Jak wyszłam za mąż i pojawiła się na świecie nasza córeczka byłam szczęśliwa:) Mąż do nas przyjeżdżał bo mieszkałam nadal u swoich rodziców. Ale kiedy okazało się że jego pracodawca przenosi placówkę i mąż zamiast kilku km musiał dojeżdżać do pracy prawie 50km i niestety musieliśmy się przenieść do niego,bo od niego jest bliżej do pracy.. ze względu na to że mają mały domek musimy się gnieździć w jednym pokoju z teściem, teściowa śpi ze swoim 10l synkiem w kuchni, a my z mężem i córeczką i wrzeszczącym teściem w pokoju. Czasami mam tego wszystkiego dosyć... Mam nadzieje że mężowi podniesie wypłatę i że rozbudujemy ten dom bo jak nie to siądzie mi psychika. Bo jak tu można wytrzymać z kimś kto się wkurza na to że dziecko gra w domu w piłkę, że malutką boli brzuszek i płacze,a jak teść wypije to buzia mu się nie zamyka i kto ma go słuchać oczywiście my... że ogółem mu przeszkadzamy. Czasem mam ochotę spakować się i wrócić skąd przyszłam...Ale kocham mojego męża i dlatego poświęcam się tylko dla niego...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.