczególnie "Jak car Piotr arapa żenił" - zupełnie
    nietradycyjny WW.
    A propos folmów dla dzieci - które masz na mysli?
    Były wspaniałe kreacje Gieorgija Millara ("Ogoń, woda i miednyje truby" -
    Koszczej, "Wieczera na chutorie bliz Dikańki" wg Gogola - Czart, "WArwara
    Krasa - dlinnaja kosa" - Czudo-Judo i wiele innych).
    A może masz na mysli kogos jeszcze?
    Pozdrawiam.
    Natalia.
  • lacietis 17.12.03, 10:05
    natalia_sankowska1 napisała:

    > Nie żaden "Czarny kot", tylko "Miejsce spotkania bez zmian" ("Miesto
    wstrieczi
    > izmienit' nielzia").

    Nie masz racji! Po rosyjsku, oczywiście "miesto wstrieczi...", ale w polskiej
    telewizji leciał, jako "Gdzie jest Czarny Kot" - i ten tytuł na polskojęzycznym
    forum, jest równouprawniony!
  • gospodinrasputin 17.12.03, 10:30
    lacietis napisał:

    > natalia_sankowska1 napisała:
    >
    > > Nie żaden "Czarny kot", tylko "Miejsce spotkania bez zmian" ("Miesto
    > wstrieczi > > izmienit' nielzia").
    >
    > Nie masz racji! Po rosyjsku, oczywiście "miesto wstrieczi...", ale w polskiej
    > telewizji leciał, jako "Gdzie jest Czarny Kot" - i ten tytuł na
    polskojęzycznym forum, jest równouprawniony!


    Ufff, a juz sie balem, ze zostane zjedzony smile)) Spasiba Lacietis smile)

    A takie cos znalazlem w necie:
    After WWII is over, a young officer Volodya Sharapov returns to Moscow to work
    in MUR - Moskovskiy Ugolovny Rozysk (Moscow Criminal Police). There he meets
    Gleb Zheglov who is a chief of a squad which fights organized crime. Their main
    task is to track down a gang "Chernaya Koshka" (Black Cat) which terrorizes the
    city. Also, they have to find out who murdered Larisa Gruzdeva. Zheglov
    believes it was her husband Ivan Gruzdev, but Sharapov has his doubts about
    it...

    A z innych filmow jakie pamietam, w ktorych partycypowal rzeczony rezyser (ale
    tu chyba jako scenarzysta) to jeszcze: "PIraci XX wieku" (Yigor nie zabijaj od
    razu, taki byl tytul jak bunidydy ;-P

    --
    Hu Hu smile)
  • lacietis 17.12.03, 10:57
    gospodinrasputin napisał:
    Ufff, a juz sie balem, ze zostane zjedzony smile)) Spasiba Lacietis smile)


    Lacietis odpisał:
    Sam Cię zjem jeśli będziesz umieszczał tu nietłumaczone teksty angielskie!
    A swoją drogą - czy "stukasz" z jakiegoś komputera na którym nie ma
    zamontowanej polskiej klawiatury - bo nie widzę u Ciebie znaków diakrytycznych,
    charakterystycznych dla polskiej mowy...
  • gospodinrasputin 17.12.03, 12:57
    Takie przyzwyczajenie, czasem w necie polskie znaki gina i pokazuja sie np.
    jako znak zapytania dlatego staram sie ich nie uzywac. Ot tyle.
    Co do odcinkow to tez nie pamietam, wydawalo mi sie, ze byly dwa (moze skrocili
    albo puszczali jakas wersje kinowa rozbita dla wygody na dwie czesci). Nie
    pamietam takze wierze na slowo.

    BTW. A co do "Piratow...", Yigor, to nie mow, ze nie lubisz prezenia muskulow i
    duszoszczipatielnego nastroju. Ja to lubie jak na koncu nasi dzielni chlopcy
    daja wycisk bedgajom w takt chwytajacej za serce muzy wink)

    --
    Hu Hu smile)
  • yigor 17.12.03, 14:34
    gospodinrasputin napisał:
    > BTW. A co do "Piratow...", Yigor, to nie mow, ze nie lubisz prezenia muskulow
    i
    >
    > duszoszczipatielnego nastroju. Ja to lubie jak na koncu nasi dzielni chlopcy
    > daja wycisk bedgajom w takt chwytajacej za serce muzy wink)
    >
    No wlasnie, kiedy w takt. Natomiast kiedy myza jest znaaacznie bardziej
    dynamiczna od akcji, to juz nie za bardzo. W glebokim nastolatstwie moze to i
    robilo na mnie wrazenie, moze nawet bylem na tym w kinie, ale teraz pewnie bym
    nie wytrzymal 10 minut ogladania tego filmu.
    Co innego "Prikluczenia nieulowimych..." wszystkie czesci.
    Z trudnych do ogladania, ale swietnych filmow wymienilbym "Romans o
    wlublonnych".
  • jr1000 17.12.03, 20:05
    yigor napisał:
    > Co innego "Prikluczenia nieulowimych..." wszystkie czesci.

    Mój Boże, "Nieułowimyje mstitieli".. jak ten czas leci sad
    Co do filmów mlodzieżowych - pamiętacie "Kortik" i "Bronzowaja ptica"?
    Oglądałam to jeszcze na starym pudle mojego dziadka - ze strasznymi wypiekami,
    modląc się goraco, by nie rypło w czasie pokazu - chyba bym tego wtedy nie
    przeżyla!! Z tego okresu pamiętam też "Dzieci kapitana Granta", genialny film-
    serial przygodowy. Na takich "filmach akcji" się wychowałam i teraz
    żadne "Bumery" już mnie nie ruszają...
    Tak cofając się w przeszłości przypomniałam sobie jeszcze prawdziwą instytucję
    telewizyjną, jaką był program "W gostiach u skazki" - czy ktoś to pamięta?
    Jakie oni puszczali filmy!!
  • yigor 17.12.03, 10:58
    gospodinrasputin napisał:

    > A z innych filmow jakie pamietam, w ktorych partycypowal rzeczony rezyser
    (ale
    > tu chyba jako scenarzysta) to jeszcze: "PIraci XX wieku"

    Byl taki film. Prezenie militarnych muskulow. Film z gatunku "nasi dzielni
    chlopaki", choc pod pretekstem przygody. Szkoda czasu na niego.
  • yigor 17.12.03, 10:53
    I rzeczywiscie byl w dwoch odcinkach??
  • lacietis 17.12.03, 11:00
    yigor napisał:

    > I rzeczywiscie byl w dwoch odcinkach??

    ja nigdy przez "Miesto?gdzie" nie przebrnąłem - i dlatego wydaje mi się, ze
    odcinków musiało być "całe wiele mnóstwo"!
    Ale to tylko wrażenie...

    ps.Literkę rosyjską "x", oddaje się jako "ch", a nie "h", które jest
    zarezerwowane dla "г" - o ile w danej gwarze rosyjskiego tak się ją właśnie
    wymawia.
  • yigor 17.12.03, 12:25
    lacietis napisał:

    > ps.Literkę rosyjską "x", oddaje się jako "ch", a nie "h", które jest
    > zarezerwowane dla "г" - o ile w danej gwarze rosyjskiego tak się ją właśn
    > ie
    > wymawia.

    W niekturych gwarach polskiego literka "г" raczej wyglada jako "g". Watpie,
    zeby mozna bylo napisac Maksim Horki, lub Nikolaj Hohol.
    Ale dla wyhody mohe uzywac "ch"
    smile
    pozdr
  • fanta-girl 17.12.03, 17:00
    gospodinrasputin napisał:
    > BTW. A co do "Piratow...", Yigor, to nie mow, ze nie lubisz prezenia muskulow
    i
    >
    > duszoszczipatielnego nastroju. Ja to lubie jak na koncu nasi dzielni chlopcy
    > daja wycisk bedgajom w takt chwytajacej za serce muzy wink)
    >

    To moze forum dla Ciebie to cos w stylu www.gejowo.pl? wink

    Zartuje, ale ja lubie prezenie muskulow.
    Moze pokazesz mi swoje? wink
    Czy waga kogucia?
  • lacietis 18.12.03, 14:18
    yigor napisał:
    >
    > W niekturych gwarach polskiego literka "г" raczej wyglada jako "g". Watpi
    > e,
    > zeby mozna bylo napisac Maksim Horki, lub Nikolaj Hohol.
    -Można - ale po kiego grzyba!
    Chodzi o to byś nie pisał "Goworuhin" (Chyba że to Goworugin) - tylko
    Goworuchin. Tak jak chieb, nie hlieb, itd....


    > Ale dla wyhody mohe uzywac "ch"
    > smile
    Dla wyhody - i owszem, ale nie o to "hodzi"... O-:

    priw.
  • yigor 18.12.03, 15:54
    lacietis napisał:
    > Chodzi o to byś nie pisał "Goworuhin" (Chyba że to Goworugin) - tylko
    > Goworuchin. Tak jak chieb, nie hlieb, itd....

    Od strony fonetyki masz racje, ale gdyby On przyjechal do Polski, to zapewnie
    by sie nazywal Govoruhin. Nie widzialem jego paszportu, ale tak to musialoby
    wygladac.
    I tu jest problem - jak pisac nazwiska aktorow lub innych tam artystow? Zeby
    nam z Dobronravova nie wyszedl Grzeczniakow.
  • lacietis 19.12.03, 11:34
    yigor napisał:

    > Od strony fonetyki masz racje, ale gdyby On przyjechal do Polski, to
    zapewnie
    > by sie nazywal Govoruhin.

    -Po prostu mam rację! Zasada j.polskiego jest taka, że w wypadku języków
    zapisywanych innymi alfabetami niż łaciński należy zastosować ich ranskrypcję
    z uwzględnieniem zapisu w polskiej ortografii. A więc Puszkin, a nie:
    Poushkin, Pouchkin, Puschkin, czy nawet Puškin! I - o ile dobrze rozumiem, że
    chodzi o "Говoрухина", a nie "Говoругина" - Goworuchin, a nie Govoruhin,
    Gouvorouhin, czy nawet Govorukhin (bowiem - o czem najwyraźniej nie tylko Ty
    nie wiesz, w angielskim i francuskim "ch/x" oddaje się jako "kh")- a tylko i
    wyłącznie Goworuchin. Oczywiście inaczej by się rzecz miała z Amerykaninem,
    Francuzem, czy Szkotem, którego nazwisko w oryginale zapisywało by się
    Govorukhin - czy podobnie śmiesznie - wtedy by tak musiało zostać. Ale o ile
    rozumiem pisałeś o sowieckim/rosyjskim reżyserze, który normalnie pisze o
    sobie "Говoрухин" - więc tego typu okoliczność nie ma znaczenia.
    "jeśli wlazłeś między wrony musisz krakać jak i ony" - a po polsku "ch" -
    to "ch" - nawet jeśli w mowie większość Polaków tego nie odróżnia...

    Nie widzialem jego paszportu, ale tak to musialoby
    > wygladac.
    -Nie sądzę by miał on polski paszport. A to co nawypisujecie w paszporcie po
    angielsku - wcale nie musi i nie powinno obowiazywać Polaków (podobnie, jak
    Czechów, a nawet Niemców - dla nich to też był by "Goworuchin")

    > I tu jest problem - jak pisac nazwiska aktorow lub innych tam artystow? Zeby
    > nam z Dobronravova nie wyszedl Grzeczniakow.
    -Nie ma problemu. Zgodnie z zasadami ortografii danego języka. W końcu wy też
    piszecie "Буш", a nie "Бусг"...
  • gospodinrasputin 19.12.03, 14:08
    Szperajac w necie znalazlem jeszcze transkrypcje "Govorukhin"

    --
    Hu Hu smile)
  • lacietis 19.12.03, 19:14
    Ale ani "net", ani Govorukhin to nie po polsku (Govorukhin/Говорукгин - to
    także nie po rosyjsku).


    гу, гу!
  • yigor 19.12.03, 17:26
    Dla mnie ten problem nie jest tylko teoretycznym spieraniem sie o akademickie
    zasady lub o prawo tlumaczy na tworcze podejscie do pracy.
    W ciagu kilku lat mialem wiecej przypadkow tego, ze redaktorzy
    tekstow "naprawiali" pisownie mojego nazwiska zgodnie ze swoja swiadomoscia
    tego, jak to ma brzmiec, niz napisali zgodnie z wersja oficjalna, podana w
    dokumentach. Bylo do trzech! bledow za jednym razem.
    Dlatego Nie przekonuja mnie argumenty o fonetycznej poprawnosci. Wieksze
    znaczenie ma pisownia, podana w dokumencie, przeznaczonym dla legitymowania sie
    po-za granicami kraju pochodzenia. Przeciez swiat sie ogranicza do Polski,
    Rosji i kilku angielsko-francusko-hiszpano-niemiecko-jezycznych krajow.
    DLA WYGODY TEGO FORUM nie mam nic przeciwko temu zeby uzywac fonetyczne
    pisownie, ale to moze byc nie najlepsza praktyka dla tlumaczy, ktorych tu,
    chyba, jest wiekszosc.
    pozdrawiam
  • lacietis 19.12.03, 19:20
    Oficjalną wersja twojego nazwiska w dokumentach jest tylko wersja
    rosyjskojęzyczna zapisana cyrylicą (grażdanką). Więc na imię Yigor masz tylko
    pod warunkiem, jeżeli w twoim rosyjskim paszporcie wpuisane jest Ыигорь - w co
    osobiście wątpię. O ile masz na nazwisko np: Белоушков - to znaczy, że w
    Polsce masz się podpisywać "Biełouszkow" - a nie Bielooushkov, czy Belouchkov -
    i już. Jak Ci się nie podoba to jedź do "świata", a nie mieszkaj w Polsce - i
    nie psuj Polakom języka.
  • yigor 19.12.03, 19:36
    Jestes znow skomplikowany jak naroznik blokowiska.
    Mam w glebokim powazaniu uwagi tego rodzaju - "Jak Ci się nie podoba to jedź
    do "świata", a nie mieszkaj w Polsce".
    Zrob ze swojego kraju wiezienie, a nastepnie bedziesz decydowal, kto ma byc
    wpuszzcany, a kto wypuszzcany. Kraj, ktory ma ambicje nazywac sie wolnym, musi
    szanowac wole jednostki.
    Twoj nik wyglada jakby jak nazwisko z nadbaltyckiego sasiedstwa. Czy w Polskiej
    PRAWIDLOWEJ wersji nie mialoby byc Laciecis?
  • lacietis 20.12.03, 14:15
    yigor napisał:

    > Jestes znow skomplikowany jak naroznik blokowiska.
    -Przyznam, że nigdy nie rozumiałem współczesnej poezji rosyjskiej - zwłaszcza
    w tłumaczeniach. Ale wcale mi nie żal!


    > Mam w glebokim powazaniu uwagi tego rodzaju - "Jak Ci się nie podoba to jedź
    > do "świata", a nie mieszkaj w Polsce".
    -Nie bedę tu pisał w jakim poważaniu, ja mam tych którzy chcą niszczyć
    j.polski (i nie tylko). Cudzoziemcowi w sprawach językowych można wiele
    wybaczyć - ale nie wtedy gdy się wymądrza i mimo posiadanej wiedzy tkwi
    uparcie na antypolskich pozycjach. Ja nie każę Ci pisać wszystkich polskich
    nazwisk z taką ilością liter, jaka jest w j.polskim, bo j.rosyjski ma swoje
    zasady i niech sie ich trzyma - ale polski, ukraiński, białoruski, czy
    łotewski będzie się trzymał swoich! Np. nazwisko "Juszczak" po polsku to jak
    widać 8 liter, a po rosyjsku tylko 4 - no i dobrze! Więc naucz się w końcu:
    -nazwy narodowości po polsku się pisze z wielkiej litery;
    -"ш" to "sz"; "щ" - "szcz"; "ч" - "cz"; "е" - "je"(ie); "ю" - ju, a zwłaszcza
    że "ж" to "Ż", a "Х" - to "ch" - bo to sprawia Ci największe trudności;
    -spraw sobie w końcu klawiaturę z polskimi znakami diakrytycznymi, bo co
    prawda w rosyjkim można pisać "e", zamiast "ё" - ale po polsku "kropeczki i
    kreseczki" obowiązują!
    Mądry człowiek, jak mu się coś mówi to zrozumie, przyjmie i nie obrazi się -
    bo madry wie, że wie jeszcze nie wszystko - a głupi odwrotnie...
    Więc albo przyjmij polskie zasady - albo wprowadzaj "światowe" porządki
    w "świecie", lub w Rosji. Wystarczy nam domorosłych "światowców".

    > Zrob ze swojego kraju wiezienie, a nastepnie bedziesz decydowal, kto ma byc
    > wpuszzcany, a kto wypuszzcany. Kraj, ktory ma ambicje nazywac sie wolnym,
    musi szanowac wole jednostki.
    -Co do robienia więzienia z własnego kraju i nieposzanowania wolności
    jednostki, a nawet całych narodów - to nie watpię, że masz wiecej
    doświadczeń...
    Przy czym zasady pisowni w danym języku nie są kwestią "wolności jednostki" -
    tylko ich znajomości, albo nie.

    > Twoj nik wyglada jakby jak nazwisko z nadbaltyckiego sasiedstwa. Czy w
    Polskiej PRAWIDLOWEJ wersji nie mialoby byc Laciecis?
    -NIE! Ale też ładnie! Tyle, że po łotewsku i po polsku to dwa zupełnie inne
    wyrazy - nie ma (narazie) w j.polskim słowa "lacietis". Zdaje się, że już
    pisałem - iż w wypadku języków używających alfabetu łacińskiego, j.polski
    pozostawia oryginalną pisownię tego języka - nawet gdyby z punktu widzenia
    polskiej ortografii wyglądało to głupio (np.Joffe).
    Jednocześnie nigdy nie miałem, nie mam i nie mam zamiaru mieć zadnych "ników" -
    więc nie trafiłeś z tą obelgą! A co się tyczy mojego sieciowego pseudonimu -
    to co może mi powiedzieć człowiek, którego pseudonim jest nie do wymówienia...
    Zbitka głosek "y" i "i", nadaje się do popisów umiejętności artykulacji, a nie
    do normalnego mówienia!
    >
    >
  • mala-muu 20.12.03, 15:58
    No, kochani, kończymy imprezę, bo zabanuję!
    --
    Muu
  • yigor 20.12.03, 18:51
    Szanujac zdanie naszej adminki, wycofuje sie z tej dyskusji, nastepna runda na
    innym posciesmile

    Nie obrazaj sie na slowo "nik" - to jest absolutno neutralne okreslenie pojecia
    pseudonima w sieci. Co do znakow diakrytycznych, tez lubilem bawic sie tym trzy
    lata temu, ale praktyka korzystania z sieci pokazala, ze raczej nie jest to
    potrzebne - wszystcy i tak swietnie sie rozumieja, a dla czego sie ich raczej
    nie uzywa, dokladnie wytlumaczyl GospodinRasPutin , za co Mu wielkie dzieki,
    jak rowniez za to, ze znalazl przyklad na pisownie o ktora spieralismy sie.

    W oryginalnej wersji ten "poetycki" fragment brzmi : - простой как угол дома.
    pozdrawiam
  • lacietis 22.12.03, 14:25
    yigor napisał:

    > Szanujac zdanie naszej adminki, wycofuje sie z tej dyskusji, nastepna runda
    na
    > innym posciesmile
    >
    > Nie obrazaj sie na slowo "nik" - to jest absolutno neutralne okreslenie
    pojecia
    >
    > pseudonima w sieci. Co do znakow diakrytycznych, tez lubilem bawic sie tym
    trzy
    >
    > lata temu, ale praktyka korzystania z sieci pokazala, ze raczej nie jest to
    > potrzebne - wszystcy i tak swietnie sie rozumieja, a dla czego sie ich raczej
    > nie uzywa, dokladnie wytlumaczyl GospodinRasPutin , za co Mu wielkie dzieki,
    > jak rowniez za to, ze znalazl przyklad na pisownie o ktora spieralismy sie.
    >
    > W oryginalnej wersji ten "poetycki" fragment brzmi : - про
    > 089;той как угол &#
    > 1076;ома.
    > pozdrawiam
    Żebym nie wyszedł na żłoba - również nie będę teraz kontynuował tematu, ale
    nadal się z Toba nie zgadzam - również co do powyższych twoich stwierdzeń...
  • jamskoj 23.12.03, 14:06
    Kogo zobowiazuja polskie "kropeczki i kreseczki"? Uzywam tego tylko w Urzedach
    i nigdy poza tym. Jakos mi to nie przeszkadza. Chyba dla tego, ze nie jestem
    tlumaczem.
  • jr1000 19.12.03, 20:11
    Lacietis, w kwestii pisowni to Ty rzeczywiście masz rację, ale co do reszty, to
    chyba zdrowo przesadziłeś...
  • lacietis 20.12.03, 13:42
    jr1000 napisała:

    > Lacietis, w kwestii pisowni to Ty rzeczywiście masz rację, ale co do reszty,
    to
    >
    > chyba zdrowo przesadziłeś...

    Dzięki za poparcie, w sprawie pisowni. Nie wiem jednak w czym przesadziłem -
    bo ostatnio tylko o pisowni pisałem?...


  • gospodinrasputin 22.12.03, 13:49
    Ja sie troche juz pogubilem ale jesli z powodu akademickiego sporu czy sie
    pisze hu, chu czy gu ma sie polac krew to chyba trzeba troche wyluzowac bo nie
    o to chodzi.

    Paldijas


    --
    Hu Hu smile)
  • lacietis 22.12.03, 14:21
    gospodinrasputin napisał:

    > Ja sie troche juz pogubilem ale jesli z powodu akademickiego sporu czy sie
    > pisze hu, chu czy gu ma sie polac krew to chyba trzeba troche wyluzowac bo
    nie
    > o to chodzi.
    >
    > Paldijas

    Nekas! (tak na marginesie to: Paldijes)

    i z bożonarodzeniowym: Hu, hu!
    >
    >
  • gospodinrasputin 29.12.03, 09:39
    Co do filmow dla dzieci to w Swieta odpalam u Rodziny szkielko, pofruwalem po
    kanalach i pac - Bialy Bim, czarne ucho. Jak bylem bąkiem to chyba nawet sie
    przy tym poryczalem a teraz jak ogladalem to wylapywalem tzw. smaczki. Np. Pan
    chce wsiasc do ikarusa i pojechac na polowanie z Bimem, szafior mowi, ze nie
    wolno bo takie przepisy. Konczy sie na wreczeniu lapowki smile) No i wsiadaja i
    jada. Na przystanku w lesie, Pan wychodzi z Bimem i jednoczesnie wychodzi jakis
    mundurowy z teczka (chyba zolnierz) i mowi do kierowcy: Przynosisz wstyd klasie
    robotniczej, doniose na Ciebie (gdzies tam, nie pamietam).


    --
    Hu Hu smile)
  • miss_dronio 08.01.04, 02:41
    "Biały Bim, czarne ucho" raz zobaczony w dzieciństwie to trauma na całe
    życie.... Film jest wstrzasajacy. A z rosyjskich/radzieckich filmów to ja
    głosuję na "moskwa nie wierzy łzom"- BOSKIE- można oglądac i oglądać be z
    końcasmile a tak w ogóle to witam na nowym (dla mnie) ciekawym forumsmile)
    --
    "... I can't face another day..."
  • kontrkultura 20.02.04, 13:14
    Tez bylem pod Mocnym wrazeniem Bialego Bima...
    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • joolz 16.12.03, 20:37
    Czy ktoś z Was pamięta taki radziecki film- komediowe science-fiction o
    facecie, który w średniowieczu uratował życie kosmicie i dostał od niego w
    nagrodę eliksir młodości, później akcja przeniosła się w czasy współczesne...
    Kurczę, fajny film to był, a kompletnie nie pamiętam tytułu.
    --
    Ciągła walka dobra i zła jest chorobą umysłu
  • mala-muu 16.12.03, 23:15
    Może chodzi o "Marsianskoje zielje", (nie znam pol. tytułu) wg powieści
    Bułyczowa (zresztą mojej ukochanej!)Niestety, film widziałam bardzo dawno temu
    i nie wiem, kto w nim grał, ale pamiętam, że bardzo mi się podobał!
    --
    Muu
  • kontrkultura 18.12.03, 13:52
    "Iwan Wasiliewicz meniajet profesiju", gdzie Iwan Grozny przenosi sie do
    wspolczesnosci (80.te chyba), a Iwan Petrowicz do czasow Iwana Groznego.

    O pierwszym filmie nawet slysze po raz pierwszy sad
    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • lacietis 18.12.03, 14:25
    kontrkultura napisał:

    > "Iwan Wasiliewicz meniajet profesiju", gdzie Iwan Grozny przenosi sie do
    > wspolczesnosci (80.te chyba), a Iwan Petrowicz do czasow Iwana Groznego.
    >
    > O pierwszym filmie nawet slysze po raz pierwszy sad

    A to "sowsiem drugoje dieło"... To film w/g Bułhakowa (ew.Bułgakowa - ale
    przecież nie Bułchakowa) - w mniemaniu niektórych s-f. Ale na pewno swietna
    komedia (z tymże aktorem co grał "Szurika").
    Swoją drogą kilka lat temu zrobiono na ORT świetny (2 lub 3) odcinek "Starych
    piesni o głownom", jako kontynuację wątku przenoszenia się w czasie z "Iwana
    Wasiliewicza". Tyle że tym razem cofnięto się tylko do czasów kręcenia filmu
    (co było pretekstem dla wielu starych piosenek i cytatów z filmów), gdzie w
    pomieszczeniach "Mosfilmu" łapano prawdziwego Iwana Groźnego, który za nic nie
    chciał wrócić do XVIw., bo zakochał sie w "kinomatografie" i próbował
    zaangażować się w filmie. Najchętniej grywał role ... carów!
  • kontrkultura 22.12.03, 20:45
    Jednak moj ulubiony (mimo, ze ktrotki) serial, a muzyka i melodia na zawsze
    trafila do umyslu i nigdy go nie opuszczala...
    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • gospodinrasputin 23.12.03, 10:00
    Filmu poza jakimis urywkami nie widzialem, ale wydal mi sie mocno nudnawy
    (gdzie mu tam do agenta J-23 smile). Natomiast to co kultura rosyjska filmowi
    temu zawdziecza to niewatpliwie dowcipy o Stirlitzu. NIe ma sensu zakladac
    nowego tematu ale moze ktos przytoczy jakies swoje ulubione smile


    --
    Hu Hu smile)
  • kontrkultura 23.12.03, 16:48
    alez ten wlasnie film byl zrodlem millionow anekdotow...
    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • gospodinrasputin 24.12.03, 09:39
    Jedne z lepszych wg mnie smile)

    - Stirlitz, ile jest dwa razy dwa? - zapytał Müller.
    Stirlitz wiedział, wiedział również że Müller też wie, ale nie wiedział, czy
    Centrala wiedziała, więc musiał milczeć.

    Stirlitz szedł ulicami Berlina, coś jednak zdradzało w nim szpiega: może czapka-
    uszanka, może walonki, a może ciągnący się za nim spadochron?

    Stirlitz się zamyślił. Spodobało mu się to, więc zamyślił się jeszcze raz.

    Podczas uroczystej akademii w dniu urodzin Hitlera dostarczono Stirlitzowi na
    salę depeszę. "Stirlitz, jesteście zwykła dupa!" - mogły odczytać zbyt ciekawe
    oczy. Ale tylko Stirlitz wiedział, że właśnie tego dnia otrzymał tytuł Bohatera
    Związku Radzieckiego.

    --
    Hu Hu smile)
  • kontrkultura 25.12.03, 09:23
    Nagle do pokoju wszedl Müller. "Kto tam?" pomyslal Sztirlitz. "To ja Müller"
    pomyslal Müller.

    pamietam jeszcze jeden, ale nie da sie go przetlumaczyc, idiom..

    Müller szol po ulicy i wdrug na jego golowu upal kirpicz (cegla).
    "Wot tebe raz" skazal Müller.
    "Wot tebe dwa" skazal Stirlitz, sbrasywaja wtoroi kirpicz.
    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • hajota 31.12.03, 01:56
    Штирлиц шел по улице и вдруг услышал сзади шум мотора.
    - Не трамвай, обьедет – подумал Штирлиц.
    - Не столб, отойдешь – подумал трамвай.
  • agszew 23.12.03, 10:24
    FAJNE FORUM...........DZIĘKI WAM , ŻE JE TWORZYCIE.MOŻE TU MI KTOŚ POMOŻE???JAK
    POSŁUŻYĆ SIĘ PROGRAMEM KAZAA DO ŚCIĄGNIĘCIA ROSYJSKICH WERSJI FILMÓW???????CZY
    TO WOGÓLE JEST MOŻLIWE??? POZDRAWIAM WSZYSTKICH
  • agszew 23.12.03, 17:25
    DZIĘKI!!!!!PRZEOCZYŁAM JAKOŚ WZMIANKĘ O KAZAA - PRZY OKAZJI- RADOSNYCH
    ŚWIĄT!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!smilesmilesmilesmilesmile
    A
  • kontrkultura 25.12.03, 09:24
    Nawzajem, wedolych Swiat!

    Zycze Ci sciagnac tyle, ile dysk twardy zmiesci smile
    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • galton 26.12.03, 16:27
    ANTIKILLER - gangsterski.
    DOM DURAKOV - szpital psychiatryczny,początek wojny w Czeczenii.
    VOYNA - wojenno-przygodowy (Czeczenia).
    ZVEZDA - druga wojna światowa.Straceńcza misja radzieckich zwiadowców.
  • ambitambit 02.01.04, 18:46
    a ja uwielbiam "Ironija sudby ili s ljekkom parom" smile /i nie czepiajcie sie
    zapisu bo w transkrypcji idzie mi źle, a rosyjską klawiaturę potraktowałam
    piwem i jej zaszkodziło smile
  • yigor 02.01.04, 23:57
    Tez uwielbiam "Ironiu sudby...". Wlasnie jade na wschod i naogladam sie...smile

    A rosyjska klawiatura nie cierpi piwa! Sproboj wodka.
  • hajota 03.01.04, 00:48
    yigor napisał:


    > A rosyjska klawiatura nie cierpi piwa! Sproboj wodka.

    Nie tylko rosyjska. Polska też. Dwa dni temu wylało mi się pół kieliszka wódki
    na klawiaturę - i nic! Działa. A kiedyś inną zalałam piwem i nie dało się jej
    odratować.
  • kontrkultura 09.01.04, 15:25
    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • lacietis 05.01.04, 10:44
    A kto nie uwielbia???
    W tym roku w telewizji nie nadawali [dostępnej mi] - więc w sylwestra
    obejzałem sobie I część, a rano w Nowy Rok doprawiłem drugą - z wideo.

    "Очень красивое имя!
    И главное редкие!..."
  • vitali 08.01.04, 17:19
    Czest.Niedawno posmotriel "Bumiera"- dla mienia klassnyj film.Ja tut
    wstrietilsia s mnienijami,czto , mol, film , tak siebie, posle 15 minut my jego
    wykluczili...Paru polakow pri mnie smotrielo etot film- i eto bylo oczien
    tiazelo dla mienia.Mnie wsio wriemia prihodilos pieriewodit "fieniu", objasniat
    czto pocziom. Niedawno byl doma(Belarus) i u nas pogolowno na tielefonach u
    wsiech igrajet piesienka iz bumiera...W drugich postradzieckich stranach toze...
    Po mojemu poniat polakom(i drugim ) russkije filmy tak ze tiazelo kak mnie
    poniat( do konca) naprimier niemieckije ili francuskije.Wot posmotriel GoogBye
    Lenin-cziesno nie znaju za czto jego hwalat, no tolko zitieli Giermanii jego po
    dostoinstwu jego oceniat.
    Jeszczio mnie ponrawilsia film - Oligarh- sowietuju posmotriet.
    wsiem poka
  • hajota 08.01.04, 17:26
    vitali napisał:

    > Jeszczio mnie ponrawilsia film - Oligarh- sowietuju posmotriet.
    > wsiem poka

    Widziałam Oligarcha, też mi się podobał. Przedtem czytałam książkę "Bolszaja
    pajka" - superlektura! Można by z niej wykroić jeszcze kilka filmów.
  • jr1000 09.01.04, 15:47
    Tak, Bolszaja Pajka to jest to! Genialna książka opisująca przemiany w Rosji i
    grupkę młodych naukowców, co się na tych przemianach dorobiła i awansowała na
    oligarchów. (Jak ktoś się trochę interesuje polityką ros., to bez trudu
    rozszyfruje, kto jest kim). A film słaby, niestety. Dla mnie to typowa
    produkcja na eksport, z naczelnym rosyjskim macho Maszkowem. Po książce - marne.
    Żeby nie było że jestem malkontent - "Wozwraszczenije" jest świetne. Jeśli
    będziecie mieli możliwość, oglądajcie to w kinie. No i z tego, co widziałam w
    MOskwie, bardzo dobra jest telewizyjna adaptacja "Idioty" (widziałam z 3
    odcinki, bo to bodaj 10-odcinkowy serial telewizyjny). Wrodie sowsiem niczego :-
    )

  • kontrkultura 09.01.04, 15:24
    Mi sie podobal i nie wydawalo mi sie,
    ze czegokolwiek w nim nie rozumiem.
    Bumera niestety nie, ale nadpracuje to,
    jak bede mial stale lacze.

    P.S.
    Jezeli ktos zna jezyk, ale nie zna
    specyfiki slangu, idiomow, oraz
    czasami srodowiska, gdzie toczy sie
    akcja, nie moze rozumiec o co chodzi.
    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • kontrkultura 09.01.04, 15:06
    Ironia sud`by ili s liogkim parom - tak chyba smile

    W kazdym razie mily i wspanialy film.
    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • gospodinrasputin 30.01.04, 12:10
    W czwartek 5go lutego w Iluzjonie o 20ej jest "Moskwa nie wierzy łzom". Ktos
    kiedys rzucal pomysl jakiegos gromadnego ogladania filmow. Jest okazja dla
    chetnych.

    --
    Hu Hu smile)
  • lacietis 30.01.04, 13:15
    Podobno w lutym mają w kinach studyjnych puszczać "Russkij kawczieg". Polujcie
    na okazję!
  • jr1000 30.01.04, 15:44
    Owszem, już widziałam parę plakatów "na mieście". Ale słyszałam też opinię
    osoby, która to widziała i uznała za "średnie". Hmmm... посмотрим, сказал
    слепой.
  • hajota 30.01.04, 16:14
    A ja w poniedziałek idę na polską premierę tongue_out
    Dużo sobie obiecuję. Lubię Sokurowa, choć to oczywiście rzecz gustu. Dla
    zainteresowanych: sokurov.spb.ru/island_ru/mnp.html
    Film "Tieliec", ten o Leninie, oglądałam dwa razy i mogłabym jeszcze. "Moloch"
    mnie trochę zmęczył, ale mam poczucie, że wielu niuansów nie wyłapałam i gdyby
    była okazja, poszłabym jeszcze raz.
  • kontrkultura 30.01.04, 18:04
    > "Moloch" mnie trochę zmęczył, ale mam poczucie, że wielu niuansów nie
    > wyłapałam i gdyby była okazja, poszłabym jeszcze raz.

    Ten stary moloch (30.te lata), czy cos nowego wyszlo o tym tytule.

    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • hajota 30.01.04, 18:15
    Ten o jednym dniu w kwaterze Hitlera, z 1999 r.
  • kontrkultura 30.01.04, 18:48
    Aha. Bo skojarzylo mi sie z innym filmamem, tez 'Moloh', ktory ogladalem ten
    stary z lat 30.tych.

    Ponoc zrobil na Hitlera tak duze wrazenie, ze chcial zorganizowac taki wlasnie
    ustroj, jak w filmie.

    Film opowiada o takim duzym miescie, gdzie miliony ludzi pracuja jak mrowki w
    ogromnym metropolisie. Pojawiaja sie tez elementy teologiczne i oczywiscie
    przezycia glownej bohaterki, ale juz wszystkiego nie pamietam. W kazdym razie
    jak na lata 30.te niesomowity poziom filmowy.

    Tak przy okazji:
    Moloh to bog starozytnych Fenicjan.
    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • fanta-girl 30.01.04, 15:38
    Rasputin, a kupisz mi pop corn?
  • kontrkultura 30.01.04, 18:14
    I dobrze tak chrupac na cala sale?
    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • fanta-girl 30.01.04, 20:45
    chrupac, jak chrupac...
    Gorsze sa te resztki kukurydzy na podlodze i spodniach. I to, ze sie tak
    potem pic po tej soli chce...
    bueeee.
    Ale co by nie bylo i jakby nie bylo, w Iluzjonie pop-cornu nie daja sad
  • kontrkultura 31.01.04, 12:18
    > Ale co by nie bylo i jakby nie bylo, w Iluzjonie pop-cornu nie daja sad
    nie daja smile
    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • aallaa 19.02.04, 10:44
    Ogladalam film "Moskwa nie wierzy lzom" w Iluzjonie i mowcie co checie, ale to
    kino wspaniale sie nadawaje, na takie filmy i slava za to ze nie ma popcornu.
    Jak mozna zapychac sobie g... popkornem przy takim filmie.
    Pocieszajacy byl fakt iz widownia wcale nie byla tak pusta. Pozdrawiam
    wszystkich milosnikow, sobrawszychsia na tym seansie. CUDOOOO.
    Kutura rosyjska na wieki...
  • kontrkultura 19.02.04, 12:24
    heh.. musze sie przyznac, ze mi akurat z glowy to wylecialo, a mialem zamiar
    isc...
    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • kontrkultura 30.01.04, 18:15
    Ja za.
    --
    Pozdr.
    Wladyslaw
  • sedona 02.02.04, 03:03
    Sluchajcie, ze 20 pare lat temu oglagalam wojenny film. Kilka dziewczyn-
    zolnierek, mialy chyba wypelnic jakas misje, i jedna po drugirj ginely.
    Najbardziej zapamietalam jak jedna z dziewczat sie utopila pod koniec,
    pamietacie, co to bylo??
    I drugi, tytul chyba mi swita "Powrot na Kasjopeje", tez starenki, mlodziezowy
    sci-fi, jakis statek kosmiczny, przenoszenie w czasie, itd. Czy to byl
    rzeczywiscie ten tytul?
    Ze wspolczesnych - widzieliscie "Wora"? Dobry
    Arka Sokurowa wg mnie przereklamowana, za duzo powiedziane wprost, niuansow
    niet.
    No i moim zdaniem kwintesencja tego co dzialo sie za stalinizmu i jak ow okres
    zniszczyl ros. kulture "Utomlionyje soncem" - majstersztyk.
    Pozdrowienia, swietne forum
  • ksywa 02.02.04, 09:23
    sedona napisała:

    > Sluchajcie, ze 20 pare lat temu oglagalam wojenny film. Kilka dziewczyn-
    > zolnierek, mialy chyba wypelnic jakas misje, i jedna po drugirj ginely.
    > Najbardziej zapamietalam jak jedna z dziewczat sie utopila pod koniec,
    > pamietacie, co to bylo??
    Oczywiście "A zori zdies' tichije" czyli "Tak tu cicho o zmierzchu". Na dniach
    leciało na kanale "Europa, Europa". Dzieckiem będąc na mnie też akurat scena w
    bagnie zrobiła największe, a właściwie najgorsze wrażenie. Przeraziła do tego
    stopnia, że na jakiś czas mama dała mi szlaban na filmy dla dorosłychcrying( pozdr,
    ksywa
  • sedona 02.02.04, 14:43
    No tak, puknelam sie w czolo! Tak tu cicho o zmierzchu, dzieki. Uklony
  • topotugin 13.02.04, 19:39
    а как вам "Бумер", неплохой музон там...
  • qubraq 19.02.04, 22:38
    Aallaa była na "Moskwie nie wierzącej łzom" i jest pełna szczęścia i słusznie
    bo to strasznie fajny film a Batałow jaki cudny, Żora - Gosza... Czy są tam
    jeszcze tacy ludzie? Pewnie są tylko my ich nie spotykamy, może to nasza wina.
    "Pa tundrie, pa żelieznoj darogie, gdzie mczytsia skoryj Warkuta-Lieningrad my
    bieżali s taboju uchadzia at pagoni cztoby nas nie dastignuł realwiernyj
    snariad"
    Andrzej
  • qubraq 21.02.04, 19:50
    Dla mnie rusoholizm zaczął się właściwie od filmów. W 1944, kiedy wrócili
    Radzianie do Lwowa, na ul. Kadeckiej reaktywowano dom dziecka na ok. 800 dzieci
    w tym ok. 100 polskiej narodowości. Mój ojciec wrócił tam do pracy znów jako
    wychowawca a ja wraz z nim jako jedno z dzieci „dzietdoma”. No i zaczęło się
    oglądanie filmów: „Bohaterowie pustyni”, „Cztery serca”, „Podziemne
    lotnisko”, „...Tri tankista, tri wesoły druga...”, Narzeczona z
    Turkmenii, „Dońscy Kozacy albo...”, „Dziewczyna na traktorze” i mnóstwo innych,
    których tytułów nie pamiętam ale które pewnie by mi się przypomniały gdybym je
    zobaczył. W lecie 1945 roku pojechałem z ojcem po polskie dzieci do Tobolska i
    tam widziałem chyba „Świat się śmieje”. Potem, już w powojennej Polsce, w domu
    dziecka, na dalekiej pomorskiej wsi oglądaliśmy zasadniczo tylko rosyjskie
    filmy. Muszę powiedzieć, że mi z tych lat pozostał sentyment do „ruskich”
    filmów. Wiele lat później odlądałem „Los człowieka” i ryczałem jak dziecko gdy
    mały tulił się do Bondarczuka: „... wy moj papa...”, albo w „Matce żołnierza”
    gdy sałdat dociera wreszcie do matki i stoją chwilę razem w uścisku, ostatnią
    chwilę w jego krótkim życiu, „Lecą żurawie” z cudownymi oczyma Tatiany
    Samojłowej. A „Moskwę nie wierzącą łzom” oglądałem kolejny raz po Nowym Roku z
    kasety po zachęcie ze strony Małej Muu. No i w Sylwestra
    obowiązkowo „Abieszczanie lubwi – ironia sud’by ili z liogkim parom” z kopaktu
    na DVD ale głównie dla muzyki Mikaela Tariwierdijewa. Nie widziałem wielu
    filmów rosyjskich a nowszych prawie w ogóle ale mimo tego pozostają one na
    zawsze w sercu w odróżnieniu od tego amerykańskiego chłamu, którym nas karmi
    każda telewizja.
    Jeśli uda się nam zorganizować filmowe spotkania to bardzo będę chciał na nich
    bywać. Mała Muu rzuciła hasło w sprawie starych seriali dla dzieci. Podchwyciła
    to Gośka „macinak” i być może coś się uda u niej zmontować. Na razie czekamy na
    Agnieszkę, Małą Muu, która wraca w poniedziałek 23go do Polski. Ano –
    zobaczymy...
    Andrzej
  • qubraq 21.02.04, 20:15
    ...a w sumie zapomniałem zapytać: czy ktoś z Państwa pamięta jakieś filmy
    rosyjskie wyświetlane w kinach w latach 45-55 i późniejszych.
    Andrzej
  • nitka3 10.08.04, 15:34
    nnnoooooo..jezeli chodzi o filmy stare to pamietam wszystkie!!A Sluby
    Kawalerskie?A Wesoły Jarmark? a Dygnitarz na tratwie?A Czekaj na mnie?a Syn
    półku?...Legitymacja partyjna?... Walery Czkałow?, Kawaler czerwonej gwiazdy?ze
    juz nie wspomne Cichego Donu...Wassa Zeleznowa...juz kończe ,bo pewnie młodzi
    sie zastanawiaja czy w ogóle ludzie tak długo zyja jak ja...i.owszem! I mam sie
    niezle!!Ale na Moskwie co nie wierzy łzom to bym sobie popłakała!
    pozdrowienia .Acha , dzieki za przypomnienie dowcipów o stirlitzu,kiedys ich
    szukałam nadaremnie ,i oto sa!!Przystojny był ten Stirlitz,ale nie tak jak
    Kadocznikow!
  • kontrkultura 28.06.04, 12:40
    Moskwa "Swoich"
    serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,2152281.html

    Anna Żebrowska, Moskwa 27-06-2004, ostatnia aktualizacja 27-06-2004 19:22

    W niedzielę w Moskwie zakończył się XXVI Międzynarodowy festiwal Filmowy.
    Zwyciężyły filmy rosyjskie

    Dwie srebrne (główna rola męska dla Bogdana Stupki oraz reżyseria) i
    najważniejszą złotą statuetkę św. Jerzego jury pod przewodnictwem reżysera
    Alaina Parkera przyznało filmowi "Swoi" w reżyserii Dmitrija Meschijewa. Jest
    sierpień 1941 r. Z hitlerowskiego obozu ucieka trzech jeńców: politruk,
    czekista i szeregowy-snajper. Chronią się w okupowanej przez Niemców wsi, gdzie
    starostą jest ojciec snajpera (świetny Bogdan Stupka). Kto pomoże jeńcom, kto
    jest swój, kto zdrajca? Film naprawdę wciąga.

    - Kiedy trzy lata temu w konkursie nie było ani jednego filmu rosyjskiego,
    prasa rzuciła mi się do gardła - powiedział "Gazecie" Nikita Michałkow,
    prezydent festiwalu. - Teraz nikt nie szepcze po kątach, że załatwiliśmy sobie
    nagrody po znajomości.

    Srebrny Jerzy za rolę żeńską przypadł 82-letniej aktorce argentyńskiej Chinie
    Zorilli za rolę matki w"Rozmowach z mamą" (reż. Santiago Carlos Oves). Nagrodę
    specjalną dostali Estończycy Rene Reinumagi i Jaak Kilmi za komedię "Bunt
    świń", która rozlicza się z radziecką przeszłością Estonii. Publiczności
    najbardziej podobał się film "Tata"

    W konkursie debiutów "Perspektywy" (20 tys. dolarów i 10 tys. metrów taśmy na
    nastepny film) bardzo uradowały reżysera filmu "Hotel Wenera", Japończyka
    Takahata Hideta.

    Ten festiwal (pierwszy MFF odbył się 45 lat temu) okazał się przełomowy.
    Udowodnił bowiem, że kino nie jest już najważniejszą ze sztuk. Nawet tu, w
    Rosji, gdzie cały okres ZSRR festiwal był jedynym oknem na świat. Pokazy filmów
    konkursowych i większość seansów tzw. komercyjnych (znany reżyser, w głównych
    rolach gwiazdy) odbywały się przy półpustych salach. Barierę dla zwykłych
    kinomanów stanowiły ceny na bilety - od 5 do kilkunastu dolarów.

    Nikita Michałkow od kilku lat europeizuje moskiewskie festiwale. Przed wejściem
    do Kina Puszkinowskiego leży - niczym na bulwarze Croisette w Cannes - dywan.
    Na bankietach leje się darmowy szampan. Jednocześnie zlikwidowano tanie
    abonamenty dla widzów. Rezultat: na seanse chadzali głównie ludzie związani z
    biznesem filmowym, którzy mieli darmowe wejściówki. Zabierali na salę piwo i
    popcorn i po półgodzinie wychodzili.

    Wyjątkiem były pokazy dwóch filmów rosyjskich. Na konkursowy pokaz filmu "Tata"
    ścisk przed wejściem do kina przypomniał komuś pogrzeb Stalina. Film powstał na
    podstawie legendarnej sztuki Aleksandra Galicza "Matrosskaja Tiszyna" (to nazwa
    ulicy, a także więzienia w Moskwie). Sztukę zdjęto przed premierą w epoce ZSRR.
    Galiczowi zarzucono gloryfikację postawy radzieckich Żydów podczas II wojny i
    wkrótce zmuszono go do emigracji. Reżyser Władimir Maszkow, dotąd znany głównie
    jako aktor (ma kontrakt z Hollywood), brawurowo wystąpił w tytułowej roli ojca.

    Nagrodę im. Stanisławskiego za wkład do światowej sztuki otrzymała amerykańska
    aktorka Meryl Streep, której zafundowano wycieczkę po Rosji (Moskwa,
    Petersburg, Peterhof).

    W tym roku na festiwalu oceniano filmy w konkursie głównym i tzw. Perspektywach
    (trzy pierwsze filmy reżysera). W obu ekipach jury zasiadali Polacy. W głównym
    aktor i reżyser Jerzy Stuhr, a debiutantów oceniał Stefan Laudyn (szef
    Warszawskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego).

    W żadnym z konkursów nie było natomiast polskiego filmu. Hans Joachim Schlegel,
    konsultant festiwalu i znawca polskiego kina powiedział "Gazecie", że
    dostarczył organizatorom kasety z naszymi filmami. Debiut reżyserski Dariusza
    Gajewskiego "Warszawa" zakwalifikowano nawet do dużego konkursu, a na dobrej
    drodze do pokazów w ramach "Perspektyw" był film "Przemiany" Łukasza Barczyka.
    Niestety, oba filmy pokazano w Moskwie w ramach przeglądu zorganizowanego przez
    Instytut Polski w Moskwie (dostarczyła je Filmoteka Polska). Niby drobiazg, ale
    uniemożliwił obu filmom uczestnictwo w moskiewskim konkursie. - To żelazny
    warunek: jury ocenia tylko filmy, których nie pokazywano wcześniej widzom
    rosyjskim - potwierdził "Gazecie" dyrektor programowy MIFF Kirył Razłogow. -
    Przykro mi było rezygnować z "Warszawy" i "Przemian", ale Polacy sami sobie
    podstawili nogę.
  • fanta-girl 10.08.04, 16:38
    W sierpniowym "Dosugu", ktory nabylam coby zlookac co graja, pisza, ze tego
    lata 3 filmy beda warte obejrznia:
    Swoi- Mechijewa,
    Papa- Maszkowa
    i Woditiel dla Wiery- Czuchraja
  • fanta-girl 28.06.04, 21:19
    maly tescik pt:
    Друг ли вы Косте Иночкину?


    www.inochkin.ru/test.htm
    A oto i moi riezultaty:
    Завхоз. Добрый и душевный. Иночкин в вас души не чает - хоть кто-то
    понимает, что такое один день без первого, два дня без второго и три дня без
    третьего!

  • lusiazet 11.08.04, 12:07
    Na razie z trzech wymienionych przez fante-girl filmow w Moskwie mozna obejrzec
    tylko "kierowce dla Wiery". Bardzo przyjemna bajka. Wiadomo kto zly, kto dobry.
    Nawet malo pojetny widz da sobie rade z wlasciwa ocena bohaterow. Jako bonus
    dodano pare wzruszajacych scen i piekne zdjecia z Krymu. Wlasciwie mozna by
    bylo sie przyczepic do kilku rzeczy, np. tlo historyczne w filmie, ktore jest
    dosyc istotne, jest mocno lukrowane. Ale takie to juz sa prawa bajki. Я на
    фильм не обижаюсь smile Przyjemnie bylo popatrzec.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka